1

Oooo jest Lidian!!! Dawno nie pisaliśmy razem :) Bardzo Ci dziękuję za korektę! Wiesz co? Kiedyś pisałem bardzo długie zdania z mnogością przecinków, ale pewny osoby stwierdziły, że to przesada, a teraz możliwe, że poszedłem w drugą stronę i napisałem zbyt wiele krótkich zdań. Wciąż szukam złotego środka. Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna, bo zdaję sobie sprawę, że wiesz, co w trawie piszczy. Także każde wytknięcie mojego błędu od Ciebie jest dla mnie jak złoto.

P.S. Szkoda, że już nie piszemy ze sobą tyle co dawniej! Serdecznie Cię pozdrawiam i z mojej strony płyną ukłony :)

P.S. 2 Oczywiście, że patyną. Chodziło mi o zaśniedziałą miedź. Typowa literówka :)

0

99 to nie mój rocznik. Tak się zwróciłem do sebaska :) Jestem niestety dużo starszy :) Bardzo Ci dziękuję za opinię i liczę najlepszego w pisaniu wierszy. Osobiście stworzyłem ich dziesiątki. Jeśli masz chęć, podrzuć mi na PW. Z chęcią przeczytam :)

0

Napisałem kilkanaście krótszych form. Za niedługo zakładam bloga i tam będę wrzucał opowiadania. Jak już go stworzę, w swoim profilu wrzucę do niego linka. Niestety nie znam się na sprawach "informatycznych", więc nie wiem ile mi to zajmie czasu.

2

Dziękuję sebasku99, drogi kolego, za uwagi! Jak już wcześniej napisałem, był to freestyle. Celowo wrzuciłem bez żadnych poprawek, aby zasięgnąć opinii.

2

To jest prototyp napisany na freestyle'u w pół godziny. Na pewno postaram się uwzględnić Twoje uwagi. Dzięki!

0

Nigdy nie czytałem Sapkowskiego, choć mam go w planach.

1

Pisałem na szybko. Bardzo dziękuję za poprawkę!

15

Jako że La Rambla jest od wszystkiego, chciałbym, abyście skrytykowali wstęp do mojego kolejnego opowiadania. Liczę na nieprzychylne komentarze. I błogosławię tych, którym się chciało doczytać oraz przepraszam tych, którym zabrałem tyle przestrzeni do ważnych rozmów.



W monumentalnej gotyckiej katedrze panował półmrok. Niewielkie źródło światła pochodziło od kilkunastu dopalających się świeczek rozstawionych w różnych miejscach świątyni. Migotały cienie przy zdobnych obrazach. Delikatnie pulsował główny ołtarz. Stalle były puste. Ani żywej duszy. Nikt nie siedział w tych drewnianych, czekoladowych ławach. Hen, gdzieś wysoko, pajęczyny zalegały przy sklepieniach. Oberwane linki od sygnaturek dygotały jak wisielcze sznury. Gdyby ktoś wszedł do środka, w płucach poczułby średniowieczny kurz przemieszany z zapachem drewna i mistyczną samotnością. Wyżej, barwne witraże trąciły groteską. Przedstawiały aniołów gorejącym mieczem powalających do swych stóp żołnierzy samego Księcia Piekieł. Gdzieś piszcząc przeleciał jakby zmutowany nietoperz. Najpierw jeden, potem w sukurs przyszedł mu drugi i zaczęły niby to w tańcu wirować. Zdaje się, że walczyły ze sobą, lecz wyglądało, iż biorą udział w jakichś bliżej nieokreślonych godach. Z impetem nurkując, potem wznosząc się i robiąc koła, rozpylały kurz zalegający na betonowych parapetach najwyżej umieszczonych okiennic. Nagle, potężna błyskawica rozświetliła wnętrze katedry. Lunął rzęsisty deszcz. Zadudniło o pokryty pateną dach, a potem tak samo niespodziewanie oberwanie chmury zamilkło. Sekunda milczenia, i znowu huknęło jak z armaty i wyładowanie atmosferyczne na krótką chwilę rozświetliło gotycki majstersztyk niczym stroboskop. Przed ołtarzem leżała skulona w rytmicznych konwulsjach postać. Szeptała. Ruch warg był praktycznie niedostrzegalny, lecz zdaje się, że wypowiadała inkantacje. Echo słów jak dogorywającego chorego mroziło posadzkę. Szczelnie nasunięty na głowę lniany kaptur przysłaniał drgającą postać. Z każdą sekundą coraz mocniej wpadała w rezonans. Jej członki falowały – miały swój przypływ i odpływ. Tyle że straszny, na pozór bezsensowny, katatoniczny. I mogłaby tak leżeć, wsiąkając w ten kruczoekstatyczny krajobraz, gdyby nie uderzenie w wielki witraż centralnie umieszczony ponad głównym ołtarzem. Nadciągająca coraz śmielej burza wraz z audiofonią zdawałaby się być niczym przy tym rąbnięciu. Gong wojenny to za mało. Odgłos trzęsienia ziemi to za mało. Największy na świecie dzwon to za mało. Łomotnęło tak że katedra zadrżała w posadach. Tajemnicza persona uniosła z szyderczym uśmiechem lekko głowę. Spojrzała na witraż. Rozcapierzona sylwetka w grymasie bólu, a jednak pełna ufnego zrozumienia i litości, Jezusa Chrystusa zadrżała. Wyglądało na to, że przyjęła cios. Ucichło. Minęło kilka sekund i uderzenie jak taran się powtórzyło. A potem znowu i znowu. Okutany w brązowy habit mężczyzna zawył z bólu. Wykręciło nim dookoła i spocony uderzył czołem w zimną posadzkę. A potem przyszedł kolejny cios. Jeszcze mocniejszy, jeszcze donioślejszy, jeszcze bardziej dewastujący. Wzdłuż krzyża, na którym wisiał Jezus pojawiła się rysa. Teraz łomotnięcia niby jakąś demoniczną pięścią następowały coraz szybciej. Niby to drapieżnik już dopadł ofiary i szykował się do rozerwania tętnicy, rozszarpania skóry i pod swymi krwiożerczymi kłami chciał stłamsić istnienie. Uderzało i uderzało. Kolejne rysy zdobiły wizerunek bolejącego Zbawiciela. Krzyż zdawał się być podzielony na setki mniejszych części. Zatracał swoje jestestwo. Już nie był tak oczywisty. Mężczyzna już nie leżał. Zaczynał lewitować, wykręcać się na wszystkie strony. Opadł mu kaptur. Jego twarz wykręcał nieznośny grymas bólu. I wtem nastąpił ostateczny huk. Wystrzał niczym z potężnej armaty. Witraż posypał się w drobny mak i wyfrunęła zeń chmara dziwnie zniekształconych nietoperzy. Frunęły przed siebie wypełniając niemal po brzegi katedrę. Ubranego w habit człowieka podniosło do pionu niczym Jezusa. Rozpięty na niewidzialnym krzyżu zaczął krzyczeć:
- To są grzechy moje! Wszystkie! Z…. życia całego. Zapłacę za nie. Chodźcie, chodźcie tu do mnie przeklęte, ja nie….
Zmutowane, pokraczne stworzenia wystrzeliły w jego stronę, lecz żaden z nich nie zrobił mu krzywdy. Przeleciały przez niego na wskroś jakby był widmem. Upiorem w katedrze. Fantomem. Wciąż zbitą grupą wyłaniały się z witraża… Gdy ostatni z nich wyfrunął, na samym końcu pojawiły się zakrwawione palce, które zręcznie chwyciły poszczerbione szklane ranty wybitego witraża. Najpierw przeszedł ułamany róg. Tuż za nim ukazał się ognisty ogon, obwisłe piersi i przeraźliwy smród. Coś a la sukkub. Gdy tylko cała sylwetka wyłoniła się na światło cienistej katedry, mężczyzna przyciągany jak magnesem zbliżył się do niej oko w oko. Przez głowę przeleciała mu myśl: Patrząc w oczy Bestii, nią się stajesz. Między zębami poleciała mu piana, a gałki oczne zaświeciły się na biało. Zemdlał.

Eltron Rasky się obudził. Ponad jego głową poruszały się napięte jak struna przewody. Paliły się kontrolki, a ogromny komputer piszczał. Dźwięczało mu w uszach. Był oszołomiony.
- Witam Pana, Panie Rasky. Właśnie wyłowiliśmy Pana z Niebytu. Do usług! - sardonicznie zaharczał siwy, o rozbieganych oczach i słusznej konstytucji bezczłowiek.

31

Mecz typowo edukacyjny. Pewne decyzje trenera stają się jaśniejsze, najważniejsi odpoczęli przed ligą, a jednocześnie upragniony kontakt został nawiązany. Ni ma biedy, choć mogło być gorzej. Oby do rewanżu. Dobranoc!

4

Przegrywamy. To w pewnym sensie bolesne. Jednak w żaden sposób nie możemy przekreślać zespołu, a jedynie w nich wierzyć. Odrobienie strat jest możliwe. Do tego wypłynął oczywisty morał - na każdego przyjdzie czas. Nie należy przekreślać wychowanków i rezerwowych, ale to jeszcze nie jest ich pora. A ona może nadejść i mam nadzieję, że nadejdzie. Barcelono, wierzę w Ciebie! Ćwierćfinał będzie dla nas.

1

Uważam, że człowiek po kursach i szkoleniach ma większa wiedzę niż ten bez nich. Dodając do tego, że gość widzi ich codziennie na treningach, a my nie, to jednak nasze fakty są bardzo okrojone. Albo nie są faktami.

0

A kim są domorośli kibice, żeby ich brać na poważnie?

11

Inna sprawa, że różni trenerzy FC Barcelony mieli swoje mecze, kiedy dostali oklep próbując eksperymentować. To jest takie spotkanie w wykonaniu chłopaków Valverde. Jeszcze nic nie zostało przegrane. W rewanżu wyjdzie mocny skład i bardzo możliwe, że odrobimy straty, Po prostu dzisiejszym występem trzeba przyjąć do wiadomości smutną prawdę - wychowankowie to nie ten poziom, a rezerwowi mają przed sobą kawał drogi do przebycia. Nie ma co się smutać. Dopóki piłka w grze... Lepiej przekonać się o tym w 1/8 Pucharu Króla z Levante niż w ważnym meczu ligowym lub LM.

Jako kibicie nie próbujmy być mądrzejsi od Mistera. To tak raczej kiepsko wychodzi.

17

Jak się czyta komentarze, że prawie każdy nasz wychowanek jest super-mega-ultra cudowny i się w takie brednie wierzy, to jednak zderzenie z rzeczywistością musi boleć. I boli bardzo. Szczególnie gdy młodziki spadli do 3 ligi i wcale tam nie rozbijają banku. Druga sprawa, że okazuje się, skąd ten konserwatyzm u Valverde. Trener widzi ich prawie codziennie na treningach i jednak decyduje się wystawiać starych wyjadaczy, bo zdaje sobie sprawę, że przed młodymi jeszcze długa droga. Najwyraźniej po 45 minutach meczu kurtyna opadła. Z wypiekami na twarzy czekam na kolejne twistery i wyginanie szyi sceptyków Ernesto, aby tylko mu dopiec. Trzeba dobierać prawdę, pół-prawdę i gówno-prawdę - jak mawiał znany filozof - żeby wyszło na naszym. Powodzonka!

P.S. Liczę na spięcie pośladów i bramkę kontaktową. Wtedy rewanż będzie wyglądał zupełnie inaczej.

0

Nie chodziło mi o to, że usypiali i czekali do drugiej połowy. Miałem na myśli to, że np. wymieniali piłkę przez kilka minut, po czym następował atak. Potem np. minuta wymiany piłki i atak... Nawet przy prowadzeniu dwoma bramkami tak grali... usypiali dłuższą chwilę i atak... może jak w walce bokserskiej?

1

Poświęciłem kilka minut na wyszukanie i wypisanie statystyk, bo chciałem uwiarygodnić dość prostą tezę. Ktoś się może do tego odnieść, ktoś coś dodać, ktoś może zwróci uwagę na jakąś tendencyjność. Na tym polega dyskusja. Ty mnie skwitowałeś głupkowatym tekstem, który nic nie wnosi do tego tematu. Masakra.

6

Miałem ochotę sprawdzić statystyki pod takim kątem, bo zarzuca się Valverde, że ma problemy ze słabszymi rywalami. Chciałem pokazać, że np. Lucho też miał. Tylko tyle.

3

Właśnie na samym początku napisałem, że u każdego trenera można znaleźć niewygodnych rywali... i że nie jest to atak na Lucho. Statystyka typowo informacja. To w związku z tym.

9

To nie jest atak na Lucho, ale statystyki, które pokazują, że u każdego trenera można znaleźć niewygodnych rywali.

Sezon 14/15:
Real 1-3
Malaga 0-0
Celta 0-1
Getafe 0-0
Sociedad 0-1
Malaga 0-1
Sevilla 2-2
Deportivo 2-2
PSG 2-3
Bayern 2-3

Sezon 15/16:
Celta 1-4
Sevilla 1-2
Valencia 1-1
Deportivo 2-2
Espanyol 0-0
Villarreal 2-2
Real 1-2
Sociedad 0-1
Valencia 1-2
Villanovense 0-0
Valencia 1-1
Roma 1-1
Bayer 1-1
Atletico 0-2

Sezon 16/17:
Alaves 1-2
Atletico 1-1
Celta 4-3
Malaga 0-0
Sociedad 1-1
Real 1-1
Villarreal 1-1
Betis 1-1
Deportivo 1-2
Malaga 0-2
Hercules 1-1
Athletic 1-2
Atletico 1-1
Man City 1-3
PSG 0-4
Juventus 0-3
Juventus 0-0

Jak widać Luis Enrique regularnie miał problemy z: Sociedad, Malagą, Celtą, Deportivo. Zdarzały się też słabsze mecze w początkowej fazie PK, z Villarrealem, Atletico, Realem, Valencią, Sevillą, PSG, Juventusem...

Nie zawsze przeszłość jest tak różowa, jak ją pamiętamy.

1

Nikomu nie zabraniam mieć własnego zdania. Ba! Bardzo dobrze, że użytkownicy mają różne myślenie, bo możemy się nawzajem od siebie czegoś nauczyć czy dowiedzieć.

Chciałem jedynie pokazać, że czasy LE w pewien sposób były odstępstwem od filozofii, odejściem od idei Pepa. Pierwszy sezon Ernesto także był takim etapem, bo przestawiliśmy się na 4-4-2. Natomiast obecny jest powrotem do korzeni. Oczywiście, z inną kadrą, starszymi piłkarzami jak Pique, Messi...

Założenia meczowe są podobne jak u Guardioli, z wykonaniem na pewno jest gorzej, ale ciągłość filozofii została zachowana. Starałem się pokazać ludziom, że krytykując Valverde, tak naprawdę nie do końca rozumieją podwaliny taktyki wypracowanej przez Cruyffa i Pepa. Tamte czasy nie wrócą, nie będzie już takiej paki. Ale wzór, szablon dla następców pozostał. Ernesto stara się - z różnym skutkiem - go odtworzyć.

62

Chciałbym poruszyć temat "powolnej" gry za Valverde.

Jak dotąd dziełem życia FC Barcelony była niewątpliwie ekipa Guardioli, więc jest niejako punktem odniesienia i porównań dla innych trenerów. Jak grała Duma Katalonii za Pepa?

Nasz kochany Żepcio pozmieniał i ulepszył szyki taktyczne. Barcelona już od dawna wymieniała sporo podań, ale za jego kadencji ta liczba drastycznie wzrosła. Oczywiście, były to krótkie podania, bardzo często do najbliższego, coś a la wymiana piłki w szczypiorniaku. Statystyka posiadania futbolówki poszybowała w górę. Nastąpiło rozciąganie gry do linii bocznych i jak drapieżnik wyczekiwanie na odpowiedni moment do ataku. Wtedy pojawiało się przyspieszenie, gra z klepki i czary-mary, lecz do tej chwili FC Barcelona usypiała czujność rywala i mecz był bardzo powolny. Faza cierpliwej wymiany piłki była o wiele dłuższa niż element blitzkriegu. Dlatego przyspieszenie stawało się skuteczne, bo tak długo Katalończycy hipnotyzowali przeciwnika i dzięki temu odpowiednio ustawiali się na boisku. Nie ma co się bać tego napisać: Blaugrana za Guardioli charakteryzowała się niesamowicie wolną grą przez większość czasu z nagłym atakiem, który rozbijał w pył defensywe oponenta. To było Credo: jeśli masz gałę, nie ma jej rywal. To on za nią biega i się męczy, wkurza, irytuje, przez co fauluje, traci koncentrację i możliwy jest zabójczy atak.

Wielu uważa, że gra za Lucho była atrakcyjna. Tyle że Luis Enrique robił co mógł, aby zerwać z taką taktyką. Barcelona pod jego batutą zaczęła grać z kontrataku - a więc faktycznie szybciej! Z pominięciem linii pomocy, piłka od obrońców wędrowała do tridente, które było w topowej formie. Środek pomocy głównie służył jako zabezpieczenie, a nie był źródłem kreacji. Ile o to było narzekań!

Najszybciej wyglądała postawa Realu Madryt za Mourinho. Dwa, trzy, cztery podania i znajdowali się pod polem karnym rywala. Szybką piłkę grał Bayern Juupa, BVB. Z szybkiej piłki słyną zespoły angielskie...

Ale nie Barcelona! Jej DNA jest inne, zmutowało się i wytykanie Ernesto, że gra wolno, a Luczo grał szybciej, jest tak naprawdę zaprzeczeniem mozolnie konstruowanej barcelońskiej filozofii. Kibic sam do końca chyba nie wie, czego chce. Grajmy jak za Pepa - słyszę krzyki! Ależ - z uwzględnieniem innej kadry i wieku piłkarzy oraz bardziej defensywnej w tamtym sezonie postawy - gramy!

Czy część z Was chce, aby FC Barcelona nagle zaczęła kontratakować? Porzuciła posiadanie piłki i krótkie podania? Czyli wycięła to drzewo, które posadził Cruyff, a pielęgnował je Guardiola???

1

Podkreśliłem "rozumiesz" jako kuriozum ówczesnego myślenia. Forma luźno-koleżeńska względem Ciebie. Nic więcej.

0

Teraz nie mam czasu za bardzo, może innym razem, ale nie wiem, kiedy to będzie, bo rzadko się tu udzielam i tak raczej pozostanie.

4

W pierwszym sezonie grała bardzo dobrze, ale dopiero od stycznia. Wszystko zmieniło się po porażce z Sociedad, gdzie 80% kibiców chciało głowy Enrique i Bartomeu. Jak Bartek wygrał wybory, użytkownicy płakali, że to przez tryplet, rozumiesz? W kolejnych sezonach LE było już gorzej z tą miłą dla oka grą.

3

Nie, nie, nie.

Głównie dlatego, że bardzo dziwacznie rotował składem. Graliśmy praktycznie bez pomocy. Rozumiesz, Barcelona grała bez linii pomocy!!! Piłka z obrony wędrowała do tridente. Potrafiliśmy zostać rozpracowani i dostać bolesny oklep od dużo niżej notowanych drużyn.

7

Kolego, hejt na Luczo w pewnym momencie był na takim poziomie, jak na Valverde po meczu z Romą. Ogólnie czasy LE są trochę przez kibiców uświęcane trypletem. Co tydzień w lidze nie było już tak różowo i trener bywał bardzo mocno krytykowany. Nieprzypadkowo nazwano go tutaj wuefistą.

11

Widać, że młody chłopak z Ciebie. Nigdy na fcbarca.com nie istnieje.

16

Jeśli Valverde po sezonie odejdzie z drużyny i zostanie zatrudniony nowy trener, ciekaw jestem, jak szybko wyleje się na niego hejt (bo że się wyleje to pewne). Pamięć jest wybiórcza, więc tak jak to miało miejsce z poprzednimi szkoleniowcami, być może i za kilka lat nad głową Ernesto, tutaj na tym forum, zapalona zostanie aureola. Oczywiście w kontrze do aktualnego, nudnego, schematycznego, do bólu przewidywalnego i ultradefensywnego Mistera. Może to Setien, Koeman, a nawet Xavi dostąpią tego zaszczytu?

75

W meczu na szczycie Sevilla remisuje z Atletico. Real przegrywa u siebie. Zaś Barcelona na wyjeździe pokonuje 7 drużynę w tabeli. Odskakujemy rywalom. Świetna kolejka. Są powody do zadowolenia. I to spore.

3

To są bardzo młode chłopaki, na dobrą sprawę juniorzy. Czekamy. Nie ma co przesądzać pozytywnie lub negatywnie. Osobiście bardzo bym chciał, żebyś miał rację, a przecież sporo oglądasz, więc Twoja wiedza stoi na konkretnym poziomie :) I trzymam kciuki za Cucu, jak i za Mirandę!

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?