MagFCB
Dołączył/a: styczeń 2026
2 obserwujących
2 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@pax A Ty dalej zadajesz prompty temu AI? heh :)
0
@pax No nic, cojones jednak brak, a szkoda, bo tyle o nich mówiłeś wcześniej. Nie chcę już kopać leżącego, ale świetnym przykładem Twojego rozumowania (albo jego braku) jest ta część - w sumie cała wiadomość, ale Tobie trzeba wyłuszczać:
„Po pierwsze nie kora przedczołowa miała mnie obrazić, a robienie ze mnie autora teorii spiskowych, co dokładnie napisałem („wyzywanie przez Ciebie kogoś od SZURÓW i ADHD-owców” - czyli tych, co z powodu zaburzeń neurorozwojowych mają problem z skupieniem się - co mi zarzuciłeś), jednak nie zrozumiałeś tekstu, nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz.”
Ja nie nazwałem Cię „szurem” ani „ADHD-owcem”. Stwierdziłem tylko fakt, że to, co tutaj tworzysz, to zwykłe teorie spiskowe bez żadnych konkretnych danych. Dla mnie to nie wiąże się automatycznie z byciem „szurem” - to już Twoja interpretacja i sposób rozumienia rzeczy. I właśnie to jest problem, który mamy od początku tej dyskusji: Ty zwyczajnie nie rozumiesz, o czym ja piszę, a do wszystkiego dorabiasz własne fanaberie. Dlatego wychodzi z tego przydługawa paplanina o niczym, tak naprawdę.
Urocze też, że w jednej wiadomości użyłeś podwójnego „PS.” - i to akurat w tej, w której tak bardzo próbujesz mnie edukować. Faktycznie błysnąłeś!
Już tak zupełnie na koniec:
1. Proszę, nie rób nikomu wykładów, bo tylko szkodzisz. Nie jesteś w stanie zmierzyć się z faktem, że czegoś nie rozumiesz, a do tego dopisujesz rzeczy, które nie istnieją, na bazie własnych domysłów - to jest szkodliwe.
Jak już korzystasz z AI, to chociaż dokładnie przeczytaj, co wysyłasz - bo zamiast „murala” zrobiłeś tutaj całą statuę.
Hej
0
@pax Szczerze? Coraz mniej „uwielbiam” tę dyskusję. I używam słowa „dyskusja” już chyba tylko z grzeczności, bo to od dawna nie jest rozmowa o meritum, tylko ciąg projekcji, dygresji i teorii dorabianych na bieżąco.
Zamiast odpowiedzieć na prosty, jasno postawiony zarzut o asymetrię standardów, budujesz narracje o moim wychowaniu, adolescencji, rzekomych emocjach czy „byciu obrażonym”. To nie jest argumentacja. To są wnioski wyciągane znikąd.
Bardzo chętnie odpowiem na każdą z tych konstrukcji - jak tylko odniesiesz się do mojego poprzedniego pytania o konsekwencję standardów. Tylko pytanie, czy naprawdę tego chcesz. Bo może się okazać, że konfrontacja z prostą analizą logiczną będzie dla Ciebie zwyczajnie niewygodna.
Piszesz o „obrażaniu” i wyciągasz przykład z kory przedczołowej. Tylko że to nie jest obelga. To jest fakt biologiczny: to właśnie ta część mózgu odpowiada za planowanie, wnioskowanie i budowanie narracji - w tym wypadku za Twoje teorie spiskowe.
Tymczasem Twoje rozbudowane domysły o mnie (o mojej motywacji, wychowaniu, stanie emocjonalnym) są właśnie przykładem narracji tworzonej bez podstaw. Dużo interpretacji, zero dowodów. Jeśli już mówimy o teoriach spiskowych, to właśnie tak one wyglądają: budowanie historii wokół własnych założeń i traktowanie ich jak faktów.
Na koniec powiem wprost: wygląda to tak, jakby zabrakło Ci cojones, żeby odpowiedzieć na prosty, logiczny temat, więc trzeba było przykryć go personalnymi wycieczkami.
Zostawmy to tutaj jako Twój „mural”. Każdy może przeczytać i sam ocenić, kto w tej prostej rozmowie ''stchórzył'' od sedna.
Spokojnego wieczoru.
PS. Umowa wciąż stoi. Odnieś się do meritum tej dyskusji, a potem wybierz dowolny temat, który w tym wątku poruszyłeś - odpowiem na każdy, na który będziesz chciał, tak po dżentelmeńsku :) Ostatnia szansa, żeby pokazać cojones!
Jeśli natomiast dalej będziesz ględził o mnie (bez odniesienia się do meritum), tworzył swoje fanaberie o socjotechnice czy o moim dorastaniu, to po prostu odpuszczę, bo to już zwyczajnie NIEPOWAŻNA błazenada.
10
Biorąc pod uwagę, że Witsel umyślnie próbował poważnie okaleczyć Yamala kopnięciem w kolano, powinno to skutkować surowym zawieszeniem.
1
@pax Skup się, to nie takie trudne!
Naprawdę próbujesz dalej uciekać w semantykę.
„Sednem jest słowo bezpieczeństwo” - nie. Sednem jest konsekwencja w jego traktowaniu. Samo napisanie słowa nie załatwia sprawy. Liczy się ciężar, jaki mu nadajesz.
Piszesz „zmniejszenie bezpieczeństwa Polski”, a jednocześnie budujesz całą wypowiedź w miękkiej ramie: „zbagatelizowali”, „jak się okazało błąd”. Jeśli coś realnie zmniejsza bezpieczeństwo państwa i dotyka kwestii suwerenności granic, to nie jest to kosmetyczny lapsus polityczny. To jest poważna decyzja z poważnymi konsekwencjami. I tak się to nazywa - bez półtonów.
Nie omijam słowa „bezpieczeństwo”. Traktuję je poważnie. To Ty próbujesz zamknąć temat stwierdzeniem: „słowo padło, więc nie ma problemu”. Otóż jest. Problemem jest rozłożenie akcentów.
Co do Brauna - nie chodzi o literalne słowo. Chodzi o jednoznaczność ocen wobec określonych zachowań. Jeśli wobec jednych potrafisz stosować twarde kategorie, a wobec innych (w sprawach równie fundamentalnych) nagle pojawia się miękkość, to pytanie o konsekwencję jest w pełni zasadne. To nie jest wkładanie czegokolwiek w usta, tylko pokazanie różnicy skali.
I przestań opowiadać o „presji”. Zadanie pytania o spójność standardów to nie jest wymuszanie czegokolwiek. To jest sprawdzenie, czy Twoje zasady działają symetrycznie.
Cały czas krążysz wokół:
– literalnych cytatów
– „pokaż gdzie”
– rozbierania słów
a unikasz prostego pytania: czy stosujesz identyczny ciężar językowy wobec wszystkich decyzji, które (według Ciebie) wpływają na bezpieczeństwo państwa?
Jeśli tak, pokaż to w praktyce.
Jeśli nie, to właśnie o tym była moja uwaga od początku.
Reszta to zasłona dymna.
Bonus:
Jeśli w końcu uda Ci się dotrzeć tą jakże okrężną drogą do meritum, to w zamian obiecuję, że chętnie wyłuszczę Ci, dlaczego teorie spiskowe tworzone przez Twoją korę przedczołową są kompletnym nonsensem. Natomiast nie wiem, czy wolisz pozostać w swoim świecie, czy jesteś gotów na brutalne zderzenie z rzeczywistością.
0
@pax Naprawdę zaczyna to wyglądać groteskowo.
Strony tekstu, masa przytyków, rozbieranie pojedynczych słów na czynniki pierwsze, a nadal nie dotykasz sedna. Zamiast odnieść się do prostego zarzutu o nierówność standardów, zaczynasz analizować moje wcześniejsze wpisy, wyciągać je z kontekstu i dorabiać do tego teorię o „socjotechnice”. Nie wiem, po co to robisz. Mogę się domyślać, ale szkoda czasu.
Nie rozmawialiśmy o innych użytkownikach. Nie rozmawialiśmy o tym, kto kogo obraził w innym miejscu. To Ty rozmywasz temat.
Sedno jest banalnie proste.
Jeżeli sprawa dotyczy bezpieczeństwa państwa i suwerenności granic = a z tym mogło wiązać się tamto głosowanie - to używanie języka w stylu „zbagatelizowali”, „jak się okazało błąd” jest właśnie formą miękkiego przyznania się do błędu. Formalnie słowo padło, realnie ciężar został rozmyty.
Bo przyznanie się do błędu w takiej sprawie to nie jest kosmetyka językowa.
Potrafisz bez problemu nazwać Brauna oszołomem. I tu pełna zgoda - jeśli ktoś zachowuje się jak oszołom, to tak należy to nazwać.
Więc pytam wprost: czy nie dbanie o suwerenność granic nie jest oszołomstwem? Czy to jest mniejszy kaliber? Czy tu już trzeba operować półtonami?
To jest ta asymetria, o której mowa. Nie semantyka, nie literalne „pokaż, gdzie napisałem”, tylko zwykła konsekwencja.
A co do reszty Twoich wywodów - nie będę na nie odpowiadał. Nie mam czasu ani zamiaru prostować każdej nadinterpretacji, każdego pobocznego wątku i każdej fanaberii, którą dokładasz, żeby nie zmierzyć się z głównym problemem.
Albo rozmawiamy o konsekwencji standardów i ciężarze słów w sprawach fundamentalnych, albo dalej będziemy produkować ściany tekstu o niczym.
1
@pax Twoja odpowiedź jest „nie w porządku” nie dlatego, że przyznałeś, iż głosowanie przeciw zaporze było błędem. Tylko dlatego, jak to ująłeś i jakich standardów wymagasz od innych. Mniej emocji, więcej czytania ze zrozumieniem.
1. Mój zarzut nie dotyczył faktu, tylko skali i języka.
Napisałeś: „zbagatelizowali zagrożenie” i „jak się okazało, ich błąd”. To brzmi jak łagodna ocena ex post, podczas gdy w tamtym czasie ryzyko było szeroko dyskutowane i politycznie oczywiste. Stąd moje porównanie do „parasola” - chodziło o wrażenie minimalizowania, nie o dosłowną tezę, że bezpieczeństwo to drobiazg.
2. Nie twierdzę, że gdzieś zaprzeczyłeś temu, że to był błąd.
Nie zarzuciłem Ci, że pisałeś „nie było błędu”. Wskazałem na niekonsekwencję w standardzie surowości - od innych oczekujesz „konkretnych argumentów”, „przyznania się”, „sprostowań”, a gdy temat dotyczy strony, z którą jesteś bliżej, używasz możliwie miękkiej ramy („zbagatelizowali”, „jak się okazało”), zamiast nazywać rzeczy po imieniu.
3. Co do „domagania się przyznania do błędu''.
Nie chodzi o literalne zdanie „przyznaj się do błędu”, tylko o styl: „złapałem cię na kłamstwie”, „tchórzostwo”, „cojones”, „odpowiedz albo” - to jest forma presji na uznanie racji lub przyznanie się, nawet jeśli nie padają te konkretne słowa.
No nic, brak czytania ze zrozumieniem, wymijanie punktów dyskusji i ton z góry nie pomagają. Zdecydowałem się odnieść akurat do tego wątku, bo uważałem, że stać Cię na sensowną debatę. Natomiast wygląda na to, że bardziej zależy Ci na tym, żeby „mieć rację”.
Spokojnej nocy / poranka.
3
@pax Abstrahując już od tego, kto w tej sprawie ma rację, a kto nie, warto jednak zwrócić uwagę na pewną niekonsekwencję. Trudno nie odnieść wrażenia, że wygląda to komicznie, gdy z jednej strony domagasz się od innych konkretnych argumentów, a z drugiej w temacie zapory piszesz:
„Nie mam problemu z napisaniem że zagłosowali przeciwko budowie zapory. I, że wtedy zbagatelizowali to zagrożenie i było to jak się okazało ich błędem, bo zmniejszało bezpieczeństwo w Polsce.”
Używasz przy tym możliwie najlżejszych sformułowań, jakby chodziło o drobne przeoczenie - niemal tak, jakby ktoś nie wziął pod uwagę, że może padać deszcz i wyszedł bez parasola. Tymczasem wszyscy doskonale wiedzieli, z czym wiązała się ta decyzja i jakie mogła mieć konsekwencje.
Domagasz się, by inni potrafili przyznać się do błędu? Być może warto zacząć od siebie, bo inaczej to tak trochę niepoważnie wychodzi, a widzę, że bardzo starasz się być poważny :)
1
@Karol145 Trzymaj się. Tak jak napisał już @NeroTFP1 , z czasem nauczysz się żyć z tą myślą. Jeśli masz inną bliską rodzinę, to mocno polecam olać wszystko na tydzień+ i pojechać razem w jakieś zacisze, żeby wspólnie to przeżyć. Trzymam za Ciebie kciuki.
0
@DariaFCB Coming soon!
0
@Nieznajomy ''wchłaniał dupa'' :))))))
0
@joloskyy Na pewno jest taka możliwość, ale jestem ciekaw, na jakiej podstawie tak to widzisz i skąd wynika ten scenariusz.
0
@directedbyfcb Czyli zakładasz ten bardziej optymistyczny scenariusz, w którym AI realnie poprawia byt każdego z nas - mamy więcej czasu, więcej pieniędzy i więcej możliwości do samorealizacji? Jesli tak to dlaczego jesteś optymistycznie nastawiony.
1
@alone49 Dokładnie. Obsługa klienta już teraz powoli staje się zawodem niszowym. W programowaniu AI również zrobiła ogromny krok naprzód. Oczywiście praca człowieka z AI to wciąż konieczność, nie można jej puścić „samopas”. Natomiast korzystanie ze sztucznej inteligencji znacząco zwiększa wydajność, a to z kolei oznacza mniejsze zapotrzebowanie na zasoby ludzkie.
Tak, pojawiają się nowe stanowiska, np. w roli „agenta AI”. Tyle że jedno takie stanowisko może zastąpić kilka czy kilkanaście innych. I w gruncie rzeczy nie jest to zupełnie nowy zawód - to raczej ktoś, kto rozumie proces, potrafi właściwie wprowadzać dane i efektywnie korzystać z AI. To ewolucja kompetencji, nie rewolucja stanowisk.
Ja widzę to tak: wszyscy jesteśmy na tym samym statku. Statek zaczyna nabierać wody jedni utoną wcześniej, inni później, ale kierunek jest ten sam. Pytanie tylko, czy pojawią się nowe łodzie ratunkowe, czy też przebudujemy cały okręt, zanim zatonie.
0
Jako że wczoraj w nocy @misterio rozpoczął wątek o AI, pomyślałem, że warto go kontynuować i zadać kilka pytań La Ramblii.
Jak już wszyscy wiemy, jesteśmy w trakcie rewolucji na skalę światową, która dotknie każdego z nas na wielu płaszczyznach. Najczęściej porównuje się ją do rewolucji przemysłowej ale to nie to samo.
To, co szczególnie mnie nurtuje, to rynek pracy. Jak to widzicie? Czy powstaną nowe zajęcia, profesje i branże? Które obszary rozwiną się najbardziej pod kątem zapotrzebowania nie na AI, lecz na człowieka?
Moim typem jest wszystko, co wiąże się z szeroko pojętą społecznością. Skala izolacji między ludźmi może znacząco przewyższyć stan obecny (który już teraz dla wielu jest niepokojący). W takiej rzeczywistości wiele osób będzie jeszcze bardziej poszukiwać realnego kontaktu z drugim człowiekiem. Firmy, które stworzą przestrzeń do takich relacji i połączeń, mogą zyskać bardzo dużo - a przy tym będą potrzebne prawdziwe „ręce do pracy”.
1
@DariaFCB Co do produktów (może nie tyle wykonanych w całości przez AI, co wykorzystujących AI) to już teraz jest ich masa, z lodówkami włącznie.
Natomiast jeśli chodzi o poziom konsumpcji, gospodarkę i całą ekonomię, to jest to pytanie, na które na razie możemy jedynie gdybać. Słuchałem ludzi mających znacznie większe pojęcie ode mnie, ale nawet oni nie potrafią jednoznacznie powiedzieć, jak będzie wyglądała ekonomia ery AI.
Jedni mówią o Universal Basic Income finansowanym z nadprodukcji i ogromnych wzrostów produktywności. Inni uważają, że jak przy każdej rewolucji gospodarczej część zawodów zniknie bezpowrotnie, ale w ich miejsce pojawią się nowe - takie, o których dziś po prostu jeszcze nie mamy pojęcia.
2
@fart Ogólnie rzecz biorąc, już wkrótce będziemy niemal wyłącznie rozmawiać z AI i pisać z AI, gdy będziemy chcieli załatwić coś w sprawie rachunku za internet, aplikacji w telefonie czy, idąc krok dalej, dzwoniąc do banku.
2
@fart Tak, chyba najprostszym sposobem myślenia o tym, czy Twój biznes będzie rentowny, jest spojrzenie na dwie rzeczy: rynek (jak szeroka jest grupa odbiorców) oraz zastosowanie, czyli realne rozwiązywanie problemów (No i czy dany produkt już istnieje, a jeśli tak, to jaka jest konkurencja).
Rynek w tym przypadku to praktycznie cały świat, a liczba problemów, które AI może rozwiązać (czy to dla firm, zwykłych ludzi, czy instytucji) jest tak ogromna, że prawdopodobnie sami twórcy nie są jeszcze świadomi pełnego potencjału.
W skrócie - AI może pomóc niemal każdemu i niemal ze wszystkim. To oznacza, że liczba możliwych kombinacji zastosowań jest tak duża, jak wyobraźnia konkretnego człowieka.
2
@misterio Śmiem twierdzić, że to więcej niż pewne. Obecnie w implementacji AI przodują firmy najbardziej zaawansowane technologicznie (zwłaszcza sektor tech). Szlaki są przecierane każdego dnia, a grono ludzi rozumiejących ten proces systematycznie się powiększa. Wraz z tym adopcja w kolejnych firmach i miejscach pracy będzie rosła.
Jeżeli firma A z sektora Y wdroży AI i osiągnie dzięki temu istotne cięcia kosztów, to firmy B, C i D bardzo szybko to zauważą. Aby pozostać konkurencyjnymi, chcąc nie chcąc będą musiały zrobić to samo. To klasyczny efekt domina napędzany presją marż i efektywności.
Poza tym AI to nie tylko subskrypcje. Wyobraź sobie produkt, z którego korzystają miliony użytkowników - przy takiej bazie możliwości monetyzacji są ogromne. Kilka przykładów, jak np. OpenAI może optymalizować zyski:
- Model reklamowy na wzór Google Ads - użytkownicy przychodzą korzystać z AI, a platforma może monetyzować ruch poprzez reklamy kontekstowe lub linki afiliacyjne.
- Dostępy API (usage-based billing dla firm i deweloperów).
- Kontrakty z firmami i rządami - mocniejsze, bardziej dostosowane modele, wdrożenia on-premise, prywatne instancje.
- Automation as a Service - sprzedaż realnych oszczędności kosztowych zamiast samego narzędzia.
- Urządzenia z wbudowanym ChatGPT lub integracje systemowe (copilot w systemach operacyjnych, sprzęcie, pojazdach itd.).
Rentowność nadejdzie, a przy takim produkcie i takiej bazie użytkowników „flip” z -18 miliardów do +100 miliardów może być bardziej kwestią momentu skalowania.
EDIT: Dodam tylko, że nie jestem fanem AI. Nienawidzę faktu, że powstało, i znienawidzi je większość z nas prędzej czy później.
2
@misterio Tak jak napisał kolega powyżej, to już tylko kwestia czasu, a 14 bilionów, biorąc pod uwagę, jak rewolucyjna jest to technologia wygląda wręcz skromnie. W ciągu najbliższych miesięcy i lat będzie coraz głośniej o automatyzacji kolejnych sektorów, gdzie z 50-osobowego zespołu zostanie nagle 5-10 osób, których zadaniem będzie podawanie AI właściwych informacji, zarządzanie procesem oraz jego optymalizacja.
Dla wielu to dziś wciąż melodia przyszłości, natomiast każdy, kto tak myśli, a wykonuje wszelkiej maści zadania biurowe (i nie tylko), zderzy się boleśnie z rzeczywistością. Obecnie rozumienie AI, umiejętność pracy z AI i obecność AI w CV to coś, o czym powinien już myśleć każdy, kto nie chce obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku.
16
Krótko, zwięźle i na temat.
14
@shinthps I to jest bardzo trafny komentarz, który niesie ze sobą mnóstwo wartości. Szkoda, że najpewniej przeleci między uszami delikwenta.
Dodam tylko, że fora polityczne w tych wypadkach nie są potrzebne, bo brak logiki, merytoryki, skrajne podejście i twitterowa propaganda, która jest tutaj podawana jako wielkie ‘mądrości’, są szybko wyjaśniane - i to przez ludzi, którzy kompletnie nie są w temacie. Wysyłanie wspomnianych gagatków na fora z ludźmi, którzy faktycznie zajmują się takimi tematami na co dzień, to wystawianie ich na uszczerbek psychiczny.
Poza tym tutaj chłopaki mają swój ‘echo chamber’. Zobacz, ile te mało inteligentne posty zbierają ‘herbików’ - inwazja klonów. Więc tutaj czują się, jakby mieli rację, a tam no cóż… Bez zewnętrznego potwierdzenia poczucie wartości szybko spadnie
1
@DragonxNF Nie miałem pojęcia, ale żeby być szczerym, ten pomysł nie był autorski =D Poniekąd podkradłem go z tej dyskusji -
3
@Wossi61FCB A co jeśli wszyscy jesteśmy tylko postaciami w jakiejś kosmicznej grze VR? Ktoś ‘tam’ zakłada hełm, odpala sesję i żyje naszym życiem jak symulatorem - z pełnym zanurzeniem, zapominając, że to tylko rozgrywka. Może śmierć to po prostu wylogowanie, a deja vu to glitch w systemie?
1
@PatrychoO hehe, polecam się!
3
@PeRRy Refleksji brak, samoświadomości brak, perspektywy brak, umiejętności dyskusji brak, empatii brak. Nic dziwnego, że ciągle z tarczą :)
8
Powiem Wam, że logika (a raczej jej brak) niektórych osób tutaj potrafi rzucić na kolana. Schemat wygląda mniej więcej tak:
- Wrzucasz randomowego tweeta z przypadkowego konta na X, z wybranymi trzema linijkami wyrwanymi z kontekstu.
- Zostajesz szybko sprowadzony do parteru w dyskusji pod własnym postem.
- Po czym szumnie ogłaszasz sukces propagandy, chełpiąc się, jak to „nawróciłeś” użytkowników.
Skrajna lewica tworzy skrajną prawicę, a skrajna prawica tworzy skrajną lewicę. W gruncie rzeczy to dokładnie ten sam mechanizm - tylko na dwóch różnych krańcach spektrum.
1
@YeastMoss Standardowo - parę zdań, a za nimi mnóstwo wiedzy. Abstrahując od starożytnego Rzymu, myślisz, że w nowożytnym kontekście rezultat byłby taki sam? Pewnie pytanie retoryczne, ale czy w bardzo określonych warunkach mogłoby to działać?
1
@Safrani Genialny aktor i kultowe filmy. Takich już nie robią, niestety.
1
@Karol145 A co znaczy, że „znasz” sądy białostockie?