Czy João Cancelo pokazał wszystkim, jak słaby jest Alejandro Balde?

Tomasz Jastrzębski

2 kwietnia 2026, 11:24

46 komentarzy

Fot. Getty Images

Ponowne przybycie João Cancelo do Barcelony było przedmiotem sporu wśród culés. W ostatnich tygodniach jednak wydaje się, że Portugalczyk ma coraz więcej zwolenników. Czy to jednak wystarcza, żeby zostać na dłużej w Barcelonie?

Co było?

Cancelo kocha Barçę. To kolejny z piłkarzy, którzy byli gotowi zarabiać mniej, tylko po to, żeby mieć szansę założyć koszulkę Blaugrany. Jest to gest, który zawsze miło łechce ego culés. W świecie, w którym rządzą pieniądze, warto docenić tego typu zachowanie, pamiętając, że wciąż mówimy o ogromnych kwotach, które Portugalczyk zarobi.

Gdy przychodził w zimowym okienku to chociaż większość głosów oddanych w ankiecie była za takim rozwiązaniem, to Użytkownicy naszej strony byli dość podzieleni w sprawie jego wypożyczenia - nieco ponad 60% uważało taki ruch za dobry. Argumentem za jego przyjściem były m.in. ograniczone możliwości finansowe Klubu, znajomość szatni, kiepska forma bocznych obrońców (szczególnie Alejandro Balde), wszechstronność i wspomniana wcześniej miłość do Blaugrany.

Przeciwnicy - do których sam należałem - uważali, że fatalna w tamtym momencie obrona, nie poprawi się dzięki przyjściu João, a wręcz przeciwnie, może się pogorszyć. W końcu Portugalczyk pokazał podczas swojego poprzedniego pobytu w Klubie, że w obronie jest po prostu fatalny. Wydawało się, że potrzeba nam środkowego obrońcy, szczególnie wobec kolejnej kontuzji Christensena oraz “niedyspozycji” Araujo. 

Chociaż Deco i spółka starali się zachwalać czysto sportowe aspekty tej operacji, to ostatecznie myślę, że wygrała opcja, o której w swoim felietonie pisał Karol Chowański - “Jesteśmy biedni”, którego tytuł mówi wszystko. Nie sądzę bowiem, że gdyby dyrektor sportowy miał okazję sprowadzić kogoś bardziej solidnego, to nadal obstawałby przy João. No chyba, że chodziło przede wszystkim o wpływy Jorge Mendesa - ale to już opowieść na inny artykuł.

Co jest?

Cancelo przybył do Klubu w kiepskiej formie i sam tego nawet nie ukrywał. Jednak dość szybko ją odzyskał i okazało się, że sportowo wciąż może być przydatny. Wyglądał szczególnie dobrze na tle charakteryzującego się totalną impotencją w ofensywie, Balde. Portugalczyk przyszedł odciążyć nieco bocznych obrońców, jednak kontuzje sprawiły, że od jakiegoś czasu ma pewne miejsce w pierwszym składzie.

Trzeba jednak przyznać, że nawet gdyby Alejandro był zdrowy, to Portugalczyk ma nad nim przewagę, jeśli chodzi o przydatność dla zespołu. To świadczy fatalnie o wychowanku, który będzie musiał poważnie wziąć się w garść i poczynić wielki krok naprzód, jeśli ma odzyskać miejsce w składzie i zostać w stolicy Katalonii w kolejnych sezonach. João pokazuje, że nawet dość przeciętny zawodnik po emeryturze w Arabii Saudyjskiej jest bardziej wartościowy dla drużyny niż dotychczasowy pewniak. Zresztą pokazywał to już kilka razy również Gerard Martin. Cancelo przebił bezpośredni udział przy bramkach Balde (trzy asysty i bramka kontra trzy asysty) w dwa miesiące, a tak naprawdę w miesiąc, bo pierwsze tygodnie to było bardziej budowanie kondycji.

No dobrze, ale co z obroną? W końcu to umiejętności defensywne były tymi, w które przede wszystkim wątpili wątpiący. Mógł i powinien powstrzymać dośrodkowanie przy straconej bramce z Newcastle na wyjeździe. W rewanżu na Camp Nou, obie bramki dla Srok strzelił grający po jego stronie Elanga i przynajmniej przy jednej z nich zachowanie Portugalczyka wołało o pomstę do nieba.

Co będzie?

Mówiąc wprost - tego nikt nie wie. Prawdziwym testem będą mecze z bardziej wymagającymi przeciwnikami. Szczególnie trójskok z Atlético Madryt. Wracający po kontuzji Alejandro Balde raczej nie odzyska od razu miejsca w pierwszej jedenastce. Zresztą po tym, co pokazał w pucharowym starciu na Metropolitano, to ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł zagrać gorzej.

Niezależnie od wszystkiego pojawienie się João pokazuje jasno, że Barça może i powinna mieć kogoś lepszego grającego na tej pozycji niż wychowanek. Kogoś, kto będzie w stanie zaoferować w ofensywie coś więcej niż tylko odegranie do najbliższego zawodnika i okazjonalny rajd, najczęściej zakończony dramatycznym ostatnim podaniem.

Czy będzie to João Cancelo? To pewnie zależy od tego, jaki poziom będzie demonstrował w kluczowych starciach na finiszu tego sezonu i od skłonności do negocjacji jego macierzystego Klubu. Al-Hilal miałoby żądać 15 mln euro, co oczywiście jest ceną totalnie zaporową. Jednak muszę przyznać, że sprowadzenie Portugalczyka okazało się decyzją tyleż trafioną, co szczęśliwą, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontuzję obu podstawowych bocznych obrońców. Dodatkowo musi to zmotywować Balde do znacznej poprawy albo Klub do poszukiwania lewego obrońcy z prawdziwego zdarzenia. A to w kontekście przyszłości może okazać się nawet ważniejsze dla Barçy. Bowiem wszyscy ci, którzy bronili jeszcze Alejandro, mają dużo twardszy orzech do zgryzienia.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (46)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze