0

destro:
Rafinha niedawno został wypożyczony do Celty Vigo.

0

DK10:
"El Tata" w języku hiszpańskim oznacza "staruszek", a taki właśnie przydomek ma Martino.

0

Hmm... przepraszam użytkownika cescfabregascesc, ale mnie się wydaje, że portal fcbarca.com to nie jest jakiś serwis erotyczny czy coś w tym rodzaju.
Chyba pomyliłeś stronki, koleś.

0

Recepta na odciążenie wyeksploatowanego do cna "Generała" i "Don Andresa"- pozwolić ciągnąć ten wózek Thiago i Sergi Roberto.

0

Z zatwardziałego, nieprzejednanego antagonisty pomysłu sprowadzenia Brazylijczyka na Camp Nou przeistoczyłem się w wielkiego zwolennika transferu największej gwiazdy Santosu. Neymar to zawodnik, który może dać nam bardzo wiele i wnieść nową jakość do nieco śniętej i przewidywalnej już drużyny, lecz istnieje także ryzyko zniesławienia wizerunku Klubu za sprawą niepokornego, pyskatego i prowadzącego hulaszczy tryb życia nieokrzesanego młodziana. Miejmy nadzieję, że transakcja ta nie przyniesie nam żadnych poważniejszych strat, a jedynie w dużym stopniu podreperuje efektowność i skuteczność naszego zespołu.

0

No i wreszcie formacja ataku: tak jak na samym początku byłem bardzo sceptycznie nastawiony co do transferu Neymara, tak teraz patrzę na tą sprawę o wiele przychylniej i łaskawiej. Napastnik, tudzież skrzydłowy Santosu mógłby się nam przydać, niemniej jednak w Barcelonie istnieje pewien problem, który nazywa się... Lionel Messi. Tak, tak, to nie pomyłka. Leo jest obecnie największą gwiazdą "Azulgrany", najistotniejszym ogniwem ataku katalońskiej ekipy, wokół którego kręci się gra ofensywna całego zespołu. Można by rzec, że praktycznie wszystko skupia się na "La Puldze". Ostatnimi czasy wynikało z tego więcej szkody, niż pożytku, ale sęk w tym, że obecność Messiego na boisku jako fałszywej "9" zawęża pole popisu innym graczom do skrajnego minimum! Martwię się, że gdyby Neymar przeszedł do "Barcy", mógłby podzielić los Alexisa, który w moim przekonaniu trzymany jest na "uwięzi taktycznej", co nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł. Tacy gracze, obdarzeni tak wspaniałą techniką i nietuzinkowymi umiejętnościami, jak chociażby wyżej wspomniani Neymar i Sanchez, potrzebują wolnej ręki i swobody, by pokazać na co ich naprawdę stać. W przeciwnym razie ich potencjał nie jest w pełni wykorzystany. Dość śmiało sobie konfabulując, kluczem będzie więc uczynienie z tria Messi, Sanchez, Neymar zestawienia tzw. "el enganches" (w wolnej interpretacji tłumaczone na j. polski jako "hulajdusza"), inaczej "wolnych elektronów", nieskrępowanych "wiążącą" strategią i nietrzymających się ścisłych przedmeczowych założeń taktycznych.

0

Kto zaś powinien zasilić szeregi drużyny "Blaugrany"? Poczynając od pozycji bramkarza, wszystko zależy od tego, czy Valdes zostanie jeszcze jeden rok i wypełni kończący się kontrakt, czy też Klub zdecyduje się go sprzedać już tego lata. Jeśli sprawdzi się ta druga agenda, to spośród golkiperów będących w orbicie zainteresowań Barcelony wyłoniłbym trzech następujących kandydatów: Kenneth Vermeer/Marc Andre ter Stegen/Vicente Guaita. Jeśli chodzi o obrońców, naprzód wysuwają mi się cztery nazwiska potencjalnych wzmocnień linii defensywnej "Dumy Katalonii": Jan Vertonghen/Thiago Silva/Mats Hummels/Inigo Martinez. Zaletą tego pierwszego jest też jego uniwersalność, czyt. Belg może z powodzeniem występować zarówno jako stoper, jak i boczny obrońca, w związku z czym miałaby szansę zaistnieć konkurencja na lewej flance (obecnie okupowanej przez Jordiego Albę).
Co się tyczy pomocników, nie sądzę, aby była konieczność dokonywania transakcji z udziałem jakichkolwiek mniej lub bardziej klasowych "midfielderów". Thiago Alcantara i Sergi Roberto powinni otrzymywać więcej szans na systematyczną grę, szczególnie młody Brazylijczyk jest w stanie odciążyć Xaviego, co w konsekwencji stałoby się przyczyną "przejęcia pałeczki dyrygenta barcelońskiego teamu" przez dotychczasowego naturalnego zmiennika Hernandeza Creusa, jakim jest właśnie starszy z synów Mazinho. Cesc Fabregas winien zostać przywrócony na pozycję, na której czuje się najlepiej- środkowego ofensywnego pomocnika. Tylko wtedy byłaby szansa na to, by Soler pokazał pełnię swoich możliwości i wrócił na swój normalny poziom, jaki prezentował za czasów gry w zespole „The Gunners”.

0

Moim zdaniem na wylocie powinni znaleźć się David Villa, Pedro i Eric Abidal. Czasy świetności tego pierwszego bezpowrotnie przeminęły, a "El Guaje" młodszy już nie będzie, co do Pedro, to nie jestem do końca przekonany odnośnie jego przydatności w zespole (zdecydowanie lepiej prezentuje się Alexis Sanchez), "Abi" natomiast, po przebytej chorobie nowotworowej- przynajmniej moim zdaniem- nie jest w stanie znosić trudów i wysiłków związanych z regularną grą na najwyższym poziomie. Mógłby np. objąć stanowisko Ambasadora do Spraw Walki z Nowotworami, dzięki czemu pozostałby w klubie, a ze strony zarządu byłby to na pewno piękny gest, gdyby uhonorowali Francuza w taki sposób.

0

Pożądanie czegoś lub kogoś za wszelką cenę nie jest dobrą cechą. Z pozoru udanym zakupom dokonanym w centrum galerii handlowej często towarzyszy uczucie gorzkiego rozczarowania, gdy zachwalany przez namolnego sprzedawcę sweter okazuje się być tandetnym, nic nie wartym badziewiem. Podobnie jest w przypadku chęci spędzenia upojnej nocy ze zbyt rozrywkową koleżanką z biura, której wątpliwy iloraz inteligencji jest niewspółmierny co do wielkości silikonowego biustu i chirurgicznie podreperowanego, wypełnionego botoksem napęczniałego zadka. Bo kiedy tylko przyprowadzisz ją do swojej rezydencji, zamkniesz za sobą drzwi sypialni i jednym machinalnym ruchem trzęsącej się ręki zdejmiesz obcisłe ineksprymable, usłyszysz pisk przedziurawianych opon samochodu, zahaczających o wystający w swej złośliwości krawężnik i jednocześnie nadziewających się na leżący na nim gwóźdź. Przypuszczając, że owe dźwięki oznaczają rychły powrót gospodyni domu, nasłuchujesz w skupieniu odgłosu przybliżających się kroków. Przekleństwa rzucane przez żonę i świst powietrza uchodzącego z przebitej dętki utwierdzają cię jednak w przekonaniu, iż pomimo wszelkich niesprzyjających ku temu okoliczności, niegrzecznie „popitrasić” troszkę nie zaszkodzi. Rozochocony tą myślą w pośpiechu ściągasz z siebie kolejne warstwy ubrania, rozrzucając je gdzie popadnie. Nim jednak wskrzesisz iskrę erotycznego podniecenia i zaczniesz bezkarnie baraszkować w rozkopanych pieleszach, do pokoju wkroczy rozgniewana małżonka. Nie zdążysz się nawet połapać w czym rzecz, a ona już bierze w dłoń mokrą ścierkę i grzmoci cię nią równo po łysiejącej głowie, wypędzając z izby. Wybiegasz na ulicę w samych poszarzałych gatkach, ludzie się śmieją, wytykają palcami, naigrywają z twojej głupoty. Pozostają tylko niesmak i wstyd…

0

Nadzieja. Ukochana matka strapionych, przybitych, załamanych, szukających pocieszenia. To jej wypatrujemy najczęściej, kiedy nam się nie wiedzie, gdy nieskończone pasmo haniebnych porażek wymazuje z pamięci pojedyncze pyrrusowe zwycięstwa, gdy z uporem niestrudzenie bijemy głową w mur, daremnie wyczekując pojawiającego się znikąd jaśniejącego promyka szczerego uśmiechu kapryśnego losu. Niestety, jest ona matką tyleż ukochaną, co nieszczególnie troskliwą. Nie na każde nasze skinienie biegnie co tchu i ile sił w nogach, by przytulić, ukołysać, w apteczce niezawodnych lekarstw wyszperać cudowne remedium w postaci małej fiolki płynnej radości ku pokrzepieniu zwiędłych serc i sprawić, by zła karta wreszcie się odwróciła… Mimo to, bez względu na okoliczności, niezmiennie kochamy ją bardzo mocno…
Słowo „niemożliwe” odłóżmy między klechdy i bajki dla zaślepionych niedowiarków. Niemożliwe bowiem nie istnieje. Jeśli tylko czegoś się bardzo pragnie, usilnie dąży ze wszystkich sił, by zamierzony cel zrealizować, to wszystko może się wydarzyć. A odrzucając na bok wszelkie ograniczenia krępujące nasz zniewolony umysł wytarte schematy i zaściankowo racjonalny sposób myślenia, jeszcze mocniej zdajemy sobie sprawę z prawdziwości tego założenia. Grunt to nigdy się nie poddawać, tylko wytrwale kroczyć ku temu, co z pozoru nieosiągalne…
Zawodnicy i kibice! Bądźmy silni! Bądźmy zjednoczeni! Dajmy z siebie wszystko to, co najlepsze! Walczmy do samego końca, do ostatniej kropli przelanego potu i krwi!
Som un Equip y Tots units fem forca!!!
VeB!!!

0

Ustawienie wyjściowe:
Valdes - Dani Alves, Pique, Bartra, Adriano - Song, Xavi, Iniesta - Sanchez, Messi, Villa.
Uwaga!: Tylko na papierze jest to formacja 4-3-3, w praktyce meczowej winna wyglądać następująco:
.....................Valdes.........................
..........Pique..............Bartra..............
......................Song............................
Alves.....Xavi..........Iniesta.....Adriano
.......Alexis.....Messi,,,,,,,..Villa............
Co było to dało?:
a) gwarantuje nam więcej opcji w ofensywie i rozegraniu, dzięki czemu bylibyśmy w stanie grać systemem skomasowanego ataku;
b) Alves i Adriano dublują skrzydła, jednocześnie udzielając się w konstruowanie akcji zaczepnych i asekurowanie środkowych obrońców.

0

Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że piekielnie mocna konkurencja pod postacią olbrzymiego głowonoga o wielu szeroko rozczapierzonych ramionach poważnie zagraża „Dumie Katalonii”. Potwora, którego siła rażenia nie ogranicza się tylko do umiłowania maestrii tiki - taki jako pochwały mistycznego etosu „joga bonito”, zdecydowanie sprzeciwiającego się makiawelicznemu credo „per fas et nef as”, lecz także nienagannie funkcjonuje w oparciu o bardziej bezpośredni styl gry. Tę złożoną wielowarstwowość futbolowej jakości, całościowo skomasowanej w jednym perfekcyjnie stratyfikowanym organizmie, można by określić mianem taranowego walca, bezlitośnie miażdżącego każdą napotkaną przeszkodę. Wszystkie formacje boiskowe w zespole z Monachium wzajemnie się uzupełniają, tworząc sprawnie działający monolit. Defensywa, środek pola, linia ataku - trudno gdziekolwiek tutaj wskazać choć jeden słaby punkt „Bawarczyków”. Skruszyć ten mur będzie z pewnością niezwykle ciężko…

0

Detronizacja westfalskiej księżniczki z Zagłębia Ruhry dokonała się w mgnieniu oka. Jej skądinąd wyjątkowo sielskie rządy trwały raptem ledwo dwa lata. Epokę postindustrialną w niemieckim futbolu naznaczył dyktatorską supremacją absolutną bawarski amalgamat, złożony z wybitnych w swoim fachu wyczynowców. Naddunajska potęga urosła w siłę i jak widać ma się doskonale. Nawet co mniej wytrawni koneserzy piłkarskich delikatesów i krótkowzroczni laicy zgodnie przyznają, iż u podnóża Alp powstał kolejny europejski gigant, niewątpliwie zdolny do czynienia rzeczy wielkich. Zdawać by się mogło, że jego narodziny zagorzałych akolitów techniczno - taktycznych frykasów winny niezmiernie radować, tym bardziej biorąc pod uwagę nieustającą w ostatnich latach hegemonię katalońskiej Barcelony. Istotnie, w neutralnym pod względem preferencji i upodobań środowisku tego typu zjawisko występuje najczęściej, zgoła inaczej jest natomiast w jednolicie bordowo – granatowym obozie „Barcelonismo”.

0

Mnie osobiście pojęcie dominacji kojarzy się nie tylko z seryjnie zdobywanymi tytułami, gdyż moim zdaniem liczba trofeów wywalczonych przez klub czy też kadrę narodową nie jest jedynym słusznym wymiernikiem ciągnącej się supremacji danej drużyny. Uważam (choć oczywiście nie każdy musi się ze mną zgodzić w tej kwestii, w tym wypadku zresztą absolutnie nie oczekuję jednomyślnej aklamacji ze strony reszty internautów), że autentyczną wielkość zespołu winno się rozpatrywać nie tyle w oparciu o wypełnioną po brzegi licznymi pucharami, statuetkami i nagrodami gablotę w pamiątkowym muzeum będącym bogatą skarbnicą futbolowej historii, lecz głównie przez pryzmat jakości gry prezentowanej na boisku. Tu nie chodzi tylko i wyłącznie o Barcelonę - wszak przykładów można by mnożyć, chociażby nienagannie funkcjonujące i sprawnie działające amalgamaty reprezentacji Holandii i Ajaxu Amsterdam Rinusa Michelsa i Johana Cruyffa z lat 70-tych oraz Węgier i klubu Honved z twórcą potęgi "Madziarów", trenerem Gustavem Sebesem na czele.
Futbol często bywa w swej istocie dość niesprawiedliwy, co można poprzeć wyjątkowo trafnym stwierdzeniem, iż nie zawsze wygrywa lepszy. Choć jednocześnie nie da się ukryć, że słowa "lepszy" i "gorszy" w piłkarskim świecie budzą niezmiernie dużo kontrowersji, żarliwych dysput, zażartych dyskusji i nierzadko stają się przyczyną złośliwych utarczek, w których rolę oręża przejmuje przeważnie cięty język, gotowy do wyprowadzenia zabójczej puenty niczym w szermierczym pojedynku muszkieterów.

0

Widać wyraźnie, że niepoprawny optymizm wziął górę nad zdrowym rozsądkiem.
Nie to, żebym nie wierzył w naszych chłopaków, tylko staram się spojrzeć realnie na całą sytuację i rzetelnie ją ocenić.

0

"Jeśli już miałbym kogokolwiek pytać, wybrałbym Cruyffa, bo to on wymyślił system gry Barçy”.
Czy ja wiem, panie Heynckes?
Prekursorem futbolu totalnego byli Jack Reynolds i Rinus Michels; Cruyff natomiast, jako wybitny uczeń holenderskiej myśli szkoleniowej, jedynie wdrożył ten system w drużynie Barcelony, gdy przybył w latach 70-tych ubiegłego wieku do stolicy Katalonii.

0

Leo wprost nienawidzi "pościć". Dla niego przerwa w grze jest nie do zniesienia. Kilka opuszczonych meczów z powodu kontuzji wyzwala w nim pozytywną sportową złość. A wówczas głód bramek u argentyńskiego "el enganche" jeszcze bardziej się wzmaga...
Neuer, drżyj!

0

Barcelona_fanatic2809:
Alves i Alba powinni być bardzo mobilni i wychodzić wysoko, aby wolne pole Ribery'emu i Robbenowi zawężać do minimum. Schowanie się za podwójną gardą i cofnięcie bocznych defensorów nic nam nie da, dla Bayernu, którego siła tkwi w skrzydłach, to tylko woda na młyn.

0

O ostatecznych rozstrzygnięciach w obydwu meczach z "Bawarczykami" i awansie do finału LM decydować będą szczegóły. Tutaj jeden błąd może zaważyć na końcowym wyniku i definitywnie pogrzebać marzenia albo Barcelony, albo Bayernu o wyjeździe na Wembley. Nie ośmielę się typować rezultatów tych spotkań, ale jeśli nie poprawimy gry w obronie i odpuścimy choćby na moment, nie mamy się co łudzić- minimalnym nakładem sił na pewno nie wyeliminujemy Monachijczyków.

0

Rozumiem, że nie każdy z was interesuje się piłką nożną w takim stopniu, żeby wiedzieć np. jak nazywał się kapitan reprezentacji Urugwaju na mundialu w roku 1930, albo jaki był najwybitniejszy do czasów Maradony argentyński piłkarz. Zapewne nazwiska wybitnych prekursorów futbolu totalnego i wyznawców ofensywnej, pełnej polotu i fantazji gry, jak Jack Reynolds, Hugo Meisl, Gustav Sebes, Cesar Luis Menotti, Arrigio Sacchi, Rinus Michels także zbyt wiele wam nie mówią...
Ale to wszystko nie powód, by być naburmuszonym z powodu tego, że ktoś taki jak "Czytelnik" wie od was więcej na temat historii futbolu niż wy.

0

Czytelnikowi pewnie chodzi o Manuela Francisco dos Santosa, bliżej znanego jako Garrinchę, wieloletniego piłkarza Botafogo Rio de Janeiro. Ale to były lata 60-te XX w., zupełnie inne czasy...
dzisiaj nie ma szans na to, żeby grać w ten sposób, nawet najlepszy technicznie piłkarz nic nie zdziała bez pomocy kolegów z drużyny.

0

Na tym etapie nie ma już łatwych rywali. Trzeba się po prostu z tym pogodzić, a nie zgrzytać zębami ze złości i użalać się nad złośliwością chytrego losu, który jak nic innego umie płatać nam figle. To jest Liga Mistrzów panowie, a nie liga okręgowa o wątpliwej reputacji kiepskiego sportowego widowiska z przysłowiowymi "ogórkami" w rolach głównych żałosnego - z braku lepszego słowa - "spektaklu". Jednak nie ma co się oszukiwać - Bayern to w tej chwili najbardziej wszechstronna i zróżnicowana pod względem taktycznym i prezentowanego stylu (a właściwie stylów) klubowa drużyna w Europie.
Moim zdaniem kluczem do wyeliminowania "Bawarczyków" będzie efektywna gra skrzydłami, które według mnie koniecznie winny być dublowane na obu przeciwległych flankach przez Daniego Alvesa i Pedro/Alexisa Sancheza oraz Jordiego Albę i Alexisa Sancheza/Cristiana Tello i funkcjonować możliwie jak najlepiej jako najważniejszy element planu taktycznego pod postacią wzajemnej asekuracji zarówno w ataku, jak i w grze obronnej. Chodzi bowiem o to, by zabiegać i jednocześnie zneutralizować i ograniczyć wpływ na grę Monachijczyków ofensywnie usposobionych Philippa Lahma, Arjena Robbena, Davida Alabę i Francka Ribery'ego. Z pewnością nie będzie to łatwe zadanie, ale nie niewykonalne.
O naszej obronie nie będę się zanadto rozpisywał, bo wszyscy doskonale wiemy, z jakimi problemami borykają się gracze z barcelońskiego bloku destrukcyjnego w tym sezonie.

0

W jednym z udzielonych przez siebie wywiadów Guardiola, zapytany o to, czy wdroży w ekipie "Bawarczyków" tę samą taktykę, co wcześniej w Barcelonie, czy też będzie próbował zastosowania innych wariantów, odpowiedział w charakterystyczny dla siebie sposób: "Chcę prowadzić Bayern w taki sposób, w jaki prowadziłem "Barcę".". Warto także zwrócić szczególną uwagę na pewien istotny szczegół, który może jasno wskazywać wytyczne, jakie postara się wcielić w życie w codziennej pracy z zawodnikami Bayernu były kapitan i członek "Dream Teamu" Johana Cruyffa.
Jednym z transferowych życzeń Pepa jest podstawowy napastnik Liverpoolu- Urugwajczyk Luis Suarez. W zespole reprezentant kadry "La Celeste" spełnia badzo podobną rolę, co Messi w Barcelonie. Mianowicie, jest typem "fałszywej 9", który idealnie wkomponowuje się w atak pozycyjną, choć dzięki swojej szybkości i zdecydowaniu dobrze sprawdza się też w grze z kontry. To zawodnik typu "enganche"(pol. "hulajdusza"), który może występować dosłownie w każdym miejscu na boisku, gdyż nie jest przypisany do konkretnej pozycji. Wychodzi do podań, pokazuje się partnerom, wykańcza akcje, często również sam cofa się głębiej i bierze czynny udział w rozgrywaniu akcji. Gracz bardzo wszechstronny, unikat- rzec można.
Pozostaje tylko pytanie, gdzie w takim razie podzialiby się Mario Gomez, Thomas Muller, Claudio Pizarro... ot, zagwostka! To zagadnienie, na które Pep musi sobie odpowiedzieć.

0

Sergio Busquets Burgos jest moim zdaniem najinteligentniejszym, obok Xaviego i Iniesty, zawodnikiem Barcelony jeśli chodzi o umiejętności techniczno-taktyczne. Idealnie się ustawia, doskonale rozdziela piłki do partnerów, do spółki z Hernandezem perfekcyjnie organizuje grę w środku pola, jest nieustępliwy, waleczny, a w dodatku świetnie wyszkolony pod względem "czucia piłki", dzięki czemu z taką łatwością i swobodą nią operuje. Niestety, jest to piłkarz tyle utalentowany, co niedoceniany. Pozycja, jaką zajmuje na boisku, każe mu pozostawać w cieniu, przez co ogrom wykonywanej przez niego tytanicznej pracy jest niemal niedostrzegalny dla przeciętnych kibiców. Jedynie wytrawny widz lub trener, dzięki wnikliwej analizie nienagannej postawy defensywnego pomocnika "Barcy", może zachwycać się tym, co wyprawia na murawie ten niespełna 25-letni gracz.
Według mnie "Busi" będzie się dalej rozwijał, jako że w moim przekonaniu nie osiągnął jeszcze apogeum swoich potencjalnych możliwości. W przyszłości, zgodzie z tradycją panującą w katalońskim klubie, przejmie zapewne opaskę kapitana drużyny, co tylko jeszcze bardziej wzmocni jego pozycję w hierarchii personalnej zespołu "Dumy Katalonii" oraz zapewni mu decydujący głos w barcelońskiej szatni...

0

Nie trzeba być barcelonistą, aby stwierdzić, że obecnie Milan jest dużo słabszy od Barcy. Wystarczy trochę obiektywizmu i trafnego spojrzenia na rzeczywistą sytuację :)...

0

Moim zdaniem obecna imponująca dyspozycja ogólna Adriano wynika z zaufania, jakim obdarzył Brazylijczyka Tito Vilanova. Z kolei lewy/prawy obrońca, tudzież boczny pomocnik lub chasający sobie bezkarnie na obu przeciwległych flankach boiska skrzydłowy, potrafił w znakomity sposób wykorzystać szansę, jaką dał mu trener pierwszej drużyny FCB. Fakt, iż zbiegło się to z chronicznymi kontuzjami mięśniowymi Daniego Alvesa, jeszcze bardziej pomógł 28-latkowi. Nie mam tu jednak na myśli jakiejś ewentualnej scysji, która mogłaby stać się udziałem obu tych graczy (co zresztą wydaje mi się nie do pomyślenia, biorąc pod uwagę świetną atmosferę panującą w szatni "Blaugrany"). Nie, chodzi mi bardziej o większe zaostrzenie rywalizacji o prawo do wywalczenia sobie w miarę* stałego miejsca w podstawowym składzie Barcy, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Sam bohater powyższego tekstu przyznał bowiem w jednym z wywiadów, że transfer Jordiego Alby, zarówno jemu, jak i wziętemu "z odzysku" wychowankowi Barcelony, wyjdzie na dobre, a dodatkowo pozwoli mu stać się jeszcze lepszym piłkarzem. I co, czyż nie miał racji? Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie, drodzy cules ;)...
Może Adriano musiał poczuć, że jest dla tej drużyny kimś ważniejszym, niż tylką zwykłym pionkiem na szmaragdowozielonej szachownicy po stronie teamu "Azulgrany", będącym swego rodzaju "zapchajdziurą"? Być może potrzebował większych wyzwań i powierzanych mu bardziej odpowiedzialnych zadań do wykonania podczas meczów, by móc zaprezentować cały swój kunszt futbolowego rzemiosła?...
Bądź co bądź, dziś mamy okazję oglądać i podziwiać fantastyczną formę Adriano Correi :)...

0

Bardzo przepraszam, ale Real pokonał Athletic także w stosunku 5:1... autor pod tym względem wykazał się niekompetencją.

0

Obojętnie na jakiego przeciwnika Barca by nie trafiła, i tak trzeba będzie wyjść na boisko i dać z siebie wszystko, by awansować do kolejnej rundy.

0

Jeśli byłbym na miejscu klubowych władz Barcy, w sprawie co rusz zgłaszanych przez Katalończyków separatystycznych dążeń niepodległościowych w celu uzyskania autonomii i suwerenności jako odrębny kraj, w podejmowanych przeze mnie działaniach kierowałbym się przede wszystkim dobrem klubu. Przecież FC Batrcelona jest wizytówka Katalonii, jej Dumą i wspaniałym symbolem odrębności, niezależności i odmienności kulturowej, społecznej oraz, naturalnie, tej czysto sportowej.
Czy wyobrażacie sobie, by Barca któregoś dnia była by zmuszona do rywalizacji w np. lidze francuskiej? Bo ja nie...

0

Bardzo podoba mi się wypowiedź Cesca: "To, co zrobią inni, jest ich problemem".
To jest nastawienie godne prawdziwego mistrza. Jeśli jesteś najlepszy, to nie masz nawet zamiaru oglądać się na swoich rywali, ponieważ doskonale wiesz, że dzięki własnej jakości i skuteczności jesteś w stanie uporać się z każdą przeszkodą, jaka stanie na twojej drodze.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: