MagFCB
Dołączył/a: styczeń 2026
2 obserwujących
2 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@lithotripter Z tym, że symbole są dla ludzi ważne, raczej nie ma co dyskutować - historia pokazuje, że mają ogromne znaczenie społeczne i kulturowe. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś je kompletnie bagatelizuje, a jednocześnie dziwi się reakcjom innych. Gdybym pomalował swastykę na tęczowo i ustawił ją jako avatar, to też nie byłoby w tym nic dziwnego? Trochu to nie smaczne :)
Co do ‘ucisku’ - zgoda, że odczucia bywają subiektywne i często wynikają z perspektywy. Ale właśnie dlatego warto oddzielać realne, systemowe nierówności od zwykłego konfliktu interesów czy światopoglądów. Bo wrzucenie wszystkiego do jednego worka prowadzi do tego, że każda grupa zaczyna widzieć siebie jako ofiarę.
I tu dochodzimy do sedna - sam zauważasz, że taka logika często kończy się zastąpieniem jednej uprzywilejowanej grupy inną. I to jest dokładnie problem, o którym wcześniej mówiłem: kiedy patrzysz na świat wyłącznie przez pryzmat ‘uciskani vs uprzywilejowani’, bardzo łatwo wpaść w spiralę, która nie prowadzi do równowagi, tylko do kolejnych napięć.
Więc tu się częściowo zgadzamy - problem istnieje, tylko pytanie, czy jego rozwiązaniem jest dalsze podkręcanie tej logiki, czy raczej próba wyjścia poza nią.
12
Dla każdego fana ‘wspaniałego’ Donalda Trumpa - jeszcze trochę i dzięki jego ‘wybitnej’ polityce będziemy mieli kolejną recesję w Polsce i Europie.
Jeśli napięcia z Iranem dalej będą eskalować, ceny ropy nie zatrzymają się na chwilowym skoku, tylko przełożą się na realny wzrost kosztów w całej gospodarce. Droższe paliwo to droższy transport, produkcja i energia, więc firmy zaczną podnosić ceny albo ciąć koszty - najczęściej jedno i drugie. Ludzie zapłacą więcej za podstawowe rzeczy, więc ograniczą wydatki gdzie indziej, a to uderzy w popyt i biznes.
W tym samym czasie inflacja utrzyma się wysoko, więc banki centralne nie będą miały komfortu obniżania stóp, co oznacza droższe kredyty i mniej inwestycji. Rynki zaczną reagować nerwowo, kapitał będzie uciekał w bezpieczne miejsca, a gospodarka zacznie wyraźnie hamować. Efekt końcowy to scenariusz, który już dobrze znamy: stagnacja przy wysokich cenach, czyli stagflacja, a krok dalej - recesja.
Także szykujcie portfele, bo lada moment może się okazać, że będziemy patrzeć na dzisiejsze ceny i myśleć: „kiedyś to było tanio”.
0
@lithotripter Myślę, że trochę mijamy się na definicjach. ‘Woke’ faktycznie nie jest jedną spójną ideologią, tylko raczej zbiorem postaw i sposobem patrzenia na rzeczywistość - głównie przez pryzmat tożsamości, przywileju i systemowych nierówności.
I w tym sensie to nie jest tylko ‘twitterowy margines’. Widać to w części mediów, korporacji, uczelni czy debacie publicznej. Jednocześnie zgadzam się, że to słowo jest często nadużywane i wrzuca się do jednego worka wszystko, co ‘na lewo’.
Czyli z jednej strony to nie jest wymyślony straszak, z drugiej nie wszystko, co progresywne, jest ‘woke’.
Dlatego zamiast traktować to jako pustą etykietę, lepiej patrzeć na konkret: czy dana narracja rzeczywiście sprowadza świat do podziału na uprzywilejowanych i uciskanych i próbuje to systemowo ‘korygować’. Wtedy dopiero ma sens o tym rozmawiać
Pewnie, możesz się nie zgadzać z czym chcesz - bez względu na to, jak bardzo absurdalne by to nie było.
0
@lithotripter tylko że to spore uproszczenie. Nie każdy spór społeczny opiera się na tej samej logice ‘opresor vs ofiara’ i nie każdy zakłada systemową nierówność jako punkt wyjścia.
Różnica polega na tym, że w tym konkretnym podejściu świat jest z definicji interpretowany przez pryzmat konfliktu grup i konieczności jego ‘naprawy’. To już nie jest zwykły spór o interesy czy wartości, tylko określony sposób patrzenia na rzeczywistość.
Więc nie - to nie jest ‘nic nowego’, tylko konkretny framework, który nadaje tym sporom bardzo określony kierunek i wnioski.
Dodam tylko, że nie wiem, o jakim ‘bólu dupy’ mówisz? Po prostu kolega raczej inteligencją nie błyszczy Godło ma rangę oficjalną, historyczną i prawną. Przeróbki w stylu ideologicznym obniżają jego rangę do poziomu internetowej grafiki lub znaku propagandowego. Godło nie powinno być nośnikiem bieżącej ideologii ani aktywizmu. Od tego są plakaty, flagi ruchów, hasła i grafiki kampanijne.
Więc nie o ‘ból dupy’ chodzi, ale raczej o to, że głupi avatar i głupi komentarz świetnie się uzupełniają!
1
@arasz1819 Zapewne nie otrzeźwieją, ale pytanie - czy Ty byłbyś w stanie otrzeźwieć z drugiej strony spektrum politycznego?
0
@MessiForeverTheBest Jaki avatar, taki komentarz. Supcio, może mniej CSa, a więcej książek?
1
'Woke’ to w praktyce ta sama logika co marksizm, tylko przeniesiona z ekonomii na kulturę.
Zamiast klas (burżuazja vs proletariat) jest podział na grupy tożsamościowe - uprzywilejowanych i uciskanych. Zamiast walki o środki produkcji jest walka o język, normy i wpływ społeczny.
Mechanizm jest identyczny: konflikt grup + potrzeba ‘naprawy’ systemu poprzez jego przebudowę.
Dlatego mówienie, że ‘woke’ nie ma nic wspólnego z marksizmem, pomija fakt, że to ten sam schemat myślenia - tylko w nowym opakowaniu.
Prawda czy falsz?
1
@LAMC_10 Dwójka najbardziej zdyskredytowanych ludzi w Polsce umoralniająca innych - czyste złoto.
8
@Bykunn Znowu upraszczasz i stawiasz chochoła, z którym łatwo się nie zgodzić. Nigdzie nie twierdziłem, że ‘w Davos ustala się światowe polityki’ w sensie formalnym.
Sam jednak przyznajesz, że ‘partnerzy tworzą politykę na świecie’ - czyli dokładnie to, o czym mówię: istnieją środowiska i ludzie, którzy realnie wpływają na kierunki polityk.
Davos jest miejscem, gdzie te środowiska się spotykają, wymieniają poglądy i - jak sam napisałeś - wypracowują pomysły. Trudno więc udawać, że nie ma to żadnego znaczenia dla późniejszych decyzji podejmowanych już na poziomie państw i instytucji.
I nie chodzi tu tylko o prezydentów, premierów czy ministrów, ale też o miliarderów, prezesów największych firm oraz właścicieli i szefów mediów. Czy samo to, że tak wpływowe środowiska spotykają się i kształtują kierunki debaty, nie rodzi żadnych pytań natury etycznej?
Różnica między nami polega chyba na tym, że Ty nazywasz to ‘wymianą myśli’, a ja widzę w tym element procesu kształtowania agend i kierunków polityk. To nie jest żadna teoria spiskowa, tylko opis mechanizmu wpływu. Ba, to sa fakty wg samego WEF.
A co do ‘NWO’ i przypisywania mi poglądów - to już kolejny raz dopisujesz rzeczy, których nie powiedziałem. Najpierw ‘tajne organizacje’, teraz ‘teorie spiskowe’.
Trochę to wygląda tak, jakbyś musiał zaostrzyć tezę, żeby łatwiej było ją odrzucić.
Ogólnie rzecz biorąc, rzucasz nazwami, kwalifikujesz ludzi, głosisz mocne opinie i szydzisz, a gdy trzeba to poprzeć merytoryką, wiedzą i inteligencją, pojawia się ‘xD’, ‘koniec dyskusji’ itd.
I teraz bez uszczypliwości - ale co to o Tobie mówi? Nie pierwszy raz prowadzę z Tobą dyskusję i nie uważam Cię za totalnego głupka, natomiast wpływ środowiskowy skrajnej lewicy na Twój sposób rozumowania jest aż nadto widoczny.
Co do moich poglądów: wspieram prawa homoseksualistów, ale uważam ruch LGBT za szkodliwy. Jestem osobą wierzącą, ale nie szanuję obecnego Kościoła katolickiego. Uważam, że Biden i część amerykańskiej lewicy zmierzają w stronę marksizmu, a wybór Trumpa na prezydenta pokazuje, w jakim miejscu jako cywilizacja się znajdujemy (kompletny regres).
Uważam też, że KO skręca w kierunku ‘nowoczesnej komuny’, a jednocześnie nie rozumiem, jakim cudem PiS wciąż dochodzi do władzy. Konfederacja nie jest dla mnie żadną ‘trzecią drogą’, tylko unowocześnionym zlepkiem dla półgłówków.
Wierzę w naukę, ale jestem sceptyczny wobec jej finansowania oraz ‘filtra’, przez który przeprowadzane są badania. Chcę bezpieczeństwa, ale jednocześnie sprzeciwiam się ciągłym ograniczeniom i inwigilacji. Rozumiem zmiany klimatyczne i widzę potrzebę działania, ale jestem przeciwny Zielonemu Ładowi i obecnym propozycjom w Europie. Teraz możesz mi przypiąć etykietę.
1
@Bykunn A czy, biorąc pod uwagę, że tuzy spotykają się w ramach WEF w Davos, aby ustalać globalne agendy, to czy to zdanie jest aż tak dalekie od prawdy?Nie mówię, że w 100% się z tym zgadzam, natomiast nazywanie tego ‘foliową czapą’ to - pozwól, że użyję Twojego słownictwa - ‘odklejka’ Proszę, oto Twoja odpowiedź.
Mój angielski ma się znakomicie, więc być może to Ty czegoś nie rozumiesz?
Co do słowa ‘projekt’ - nie chcę interpretować tego, co napisał przedmówca, natomiast jeśli trochę rozszerzyć perspektywę, to co najmniej kilka znaczeń może tu pasować.
Teraz Twoja kolej: dlaczego uważasz mnie za skrajnego prawicowca? Jak doszedłeś do tego szumnego wniosku? Pochwal sie!
1
@Bykunn Widzę, że edytowałeś post i nazwałeś mnie ‘skrajnym prawicowcem’, co tylko potęguje poziom absurdu, który tutaj prezentujesz. Gdy zapytam, skąd taka opinia, też odpowiesz ‘koniec tematu’, ‘nie będę tłumaczył’, ‘koniec dyskusji’? Czy jednak jesteś w stanie uzasadnić, dlaczego uważasz mnie za skrajnego prawicowca?
Co do kwestii ‘tłumaczenia’ - nie prosiłem o żadne tłumaczenie. Zadawałem pytania, bo liczyłem na merytoryczną dyskusję wokół Twojej ‘mocnej opinii’. Niestety się przeliczyłem - jedyne, co dostałem, to odwerwane od rzeczywistosci rzeczy, których nikt nie napisał, oraz masa ‘xD’. Faktycznie, poziom intelektualny aż kipi.
A teraz podkreślmy, jak bardzo nie masz pojęcia, o czym mówisz, co nazywasz teorią spiskową i jak bardzo ośmieszasz się w tej dyskusji. Nazywasz fakty teorią spiskową, co ponownie pokazuje, że używasz tego określenia wobec rzeczy, o których zwyczajnie nie masz pojęcia - nie wiesz, czym są - i tylko podkreśla, jak dużą ignorancją się wykazujesz, używając tekstów w stylu ‘foliowa czapa’.
Prezentuję Ci dokładnie, co jest napisane na stronie WEF:
‘Our partners shape the global agenda and make an impact on the social, economic, and geopolitical outlook.’
https://www.weforum.org/videos/our-partners-shape-the-global-agenda/?utm_source=chatgpt.com
Naprawdę - czy dalej będziesz uparcie bronił swojego pierwotnego wpisu?
0
@Bykunn Okej, czy zgadzasz się z tezą, że Davos jest miejscem, w którym wpływowe elity próbują kształtować agendy i priorytety polityczne? Znajdźmy ten tzw. ‘common ground’.
Edit. Jeżeli nie, to uzasadnij, PROSZE.
3
@Bykunn Owszem, odpisałeś mi, cytuję: ‘Całość, ale końcówka to kulminacja głupoty’ - odpowiedź na poziomie 6 klasy podstawówki. Dlatego stwierdziłem, że spróbuję Cię zrozumieć, zadać dodatkowe pytania - może sam czegoś się dowiem, albo chociaż w jakiś sposób wybronisz swój osąd. Jak już wiemy, nic takiego się nie wydarzyło. Raczej wyszedłeś na kogoś, kto rzuca ogólnikami bez pokrycia (co już samo w sobie coś mówi).
- Gdzie ja albo autor wcześniejszego wpisu użyliśmy słowa ‘tajne’ w kontekście Davos? Czyżbyś skrytykował wpis, nawet nie czytając go uważnie? Słabo.
- Jeżeli wpis był według Ciebie nieracjonalny, to wypadałoby to jakoś uzasadnić w merytorycznej dyskusji, a nie kończyć na ‘głupota, koniec tematu’. No ale może zbyt wiele wymagam.
- „A Ty piszesz, że to JA NIE MAM POJĘCIA co się dzieje w Davos, litości xD” - a masz pojęcie? Bo na ten moment to nie wygląda.
Reasumując: dopisałeś tezy i teorie, które nigdzie nie padły, przypisałeś rozmówca słowa, których nie wypowiedzieli, a na końcu wykazałeś się ignorancją wobec poruszanych tematów i brakiem ich zrozumienia.
Co to mówi o Tobie? To już pozostawię jako pytanie otwarte - każdy może wyciągnąć własne wnioski. Litości :)
1
@Bykunn Znowu przypisujesz mi tezę, której nie postawiłem. Nigdzie nie pisałem o ‘tajnej masońskiej organizacji rządzącej światem’. To jest Twoja hiperbola, nie moja argumentacja.
Od początku próbuję rozmawiać merytorycznie - rozdzielić wpływ, sieci powiązań, fora międzynarodowe od wizji ‘tajnego rządu świata’. Natomiast Ty zamiast odnieść się do tej różnicy, konsekwentnie podmieniasz ją na najbardziej skrajną wersję, którą łatwo wyśmiać.
I tu pojawia się pewien paradoks - zarzucasz innym ‘aluminiową czapę’, jednocześnie przypisując rozmówcy rzeczy, których nigdy nie powiedział.
Więc uczciwie: kto tu tworzy uproszczoną, wygodną narrację pod własną tezę? I czy ta ‘aluminiowa czapa’, którą tak chętnie rozdajesz, nie zaczyna przypadkiem leżeć po Twojej stronie dyskusji?
PS. W Davos nie ma żadnych „tajnych organizacji” - są fora ekonomiczne, których obszerne fragmenty są publicznie transmitowane i szeroko relacjonowane w mediach. Uczestniczą w nich najważniejsi politycy, przedsiębiorcy oraz przedstawiciele świata mediów. Nie ma w tym nic tajnego. Sam sposób, w jaki to przedstawiasz, ze nie masz o tym fioletowego pojęcia - choć do szydery jesteś wyjątkowo skłonny.
3
@Bykunn Nikt nie prosi o referat. Rozumiem, że nie chcesz wchodzić w szczegóły, ale z mojej perspektywy Twoja postawa wygląda tak, że zamiast odnieść się do konkretnych tez, odrzucasz całość na poziomie etykiet (‘aluminiowa czapa’ ‘odklejone’) i uznajesz, że nie ma przestrzeni do dalszej dyskusji.
Gdy pojawia się prośba o doprecyzowanie, które dokładnie elementy są według Ciebie nie do obrony i dlaczego, to zamiast argumentu pojawia się stwierdzenie, że ‘nie da się z tym dyskutować’.
W efekcie rozmowa nie dotyczy już treści samej wypowiedzi, tylko ogólnej oceny jej formy, przez co trudno dojść do jakiegokolwiek konkretu.
Dodatkowo mam wrażenie, że w tej chwili bardziej dyskutujesz ze mną niż z pierwotną wypowiedzią, do której się odnosiłeś. Czy możemy więc uznać, że nazwanie tamtej wypowiedzi ‘aluminiową czapą’ było oparte raczej na własnych przekonaniach i założeniach niż na wiedzy i zrozumieniu tego, jak funkcjonują kraje Zachodu?
2
@Bykunn Rozumiem, że odrzucasz interpretację o ‘tajnej grupie rządzącej światem’, ale mam wrażenie, że trochę upraszczasz tę wypowiedź do skrajności, którą łatwo zdyskredytować.
Dlatego chciałbym doprecyzować Twoje stanowisko:
- Gdzie dokładnie stawiasz granicę między uzasadnionym mówieniem o wpływie elit, forów międzynarodowych czy środowisk ponadnarodowych na politykę, a tym, co uznajesz za ‘spiskową narrację’?
- Czy uważasz, że takie miejsca jak Davos pełnią wyłącznie funkcję dyskusyjną, czy jednak mają realny wpływ na kształtowanie agend i kierunków polityk?
- Jeśli ten wpływ istnieje - to na jakim poziomie przestaje być on Twoim zdaniem ‘normalną koordynacją’, a zaczyna być czymś problematycznym?
- W kontekście Polski: czy Twoim zdaniem po 1989 roku nastąpiło pełne zerwanie z wcześniejszymi strukturami i elitami, czy dopuszczasz jakąś formę ciągłości? Jeśli tak - jak ją definiujesz?
Pytam, bo mam wrażenie, że bez takiego doprecyzowania łatwo jest sprowadzić całą dyskusję do etykiet (‘aluminiowa czapa’), zamiast realnie rozdzielić różne poziomy wpływu i zależności.
1
@Bykunn okej... rozbijmy to w takim razie
1. Czy uważasz, że coś takiego jak polityka globalistyczna w ogóle istnieje, czy to Twoim zdaniem błędne założenie?
2. Jeśli nie istnieje - to jak tłumaczysz koordynację działań między państwami w takich obszarach jak gospodarka czy klimat?
3. Jak oceniasz rolę forów takich jak Davos - czy Twoim zdaniem nie mają one żadnego realnego wpływu na kierunek polityk w Europie?
4. A jeśli jakiś wpływ jednak jest, to gdzie według Ciebie przebiega granica między ‘dyskusją’ a realnym oddziaływaniem?
0
@Bykunn Która dokładnie część wypowiedzi @Barca_Big_Moment to ‘aluminiowa czapa’?
0
@Comentateiro jak dokładnie Joe Biden i amerykańska lewica wspierały Europę?
0
@Bykunn Dobre pytanie pod kątem logiki. Chiny nie obalają tezy, że cywilizacja potrzebuje fundamentu. Pokazują raczej, że ten fundament nie musi mieć formy religii instytucjonalnej - ale wtedy często przybiera formę twardej ideologii państwowej albo głęboko zakorzenionej tradycji kulturowej. Marksizm się kłania, coraz bardziej widoczny także tutaj, w Europie (przypadek? :)). Ale czy takiego życia chcesz dla siebie i bliskich?
0
@lithotripter mam wrażenie, że całkowite wyrzucenie religii ze szkół to trochę ucieczka od tematu, a nie jego rozwiązanie. Bo niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, czy nie - religia (szczególnie chrześcijaństwo w Europie) jest ogromną częścią naszej historii, kultury i tego, jak ukształtowało się społeczeństwo.
Dlatego bliżej mi do tego, co sam wspomniałeś - czyli jakiejś formy religioznawstwa albo podejścia bardziej kulturowego, ale prowadzonego w sposób neutralny, a nie przez jedną instytucję z własnym interesem. Bo wtedy faktycznie można pokazać pełen obraz: zarówno wpływ pozytywny, jak i negatywny.
Z drugiej strony pytanie, czy całkowita „areligijność” szkoły faktycznie rozwiązuje problem, czy raczej sprawia, że młodzi ludzie nie mają żadnego kontekstu i później budują opinie na podstawie fragmentów, emocji albo internetu.
Więc dla mnie to nie jest wybór „religia albo brak religii”, tylko raczej: w jakiej formie i przez kogo to jest nauczane.
Przede wszystkim chodzi o format. Religii często uczy się tak, jakby odbiorcami byli ludzie bezrefleksyjni, a nie osoby zdolne do krytycznego myślenia. Tymczasem duchowość i bogactwo tych zagadnień mogą być naprawdę rozwijające (nie chodzi mi tylko o katolicyzm itd.) - pod warunkiem, że są przekazywane w odpowiedni sposób i przez kompetentne osoby.
No i raz jeszcze: historia oraz realny wpływ wiary na społeczeństwa (nie tylko europejskie, ale i globalnie) powinny być wykładane rzetelnie i szczegółowo. Tylko wtedy późniejsze opinie absolwentów mają szansę być wartościowe i merytoryczne.
2
@Bykunn
Z moralności się częściowo zgadzam - ludzie mieli systemy wartości długo przed chrześcijaństwem i nie potrzebują religii, żeby nie robić złych rzeczy. To raczej kwestia sumienia, wychowania i społeczeństwa. Ten argument z komikiem dobrze to oddaje.
Natomiast mi chodziło bardziej o coś innego: nie o to, że religia „tworzy” moralność od zera, tylko że ją systematyzuje, utrwala i skaluje na poziomie całych społeczeństw. Daje wspólny punkt odniesienia dla milionów ludzi, a nie tylko indywidualne podejście „ja wiem, co jest dobre”.
Bo jasne, jednostka może być moralna bez religii. Tylko pytanie brzmi, co najlepiej działa jako spoiwo dla całej cywilizacji przez setki lat. Ponawiam pytanie (Bo chyba nie bagatelizujemy zakorzenienia wiary chrześcijańskiej i tego, jak ważna stała się cywilizacyjnie?) co dokładnie miałoby to zastąpić?
I właśnie dlatego mam wrażenie, że w XXI wieku coraz wyraźniej widać problem demoralizacji społeczeństw. Nie chodzi nawet tylko o samą religię, ale o ogólny rozpad trwałych norm, autorytetów i wspólnego kręgosłupa wartości. Relatywizm, kult przyjemności, skrajny indywidualizm, pogarda wobec odpowiedzialności, rozpad więzi rodzinnych, uzależnienie od bodźców i życia chwilą - to wszystko dzieje się dziś na ogromną skalę. W efekcie człowiek formalnie jest „wolniejszy” niż kiedyś, ale często jednocześnie bardziej zagubiony, płytszy i łatwiejszy do sterowania. I właśnie tutaj widzę rolę wiary oraz chrześcijaństwa - nie jako straszaka z piekłem, tylko jako realnego punktu odniesienia, który porządkuje życie jednostki i całych społeczeństw.
0
@lithotripter dlaczego?
1
@Toretto Masz rację, że religia bywała źródłem konfliktów i że w historii dochodziło do wojen „w imię Boga”. Tego nie da się negować. Ale pytanie brzmi: czy religia była realną przyczyną tych konfliktów, czy raczej narzędziem, które ludzie wykorzystywali do realizacji innych celów - politycznych, terytorialnych, władzy?
Bo jeśli spojrzymy szerzej, to konflikty i wojny istniały zawsze - również tam, gdzie religia nie odgrywała większej roli. XX wiek, najbardziej krwawy w historii, pokazał, że ideologie niereligijne (jak komunizm czy nazizm) potrafią generować jeszcze większą skalę przemocy.
Dlatego moim zdaniem problemem nie jest sama religia, tylko człowiek i to, jak wykorzystuje systemy wartości - czy to religijne, czy świeckie.
Z drugiej strony religia (szczególnie w Europie) była też czymś, co porządkowało życie społeczne, budowało wspólny system wartości i dawało ludziom pewien moralny „kręgosłup”. Bez tego pytanie brzmi: co dokładnie miałoby to zastąpić?
3
@Bykunn Owszem - to, o czym piszesz, to w dużej mierze grzechy Kościoła katolickiego. Haniebne rzeczy, które mocno dyskredytują tę instytucję i których absolutnie nie da się bronić.
Tylko pytanie: czy religia to to samo co Kościół?
Mi chodziło przede wszystkim o chrześcijaństwo i wiarę jako takie. Kościół to osobna kwestia - i na pewno nie jest czarno-biała, a mam wrażenie, że w Twoim wpisie został pokazany wyłącznie w czarnych barwach. A to nadal nie daje pełnego obrazu.
Jeśli spojrzymy historycznie, to chrześcijaństwo miało ogromny wpływ na ukształtowanie Europy - od prawa i etyki, przez rozwój uniwersytetów, po samą ideę godności człowieka. To na tych fundamentach budowano cywilizację zachodnią, niezależnie od tego, jak dziś je oceniamy.
Jednocześnie historia pokazuje, że cywilizacje często zaczynały się chwiać, gdy traciły wspólny system wartości. Upadek Cesarstwa Rzymskiego, kryzysy późnych imperiów - to nie były tylko kwestie gospodarcze czy militarne, ale też rozpad spójności społecznej i fundamentów, które wcześniej je scalały. I bardzo często wiązało się to z odejściem od wcześniej dominujących przekonań czy zasad.
Dlatego kiedy patrzymy na Europę Zachodnią, która w dużej mierze odeszła od wiary w ostatnich dekadach, trudno nie zauważyć pewnych analogii i zadać pytania, dokąd to prowadzi i co wypełnia tę lukę.
Ja sam nie jestem żadnym „zatwardziałym” katolikiem (do nie dawna ateista), ale ostatnie lata mocno zmieniły moje spojrzenie. Oddzielam wiarę i chrześcijaństwo od instytucji Kościoła. Bo Kościół to organizacja - taka, która miała te wartości przekazywać, ale nie raz je wypaczała i wykorzystywała do własnych celów.
Podsumowując: krytyka Kościoła - w wielu przypadkach jak najbardziej zasadna. Ale sprowadzanie całej religii tylko do jego błędów to moim zdaniem zbyt duże uproszczenie. Wiara to coś znacznie szerszego - to także moralność, kultura, głębia i pewien kompas, który przez setki lat pomagał budować stabilne społeczeństwa. Pytanie tylko, czy dziś mamy coś równie spójnego i trwałego, co mogłoby go zastąpić.
PS. Warto również zwrócić uwagę na wpływ arabskich pieniędzy w Europie oraz podejrzanie zbieżną propagandę właściwie w całej Europie, której głównym celem była dyskredytacja Kościoła i chrześcijaństwa. Nie uważam, że to nie powinno było wypłynąć, ale czy nie jest dziwne, że wypłynęło wszędzie naraz, jakby nikt wcześniej o tym nie wiedział? Moim skromnym zdaniem nie było tu przypadku, a dyskredytacja Kościoła (przy moim pełnym sceptycyzmie wobec tej instytucji) odbyła się w jakimś celu - i niekoniecznie z myślą o dobru Twoim czy moim.
3
@Ilka Szkoda, że w szkołach religia jest przedstawiana w tak płytki sposób i że tak mało edukuje się uczniów na temat tego, czym jest chrześcijaństwo, jakie ma znaczenie dla Polski i Europy, jak ważna jest wiara w kontekście cywilizacji oraz jaki miała wpływ na to, gdzie jesteśmy teraz i gdzie możemy (lub nie) być, całkowicie odchodząc od wiary.
Myślę, że byłoby wtedy dużo mniej ignorancji w komentarzach. Brawo za wysilek!
1
@Bykunn Raczej nie! Myślę, że ten temat (jak zawsze) jest grzany na potęgę, żeby nas polaryzować i dzielić. A prawda jest taka, że wiele da się poukładać tak, żeby „wilk był syty i owca cała”.
Im więcej prawdziwej tolerancji - czyli takiej, w której lesbijki i geje respektują przekonania innych ludzi, zwłaszcza chrześcijan, a chrześcijanie rozumieją, że są osoby z innym systemem wartości - tym lepiej.
Zamiast ciągłego zmuszania jednej strony do ustępstw, sensowniejszy byłby dialog i szukanie rozwiązań, które działają dla obu stron. Gdyby polityka faktycznie szła w tym kierunku, ten temat mógłby być dawno zamknięty. Taka moja utopia :)
2
@Bykunn Kluczowe jest to, że wyrok NSA dotyczy transkrypcji aktu małżeństwa zawartego za granicą, a nie tego, czym jest małżeństwo w polskim prawie. Czyli sąd nie powiedział: „uznajemy małżeństwa jednopłciowe w Polsce”, tylko raczej: „urząd ma obowiązek wpisać do rejestru fakt, że takie małżeństwo zostało zawarte zgodnie z prawem innego państwa”.
Więc to nie jest sprzeczność, tylko trochę dwa różne poziomy:
- NSA: jak państwo ma się zachować wobec faktu istniejącego za granicą
- Konstytucja/TK: czym jest małżeństwo w polskim systemie prawnym
0
@Bykunn Nie stoję po żadnej stronie sporu, ale stwierdziłem, że może warto to wyklarować, aby konwersacja posunęła się do przodu :)
Bo w prawie nie chodzi tylko o to, co da się „logicznie” wyczytać z jednego zdania, ale o to, jak ten przepis jest rozumiany w całym systemie.
Twoja interpretacja faktycznie jest spójna językowo - tylko że prawo opiera się też na wykładni systemowej i orzecznictwie. A u nas przyjęto (i potwierdzały to sądy), że ten zapis nie jest tylko opisem jednego typu małżeństwa, ale wskazuje, czym małżeństwo w ogóle jest w rozumieniu prawa - czyli związkiem kobiety i mężczyzny.
Więc to nie jest tak, że jedna interpretacja jest „bardziej logiczna”, tylko że jedna jest zgodna z tym, jak prawo jest faktycznie stosowane, a druga nie.
0
@Alicja3500 Rozumiem, doceniam, że jednak poświęciłaś chwilę, by odpowiedzieć na nurtujące mnie pytania. Dzięki :)