Statystyki Frana Martíneza ponownie rozgrzały dyskusję o sędziowaniu w LaLidze: Real wyraźnie prowadzi w liczbie karnych i najwięcej zyskałby też na braku VAR, podczas gdy Barcelona i Girona straciłyby najwięcej. Mimo tych danych klubowa telewizja Realu wciąż atakuje arbitrów po meczu z Gironą, wbrew ocenom Archivo VAR.
Jak podaje statystyk Fran Martínez, rzut karny dla Realu Madryt w meczu z Gironą to siódma jedenastka na korzyść Królewskich w tym sezonie. Żadna inna drużyna nie ma więcej niż trzy. Martínez podaje słynne salda rzutów karnych na korzyść - przeciwko:
[+5] Real Madryt (7 na korzyść i 2 przeciwko)
[+2] Atléti (3 na korzyść i 1 przeciwko)
[+0] Barça (3 na korzyść i 3 przeciwko)
Warto dodatkowo zauważyć, że w ostatnich pięciu sezonach (począwszy od sezonu 2021/22) liczba karnych w LaLidze podyktowanych dla danej drużyny wygląda następująco: Real - 50, Barcelona - 27.
Martínez zauważył także, że Real Madryt jest drużyną, która najczęściej skorzystałaby na braku systemu VAR w LaLidze w sezonie 2025/26 (5 sytuacji). Barcelona i Girona są z kolei drużynami, które najczęściej ucierpiałyby na braku systemu VAR (po 5 sytuacji).
Na koniec statystyk wylicza, że Real Madryt ma na koncie 38 bramek anulowanych po konsultacji z VAR-em od momentu wprowadzenia tego systemu w LaLidze. Żaden inny klub nie przekroczył liczby 20 korekt błędnych decyzji boiskowych.
Mimo to telewizja Realu Madryt nie przestaje narzekać na sędziów. Po wczorajszym meczu z Gironą, który zakończył się parę minut przed 23., obecni w studiu prezenterzy wytykali błędy De Burgosowi Bengoetxei, a także obecnemu na VAR-ze Pulido Santanie aż do poniedziałku. Archivo VAR twierdzi jednak, że zarówno sytuacja, gdy na murawę w polu karnym padł po delikatnym kontakcie Rodrygo, jak i ta, gdy na skraju szesnastki przewrócił się Mbappe, nie kwalifikowały się na rzut karny.
Komentarze (31)