@Colon kolejność przypadkowa całkiem: Killer Mike, połowa duetu Run the Jewels, inteligentne teksty i niepoprawność polityczna to jego dewiza. Szczególnie przypadł mi do gustu album I Pledge Allegiance to the Grind, z którego pochodzi ten kawałek (fani Franka Sinatry i soundtracku z Jokera albo pokochają albo znienawidzą :) ) :
Korn, w czasach podstawówki i gimnazjum ulubiony zespół, ale wciąż z sentymentem wracam do pierwszych 4 płyt (potem jak dla mnie znacznie gorzej niestety). Miałem okazję być na koncercie w Spodku w 2000 i do tej pory wspominam drganie przy basie Fieldiego:
Jako ciekawostkę dodam, że riff basowy z końcówki utworu stanowił inspirację dla Litzy przy piosence Tata Dilera, KNŻ :)
Kaliber 44, pierwszy polski rap jakiego słuchałem, (wcześniej był Karramba, pozdro dla Krakusów :) i Liroy ale to bardziej dla przekleństw :D ),
Kaleo, islandzki zespół z dobrym wokalem i przyjemnymi gitarami. Na żywo też dają radę o czym mogłem się przekonać już dwukrotnie, polecam:
Killers, wprawdzie tylko dwie pierwsze płyty zasługują na uwagę moim zdaniem, ale podobają mi się na tyle, że mimo tego jak bardzo później się popsuli to wciąż lubię do nich wracać:
Kanye West....mam spory problem z tym gościem. Niewątpliwie jest bardzo zdolnym muzykiem,ale jego wielkie ego zawiodło go w dziwne miejsca- zarówno psychicznie jak i artystycznie, i od 3 płyty jak dla mnie jest regres. Jednak 2 pierwsze to są absolutne arcydzieła, a debiut jest jednym z najlepszych w historii tej muzyki. Tutaj z doskonałym teledyskiem, Mos Defem i Freewayem na featuringu:
@Colon Niektóre zdubluję, ale co tam :) artyści zacni więc warci dublowania :) Jimi Hendrix, po prostu geniusz gitary, jedyny niepowtarzalny:
Jack White, multiinstrumentalista, Artysta przez duże A, zawsze swoją ścieżką, wszyscy znają 7 Nation Army ale to White Stripes więc tym razem solo:
a teraz coś nieco w innym stylu, bo nie samymi gitarami człowiek żyje :) Jay-Z, dla mnie rap lat 90 i początku XXI wieku był najlepszy i Jay właśnie wtedy był w najlepszej formie, później bywało różnie(z doborem producentów), jednak jeśli chodzilo o rymy to zawsze top:
J-Dilla, jeden z najlepszych producentów ever, niestety zmarł przedwcześnie w wieku 32 lat, współpracował z The Roots, Talibem Kweli, Erykah Badu, Tribe Called Quest, Busta Rhymes, Madlibem (Jaylib) i wieloma innymi, tutaj z bitem w stylu Japońskim :)
Jean Grae, jak dla mnie, najlepsza raperka obok Lauryn Hill, niestety nigdy nie zdobyła uznania na jakie niewątpliwie zasługuje, tutaj na genialnym bicie 9th Wonder:
Jurassic 5: może nie jest to najlepsze co rap ma do zaoferowania ale jest to zajebisty skład, zawsze pozytywny przekaz, zero gangsterki :)
@Colon w mojej płytotece , poza wspomnianym już Ice Cubem, są jeszcze dwie pozycje: Incubus, tu w szczególności płyta Morning View, ale ten kawałek akurat z wcześniejszej Make Yourself:
Izrael -najlepszy polski zespół reggae ever! płyta 1991 to poziom absolutnie światowy:
Znowu leżę nawalony... Nie chcę takiej Barcelony! I choć holenderska szkoła, Messi strzeli znów dziś gola, to ja sobie i Wam życzę: Cruyffa ducha znów zobaczyć, na puchary wręcz nie baczyć. Niech ten rok co przyjdzie wkrótce pozwoli zapomnieć o wódce! Niech nam wszystkim on przyniesie grą zachwyty, moc uniesień! Wszystko inne przyjdzie po tym! I tryplecik może wskoczy!
Mnie się nie podoba pomysł ze sponsorem Camp Nou.... zmiana nazwy stadionu to pójście o (kolejny ) krok dalej od "Mes que un club " .Wiem wiem , takie są realia. Ale mimo wszystko to smutne .
dokładnie tak...Rozumiem po latach posuchy, ale my przez ostatnią dekadę wygraliśmy wszystko. To jest moment , żeby pozostać wiernym stylowi , Papa Johan patrzy... Kibicowałem Barcy , również jak była najpiękniej przegrywającą drużyną. Wiadomo, że wolę jak wygrywa ,ale nie za wszelką cenę.Było kiedyś takie hasło "mes que un club", niestety zostaje z niego coraz mniej. P.s. Kiedyś interesowałem się też NBA i moją ulubioną drużyną była Los Agneles Lakers (propsy za avatar), dlatego ,że grali Show Time! Były lepsze zespoły,ale Magic Johnson, nie miał ksywki bez powodu...
Masz dużo racji , z tym że z Chelsea zawsze jest taki problem itd . Przyznam,że trafiają do mnie Twoje argumenty. Tyle że problem polega na tym , że w tym sezonie my tak gramy praktycznie w każdym meczu. W sensie bez tej iskry i polotu. Z Chelsea mogę to zrozumieć, ale już nie z innymi drużynami. Jesteśmy pragmatyczni do bólu... rozumiem , że ciężko grać pięknie zawsze i w każdym meczu ale w tym sezonie ładnych meczów ( a może bardziej połówek), było zaledwie kilka. Ciekawe co by Pan z Twojego avataru(chwała Mu na wieki) na taką grę powiedział? Potrzebujemy trochę szaleństwa i bardzo liczę,że Dembele w tym pomoże. Bo Messi sam wszystkiego nie zrobi.... Dzięki za fajny, racjonalny komentarz!
Komentarze
0
@Colon
kolejność przypadkowa całkiem:
Killer Mike, połowa duetu Run the Jewels, inteligentne teksty i niepoprawność polityczna to jego dewiza. Szczególnie przypadł mi do gustu album I Pledge Allegiance to the Grind, z którego pochodzi ten kawałek (fani Franka Sinatry i soundtracku z Jokera albo pokochają albo znienawidzą :) ) :
Korn, w czasach podstawówki i gimnazjum ulubiony zespół, ale wciąż z sentymentem wracam do pierwszych 4 płyt (potem jak dla mnie znacznie gorzej niestety). Miałem okazję być na koncercie w Spodku w 2000 i do tej pory wspominam drganie przy basie Fieldiego:
Jako ciekawostkę dodam, że riff basowy z końcówki utworu stanowił inspirację dla Litzy przy piosence Tata Dilera, KNŻ :)
Kaliber 44, pierwszy polski rap jakiego słuchałem, (wcześniej był Karramba, pozdro dla Krakusów :) i Liroy ale to bardziej dla przekleństw :D ),
Kaleo, islandzki zespół z dobrym wokalem i przyjemnymi gitarami. Na żywo też dają radę o czym mogłem się przekonać już dwukrotnie, polecam:
Killers, wprawdzie tylko dwie pierwsze płyty zasługują na uwagę moim zdaniem, ale podobają mi się na tyle, że mimo tego jak bardzo później się popsuli to wciąż lubię do nich wracać:
Kanye West....mam spory problem z tym gościem. Niewątpliwie jest bardzo zdolnym muzykiem,ale jego wielkie ego zawiodło go w dziwne miejsca- zarówno psychicznie jak i artystycznie, i od 3 płyty jak dla mnie jest regres. Jednak 2 pierwsze to są absolutne arcydzieła, a debiut jest jednym z najlepszych w historii tej muzyki. Tutaj z doskonałym teledyskiem, Mos Defem i Freewayem na featuringu:
0
@Colon Niektóre zdubluję, ale co tam :) artyści zacni więc warci dublowania :)
Jimi Hendrix, po prostu geniusz gitary, jedyny niepowtarzalny:
Jack White, multiinstrumentalista, Artysta przez duże A, zawsze swoją ścieżką, wszyscy znają 7 Nation Army ale to White Stripes więc tym razem solo:
a teraz coś nieco w innym stylu, bo nie samymi gitarami człowiek żyje :)
Jay-Z, dla mnie rap lat 90 i początku XXI wieku był najlepszy i Jay właśnie wtedy był w najlepszej formie, później bywało różnie(z doborem producentów), jednak jeśli chodzilo o rymy to zawsze top:
J-Dilla, jeden z najlepszych producentów ever, niestety zmarł przedwcześnie w wieku 32 lat, współpracował z The Roots, Talibem Kweli, Erykah Badu, Tribe Called Quest, Busta Rhymes, Madlibem (Jaylib) i wieloma innymi, tutaj z bitem w stylu Japońskim :)
Jean Grae, jak dla mnie, najlepsza raperka obok Lauryn Hill, niestety nigdy nie zdobyła uznania na jakie niewątpliwie zasługuje, tutaj na genialnym bicie 9th Wonder:
Jurassic 5:
może nie jest to najlepsze co rap ma do zaoferowania ale jest to zajebisty skład, zawsze pozytywny przekaz, zero gangsterki :)
0
@Colon
w mojej płytotece , poza wspomnianym już Ice Cubem, są jeszcze dwie pozycje:
Incubus, tu w szczególności płyta Morning View, ale ten kawałek akurat z wcześniejszej Make Yourself:
Izrael -najlepszy polski zespół reggae ever! płyta 1991 to poziom absolutnie światowy:
3
Rage Against The Machine w Krakowie 10.09 !!!!!!!!!! Coś pięknego! :D
0
Znowu leżę nawalony...
Nie chcę takiej Barcelony!
I choć holenderska szkoła,
Messi strzeli znów dziś gola,
to ja sobie i Wam życzę:
Cruyffa ducha znów zobaczyć,
na puchary wręcz nie baczyć.
Niech ten rok co przyjdzie wkrótce
pozwoli zapomnieć o wódce!
Niech nam wszystkim on przyniesie
grą zachwyty, moc uniesień!
Wszystko inne przyjdzie po tym!
I tryplecik może wskoczy!
3
Rage Against The Machine w Krakowie 10.09 !!!!!!!!!! Coś pięknego! :D
1
Mnie się nie podoba pomysł ze sponsorem Camp Nou.... zmiana nazwy stadionu to pójście o (kolejny ) krok dalej od "Mes que un club " .Wiem wiem , takie są realia. Ale mimo wszystko to smutne .
1
dokładnie tak...Rozumiem po latach posuchy, ale my przez ostatnią dekadę wygraliśmy wszystko. To jest moment , żeby pozostać wiernym stylowi , Papa Johan patrzy... Kibicowałem Barcy , również jak była najpiękniej przegrywającą drużyną. Wiadomo, że wolę jak wygrywa ,ale nie za wszelką cenę.Było kiedyś takie hasło "mes que un club", niestety zostaje z niego coraz mniej. P.s. Kiedyś interesowałem się też NBA i moją ulubioną drużyną była Los Agneles Lakers (propsy za avatar), dlatego ,że grali Show Time! Były lepsze zespoły,ale Magic Johnson, nie miał ksywki bez powodu...
1
Dobre dobre, ale sprawa poważna :p
0
Masz dużo racji , z tym że z Chelsea zawsze jest taki problem itd . Przyznam,że trafiają do mnie Twoje argumenty. Tyle że problem polega na tym , że w tym sezonie my tak gramy praktycznie w każdym meczu. W sensie bez tej iskry i polotu. Z Chelsea mogę to zrozumieć, ale już nie z innymi drużynami. Jesteśmy pragmatyczni do bólu... rozumiem , że ciężko grać pięknie zawsze i w każdym meczu ale w tym sezonie ładnych meczów ( a może bardziej połówek), było zaledwie kilka. Ciekawe co by Pan z Twojego avataru(chwała Mu na wieki) na taką grę powiedział? Potrzebujemy trochę szaleństwa i bardzo liczę,że Dembele w tym pomoże. Bo Messi sam wszystkiego nie zrobi.... Dzięki za fajny, racjonalny komentarz!