La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1426 Culés

9

Jak racjonalny katolik(chrześcijanin) tłumaczy powstanie człowieka? Bo nie wierzę, że są ludzie którzy wierzą w bajkę o Adamie i Ewie?

42

@karci0 racjonalny katolik(chrześcijanin)?
Tak się nie da, jedno wyklucza drugie.

34

@karci0 Racjonalny i katolik nie chodzą w parze. Zawsze na jakimś etapie wiary musisz zaakceptować coś niezgodnego z jakąkolwiek logiką. Nie ma innej możliwości

6

@karci0 Jak będziemy się cofać w drzewie genealogicznym, to do którego momentu dojdziemy?

14

@Foro Do małpy

5

@Foro no właśnie tak sobie rozkminiam, że tam grube kazirodztwo musiało wjechać

1

@Medium Nawet Darwin pisał o wspólnym przodku przecież.
Też w sumie nie jestem rozeznany w temacie, ale czy jego teoria została potwierdzona naukowo? Pewnie głupie pytanie, ale nie wiem czy to już jest naukowa prawda czy dalej filozofowanie XD

15

@karci0 tak całkiem szczerze to bardziej prawdopodobne jest, że ludzie zostali stworzeni niż, że się wzięli z jakiejś bakterii w wodzie, która postanowiła, że sobie ewoluuje.

2

@Foro Stary no ja Ci nie udowodnię niczego, bo dowódów na ten temat nie ma żadnych, opierać się możemy jedynie na własnych przekonaniach. Temat nie dotyczy też człowieka, ale też całej roślinności, zwierząt itp. Na ziemi powstały odpowiednie warunki moim zdaniem i życie samo z siebie się narodziło xD
Równie dobrze możesz uwierzyć, że ktoś z kosmosu wysłał w kapsule na ziemię dwoje ludzi

3

@karci0 mogę Cię zaskoczyć ale w zasadzie to nie ma ludzi racjonalnych

32

@karci0 'Wielki Wybuch, postulowany dzisiaj u początków świata, nie wyklucza Boskiej interwencji, lecz raczej ją uwypukla. Koncepcja ewolucji przyrody nie sprzeciwia się pojęciu stworzenia, ponieważ teoria ewolucji zakłada ideę stworzenia bytów, które ewoluują'

Kiedys w gimnazjum, zanim zrezygnowałem z religii, też miałem taką zajawkę na zaginanie księdza ale zawsze fajnie mi odpowiadał i generalnie nie odrzucają oni teorii ewolucji

konto usunięte

1

@Foro Darwina? Ponoć jest jakiś zgrzyt w teorii, który niezbyt tłumaczy powstanie jakiegoś organizmu w kambrze/prekambrze.

4

@tomcias10
A jak powstała istota która stworzyła człowieka? Jeżeli go stworzyła to pewnie musiała być co najmniej tak samo skomplikowana jak my, albo bardziej.

1

@tomcias10 Najlepsze że do tych wszystkich teorii ludzie sami nie są przekonani

21

@Eric_Abidal_22 istota, która stworzyła człowieka musi być odwieczna, to znaczy, że musi być ponad czasem, ponad materia i ponad przestrzenią. Nie może podlegać temu wszystkiemu. Na takiej samej zasadzie jak np, koleś, który zrobił procesor telefonu z którego piszę tego posta nie może być jednocześnie w tym procesorze. Musi być ponad nim i nie być podległym prawom panującym w tym procesorze. Tak samo tej istoty stwórczej nie może ograniczać czas, dlatego nie ma ona początku.

8

@tomcias10 a czemu musi? Nie widzę nawet jednej przesłanki za tym że musi. I o ile człowiek który zrobił procesor w twojej komórce nie podlega prawom procesora, to jak widzisz nie jest on ani wszechmocny ani wieczny czy nieśmiertelny. Wiesz że twoja argumentacja jest strasznie dziurawa prawda?

9

@tomcias10 i kontynuując. Co uważasz za bardziej prawdopodobne - istnienie wszechmocnej, wiecznej, wszechwiedzącej istoty istniejącej poza czasem, czy może to że zadziałał proces ewolucji, który jest dosyć dobrze poznany, zrozumiany I udokumentowany?

12

@tomcias10 Rozumiem że można wierzyć w taka istotę, ale pls, nie próbuj tego udowadniać ani argumentować na zasadzie logiki, bo to naprawdę żadnej logiki w sobie nie ma. Jeżeli masz wewnętrzne przekonanie że ktoś ten świat stworzył, to ok, ale nie próbuj tego uzasadniać w taki mierny sposób.

5

@Eric_Abidal_22 tym porównaniem chciałem tylko zobrazować jak to wygląda. Wiadomo, że procesor będzie niczym przy czymś tak skomplikowanym jak wrzechswiat. Twórca wrzechswiata musi się charakteryzować nieporównanie większą potęga niż tworca procesora. Taka argumentacja w ogóle nie jest dziurawa. Stwórca czegoś musi być ponad stworzeniem i ponad prawami nim rządzącymi.
Uważam, że bardziej prawdopodobne jest, że ktoś stworzył świat niż, że się magicznie pojawił. Co było według Ciebie na początku? Biała kartka i nagle pojawił się kosmos i planety, ze wszystkimi swoimi prawami i istotami, które tak naprawdę są genialnie napisanym kodem? Jak w ogóle komuś przez myśl mogłoby przejśc, że coś takiego pojawiło się z niczego? To jest dopiero wiara w magiczne pojawianie się rzeczy tak o.

6

@tomcias10 jak obliczyłeś to prawdopodobieństwo? w sensie jaka jest Twoja teoria? że przylecieli kosmici ulepili sobie człowieka? i że nie pochodzimy od Australopiteków?

3

@karci0 po prostu myślę logicznie. Cały świat jest zapisany kodem. Do napisania kodu potrzebny jest programista czy mi się to podoba czy nie. Zapytaj sie informatyków tworzących stronę fcbarca.com czy oni ją zrobili czy zera i jedynki wybuchły i powstała taka fajna strona z różnymi funkcjami itd.

4

@Eric_Abidal_22 A tak z ciekawości zapytam w jaki sposób proces ewolucji został udokumentowany naukowcy miliony lat kamerowali ten proces czy jak ?

21

@dAvi_2 no nie wiem, może w jakichś książkach, publikacjach na podstawie odkryć archeologów, paleontologów? rozumiem, że książka napisana przez naćpanych typów 2k lat temu jest bardziej przekonująca? :D

2

@karci0 Ludzie którzy zarabiają grubą kasę pisząc tak naprawdę co chcą bo ludzie i tak uwierzą w to że np kamień który znaleźli ma kilka tys lat i to cię przekonuje?
To ja już wolę tą książkę napisaną przez naćpanych typów która przynajmniej jest bestsellerem

4

@dAvi_2 Miliony skamielin I filogenetyka? Jest to dosyć nieźle zbadane, sam brałem udział w mini projekcie naukowym dt. badania drzewa filogenetycznego pewnej bakterii.

9

@tomcias10
> Twórca wrzechswiata musi się charakteryzować nieporównanie większą potęga niż tworca procesora.

A ile większą? 10x? 20x? 1000x? A czemu?

> Stwórca czegoś musi być ponad stworzeniem i ponad prawami nim rządzącymi.

Inżynier budujący samochód nie biega szybciej od niego. Programista tworzący program grający w szachy nie gra lepiej od niego. To jest kompletnie dziurawa argumentacja. Nie masz żadnej przesłanki za tym żeby hipotetyczny twórca wszechświata miał jakiekolwiek z przymiotów które mu nadajesz.

>Co było według Ciebie na początku? Biała kartka i nagle pojawił się kosmos i planety, ze wszystkimi swoimi prawami i istotami, które tak naprawdę są genialnie napisanym kodem?

Nie wiem co było na początku i może nigdy się nie dowiemy, dopóki nie zrozumiemy istoty działania kwantowej grawitacji. A wprowadzanie do tego Boga nic nie daje. Czemu uważasz że istnienie wszechświata wymaga wyjaśnienia, a istnienie Boga nie? Bo trick z Bogiem żyjącym poza wszechświatem nie jest żadnym wyjaśnieniem, to tylko fikołek intelektualny. Wyjaśniasz jedna zagadkę druga, jeszcze gorsza. Ja wole teorie wielkiego wybuchu i teorię ewolucji jako całkiem niezły model historii naszego wszechświata.

1

@Eric_Abidal_22 I na podstawie badania bakterii ludzie są w stanie wyjaśnić ewolucję?

13

@dAvi_2 Nie, to nie był cel badania. Celem było prześledzenie jak ewolucja przebiegała. Powiem ci że zaskakujące jest to że nie wierzysz w badania naukowe, a za to wierzysz w żydowskie baśnie i legendy ludowe. Ja jednak trochę więcej zaufania mam do peer-reviewowanych badań niż do opowiadań przekazywanych z pokolenia na pokolenie ustnie, tłumaczonych I przeznaczanych wielokrotnie. I oczywiście fałszowanych. :)

1

@Eric_Abidal_22 Rozumiem wiesz niemożna powiedzieć że nie wierzę w naukę gdyby tak było to nie korzystałbym z pomocy lekarzy czy nie brał leków gdy to potrzebne. Ale jednak niektóre kwestie są dla mnie fundamentalne i ciężko mi uwierzyć w to że coś powstało z niczego czy np że z małpy na przestrzeni lat wyrósł człowiek. Czy może powstać z kota pies albo jakaś hybryda ? No nie więc człowiek to jedno a zwierze w tym przypadku małpa to drugie

15

@dAvi_2

Ale wiesz, ze te 5 milionow lat temu nasz wspolny przodek z np. szympansami wcale nie byl szympansem? A raczej pewna człekokształtną małpą, ktora nie byla podobna ani do dzisiejszego czlowieka ani szympansa? To nie jest tak, ze z szympansa powstal czlowiek - czlowiek wcale nie jest jakims ukoronowaniem ewolucji. Z naszego wspolnego przodka w ciagu 5 milionow lat wyewoluowal wspoczesny szympans (oraz bonobo) oraz czlowiek.

A jesli chodzi o te przyklady z kotem i psem, to powiedz mi, skad sie biora rozne rasy psow? Przeciez jeszcze 100-200 lat temu nie bylo zadnych yorkow, czy cziłały. Tez trudno ci uwierzyc w to ze odpowiednio manipulujac genotypem mozna tworzyc organizmy calkiem inne od swoich przodkow? Wystarczy pomyslec ze dobor naturalny mial na to kilka miliardow lat, a nie kilkanascie lat jak w przypadku hodowcow psow.


> ciężko mi uwierzyć w to że coś powstało z niczego czy np że z małpy na przestrzeni lat wyrósł człowiek

A ciezko Ci uwierzyc, ze w 9 miesiecy z jednej komorki jajowej zaplodnionej przez plemnika powstaje w 9 miesiecy czlowiek? Jakos powstaje cos z niczego i to w przeciagu paru miesiecy, a nie miliardow lat :)

2

@Eric_Abidal_22 co to za głupie pytanie "a czemu"? Co jest prostsze do zrobienia? Wrzechswiat czy procesor?
Twórca samochodu, procesora może z nim zrobić co chce, rozmontować, naprawić, przeprogramować itd. Nadal jest ponad nim. Samochód nie może zdecydować o niczym. Wózek widłowy nie może podjąć decyzji, że nagle zostanie Porshe. Podobnie z innymi tworami ludzkimi. Nadal twórca jest ponad stworzeniem i nie dotyczą go prawa którym podlega o stworzenie.

Istnienie jakiegoś stwórcy właśnie daje odpowiedzi na wszystko na co nauka nie potrafi odpowiedzieć. Nauka ma swoje limity. I nie jest to żaden fikołek intelektualny. Takim fiołkiem właśnie jest twierdzenie, że coś może powstać z niczego podczas gdy dobrze wiemy, że coś takiego nie ma prawa się stać. Gdybym Ci powiedział, że szedłem po ulicy i nagle pojawiła się przede mną wiertarkowkretarka udarowa to byś mi powiedział, że jestem idiotą. Ty natomiast z pewnością stwierdzasz, że kiedyś cos tak skomplikowanego i złożonego jak kosmos pojawiło się tak o. Kto tu robi fikołki intelektualne? Prawa tego świata przeczą pojawieniu się czegoś z niczego. Nauka nam potwierdza, że wrzechswiat ma początek jednak nie potrafi wyjaśnić jaki. Ktoś musi nadać początek czemukolwiek. Takim kimś jest właśnie Stwórca. I to nie jest żadna zagadka a wręcz oczywista sprawa.

15

@tomcias10

To ja jeszcze raz zapytam. Czemu wszechswiat wymaga wyjasnienia a tworca nie? Czemu wszechswiat nie moze powstac samoistnie, a "stworca" juz moze? Czemu wszechswiatowi cos musialo nadac poczatek, a stworcy nie?

> Samochód nie może zdecydować o niczym. Wózek widłowy nie może podjąć decyzji, że nagle zostanie Porshe. Podobnie z innymi tworami ludzkimi. Nadal twórca jest ponad stworzeniem i nie dotyczą go prawa którym podlega o stworzenie.

Ale wiesz ze zapedzasz sie coraz bardziej w kozi rog? Wezmy jako kontrprzyklad dziecko. Jego tworca, czyli rodzic / rodzice nie sa w zaden sposob ponad nim, nie sa wyzszym bytem i dotycza ich te same prawa co dziecko.

Naprawde niezaleznie od tego jak bardzo nie bedziesz sie wic zeby wymknac sie logice, ona i tak cie dopadnie.

> Takim fiołkiem właśnie jest twierdzenie, że coś może powstać z niczego podczas gdy dobrze wiemy, że coś takiego nie ma prawa się stać.

Poczytaj o czastkach wirtualnych. Poczytaj o promieniowaniu Hawkinga. Naprawde, probujesz rozmawiac o rzeczach o ktorych nie masz pojecia.

> Ty natomiast z pewnością stwierdzasz, że kiedyś cos tak skomplikowanego i złożonego jak kosmos pojawiło się tak o.

Nie wiem czy stwierdzenie, ze wszechswiat, rozwijacy sie i ciagle sie zmieniajacy, poszerzajacy swoje granice od 13.8 mld lat, wpisuje sie w "pojawienie sie kosmosu tak o". Bo mi zdecydowanie na to nie wyglada. Za to pojawienie sie Boga, ktory ma byc wszechwiedzacy i wszechmocny (wzajemne wykluczajace sie cechy) w dodatku przejmujacego sie czlowiekiem i wysluchujacy modlitw, ma byc calkowicie normalne i niewymagajace wytlumaczenia? ;)

> Istnienie jakiegoś stwórcy właśnie daje odpowiedzi na wszystko na co nauka nie potrafi odpowiedzieć

Problem w tym, ze coraz mniej miejsca zostaje dla tego stworcy. Co sie stanie jak powstanie spojna teoria kwantowej grawitacji (albo jeszcze lepiej - teoria wszystkiego!)? Gdzie bedzie miejsce stworcy, jezeli bedziemy znali dokladnie poczatek wszechswiata? Na razie nie rozumiemy co dzialo sie w pierwszej 1/10^20 sekundy, bo tam zalamuje sie obecna fizyka kwantowa. Ale gdy to zrozumiemy gdzie bedzie potrzebny Twoj stworca?

> Ktoś musi nadać początek czemukolwiek.

Kolejne puste stwierdzenie. Czemu ktos musi nadawac jakis poczatek? Co jest poczatkiem okregu? Co jest poczatkiem prostej? Czemu wszechswiat ma miec jakis poczatek? Czemu luki w naszym zrozumieniu ma wypelniac jakis stworca? A czemu nie np. 10 stworcow? Albo 100?

4

@Eric_Abidal_22 Stwórca nie ma początku. Jest ponad czasem co oznacza, że nie ma początku. Czas go nie dotyczy. Jest od zawsze.

Przykład z dzieckiem jest kompletnie nie trafiony ponieważ Rodzic nie robi dziecka w taki sposób w jaki np powstaje samochód w fabryce. Dziecko "robi się samo" przez połączenie plemnika i komorki. Rodzic nie wykonuje żadnej pracy przy tworzenia dziecka ani nie ma wpływu na to jakie to dziecko finalnie się urodzi. Swoją drogą sam ten proces powstawania dziecka wskazuje na jakąś siłę wyższą, która zaprojektowała ten proces w taki sposób.

Rzucasz jakimiś terminami naukowymi, o których najwyraźniej sam nie masz pojęcia, ponieważ z całym szacunkiem, ale w ogóle nie tyczą się one sedna tej dyskusji.

Cały czas wracamy do pytania jak ten rozwijający się wrzechswiat mógł powstać sam z siebie? Tego w żaden logiczny sposób nie da się wytłumaczyć. Tak jak wszystko co znamy na ziemi powstało przez czyjas pracę, tym bardziej coś tak potężnego i złożonego jak kosmos musiało mieć swojego stwórcę. Samochód nie powstał sam z siebie, procesor też nie. W porównaniu do człowieka, planet, kosmosu to jest jakiś mały pryszcz a nikt nie ma wątpliwości, że ktoś stoi za stworzeniem tego samochodu, procesora itp. Jak można przy czymś takim jak wrzechswiat zakładać że powstało samo z siebie?
Bóg jak najbardziej wymaga wyjaśnienia, ale trzeba mieć chociaż ciut otwarta głowę żeby z tymi wyjaśnieniami chociaż się zaznajomic.

Początek w sensie czas w którym coś zaczelo istniec. Jakby ktoś nie stworzył okręgu to nikt by nie zapytał gdzie ma początek. A wrzechswiat ma mieć początek bo sama nauka tak twierdzi. Sam się mieszasz w swoich wypowiedziach twierdząc najpierw, że świat ma poczatek, teoria wszystkiego itd a pozniej pytasz czemu musi mieć początek. Musi bo wszystko co jest umiejscowione w czasie ma jakiś początek. Sama nauka nam potwierdza, że wrzechswiat ma początek. Stwórca nie ma początku, bo jest ponad wszystkim co stworzył, włącznie z czasem.

10

@tomcias10

Zmienilem tylko w 4 miejscach twoj wlasny tekst :) Czytaj i sie delektuj.

Cały czas wracamy do pytania jak ten bog mógł powstać sam z siebie? Tego w żaden logiczny sposób nie da się wytłumaczyć. Tak jak wszystko co znamy na ziemi powstało przez czyjas pracę, tym bardziej coś tak potężnego i złożonego jak bog musiał mieć swojego stwórcę. Samochód nie powstał sam z siebie, procesor też nie. W porównaniu do człowieka, planet, kosmosu, boga to jest jakiś mały pryszcz a nikt nie ma wątpliwości, że ktoś stoi za stworzeniem tego samochodu, procesora itp. Jak można przy czymś takim jak bog zakładać że powstało samo z siebie?

11

@tomcias10

>A wrzechswiat ma mieć początek bo sama nauka tak twierdzi. Sam się mieszasz w swoich wypowiedziach twierdząc najpierw, że świat ma poczatek, teoria wszystkiego itd a pozniej pytasz czemu musi mieć początek. Musi bo wszystko co jest umiejscowione w czasie ma jakiś początek. Sama nauka nam potwierdza, że wrzechswiat ma początek. Stwórca nie ma początku, bo jest ponad wszystkim co stworzył, włącznie z czasem.

Po pierwsze - prosze, pisz wszechswiat, bo wrzechswiat razi w oczy strasznie.
Po drugie - ja sie nie mieszam. Nigdzie nie twierdze ze wszechswiat musi miec poczatek. I nauka tez nic takiego nie potwierdza. Nie wiemy co bylo w pierwszych miliardowych czesci sekundy po wielkim wybuchu. Nie wiemy tez czy wtedy w ogole cos takiego jak czas istnialo (patrz koncepcja "dzwonu" czasoprzestrzennego Hawkinga). Istnieje wiele spojnych modeli wszechswiata, ktore proponuja wszechswiat bez poczatku ani konca (np. nastepujace po sobie wielkie wybuchy i wielkie kolapsy). Rownie dobrze wielki wybuch mogl byc tylko jednym malutkim punktem w historii swiata.

6

@tomcias10

>Przykład z dzieckiem jest kompletnie nie trafiony ponieważ Rodzic nie robi dziecka w taki sposób w jaki np powstaje samochód w fabryce. Dziecko "robi się samo" przez połączenie plemnika i komorki. Rodzic nie wykonuje żadnej pracy przy tworzenia dziecka ani nie ma wpływu na to jakie to dziecko finalnie się urodzi. Swoją drogą sam ten proces powstawania dziecka wskazuje na jakąś siłę wyższą, która zaprojektowała ten proces w taki sposób.

I co w zwiazku z tym ze dziecko powstaje w inny sposob niz samochod w fabryce? A co z manipulacja genetyczna, ktora juz w tej chwili mozemy robic. Albo z klonowaniem?
Naprawde nie widzisz tego, ze twoja teoria jest totalnie niespojna?

Po pierwsze - nie masz zadnych dowodow na to ze dzielo dowolnego stworcy musi byc podrzedne dla niego. Podalem wystarczajaco duzo kontrprzykladow.

Po drugie - nie ma zadnych przeslanek zeby twierdzic ze dzielo podlega innym prawom niz tworca dziela.

Cale twoje rozumowanie jest bledne i sorry, ale jezeli wyskakujesz z hipoteza boga i jeszcze probujesz podwazac nauke, to na tobie lezy ciezar dowodu, nie na mnie ;)

20

@tomcias10 Ostatni raz byłem świadkiem takiego przejawu ignorancji, gdy dyskutowałem z płaskoziemcą.

Dane paleontologiczne (świadectwa kopalne – skamieniałości i odciski skalne organizmów). To są twarde i namacalne dowody ewolucji, a nie "prawdopodobieństwo". Może warto na chwilę zamknąć Biblię i przeczytać kilka innych książek by poszerzyć horyzonty zamiast bezwstydnie negować fakty.

2

@karci0 Ale nawet ludzie ktorzy nie sa katolikami nie sa w stanie tego okreslic. Sa tylko teorie.
Nie mozna powiedziec: Tak na 100% tak bylo.
Zeby nie bylo nie jestem katolikiem.

14

@karci0 Historia o Adamie i Ewie jest mitem i zawiera prawdy transcendentalne, a nie przyrodoznawcze. Nie ma żadnej sprzeczności między nim a nauką, prędzej wzajemne uzupełnianie się. Chyba jako dzieciaki w podstawówce wiedzieliśmy, teraz stało się modne nagłe późne wystąpienie autyzmu i nierozróżnianie między abstrakcją a dosłownością o.O
A propos zamykania Biblii i wybierania nauki to jest to olbrzymi paradoks. Judeochrześcijańska filozofia zawiera w sobie przeświadczenie o istnieniu w świecie poznawalnego sensu oraz stworzyła sieć klasztorów i później uniwersytetów posługujących się wspólnym językiem na całym kontynencie. Najwięksi uczeni w historii Europy byli nierozerwalnie związani z teologią chrześcijańską i niezależnie od licznych przejawów tyranii samej instytucji KK, wiązali silnie wiarę i naukę. Te dziwaczne przekonanie o wzajemnej sprzeczności jednego i drugiego jest w moich oczach pozostałością po pozytywizmie, a później już marksizmie.
Tym bardziej w świetle współczesnej fizyki nie mogę nadziwić się takiej wrogości do religijnego spojrzenia na świat. Okazuje się, że jest to niezwykła właściwość świadomości, która potrafi nadać dziwacznemu, chaotycznemu światu sens. Wnikanie w to, co jest źródłem tego sensu jest już w królestwie myślenia religijnego. I całe nasze poznanie opiera się na skokach wiary. Nie ma nawet najczystszej nauki przyrodniczej, a więc matematyki, bez paru skoków wiary, które dla samych matematyków mają święte znaczenie.

PS Jeśli ktoś traktuje Biblię czy mitologię dosłownie to jest imbecylem, temu nie zaprzeczam.

1

@YeastMoss i tu jest cały problem . Ludzie myślą że Biblia czy mitologia to prawda ostateczna , a zapominają że to księgi przekładane i tłumaczone miliardy razy a że kiedyś komunikacja była jaka była to i interpretacje każdy miał własne .. do obu ksiąg można "dopasować " każdy fakt historyczny, tylko trzeba otworzyć umysł

5

@Ls0811 Nie chodzi o żadne fakty historyczne, o przekłady zaś w kosmetycznym stopniu. Prawdą jest to, że starożytni myśleli i komunikowali się historiami w większej mierze niż my. Jest to oczywiście pewna iluzja, bo gdybyśmy my "wyleczyli się" z tej narracyjnej wizji świata, to ideologie nie dobierałyby się do Hollywood i Netflixa, czyli współczesnych dawców historii. Tak czy siak, współczesny człowiek czyta historię i chce, żeby była ona 1:1 prawdziwa i realistyczna. W rzeczywistości historie biblijne czy hellenistyczne mity to prawdy na temat świata, ludzkiego poznania i spotkania z "ponadnaturalnym" ułożone w postać narracji. Prawdy, które one przekazują są ponadczasowe, aczkolwiek nie mają większego związku z przyrodoznawstwem. Nie tłumaczą one ani biologii, ani geologii. Zarówno radykałowie, jak i przeciwnicy czytają te historie niewłaściwie i marnują czas na udowadnianie, że na górze Ararat nie ma pozostałości Arki Noego. Jak to czytam to mam poważne wątpliwości w dojrzałość i gruntowność wykształcenia pewnych osób.

1

@karci0 No a skąd się wziął człowiek? Bo chyba nie wierzysz w te bajki,że niby od małpy?

2

@Eric_Abidal_22 ale co ma klonowanie do tego i manipulacja genetyczna? Klonowanie jak sama nazwa wskazuje to nie jest tworzenie czegoś z niczego.

Nie dałeś żadnych przykładów, które miały by sens, że dzieło nie podlega stwórcy. Jeżeli dla Ciebie to, że samochód jest szybszy od człowieka jest takim przykładem to nie mamy o czym rozmawiać. To człowiek ustala ile ten samochód będzie jechał i na jakich warunkach. Taki przykład w ogóle nie trzyma się kupy. Samochód sam od siebie nie ma nic do gadania. Może zostać rozmontowany, zniszczony i nic nie będzie mógł z tym zrobić.

Dowody ja Tobie podaje cały czas, ale jesteś zaślepiony i masz zamknięty umysł i nie potrafisz tego przyjac do siebie. Cały wrzechswiat się składa z matematycznych i fizycznych wzorów, które ktoś musiał napisać żeby to wszystko działało.
Nic co znamy na tym świecie nie powstało samo z siebie. Nie będę pisał po raz kolejny tego samego co w poprzednich postach.
Po prostu jesteś tak zamknięty na cokolwiek innego niż to w co wierzysz, że jakichkolwiek przykładów bym Ci tutaj nie podał to i tak nic by to nie dalo.

2

@MesQueUnClub_87 no widzisz ja właśnie otworzyłem inne książki i widzę, że są dowody na mikroewolucje czyli powiedzmy jest jakaś komorka, która po jakimś czasie zaczęła być odporna na różne bakterie i w taki sposób ewoluowała. Ale ona nadal została tą komórką a nie stała się nagle magicznie rybą. Pokaż mi proszę jakikolwiek dowód na to, że kiedyś na początku na ziemii (już pomijam że ewolucja nie wyjaśnia skąd się ta ziemia w ogóle wzięła w kosmosie, a wszystkie informacje jakie nam daje nauka to hipotezy bez żadnych podstaw i dowodów) był jeden jedyny żywy organizm czyli właśnie taka komórka, z której powstały wszystkie gatunki na ziemii? To jest dopiero ignorancja żeby wierzyć w coś takiego. Podważa to w ogóle jakiekolwiek prawa świata w którym żyjemy.

10

@tomcias10
Prosisz o dowody, to przedstaw jakiś dowód na istnienie Boga xdd

2

@YeastMoss
> Nie ma nawet najczystszej nauki przyrodniczej, a więc matematyki, bez paru skoków wiary, które dla samych matematyków mają święte znaczenie

To podaj chociaż jeden taki skok wiary w matematyce :) Czekam, z chęcią się zapoznam ;)

3

@Eric_Abidal_22 no to tak to ja mogę odbić piłeczkę i Ty mi pokaż dowód.na to że wrzechswiat wziął się z nikąd. Widzisz Ty się ze mnie śmiejesz, że wierzę w jakiegoś stwórcę a Twoją religią jest nauka, która jak widać u podstaw nie różni się niczym od innych religii tego świata i nadal ma podłoże w domysłach i wierze w to co mogło być.

Ja również kiedyś uważałem tak jak Ty, ale po prostu ewolucja, nauka o powstaniu świata, ma takie luki i braki w logice, że trzeba się mocno postarać żeby ich nie dostrzec.

11

@tomcias10

Otóż różnica pomiędzy "wiara" w naukę jest to, że jeżeli jutro ktoś mi przedstawi dowód że wielkiego wybuchu nie było (może na podstawie badania mikrofalowego promieniowania tła albo czegos innego) to przyjmę że wielkiego wybuchu nie było i będę się zastanawiać jak w takim razie powstał wszechświat. Ciebie do religii nie zniecheca tony sprzeczności w niej zawarte i totalnie oderwane poglądy. I jakiego dowodu ktoś ci nie przedstawi ty będziesz wierzyć jeszcze mocniej w to że jedno z żydowskich bóstw plemiennych (Jahwe) jest panem i stwórcą wszechświata.

Tym się różni nauka od religi. Naukowiec może ci powiedzieć co sprawi że porzuci dana teorie. Wierzący nigdy nie porzuci swojej ślepej wiary. Więc nie próbuj proszę tego nawet porownywac

5

@tomcias10
Wystarczy jedna skamieniałość (np słynne "szczątki królika w prekambrze") która podważyła by teorię ewolucji. Naprawdę, biorąc pod uwagę miliony znalezionych skamielin z niemal wszystkich okresów geologicznych, wierzysz że nie znaleźlibyśmy chociaż jednej przeczącej tej teorii? Zwłaszcza że miliony ślepo wierzących fanatyków religijnych dałoby się pociąć za takie coś? To dopiero jest naiwnosc :)

3

@tomcias10 ale przez jaka wiare jakiego stworce Zydowskiego ,Arabskiego jest ich pelno .Ewolucja to miliaedy lat i tylko niemyslacy twierdzi ,ze czlowieka stworzyl stworca

1

@Eric_Abidal_22 i jakie są te sprzeczności w np islamie, buddyzmie?

Ale nadal te skamieniałości nie dają Ci dowodu na początek życia na ziemii. Jaka skamieniałośc Ci potwierdzi, że na początku była jedna komórka gdzieś głęboko pod wodą, która się zamieniła w rybę, potem w jaszczurkę itd itp? Znowu pomijam pytanie skąd ta komórką się tam wzięła? Skąd się wzięła woda? Skąd się wzięła planeta? Skąd komórka wiedziała w co ma ewoluować? Taka ewolucja nie ma prawa bytu gdyż jest niemożliwa w żaden sposób to osiągnięcia.

8

@tomcias10

Jakie luki w logice ma ewolucja i nauka o powstaniu świata? Podaj jakąkolwiek swoją wątpliwość a dołożę wszelkich starań żeby ją wyjaśnić :)

A teraz przejdźmy do moich wątpliwości.
1. Czemu mamy na świecie tyle Religi, które są wewnętrznie sprzeczne w swoich naukach?
2. Czemu w Biblii, skoro jest to święta i natchniona księga mamy tyle błędów i sprzeczności? Dwie historie o powstaniu człowieka (sprzeczne ze sobą) w księdze rodzaju. Ewangelie Marka i Mateusza które wyprowadzają Jezusa bezpośrednio od Dawida ale w różnej liczbie pokoleń. Historie o ucieczkach do Egiptu czy podróżach do Betlejem, które są sprzeczne ze sobą. Sprzeczne informacje o nauczaniu Jezusa (Jan twierdzi że Jezus nauczał 3 lata, synoptycy że rok. Trasy podróży zupełnie.sie nie zgrywają).
3. Załóżmy że ktoś stworzył wszechświat. Czemu ma to być jedną istota? Czemu nie więcej? Może wszechświat powstawał etapami - kazdy stwórca dokładal cegiełkę?
4. Czemu Bóg miałby być dobry? Czemu nie mógłby być złośliwy albo po prostu zły (jak Jahwe w starym testamencie)? A może mógłby być pijakiem, który stworzył wszechświat przez przypadek (najwspanialsze dzieła literackie powstawały na haju albo po pijaku - patrz Słowacki, Mickiewicz, Witkacy)
5. Czemu Bóg miałby być wszechwieczny? Mógłby stworzyć wszechświat i umrzeć
6. Czemu Bóg miałby być zainteresowany losami świata? Wielu twórców porzuca swoje dzieła
7. Jak pogodzić wszechmoc i wszechwiedzę? Słynny paradoks - czy Bóg może zmienić swoje zdanie. Są to wzajemnie wykluczające się przymioty. I trzeba wykonać ostrych fikołków intelektualnych, sprzecznych z logiką, żeby to przyjąć.
8. Czemu religia chrześcijańska ma być ta prawdziwa? Czemu nie islam?

7

@tomcias10
> Skąd komórka wiedziała w co ma ewoluować?

Osmieszasz się i pokazujesz swoją niewiedzę. Poczytaj trochę o ewolucji, zanim zaczniesz zadawać pytania pozbawione sensu. Podpowiem że nie każde pytanie które da się sformułować w sensie syntaktycznych, jest poprawnie semantycznie. To jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Poczytaj i doborze naturalnym. To nie komórka decyduje w co ma ewoluować. Ale jeżeli nie znasz takich podstaw to nic dziwnego że nie wierzysz w teorie.

1

@korn234 no i tym postem pocisnales między innymi Einsteinowi, Newtonowi i pewnie dziesiątkom innych naukowców którzy byli/sa wierzący w Boga

1

@Eric_Abidal_22 nie nie. Pytanie jest bardzo dobrze zadane tylko nie potrafisz na nie odpowiedzieć dlatego je atakujesz.
Chociaż dobrze stwierdziłeś, że to jest pozbawione sensu. Zgadzam się z tym.

5

@karci0 Może spróbujcie się zapoznać z publikacjami teologicznymi, albo porozmawiajcie z teologami na ten temat? Jest on dość szeroki, jak wiele tematów z niewiadomych powodów poruszanych tutaj. Nie wiem, jakim cudem wpadacie na pomysł, że randomowe anonimy z La Rambli mają autorytet do wypowiadania się na takie tematy, jak teologia, nauka, medycyna, ekonomia, itd.

Wracając do Twoich pytań. Nie będę przeglądał całego wątku, więc być może ktoś już się wypowiedział z sensem na nurtujące Cię zagadnienie. Wątek jest w "gorących", a ja nie mam czasu, żeby odfiltrować wszystkie wypowiedzi fanatyków zarówno tych religijnych, jak i tych niereligijnych.

Long story short. Racjonalny katolik (jak i każdy inny) powinien tłumaczyć to zgodnie z nauką Kościoła, sprecyzowaną bodaj w 1950 roku przez Piusa, a przyjętą w 1996 przez Jana Pawła II. W dużym skrócie, ewolucja jest traktowana jedynie jako narzędzie stworzenia. Podobnie, jak Wielki Wybuch (którego teoria została, swoją drogą, zapoczątkowana badaniami George'a Lemaitre'a, katolickiego księdza-fizyka). Jeśli katolik odrzuca dopuszczenie w/w teorii, to stoi w opozycji do przyjętej nauki Kościoła.

Co do mitu z Księgi Rodzaju (mitu - w sensie gatunkowym, nie - pejoratywnym), to już od setek lat, doktorowie KK, na czele z Augustynem z Hippony i Tomaszem z Akwinu, zaznaczają, że Pismo Święte nie jest księgą przyrodniczą, i nie ma na celu wyjaśniać działania wszechświata, a sens jego istnienia, tj. historię zbawienia.

Wreszcie, ponieważ zaraz ktoś powie, że Kościół tylko dostosowuje swoją narrację do "oczywistych" teorii naukowych, zaznaczę, że cała nauka również musiała dostosować swą narrację do nowych odkryć. Kto z Was podważyłby zarówno fizykę newtonowską, jak i fakt, że w późniejszym czasie, powstały bardziej precyzyjne modele fizyczne, niż ten zaproponowany przez Newtona?

To tyle, zachęcam do zgłębiania wiedzy, korzystając z adekwatnych źródeł (La Rambla raczej takim nie jest). No, chyba, że ten wątek powstał jedynie dla "zielonych" i "gorących" - wtedy wszystko jest we właściwym miejscu ;) Pozdrawiam!

1

@Eric_Abidal_22 póki co teoria o stworzeniu świata przez Stwórcę jest bardziej prawdopodobna jak coś co sobie ziomek wymyślił po kilku flaszkach jak to XXXX lat temu coś tam się z czymś zderzyło na co nie ma zadnych dowodów o czym zresztą od początku piszesz i to cię mocno boli XD

8

@tomcias10 Są tysiące dowodów na teorie ewolucji, a nie ma żadnego na istnienie boga. Nawet jeśli ktoś ten wszechświat musiał nakręcić to nic nie wskazuje na to że był to akurat chrześcijański bóg. To, że nauka nie ma odpowiedzi na wszystkie pytania, a wielu teorii nie jest pewna to nie powód żeby opowiadać bajki.

8

@tomcias10 w ich czasach calkowicie rzadzil kosciol nie bylo zadnych mozliwosci gloszenia do konca tego co sie chce -nie tak jak w tej chwili.Kopernik tez sie wycofal ze swoich odkryc dopiero dlugo po nim zaczeto glosic jego rewlacje a i tak niektorych palili lub lamali kolem.Hawking njwiekszy uczony dzisiejszych lat powiedzial,ze fizyka wyeleminowala ostatnia luke -nie ma w fizyce miejsca dla Boga i to nie rola Boga tylko prawa fizyki stworzyly wszechswiat.Natomiast Ainstein przed smiercia napisal list twierdzac w nim,ze slowo Bog jest tylko wytworem ludzkich slabosci a Biblia zbiorem legend a wszelkie religie sa prymitywnymi przesadami.Wlasnie w tym ostatnim liscie wyrazil swoje poglady na religie i filozofie

0

@Eric_Abidal_22 czy Ty czytasz te moje posty ze zrozumieniem czy nie? Przecież cała ta dyskusja jest o lukach w ewolucji i powstania świata z niczego. Nie będę tego wszystkiego powtarzał. Przeczytaj poprzednie posty.

1. Kluczem jest tutaj sprawdzenie, wiara w którego Boga się broni a w której faktycznie są sprzeczności.
2. W księdze rodzaju to jest jedna i ta sama historia. Najpierw jest streszczenie wydarzeń a później rozwinięcie jak to dokładnie wyglądało.
Rodowody Jezusa w ewangeliach nie są sprzeczne ponieważ to są dwa różne rodowody. Jeden od Józefa, drugi od Marii.
Na resztę sprzeczności musisz mi wskazać wersety bo nie wiem o czym piszesz.
3. Mogłoby tak być. Aczkolwiek wracamy do punktu 1 czyli sprawdzenie czy któraś z wiar tutaj na ziemi się broni.
4. Znowu tutaj wracamy to przestudiowania wiary chrześcijańskiej. Czy jest się w stanie obronić czy nie. Czy ona mówi prawdę o Bogu czy nie. I Bóg w starym i nowym testamencie jest ten sam. To samo punkty 5 i 6.
7. Widzisz to jest źle zadane pytanie. Tak samo głupie byłoby zapytanie czy Bóg może stworzyć kwadratowe koło. No nie może bo koło nie ma rogów. Proste. To jest błąd logiczny wlasnie.
8. Ja nigdzie nie napisałem, że to jest ta prawdziwa wiara. Ponownie trzeba sprawdzić czy ona się broni czy nie.

0

@Ostatnikrwawygang ale dlaczego twierdzisz, że powstanie świata z białej kartki jest mniejsza bajka niż stworzenie go przez jakiś byt?

4

@tomcias10 Niczego takiego nie twierdzę. Nauka nie wie co było przed wielkim wybuchem i choć są tam jakieś teorie to jednak to co istniało przed wielkim wybuchem wykracza poza stan obecnej wiedzy i nauka to przyznaje. Nie ma mowy o białej kartce. Jednak zakładając nawet, że wielki wybuch spowodował jakiś byt to bajką już jest wskazywanie, że był to bóg chrześcijan

konto usunięte

1

@ZygmuntTrzeciFaza
Ależ Panie Zygmuncie, tak nie można ... :)

@Eric_Abidal_22
Strasznie jesteś agresywny w bronieniu nauki.
Nauka się zmienia. Stare prawdy są zastępowane przez nowe.
(Z wielkim oporem, bo przecież stare prawdy miały dowody naukowe. A przecież ktoś, kto napisał stare prawdy rządzi dziedziną nauki i trzyma pieczę, aby ktoś nowy nie udowodnił, że trzeba przepisać książki.).

Różne religie mają wiele wspólnych elementów. Np. zdecydowana większość uznaje pojęcie duszy.

PS. Pojechałeś z rasami psów. To, że od 1911 katalogujemy wzorce rasy, nie oznacza, że wcześniej nie istniały.
.

4

@thorin
> póki co teoria o stworzeniu świata przez Stwórcę jest bardziej prawdopodobna jak coś co sobie ziomek wymyślił po kilku flaszkach jak to XXXX lat temu coś tam się z czymś zderzyło na co nie ma zadnych dowodów o czym zresztą od początku piszesz i to cię mocno boli XD

Widze ze nie mamy o czym rozmawiac :) Smieszne ze katolicy pisza o dowodach, podczas gdy cala ich "swieta" ksiega jest wyssana z palca

5

@karci0 otóż Biblia ma znaczenie alegoryczne i nie można brać wszystkiego dosłownie.
Przykładowo: stworzenie świata w 7 dni -> przełóż to sobie na miliardy lat i ewolucję i to się zgadza. Pamiętaj, że w tamtych czasach nie było takiej wiedzy jaka jest dziś - można powiedzieć, że prorocy to byli tacy naukowcy, którzy nie poparli swoich tez w tak naukowy jak dziś sposób.
Nie podoba mi się ten odzew w komentarzach, że racjonalny i katolik nie chodzą w parze, uważam to za ignorancję.
Apropos innych tematów opisanych w Biblii polecam rozmowę z teologiem. Biblia i nauka wcale się nie wyklucza

0

@Eric_Abidal_22 zezłomowany jednym postem ale produkuj się dalej XDDDD

6

@Awtameok_Klana

> Strasznie jesteś agresywny w bronieniu nauki.
Nauka się zmienia. Stare prawdy są zastępowane przez nowe.
(Z wielkim oporem, bo przecież stare prawdy miały dowody naukowe. A przecież ktoś, kto napisał stare prawdy rządzi dziedziną nauki i trzyma pieczę, aby ktoś nowy nie udowodnił, że trzeba przepisać książki.).


Oczywiscie ze bede agresywny w stosunku do dyletantow podwazajacych prawdy naukowe i wierzacych w bajki z biblii.

To ze nauka potrafi ewoluowac jest doskonale widoczne np. w kwestii fizyki kwantowej. Nagle, na poczatku XX wieku okazalo sie ze trzeba odrzucic, wydawaloby sie perfekcyjna i sprawdzona mechanike Newtona. I co, ludzie zakopali nowe rewelacje sprzeczne z ich wiedza? Nie, doszlismy do konsensu ze fizyka newtonowska jest tylko niezlym przyblizeniem makroswiata, a mechanika kwantowa opisuje ten swiat lepiej. Czy to juz najlepsza teoria? Moze nie, moze zostanie zastapiona kiedys inna. Ale to ze nauka potrafi przyznac sie do bledu i wrecz szuka niescislosci i podwaza prawdy powszechnie przyjete (na tym polega progres w nauce) sprawia ze mozna nauce zaufac.

> PS. Pojechałeś z rasami psów. To, że od 1911 katalogujemy wzorce rasy, nie oznacza, że wcześniej nie istniały.

Popatrz sobie jak wygladal owczarek niemiecki na poczatku XX wieku i jak wyglada teraz :) Zobacz jak duzo ras psow powstalo na przestrzeni XX wieku w hodowlach.

konto usunięte

0

@Eric_Abidal_22
Ale czy rasy psów przed FCI nie istniały? Bo tak napisałeś, że nie istniały.

A co powiesz na temat duszy?

0

@Ostatnikrwawygang może jest bajką a może nie. Warto by to było skrupulatnie sprawdzić zanim wyda się taki osąd.

4

@thorin

Z niektorymi osobami nie warto rozmawiac. Slepa wiara w biblie sprawia ze nie przemawiaja do ciebie rzadne argumenty. Po co mam sie produkowac, jak podwazysz kazde badanie naukowe?

Samozłomowanie to ty uskuteczniasz. Dowodow na historie swiata (nie mowie o historii izraela od ok. 2000 r.p.n.e) wg biblii nie ma ŻADNYCH. Za to przewidywania na temat efektow wielkiego wybuchu sa potwierdzane seryjnie - np. mikrofalowe promieniowanie tla, jest konsekwencja tej teorii i zostalo odkryte pozniej.
Tak samo przewidywania teorii ewolucji sa potwierdzane raz za razem. Ale do kogo ja mowie, jezeli ja zadalem sobie troche trudu zeby przestudiowac wasza swieta ksiege i zobaczyc jakie opary absurdu sie tam unosza, a wy nie zadaliscie sobie trudu zeby zrozumiec jedna z najprostszych teorii naukowych (nie sugeruje zebys wchodzil w mechanike kwantowa, ktora jest trudna i wymaga sporego aparatu matematycznego do zrozumienia - ewolucja jest naprawde prosta, ale wydaje sie ze przewyzsza to twoje zdolnosci poznawcze).

1

@karci0 mój dawny nauczyciel religii mówił że to co jest napisane w Biblii to nie należy tego brać dosłownie. To że jest tam napisane że świat powstał w 7 dni może być symbolicznym przedstawieniem powstawania wszechświata od wielkiego wybuchu. Natomiast Adam i Ewa to być może symbol ewolucji człowieka.

5

@tomcias10
1. No to w chrzescijanskiej sa sprzecznosci. Wiec jak sie wg Ciebie ona broni? Wymienilem Ci je w dosadnie. Sprzeczne z ewolucja. Sprzeczne ze zdrowym rozsadkiem. Sprzecznosci w Ewangeliach. Sprzecznosci w ksiegach starego testamentu. Bzdury o zyciu dawnych prorokow po 500 i 1000 lat.
2. Nie, sa dwie historie. Jedna o stworzeniu czlowieka w ramach 7 dni stworzenia, druga o ulepieniu go z gliny. Nie ma zadnego rozszerzenia. Dwa rozne mity umieszczone w ksiedze ktora ma charakter kompilacyjny i ma w dupie wewnetrzna spojnosc.
3. No to uwazam ze moja wiara w niewidzialny czajniczek Russela sie najlepiej broni :) Przynajmniej czajniczek nie mowi mi czy seks przedmalzenski jest dobry czy zly.
4. Bog w starym testamencie jest zlosliwy, rzadny krwi (wyciecie wszystkich ludow zamieszkujacych ziemie obiecana - nieoszczedzanie kobiet, dzieci ani starcow), msciwy (za czczenie cudzych bogow), malostkowy (zamienienie kobiety w slup soli) i naiwny. Calkiem innego boga przedstawia Jezus (a wlasciwie postac wykreowana przez sw. Pawla i jego uczniow na Jezusa) w Nowym Testamencie. To sa zupelnie dwa rozne bostwa.
7. Wiec bog nie moze byc jednoczesnie wszechwiedzacy i wszechmogacy.
8. Jak chcesz to sprawdzic? Bo np. nauka sie broni wlasnie przez powtarzalnosc eksperymentow i inwalidacje nieprawdziwych hipotez. Jak mozna sprawdzic wiare?

3

@Awtameok_Klana

Istnialy, ale w XX wyhodowano nowe. A probuje wytlumaczyc tutaj niektorym osobnikom ze zmiana gatunku jest mozliwa, bo ludzie nie wierza w ewolucje i pisza o jakis bzdurach ze z psa nie powstanie kot itd. Owszem z psa nie powstanie kot, ale juz odpowiednio hodujac psy, mozna stworzyc nowa rase ktora jest zupelnie inna od swoich przodkow i to udowodnili hodowcy psow w XX wieku.

5

@tomcias10 Ty opowiadasz bajki o bogu, a w żaden sposób nie poparłeś tego dowodami, może by warto to sprawdzić zanim się wyda taki osąd XD Podważasz jeszcze teorię ewolucji. Zaprzestanę tu dyskusji bo jak koledzy wyżej napisali logika i katolicyzm w parze nie idą. Ponadto zbyt łatwo jest Wam udowodnić wiarę w bajki, a ja nie jestem Stanowski że się nad słabszymi będę pastwił

0

@Ostatnikrwawygang no ale to samo ja Tobie mogę zarzucic. Że opowiadasz bajki o powstaniu świata z niczego. I znowu odpowiem Tobie tak jak Ty mi napisałeś. Sprawdź wiarę i wtedy wydawaj wyroki. Tak samo ja mogę zarzucic, że ewolucja i logika nie idą w parze, bo żadnej logiki nie ma w tym, że wszystkie organizmy powstały z jednej komórki istniejącej ileś miliardów lat temu. Jeśli już chcesz być uczciwy ze sobą to byś przyznał, że owszem moja wiara brzmi jak bajka, ale Twoja w powstanie tak skomplikowanego świata z niczego jest również bajką.

3

@tomcias10 Oprócz tego, że bajdurzysz to jeszcze czytać nie umiesz. Żadnych bajek w przeciwieństwie do Ciebie nie opowiadam. Nie wiem co było przed powstaniem świata i się do tego przyznaję. A na ewolucje są tysiące dowodów. Żegnam, miłego dnia życzę!

0

@Eric_Abidal_22 widzisz sprzeczności tam gdzie ich nie ma. Ty mi nie pokazujesz sprzeczności tylko coś czego nie chciało Ci się nawet sprawdzic. Łatwo jest wpisać w gogle "sprzeczności w biblii" i nie sprawdzić samemu jak to wygląda chociażby w oryginalnych językach. Proszę mi podac gdzie jest sprzeczność w stwierdzeniu z pierwszego rozdziału księgi rodzaju, że Bóg stworzył człowieka a później wyjaśnienie w kolejnych rozdziałach jak to zrobił? Tu nie ma żadnej sprzeczności.
Biblia jest najdokładniej potwierdzona księga ze wszystkich jakie znamy.
Autentyczność manuskryptów ocenia się na podstawie tego jaki mamy odkryty najstarszy manuskrypt i ile ich w ogóle mamy. Najstarsze manuskrypty nowego testamentu są już z II i III wieku. Manuskrypty starego testamentu mamy już nawet z roku 150 p.n.e (swoją drogą manuskrypty te zawierają księgi startego testamentu zapowiadające Chrystusa, który przyszedł 150 lat później dokładnie tak jak zapowiadały). Ilość tych manuskryptów również jest ogromna i przewyższa ilość znalezisk jakiegokolwiek innego dzieła w historii.
Dobrze, że poruszyłeś kwestie dobra i zła. Skąd wiesz co jest dobre a co zle skoro nie ma żadnej wyższej siły do której mógłbyś się odnieść? Skad się w ogóle wzięła moralność droga ewolucji?
Bóg w starym testamencie nie jest okrutny i jest to kłamstwo. Swoją drogą skąd wiesz, że jest okrutny? Skąd droga ewolucji pojawiło się u Ciebie takie rozroznienie na okrucieństwo i dobro? Co więcej sama Biblia nam mówi, że w nowym i starym testamencie jest przedstawiony ten sam Bóg. Kolejny dowód na to, że nie sprawdziłeś nawet podstawowych zagadnień egzegezy biblijnej.
Wiarę możesz sprawdzić przychodząc do Boga czyli tak jak wszystko inne. Proste jak ta przyslowiowa budowa cepa.

0

@Ostatnikrwawygang to podaj mi dowód na ewolucję wszystkich gatunków na ziemi z jednej komórki, która według ewolucji była pierwszym i jedynym życiem na ziemi.

1

@Eric_Abidal_22 dowód - "przewidywania" XD
Odrzucasz Stwórcę i wierzysz w jakiś wielki wybuch a za dowody dajesz przewidywania? A ten wielki wybuch to kto zrobił? Bo tu zadajesz pytania, ze no a kto zrobił Stwórce to ja się pytam kto zrobił ten wybuch? haha

7

@tomcias10
Przeczytaj proszę książki opowieści biblijne i opowieści ewangelistów i dopiero wtedy wypowiadaj się na temat sprzeczności w Biblii. Wiesz że pisma były przepisywane przez średniowiecznych katolickich mnichów którzy po pierwsze przeznaczali stary testament żeby udowodnić że życie Jezusa to spełnienie proroctw, a po drugie upiększali nowy, żeby osiągnąć ten cel?

Co do pojęcia dobra i zła. Jakoś zwierzęta (polecam książki F. De Waala o naczelnych) też posiadają to pojęcie, w dodatku ich poczucie moralności jest bardzo zbliżone do ludzi. Czemu konstrukt, który był bardzo potrzebny w kontekście przerwania (wspieranie się grupy ludzi która dzieła ze sobą wspólne geny) miałby nie być wykształcony w ramach ewolucji?

3

@karci0
Wiary to były fajne jak nie było tv i internetu a po książkę niewielu chciało sięgnąć. Wtedy księża brylowali ze swoimi bajkami. Teraz jak taki klecha usłyszy niewygodne pytanie, to mówi, że to wina szatana :-DD
Oczywiście jeszcze dużo wody w rzekach upłynie zanim ludzie się kapną jak ich "czarnuchy" walą w balona.
Dotyczy to WSZYSTKICH religii.

7

@tomcias10
A jak nazwiesz rozkazy Jahwe żeby nie zostawić żadnego żyjącego dziecka czy kobiety w miastach zajmowanych przez plemiona Izraela, jak nie okrutne i krwawe? Jak określisz nazwiesz plagi egipskie, w tym śmierć pierworodnych? Jak ocenisz wymuszenie na Abrahamie ofiary z jego własnego syna. Jak ocenisz zakład Boga z szatanem o Hioba? Jak ocenisz naslanie plagi wezow na ludzi Izraela? Wybicie czcicielow Baala? Czy to nie okrutne, złe i szalone? Jak chcesz wywodzić moralność z biblii, to powinieneś uważać że kazirodztwo jest ok, wiara w cudzego Boga jest najgorsza zbrodnia, praca w sobotę to grzech śmiertelny, a jak zgwalcisz córkę swojego sąsiada, to wystarczy że zapłacisz mu 10 srebrników I będziecie kwita. To jest ta twoja moralność?

7

@karci0 Biblia jest księgą, w której duże znaczenie ma symbolika. 7 dni stworzenia nie oznacza, że świat został stworzony w tydzień ;) Tak dla przykładu. Katolicyzm jako religia nie wyklucza teorii ewolucji, a każdy indywidualnie w tego typu tematach ma różne podejście.

Niektórzy wierzą w Wielki Wybuch, a niektórzy Ci powiedzą, że Cię pojebało, żeby człowiek pochodził od małpy, przecież Adama Bóg stworzył ;) więc po prostu się pojawił.

Katolicy też są różni, najgorzej wrzucać wszystkich do jednego wora i tworzyć sobie obraz wierzących na podstawie jakiejś małej próbki

6

@Eric_Abidal_22
Sorry ale pod względem moralności Stary Testament to dno. W mniej więcej tym samym czasie traktaty filozofów greckich stoją na poziomie nieporównywalnie wyższym i bardziej cywilizowanym. Całe szczęście że kultura helleńska przeniknęła do Judei w I wieku n.e. bo w ten sposób nauka SW Pawła z Tarsu stoi na akceptowalnym poziomie moralnym. Ale gdyby nie wpływy greckie to Nowy Testament byłby taka sama zaściankowa, mściwa i okrutna religia jak to co głosi Stary.

konto usunięte

2

@fooxtrot
Oczywiście, że pojebało kogoś kto twierdzi, że człowiek pochodzi od małpy. Żadna teoria naukowa tego nie pokazuje. Zgodnie z teorią ewolucji, razem z małpą mamy wspólnego przodka.

6

@tomcias10

Dowody genetyczne: Analiza genów i sekwencji DNA różnych organizmów dostarcza wskazówek dotyczących pokrewieństwa i ewolucji. Porównując sekwencje genów organizmów jednokomórkowych z wielokomórkowymi, badacze odkrywają podobieństwa, które potwierdzają wspólne pochodzenie. Odkrycie wspólnych genów kontrolujących podstawowe procesy komórkowe w organizmach jednokomórkowych i wielokomórkowych jest dowodem na ewolucyjne powiązanie.

Fosylne dowody: W zapisie kopalnym znajdujemy ślady organizmów jednokomórkowych i wielokomórkowych, które pozwalają nam zrozumieć, jak ewolucja postępowała w czasie. Odkrycia wielokomórkowych organizmów w starszych skałach i coraz bardziej złożonych form w późniejszych okresach sugerują stopniowy rozwój wielokomórkowości.

Formy przejściowe: Choć niezwykle rzadkie, istnieją znane przypadki form przejściowych między organizmami jedno- a wielokomórkowymi. Przykładowo, jednokomórkowe organizmy zwane kolonijnymi lub koloniowymi protistami mogą działać jako stopniowe przejścia między jedno- a wielokomórkowością.

Biologiczne mechanizmy: Wiele mechanizmów biologicznych, takich jak komunikacja międzykomórkowa, adhezja komórek i różnicowanie tkanek, jest wspólne dla różnych organizmów wielokomórkowych. Te wspólne cechy wskazują na wspólne pochodzenie tych organizmów.

Współczesne przykłady: Istnieje wiele współczesnych organizmów, które przejściowo przechodzą między jedno- a wielokomórkowością w cyklu życiowym. Przykładem może być pewien rodzaj glonu, który może istnieć zarówno jako pojedyncza komórka, jak i jako wielokomórkowy organizm.

1

@Eric_Abidal_22 nie no prawo mojżeszowe było skierowane tylko do Izraela a nie do całej ludzkości. A wszystkie przykłady, które podałeś miały na celu albo ocalenie Izraela albo zniszczenie zła. Prawo mojżeszowe było surowym prawem, a było takie ze względu na to jaki był Izrael w tamtym czasie i jak się zachowywał.
A twierdzenie że chrześcijaństwo się nauczyło od Greków kultury i dobroci to jest po prostu kłamstwo. Chrześcijanie jako pierwsi zaczęli traktować dzieci/kobiety z dobrocią i równością. Chrześcijanie pierwsi w ogóle wprowadzili coś takiego jak charytatywność.

A cały Twój wywód o niby mściwym Bogu bez miłości niszczy fakt, że sam Bóg umierał w cierpieniach za ludzi na krzyżu. I taki był jego plan już w starym testamencie (są proroctwa z I, II w p.n.e które mówią o Jezusie, nawet z takimi szczegółami w jaki sposób umrze, co mu będą robić itd).

3

@dAvi_2
Bestsellerami tak samo jak Biblia jest Władca Pierścieni, Hobbit i Mały Książę więc możesz w nie też wierzyć bo dużo ludzi to czytało.

7

@BulaKG
Nauka i wiara nie idą w parze. Kościół zaczął akceptować pewne fakty gdy nie było już innej możliwości bo fakty te zostały udowodnione. Wcześniej przez setki lat mordował tysiące (miliony) ludzi w obronie swoich dogmatów. Teraz gdy nauka obnażyła te bzdurne teorie próbuje się do niej wijąc się jak wąż dostosowywać.

2

@tomcias10

Podzielisz się tymi proroctwami? I teraz już bez uszczypliwości - jeżeli pamiętasz albo masz namiary to daj znać, bo chciałbym się z tym zapoznać. Nie jestem biblista i nie kojarzę żeby proroctwa dt śmierci mesjasza z ST były jakoś szczegółowe, ale na pewno nie mam w głowie wszystkich takich proroctw. Chętnie się zapoznam, żeby poszerzyć wiedzę

4

@dAvi_2
Adam i Ewa mieli synów Kaina, Abla i Seta. Rozumiem, że zakładasz, że musieli oni bzykać swoją matkę (lub siostrę jeśli istniała a nie jest wspomniana w Biblii) skoro pojawiły się kolejne pokolenia? Bo przy stanie medycyny w tamtych czasach to dzieci ze związku Kaina z Ablem raczej wykluczasz?

1

@tomcias10

Tylko że to nie Bóg umierał na krzyżu a Jezus. A mściwy jest Bóg że starego testamentu, nie Jezus Chrystus. I nigdy nie napisałem że Jezus był mściwy. Tylko Jahwe. Poczytaj ST żeby się przekonać.

4

@tomcias10
Twierdzisz że krwawe podboje plemion zamieszkujących Judeę, wybijanie dzieci, kobiet i starców z innych plemion, miało na celu ocalenie Izraela czy wyplenienie zła? To może Hitler też nie był taki zły?

Oczywiście, że takie są realia w naszej cywilizacji i Żydzi wcale się tu nie wyróżniali. Ale jeżeli chcemy słuchać się ich Boga, to chyba mogę wymagać jakiejkolwiek moralności przewyższającej prymitywne ludzkie instynkty podboju i eksterminacji innych grup? A jak widać Jahwe niczym się nie wyróżnia. Przeciętny więzień w polskim więzieniu stoi na wyższym poziomie etycznym i moralnym niż Bóg starego testamentu. Taki więzień powie ci że mordowanie kobiet i dzieci jest zle, że porywanie cudzych żon i ich gwałcenie jest godne potępienia, tymczasem Jahwe uważa że to są czyny jak najbardziej akceptowalne i pożądane. Zajebisty Bóg dla plemienia wojowników, tragiczny dla współczesnego świata.

2

@Awtameok_Klana
Co do duszy, to musisz doprecyzować pytanie. Oczywiście nie wierzę że po śmierci jakąś część naszej świadomości miałaby zostać zachowana - jaki miałby być tego cel?

0

@Eric_Abidal_22 zobacz sobie co te plemiona robiły. To były plemiona czczace Baala, te plemiona składajace dzieci w ofierze temu właśnie Baalowi. To były okropne ludy, które mimo swojego okropieństwa dostawały ostrzeżenia od Boga i to wielokrotnie. Nie posłuchały ostrzeżeń i skończyło się to właśnie tak. Czy to źle, że taki lud został podbity? Nie wydaje mi się.

Idąc Twoim tokiem myslenia to nie powinniśmy reagować na atak Rosjii na Ukrainę, ponieważ każdy więzień w więzieniu wie, że nie wolno nikogo zabijać w tym przecież Rosjan.

Gdzie Ty takie bzdury wyczytałes, że Bóg zachęca do zabijania i to akceptuje? Skoro nawet w 10 przykazań masz jedno brzmiące nie zabijaj.
Masz jakiś kompletnie wymyślony i nieprawdziwy obraz Boga i na ten obraz jesteś wkurzony.
Powtarzam Bóg na krzyżu umierał za każdego z nas, włącznie z Tobą a Ty piszesz, że to Bóg pełen nienawiści.

4

@tomcias10
W boga to można chyba tylko wtedy uwierzyć gdy się założy, że to stary, mściwy i złośliwy frustrat. Wtedy wszystko zaczyna się kleić. Staje się oczywiste dlaczego "zsyłane" są na nas choroby, kataklizmy, dlaczego wspaniali ludzie przedwcześnie umierają a bandytów i zbrodniarzy często nie spotyka żadna kara. Przy takim postrzeganiu boga ten świat byłby bardziej zrozumiały i spójny.

2

@tomcias10
Nikt nie nawołuje do mordowania rosyjskich kobiet i dzieci za to co robią na Ukrainie. I nikt nie nawoływał do mszczenia się za hitlerowskie zbrodnie na kobietach i dzieciach w Niemczech - wręcz alianckie naloty dywanowe do dzisiaj są szeroko krytykowane.

I mówisz mi że mam przejść do porządku dziennego nad takim nakazem? Sorry, ale moja etyka mi na to nie pozwala. Jeżeli jako chrześcijanin uważasz że tak jest ok bo Bóg powiedział no to nie mamy o czym rozmawiać.

0

@7black4 Jezus umarł za nas na krzyżu. I to jest znak miłości Bożej. Bóg nie zsyła żadnych chorób na ludzi. Nawet w tej słynnej opowieści o Hiobie to nie Bóg zesłał choroby na Hioba tylko przestał blokować diabła i to właśnie ten diabeł dotknął chorobami Hioba. Bóg ma też przeciwnika na tym świecie i to od niego pochodzi całe zło, włącznie z chorobami. Człowiek wybiera sam po której stronie stanie. Bóg też nie zsyła nikogo do piekła, człowiek sam wybiera czy idzie do piekła czy do nieba. Więc dlaczego zło na świecie? Dlatego, że ludzie odrzucają sami Boga i wybierają zlo a nie dobro. Bóg się nie pcha tam gdzie go nie chcą. Jeśli ktoś nie chce w swoim życiu Boga to on do niego nie przyjdzie.
Pięknie ktoś kiedyś powiedział "zło jest brakiem Boga, tak jak ciemność jest brakiem światła". Ludzie chcący być w ciemności nie doświadcza Boga.

3

@tomcias10

> To były plemiona czczace Baala, te plemiona składajace dzieci w ofierze temu właśnie Baalowi. To były okropne ludy, które mimo swojego okropieństwa dostawały ostrzeżenia od Boga i to wielokrotnie. Nie posłuchały ostrzeżeń i skończyło się to właśnie tak. Czy to źle, że taki lud został podbity? Nie wydaje mi się.

Poproszę o źródła. Nigdzie nie słyszałem ani nie czytałem o tym że to były jakieś okropne ludy. To były normalne plemiona które miały swoją kulturę - dużo wyższa niż najeźdźcy z Izraela - i nie widziałem jakichkolwiek materiałów źródłowych żeby dokonywali jakiś niegodziwości.

Wrecz ich kultura była tak przewyższająca Izraelitów, że w Biblii widać strach przed asymilacja z tymi ludźmi. Żydzi przejmowali ich zwyczaje i wierzenia, bo były bardziej atrakcyjne. Np kult bogini Astarte przetrwał w Izraelu obok kultu Jahwe co najmniej do zburzenia Jerozolimy.

To żydzi byli prymitywnymi barbarzyńcami, coś jak germanie najeżdżający na cesarstwo rzymskie. Proszę przedstaw mi materiały ze ludy Judeii były barbarzyńskie i źle. Wydaje mi się to kluczowe w naszej dyskusji - bo jeżeli nie były, to Żydzi pod przywództwem Jahwe dokonali ludobójstwa, które na tamte czasy było normalne, ale przy dzisiejszych standardach moralnych powinno być potępione na równi z działaniami Rosjan czy ZSRR. A ponoć Bóg jest ponadczasowy i miłosierny?

6

@tomcias10
Jezus nie umarł za nas na krzyżu tylko dlatego, że był zagrożeniem dla ówczesnej władzy, twórcą nowej sekty, która się nie podobała rządzącym.
Bóg przestał blokować diabła? Tak nas kochał, że powiedział: idź diabeł i napieprzaj ludzi ja Ci nie będę stawał na drodze. Wprawdzie jestem wszechmogący ale Twoje zachowanie mi nie przeszkadza i nic z tym nie zamierzam robić.

0

@Eric_Abidal_22 no źródłem jest wiedza historyczna jaką posiadamy aktualnie.
Jak wyglądało czczenie Baala? Wklejam poniżej link z angielskiego artykułu na ten temat:

"Ritualistic Baal worship, in sum, looked a little like this: Adults would gather around the altar of Baal. Infants would then be burned alive as a sacrificial offering to the deity. Amid horrific screams and the stench of charred human flesh, congregants — men and women alike — would engage in bisexual orgies. The ritual of convenience was intended to produce economic prosperity by prompting Baal to bring rain for the fertility of “mother earth.”

Czyli ludy te spalały żywe dzieci w ofierze Baalowi, w czasie gdy dzieci się paliły dorośli urządzali.sobie orgie. Te dzieci, które się.urodzily z tych orgii były również składane w ofierze i tak w kółko.
Jak na mnie to bardzo dobrze, że Bóg zakończył coś takiego.
Faktycznie kultura przewyższająca lud Izraela.

Komentarz usunięty przez użytkownika

9

@tomcias10 Jak historyk muszę Cię zmartwić, ponieważ:
"Biblia jest najdokładniej potwierdzona księga ze wszystkich jakie znamy." Nie jest to prawda. Jest kilkadziesiąt tysięcy ksiąg, które są lepiej potwierdzone niż biblia i nie wiem skąd przekonanie, że jej treść jest tożsama.
"Manuskrypty starego testamentu mamy już nawet z roku 150 p.n.e (swoją drogą manuskrypty te zawierają księgi startego testamentu zapowiadające Chrystusa, który przyszedł 150 lat później dokładnie tak jak zapowiadały)"
Zapowiadają przyjście proroka - tak. Tak samo jak historycy Rzymscy i Greccy zapowiadali upadki imperiów. Samospełniające się przepowiednie to nie przepowiednie.
Treść tych jak to nazwałeś "manuskryptów" jest sprzeczna z obecnym kształtem Biblii, do tego zawiera błędy rzeczowe.

"A twierdzenie że chrześcijaństwo się nauczyło od Greków kultury i dobroci to jest po prostu kłamstwo. Chrześcijanie jako pierwsi zaczęli traktować dzieci/kobiety z dobrocią i równością. Chrześcijanie pierwsi w ogóle wprowadzili coś takiego jak charytatywność."
To też jest bzdura i nie wiem skąd masz te wnioski.

1

@tomcias10
Ok, podrzucisz jeszcze link do artykulu? Chetnie przeczytam caly i zweryfikuje :)

0

@Eric_Abidal_22 @karci0 Pozwolę się przyłączyć do dyskusji, ale bez kontekstu religijnego. Zaciekawił mnie temat, który poruszyliście o stworzeniu świata. Jeszcze nikt nigdy nie był w stanie mi logicznie wytłumaczyć skąd się wziął wszechświat. Czy istniał od zawsze? Czy żeby coś istniało od zawsze musi to coś być poza czasem? Teoria Wielkiego Wybuchu? Jak doszło do tzw. "Wielkiego Wybuchu"? Co było wcześniej? Czy coś było wcześniej? A jeśli nic nie było to co doprowadziło do "Wielkiego Wybuchu"?

No mam miliony pytań z tym związanych, a niestety jestem zbyt leniwy i głupi, żeby szukać i czytać naukowe artykuły na ten temat.

0

@tomcias10 Jeszcze warto dodać że niektóre z tych ludów które bóg kazał zniszczyć prześladowały wcześniej lud Izraela gdy wychodzili z Egiptu w sposób okrutny

8

@tomcias10
"To były plemiona czczace Baala, te plemiona składajace dzieci w ofierze temu właśnie Baalowi. To były okropne ludy, które mimo swojego okropieństwa dostawały ostrzeżenia od Boga i to wielokrotnie."
To jest przykład jak autorzy ksiąg biblijnych stosowali narrację, pasującą pod wydarzenia. Wybitny starożytnik, biblista i przede wszystkim znawca historii Izraela, mój profesor, prof Spanó podaje świetne dla laika (jak Ty) artykuły:
https://www.newsweek.pl/historia/biblia-moloch-i-ofiary-z-dzieci/jn03lfw
https://bazhum.muzhp.pl/media/files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r2005-t96-n4/Przeglad_Historyczny-r2005-t96-n4-s607-616/Przeglad_Historyczny-r2005-t96-n4-s607-616.pdf
To jest najlepszy dowód na to, że nawet katolik nie potrafi krytycznie czytać swojej świętej ksiegi. Biblia czy tego chcesz czy nie jest dziełem propagandowym i manifestem wiary.

3

@KamQiX "Czy istniał od zawsze? Czy żeby coś istniało od zawsze musi to coś być poza czasem? Teoria Wielkiego Wybuchu? Jak doszło do tzw. "Wielkiego Wybuchu"? Co było wcześniej? Czy coś było wcześniej? A jeśli nic nie było to co doprowadziło do "Wielkiego Wybuchu"?"
Niestety obecny stan wiedzy człowieka nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania. Jednakże naukowcy skłaniają się do tego, że przed Wielkim Wybuchem coś być musiało. Czy stwórca, czy prawszechświat - nie wiadomo jeszcze.

4

@KamQiX

Sa rozne ciekawe teorie dt. wszechswiata. Jedna z nich to nastepujace po sobie Wielkie Wybuchy i Wielkie Kolapsy. Czyli wszechswiat rozszerzajacy sie, a nastepnie kurczacy sie do punktu, byc moze resetujacy prawa fizyki i zaczynajacy sie od nowa od kolejnego wielkiego wybuchu.

Inna ciekawa jest hipoteza ewolucyjna - nasz wszechswiat to wnetrze czarnej dziury innego wszechswiata, a w naszym wszechswiecie w kazdej czarnej dziurze sa kolejne - potomne. Jakkolwiek ciekawa, jest obecnie odrzucana przez wiekszosc naukowcow jako nieprawdopodobna.

Jest wiele innych teorii, ale na razie nie jestesmy w stanie przebic sie do samych poczatkow wszechswiata. Dlaczego?

Fizyka kwantowa, ktora tlumaczy zjawiska w skali mikroskopijnej, "opiera" sie na pewnej fundamentalnej zasadzie - zasadzie nieoznaczonosci Heisenberga. NIe mozemy miec wszystkich informacji o ukladzie kwantowym. Albo znamy dokladnie polozenie czastki, albo jej ped. Nigdy obu wartosci na raz. Co to oznacza? Ano to, ze jezeli sprawdzimy ze 100% dokladnoscia ze dana czastka znajduje sie w okreslonym punkcie przestrzeni, to mozliwa wartosc pedu zaczyna rosnac do nieskonczonosci - co w praktyce oznacza, ze nie da sie "zamknac" czastki w niewielkim pudelku czasoprzestrzennym i byc w 100% przekonanym ze sie ona tam znajduje.

Od momentu gdy wszechswiat mial 10^ - 38 sekundy -> czyli 0.00000000000000000000000000000000000001 sek, mozemy stosowac fizyke kwantowa, bo pudelko zrobilo sie wystarczajaco duze, zeby np. moc pomijac grawitacje (ktora notabene jest najslabszym z podstawowych oddzialywan i np. w klasycznej mechanice kwantowej jest pomijana jako nieistotna - ale w pierwszych 10^-38 sekundach nie moze byc pominieta, bo cala masa wszechswiata byla skupiona w bardzo malym punkcie).

Byc moze nigdy nie dowiemy sie co bylo w pierwszych 10^-38 sekundy.
Aby to zrozumiec potrzebujemy teorii kwantowej grawitacji, czyli uwzglednienia grawitacji w fizice kwantowej. Nie potrafimy tego zrobic, a naukowcy od dziesiecioleci nad tym pracuja. Jest to trudne zarowno na poziomie teoretycznym jak i eksperymentalnym. Ciezko wyobrazic sobie jak mielibysmy zbadac wnetrze czarnej dziury.

3

@KamQiX
W ogole przy obecnym stanie mechaniki kwantowej ciezko zakladac ze wszechswiat mogl byc kiedys skupiony w jednym punkcie. Tak samo wg mechaniki kwantowej czarna dziura musi miec jakis "promien" bo inaczej przeczyloby to zasadzie nieoznaczonosci Heisenberga.

Ale problemem jest tu grawitacja - ok. 10^40 razy slabsza niz chociazby oddzialywania elektryczne. W przypadku gdy mamy dwa elektrony, oddzialujace na siebie ladunkiem, mozemy ja pominac - i tak nie zabuzy wynikow.

Dla porownania - masa ziemi to ok. 6 * 10^24 kg. Bakteria e-coli wazy ok. 6* 10^-13 kg. Czyli to tak, jakby postawic na wadze ziemie (oddzialywanie elektryczne) i bakterie ecoli (oddzialywanie grawitacyjne) i probowac je ze soba porownywac.

Jednak cos co normalnie nie ma zadnego wplywu na wynik, zaczyna sie zmieniac, gdy doswiadczamy ogromnej masy skupionej na mikroskopijnej przestrzeni (jak np w pierwszych 10^-38 sek po wielkim wybuchu) czy we wnetrzu czarnych dziur.

I dlatego na razie nie rozumiemy praw ktore tam panuja/panowaly.

0

@PietrasCoelho ale w jakim celu wysłałeś mi te linki? Przecież one potwierdzają to co napisałem. Że te ludy składały w taki sposób ofiary.

0

@PietrasCoelho jakie dzieło jest lepiej udokumentowane niż Biblia? Którego dzieła mamy więcej manuskryptów?

W jaki sposób proroctwo, że sługa Boży umrze na krzyżu, urodzi się w konkretnym miejscu, będzie robił takie i takie rzeczy to samospełniające się proroctwo? To nie jest tylko rzucenie frazy "kiedyś tam przyjdzie prorok". To są konkretne szczegółowe wręcz informacje.

1

@Eric_Abidal_22 Ciekawostką może być też to że czarna dziura jak i ciemna materia to obiekty czysto teoretyczne, idealnie pasują to obecnych modeli teoretycznych ale nie ma żadnych potwierdzonych obserwacji tych obiektów.

Chrześcijanizm to przecież takie zasługi ma jak, spalanie i wymazywanie wszystkich wcześniej istniejących kultur i religii oraz dziedzictwa jakie tylko mogli, polowanie na czarownice i palenie ludzi nie tak dawno jak 200+ lat temu, o reszcie to szkoda pisać, każda religia ma coś na sumieniu.

5

@bimbher
Nie no, czarne dziury są już zaobserwowane i zbadane. Nawet rok czy dwa temu głośny był ten obraz czarnej dziury, który został stworzony na podstawie obserwacji.

3

@tomcias10

Po pierwsze. Ewangelie naciągają dużo z tych proroctw do swoich celów. Dlatego jest ten dziwny rodowód z Dawida u dwóch ewangelistów - żeby spełniła się przepowiednia ze ST. To że Jezus urodził się w Betlejem - poczytaj te historyjki o spisie powszechnym czy jakiś ucieczkach przed Herodem - to zostało wymyślone żeby przetransportować Marie do Betlejem żeby spełniło się proroctwo. Zauważ że w ewangeliach są fragmenty, np Jan 7,42 gdzie ludzie mówili że przecież Jezus jest z Galilei i im coś nie pasuje. Historyjka z Betlejem została wkomponowana dużo później do pisma żeby spełniło się proroctwo ST. Ewangelie zostały spisane przez ludzi którzy nigdy prawdziwego Jezusa nie spotkali. Są kompilacja legend, opowieści i historii krążących po Judeii w tamtym czasie. Jedna z nich (nie pamiętam która - chyba Mateusza) jest po prostu lista spełniających się proroctw. Celem Mateusza było przekonanie że Jezus był mesjaszem. Zatem wymyślił tyle historii ile się da, żeby proroctwa się spełniły. Wiele z tych historii nie ma w najstarszej ewangelii - Marka, na której Mateusz się wzorował.

3

@tomcias10 przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem. To, że opisane w Biblii wydarzenia są wynikiem błędu tłumacza i całe odniesienie się do Molocha bilbijne jest nieprawdziwe.
Porównaj treść tego co jest w Biblii do czasów opisanych w artykule, do tego porównaj ludy. Zupełna różnica geograficzna, sposobu składania ofiar i wiele więcej.

Problem jest w tezie, że coś jest "lepiej udokumentowane".
Dowolny współczesny wytwór kultury jest lepiej zachowany.
Ilość manuskryptów "biblijnych" świadczy nie o tym, że Biblia jest dobrze udokumentowana, tylko o tym, że było wiele kopii. Nie na darmo później papiestwo musiało tworzyć kanon i odrzucać księgi.
Zresztą, ponieważ Biblia to dzieło, które powstawało z biegiem czasu i na przestrzeni wielu lat, niemożliwe jest dokładne ustalenie co i kiedy powstało.

Niemal każde dzieło tak dawnego okresu padało ofiarą fałszerstw i manipulacji. Przypominam jeszcze raz - Biblia to księga doktrynalna i propagandowa.

4

@tomcias10 możesz podać proroctwo o tym że mesjasz umrze na krzyżu? Jestem niemal pewny że takie nie istnieje - po pierwsze mesjasz wg starego testamentu wcale nie miał umrzeć tylko poprowadzić lud Izraela do chwały i wielkich podbojów. Dwa - krzyż to była rzymska kara, zupełnie nieznana w starym testamencie - wtedy Izrael był niepodległym państwem - skąd mieliby wziąć ten krzyż w swoich pismach?

1

@Eric_Abidal_22 Dziękuję za obszerną odpowiedź. Niestety niewiele jestem sobie w stanie z tego wyobrazić - nie wiem czy to w ogóle możliwe, żeby to sobie próbować wyobrażać :D

4

@KamQiX jest to jednak niezmiernie ciekawe :D Chciałbym posiąść kiedyś niezbędną wiedzę fizyczna i matematyczna żeby zrozumieć w pełni mechanikę kwantowa. Ciągle nad tym pracuje, ale samodzielna nauka nigdy nie jest prosta :P Trzymaj kciuki - może kiedyś będę w stanie wyjaśnić to lepiej i dokładniej :)

0

@Eric_Abidal_22 owszem stary testament mówi, że mesjasz będzie królował, ale najpierw będzie cierpiał. Po pierwsze Psalm 22 - cały ten psalm jest napisany z perspektywy cierpiącego mesjasza na krzyżu. Ten właśnie psalm cytował zresztą sam Jezus umierając na krzyżu żeby zwrócić uwagę ludzi, że proroctwo się wypełnia. Słynne słowa "boże czemuś mnie opuścił" nie są wcale jak wielu twierdzi stwierdzeniem Jezusa, że Bóg go opuścił (bo to jest niemożliwe, bo sam Jezus jest Bogiem), ale właśnie zwraca uwagę na ten pslam. 16 werset tego psalmu nam mówi "otoczyly mnie psy, przebili moje ręce i nogi". Cały ten psalm jest jednym wielkim proroctwem, włącznie z taki szczegółami jak dzielenie szat Jezusa między siebie przez żołnierzy.
Drugi taki potężny fragment to księga Izajasza 53 rozdział a nawet od 52 rozdziału od 13 wersetu. Jest to tak wyraźny opis Jezusa, że naprawdę nie da się tego nie zauważyć. Przeczytaj cały ten rozdział.
Kolejny fragment. Księga Zachariasza 12 rozdział 10 werset. Sam Bóg mówi: "wyleje na dom Dawida ducha łaski i modlitwy. Będą patrzeć NA MNIE KTOREGO PRZEBILI i będą go opłakiwać.." tutaj to już nawet mamy potwierdzenie, że Jezus jest Bogiem w słowach "mnie, którego przebili" gdzie wcześniej mamy zaznaczone, że mówi Jahwe.
Proroct o mesjaszu w starym testamencie jest mnóstwo. Nawet bym powiedział, że cały stary testament ma nam objawić plan na ratunek dla świata.

3

@tomcias10

Brzmi rzeczywiscie niezgorzej. Zwlaszcza fragmenty o tym "przebiciu". Zwracam honor :)

1

@Eric_Abidal_22 I tak i nie, wszystkie obserwacje są na podstawie że w modelu musi być jakieś masywne ciało którego nie da się zobaczyć, a co do zdjęcia sporo naukowców jest zdania że to nie jest prawdziwe zdjęcie czarnej dziury, większość zdjęć czy modeli jest tworzona przez artystów z niezliczonej liczby zdjęć z różnych teleskopów w różnych spektrach fal.

Trzeba poczekać na kolejne zdjęcia z nowych lepszych teleskopów i może bliższych obiektów niż tych oddalonych o 50+ mln lat świetlnych. Obecnie to jest jak z lądowaniem na księżycu no może było a może nie pewności na 100% nie ma.

3

@bimbher
Ok, wiadomo ze zdjecia obiektu ktorego nie da sie zobaczyc, nie mozna sensownie zrobic, wiec z tego punktu widzenia to nie jest prawdziwe zdjecie.

Ale wydaje mi sie ze czarne dziury stanowia raczej konsensus w srodowisku naukowym, w przeciwienstwie do tego co bylo 40-50 lat temu, gdzie spora czesc naukowcow watpila w instnienie takich obiektow.

0

@Eric_Abidal_22 warto też dodać, że po wykopaliskach w Qumran nie można mieć już raczej wątpliwości, że faktycznie są to proroctwa. W jaskiniach w Qumran znaleziono prawie cały stary testament w bardzo dobrej jakości. Datowany jest właśnie na II, I wiek przed naszą erą.

3

@tomcias10

Widzisz, teraz mozemy w jakis sensowny sposob dyskutowac :) Jezeli odwolujemy sie do znalezisk archeologicznych i badan to dyskusja wyglada calkiem inaczej niz podwazanie teori ewolucji jakimis dziwnymi pytaniami.

Jesli chodzi o proroctwa. Tak, znam historie zwojow z Qumran. Jesli chodzi o nowy testament to widze dwie mozliwosci.

1. Jezus wypelnil wszystkie proroctwa ze starego testamentu.
2. Tworcy ewangelii opisali zycie Jezusa tak zeby pasowalo do proroctw starotestamentowych.

Oczywiscie Ty jako osoba wierzaca bedziesz zgadzal sie z opcja 1. Ja jako osoba niewierzaca przyjme opcje 2. Ale akurat tutaj nie mamy raczej o co sie sprzeczac - w zaden sposob nie mozna dowiesc ani pierwszej ani drugiej opcji i obie sa racjonalne przy naszych swiatopogladach. Wiec przyjmuje ze uznajesz ze Jezus wypelnil proroctwa starego testamentu - jest to jak najbardziej ok :)

0

@PietrasCoelho
"Jest kilkadziesiąt tysięcy ksiąg, które są lepiej potwierdzone niż biblia i nie wiem skąd przekonanie, że jej treść jest tożsama."

Wymienisz mi 20 takich ksiąg? Albo 10 chociaż?
Nie, żebym chciał cię zagiąć czy coś, tylko faktycznie jestem ciekaw.

1

@bimbher Czarne dziury nie są obiektami tteoretycznymi. Mikrosoczewkowanie działa w praktyce nie w teorii.

1

@Eric_Abidal_22 w porządku. Jak najbardziej rozumiem. W każdym razie dzięki za dyskusję ;D

1

@Eric_Abidal_22 No dokładnie o to mi chodziło, jest konsensus co do tego że istnieje takie coś bo pasuje do wykorzystywanych modeli, ale potrzeba więcej obserwacji do potwierdzenia że istnieją albo odkrycia czegoś innego w ich miejsce co będzie pasować do modelu.

Skoro wszechświat istnieje prawie 14mld lat, jeżeli przyjmiemy że życie na Ziemi powstało w przeciągu 4mld lat i gdzie indziej mogło w takim samym czasie powstać, to w ogóle przed powstaniem Ziemi jakoś 4,5mld lat temu, w kosmosie mogła już być cywilizacja która rozwijała się przez miliardy lat, jak bardzo by zaawansowana była? Jaki my rozwój technologiczny osiągnęliśmy w ciągu zaledwie ostatnich 200lat, a jaki gigantyczny w ciągu jednego życia(lifetime), internet, smartfony, genetyczne modyfikacje, hodowle, klonowanie itd.

Najbardziej ciekawą rzeczą jaką możemy zobaczyć jest Księżyc, idealnie symetryczny względem rozmiar-odległość Ziemia-Słońce, dzięki czemu mamy pełne zaćmienie słońca.

8

@DragonxNF "mój dawny nauczyciel religii mówił że to co jest napisane w Biblii to nie należy tego brać dosłownie. To że jest tam napisane że świat powstał w 7 dni może być symbolicznym przedstawieniem powstawania wszechświata od wielkiego wybuchu. Natomiast Adam i Ewa to być może symbol ewolucji człowieka."

Trochę szybciej mogli się namyślić, najlepiej zanim spalili 300 tys kobiet na stosie, stworzyli indeks ksiąg zakazanych i zatrzymali rozwój nauki na 500 lat, zwane wiekami ciemnymi.

1

@Foro tu chodziło po prostu o zaprzeczenie "Biblia jest najdokładniej potwierdzona księga ze wszystkich jakie znamy". Dosłownie każda książka wydana w erze cyfryzacji jest lepiej zachowana i potwierdzona niż Biblia o której mówi tomcias - czyli tej pierwotnej.
To wytknięcie niedokładności i uogólnienia. Jeżeli zaś chodzi Ci o źródła historyczne i żebym wymienił jakieś lepiej potwierdzone niż Biblia, to na pewno wejdą traktaty Herodota, Tukidydesa czy Ccyerona

5

@tomcias10 "no ale to samo ja Tobie mogę zarzucic. Że opowiadasz bajki o powstaniu świata z niczego. "
Nie żebym się czepiał, ale oni obaj ani razu nie wspomnieli o powstaniu wszechświata z "niczego". Wspomnieli, ze nauka dziś, nie oferuje spójnego modelu jego początku, nie pozostawiającego wątpliwości. Nie jest to wcale jej słabość bo 1000 lat temu, najmniejszą cząstką był według nauki atom, a i to tylko hipotetycznie. Cząstki wydawałoby się elementarne, jak neutron odkryto w latach 30 XXw., udowadniając że jest świat mniejszy. Fermiony choć teoretycznie przewidziano, odkryto w tym stuleciu, typologie cząstek które dziś uważamy za elementarne, w tym najnowsze bozony to ledwie ostatnie dziesięciolecia.
Tylko nauka wciąż się rozwija i poprawia, Ty uparłeś się nie dostrzegać tego procesu i traktujesz ewolucję jak skok żaby, a teorię naukową której nie rozumiesz, jak "czystą kartkę".
Nawet dla poprawności dyskusji, powinieneś zrozumieć już, że naukowcy nie mówią o żadnej "białej kartce"/"niczym" ale o wydarzeniu, które staramy się coraz dokładniej odtworzyć. Rozumiemy już coraz więcej - jak cząstki zyskują masę, jak stałe fizyczne sprawiają, że wszechświat w którym żyjemy jest stabilny i co wpływa na ich wielkość, ale wciąż jesteśmy na początku drogi. Choć metoda naukowa ma niemal 1000 lat (zastosowana formalnie w traktatach o optyce Hasana Ibn al-Hajsama około 1054 roku naszej ery), to powszechnie stosowana ledwie od może 200 stuleci. Nasz największy postęp naukowy, sięga 100 lat. Jak wiele możemy osiągnąć za kolejne 100-200? Dodawanie do tego równania wyimaginowanego boga, jak do tej pory w historii tylko postęp spowalniało. Etapy kiedy ludzie byli najbardziej wierzący, były tymi w których ludzkość dokonywała najmniejszego progresu. Dziś, to najmniej wierzące narody są liderami nauki.
Co do "przerzucania się ciężarem dowodu", top ta dyskusja nie odkrywa koła. Proponuję przeczytać o "czajniczku Rusella".

5

@tomcias10
"Bóg w starym testamencie nie jest okrutny i jest to kłamstwo. "

"Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich."

Nie no faktycznie, okaz miłosierdzia. Wytłuczenie potomków do 4 pokolenia za obrazek "konkurencji".

5

@tomcias10 "A wszystkie przykłady, które podałeś miały na celu albo ocalenie Izraela albo zniszczenie zła."
To nie dość że są okrutne to mało skuteczne, skoro Izrael zniknął z mapy na 2 tys lat.

1

@7black4 i inwazji orków się doczekaliśmy ;P

6

@tomcias10 "Chrześcijanie pierwsi w ogóle wprowadzili coś takiego jak charytatywność."
Nie żeby coś, ale dawanie jałmużny jest jednym z największych przykazów judaizmu, jego jedną z 613 micw. By dostąpić zbawienia, to musisz oddawać określony procent swoich dochodów. Także "charytatywność" jest jakieś 2,5 tys lat starsza niż chrześcijaństwo, a pewnie więcej bo Judaizm zerżnął wiele z religii Egiptu, a tam przewijają się wątki z religii Babilonu. Z resztą "moralność", ba nawet kodyfikujące ją prawo to też zdobycz starsza od Chrześcijaństwa ze 3500 lat.

3

@Eric_Abidal_22 Trochę postęp[ów zrobiliśmy. Wykryliśmy grawiton, nośnik fal grawitacyjnych. Zbudowaliśmy detektory, które potrafią wykrywać te fale które są generowane przez np. wybuchy supernowych. Prawdopodobnie w sierpniu czeka nas kolejna taka okazja (RS Oph). Jeszcze wiele przed nami, ale czynimy progres.

0

@AxelF no warto sobie zadać pytanie dlaczego tutaj reakcja Boga jest jaka jest. Idźmy dalej w prawa przestawione w prawie Mojżeszowym: czcij ojca i matkę, nie morduj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie pożądaj rzeczy innych ludzi. Pozostałe przykazania też wskazują na złego Boga bez miłosierdzia czy jednak nie? Wszystkie przykazania są dane z jakiegoś powodu. Dlaczego to przykazanie "nie będziesz miał cudzych bogów przede mną" jest pierwsze i najważniejsze? Oczywiście można by założyć, że Bóg jest takim narcyzem, ale wszystko w Biblii nam mówi, że tak nie jest a śmierć Jezusa na krzyżu jest jasnym znakiem miłości Boga do ludzi. Więc to przykazanie nagle nie może przeczyć reszcie Biblii. No i warto się też zastanowić którzy to są ci co tak nienawidza Boga z tego przykazania, które wymieniłeś. Ciekawe czy jakby np jakaś szajka pedofilów/handlarzy dziećmi porwała Twoje dziecko i nagle by przyszedł ktoś pomścić to dziecko na wszystkich tych ludziach to czy byś tej osobie powiedział "no czekaj nie wolno być takim co to za miłosierny gest skoro zabijasz tych porywaczy" itd? Dlaczego taki przykład podałem? Bo były w historii ludy, które właśnie składały dzieci w ofierze innym Bogom. I chociazby dlatego Bóg tutaj tak reaguje.

2

@Eric_Abidal_22 "Ale wydaje mi sie ze czarne dziury stanowią raczej konsensus w srodowisku"
Ale przecież kilka lat temu już rozstrzygnięto sprawę, kiedy odebrano i zarejestrowano fale grawitacyjne ze zderzenia dwóch czarnych dziur, które nie mogły pochodzić od gwiazd bo żadnych nie było w tamtym obszarze. Więcej - tak silne fale musiały wytworzyć niesamowicie masywne obiekty. To coś znacznie lepszego niż zdjęcia nieba, na których czarna dziura soczewkuje grawitacyjnie światło gwiazd tła, bo dostarcza wymiernych danych - siła fal, ich policzalność, bo rozchodzą się z prędkością światła...

0

@PietrasCoelho może źle się wyraziłem. Chodziło o dzieła tamtych czasów. A traktaty, które wymieniłeś nie są lepiej potwierdzone. Jako historyk powinieneś wiedzieć, że autentyczność dzieła potwierdza się przez to ile mamy łącznie kopii danego dzieła i jaka jest najstarsza. W przypadku Herodota szacuje się, że został on napisany 480-470 lat p.n.e. Najstarsza kopia jest z 900 r.n.e. (czyli okres od napisania do najstarszej kopiito1350 lat), ilości kopii jakie mamy? Około 8. Tukidydes napisany 460-400 r.p.n.e. Najstarsza kopia ok 900r.n.e. ilości kopii jakie mamy również około 8. Jak sprawa wygląda z nowym testamentem? Okres napisania 50-100r.n.e najstarszy odnaleziony fragment to już 114r.n.e., całe księgi to już 200r.n.e. Czyli okres między najstarsza zachowana kopia a data napisania to maks 100 lat. Żadna inna.ksiega nie ma takiej autentyczności.

1

@tomcias10

Ej ale przecież Izraelici też składali dzieci w ofierze Jahwe. Czemu ich nie karał? A nawet tego wymagał? Nie mówię o Abrahamie, bo tam można próbować naginać historię do jakiegoś miłosierdzia Boga, bo w końcu wycofał się z okrutnego żartu. Ale np. Jefte obiecał Jahwe że jak zwycięży przeciwko Ammonitom to złoży w ofierze pierwsza osobę.ktora spotka po powrocie. Spotkał córkę, więc... ja spalił.

Uważasz że jest to moralne zachowanie?

2

@Foro "Wymienisz mi 20 takich ksiąg? Albo 10 chociaż?"

statuty Kazimierza Wielkiego
kamień z rozetty
wsięga wei
Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego Księga 11. dzieło czcigodnego Jana Długosza. 1413-1430
...
setka innych
do poczytania czym wyróżnia się źródło historyczne i jak bada się jego prawdziwość :
https://journals.pan.pl/Content/124415/PDF/3_Historyka_39_2009_Kuligowska_Koncepcja.pdf

0

Ja tez nie wierze w ewolucje. Tzn na pewno nie w taka, gdzie czlowiek powstal od jakiegos organizmu jednokomorkowego. Nie wierze tez w Boga. Prawde mowiac, jestem sklonny bardziej uwierzyc w obcych i jestem pewny, ze gdzies istnieje zycie poza nasza planeta.
Ostatnimi dniami odbyl sie kongres w USA na temat ufo, gdzie pod przysiega zeznania skladal m.in. David Grusch, oficer air force. Wg niego Stany sa w posiadaniu fragmentow statku "obcych", a nawet tkanek.
Co wiecej, twierdził on, ze sa dwa glowne powody dla ktorych niewygodnym faktem by bylo ujawnienie, ze ufo istnieje i odwiedza/odwiedzalo nasza planete.
Pierwszy powod to wlasnie religia. Gdyby ludzie sie dowiedzieli, ze istnieja inna cywilizacja itd nagle religie przestalyby miec sens, co mogloby nawet doprowadzic do chaosu.
Drugi powod to fizyka ktora znamy tez by upadla, bo wg niego te statki obcych potrafia np. rozwijac predkosc do 15k km/h, malo tego zmienic tor lotu o 90% bez utraty predkosci.

Jesli ktos sie interesuje UFO to polecam wlasnie poczytac o Davidzie Gruschu i Billym Meierze. Ten drugi to chyba najbardziej znany ufolog, ktory zajmuje sie tym od lat 70. Glownie fotografowaniem obiektow. W tamtym czasie nie bylo czegos takiego jak photoshop itd. Jego zdjecia/nagrania badaly najlepsze firmy zajmujace sie efektami specjalnymi itd i jednoznacznie stwierdzily, ze materialy posiadane przez niego to nie jest fejk. Przypominam, rok 1970+.
Tutaj przykladowe zdjecia https://www.bbc.co.uk/news/in-pictures-50634120

Pentagon powoli tez odtajnia rozne nagrania itd itp. Fajnie, ze cos sie dzieje w tym kierunku.


2

@bimbher "Skoro wszechświat istnieje prawie 14mld lat, jeżeli przyjmiemy że życie na Ziemi powstało w przeciągu 4mld"
życie na ziemi datuje się na 3,6 ale powstanie choćby jąder komórkowych to dopiero . 2,1 mld lat temu. Jak widać Ewolucja szybko nie działa.
Na dodatek mieliśmy w historii kilka wielkich wymierań, w których jak 450 mln lat temu, znikało nawet 95% gatunków.

2

@tomcias10
>ale wszystko w Biblii nam mówi, że tak nie jest a śmierć Jezusa na krzyżu jest jasnym znakiem miłości Boga do ludzi.

No wlasnie to jest glownym problemem bibli. Ze jest to zbior legend ktore przedstawiaja kompletnie rozne wyobrazenia o Jahwe. Raz jest msciwy i okrutny. Raz (pod postacia Jezusa) milosierny i wspolczujacy.

Nie mozna rozpatrywac biblii jako calosci - powstawala ona na przestrzeni kilku tysiecy lat, tworzona przez ludzi o roznym backgroundzie i wyksztalceniu. Dlatego zawiera wiele sprzecznosci i niescislosci.

Jahwe przykladowo zsyla potop, ktory wybija nie tylko wszystkich ludzi (jak bardzo zli by nie byli, wydaje sie to byc zbyt surowa kara jak dla mnie?) ale tez wszystkie zwierzeta poza jedna para z kazdego gatunku (w czym zawinily zwierzeta?)

Albo ten fragment kiedy to Elizeusz przeklina dzieci by rozszarpaly je niedzwiedzie:
"
Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku! On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci." (2 Krl 2, 23n; BT)

Rzeczywiscie bog milosierdzia :)

0

@Eric_Abidal_22 ale to Bóg kazał Jefte złożyć kogoś w ofierze czy on sam tak zdecydował?
Ta sama sytuacja z Elizeuszem. Czy to był nakaz Boga?
Gdzie Bóg kazał komukolwiek składać dziecko w ofierze? Pomijam Abrahama, ponieważ to była prorocze działanie. Sam Abraham mówi do syna "Bóg sam znajdzie sobie baranka na ofiarę". To jest kolejne proroctwo o Jezusie. Cała ta scena ma miejsce na górze na której Jezus później odda życie.

6

@tomcho
"no warto sobie zadać pytanie dlaczego tutaj reakcja Boga jest jaka jest"
- Z gruntu fałszywa teza. Po pierwsze to nie reakcja, a jego przykazanie. Na dodatek to wersja kogoś, kto twierdzi że został "nawiedzony" przez boga, który mu takie tabliczki podyktował i kto zyskał swoją stanowczością na tyle duży rozgłos, ze jego wyznawcy pokonali inne konkurujące kulty wśród izraelitów.


"Idźmy dalej w prawa przestawione w prawie Mojżeszowym: czcij ojca i matkę, nie morduj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie pożądaj rzeczy innych ludzi. Pozostałe przykazania też wskazują na złego Boga bez miłosierdzia czy jednak nie?"
Nawet zawładając istnienie boga :
Jam Jahwe, Bóg twój, którym

cię wyprowadził z ziemi Egiptu

z domu niewoli.

1. Nie będziesz miał innych bogów

oprócz mnie.

2. Nie uczynisz sobie posągu, ani

jakiegoś obrazu tego, co jest na niebie w górze, albo na ziemi na dole,

albo w wodzie pod ziemią.

Nie będziesz się rzucał przed

nimi, ani nie powinieneś przywieść

się do tego, abyś im cześć oddawał,

ponieważ ja Jahwe, Bogiem gorliwym jestem, karząc na dzieciach

do trzeciego i czwartego pokolenia

grzech ojców, którzy Mnie nienawidź^.

Okazując zaś zlitowanie aż do

tysiącznego pokolenia względem

tych, którzy Mię miłują i strzegą

przykazań Moich.

3. Nie będziesz wymawiał imienia

Jahwy, Boga twego bez uszanowania, bo nie zostawi Jahwe bez kary

tego, który wymawia imię Jego bez

uszanowania.

4. Pamiętaj o dniu szabatu, aby

go uświęcać.

Sześć dni będziesz pracował i bę­

dziesz wykonywał wszelkie prace

swoje.

Siódmy zaś dzień to szabat dla

Jahwy, Boga twego; nie będziesz

wykonywał żadnej pracy ani ty ani

syn twój ani córka twoja ani niewolnik twój ani niewolnica twoja

ani bydlę twoje ani przychodzień,

który jest w bramach twoich.

Ponieważ w sześciu dniach

stworzył Jahwe niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest, dnia

siódmego odpoczął, przeto pobłogosławił Jahwe, dzień siódmy i po­

święcił go.

5. Czcij ojca i matkę twoją, by

długie były dni twoje na ziemi,

którą Jahwe, Bóg twój da tobie.

6. Nie zabijaj.

7. Nie cudzołóż.

8. Nie kradnij.

9. Nie dawaj fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.

10. Nie pożądaj domu bliźniego

twego.

Nie pożądaj żony bliźniego

twego ani niewolnika ani niewolnicy

ani wolu ani osła, ani żadnej rzeczy,

które są bliźniego twego.

to mniej więcej tekst pierwotnego dekalogu. jakl na moje mściwy i niebezpieczny typ, który mniejszą wagę niż do zabijania przywiązuje do pozbycia się konkurencji, dbania o swoje imię i czczenia go 7 dnia. Takie 5/10 rzekłbym bez kozery.

"Ciekawe czy jakby np jakaś szajka pedofilów/handlarzy dziećmi porwała Twoje dziecko i nagle by przyszedł ktoś pomścić to dziecko na wszystkich tych ludziach to czy byś tej osobie powiedział "no czekaj nie wolno być takim co to za miłosierny gest skoro zabijasz tych porywaczy" itd."
Nie do końca rozumiem o co pytasz. Tak jakby to Jezus ponoć mówił o nadstawianiu drugiego policzka. Ja w to nie wierzę.

5

@AxelF Pierwsze przykazanie juz do ostrzalu. Brzmi bunczucznie w stylu "Albo jestes z mojej bandy, albo wypier***laj". W sumie zamiast 10 przykazan wystarczyloby jedno moim zdaniem:
"Bądź życzliwy dla innych"

PS: czekam na etap dyskusji kiedy dojdziemy do tematu jak w biblii sa traktowani homoseksualisci i co trzeba z nimi robic. to bedzie ciekawe.

5

@tomcias10 "jako historyk powinieneś wiedzieć, że autentyczność dzieła potwierdza się przez to ile mamy łącznie kopii danego dzieła i jaka jest najstarsza."

Bardzo się mylisz. Jeśli 1850 lat temu, napisano historię o wydarzeniach sprzed 150 lat a potem przepisano ją milion... miliard razy, ale są też wersje stworzone 1800 lat temu o tych samych wydarzeniach i sporo się różniące, a najważniejsi historycy oryginalnego okresu niemal nie wspominają o tych wydażeniach, to do książek, obojętnie ile razy przepisanych należy podejść sceptycznie.

Gdyby twoja teoria była prawdziwa, to naszymi najważniejszymi źródłami historycznymi powinny być spisy zboża i wielbłądów z Mezopotamii, zapisane na setkach tysięcy dobrze zachowanych glinianych tabliczek :
https://przystaneknauka.us.edu.pl/artykul/sztuczna-inteligencja-czyta-pismo-klinowe
Z resztą wklejałem link jak ocenia się źródła historyczne :
https://journals.pan.pl/Content/124415/PDF/3_Historyka_39_2009_Kuligowska_Koncepcja.pdf

2

@SenseiFCB "Drugi powod to fizyka ktora znamy tez by upadla, bo wg niego te statki obcych potrafia np. rozwijac predkosc do 15k km/h, malo tego zmienic tor lotu o 90% bez utraty predkosci."
Nie żeby coś, ale nasza ISS wali 7,66 km/s i musi dokonywać dość nagłych zmian kierunku, bo zderzenie z najmniejszym odłamkiem przy tej prędkości to dziura na wylot.

0

@AxelF Bóg oddał za Ciebie życie na krzyżu, ale "jak na twoje" to jest samolubem dbającym tylko o siebie?

Dlaa Ciebie Bóg niszczacy złych ludzi(np wspomnianych pedofili) jest wtedy zły, ale Ty jakbyś tak zrobił to nie jesteś?
Z nadstawianiem policzka kompletnie nie trafiony komentarz. W tym fragmencie masz podane też inne sytuacje i jak się w nich zachowywać. Każda z nich odnosi się do konkretnej osoby. Przykład ktoś CIEBIE uderzył, nadstaw drugi policzek, ktoś CIEBIE zmusza do pójścia z Tobą 1000 kroków, idź 2000 kroków.
Jak ja widzę, że kogoś ktoś bije, to nie ja mam też nadstawić swój policzek dodatkowo żeby jeszcze i mnie pobili tylko mam stanąć w obronie drugiej osoby. Aż ciężko uwierzyć, że takie podstawy czytania ze zrozumieniem trzeba tłumaczyc. To tylko pokazuje, że nawet jakbym Ci wprost pokazal dowody na istnienie Boga to i tak byś w niego nie uwierzył bo jesteś przepełniony z jakiegoś powodu do niego nienawiścią i szukasz tylko sposobu żeby mu dowalić.

2

@Eric_Abidal_22 Jako skok wiary przyjmuję przyjęcie czegoś bez dowodu. W matematyce są to po prostu wszystkie aksjomaty. Obalenie aksjomatu obala całą teorię, co wynika wprost z definicji. Cała matematyka i każdy jej system bazuje na tych aksjomatach, a jako że wszystkie nauki przyrodnicze bazują na matematyce, to siłą rzeczy całe nasze "obiektywne" poznanie stoi na aktach wiary. Aksjomatem w arytmetyce jest np. "2+2=4" i niech to będzie Twój choć jeden skok wiary ;)

Zupełnie oczywiste jest więc, że wszystko, co przyjmujemy bezkrytycznie jest aktem wiary. W nauce jest tego znacznie więcej, a zaakceptowaliśmy to tak bardzo, że już tego nie zauważamy. Na przykład: jaki mamy dowód, że prawa fizyki są stałe w całym wszechświecie? Albo, że stałe fizycznie są w istocie niezmienne? Albo, że świat jest dla człowieka poznawalny? Albo, że świat w ogóle istnieje?

Im bardziej zagłębiamy się w filozofię nauki, tym bardziej obnażone pozostaje nasze poznanie. Okazuje się, że wszystko co z taką pewnością głosimy jest jedynie krótkim zetknięciem się realnej rzeczywistości (do której nie ma bezpośredniego dostępu) i ludzkiej świadomości. I na tym poziomie jesteśmy już na metafizycznym poziomie rozmyślań.

1

@tomcias10
> ale to Bóg kazał Jefte złożyć kogoś w ofierze czy on sam tak zdecydował?
Hmm, chcesz mi powiedziec ze Bog nie mial wplywu na to kogo Jefte spotka na swojej drodze? Albo tego ze nie mogl odwiesc Jefte od jego postanowienia jak Abrahama?

A nawet jezeli nie, to powiedz mi jaka z tego plynie nauka moralna? Bo wg mnie kompletnie wypaczona i nieprzystajaca do dzisiejszych czasach.

A twoja interpretacja przypowiesci z Abrahamem jest doprawdy zabawna. Jezeli slowa Abrahama do syna, ktore wskazuja na to ze chce go poswiecic w ofierze, traktujesz jako proroctwo o Jezusie to nie dziwie sie ze udaje Ci sie przymykac oko na to jak bardzo niespojne jest pismo swiete.

3

@tomcias10

> Bóg oddał za Ciebie życie na krzyżu, ale "jak na twoje" to jest samolubem dbającym tylko o siebie?

Ale wiesz ze rozmawiasz z niewierzacymi? I na podstawie wspolczesnej wiedzy nie jestesmy w stanie powiedziec z pewnoscia:
1. Czy Jezus w ogole istnial (jak @AxelF wspomnial)
2. Jezeli Jezus istnial to czy mial cokolwiek wspolnego z tym przedstawionym w Ewangeliach. (dodam tylko ze ludzie ktorzy jego znali, czyli jego apostolowie, zgromadzili sie wokol brata Jezusa - Jakuba, ktory byl przywodca sekty chrzescijanskiej po jego smierci - w dodatku ta sekta byla po prostu jedna z sekt zydowskich i nie ma zadnych przeslanek zeby uwazali Jezusa za boga - co najwyzej proroka). Wszystkie relacje pochodza od ludzi ktorzy nigdy sie z Jezusem nie spotkali. Ba! Mieli malo doczynienia z ludzmi ktorzy hipotetycznego Jezusa kiedykolwiek widzieli. To bardzo watpliwe swiadectwo. Troche tak, jakbym stwierdzil ze napisze biografie mojego prapradziadka, opierajac sie na tym, ze moja mama cos tam kiedys slyszala o nim od swojej mamy)
3. Ewangelisci mocno podkoloryzowali swoje historie. Tak naprawde to co oni robili, to polaczenie plotek krazacych po Judei z proroctwami starotestamentowymi i skompilowanie historii zycia Jezusa. Wiec nawet jezeli Jezus istnial i jego obraz z ewangelii jest w miare rzeczywisty - to nie ma zadnej pewnosci ze umarl na krzyzu.

1

@tomcias10

Zasadniczo kara ukrzyzowania byla w Rzymie wymierzana buntownikom i mordercom.

Opcje mamy zatem dwie. Mam nadzieje, ze jezeli Jezus istnial, to dostal krzyz za wszczecie jakiegos buntu w Jerozolimie, zeby nie okazalo sie ze od paru tysiecy lat ludzie czcza jakiegos morderce-zwyrodnialca.

5

@tomcias10 "Bóg oddał za Ciebie życie na krzyżu, ale "jak na twoje" to jest samolubem dbającym tylko o siebie?"
Ale halo, nawet przyjmując że w to wierzę, to najpierw przez 2 tysiące lat z niejakim wdziękiem wcielał się w masowego mordercę, doprowadzającego ludszkość momentami na skraj wyginięcia sodomy, gomory, potopy itd, by potem zdecydować nagle, ze hej, to ja też raz zginę, tylko mi się nic nie stanie bo gram na cheatach io jest ok ?
Nie kupuję tego.

"Dlaa Ciebie Bóg niszczacy złych ludzi(np wspomnianych pedofili) jest wtedy zły, ale Ty jakbyś tak zrobił to nie jesteś?"
Nie, po prostu nie roszczę sobie moralnego prawa do ocen całych narodów za pierdoły, włącznie z karaniem ich śmiercią.

"Przykład ktoś CIEBIE uderzył, nadstaw drugi policzek, ktoś CIEBIE zmusza do pójścia z Tobą 1000 kroków, idź 2000 kroków."
Wybacz religijny jak wspominam nie jestem i musisz mi to wytłumaczyć. Znaczy że mam uciekać ?

"Jak ja widzę, że kogoś ktoś bije, to nie ja mam też nadstawić swój policzek dodatkowo żeby jeszcze i mnie pobili tylko mam stanąć w obronie drugiej osoby. "
Proszę wskaż mi gdzie to jest napisane, bo widzę tu "lekką" nadinterpretację.

"To tylko pokazuje, że nawet jakbym Ci wprost pokazal dowody na istnienie Boga to i tak byś w niego nie uwierzył bo jesteś przepełniony z jakiegoś powodu do niego nienawiścią i szukasz tylko sposobu żeby mu dowalić."
Jak można być "przepełnionym nienawiścią" do czegoś co nie istnieje? Tak po prostu. Nie bardzo widzę logikę. Ja oceniam jedynie spójność poglądów których bronisz. Może potrafisz sie w nich odnaleźć, może Ci wystarczają - nie wiem, to Twoja sprawa. Ja tego nie kupuje i tyle.

2

@YeastMoss
" Aksjomatem w arytmetyce jest np. "2+2=4" i niech to będzie Twój choć jeden skok wiary ;)"

https://towarzystwo.edu.pl/assets/prace_matematyczne/2022_Jskalany.pdf
Jak widać mylisz się. To nie żaden aksjomat, ale rzecz sprawdzalna. Jak w wielu przypadkach, nasze poglądy definiuje brak wiedzy i tak jest właśnie z nauką. Nawet to że przeciętny la bambowicz nie jest w stanie udowodnić Ci czegoś naukowo, nie oznacza to że nauka nie obejmuje rozwiązania problemu.
Boga skutecznie jeszcze nikt w to równanie nie wpisał.

Tak wygląda szczegółowy dowód na 1+1=2
https://wykop.pl/wpis/8164722/matematyczny-dowod-na-to-ze-1-1-2-ktos-zainteresow

3

@tomcias10

I najwiekszy paradoks, nad ktorym chrzescijanie przechodza do porzadku dziennego. Po cholere byl ten krzyz? Wszechmocny Bog, w dodatku niesmiertelny, schodzi na ziemie po to zeby umrzec i odkupic "grzechy" - nagle zaczyna grac w gre ktora sam stworzyl? :P Znudzila mu sie rola wszechmocnego bytu poza czasem i przestrzenia i stwierdzil ze pochodzi sobie przez 30 lat po Judei? Szkoda ze nie odwiedzil paru innych miejsc - moglby umierac na krzyzu tak raz na pare lat, zeby sie upewnic ze rzeczywiscie zadzialalo. A moze nawet doczekalby sie upgrade'u i krzesla elektrycznego albo szubienicy w XX wieku?


0

@YeastMoss Nice, w sumie nie pomyslalem o aksjomatach. Rzeczywiscie - mozna spojrzec na to w ten sposob, ciekawa perspektywa :)

Komentarz usunięty przez użytkownika

Komentarz usunięty przez użytkownika

0

@AxelF

Wydaje mi sie ze @YeastMoss ma tutaj racje. Operacje matematyczne opieraja sie na pewnym zbiorze aksjomatow, tak samo jak geometria euklidesowa.

Co nie znaczy, ze nie potrafimy tworzyc modeli ktore nei spelniaja tych aksjomatow.

Jako przyklad wezmy geometrie nieeuklidesowe - czyli te ktore odrzucaja niektore z aksjomatow euklidesa. Nie przywiazujemy do wiekszosci z nich wiekszej wagi, a w szkole uczymy tylko tej jednej. Teoretycznie, gdyby w skutek pomiaru okazalo sie ze trojkaty w naszym wszechswiecie maja mniej niz 180 stopni trzebaby wyrzucic geometrie euklidesowa do kosza. Ale zamiast niej mielibysmy dobrze poznana i zbadana geometrie hiperboliczna

0

@AxelF @Moderacja Chyba udalo mi sie zrobic html injection przez przypadek w komentarzu xd

Jak pisze "mniej niz 180" przy uzyciu znaku mniejszosci to ucina komentarz od tego miejsca:

0

@AxelF

Tak czy tak - wydaje mi sie ze jest to bardziej kwestia nauk przyrodniczych niz samej matematyki.

Matematyka pokazuje ze przy danym zbiorze aksjomatow mozemy wyprowadzic pewien zbior zaleznosci. Dopiero fizyka i inne nauki decyduja sie na przyjecie tych aksjomatow (np. geometrii euklidesowej do modelowania przestrzeni we wszechswiecie).

1

@AxelF Upraszczając problem, jeśli 2+2=4 nie jest aksjomatem, to jest oparte na innym aksjomacie. To rozróżnienie jest akurat nieistotne dla samego faktu, że nauka opiera się na aksjomatach, więc nie rozdrabiałbym się zanadto.

Poglądów nie definiuje wiedza, czy brak wiedzy. Prawdy moralne czy hierarchie wartości nie są na przykład możliwe do zbadania przez metodę naukową, nie wpływa to na ich istnieje i prawdziwość i to samo tyczy się Boga, jakkolwiek by go nie rozumieć.
Sugerowanie, że każdy problem jest rozwiązywalny przez naukę, nawet jeśli tego nie wiemy, czy też z pewnością będzie przez nią rozwiązany w przyszłości to już scjentyzm i robienie z nauki religii :)

2

@Eric_Abidal_22 Nie do końca, przytoczyłem przykłady jak to udowodnić. Z matematyką na tym poziomie nie miałem nic wspólnego od 20 lat ponad, ale pamiętam że się tym zajmowaliśmy.
Jest wiele założeń w matematyce, ale nie są dla picu "bo inaczej się nie zgadza", tylko dlatego że to przyspiesza rzeczy, które często i bez tego są intuicyjne. Jak widzisz 2 palce jednej ręki i 2 drugiej to cały czas poruszając się w prostej logice daje Ci to 4. Możesz dzięki matematycznie skomplikowanym narzędziom udowodnić że to prawda. Na wyższych poziomach matematyki, też było wiele aksjomatów, które doczekiwały się dowodów po latach, kiedy odkrywano inne gałęzie matematyki. To także jest żywa nauka, tylko dość zamknięta. Nie wiele osób ją rozumie na tym poziomie, stąd przekonanie o "niewytłumaczalności" pewnych założeń, podczas gdy da się ich dowieść lub za jakiś czas doczekamy się rozwoju matematyki który na to pozwala, natomiast na dziś zadowalamy się tym, że to działa. Sam rozwój matematyki nie jest liniowy. Wystarczy poczytać życiorysy matematyków ze słynnej szkoły lwowskiej i to jakie gałęzie matematyki rozwijali i jak powszechne są teraz, jak leżą u podstaw dzisiejszego świata i komputerowego projektowania. W momencie powstania przecież nie było na nie potrzeb, z drugiej rozwiązuje się dziś luki, które wyjaśniają aksjomaty sprzed kilkudziesięciu lat.

3

@YeastMoss
"Sugerowanie, że każdy problem jest rozwiązywalny przez naukę, nawet jeśli tego nie wiemy, czy też z pewnością będzie przez nią rozwiązany w przyszłości to już scjentyzm i robienie z nauki religii :)"
Ależ nigdzie nie sugeruję że każdy. Natomiast w pamięci mam wizje świata przyszłości za 100 lat, z obrazu z "kapsuły czasu" z 1900 roku. Misto z kolejką podwieszoną na wielkich słupach, mnóstwo dymiących fabryk, dorożki, powozy i ludzie w melonikach :) Potrafię sobie wyobrazić, że w obecnym tempie rozwoju nauki, dowiemy i osiągniemy mnóstwo ciekawych rzeczy i to raczej szybciej niż później. Jesteśmy na drodze do fuzji jądrowej, ponoś w Korei z sukcesem udało się stworzyć nadprzewodnik działający w temperaturze pokojowej. O ilu tajnych projektach pod auspicjami darpa które są często motorem napędowym technologii cywilnych nie wiemy, jak dobry będzie następca Webba i jak rozszerzy naszą wiedzę o kosmosie...
To nie religia, ale próg przyszłości.

Dlatego piszę że poglądy definiuje wiedza. Nie jest przypadkiem, że ludzie wiedzy pozbawieni bywają częściej antyszczepionkowcami, płaskoziemcami itd... przy całym skomplikowaniu świata, szukanie i zadowalanie się prostymi odpowiedziami definiuje światopogląd.

1

@AxelF

Oczywiscie, wiekszosc z tych aksjomatow jest na bardzo podstawowym poziomie, ale czesto obecne zbiory aksjomatow juz sa minimalne - czyli nie da sie ich uproscic. Przykladowo takim zbiorem jest zbior aksjomatow euklidesa - nie da sie z niego wyrzucic zadnego z aksjomatow zeby zachowac te sama strukture obiektow geometrycznych.

Przykladowo, lista aksjomatow Peano potrzebnych do zdefiniowania zbioru liczb naturalnych:
- 0 jest liczba naturalna
- dla kazdej liczby naturalnej istnieje kolejna liczba naturalna (tzw. nastepnik)
- zadna liczba nie jest swoim wlasnym nastepnikiem
- dwie liczby majace rowne nastepniki sa sobie rowne.

Zbior ktory spelnia te aksjomaty jest zbiorem liczb naturalnych.
Mozna sobie wyobrazic inny zbior aksjomatow (np. 1/2 jest liczba "prawie-naturalna + pozostale wymienione - wtedy otrzymamy zbior liczb 1/2, 3/2, 5/2 itd ktory jest izomorficzny czyli tozsamy ze zbiorem liczb naturalnych) do stworzenia innej struktury matematycznej.

Nastepnie definiujemy dzialanie, tj. dodawanie listujac kolejne aksjomaty (nie bede ich tu przytaczac) i w ten sposob tworzymy arytmetyke. Mozemy stworzyc inny model, quasi-arytmetyke wybierajac inne aksjomaty. Ale nasza quasi-arytmetyka bedzie prawdopodobnie bezuzyteczna. Ale majac w garsci rozne struktury, mozemy zdecydowac sie na uzycie konkretnych z nich np. w fizyce.

1

@YeastMoss
>Prawdy moralne czy hierarchie wartości nie są na przykład możliwe do zbadania przez metodę naukową

Zgodze się (ale tylko czesciowo, bo mozna wywodzic prawdy moralne z pewnych aksjomatow, czy tez je badac np. przez obserwacje zachowan ludzi czy kwestionariusze).
Ale chcialbym tu podkreslic, ze jezeli nauka nie jest w stanie odpowiedziec na pytanie jakie sa normy etyczne ktorych powinnismy przestrzegac to tym bardziej religia nie powinna uzurpowac sobie do tego prawa.

Jedyna nauka ktora powinna sie wypowiadac o moralnosci i etyce jest filozofia (w sumie na obecnym poziomie rozwoju nauki powinno byc to jednym z glownych zadan filozofii).

3

@Eric_Abidal_22
"Przykladowo, lista aksjomatow Peano potrzebnych do zdefiniowania zbioru liczb naturalnych:"
Ale to już trochę poziom," dobra umówmy się że to, co możemy policzyć na palcach, to na prawdę matematyka i jak liczymy bez palców to dalej działa".
Oczywiście że są takie poziomy, ale nie do końca rozumiem gdzie tu element wiary? Tak jak w systemie liczenia SI - umówiliśmy się że metr, to dana odległość którą pokonuje światło w określonym czasie, że litr to ilość wody która mieści się w naczyniu 10x10x10 cm, że kilogram to waga wody z tego naczynia z możliwie największą precyzją wtedy dostępną. Top nie znaczy że fizyka operująca na tych aksjomatach nie działa, to narzędzia których używamy by uczynić ją zrozumiałą.
I tak, skoncentrowaliśmy się na stworzeniu użytecznych i działających narzędzi - zarówno matematyczni i fizycznie. Nie widzę tu żadnego związku z wiarą, co do której z zasady podchodzimy bezkrytycznie, a jej aksjomaty często wzajemnie się wykluczają. Tu ich zadaniem jest uczynić naukę spójną i tak prostą jak to możliwe.

2

@Eric_Abidal_22
"Jedyna nauka ktora powinna sie wypowiadac o moralnosci i etyce jest filozofia (w sumie na obecnym poziomie rozwoju nauki powinno byc to jednym z glownych zadan filozofii)."
A ja do końca nie jestem przekonany. Na gruncie filozofii, powstawały już w historii zbrodnicze reżimy. Może wystarczy że etyka/moralność są przedmiotem publicznej zdrowej dyskusji, rozstrzyganej jeśli trzeba w referendum i to wystarczy?

1

@AxelF
Masz racje, w przypadku aksjomatow Peano nie ma raczej zadnego zakladania na slepo, a bardziej definicje - dokladnie jak w ukladzie SI.

Jednak aksjomaty geometrii euklidesowej jednak sa pewnym przyjeciem na wiare. O ile pierwsze cztery (czyli np. przez punkt mozna poprowadzic prosta albo okrag) sa oczywiste to piaty - suma katow w trojkacie to 180 stopni - juz niekoniecznie.

I rzeczywiscie - mogloby sie zdarzyc tak, ze przy odpowiedniej krzywiznie wszechswiata (latwiej wyobrazac sobie to w 2 wymiarach niz 3) mielibysmy trojkaty ktore maja mniejsza lub wieksza sume katow od 180.

Jak by wplynelo to na nauke? Dokladnie tak jak fizyka kwantowa na mechanike klasyczna. Czyli geometria euklidesa bylaby doskonalym przyblizeniem rzeczywistosci, ale wiedzielibysmy ze np. do obliczania odleglosci do gwiazd bedacych 10 mld lat swietlnych od nas, trzeba uzyc np. geometrii hiperbolicznej.

Czy mozemy sie tu mylic? Oczywiscie! Byc moze geometria euklidesa wcale nie jest ta, ktora "obowiazuje" we wszechswiecie. I jest to pewne zalozenie, ale jest ono weryfikowalne empirycznie. Na razie wszystkie pomiary sugeruja ze wszechswiat, jezeli ma jakakolwiek krzywizne, to na tyle mala ze geometria euklidesowa jest swietnym przyblizeniem. Ale nie mozemy byc tego pewni.

1

@AxelF

Ok, w sumie masz racje. Moze za mocno sie zagolopowalem w moich twierdzeniach. Raczej nie bylbym za ograniczaniem swobodnej dyskusji na te tematy - to najlepsza droga do wszelkiego progresu.

Majac na mysli filozofe od razu myslalem o tych wybitnych filozofach, jak np. starozytni grecy, ale nawet jezeli Sokrates, Platon czy Arystoteles byli geniuszami w swoich epokach, to niechcialbym zyc w totalitarnym panstwie ktore Platon ukul w swojej wizji "Panstwo".

2

@Eric_Abidal_22 "Jednak aksjomaty geometrii euklidesowej jednak sa pewnym przyjeciem na wiare."
Myślę że mamy tu pewien spór semantyczny. Ty nazywasz to "przyjęciem na wiarę", ja uproszczonym modelem. Oczywiście że Twój opis jest całkowicie prawdziwy, ale tak jak fizyka newtonowska nie zawodzi nas w większości przypadków i jest używana do obliczeń lotów kosmicznych, tak tak pozostając w ramach Twojej analogii owo "uproszczenie" z uznaniem geometrii euklidesowej wystarcza nam również w znacznym odsetku przypadków.
Odległości gwiazd z twojego przykładu, oblicza się mierząc przesunięcie barwy światła w efekcie Dopplera, a jedyną niedokładnością są soczewki grawitacyjne które napotkało światło lecąc do nas, więc tu chyba błąd wynikający z założenia geometrii euklidejskiej nie ma znaczenia.
Bardziej "przyziemny" problem to wymiarowanie na kuli choćby.

"Czy mozemy sie tu mylic? Oczywiscie! Byc moze geometria euklidesa wcale nie jest ta, ktora "obowiazuje" we wszechswiecie. I jest to pewne zalozenie, ale jest ono weryfikowalne empirycznie. Na razie wszystkie pomiary sugeruja ze wszechswiat, jezeli ma jakakolwiek krzywizne, to na tyle mala ze geometria euklidesowa jest swietnym przyblizeniem. Ale nie mozemy byc tego pewni."
Trudno raczej przywołać realistyczne badania, czy ktoś zajmował się problemem. Może nawet jest to tak oczywiste, że nie potrzeba, bo w skali wszechświata, ważniejsze jest jego rozszerzanie się, a więc tempo w jakim w nie zajętym wcześniej naszym wszechświatem przestrzeni, pojawiają się jego zjawiska - przestrzeń i czas, oraz fakt, że zamiast zwalniać, ten proces przyspiesza.
Właśnie o braku wiedzy definiującym pogląd, także mój pisałem wcześniej.

1

@AxelF

W sumie dowiedzialem sie ciekawej rzeczy:

"nawet jeśli sprawdzimy, że wszystkie twierdzenia geometrii euklidesowej zachodzą w największym możliwym do zbadania otoczeniu Ziemi, to nie możemy stąd wnioskować o globalnej naturze geometrii Wszechświata."

zrodlo: https://www.deltami.edu.pl/temat/matematyka/geometria/2019/08/27/Twierdzenia_geometrii_euklidesow/https://www.deltami.edu.pl/temat/matematyka/geometria/2019/08/27/Twierdzenia_geometrii_euklidesow/

Rzeczywiscie przesledzilem dowod i ma on sens. Czyli w sumie mozemy zinwalidowac to ze geometria euklidesowa jest prawidlowa, ale nie mozemy tego potwierdzic :D

1

@Eric_Abidal_22
Tzn. w sumie z samego artykulu wynika, ze gdybysmy sprawdzili twierdzenia geometrii euklidesowej w kuli o srednicy wiekszej niz polowa wszechswiata to wykluczylibysmy przynajmniej geometrie na cylindrze, czyli eliptyczna. Ale jest to uproszczony model dla przypadku 2D, nie wiem jak sie przenosi to na 3D.

1

@Eric_Abidal_22
co do problemu krzyża
Kwestia ma olbrzymie implikacje symboliczne. Niestety większość Chrześcijan nigdy nie wnika w te problemy i w związku z tym nie potrafi wyartykułować tych kwestii albo w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. Zadowalają się jarmarczną wiarą, którą można zmasakrować, tak jak to tutaj bezlitośnie czynisz.
Podświadome znaczenie tej symboliki pozostaje jednak żywe, ja przynajmniej uważam, że gdyby było inaczej, nie zapadałoby to tak w pamięć i nie była tak wszechobecna w ludzkich kulturach ;)
Jest w pewnym sensie prawdą, że chrześcijanie przechodzą nad paradoksem do porządku dziennego, ale nie jest to bynajmniej przypadek, a w dużej mierze sens symboliczny postaci Jezusa. Bóg stający się człowiekiem miał być paradoksem z założeń teologicznych. "Oto wszystko nowym czynię". Pewna znana kolęda zresztą zupełnie jawnie pracuje na tych paradoksach. "Bóg się rodzi, moc truchleje... ogień krzepie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony" itd.

No ale wracając do krzyża - wyznacza on środek oraz rozdziela na czworo. Ukrzyżowanie między dwoma przeciwieństwami (dwoma łotrami) samo jest symbolem katastrofy jednostki. Krzyż jest połączeniem pni dwóch drzew, czym nawiązuje do historii o wygnaniu z Raju. Nawet ciernie, które miała rodzić Adamowi ziemia stają się koroną. Nawiązuje również do historii o wywyższeniu węża na pustyni. Historia skazania, śmierci i zmartwychwstania Jezusa jest ponadto ostateczną metahistorią o bohaterze, co rozpracował Joseph Campbell w swojej niepozbawionej znaczenia dla kultury książce ;) A i z pewnością bez "Bohatera o tysiącu twarzy" mit ten byłby wszędzie.

Teologia starożytnych opierała się na głębokiej, powtarzalnej najlepiej od tysięcy lat w świętych tekstach symbolice. Sama Biblia prezentuje w formie historii rozważanie o kontakcie człowieka z boskością. Najpierw pojawiają się spotkania z przedstawicielami Boga, później zamieszkuje on w Przybytku, ostatecznie sam staje się człowiekiem, a przez swoją śmierć jednoczy się z całą ludzkością. Dalej też w analizie Junga Chrystus jest symbolem Jaźni... ale to szerszy temat.

Dla mnie rozważania, czy Jezus istniał historycznie, ile razy ta historia została przepisana, czy Księga Rodzaju obala ewolucje, czy Apokalipsa wyznacza moment końca świata itd. to jest mijanie się w ogóle z esencją tematu. Bawiłem się w takie rzeczy jak byłem młodszy i zasadniczo mądrzejszy się od tego nie stałem. Słuchałem tych Dawkinsów i Harrisów i na koniec stwierdzam, że zmarnowałem na te suche rozkminy dobre parę lat, ale przynajmniej nie całą karierę jak oni.
...Ale ile katechetek doprowadziłem do wściekłości to moje :P

1

@Eric_Abidal_22
Skoro filozofii powierzasz zadanie poznania norm etycznych, a kategorycznie odbierasz je religii nie do końca rozumiem, gdzie stawiasz różnicę między jednym a drugim. U podstaw dziedziny te przenikają się. Jeśli masz na myśli wysuwanie norm moralnych z dogmatów którejś religii to zgadzam się z Tobą. Dla mnie jednak poznanie norm moralnych poza analizą korzyści określonych działań (do czego jak najbardziej można skutecznie użyć nauki) wymaga wartościowania, które jest już domeną doznania duchowego. Dla przykładu (i na czasie biorąc pod uwagę repertuar kin), można naukowo znaleźć najlepszą metodę zdobywania energii, ale zdobywanie energii nie jest wartością samą w sobie. Dostarczenie ciepła do ludzkiego domu jest dobre, zbombardowanie miast pełnych bezbronnych cywili nie. Dlaczego jedno jest dobre a drugie nie? Jak intelekt potrafi oszukać "serce" i zatrzeć różnice między jednym a drugim? I voila, dotarliśmy do doświadczenia duchowego, które leży już w domenie religii.

1

@AxelF Ależ nikt nie mówił o podchodzeniu do czegoś bezkrytycznie. Nikt nie mówił również, że coś oparte na akcie wiary ma od razu nie działaś. To już Twój dodatek i lekka, myślę że tendencyjna, modyfikacja definicji. "Bezkrytyczna wiara" to nie pleonazm ;)
Sprawa rozgrywa się o ludzkie poznanie, które nieubłaganie potrzebuje pewnego stałego punktu z którego można wyznaczać koordynaty. To są aksjomaty i z definicji wszyscy w obrębie dziedziny umawiamy się, że coś jest prawdą. To jest właśnie, zgodnie z definicją, akt wiary.
Warto odnotować, że zarówno w matematyce sam fakt aktu wiary nie zdejmuje z matematyków obowiązku wykrystalizowania jak najdoskonalszego aksjomatu, tak w ewolucji religii poszukiwano jak najdoskonalszego zrozumienia Boga. Wiara nigdy nie miała być przeciwna rozumowi.

1

@AxelF Ludzie wiedzy byli też projektantami obozów koncentracyjnych, komór gazowych, czy zmyślnych metod wywiadowczych bolszewickiej milicji.
Wiedza jest niezbędna, ale sama w sobie niewystarczająca dla wykształcenia poglądów. Wyobraźmy sobie, że ignorancja i wiedza są na jednej osi, którą przecina druga, której końce wyznacza dobro i zło. Powstały krzyż (cóż za przypadek :P) wyznacza gdzie się znajdujemy.

I wracając do początku - wspaniałe są te wszystkie odkrycia, ale niepewność w stosunku do ludzkiej orientacji etycznej raczej nie daje mi dużo spokoju, skoro na nowo uwolniona potęga może być użyta w jakimkolwiek celu.

1

@YeastMoss "To są aksjomaty i z definicji wszyscy w obrębie dziedziny umawiamy się, że coś jest prawdą. To jest właśnie, zgodnie z definicją, akt wiary."
W istocie tak jest. Nawet kiedy zaczynamy mówić o nauce popularnej do pewnego etapu. Cywilizacja stała się tak skomplikowana, multidyscyplinarna, że nawet ludzie rensu, obdarzeni ścisłym umysłem, oczytani, nie są w stanie być na bieżąco i głęboko zorientowani we wszystkim. W tych dyskusjach dochodzimy do momentu, kiedy przywołujemy jakąś naszą ogólną wiedzę bez szczegółowej świadomości skąd się wzięła, jak powstała jakie ma podstawy.
Czytuje sobie takie forum "quora" gdzie ludzie publikują pytania, a inni im odpowiadają. Jak każde forum bywa pełne bolączek współczesnego internetu, ale też zdarzają się ludzie niesamowicie pełni wiedzy - historycy, fizycy CERN którzy programowali w latach 90 Polski system bankowy doby gospodarki rynkowej, ekonomiści, astrofizycy. Wszyscy oni sawiecej niż kompetentni w swoich dziedzinach i więcej niż zorientowani w wielu innych ale nawet ich wiedza gdzieś się kończy i w kolejnych dyskusjach opieramy się na obserwacjach, przypuszczeniach. Wierzymy w swoje wnioski, bo sposób rozumowania działa w wielu innych dziedzinach.
Dlatego pisałem o wiedzy definiującej poglądy.
...Ale to nie znaczy, że nauka w tej dziedzinie nie ma ścisłych osiągnięć, lub udowodnionych tez które przeczą naszym domysłom którym subiektywnie wierzymy.
DLATEGO uważam że metoda naukowa, to jedyna obiektywna metoda zbliżania się do prawdy.

Wiara nie miała być przeciwna rozumowi...
Niestety zbyt często w historii rozum wiarą zastępowano i na tym polega słabość wiary stającej się alternatywą. Bywa jak mówisz, że znanym naukowcom wiarą nie przeszkadza ale wracając do pierwotnego pytania, a więc alternatywy - próba stapiania wiary z nauką we wspólne wnioski to utopia. Wiarą to po prostu indywidualny wybór, potrzeba psychologiczna i jako taka do pracy naukowej mieszaną być nie powinna.

"Wiedza jest niezbędna, ale sama w sobie niewystarczająca dla wykształcenia poglądów. Wyobraźmy sobie, że ignorancja i wiedza są na jednej osi, którą przecina druga, której końce wyznacza dobro i zło. Powstały krzyż (cóż za przypadek :P) wyznacza gdzie się znajdujemy."
Do oczywiste że poglądy jako pewna spójna całość osobowości, są kształtowane na podstawie kilku czynników wiedza, etyka - ja dodałbym jeszcze 3 oś "doświadczenie zyciowe" (hebrajska gwiazda, punkt w szescianie?).
Możemy sobie wizualizować koncepcję, ale ja nie widzę konieczności zaistnienia religii w tym układzie a o tym rozmawiamy? Etyka nie musi wywodzić się od religii - koncepcję tego co jest dobre a co złe obserwujemy u zwierząt i są względnie stałe w obrębie gatunku, u ludzi na przestrzeni historii w różnych religiach. Tak żadna wiedza ani nauka nie zagwarantuje etyczności człowieka- możemy się o taką starać wysiłkiem społeczeństwa, prawem, ale mogą się trafiać socjopaci.
Gwarancji by postęp prowadził nas w dobra stronę nigdy nie było, jedyna nadzieja ze świadomość latwosci zniszczenia gatunku zatrzyma nas przed najbardziej spektakularnymi błędami podobnie jak odstraszanie nuklearne uczyniło zimną wojnę zimną.

2

@YeastMoss "No ale wracając do krzyża - wyznacza on środek oraz rozdziela na czworo. Ukrzyżowanie między dwoma przeciwieństwami (dwoma łotrami) samo jest symbolem katastrofy jednostki. Krzyż jest połączeniem pni dwóch drzew, czym nawiązuje do historii o wygnaniu z Raju. "
W sumie to ciekawe, ale dowodzi jak mało chrześcijańska symbolika ma wspólnego z faktami. Nawet rzymskie crux, czyli kara ukrzyżowania była wykonywana za dość błahe przestępstwa na nie-obywatelach. Była jakby podwójną karą - kara śmierci i wstydem, z procesji przed. Była natomiast wykonywana na krzyżu o kształcie litery T . Więc o dzieleniu na czworo raczej nie moze być mowy. Chrzescianie dość sporo swojej mistyki przypusali post factum i to na podstawie niezbyt precyzyjnych legend.

1

@karci0 racjonalnie chcąc uznać skąd się wziął człowiek, nie wiem czy dobrego słowa użyje, ale racjonalnie wytłumaczyła to Michalina Wysłocka "wiesz skąd jesteś? z cip..." :D

0

Druga sprawa jest taka, że przeszkadza Ci fakt pierwszych ludzi, że pochodzimy od Adama i Ewy, Ewa z żebra etc, gadające wężę, nagość i jabłonki.
Nikomu nie przeszkadza historia wyjścia człowieka na 3dniowy melanż , gdzie wszyscy myśleli, że ów osoba nie żyje i po powrocie już w lepszej kondycji zrobili z tego cud, objawienie i zmartwychwstanie.
To wszystko jest tak absurdalne, że aż śmieszne.
Ale co ja tam wiem, całe życie opieram się na faktach i logice, a nie na bajkach o zmartwychstaniach, smokach, minotaurach etc.

Komentarz usunięty

2

@Eric_Abidal_22 generalnie większość dyskusji polega na odwoływaniu się do logiki ludzkiej w Twoim wykonaniu. Niestety logika boska może być zupełnie inna i niezrozumiała dla ludzi. Nie można zakładać, że jeżeli istnieje Bóg, to kieruje się taka logika i takimi prawami jak człowiek. To po pierwsze.

Po drugie, co raz więcej naukowców dochodzi do wniosku, szczególnie przy rozwoju AI, że na dobrą sprawę istnieje duże prawdopodobieństwo, że cały nasz wszechświat jest jedną wielką symulacja. Co w teorii potwierdza tezę o stwórcy, ale nie wyjaśnia skąd ten stwórcą się wziął. Być może inna cywilizacja, żyjąca w innym świecie, stworzyła na tyle potężny program komputerowy, że my żyjący w nim nie jesteśmy w stanie tego rozróżnić. Jedynym dowodem w takiej sytuacji byłoby to, jak sami byśmy stworzyli symulacje w symulacji. Być może taka jest droga większości światów, a w "rzeczywistości" istnieje tylko 1 pradawna cywilizacja bilogioczno-komputerowa. Pierwsze przesłanki się pojawiają, np to, że obserwowanie eksperymentu wpływa na jego wynik, tak jakby symulacja nie chciała nam pokazać jak dokładnie działa.

Jest to bardzo ciekawe podejście do tematu, bo wówczas okazałoby się, że jesteśmy tylko bitami w jakimś programie i nie wykluczyloby roli wyższej od nas istoty/istot.

0

@prison118 To nie byłby dowód na istnienie grawitacji?

1

@Peciak
Teoria o symulacji jest oczywiscie ciekawa i jak najbardziej mozliwa. Ale jak sam zauwazyles, hipotetyczny stworca wcale nie musialby byc bogiem w rozumieniu religii chrzescijanskiej. Moglby byc znudzonym dzieciakiem, robiacym projekt na jakis przedmiot w swojej szkole ;)

> Pierwsze przesłanki się pojawiają, np to, że obserwowanie eksperymentu wpływa na jego wynik, tak jakby symulacja nie chciała nam pokazać jak dokładnie działa.

Nie widze w zaden sposob jak ma sie to do tezy o symulacji. Wydaje mi sie ze naciagasz fakty. Moge w bardzo latwy sposob napisac program komputerowy, w ktorym obiekt bedzie mogl obserwowac dokladny kod tego programu - i bedzie mogl poznac wszystkie zasady tej symulacji. Co mialaby dowodzic przeciwna sytuacja?

> Jest to bardzo ciekawe podejście do tematu, bo wówczas okazałoby się, że jesteśmy tylko bitami w jakimś programie i nie wykluczyloby roli wyższej od nas istoty/istot.

Oczywiscie, dlatego nie mozna wykluczyc takiej sytuacji. Ale z pragmatycznego punktu widzenia - cywilizacja tworzaca tak skomplikowana symulacje jak nasz wszechswiat majaca takie zasoby obliczeniowe, prawdopodobnie bylaby bardzo zlozona - byc moze bardziej zlozona niz nasz wszechswiat. Jak wtedy wyjasnic jej istnienie? Tak naprawde przesuwamy problem dalej. Dlatego stosujac brzytwa Ockhama po prostu zakladam roboczo ze wszechswiat powstal bez wyzszego stworcy.

Jako ze nie mamy zadnych przeslanek zeby bylo inaczej, jest to bardzo dobre zalozenie. Jezeli nie mamy przeslanek na istnienie smokow, to w ksiazkach do biologii nie rozwazamy ich istnienia. Mimo ze oczywiscie istnieje niemal zerowa szansa ze kiedys smoki istnialy - nie da sie tego wykluczyc tylko przy pomocy metody naukowej. Tak samo, jezeli nei mam przeslanek na istnienie stworcy - nie biore tego pod uwage w moich rozwazaniach, ale przyjmuje ze moge sie mylic.

Moze kiedys bog walnie nam wielki napis na niebie - "Ja jestem Stworca, zyjecie w symulacji" - wtedy, jezeli wystarczajaco duzo osob potwierdzi ze rowniez to widzi, przyjme, ze prawdopodobnie tak jest i rzeczywiscie jakis stworca istnieje.

1

@Peciak

> generalnie większość dyskusji polega na odwoływaniu się do logiki ludzkiej w Twoim wykonaniu. Niestety logika boska może być zupełnie inna i niezrozumiała dla ludzi. Nie można zakładać, że jeżeli istnieje Bóg, to kieruje się taka logika i takimi prawami jak człowiek. To po pierwsze.

Moze tak byc, ale prawa matematyczne wygladaja na uniwersalna nauke, matematyka powinna byc taka sama niezaleznie od wszechswiata w ktorym zyjemy - jest nauka fundamentalna. Wiec nie ma podstaw zeby odrzucac logike wywiedziona z matematyki.

Moze byc tak, ze hipotetyczny stworca zyje w innym wszechswiecie, gdzie panuja zupelnie inne prawa fizyczne. Moze byc to wszechswiat tak rozny od naszego, ze az niezrozumialy. Ale nadal obowiazuja go te same prawa matematyczne, w przeciwienstwie do praw fizycznych.

3

@prison118 Za to ty katolik zatwardziały, kultura osobista i zachowanie idealne dla mohera zapatrzonego i zafascynowanego Rydzykiem i PISem.
Nie będę podłączał się do Twojej dyskusji, nie mam w zwyczaju ubliżać ludziom, których nie znam.
Mnie rodzice wychowali. Cóż niektórzy wychowali się na ulicy.
Smutne jest to, że jak ktoś jest innego zdania to już jest przygłupi.
Jest coś w tym , że tylko głupi człowiek, nazwie tak innego.

konto usunięte

1

@RanDiFCB głupi człowiek obraza wiarę innych ludzi. Tym się charaktetyzują przygłupy twojego pokroju. Nie ma problemu w dyskusji, ale czytając twoje wypociny tylko inwektywy przychodzą do głowy

5

@tomcias10 "Taka ewolucja nie ma prawa bytu gdyż jest niemożliwa w żaden sposób to osiągnięcia"
Muszę przyznać, że dawno nie spotkałem się z tak dobrą argumentacją, która rozwiewa wszystkie wątpliwości i nie da się jej w żaden sposób sprzeciwić.

1

@Comentateiro czyżby? Chcesz powiedzieć że wszyscy katolicy są bezrozumni? Nieładnie tak generalizować.

0

@Eric_Abidal_22 " trzeba odrzucic, wydawaloby sie perfekcyjna i sprawdzona mechanike Newtona"

Rzuć do góry jabłko i podejdź. Jak dostaniesz w łeb to zobaczysz, że ciągle Newton działa.

3

@J23Closs ale co ma to jabłko do rzeczy? Co próbujesz mi niby teraz udowodnić? Że mechanika Newtona lepiej opisuje świat niż mechanika kwantowa?

4

@tomcias10 "Jako historyk powinieneś wiedzieć, że autentyczność dzieła potwierdza się przez to ile mamy łącznie kopii danego dzieła i jaka jest najstarsza. "
Jako historyk wiem, że jest to bzdura i nie wiem skad to wziąłeś

0

@PietrasCoelho no teraz to jestem w szoku, że historyk gada takie rzeczy. Przecież to jest standardowy sposób określenia autentyczności dzieła i tego czy możemy twierdzić, że to dzielo zostało w jakiś sposób zmieniane na przestrzeni wieków czy nie. Jak w takim razie się to robi według Ciebie?

0

@Eric_Abidal_22 To poczytaj sobie kolego:
https://www.rp.pl/nauka/art7358631-o-herbacie-jablku-i-newtonie

I nie opowiadaj bajek, że prawa ze świata Newtona odeszły w siną dal. :)

2

@J23Closs

Czy ty przeczytales artykul ktory wyslales? W artykule jest napisane ze wg pamietnikow Newtona jablko nie uderzylo go w glowe, tylko spadlo obok.

Co wg ciebie ma dowodzic ten artykul? xddd

3

@tomcias10

Ale co ma do rzeczy to czy biblia jest "autentyczna" czy byla falszowana po drodze? Czy jak znajdziemy oryginalny rekopis basni o 7 krasnoludkach to mamy stwierdzic ze krasnoludki istnieja?

Poza tym biblia byla wielokrotnie modyfikowana, wiele fragmentow zostalo dopisanych przez pozniejszych przepisywaczy, zeby lansowac chrzescijanskie tezy. Mam nadzieje ze takie kwestie zostaly wyeliminowane w najnowszych wydaniach biblii, ale niektore zostana z nami na zawsze, jak mit o dziewictwie Maryji - powstaly prawdopodobnie wskutek zlego tlumaczenia.

2

@tomcias10 Mam Ci teraz opisywać cały aparat badawczy? Czym jest krytyka wewnętrzna i zewnętrzna? Metodologia, dyplomatyka, sfragistyka i tak dalej?
Jakie są metody hermeneutyczne?
To co opisujesz to tylko ułamek pracy historyka.

2

@Eric_Abidal_22
Zasugeruj proszę swoim adwersarzom aby chociaż przekartkowali jedną z prac Barta D. Ehrmana. Masz cierpliwość i odporność swoją drogą :)

0

@JacekM Mikrosoczewkowanie faktycznie wykrywa niewidoczne obiekty ale niekoniecznie potwierdza to istnienie czarnych dziur, to że nie widzimy jakiegoś obiektu o masie kilku mas słońca, mającego nieznane rozmiary, nie znaczy od razu że jest to czarna dziura.

@Eric_Abidal_22
"> Pierwsze przesłanki się pojawiają, np to, że obserwowanie eksperymentu wpływa na jego wynik, tak jakby symulacja nie chciała nam pokazać jak dokładnie działa.



Nie widze w zaden sposob jak ma sie to do tezy o symulacji. Wydaje mi sie ze naciagasz fakty. Moge w bardzo latwy sposob napisac program komputerowy, w ktorym obiekt bedzie mogl obserwowac dokladny kod tego programu - i bedzie mogl poznac wszystkie zasady tej symulacji. Co mialaby dowodzic przeciwna sytuacja?"

Jedno z drugim faktycznie nie musi mieć wiele wspólnego, natomiast samo doświadczenie przeprowadzone z obserwatorem generuje problemy, bo nie tylko zmieniał się wynik obserwacji ale też stan pierwotny obserwowanego obiektu.

Tutaj jest w sumie ciekawy filmik odnośnie życia w symulacji z opisem tego eksperymentu:



Obecnie nasze możliwości poznawcze w pewnych aspektach są na bardzo niskim poziomie, zbadaliśmy mniej niż 5% obszarów oceanów, nie jesteśmy w stanie zbadać wnętrza ziemi, najgłębsze odwierty nawet nie były blisko pokonania skorupy ziemskiej. Wszystkie modele jakie są powstały na podstawie badań fal sejsmicznych po dużych trzęsieniach ziemi, dając tylko względne pojęcie o budowie, kształcie i gęstości odpowiednich warstw.
Tutaj ciekawy artykuł na ten temat: https://eos.org/features/the-unsolved-mystery-of-the-earth-blobs

0

@AxelF Obalanie symboliki religijnej faktami historycznymi jest tym samym co szukanie potwierdzenia mitów biblijnych wykopaliskami archeologicznymi. Nie widzę więc różnicy między tym co robisz Ty, a tym co robią amerykańscy radykalni chrześcijanie wyliczający ile tysięcy, czy milionów lat miał trwać jeden dzień w księdze rodzaju. Jest to po prostu mieszanie dziedzin.
To tak jak prowadzić badania geologiczne metodami analizy dzieł malarskich. Niby też patrzysz na obrazki, ale gubisz sens.

Symbolika ma tyle wspólnego z faktami, że zawiera w sobie pewne trudno uchwytne prawdy ludzkiego doświadczenia. Sama historyczna geneza jest dla ich znaczenia ciekawostką.
Innym przykładem jest np. kamienowanie jako kara w Biblii. Badania historyczne wykazują, że kamienowanie nie było karą stosowaną rutynowo przez Hebrajczyków. Opis z np. Księgi Powtórzonego Prawa jest kolejną narracją symboliczną gdzie wyobrażenie potwornej kary ma po prostu dawać wyobrażenie jak wielkim przewinieniem coś miałoby być.
BTW Litera T zawiera w sobie w zasadzie wszystko z wyżej wymienionej symboliki poza podziałem na 4, więc trzeba być naprawdę bardzo zmotywowanym, by uznać to za znaczący argument ;)


2

@YeastMoss "Obalanie symboliki religijnej faktami historycznymi jest tym samym co szukanie potwierdzenia mitów biblijnych wykopaliskami archeologicznymi."
Trochę walczysz z moją całkowicie domniemaną motywacją. Zupełnie błędnie. To co napisałem, to luźna refleksja na marginesie dyskusji, spostrzeżenie o inspiracjach religii naturą, historią niż stanowisko w jakiejś kwestii.
Religia jest dla mnie obojętna dopóki nie jest nahalna i wierzący nie próbują mnie zmuszać do życia zgodnie z jej założeniami, a już szczególnie do wykluczania kogoś w jej imię.
W sumie tylko tytułem wyjaśnienia.

0

@AxelF Ja natomiast gdy osiągnąłem pewną biegłość w swojej dziedzinie zacząłem zauważać, że proste podejście naukowe rozwiązuje niezwykle skutecznie głównie bardzo banalne problemy. I to jest siłą rzeczy cecha metody naukowej i podejścia racjonalnego - musi ona upraszczać problemy. Stąd fizycy, będący najbardziej precyzyjnymi naukowcami empirycznymi umywają ręce od odpowiadania na złożone, bardziej filozoficzne pytania, niż np. biolodzy.
Niestety gdy wybór musi być ludzki, zrównoważony, trzeba zacząć kierować się innym sposobem poznania.

Wydaje mi się, że narracja deprecjonująca prawdy niepoznawalne metodą naukową jest głęboko ograniczająca dla ludzkiego poznania. Widać to już na poziomie fundamentalnym: o ile metoda naukowa używa logiki, to logika bicie nie używa metody naukowej. Twój wniosek oznaczałby więc tyle, że logika nie jest obiektywną metodą zbliżania się do prawdy, z czym trudno się zgodzić. Poza tym prawd niebadalnych naukowo jest znacznie więcej, niż tych badalnych. Po co ograniczać swoje poznanie?

Nie wiem jak rozumiesz "stapianie" wiary z nauką, ale stosowanie w życiu obu nie tylko nie jest utopią, ale jest wręcz cechą każdego człowieka w jakimś stopniu. Między innymi z tego powodu, że jak już wyżej wspomniałem, prawd niebadalnych naukowo jest więcej niż badalnych, nie da się wręcz żyć inaczej bez popadnięcia w absolutny nihilizm, ciemność i niepewność.

Sugerujesz, że żadna religia nie da odpowiedzi etycznych, ale da ją obserwacja zwierząt? Nie widzę na to szansy. Człowiek jest jedynym gatunkiem, który "odkrył przyszłość", a ujawnia się to w tej prostej obserwacji, że tylko my celowo planujemy przyszłość. Potrafimy ją planować z niezwykłą precyzją i nawet na setki lat do przodu. Wymaga to operowania na o niespotykanym wśród innych zwierząt poziomie abstrakcji, co zmusza nas do podejmowania decyzji etycznych niemożliwych do skopiowania od innych gatunków. To nie jest wybór między dobrem a złem na poziomie "czy uderzenie innej małpy będzie dla mnie niebezpieczne". To jest "czy poświęcenie lat życia mnie, moich dzieci i moich wnuków oraz zainwestowanie milionów euro, które istnieją tylko potencjalnie przy założeniu skuteczności planów inwestycyjnych sprawi, że społeczeństwo będzie wydolne i nie pozabija się za 100 lat?".
I jest czymś absolutnie niezwykłym, że olbrzymie społeczeństwa przetrwały setki i tysiące lat stosując przekonania religijne. Na dokładkę już tylko dodajmy, że scjentystyczne społeczeństwa oczyszczone z tych "zabobonów" doprowadziły do niespotykanych cierpień i powstania broni mogącej w każdej chwili unicestwić całą ludzkość.
A tak swoją drogą, to przekonanie, że w ogóle istnieje jakaś przyszłość... również jest aktem wiary ;)

Racjonalizm i logika to niezwykle skuteczny sposób ludzkiego poznania, który przyniósł niespotykany postęp. Sam w sobie musi być ukierunkowany przez poznanie metafizyczne. Zdolność człowieka do rozumienia świata na różne sposoby jest faktem, co gorsza o ile można zatkać uszy i wyłączyć jeden zmysł, to nie da się przestać myśleć metafizycznie. Tym samym, każdy w coś wierzy i każdy coś wyznaje. Znowu odwołując się do Junga, jeśli sobie nie uświadomimy jaką religią się kierujemy, nasza podświadomość zadecyduje za nas, a wtedy staniemy się tylko narzędziem czegoś poza nami. Stracimy w pewnym sensie wolność (o tym jest, nawiasem mówiąc, Księga Wyjścia). Gdy pozytywizm zaczął dominować nad zdegenerowanymi religiami Z,achodu umysły takie jak Nietzsche, Dostojewski czy później Jung przewidywali, że konsekwencją naszego tworzenia własnej moralności będą niespotykane wojny i ludobójstwo. Niby nie stosowali metody naukowej, ale precyzyjnie przewidzieli to co miało się stać.

3

@Eric_Abidal_22 Twoja "rozmowa" z fundamentalistą ociera się o heroizm. Cieszę się, że jest choć jedna osoba która daje odpór głupocie. Brawo!

0

@AxelF Jaka to niby domniemana motywacja, skoro napisałeś osobny post o niespójności symboliki religijnej z historycznymi faktami o metodach egzekucji w starożytnym Rzymie? Dokładnie tym jest motywacja - od łacińskiego moveos - tym co wprawiło Twoje palce w ruch.

2

@YeastMoss
> proste podejście naukowe rozwiązuje niezwykle skutecznie głównie bardzo banalne problemy

Czy uważasz że np stworzenie antybiotyków, szczepionek, reaktorów jądrowych, internetu i komputerów, to banalne problemy? ;)

2

@YeastMoss
Problem w tym że istnieją dużo lepsze księgi niż biblia do wywodzenia etyki i moralności (na dużo wyższym poziomie postawie tu chociażby Medytacje Marka Aureliusza) a jednak to biblia jest najpopularniejsza w tej dziedzinie. Dlaczego? Bo podpiera się wiarą w to co opisuje. Obnażanie tego że są bzdury ma jak najbardziej wielki sens.

0

@Eric_Abidal_22 Nie znam zbyt wiele społeczeństw, które przetrwałyby w oparciu o Marka Aureliusza, czy innych stoików. Nie widzę w związku z tym jej uniwersalizmu ani zdolności przemawiania do ludzkiej wyobraźni. Nie bez powodu źródła wiedzy moralnej oparte na narracji o wiele głębiej zapadają w pamięć. Opowieść o Kainie i Ablu zna każdy, "Medytacji" nikt nie cytuje. To przynajmniej jedno z kryteriów, które daje Biblii przewagę.
Swoją drogą porównanie jest nieprzystające. Biblia, jak sama nazwa wskazuje, jest zbiorem wielu ksiąg przepełnionych tekstami literackimi chyba wszystkich możliwych gatunków, a nie jakimś izolowanym dziełem, które można przeciwstawić pamiętnikom pojedynczej osoby.
Mam też wrażenie, że ludzie tak ochoczo krytykujący Biblię zwykle dość kiepsko ją znają i rozumieją

BTW dopiero co nauka miała być jedynym, obiektywnym i wystarczającym źródłem, a teraz nagle przywołujemy stoików. Zaraz pojawi się buddyzm, jak to zwykle bywa. I znowu - to już jest królestwo poza naukowe, które dowodzi jedynie, że poznanie nie może być ograniczone do badań przyrodniczych. Ostatecznie zaufanie, że Aureliusz znalazł złoty środek na ludzkie życie (z czym się nie zgadzam), również jest aktem wiary.

0

@Eric_Abidal_22 To w ogóle nie są problemy, tylko fakty historyczne na temat osiągnięć nauki :P I nie wychodźmy proszę poza kontekst mojego posta. W mojej pracy każda decyzja jest poparta dziesiątkami, setkami badań naukowych, a ostatecznie jedynie w bardzo banalnych przypadkach oparte na tych badań wytyczne rozwiązują efektywnie problem.

Nie bez powodu piszę rozwlekle - chcę być precyzyjny. Wyrywanie pojedynczych zdań i zmienianie ich sensu nie bardzo służy tej precyzji, więc proszę, jeśli nie chcesz dyskutować na temat mojego posta, to po prostu go zignoruj ;)

0

@Eric_Abidal_22 Że działa grawitacją. Ale to chyba za trudne dla Ciebie, bo nie wiedziałeś. :)

2

@J23Closs
Dobra, chlopie, dojdziesz do liceum/technikum to pogadamy, bo widze ze trafilem na osobe z podstawowki, ktora jeszcze nie slyszala o fizyce kwantowej.

Komentarz usunięty

3

@YeastMoss

>Nie znam zbyt wiele społeczeństw, które przetrwałyby w oparciu o Marka Aureliusza, czy innych stoików.

Hmmm, wydaje mi sie ze jednak Starozytny Rzym przetwal dosyc dlugo na greckich filozofach i stoikach ;) Chrzescijanstwo zostalo przyjete tam dopiero w IV wieku, nie tak dlugo przed upadkiem cesarstwa zachodniorzymskiego. Pierwszy tysiac lat historii Rzymu - niewatpliwie jednego z najpotezniejszych imperiow w dziejach, to jednach historia pozbawiona religii tak dziwacznej jak chrzescijanstwo.

> Opowieść o Kainie i Ablu zna każdy, "Medytacji" nikt nie cytuje.

Nad czym niebywale ubolewam.

> BTW dopiero co nauka miała być jedynym, obiektywnym i wystarczającym źródłem, a teraz nagle przywołujemy stoików.

Nigdzie nie twierdze ze nauka jest wystarczajaca. Ale religia jest mi calkowicie zbedna.

1

@YeastMoss


>Ostatecznie zaufanie, że Aureliusz znalazł złoty środek na ludzkie życie (z czym się nie zgadzam), również jest aktem wiary.

Uzywasz kwestia wiara w bardzo mylacym znaczeniu. Ja nie musze wierzyc w to co mowi Marek Aureliusz. Ja sie moge z nim w wielu miejscach zgadzac, a w innych uwazac ze nie ma racji.

I to wlasnie odroznia budowanie swiatopogladu w oparciu o traktaty filozofow czy po prostu literature. Pozwala na budowanie obrazu swiata i krytyczne myslenie. Nie musze zgadzac sie z Markiem Aureliuszem we wszystkim co pisze - moge wyciagnac z niego to co uwazam za wartosciowe a reszte pominac.

Religia sama w sobie ma inny cel (nie mowie ze nie da sie z nia zrobic tego samego co ze wspomnianymi Medytacjami - rowniez jako niewierzacy moge uznac ze pewne zasady z NT sa wartosciowe i sie do nich stotoswac). Religia jest przyjmowana jako calosc. Jezeli Jahwe kazal zamordowac wszystkich przeciwnikow Izraela to dla wierzacego tak po prostu nalezy postepowac. Ewentualnie nastepuje proba dostosowania tego co kontrastuje ze swiatopogladem danej osoby do tego co czyta i jakiegos pokretnego wyjasnienia danej historii.

Dlatego ja nie wierze w Marka Aureliusza ani stoikow. Ja sie z niektorymi z ich tez zgadzam. I zgadzam sie ze znacznie wieksza liczba tez niz tym co przedstawia biblia - dlatego stawiam ich prace wyzej.

0

@Eric_Abidal_22 skąd ta bezpodstawna teoria, że Biblia była wielokrotnie modyfikowana? właśnie to, że mamy tyle rękopisów już z II wieku świadczy o tym, że modyfikowana nie była. Rękopisy z II wieku mają tę samą treść co aktualna Biblia, którą znamy.

Jak to co to ma za znaczenie, że Biblia jest autentyczna? Przy takim podejściu to my możemy wyrzucić całą znana nam historię, bo przecież każdy znaleziony rękopis/manuskrypt świadczący o jakimś wydarzeniu to może być fantastyczna opowieść albo rozdział z jakiejś książki fabularnej tamtych czasów.


2

@YeastMoss

> Nie wiem jak rozumiesz "stapianie" wiary z nauką, ale stosowanie w życiu obu nie tylko nie jest utopią, ale jest wręcz cechą każdego człowieka w jakimś stopniu. Między innymi z tego powodu, że jak już wyżej wspomniałem, prawd niebadalnych naukowo jest więcej niż badalnych, nie da się wręcz żyć inaczej bez popadnięcia w absolutny nihilizm, ciemność i niepewność.

Nie rozumiem twojego podzialu, ze wszystko jest wiara albo nauka. Tak jakby wszystko czego nie da sie wyjasnic naukowa mialobyc wiara.

Przeciez to co uwazamy za etyke i moralnosc powstalo na drodze ewolucji i jest zbiorem pewnego rodzaju przyblizen i heurystyk, pewnych schematow dzialania i intuicji - rowniez uproszczen. Nie mozna tego nazwac w zaden sposob nauka, czy wiedza (bardziej pasuje istynkt), ale jak mozna to nazywac wiara to nie sposob mi pojac?

Jezeli przedstawisz przede mna problem natury moralnej (np. czy wiedzac ze ktos zostanie morderca w przyszlosci, zdecydowalbym sie na zabicie niewinnej jeszcze osoby) to oczywiscie ze nie bede odwolywac sie do filozofii czy religii tylko do mojej intuicji wyksztalconej na drodze ewolucji. I ewentualnie dopiero post-factum sprobuje uzasadnic moja decyzje argumentami natury naukowej, ale decyzje co zrobic podejme intuicyjnie.

> Na dokładkę już tylko dodajmy, że scjentystyczne społeczeństwa oczyszczone z tych "zabobonów" doprowadziły do niespotykanych cierpień i powstania broni mogącej w każdej chwili unicestwić całą ludzkość.

A czy religijne spoleczenstwa byli jakkolwiek lepsze? To co sie dzieje w panstwach gdzie panuje prawo szariatu - jak traktuje sie tam kobiety. Ile ludzi splonelo na stosach za herezje? Ile ludzi torturowala inkwizycja? Ile ludzi zginelo w krucjatach? Jakie cierpienie przyniosly wojny religijne?

Nic dziwnego ze bomby atomowej nie stworzyly panstwa trwajace w glebokiej religijnosci. Kosciol nie pozwalal nawet na stwierdzenie ze ziemia krazy wokol slonca, albo zaprzeczal teorii ewolucji - jak niby ludzie mieli w takich warunkach dojsc do rozszczepienia atomu? xd

1

@tomcias10

Analiza porownawcza wykazuje ze wiele fragmentow nowego testamentu zostalo dodane lub zmodyfikowane w wiekach pozniejszych - w celu szczegolow odsylam do Opowiesci Biblijnych Kosidowskiego.

Co do autentycznosci biblii.

Stary Testament to rzeczywiscie dosyc dobrze opowiedziana historia izraela, z bardzo niewielka iloscia sprzecznosci i bledow, wiec powszechnie jest akceptowany jako dzielo wiarygodne. Oczywiscie nie mowie tu o nadprzyrodzonych opowiesciach o jakis bozych interwencjach i tym podobnych - mowie tu jedynie o opowiesci historii izraela w formie legend i podan.

Sprawa ma sie calkiem inaczej jesli chodzi o Nowy Testament.

Po pierwsze, jak juz mowilem - nikt z tworcow nigdy Jezusa nie spotkal i nie widzial na oczy. Wiekszosc autorow nie miala okazji nawet porozmawiac z osobami ktore rzeczywiscie Jezusa widzialy.

Po drugie - Nowy Testament byl wielokrotnie przerabiany, zeby pasowal lepiej do teologii chrzescijanskiej. Mnisi czasem dodawali od siebie wiecej, czasem mniej.

Po trzecie, historia Jezusa to tak naprawde zebranie fantastycznych podan i legend oraz proba przedstawienia tego ze Jezus wypelnil wszystkie starotestamentowe proroctwa. Powstaje z tego dosyc dziwny i pokraczny zyciorys, tworzony wiele lat po jego smierci, przez osoby ktore nawet nie rozmawialy z ludzmi ktorzy go znali. Jak mozna traktowac to jako rzetelne zrodlo?

1

@J23Closs

Nie wiem czemu jeszcze ci cos tlumacze, ale niech bedzie - skoro uzeram sie tu z roznymi ludzmi, to moge i tutaj.

Fizyka klasyczna jest dobrym przyblizeniem rzeczywistosci, ale zalamuje sie przy predkosciach obiektow bliskich predkosci swiatla i przy obiektach ekstremalnie malych (jak np. wnetrze atomu).

Wg. fizyki klasycznej gwiazda poruszajaca sie wzgl. ziemi z polowa predkoscia swiatla moglaby wyslac foton w strone przeciwna do ziemi, ktory my z naszej perspektywy odebralibysmy jako foton oddalajacy sie od nas z predkoscia 1.5 * c (c - predkosc swiatla w prozni).

Fizyka relatywistyczna twierdzi ze to niemozliwe - nie da sie przekroczyc predkosci swiatla w prozni (przy zalozeniu ze nie zachodzi inflacja samej przestrzeni).

Wg teorii Einsteina taki promien poruszalby sie nadal z predkoscia c wzgledem Ziemi.

Podobnie, wg fizyki klasycznej niemozliwe jest istnienie stabilnych atomow. Wg fizyki klasycznej elektrony spadlyby na jadro w ciagu ulamka sekundy, zatem atomy nie moga istniec w takiej formie jak je widzimy obecnie. Jednak fizyka kwantowa wyjasnia dlaczego tak sie nie dzieje i dlaczego atomy sa stabilne.

W skrocie - fizyka newtona jest dobrym opisem makroswiata i tego jak zachowuja sie np. planety w ukladzie slonecznym, albo wymienione przez Ciebie jablko.
Jednak zalamuje sie gdy wchodzimy do wnetrza atomu, albo dochodzimy do predkosci bliskich predkosci swiatla.

0

@Eric_Abidal_22 Nie twórzmy jakiejś ułudy, w której społeczeństwo starożytnego Rzymu było oparte na stoicyzmie, proszę zostańmy na ziemi :D Z jakiegoś powodu ta książka została napisana w pałacu cesarza i dopiero zblazowanemu, współczesnemu społeczeństwu ma coś do zaoferowania.

Nie wiem też jak sobie wyobrażasz tamte społeczeństwo, ale wymiana myśli w basenie Morza Śródziemnego była o wiele efektywniejsza niż może się wydawać. Rzym, Aleksandria i Jerozolima rywalizowały w rozwoju myśli religijnej, literatura była tłumaczona i gromadzona w bibliotekach tychże miast. Pewien model etyczny był wypracowywany przez stulecia. Historia Sokratesa i Chrystusa nie bez powodu są takie podobne. Wydaje się, że albo historia Mojżesza inspirowała zarówno starożytnych Egipcjan jak i Platona, a jeśli niebezpośrednio, to istniał przynajmniej podobny prąd filozoficzny leżący u podstaw co najmniej trzech różnych historii. Dość powiedzieć, że wstęp do Księgi Rodzaju jest teologiczną dyskusją z mezopotamskim mitem o stworzeniu. Historia Kaina i Abla odbija się w historii Remusa i Romulusa. I tak dalej.
To co teraz jawi się jako przyjście znikąd ezoterycznej sekty, która zniszczyła istniejący ład było raczej czymś w rodzaju kłótni w rodzinie. To są mity założycielskie naszej cywilizacji. Teraz promuje się dziwaczne wyobrażenie, że odetniemy drzewo z korzeniami o odlecimy w stronę nieba, kiedy nawet europejska szkoła przyrodoznawcza nie istniałaby bez tego prądu filozoficznego.

0

@Eric_Abidal_22 Wybacz, ale jest rozdźwięk między faktami o historii religii, a tym co tu proponujesz. Rozwój religii był zawsze dyskusją, dokładaniem cegiełek, rozwojem symboliki - wszystko by zbliżyć się jak najbliżej prawdy o metafizycznym doświadczeniu człowieka. Było to o wiele bliższe nauki niż się zdaje, ba, sam Arystoteles klasyfikował nauki tak, by odzwierciedlały ontologiczną strukturę rzeczywistości - na matematykę, fizykę i metafizykę. Jak pisałem w poprzednim poście, to był na ówczesne standardy, ogólnoświatowy rozwój myśli religijnej. Jak religia ma być przyjmowana jako całość, kiedy przytaczana tu bez końca historia Jezusa jest właśnie przykładem narracji o rewolucji w myśli teologicznej, która gdzieś tam historycznie może być wiązana ze znowu "kłótnią w rodzinie" faryzeuszy.

"Jahwe kazał zamordować wszystkich przeciwników Izreala" to raczej nie są wnioski z rozumnego przeczytania historii biblijnych ;)

Wydaje mi się panowie, że robienie z każdej wiary wiary bezkrytycznej, a z każdej myśli religijnej sekciarskiego fundamentalizmu nie jest uczciwym stawianiem sprawy, a więc siłą rzeczy nie jest prawdą i nie przybliża nikogo do większej wiedzy. To takie efekciarskie odrzucanie całego spektrum doświadczeń ludzkich, bo przecież możemy zrobić z nich karykaturę. Jaki to ma cel?

2

@YeastMoss
> Nie twórzmy jakiejś ułudy, w której społeczeństwo starożytnego Rzymu było oparte na stoicyzmie, proszę zostańmy na ziemi :D Z jakiegoś powodu ta książka została napisana w pałacu cesarza i dopiero zblazowanemu, współczesnemu społeczeństwu ma coś do zaoferowania.

Stoikow bylo wielu, niektorzy pisali swoje traktaty, inni nauczali na ulicach, moznaby rzecz po sokratejsku.
Byly tez inne prady filozoficzne, ktore wywieraly wplyw zarowno na Grecje jak i na Rzym. Pitagorejczycy, epikurejczycy... mozna by wymieniac.

Wazna cecha starozytnego Rzymu czy Grecji bylo to, ze wyzsze warstwy spoleczenstwa traktowaly swoje mitologie z duzym przymrozeniem oka. Wielu z wyksztalconych osobistosci bylo w mojej opinii co najmniej agnostykami (widac to mocno w Platonie, przebija sie tez w Marku Aureliuszu).

To ze kultury sie przenikaly jest oczywiste - zreszta filozofia chrzescijanska ktora trafila do mas w sredniowieczu to tak naprawde kompilacja pism biblijnych z filozofia Platona i Arystotelesa.

Problemem jest to, ze wszystko co do tej religii nie pasowalo zostalo spalone (w tym np. dziela Demokryta).

Co do mitow zalozycielskich naszej cywilizacji i wycinania drzewa z korzeniem.

Oczywiscie ze nie chce wymazywac chrzescijanstwa ze swiata. Warto znac te filozofie i ja rozumiec. Tak samo jak mitologie grecka czy rzymska. To uksztaltowalo nasza kulture. Ale tak, jak nikt juz nie wierzy w Zeusa czy Hefajstosa, mam nadzieje ze przyjdzie czas gdy ludzie przestana wierzyc w prawdy objawione z biblii.

Nie mam nic przeciwko zeby traktowac biblie jako dzielo literackie (ktore nota bene uwazam za dosyc mierne jak juz mowilem). Ktos moze odnalezc tam cos, czego ja nie widze. Ale mierzi mnie wiara w to ze skoro w ksiedze Rodzaju jest napisane ze bog stworzyl zwierzeta i czlowieka jedno po drugim, to znaczy ze teoria ewolucji jest bledna...


1

@YeastMoss

> "Jahwe kazał zamordować wszystkich przeciwników Izreala" to raczej nie są wnioski z rozumnego przeczytania historii biblijnych ;)

Powiedz mi jak inaczej interpretowac historje podboju Kaananu ze Starego Testamentu?

Panuje tam powszechna aprobata okrucienstwa, barbarzynstwa, podstepu i oszustw. Mam wrazenie ze autorzy lubuja sie w wymienianiu ile tysiecy ludzi zostalo wyrznietych ile kobiet uprowadzonych do niewoli i ile lupow zdobyli zolnierze pod wodza Jozuego czy innych wodzow.

1

221 odpowiedzi and counting...
Nie chce mi się tego czytać, jednakże w sprawie powstania Wszechświata i człowieka.

Katolicyzm nie zaprzecza teorii Wielkiego Wybuchu, ani teorii ewolucji. Opis stworzenia świata w Księdze Rodzaju jest symboliczny i możliwe, że 1. dzień powstawania świata odpowiada Wielkiemu Wybuchowi, a następne dni to kolejno: tworzenie się gwiazd, planet, w tym Ziemi, Słońca i Księżyca. Potem na Ziemi pojawia się życie, a koroną stworzenia i ewolucji staje się w 6. dniu człowiek na podobieństwo Boga.

Co do samej koncepcji Boga: zgodnie z doktryną katolicyzmu i całego chrześcijaństwa Bóg jest wszechmocny i wszechwieczny. Poprzez to można wywnioskować, że Bóg nie znajduje się w ramach znanych nam praw fizyki i działania wszechświata. Jest poza trójwymiarowym (czterowymiarowym jeżeli liczymy czas jako wymiar) światem znanemu człowiekowi. Dlatego Bóg z definicji nie może być pojęty przez ludzki umysł, bo z natury swojej wymyka, ustanowionym przez człowieka, podstawowym prawom wszechświata i logiki.
Zresztą, nikt nie powiedział, że obecna wiedza człowieka o wszechświecie i prawach fizyki jest wiedzą ostateczną. Jest bardzo duża możliwość, że gdzieś we wszechświecie znajduje się cywilizacja, która z naszego punktu widzenia zagina znane nam prawa fizyki, czy logiki.

1

@YeastMoss

> Wybacz, ale jest rozdźwięk między faktami o historii religii, a tym co tu proponujesz. Rozwój religii był zawsze dyskusją, dokładaniem cegiełek, rozwojem symboliki - wszystko by zbliżyć się jak najbliżej prawdy o metafizycznym doświadczeniu człowieka.

Widac pokladasz wielka wiare w wiare. Ja tego zupelnie nie widze. Powiedz mi jaka wartosc mialy dywagacje na temat tego czy Maryja byla czy nie byla dziewica? Czy synod jest omylny czy nieomylny? Czy Jezus mial rodzenstwo czy nie mial? Czy Bog jest jeden, czy moze jest ich 3?

To sa totalnie ortogonalne tematy do spraw rzeczywiscie istotnych. A jednak to one zajmowaly teologom setki stron traktatow na przestrzeni dziejow.

A gdy juz zblizamy sie do glebokich prawd o naturze czlowieka i zyciu to religia (chrzescijanska) proponuje pozbawione wszelkiej logiki dogmaty o tym ze homoseksualizm czy seks przedmalzenski jest zly, a antykoncepcja jest grzechem.

Gdzie tu widzisz progres i zblizanie sie do prawdy?

> Było to o wiele bliższe nauki niż się zdaje, ba, sam Arystoteles klasyfikował nauki tak, by odzwierciedlały ontologiczną strukturę rzeczywistości - na matematykę, fizykę i metafizykę. Jak pisałem w poprzednim poście, to był na ówczesne standardy, ogólnoświatowy rozwój myśli religijnej.

Arystoteles wcale nie rozwijal mysli religijnej. Arystoteles klasyfikowal nauke, a to co nie dalo sie sklasyfikowac jako nauki zakwalifikowal do metafizyki - czyli de facto filozofii.

> Jak religia ma być przyjmowana jako całość, kiedy przytaczana tu bez końca historia Jezusa jest właśnie przykładem narracji o rewolucji w myśli teologicznej, która gdzieś tam historycznie może być wiązana ze znowu "kłótnią w rodzinie" faryzeuszy.

To ze religia ewoluuje to jedno. Ale powiedz mi, jak duzo znasz ludzi ktorzy powiedza Ci, ze przyjmuja przeslanie Jezusa o milowaniu nieprzyjaciol, ale np. nie kupuja tego ze homoseksualizm jest grzechem, albo ze wiara jest cnota? Bo ja znam bardzo malo i sa to zazwyczaj mocno wyzwolone i wybitne jednostki.

0

@Eric_Abidal_22 A Ty w jakim świecie się poruszasz? Nie gwiazdorz, zjedz snikersa i rzuć papierek. Zobaczysz, że papierek spadnie pod stół. :)

"Nagle, na poczatku XX wieku okazalo sie ze trzeba odrzucic, wydawaloby sie perfekcyjna i sprawdzona mechanike Newtona"

Fizyka Newtonowska nie została odwołana! Twoje zdanie jest bez SENSU! To, że pewne zjawiska można wyjaśnić korzystając z innych mechanizmów nie oznacza, że te stare przestały działać. Ile Ci to jeszcze trzeba tłumaczyć?

0

@Eric_Abidal_22
"Nie rozumiem twojego podzialu, ze wszystko jest wiara albo nauka. Tak jakby wszystko czego nie da sie wyjasnic naukowa mialobyc wiara. "

Moi oponenci w tej rozmowie przyjmują, że metoda naukowa jest jedyną obiektywną metodą poznania rzeczywistości. Jeśli przyjmiemy to za fakt, pozostaje uznać, że to co niezbadane metodą naukową jest nieobiektywnym spojrzeniem na rzeczywistość. Subiektywny - wymagający przyjęcia założeń bez dowodów, czyli związany z wiarą.
Idąc dalej, jeśli etyka i moralność to jedynie ewolucyjne wykształcone intuicje i hereustyki, to nie potrzebujesz żadnej nauki o etyce, żadnej Biblii, ani żadnego Marka Aureliusza, bo wszystko dzieje się automatycznie. Dobrze wiemy, że to nieprawda, więc przedstawiona definicja jest niesłuszna.

"I ewentualnie dopiero post-factum sprobuje uzasadnic moja decyzje argumentami natury naukowej, ale decyzje co zrobic podejme intuicyjnie."
Zabawne, wychodzi na to, że na koniec dyskusji o wyższości myślenia naukowego nad religijnym, że ostatecznie jesteśmy bezwolnymi maszynami i różnicą jest tylko i wyłącznie rodzaj uzasadnienia jakie znajdziemy dla swoich nieświadomych decyzji :)

Religijne społeczeństwa są w tej sposób lepsze, że jak już wspomniałem, w ogóle przetrwały te tysiące lat. I jest to jak dla mnie potężny argument za sensownością podążania za jednym torem myśli. Jeśli i w nim zdarzały się katastrofy i ekstrema, to jak wyobrażamy sobie społeczeństwo w ogóle pozbawione hierarchii wartości?

No i jeśli o mnie chodzi, wolałbym żyć w świecie, w którym nikt nigdy nie stworzył bomby atomowej. Jest tu gdzieś napięcie między mitem o Wieży Babel i historii o Frankensteinie. BTW nowoczesne sekularne społeczeństwa powoli zabraniają mówić o bardziej fundamentalnych faktach niż kulistość Ziemi, mianowicie o dwojakości płci. Mów mi dalej jak scjentyzm nas wyzwoli spod tyranii myśli ;)

4

@barcelonaLM

> Katolicyzm nie zaprzecza teorii Wielkiego Wybuchu, ani teorii ewolucji. Opis stworzenia świata w Księdze Rodzaju jest symboliczny i możliwe, że 1. dzień powstawania świata odpowiada Wielkiemu Wybuchowi, a następne dni to kolejno: tworzenie się gwiazd, planet, w tym Ziemi, Słońca i Księżyca. Potem na Ziemi pojawia się życie, a koroną stworzenia i ewolucji staje się w 6. dniu człowiek na podobieństwo Boga.

Wiesz, wezmy dowolny opis powstania swiata, z dowolnej mitologii i zawsze bedzie sie dalo to odpowiednio zinterpretowac zeby nie dojsc do sprzecznosci. Moge w ramach rozrywki intelektualnej wyjasnic ci jak opis stworzenia swiata, ktory podtrzymywany jest przez slonia stojacego na zolwiu jest spojny ze wspolczesna wiedza.

Tylko do czego nas to ma niby prowadzic?

1

@karci0
Boże widzisz jak ta dyskusja się rozrosła i nie grzmisz
Przewijasz przewijasz w tył i tego Adama i Ewy nie widac :)

2

@barcelonaLM

> o do samej koncepcji Boga: zgodnie z doktryną katolicyzmu i całego chrześcijaństwa Bóg jest wszechmocny i wszechwieczny. Poprzez to można wywnioskować, że Bóg nie znajduje się w ramach znanych nam praw fizyki i działania wszechświata. Jest poza trójwymiarowym (czterowymiarowym jeżeli liczymy czas jako wymiar) światem znanemu człowiekowi. Dlatego Bóg z definicji nie może być pojęty przez ludzki umysł, bo z natury swojej wymyka, ustanowionym przez człowieka, podstawowym prawom wszechświata i logiki.

Z tym ze zapominasz o bardzo waznym fakcie. Otoz wg doktryny Erica_Abidala_22 poza wszechswiatem istnieje wielki kosmiczny smierdziel. Smierdziel ten smierdzi tak przerazliwie, ze nawet wszechmocny Bog, z wszechwechiem nie byl w stanie wytrzymac tego smrodu. Dlatego tez wszechwiecznosc Boga zalamala sie pod ciezarem wszechwechu i zarowno kosmiczny smierdziel jak i Bog zostali unicestwieni w nieskoczonym odorze.

2

@J23Closs

Dobra, widze jak grochem o sciane, zakonczmy te dyskusje.

0

@Eric_Abidal_22
To, że ludzie pisali traktaty (większość społeczeństwa była niepiśmienna), a ludzie głosili to na ulicach nie ma większego związku ze społeczeństwie bazującym na jakiejś idei. Fajnie mówić ludziom, którzy nie jedli od tygodnia i przez trąd odpadają im kończyny, że po prostu muszą zrozumieć, że ich cierpienie jest tylko subiektywnym uczuciem i muszą zrozumieć przemijalność bólu, ale jakoś nie widzę stoicyzmu jako uniwersalnego prądu dla całego społeczeństwa. To m.in. jest niezwykła potęgą nurtu judeochrześcijańskiego - oferuje on narracją dla wszystkich.

"Problemem jest to, ze wszystko co do tej religii nie pasowalo zostalo spalone (w tym np. dziela Demokryta)."
Zawsze mnie to uderza. Myślisz, że wszystkie pisma po prostu przetrwałyby do dziś w niezmienionej formie, gdyby nie źli chrześcijanie. Prawda jest zupełnie odwrotna - praktycznie nic nie przetrwałoby do dziś, gdyby ktoś tych pism nie przepisywał ciągle na nowo. A w tym przodowali akurat chrześcijańscy mnisi. Do tego trzeba było przynajmniej wiary w wartość mądrości przekazywanej w maksymalnie niezmienionej formie, której ludy pogańskie nie praktykowały.

Śmiesznie, że zajmujesz miejsce krytyka literackiego jednego z najstarszych dzieł świata :) Chciałbym wierzyć, że masz jego wystarczające zrozumienie i wyczucie skali, żeby wiedzieć o czym mówisz

1

@Eric_Abidal_22

>Moi oponenci w tej rozmowie przyjmują, że metoda naukowa jest jedyną obiektywną metodą poznania rzeczywistości. Jeśli przyjmiemy to za fakt, pozostaje uznać, że to co niezbadane metodą naukową jest nieobiektywnym spojrzeniem na rzeczywistość. Subiektywny - wymagający przyjęcia założeń bez dowodów, czyli związany z wiarą.
Idąc dalej, jeśli etyka i moralność to jedynie ewolucyjne wykształcone intuicje i hereustyki, to nie potrzebujesz żadnej nauki o etyce, żadnej Biblii, ani żadnego Marka Aureliusza, bo wszystko dzieje się automatycznie. Dobrze wiemy, że to nieprawda, więc przedstawiona definicja jest niesłuszna.

Jak to nieprawda?

To akurat jest oczywista prawda :) Eksperymenty etyczne z udzialem szympansow i bonobo pokazuja ze nasze rozumienie moralnosci jest spojne z tym co uwazaja szympansy. To chyba wystarczajaca przeslanka zeby uznac ze zostalo to wyksztalcone w toku ewolucji? Szympansy nie mialy okazji (zakladam!) spotkac szympansiego Jezusa, ktory im zapowiedzial ze spozywajac banany spozywaja jego cialo i beda zyc wiecznie. Dodatkowo szympansy raczej nie mialy okazji zaglebic sie w Marka Aureliusza.

W przypadku np. slynnych dylematow z wagonikiem przy podejmowaniu decyzji pracuja glownie platy mozgu ktore wspoldzielimy z innymi naczelnymi. Dopiero gdy pytamy o uzasadnienie decyzji - wtedy wlacza sie kora przedczołowa wyksztalcona stosunkowo niedawno w toku ewolucji.

Jezeli mi nie wierzysz - siegnij po de Waala albo Kahnemana.

Jesli chodzi o sama etyke jako nauke - oczywiscie ewolucja nie wyposazyla nas w aparat doskonaly ktory dziala zawsze i jest bezbledny. Jak juz mowilem - jest to zbior dosyc dobrze dzialajacych heurystyk. Jednak wystarczy odpowiednio skomplikowany problem moralny i okazuje sie ze nasze heurystyki zaczynaja szwankowac. Tak samo jak szwankuje nasz zdrowy rozsadek w przypadku zetkniecia sie z fizyka relatywistyczna czy kwantowa. Na pewnym etapie intuicja jest niewystarczajaca i probujemy zaprzegnac do dzialnia czesci mozgu pozwalajace na analityczne myslenie.

1

@YeastMoss

> Religijne społeczeństwa są w tej sposób lepsze, że jak już wspomniałem, w ogóle przetrwały te tysiące lat. I jest to jak dla mnie potężny argument za sensownością podążania za jednym torem myśli. Jeśli i w nim zdarzały się katastrofy i ekstrema, to jak wyobrażamy sobie społeczeństwo w ogóle pozbawione hierarchii wartości?

Ale czy to jest jakis argument? Ludzie dopiero od góra 100 lat sa w stanie wytlumaczyc jak dziala swiat dookola bez odwolywania sie do nadprzyrodzonych mitow i bostw. Jak wyobrazasz sobie powstanie cywilizacji bez spajajacej jej religii kilka tysiecy lat temu?

To ze religia potrafi tworzyc i cementowac spoleczenstwo nie oznacza ze jest prawdziwa. I byc moze w przyszlosci bedziemy w stanie zaoferowac cos lepszego niz religia.

1

@YeastMoss

> > Jeśli i w nim zdarzały się katastrofy i ekstrema, to jak wyobrażamy sobie społeczeństwo w ogóle pozbawione hierarchii wartości?

Przeciez hierarchie wartosci nie wynikaja z religii, tylko z tego jak uksztaltowala nas ewolucja? Religie naginaja te hierarchie i modyfikuja niektore prawa. Ale powiedz mi - jak duzo osob stosuje sie do nauczania Jezusa o nadstawianiu drugiego policzka i milowaniu nieprzyjaciol - a jak duzo stosuje stosuje ewolucyjna zasade wet-za-wet (czyli: jestes dla mnie ok, jestem dla ciebie ok, jestes dla mnie nieok - ja tez bede nie ok)? I co z tego ze Kosciol glosi zasade milosierdzia od 2 tysiecy lat, jak u ludzi dzialaja instynkty (jedyne zdrowe zeby nie bylo) zeby na dobro odpowiadac dobrem, a na zlo zlem?

0

@Eric_Abidal_22 O czym dyskutować z człowiekiem, który nie umie logicznie myśleć? Po Twojej obronie pozbawionego sensu zdania
"Nagle, na poczatku XX wieku okazalo sie ze trzeba odrzucic, wydawaloby sie perfekcyjna i sprawdzona mechanike Newtona"
dochodzę do wniosku, że jesteś bardzo podobny do Natalii Janoszek. Próbujesz zaistnieć w sieci, ale nic sobą nie reprezentujesz. Ona została zdemaskowana i Ty także.
Będę mieć na Ciebie oko na tym forum. Strzeż się. :)

4

@YeastMoss

Tez bym wolal zyc na swiecie na ktorym nie ma broni jadrowej.

Z drugiej strony ciesze sie ze zyje w swiecie w ktorym wiem, ze po ukaszeniu weza nie umre, tylko dostane natychmiast surowice ktora uratuje mi zycie. Ze w przypadku powaznego zlamania nogi nie bede kaleka do konca zycia, tylko po roku bede mogl znowu biegac.

Niestety ale progres ma swoja cene. Super jest miec elektrownie atomowe, a za niedlugo moze juz termojadrowe. Ciezko sobie wyobrazic ze przy swobodnym przeplywie idei w koncu ktos by tej bomby nie stworzyl.

>BTW nowoczesne sekularne społeczeństwa powoli zabraniają mówić o bardziej fundamentalnych faktach niż kulistość Ziemi, mianowicie o dwojakości płci. Mów mi dalej jak scjentyzm nas wyzwoli spod tyranii myśli ;)

Za to kosciol wpisywal na indeks ksiag zakazanych kazda ksiazke ktora uznal za niespojna z doktryna chrzescijanska. Kopernik swoje prace mogl opublikowac dopiero po smierci, a Galileusza zamknieto w areszcie domowym za to ze osmieli sie z nim zgodzic. Kosciol sprzeciwial sie teorii ewolucji. Kosciol sprzeciwia sie in-vitro. Kosciol pietnuje homoseksualistow.

Oczywiscie ze system w ktorym rzadzi nauka nie bedzie idealny - nie ma co sie ludzic ze tak bedzie - w koncu tworza go ludzie. Ale porownywanie tego do ciemnoty zapewnianej przez kosciol mija sie zupelnie z celem...

0

@erix10
Do tego, że jest to opis symboliczny, dlaczego robisz taki overthinking na ten temat? Dlaczego na siłę chcesz dowieść tego, że opis symboliczny (!) jest kłamstwem? No możliwe, że jest, sam KK nie odrzuca teorii Wielkiego Wybuchu i teorii ewolucji, co jeszcze potrzebujesz?

A co do tej Twojej koncepcji, to daruję sobie komentarz.
Właśnie o tym piszę, koncepcja Boga w chrześcijaństwie, ale także pewnie w innych religiach jest nie do pojęcia przez człowieka, bo istnieje w całkowicie innych realiach niż znany wszechświat i to wynika wprost z dogmatów danej wiary. Myślisz, że jakimś paradoksem z przyziemnej rzeczywistości jesteś w stanie dowieść czy Bóg istnieje czy nie?

0

@Eric_Abidal_22
"Powiedz mi jak inaczej interpretowac historje podboju Kaananu ze Starego Testamentu? "
Służę.
Historia biblijna zachowuje ciągłość, która prowadzi do ostatecznej konkluzji i rozładowania. Nie jest to dzieło otwarte.
Cały cykl historii o pokoleniach Izreala otwiera Abraham, któremu Bóg obiecuje, że jeśli pójdzie za jego głosem, uczyni jego potomstwo wielkim narodem i da im w posiadanie płodną ziemię. Nie trzeba chyba dodawać, że w tamtych czasach było to definicją najwyższej obfitości i spełnienia. Następne księgi opisują ciągłe "zapasy" ludu Izraela z Bogiem, z których (co jest również rewolucyjną ideą), obie strony uczą się siebie nawzajem. Samo słowo "Izreal" na podstawie historii o Jakubie miało oznaczać właśnie tych, którzy siłują się z Bogiem.
Ostatecznie po wielu upadkach spełnia się przymierze, lud zaczyna postępować zgodnie z boską wolą, tak i Bóg postanawia spełnić swoją obietnicę. Jako, że Ziemia Obiecana zamieszkana jest przez inne ludy, które są agresywne wobec Izraela, spełnieniem przymierza jest poprowadzenie ludu do wojny. Bóg prowadzi, Izreal wygrywa. Nie jest to nic nadzwyczajnego w narracjach starożytnych, które stosują narrację wojenną czy bitewną rutynowo (czy to Enuma Elisz, Epos o Gilgameszu, czy Iliada). Wyliczenia, wzmianki o ludziach wziętych w niewolę czy zabitych dzieciach to zabiegi literackie mające tworzyć pewne wrażenie. Np. skoro już ustaliliśmy, że potomstwo było w tamtych czasach błogosławieństwem, zabicie dzieci jest jego przeciwieństwem. Poza kolejnymi warstwami symboliki jest to dość banalne wyobrażenie o potędze, jaką ma dać przestrzeganie przykazań. Dalsze historie pokazują kolejne interakcje Izreala z Jahwe, przez Hioba, Jonasza, aż do Chrystusa. Cały zbiór ma pokazywać z różnych stron kim jest Bóg i jaka jest jego relacja z człowiekiem.

I prawdę mówiąc nie do końca rozumiem to wybiórcze wyrywanie cytatów z Biblii i przerażenie, jakież to straszne i agresywne. Jakoś nie widzę ludzi plujących na starożytnych Greków za brutalną historię o podbiciu Troi albo na Rzymian, że powtarzają jakieś okropieństwa o Saturnie zjadającym swoje dzieci. Bierzesz do ręki historię napisaną w pewnej konwekcji i jesteś wstrząśnięty, bo wolałbyś mieć bajkę o szczęśliwych jednorożcach? Przecież nawet współczesne mity, jak Władca Pierścieni, Harry Potter, czy Avengersi też są przepełnieni agresją, zdradą i śmiercią, mimo że minęło kilka tysięcy lat :D

Jest to w najlepszym wymiarze lekko autystyczne nierozróżnianie mitu od rzeczywistości. Prawdopodobnie jednak leniwe wyciąganie zdań z kontekstu, bo przeczytanie ze zrozumieniem skomplikowanej, 2000-stronicowej kobyły napisanej w starożytnym języku jest jednym z najtrudniejszych literackich wyzwań, jakie sobie można postawić. Co więcej wymagałoby zaangażowania w coś, w co z założenia nie chciałoby się wcale angażować ;)

2

@YeastMoss

>To m.in. jest niezwykła potęgą nurtu judeochrześcijańskiego - oferuje on narracją dla wszystkich.

Nie neguje potegi chrzescijanstwa. Oczywiste jest to, ze obietnica niesmiertelnego zycia w krainie dostatku wraz z "ostatni beda pierwszymi" bedzie niewatpliwie atrakcyjna dla calej masy biedakow czy kalek.

Problem w tym ze obietnica zycia wiecznego jest bajka. Za obiecywanie gruszek na wierzbie (np. namawiajac do jakis piramid finansowych) w obecnym swiecie moge pojsc siedziec. Za gloszenie zycia wiecznego dostane za to pieniadze i slawe (jak np. teleewangelisci z USA).

Zycie nie zawsze jest lekkie i przyjemne. Ale nie widze powodu zeby probowac oszukiwac masy ludzi i ludzic ich obietnicami zobaczenia ich bliskich po smierci.

> Zawsze mnie to uderza. Myślisz, że wszystkie pisma po prostu przetrwałyby do dziś w niezmienionej formie, gdyby nie źli chrześcijanie. Prawda jest zupełnie odwrotna - praktycznie nic nie przetrwałoby do dziś, gdyby ktoś tych pism nie przepisywał ciągle na nowo.

Fair point, co nie zmienia faktu ze wiele z tych dziel zostalo z premedytacja spalone. Nigdy nie wiesz jak do tego podeszliby ludzie niezaslepieni jedyna sluszna religia.

> Śmiesznie, że zajmujesz miejsce krytyka literackiego jednego z najstarszych dzieł świata :) Chciałbym wierzyć, że masz jego wystarczające zrozumienie i wyczucie skali, żeby wiedzieć o czym mówisz

A czemu uwazasz ze nie moge krytykowac ksiegi ktorej nie lubie i nie cenie? Co ma do tego jej wiek? Jednymi z najstarszych zabytkow pisma sa tabliczki klinowe dt. jakis transakcji pszenicy w mezopotamii. Tez mam sie zachwycac ta "literatura" bo jest stara?

Nie podoba mi sie styl literacki w biblii, nie podoba mi sie nauka z plynaca ze Starego Testamentu. Na koncu naprawde nie jest to dla mnie pasjonujace ile tysiecy sztuk bydla zlupil Jozue po podbiciu jakiegos Kaananejskiego panstewka. Lektura tego jest dla mnie nuzaca. I mam prawo do takiego zdania.

0

@Eric_Abidal_22 "Widac pokladasz wielka wiare w wiare"
Widzę tu dwa tony będące w dysonansie, a nie w harmonii. Wydaje mi się, że chcesz mówić o religii w ogóle, ale to co Cię osobiście odrzuca i irytuje, to bezkrytyczne dogmaty i hipokryzja ludzi przekonanych, że prostackie wyznanie wiary usprawiedliwia ich podłe czyny.

Dla mnie obecnie to dwa różne tematy. Nazywałem siebie ateistą przez wiele lat, ale ostatecznie doszedłem do pewnych wniosków, które zmieniły moje zdanie o religii i Bogu w ogóle, choć nie wróciłem już nigdy do typowo polskiej, naiwnej wiary, w jakiej się wszyscy musieliśmy wychowywać.

Bardzo podoba mi się stanowisko Harariego, które jak obserwuje, podziela o wiele więcej osób, niż zna samego autora. Dla niego wszystko co daje prawa moralne i odwołuje się do ponadjednostkowego porządku jest już religią. To znaczy chrześcijaństwo jest religią, ale jest nią też komunizm, kapitalizm, prawa człowieka, a współcześnie szeroko pojęty woke'izm.
Za Jungiem z kolei uważam, że podświadome myślenie symboliczne i religijne jest nieodłączną cechą człowieka i jeśli sami świadomie nie nazwiemy w co wierzymy, zrobi to za nas ktoś inny. Inaczej mówiąc - coś zawsze nadaje hierarchię wartości i mamy szansę sami wybrać co. Historia np. Księgi Wyjścia to symboliczne przestawienie tego, co wybrać, by być wolnym i jak kierować się do najwyższego, transcendentalnego ideału. Nie utrzymuję tym samym, że to jedyna odpowiednia historia na ten temat, ale po wielu latach utrzymywania, że ateizm jest po prostu pozbawieniem się w ogóle tej religijnej części jaźni, uznałem że i to nie jest prawdą, a jedynie sprytną, acz pustą wymówką.

Także jak już powiedziałem jaka jest moja wizja - nie obchodzi mnie w ogóle jak chrześcijanie na to patrzą. Nie znoszę dewotów, nie uczestniczę w zbiorowej religii. Sam staram się jednak sięgać do źródeł ;)

1

@Eric_Abidal_22 Zgadzam się, że taka interpretacja Księgi Rodzaju do bzdura. Przede wszystkim trzeba poznać poemat Enuma Elish, by zrozumieć na jaki temat jest to polemika. Po drugie samo stworzenie świata ma związek z genezą świadomości (czyli nadanie sensu chaosowi), nie z astronomicznym, czy geologicznym jego powstaniem. To absurd i właśnie, jak mówisz, donikąd nas to nie prowadzi.

Irytuje mnie, że są inteligentni teologie, którzy mają tę wiedzę, ale katolicy w ogóle nie są zainteresowani jej zdobywaniem. Interesującą postacią jest ks. Michał Heller, który jest również astronomem. Polecam jego krótkie pozycje, np. na temat filozofii nauki.

3

@YeastMoss

Calkowicie sie z toba nie zgodze, jesli chodzi o interpretacje Starego Testamentu. Oczywiscie mozna dodawac rozne interpretacje do tego co tam sie znajduje - w koncu kazda ksiazke mozna traktowac alegorycznie.

Dla mnie jest to po prostu rozwlekla i dosyc zmudna w czytaniu opowiesc o historii panstwa Izreal (oraz Juda). Zabiegiem literackim jest personifikacja niektorych plemion, czy ludzi zamieszkujacych dany obszar pod postacia jednej osoby i tworzenie narracji o jej wedrowce. Dodatkowo wielu z autorow probuje pokazac ze Zydzi sa narodem wybranym i ze ich bog plemienny jest najpotezniejszy. Czasami chca przekonac ludzi ze zbladzili, albo chca ukonstytuowac swoja pozycje (np. uprzywilejowana pozycje kaplanow w spoleczenstwie).

Osobiscie czytajac ST i jego interpretacje + analizy mialem wrazenie ze rownie dobrze moglbym czytac historie jakies XYZ chinskiej dynastii panujacej kilka tysiecy lat temu. Byla to opowiesc o dziejach izreala, ale nie znalazlem tam jakichkolwiek prawd, ktore bylyby do przeniesienia na wspolczesny swiat. Jahwe jest bogiem plemiennym, skupionym na izrealitach, prymitywnym, niezbyt rozgarnietym, bardzo nisko stojacym moralnie.

> I prawdę mówiąc nie do końca rozumiem to wybiórcze wyrywanie cytatów z Biblii i przerażenie, jakież to straszne i agresywne. Jakoś nie widzę ludzi plujących na starożytnych Greków za brutalną historię o podbiciu Troi albo na Rzymian, że powtarzają jakieś okropieństwa o Saturnie zjadającym swoje dzieci. Bierzesz do ręki historię napisaną w pewnej konwekcji i jesteś wstrząśnięty, bo wolałbyś mieć bajkę o szczęśliwych jednorożcach? Przecież nawet współczesne mity, jak Władca Pierścieni, Harry Potter, czy Avengersi też są przepełnieni agresją, zdradą i śmiercią, mimo że minęło kilka tysięcy lat :D

Otoz roznica jest taka, ze nikt mi nie probuje wmowic ze z Odyseji mam czerpac normy postepowania. Za to chrzescijanie chca zebysmy stosowali sie do nakazow boga ktory rzekomo jest milosierny, ale kaze mordowac dzieci i starcow. Gdyby chociaz biblia nie twierdzila ze glowny protagonista tej ksiegi to bog... W tym lezy caly problem.

0

@Eric_Abidal_22 A tak to, nieprawda. To niewłaściwy punkt odniesienia. Raczej to co uważają szympansy jest spójne z podstawowymi zachowaniami ludzkimi dotyczącymi np. tworzenia hierarchii społecznej czy zabawy z dziećmi. Nie spytasz jednak szympansa jak stworzyć społeczeństwo, a jak już wspomniałem, mówię o wielosetletnich projektach obejmujących miliony osób. Mamy udawać, że są one efektem heurystyk i instynktów? Z tego co pamiętam podstawowa struktura społeczna może obejmować do ok. 150 członków. Bardziej liczne grupy wymagają już tworzenia skomplikowanych rzeczywistości intersubiektywnych, do których należą m. in. systemy religijne. Znam i Kahnemana i de Waala i nic przeciwnego nie wynika z ich badań.
Na dopełnienie - analityczne myślenie nie jest jednym dopełnieniem instynktów i heurystyk, które wykorzystują nasze umysły. Podświadome procesy obejmują też myślenie archetypowe i symboliczne. No chyba, że wpisujesz je w kategorię heurystyk. To miałoby jednakowoż taką konsekwencję, że musiałbyś zaakceptować je jako przyrodzone, co utrudniałoby pozbycie się religii z równania ;)

0

@Eric_Abidal_22
"Ale czy to jest jakis argument? Ludzie dopiero od góra 100 lat sa w stanie wytlumaczyc jak dziala swiat dookola bez odwolywania sie do nadprzyrodzonych mitow i bostw. Jak wyobrazasz sobie powstanie cywilizacji bez spajajacej jej religii kilka tysiecy lat temu?

To ze religia potrafi tworzyc i cementowac spoleczenstwo nie oznacza ze jest prawdziwa. I byc moze w przyszlosci bedziemy w stanie zaoferowac cos lepszego niz religia."

A potrafimy? Według współczesnej fizyki czas i przestrzeń to iluzja, natomiast materia to głównie pustka, w której dość niskie jest prawdopodobieństwo znalezienia cząstki elementarnej jest nikłe. Sama cząstka elementarna również jest po prostu zespołem pewnego rodzaju oddziaływań.
Powodzenia w aplikowaniu tego faktu naukowego do światopoglądu człowieka, który musi wstać o 7:00, pójść do pracy, zarobić na chleb, by na koniec spędzić wieczór z partnerką. Jak widzisz, potrzeba znacznie więcej aktów wiary, by w ogóle wstać z łóżka, niż pierwotnie wydawało się, gdy zaczynaliśmy od aksjomatów.

Paradoksalnie obecnie wywyższany model rozumienia świata, który rzekomo miałby dawać nam obiektywny obraz świata bez religii jest o jakieś 200 lat opóźniony naukowo. Niedługo pozostanie nam zaakceptować ludzką świadomość i zdolność do opowiedzenia wspólnej historii, w świecie, w którym czas jest iluzją, jako zjawisko nadprzyrodzone. I obudzimy się na początku Enuma Elisz, Księgi Rodzaju, czy powstania świata z mitologii greckiej.

Absolutnie się zgadzam, że nie jest to kryterium potwierdzające prawdziwość (czy raczej słuszność religii). Jest to co prawda trochę nieszczere, bo w tzw. "światopoglądzie naukowym" bardzo chętnie akceptuje się prawdziwość rzeczy tylko ze względu na ich użyteczność (jak wspomniana mechanika newtonowska). Co więcej właśnie to jest kryterium wywyższenia nauki we współczesnym świecie - no bo przecież działa! Dała nam samochody, komputery i antybiotyki! No ale pomijając tą właściwą religijnemu oddaniu niekonsekwencję pozostaje powiedzieć - najwyraźniej są lepsze i gorsze religie.

0

@Eric_Abidal_22
"Przeciez hierarchie wartosci nie wynikaja z religii, tylko z tego jak uksztaltowala nas ewolucja?"
Bardzo dobrze, jestem absolutnie skłonny pójść na to, że wyobrażenie najwyższego ideału (który jest spójny z ideą Boga) zajmującego najwyższe i nieosiągalne miejsce w hierarchii wartości jest efektem ewolucji. W ten sposób pięknie implementujemy myślenie religijne z ewolucyjnym rozwojem ludzkości i wszyscy są zadowoleni.

I jak już Ci chyba ze dwa razy powiedziałem - ilość osób, które przedstrzegają nauk Chrystusa nie jest dla mnie żadnym kryterium słuszności prawd zawartych w Biblii. Dziwię się, że to w ogóle proponujesz, bo z pewnością nie proponowałbyś demokratycznego wybierania prawd naukowych. Także pozostańmy już nie przy Jezusie, a chociaż przy zasadzie "oko za oko" i wymagajmy od siebie tego, co od innych.

3

@YeastMoss "Jaka to niby domniemana motywacja(..)"
O tym piszę - przypisałeś mi chęć "Obalanie symboliki religijnej faktami historycznymi(...)" podczas gdy to była jedynie refleksja, na temat różnic między symboliką a faktami, ciekawostka. Nie wiem czy to jest rozróżnialne w piśmie, może w mowie to wszystko byłoby widoczne po intonacji, tempie, ale uznajmy że to wyjaśniłem, chyba że widzisz tu dalej jakiś spór?

"Niestety gdy wybór musi być ludzki, zrównoważony, trzeba zacząć kierować się innym sposobem poznania."
Ale jakim innym? Metoda naukowa daje nam jakieś granice w których się poruszamy i sposób na chodzenie. Nie bardzo widzę alternatywy. Możemy tylko podejść do problemów naukowo, lub wierzyć w jakieś twierdzenia "objawione". Gdy nauka dochodzi do problemu nierozwiązywalnego, lub niespójnego z dotychczasową wiedzą, zmienia się i albo wyjaśnia problem albo zatrzymuje się próbując. Wiara fakty niezgodne z nią odrzuca jako metoda poznawcza. Można wierzyć w coraz to nowe rzeczy, ale nie zbliża Cię to jako metoda to rozstrzygnięcia żadnego sporu.
Nie znam innych metod poznania, bo etyka/religia to tylko narzędzia oceny nauki/wiary.

"(...)logika bicie nie używa metody naukowej. Twój wniosek oznaczałby więc tyle, że logika nie jest obiektywną metodą zbliżania się do prawdy"
W tym twierdzeniu tkwi błąd lub sofizmat - uogólniłeś logikę przymiotnikową do logiki w ogólności jak rozumiem.

"Poza tym prawd niebadalnych naukowo jest znacznie więcej, niż tych badalnych. Po co ograniczać swoje poznanie?"
Nikomu nie ograniczam poznania. Poznanie wykraczające poza naukę, metafizyka, parapsychologia - stanowią potrzebę indywidualną jak wiara i nie sądzę, że włączanie ich do dyskusji zbliża nas do rozstrzygnięcia źródłowego dylematu - czy wiara może zaburzać postrzeganie zdobyczy nauki.
Ja uważam że tak - czyniła tak przez 2tys lat niemal, nawet instytucjonalnie.
Jeśli źle rozumiem motywację Twojego przykładu, musisz mi wytłumaczyć bardziej łopatologicznie proszę.

"Nie wiem jak rozumiesz "stapianie" wiary z nauką(...)"
Dość dosłownie, jak bywało to ujęte choćby przez kilka osób w tym wątku - próby przeliczania dni z biblii na okresy po 750 mln lat, czy właśnie dosłowne odnoszenie symbolicznych opisów do historycznych wydarzeń, zakłamując je lub dostosowując by pasowały do tejże symboliki. Rezultaty są słabe a sam proces uważam za bezsensowny.
Nie mam za to na myśli "uprawiania" nauki przez ludzi religijnych, to inna rzecz. Wymaga jedynie otwartości i zostawiania wiary podczas padań na boku, by nie wpływała na wyniki i nie stanowiła podświadomego "założenia".

"Sugerujesz, że żadna religia nie da odpowiedzi etycznych, ale da ją obserwacja zwierząt? "
Absolutnie nigdzie tego nie powiedziałem. Powiedziałem że etyka nie jest wyłączną funkcją religii i że istniała znacznie przed nią i niezależnie od niej.
Uważam że zwierzęta kierują się etyką - wyborem między tym co jest dobre dla nich osobniczo a dla całego stada/partnera. Takie podejście wymusza ewolucja. Zwiększa szanse przetrwania. Oczywiste że ptaki, wilki, delfiny, naczelne nie są zdolne do tego zachowania na tym samym poziomie. Są różnice między gatunkami i tym stopniem etyki. Ale nawet twój pies odczuwa empatię, potrafi się domyślić co czujesz i wie że pewnych rzeczy nie powinien robić, nie dlatego że dostanie kapciem. W Nowej Zelandii w końcówce XIX i początku XXw. żył delfin, który przeprowadzał statki przez rafy. To był czas, kiedy na delfiny polowano więc ryzykował podpływając do statku, a jednak robił wykonywał tą pracę. Po tym jak go ostrzelano z pokładu jednego z nich, nie pomagał już załodze tego statku.
https://www.smartage.pl/pelorus-jack-morski-przewodnik-z-nowej-zelandii/
Delfiny ratują rozbitków odpędzając rekiny. Przecież osobniczo im się to nie opłaca, a jednak jakiś rodzaj etyki, moralności sprawia że nam pomagają.
Jest wiele przykładów. Etykę zawarto w prawach starożytnego Babilonu. Zapewne podobne nakazy i zakazy istniały od czasów pierwszych ludzi. Oczywiście można je jakoś utożsamiać z religią, ale nie sądzę by nomadzi czczący grzmoty mieli spójniejszy obraz bogów, którymi tłumaczono wszelkie niewytłumaczalne zjawiska, niż system "praw plemienia".

"(...)co zmusza nas do podejmowania decyzji etycznych niemożliwych do skopiowania od innych gatunków. "
Stopień skomplikowania wyboru, nie wyklucza konieczności podejmowania adekwatnie trudnych wyborów w znacznie prostszych sprawach. My zmagamy się z etycznością rozwoju AI, nasi przodkowie z decyzja o stopniu pokrewieństwa umożliwiającym związek. Obie decyzje dzieli 4000 tys lat, ale obie w ramach jednego gatunku były kluczowe. Stopień przewidywalności konsekwencji, wiedzy potrzebny do rozstrzygnięcia naszego dylematu jest astronomiczny, ich był intuicyjny, a jednocześnie oba są epokowe.

"czy uderzenie innej małpy będzie dla mnie niebezpieczne(...)" a co z czy jeśli zabiję tę małpę to jak napadnie nas inne stado... Obserwacje szympansów wskazują, że są zdolne do takich dylematów. Stada prowadzą wojny, walczą o teren samice.... Potrafią kalkulować siłę stada, unikają śmiertelnych sporów by go nie osłabiać.
Wciąż też nie dyskutujemy o etyce, ale o skomplikowaniu dylematu. Jako gatunek byliśmy w tym miejscu 1 mln lat temu. Może dostaliśmy parę razy w głowę i musieliśmy uciekać z wygodnych drzew.

"I jest czymś absolutnie niezwykłym, że olbrzymie społeczeństwa przetrwały setki i tysiące lat stosując przekonania religijne."
Widzisz, i tu jest pies pogrzebany. Bo każde niemal z tych społeczeństw na swoim obszarze kulturowym miało inne przekonania. Nie ma jednego spójnego systemu, który można by powiedzieć że wynika z religii. Podwaliny naszego kręgu kulturowego leżą w Grecji i Rzymie, wyznających politeizm. Potem przyjęliśmy Chrześcijaństwo, które rozpadło się na szereg nurtów, Arabowie wierzą w coś innego, Hindusi jeszcze innego... można tak wymieniać. Wiele cywilizacji zmieniało wiarę, a cały czas podstawowe prawa się nie zmieniały - unikanie zabijania sąsiadów, naganność kradzieży, potępianie zdrady, wiązanie się w małżeństwa... to są rzeczy które towarzyszą nam od zarania cywilizacji i dotyczą podstawowej etyki.

"a dokładkę już tylko dodajmy, że scjentystyczne społeczeństwa oczyszczone z tych "zabobonów" doprowadziły do niespotykanych cierpień i powstania broni mogącej w każdej chwili unicestwić całą ludzkość."
Nie żebym wypominał, ale w stosunku do liczby ludności, najkrwawsze spory obejmowały wojny religijne. Naziści mieli na pasach "gott mit uns", w imię "Chrystusa" wybito prusów, Inków, Azteków, Majów, i znaczną część indian północnoamerykańskich. W Imię Allaha zabija się kobiety i dzieci w autobusach i dziś.
Tak, nauka stworzyła broń "niszczyciela światów", ale pozwala nam rozmawiać o faktach i uniknąć jej stosowania jak do tej pory.

"A tak swoją drogą, to przekonanie, że w ogóle istnieje jakaś przyszłość... również jest aktem wiary ;)"
Nie raczej projekcją na przyszłość pewnego eksperymentu, polegającego na mierzeniu czasu który upłynął :)

"Racjonalizm i logika to niezwykle skuteczny sposób ludzkiego poznania, który przyniósł niespotykany postęp. Sam w sobie musi być ukierunkowany przez poznanie metafizyczne. "
Trudno mi się odnieść, bo nie znam przykładów metafizycznie ukierunkowanego postępu naukowego. Można mówić o odkryciach, które zaplanowano, o odkryciach przypadkowych, o teoriach które prowadzą do odkryć ale nie znam przykładu odkryć "metafizycznie ukierunkowanego".

"(...)nie da się przestać myśleć metafizycznie. Tym samym, każdy w coś wierzy i każdy coś wyznaje. "
By przybliżyć się do czegoś, musiałbyś chyba mi trochę obszerniej wytłumaczyć co oznacza "myśleć metafizycznie", ponieważ o ile ogólnie potrafię sobie wyobrazić taką potrzebę, indywidualne poczucie... tak zdefiniować je na tyle obiektywnie, by stwierdzić że dotyczy każdego jest mi niezmiernie trudno. Co więcej mam w życiu wiele różnych przeżyć, w tym trudnych i jakoś nigdy nie otarłem się o coś, co mógłbym określić mianem "metafizyczne" w swoim wypadku.

"Znowu odwołując się do Junga, jeśli sobie nie uświadomimy jaką religią się kierujemy, nasza podświadomość zadecyduje za nas, a wtedy staniemy się tylko narzędziem czegoś poza nami."
Poodchodziłbym z rezerwą do prac kogoś kto "W 1934 roku pisał o narodowym socjalizmie jako „wielkim zjawisku, na które cały świat patrzy ze zdumieniem”, a także – że „nieświadomość «aryjska» ma większy potencjał niż żydowska”". :)
A poważnie mówiąc - Jang krążył w sferach, do badania których nie istniały w jego czasach nawet narzędzia. Dziś wiemy i potrafimy mierzyć, badać wielokroć więcej, a wciąż ledwie zaczynamy poznawać mózg. Ustaliliśmy jednak, że objawienia z widokiem aniołów da się wywołać stymulując elektrycznie konkretne obszary mózgu - u osób wierzących przybierze ta stymulacja formę objawienia, silnego przeżycia duchowego, u osób zdecydowanie niewierzących - poczucie czyjeś obecności, niepokój, poczucie naruszenia fizycznego komfortu... A to ledwie wierzchołek badań. Koncentrujemy się na praktycznych zastosowaniach rozczytania budowy mózgu - sterowanie komputerami, protetyka, komunikacja... Potrafimy już opierając się na hodowanej tkance mózgów szczurów zbudować hybrydowy biologiczno-elektroniczny komputer. O tych cudach Jang nie słyszał choć żył ledwie 90 lat temu. Z drugiej strony koncepcje psychologiczne są częścią współczesnego stanu nauki na ten temat, ale jakkolwiek je zdobył, nie posiadł ich za pomocą metafizyki, ale obserwacji i wnioskowania. Wniosków nauki. Inni psychiatrzy mogli się odnosić do tych prac, dzięki powtarzalności wniosków/obserwacji.
Nie uważam że wiara w moc metafizyki, jest potrzebna w psychiatrii czy w byciu jej pacjentem. Jest to sprawa indywidualna, jednak nie wiązałbym jej z metodą naukową.

"Niby nie stosowali metody naukowej, ale precyzyjnie przewidzieli to co miało się stać."
Nie byli dziećmi swojej epoki. Ludność świata wystrzeliła za ich czasów kosmicznie, a wojny przez całą historię robiły się coraz krwawsze. Właśnie w ich czasach zakończyły się kolejne - wojny Napoleońskie, wiosna ludów, wojna krymska, wojna secesyjna, wojna francusko-pruska, wojna rosyjsko-turecka, wojny burskie, powstania w Chinach. zjednoczenie Włoch, Niemiec i powstanie cesarstwa Austro-Węgierskiego, klęska głodu w Indiach i Chinach. Nie wspominając o kolejnych powstaniach w Polsce.
Będąc fatalistami, nihilistami dość łatwo było zobaczyć kierunek w którym to zmierza. Przecież Państwa zbroiły się od dawna, miały pod bronią miliony żołnierzy kiedy wybuchała I wojna światowa. Zamach na księcia był tylko pretekstem, ale I wojna wybuchłaby i bez tego. Obserwując przez kilkadziesiąt lat, jak krwawe wojny się stają - coraz większa rola broni palnej, taktyka powodująca niewyobrażalne straty, artyleria.. nie trudno było prognozować konflikty a rozmiary europejskich armii świadczą o tym że ich władcy robili to już od dawna, mimo że w ciągu wieku do I wojny zupełnie zmieniły się sojusze.

0

@Eric_Abidal_22
"Z drugiej strony ciesze sie ze zyje w swiecie w ktorym wiem, ze po ukaszeniu weza nie umre, tylko dostane natychmiast surowice ktora uratuje mi zycie. Ze w przypadku powaznego zlamania nogi nie bede kaleka do konca zycia, tylko po roku bede mogl znowu biegac. "
W takim razie pokładasz więcej wiary w medycynę niż ja, lekarz ;) Każda z tych rzeczy w najbardziej rozwiniętych systemach opieki zdrowotnej regularnie kończy się mniej optymistycznie.
Widzisz? Też jesteś człowiekiem wiary.

Ja nie będę tutaj uprawiał przekrzykiwanek czego zabraniał kościół, a czego zabraniają (albo co nakazują) parlamenty Kanady czy Szkocji. Nie mam większego interesu w bronieniu średniowiecznego kościoła. Nie zaprzeczyłeś jednak, co bardzo mnie cieszy, że sekularne społeczeństwa nieodwołujące się do żadnej klasycznej religii wpadają w te same autorytarne pułapki.

Dlaczegóż mija się z celem? Najdonioślejsze postępy cywilizacji zachodniej, takie jak obalenie niewolnictwa czy karta praw człowieka, są bezpośrednią konsekwencją rozwoju myśli judeochrześciańskiej. Nie widzę nic, co zaproponował obecnie nam panujący postmodernizm co jakkolwiek poprawiło ludzkie życie.

2

@tomcias10
"skąd ta bezpodstawna teoria, że Biblia była wielokrotnie modyfikowana?"

Nie żeby coś, ale samego dekalogu jest 7 wersji.
https://synopsa.pl/siedem-wersji-dekalogu/
I wiem to ja, zupełnie nigdy się nie interesując biblią.

"Jak to co to ma za znaczenie, że Biblia jest autentyczna? Przy takim podejściu to my możemy wyrzucić całą znana nam historię, bo przecież każdy znaleziony rękopis/manuskrypt świadczący o jakimś wydarzeniu to może być fantastyczna opowieść albo rozdział z jakiejś książki fabularnej tamtych czasów."
I po to jest metoda naukowa, która pozwala oceniać źródła historyczne którą Ci wklejałem a do której uparcie się nie odnosisz.
https://journals.pan.pl/Content/124415/PDF/3_Historyka_39_2009_Kuligowska_Koncepcja.pdf

2

@Eric_Abidal_22 "Mnisi czasem dodawali od siebie wiecej, czasem mniej."
Tak tak, aż jeden przepisując się machnął i zamiast "żyj w celi bracie", przepisał "żyj w celibacie" :D

0

@Eric_Abidal_22
"Nie neguje potegi chrzescijanstwa. Oczywiste jest to, ze obietnica niesmiertelnego zycia w krainie dostatku wraz z "ostatni beda pierwszymi" bedzie niewatpliwie atrakcyjna dla calej masy biedakow czy kalek.

Problem w tym ze obietnica zycia wiecznego jest bajka. Za obiecywanie gruszek na wierzbie (np. namawiajac do jakis piramid finansowych) w obecnym swiecie moge pojsc siedziec. Za gloszenie zycia wiecznego dostane za to pieniadze i slawe (jak np. teleewangelisci z USA)."

Jak odrzucisz tak cyniczną interpretację Chrześcijaństwa jak "obietnica raju dla wszystkich", to może dostrzeżesz prawdziwą rewolucję myśli. Uwierzenie w Chrystusa według Biblii to nie jest jakieś proste wyznanie wiary, tylko akceptacja życia w absolutnej prawdzie za absolutnie każdą cenę. To akceptacja życia dla największego ideału, nie pomniejszych bożków. Paradoksalnie los takie Giordano Bruno, często wymieniany do atakowania chrześcijaństwa, jest właśnie przykładem takiej filozofii życia. I to właśnie z Europy, w której dominował ten mit, narodziło się najbardziej wolne społeczeństwo.

A możesz sobie krytykować co chcesz. Po prostu krytyka kogoś, kto nie doczytał i nie zrozumiał, w dodatku do czegoś, od czego wzięła się prawie cała istniejąca literatura... jest troszkę śmieszne. No, ale to Twój wybór, jak już powiedziałem.

0

@Eric_Abidal_22 No to się nie zgadzaj skoro wolisz postmodernistyczne podejście do literatury na zasadzie "wszystko można interpretować jak się chce", ale nie bez powodu są od tysiącleci "ludzie uczeni w piśmie" po stronie chrześcijańskiej i żydowskiej, którzy zachowali tradycję interpretacji tych tekstów. No i znowu - nie znasz jej, masz swoje cyniczne wyobrażenie o "plemiennym bogu" i wymagasz, by je uznać za obiektywne. Czyli siłą rzeczy robisz z siebie autorytet w interpretacji Pisma Świętego. Dość dumne. Ja Ci tylko napisałem to co wiem od mądrzejszych od siebie.

Żaden chrześcijanin nie wymaga od Ciebie stosowania proto-prawa z Księgi Wyjścia, nie rób sobie chochoła. Jak już wspomniałem (i jest to fakt, którego najwyraźniej nie chcesz zaakceptować), biblijna historia jest ciągłością, w której Bóg i człowiek uczą się nawzajem. I jak już wspomniałem, żydzi nie mordowali starców i dzieci, ani nikogo nie kamienowali za tą księgą, bo rozumieli (czego Ty najwyraźniej nie chcesz rozumieć), że jest to symboliczna narracja.

2

@YeastMoss
" Moi oponenci w tej rozmowie przyjmują, że metoda naukowa jest jedyną obiektywną metodą poznania rzeczywistości."
ja obiektywnych innych nie znam, więc faktycznie uważam wymieniony pogląd za prawdziwy.

"Jeśli przyjmiemy to za fakt, pozostaje uznać, że to co niezbadane metodą naukową jest nieobiektywnym spojrzeniem na rzeczywistość. "
Fałsz. Ja uznaje takie stany jak niedostateczność narzędzi naukowych, brak precyzji, brak możliwości poznawczych, które zmuszają nas do przyjęcia roboczych teorii i oczekiwanie na narzędzia które pozwolą te teorie rozstrzygnąć.

"Idąc dalej, jeśli etyka i moralność to jedynie ewolucyjne wykształcone intuicje i hereustyki,"
Jeśli skały wokół nas powstały naturalnie w toku 4,5 mld lat powstania ziemi, to nie potrzebujemy geologii by je badać? Fałsz.

"to nie potrzebujesz żadnej nauki o etyce, żadnej Biblii, ani żadnego Marka Aureliusza, bo wszystko dzieje się automatycznie. "
Kolejny sofizmat. Intuicyjność jakiejś etyki, nie powoduje braku konieczności mechanizmu wyboru, próby wartościowania aktualnej cywilizacji do etyki i vice versa.

"że ostatecznie jesteśmy bezwolnymi maszynami i różnicą jest tylko i wyłącznie rodzaj uzasadnienia jakie znajdziemy dla swoich nieświadomych decyzji :)"
Czy ludzie się nie różnią? Czy nie mamy socjopatów, altruistów, egoistów ? Czy każdy z nich nie podejmuje decyzji uzasadnionych we własnej skali, a akceptacja społeczeństwa jest zupełnie osobnym procesem? Czy jeśli będąc kilka dni głodnym, zjadasz coś co normalnie Ci nie smakuje jesteś bezwolnym automatem? Nie to kolejny sztuczny problem bo jakkolwiek świadomie byś nie podejmował decyzji, to jeśli nie jesteś autodestrukcyjny zjesz to coś.

"Religijne społeczeństwa są w tej sposób lepsze, że jak już wspomniałem, w ogóle przetrwały te tysiące lat. I jest to jak dla mnie potężny argument za sensownością podążania za jednym torem myśli. Jeśli i w nim zdarzały się katastrofy i ekstrema, to jak wyobrażamy sobie społeczeństwo w ogóle pozbawione hierarchii wartości?"
Wydaje mi się, że rozwój nauki, techniki sprawiający ogólnie że ludzie żyją dłużej, wygodniej, zdrowiej przyspieszył właśnie od momentu kiedy społeczeństwa się laicyzowały ?
Że religijność nigdy w historii nie była gwarantem dobrych decyzji etycznych?

"BTW nowoczesne sekularne społeczeństwa powoli zabraniają mówić o bardziej fundamentalnych faktach niż kulistość Ziemi, mianowicie o dwojakości płci."
Tyle mówisz o metafizyce, a nie potrafisz zrozumieć że podczas rozwoju płodowego, hormony mogły rozłożyć się tak niefortunnie, że choć fizycznie rodzisz się z cechami mężczyzny czujesz się jak kobieta? Nie wiem jak to jest, ale powołujesz się na badania Junga, który poruszał się w metafizyce a odrzucasz zwykłą medycynę?

4

@YeastMoss "I prawdę mówiąc nie do końca rozumiem to wybiórcze wyrywanie cytatów z Biblii i przerażenie, jakież to straszne i agresywne."
Bo nikt nie rości sobie prawa, by na podstawie Władcy pierścieni, historii podbicia Troi, czy Avengersów ukladać normy moralne życia milionom osób.
Z drugiej strony, jeśli ktoś mówi o swojej księdze że jest święta, bóg dobry i łaskawy, a na przytaczanie części opowieści która wychowuje wierzących w strachu że będą się musieli "siłować" z nim jak Izraelici, reaguje alergicznie to jednak całość mi się nie wydaje logiczna.

3

@YeastMoss A z drugiej strony:
"Jest to w najlepszym wymiarze lekko autystyczne nierozróżnianie mitu od rzeczywistości. Prawdopodobnie jednak leniwe wyciąganie zdań z kontekstu, bo przeczytanie ze zrozumieniem skomplikowanej, 2000-stronicowej kobyły napisanej w starożytnym języku jest jednym z najtrudniejszych literackich wyzwań, jakie sobie można postawić. "

"to m.in. jest niezwykła potęgą nurtu judeochrześcijańskiego - oferuje on narracją dla wszystkich."

Nie jest to lekka sprzeczność? Nasza książka jest tak skomplikowana że niemal nikt jej nie rozumie, nie można jej czytać jako historii bo jest symboliczna (nawet w części gdzie jest historii w miarę wierna), z drugiej strony mamy dokładnie przestrzegać wskazówek wynikających z tej symboliki, ale powstałych 200 lat po człowieku/bogu który nam ich udzielił na podstawie sprzecznych relacji twórców kościoła który mylił się tysiące razy w swojej historii... No kurcze naprawdę mi się nie spina.

1

@Eric_Abidal_22 "Zawsze mnie to uderza. Myślisz, że wszystkie pisma po prostu przetrwałyby do dziś w niezmienionej formie, gdyby nie źli chrześcijanie. Prawda jest zupełnie odwrotna - praktycznie nic nie przetrwałoby do dziś, gdyby ktoś tych pism nie przepisywał ciągle na nowo."
Problem w tym, że przepisywano "prawilne" pisma a nieprawilne nawet te współczesne kościołowi, wciągano na indeks ksiąg zakazanych czym opóźniano postęp naukowy.
W bilansie - raczej minus.

1

@AxelF
Podam Ci przykład z mojej pracy:
Pacjent ma ciężką wadę zastawki serca, którą można łatwo naprawić zabiegiem o 5% ryzyku powikłań, z czego jedynie 0,5% ryzykiem zagrażających życiu. Szansa na przeżycie kolejnych 5 lat po zabiegu wynosi 80%. To wszystko jest do zbadania metodą naukową...
Ale pacjent mówi, że odmawia leczenia. Przekonujesz go, że wszystkie fakty naukowe przemawiają za tym, że ten zabieg jest dla niego najlepszym wyborem. On powtarza - żadnego leczenia, nie chce już żyć, mamy pozwolić mu umrzeć.

No i teraz od nowa. Odpowiedź naukowa na pytanie "co robić dalej" się skończyła i trzeba zacząć kierować się innym sposobem poznania. Musisz rozważyć świętość życia i obowiązek ratowania go za wszelką cenę. Możesz rozważyć, jeśli zabraknie Ci odpowiedzialności osobistej, konsekwencje prawne. Słowem - musisz poznać wartości jakie kryją się za osobą i decyzjami. Jako, że wartości nie są obiektami fizycznymi, nie możesz ich badać metodą naukową.

Co do etyki i zwierząt; rozwoju religii i złudzeniu kompletnie różnych systemów w naszym kręgu kulturowym; używania imienia Boga do uzasadniania zła - wypowiedziałem się już wcześniej na ten temat.

""Racjonalizm i logika to niezwykle skuteczny sposób ludzkiego poznania, który przyniósł niespotykany postęp. Sam w sobie musi być ukierunkowany przez poznanie metafizyczne. "
Trudno mi się odnieść, bo nie znam przykładów metafizycznie ukierunkowanego postępu naukowego. Można mówić o odkryciach, które zaplanowano, o odkryciach przypadkowych, o teoriach które prowadzą do odkryć ale nie znam przykładu odkryć "metafizycznie ukierunkowanego"."

Nie zrozumiałeś. Postęp sam w sobie nie stanowi wartości, dostarcza jedynie narzędzi, które muszą być ukierunkowane, by stały się użyteczne. Jest to związane po prostu z celowym użyciem narzędzia. Do tego potrzebujesz myśleć w kategoriach wartości. W przeciwnym razie zaczniesz bezcelowo nim wymachiwać, co w przypadku np. energii atomowej może się dość źle skończyć.

""A tak swoją drogą, to przekonanie, że w ogóle istnieje jakaś przyszłość... również jest aktem wiary ;)"
Nie raczej projekcją na przyszłość pewnego eksperymentu, polegającego na mierzeniu czasu który upłynął :)"
Planujesz inwestycje długoterminowe jako eksperyment polegający na mierzeniu czasu, który upłynął? Czy też przyjmujesz jako pewnik, bez żadnego dowodu, że jutro obudzisz się żywy? Nie wspominając już o tym, że czas zdaje się być jedynie iluzją, która nie istnieje fizycznie :)

"By przybliżyć się do czegoś, musiałbyś chyba mi trochę obszerniej wytłumaczyć co oznacza "myśleć metafizycznie", ponieważ o ile ogólnie potrafię sobie wyobrazić taką potrzebę, indywidualne poczucie... tak zdefiniować je na tyle obiektywnie, by stwierdzić że dotyczy każdego jest mi niezmiernie trudno. Co więcej mam w życiu wiele różnych przeżyć, w tym trudnych i jakoś nigdy nie otarłem się o coś, co mógłbym określić mianem "metafizyczne" w swoim wypadku."
Metafizycznie, oznacza dla mnie tyle co poza światem poznawalnym zmysłowo. I jak już mielę przez cały post, wartości czy sensu nie poznajesz ani wzrokiem, ani słuchem, ani dotykiem, ani smakiem, ani też węchem. Jest to inna kategoria poznania.

To dość paradoksalne, że bronisz ciągle metody naukowej jako obiektywnej metody poznania, po czym dowodzisz, że Jung wertujący prace gnostyków i alchemików w poszukiwaniu rozwoju chrześcijańskiej symboliki, wypracowując koncepcje Animy, Animusa, Persony i Cienia w rzeczywistości doszedł do swoich wniosków dzięki zdobyczom nauki :D Chyba nie byłeś z nim tam ostrożny, jak zakładałeś. Swoją drogą to ciekawy paradoks, że zarówno przeciwnicy jak i obrońcy religii wykorzystują fakt możliwości wystymulowania doświadczeń religijnych przy pomocy zewnętrznych środków jako argument do swoich celów. Ja na przykład nie rozumiem jak dowodzenie, że jakaś substancja może wywołać wizje obala istnienie doświadczenia religijnego, skoro dokładnie to robili szamani łykający wywar z grzybków pewnie z 10000 lat temu.

Ja bym nie wiązał szczególnych okrucieństw 2WW tylko z przeludnienie i rozwojem technologii. Szczególnie odrażające wydarzenia zresztą wcale tej technologii nie wymagały. Wymagały za to pewnej filozofii. To że pisali "Gott mit uns" jest jedynie pokazem tego samego szatańskiego dowcipu co "Arbeit macht frei". Wydaje mi się, że mając już wszystkie potrzebne dane w dalszym ciągu nie osiągniesz takiej klarowności umysłu co Nietzsche, kiedy myśląc filozoficznie, a nie naukowo, doskonale przewidział obrót spraw.

0

@AxelF No bo Ty byś z pewnością przepisywał wszystko jak leci bez wartościowania co jest lepsze, a co gorsze. Wiara, że gdyby tylko te pisma były przepisywane odbyłby się jakiś wielki postęp naukowy nie ma większego uzasadnienia. Swoją drogą to co prezentujesz to wyciąganie wniosków ze swoich przekonań i wartości, tego bilansu na minus nie jesteś w stanie racjonalnie udowodnić. Tak jakbyś się zastanawiał nad ograniczeniami poznania naukowego wobec religijnego oddania, np. pozytywizmowi ;)

0

@AxelF
"Nie jest to lekka sprzeczność? Nasza książka jest tak skomplikowana że niemal nikt jej nie rozumie, nie można jej czytać jako historii bo jest symboliczna (nawet w części gdzie jest historii w miarę wierna), z drugiej strony mamy dokładnie przestrzegać wskazówek wynikających z tej symboliki, ale powstałych 200 lat po człowieku/bogu który nam ich udzielił na podstawie sprzecznych relacji twórców kościoła który mylił się tysiące razy w swojej historii... No kurcze naprawdę mi się nie spina."

Jeśli to jest sprzeczność, to jest nią również wychwalanie matematycznych osiągnięć Newtona bez przeczytania ze zrozumieniem "Matematycznych zasad filozofii naturalnej". I także w tym przypadku zaakceptowania na podstawie skróconego przekazu wymaga znacznie mniej wysiłku, niż wykazanie błędów :)

1

@AxelF
"Tyle mówisz o metafizyce, a nie potrafisz zrozumieć że podczas rozwoju płodowego, hormony mogły rozłożyć się tak niefortunnie, że choć fizycznie rodzisz się z cechami mężczyzny czujesz się jak kobieta? Nie wiem jak to jest, ale powołujesz się na badania Junga, który poruszał się w metafizyce a odrzucasz zwykłą medycynę? "

Nie odrzucam zwykłej medycyny, jako że zajmuje się nią profesjonalnie :)
Dokładnie na tym polega odstępstwo od normy i patologia, że najpierw musisz przyjąć istnienie normy. Jeśli zaburzenie normalnego rozwoju płci miałoby być trzecią płcią, to zespół Downa musiałby być nowym gatunkiem - wszak ilość stała ilość chromosomów go definiuje. Sam zresztą mówisz o "niefortunnym rozłożeniu się hormonów". Masz więc na myśli interpłciowość, która jest grupą zaburzeń rozwojowych.
Istnienie dwóch płci jest niepodważalnym aktem biologicznym dotyczących wszystkich organizmów rozwijających się płciowo, a dowodem jest występowanie zawsze dwóch rodzajów gamet.

Co do poprzednich zdań, to z całym szacunkiem, wszystko wyrwałeś z kontekstu nie odwołując się do samego sensu mojej dyskusji z @Eric_Abidal_22 i nie ma sensu na nie odpowiadać.

2

@AxelF OGŁOSZENIE!!!!!!!!

Niestety, pewnie trochę niechcący, kompletnie mnie zaspamowałeś. Rozumiem chęć wypowiedzenia się na wszystkie tematy, ale sam nie mogę odpowiedzieć na posty z naszej rozmowy, oraz na komentarze do wyrwanych zdań z mojej rozmowy z innym interlokutorem. Obecnie wyświetla mi się 6 kolejnych wiadomości, mimo że odpowiadałem bez przerwy.

W związku z tym wciskam stop i wylogowuję się. Wydaje mi się zresztą, że moje stanowisko już precyzyjnie opisałem. Dzięki za ciekawą i kulturalną rozmowę! Myślę, że udało się wejść na całkiem wysoki poziom wymiany zdań, co zawsze cieszy :)

Pozdrawiam Panowie, udanego weekendu

0

@karci0 ja wierzę

1

@tomcias10 https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&ved=2ahUKEwiboKiUxMSAAxXygP0HHcUNBAwQFnoECBkQAw&url=https%3A%2F%2Fzpe.gov.pl%2Fpdf%2FPB5PeBZtW&usg=AOvVaw1jy-kRTewNtYAxZ3LtSuyz&opi=89978449

Chciałeś dowodu na ewolucję to masz, całe 28 stron napisanych w prostym do zrozumienia języku, miłej lektury :)

Chciałbym przy tym zaznaczyć, że wszechświat ("wrzechświat"?xd) powiększa się cały czas (polecam kanał astrofaza, gość tłumaczy wszystko w bardzo ciekawy sposób). Pytałeś co było przed wielkim wybuchem - wydarzenia, w wyniku których powstały warunki do wielkiego wybuchu.

"Przed Wielkim Wybuchem miała miejsce inflacja kosmologiczna. Trwała ona biliardową część sekundy, jednak w tym czasie zimna materia zaczęła się gwałtownie rozszerzać, zanim procesy Wielkiego Wybuchu przejęły kontrolę, spowolniły to rozszerzanie i doprowadziły do dywersyfikacji rodzącego się wszechświata.





Dokonane w ostatnim czasie obserwacje potwierdzają Wielki Wybuch oraz inflację kosmologiczną, jednak zjawiska te są tak bardzo od siebie różne, że naukowcy mieli dotychczas problem z ich połączeniem.





David I. Kaiser wraz z zespołem (MIT & Kenyon College) przeprowadzili szczegółową symulację fazy przejściowej, która połączyła inflację z Wielkim Wybuchem. Faza ta, znana pod nazwą „ponownego ogrzewania” (reheating) miała miejsce na samym końcu inflacji, a w jej wyniku z zimnej homogenicznej zupy wyłoniła się super gorąca złożona mieszanina, która dała początek Wielkiemu Wybuchowi.

Teoria inflacji została opracowana w latach 80. przez Alana Gutha z MIT. Mówi ona, że historia wszechświata rozpoczęła się od niezwykle małe punktu, wielkości miliardowych części średnicy protonu. Ten punkt był wypełniono wysokoenergetyczną materią. Jej energia była tak wielka, że powstały siły grawitacyjne odpychające się wzajemnie, które wywołały gwałtowną inflację. Proces ten był niezwykle gwałtowny. W czasie krótszym niż bilionowa część sekundy ten zaczątek wszechświata zwiększył swoją objętość kwadryliard (10 do 27) razy."
Ja wierzę ludziom, którzy dosłownie przeznaczają całe swoje życia na poznawanie otaczającego nas wszechświata, ty natomiast możesz wierzyć we wróżkę zębuszkę, a mi nic do tego, jednak nie podważaj teorii ewolucji, bo zwyczajnie wyjdziesz na totalnego idiotę za każdym razem, jak będziesz zadawał tak durne i bezsensowne pytania jak te, którymi męczyłeś @Eric_Abidal_22

1

@prison118 tylko ludzie prości i ograniczeni obrażają innych, ale nie chce mi się wchodzić w tą konwersacje, mogę być dla Ciebie głupi , bo nie wierzę w zabobony i historie wyssane z palca przekazywane z pokolenia na pokolenie , gdzie przy każdej kolejnej osobie, coś dodawał od siebie.
Najlepszym przykładem zakłamania kościoła , są jego reprezentanci, "pracownicy".
Wierni zasadą kościoła, nie neguje i szanuje tych co wierzą w Boga, nie wierzę tylko w tych co głoszą jego "dobre słowo".
Pozdrawiam
Mimo wszystko z szacunkiem ;)

1

@Eric_Abidal_22 co to za bzdury, że żaden z autorów nowego testamentu nie spotkał Jezusa? Przecież chociażby Jan i Mateusz ewangeliści go znali, Paweł go spotkał (tutaj akurat nie mamy pewności, ale są przesłanki, że spotkał go jeszcze jako niewierzący), Jakub tak samo, Piotr przecież, który się go zaparł a później pisał listy, które mamy w NT.

Powtarzam, że to, że mamy już pierwsze manuskrypty z II wieku właśnie zaprzecza temu, że nowy testament był przepisywany.

Jesteś w błędzie.mowiac, że autorzy NT nie znali Jezusa. Co.wiecej właśnie raczej wszyscy go znali i widzieli co robił. Ewangelię były pisane jeszcze w I wieku przecież praktycznie zaraz po śmierci Jezusa.
To, że tobie się wydaje, że to dziwny i pokraczny sposób to nie znaczy, że tak rzeczywiście jest. To jest Twoja opinia.

0

@CPuyol wszystko to co napisales to są domysły, że tak mógł powstać świat. Nie ma tam żadnego dowodu, to sa tylko hipotezy z wieloma niewiadomymi zresztą.

Co do ewolucji powtarzam owszem mamy dowody na mikroewolucje. Nie ma żadnego 100% dowodu na to, ze z jednej komórki powstały wszystkie gatunki na ziemi. To są również hipotezy i domysły.

0

@YeastMoss "że jest to symboliczna narracja" i ta symboliczna narracja pozwala im na np. rugowanie z ziemi prawowitych tych ziem właścicieli :).

konto usunięte

0

@karci0 Ja wierzę, byłem tym jabłkiem.

0

@tomcias10 a kto ich stworzyl pstryknal palcami i powstali

0

@korn234 ale czekaj, czyli stworzenie świata przez jakiś byt jest według Ciebie głupota a powstanie go z niczego już jest normalne i logiczne?
Śmieszy mnie to, że ateiści zarzucają wierzącym, że wierzą w magie i czary a sami twierdzą, że cały świat się pojawił sam z nikąd. To jest dopiero wiara w magiczne pojawienie się czegoś z niczego.

1

@tomcias10 to nie wiara tylko fizyka

2

@tomcias10

> Przecież chociażby Jan i Mateusz ewangeliści go znali

Przeciez nie ma nawet cienia dowodu ze autorzy ewangelii, podpisujacy sie jako Jan i Mateusz to apostolowie xd

Najpierw wyjasnijmy kwestie Mateusza.

Jakie mamy dowody na to ze Mateusz to apostol?
Wiemy ze autor jest zydem, orientuje sie dobrze w owczesnej procedurze prawnej (odroznia sad od Sanhedrynu), jest Palestynczykiem, wie gdzie jest komora celna w poblizu Kafarnau. Zna sie na systemach monetarnych owczesnej Palestyny.

Tylko ze takich Zydow, moglo byc tysiace. O komorze celnej wiedzieli wszyscy ktorzy byli dluznikami. Znajomosc systemow monetarnych nie dowodzi nawet tego ze autor byl celnikiem - ktorych notabene bylo tez calkiem sporo.

Co przemawia przeciw autorstwu Lewiego?
1. Kwestia jezyka. Wg tradycji ewangelia zostala napisana w jezyku aramejskim, a pozniej przetlumaczona na greke. Jednak filolodzy dowiedli ze Mateusz poslugiwal sie jezykiem "koine" - czyli pokrewnym do greki - wielce nieprawdopodobne zeby palestynczyk poslugiwal sie nim tak biegle.
2. D.F. Strauss po dokladnej analizie tekstu wykazal ze jest to material z drugiej reki. Nawet fakty biograficzne byly czerpane z innych zrodel. Czemu naoczny swiadek wydarzen mialby polegac na relacje z zewnatrz? Z 661 wersetow ewangelii Marka (najstarszej ewangelii) Mateusz powtaza az 600 (91%!). Dodatkowo dodatkowe 550 zapozycza z dwoch innych zrodel. Tylko 436 jest (hipotetycznie) jego autorstwa. Tylko maksymalnie 27% wersetow rzekomo naocznego swiadka wydarzen i ucznia Jezusa? Cos tu mocno nie pasuje.
3. Dodatkowo razi niezbyt rozgarniete zapozyczanie materialow. Autor potrafi przytoczyc dwukrotnie to samo wydarzenie, nie orientujac sie ze jest to to samo wydarzenie tylko z dwoch odmiennych zrodel (np. cud rozmnozenia chleba wydarza sie dwukrotnie w malych odstepach czasu; Jezus dwa razy wypedza zlego ducha z opetanego, slepego i niemego czlowieka oraz dwa razy spotyka sie z zarzutem ze strony faryzeuszow ze uczynil to z pomoca diabla).
4. Sprzecznosci w samej ewangelii. W Mt 8,5-10 Jezus udziela pomocy poganinowi, uzdrawiajac sluge setnika, bez zadnych zastrzezen. Jednak gdy kobieta chananejska balaga go o uzdrowienie corki odpowiada "Jestem poslany jeno do owiec, ktore zginely z domu izraelskiego". W koncu Jezus po usilnych blaganiach ugina sie, jednak nie bez wewnetrznego oporu. Ponadto widac rozbieznosc w kwestii poslannictwa apostolow. Jezus daje im instrukcje: "Na strone pogan nie zachodzce i do miast samarytanskich nie wchodzcie. Ale raczej idzcie do owiec, ktore poginely z domu Izraela". Z kolei w Mt 8,11 i 21,43 zapowiada ze przez to ze brak u Zydow wiaru bedzie nawracac pogan i dodatkowo mowi apostolom "Idzcie i nauczajcie wszystkie narody".
Te sprzecznosci autor pozbieral zupelnie bezkrytycznie, bez proby ustalenia jakiegos porzadku chronologicznego (moze Jezus zmienil zdanie w trakcie swojego zycia?) ani sensu. Naprzemiennie wystepuja sprzeczne nauczania ktore w kontekscie calej ewangelii podwazaja autorstwo naocznego swiadka.
5. Ewangelia Mateusza jest bardzo powsciagliwa w podawaniu informacji o zyciu doczesnym Jezusa. Wszystkie fakty biograficzne sa skape, cale zycie Jezusa poza basniowa opowiastka o urodzinach i ostatniego okresu zycia jest jedna wielka zagadka. Ciezko wyobrazic sobie ze uczen Jezusa niewplotlby chociaz zdawkowych informacji z innych czesci jego zycia.
6. Dlaczego Lewi, naoczny swiadek nauczania Jezusa, przekonany o jego mesjanstwie mialby czekac 40 lat na spisanie tych wydarzen w dodatku nie opisujac swoich wspomnien a zbierajac informacje z drugiej reki? W dodatku tworzac przemyslane dzielo literackie, nie stosujac sie do chronologii wydarzen i wkladajac w usta Jezusa kazania ktorych nigdy nie wyglosil.

2

@tomcias10

Cz 2 - Ewangelia wg Jana

Niezgodnosci pomiedzy Janem a synoptykami wykluczaja mozliwosc ze zarowno Jan jak i ktos z synoptykow (np. Mateusz) byli uczniami Jezusa.

1. Wg Jana Jezus przepedza przekupniow ze swiatyni na poczatku dzialanosci nauczycielskiej, u synoptykow - pare dni przed smiercia
2. Wg Jana ostatnia wieczerza jest w wigilie swieta Paschy, u synoptykow - w samo swieto. Wynika z tego niezgodnosc z wyznaczeniu dnia smierci Jezusa
3. Ewangelia Jana tylko w 8% jest identyczna z synoptykami (wg. Zygmunta Poniatowskiego) - pozostale 92% to jego osobisty wklad.
4. Jan nigdy nie widzial Jezusa-czlowieka. Alfred Loisy twierdzi ze "autor znal tylko Chrystusa liturgicznego, przedmiot kultu chrzescijanstwa. W tych fragmentach boskiej biografii nie ma zadnego odbicia rzeczywistosci". Ks. E. Dabrowski twierdzi ze "U podstaw opisu Jana szukac trzeba nie tyle zdarzen historycznych, ile pogladow pierwotnej gminy chrzescijanskiej"
5. Jan wylicza tylko 2 cuda znane synoptykom - pozostale 6 jest jego wlasnym tworem (np. wskrzeszenie Lazarza).

Co przeczy temu ze Jan Apostol napisal Ewangelie wg Jana?
1. Ewangelia powstala w latach 95-100 n.e. - 65-70 lat po smierci Jezusa. Ewangelia stojaca na tak wysokim poziomie literackim (np. wstep o logosie) raczej nie mogla zostac napisana przez 85-95 letniego starca.
2. Jan Apostol byl wg ewangelii Marka i Lukasza Galilejczykiem. Tymczasem autor ewangelii musial byc mieszkancem Jerozolimy, lub okolic. Doskonale zna te tereny, zas Galilea jest mu obca.
3. Wspomiana juz idea logosu to wielka koncepcja filozoficzno-kosmologiczna. Autor byl doskonale zapoznany z platonska terminologia - stosuje wielokrotnie metode dialektyczna, zwana tez sokratejska. Zdradza to wyksztalcenie i znajomosc hellenskiej kultury. Jak prosty rybak z prowincji mogl przyswoic takie wyksztalcenie i zaawansowana technike pisarska?

1

@tomcias10

Jesli chodzi o listy. Z 27 pism NT, 19 to dziela innych autorow. Listy osob ktore podpisuja sie jako Jakub i Piotr, to nie listy apostolow. Mamy tylko 4 autentyczne listy samego sw. Pawla - pozostale to falsyfikaty - autorzy podszywajacy sie pod Pawla (zazwyczaj w dobrej wierze). Np. II List Pawla do Tymoteusza, zostal napisany w 100 roku - 30 lat po smierci Pawla - ciezko sobie wyobrazic to ze Pawel zmartwychwstal i stwierdzil ze napisze list do swojego przyjaciela.

A zapytam tak z ciekawosci - wierzysz w metode datowania manuskryptow izotopami wegla, a nie wierzysz w wielki wybuch? Na podstawie czego wybierasz sobie metody naukowe ktore uwazasz za prawidlowe, a te ktore nie sa? :)

3

@tomcias10
> wszystko to co napisales to są domysły, że tak mógł powstać świat. Nie ma tam żadnego dowodu, to sa tylko hipotezy z wieloma niewiadomymi zresztą.


Bo dowodu nie ma :) Tak samo jak i zadnego dowodu twoja swieta ksiega nie przedstawia.

Jednak wole dobra hipoteze od BLEDNEJ I FALSZYWEJ relacji jak powstal swiat wedlug twojej biblii.

3

@tomcias10
> Śmieszy mnie to, że ateiści zarzucają wierzącym, że wierzą w magie i czary a sami twierdzą, że cały świat się pojawił sam z nikąd. To jest dopiero wiara w magiczne pojawienie się czegoś z niczego.

Ale wiesz że nauka nie twierdzi że świat powstał sam z nikąd? Nauka mowi.... Nie wiemy! Co się działo w pierwszych 10^-38 sek po hipotetycznym punkcie 0 nie wiemy. Może kiedyś znajdziemy odpowiedź przez lepsze poznanie fizyki kwantowej. A może nie.

Ale wpychanie do tej dziury Boga jest naprawdę naiwne. Czemu twierdzisz że wiesz jak powstał wszechświat, skoro nawet nauka tego nie wie? Uważasz że bajka o Bogu jest dobrym wyjaśnieniem? Mogę wymyśleć z 10 lepszych.

Twój błąd rozumowania o tym, że wszechświat nie mógł powstać samoistnie a Bóg już tak, wynika z błędnego przekonania że taka istota jest mniej złożona i prostsza niż sam wszechświat. A tak wcale nie musi być. Wstawiając tam Boga ograniczamy nasza ciekawość poznawcza. Brak wiedzy o tym jak powstał wszechświat pcha tysiące naukowców na całym świecie do odkrycia tego jak to się stało. Wstawienie tam Boga stawia kropkę I sprawia że nie mamy tam czego szukać.

Fizyka i ogólnie nauka polega na ciekawości. Stawianie takich pytań jak "jak powstał wszechświat", albo "jak powstało coś z niczego" sprawia że ludzie zaczynają się zastanawiać. Rzeczywiście, jest to fascynujące. Chcemy znać odpowiedzi. Szukamy ich.

Religia, która mówi że Bóg stworzył świat nic nam nie oferuje. Poza pociągająca bajka o dobrym Bogu który nam pomaga i troszczy się o nasze życie i sprawy. Wewnętrznie chciałbym żeby tak było. To bardzo kojące uczucie, że jest tam ktoś kto cię kocha i dba o Twój los. Wierzyłem w to +/- 18 lat. Ale zrozumiałem że równie dobrze mógłbym wierzyć w magię.

Stawianie pytań jest bardzo ważne. Pytanie jak powstał świat jest jedno z najbardziej fascynujących. Nauka odpowiada na to - nie wiemy. Ale zrobimy wszystko żeby się dowiedzieć. I pracują nad tym naukowcy od wielu pokoleń. Jesteśmy z każdym pokoleniem bliżej. I to jest piękne. Oby to trwało dalej.

Tymczasem religia odpowiada z lekceważącym machnięciem ręki - "ach, to wszystko dzięki Bogu, nie ma w co tu zgłębiać". To nie jest zdrowe podejście.

0

@karci0 Nie czytałem całej tej dyskusji bo była za długa, ale chciałbym tu dołożyć swoje trzy grosze, choć być może ktoś już to napisał.
Ogólnie widzę, że dyskusja dotyczy tego, że nie ma dowodów na istnienie Boga i tego, że to on stworzył wszechświat i wszystkie żyjące istoty. To prawda, nie ma na to dowodów, ponieważ religia nie na tym polega aby udowodnić człowiekowi, że Bog istnieje, ale na tym żeby sam uwierzył w Boga, choć nie ma pewności co do jego istnienia.
I tutaj chciałbym podać takie dwa ciekawe przypadki.
Pierwszy jest o niewiernym Tomaszu, który powiedział, że nie uwierzy w zmartwychwstanie, jeśli nie ujrzy na Jego rękach śladów po gwoździach, nie włoży swojego palca w miejsce gwoździ i nie umieści swojej ręki w Jego boku.
Gdy Jezus mu na to pozwolił i Tomasz stwierdził, że teraz wierzy, Jezus powiedział: “Wierzysz, ponieważ Mnie ujrzałeś ? Szczęśliwi ci, którzy nie zobaczyli, a uwierzyli”.

Drugi jest z filmu "Constantine". Nie pamiętam dokładnie dialogu, ale Anioł powiedział do Constantine'a, że tylko ludzie wierzący w Boga pójdą do Nieba. Constantine powiedział: "Przecież ja wierzę", a Anioł na to: "Nie, ty nie wierzysz, ty wiesz że on istnieje".

Dlaczego tak jest? Bo tylko tak można odróżnić ludzi dobrych od złych. Tych, którzy zasłużyli na szczęśliwe życie w Niebie od tych, którzy powinni spędzić wieczność w Piekle.

Załóżmy, że Bóg objawiłby się ludziom i wszyscy dostaliby niezbity dowód na to, że on istnieje. Jak wtedy stwierdzić kto zasłużył na Niebo, a kto na Piekło? A no nie dałoby się. Świat byłby pozbawiony wojen i konfliktów. Wszyscy ludzie byliby dla siebie dobrzy i uczynni. Ale nie robiliby tego z dobrego serca (przynajmniej nie wszyscy), tylko dlatego żeby dostać przepustkę do Nieba. Nawet taki Putin czy Hitler, choć marzyliby o podbiciu Ukrainy czy wymordowaniu Żydów, to nie zrobiliby tego, bo przerażałaby ich perspektywa wiecznego cierpienia w Piekle. Byliby złymi ludźmi, udającymi dobrych.

Dlatego nie ma i nie będzie dowodu na istnienie Boga, bo przekreśliłoby to sens istnienia świata. Świat nie istnieje po to, aby człowiek sobie tylko przeżył to swoje życie. Życie na Ziemi to test mający na celu sprawdzić gdzie powinien trafić człowiek po śmierci, gdy zaczyna się prawdziwe życie.

3

@Pawlak1992

> Załóżmy, że Bóg objawiłby się ludziom i wszyscy dostaliby niezbity dowód na to, że on istnieje. Jak wtedy stwierdzić kto zasłużył na Niebo, a kto na Piekło? A no nie dałoby się. Świat byłby pozbawiony wojen i konfliktów. Wszyscy ludzie byliby dla siebie dobrzy i uczynni. Ale nie robiliby tego z dobrego serca (przynajmniej nie wszyscy), tylko dlatego żeby dostać przepustkę do Nieba. Nawet taki Putin czy Hitler, choć marzyliby o podbiciu Ukrainy czy wymordowaniu Żydów, to nie zrobiliby tego, bo przerażałaby ich perspektywa wiecznego cierpienia w Piekle. Byliby złymi ludźmi, udającymi dobrych.

Rzeczywiście przerażająca perspektywa. Świat bez Holokaustu, wojen, ludobójstw, gwałtów, morderstw.

No powiem ci że rzeczywiście dobrze że ten Bóg siedzi cicho ;)

A tak na serio, to tak w teorii wg ST to Jahwe dawał bardzo dużo dowodów swojemu ludowi że istnieje. Ciągle zsyłał a to plagi, a to mannę z nieba, a to się komuś ukazywał, albo kładł trupem przeciwników. A jednak co chwilę izraelici się od niego odwracali i czcili innych bożków. Strasznie dziwne zachowanie no nie?

1

@Pawlak1992

A wytłumacz mi w takim razie jaki jest sens istnienia np. zwierzat. One idą do nieba czy nie? Czy one też są testowane żeby osiągnąć życie wieczne? A jeżeli nie, to dlaczego istoty tak zbliżone do ludzi są karane cierpieniem na tym świecie, żeby nic nie dostać w przyszłym i tylko ludzie mają w nagrodę wieczna sielankę?

2

@Pawlak1992

>I tutaj chciałbym podać takie dwa ciekawe przypadki.
Pierwszy jest o niewiernym Tomaszu, który powiedział, że nie uwierzy w zmartwychwstanie, jeśli nie ujrzy na Jego rękach śladów po gwoździach, nie włoży swojego palca w miejsce gwoździ i nie umieści swojej ręki w Jego boku. Gdy Jezus mu na to pozwolił i Tomasz stwierdził, że teraz wierzy, Jezus powiedział: “Wierzysz, ponieważ Mnie ujrzałeś ? Szczęśliwi ci, którzy nie zobaczyli, a uwierzyli”.

No i co złego w tym że nie uwierzył. Nie rozumiem dlaczego ślepa wiara jest tak gloryfikowana xd. Skoro bóg chce żebyśmy w niego wierzyli to niech nam też sie objawi. Jak niby mamy ocenić która religia jest tą prawdziwą? "... szczęśliwi ci, którzy nie zobaczyli, a uwierzyli” - no fajnie, czyli mam uwierzyć w zmartwychwstanie, ale w cuda innych religii już nie? Jak w takim razie odróznić prawdę od fałszu, skoro mamy brać wszystko na wiarę? Przecież to w co wierzymy zależy od tego gdzie się urodziliśmy. Skoro bóg chrześcijański jest tym prawdziwym to niech się jakoś wyróżni od grona innych bóstw. Bo wymaganie od nas, że wybierzemy akurat jego jest naiwne.

>Załóżmy, że Bóg objawiłby się ludziom i wszyscy dostaliby niezbity dowód na to, że on istnieje. Jak wtedy stwierdzić kto zasłużył na Niebo, a kto na Piekło? A no nie dałoby się. ...

Dałoby. Wszechwiedza chrześcijańskiego boga implikuje to, że wie kto jest dobry sam z siebie, a kto chce dostać "przepustkę do Nieba".

0

@Eric_Abidal_22 "Rzeczywiście przerażająca perspektywa. Świat bez Holokaustu, wojen, ludobójstw, gwałtów, morderstw."

Bo dla ciebie, jako ateisty istnieje tylko jedno życie - to na Ziemi. Dlatego uważasz, że na świecie powinien panować pokój, a każdy człowiek powinien wieść szczęśliwe życie. A tak jak już napisałem, życie na Ziemi to tylko test, mający na celu sprawdzić kto zasługuje na Niebo.

Mamy taką sytuację: młoda kobieta zostaje zamordowana przez jakiegoś bandytę.
Z punktu widzenia ateisty jest to dla niej złe i niesprawiedliwe, bo żyła zbyt krótko, nie zdążyła nacieszyć się życiem.
Z punktu widzenia człowieka wierzącego to ona po prostu szybciej niż inni trafiła do Nieba, gdzie może cieszyć się wiecznym szczęściem. A jej morderca trafi do piekła, gdzie przez całą wieczność będzie cierpiał. To jest sprawiedliwość.

Dobry jest tu przykład alpinisty Mackiewicza, który zginął podczas zdobywania szczytu. Jego ojciec mówił, że był katolikiem, ale przestał wierzyć w Boga, bo mimo jego modlitw Bóg nie sprawił, że jego syn wrócił. Po tym właśnie można poznać pseudo katolików. Wierzą w Boga tylko wtedy gdy wiodą w miarę normalne życie, a gdy Bóg nie wysłucha ich modlitw i przydarzy im się tragedia, to nagle uważają że Bóg nie istnieje bo im nie pomógł. A o jakiej niesprawiedliwości tu mowa? Mackiewicz cieszy się teraz wiecznym życiem w Niebie (o ile nie był wielkim grzesznikiem). Gdyby jego ojciec był prawdziwym katolikiem to by to rozumiał. Bóg zabierając mu syna chciał przetestować jego wiarę, czy nawet mimo zesłanego na niego nieszczęścia on nadal będzie w niego wierzył, i on ten test oblał.

0

@JacekM To raczej nie ta symboliczna narracja, a inna symboliczna narracja, zwana nacjonalizmem. Bynajmniej nie jest ona ekskluzywna dla Żydów. Powtórzę, że bardzo podoba mi się przedstawienie tematu religii przez Harariego, który zresztą nawiązywał do swych współbraci ;)

0

@dingoDingo "Skoro bóg chce żebyśmy w niego wierzyli to niech nam też sie objawi."

To nie byłaby wtedy wiara, tylko wiedza. Wiara jest wtedy kiedy człowiek nie wie czy Bóg istnieje, ale wierzy że tak jest. Gdyby Bóg się objawił, to człowiek nie wierzyłby że Bóg istnieje, tylko by to wiedział. A na co Bogu to potrzebne, że ludzie wiedzieliby o jego istnieniu? Jaki w tym cel?

"Skoro bóg chrześcijański jest tym prawdziwym to niech się jakoś wyróżni od grona innych bóstw. Bo wymaganie od nas, że wybierzemy akurat jego jest naiwne."

Nie ma żadnych innych bóstw. Jest tylko jeden Bóg i każda religia go wyznaje, tylko robią to w inny sposób i inaczej go nazywają.

"Dałoby. Wszechwiedza chrześcijańskiego boga implikuje to, że wie kto jest dobry sam z siebie, a kto chce dostać "przepustkę do Nieba"."

Widocznie Bóg sam chce aby człowiek pokazał mu, że jest dobrym człowiekiem.

1

@Pawlak1992

> Z punktu widzenia człowieka wierzącego to ona po prostu szybciej niż inni trafiła do Nieba, gdzie może cieszyć się wiecznym szczęściem. A jej morderca trafi do piekła, gdzie przez całą wieczność będzie cierpiał. To jest sprawiedliwość.

To w takim razie wszyscy wierzący powinni gnać czym prędzej żeby umrzeć. Każda okazja na śmierć to szansa na wieczne życie! Im więcej ryzykownych sportów i przedsięwzięć tym lepiej!

0

@Eric_Abidal_22 Ale wtedy nie poszliby do Nieba, tylko do Piekła, bo śmierć z własnej woli jest ciężkim grzechem. Aby człowiek zasłużył na Niebo musi przeżyć to życie, które dał mu Bóg, udowadniając przy tym swoją wartość poprzez dobre uczynki. Przedwczesne jego zakończenie z własnej woli jest drogą na skróty i odbiera człowiekowi możliwość wstępu do Nieba.

0

@Bobo25 widze ze mozg masz zdrowo wyprany,powiedz to tym wszystkim naukowcom,ktorzy sa chrzescijamami..

1

@Pawlak1992

Ale przecież podejmowanie ryzykownych działań to nie samobójstwo. Czyli jak ktoś zginie podczas skoku ze spadochronu to nie zasluzy na niebo?

3

@tomcias10
"Gdzie Ty takie bzdury wyczytałes, że Bóg zachęca do zabijania i to akceptuje? Skoro nawet w 10 przykazań masz jedno brzmiące nie zabijaj."

Proszę...Księga Wyjścia 32...Stary Testament...
Opis, kiedy Mojżesz zszedł z góry Synaj...

"25 I ujrzał Mojżesz, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron wodze mu popuścił na pośmiewisko wobec nieprzyjaciół. 26 Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za Panem, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. 27 I rzekł do nich: «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: "Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego BRATA, kto swego PRZYJACIELA, kto swego KREWNEGO"». 28 Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów7. "

I jak ma się to do przykazania: "Nie zabijaj"?

0

@Pawlak1992 "Widocznie Bóg sam chce aby człowiek pokazał mu, że jest dobrym człowiekiem" - a dobry człowiek jest dobry nie dlatego że ma dobry charakter tylko dlatego że ma inaczej alternatywę w postaci mąk piekielnych. Naprawdę dobra metoda oddzielania plew :).

0

@Eric_Abidal_22 Ale my tu nie piszemy o podejmowaniu ryzykownych działań samych w sobie, tylko o podejmowaniu ich w nadziei że się umrze.
Sam to napisałeś: "To w takim razie wszyscy wierzący powinni gnać czym prędzej żeby umrzeć."

Jeśli ktoś zdecyduje się skoczyć ze spadochronu bo ma nadzieję, że zdarzy się jakiś wypadek i umrze, to jest to próba samobójstwa. A jak ktoś skoczy ze spadochronu bo to po prostu lubi i umrze, to będzie to nieszczęśliwy wypadek.

2

@Pawlak1992

A co w sytuacji gdy komuś jest wszystko jedno czy przeżyje? Czy to też próba samobójstwa? Albo jest świadomy ryzyka ale chcę je podjąć bo wie że w razie co pójdzie do nieba?

Powiem ci że Bóg musi bardzo ciężkie przypadki rozstrzygać, ciężka praca na cały etat ;)

Ale już wystarczy, bo dyskusja się robi absurdalna.

0

@Trojanek23 ehhhh, brak merytoryki to z epitetami...
Nie zniżę się do poziomu, sorry.

0

@Eric_Abidal_22 Nie mnie oceniać takie przypadki. Jeśli ktoś ryzykuje swoje życie bo ma nadzieję umrzeć, to jest to próba samobójstwa, czyli grzech ciężki, co oznacza brak wstępu do Nieba.

O przypadki które podałeś spytasz Boga po śmierci, jeśli tak to cię interesuje. :)

5

@Pawlak1992

> To nie byłaby wtedy wiara, tylko wiedza. Wiara jest wtedy kiedy człowiek nie wie czy Bóg istnieje, ale wierzy że tak jest. Gdyby Bóg się objawił, to człowiek nie wierzyłby że Bóg istnieje, tylko by to wiedział. ...

Nie rozumiem jakie to ma znaczenie, że to byłaby wiedza a nie wiara. Co w tym złego?

> ... A na co Bogu to potrzebne, że ludzie wiedzieliby o jego istnieniu? Jaki w tym cel?

A na co Bogu potrzebne, że ludzie wierzą w jego istnienie? Jaki w tym cel?

> Nie ma żadnych innych bóstw. Jest tylko jeden Bóg i każda religia go wyznaje, tylko robią to w inny sposób i inaczej go nazywają.

Skąd taki wniosek? Religie różnią się, niektóre znacznie. Takie stwierdzenie to herezja. Ofc nic w tym złego jeżeli nie jestes katolikiem. Jeśli jesteś nie możesz tak uważać (Kościół zakazuje xd). Poza tym Jahwe w starym testamencie jest bardzo zazdrosnym bóstwem. Nie ma to żadnego sensu, skoro każda religia wyznaje tego samego boga. Po co w takim razie pierwsze przykazanie? Po co te wszystkie rzezie zlecone przez Jahwe? Po co nawracanie na chrześcijaństwo?

> Widocznie Bóg sam chce aby człowiek pokazał mu, że jest dobrym człowiekiem.

Bardzo samolubne z jego strony skazywać ludzi na cierpienie, mimo że potrafi rozróżnić człowieka dobrego od złego. Może Bóg jest zły i lubi patrzeć jak cierpimy? Albo nie jest wszechwiedzący? Uważasz, że wszystkie religie czczą tego samego boga (lub bogów). Nie wszystkie religie wierzą, że jest wszechwiedzący czy w ogóle dobry. Zeus czy Thor nie byli. Nie byli też wszechmocni, nieskazitelni, nie stworzyli świata ani nas. W ogóle nie byli podobni do Jahwe. No ale ty uważasz, że każda religia wyznaje chrześcijańskiego boga tylko inaczej go nazywa.

konto usunięte

0

@Peciak jprd co ty cpiesz ...

konto usunięte

0

@karci0 (2.08.2023, 15:15)
Ani Żydzi, ani muzułmanie, ani chrześcijanie nie wierzą w Boga. Oni wierzą w to, że Bogiem jest Jahwe, Allah albo Jezus. W Boga nie można wierzyć, bo nie sposób wierzyć w coś, nie wiedząc czym to coś jest. Z drugiej strony wiara w coś, co się zna, jest całkowicie zbędna. Zdefiniować pojęcie Boga mógłby tylko sam Bóg, ale jak dotąd tego nie zrobił. Gdyby to zrobił, wiedzielibyśmy kim lub czym jest, a mając tę wiedzę, nie potrzebowalibyśmy dodatkowo w to wierzyć.

Żydzi wierzą, że Jahwe jest Bogiem, ale z Biblii wynika, że to nie jest możliwe. Wystarczy zapoznać się z biblijnym opisem stworzenia świata, by stwierdzić, że nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością i że w ogóle nie trzyma się kupy. Ktoś, kto stworzył świat, z pewnością nie uraczyłby nas takimi bredniami. Wersja przedstawiona w Koranie jest nie mniej absurdalna. Skoro Jahwe nie może być Bogiem, to tym bardziej nie może nim być Jezus. Jezus nie mógłby być Bogiem nawet wówczas, gdyby Jahwe nim był. Gdyby Jezus miał być jedną trzecią Jahwe, to nie mógłby być Bogiem odrębnym od Jahwe. Nie mógłby więc mieć własnych wyznawców, a już z pewnością takich, którzy nienawidzą Żydów, których z kolei kocha Jahwe. Szkopuł w tym, że Jezus nie może być jedną trzecią Jahwe, bo był człowiekiem, a człowiek nie może być Bogiem - nawet w jednej trzeciej. Jezus nie może być jedną trzecią Jahwe także dlatego, że wówczas Jahwe musiałby cierpieć na schizofrenię, a w przypadku Boga trzeba to całkowicie wykluczyć.

4

@YeastMoss
"Ale pacjent mówi, że odmawia leczenia. Przekonujesz go, że wszystkie fakty naukowe przemawiają za tym, że ten zabieg jest dla niego najlepszym wyborem. On powtarza - żadnego leczenia, nie chce już żyć, mamy pozwolić mu umrzeć."

Według mnie ta sytuacja choć zdecydowanie leży w granicach oceny etycznej, to zupełnie niczego nie dowodzi w naszej dyskusji.
Nie jestem lekarzem i wiesz lepiej ode mnie, jakie są procedury prawne (etyka usankcjonowana przez prawo), jaki wybór masz ty i czy pacjent może odmówić leczenia w każdym wypadku. (choć w czasach kiedy minister lekką ręką zdradza tajemnicę lekarską niczego nie można być pewnym).
Określiłeś w ten sposób ramy w jakich podejmujesz wybór, ale dla mnie żadnej metafizyki tu nie ma.

"Co do etyki i zwierząt; rozwoju religii i złudzeniu kompletnie różnych systemów w naszym kręgu kulturowym; używania imienia Boga do uzasadniania zła - wypowiedziałem się już wcześniej na ten temat."
Ok, czyli pozostajemy przy protokole rozbieżności.

"Nie zrozumiałeś. Postęp sam w sobie nie stanowi wartości, dostarcza jedynie narzędzi, które muszą być ukierunkowane, by stały się użyteczne."
półprawda. Postęp to wynalazki i idee. Ideą jest demokracja, prawo, wspomniana etyka. Wynalazkami koło, silnik, internet. Jest tak, że zastosowanie zarówno dla idei i wynalazków, to narzędziami czego się staną jest zaplanowane, a czasem jest zupełnie przypadkowe.

" Do tego potrzebujesz myśleć w kategoriach wartości. W przeciwnym razie zaczniesz bezcelowo nim wymachiwać, co w przypadku np. energii atomowej może się dość źle skończyć."
Myślę że to dorobiona do rzeczywistości teoria. Tu jest prosta do prześledzenia ścieżka - ścigano się o wynalezienie bomby jądrowej -> kiedy się pojawiła był dylemat etyczny czy jej użyć -> a następnie wykorzystano ścieżkę odkrycia by opanować cywilne zastosowanie. Dość proste i fizycy badający rozszczepienia jądra nie myślał w kategoriach abstrakcyjnych "wartości" tylko po prostu "ścigali się" z konkurencją. Ot prostota historii i brzytwa Ockhama w praktyce - po co się doszukiwać "metafizyki" skoro wyjaśnienie jest proste jak drut.
http://piekniejszastronanauki.pl/lise-meitner/lise-meitner-i-rozszczepienie-jadra-atomowego/

""A tak swoją drogą, to przekonanie, że w ogóle istnieje jakaś przyszłość... również jest aktem wiary ;)"

Nie raczej projekcją na przyszłość pewnego eksperymentu, polegającego na mierzeniu czasu który upłynął :)"

Planujesz inwestycje długoterminowe jako eksperyment polegający na mierzeniu czasu, który upłynął? Czy też przyjmujesz jako pewnik, bez żadnego dowodu, że jutro obudzisz się żywy? Nie wspominając już o tym, że czas zdaje się być jedynie iluzją, która nie istnieje fizycznie :)"
Zapytałeś o jakąś przyszłość, nie moją przyszłość więc odpowiedziałem równie prosto - istnienie jakiejś przyszłości, wynika z projekcji eksperymentu polegająco na mierzeniu czasu upływającego. Proste?
Kiedy robisz inwestycje to przytłacza Cię hipotetyczna możliwość, że wymiar czasoprzestrzeni jakim jest czas może być iluzją? Reaally ? Strasznie współczuje bo wakacje tylko last minute pewnie :)

"Metafizycznie, oznacza dla mnie tyle co poza światem poznawalnym zmysłowo. I jak już mielę przez cały post, wartości czy sensu nie poznajesz ani wzrokiem, ani słuchem, ani dotykiem, ani smakiem, ani też węchem. Jest to inna kategoria poznania."
Ok definicja klarowna, tylko mam z nią taki kłopot, że jeśli coś w żaden poznawalny sposób na mnie nie wpływa, lub przynajmniej nie mogę tego stwierdzić/domyślić się na podstawie jakiegoś modelu zbudowanego na rzeczach poznawalnych, to czemu miałbym się tym przejmować? Czemu to ma mieć wpływ na moje decyzje, życie?

"w rzeczywistości doszedł do swoich wniosków dzięki zdobyczom nauki"
nie - pisałem o psychologiczniej/psychiatrycznej części jego pracy, którą jest obserwacja, rozmowy z pacjentami.

"Swoją drogą to ciekawy paradoks, że zarówno przeciwnicy jak i obrońcy religii wykorzystują fakt możliwości wystymulowania doświadczeń religijnych przy pomocy zewnętrznych środków jako argument do swoich celów. Ja na przykład nie rozumiem jak dowodzenie, że jakaś substancja może wywołać wizje obala istnienie doświadczenia religijnego, skoro dokładnie to robili szamani łykający wywar z grzybków pewnie z 10000 lat temu."
Bo to dowodzi że jest to funkcja czysto fizycznego tworu jakim jest nasz mózg, że wchodząc z nim interakcje z pominięciem woli pacjenta - elektrycznie/chemicznie, można wywołać u niego określone efekty przypisywane przez wierzących jedynie wpływom metafizycznych i niepoznawalnych zmysłowo istot. Tymczasem już teraz, przy obecnym nauki stanie powolutku łączymy kropki badając gdzie "nacisnąć" na mózg, żeby jakie reakcje wywołać. Może jeszcze kilkadziesiąt lat i wszystkie te metafizyki można będzie spokojnie schować w komórce obok czarownic i smoków, bo ogarniemy jak stany chemiczno-elektryczne szarej brei przeklładają się na to co czuje nasza jaźń. Wydaje mi się to bardziej prawdopodobne niż ezoteryka, metafizyka, astrologia...

"Ja bym nie wiązał szczególnych okrucieństw 2WW tylko z przeludnienie i rozwojem technologii."
Ależ ilość ludzi i technologia to tylko dwa czynniki potęgujące krwawość konfliktów. Tylko tyle.

"Wymagały za to pewnej filozofii. To że pisali "Gott mit uns" jest jedynie pokazem tego samego szatańskiego dowcipu co "Arbeit macht frei"."
Ale moment, czyli jeśli coś zadziałało wybitnie źle, to wymagało "filozofi" natomiast etyka, dobro, metafizyczna droga poznania to już robota boga?
Wybacz nie bardzo mnie się to klei z wersją o wszechmocy. Gdy widzę jak moje dzieci bawią się grubym kijem, to jeśli je kocham podchodzę i upewniam się, że nie zrobią sobie krzywdy lub zabieram im ten kij. W wersji religijnej albo bogowie są okrutni bo tak, albo akurat jedynie zerkają przez okno smutno kręcąc głową gdy ich ukochane dzieci nawalają się kijem po łbie.

"Wydaje mi się, że mając już wszystkie potrzebne dane w dalszym ciągu nie osiągniesz takiej klarowności umysłu co Nietzsche"
Znam kilku gości, którzy po trawce łączyli się z wszechświatem bezpośrednio ;) W tym jednego, który wyskoczył przez balkon i pobiegł w gaciach kupić jajko niespodziankę "na miejscu".
Ale odkładając żarty na bok, przez całą historię towarzyszą nam wybitne jednostki które potrafiły niezwykle precyzyjnie przewidywać przyszłość, logicznie wyciągając wnioski. Sporo ich przyciągają armie, dwory, ale sporo bywa pisarzami - by wspomnieć naszego Lema. Nietzsche i wymienieni przez Ciebie dwaj jego koledzy, którzy Cię najbardziej inspirują są fatalistami, nihilistami ale też meandry filozofii doprowadziły Nietzschego do tez nadczłowieka i historyzmu.
Jego poglądy były klarownym odzwierciedleniem swojej epoki - powstania cesarstwa prus, wojen z Francją, rodzących się nacjonalizmów. Szukał spójnej koncepcji a dzięki historyzmowi uzasadniał przeszłością aktualne i przyszłe wydarzenia. Jak w mordę strzelił dokładnie to, o czym pisałem.

"No bo Ty byś z pewnością przepisywał wszystko jak leci bez wartościowania co jest lepsze, a co gorsze. Wiara, że gdyby tylko te pisma były przepisywane odbyłby się jakiś wielki postęp naukowy nie ma większego uzasadnienia. "
Nie, ale zastosowałbym inny klucz niż - niszczymy to co nie zgodne z naszą wiarą, a wydaje się groźne, przepisujemy kumpli po krzyżu i to co się przydaje.
W czasach bez dostępności druku, między Gutenbergiem a starożytnością utracono olbrzymią ilość źródeł i gdyby choćby uniwersytety służyły głównie nauce, nie szkoleniu kadr kościoła, to zachowałoby się znacznie więcej. To czy przyczyniłoby się to do postępu naukowego, to jedynie spekulacje oczywiście. Na pewno wzbogaciłoby to źródła.

"Swoją drogą to co prezentujesz to wyciąganie wniosków ze swoich przekonań i wartości, tego bilansu na minus nie jesteś w stanie racjonalnie udowodnić."
Oczywiście że tak. Moje przekonania i wartości, wiedza i opinię ukształtowały moją subiektywną opinię, którą właśnie konfrontuję z osobą - Tobą, o innej opinii i teraz kształtuję moją "brand new" subiektywną opinię, która nadal będzie jedynie subiektywną opinią. By była czymś więcej musiałbym się w wybranym temacie wyspecjalizować, poznać najnowsze badania, przeczytać źródła, a w tematyce kreacjonizm/ewolucja moja subiektywna opinia wydaje się mi wystarczającym przybliżeniem do nauki, bym nie zajmował sobie tym głowy.

"tego bilansu na minus nie jesteś w stanie racjonalnie udowodnić. "
Tak, to prawda - to wynik mojego przekonania, powstałego na podstawie przyswojonych dotychczas tekstów o utraconym dziedzictwie antyku. Tak jak mówisz mnisi zgodne z ich światopoglądem teksty przepisywali, ale nawet wtedy rozszerzali je często o swój komentarz, tak że po wielu kopiach trudno wyłowić oryginalny tekst. Częściej jednak niepasujące fragmenty pomijali/cenzurowali/zastępowali, zdarzało się, że palili całe księgi. Podejmowano zorganizowane działania w celu ograniczania dostępu do "nieprawych" ksiąg. Teksty często tłumaczono, dostosowując do chrześcijańskiej teologii co rozmywało pierwotne znaczenie. Itd. Jeśli więc piszesz, że ja " to co prezentujesz to wyciąganie wniosków ze swoich przekonań i wartości," to to, co robili mnisi z antycznymi tekstami przez 1,5tys lat jak nazwiesz? :)

". I także w tym przypadku zaakceptowania na podstawie skróconego przekazu wymaga znacznie mniej wysiłku, niż wykazanie błędów :)"
Pomijając fakt, że Newton nie jest wewnętrznie sprzeczny i nie trzeba go tłumaczyć symboliką, różnica ciągle tkwi w kluczowej kwestii. Pan Newton nie każe Ci żyć według jego abstrakcyjnych praw (tak jakoś przypadkiem Ci wychodzi). On jedynie opisał rzeczywistość, z najlepszym dostępnym mu wtedy przybliżeniem. To nauka. Jeśli kazał by na podstawie swoich praw, klękać pod jabłonkami, co roku zjadać 30 funtów jabłek i malować domki na "dojrzały czerwony", to byłby kult.

"Jeśli zaburzenie normalnego rozwoju płci miałoby być trzecią płcią, to zespół Downa musiałby być nowym gatunkiem - wszak ilość stała ilość chromosomów go definiuje."

Trochę zapędziliśmy się w kozi róg - albo raczej udało Ci się nas wysterować na mieliznę dyskusji.
Nie bronię całego spektrum, w tym krańcowo absurdalnych, poglądów na ilość płci. Wiem że są dwie z zasady, bo tak nas wymyśliła natura. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy coś w życiu płodowym zawodzi i rodzą się hermafrodyty, czy osoby o których pisałem. Trochę Jak przeczytałem jednak
""BTW nowoczesne sekularne społeczeństwa powoli zabraniają mówić o bardziej fundamentalnych faktach niż kulistość Ziemi, mianowicie o dwojakości płci.""
trochę to zabrzmiało jak "z poradnika młodego konfederaty", nieco wykluczająco jeśli chodzi o fakt, że sprawa jako zjawisko nie jest 0/1 - o ile można dyskutować o 1,2,3, - rzędowych cechach płciowych tak zdobyczą medycyny jest potwierdzenie faktu, że nie są one tożsame z płcią mózgu. Jeśli zatem osoby nie czujące się dobrze w swoim ciele, będące na jakimś etapie zmiany płci, dla komfortu psychicznego potrzebują również słownika, to nie mam z tym problemu. I tak w tedy jest to pewna zdobycz cywilizacji, że rozmawiamy o tym, a nie jak trzecia rzesza z homoseksualistami (przynajmniej nie tymi ze szczytów władzy), zamykamy w obozach śmierci.

"Co do poprzednich zdań, to z całym szacunkiem, wszystko wyrwałeś z kontekstu nie odwołując się do samego sensu mojej dyskusji z @Eric_Abidal_22 i nie ma sensu na nie odpowiadać."
Nie zmuszam.

"Pozdrawiam Panowie, udanego weekendu"
nawzajem.

3

@Eric_Abidal_22 "A zapytam tak z ciekawosci - wierzysz w metode datowania manuskryptow izotopami wegla, a nie wierzysz w wielki wybuch? "
Co więcej, to trochę wynika jedno z drugiego bo czas połowicznego rozpadu, wiąże się z pierwiastkami wytwarzanymi w gwiazdach, które są efektem skupiania materii powstałej w wielkim wybuchu :D

2

@Pawlak1992
"Załóżmy, że Bóg objawiłby się ludziom i wszyscy dostaliby niezbity dowód na to, że on istnieje. Jak wtedy stwierdzić kto zasłużył na Niebo, a kto na Piekło? A no nie dałoby się. Świat byłby pozbawiony wojen i konfliktów. Wszyscy ludzie byliby dla siebie dobrzy i uczynni. "
Czekaj, bo czegoś nie kapuję. A to nie o to chodzi? Chodzi o to, by tylko nas postraszyć i wrócić do czytania gazety, w nadziei że dzieciaki się nie pozabijają? Trochę mniej to rozumiem niż jeszcze przed chwilą :D

"Ale nie robiliby tego z dobrego serca (przynajmniej nie wszyscy), tylko dlatego żeby dostać przepustkę do Nieba."
Dwie tezy w jednym zdaniu. Zakładasz że wszyscy chcieliby do nieba, a po drugie że motywacja do bycia dobrym ma jakieś znaczenie.

"Dlatego nie ma i nie będzie dowodu na istnienie Boga, bo przekreśliłoby to sens istnienia świata. "
Nie to tylko przekreśliłoby sens istnienia kościoła, bo osobiście gdyby istniał mógłby wyjaśnić wiele rzeczy w sposób który by się kościołowi nie spodobał :)

2

@Pawlak1992 "Bo dla ciebie, jako ateisty istnieje tylko jedno życie - to na Ziemi. Dlatego uważasz, że na świecie powinien panować pokój, a każdy człowiek powinien wieść szczęśliwe życie. A tak jak już napisałem, życie na Ziemi to tylko test, mający na celu sprawdzić kto zasługuje na Niebo."
Ale cop z tymi choćby nieochrzczonymi, ale zabijanymi w wielkim teście? Czyli poświęcamy 6 mld ludzi, bo 2 mld chrześcijan i tak zda/nie zda test po ewentualnej wojnie jądrowej. A dysproporcja rośnie... Strasznie okrutny bóg.

"Z punktu widzenia człowieka wierzącego to ona po prostu szybciej niż inni trafiła do Nieba, gdzie może cieszyć się wiecznym szczęściem. A jej morderca trafi do piekła, gdzie przez całą wieczność będzie cierpiał. To jest sprawiedliwość."
A co jeśli była Hinduistką?

3

@AxelF Czyli twierdzisz, że przyszłość istnieje? No to liczę na udany jutrzejszy poranek z aromatyczna kawą.

Czytam Waszą dyskusję, sam nic nie dopisuję, ale zainspirowaliście mnie do takich rozmyślań, że aż się zacząłem zastanawiać nad tym tym, jak forma atomów będąca w stanie stałym i funkcjonująca tylko w ściśle określonych warunkach fizyko-chemicznych jest w stanie dochodzić do takich wniosków i tak odmiennych wniosków. Niesłychane.

Czytając Twoje argumenty zdałem sobie sprawę, do jakiego stopnia nasze (ludzkie) myślenie jest ograniczone do naszej lokalności. I jak z niej wynika.
Zawsze przy poznawaniu świata, przemawia do mnie stwierdzenie naszego ograniczonego poznania w związku z aparatem poznawczym, którym posiadamy.
On wszystko dyktuje i zawsze wyobrażam sobie, że dlatego nasze wyjaśnienia pochodzą z jednej z wielu możliwych ścieżek we wszechświecie.

Ale nie ma co ględzić, tak już po prostu jest. Mamy swoje ograniczenia i dobrze o nich pamiętać. Stąd nie ma powodu byśmy odmawiali sobie prawa do istnienia przyszłości. Skoro taki koncept jest lokalnie użytkowy i doskonale się sprawdza, tym lepiej.

Dzięki Tobie i kolegom za świetną i inspirującą dyskusję

3

@Comentateiro "Czyli twierdzisz, że przyszłość istnieje? No to liczę na udany jutrzejszy poranek z aromatyczna kawą."
100% przekonania nie mam, ale kiedy wczoraj zadano mi to pytanie, odpowiadałem o porze którą można określić "wczesny dzisiejszy poranek" :D Projektując to doświadczenie na jutro (za >26 minut), tak jestem dość przekonany, że jajka na jajecznice jeszcze Ci się przydadzą :D

"Czytając Twoje argumenty zdałem sobie sprawę, do jakiego stopnia nasze (ludzkie) myślenie jest ograniczone do naszej lokalności. I jak z niej wynika."
Mam nadzieję, że nie jest to dyplomatyczna forma powiedzenia mi, ze jestem ograniczony? :D

"Dzięki Tobie i kolegom za świetną i inspirującą dyskusję"
W imieniu moim - nie ma za co, chyba kolegów też raczej nikt do klawiatur przykuwać nie musiał ;)

1

@AxelF - A czy ja gdzieś mówiłem, że to metafizyka? To inny dział filozofii, zwany etyką. Sprawa dotyczy wykazania, że w takich sprawach zaczynasz rozwiązywać problem bez użycia metody naukowej, wbrew Twoim sugestiom, że nie ma żadnego innego sposobu. Sytuacja pokazuje, że nie istnieją naukowe rozwiązania skomplikowanych problemów, w związku z tym inne rodzaje postrzegania rzeczywistości są niezbędne.

- To, że nieukierunkowane użycie narzędzia może dać przypadkowe efekty nie zaprzecza w żaden sposób faktowi, że sam postęp wymaga jeszcze wartościowania. Rozszerzasz postęp o idee, co jest spójne z moim argumentem o postępie myśli, ale zapominasz o systemie wartości, który nie podlega ocenie naukowej, a jest kategorią wiary.

- W takim razie zamiast wynajdywać inne czynniki, skupmy się na tym od czego się zaczęło. Holokaust jest konsekwencją patologicznej filozofii, która była próbą stworzenia nowej sekularnej etyki. Punktem wyjścia była zresztą teoria ewolucji i odkrycia genetyki, co doskonale pokazuje czym staje się "światopogląd naukowy" bez zewnętrznego systemu wartości.

"Myślę że to dorobiona do rzeczywistości teoria. Tu jest prosta do prześledzenia "
Historia stworzenia bomby nie ma żadnego znaczenia w kontekście konsekwencji stosowania narzędzi naukowych, czy zdobytych dzięki nauce przy użyciu systemu wartości. Nie mylmy tematów.

"Bo to dowodzi że jest to funkcja czysto fizycznego tworu jakim jest nasz mózg..."
Naprawdę nie odkrywasz Ameryki dowodząc, że człowiek potrzebuje fizycznego ciała, by doświadczać świata :)

"Ale odkładając żarty na bok, przez całą historię towarzyszą nam wybitne jednostki..."
Czyli potwierdzamy to, do czego zmierzałem, można wyciągać precyzyjne wnioski bez metody naukowej. Reszta to niepotrzebny szum.

"Nie, ale zastosowałbym inny klucz niż - niszczymy to co nie zgodne z naszą wiarą, a wydaje się groźne, przepisujemy kumpli po krzyżu i to co się przydaje."
A z drugiej strony wiele zapisków ze starożytności przetrwało tylko dzięki chrześcijańskim mnichom gromadzącym i przepisującym te zapiski. Czyli podsumowując - przekazujesz dalej to, co wydaje się przydatne i odrzucasz to, co się przydatne nie wydaje. Myślę, że byłoby hipokryzją z Twojej strony uważać to za zbrodnię :) Najzabawniejszy jest z tego jedyny możliwy wniosek: krytykujesz chrześcijaństwo za jedynie taki zestaw zapisków, jakie przetrwał do dziś. Z drugiej strony wyciągasz wnioski z tego, co przetrwało. Żadna inna wiedza, która się rozmyła i została utracona dla Ciebie niedostępna. Ergo, myśl chrześcijańska, która ukształtowała w ogóle dostępną do dziś literaturę jest w Tobie żywa.

- Chyba jest oczywiste, że Biblia dotyczy etyki i metafizyki, a Newton fizyki. Próżno kłócić się, które składania do dokonywania wyborów moralnych, a które nie. Kwestia dotyczyła krytyki literatury na podstawie jej znajomości, czy nieznajomości. Znowu - nie mieszajmy tematów.

"Trochę zapędziliśmy się w kozi róg - albo raczej udało Ci się nas wysterować na mieliznę dyskusji."
Uderz w stół, a nożyce się odezwą. A ja myślę, że napisałem niezaprzeczalny biologiczny fakt, że istnieją dwie płcie oraz że rozwija się trend (a może nawet religia), która uważa nazywanie tego faktu za "nietolerancyjny". To Ty się o niego obruszyłeś, teraz sugerujesz mi jakieś skrajnie prawicowe poglądy, próbujesz mi tłumaczyć teorię gender, interpłciowość i transpłciowość. Dzięki, znam. I jeszcze raz - w biologii istnieją dwie płcie. Zaprzeczanie temu faktowi jest obalaniem teorii ewolucji, której dopiero co zawzięcie broniłeś. W medycynie z kolei istnieje pojęcie normy, do której porównujesz odmienności. Udawanie, że odmienności są jedynie "inną normą", a naszą motywacją w zmianie języka nauki miałaby być "inkluzywność" jest zarówno atakiem na są naukę, jak i siłą rzeczy, na medycynę. Paradoksalne jest również, że dopiero co sprowadzałeś doznanie człowieka do funkcjonowania "szarej brei", teraz sugerujesz, że akurat mózg ze wszystkich organów jest odseparowany od cech płciowych i nietożsamy z płcią somatyczną. To nie ma akurat żadnego fizjologicznego uzasadnienia, bo genetyczne konsekwencje dymorfizmu płciowego dotyczą go jak każdego innego organu i jedynie przy zaburzeniach (np. zespole niewrażliwości na androgeny), sytuacja wygląda inaczej. Całkiem zabawne, że genderowa ideologia o "byciu zamkniętym w niewłaściwym ciele" echem wierzenia w rozdzielność ciała i duszy, choć tak wzbraniasz się przed metafizyką :)
Twarde opracowania naukowe na temat interpłciwości i zespołów dezaprobaty płci nie stosują innego słownictwa. Jeśli chcemy przede wszystkim bronić nauki (dla Ciebie ponoć jedynej istotnej metody poznania rzeczywistości) to raczej nie powinniśmy pozwalać, by aktywiści wpływali na towarzystwa naukowe, prawda?

Ale jest to znakomite podsumowanie dyskusji o poznaniu naukowym jako niewystarczającym dla zorientowania się w rzeczywistości, a wymagającym jeszcze hierarchii wartości do nadania kierunku. Nauka sama w sobie jest pozbawiona tego wartościowania i po pierwsze nie może być źródłem moralności, po drugie musi być nią uzupełniona. Moralność z kolei przeplata się z metafizyką i nawet próbując temu zaprzeczyć będzie trzeba wejść po kolana w metafizykę, by rozważyć np. realizm i antyrealizm moralny. Wobec tego w ogóle nie rozumiem, dlaczego wierzysz, że jakieś badania neurobiologiczne w przyszłości wykluczą inne sposoby poznania rzeczywistości poza nauką. To tak jak próbować odkręcić śrubę za pomocą młotka. To potwierdzenie również, że każdy opiera się na jakimś systemie przekonań, a więc na pewnego rodzaju religii (używam tak tego terminu za m.in. Hararim). Co gorsza, powtarzam, jeśli sami nie wybierzemy tej religii, zrobi to za nas ktoś inny (albo ona sama).
Przykładowo pokazałeś teraz, że nie tylko nie kierujesz się wyłącznie nauką, jesteś w stanie ją nawet troszkę nagiąć dla poglądów filozoficznych. Wychodzi na to, że Twoje wartości porządkuje w tym przypadku wiara w wagę tolerancji, wagę komfortu fizycznego innych ludzi itd. Jesteś gotowy zmieniać język nauki (a więc same jej rozumienie), by służyć tym wartościom.
Myślę, że ten XV-wieczny kościół nieakceptujący nauki, bo jest niezgodna z przekonaniami religijnymi nie jest wobec tego taką zagadką :)

1

@YeastMoss

>- W takim razie zamiast wynajdywać inne czynniki, skupmy się na tym od czego się zaczęło. Holokaust jest konsekwencją patologicznej filozofii, która była próbą stworzenia nowej sekularnej etyki. Punktem wyjścia była zresztą teoria ewolucji i odkrycia genetyki, co doskonale pokazuje czym staje się "światopogląd naukowy" bez zewnętrznego systemu wartości.

Ale co próbujesz udowodnić tym przykładem? Mamy przykłady że zarówno państwa "świeckie" jak i religijne robiły straszne rzeczy w historii świata. Zarówno światopogląd naukowy może służyć do stworzenia straszliwego systemu etycznego (vide nazim) jak i światopogląd religijny (czego przykładem będa współczesne państwa operte na fundamentalizmie religijnym, np islamskim)

Ani nauka, ani religia nie gwarantuje że system wartości który budujesz na ich oparciu będzie "dobry".


> Ale odkładając żarty na bok, przez całą historię towarzyszą nam wybitne jednostki..."
Czyli potwierdzamy to, do czego zmierzałem, można wyciągać precyzyjne wnioski bez metody naukowej. Reszta to niepotrzebny szum.

Oczywiście że można. Ludzie przez miliony lat dawali sobie z tym świetnie radę. Np w polowaniu na mamuty, albo w uciekaniu przed drapieżnikami. Tylko jest różnica pomiędzy radzeniem sobie bez metody naukowej na sawannie kilkaset tysięcy lat temu, a odrzuceniem jej w spolczesnym świecie, w którym mamy sztuczna inteligencję, samoloty nanotechnologie, elektrownie atomowe itd.

Chcesz żeby samoloty którymi latasz na wakacje były budowane bez zastosowania metody naukowej i zdobyczy nauki osiągniętych dzięki niej? Chcesz żeby budowano je wg projektów "na czuja", "na wiarę"? Żeby nie przechodziły rygorystycznych atestów I kontroli? Nie wiem serio skąd u ciebie taka pogarda dla nauki.

1

@Eric_Abidal_22
"Ale co próbujesz udowodnić tym przykładem? Mamy przykłady że zarówno państwa "świeckie" jak i religijne robiły straszne rzeczy w historii świata"

Po raz wtóry - do tego, że nie da się stworzyć systemu etycznego opartego na nauce, do tego, że tworzenie sekularnej etyki nie ma żadnych realnych granic etycznych itd. Wybacz, ale radykalne państwa islamskie, jakkolwiek uciskają swoich obywateli, stosują niewyobrażalne na dzisiejsze standardy kary i wiążą się z ruchami terrorystycznymi, nie dopuściły się ułamka tego, do czego doprowadziły sekularne światopoglądy nazistów i komunistów. Religia nic nie gwarantuje, ale sama nauka nie ma w tej kwestii do zaoferowania nic. Nie ma nic w czystej nauce, co potwierdzałoby, że zamordowanie milionów ludzi jest złe.

"Tylko jest różnica pomiędzy radzeniem sobie bez metody naukowej na sawannie kilkaset tysięcy lat temu, a odrzuceniem jej w spolczesnym świecie,"
I po raz dziesiąty - nic to nie ma wspólnego z odrzucaniem nauki, a z niemożnością zastosowania metody naukowej do rozwiązania problemów etycznych, czy odpowiedzenia na problemy natury metafizycznej. Z definicji. Podane przeze mnie przykłady z absolutnej codzienności są, zakładam, wystarczające. Nieztsche nie żył również na sawannie miliony lat temu, a jego wnioski oparte na analizie zjawisk pozafizycznych były niezwykle trafne.

"Chcesz żeby samoloty którymi latasz na wakacje były budowane bez zastosowania metody naukowej i zdobyczy nauki osiągniętych dzięki niej? "
To wpychanie słów w moje usta zaczyna być powoli męczące. Podane przeze mnie przykłady z mojego życia zawodowego otwarcie temu przeczą.
Uparcie ignorujesz różnice między poznaniem obiektów fizycznych (takim obiektem jest samolot), do których stosujemy metodę naukową, a z poznaniem etycznym i metafizycznym. Powtarzam, systemy wartości nie podlegają ocenie naukowej, a każdy z nas je posiada i ich potrzebuje by orientować się w świecie.

1

@YeastMoss

> Nieztsche nie żył również na sawannie miliony lat temu, a jego wnioski oparte na analizie zjawisk pozafizycznych były niezwykle trafne.

Ten sam Nieztsche który wymyślił koncepcje nadczłowieka i stworzył podwaliny pod ideologię nazistowska? Sorry ale dla mnie Nieztsche to definicja pseudonauki. Nie stosował metod naukowych, pisał wysrywy które mu przyszły do głowy. Potem zbrodnicze reżimy przemieniły I wypaczyły jeszcze bardziej jego koncepcje i doszliśmy do hitleryzmu.

Nieztsche to tak sam przykład pseudonauki co Freud. Oni nie stosowali żadnej metodyki naukowej i ich pracę przedstawiają znikoma wartość w dzisiejszym świecie. W przeciwieństwie do np Newtona. To że oddziaływali na społeczeństwa w których żyli to raczej tragizm tego że ewolucja uczyniła nas podatnymi na idee które mogą być błędne i szkodliwe. I tyczy się to też religii.

Tak samo jak nauka nie może zaoferować rozwiązania problemów etycznych, tak i religia tego nie zrobi. Tak jak w nauce nie znajdziesz potwierdzenia że zabicie milionów ludzi jest źle tak i nie znajdziesz tego w religii. Przypomnę że zdecydowana większość hitlerowców to byli chrześcijanie i wcale religia miłosierdzia nie przeszkodziła im w mordowaniu Żydów i przeprowadzania masakr w obozach koncentracyjnych.

1

@YeastMoss

Ty z kolei ignorowałes oparcie to że nasze poczucie moralności nie pochodzi z religii tylko z ewolucji. Przeprowadzenie eksperymentów z wagonikiem w dowolnej religii albo nawet w społeczeństwie zbieraczy łowców odizolowanych od cywilizacji daje te same wyniki. Nawet szympansy mają zbliżone poczucie etyki do ludzi. Naprawdę religia nie ma nic do tego.

0

@Eric_Abidal_22 Nie ignoruję absolutnie związku religii i ewolucji. Są one bardzo interesująco powiązane. Zauważmy, że metaforyczne przedstawienie zagrożenia, zła, czy zdrady jest w zadziwiającej ilości kultur utożsamiane z wężem. Węże są zagrożeniem dla wszystkich naczelnych, ponieważ żyją na drzewach, podobnie jak małpy. Dalej można rozważyć połączenie różnych struktur mózgu, które zaszło u człowieka i umożliwiło myślenie metaforyczne i symboliczne.

Jak mamy zaakceptować, że religia nie ma nic do etyki, to proszę, bądźcie konsekwentni i wycofajcie się z wcześniejszych sugestii, że Chrześcijaństwo czy Islam przyczyniło się w jakikolwiek sposób do niemoralnych zachowań :) Już? Możemy wszyscy przyznać, że to bzdura i iść dalej? Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka.
Jak już wspominałem, badania behawioralne, socjologiczne i antropologiczne dowodzą, że nie da się stworzyć funkcjonującej społeczności większej niż około 150 członków bez jednoczącej rzeczywistości intrasubiektywnej. Małpy nie żyją w takich grupach. No chyba, że wszystko czego doświadczają społeczeństwa sprowadza się do problemu wagonika, to przepraszam ;)

W jakim znaczeniu naziści byli chrześcijanami? Bo wywodzili się z chrześcijańskiego kraju? W takim znaczeniu i wszystko co Ty robisz można zrzucić na karb Chrześcijaństwa. Przemawiała przez nich nowa, rewolucyjna ideologia, silnie oparta o "światopogląd naukowy", nie nauki Chrystusa.
Wracając do Nietzschego - koncepcja nadczłowieka miała być właśnie tworzeniem nowej moralności w oderwaniu od tradycyjnych religii. Nie wymyślił tego zjawiska rzecz jasna, lecz reagował na obserwowane trendy. Sam Nietzsche był przerażony tym faktem. Uważał, że większość ludzi nie podoła temu zadaniu i porzucą moralność w ogóle. Rozważając ten fakt przewidział zjawiska pierwszej połowy XX wieku.
BTW mamy uważać za rewolucyjne odkrycie, że filozofia nie korzysta z metody naukowej? To wręcz twierdzenie założycielskie tej dyskusji. Ale OK, zrób sobie eksperyment i podejmuj przez chociaż jeden dzień decyzje oderwane od jakiegokolwiek systemu wartości. Broniąc nauki udawajmy, że istnieje tylko jeden ze światów Poppera :D

Niezwykle zabawne, że teraz obalasz Nieztschego, tego samego, który odrzucał "chrześcijańską moralność niewolnika", nawoływał do odwrócenia się od świata idei, a zwrócenia "do Ziemi", czy też Freuda, który sprowadzał wszystkie religie do "wyrazu regresji do stanu bezradności", a wychwalasz Newtona, w zasadzie kreacjonistycznego teologa :D

BTW mówienie, że Nieztsche stworzył podwaliny nazimu to jakiś wyższy poziom ignorancji. Pokazujesz po raz kolejnych, że nie zbadałeś nigdy idei, o których z takim przekonaniem mówisz. No ale cóż, od kiedy to trzeba coś przeczytać, żeby móc to krytykować, nie? :)

Jak widzimy, wąż chaosu zawsze zjada swój ogon. I dopóki nie zaakceptujemy prawdy, będziemy tak krążyć w sprzecznościach.

0

@Eric_Abidal_22
"Oczywiscie ze bede agresywny w stosunku do dyletantow podwazajacych prawdy naukowe i wierzacych w bajki z biblii."

Tak z ciekawości, czym zajmujesz się zawodowo? Ja na przykład cały dzień sprowadzam różne zjawiska w ludzkim ciele do precyzyjnych pomiarów, nie zlecam nawet jednego leku, badania czy zabiegu bez naukowych wytycznych opartych o tłuste metaanalizy. I na koniec dostrzegam, że jest to często niewystarczające do podjęcia słusznych decyzji bez rozważań etycznych, czy też metafizycznych, raz jeszcze, niemożliwych do zbadania metodą naukową. No, ale ja jestem dyletantem, nie to co moi rozmówcy, znawcy i obrońcy medycyny :)

Niezwykłym jest też, że ustaliliśmy już, iż rozważanie prawd przekazanych metaforycznie i symbolicznie w świętych tekstach, a dla Ciebie to dalej wybór między dosłownym wyławianiem z Biblii prawdy o istnieniu dinozaurów albo zupełnym odrzuceniem religii i "wybraniem nauki". Nie wiem, czy poletko, którego bronisz, jest warte tego zaangażowania.


0

@Comentateiro
"Czyli twierdzisz, że przyszłość istnieje? No to liczę na udany jutrzejszy poranek z aromatyczna kawą."

Zastanawia mnie, że ludzie tak bardzo chcą tłumaczyć sobie świat naukowo, tylko dopóki - o ironio - nauka jest zgodna z ich światopoglądem :) Najchętniej uproszczoną wersją fizyki do początku XX wieku.
Co ma stać się z tą wiarą, że jutro w ogóle będzie, skoro czas we współczesnej fizyce staje się jedynie iluzją powstającą w umyśle człowieka? Jak możemy coś planować, skoro razem z czasem upada determinizm i nasze decyzje przestają mieć wpływ na rzeczywistość? Czyż chcemy żyć jedynie iluzją? To tylko "maya". Obudźmy się i żyjmy zgodnie z naukową!

0

@Eric_Abidal_22
1) Dlaczego mamy w świecie tyle teorii naukowych, które są sprzeczne ze sobą i popadają w zapomnienie? Czyżby dochodzenie do prawdy wymagało mylenia się?
2) W jaki sposób dwie historie powstania człowieka są ze sobą sprzeczne? Ludzie, którzy spisali je obok siebie tego przypadkiem nie zauważyli, ale Ty już tak :)
Znaczenie rodowodu w hebrajskim świecie jest inne, niż współcześnie. Wymazywanie kogoś z rodowodu albo wręcz przeciwnie, dodawanie go do niego, miało - znowu - symboliczne znaczenie.

Ewangelia Łukasza skupia się między innymi na odliczeniu ilości pokoleń do Dawida i od Dawida. Zawiera też Adama, by wskazać związek Jezusa z cłą ludzkością.
Ewangelia Mateusza wplata z kolei do rodowodu kobiety (nietypowe dla Żydów), by zawrzeć tam m.in. Rachab i Betszeba, co ma symbolizować zaakceptowanie przez Chrystusa największych błędów i upadków Izraela jako także swojej historii. Ojciec Józefa nazywa się tu Jakub, by odbić pokolenia przodków Abrahama. Sama rozpoczyna się też Abrahamem, aby podkreślić jego znaczenia dla historii Izreala.

I dalej, wydarzenia Nowego Testamentu są również nawiązaniami do Biblii. Wyjazdu do Egiptu chyba nie trzeba przywoływać. Kolejność zjawisk ma być poukładana m.in. w chiazmy jako ówczesna tradycja LITERACKA. Lata, ilość ludów karmionych przez Jezusa itd. również są symboliczne, nie dosłowne.

Naprawdę, to wszystko było analizowane przez 2 tysiące lat. A teraz przychodzisz, ignorujesz znaczenie symboliczne i wydaje Ci się, że interpretacja dosłowna czegokolwiek dowodzi. Arogancja to mało powiedziane.

Naprawdę, nie znasz się na Biblii i interpretując ją i "obalając" bez jakiekolwiek wiedzy dajesz popis ignorancji. Może podyskutujmy o tym jaki to mit o Ikarze i Dedalu jest głupi, bo bliżej słońca wcale nie jest cieplej, ponownie, autystycznie ignorując SYMBOLICZNE znaczenie.

4,5,6 - czyli widzisz jak chętnie wchodzisz w rozważania metafizyczne :) Teraz możesz zastosować metodę filozoficzną i zacząć na nie odpowiadać przy pomocy logiki. Okazuje się, że nawet bez metody naukowej można dochodzić do logicznych wniosków. Stąd rozwój religii.
7 - taki naukowiec, a tak chętnie studiuje teologię :) jest tego więcej. Polecam jungowską "Obronę Hioba" jako świetne podsumowanie.
8 - piękno ekumenizmu i dialogu kultur. Szukajmy jak najdoskonalszej odpowiedzi, tak jak w nauce.


2

@YeastMoss Nie wiem dlaczego Cię to zastanawia. Jeśli kiedyś miałeś do dyspozycji tylko gusła i wyobrażenia, które są słabo umocowane w racjonalnej rzeczywistości, to coś co ma za sobą logikę, umożliwiającą spójne wyjaśnienie zjawiska jest bardzo atrakcyjne.
Co złego jest w uproszczonej fizyce XX wieku, skoro nawet w swojej uproszczonej wersji wyjaśnia zjawiska lepiej niż kapłan mówiący, że zaćmienie Słońca to ostrzeżenie wysłane przez bogów.
Przecież wiadomo, że na naszej planecie obowiązują lokalne zasady newtonowskiej fizyki i nie są aplikowalne do całego wszechświata. Ale to nie znaczy, że nie istnieją.

Nie rozumiem stwierdzenia "wiara, że jutro w ogóle będzie"?
Jaka wiara? Dlaczego stosujesz tak uparcie słowo wiara w tym kontekście?

Jeśli codziennie o 5.45 wyrusza z dworca w Poznaniu pociąg do Gliwic, to człowiek zakłada, że jutro też wyjedzie. To nie jest akt wiary. To akt wnioskowania z przesłanek.

Z czasem upada determinizm, ale pamiętaj, że z czasem. W związku ze wspomnianą przeze mnie lokalnością w której tkwimy, decyzje mają znaczenie.
To o czym mówisz dotyczy bardzo szerokich czasoprzestrzeni.

konto usunięte

2

@YeastMoss
I religia, i nauka objaśniają rzeczywistość. Różni je to, że religia niewiedzę zastępuje Bogiem, a nauka niewiedzę zastępuje wiedzą. Wiedza pobudza naukę, ale zabija Boga.

Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że człowiek jest czymś wyjątkowym we Wszechświecie. Człowiek jest tylko jedną z wielu form życia, jakie pojawiły się na Ziemi. A pojawiły się one tylko dlatego, że zaistniały ku temu odpowiednie warunki. Gdy dla jakiejś formy życia warunki przestają być odpowiednie, przestaje ona istnieć. To samo czeka człowieka. Ludzie nie będą w stanie przeżyć w warunkach, jakie zapanują po gwałtownym ociepleniu się klimatu. Wygląda na to, że procesu tego nie da się już powstrzymać i że XXI wiek będzie ostatnim w dziejach ludzkości. Nadchodzi chyba czas sztucznej inteligencji. Wątpię, by AI potrzebowała Boga, a już z pewnością nie takiego, który chodzi po wodzie i zamienia wodę w wino.

0

@Comentateiro No i właśnie o tym mówię - wybierasz przekonanie zgodne z Twoim światopoglądem, nie to najprawdziwsze, jeśli to najprawdziwsze wywołuje Twój opór, tak jak odkrycie, że czas jest iluzją.
I w fizyce, i w teorii ewolucji - których się tu tak zawzięcie broni - nastąpiły tak naukowe postępy, że ich uproszczone wersje są w zasadzie fałszywe. Teraz po długiej dyskusji o tym, że zrobimy wszystko by bronić naukę, okazuje się że baaaardzo łatwo się poświęcimy dla naszego "światopoglądu racjonalne". Wspaniały paradoks.

Ja nie rozumiem, czemu moi interlokutorzy tak bardzo się na to słowo "wiara" jeżą :) Albo nie, jednak rozumiem. Zaakceptowanie tego słowa zaczęłoby burzyć historie o opieraniu się na metodzie naukowej.
Słownik języka polskiego pwn:
2. «przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni»
Naprawdę nie rozumiesz? Naprawdę tak się upieram? :D

"To akt wnioskowania z przesłanek."
No i pięknie. Na temat etyki i metafizyki też dyskutuje się na podstawie przesłanek. Cały czas tylko próbujemy ustalić, czy można wyciągać wnioski bez metody naukowej, czy też, jak sugerowano, nie żadnej innej sensownej metody poznawania rzeczywistości.

Bardzo szerokich czasoprzestrzeni? Czy też cząstek elementarnych badanych w kilkusetmetrowych laboratoriach? Czy też i jednego i drugiego, ale akurat nie człowieka?

1

@barejant Nie widzę, żadnego logicznego w Twoim poście.

Człowiek nie jest wyjątkowy, bo zaistniały odpowiednie warunki, a sztuczna inteligencja nie potrzebuje Boga. Tu kompletnie żadne zdanie nie wynika z drugiego.
Widać za to coś zupełnie przeciwnego - dowód tego, jak światopogląd nieoparty na spójnej narracji popada w nihilizm, utratę sensu.

Tyle tutaj broniono metody naukowej, jako jedynego obiektywnego sposobu poznawania świata, a okazuje się, że za kurtyną czai się, nomen omen, apokaliptyczna wizja na następne 70 lat.
Bijącym w oczy paradoksem jest to, że człowiek nie jest wyjątkowy, jego sposób nadawania sensu światu można zlekceważyć, ale AI będzie sobie egzystowała w tej pustce sama dla siebie :D Przynajmniej dopóki wystarczy prądu.

1

@Eric_Abidal_22
"tak jak w nauce nie znajdziesz potwierdzenia że zabicie milionów ludzi jest źle tak i nie znajdziesz tego w religii. "
Och w nauce jak najbardziej - zmniejszenie dywersyfikacji genetycznej, utracenie puli genów jest jednoznacznie złą rzeczą z punktu widzenia gatunku, bez uciekania się do moralności. Sądzę że natura programuje w nas to przekonanie od pewnego stopnia skomplikowania, a więc od dość dawna, więc nawet zwierzęta w walkach o dominację, unikają zabijania i często silniejszy przegania przegranego.

1

@AxelF
"Och w nauce jak najbardziej - zmniejszenie dywersyfikacji genetycznej, utracenie puli genów jest jednoznacznie złą rzeczą z punktu widzenia gatunku, bez uciekania się do moralności."

Ciekawe, że jest masa ludzi opierających się na tej samej nauce, którzy będą utrzymywać, że depopulacja jest z naukowego punktu widzenia konieczna dla zmniejszenia kosztów środowiskowych i (:D) przetrwania ludzkości. Tak, ta nauka to nam daje jednoznaczny światopogląd.

"zwierzęta w walkach o dominację, unikają zabijania i często silniejszy przegania przegranego. "
Lew alfa po przejęciu pozycji morduje potomstwo poprzedniej alfy. Chcemy w końcu ustalić prawdę, czy ponownie dopasowywać naukę pod "światopogląd naukowy"?

"jednoznacznie złą rzeczą z punktu widzenia gatunku, bez uciekania się do moralności"
Tylko, że nazywanie czegokolwiek dobrym lub złym jest już osądem moralnym, więc sam się właśnie do moralności uciekłeś.
W teorii ewolucji nie ma żadnego "dobra" i "zła". To Ty ją do niej właśnie wmieszałeś, przekonując, tak dla ironii, że możesz z nauki wyprowadzić moralność. Jeśli gatunek nie przetrwa, to z braku przystosowania, co preferuje po prostu gatunki lepiej przystosowane i tak kształtuje różnorodność. Krótko mówiąc - ani przetrwanie gatunku, ani jego wyginięcie nie jest ewolucyjnie złe. Jest jedynie zjawiskiem.

Ale pobawmy się tym dalej. Jeśli nazywasz jednoznacznie złą rzeczą zmniejszenie dywersyfikacji genetycznej, to znaczy że dobre jest posiadanie licznego potomstwa. Badania wykazują jednoznacznie, że osoby religijne mają liczniejsze potomstwo, niż osoby niewierzące.
Religia w tym ujęciu nagle staje się siłą prowadzącą do zmniejszenia ilości zła :)

2

@YeastMoss
"A czy ja gdzieś mówiłem, że to metafizyka? To inny dział filozofii, zwany etyką. Sprawa dotyczy wykazania, że w takich sprawach zaczynasz rozwiązywać problem bez użycia metody naukowej,"

Ale przesuwasz dyskusję w jakąś abstrakcję - fakt, że dylemat moralny rozwiązujesz za pomocą etyki/prawa jest dla Ciebie dowodem dokładnie na co? To nie jest żadne "inne rodzaje postrzegania rzeczywistości" tylko etyczna ocena faktów, które poznałeś za pomocą zwykłych zmysłów.



"(..)ale zapominasz o systemie wartości, który nie podlega ocenie naukowej, a jest kategorią wiary."

Nie, właśnie to Ci wykładałem jako swoją opinię i tu się wcale nie zgadzamy. Dla mnie, moralność/etyka/system wartości wcale nie są kategorią wiary. Są przyrodzoną cechą osobowości, tworem cywilizacji i charakterystyką gatunku.



" W takim razie zamiast wynajdywać inne czynniki, skupmy się na tym od czego się zaczęło. Holokaust jest konsekwencją patologicznej filozofii, która była próbą stworzenia nowej sekularnej etyki.

Jeśli mamy zacząć od początku, to zacznijmy od motywacji, że jedna wiara jest lepsza niż inna, która popychała znaczny odsetek ludzi przez całą historię by mordowali innych - brat brata często. Stawała się też pretekstem do morderstw politycznych, mordowania kobiet itd. Twój przykład z resztą jest doskonały - niektórzy najbardziej inspirujący Cię filozofowie, w tym Jung bardzo pochlebnie wypowiadali się o nazizmie. Czegóż dowodem to jest? Nietzsche zanim zmądrzał, bardzo podziwiał Wagnera który też sympatyzował z pangermańskimi, pruskimi poglądami o wyższości rasy.



"Punktem wyjścia była zresztą teoria ewolucji i odkrycia genetyki, co doskonale pokazuje czym staje się "światopogląd naukowy" bez zewnętrznego systemu wartości."

Tylko właśnie religie przez więcej niż 2 tys. lat, są dowodem na to, co się dzieje, jeśli ktoś dochodzi do przekonania że system wartości oparty akurat na jego religii jest lepszy niż na religii sąsiadów.



"Historia stworzenia bomby nie ma żadnego znaczenia w kontekście konsekwencji stosowania narzędzi naukowych, czy zdobytych dzięki nauce przy użyciu systemu wartości. Nie mylmy tematów."

Ależ ma, to konkretny przykład na to, że do momentu zastosowania wynalazku, żadne systemy wartości nie mają wpływy na twórców idei. Ci którzy ścigali się o udowodnienie teoretycznej możliwości rozszczepienia jądra, nie zastanawiali się nad bombą, a to ledwie 15 lat od jej zastosowania, więc to nie była bardzo hipotetyczna idea. Sami wynalazcy miewają dylematy moralne, ale zazwyczaj i tak konkretny wynalazek w pewnym stanie wiedzy, jest raczej nieuchronny. Dlatego mieszanie w ten proces moralności jako siły sprawczej/deterministycznej jest po prostu nieprzekonujące.

Ja nie potrafię podać przykładów wielkich wynalazków na których powstanie miała wpływ głównie moralność (może majtki). Idee oczywiście się znajdą, ale tu jest inny proces i cywilizacja "strzela troszeczkę" stąd próby z faszyzmem/komunizmem/nacjonalizmem/niewolnictwem/fanatyzmem religijnym itd. Wiele z tych złych idei wymyślali ludzi religijni, więc nie widzę tu ścisłej korelacji między poprawą jakości pomysłów, a wiarą pomysłodawców.



"Naprawdę nie odkrywasz Ameryki dowodząc, że człowiek potrzebuje fizycznego ciała, by doświadczać świata :)"

Czyli mamy to ustalone. Jednocześnie nie posunąłeś się o krok, w udowodnieniu że eteryczne, pozazmysłowe odczucia mają jakiś wpływ na moje życie.

I nie, etyka nie jest pozazmysłowym odczuciem. To świadoma koncepcja, jak wspomniałem według mnie obserwowalna w przyrodzie i historii naszego gatunku od zarania.



""Ale odkładając żarty na bok, przez całą historię towarzyszą nam wybitne jednostki..."

Czyli potwierdzamy to, do czego zmierzałem, można wyciągać precyzyjne wnioski bez metody naukowej. Reszta to niepotrzebny szum."

Czekaj, ale to już tani chwyt retoryczny. Nigdzie temu nie przeczyłem, by trzeba to było potwierdzać. Według mnie wybitna jednostka, to taka która dzięki wykształceniu, doświadczeniu potrafi otrzymane zmysłowe bodźce uporządkować w spójne ide, koncepcje, myśli. Może się realizować na różnych polach - finansów, wojny, filozofii, muzyki, słowa pisanego...

Sednem są nauki ścisłe i nauki humanistyczne. Ale nie ma tu nigdzie miejsca na poznawanie pozazmysłowe/religijne. Wszystko co tworzy zarówno biolog, fizyk jak i powieściopisarz jest wynikiem jego pracy, doświadczeń i jeśli to praca naukowa metody naukowej.

Dokonujesz za to wolty,

"Metafizycznie, oznacza dla mnie tyle co poza światem poznawalnym zmysłowo. I jak już mielę przez cały post, wartości czy sensu nie poznajesz ani wzrokiem, ani słuchem, ani dotykiem, ani smakiem, ani też węchem. Jest to inna kategoria poznania." pisałeś wcześniej, a teraz nagle przesuwasz się do twierdzenia, że od początku chodziło Ci o "można wyciągać precyzyjne wnioski bez metody naukowej" jakby jedno było zamiennikiem drugiego. Nie jest.

Jakimi kanałami miała dotrzeć inspiracja do pisarza? Ja twierdzę że dzięki temu co przeczytał, zobaczył, usłyszał. Sam utwór bazuje na przetworzeniu tych informacji i nie ma tu miejsca na metafizykę.



"A z drugiej strony wiele zapisków ze starożytności przetrwało tylko dzięki chrześcijańskim mnichom gromadzącym i przepisującym te zapiski. Czyli podsumowując - przekazujesz dalej to, co wydaje się przydatne i odrzucasz to, co się przydatne nie wydaje. Myślę, że byłoby hipokryzją z Twojej strony uważać to za zbrodnię "

Widzisz i jak zwykle "diabeł" nomen omen, tkwi w szczegółach. Jak wiele drogocennych manuskryptów celowo zniszczono, jak wiele przerobiono "pod konwencję religijną", jak wiele ocenzurowano w stosunku do tych które uratowano.



"Najzabawniejszy jest z tego jedyny możliwy wniosek: krytykujesz chrześcijaństwo za jedynie taki zestaw zapisków, jakie przetrwał do dziś. Z drugiej strony wyciągasz wnioski z tego, co przetrwało. Żadna inna wiedza, która się rozmyła i została utracona dla Ciebie niedostępna.

Mylisz się zupełnie. Arabowie w swoich bibliotekach również uratowali bardzo wiele pism, wiele przetrwało do naszych czasów, jeszcze inne utrwalono np. na kamieniach, glinianych tabliczkach. Oczywiście że szkoda części której utracono, ale nie rozumiem jak z faktu że nikt nie potrafi dokładnie powiedzieć co w niej było, sprawia że krytyka mnichów celowo niszczących, lub nieumiejętnie kopiujących teksty źródłowe jest nieuprawniona. To tak, jakby fakt że nie znasz z imienia i nazwiska ofiar holocaustu, sprawiał że mniej godny potępienia jest czyn ich katów.



"Ergo, myśl chrześcijańska, która ukształtowała w ogóle dostępną do dziś literaturę jest w Tobie żywa."

Jestem na tyle krytycznym "konsumentem", że potrafię oddzielić tę myśl z którą się nie zgadzam, albo którą chrześcijaństwo chętnie sobie przypisuje ale jest po prostu ludzka i humanitarna, a sami chrześcijanie dość lekko do niej podchodzą. Nie wiem jak uzdolnionym krytykiem tej myśli jestem, ale wydaje mi się że na tyle by mieć własne zdanie.



"Kwestia dotyczyła krytyki literatury na podstawie jej znajomości, czy nieznajomości. Znowu - nie mieszajmy tematów."

No nie, ale różnica jest zasadnicza. Jeśli krytykuje coś, co ma ambicje sterować moim życiem to kwestia zrozumienia tej książki jest bardzo ważna, jeśli krytykuję newtona, który spisał obserwację i wywiódł je poza te najprostsze schematy, to wciąż bez szczegółowej znajomości matematyki i samej księgi, mogę odnieść się do konkretnych obserwacji i tech skonstruowanych na ich podstawie. Że jest to bezcelowe, bo na poziomie zwykłego człowieka te obserwacje i tezy są 100% potwierdzalne to inna sprawa. Książe typu biblia mamy po prostu "wierzyć na słowo" mimo widocznych niekonsekwencji, absurdów i braków i to jest diametralna różnica.



Uderz w stół, a nożyce się odezwą. A ja myślę, że napisałem niezaprzeczalny biologiczny fakt, że istnieją dwie płcie oraz że rozwija się trend (a może nawet religia), która uważa nazywanie tego faktu za "nietolerancyjny".

W porządku, jasne że jako lekarz znasz się lepiej na sprawie. Potrafisz precyzyjnie nazwać to, co ja miałem na biologii 22 lata temu w szkole średniej. Jedyną moją motywacją jest wspomniana niechęć do ataków na osoby trans płciowe. Ty z kolei wiele piszesz o etyce, moralności a moje dość oględne stanowisko (przyznaję niezbyt precyzyjne i nie medycznie sformułowane, bo nigdy mnie ten temat nie zajmował szczególnie, poza kontekstem że staje się źródłem wykluczania, psychicznych problemów), bezlitośnie miażdżysz, ale Twoją motywacją dla odmiany jest " a naszą motywacją w zmianie języka nauki miałaby być

"inkluzywność" jest zarówno atakiem na są naukę, jak i siłą rzeczy, na medycynę"

jest domniemany atak na naukę. Mamy więc moją empatię, vs twoje zabetonowanie i to w sprawie o którą nie warto się kłócić, bo odwracając sytuację od dłuższego czasu dowodzisz mi potrzeby moralności nauki i metafizycznej strony jaźni.



"Twarde opracowania naukowe na temat interpłciwości i zespołów dezaprobaty płci nie stosują innego słownictwa. "

Stwarzasz tu sztuczny dylemat konfrontując tu język potoczny, ewoluujący żywy twór z językiem ścisłej nauki.

Ile osób mówi na pojemność dysku SSD komputera "pamięć", ile osób choćby wie ile kilobajtów ma Mbit ? Ile osób rozróżnia typ sieci z jakim się łączy, pytając o wifi?

To bardzo ścisłe terminy, ale w życiu funkcjonują ich uproszczone odpowiedniki i nikt się konferencja z 1987 roku wpinając do karty kabel zgodny ze standardem IEEE 802.3e



"Jeśli chcemy przede wszystkim bronić nauki (dla Ciebie ponoć jedynej istotnej metody poznania rzeczywistości) to raczej nie powinniśmy pozwalać, by aktywiści wpływali na towarzystwa naukowe, prawda?"

Po raz kolejny tani chwyt retoryczny. Czemu zakładasz, że osoby trans płciowe, same, lub reprezentowane przez kogoś, chciały zdobyć wpływ na "towarzystwa naukowe", by zmienić nazewnictwo, terminologię naukową płci? Czemu nie możesz uznać, że wystarczy im społeczna świadomość ich problemów. (wyłączam ekstrema spektrum).



"Ale jest to znakomite podsumowanie dyskusji o poznaniu naukowym jako niewystarczającym dla zorientowania się w rzeczywistości, a wymagającym jeszcze hierarchii wartości do nadania kierunku."

Które konkretnie. To wmieszałeś naukową definicję płci, do społecznego problemu osób trans płciowych i uczyniłeś z tego 0/1 dylemat medycyny, jako nauki który rozstrzygasz bezwzględnie na stronę nauki i domagasz się "a wymagającym jeszcze hierarchii wartości do nadania kierunku." ? Nie dostrzegam tu logiki tego podsumowania.

Widzę dwie różne rzeczy, które zmieszałeś.

Bardzo zwielokrotniłeś ilość wątków w ogóle od początku tej dyskusji, która miała rozstrzygnąć jak osoba wierząca godzi religię ze współczesną nauką mimo oczyswistych sprzeczności.

Nie jesteśmy ani trochę bliżej odpowiedzi.

Wprowadziłeś mnóstwo pobocznych wątków, w tym domniemane postrzeganie pozazmysłowe, którego doświadczanie jest potrzebne do nadania nauce jakiegoś kierunku, nie przytaczając ani jednego przykładu na wynalazek do którrego powstania owo postrzeganie pozazmysłowe by się miało przyczynić, lub przewartościować go etycznie.



"Nauka sama w sobie jest pozbawiona tego wartościowania i po pierwsze nie może być źródłem moralności, po drugie musi być nią uzupełniona."

znów odpowiadasz na tezę, której nigdy nie wygłosiłem. Etyka/Moralność to zupełnie inna rzecz niż nauka. Oddzielam jedno od drugiego, do momentu kiedy konkretną zdobycz nauki stosujemy w praktyce(lub chcemy zastosować) - wtedy człowiek ocenia etycznie skutki/konsekwencje.



"Moralność z kolei przeplata się z metafizyką i nawet próbując temu zaprzeczyć będzie trzeba wejść po kolana w metafizykę, by rozważyć np. realizm i antyrealizm moralny."

I tu poza filozoficznymi dysputami, znów zbaczasz na margines dyskusji. Absolutnie Moralność/etyka są odczuciem syntetycznym - połączeniem intuicji osobniczej/gatunkowej, doświadczenia, społecznych norm, prawa. Do żadnych metafizycznych doświadczeń nie ma potrzeby się uciekać.



"Wobec tego w ogóle nie rozumiem, dlaczego wierzysz, że jakieś badania neurobiologiczne w przyszłości wykluczą inne sposoby poznania rzeczywistości poza nauką."

jeśli udowodnią ich istnienie, zmienię wtedy zdanie na podstawie dowodów, będzie zapewne o tym głośno. Jeśli umrę wcześniej, to umrę w nieświadomości jak pokolenia przede mną. Rozmawiamy "na dziś" i na dziś nie ma żadnych naukowych dowodów na istnienie takich sposobów. Mnie to wystarczy.



"To tak jak próbować odkręcić śrubę za pomocą młotka."

Czyli opieranie się na znanych i udowodnionych naukowych podstawach, to odkręcanie śruby za pomocą młotka, a jednocześnie poparcie postulatów społecznych pewnej grupy, dla której są one istotne, to zamach na naukę. Niespójne w ustach świeżo nawróconego obrońcy nauki :)





To potwierdzenie również, że każdy opiera się na jakimś systemie przekonań, a więc na pewnego rodzaju religii (używam tak tego terminu za m.in. Hararim). Co gorsza, powtarzam, jeśli sami nie wybierzemy tej religii, zrobi to za nas ktoś inny (albo ona sama).

Dopuszczasz fakt, że owe twierdzenia są budowane na filozoficznych założeniach, które mogą być zupełnie błędne, nieistotne z punktu widzenia cywilizacji? Nie ma ściśle naukowych dowodów na ich poparcie, więc są beletrystyką, domeną humanistyczną, którą możesz zgłębiać, interpretować podzielać lub nie? Ścisłe koncepcje filozoficzne, zmieniają się bardzo często. Te najogólniejsze trwają dłużej.

Można przytoczyć tuzin sprzecznych koncepcji - od religijnych (każda religia twierdzi że jest tą prawdziwą), po filozoficzne. Tylko to wciąż nie zmienia nic konkretnego w świecie.

Zapewne pan Harari uważa się za osobę etyczną, o zdefiniowanej własnej "religii", jednocześnie związał się Klaus Schwabem, który jest postacią otoczoną kontrowersjami. Jest doradcą w forum ekonomicznym Davos, które samo w sobie jest przedmiotem kontrowersji moralnych. Gdzie więc gwarancje moralności, po wyborze swojej "religii". A jeśli takich nie ma, to po co ją wybierać?

Dla mnie osobiście to bardzo naciągana koncepcja, potrzebna komuś kto szuka znaczenia w życiu i nie potrafi bez sztucznych tworów go nadać.

Na co dzień, nie zastanawiam się czy zespół moralnych/etycznych poglądów które wyznaję ktoś zwie religią, tylko rozstrzygam dylematy przed którymi staję i staram się podejmować dobre decyzje. Cała reszta to wirtualne problemy.



"Przykładowo pokazałeś teraz, że nie tylko nie kierujesz się wyłącznie nauką, jesteś w stanie ją nawet troszkę nagiąć dla poglądów filozoficznych."

Kieruję się normami społecznymi, etyką. Nauką podpieram się w rozszerzaniu wiedzy o świecie, wyjaśnianiu świata wokół. Gdybym był naukowcem, pewnie potrzebowałbym jej do pracy. Nie szukam jednak sztucznych wymiarów metafizycznych. To w ogóle nie ten poziom.

Jednak jeśli zastanawiam się na temat wiary, to jej niespójność z współczesną wiedzą jest jednym z wieeeeeelu argumentów, które przekonują mnie że jest równie wartościowa co bajki o smokach. Też jest dobry książę i zło, tylko czy to przybliża mnie do lepszych wyborów dnia cosdziennego? Ani trochę.



"Wychodzi na to, że Twoje wartości porządkuje w tym przypadku wiara w wagę tolerancji, wagę komfortu fizycznego innych ludzi itd. Jesteś gotowy zmieniać język nauki (a więc same jej rozumienie), by służyć tym wartościom.""

Strasznie uparłeś się żeby odpowiadać na własną tezę. Nigdzie nie napisałem że chcę zmieniać język nauki. Wręcz przeciwnie.

"Nie bronię całego spektrum, w tym krańcowo absurdalnych, poglądów na ilość płci. Wiem że są dwie z zasady, bo tak nas wymyśliła natura."

Co Ci trochę umknęło. To jednak że nie mam problemu, by w społeczeństwie normy ewoluowały, że rozumiem, ze jako ludzkość trochę się zmieniliśmy od czasu kiedy osoby trans płciowe, były zamykane w gabinetach dziwadeł i cyrkach, nie znaczy że walczę z nauką co inklinujesz usilnie.



"Myślę, że ten XV-wieczny kościół nieakceptujący nauki, bo jest niezgodna z przekonaniami religijnymi nie jest wobec tego taką zagadką :)"

Tego zdania nie rozumiem, jeśli uważasz, że wynika logicznie z poprzednich Twoich twierdzeń, to ja tego nie widzę.



"To wpychanie słów w moje usta zaczyna być powoli męczące. Podane przeze mnie przykłady z mojego życia zawodowego otwarcie temu przeczą."

A to nieco autoironiczne :)



"Uparcie ignorujesz różnice między poznaniem obiektów fizycznych (takim obiektem jest samolot), do których stosujemy metodę naukową, a z poznaniem etycznym i metafizycznym. "

Jeszcze raz uproszczę pojęcia. Nauka ścisła/ Nauki humanistyczne z podziałem na arts (w tym beletrystyka - biblia) i social science. Nauki ścisłe są przeznaczone do poznawania świata stricte, te drugie to dziedziny sztuki, poznawanie historii, nauki społeczne, filozofia. Pierwsze metodę naukową stosują ściśle, drugie w zależności od tego na czym się koncentrują - nie da się ściśle zmierzyć wartości dzieła literackiego. Jednak uznawanie literatury, w tym sf jako dowód na pozazmysłowe poznawanie świata jest dla mnie abstrakcją.


"To wpychanie słów w moje usta zaczyna być powoli męczące. Podane przeze mnie przykłady z mojego życia zawodowego otwarcie temu przeczą."
Odrobina autoironii?

"Uparcie ignorujesz różnice między poznaniem obiektów fizycznych (takim obiektem jest samolot), do których stosujemy metodę naukową, a z poznaniem etycznym i metafizycznym."
Ty zaś uparcie ignorujesz prostotę otaczającego Cię świata. Jest nauka ścisła, bezwzględnie podpierająca się metodą naukową, jest nauka humanistyczna, która dzieli się na arts i social science, w której celowość zastosowania metody naukowej jest związana z tym, co chcesz osiągnąć. Pisząc beletrystykę jak biblia, nie musisz sięgać po metodę naukową, podobnie jak przy dyskusji o wartości obrazów. Z drugiej strony opracowując prawo, zbierając materiały archeologiczne czy historyczne, musisz metodę naukową dla wartości prac zachować.
Wpisywanie do tego prostego podziału metafizyki, jest po prostu nadużyciem. Jaka etyka kieruje tez piszącym książkę o historii powstania damy z łasiczką, poza zgodnością z faktami, jeśli nie misze powieści a książkę naukową?

1/2 (2000 znaków)

1

@YeastMoss
"Węże są zagrożeniem dla wszystkich naczelnych, ponieważ żyją na drzewach, podobnie jak małpy. Dalej można rozważyć połączenie różnych struktur mózgu, które zaszło u człowieka i umożliwiło myślenie metaforyczne i symboliczne."
Według dostępnych informacji, szacuje się, że około 10-25% wszystkich znanych gatunków węży prowadzi nadrzewny tryb życia. Jakiś jeden konkretny musiał nam cholernie zaleźć za skórę skoro wyprzedził pumy które są większe, silniejsze i też spokojnie łażą po drzewach.



"Jak mamy zaakceptować, że religia nie ma nic do etyki, to proszę, bądźcie konsekwentni i wycofajcie się z wcześniejszych sugestii, że Chrześcijaństwo czy Islam przyczyniło się w jakikolwiek sposób do niemoralnych zachowań :)"
Kolejny tani chwyt retoryczny. Przecież to jest bzdura. Są konkretne przykłady, że religia powodowała ludobójstwo - krucjaty, wojny religijne, terroryzm, a my twierdzimy jedynie że w kolejności powstawania dzisiejszej etyki/moralności ważniejsza jest ta wrodzona, intuicyjna, gatunkowa, społeczna. Wszystkie wielkie i szereg pomniejszych religii mają podobne przykazania - zakaz zabijania, naganność kradzieży, szacunek dla starszych. To są elementarne normy etyczne. Nie ma w tych faktach żadnej sprzeczności - religie potrafią zainspirować do najgorszych ludobójstw, ale opierają się na etyce i moralności znanej od zarania cywilizacji. Chrześciaństwo adoptowało pogańskie święta itd.



"Jak już wspominałem, badania behawioralne, socjologiczne i antropologiczne dowodzą, że nie da się stworzyć funkcjonującej społeczności większej niż około 150 członków bez jednoczącej rzeczywistości intrasubiektywnej."
Ale co to oznacza? Czy jeśli grupa która ma 140 członków, nagle rozmnoży się do 160 to nagle wszyscy mają ochotę wszystkich zabić, szczególnie swoje matki, potem ukraść wszystkie banany sąsiadowi?
Nie to, oznacza, że bez pewnych społecznych norm, grupa nie może się tak rozrosnąć i dalej działać jako grupa, bo pojedyncze osobniki przestają ją traktować już jak jedną grupę.
Ale to nie znaczy że na pewnym etapie naszego rozwoju to nie musiało się zmienić. Społeczności zbieracko-łowieckie przeszły od kilkudziesięciu osobników do kilkuset i do miast. To jest właśnie ewolucja. Nasz wrodzony "układ" etyczny, moralny dostosował się do zwiększającej się liczebności grupy. Powstania proto-religii można się doszukiwać w kształtujących się rolach społecznych. Mężczyźni latali za zwierzyną, kobiety chodziły do lasu zbierać jagody. Dzieci zostawiano pod opieką starszych kobiet, które miały doświadczenie z ziołami, owocami i miały sporo czasu. Miały wiedzę jak leczyć choroby i rany. Spełniały rolę pierwszych kapłanek i ich rola była pierwszą przesłanką dla szacunków dla ojca/matki. Skoro przeżycie zależało od losu, a przyroda była tajemnicą to wyjaśniano różne zjawiska uczłowieczając je. Taka była nasza historia te kilkanaście tysięcy lat temu. Te wrodzone normy etyczne/moralne jak nie zabijanie się, pozwoliły zachować minimalne urozmaicenie genetyczne kiedy w pewnym momencie populacja homo sapiens spadła do ok. 40 tys osobników. Nie widzę tu wielkiej roli religii w dzisiejszej postaci.





"Przemawiała przez nich nowa, rewolucyjna ideologia, silnie oparta o "światopogląd naukowy", nie nauki Chrystusa."
Akurat głównie była oparta na metafizycznych/filozoficznych koncepcjach nadczłowieka, wyższości ras, posłannictwa od dziejów, Żeby nie być gołosłownym :
"Niemieccy naziści, tworząc ideologię wyższości „rasy aryjskiej”, zaczerpnęli z tradycji Ariów również ten starożytny symbol, czyniąc zeń w 1920 roku godło NSDAP, a następnie symbol państwowy III Rzeszy. Hitler prawdopodobnie zetknął się ze swastyką w dziełach Guido von Lista. List popularyzował swastykę jako symbol niezwyciężonego niemieckiego herosa[13]. Za osobę, która namówiła Hitlera do użycia swastyki uważa się współtwórcę DAP, Antona Drexlera. Związany był on pośrednio z Towarzystwem Thule"
"Towarzystwo Thule (niem. Thule-Gesellschaft) – tajna organizacja rasistowska i okultystyczna, która powstała w Monachium w końcowej fazie I wojny światowej. Nazwa pochodzi od mitycznej wyspy Thule, która dla starożytnych Greków była najbardziej na północ wysuniętym lądem. Stąd nazwa ta miała duże znaczenie dla wyznawców nordyckich kultów."
Jak dla mnie to głównie para-religijne, metafizyczne brednie. Para-nauka była była tylko protezą, usprawiedliwieniem bzdurnych hipotez. Odwróciłeś Ciąg przyczynowo skutkowy.


"Ale OK, zrób sobie eksperyment i podejmuj przez chociaż jeden dzień decyzje oderwane od jakiegokolwiek systemu wartości."
Ja robię tak codziennie. Podejmuję najlepsze decyzje według mojego doświadczenia, przemyśleń, analizy przewidywalnych konsekwencji. Absolutnie mam w nosie systemy wartości i nie zastanawiam się nad nimi. To jest chyba definicja świadomości wyboru.
Podam inny przykład, jeśli malujesz sobie radośnie jakiś pejzażyk, stojąc na wycieczce w górach bo spodobała Ci się okolica, trzasnąłeś dolinkę wracasz do domu, a Twój kolega pokazuje Ci bardzo podobny obrazek w książce o malarstwie inspirowanym górami świętokrzyskimi, to czy Twój radosny obrazek stał się nagle inspirowany "wielką księgą malarstwa gór świętokrzyskich", czy był Twoim autorskim dziełem?


""Broniąc nauki udawajmy, że istnieje tylko jeden ze światów Poppera :D"
Masz tendencję do komplikowania najprostszych rzeczy. Schodząc na śniadanie zastanawiasz się czy jajka istniejące w pierwszym, poznawalnym świecie Poppera, uda Ci się usmażyć tak, by Twój osobisty drugi świat Poppera, następnym razem nie czuł potrzeby by sięgnąć po książkę kucharską z trzeciego świata Poppera?


"Jak widzimy, wąż chaosu zawsze zjada swój ogon. I dopóki nie zaakceptujemy prawdy, będziemy tak krążyć w sprzecznościach."
...lub umrzemy z głodu gapiąc się na przypalone jajka czekając na głos ze świata Poppera.

2/2

2

@YeastMoss Nieprawda. Nie wybieram przekonania zgodnego z moim światopoglądem. Po prostu wybieram przekonanie.

Gdyby tak było jak piszesz, dziś siedziałbym w kościele i wznosił modły. Bo byłem wierzący. Więc mój światopogląd był jasny - wierzący. Gdybym dobierał poglądy pod ten światopogląd, odrzucałbym racjonalne argumenty.

Wybrałem przekonanie, które nie jest naznaczone skrajną bajkowością mimo, że tkwiłem po uszy w bajkowości. Trochę poszedłeś tokiem politycznym - jesteś w bańce więc popierasz wszystko co tam głoszą. Nie doceniasz mnie. Jestem otwarty na zmianę toku myślenia - warunek: proszę mnie przekonać.

Dlaczego się jeżę na słowo wiara? Bo irytuje mnie niezmiennie, że można porównywać na poważnie wnioski z realnych przesłanek i wnioski z bajki.
Realizm istnienia samej wiary i tego co z niej wynika nie dowodzi w żaden sposób prawdziwości istnienia fundamentu z którego wyrasta. Można mówić o klasycznym budowaniu pięknej iluzji. Oczywiście, chyba, że ktoś wykaże, że to nie iluzja.

"Zaakceptowanie tego słowa (wiara) zaczęłoby burzyć historie o opieraniu się na metodzie naukowej"

Dlaczego się upierasz tak mocarnie by wmówić nam, że coś złego widzimy w słowie wiara. Po prostu w przeciwieństwie do Ciebie, nie uważamy, że metoda naukowa ma z wiarą cokolwiek wspólnego. Oczywiście można skakać po różnych odcieniach znaczeniowych tego słowa, ale weźmy to podane przez Ciebie.

Einstein nie dochodził do swoich wniosków ponieważ wyrażał "przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni" jako fundament swojego myślenia. Chyba, że hipotezę naukową uznasz za akt wiary.
No dobrze uznajmy to za pewien akt wiary i porównajmy to z wiarą w bogów.
Gdyby Einstein chciał zadziałać analogicznie musiałby przyjąć zgodnie ze swoją wiarą założenie i na tym skończyć. Wtedy wiara jako przekonanie, że coś jest słuszne zamieniłoby się w wiarę bezwarunkową ,wręcz religijną wedle słów 'błogosławieni, którzy nie przeprowadzili dowodu a uwierzyli".
I tyle stwierdzamy, wierzymy, nie udowadniamy. A nauka tak nie działa.

Zatem czy w Twoim zdaniu o zaakceptowaniu tego słowa nie tkwi fundamentalny fałsz i mieszanie płaszczyzn?

Nie tylko szerokich czasoprzestrzeni, bowiem tych aspektów, do których nie stosuje się prosta fizyka jest pewnie niezliczenie wiele. Podałem tylko przykład.

"Cały czas tylko próbujemy ustalić, czy można wyciągać wnioski bez metody naukowej, czy też, jak sugerowano, nie żadnej innej sensownej metody poznawania rzeczywistości."

Jako dziecko nie opierasz się na metodzie naukowej a poznajesz rzeczywistość, więc nie wiem jakie poznanie rzeczywistości masz na myśli.
Poznanie powierzchowne czy dogłębne, aż do rozebrania tej rzeczywistości do fundamentów.

1

@YeastMoss "Ciekawe, że jest masa ludzi opierających się na tej samej nauce, którzy będą utrzymywać, że depopulacja jest z naukowego punktu widzenia konieczna dla zmniejszenia kosztów środowiskowych i (:D) przetrwania ludzkości. Tak, ta nauka to nam daje jednoznaczny światopogląd."
Znajdą się pewnie ludzie, którzy uważają że mycie rąk po wyjściu z kibla, to jedynie luźna sugestia. Nie każ mi proszę bronić ich opinii

"Tak, ta nauka to nam daje jednoznaczny światopogląd."
Tak, nauka daje. Według danych najzdrowszy jest przyrost naturalny zapewniający wymienialność pokoleń pewnym marginesem. Wydaje mi się, że panuje pewien konsensus. Że cywilizowany świat, który przejmuje się zdaniem nauki na ten temat jest raczej zaniepokojony ujemnym przyrostem naturalnym, ale jednocześnie nie dąży do modelu Nigru w którym 50% populacji to ludzie poniżej 15 roku życia.

"Lew alfa po przejęciu pozycji morduje potomstwo poprzedniej alfy. Chcemy w końcu ustalić prawdę, czy ponownie dopasowywać naukę pod "światopogląd naukowy"?"
Czy kiedykolwiek napisałem, że to są bezwzględnie uniwersalne zasady u wszystkich gatunków? Nie, napisałem to bez przymiotnikowo, ale można się łatwo domyślić, że chodzi o "jest wiele przykładów" a nie "bezwzględnie wszystkie".
Po prostu się czepiasz.

>>""jednoznacznie złą rzeczą z punktu widzenia gatunku, bez uciekania się do moralności"

Tylko, że nazywanie czegokolwiek dobrym lub złym jest już osądem moralnym, więc sam się właśnie do moralności uciekłeś."
To jeśli nazwę to "rzeczą niepożądaną" z punktu widzenia gatunku, to już zabrzmi lepiej ?
Możemy się rozbijać o semantykę, jak tak lubisz ale generalnie to nudne.

"przekonując, tak dla ironii, że możesz z nauki wyprowadzić moralność. Jeśli gatunek nie przetrwa, to z braku przystosowania, co preferuje po prostu gatunki lepiej przystosowane i tak kształtuje różnorodność. "
Sprowadzasz dyskusję do absurdu próbując udowodnić że przypisuję moralność jednokomórkowcom. Nie, dla mnie pewne zachowania ocierające się moralność, ewoluują tam gdzie zwierzęta mają społeczny kontakt z osobnikami swojego gatunku tworząc stado i musząc podjąć decyzje typu "moja natychmiastowa korzyść" vs "długofalowa korzyść całej grupy w tym moja". Część tych wyborów może być świadoma, część mogła wyewoluować. Są różne przykłady, co właśnie dowodzi że ta zwierzęca moralność jest wytworem przystosowania ewolucyjnego.
Im bardziej w stronę społeczeństwa ewoluowali nasi przodkowie, tym bardziej wielkość Twoich 150 osobników musieli przekraczać.
Nasze społeczeństwo to także socjopaci. Niektórzy silnie religijni, a jednak potrafią bez mrugnięcia np zabić z zimną krwią i odrzeć ze skóry.
W sądach okazuje się, że są niepoczytalni. Często od najmłodszych lat przejawiają okrucieństwo wobec rówieśników, zwierząt.
To właśnie przykłady kiedy ta naturalna, ewolucyjna etyka/moralność nie działa.

"Krótko mówiąc - ani przetrwanie gatunku, ani jego wyginięcie nie jest ewolucyjnie złe. Jest jedynie zjawiskiem."
Dla danego gatunku i osobników do niego należących, nader niefortunnym i dlatego każdy większość gatunków na pewnym etapie rozwoju, ma coś takiego jak "instynkt przetrwania". Możesz to nazwać składową proto-moralności. Ewolucja zdecyduje jakie zachowania w przypadku danego gatunku prowadzą do sukcesu"

"Ale pobawmy się tym dalej. Jeśli nazywasz jednoznacznie złą rzeczą zmniejszenie dywersyfikacji genetycznej, to znaczy że dobre jest posiadanie licznego potomstwa. Badania wykazują jednoznacznie, że osoby religijne mają liczniejsze potomstwo, niż osoby niewierzące.

Religia w tym ujęciu nagle staje się siłą prowadzącą do zmniejszenia ilości zła :)"
To pobawmy się dalej. Chrześcianie są generalnie zdecydowanie mniej płodni niż wyznawcy Allaha. Czy to znaczy że mamy się skonwertować? Można oczywiście te absurdy, które zacząłeś wyciągać z jednego faktu który przytoczyłem wyciągać dalej.
To wszystko co robisz ma swoje nazwy w Erystyce, a Schopenhauer nazwał wszystkie Twoje sztuczki, tylko czy ich stosowanie przybliża Cię do czegoś?

1

@AxelF Jedna rzecz mnie zaciekawiła. I musimy się trochę powadzić.

"Ja robię tak codziennie. Podejmuję najlepsze decyzje według mojego
doświadczenia, przemyśleń, analizy przewidywalnych konsekwencji.
Absolutnie mam w nosie systemy wartości i nie zastanawiam się nad nimi.
To jest chyba definicja świadomości wyboru."

Rozumiem, że to dotyczy części decyzji? Bo nie wyobrażam sobie, że w pewnych przypadkach nie stosujesz jakiegoś systemu wartości.
A czy pewne wybory nie wynikają nierzadko ściśle z Twojego systemu wartości? I mogą być nieuświadomione, a nawet podświadome? Nie ważne czy masz go w nosie, skoro może na podświadomym poziomie dyktować Twoimi poczynaniami.

A doświadczenia nie mogą budować ukierunkowanego systemu wartości, albo system wartości nie wpływa na doświadczenia?

Nawet ten pejzażyk w górach mnie zastanawia i nie wydaje się aż taki jednoznaczny. Może ta potrzeba malunku wynika z z zakodowanej w Tobie potrzeby realizacji takiej wartości jak potrzeba piękna, potrzeba estetyki. Tak sobie myślę. Może Tobie się tylko wydaje, że malujesz ot tak sobie.

Dlaczego w takim razie ktoś inny nie wpadnie na namalowanie tego pejzażu, nawet tego nie rozważając? Ciekawe.

To tylko obraz, ale w innych sprawach jestem w stanie przyjąć, że system wartości jaki posiadamy może mieć ogromny wpływ na nasze poczynania.

2

@Comentateiro
"Rozumiem, że to dotyczy części decyzji? Bo nie wyobrażam sobie, że w pewnych przypadkach nie stosujesz jakiegoś systemu wartości.

A czy pewne wybory nie wynikają nierzadko ściśle z Twojego systemu wartości? I mogą być nieuświadomione, a nawet podświadome? Nie ważne czy masz go w nosie, skoro może na podświadomym poziomie dyktować Twoimi poczynaniami."
Być może to uproszczenie, ale na prawdę ciężko przytoczyć mi codzienny wybór, który zmuszałby minie do zastanowienia "a co na to Platon/Jezus/Mahomet/Jahwe/Nietzsche". To rozumiem przez świadome kierowanie się systemami wartości. Każdy wybór jest w tym sensie wynikiem moich przemyśleń. Być może pokrywają się z wnioskami "systemów wartości" ale wtórnie, trochę jak na przekładzie z obrazkiem. Jasne że jestem przez jakieś systemy wartości ukształtowany, ale i bez moralności chrześcijańskiej jaka dominowała w Polsce, wiem żeby nie kraść, nie zdradzać żony, nie zabijać...
Na prawdę trudno przytoczyć mi codzienne wybory, przy których muszę zaglądać do filozoficznych książek lub sięgać głęboko do doświadczeń filozofów.

"A doświadczenia nie mogą budować ukierunkowanego systemu wartości, albo system wartości nie wpływa na doświadczenia?"
Oczywiście że tak, tylko jako osoba starająca się myśleć dość krytycznie, świadomie kształtuję swoje wartości - nie daje im rangi aksjomatu, nie sprawiam, że są moją religią, tak jak sam napisałeś o sobie, podobnie do Ciebie daję się przekonać, ale podchodzę sceptycznie do zewnętrznych idei, bo jest to cecha naturalna, psychologiczna większości ludzi.

"Może Tobie się tylko wydaje, że malujesz ot tak sobie." Nie wykluczam że jestem próbie statystycznej, pewnego odsetka gatunku homo sapiens które odczuwa podobne potrzeby estetyczne niejako ewolucyjnie i autor dzieła z księgi o górach mógł również do nich należeć, ale to nie wpływa na mój świadomy wybór, a o takich mówimy.

"Dlaczego w takim razie ktoś inny nie wpadnie na namalowanie tego pejzażu, nawet tego nie rozważając? Ciekawe."
Może wpadnie, może ta dolinka jest na prawdę piękna?

"To tylko obraz, ale w innych sprawach jestem w stanie przyjąć, że system wartości jaki posiadamy może mieć ogromny wpływ na nasze poczynania."
Tak, kwestia tylko wyceny na ile świadomie działa. Myślę że do pewnego poziomu nie musisz angażować świadomego myślenia. Robisz kanapkę z serkiem śniadaniowym i szczypiorkiem, bo masz akurat teraz na to ochotę, a nie dlatego, że jest to wynik głębokich przemyśleń na temat bilansu światowej produkcji serków śniadaniowych w relacji do wydajności szczypioru z hektara.
Przy kolejnej partii wyborów, jeśli musisz coś przemyśleć, to na etapie moralnym nie są to trudne wybory z ogólnego punktu widzenia, bo składowe wyboru również oceniasz intuicyjnie, dopiero sam wybór sprawia trudność.
Dlatego napisałem, że nie spotkałem się jeszcze z dylematem etyczno/moralnym który wymagałby ode mnie zapoznania się z rozwiązaniami filozofów/religii na moment powstawania decyzji. Przynajmniej nie przychodzi mi taki do głowy.

0

@AxelF O ironio, Ty mi raczysz po tym zalewie pisać "bardzo zwielokrotniłeś ilość wątków w ogóle od początku tej dyskusji" Odpowiem Ci pokrótce na to, co mnie zainteresowało, będzie szybciej. Jak będziesz chciał coś uściślić, to dopytaj.

Jest to "inny sposób postrzegania faktów" od oceny naukowej, to chyba oczywiste. Zbędne byłoby odpowiadanie na to pytanie, gdybyś pamiętał o czym pisaliśmy. Może więcej sensu, a mniej wyrywania zdań z kontekstu dobrze zrobi tej dyskusji.

Zastanawiam się właściwie czego chcesz dowieść. Będziemy zaprzeczali, że jedna wiara jest jedna niż druga na podstawie osób, które zmieniły swoje poglądy, czyli de facto zadziały w oparciu o to właśnie założenie. Sam zresztą zmieniłem poglądy, ale rozumiem Cię, kiedyś podzielałem Twoje zdanie.

Ja tylko napisałem, że z naukowego punktu widzenia występują dwie płcie. Piszesz tu o zabetonowaniu, bo uraziłem Twoje poglądy metafizyczno-etyczne, ale nie minęło dużo czasu jak lajkowałeś moje posty w kłótniach z prawicowymi radykałami na ten sam temat. Mam również wrażenie, że nawet nie umiesz określić mojego stanowiska w tej kwestii, po prostu sobie dopowiedziałeś co Ci potrzeba, by się zdystansować. Jeszcze raz - w biologii istnieją dwie płcie. O tym, jak należy się komunikować z osobami transpłciowymi w ogóle tu nie mówiliśmy, za to to świetny przykład, by pokazać, co się dzieje, gdy ktoś obrazi Twoją wiarę :)
Tak swoją drogą to mamy tu do czynienia z kolejnym przykładem, w którym decyzja korzystna ewolucyjnie najwyraźniej wcale nie jest dobra Twoim zdaniem, co znów dowodzi niemożności wyprowadzenia moralności z nauki. Nie, nie bądź znowu na mnie zły, sam zacząłeś z tą dywersyfikacją genetyczną jako "naukowo dobrą".

"Ty zaś uparcie ignorujesz prostotę otaczającego Cię świata."
Bo świat nie jest prosty. To metoda naukowa upraszcza świat do prostych modeli, by móc je badać. Pomyliłeś świat z jego modelem, niestety (czy też niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu). I potwierdzam tą złożoność świata od strony praktycznej jako ktoś, kto owoce metody naukowej w pracy stosuje cały dzień, ale widzi jak jest niewystarczająca do podjęcia słusznych decyzji, w naszej ekstremalnie skomplikowanej rzeczywistości.

"Jednak uznawanie literatury, w tym sf jako dowód na pozazmysłowe poznawanie świata jest dla mnie abstrakcją. "
Tak uprościłeś pojęcia, że aż je zmieniłeś :) Nie pozazmysłowe, a niestosujące metody naukowej. Dziękuję.

" jest nauka humanistyczna, która dzieli się na arts i social science, w której celowość zastosowania metody naukowej jest związana z tym, co chcesz osiągnąć."
Oczywiście. I jeśli szukasz odpowiedzi z zakresu etyki, czy metafizyki, to nie możesz jej zastosować. Ciągle krążymy wokół tego samego.

"Według dostępnych informacji, szacuje się, że około 10-25%"
Sam dajesz niezwykły popis i uczciwego zastosowania wiedzy naukowej i uczciwego prowadzenia. Po pierwsze, niczego to nie dowodzi, bo najwyraźniej sam instynkt musiał dotyczyć tych węży, które faktycznie wchodzą na drzewa (wow), po drugie ten odsetek (choć 25% nie jest odsetkiem niskim), jest zupełnie inny w Afryce, a już zupełnie w samych lasach równikowych. Tak swoją drogą dobrze trafiłeś z pumami. Zasadniczo uważa się, że węże, duże koty oraz drapieżne ptaki właśnie dlatego są tak eksploatowane w symbolach kulturowych. To tyczy się również ich amalgamatów, jak chimery i smoki.
Interesuje mnie jednak Twoja motywacja, bo teraz zacząłeś obalać hipotezy z dziedziny psychologii ewolucyjnej. Machasz kijem na wszystkie strony już samemu nie wiedząc, co atakujesz. Można by powiedzieć, że realizujesz archetyp Herculesa :P

"Kolejny tani chwyt retoryczny. Przecież to jest bzdura. Są konkretne przykłady, że religia powodowała ludobójstwo "
Znowu się zupełnie pogubiłeś. Powoli, z rozwagą, jeszcze raz. Skoro religia nie ma nic do etyki, to wynika z tego logicznie, że nie może wpływać ani na działania moralnie dobre, ani moralnie złe. Dokładnie - w imię religii dokonywano czynów strasznych - ten fakt jednak zaprzecza brakowi takiego związku. W takim razie, żeby dowieść (zakładanego przez Ciebie) braku związku etyki z religią, musiałbyś się zgodzić z nieprawdą. Ergo - religia ma wiele do etyki.

"a robię tak codziennie. Podejmuję najlepsze decyzje według mojego doświadczenia, przemyśleń, analizy przewidywalnych konsekwencji. Absolutnie mam w nosie systemy wartości i nie zastanawiam się nad nimi. To jest chyba definicja świadomości wyboru."

:D No nie, bo skoro podejmujesz NAJLEPSZE decyzje, to ewidentnie korzystasz z systemu wartości. Istnienie "czegoś najlepszego" wymaga wartościowania. A skoro żyjesz w kulturze, gdzie pewne rzeczy uważa się za lepsze od innych, a inni ludzie podzielają ten pogląd, to jest to wartościowanie systemowe, co tworzy jakiś system wartości.

Podsumujemy na podstawie Twoich własnych zdań:
Uważasz, że możesz oddzielić określanie dobra i zła od moralności.
Uważasz, że możesz zakładać, że coś jest prawdą bez dowodu, ale bez użycia wiary.
Zapewne uważasz, że możesz rozważać istnienie jakiegoś bytu udziału metafizyki.
Słowem, wkręcasz śruby, ale udajesz, że w ręce nie masz śrubokrętu.

Wychodzi na to, że ta rozmowa eskalowała tak bardzo, bo albo nie znasz (w co wątpię) albo celowo ignorujesz znaczenie słów, których tutaj używamy. Czemu te słowa stały się dla Ciebie "brzydkie", mogę tylko przypuszczać. Ich znaczenia jednak nie zmienisz.

"Masz tendencję do komplikowania najprostszych rzeczy. Schodząc na śniadanie..."
Strasznie zabawne, ale chyba jednak nie. Myślałem, że to dyskusja o różnicach w sposobie poznania obiektów fizycznych i pozafizycznych, a nie gotowanie jajek.

I znowu masz problem w dopasowaniu zadania i narzędzia potrzebnego, by to zadanie wykonać :)

0

@Comentateiro Jednakże nie istnieje przekonanie oderwane od światopoglądu. Przekonania budują światopogląd, światopogląd wpływa na nasze reagowania na zmieniający się świat, w efekcie tworząc nowe przekonania. Każdy jakieś ma.

Racjonalny nie oznacza naukowy. Znowu, nie mieszajmy terminów, bo się nigdy nie wykaraskamy z tej wymiany zdań. Światopogląd i system przekonań może być racjonalny, jeśli jest konsekwentny, logiczny i możliwy do zastosowania w świecie. Sam wymaga m.in. wartościowania, ale ono same ani nie wynika z nauki, ani przez metodę naukową nie może być zbadane. Znowu przytoczmy historyczne próby: z teorii ewolucji nie wynika co jest dobre, a co złe. Ludzie uzasadniali nią zarówno np. systemowe podejmowane decyzje, by sterylizować chorych psychicznie. Ergo to nie nauka daje wartość, wartość płynie z czegoś do nauki zewnętrznego.

"Einstein nie dochodził do swoich wniosków ponieważ wyrażał..."
Znowu nie mieszajmy pojęć. Nie widzę sensu w tej wzmiance, ponieważ od początku piszę, iż metoda naukowa jest doskonała, ale do obiektów fizycznych. Poznanie pozanaukowego wymaga założeń niebadalnych naukowo (chyba piszę to jakiś 20ty raz...).
Einstein jest swoją drogą świetnym przykładem ze swoimi przekonaniami religijnymi.

" poznanie rzeczywistości masz na myśli. "
Znowu - rzeczywistości niepoznawalnej metodą naukową. Przykłady, jakie można zastosować dla dziecka, to np. skąd mogłoby ono wiedzieć, że mama je kocha? Przecież nie zbada tego matematycznie. Ale może zdobyć wiedzę na ten temat.

0

@AxelF Czyżby wśród ludzi posiadających "światopogląd naukowy" szykowała się w takim razie jakaś schizma? Dziwne, przecież wszystko jest tak twardo udowodnione. Skoro nauka jest jedna i rzeczywistość jest jedna, to wszyscy z tej brygady powinni uważać dokładnie tak samo.
Zaraz... czyżby... czyżby jednak ten światopogląd jednak wcale nie wynikał z nauki? :O

"Nie to, oznacza, że bez pewnych społecznych norm, grupa nie może się tak rozrosnąć i dalej działać jako grupa, bo pojedyncze osobniki przestają ją traktować już jak jedną grupę."
Normy społeczne obowiązują również w mniejszych grupach. Jeszcze raz powtórzę, chodzi o jedynie ludzką zdolność tworzenia olbrzymich rzeczywistości intrasubiektywnych.

"I nie, etyka nie jest pozazmysłowym odczuciem. To świadoma koncepcja, jak wspomniałem według mnie obserwowalna w przyrodzie i historii naszego gatunku od zarania."
Naprawdę?! Możesz więc etykę powąchać, usłyszeć, zobaczyć, pomacać, czy polizać? Być może wszystko rozbija się o Twoje niezwykłe zdolności i nie potrzebnie rozmawiamy o uniwersalnym, ludzkim doświadczeniu.

"Czy kiedykolwiek napisałem, że to są bezwzględnie uniwersalne zasady u wszystkich gatunków? Nie, napisałem to bez przymiotnikowo, ale można się łatwo domyślić, że chodzi o "jest wiele przykładów" a nie "bezwzględnie wszystkie".
Po prostu się czepiasz."
Śmiesz mi to mówić po Twoim tekście o wężach? :D No cóż, prawo talionu prawem boskim.

"Możemy się rozbijać o semantykę, jak tak lubisz ale generalnie to nudne"
Wręcz przeciwnie, to nie kwestia semantyczna i wszystko się o to rozbija. Chyba dotarliśmy do sedna.
Dobry/zły to sąd moralny. "Korzystny z punktu widzenia gatunku" to stwierdzenie faktu ewolucyjnego. Problem w tym, że ludzie nie nazywają rzeczy złych "niekorzystnymi dla naszego gatunku" nie z powodu semantyki, a z powodu fundamentalnej różnicy między nimi.
Z powodzeniem moglibyśmy, w oparciu o ewolucyjne postrzeganie korzyści dla naszego gatunku dowodzić korzystności np. eutanazji starców, osób chorych, osób ciężko niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo, nie pełniących ról społecznych. Przecież nie dość, że nas oni kosztują pieniądze i czas, to nie są w stanie w żaden sposób usprawiedliwić swojej egzystencji.
Byłoby to jednak moralnie obrzydliwe i uniwersalnie złe. Pytanie skąd płynie ta moralność? Najwyraźniej obiektywne rozważanie korzyści i strat nie dotyka nawet problemu. Poznanie moralne nie jest więc poznaniem naukowym. Cóż takiego sprawia, że każdy człowiek na świecie (nie licząc psychopatów) miałby problem z zabiciem obcego mu, bezużytecznego, schorowanego starca?

"Dla danego gatunku i osobników do niego należących, nader niefortunnym i dlatego każdy większość gatunków na pewnym etapie rozwoju, ma coś takiego jak "instynkt przetrwania". Możesz to nazwać składową proto-moralności. Ewolucja zdecyduje jakie zachowania w przypadku danego gatunku prowadzą do sukcesu"
Te osobniki musiałyby rozumieć implikacje swoich czynów dla przyszłości gatunków, ale jak już ustalono w tej dyskusji, posługują się jedynie instynktami. Wyginięcie całego gatunku jest dla jego ostatnich osobników nic nie znaczące (o ile nie doskwiera im osobista samotność). W modelu ewolucyjnym zresztą nawet najbardziej przystosowawcze zachowania mogą nic nie dać, jeśli losowe wydarzenia ukształtuje rozwój populacji inaczej (np. wybuch wulkanu i wyginięcie całości). Nic z tego nie jest dobre ani złe ani dla samego gatunku, ani dla teoretycznego obiektywnego obserwatora wydarzeń.

Paradoksalnie wizja ewolucji "decydującej" na podstawie "dobrych i złych" zachowań jest już kropka w kropkę wizją panteistycznego boga kształtującego rozwój świata, a nie tym czym ewolucja w istocie jest :) Wychodzi na to, że dość religijny instynkt kryje się za Twoim postrzeganiem świata.

"o pobawmy się dalej. Chrześcianie są generalnie zdecydowanie mniej płodni niż wyznawcy Allaha. Czy to znaczy że mamy się skonwertować?"
Bez żartów, zupełnie jak na dłoni widać, że współczesny Islam wygrywa ten wyścig i obserwując moich muzułmańskich przyjaciół mało mnie to zaskakuje. Pod względem uniwersalności, spójności, skłonności do przestrzegania rytuałów wśród populacji zdecydowanie prześciga Chrześcijaństwo. Co więcej potomkowie Muzułmanów mają większą tendencję do pozostawania przy wierze, niż potomkowie Chrześcijan. Wszystko to sprawia, że (zgodnie z ewolucyjnym biegiem spraw), Islam ma szansę stać się religią dominującą na całym świecie. Paradoksalnie wyrosła z tradycji chrześcijańskiej zachodnia szkoła myślenia, zabija się, jak widać na załączonym obrazku, sama.

"To wszystko co robisz ma swoje nazwy w Erystyce, a Schopenhauer nazwał wszystkie Twoje sztuczki, tylko czy ich stosowanie przybliża Cię do czegoś?"
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Czyżbyś rzutował swój cień na swoich rozmówców? :)

0

@AxelF Na marginesie dodam, że dyskusja zaczęła mi się wyświetlać w zmienionej kolejności i teraz dopiero strona powiadomiła mnie o Twoich postach z wczoraj. Odpowiedziałem, ale widzę teraz, że były już nieco przesunięte w czasie i powstało wrażenie, jakbym zaczął celowo roztrząsać starsze posty.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: