0

@FcPortoFan1999 Zaraz ale o jakim ojcu i synu w kadrze mówisz? No bo chyba nie o Lubańskim?

9

Pożegnanie Włodka:

24 września 1980 r. reprezentacyjną karierę zakończył pierwszy kapitan Orłów Górskiego i do momentu kontuzji najważniejszy piłkarz reprezentacji Polski w tamtym okresie – Włodzimierz Lubański. W pożegnalnym, 80-tym meczu(zremisowanym z Czechosłowacją 1:1) zdobył 50-tego gola w drużynie narodowej. Po weryfikacji przeprowadzonej w późniejszych latach, w statystykach Włodka pozostało 75 meczów w kadrze uznanych za oficjalne i 48 goli a zatem bilans na tyle imponujący, że pozazdrościć mogą wszyscy(poza Robertem Lewandowskim) reprezentanci. Za nieoficjalne wśród rozegranych przez Lubańskiego spotkań w narodowym trykocie uznano np. mecz z Kolumbią na inaugurację IO w Monachium w 1972 roku, czy potyczkę w kwalifikacjach olimpijskich z Hiszpanią (w Gijon kapitan zdobył bardzo ważnego gola). Wszystko dlatego, że naprzeciw biało-czerwonych stawały amatorskie – zatem dalekie od najsilniejszych – składy rywali. To jednak nie ma większego znaczenia przy ocenie reprezentacyjnych dokonań napastnika, który w drużynie narodowej zadebiutował licząc 16 lat i 188 dni. I już na dzień dobry – w wygranym 9:0 meczu z Norwegią w Szczecinie – wpisał się na listę strzelców. W tym samym mieście, w 1965 roku w kwalifikacjach MŚ, strzelił 4 gole Finom. W tym trzy początkowe – między 19 a 24 minutą! 5 goli wbił w Luksemburczykom w Krakowie, także w kwalifikacjach mundialu w kwietniu 1969 roku. Niespełna pół roku później poprowadził biało-czerwonych do pierwszego – do dziś jednego z zaledwie trzech –zwycięstwa nad Holandią (2:1) zdobywając na Stadionie Śląskim zwycięskiego gola. U Kazimierza Górskiego – u którego cieszył się nie tylko kapitańską opaską, ale i specjalnymi względami – nie zatracił skuteczności. W Krakowie we wrześniu 1971 roku przyczynił się do rozbicia Turcji (5:1) wbijając hat-tricka. Na igrzyskach w Monachium nie trafił – o czym mówi otwarcie – z formą, ale i tak do złota dorzucił dwa trafienia – z Ghaną i Marokiem. I prawdopodobnie najważniejszą akcję turnieju, po której wywalczył rzut karny w meczu z ZSRR i oddał tę jedenastkę(choć był wyznaczony do wykonywania) Kazimierzowi Deynie. To wreszcie Lubański poprowadził Orły Górskiego do historycznej, do dziś jedynej, wygranej nad Anglią w Chorzowie w kwalifikacjach mistrzostw świata w czerwcu 1973 roku. Zabrał wtedy piłkę Bobby’emu Moorowi, i po fenomenalnej indywidualnej akcji ustalił wynik na 2:0. Niestety, to w tym spotkaniu doznał kontuzji, która zakończyła de facto wielki etap Włodka w drużynie narodowej…


@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360

0

@FcPortoFan1999 O widzisz! Dobrze wiedzieć. Czyli użytkownik tristan87 miał racje?

0

@tristan87 Nigdy nie widziałem tego Adana w akcji ale nie wykluczone że masz racje. W końcu szkółke mamy de best!

7

Nieco zapomniane legendy włoskiego futbolu:

Dokładnie 70 lat temu urodził się Marco Tardelli, pomocnik; mistrz Świata z 1982 r., 5-krotny mistrz Włoch z Juventusem Turyn, zdobywca Pucharu Mistrzów z Juventusem(1985), zdobywca Pucharu UEFA z Juventusem(1977), zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów z Juventusem(1984) oraz zdobywca Superpucharu Europy z Juventusem(1984). Swoją karierę rozpoczynał w Pisa Calcio. Grał tam do 1974 roku. Wtedy przeszedł do Como Calcio. Grał tam świetnie więc został zakupiony przez wielki Juventus Turyn. Grał tam aż 10 lat. W tym czasie zdążył zagrać na dwóch mundialach. Na mistrzostwach świata Mexico 1986 występował już w barwach jednego z największych rywali swojego poprzedniego klubu - Interze Mediolan. W reprezentacji jako piłkarz rozegrał w sumie 81 spotkań, strzelając w tym czasie 6 goli. Marco Tardelli swoją karierę trenerską rozpoczynał w reprezentacjach juniorskich Włoch. Największą sławę przyniosło mu mimo wszystko prowadzenie Interu Mediolan. Nie zagościł tam długo i dosyć szybko trafił do Egiptu. Marco Tardelli zasłynął jako autor jednej z najbardziej niesamowitych celebracji po strzeleniu gola. Miało to miejsce 11 lipca 1982 roku w Madrycie w finale mistrzostw świata Espana'82, w którym reprezentacja Włoch pokonała RFN 3-1. Tardelli strzelił wówczas gola na 2:0.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

6

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

24 września 1906 r. w Krakowie urodził się Józef Nawrot, jeden z symboli przedwojennej drużyny Legii Warszawa. Był pierwszym piłkarzem w dziejach klubu, który strzelił ponad 100 bramek w lidze. Karierę zaczynał jednak w Krakowie. Był wychowankiem Wawelu, a w wieku 16 lat został zawodnikiem Cracovii. Wystąpił w jej barwach w finałowych meczach mistrzostw Polski w 1926 r. i w wygranym 12:0 meczu z Lublinianką aż pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców. W 1925 r. występował w WKS 1 pp. Legionów Wilno a później powrócił do Cracovii. W 1927 r. przeniósł się do warszawskiej Legii. W stołecznym klubie zadebiutował 29 maja w wygranym 4:3 meczu z Pogonią Lwów i strzałem głową otworzył wynik spotkania. Szybko wpasował się do składu i stworzył znakomity tercet z Józefem Ciszewski i Marianem Łańko. Początkowo z całej trójki zdobywał najmniej goli ale po paru latach to on stał się liderem ofensywnej formacji Legii. Miał znakomity strzelecki instynkt, ale nie był boiskowym egoistą i znakomicie potrafił też obsługiwać podaniami partnerów. W wojskowym klubie występował do 1936 r. W sumie rozegrał dla niego 175 spotkań i strzelił 105 goli. Granicę stu ligowych goli w karierze pokonał w 1935 r. i dokonał tego jako drugi piłkarz w historii ekstraklasy. Ciekawostką jest, że trakcie swojej przygody z Legią miał dwa sezony, w których ani razu nie trafił do siatki rywali. Pierwszy raz stało się to w 1929 r. a po raz drugi przytrafiło mu się to w 1936 r. Brak jego goli był wówczas dotkliwy dla klubu, bo Legia zajęła 10. miejsce tabeli i jedyny raz w swojej historii spadła z ligi. Nawrót wystąpił jednak wówczas w tylko ośmiu spotkaniach. W październiku, kiedy sprawa spadku była już praktycznie przesądzona, razem z Henrykiem Martyną, Franciszkiem Cebulakiem i Edwardem Drabińskim wybrał się do Nowego Jorku na pokładzie statku Batory. Do podróży namówił ich kapitan. Poprzednim razem, kiedy Batory był w USA, drużyna załogi statku poniosła dotkliwą porażkę z Klubem Polsko-Amerykańskim, więc kapitan wpadł na pomysł, żeby przed rewanżem zespół marynarzy wzmocnić legionistami. Rewanż się udał i goście z Polski wygrali tym razem 4:1 a Nawrot strzelił trzy gole. Po powrocie do kraju zarząd klubu zdyskwalifikował jednak swoich zawodników na dwa lata. Nawrot przeniósł się do Polonii, z którą w 1937 r. walczył o awans do elity. Na ekstraklasowe boiska wrócił wiosną 1938 r. Wystąpił wówczas w 13 spotkaniach i z dziewięcioma golami na koncie był najskuteczniejszy w zespole. W Polonii grał do wybuchu wojny. W tym ostatnim, niedokończonym sezonie dwa razy pojawiał się na boisku. Jesienią 1939 r. we Lwowie dostał się do sowieckiej niewoli. Trafił na Syberię a stamtąd w ostatniej chwili załapał się do Armii Andersa. W wojsku był instruktorem sportu. Walczył pod Arnhem a po wojnie występował w szkockim klubie w Edynburgu. W 1948 r. zapowiadano jego powrót do kraju, ale do niczego takiego nie doszło. Unikał kontaktów ze znajomymi w Polsce. W biało-czerwonych barwach zadebiutował już 10 czerwca 1928 r. Wystąpił wówczas w zremisowanym 3:3 meczu z USA. W meczu z Łotwą w 1930 r. jako drugi w historii (po Batschu) strzelił w jednym meczu cztery gole. Ostatni raz wystąpił w starciu z Łotwą w 1935 r. Zabrakło dla niego miejsca w kadrze na igrzyska. W Reprezentacji rozegrał 19 meczów, strzelając 16 goli.

@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360

12

Jak drzewo bez korzeni, człowiek bez przeszłości, tak FC Barcelona nie może istnieć bez historii:

24 września 1957 r. zainaugurowano otwarcie słynnego Camp Nou. Uroczystości rozpoczęły się od mszy świętej i błogosławieństwa biskupa Barcelony. Na trybuny weszło ponad 90 tysięcy widzów, przed którymi odbył się przemarsz członków wszystkich sekcji FC Barcelony. Szukając przeciwnika na mecz otwarcia, wysłano zaproszenie do Polskiego PZPN, który zdecydował się wysłać do Katalonii reprezentację Polski, lecz została ona zgłoszona jako reprezentacja Warszawy. Barça chciała powiększyć range wydarzenia i poinformowała że przeciwnikiem Dumy Katalonii będzie… Legia Warszawa, wówczas znana w całej Europie. Taka informacja znajduje się do dziś w klubowym muzeum, choć kapitan Polaków Edmund Zientara wspominał: ,,Z Legii było nas wówczas, jak dobrze pamiętam tylko trzech: Brychczy, Woźniak i ja”. Blaugrana wygrała tamto spotkanie 4:2 a autorem premierowego gola na Camp Nou był znakomity paragwajski napastnik Eulogio Martinez.



@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson

9

Grande Espectacolo El Clasico:

24 września 1950 r. na ,,Camp de Les Corts”, FC Barcelona rozgromiła Real Madryt 7:2(!) w 3 kolejce Primera Division. To było najwyższe, rekordowe zwycięstwo w historii El Clasico. Gole dla Barçy zdobyli: Nicolau(2), Cesar Rodriguez, Marcos Aurelio(2), Mariano Gonzalvo, oraz Basora. Co ciekawe, w tamtym sezonie Barça powtórzyła identyczny wynik w meczu 27 kolejki Primera Division z Malagą CD. Wówczas Dume Katalonii prowadził legendarny Ferdinand Daučik. Warto również wspomnieć iż w owym sezonie debiutował w barwach Blaugrany genialny Ladislao Kubala, jednak debiut o stawke przypadł dopiero pod koniec sezonu w wygranym meczu z FC Sevilla w Copa del Generalismo, które to rozgrywki Barça wygrała.



@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@misterio
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360

1

@Adran360 Doskonale pamiętam ten półfinał bez ,,Murzyna" w składzie, no i również bez ,,Diabła w składzie". Chodziłem wówczas do podstawówki. Mogę się założyć że nie wszyscy w Polsce go pamiętają, zwłaszcza małolaty a był to nie tylko nasz ,,kat" ale również bardzo błyskotliwy i nieobliczalny napastnik...

9

Premiera na trawie:

24 września 1926 r. FC Barcelona rozegrała przeciwko Wiener Sport Club pierwszy w swojej historii mecz na naturalnej murawie Estadio Camp de Les Corts. Blaugrana pokonała Austriaków 4:2 a znakomity wówczas pomocnik Josep Sastre strzelił pierwszego gola na trawie. Wymóg naturalnej murawy narzuciła Hiszpańska Federacja piłkarska.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

2

Najlepszym bramkarzem na chwile obecną jest Livaković i Martinez! Oczywiście to jest moja subiektywna opinia...

9

Nieco zapomniane legendy futbolu:

23 września 1956 r. urodził się włoski napastnik Paulo Rossi.

Tutaj jego biografia: https://juvepoland.com/historia/biografie/paolo-rossi/



@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

9

Czy cules wiedzą że:

23 września 1982 r. otwarto Mini Estadi. Stadion o pojemności nieco ponad 15 tysięcy widzów przez lata był obiektem treningowym pierwszej drużyny a także domowym obiektem Barçy B. Rozgrywano na nim również mecze futbolu amerykańskiego. Podczas finału Ligi Mistrzów w 2006 r. ustawiono na nim telebim i ponad 10 tysięcy cules wspólnie oglądało tryumf w Paryżu. W dniu otwarcia rozegrano towarzyskie spotkanie pomiędzy piłkarzami Barçy podzielonymi na ,,bordowo-granatowych’ i ,,żółtych”. Ci pierwsi wygrali 3:2. W końcówce meczu w ramach uhonorowania klubowej szkółki, Diego Maradona został zmieniony przez czternastolatka o imieniu… Guillermo Amor.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Comentateiro
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

12

Wspaniałe legendy FC Barcelony:

23 września 1949 r. urodził się Enrique Castro Gonzalez, nazywany po prostu ,,Quini”. Tutaj przeczytacie frapującą historie legendarnego napastnika: https://www.fcbarca.com/60028-barcelona-w-sepii-quini.html



@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360

11

Pożegnanie ,,La Bonanova”:

23 września 1900 roku FC Barcelona rozegrała swój ostatni mecz na welodromie ,,La Bonanova”. Obiekt ten Blaugrana dzierżawiła wspólnie z innymi drużynami i ze względu na brak porozumienia z klubem FC Catala(późniejszym właścicielem), musiała opuścić ten teren. Przeciwnikiem był lokalny zespół FC Catala, z którym właśnie Barça dzieliła to boisko. Spotkanie było rywalizacją o trofeum przyznawane przez adwokata i członka Partii Liberalnej Jose Canalejasa. Mecz zakończył się zwycięstwem FC Barcelony 3:1 po dwóch golach Joana Gampera i jednym Maiera. Mecze pomiędzy oboma klubami stały się prawdziwym klasykiem katalońskiego futbolu i były jedną z najważniejszych miejskich rywalizacji w pierwszej dekadzie XX wieku. Konfrontacje te przeradzały się czasem w kłótnie, wszczynane zazwyczaj przez szkockich piłkarzy FC Catala, zawsze skorych do burd.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

11

Zapomniane boisko:

23 września 1883 r. otwarto w Barcelonie Hipodrom ,,Can Tunis”. Obiekt ten przeznaczony głównie do uprawiania jeździectwa(znany także jako Casa Antunez) był również wykorzystywany przez przyszłych założycieli FC Barcelony jeszcze przed oficjalnym powstaniem klubu. Teren ów był jednym z pierwszych, na którym zorganizowano mecz piłkarski: miało to miejsce w 1892 r. a zagrały ze sobą dwie drużyny Reial Club de Regates. Otoczona bieżnią centralna część hipodromu stała się pierwszym placem gry, na którym stanęli tamci pasjonaci futbolu, zanim mecze zaczęły być rozgrywane na welodromie La Bonanova. Teren znajdujący się w pobliżu Hipodromu był używany jako pierwsze boisko treningowe. Bez jednolitych strojów i z niewielkim pojęciem na temat przepisów gry pierwsi barcelońscy piłkarze kopali piłke wyłącznie dla zabawy. Obiekt ten miał trybune mogącą pomieścić 2,5 tysiąca widzów i stał się jednym z centrów spędzania wolnego czasu przez zamożnych mieszczan. Hipodrom funkcjonował nieprzerwanie do 1896 roku, gdy zamknął swoje bramy i opustoszał. Później wykorzystywany był jako lotnisko aż w 1917 roku na nowo został otwarty jako obiekt jeździecki. W następstwie dwóch międzynarodowych pokazów w pobliżu obiektu zbudowano osiedla, w których zamieszkali emigranci, przybyli jako siła robocza. W 1934 r. kompleks jeździecki został zamknięty z powodu poszerzenia portu w Barcelonie i zbudowania mola Lepant i Evarist Fernandez. W roku 2004 zburzono ostatnie pozostałości konstrukcji na terenie dawnego Hipodromu Can Tunis, wówczas zajmowane przez dziesiątki baraków, które postawiły osiadłe w tym rejonie rodziny cygańskie. Paradoksalnie, w ciągu jednego wieku, przestrzeń ta z miejsca, w którym bawiła się arystokracja, stała się domem społeczności cygańskiej…


@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

9

Feliz cumpleaños panie Asensi!

23 września 1949 r. urodził się Juan Manuel Asensi. Ten ofensywny pomocnik trafił do FC Barcelony w 1970 r. z Elche za rekordową wówczas sume 80 milionów peset. Na Camp Nou spędził aż 10 lat, cały czas będąc podstawowym zawodnikiem. W 1980 r. niespodziewanie odszedł w trakcie sezonu do meksykańskiego Puebla FC, który zaproponował mu świetne warunki finansowe. W 1984 r. wraz z Torresem, Rexachiem i Rife założył szkółke piłkarską TARR.



@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

8

Chcieliśmy Flicka? Chcieliśmy niemieckiej myśli szkoleniowej? No to ją mamy i ponownie wygrywamy!

5

Jeśli się nie myle to Robert Lewandowski zrównał się właśnie z Janem Urbanem w golach strzelonych w Primera Division. Bodaj obaj mają na te chwile po 48 goli, jeśli chodzi o polskich piłkarzy. Czapki z głów dla obu tych świetnych napastników!

1

Jeśli myślicie że Ter Stegen jest słabym bramkarzem i że będzie odsuwany ze swojej pozycji to jesteście w błędzie. Jeszcze za nim zatęsknicie...

0

Spodziewam się ponownie wyniku hokejowego w konfrontacji z Villareal. Przy takim składzie personalnym zwłaszcza w defensywie, to zwycięstwo będzie dużym sukcesem a porażka policzkiem dla pana Flicka...
Vamos Barca! Vamos a ganar!

9

@FCBparasiempre
Wielka drużyna to nie tylko mocna jedenastka ale również długa ławka rezerwowych. W krytycznych momentach to właśnie zmiennicy potrafili poderwać resztę drużyny do walki i ostatecznie zmienić losy meczu. Zapraszam do zestawienia piłkarzy, którzy okazali się jokerami w taliach trenerów. Znajdziecie tu zarówno głośne nazwiska, jak i zawodników, po których raczej nikt nie spodziewałby się cudów.

„Morderca o twarzy dziecka” – tak nazywany był w czasie kariery piłkarskiej Ole Gunnar Solskjaer. Norweg był super rezerwowym Manchesteru United, czego dowodem jest 28 goli po wejściu z ławki. Wielu twierdzi, że napastnik był najlepszym zmiennikiem w historii piłki nożnej. Swój kunszt snajper zaprezentował m.in. w finale Ligi Mistrzów w 1999 r. Czerwone Diabły mierzyły się wówczas na Camp Nou z Bayernem Monachium. Bawarczycy wyszli na prowadzenie już po sześciu minutach, dzięki uderzeniu z rzutu wolnego Mario Baslera. Alex Ferguson długo głowił się, w jaki sposób złamać opór niemieckiej obrony. Pierwszym pomysłem było wejście w 67. minucie Teddye’go Sheringhama. Nie przyniosło to efektu, przez co 14 minut później wprowadzony został Solskjaer. Wynik nie ulegał zmianie, a upływał już regulaminowy czas gry. Załamani kibice United nie wiedzieli jeszcze, jak wielką euforię za chwilę przeżyją. W 91. minucie w polu karnym Bayernu był już nawet Peter Schmeichel. Duńczyk musnął piłkę po rzucie rożnym, ale to nie on był bohaterem tamtej akcji. Ostatecznie piłka powędrowała pod nogi Ryana Giggsa, który oddał celny, ale niemrawy strzał. Na posterunku był jednak Sheringham, który z bliska dobił uderzenie Walijczyka. Wszystko wskazywało więc na dogrywkę. W 93. minucie United mieli kolejny rzut różny. Piłkę po dośrodkowaniu Davida Beckhama strącił Sheringham, a swój zabójczy instynkt pokazał Solskjaer. Niemożliwe stałe się możliwe w przeciągu trzech minut. Dzięki temu klub z czerwonej części Manchesteru zdobył potrójną koronę, a królowa Elżbieta II nadała Fergusonowi tytuł szlachecki. Dziś Solskjaer zastanawia się, jak rozerwać obronę przeciwnika jako trener Czerwonych Diabłów.

FC Barcelona i Arsenal stworzyły niesamowitą dramaturgię w finale Ligi Mistrzów w 2006 r. W 18. minucie spotkania na Stade de France czerwoną kartkę obejrzał Jens Lehmann. Jednak to Kanonierzy wyszli na prowadzenie dzięki bramce Sola Campbella. Londyńskiej ekipie nie pozostało nic innego, jak skutecznie się bronić i szukać okazji po kontrze. Duma Katalonii próbowała, ale biła głową w mur. Frank Rijkard wprowadził na boisko młodziutkiego Andresa Iniestę, Henrika Larssona i Juliano Bellettiego. Ostatecznie obrona Arsenalu skapitulowała po raz pierwszy w 76. minucie bo bramce Samuela Eto’o. Blaugrana poszła za ciosem i zdobyła zwycięską bramkę 5 minut później. Jej autorem był Belletti, którego z automatu wielu uznało za bohatera tamtego spotkania. Ja jednak chciałbym przyznać te miano Larssonowi. Szwed dołączył do Barcelony na zasadzie wolnego transferu w 2004 r. W paryskim finale miał rocznikowo 35 lat i było wiadomo, że to prawdopodobnie jego ostatnia szansa w karierze na zdobycie europejskiego trofeum. W trudnym momentach na wagę złota jest doświadczenie wielkiego mistrza. Tak właśnie było w ostatnim kwadransie przeciwko Arsenalowi. Larsson dwukrotnie posłał podania, które rozmontowały defensywę Kanonierów. Wspaniałe podsumowanie kariery napastnika, który wcześniej był przez 7 lat ulubieńcem kibiców Celticu Glasgow.

Z kolei rewelacją mundialu w Brazylii w 2014 r. była Kostaryka. Podopieczni Jorge Luisa Pinto wygrali niespodziewanie silną grupę z Urugwajem, Włochami i Anglią. W 1/8 finału drużyna z Ameryki Środkowej pokonała po rzutach karnych Grecję i zameldowała się ósemce najlepszych drużyn globu. Tam przyszło jej się zmierzyć z Holandią, która miała w składzie kolejnego bohatera tego artykułu.



Po 90 minutach gry na tablicy widniał wynik 0:0. W dogrywce piłka dalej nie chciała wpaść do siatki, przez co obaj trenerzy musieli zacząć zastanawiać się, kogo wyznaczyć do strzelania rzutów karnych. Szkoleniowiec Oranje, Louis van Gaal wiedział, że Kostarykanie byli podbudowani wygraną w karnych z Grecja, przez co trzeba było znaleźć antidotum na czarnego konia turnieju. Holender nie skorzystał z możliwości wprowadzenia w dogrywce kolejnego napastnika. Zamiast tego dokonał zmiany bramkarzy. Murawę opuścił Jasper Cillessen, a miejsce między słupkami zajął Tim Krul. Świeżo wprowadzony golkiper miał tylko jedno zadanie – popisać dobrymi interwencjami w serii jedenastek. Pokerowa zagrywka van Gaala przyniosła oczekiwany efekt. Ówczesny bramkarz Newcastle obronił rzuty karne Bryana Ruiza i Michaela Umany, dzięki czemu Holendrzy zwyciężyli 4:3. Krul został bohaterem narodowym i przerwał bajkę, którą żyli Kostarykanie. Holender wykonywał bardzo bojowe miny i gesty, czym udało mu się zdeprymować zawodników z Ameryki Środkowej. Golkiper miał szansę powtórzyć swój wyczyn w półfinale przeciwko Argentynie. Tam również doszło do rzutów karnych a van Gaal miał możliwość wprowadzenia Krula w dogrywce. Ku zdziwieniu kibiców, Holender jednak tego nie uczynił i pozostawił w bramce Cillessena. Efekt? Wygrana Albicelestes i jedynie mecz o brąz dla ,,Oranje”.

Przenieśmy się teraz do ostatniej odsłony brazylijskiego mundialu z 2014 r. W finale Argentyna toczyła zacięty bój z Niemcami. Obie reprezentacje miały dobre okazje, ale piłka nie chciała wpaść do żadnej z bramek. Wszystko zapowiadało więc dogrywkę, przed którą w 88. minucie Joachim Loew wpuścił z ławki rezerwowych Mario Goetze. 22-latek zmienił wówczas Miroslava Klose, który na tamtym turnieju został najskuteczniejszym strzelcem w historii mistrzostw świata. Impas strzelecki został przełamany w 113. minucie. Gola na wagę mistrza globu wypracowali dwaj rezerwowi. Andre Schurrle posłał idealne podanie z lewego skrzydła do wspomnianego wcześniej Goetze. Napastnik Bayernu przyjął piłkę klatką piersiową, a następnie umieścił w siatce lewą nogą. ,,Albicelestes” próbowali doprowadzić do rzutów karnych ale nie znaleźli już sposobu na niemiecką defensywę. Goetze stał się z miejsca bohaterem całych Niemiec. Napastnik był najmłodszym strzelcem gola w finale mundialu od czasów Wolfganga Webera w 1966 roku. Na mundialu w Rosji to osiągnięcie poprawił Kylian Mbappe. Goetze był także pierwszym graczem, który strzelił zwycięskiego gola jako rezerwowy w finale mistrzostw świata. Wydawało się wówczas, że zdolny Niemiec ma u stóp piłkarski świat. Niestety, z pewnością nie wykorzystał w pełni swojego potencjału. Napastnik nie podbił serc kibiców Bayernu a następnie próbował się odbudować w Borussi Dortmund, gdzie wcześniej usłyszał o nim cały piłkarski świat. Jednak również i tam zawodnik nie zdołał nawiązać do formy z wcześniejszych lat.

Zmiana, której już nikt nigdy nie powtórzy…?

Takie historie pasują do bardzo wielu zestawień i nigdy się nie nudzą. Bowiem to, co uczynił Robert Lewandowski 22 września 2015 r., nie powtórzy zapewne już nigdy nikt inny. „Lewy” wszedł na boisko w 51. minucie i dosłownie zmiażdżył obronę Wolfsburga. W ciągu 8 minut i 59 sekund gry Polak wpisał się pięć razy na listę strzelców. Trenujący wówczas Bayern Pep Guardiola złapał się za głowę. Bawarczycy wygrali ostatecznie 5:1, a Lewandowski zaliczył cztery rekordy Guinnessa. Najszybszy hattrick, najszybsze cztery gole strzelone w meczu Bundesligi, najszybsze pięć goli strzelonych w meczu Bundesligi, a także najwięcej bramek strzelonych przez gracza rezerwowego. Ciekawe jaki dorobek „Lewy” miałby na koncie, gdyby zaczynał mecz w pierwszym składzie…

Powracamy teraz na Stade de France, gdzie w finale Euro 2016 mierzyły się Portugalia z Francją. Ten mecz pozostanie na długo w pamięci kibiców. Po 25-ciu minutach gry boisko musiał opuścić kontuzjowany Cristiano Ronaldo. Wydawało się wówczas, że Portugalczycy nie mieli już żadnych argumentów w ataku.



Francuzi byli jednak nieskuteczni, co doprowadziło ostatecznie do dogrywki. Na kilkanaście minut przed jej startem na murawie zameldował się napastnik Lille, Eder. 29-letni snajper był praktycznie anonimową postacią, na którą rzecz jasna nikt nie zwracał szczególnej uwagi. Aż do strzału, który miał miejsce w 109. minucie. Trójkolorowi chcieli uniknąć rzutów karnych i nie przestawali atakować. To nie oni jednak zadali ostateczny cios. Eder urwał się Laurentowi Kościelnemu i oddał strzał sprzed pola karnego. Jak się okazało, strzał życia. Piłka wylądowała idealnie przy słupku bramki bezradnego Hugo Llorisa. Portugalia broniła się zaciekle do końca i nie dała już sobie wyrwać tytułu. Oprócz bramki Edera w pamięci kibiców pozostał kontuzjowany Ronaldo, który dowodził drużyną z ławki rezerwowych wraz z trenerem Fernando Santosem. Strzelec zwycięskiej bramki występował w swojej karierze m.in. w Swansea, Bradze, wspomnianym Lille i Lokomotiwie Moskwa. W żadnych z tych klubów nie wyróżnił się jednak niczym szczególnym. Bramka z finału Euro zapewniła mu jednak piłkarską nieśmiertelność. Kibice przypomnieli sobie o nim właściwie dopiero 11 lipca tego roku, kiedy przed finałem mistrzostw Europy wniósł na murawę Wembley puchar, który zgarnęli później Włosi.

Magiczne wejście walijskiego golfisty

Finał Ligi Mistrzów z 2018 r. między Realem Madryt i Liverpoolem kojarzony jest z dramatem Lorisa Kariusa i kunsztu Garetha Bale’a. Do naszego zestawienia trafia oczywiście rezerwowy wówczas Walijczyk. Sadio Mane zdobył w 55. minucie bramkę na 1:1, co przywróciło wiarę zespołowi The Reds. Zinedine Zidane musiał na to zareagować i sięgnął po Bale’a, z którym najdelikatniej mówiąc, nie miał dobrych relacji. Walijczyk zmienił Isco w 61. minucie i potrzebował zaledwie 120 sekund., aby wyprowadzić Królewskich na prowadzenie. Marcelo dośrodkował z lewej strony a Bale oddał fantastyczne uderzenie przewrotką. Akrobatyczny strzał podciął skutecznie skrzydła piłkarzom z miasta Beatlesów. Wówczas 28-letni zawodnik nie powiedział jednak ostatniego słowa. Trzecie i rozstrzygające mecz trafienie miało miejsce w 83. minucie. Bale przymierzył lewą nogą zza pola karnego i posłał mocną piłkę w kierunku bramki Kariusa. Futbolówka leciała prosto w ręce Niemca, ale ten i tak wpuścił ją do siatki. Było to szczęśliwe trafienie, ale stara prawda mówi, że szczęściu trzeba pomóc. Real triumfował dwunasty raz w najważniejszych rozgrywkach europejskiej piłki, a Bale przynajmniej na chwilę wrócił do łask Zidane’a. Później skrzydłowy był bardziej znany z tego, że ważniejsza dla niego od gry dla Los Blancos była gra w golfa.

9

0

@FcPortoFan1999 Mogę ci tylko pozazdrościć tej młodości :)

1

@FcPortoFan1999Tak dokładnie! Był dobrym napastnikiem

11

Blaugrana w Lidze Mistrzów:

22 września 1999 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou AC Fiorentine 4:2 w drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Gole dla Barçy strzelali: Figo(7 minuta),Luis Enrique(10 minuta) oraz Rivaldo(68 minuta z rzutu karnego i 80 minuta). Dla gości trafienia zaliczyli Batistuta(50 minuta) oraz Enrico Chiesa(79 minuta).


@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

10

Historyczny triumf, o którym warto a nawet trzeba wiedzieć:

22 września 1971 r. FC Barcelona zdobyła Puchar Miast Targowych na własność. W 1971 r. UEFA przejęła rozgrywki Pucharu Miast Targowych i przemianowała je na Puchar UEFA. Pierwszy tryumfator PMT(czyli Barça) i ostatni(Leeds United) spotkali się na Camp Nou w dodatkowym meczu o przejęcie trofeum na własność. Blaugrana wygrała go 2:1, po 2 golach Teofilo Dueñasa. Prasa chwaliła Marciala w drużynie gospodarzy i Billy’ego Bremnera w zespole gości. Trofeum wręczył osobiście prezydent FIFA Stanley Rous.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson

9

Z kart historii Katalońskiej Dumy:

22 września 1965 r. prezydent FC Barcelony Llaudet ogłosił wyniki głosowania nad nazwą stadionu. Socios w ankiecie mieli do wyboru trzy możliwości. Najwięcej głosów zdobyła opcja ,,Estadio del CF Barcelona”(12434 głosy), druga była nazwa ,,Estadio Barça”(10484) a trzecia ,,Estadio Camp Nou”(8394). Żadna z opcji nie przyjęła się w języku potocznym, kibice woleli nazwę Camp Nou albo Nou Camp. Pierwsza z nich została oficjalnie przyjęta dopiero w 2001 r.



@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360

9

Jako że mnie wczoraj nie było w domu, to chciałbym nadrobić małą zaległość:

Być cules, to znaczy pamiętać:

21 września 1929 r. urodził się Sandor Kocsis, jeden z najbardziej błyskotliwych zawodników w historii FC Barcelony. Węgier zaliczany jest do najlepszych piłkarzy świata lat 50-tych, był członkiem słynnej reprezentacji, która zdobyła w 1952 r. złoty medal Olimpijski oraz 2 lata później dotarła do finału Mistrzostw Świata, gdzie uległa w finale RFN, po nieudowodnionym wówczas dopingu ze strony niemieckich piłkarzy. Sandor Kocsis znany był przede wszystkim jako ,,Cabeza de Oro’’ co znaczy ,,Złota głowa”. Z pewnością był najlepszym napastnikiem w historii europejskiego futbolu grającym właśnie głową(na świecie dorównywali mu jedynie Passarella i Arsenio Erico). Po za tym był wszechstronnie wyszkolony, posiadał mocny i precyzyjny strzał z obu nóg, wspaniałą kontrolę nad piłką oraz nieprzewidywalny drybling. Wszystko to sprawiało że był prawdziwym koszmarem obrońców. Oprócz tego że zdobywał wiele goli, miał predyspozycje do prowadzenia gry, miał znakomity przegląd sytuacji i dobrze ,,czytał’’ gre. Dżentelmen zarówno na boisku jak i poza nim wzbudzał powszechny szacunek. Przechodząc do Blaugrany miał wówczas 29 lat i kibice oczekiwali powrotu Węgra do dawnej dyspozycji. Nie zawiódł! Wraz z Cziborem i Kubalą stanowili bardzo silny atak. W barwach Dumy Katalonii rozegrał 194 mecze strzelając 140 goli. Dla Dumy Katalonii zdobył 2 Mistrzostwa Hiszpanii, 2 Puchary Miast Targowych oraz 2 Puchary Króla. W 1966 r. mocno ucierpiał w wypadku samochodowym i po kilku latach amputowano mu obie nogi. Okaleczony i bez sukcesów w roli trenera Hiszpańskich drużyn nie mógł sobie znaleźć miejsca w życiu. Kilka tygodni przed 50-tymi urodzinami popełnił samobójstwo skacząc przez okno z Barcelońskiego szpitala.


Europejskie trofeum zdobyte po raz trzeci w historii:

21 września 1966 r. FC Barcelona zdobyła Puchar Miast Targowych. To był trzeci tryumf Blaugrany w tych rozgrywkach. W drodze do finału udało się pokonać holenderski Utrecht, belgijki Royal Antwerp, niemiecki Hannover 96, Espanyol Barcelone oraz Chelsea Londyn. W finałowym dwumeczu Duma Katalonii zmierzyła się z Realem Saragossa. 14 września 1966 r. na Camp Nou przeciwnicy wygrali 0:1, lecz w rewanżu Blaugrana odrobiła straty z nawiązką wygrywając 2:4 na Estadio La Romareda. Po 90 minutach Barça prowadziła 2:3 a ze względu na brak przepisu o golach strzelonych na wyjeździe konieczna była dogrywka. W ostatnich sekundach dodatkowej rozgrywki swojego trzeciego gola w tym meczu strzelił nastoletni Lluis Pujol i puchar powędrował w ręce Katalończyków. Saragosse prowadził wówczas słynny Ferdinand Daučik, były trener FC Barcelony.


@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson

Media

Sonda

Kto wygra mistrzostwo świata?