Czternaście. Tyle asyst ma jeden piłkarz na półmetku angielskiej ekstraklasy. Rekord to 20 w sezonie. Ten piłkarz to Cesc Fàbregas.
Pamiętamy aż za dobrze całą telenowelę z przejściem Fabsa do Barçy. Jak
Czternaście. Tyle asyst ma jeden piłkarz na półmetku angielskiej ekstraklasy. Rekord to 20 w sezonie. Ten piłkarz to Cesc Fàbregas.
Pamiętamy aż za dobrze całą telenowelę z przejściem Fabsa do Barçy. Jak
Jakby wszyscy kolektywnie przyznali się do błędu.
Nie żałowano go jak T. Alcântary. Nie skomplementowano gniewem na władze tego, który miał zostać legendą Blaugrany i potencjalnie jej kapitanem na lata. Historia piłkarza, który z Messim potrafił grać z zamkniętymi oczami, kończyła się po cichu. Gdzie popełniono błąd?
Być może nigdzie. Kapitan Arsenalu i opromieniony sukcesami PepTeamu klub jego młodości byli skazani na sukces. Nie wyszło. Nie wszystko w życiu wychodzi.
Fàbregas, problem Barcelony
Odradzam doszukiwanie się winy w piłkarzu, jego podejściu, trenerach na Camp Nou, kwestii zgrania z poszczególnymi kolegami. Fakt faktem, Barcelona od „powrotu” Fàbregasa miała z nim problem. Jak gracza tego formatu upchnąć w jedenastce uznawanej (jeszcze wtedy) za doskonałą?!
Guardiola w swym ostatnim sezonie zabrnął w eksperyment z trzema obrońcami między innymi dla Cesca Fàbregasa. Efekty były. Pomocnik miał imponującą rundę jesienną: 6 asyst i 9 goli w lidze; CdR: 5 asyst i 2 gole; po 1 golu w SE i KMŚ. Wiosną 2012 odezwały się braki w przygotowaniu do sezonu*. Fàbregas zupełnie stracił formę. Częściej przeszkadzał kolegom niż pomagał.
W kolejnych rozgrywkach Tito Vilanova trwale wrócił do ustawienia z trójką pomocników. Fàbregasowi zmalały okazje do gry. Efektowna jesień 2012. Zawód wiosną 2013. Mógł na to wpłynąć brak jednej zdefiniowanej pozycji na boisku, próbowanie go w roli fałszywej „9” i rosnące niezadowolenie piłkarza z roli w drużynie. W całym sezonie 2012/2013 ukończył tylko 51,35% meczów, które rozpoczął w wyjściowym składzie. W każdym z decydujących meczów rundy rewanżowej ławka lub zmiany (Valencia, Sevilla, GD). W fazie pucharowej LM grzał ławę częściej niż grał*.
Dyspozycją Fàbregasa w sezonie 2013/2014 zajmowano się mniej. Wsiąkła kibicom i mediom w smutną prozę debat nad Messim, zjazd formy całej drużyny i kolejne wstrząsy instytucjonalne w klubie. Latem wspominano głośniej odejście Alexisa niż Cesca.
Kto do kogo nie pasował?
Określenie etapu Fabsa w Barçy oklepanym tekstem „niewykorzystany potencjał” niesie w sobie pułapkę. Oznacza, że dało się spożytkować go lepiej dla klubu, zespołu, wyników. Jak?
„Wystarczyło” zmienić ustawienie. Mając w pamięci postawę pomocnika w Arsenalu i widząc go dziś w Chelsea, nabieram przekonania, że to „zakładnik” odpowiednio zestawionej pomocy. Za plecami silny def. pomocnik, obok duet skrzydłowych ustawionych bliżej koła środkowego niż bramki rywala. Przed nosem atak potrafiący uciec lub przepchnąć obrońcę w walce o prostopadłą piłką.
Tak było w Arsenalu (gdzie grał z dwoma napastnikami lub w 5-osobowym bloku pomocy z drugim ofensywnym pomocnikiem). Tak jest w Chelsea (Matić/Ramires/Mikel z tyłu; skrzydłowi na skrzydłach; wsparcie w rozegraniu od Oscara i/lub Hazarda; na szpicy: Costa bądź Drogba).
Tak nie było, nie jest i nie będzie w Barcelonie. 4-3-3 na szczyty. Albo po grób. W składzie z Messim, Neymarem i Suárezem (a wcześniej: Villą i Alexisem) ten klub nie przestawi się na 4-4-2 ani jutro, ani przez następne trzy lata.
Stąd wspomniane rzucanie Fàbregasem po boisku. Przez te lata zaliczył każde z sześciu miejsc w pomocy i ataku. Nie uznaję za błąd żadnego z trenerów, że próbowali. Gdzieś musiano go ustawiać. Dlatego uważam, że problem leżał w systemie gry. A to w tym klubie zależy nie tylko od trenera. Sztandar Katalonii nie zmieni przecież ustawienia na przeklęte „defensywne” 4-4-2. Zwłaszcza po nabyciu Suáreza! Kupiono następnego „plakatowego” napadziora, oddano pomocnika bezpośredniemu rywalowi w LM – oto zrównoważona budowa składu w FC Barcelonie.
Skoro dla władz klubu i Katalończyków z szalikami i mikrofonami sprawą nadrzędną jest wierność ustawieniu 4-3-3 – nie dało się w tym klubie zagospodarować lepiej umiejętności Cesca Fàbregasa. Co miał do wyboru? Jako 27-latek przeczekać najlepsze lata kariery w kolejce na emeryturę starszych kolegów? Proszę Was. Też wolałbym odejść! Może niekoniecznie do Chelsea, ale… ile było na rynku ekip bez rozgrywającego, gwarantujących walkę o wszystkie trofea? (Ha, czy zostałby w klubie, gdyby latem pożegnano Xaviego? Czy przyjąłby to jako wyczekiwane wotum zaufania klubu? Tego się nie dowiemy.)
Barcelonie i Fàbregasowi nie wyszło, bo do siebie nie pasowali. Cudowne dziecko La Masíi i klub jego dzieciństwa rozeszli się jak przelotni kochankowie. Czyli błąd! Czyj?! Zarządu/trenera/zawodnika/dyrekcji sportowej… Nie sądzę. Aby uwierzyć, że nie wyjdzie – musieli(śmy) wszyscy przekonać się sami. Jak to w życiu.
Jego własne błędy na boisku, mecze nieobecności (Milan), nieskuteczność (dwumecz z Chelsea) pamiętamy aż za dobrze. Pytanie, w jakim stopniu wynikały one z winy zawodnika, a na ile z nieleżącej mu taktyki zespołu i trwającej indolencji klubu w lepszym wykorzystaniu jego umiejętności?
Żegnaj i ciesz grą
W losach Fàbregasa na Camp Nou trudno mi odżegnać się od jednego wrażenia. Od któregoś momentu 2013 roku angażował się w grę mniej niż przedtem. Jakby brakowało mu przekonania, że jego obecność na murawie w ogóle ma jakiś sens. Czy można winić wybitnego piłkarza, który nie ma wsparcia u trenerów i kolegów z zespołu, a prasa z kibicami wiernie darzy pretensjami za wyniki?
Na to pytanie odpowiada sam piłkarz. Ostatnimi miesiącami w Anglii. 14. Liczymy dalej.
Choć to Chelsea, Cescowi życzę jak najlepiej. Wrócił do Barcelony, by wrócić do Londynu. Katalonia straciła wielkiego piłkarza, którego nie potrafiła docenić. Jak wcześniej w Arsenalu, tak teraz dyktuje tempo akcji. Jest reżyserem gry, punktem odniesienia dla kolegów. Ożywczym wpływem na zespół współtworzy nowy skrzydlaty styl Chelsea. Cieszy się grą.
Oglądanie jego efektownej współpracy z Hazardem, Oscarem, D. Costą, Willianem, Ramiresem i Schürrle stanowi czystą przyjemność. Z piłek takich jak na zdjęciu jego koledzy dziurawią siatki rywalom*. Porównując ten sezon Chelsea z poprzednim, brakującym ogniwem w drodze po odzyskanie lauru Premier League okazuje się pierwiastek La Masíi. José Mourinho musi być wniebowzięty.
* Pamiętamy: zamieszanie transferem, treningi indywidualne, kwestionowana w mediach wydolność, przez co w Supercopie wystąpił tylko epizodycznie.
* Dokładnie: o 12 minut więcej.
* Sezon 14/15: 19 asyst w 26 meczach. 13/14: 22 w 55, 12/13: 15 w 48, 11/12: 20 w 48.
Poleć artykuł
Komentarze (101)