2

@Ojciec5tkidzieci Przez ostatni 10 lat dowiedziałem się, że ocenianie kształtu świata przez skrajności internetu powoduje, że mamy totalnie skrzywiony obraz rzeczywistości. Ogi Ugonoh nie jest dobrym przykładem - bo nie jest reprezentatywnym, ergo jest tak jaskrawym, że robi się z tego newsa a nasze umysły od razu robią z tego normę. Popytaj paru czarnoskórych w rzeczywistym świecie czy się zgadzają z jej opinią i nagle dotrze do Ciebie szokująca prawda "ej... może jednak rzeczywisty świat nie jest tak popieprzony?"

W ogóle ocena świata poprzez internet ma niewielką wartość. Najlepiej to chyba widać w piłce nożnej. Wchodząc na strony poświęcone piłce co komentarz to większy idiota, z wielkim ego, naśmiewający się z rywala, niedoceniający go. Nigdy nie napotkałem się z czymś takim w życiu prywatnym, a znałem setki ludzi kochających piłkę i z każdym można było normalnie porozmawiać, kibice Realu zasiadali wspólnie z kibicami Barcelony, oglądali mecz i potrafili cieszysz się meczem. Zdecydowana część kibiców Realu była też zdania że mając do wyboru Ronaldo i Messiego wybrałaby Messiego - "Ronaldo jest świetny, ale Messi potrafi zrobic coś z niczego, potrafi robić rzeczy, które wydają się niemożliwe".
Ja tych ludzi często nawet nie znałem więc to nie jest tak że to grupka moich znajomych o podobnych gustach. Jeździło się na mecze po całej Warszawie, spotkało się z ludźmi po raz pierwszy i kurcze... wszyscy okazywali się tacy normalni. Świat nagle wydał mi się normalnym miejscem. Potem wchodzisz do internetu i widzisz to co widzisz.
A jest tak dlatego że internet sprzyja skrajnościom. Można z takiej łatwo uczynić newsa albo jakiś post zbiera zainteresowanie ludzi, którzy na co dzień nie mają styczności z tego typu postawami, w internecie, wreszcie widzą ludzi, którzy myślą podobnie do nich.

0

@konrad1661 Po prostu celnie wrzucają. Gdy wrzucasz komuś na centymetry na nogę to są efekty w postaci goli. W naszym przypadku 1 na 5 wrzutek jest "na nos".

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

0

@MrPGG Według mnie jest dużo ciekawszy niż nasz bo jest po prostu walka o punkty, Espanyol się ładnie stawia i coś tam sobie stwarza a Real pokazał sporo jakości indywidualnej. Ja tam drżę o wynik bo każdy punkt się liczy przeciwko Realowi...... fuuuuck...

0

Nie ma wątpliwości - mamy przepotężny atak i fenomenalnie prosperującą młodzież w pomocy. Byle tę obronę stopniowo wzmacniać i mamy genialny skład.

1

@FC1899Barca O tym już nie wspomnę, 80 zł za 1h w własnym domu pogadanki o tym, o czym powinni mówić na lekcjach..." To dlaczego sobie nie chcesz dorobić za 80zł za godzinę? Fajny zarobek, cud miód malina, w czym problem?
-Nie mam odpowiedniej wiedzy
-Aaaaa.... to się za kompetencje płaci? Wow, nie wiedziałem!

Dlaczego sprzątaczki nie strajkują? Ponieważ to praca nie wymagająca żadnych kompetencji i jeśli narzekasz to zostajesz wywalony/a na zbity pysk a szkoła/biurowiec itd. zatrudnia firmę zatrudniającą do tego ludzi za psie pieniądze. Zawsze będą tacy ludzie, a ich płace nie wzrosną póki takich ludzi będzie wystarczająco wiele. W przypadku nauczycieli jest zupełnie odwrotnie. Nie zostajesz nauczycielem z buta kończąc liceum. Nie masz kwalifikacji, nie masz kompetencji, nie ma nic. A nauczycieli w Polsce brakuje. Dlatego gry strajkujesz to nie wypierniczą Cię bo nie ma Cię kto zastąpić bo ludzie nie chcą poświęcać mnóstwo wysiłku i pracy w zdobyciu odpowiednich kompetencji aby zarabiać kiepskie pieniądze. To samo z kasjerkami w sklepach jak ze sprzątaczami. I to samo z pracownikami fizycznymi (chociaż Ci wykłócają się o podwyżki jak najbardziej, tylko są zatrudnieni zwykle u przedsiębiorcy, a nie u państwa, więc nigdy nie będzie tak że wszyscy zastrajkują tego samego dnia abyś mógł na tvnie o tym usłyszeć. Mają też bardzo różne płace, w zależności od wykonywanej pracy).



" dlaczego nie zmienia tejże niebagatelnie ciężkiej pracy na inną? lepiej płatną? Ponoć przecież to inteligentne osoby które uczą przyszłe pokolenia?" Skoro masz tego świadomość i zdajesz sobie sprawę z istoty edukacji na choćby tym podstawowym poziomie, to powinieneś jak najbardziej zniechęcać ich do zmiany pracy. Poza tym to bardzo specyficzny rodzaj pracy umysłowej, w której zatrudnienie znajdujesz tylko w oświecie jeśli chcesz się 1:1 przenieść. Przekwalifikowanie nie jest takie łatwe. Z kolei pracownik fizyczny może iść na milion innych prac fizycznych w innych firmach/przy innych projektach. Osoba pracująca w biurze pójdzie do innej pracy biurowej. Akademik w większości przypadków może szukać zatrudnienia tylko w jednym obszarze.

Problem nie zniknie wraz z przekwalifikowaniem się. Wręcz się pogłębi bo zabraknie nam nauczycieli a tego byśmy cholera nie chcieli. I skończmy z mitem łatwości przekwalifikowania się. To nie jest proste i też większość nie chce rezygnować ze swojej pasji i lat zdobywania kompetencji tylko dlatego że zarabiają 1000zł za mało. Trudno to wytłumaczyć, ale spróbuję: za dużo im brakuje aby akceptować zarobki i móc prowadzić normalne życie rodzinne ale za mało im brakuje aby przekreślić swoje dotychczasowe życie i siedzieć za biurkiem 8h wypełniając excela.

5

Filmik przesyłany przez Emhyra utwierdził mnie w przekonaniu, że Dembele rozegrał najlepszy mecz ze wszystkich zawodników. Był naszym najgroźniejszym zawodnikiem ofensywnym, inicjował nasze najlepsze sytuacje bramkowe.

0

@Comentateiro W 0:06 zatrzymując mamy sytuację 2 na 4 obrońców, przy czym jednym z tych atakujących jest Messi. Chwilę później nadbiega jeden gracz PSG i jeden rywala, czyniąc z tego 3 na 5.

Po drugiej strony jest Mbappe który sam miałby co najmniej dwójkę obrońców przed sobą. Jasne, otwierało się możliwość dalszego podania, ale i tak polegałoby to na trudnym przerzucie do swoich kolegów (trudniejsze podanie. Nie wspominając o trudniejszym podaniu do Mbappe). Sam na sam bez możliwości krótkiego rozegrania vs możliwość rozegrania szybkich kombinacji.

Jestem pewny, że 8-9/10 piłkarzy zdecydowałoby się na takie rozwiązanie jak na filmie, ale normalnie piłkarz poszedłby za akcją i miał możliwość ją zamykać (stwarzać możliwość podania czyli to samo, czego Mbappe wymagałby od swoich kolegów gdyby to on dostał podanie).

To nie jest tylko "patrzenie na sytuacje po fakcie". Jeśli np. nastąpuje płaskie dośrodkowanie między bramkarzem a linia obrony i napastnik nie decyduje się na dobicie tego ze wślizgiem, to ganimy napastnika o to, że nie poszedł "w ciemno" za dośrodkowaniem, ergo był odrobinę spóźniony do dobitki i mije się z pilką. Mnóstwo piłkarzy z topu zdobywa w ten sposób bramki, m.in. Mbappe. Więc tak samo oceniamy Mbappe w momencie, w którym akcja jest kontynuowana, a on za nią nie podąża. Akcja wcale nie miała małych szans powodzenia, tak jak mówiłem, była to sytuacja 3 na 5, w obecnym futbolu to bardzo dobra sytuacja.


1

@lukasz222 Ale gdyby tych braków kadrowych nie było to taki Pedri z pewnością nie szukałby teraz klubu w Getafe czy Alaves jak dziś Mingueza. Inna skala talentu. A Araujo już od samego początku wyróżniał się warunkami fizycznymi na tle rówieśników. Zmierzam do tego że ta trójka dostała szansę bo posiadała kolosalne umiejętności i talent, nie na odwrót. To nie jest casus Minguezy który dostał szansę i rozwinął się tam w jakimś stopniu (w porównaniu z tym co było na początku to jest to zupełnie inny Mingueza). Chłopak nie posiada umiejętności na poziom którego potrzebujemy i tyle. I najwyraźniej chłopaki z La Masii na razie też nie. Pamiętajmy że to trzeci poziom rozgrywkowy, przeskok jest gigantyczny a my jesteśmy drużyną aspirującą do mistrzostwa hiszpanii. Za czasów Guardioli Barcelona nie była marką globalną jak dziś. Wtedy wiele rzeczy robiło się inaczej bo była na to mniejsza presja (zarówno sportowa jak i przede wszystkim finansowa).

0

@pluszek dziękuję :) Warto wiedzieć, że "także" to spójnik a "tak że" to "więc".

1

@lukasz222 1. Piłka nożna była wtedy inna pod kątem finansowym.
2. Barcelona była na innym poziomie finansowym i sportowym niż obecnie. Obecnie obracamy finansami które wymagają większej ilości transferów.
3. Gdyby w La Masii grali sami Gavi, Pedri i Araujo to pewnie, grajmy. Granie szkółką to jeszcze większe ryzyko - nikogo na dzień obecny (ze świata) nie interesuje oglądanie jakiegoś hiszpańskiego no-name'a ze szkółki. A czy wypali za 3 lata to wielka zgadywanka. Transfery zapewniają jednak pewien przewidywalny poziom.

1

@Magicc89PL Absolutnie nie chcę słyszeć o żadnych zwalnianiu Xaviego. Widzisz jak na tą drużynę super się patrzy. Od jednego nieudanego trenera do drugiego w końcu mamy na stanowisku osobę, która już od młodych lat wykazywała talenty strategicznego widzenia futbolu, rozumie styl gry Barcy oraz wymagania kibiców. Dajmy mu pracować, cieszmy się z gry, a wyniki jak przyjda to przyjdą. Nadal uważam ze w Europie nie mamy co szukać ale na krajowym podwórku z pewnością powalczymy.

21

Równanie jest proste - aby Barca wyszła z finansowego dołka potrzebuje sponsorów którzy zaoferują jej dużo $. A aby tacy się znajdowali, trzeba mieć w drużynie zawodników, których ludzie z całego świata chcą oglądać. Nie można mieć największej sumy bilansowej na świecie (i zobowiązań) a grać dziurawym składem z półśrodków.
To jest jedyna możliwa droga wyjścia dla Barcelony - postawienie wszystkiego na odbudowanie ekscytacji wśród światowych kibiców futbolu z oglądania zawodników Barcy.

Także za 5 lat będziecie mogli wieszać psy. Na razie dajcie pracować profesjonalistom w swojej dziedzinie.

0

@Danny Gaucho Jakby nie patrzeć to miało (rok temu z Atleti) - Real okazał się drużyną nie tak spektakularną jak w poprzednich latach i dało się odczuć pewne bolączki już wtedy. W Hiszpanii byli najlepsi choć ani Atletico ani Barca nie postawiły się w walce więc trudno ocenić ich występ, a Liga Mistrzów to byla rosyjska ruletka. A i wynik poszedł w świat bo do dziś kibice Blancos pamiętają. A cóż mamy cenniejszego w tym sporcie niż wspomnienia?

2

Ta połowa zleciała błyskawicznie. Super się ogląda, mam nadzieję że Lewy jednak pogra w drugiej połowie.

0

@Bialyubordowych Np. moim ulubionym meczem Argentyny z Brazylią jest towarzyski mecz w którym Messi strzelił znakomite 4 bramki a wynik ostateczny był 4:3. Pamiętam że mecz leciał w nocy i specjalnie ustawiłem budzik aby się tym spektaklem cieszyć. I dostałem mecz który elektryzował, był szalony, nie przypominał w niczym meczu towarzyskiego bo gdy Argentyna dostawała gola w plecy to się cała drużyna w sportowej złości i długiej historii wzajemnej rywalizacji spinała maksymalnie, ale tego gola odrobić. I ja czułem to samo co zawodnicy. Ludzie celebrowali, piłkarze celebrowali, ja darłem się na głos aż obudziłem domowników. A niby mecz towarzyski. Nigdy nie wiadomo czy dany mecz towarzyski przejdzie do historii więc warto nie być hipokrytą i po spotkaniu mówić "buahahaha Barcelona wygrała 4:0 i się cieszą, głupki". No cieszą się bo to był znakomity występ drużyny, która była w rozsypce.

Jeszcze jeden przykład: Real Madryt wygrał już ligę ale miał jeszcze kilka ligowców przed sobą. Jeden mecz niespodziewanie przegrał z drużyną z dołu tabeli i komentarze były "frajerzy się ciesza, ten mecz był o nic, Realowi nie zależało". Tydzień później był mecz z drużyną na podobnym poziomie, Real wygrał chyba 6:0, a pod video z bramkami mnóstwo "wspaniały występ! Real potwierdził swoją dominację w la liga!" To jak wygrywa to potwierdza a jak przegrywa to im się nie chciało? No wkurza mnie to, nic nie poradzę, nieistotnie w jakiej drużynie to występuję. Albo bądźmy konsekwentni i chwalmy za dobre występy i gańmy za słabe, albo nie podniecajmy się gdy drużyna już wygrała ligę i ogrywa jakiegoś ogórka ze 100 razy mniejszym budżetem 6:0 i skupmy się na lidze mistrzów.

W podtekście tej niekonsekwencji zawsze jest umniejszenie jakości rywala. A rywala należy szanować oraz chwalić, gdy zagrają lepiej od Ciebie. Wymagamy klasy od zawodników więc wykażmy się też sportową klasą jako widzowie.

0

@Bialyubordowych "ten kto wygra pewnie będzie mówił ze klasyk to nigdy mecz o nic a ci co przegrają to ze tylko przygotowania sraty taty…" I to właśnie ten mechanizm mnie wkurza :P Ja zawsze powtarzam, to nie jest tylko mecz i zawodnicy chcą wygrać. Drużyna która przegrała przegra dlatego że gorzej grała w piłkę tego dnia a nie dlatego że im się nie chciało lub byli myślami przy meczu z Eintrachtem. Jestem przekonany, że piłkarze, który wyjdą dziś na boisko, ani przez sekundę nie pomyślą "kurde, zaraz gramy w Eintrachtem, kolejny puchar do gablotki, ale trzeba odbębnić ten towarzyski mecz z Barceloną". Nie, nikt tak nie myśli.

Nikomu się nie każę wściekać, rozpaczać, płakać itp. To jest zawsze pierwsza reakcja którą otrzymuję gdy piszę w tym temacie "nie będę płakał, nie będę rozpaczał". Oczywiście, ja też nie. Ale gdybyście hipotetycznie ograli nas jutro 5:0 to będę wściekły bo oglądam tą Barceloną i Real od już prawie 20 lat (większą część mojego życia) i powiem wprost: wkurza mnie udawanie, że to mecz o nic. Dla Barcelony jest to mecz o wygranie z Realem Madryt w bezpośredniej konfrontacji, dla Realu jest to mecz o wygranie konfrontacji z Barceloną. Gracze mogą nie być w formie, gracze mogą nie biegać na 100% bo po prostu nie są w stanie, gracze mogą być wycieńczeni sesjami treningowymi pre-sezonu i upałem, ale piłkarze będą chcieli wygrać to spotkanie i pragnę aby ta świadomość stała się powszechna, bo nienawidzę samookłamywania się.

Przed każdym spotkaniem wychodze z tą samą mentalnością i potem nie muszę się czuć źle przed samym sobą jeśli niespodziewanie moja drużyna wygrywa jakimś historycznym wynikiem i nie powinienem się cieszyć wynikiem (aby być konsekwentnym, że kompletnie mi nie zależy) a jednak w środku czuję wielką radości. A gdy drużyna przegra 0:3, 0:4, 0:5 to będę konsekwentnie smutny. Albo jeśli ostatni gol padnie w 93 minucie na 3:2. To jest mega radość i chcę ją przeżywać z czystym sumieniem, że od początki mi zależało.

2

To teraz Real ma już dwie ulubione wymówki:
1. Mecz o nic
2. Gdyby grał Benzema, wynik byłby inny :P

0

@cules100pro Szczerze mówiąc coś takiego być powinno, na stronie Realu jest coś takiego, choć nie pamiętam na ile czasu. To powoduje, że dzieciaki które chcą coś napisać "pod wpływem chwili" tego nie zrobią. A Ci co przeczekają dany okres i okażą się półgłówkami zostana zbanowani i problem z głowy.

0

@creativeopinion Wytłumacz mi dlaczego ludzie potrafią uwierzyć, że znają się na finansach klubów piłkarskich lepiej niż ludzie którzy się tym zajmują?

Ty też jesteś z tych którzy uważają że przedsiębiorstwa w kryzysie powinni trzymać pieniądze w skarpecie? Boże...

0

Apeluję o zaprzestanie powtarzania tego, co jeden dziennikarz w swojej prywatnej opinii powiedział, by nabić sobie wyświetlenia. (na temat Bayernu i niewypłacalności Barcelony)

2

@Azi Długo już to ciągniemy, napiszę tylko że przeczytałem Twój ostatni komentarz :-) Odpowiem na ostatnie - cięcia kosztów działają w ograniczonym zakresie. Niestety nie są wystarczające gdy jesteś w aż takiej czarne d*** jak Barcelona. Dlaczego nie działają? Ponieważ przedsiębiorstwa (duże przedsiębiorstwa) finansowe są niemal w całości z kapitałów obcych. Jest to kompletnie odwrotne niż w finansach indywidualnych. I korzystają na różnych finansowych/ekonomicznych efektach. Te efekty pozwalają im osiągać przychody i zyski operacyjne z działalności. Niestety jeśli przedsiębiorstwo traci dostęp do finansowania zewnętrznego, generuje kolejne straty. Osiąganie kolejnych strat generuje karne odsetki i powoduje do kolejnych strat. Pętla się zaciska na szyi takiego przedsiębiorstwa a zmniejszając swoje rozmiary traci jednocześnie możliwości generowania środków do regulacji tych zobowiązań długoterminiowych które już zaciągnęła. Ciężko się z takiego bagna w jakie wprowadził Barcelonę Bartek wygrzebać bez maksymalnego zmniejszenia naszego potencjału sportowego oraz ekonomicznego. Szczególnie że inne klubu które nie mają takich problemów dalej się będą rozwijać i jeszcze dalej będą nam uciekać (taki Real Madryt). Barcelona nie może sobie pozwolić na komfortowe obcinanie wydatków na transfery, bazę szkoleniową i wszędzie indziej gdzie tylko da się ciąć koszty, bo będziemy się tylko od tego Realu oddalać. A przykład takich klubów jak Valencia czy Deportivo pokazuje, jak trudno jest wrócić na ekonomiczny szczyt, gdy się już raz z niego spadło.

Jeśli Barcelona będzie podejmowała mądre decyzje we wszystkich aspektach swojej działalności to te działania będą bardzo użyteczne. Myśleniem o przyszłości jest też stworzenie warunków tu i teraz na sprawne poruszanie się po rynku transferowym, które zapewni nam tą płynność finansową, jakiej potrzebujemy. Real nie może nam odskoczyć za bardzo. To nie jest tak, że jak nie będziemy wydawać to jakieś pieniądze trafią do skarbonki które później użyjemy na nie wiem jakie rzeczy. Jak nie będziemy wydawać to nie będziemy inwestować (w sensie ekonom.), jak nie będziemy inwestować to nie będziemy zarabiać (w sensie ekonom.). Nie myślmy że zarząd jest szczęśliwy że musi sprzedać te 25% praw ;-) Stoją pod murem lecz nie kieruje nimi krótkowzroczność tylko właśnie długoterminowe myślenie o tym, jakie możliwości generowania kapitału będzie miała Barcelona, jeśli teraz tych pieniędzy (które pozyskamy za sprzedaż praw) nie zainwestujemy. W różne sektory.

Trzymaj się chłopie, wybacz mi za mój baby rage. Życzę zdrówka i wszystkiego najlepszego i masy radości z gry Barcelony :-)

1

@Azi "Np. Tottenham ma wyniki jak diabli. I poważne problemy finansowe."

Było o trofeach ale w kontekście tego, że je zdobywają przy problemach finansowych. A to ważne. Bo nasuwa się porównanie do sytuacji Barcelony - że przecież da się osiągać trofea przy problemach finansowych, Totki to pokazały.

"brak wyników (trofeów) nie musi oznaczać że z klubem jest źle albo że się nie rozwija." True :-)

Żeby było jutro, trzeba zadbać o dziś ;-) Czasem po prostu nie ma wyjścia... Działania podejmowane przez Barcę są ekstremalną formą pozyskiwania kapitału. Ale bywają skuteczną, wiele przedsiębiorstw dzięki temu przeżywa. Ja nadal nie mogę wyjść z podziwu, że mogą robić jakiekolwiek transfery :P Na szczęście są tak wielkim przedsiębiorstwem, że banki nadal chcą im pożyczać.

Powiedz mi proszę czym się zajmujesz bo skręca mnie w środku i przyznam Ci się teraz szczerze że ciągną ta rozmowę tylko po to by się dowiedzieć (^>^)

I już zakopmy topór wojenny, jestem dziś mega podminowany od samego rana także wszystko mnie dziś wkurza.

0

@Azi Tak jak napisałem, w sensie potocznym w zależności kogo spytasz :)

Nie jest też miejscem do używania nietrafionych metafor i umniejszania wiedzy innych użytkowników. Może oni też wzięli Cię za dziecko i dlatego takich argumentów użyli a Ty wziąłeś je na poważnie? :P Widzisz, broń obusieczna.

Nie mam takich przykładów ponieważ powiedziałem o piłkarzach jako inwestycji NIE W KONTEKŚCIE działań restrukturyzacyjnych klubu pozwalających klubom "wyjść na prostą" a w kontekście ich wartości ekonomicznej per se. Jest jednym z elementów (i wcale nie najważniejszym) pozwalających na generowaniu przychodów w krótkiej i średniej perspektywie. Są kluby dla których sprzedaż zawodników za większe pieniądze jest JEDNĄ Z głównych działalności finansowych (jak np. Borussia czy Porto). Więc nie traktuję piłkarzy jako "środek do wyjścia na prostą" lecz za "środek do generowania przychodów" pozwalających na dokonanie dalszych inwestycji w piłkarzy, infrastrukturę, merchandasing etc. Fakt, że połączyłeś jedno z drugim może być moją winą, może niezbyt dosadnie to wytłumaczyłem w pierwszym komentarzu. Ale patrz, nie piszę, że czegoś nie zrozumiałeś i nie umiesz czytać ze zrozumieniem! ;-)

1

@Azi "Tak? Np. Tottenham ma wyniki jak diabli. I poważne problemy finansowe."

Jak mógłbym to przeczytać bez zrozumienia? Masz 2 proste zdania. Tottenham ma wyniki przy problemach finansowych. Nie możesz porównywać problemów finansowych Tottenhamu i Barcelony. Jakie podmioty możemy ze sobą porównywać a jakich nie i według jakich kryteriów to pierwsza rzecz, którą nauczyciele ucząc o sprawozdaniach finansowych.

Nie mam pojęcia czym się zajmujesz. Dlatego pytam. Cała moja psychoanaliza (jak to nazwałeś) bierze się stąd, że jak ktoś np. gada, że ziemia jest płaska, to stwierdzam, że najprawdopodobniej nie jest astronomem.

"Czy jak dziecko Cię zapyta dlaczego lody zdrożały to odpowiadasz mu o wzroście kosztów produkcji? I tutaj zaczynasz wywód o czynnikach, które doprowadziły do tego wzrostu?" Nie. Porównam sprzedaż lodów do handlu organami i ogłoszę swoje zwycięstwo w dyskusji (rozwinę tą metaforę dla Ciebie - porównanie restrukturyzacji długu do chwilówki jest tak błędne i nietrafione że aż mnie zabolało). Jak już musisz tym dzieciom tłumaczyć to przynajmniej bez błędów. Jak już wchodzisz w buty osoby lepiej poinformowanej to przynajmniej nie wprowadzaj ich w błąd. / A tak w ogóle to tak, koszty produkcji to dosyć łatwa rzecz do wytłumaczenia dziecku, więc raczej poszedł bym tą drogą. Lepiej byś zrobił jednak, tłumacząc swoim rozmówcom na czym polegają działania mające na celu restrukturyzacje zadłużenia niż przyrównywać to do chwilówki. (sorki że się tak czepnąłem tej chwilówki, ale gdy to zobaczyłem to mnie szlak trafił ;P)

Proszę tylko powiedz mi czym się zajmujesz bo chciałbym to wiedzieć i zamknąć temat, nawet nie wiesz jak mnie to teraz interesuje.


2

@Azi Skrót m.in. w zdaniu "taką inwestycją są m.in. piłkarze" oznacza "między innymi" I z pewnością nie połączyłem tego z działaniami restrukturyzacyjnymi które mają charakter finansowy i techniczny.

Piłkarze w sensie ekonomicznym są inwestycją. W sensie księgowym kompletnie czym innym. W sensie potocznym - w zależności od tego, kogo spytasz. 35-latek nie będzie inwestycją.

Nie chcę szansy bo nie muszę niczego udowadniać. Napisałeś tyle osobnych zdań które (przynajmniej dla mnie) wprost wykazują brak szerokiego wykształcenia w zakresie ekonomii. Nie możesz zatem mojej wiedzy zweryfikować w żaden obiektywny sposób, jeśli popełniać takie poważne merytoryczne błędy licząc, że Twoi rozmówcy się nie skapną, bo przecież szansa że trafisz na ekonomistę jest bardzo mała.

1

@Azi Na prawdę zajmujesz się tym zawodowo i porównałeś sprzedaż aktywów w przypadku restrukturyzacji zadłużenia do chwilówki? Jaki to jest zawód?
Przecież powinieneś rozpoznać podstawowe działania w takich sytuacjach. Powineneś wiedzieć że nie możesz porównać Tottenhamu do Barcelony i powinieneś wiedzieć dlaczego (to już uczą na pierwszym roku finansów przedsiębiorstw. W jaki sposób porównuje się sytuacje obu przedsiębiorstw). Więc dlaczego to zrobiłeś? Nie używasz nawet słownictwa które weszłyby Ci w krew gdybyś się tym zajmował zawodowo. W każdym zdaniu popełniasz jakiś podstawowy błąd merytoryczny który wypacza sens wywodu. I to taki bardzo widoczny. Dlaczego? A już w życiu byś nie napisał tego zdania: "Pogodzić się z tym, że przez pewien czas będziesz miał straty i gorsze wyniki i dopiero kiedy wyjdziesz na prostą to zacząć się odbudowywać?". Żaden ekonomista by czegoś takiego nie napisał. To jest typowe zdanie dla kogoś, kto bierze to z naszych codziennych ludzkich doświadczeń "oszczędzaj, zbierzesz na samochód", "nie stać Cię na produkt X? kup produkt Y, trochę gorszej jakości tylko tańszy". Spora część moich znajomych nie ma wykształcenia ekonomicznego ani nie pracuje w branży i słyszałem to zdanie dziesiątki razy - wyłącznie od tych osób.

Proszę tylko (bo ciekawość będzie mnie zżerać do końca dnia jak mi nie powiesz :P) jaki to zawód. Bo może zwykły księgowy? Można nim zostać nie mając jednej godziny lekcji z finansów przedsiębiorstw lub restrukturyzacji (patrz: moja była dziewczyna). Jak powiesz że audytor to będę w na prawdę sporym szoku.

"A co do kupowania zawodników jako "inwestycje" to jest to tak głupie i naiwne że głowa mała. Nawet nie chodzi o przykłady Cou czy Dembele." Ty na prawdę zrozumiałeś to zdanie w sensie potocznym a nie ekonomicznym???!

2

@Azi "np. nie wpompowywać kasy do klubu? Pogodzić się z tym, że przez pewien czas będziesz miał straty i gorsze wyniki i dopiero kiedy wyjdziesz na prostą to zacząć się odbudowywać?"

Jak mnie strasznie denerwują takie komentarze. Już od pierwszego, w przyrównaniu działań korporacji do chwilówki zapaliła się czerwona lampka. I jeszcze to przekonanie, jaki to on jest cwany a inni TACY GŁUPI. ("Ja wiem - to za trudne żebyś to ogarnął :D)

Jednym zdaniem (od kogoś kto trochę finansów przedsiębiorstw liznął) - nie możesz (po prostu nie możesz) sobie znajdować porównań między wydatkami prywatnymi a korporacyjnymi bo działają na kompletnie innych zasadach. Różni je w zasadzie wszystko. To co napisałeś o "zaciśnięciu pasa" NIE DZIAŁA w przypadku wielkich przedsiębiorstw, a szczególnie takich, które działają w branży rozrywkowej. Dlaczego? Można by napisać o tym książkę a że nikt mi za nią nie zapłaci to nie będę tego wyjaśniał w sposób niedokładny w 2 akapitach. Nie możesz mieć przez pewien czas straty - to jest jedna z podstawowych przesłanek do upadłości przedsiębiorstwa. W średnim okresie musisz wykazywać zyski i zdolność do bieżącej spłaty zobowiązań. Porównanie do chwilówki też złe bo to, jak się ją spłaca jest istotne zarówno z księgowego jak i czysto technicznego punktu widzenia.

Nie będę zaczynał nawet tłumaczyć każdej bzdury która napisałeś. Po prostu jesli się na czymś nie znasz to się na ten temat nie wypowiadaj bo nie po to studiuje się takie kierunki jak finanse i zatrudnia specjalistów by później można to było przekładać na "chłopski rozum". Pożyczka u osoby prywatnej to konieczność w celu zrealizowania jakiejś inwestycji. Pożyczka u przedsiębiorstwa to jak najbardziej zwyczajna forma finansowania swojej działalności i pozwala na zachowanie płynności finansowej potrzebnej do funkcjonowania. Nie mówiąc o działalniach służących restrukturyzacji które są KOMPLETNIE inne zarówno od finansów indywidualnych jak i zwykłych finansów przedsiębiorstw, więc wymagają jeszcze bardziej specjalistycznej wiedzy, aby je zrozumieć.

"dopiero kiedy wyjdziesz na prostą" Aby wyjść na prostą, przedsiębiorstwo musi czerpać kapitał by finansować bieżącą działalność oraz pozwolić sobie na rozwój. . To nie jest magiczne "oszczędzam i będzie dobrze". Co więcej, zajrzyj sobie do bilansu - tam nie ma pozycji "oszczędności" (nie wprost). Kapitał który nie pracuje to jest kapitał zmarnowany. Korporacje żyją z inwestycji a żeby inwestować potrzebują kapitału aby przetrwać. Korporacje oszczędzają INWESTUJĄC w to, co przyniesie im w przyszłości większy zysk. U nas taką inwestycją są m.in. piłkarze. A to tylko działalność podstawowa. Temat rzeka. Nie wypowiadaj się jeśli kompletnie nie rozumiesz o czym mówisz i nie śmiej się z innych że gówno wiedzą bo Twoja wiedza nie ma żadnego przełożenia w realiach przedsiębiorstw.

1

@Ojciec5tkidzieci Warto też nadmienić, że stres pojawia się głównie wtedy, gdy nie jesteśmy odpowiednio przygotowani. Ja przez ostatni miesiąc nie chodziłem do szkoły w ogóle, matka mi pisała usprawiedliwienia, a ja w swoim tempie, samodzielnie przygotowałem się do matury. Miałem wyryte na blachę wszystkie lektury, wszystkie wzory, wszystko co było mi potrzeba aby osiągnąć wynik, który pozwoli mi dostać się na uczelnię, na którą chcę.

Jasne że lekki stresik może się pojawić związane z tym, że to pierwszy taki większy egzamin w naszym życiu. Ale żeby był na tyle paraliżujący aby nie napisał 30% podstawy programowej, to trzeba było mocno przebimbać 3 lata + nie przygotować się odpowiednią ilość czasu. Jasne, jeśli czujesz się pewnie, można iść nawet z buta i zdać. Ale jeśli czujesz że twoja wiedza nie jest wystarczająca aby zdać i potem się mocno stresujesz na teście - to już wyłącznie twoja wina.

(nie mówię do Ciebie personalnie, to taka figura retoryczna ;p)

0

@tristan87 Zdaję sobie z tego sprawę.
Tak w ogóle reagujesz trochę tak jakbym Cię personalnie zaatakował.
Jest coś na rzeczy czy nie?

Poza tym pisałeś że Cię bawi takie rozumowanie. Jakoś nie widzę radości w Twoim poście... ale może mi się wydaje.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: