Ja się nasłuchałem, że Rayo lubi grać otwarty futbol. Zdobyty gol, kibice i ogólnie aura tego meczu ich poniosą do ofensywniejszej gry. Może będzie to dynamiczny mecz w drugiej połowie.
Rayo poczuło ducha, wyjdą z pressingiem i nastawieniem na próbę wbicia kolejnego gola, a naszym asem z rękawa będzie Dembele, który będzie miał większy luz na skrzydle.
Ale okazuje się kluczowy w decydujących momentach. Czy nie? Dajmy mu się w końcu rozwinąć. Zobacz jak nam pomógł w paru spotkaniach na początku sezonu, zdobywał gole i grał przyzwoicie, ewidentnie chcący grać. Potem został odstawiony na bok gdzieś w pierony, to ja mu się nie dziwię, że jak Edek go wkłada z powrotem albo daje szansę pod koniec to chłopak się stresuję. Wszędzie presja, bo 105 milionów czy inne pierdoły. Tak to tylko widzę, może i faktycznie za bardzo w niego wierzę, ale nikt mi nie odmówi, że ma przebłyski świetnego dryblingu i przeglądu pola i lisa pola karnego i w ogóle młodego utalentowanego strasznie zawodnika.
Może i prawda, ale wciąż nie rozumiem co robi tam Rafinha, a czego nie robi nasze wzmocnienie sprowadzone latem Malcolm na ławce nawet, o Dembele nie wspominając.
Dokładnie. Dlaczego nauczyciele nie uczą dzieci jak się uczyć. Przychodzą, realizują lekcję, program czy temat, po czym zadają zadanie domowe w stylu poćwicz przed sprawdzianem, porób zadanka i przygotuj się. Dobra, i co dalej? Jak to zrobić? Wkuwać na blachę, byleby zapamiętać do testu? Tysiąc razy powtórzyć parę słów? Jaki w tym sens. Ktoś, pamiętam, ciekawie porównał sytuację z nauką do nauki pływania. Wyobraź sobie, że idziesz na lekcję pływania - twój nauczyciel wskakuje do wody i zaczyna pływać, mówiąc w trakcie i tłumacząc "tutaj robisz taki ruch, potem taki i w ten sposób pływasz. Powtórzcie to sobie w domu, jutro sprawdzian." Poradziłabyś sobie na sprawdzianie z pływania?
Chcę też sprostować, że nie chodziło mi o to, by mieć nieokreślony czas na przystąpienie do napisania sprawdzianu, tylko o to, że przez brak umiejętności skutecznego i faktycznego uczenia się, kolega powtarzał jak głupi materiał znowu i znowu i znowu, a i tak na sprawdzian połowę materiału zapominał. Wylatywał mu z głowy po prostu punkt z tematu realizowanego miesiąc przed testem.
Co do ocen, to też sprowadzają się do tego, że nikt nigdy nikogo w szkole nie nauczył, jak ma się uczyć. Dla mnie to wszystko to takie równanie pojedynczych jednostek do poziomu takiej szarej masy. Umiesz coś z zakresu wiedzy ogólnej, jesteś dobrym uczniem dostajesz piątkę, przechodzisz dalej - nie umiesz, to jesteś głupi, musisz poćwiczyć, żeby dorównać intelektualnemu poziomu innych z klasy. Bo muszę chyba zaznaczyć ten fakt, że chodziliśmy razem do klasy technikum. Ogólnie rzecz biorąc, z lekcjami zawodowymi kolega nie miał żadnych problemów, ale przepadał przez przedmioty, nazwijmy je, ogólne. I właśnie to mnie zaintrygowało, że człowiek ma swoje zainteresowania, realizuje się w jakiejś dziedzinie, samorealizuje się jako człowiek, ciągle rozwija, ale tutaj nagle przychodzi taka szkoła, do której podświadomie niejeden z nas bardzo się przywiązuje. Przywiązuje się do ocen, przywiązuje się do ludzi z klasy, a nie każdy potrafi przez te elementy przejść mając wywalone, nie przejmując się zbytnio. I przez to przywiązywanie dużej uwagi kiepska ocena, głupie wyśmianie czy nawet krzyk zniecierpliwionego nauczyciela potrafi, jak się dowiedziałem, zniszczyć człowieka.
Nie. Mój kolega zaczął rozmawiać z psychiatrą, bo szkoła, jej otoczenie, pojedyncze zdarzenia w niej wywołały u niego jakieś napady lękowe, stres, jakieś popyrtane stany emocjonalne. Człowiek podczas czegoś takiego potrafi odczuwać dokładnie taki sam stan, jak chwilę przed zawałem serca.
Jest późno i możliwe, że niezbyt składnie przelewałem myśli na literki, ale chciałem wejść w dyskusję, bo tak lubię.
intelowskie procki nadal wygrywają w wydajności w grach od AMD.
Nad AMD można się poważnie zastanawiać, kiedy składa się komputer do obróbki graficznej
Tam masz SSD na interfejsie SATA, który ma maksymalny przesył danych 600Mb/s i odczyt.
Natomiast kolega proponuje ci kartę ASRocka z chipsetem Z370. To oznacza, że ma złącze M.2 i PCIe. Są to złącza pod karty rozszerzeń, w tym SSDki. Te złącza od SATA3 różnią się tym, że mogę wykorzystać cały potencjał prędkości działania dysku SSD.
Przy SATA3, SSD są ograniczone do ok. 600Mb/s, a przy M.2 czy PCIe prędkości odczytu i zapisu dochodzą do 4000Mb/s. Czujesz różnicę?
Ciekawe, czy ktoś kiedyś zadał sobie pytanie, skoro ta szkoła, ten system, który jest w Polsce i zachował się od czasów Prusów, ma jedyne co robić to kształcić obywateli na jednostki, które poradzą sobie potem w życiu, ma dać możliwość zdobycia tudzież poszerzenia wiedzy teoretycznej i praktycznej, to czemu osoby młode, ambitne, skore do życia, chcące dokonywać ciągłej samorealizacji, rozwijać się, tak bardzo nie znoszą polskiej szkoły?
Dlaczego w szkołach panuje atmosfera, jeśli czegoś nie umiesz - nie potrafisz rozwiązać - pogubiłeś się w realizowanym temacie - NIE WIESZ JAK SIĘ TEGO NAUCZYĆ, to jesteś przekreślany, piętnowany złą oceną, nieraz wyśmiewany.
Podałeś chłopaka, który fakt faktem, (nie wiem, nie znamy się) możliwe, że pobłądził i zrobił jakąś głupotę. Ja ci przytoczę sytuację mojego kolegi, który przepadł w szkole średniej. Chłopak miał swoje zainteresowania, realizował się w różnych dziedzinach i rozwijał te gałązki hobby, ale co z tego, skoro na jego drodze paradoksalnie stała szkoła. Nie wiedział jak ma się uczyć materiału potrzebnego do zdania jakiejś tam kartkóweczki, nie wiedział jak ma przyswajać tematy realizowane miesiąc przed pisaniem sprawdzianu, żeby wciąż pamiętał o jakichś bzdetach. Nie wiedział jak analizować epoki, żeby podpiąć się pod klucz, nie wiedział, że na rozwiązanie nierówności kwadratowej na sprawdzianie musi użyć delty, nie może iść na skróty. Przez takie głupoty w szkole, przez nauczycieli z niespełnionymi ambicjami, przez mus spędzania prawie połowy dnia z ludźmi, z którymi niekoniecznie kolega miał dobre stosunki (mówię tutaj o tzw. śmieszkach czy innych po prostu głupich), i przez inne pierdoły, do których zaczął się diametralnie przywiązywać przez fakt, że szkoła to pół twojego życia, mój kolega teraz regularnie odwiedza psychiatrę, konsultuje się z psychoterapuetą i od półtora roku próbuje pozbyć się stanów lękowych, ich napadów i innych ciężkich gówień. To wszystko przez szkołę.
Jak nic nie pokazał, jak uratował na Superpuchar świetnym trafieniem, uratował nam parę razy komplet punktów w tym sezonie, zaliczył świetne występy na początku sezonu, wszedł w El Clasico i wziął udział w kluczowym wyprowadzeniu piłki w 3 akcjach, z czego w ostatniej asystował po dryblingu na flance.
Nie. Talent to predyspozycje, wrodzone zdolności i umiejętności w jakiejś dziedzinie. A inteligencja boiskowa to spokój, mocna głowa, podejmowanie kluczowych decyzji, ciągła analiza gry. W każdym razie no nie można pomiędzy tymi terminami postawić znaku równa się, tak samo jak po prostu nie można zaprzeczyć zdaniu, że Dembele jest utalentowanym piłkarzem. Może macie takie zdanie o Francuzie, bo całą jego grę dla Barcelony sprowadzacie do (fakt faktem) strat.
Nie mogę zrozumieć, czemu wy ludzie zamiast patrzeć na te jego świetne zagrania w meczach, solidne momenty gry, dryblingi, gole, akcje, gra z pierwszej z zespołem, przejawy odwagi i wspierać go w tym w duchu, to wybieracie te beznadziejne momenty, w których się chłopak gubi bądź panikuje i tylko o nich rozmawiacie.
Sezon się nawet na dobre nie zaczął, a sam został odstawiony na bok po ciekawie zapowiadającym się początku. Nie ma po co tracić tyle nerwów przyjacielu na piłkę nożną
21
No może Dembele mecza życia nie zagrał, ale jak zwykle, był kluczowy.
0
Ja się nasłuchałem, że Rayo lubi grać otwarty futbol. Zdobyty gol, kibice i ogólnie aura tego meczu ich poniosą do ofensywniejszej gry. Może będzie to dynamiczny mecz w drugiej połowie.
0
Rayo poczuło ducha, wyjdą z pressingiem i nastawieniem na próbę wbicia kolejnego gola, a naszym asem z rękawa będzie Dembele, który będzie miał większy luz na skrzydle.
1
Został na rozgrzewce
1
Wchodzi Dembele i gra mecz życia w tym momencie.
Amen.
0
Też to widziałem, pokazywał na boisko, więc pewnie wejdzie.
0
na bank znajdziesz na reddit
0
a właśnie, czemu obstawia się powyżej 2,5?
a nie powyżej 2?
0
zachowawczo zaczepiłem. odruchowo chyba, bo zdążyłem się nasłuchać pierdyliard określeń, że właśnie przychodzi na gotowe, ustawia tylko skład i jazda.
10
Może jeszcze powiesz, że do Barcelony przyszedł na gotowe
4
Chciałbym, żeby Pep ukształtował przyszłość Dembele, bo jakoś tak czuję, że z Edkiem zejdzie na psy.
0
Ale okazuje się kluczowy w decydujących momentach. Czy nie? Dajmy mu się w końcu rozwinąć. Zobacz jak nam pomógł w paru spotkaniach na początku sezonu, zdobywał gole i grał przyzwoicie, ewidentnie chcący grać. Potem został odstawiony na bok gdzieś w pierony, to ja mu się nie dziwię, że jak Edek go wkłada z powrotem albo daje szansę pod koniec to chłopak się stresuję. Wszędzie presja, bo 105 milionów czy inne pierdoły. Tak to tylko widzę, może i faktycznie za bardzo w niego wierzę, ale nikt mi nie odmówi, że ma przebłyski świetnego dryblingu i przeglądu pola i lisa pola karnego i w ogóle młodego utalentowanego strasznie zawodnika.
0
Może i prawda, ale wciąż nie rozumiem co robi tam Rafinha, a czego nie robi nasze wzmocnienie sprowadzone latem Malcolm na ławce nawet, o Dembele nie wspominając.
0
To tak działa tylko u dissblastera, w sensie tylko jak z jego ust jest jakiś hejt.
0
Piękna puenta
0
Miałem piękny sen, że Arthur zagra sobie razem z Alenią w meczu z 19 Rayo.
1
#odrodzenie hehe
0
Jakim cudem Rafinha wykluczył pod nieobecność z pierwszej jedenastki Malcolma czy Dembele.
@edit w sensie, czemu w oczach tych gazet tak jest.
0
Ale o co ci chodzi? Jakiego bajeru nie ma tak droga płyta główna i skąd ta nienawiść w tobie
1
Dokładnie. Dlaczego nauczyciele nie uczą dzieci jak się uczyć. Przychodzą, realizują lekcję, program czy temat, po czym zadają zadanie domowe w stylu poćwicz przed sprawdzianem, porób zadanka i przygotuj się. Dobra, i co dalej? Jak to zrobić? Wkuwać na blachę, byleby zapamiętać do testu? Tysiąc razy powtórzyć parę słów? Jaki w tym sens. Ktoś, pamiętam, ciekawie porównał sytuację z nauką do nauki pływania. Wyobraź sobie, że idziesz na lekcję pływania - twój nauczyciel wskakuje do wody i zaczyna pływać, mówiąc w trakcie i tłumacząc "tutaj robisz taki ruch, potem taki i w ten sposób pływasz. Powtórzcie to sobie w domu, jutro sprawdzian." Poradziłabyś sobie na sprawdzianie z pływania?
Chcę też sprostować, że nie chodziło mi o to, by mieć nieokreślony czas na przystąpienie do napisania sprawdzianu, tylko o to, że przez brak umiejętności skutecznego i faktycznego uczenia się, kolega powtarzał jak głupi materiał znowu i znowu i znowu, a i tak na sprawdzian połowę materiału zapominał. Wylatywał mu z głowy po prostu punkt z tematu realizowanego miesiąc przed testem.
Co do ocen, to też sprowadzają się do tego, że nikt nigdy nikogo w szkole nie nauczył, jak ma się uczyć. Dla mnie to wszystko to takie równanie pojedynczych jednostek do poziomu takiej szarej masy. Umiesz coś z zakresu wiedzy ogólnej, jesteś dobrym uczniem dostajesz piątkę, przechodzisz dalej - nie umiesz, to jesteś głupi, musisz poćwiczyć, żeby dorównać intelektualnemu poziomu innych z klasy. Bo muszę chyba zaznaczyć ten fakt, że chodziliśmy razem do klasy technikum. Ogólnie rzecz biorąc, z lekcjami zawodowymi kolega nie miał żadnych problemów, ale przepadał przez przedmioty, nazwijmy je, ogólne. I właśnie to mnie zaintrygowało, że człowiek ma swoje zainteresowania, realizuje się w jakiejś dziedzinie, samorealizuje się jako człowiek, ciągle rozwija, ale tutaj nagle przychodzi taka szkoła, do której podświadomie niejeden z nas bardzo się przywiązuje. Przywiązuje się do ocen, przywiązuje się do ludzi z klasy, a nie każdy potrafi przez te elementy przejść mając wywalone, nie przejmując się zbytnio. I przez to przywiązywanie dużej uwagi kiepska ocena, głupie wyśmianie czy nawet krzyk zniecierpliwionego nauczyciela potrafi, jak się dowiedziałem, zniszczyć człowieka.
Nie. Mój kolega zaczął rozmawiać z psychiatrą, bo szkoła, jej otoczenie, pojedyncze zdarzenia w niej wywołały u niego jakieś napady lękowe, stres, jakieś popyrtane stany emocjonalne. Człowiek podczas czegoś takiego potrafi odczuwać dokładnie taki sam stan, jak chwilę przed zawałem serca.
Jest późno i możliwe, że niezbyt składnie przelewałem myśli na literki, ale chciałem wejść w dyskusję, bo tak lubię.
1
intelowskie procki nadal wygrywają w wydajności w grach od AMD.
Nad AMD można się poważnie zastanawiać, kiedy składa się komputer do obróbki graficznej
0
Tam masz SSD na interfejsie SATA, który ma maksymalny przesył danych 600Mb/s i odczyt.
Natomiast kolega proponuje ci kartę ASRocka z chipsetem Z370. To oznacza, że ma złącze M.2 i PCIe. Są to złącza pod karty rozszerzeń, w tym SSDki. Te złącza od SATA3 różnią się tym, że mogę wykorzystać cały potencjał prędkości działania dysku SSD.
Przy SATA3, SSD są ograniczone do ok. 600Mb/s, a przy M.2 czy PCIe prędkości odczytu i zapisu dochodzą do 4000Mb/s. Czujesz różnicę?
0
Lepiej zainwestować w SSD na M2, albo PCI w takim seciku.
4
Ciekawe, czy ktoś kiedyś zadał sobie pytanie, skoro ta szkoła, ten system, który jest w Polsce i zachował się od czasów Prusów, ma jedyne co robić to kształcić obywateli na jednostki, które poradzą sobie potem w życiu, ma dać możliwość zdobycia tudzież poszerzenia wiedzy teoretycznej i praktycznej, to czemu osoby młode, ambitne, skore do życia, chcące dokonywać ciągłej samorealizacji, rozwijać się, tak bardzo nie znoszą polskiej szkoły?
Dlaczego w szkołach panuje atmosfera, jeśli czegoś nie umiesz - nie potrafisz rozwiązać - pogubiłeś się w realizowanym temacie - NIE WIESZ JAK SIĘ TEGO NAUCZYĆ, to jesteś przekreślany, piętnowany złą oceną, nieraz wyśmiewany.
Podałeś chłopaka, który fakt faktem, (nie wiem, nie znamy się) możliwe, że pobłądził i zrobił jakąś głupotę. Ja ci przytoczę sytuację mojego kolegi, który przepadł w szkole średniej. Chłopak miał swoje zainteresowania, realizował się w różnych dziedzinach i rozwijał te gałązki hobby, ale co z tego, skoro na jego drodze paradoksalnie stała szkoła. Nie wiedział jak ma się uczyć materiału potrzebnego do zdania jakiejś tam kartkóweczki, nie wiedział jak ma przyswajać tematy realizowane miesiąc przed pisaniem sprawdzianu, żeby wciąż pamiętał o jakichś bzdetach. Nie wiedział jak analizować epoki, żeby podpiąć się pod klucz, nie wiedział, że na rozwiązanie nierówności kwadratowej na sprawdzianie musi użyć delty, nie może iść na skróty. Przez takie głupoty w szkole, przez nauczycieli z niespełnionymi ambicjami, przez mus spędzania prawie połowy dnia z ludźmi, z którymi niekoniecznie kolega miał dobre stosunki (mówię tutaj o tzw. śmieszkach czy innych po prostu głupich), i przez inne pierdoły, do których zaczął się diametralnie przywiązywać przez fakt, że szkoła to pół twojego życia, mój kolega teraz regularnie odwiedza psychiatrę, konsultuje się z psychoterapuetą i od półtora roku próbuje pozbyć się stanów lękowych, ich napadów i innych ciężkich gówień. To wszystko przez szkołę.
0
Jutrzejszy mecz jest gdzieś nadawany?
0
Jak nic nie pokazał, jak uratował na Superpuchar świetnym trafieniem, uratował nam parę razy komplet punktów w tym sezonie, zaliczył świetne występy na początku sezonu, wszedł w El Clasico i wziął udział w kluczowym wyprowadzeniu piłki w 3 akcjach, z czego w ostatniej asystował po dryblingu na flance.
0
No, mi też się wydaję, że po tej akcji ze spóźnieniem na umówioną godzinę na LM media podłapały temat i rozciągnęły go jak tylko się da.
3
Nie.
Talent to predyspozycje, wrodzone zdolności i umiejętności w jakiejś dziedzinie.
A inteligencja boiskowa to spokój, mocna głowa, podejmowanie kluczowych decyzji, ciągła analiza gry.
W każdym razie no nie można pomiędzy tymi terminami postawić znaku równa się, tak samo jak po prostu nie można zaprzeczyć zdaniu, że Dembele jest utalentowanym piłkarzem.
Może macie takie zdanie o Francuzie, bo całą jego grę dla Barcelony sprowadzacie do (fakt faktem) strat.
3
Nie mogę zrozumieć, czemu wy ludzie zamiast patrzeć na te jego świetne zagrania w meczach, solidne momenty gry, dryblingi, gole, akcje, gra z pierwszej z zespołem, przejawy odwagi i wspierać go w tym w duchu, to wybieracie te beznadziejne momenty, w których się chłopak gubi bądź panikuje i tylko o nich rozmawiacie.
4
Sezon się nawet na dobre nie zaczął, a sam został odstawiony na bok po ciekawie zapowiadającym się początku. Nie ma po co tracić tyle nerwów przyjacielu na piłkę nożną