1

@fortunate_son Ależ ja nie uważam, że napisałeś, aby kogokolwiek krytykować. Raczej masz zrozumiałe wątpliwości i pytasz, więc obierasz słuszną drogę. Jedynie zwróciłem Ci uwagę, że problemy, z którymi się Ty borykasz i Twoja miejscowość to wynik polityki gospodarczej wielu rządów, realizujących odmienną wizję od wolnorynkowej. Mam nadzieję, że w jakikolwiek sposób Ci pomogłem.

0

@fortunate_son A teraz/wcześniej żyjesz/żyłeś w systemie utkanym przez Konfederację, czy inne partie? No właśnie.

3

@Colon Na pewno powinno się pisać DUŻĄ (WIELKĄ) literą, a nie z DUŻEJ (WIELKIEJ) litery.

1

@NGTRX Żeby była jasność - przedstawiam własne stanowisko, a nie Konfederacji. Po prostu w niedzielę na nich zagłosuję, ale to nie oznacza, że się utożsamiam z partią, ok? Uważam, że identyfikowanie się z konkretnym ugrupowaniem może być niebezpieczne np. łatwiej wejść w konflikt z rozmówcą, bo trzeba uparcie bronić partyjnej linii.

1) Zgadzam się z pierwszym zdaniem. Droga do dobrobytu i rozwoju nie jest prosta. Często przebiega latami i trzeba w to włożyć sporo wysiłku. Firma rodziców mojego znajomego zaczynała od produkowania rajstop w garażu, a teraz jest dość niezłą marką. Widziałem już w małych miejscowościach np. sklepy mięsne lub sportowe, które się nie przyjęły, ale w ich miejsce powstał wędkarski bądź odzieżowy i funkcjonowały sprawnie. Wszystko zależy od zapotrzebowania na danym rynku, więc nie potrafię Tobie odpowiedzieć, czym miałyby się konkretnie zajmować.

2) Tutaj się trochę nie zrozumieliśmy, ponieważ nie miałem na myśli, że nowa firma będzie się zajmowała tą samą branżą co moloch. Chodziło mi o to, że np. kobieta z produkcji pójdzie do nowo powstałej piekarni, ciastkarni, drukarni, spożywczaka, obuwniczego, zoologicznego itp.

3) Dam Ci przykład. W moim regionie w dużym mieście praca w magazynie na start to 1800 zł. W małej miejscowości jednak to już 2000-2500 zł. Zdziwienie, nie? Brakuje rąk do pracy, więc pensja rośnie. Natomiast w sytuacji istnienie dwóch firm, masz rację. I o to chodzi, aby przeprowadzić deregulacje, obniżyć podatki, dzięki czemu powstanie więcej przedsiębiorstw. Na pewno pojawi się kilka osób, które zaryzykują, znajdą lukę w rynku i odniosą sukces.

@oonter Odniosę się do pierwszego pytania. Moim zdaniem egzekwowaniem prawa antymonopolowego powinny się zajmować sądy, a koncepcja ograniczonego państwa nie uwzględnia sądownictwa, wręcz uważam, że powinno być ich więcej, zawód sędziego powinien być lepiej płatny i bardziej prestiżowy niż obecnie. Co do drugiego pytania, stwierdzono również empirycznie, że całkowicie publiczna służba zdrowia czy edukacja leży i kwiczy w Polsce od wielu lat. Naoglądałem się w swoim życiu już niemało debat i kto by nie rządził, to ówczesna opozycja zawsze, ale to zawsze uważa, że nakłady na te dwa sektory są zbyt niskie. I to prawda, ponieważ są one studniami bez dna. A skoro tak, to logicznie rzecz biorąc, należałoby chociaż spróbować zmienić system i sposób finansowania. Transport publiczny powinien wciąż pozostać publiczny. Oczywiście jeśli chodzi Ci o drogi, autostrady itp. Choć jak wiemy, mamy w Polsce płatną autostradę i funkcjonuje.

2

@NGTRX W teorii jeśli zostanie zlikwidowany/radykalnie zmniejszony PIT oraz inne obciążenia, to nie widzę powodu dla którego nie można byłoby podnieść płacy minimalnej. Pracodawcy i tak mocno zyskają, więc zastosowanie takiego zabezpieczenia przed poszkodowaniem pracownika jest w porządku.

1) Jako że są mali, nie mogą stworzyć monopolu. Oprócz trzech firm w niewielkim miasteczku powstanie, powiedzmy, dodatkowe 10-20. Nie ma takich szans, żeby konkurując o klienta dokonali między sobą zmowy.

2) Deregulacja pozwoli na to, że obok produkcyjnych molochów mogą pojawić się małe przedsiębiorstwa, kompletnie niezwiązane z produkcją. Nastąpi odpływ części pracowników. Praca na produkcji nie jest szczytem marzeń każdego tam zatrudnionego.

3) Oczywiście, że część pieniędzy pójdzie na nagrody, jednak firma która będzie chciała zachować konkurencyjność, zostanie zmuszona do przeznaczania o wiele większych kwot na rozwój, wprowadzanie nowych technologii. W sytuacji niskiego bezrobocia niewykwalifikowani pracownicy również są pożądani, co się zresztą już dzieje. W moim regionie praca w małych miasteczkach, na wsiach jest lepiej opłacana niż w dużych miastach, ponieważ brakuje tam rąk do pracy.

8

@fortunate_son Płaca minimalna nie jest szkodliwa, bardziej wysokość podatków, danin itp. Wraz z obniżaniem obciążeń fiskalnych powinna rosnąć.

a) ustawa antymonopolowa - pozwala na wejście na rynek małych przedsiębiorstw, ich terminową ochronę.

b) deregulacja - zakładanie firm będzie prostsze. Dobry fachowiec np. glazurnik, hydraulik nie będzie musiał pracować u kogoś, bo się boi walki z przepisami i biurokracją.

c) niższe składki, podatki itp - dadzą impuls do rozwoju firm, te będą miały więcej pieniędzy na inwestycje, technologie, rozszerzenie zasięgu, co wiąże się z koniecznością zatrudnienia kolejnych pracowników. Jako że bezrobocie utrzyma się na stałym niskim poziomie, nie będzie łatwo znaleźć wykwalifikowanego pracownika, zatem wysokość wynagrodzeń pójdzie w górę.

2

@Gall Cała moja wypowiedź idzie w tym kierunku, że od lat uważam, iż się na polityka nie nadaje. Lubię go posłuchać jako komika. Czasami poprawia mi nastrój, się pośmieję. Poza tym jest wielkim nieszczęściem dla polskiej liberalnej prawicy. Może sabotażystą? Kto wie. Zresztą, jak się wczytasz w mój komentarz, wcale nietrudno wyłapiesz mechanizm, który nim "rządzi".

Drugi akapit chyba nie jest skierowany do mnie? Ani go za zbawcę nie uważam, ani z wyższością nie kpię z innych, ani się za januszową elitę nie uważam. Mój głos na Konfederację pójdzie nie dzięki Korwinowi, lecz pomimo niego. Niech wejdą, niech się pokażą, niech powalczą. Jak będą słabi, trudno. Nie oczekuję zbyt wiele, więc i mocno zawiedziony nie będę.

30

Obejrzałem na YT kompilacje wypowiedzi z debat Berkowicza, Mentzena i Bosaka. Wczoraj przez streama zerkałem na to, co mówi Winnicki. Każdy z nich podołał - merytoryka, kulturka, wyluzowanie, spokój, klarowność przekazu, odpowiadanie na temat. Fajnie. Niedawno słuchałem debaty w RMF - występował Korwin. I było źle, bardzo źle. Jak już nieraz podkreślałem, on się nie nadaje na polityka. Niechaj tam publikuje, filozofuje, przemawia na czatach. Jednak polityk powinien być skuteczny, a on operuje nieprzyzwoitym językiem, w dyskusji wchodzi w jakieś jałowe alejki, plecie androny, część spraw spłyca, a część - nie wiedzieć czemu - rozdmuchuje. Jest mało konkretny. Przez kolejne dni Konfederacja będzie stawała na rzęsach, aby tłumaczyć liberalizm, a JKM w piątek z buta wjedzie do Polsatu, chlapnie dwie-trzy pierdoły, chrząknie, odpali cygaro i z nieukrywanym zdziwieniem będzie obserwował, jak mu spadają słupki. Konfederacja to nie Korwin. Powiem więcej, Korwin jest dla niej problemem, niesfornym dzieckiem w ciele staruszka. Jego miejsce w piątkowy wieczór nie powinno być w studiu Polsatu, lecz w kołysce ze smoczkiem i grzechotką. Ewentualnie zakrapiane mlekiem. Wtedy może wejdą do Sejmu. A powinni, bo są wśród nich wartościowi ludzie, inteligentni, merytoryczni. Już starczy tego popisowskiego dziamolenia. Ciekawie byłoby w Parlamencie zobaczyć spierającą się Lewicę i Konfederację. Wreszcie byłby spór o coś, pojawiłaby się widoczna linia podziału. I batalia na argumenty.

3

@Odesseiron Od dawna nie oglądałem telewizji, ale dzisiaj zamierzam spojrzeć przez internet. Jestem pewien, że coś odwali. Nie może być inaczej, jeszcze do tego temat ekologii. Będzie używanie. Na tydzień przed wyborami Konfederacja powinna go zamknąć w piwnicy o chlebie i wodzie, a nie wypuszczać na żer przed oczami setek tysięcy, może miliona. Mają w swoich szeregach kilku inteligentnych i merytorycznych gości. Po jaką cholerę spuszczają ze smyczy Janka??? Jak się zagulgocze, odpali protokół 4%.

6

Szanse uzyskania przez PiS większości konstytucyjnej są niewielkie, szczerze mówiąc, bliskie zeru. Jak wiadomo potrzeba do tego 307 posłów. Podstawowym warunkiem jest nieprzekroczenie progu wyborczego przez PSL oraz Konfederację. Do tego małe komitety spoza piątki musiałyby uzyskać łącznie kilka procent, a PiS grubo ponad 50% głosów. Zresztą, wrzucam tutaj link do kalkulatora metody D'Hondta, która obowiązuje w przeliczaniu głosów na mandaty poselskie. Miłej zabawy.

https://c186k.neocities.org/mandaty.html

4

@Bykunn Pewnie, oddanie części wolności na rzecz bezpieczeństwa jest warunkiem sine qua non istnienia państwa. Dlatego zgadzamy się na powstanie armii, policji, prawa, zrębów biurokracji, urzędów kontrolujących, opieki nad najsłabszymi jednostkami itp. Sprawę szczepionek powinno się załatwiać przez jakieś sanitariaty, izby, gremium epidemiologów.

3

@Odesseiron @Bykunn Moim zdaniem z tą delegalizacją Konfederacji ostro przesadzacie. Jest to z Waszej strony działanie antydemokratyczne. Demokracja z definicji jest pluralistyczna, to raz. Dwa, Konfederacja w programie nie ma punktów likwidujących mechanizmy demokratyczne, tylko reformujące, co jest dopuszczalne. A nawet gdyby chcieli drogą demokratyczną zmienić ustrój na inny, to ludzie mają prawo się o tym swoimi głosami wypowiedzieć. Już istniały ustroje, które zakazywały choćby wzmianki o ich zmianie - monarchie, totalitaryzmy itp. Ponad dziesięć lat temu zaistniał postulat delegalizacji SLD, a więc partii, których członkowie bezpośrednio partycypowali w niedemokratycznym systemie, byli bonzami oraz beneficjentami ideologii antywolnościowej. Choć SLD to nie moja bajka, byłem temu przeciwny, ponieważ ugrupowania, które nie łamią art. 13 Konstytucji, muszą mieć zagwarantowaną swobodę istnienia, w przeciwnym razie mamy do czynienia z łamaniem obowiązującego prawa i bardzo brzydkim zamykaniem ust niewygodnym komuś poglądom np. jak na Białorusi.

2

@SinMistico Pisałem już w tamtym sezonie, że największą bolączką Barcelony jest to, że gra bez skrzydłowych. Również wspominałem, iż występy Griezmanna na lewej stronie mogą być nieporozumieniem. Obecnie skrzydłowymi są Fati oraz Dembele. Dodają zespołowi energii, szybkości, nieprzewidywalności. Ważne jest, aby Francuza omijały kontuzje i żeby ustabilizował formę. Wtedy będzie gitara.

74

Poprzedni sezon w wykonaniu Semedo był bardzo słaby, natomiast w tym jest lepiej, dużo lepiej. Moim zdaniem z Interem zagrał dobrze, a wczoraj bardzo dobrze. Nie uważam, że jest to kwestia przesunięcia go na lewą obronę, lecz raczej psychicznego odblokowania się. Valverde uznał go za pierwszy wybór - na możliwych 900 minut rozegrał 782. Najwyraźniej Portugalczyk: a) uwierzył w swoje możliwości b) zdając sobie sprawę z miernych poprzednich dwóch kampanii, postanowił więcej z siebie dawać. Przez to ostatnie mam na myśli, że przestał być zachowawczy, bo rozumie, iż dalsza gra w ten sposób spowoduje wytransferowanie go z klubu. Teraz nie odgrywa na alibi do najbliższego, a wdaje się w dryblingi, stara się dośrodkowywać, wypuszczać kolegów. Oczywiście wiąże się to ze stratami, ale sto razy wolę taką wersję Semedo. Poza tym jest agresywniejszy i bardziej zdecydowany w defensywie. Mam nadzieję, że jego poziom się utrzyma. Osobiście jestem na razie pozytywnie zaskoczony, taki Nelson jest potrzebny Barcelonie.

0

@Ratamahatta Mi nawet nie chodzi o Messiego, ale o klub. Fakt faktem po odejściu Valverde trzeba trenera topowego, ale przede wszystkim takiego, który będzie miał własną wizję i postawi się zarządowi. Żadne ten Hagi, Setieny, Emery i inni. Oni wszyscy ulegną, mają wciąż zbyt ograniczoną sławę i reputację. Dodatkowo ich charakter jest raczej stonowany. Nie tędy droga.

4

Pojawiają się głosy, że Barcelona w postaci trenerów od jakiegoś czasu zatrudnia głaskaczy - potakują najlepszym i najbardziej wpływowym graczom, rzadko decydują się na radykalne zmiany kadrowe, są raczej konserwatywni w kompletowaniu podstawowej jedenastki. Zgoda. Pełna zgoda. Taki był Tito, Tata; Lucho próbował po swojemu, ale został sprowadzony za ziemię; taki też jest Valverde.

Moim zdaniem od złotej ery Guardioli szatnia rządzi klubem, trenerami, ma ogromny wpływ na zarząd. Grali za pięknie, osiągali zbyt wielkie rezultaty i zbyt mocno zapisali się w piłkarskich kronikach. Część z dinozaurów odeszła, część wciąż posiada swój wpływ na klub. Zarząd uwzględnia ich zdanie. W związku z tym, iż są legendarnymi, barcelońskimi herosami, kalkulują, iż muszą się z nimi liczyć. Na poważnie. Socios rozpamiętują dawne czasy, widzą, słuchają, myślą. Jak to bohaterzy, nie do końca zdają sobie sprawę z własnych słabości, opiewają tryumfy i baśnie. Czas tyka. Kolejni trenerzy zajmujący się nie tylko lokalnymi, ale i światowymi gwiazdami muszą wejść do tej samej rzeki. Rodzi się pewien pat względem doboru wyjściowej jedenastki, wartości zawodników w ciągu sezonu. Minut.

Musiałby się pojawić ktoś charakterny, może nielubiany, ba, wręcz znienawidzony, ktoś, kto żelazną ręką podporządkowałby sobie weteranów. Jest to coś bardzo trudnego. Jestem przekonany, wiem, że taki ten Hag, Setien, Sarri, Emery i im podobni doświadczeniem bardzo szybko przekonaliby się, jak zakulisowo funkcjonuje szatnia Barcelony. I wtedy położyliby uszy po sobie. Być może Klopp, Mourinho, Simeone, Ferguson (gdyby wciąż trenował), byliby w stanie pierdolnąć ręką w stół i narzucić wolę, ale nie zanosi się na to, aby Barcelona po Valverde miałaby zatrudnić kogoś z podobną charyzmą i temperamentem. Nie ma się co łudzić i bajać niestworzonych historii. Odejdzie Ernesto, najprawdopodobniej zawita ktoś równie elastyczny, jak i jego poprzednicy. Chyba że nastąpi wstrząs, ale to już rola socios.

19

W trakcie pierwszej połowy już myślałem, że Barca zejdzie do szatni z trójką w plecy. Grali koszmarnie. Inter mnie zadziwił tym, jak świetnie wychodził spod pressingu, a potem kilkoma podaniami konstruował kontratak i stwarzał realne zagrożenie pod bramką ter Stegena. Widać, że Conte ma pomysł na tę ekipę. Busquets był słaby. Nie radził sobie w fizycznej walce, ślimaczył się w środku pola i nie nadążał za kontrami. Spore przestrzenie wolnego pola przy ataku przeciwnika wyraźnie mu nie służą. Do tego parę razy wpakował kolegów na konia. W razie potrzeby Arthur na spokojnie może wejść w jego buty. Pojawienie się Vidala ożywiło grę, nadało agresywnego tonu Barcelonie. Koleś równo zachrzaniał, nie odstawiał nogi i przede wszystkim naciskał. Frenkie też zaczął pressować, potem Dembele, więc Inter szybko i niedokładnie pozbywał się piłki, co w efekcie przełożyło się na dominację bordowo-granatowych. Po prostu weszli na połowę rywali i tam budowali atak pozycyjny. Podobał mi się Semedo. Nie występował na swojej naturalnej pozycji, ale dał radę. Sporo się podłączał, i o dziwo, nie odgrywał futbolówki na alibi, lecz wchodził w dryblingi, dośrodkowywał, a nawet kreatywnie uruchamiał partnerów przed polem karnym. Do tego plus za interwencje obronne. Suarez miał swój wieczór, jednak nie sądzę, aby tak wyglądała jego gra co tydzień. I bardzo dobra wiadomość, że Messi wraca do formy. Reasumując - spotkanie o dwóch obliczach, trochę szczęśliwe zwycięstwo, ale jest. Chwilowo można odetchnąć.

0

@lucca87 Ceny zawsze rosną, ponieważ istnieje coś takiego jak inflacja. Czasami zdarza się deflacja, ale to niezwykle rzadkie zjawisko. Pytanie jest tylko, w jakim tempie rosną ceny i w stosunku do nich płace. Im wyższe podatki oraz składki, tym szybszy wzrost cen, ponieważ przedsiębiorca musi sobie zrekompensować koszty produkcji/sprzedaży, co zawsze odbija się na kliencie. Każdy klient zarabia na towar w różny sposób, więc też MUSI więcej zarabiać, aby było go stać na produkty. Jeśli każdy zacznie podnosić ceny, doprowadzi do to hiperinflacji. Najgorzej będzie mieć budżetówka. Fantastyka? Zwróć uwagę na historię II RP.

Fakt, iż firma ma kilka milionów dochodu nic nie znaczy, bo konkurencja również ma i trzeba sprawnie inwestować w nowe technologie i dobre lokować pieniądze w kolejne przedsięwzięcia.

1

@lucca87

Po pierwsze to ani nie jestem dla Ciebie koleś, ani nic nie pierdzielę. Jeśli chcesz prowadzić rozmowę na normalnym poziomie, to naucz się dyskutować. Kolejne użycie przez Ciebie takich zwrotów spowoduję, że Ci nie odpiszę. Zwykłem ludzi operujących na ulicy podobnym slangiem omijać.

Dam Tobie przykład firmy budowlanej, która zatrudnia prawie 2 tysiące osób. Jeżeli połowa z pracowników zdecyduje się na PPK, to część kwoty będzie musiała zapłacić firma. Może to sięgnąć kilkuset tysięcy złotych, w porywach do miliona. Towar budowlany podrożał już wcześniej, tak jak i robocizna. Do tego dojdą wyższe kwoty ZUSowe dla kierowników, menadżerów, dyrektorów, rady nadzorczej. Firma ma 3-4 miliony dochodów. Teraz będzie mieć mniej. W grę wchodzą nieudane budowy, kary umowne, środki inwestycyjne. Dochód spadnie. Uważasz że w sukurs pójdą podwyżki pracownikom? Nawet jeśli, bo rynek to wymusi, to usługi budowlane kolejny raz poszybują, a więc droższe będą mieszkania, magazyny, hale produkcyjne, domy. A to klocek do inflacji.

W sprawie emerytur przejrzyj sobie dzietność kolejnych pokoleń, i do czego to prowadzi. Poza tym, jak już wspomniałem, podniesiono wiek emerytalny, zabrano środki z OFE na ZUS i wprowadza się PPK. Procentowo składka się nie zmienia, ale fakt jest taki, że manipuluje się tym systemem, aby nie zbankrutował. Właśnie przez dzietność.

0

@lucca87

1) PPK. Jest dobrowolne, jednak część, dajmy na to 30-40% pracowników się na to zgodzi. Część pieniędzy odpływa z konta pracownika, część firmy i część z państwa. Jeśli jest firma, wpływa to na jej budżet. Gorzej prosperujące firmy będą miały problem - albo brak podwyżek, albo podniesienie cen towarów i usług, co wiąże się z wyższą inflacją.

2) To samo z wyższym ZUSem dla najlepiej zarabiających. Zrozum, że to firma odprowadzi za nich składki, więc będzie zmuszona płacić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie więcej (zależy od profilu firmy). Jak myślisz kto za to zapłaci? Albo pracownicy brakiem podwyżek lub nadgodzinami (żeby firma pozostała konkurencyjna na rynku), albo klient kwotą towaru lub usług, co prowadzi do wyższej inflacji.

3) Jest coraz mniejsza dzietność. Coraz mniej obywateli płaci na więcej emerytów, stąd są większe stawki składek. To nie wędruje na Twoje konto, tylko tych emerytów, którym teraz zgodnie z umową trzeba wypłacić świadczenie. Jeśli Ty teraz wpłacasz pieniądze, a za 30-40 lat dzietność wciąż będzie spadać, to ówcześni pracownicy będą płacić o wiele wyższe składki, żeby zaspokoić zobowiązanie ZUSu wobec Ciebie. Rozumiesz?

P.S. TV nie mam w domu od kilku lat. Także, tego.

1

@lucca87

Inflacja jest w każdej gospodarce, to oczywiste. Chodzi o to, żeby utrzymać ją na zdrowym poziomie. Obecne trendy wskazują, że inflacja w dłuższej perspektywie może skoczyć do 5-10%. Ludzie z kredytami będą mieć problem. Tak samo ludzie, którzy większość pieniędzy wydają na żywność i inne artykuły pierwszej potrzeby. Zwiększona, przymusowa płaca minimalna pogłębi ten efekt. Rozwiązaniem mogłoby być obniżenie VATu, a nie PITu. VAT dotyczy wszystkich obywateli, w tym najgorzej zarabiających. Szczególnie VAT na żywność, ubrania, lekarstwa itp.

PPK to program dobrowolny, ale co z tego? Firma i tak ponosi koszty opodatkowania, więc jeśli liczy sobie kilkaset osób i tylko 30-40% zdecyduje się na PPK, to firma na tym straci, co odbije się na jej budżecie, z którego będzie mniej pieniędzy na podwyżki. Podobnie jest z reformą ZUS, gdzie mają zlikwidować próg 30-krotności stawki dla najlepiej zarabiających, a więc kierowników, dyrektorów, menadżerów. Firma zapłaci więcej składek. Na kim się to odbije? Na pracownikach.

Jeśli uważasz, że Twoje pieniądze idą na Twoją emeryturę, to w sumie nie chce mi się kontynuować wątku. Dlaczego w takim razie było podniesie wieku emerytalnego, choć to jest niezgodne z zawartą z ZUSem umową? Dlaczego środki z OFE zostały przekazane na ZUS? Dlaczego powstają PPK? Ten system jest martwy. Powie Ci o tym każdy ekonomista. Nie płacisz na swoje składki, ponieważ spada dzietność, stąd też rośnie kwota składek. Proste.

0

@lucca87 To jest tylko moje zdanie, ale uważam, że obecnie gospodarka jest sztucznie pompowana. Wlewa się w nią pieniądze, których tak naprawdę nie ma lub na które nie możemy sobie pozwolić. W kilkuletniej perspektywie zaowocuje to wzrostem inflacji i bezrobociem. Składki względem rynku poszybują, pracodawcy będą zmuszeni szukać ujścia - w postaci zwolnień, szarej strefy lub wzrostu cen. W pewnym momencie balon się przekłuje i nastąpi krach.

Jeśli chodzi o moje małżeństwo - póki co nie mamy dzieci, wyższa składka ZUS wpływa na nas negatywnie, PPK sprawiają, że więcej musi zapłacić pracodawca, a w firmach z dużą liczbą pracowników są to konkretne pieniądze, których oddanie państwu wpłynie na brak podwyżek. Składki ZUS, które płacimy nie idą na nasze emerytury, a na emerytury obecnych emerytów. Tak wygląda ten system. Zatem zagłosujemy na komitet, który ma w swoich hasłach (co nie znaczy, że to zrobi) niższe podatki, reformę ZUS i utrzymanie inflacji w ryzach.

Mam nadzieję, że pomogłem.

20

Od kilku lat nie chodzę na wybory. Mam dość polityki. Mam dość kampanii wyborczych. Mam dość obietnic - tych spełnionych i niespełnionych. Mam dość wszystkich partii. Żadnej nie wierzę. I jestem bardzo sceptyczny wobec postawienia krzyżyka na kogoś konkretnego. Po prostu się nie łudzę. Hasła na mnie nie działają. Nie chcę państwa naszych marzeń, a każdy komitet to gwarantuje. Wczoraj wraz z żoną prześledziliśmy programy pod względem ekonomicznym. Względem tego co zarabiamy, dzięki wspaniałomyślnym komitetom, ile nam zostanie. Ile ich propozycje nam uszczuplą wspólny budżet. Ile może wynieść domniemana inflacja. Ile wynoszą Pracownicze Plany Kapitałowe, prognozy składek ZUS, jednoprocentowa obniżka PIT. I inne. Nie chciałem iść na wybory. Nie wierzę w żadną opcję. Po prostu. Jednak żona tymi wyliczeniami mnie przekonała. Pójdę, z zaciśniętymi zębami zagłosuje, choć i tak będę się wstydził wrzuconego głosu. Aczkolwiek patrzę na mój portfel. Niech każdy przekalkuje sobie, ile będzie miał z danego programu i jak to wpłynie na ekonomię domostwa, państwa. To tylko moja rada, nie prośba. Tyle wystarczy, aby wybór był świadomy. Kalkulator zysków i strat. Światopogląd? Jeśli ktoś uważa, że jest ważniejszy, ma do tego święte prawo. Nic mi do tego.

10

Nie chce mi się powtarzać, a zatem... Kilka minut przed dodaniem przez Ciebie artykułu napisałem taki komentarz na Rambli:

Valverde powinien zrezygnować/zostać zwolniony po poprzednim sezonie.

To on podejmuje decyzje personalne i taktyczne, jest odpowiedzialny za wyniki i jakość widowiska. Taka jest rola trenera.



Jednak obwinianie go za wszystko to zbyt prosta recepta, pół-środek, który prawdopodobnie nie rozwiąże problemu. Przyjście nowego szkoleniowca może niewiele zmienić, bo sedno sprawy leży gdzie indziej. Wyżej.



I też nie do końca w zarządzie, choć w pewnym sensie tak, bo to on może wymusić zmianę myślenia, zatrudnić trenera, wyłożyć pieniądze na transfery. Moim zdaniem wirus tkwi w przeświadczeniu Barcelony o nieomylności stosowanego dogmatu, w obecnej chwili będącego nienaruszalnym. Wokół tego aksjomatu zbudowana została cała filozofia, marketing, historia. Dogmat jest uparty - zawsze, ale to zawsze Barcelona ma dominować poprzez posiadanie piłki, musi wymieniać niezliczoną liczbę podań, przekierowując ją z jednej strony w drugą, przez środek, w prawo, w lewo, jak nie da się do przodu, to do tyłu - i od nowa zaczynamy budowanie akcji.



Guardiola zrewolucjonizował futbol, wyniósł Barcelonę na Olimp. Był wyjątkowy. Podobnej rzeczy dokonał w Bayernie, teraz dokonuje w City. O ile nie da się go sprowadzić z powrotem, temat powinien zostać zamknięty.



Rywale również posiadają inteligencję, sztaby szkoleniowe i potrafią analizować ustawienie, taktykę, grę. Od końcówki ery Pepa przeciwnicy nauczyli się, jak bić się z Barceloną. Wiedzieli, że cofnięcie się, zasieki, podwajanie krycia, agresja oraz kontrataki to najskuteczniejsza broń. Guardiola wiedział co w trawie piszczy, chciał dokonać tąpnięcia, zarząd się nie zgodził, w rezultacie odszedł. Śp. Tito Vilanova nie wniósł nic nowego do drużyny, nie reformował myśli. Coś tam próbował Tata Martino, ale z marnym skutkiem, bo gdy Barca miała mniejsze posiadanie niż Rayo, dumne jak pawie szmatławce sportowe rzuciły się na niego niczym hieny. Musiał się przed nimi ugiąć. Przed nimi i zarządem. Dogmat obrastał tłuszczem, stawał się czymś więcej niż klub. A to co działo się na boisku? Nikt nie był w stanie otwarcie przyznać się do błędu. No bo jak to? TA BARCELONA - Messiego, Xaviego, Iniesty, Busquetsa, Pique? W życiu. Nowe tchnienie wprowadził Lucho. Szybsza piłka, kontrataki, stałe fragmenty gry. Jednak z czasem i to się rozleciało. Valverde jest kontynuatorem etapu. Nikim więcej. Ogniskowanie złości na nim jest bez sensu. Jasne, powinien odejść, bo nie potrafi wnieść nic nowego, ale te "reformy" muszą być głębsze. Czy dokona ich inny zarząd? Też nie wiem, choć mam taką nadzieję. Dogmat się rozrósł, utuczył, teraz ciężko go poruszyć. Wszystko w rękach socios. To oni zadecydują, jakiej chcą Barcelony, bo być może ta iluzja, która trwa już od dawna, im odpowiada, i będzie trwała w nieskończoność.

27

Valverde powinien zrezygnować/zostać zwolniony po poprzednim sezonie.
To on podejmuje decyzje personalne i taktyczne, jest odpowiedzialny za wyniki i jakość widowiska. Taka jest rola trenera.

Jednak obwinianie go za wszystko to zbyt prosta recepta, pół-środek, który prawdopodobnie nie rozwiąże problemu. Przyjście nowego szkoleniowca może niewiele zmienić, bo sedno sprawy leży gdzie indziej. Wyżej.

I też nie do końca w zarządzie, choć w pewnym sensie tak, bo to on może wymusić zmianę myślenia, zatrudnić trenera, wyłożyć pieniądze na transfery. Moim zdaniem wirus tkwi w przeświadczeniu Barcelony o nieomylności stosowanego dogmatu, w obecnej chwili będącego nienaruszalnym. Wokół tego aksjomatu zbudowana została cała filozofia, marketing, historia. Dogmat jest uparty - zawsze, ale to zawsze Barcelona ma dominować poprzez posiadanie piłki, musi wymieniać niezliczoną liczbę podań, przekierowując ją z jednej strony w drugą, przez środek, w prawo, w lewo, jak nie da się do przodu, to do tyłu - i od nowa zaczynamy budowanie akcji.

Guardiola zrewolucjonizował futbol, wyniósł Barcelonę na Olimp. Był wyjątkowy. Podobnej rzeczy dokonał w Bayernie, teraz dokonuje w City. O ile nie da się go sprowadzić z powrotem, temat powinien zostać zamknięty.

Rywale również posiadają inteligencję, sztaby szkoleniowe i potrafią analizować ustawienie, taktykę, grę. Od końcówki ery Pepa przeciwnicy nauczyli się, jak bić się z Barceloną. Wiedzieli, że cofnięcie się, zasieki, podwajanie krycia, agresja oraz kontrataki to najskuteczniejsza broń. Guardiola wiedział co w trawie piszczy, chciał dokonać tąpnięcia, zarząd się nie zgodził, w rezultacie odszedł. Śp. Tito Vilanova nie wniósł nic nowego do drużyny, nie reformował myśli. Coś tam próbował Tata Martino, ale z marnym skutkiem, bo gdy Barca miała mniejsze posiadanie niż Rayo, dumne jak pawie szmatławce sportowe rzuciły się na niego niczym hieny. Musiał się przed nimi ugiąć. Przed nimi i zarządem. Dogmat obrastał tłuszczem, stawał się czymś więcej niż klub. A to co działo się na boisku? Nikt nie był w stanie otwarcie przyznać się do błędu. No bo jak to? TA BARCELONA - Messiego, Xaviego, Iniesty, Busquetsa, Pique? W życiu. Nowe tchnienie wprowadził Lucho. Szybsza piłka, kontrataki, stałe fragmenty gry. Jednak z czasem i to się rozleciało. Valverde jest kontynuatorem etapu. Nikim więcej. Ogniskowanie złości na nim jest bez sensu. Jasne, powinien odejść, bo nie potrafi wnieść nic nowego, ale te "reformy" muszą być głębsze. Czy dokona ich inny zarząd? Też nie wiem, choć mam taką nadzieję. Dogmat się rozrósł, utuczył, teraz ciężko go poruszyć. Wszystko w rękach socios. To oni zadecydują, jakiej chcą Barcelony, bo być może ta iluzja, która trwa już od dawna, im odpowiada, i będzie trwała w nieskończoność.

2

@clyde Akurat trafiłem na promocję na Originie i kupiłem Wiedźmina 3 wraz z dodatkami za 45 zł. Bajka. Na razie mam 21 poziom i zostało mi jeszcze trochę przygód, ale chciałbym mieć w razie czego wykasowaną pamięć i w przyszłości rozpocząć rozgrywkę ponownie. Pokręcone, lecz prawdziwe :D Taka to wybitna gra!

@MateuszJrk Kupiłem od razu sprzęt na Cyberpunka 2077. Grafika - RTX 2070 Super Windforce OC 8 GB. Procesor - Ryzen 5 3600.

48

Kupiłem nowy komputer, aby pograć w zachwalanego zewsząd Wiedźmina 3. Jak tylko odpaliłem grę, przeszedłem samouczek, posłuchałem dialogów, a później znalazłem się wraz z Vesemirem pod drzewem, pokonałem ghuli, spojrzałem w budzące się do życia Słońce, i na koniu poczułem wiatr wolności, niemal nieskrępowanej wędrówki poprzez zniszczone wojną wsie, mgliste moczary, bujne zbożem pola, rzeczki, morze, jaskinie, Oxenfurt, Novigrad i ... inne. Zaniemówiłem. Jasne, z opóźnieniem od premiery, ale jednak. Fabuła prima sort, dialogi wspaniałe i muzyka - nastrojowa, kiedy trzeba dobitna, żwawa, nostalgiczna, ... i Wilcza Zamieć śpiewana przez Priscillę. Heh. Teraz, żałuję. Niepotrzebne mi było to wszystko, popełniłem wielki błąd. Mogłem zdecydować się na zakupy za miesiąc, dwa, pół roku, rok. I mieć wszystko przed sobą. Ponownie.

Nie gram dużo i często (lata temu sporo), ale to najlepsza pozycja, z jaką miałem do czynienia. Radość. Zaintrygowanie. Podróż. Tajemnica. Walka. I obowiązek.

Jestem zachwycony Wiedźminem 3.


15

Brzęczek niech ładnie składa ręce do Boga i klepie zdrowaśki w intencji Krychowiaka - aby nie było kontuzji, zawieszenia za kartki. Ten człowiek stanowi główną siłę w rozprowadzaniu gry: krótkie piłki, rozrzucanie do linii, wyjścia z gałą z obrony. Daje jakikolwiek sygnał do przyspieszenia, a do tego jest waleczny, kumuluje na sobie faule rywala. I biega. Gramy tak że piach w zębach skrzypi? Zobaczycie, co się stanie bez Grześka.

Kto za Jurka? Po zakończeniu pontyfikatu Nawałki uważałem, że trzeba postawić na niemiecką, holenderską myśl szkoleniową. Solidną, konsekwentną, momentami wyrobniczą, wybieganą, z gwałtownym przyspieszeniem. Polska nie zacznie grać finezyjnie, po sznurku, ale może być silna fizycznie, wytrzymała, dobra ze stałych fragmentów oraz z kontry. Już Nawałka popełnił błąd, rezygnując ze sprawdzonego ustawienia i zaczął kombinować z trójką środkowych obrońców i wahadłami. Szukał kwadratury koła. Chciał zaskoczyć na mundialu i koniec końców byliśmy bezpłodni. Musimy grać własną piłkę. Taką jak potrafimy.

47

W trakcie eliminacji trenerów zwalnia się niezwykle rzadko, a już szczególnie gdy drużyna prowadzi w grupie, ale moim zdaniem dwa ostatnie mecze dobitnie pokazały, że Brzęczek na selekcjonera się nie nadaje. Jest po prostu gówniany. Niezbyt inteligentny. Bez pomysłu, kreatywności. Wnosi do kadry tyle, co dziura w płocie. Polska nie gra ani z kontrataku, ani w ataku pozycyjnym. Wymiana kilku podań? A co to? Nie ma pressingu, nie ma umiejętnego cofnięcia się przed własne pole karne i konsekwentnego wypychania rywali na połowę boiska. Wyprowadzanie piłki nie istnieje. Zawodnicy często ratują się wybiciami na oślep. Jaj też brakuje, bo obraz gry jest nijaki, ślamazarny. Gdzie ten duch walki, nieustępliwości? Niemal każda reprezentacja realizuje swoje założenie taktyczne. Słowenia pokazała defensywny futbol, przekazywanie krycia, zagęszczanie pola w okolicach 30 metra oraz kontry, i Polacy, a dokładniej Brzęczek, nie znalazł na to remedium. Austria miała posiadanie piłki, weszła na naszą połowę i klepała sobie jak w piłce ręcznej - po kole. Reakcji żadnej. I nie, to nie wyłączna wina graczy. Nie jesteśmy potentatem, ale i nie Sierotką Marysią. Są kopacze występujący w dobrych i średnich klubach, w niezłych ligach. A na murawie, w koszulce z orzełkiem wyglądają jak zbieranina spod bloku. Ta drużyna nie ma wypracowanego stylu, nie ma twarzy. Nic. Póki da się, trzeba Jurka pożegnać i sprowadzić kogoś właściwego na to miejsce. Jeszcze można zbudować kadrę na Euro. Jeszcze nie jest za późno. Jak Brzęczek zostanie, może i dokuśtyka do Mistrzostw Europy, ale tam już najprawdopodobniej będziemy chłopcami do bicia.

4

@Ermitano Bardzo się cieszę. Grunt, że choć mega bolesny kawałek, inwazyjny, z natarciem na duszę płaczącej, daje ukojenie. Dziękuję, że pomogło. Tego chciałem - oswojenia się przez odpływającą niezrozumiałość istnienia. Dziękuję. Mam nadzieję, że się zbudujesz. Jeden z moich ulubionych cytatów jest taki:

Kamienie na drodze? Zbierz je wszystkie, kiedyś zbudujesz z nich zamek.

Tego Ci życzę, Ermitano.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?