Igrzyska XXI wieku: Barcelona - Manchester
W środowy wieczór kibice na całym świecie wygodnie rozsiadając się w fotelach, spiesząc ze zroszonymi od potu czołami i ciężkimi od napojów siatkami, poszukujący swoich miejsc na stadionie, oraz ci walczący o dogodny widok ekranu w dusznych lokalach, mimo natłoku myśli, które kłębić się będą w głowach, jakby poszukiwały pośród labiryntu pytań wyjścia pod postacią odpowiedzi: "kto zwycięży?", otrzymali tę łaskę, aby móc skupić się na sprawach najistotniejszych i nie musieć, jak wielokrotnie wcześniej, łamać sobie głowy dywagując "czy mogło być lepiej"? Dzieje się tak dlatego, że o godzinie 20:45 rozpoczną pojedynek bezapelacyjnie dwa najlepsze zespoły na świecie. Nie ulega wątpliwości, że wśród wielu gier mających zadecydować o wyborze najlepszej drużyny na Starym Kontynencie już dawno nie potykali się ze sobą przeciwnicy, którzy w tym samym sezonie zdobywali laur pierwszeństwa w swoich ligach oraz były bezdyskusyjnie najbardziej podziwianymi zespołami globu.