@Scaver Na początku chciałbym podziękować za wkład w merytoryczną dyskusję.
Więc tak, co do epistemologii - zapewne naukowcy udowodnili także, że telekineza nie jest możliwa, jednakże mamy wiele nagranych dowodów na to, że coś bardzo podobnego do telekinezy faktycznie istnieje ( i żeby nie było, nie jest to dowód na istnienie Boga ani wróżki zębuszki kręcącej się wokół wielkiego słonia podtrzymującego świat, tylko dowód na istnienie pewnego zjawiska, tylko tyle). Polecam obejrzeć sobie nagrania z Toronto Blessing - oczywiście trzeba odsiać masę mułu, ale to w zasadzie codzienność - i zadać sobie pytanie w jaki sposób działo się tam coś takiego; zwolenników teorii spiskowych przestrzegam od razu, że telewizji o podobnym budżecie trudno by było ustawić ileś tam tysięcy prostych ludzi tak, żeby wszystko wyglądało naturalnie. A wygląda. Oczywiście mogła być to hipnoza, natomiast w takim wypadku działałby jak w filmach Iluzja oraz Iluzja 2. Osobiście wydaje mi się, że obecna wiedza na temat hipnozy raczej wyklucza hipnozę za pomocą dotknięcia czyichś spodni igłą. Wracając zaś do epistemologii, jeżeli w istocie jesteśmy w stanie naukowo wykluczyć możliwość telekinezy i jednocześnie zaobserwować ją w rzeczywistości, oznacza to, że obecny stan wiedzy zakłada taką możliwość, że telekineza teoretycznie nie powinna istnieć, zatem wiedza jest wybrakowana. I nie ma tu żadnej sprzeczności. Nauka sama zauważa swoją niekompletność.
Co do drugiej części, którą wydzieliłeś, absolutnie nie odwoływałem się do zasad logiki, a konieczności. W przypadku sporu pomiędzy dwoma stronami - dajmy na to, ktoś ukradł A jabłko, A oskarża B, B się wypiera - przy braku argumentów z obu stron spór pozostaje nierozstrzygnięty. Jednak jeżeli C widział jak B kradnie jabłko, B jest winny. Oczywiście C mógł skłamać i wtedy B "ma pecha", ale tak właśnie działają sądy. Możemy też delikatnie zmodyfikować tę sytuację: A zgłasza, że ktoś ukradł mu jabłko. B nie jest podejrzewany. Na policję przychodzi C, który utrzymuje, że widział jak B kradnie jabłko. Policja przychodzi do B i go co najmniej przepytuje. B musi zrównoważyć oskarżenie C. I teraz w przełożeniu na sytuację religijną - twierdzę, że Bóg istnieje, ponieważ Pierwsza Przyczyna, zgodność historyczna Ewangelii i parę innych przykładów (tym, którzy ową zgodność historyczną wyśmiewają polecam stronę apologetyka.info, gdzie gościu z niesamowitą cierpliwością oraz w oparciu o wydanie Biblii w starożytnej grece wyjaśnia skąd wzięły się wszystkie pozorne sprzeczności). Teraz to druga strona musi odbić piłeczkę, ale nie na zasadzie "ożywienie ciała jest niemożliwe", ponieważ patrz akapit nr 1.
@Bykunn Piękny jesteś wariacie, piękny. W jaki sposób udowodniono, że nie da się przesunąć głazu ważącego kilka ton? Zbadano wszystkich żyjących ludzi i stwierdzono, że żaden z nich nie ma potrzebnych do tego mięśni? Wiesz w ogóle na czym polega dowód w sensie logicznym? To, że pokażesz na jakiejś próbie, że w danej populacji nie rodzą się osobniki przystosowane do wyżej wymienionej czynności absolutnie nie oznacza, że żaden się nie urodził, tylko, że żaden nie został zbadany. Dodatkowo, z filozoficznego punktu widzenia wiara w cuda - czy też, dla lepszego zrozumienia kwestii w zjawiska nadprzyrodzone lub, prościej, w rzeczy których obecnie nie umiemy wytłumaczyć - jest przejawem racjonalności. Dlaczego mam nie wierzyć komuś, kto mówi, że duchy istnieją, bo widział jednego? Jeśli mu wierzę, nie tworzę żadnego nowego światopoglądu, korzystam z obecnego dotyczącego wiary w to co powie człowiek. Ty za to i owszem, tworzysz taki, że duchy nie istnieją. Dlatego właśnie musisz go obronić. Wybitnie śmieszne jest mówienie katolikom, że rzeczy, które odczuwają nie istnieją, istnieją natomiast hipotezy w stylu ciemnej energii lub ciemnej materii, które w swojej istocie są w zasadzie pojęciami podobnymi. Możesz sobie wyobrazić coś, co nie emituje promieniowania elektromagnetycznego, ale oddziałuje grawitacyjnie? Nie? A ciemna materia to ponad 1/4 bilansu masy-energii naszego Wszechświata, ciemna energia zaś - prawie 70%. No właśnie. Problem w tym, że z twoim podejściem trzeba by było powiedzieć tak: wszystko, co zbadałem wydziela promieniowanie elektromagnetyczne, więc wszystko wydziela promieniowanie elektromagnetyczne, ergo ciemna energia i materia nie istnieją. Dzięki takiemu podejściu nauka stałaby w miejscu. Wszystko co zbadałem znajdowało się w konkretnym miejscu, zatem wszystko jest w konkretnym miejscu - i cyk, odpada nam fizyka kwantowa. Przecież foton nie mógłby być w dwóch różnych miejscach na raz, prawda? To dzięki podważaniu nauki rozwija się sama nauka. Wiemy bardzo, bardzo mało i nawet jeśli ktoś nie wierzy w Boga to powinien umieć przyznać się do tego, że wie, że nic nie wie.
@Bykunn Piękny jesteś wariacie, piękny. W jaki sposób udowodniono, że nie da się przesunąć głazu ważącego kilka ton? Zbadano wszystkich żyjących ludzi i stwierdzono, że żaden z nich nie ma potrzebnych do tego mięśni? Wiesz w ogóle na czym polega dowód w sensie logicznym? To, że pokażesz na jakiejś próbie, że w danej populacji nie rodzą się osobniki przystosowane do wyżej wymienionej czynności absolutnie nie oznacza, że żaden się nie urodził, tylko, że żaden nie został zbadany. Dodatkowo, z filozoficznego punktu widzenia wiara w cuda - czy też, dla lepszego zrozumienia kwestii w zjawiska nadprzyrodzone lub, prościej, w rzeczy których obecnie nie umiemy wytłumaczyć - jest przejawem racjonalności. Dlaczego mam nie wierzyć komuś, kto mówi, że duchy istnieją, bo widział jednego? Jeśli mu wierzę, nie tworzę żadnego nowego światopoglądu, korzystam z obecnego dotyczącego wiary w to co powie człowiek. Ty za to i owszem, tworzysz taki, że duchy nie istnieją. Dlatego właśnie musisz go obronić. Wybitnie śmieszne jest mówienie katolikom, że rzeczy, które odczuwają nie istnieją, istnieją natomiast hipotezy w stylu ciemnej energii lub ciemnej materii, które w swojej istocie są w zasadzie pojęciami podobnymi. Możesz sobie wyobrazić coś, co nie emituje promieniowania elektromagnetycznego, ale oddziałuje grawitacyjnie? Nie? A ciemna materia to ponad 1/4 bilansu masy-energii naszego Wszechświata, ciemna energia zaś - prawie 70%. No właśnie. Problem w tym, że z twoim podejściem trzeba by było powiedzieć tak: wszystko, co zbadałem wydziela promieniowanie elektromagnetyczne, więc wszystko wydziela promieniowanie elektromagnetyczne, ergo ciemna energia i materia nie istnieją. Dzięki takiemu podejściu nauka stałaby w miejscu. Wszystko co zbadałem znajdowało się w konkretnym miejscu, zatem wszystko jest w konkretnym miejscu - i cyk, odpada nam fizyka kwantowa. Przecież foton nie mógłby być w dwóch różnych miejscach na raz, prawda? To dzięki podważaniu nauki rozwija się sama nauka. Wiemy bardzo, bardzo mało i nawet jeśli ktoś nie wierzy w Boga to powinien umieć przyznać się do tego, że wie, że nic nie wie.
@Scaver Na początku chciałbym podziękować za wkład w merytoryczną dyskusję.
Więc tak, co do epistemologii - zapewne naukowcy udowodnili także, że telekineza nie jest możliwa, jednakże mamy wiele nagranych dowodów na to, że coś bardzo podobnego do telekinezy faktycznie istnieje ( i żeby nie było, nie jest to dowód na istnienie Boga ani wróżki zębuszki kręcącej się wokół wielkiego słonia podtrzymującego świat, tylko dowód na istnienie pewnego zjawiska, tylko tyle). Polecam obejrzeć sobie nagrania z Toronto Blessing - oczywiście trzeba odsiać masę mułu, ale to w zasadzie codzienność - i zadać sobie pytanie w jaki sposób działo się tam coś takiego; zwolenników teorii spiskowych przestrzegam od razu, że telewizji o podobnym budżecie trudno by było ustawić ileś tam tysięcy prostych ludzi tak, żeby wszystko wyglądało naturalnie. A wygląda. Oczywiście mogła być to hipnoza, natomiast w takim wypadku działałby jak w filmach Iluzja oraz Iluzja 2. Osobiście wydaje mi się, że obecna wiedza na temat hipnozy raczej wyklucza hipnozę za pomocą dotknięcia czyichś spodni igłą. Wracając zaś do epistemologii, jeżeli w istocie jesteśmy w stanie naukowo wykluczyć możliwość telekinezy i jednocześnie zaobserwować ją w rzeczywistości, oznacza to, że obecny stan wiedzy zakłada taką możliwość, że telekineza teoretycznie nie powinna istnieć, zatem wiedza jest wybrakowana. I nie ma tu żadnej sprzeczności. Nauka sama zauważa swoją niekompletność.
Co do drugiej części, którą wydzieliłeś, absolutnie nie odwoływałem się do zasad logiki, a konieczności. W przypadku sporu pomiędzy dwoma stronami - dajmy na to, ktoś ukradł A jabłko, A oskarża B, B się wypiera - przy braku argumentów z obu stron spór pozostaje nierozstrzygnięty. Jednak jeżeli C widział jak B kradnie jabłko, B jest winny. Oczywiście C mógł skłamać i wtedy B "ma pecha", ale tak właśnie działają sądy. Możemy też delikatnie zmodyfikować tę sytuację: A zgłasza, że ktoś ukradł mu jabłko. B nie jest podejrzewany. Na policję przychodzi C, który utrzymuje, że widział jak B kradnie jabłko. Policja przychodzi do B i go co najmniej przepytuje. B musi zrównoważyć oskarżenie C. I teraz w przełożeniu na sytuację religijną - twierdzę, że Bóg istnieje, ponieważ Pierwsza Przyczyna, zgodność historyczna Ewangelii i parę innych przykładów (tym, którzy ową zgodność historyczną wyśmiewają polecam stronę apologetyka.info, gdzie gościu z niesamowitą cierpliwością oraz w oparciu o wydanie Biblii w starożytnej grece wyjaśnia skąd wzięły się wszystkie pozorne sprzeczności). Teraz to druga strona musi odbić piłeczkę, ale nie na zasadzie "ożywienie ciała jest niemożliwe", ponieważ patrz akapit nr 1.
Komentarze
3
@Scaver Na początku chciałbym podziękować za wkład w merytoryczną dyskusję.
Więc tak, co do epistemologii - zapewne naukowcy udowodnili także, że telekineza nie jest możliwa, jednakże mamy wiele nagranych dowodów na to, że coś bardzo podobnego do telekinezy faktycznie istnieje ( i żeby nie było, nie jest to dowód na istnienie Boga ani wróżki zębuszki kręcącej się wokół wielkiego słonia podtrzymującego świat, tylko dowód na istnienie pewnego zjawiska, tylko tyle). Polecam obejrzeć sobie nagrania z Toronto Blessing - oczywiście trzeba odsiać masę mułu, ale to w zasadzie codzienność - i zadać sobie pytanie w jaki sposób działo się tam coś takiego; zwolenników teorii spiskowych przestrzegam od razu, że telewizji o podobnym budżecie trudno by było ustawić ileś tam tysięcy prostych ludzi tak, żeby wszystko wyglądało naturalnie. A wygląda. Oczywiście mogła być to hipnoza, natomiast w takim wypadku działałby jak w filmach Iluzja oraz Iluzja 2. Osobiście wydaje mi się, że obecna wiedza na temat hipnozy raczej wyklucza hipnozę za pomocą dotknięcia czyichś spodni igłą. Wracając zaś do epistemologii, jeżeli w istocie jesteśmy w stanie naukowo wykluczyć możliwość telekinezy i jednocześnie zaobserwować ją w rzeczywistości, oznacza to, że obecny stan wiedzy zakłada taką możliwość, że telekineza teoretycznie nie powinna istnieć, zatem wiedza jest wybrakowana. I nie ma tu żadnej sprzeczności. Nauka sama zauważa swoją niekompletność.
Co do drugiej części, którą wydzieliłeś, absolutnie nie odwoływałem się do zasad logiki, a konieczności. W przypadku sporu pomiędzy dwoma stronami - dajmy na to, ktoś ukradł A jabłko, A oskarża B, B się wypiera - przy braku argumentów z obu stron spór pozostaje nierozstrzygnięty. Jednak jeżeli C widział jak B kradnie jabłko, B jest winny. Oczywiście C mógł skłamać i wtedy B "ma pecha", ale tak właśnie działają sądy. Możemy też delikatnie zmodyfikować tę sytuację: A zgłasza, że ktoś ukradł mu jabłko. B nie jest podejrzewany. Na policję przychodzi C, który utrzymuje, że widział jak B kradnie jabłko. Policja przychodzi do B i go co najmniej przepytuje. B musi zrównoważyć oskarżenie C. I teraz w przełożeniu na sytuację religijną - twierdzę, że Bóg istnieje, ponieważ Pierwsza Przyczyna, zgodność historyczna Ewangelii i parę innych przykładów (tym, którzy ową zgodność historyczną wyśmiewają polecam stronę apologetyka.info, gdzie gościu z niesamowitą cierpliwością oraz w oparciu o wydanie Biblii w starożytnej grece wyjaśnia skąd wzięły się wszystkie pozorne sprzeczności). Teraz to druga strona musi odbić piłeczkę, ale nie na zasadzie "ożywienie ciała jest niemożliwe", ponieważ patrz akapit nr 1.
23
@Bykunn Piękny jesteś wariacie, piękny. W jaki sposób udowodniono, że nie da się przesunąć głazu ważącego kilka ton? Zbadano wszystkich żyjących ludzi i stwierdzono, że żaden z nich nie ma potrzebnych do tego mięśni? Wiesz w ogóle na czym polega dowód w sensie logicznym? To, że pokażesz na jakiejś próbie, że w danej populacji nie rodzą się osobniki przystosowane do wyżej wymienionej czynności absolutnie nie oznacza, że żaden się nie urodził, tylko, że żaden nie został zbadany. Dodatkowo, z filozoficznego punktu widzenia wiara w cuda - czy też, dla lepszego zrozumienia kwestii w zjawiska nadprzyrodzone lub, prościej, w rzeczy których obecnie nie umiemy wytłumaczyć - jest przejawem racjonalności. Dlaczego mam nie wierzyć komuś, kto mówi, że duchy istnieją, bo widział jednego? Jeśli mu wierzę, nie tworzę żadnego nowego światopoglądu, korzystam z obecnego dotyczącego wiary w to co powie człowiek. Ty za to i owszem, tworzysz taki, że duchy nie istnieją. Dlatego właśnie musisz go obronić. Wybitnie śmieszne jest mówienie katolikom, że rzeczy, które odczuwają nie istnieją, istnieją natomiast hipotezy w stylu ciemnej energii lub ciemnej materii, które w swojej istocie są w zasadzie pojęciami podobnymi. Możesz sobie wyobrazić coś, co nie emituje promieniowania elektromagnetycznego, ale oddziałuje grawitacyjnie? Nie? A ciemna materia to ponad 1/4 bilansu masy-energii naszego Wszechświata, ciemna energia zaś - prawie 70%. No właśnie. Problem w tym, że z twoim podejściem trzeba by było powiedzieć tak: wszystko, co zbadałem wydziela promieniowanie elektromagnetyczne, więc wszystko wydziela promieniowanie elektromagnetyczne, ergo ciemna energia i materia nie istnieją. Dzięki takiemu podejściu nauka stałaby w miejscu. Wszystko co zbadałem znajdowało się w konkretnym miejscu, zatem wszystko jest w konkretnym miejscu - i cyk, odpada nam fizyka kwantowa. Przecież foton nie mógłby być w dwóch różnych miejscach na raz, prawda? To dzięki podważaniu nauki rozwija się sama nauka. Wiemy bardzo, bardzo mało i nawet jeśli ktoś nie wierzy w Boga to powinien umieć przyznać się do tego, że wie, że nic nie wie.
23
@Bykunn Piękny jesteś wariacie, piękny. W jaki sposób udowodniono, że nie da się przesunąć głazu ważącego kilka ton? Zbadano wszystkich żyjących ludzi i stwierdzono, że żaden z nich nie ma potrzebnych do tego mięśni? Wiesz w ogóle na czym polega dowód w sensie logicznym? To, że pokażesz na jakiejś próbie, że w danej populacji nie rodzą się osobniki przystosowane do wyżej wymienionej czynności absolutnie nie oznacza, że żaden się nie urodził, tylko, że żaden nie został zbadany. Dodatkowo, z filozoficznego punktu widzenia wiara w cuda - czy też, dla lepszego zrozumienia kwestii w zjawiska nadprzyrodzone lub, prościej, w rzeczy których obecnie nie umiemy wytłumaczyć - jest przejawem racjonalności. Dlaczego mam nie wierzyć komuś, kto mówi, że duchy istnieją, bo widział jednego? Jeśli mu wierzę, nie tworzę żadnego nowego światopoglądu, korzystam z obecnego dotyczącego wiary w to co powie człowiek. Ty za to i owszem, tworzysz taki, że duchy nie istnieją. Dlatego właśnie musisz go obronić. Wybitnie śmieszne jest mówienie katolikom, że rzeczy, które odczuwają nie istnieją, istnieją natomiast hipotezy w stylu ciemnej energii lub ciemnej materii, które w swojej istocie są w zasadzie pojęciami podobnymi. Możesz sobie wyobrazić coś, co nie emituje promieniowania elektromagnetycznego, ale oddziałuje grawitacyjnie? Nie? A ciemna materia to ponad 1/4 bilansu masy-energii naszego Wszechświata, ciemna energia zaś - prawie 70%. No właśnie. Problem w tym, że z twoim podejściem trzeba by było powiedzieć tak: wszystko, co zbadałem wydziela promieniowanie elektromagnetyczne, więc wszystko wydziela promieniowanie elektromagnetyczne, ergo ciemna energia i materia nie istnieją. Dzięki takiemu podejściu nauka stałaby w miejscu. Wszystko co zbadałem znajdowało się w konkretnym miejscu, zatem wszystko jest w konkretnym miejscu - i cyk, odpada nam fizyka kwantowa. Przecież foton nie mógłby być w dwóch różnych miejscach na raz, prawda? To dzięki podważaniu nauki rozwija się sama nauka. Wiemy bardzo, bardzo mało i nawet jeśli ktoś nie wierzy w Boga to powinien umieć przyznać się do tego, że wie, że nic nie wie.
3
@Scaver Na początku chciałbym podziękować za wkład w merytoryczną dyskusję.
Więc tak, co do epistemologii - zapewne naukowcy udowodnili także, że telekineza nie jest możliwa, jednakże mamy wiele nagranych dowodów na to, że coś bardzo podobnego do telekinezy faktycznie istnieje ( i żeby nie było, nie jest to dowód na istnienie Boga ani wróżki zębuszki kręcącej się wokół wielkiego słonia podtrzymującego świat, tylko dowód na istnienie pewnego zjawiska, tylko tyle). Polecam obejrzeć sobie nagrania z Toronto Blessing - oczywiście trzeba odsiać masę mułu, ale to w zasadzie codzienność - i zadać sobie pytanie w jaki sposób działo się tam coś takiego; zwolenników teorii spiskowych przestrzegam od razu, że telewizji o podobnym budżecie trudno by było ustawić ileś tam tysięcy prostych ludzi tak, żeby wszystko wyglądało naturalnie. A wygląda. Oczywiście mogła być to hipnoza, natomiast w takim wypadku działałby jak w filmach Iluzja oraz Iluzja 2. Osobiście wydaje mi się, że obecna wiedza na temat hipnozy raczej wyklucza hipnozę za pomocą dotknięcia czyichś spodni igłą. Wracając zaś do epistemologii, jeżeli w istocie jesteśmy w stanie naukowo wykluczyć możliwość telekinezy i jednocześnie zaobserwować ją w rzeczywistości, oznacza to, że obecny stan wiedzy zakłada taką możliwość, że telekineza teoretycznie nie powinna istnieć, zatem wiedza jest wybrakowana. I nie ma tu żadnej sprzeczności. Nauka sama zauważa swoją niekompletność.
Co do drugiej części, którą wydzieliłeś, absolutnie nie odwoływałem się do zasad logiki, a konieczności. W przypadku sporu pomiędzy dwoma stronami - dajmy na to, ktoś ukradł A jabłko, A oskarża B, B się wypiera - przy braku argumentów z obu stron spór pozostaje nierozstrzygnięty. Jednak jeżeli C widział jak B kradnie jabłko, B jest winny. Oczywiście C mógł skłamać i wtedy B "ma pecha", ale tak właśnie działają sądy. Możemy też delikatnie zmodyfikować tę sytuację: A zgłasza, że ktoś ukradł mu jabłko. B nie jest podejrzewany. Na policję przychodzi C, który utrzymuje, że widział jak B kradnie jabłko. Policja przychodzi do B i go co najmniej przepytuje. B musi zrównoważyć oskarżenie C. I teraz w przełożeniu na sytuację religijną - twierdzę, że Bóg istnieje, ponieważ Pierwsza Przyczyna, zgodność historyczna Ewangelii i parę innych przykładów (tym, którzy ową zgodność historyczną wyśmiewają polecam stronę apologetyka.info, gdzie gościu z niesamowitą cierpliwością oraz w oparciu o wydanie Biblii w starożytnej grece wyjaśnia skąd wzięły się wszystkie pozorne sprzeczności). Teraz to druga strona musi odbić piłeczkę, ale nie na zasadzie "ożywienie ciała jest niemożliwe", ponieważ patrz akapit nr 1.