Frenkie de Jong: Byłoby świetnie, gdyby Rashford z nami został. [cz. 2/2]

Mateusz Doniec

21 maja 2026, 06:00

Sport

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Frenkie de Jong udzielił obszernego wywiadu dla dziennika Sport. Poniżej prezentujemy drugą część rozmowy. Pierwsza część TUTAJ.

Sport: Najbardziej uderzające jest to, że nigdy nie zmieniłeś swojego stylu gry. To Barça ostatecznie dostosowała się do tego, czego potrzebowałeś.

Frenkie de Jong: Tak, ale myślę też, że ludzie bardzo mylą się w kwestii Barcelony Guardioli. Mówi się, że grali zawsze na jeden kontakt, ale to nieprawda. Jedynym, który naprawdę często grał na jeden czy dwa kontakty, był Busi. Kiedy oglądam mecze Xaviego... Xavi bardzo długo trzymał piłkę. Naprawdę długo.

Mówiłeś mu to podczas waszych rozmów...

[Uśmiecha się]. Bardzo dużo poruszał się po całym boisku. Oglądałem wszystkie tamte mecze. Oni grali na jeden czy dwa kontakty wtedy, kiedy sytuacja tego wymagała. Ale to zależy od meczu, od tego, czy jesteś pod pressingiem, czy jest wolny zawodnik, czy nie. Nie możesz przed meczem zdecydować, że będziesz grał na jeden albo dwa kontakty. To zależy od sytuacji. Ten mit o grze wyłącznie na jeden kontakt został wymyślony przez ludzi.

Ale nawet w twoim kraju Van Basten i Van der Vaart nazwali cię "listonoszem", bo twierdzili, że za długo prowadzisz piłkę zamiast grać szybciej. Jak odbierasz ten przydomek?

[Śmiech]. Van Basten powiedział to chyba raz, po jednym meczu reprezentacji. Ale w Holandii często rzuca się takie rzeczy, bo jesteśmy bardzo szczerzy i mówi się to, co przyjdzie do głowy. To nie jest tak, że Van Basten nazywa mnie "listonoszem". Powiedział tylko, że w tamtym meczu grałem jak listonosz, a ludzie już się tego uczepili. A potem, jeśli zapytasz dziś o jego opinię na mój temat, albo o opinię Van der Vaarta - który na przykład jest moim wielkim fanem i zazwyczaj mówi o mnie bardzo dobrze w telewizji - to już się tak nie przebija. Jeśli powiedzą coś złego, wtedy jest to wszędzie, bo to lepiej się sprzedaje.

I co odpowiadasz na krytykę, że za długo prowadzisz piłkę?

Oczywiście są sytuacje, w których może mógłbym podać szybciej. Ale jeśli ty jesteś wolnym zawodnikiem i nie ma innego wolnego zawodnika, to nie ma sensu podawać. Musisz grać do przodu do kogoś, kto ma przewagę. Jeśli ty jesteś wolny, a boczny obrońca jest "półwolny", ale widzisz, że zaraz doskoczy do niego rywal, to nie ma sensu podawać mu piłki.

Wsadzasz go wtedy na konia...

Właśnie tak. A poza tym, jeśli jesteś wolnym zawodnikiem, musisz ruszyć po kogoś, przyciągnąć przeciwnika, wtedy ktoś wyskakuje i pojawia się kolejny wolny zawodnik. Ludzie... cóż, myślę, że wiele osób po prostu nie rozumie futbolu albo ma inną opinię niż ja. I wtedy bardzo trudno dojść do porozumienia w kwestii tego, czy gram dobrze, czy nie.

Myślisz, że dziennikarze rozumieją futbol?

Niektórzy tak. [Uśmiecha się]. Ale więcej jest takich, którzy go nie rozumieją, niż takich, którzy rozumieją.

Chciałem zapytać o Hansiego Flicka. W tym sezonie powiedział słynne "ego zabija sukces". Jak myślisz, co Hansi zobaczył, że zdecydował się publicznie rzucić taki komunikat?

Nie wiem. Może były jakieś sytuacje, w których widział, że któryś zawodnik powinien podać do kolegi, a tego nie zrobił. Nie wyjaśnił nam dokładnie, dlaczego to powiedział. Może rozmawiał o tym prywatnie z którymś piłkarzem, ale grupie nic konkretnego nie powiedział. Mówi to, że ego zabija sukces, ale nie wyjaśnił ani dlaczego to mówi, ani do kogo to było skierowane.

A ty zauważyłeś coś innego w grupie względem poprzedniego sezonu? Bo sukcesy zmieniają pewne rzeczy w szatni.

Nie. Jedyną różnicą było to, że presezon był trochę trudny, bo warunki nie były najlepsze. Ale jeśli chodzi o grupę, nie zauważyłem wielkich zmian.

Był też moment, w którym Hansi dużo mówił o braku liderów. Uważasz, że tej drużynie brakuje przywództwa?

Nie sądzę. Generalnie graliśmy dobrze. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów oczywiście nie jest dobre i musimy poprawić pewne rzeczy. Ale są też okoliczności: kontuzje, decyzje sędziowskie, momenty meczu... czy piłka wpada do siatki, czy trafia w słupek. Ostatecznie musimy być lepsi, ale nie uważam, żeby brakowało nam liderów. Wygraliśmy ligę, Superpuchar... W Lidze Mistrzów i Pucharze się nie udało, choć uważam, że z Atlético w dwumeczu powinniśmy byli awansować.

Uważasz się za jednego z liderów tego zespołu?

Myślę, że są różne typy liderów. Staram się dawać przykład i rozmawiam z kolegami, kiedy uważam, że coś trzeba poprawić albo mogę komuś pomóc. Ale nie jestem typem faceta, który cały czas krzyczy w szatni albo na boisku. Tylko wtedy, gdy widzę coś, co trzeba poprawić. I nie wierzę też specjalnie w to całe krzyczenie przed meczami. Są ludzie, którzy przez pięć minut wrzeszczą, bo są zdenerwowani i muszą wyrzucić z siebie energię. Dla mnie to bez większego znaczenia i nie widziałem, żeby robiło to wielką różnicę w wyniku. Byłem w drużynach, gdzie wszyscy siedzieli cicho i wygrywaliśmy wszystko, i w innych, gdzie wszyscy bardzo dużo krzyczeli.

Hansi jest największym liderem tej Barcelony?

Tak, oczywiście. Trener zawsze musi być liderem.

Są trenerzy, którzy są świetnymi menedżerami grupy, jak Zidane czy Ancelotti, i tacy dużo bardziej interwencyjni, jak Guardiola. Gdzie mieści się Hansi?

Myślę, że jest bardzo dobrym menedżerem grupy. Daje wszystkim pewność siebie, ale jednocześnie utrzymuje wszystkich w gotowości i sprawia, że zawsze dajemy sto procent. I robi to bardzo dobrze. Taktycznie ma bardzo jasno określone zasady, ale w ich ramach daje ci swobodę wyrażania siebie.

Krąży legenda o Hansim: że mówi po hiszpańsku. Dziennikarze nie mieli zbyt wielu okazji tego sprawdzić. Widziałeś, żeby płynnie rozmawiał po hiszpańsku z piłkarzami?

[Uśmiecha się]. Myślę, że coś mówi. Ale ostatecznie to on decyduje, czy czuje się bardziej komfortowo mówiąc po hiszpańsku czy po angielsku. To jego wybór.

W europejskich porażkach powtarzały się pewne rzeczy - czerwone kartki, bardzo wysoko ustawiona linia obrony. Uważasz, że da się wygrać Ligę Mistrzów grając w ten sposób? Czego wam brakuje defensywnie?

Tak, myślę, że to możliwe. Udowodniliśmy to, rywalizując z drużynami, które później dochodzą do finałów albo wygrywają Ligę Mistrzów. Oczywiście musimy poprawić pewne rzeczy i wiemy o tym. Myślę, że już sporo poprawiliśmy, na przykład jeśli chodzi o linię defensywną i pułapki ofsajdowe. Dużo lepiej to wyregulowaliśmy. Ale w każdym aspekcie futbolu wciąż jest miejsce na poprawę, nie tylko w tym.

Uważasz, że drużynie brakuje elastyczności? Bo ta Barça zawsze idzie do przodu, a w Lidze Mistrzów są momenty, kiedy trzeba przecierpieć albo kontrolować wydarzenia.

Tak, może tak być. Ale też większość meczów to my jesteśmy drużyną dominującą. Mamy piłkę, dużo atakujemy, a kiedy ją tracimy wysoko, naturalne jest natychmiastowe pressowanie. W tym czujemy się komfortowo i w tym jesteśmy mocni. Dlatego logiczne jest, że przez większość czasu gramy właśnie tak. Ale oczywiście w Lidze Mistrzów są bardzo dobre zespoły i będą momenty, w których trzeba trochę cierpieć i wytrzymać. Myślę, że jesteśmy do tego zdolni. Wciąż musimy to pokazać w wielkich meczach, ale teraz jesteśmy też bardzo groźni w kontratakach. Uważam, że mamy drużynę i styl, żeby rywalizować o Ligę Mistrzów i ją wygrać.

Odchodzi Lewandowski. Wrzuciłeś z nim zdjęcia na Instagram. Jak widziałeś go w ostatnich miesiącach?

Myślę, że bardzo dużo o tym myślał i sporo rozmawiał z klubem. Ale to już sprawa między nim a Barceloną. Bardzo będzie nam go brakować. Strzelił chyba 120 goli w cztery sezony. A poza tym był absolutnym przykładem pod względem tego, jak o siebie dba i jak robi wszystko, żeby być w najlepszej formie fizycznej. Patrzenie na niego w wieku 37 lat w takim stanie jest imponujące. Uważam, że był bardzo ważny przez te cztery lata, szczególnie dla młodych zawodników wchodzących do pierwszego zespołu. Możliwość obserwowania kogoś takiego jak Robert, który wygrał wszystko i którego widzą, jak trenuje i jak o siebie dba, była dla nas bardzo ważna.

Javi Martínez opowiadał, że w Bayernie próbował namówić Lewandowskiego, żeby po zdobyciu trofeów zjadł ciastko albo coś słodkiego, i nigdy mu się to nie udało. A tutaj, w Barcelonie, trochę bardziej odpuścił czy dalej jest tak samo rygorystyczny?

[Uśmiecha się]. Nie wiem dokładnie, jak było w Bayernie, ale wiem, że bardzo o siebie dba. I to widać, bo fizycznie nadal wygląda niesamowicie mając 37 lat. Czasami zje coś słodkiego, ale nie wiem, na ile zmienił się tutaj.

Jaki powinien być napastnik, który przyjdzie?

Nie wiem, czy klub kogoś sprowadzi. Ale jeśli już przyjdzie jakiś zawodnik, musi być topowy. Zawsze wolę sprowadzić jednego bardzo dobrego niż czterech średnio dobrych.

Julián Álvarez jest bardzo dobry?

Tak.

Wyobrażasz go sobie w tej Barcelonie?

Cóż, jest piłkarzem Atlético, więc nie mogę za dużo mówić. Mogę tylko powiedzieć, że tak - jest bardzo dobrym zawodnikiem.

Kimś, kto na razie jest z wami, jest Rashford. Uważasz, że zasłużył, żeby zostać?

Tak, myślę, że tak. W minutach, które dostał, bardzo dużo nam dał: gole, asysty, głębię. To szybki zawodnik, który bardzo zagraża defensywie rywala. Dla mnie byłoby świetnie, gdyby z nami został.

Przyszedł z Anglii, grał tylko w United, w zupełnie innej szatni. Adaptacja była trudna?

Widziałem, że przyszedł tutaj bardzo podekscytowany. Był bardzo szczęśliwy, że tu jest, i od początku było widać, że chce zostać. Próbował dostosować się najlepiej jak potrafi i widziałem, że dobrze się odnalazł.

Kimś, kto nie przechodzi teraz łatwego momentu, jest Fermín. Rozmawiałeś z nim?

Jeszcze nie widziałem go osobiście, ale wysłałem mu wiadomość ze wsparciem i tym podobne.

Real Madryt ma za sobą bardzo burzliwy sezon. Zaskakuje cię, że stawiają na Mourinho?

Cóż. To jeszcze nie jest potwierdzone. To nie moja sprawa i nie sądzę też, żebym był odpowiednią osobą do komentowania tego.

Po bójce Valverde z Tchouaménim Florentino powiedział, że takie sytuacje są normalne w szatniach. Przeżyłeś jakieś poważniejsze kłótnie w Barcelonie?

Tak, jakieś były, ale nic poważnego ani długotrwałego. I tak - kłótnie zawsze się zdarzają.

Co nadal motywuje cię do gry w Barcelonie?

Od dziecka moim marzeniem była gra w Barcelonie. W Holandii istnieje wyjątkowa więź z tym klubem przez wszystkich Holendrów, którzy tutaj grali. Oglądałem wszystkie mecze Barcelony Guardioli i także wcześniejsze. Byłem wielkim fanem tego klubu. Dlatego zawsze chciałem tutaj być. A poza tym teraz mamy drużynę, która może walczyć o wszystko: o Ligę Mistrzów, mistrzostwa… i właśnie tego chcę.

Na koniec: czego ostatnio szukałeś w ChatGPT? Eric powiedział nam, że szukał sklepu z kawą dla drużyny...

Jeśli naprawdę to zrobił, to kawa jeszcze nie dotarła [Śmiech]. Ale nie wiem… może czegoś dla dzieci albo czegoś w tym stylu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze