La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 828 Culés

9

„Too many football”:
18 lipca 1934 roku, Estadio Centenario; Urugwaj-Argentyna.

Między nami istniały literackie rozbieżności(on nie kochał Federico tak jak ja, ja zaś nie podzielałem jego opinii, że Kafka zrewolucjonizował nie tylko przeszłość powieści, lecz także jej dostępność), za to futbol obydwu nam wydawał się na błahostką, do której przywiązuje się zbyt dużą wage. Głupstwa budziły naszą niechęć a popularność futbolu była nierozerwalnie związana z głupotą. Wybraliśmy się jednak na tamten mecz, ponieważ czuliśmy potrzebę zrozumienia tego, co wywoływało w tłumie tak wielką pasję. W drodze na „Estadio Centenario” mój drogi Jorge Luis, który trzymał mnie pod ramie, powiedział, że przeszkadzają mu klaksony pojazdów. „Futbol podsyca nacjonalizm, który jest wielkim złem tej epoki”- stwierdził. - Nie myśli się o tym, czy mecz był ładny, czy nie: myśli się o tych, którzy wygrali, co jest najbardziej przypadkowe. Nikogo nie interesuje gra sama w sobie”. Dyskutowaliśmy o tym, czy kraje są reprezentowane przez swoich poetów, czy piłkarzy. „Absurdem jest zakładanie, że piłkarze reprezentują swój kraj”, powiedział mój drogi Jorge Luis i dodał, że wszystko jest biznesem. „Sprzedaje się piłkarzy, kupuje a hotele wykorzystują to aby móc podnosić ceny”. Uśmiechnąłem się słysząc jego błyskotliwą refleksję. „Nie ujawniam żadnego sekretu, prawda mój drogi Amorimie?” Przy wejściu poczułem mocniejszy uścisk jego dłoni: nie czuł się komfortowo pośród tłumu. Zaprowadziłem go na nasze miejsca. Kiedy usiadł, wyglądał już na rozluźnionego. „Absurdem jest ocenianie kraju przez pryzmat futbolu - ciągnął. - Gry, które nie ma tutaj żadnej tradycji, Amorin. Kiedy byłem mały nie mówi się tutaj o futbolu: do diaska, mówiło się o walkach kogutów i wyścigach konnych. Dziwne, że chociaż Anglia jest tutaj tak znienawidzonym krajem(ja go nie nienawidzę, bardzo kocham Anglię; mam angielską babkę, która wyszła za mojego urodzonego w Urugwaju dziadka, pułkownika Francisco Borgesa), to nigdy nie wykorzystuje się przeciwko Anglii argumentu, że rozpowszechniła na świecie futbol, te gre, która była krytykowana a ja odkryłem ją całkiem niedawno”. I wtedy rozbłysły mu oczy: „Zdaje się że w „Królu Learze” Szekspira jest odniesieniem piętnujące futbol a Kipling myślał o Imperium i chciał żeby jego kraj był krajem żołnierzy i marynarzy a nie piłkarzy". Zanim zdążyłem odpowiedzieć, tłum ryknął jak oszalały. Pofrunęły meloniki i słomkowe kapelusze. Mój drogi Jorge Luis i ja siedzieliśmy cicho, nie rozumiejąc co się dzieje, aż zobaczyliśmy piłkarzy wychodzących za mężczyzną w czerni, który wyglądał tak, jakby przyjechał tu prosto z pogrzebu. „Zaczęło się”, powiedziałem do mojego towarzysza i wtedy wreszcie ujrzałem piłke białą i błyszczącą, leżącą w miejscu, które wydawało się samym środkiem boiska.
W dolnej części na trawie zobaczyłem niewielką tęczową kule o nieznośnym niemal blasku. Początkowo myślałem że się obraca; potem zrozumiałem, że ruch ten był złudzeniem wywołanym przez zawrotne obrazy, jakie w sobie zawierała. Średnica tego skórzanego Alefa, obszytego czarnymi i białymi pięciokątami i sześciokątami wynosiła 21 czy 22 cm, ale była tam cała przestrzeń kosmiczna, w swej naturalnej wielkości. Każda rzecz(powiedzmy trybuny Estadio Centenario) była nieskończonymi rzeczami, gdyż widziałem ją wyraźnie ze wszystkich punktów wszechświata. Ujrzałem świt i zmierzch nad stadionem. Ujrzałem tłumy Ameryki. Ujrzałem pajęczynę wapna utkaną pieczołowicie na murawie. Ujrzałem mnogość oczu, wpatrujących się we mnie jak w lustro. Ujrzałem wszystkie lustra planety i żadne nie rzucało mojego odbicia. Ujrzałem odmłodzonych staruszków krzyczących jak dzieci. Ujrzałem kobiety, które wyglądały jak mężczyźni i dzieci, które patrzyły na nie jak dorośli. Ujrzałem papierosy, cygara, zęby szczerniałe od próchnicy. Ujrzałem czapki i kapelusze słomkowe. Ujrzałem każde źródło trawy wyrwane przez korki butów. Ujrzałem pierwszy egzemplarz angielskiego przekładu Pliniusza, dokonanego przez Filemona Hollanda, ujrzałem jednocześnie każdą litere każdej strony. Ujrzałem delikatny szkielet ręki przyjaciela. Ujrzałem jego oczy, oczy Amorima. Ujrzałem siebie samego w jego oczach, trzydziestolatka z bródką. Ujrzałem moje pierwsze wspomnienie, grządkę i tęczę, nie wiem, czy po tej, czy po drugiej stronie La Platy. Ujrzałem willę w Adrogue. Skromny ogród w Palermo. Ujrzałem gałczów. Poganiaczy, którzy sprowadzają bydło z północnych departamentów. Ujrzałem Alefa w tej tęczowej piłce o nieznośnym blasku. Ujrzałem go ze wszystkich stron i poczułem zawrót głowy i zapłakałem, ponieważ moje oczy dostrzegły ten sekretny i przypadkowy przedmiot, którego nazwe zawłaszczyli ludzie, ale którego żaden człowiek nie widział: niewyobrażalny wszechświat. Ujrzałem poruszającą się piłke i jej zawrotne obrazy. Ujrzałem... "Widziałeś jaki piękny gol mój drogi?- zapytał mnie Amorin. - Widziałeś?". „Nie - odparłem - nie widziałem... Gdzie się podział?".

Ten dureń powiedział że Buenos Aires jest tylko dzielnicą Montevideo. Nie rozwaliłem mu łba bo kiepsko widział a mama od małego mi powtarzała że nie wolno bić słabeuszy. Wygadywali same głupoty, słowo daje. Zamiast oglądać mecz rozmawiali o książkach... Kto przychodzi na Centenario żeby zobaczyć mecz Urugwaj - Argentyna i gada o książkach i innych bzdurach? O ojczyźnie, to jeszcze ujdzie, w końcu rozgrywano derby; ale za całą resztę powinni dostać po ryju. Krótkowidz był najgorszy; ten drugi, co wyglądał na pedzia tylko go słuchał. Rozmawiali o ojczyźnie tak wielkiej że to już nie byłaby ojczyzna... Na meczu Urugwaj- Argentyna! Nie wiem czy te wszystkie głupoty przychodziły im do głowy dlatego że się upili, czy dlatego że byli wariatami. Nie wiem, czy w ogóle wiedzieli, kto zdobył gole a nawet, kto miał piłkę. Nie cieszyli się ani z gola dla Urugwaju Juana Jose Garcia, ani z wyrównującego gola Tomasa Gonzaleza Peralty... Nie lepiej byłoby im w jakiejś kawiarni albo w barze, niż tutaj?- zastanawiałem się. „Pasja do sportów, idolatria sportowa, należy do argentyńskich defektów", powiedział w pewnym momencie krótkowidz. Słowo daję że nie patrzyli na murawę a kiedy już to robili, to zbyt późno, kiedy akcja już się skończyła. Ci dwaj idioci byli tak pogubieni że w przerwie wstali z wielką godnością i stwierdzili że wychodzą. Powiedziałem im że została jeszcze druga połowa. „A więc to się jeszcze nie skończyło?", zapytał pedzio a krótkowidz ciągnął go za ramię. „45 minut too many, Amorin, 45 minut to zbyt wiele, nie sądzisz? Gdyby to były wyścigi konne, owszem, wyścigi są piękne, chociaż nigdy nie byłem na Hipodromie Palermo ani na La Plata, ani na San Isidro ale widziałem wyścigi poza miastem. I to jest piękne widowisko. Ale to... „Pedzio żwawo złapał go za ramię: Gdybym został, drogi Jorge Luisie, to po to żeby zobaczyć czy wygrają twoi Argentyńczycy". A ten drugi idiota odpowiedział: „Ja przyszedłem tutaj właśnie z tego samego powodu żeby zobaczyć czy wygrają twoi". „To właśnie zobaczymy w drugiej połowie!- powiedziałem im. - Zwycięzcę!" „Myśl że ktoś przegra albo wygra, wydaje mi się zasadniczo nieprzyjemna- odparł krótkowidz. - Ta idea supremacji, władzy wydaje mi się okropna". „Pełna zgoda drogi Jorge Luisie". Uścisnęli się. „Chodźmy zatem. Nasz mecz już się skończył". I wyszli gadając o tych swoich bzdurach. Nie zobaczyli gola strzelonego przez Annibala Ciocce dla „Charruas” i wyrównującej bramki Delfina Beniteza Caceresa, który ustalił wynik. Chociaż nie wiem, czy cokolwiek by zrozumieli.
Miguel Angel Ortiz.
@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Kto powinien wygrać Złotą Piłkę 2026?