Hejo, szukam tv online z możliwością oglądania kanałów sportowych - głównie la liga/liga mistrzów. Fajnie jakby było coś w rodzaju Discovery itp, ale nie jest to must have. Czy może ktoś coś polecić, bo przyznam szczerze że już gubię się sam w tych ofertach…
@Nozyk to jest zdecydowanie zdrowe podejście. Zmiana perspektywy w taki sposób i u mnie pewnie byłaby możliwa. Nie mniej chyba myśląc nad odpowiedzią, zdałem sobie sprawę, że w jakimś sensie przejście dosłownie na swoje z jakiegoś powodu mnie przeraża. Może kwestia niepewności mojej właśnie, wrodzonej, a może tego że aplikacja czy też usługa IT jest mniej trwała niż środki o których jednak właśnie napisałeś - nie chcę narzekać czy biadolić bo tak, się nie da itp. , ale chyba napisać że faktycznie żeby coś zmienić może to jest nieuniknione chociaż dla mnie personalnie bardzo trudne
@Peciak Tak jak wspomniałem, mam swoją kotwicę i w skutek tego niezależnie od samopoczucia będę się adaptował, nawet jeśli byłoby to nieprzyjemne powiedzmy.
Co do rynku inwestycji, być może w skutek za małej wiedzy, ciężko mi sobie wyobrazić, że bez ogromnego kapitału można zastąpić rynek pracy. Masz może własne jakieś doświadczenia, którymi mógłbyś mnie z takiego podejścia wyprowadzić?
Powiem Wam że co raz bardziej zaczyna mnie przerażać dzisiejszy świat i tempo w którym to wszystko pędzi. Ma dużą rozkmine odnośnie tego, ale może po kolei
Dawno nie miałem takiej chwili samemu wieczorem, więc siadłem sobie jak to miałem kiedyś w zwyczaju pokodować jakąś prywatną aplikację. Bez większego sensu, bez potencjału na zarobek, po prostu czysto dla rozruszania głowy, zawodowego rozwoju. Siedziałem może maksymalnie 1h (kiedyś 2-3h to była norma) i zrozumiałem kilka kwestii: 1. To co teraz robię, w dobie dzisiejszego świata nie ma zupełnie sensu - za rok może dwa kod produkowany przez AI po prostu będzie już na takim poziomie, że tylko puryści danych języków będą widzieć potencjał na ewentualne poprawki - co do standardowych potrzeb, takie wysiłki będą zupełnie zbędne. 2. Przeraża mnie to w jakim stopniu robię się zależny od tych narzędzi. Schemat jest bardzo prosty - firma w której pracuje wydaje miliony na subskrypcje llmow wiec oczekuje też określonego tempa, które realnie bez tych narzędzi jest nieosiągalne, skill pisania kodu w skutek tego po prostu się degraduje. 3. Nie wiem czy to kwestia wypalenia a może bombardowania głowy shortsami z yt, a może właśnie jakiejś trudności w akceptacji stanu rzeczy, że to co robię to już w sumie po prostu nie jest trudne. Znalezienie informacji żeby rozwiązać jakiś problem lub nawet już teraz znalezienie określonego rozwiązania to kwestia jednego prompta w porywach do 3. Mój mózg stety nie stety działa tak, że jak nie czuję wyzwania to po prostu skupienie spada pod poziom morza…
I tak mogę powiedzieć że ostatnie lata świat IT mnie rozpieszczał. Miałem ten przywilej, a wiem że nie każdy go ma, że ta praca to była esencja tego do czego czułem że zostałem stworzony. W tej chwili piruet o 180 - główna motywacja - utrzymanie rodziny. Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo silna kotwica i pewnie dla wielu normalna, ale powiem że doświadczenie tej przyjemności spełnienia zawodowego spowodowało to że czuję po prostu mega duży smutek że coś straciłem… Mam wrażenie, że to zadowolenie które miałem z roboty na zawsze już uciekło i nigdy nie wróci.
Ktoś powie skoro tak źle - zmień zawód, niby proste, tylko że będąc bardzo blisko AIowa, mam bardzo dużą świadomość tego do czego to jest zdolne i o ile na start uderza to w IT to reszcie świata mogę tylko powiedzieć - brace yourself, winter is coming… Naprawdę na obecną chwilę ciężko mi wymyślić zawód którego to nie dotknie
Macie może jakieś swoje przemyślenia na ten temat? Niby jeszcze jestem młody (29 lat) a czuję jakbym w skutek tego uderzał w jakiś kryzys, który u innych widziałem grubo po 40…
Bądź mną:
- wstań 2 godziny przed labami, żeby się uczyć,
- spędź większość czasu na LR,
- zapewnij sobie cotygodniowy zawał w drodze na uczelnie,
- zaplanuj, żeby więcej tak nie robić,
- powtórz to za tydzień,
;)
Kolejny rok kolejna wizyta u psychiatry, kolejna skrajna sytuacja, kolejny atak paniki, kolejne dojechanie swoich bliskich. Nie chcę robić z depresji choroby pokroju raka czy też innego nieuleczalnego świństwa, natomiast niewątpliwie jest to chyba najgorsza rzecz z jaką mi się personalnie przyszło mierzyć. Wiem, że ile ludzi tyle typów przebiegu tej choroby... Jeden nie będzie miał siły na co dzień, drugi natomiast będzie miał nieregularne ataki, które nie będą poprzedzone niczym zły i wszystko będzie się wydawać że jest w jak najlepszym porządku.
Po co natomiast piszę ten post, a po to żeby dotrzeć do Ciebie Tomku albo do Ciebie Marto albo do Ciebie Kingo, że atak czy nawet dłuższy stan, to nie jest wyrok śmierci!
Tak samo jak trochę sam siebie teraz motywuję, tak również każdego z Was z takimi problemami chciałbym w tym wesprzeć i uświadomić, że nie zależnie jak bardzo źle się dziś czujesz, jak bardzo paskudnie Ciebie ktoś wczoraj potraktował lub z jak dużym stresem musisz się mierzyć, są dokoła Ciebie ludzie którym zależy na Tobie najbardziej na całym świecie i chciałbym abyś zawsze o tym pamiętał/ pamiętała.
Najważniejsza również kwestia to fakt, że szukanie pomoc to nie oznaka słabości, to jest demonstracja Twojej siły i próba walki z tym paskudztwem! Więc jeśli dziś, jutro lub za nieokreślony czas poczujesz, że wszystko nie ma sensu lub całość jest do kitu odruchem bezwarunkowym niech będzie telefon do kogokolwiek a gwarantuje, że będziesz sobie ,za każdą z tych prób kontaktu, w przyszłości dziękować.
Cześć Wam wszystkim, przeżywam ostatnio bardzo trudne chwile. Obserwując dzisiejsze kłótnie tutaj może to nie będzie zbyt popularne, bo nie stoję po żadnej stronie jeśli chodzi o papieża, jednak bardzo prosiłbym tych co mogę o modlitwę za mnie. Wczoraj miałem praktycznie próbę samobójczą i powiem szczerze, że nie wiem jak przetrwam dzisiejszą noc. Muszę wytrzymać do jutra, do wizyty psychiatry, dlatego naprawdę proszę każdego kto może o jedną myśl, bo jest mi bardzo ciężko
Stalowa Wola miasto, które prawdopodobnie większość z was z dzisiejszego dnia kojarzy... Miasto, które jakby się mogło wydawać znajduje się na tzn. "końcu świata", miasto które jest moim rodzinnym domem i zawsze wydawało mi się oazą spokoju i bezpieczeństwa, dziś stało się miejscem z najgorszego horroru. Przeżyłem ogromny stres, zastanawiając się czy przypadkiem na moją rodzinę nie spadło to nieszczęście, wiec nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co przeżywają osoby, których to dotyczy. Piszę tu ten post, ponieważ czuje ogromny smutek i ból, ponieważ wielka krzywda stała się ludziom, do których jak jeszcze 1 dzień temu wydawało mi się że nie jestem przywiązany. Nie chcę poruszać tu kolejnej debaty na temat napastnika, czy był chory czy jakiego wyznania. Pragnę w jakiś sposób siebie wyrazić i podzielić się, żeby w jakiś sposób przywrócić sobie spokój wewnętrzny. Chciałbym również prosić o modlitwę za moich krajan, w szczególności za rodziny poszkodowanych bo na ich barkach w tej chwili spoczywa największy ucisk. Przerażające jest to jak łatwo odebrać komuś zdrowie, a nawet życie....
@Rust_Cohle popełniłeś błąd logiczny ;>. Jeśli chciałeś @Ojciec5tkidzieci nazwać 0 to zdanie powinno być sformułowane: „… ale zera się nie dzieli”- co jest niepoprawne, ponieważ 0 jest podzielne przez każdą liczbę oprócz samego 0 ^^
Komentarze
0
Hejo, szukam tv online z możliwością oglądania kanałów sportowych - głównie la liga/liga mistrzów. Fajnie jakby było coś w rodzaju Discovery itp, ale nie jest to must have. Czy może ktoś coś polecić, bo przyznam szczerze że już gubię się sam w tych ofertach…
0
@Nozyk to jest zdecydowanie zdrowe podejście. Zmiana perspektywy w taki sposób i u mnie pewnie byłaby możliwa. Nie mniej chyba myśląc nad odpowiedzią, zdałem sobie sprawę, że w jakimś sensie przejście dosłownie na swoje z jakiegoś powodu mnie przeraża. Może kwestia niepewności mojej właśnie, wrodzonej, a może tego że aplikacja czy też usługa IT jest mniej trwała niż środki o których jednak właśnie napisałeś - nie chcę narzekać czy biadolić bo tak, się nie da itp.
, ale chyba napisać że faktycznie żeby coś zmienić może to jest nieuniknione chociaż dla mnie personalnie bardzo trudne
0
@Dankho94isback Kusząca perspektywa, gdyby nie fakt, że kończyłem robotykę i wiem jak mnie więcej wygląda statystyka robotyzacji co do spawalnictwa XX
0
@Peciak Tak jak wspomniałem, mam swoją kotwicę i w skutek tego niezależnie od samopoczucia będę się adaptował, nawet jeśli byłoby to nieprzyjemne powiedzmy.
Co do rynku inwestycji, być może w skutek za małej wiedzy, ciężko mi sobie wyobrazić, że bez ogromnego kapitału można zastąpić rynek pracy. Masz może własne jakieś doświadczenia, którymi mógłbyś mnie z takiego podejścia wyprowadzić?
5
Powiem Wam że co raz bardziej zaczyna mnie przerażać dzisiejszy świat i tempo w którym to wszystko pędzi. Ma dużą rozkmine odnośnie tego, ale może po kolei
Dawno nie miałem takiej chwili samemu wieczorem, więc siadłem sobie jak to miałem kiedyś w zwyczaju pokodować jakąś prywatną aplikację. Bez większego sensu, bez potencjału na zarobek, po prostu czysto dla rozruszania głowy, zawodowego rozwoju. Siedziałem może maksymalnie 1h (kiedyś 2-3h to była norma) i zrozumiałem kilka kwestii:
1. To co teraz robię, w dobie dzisiejszego świata nie ma zupełnie sensu - za rok może dwa kod produkowany przez AI po prostu będzie już na takim poziomie, że tylko puryści danych języków będą widzieć potencjał na ewentualne poprawki - co do standardowych potrzeb, takie wysiłki będą zupełnie zbędne.
2. Przeraża mnie to w jakim stopniu robię się zależny od tych narzędzi. Schemat jest bardzo prosty - firma w której pracuje wydaje miliony na subskrypcje llmow wiec oczekuje też określonego tempa, które realnie bez tych narzędzi jest nieosiągalne, skill pisania kodu w skutek tego po prostu się degraduje.
3. Nie wiem czy to kwestia wypalenia a może bombardowania głowy shortsami z yt, a może właśnie jakiejś trudności w akceptacji stanu rzeczy, że to co robię to już w sumie po prostu nie jest trudne. Znalezienie informacji żeby rozwiązać jakiś problem lub nawet już teraz znalezienie określonego rozwiązania to kwestia jednego prompta w porywach do 3. Mój mózg stety nie stety działa tak, że jak nie czuję wyzwania to po prostu skupienie spada pod poziom morza…
I tak mogę powiedzieć że ostatnie lata świat IT mnie rozpieszczał. Miałem ten przywilej, a wiem że nie każdy go ma, że ta praca to była esencja tego do czego czułem że zostałem stworzony. W tej chwili piruet o 180 - główna motywacja - utrzymanie rodziny. Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo silna kotwica i pewnie dla wielu normalna, ale powiem że doświadczenie tej przyjemności spełnienia zawodowego spowodowało to że czuję po prostu mega duży smutek że coś straciłem… Mam wrażenie, że to zadowolenie które miałem z roboty na zawsze już uciekło i nigdy nie wróci.
Ktoś powie skoro tak źle - zmień zawód, niby proste, tylko że będąc bardzo blisko AIowa, mam bardzo dużą świadomość tego do czego to jest zdolne i o ile na start uderza to w IT to reszcie świata mogę tylko powiedzieć - brace yourself, winter is coming… Naprawdę na obecną chwilę ciężko mi wymyślić zawód którego to nie dotknie
Macie może jakieś swoje przemyślenia na ten temat? Niby jeszcze jestem młody (29 lat) a czuję jakbym w skutek tego uderzał w jakiś kryzys, który u innych widziałem grubo po 40…
90
Bądź mną:
- wstań 2 godziny przed labami, żeby się uczyć,
- spędź większość czasu na LR,
- zapewnij sobie cotygodniowy zawał w drodze na uczelnie,
- zaplanuj, żeby więcej tak nie robić,
- powtórz to za tydzień,
;)
72
Kolejny rok kolejna wizyta u psychiatry, kolejna skrajna sytuacja, kolejny atak paniki, kolejne dojechanie swoich bliskich. Nie chcę robić z depresji choroby pokroju raka czy też innego nieuleczalnego świństwa, natomiast niewątpliwie jest to chyba najgorsza rzecz z jaką mi się personalnie przyszło mierzyć. Wiem, że ile ludzi tyle typów przebiegu tej choroby... Jeden nie będzie miał siły na co dzień, drugi natomiast będzie miał nieregularne ataki, które nie będą poprzedzone niczym zły i wszystko będzie się wydawać że jest w jak najlepszym porządku.
Po co natomiast piszę ten post, a po to żeby dotrzeć do Ciebie Tomku albo do Ciebie Marto albo do Ciebie Kingo, że atak czy nawet dłuższy stan, to nie jest wyrok śmierci!
Tak samo jak trochę sam siebie teraz motywuję, tak również każdego z Was z takimi problemami chciałbym w tym wesprzeć i uświadomić, że nie zależnie jak bardzo źle się dziś czujesz, jak bardzo paskudnie Ciebie ktoś wczoraj potraktował lub z jak dużym stresem musisz się mierzyć, są dokoła Ciebie ludzie którym zależy na Tobie najbardziej na całym świecie i chciałbym abyś zawsze o tym pamiętał/ pamiętała.
Najważniejsza również kwestia to fakt, że szukanie pomoc to nie oznaka słabości, to jest demonstracja Twojej siły i próba walki z tym paskudztwem! Więc jeśli dziś, jutro lub za nieokreślony czas poczujesz, że wszystko nie ma sensu lub całość jest do kitu odruchem bezwarunkowym niech będzie telefon do kogokolwiek a gwarantuje, że będziesz sobie ,za każdą z tych prób kontaktu, w przyszłości dziękować.
57
Cześć Wam wszystkim, przeżywam ostatnio bardzo trudne chwile. Obserwując dzisiejsze kłótnie tutaj może to nie będzie zbyt popularne, bo nie stoję po żadnej stronie jeśli chodzi o papieża, jednak bardzo prosiłbym tych co mogę o modlitwę za mnie. Wczoraj miałem praktycznie próbę samobójczą i powiem szczerze, że nie wiem jak przetrwam dzisiejszą noc. Muszę wytrzymać do jutra, do wizyty psychiatry, dlatego naprawdę proszę każdego kto może o jedną myśl, bo jest mi bardzo ciężko
30
Stalowa Wola miasto, które prawdopodobnie większość z was z dzisiejszego dnia kojarzy... Miasto, które jakby się mogło wydawać znajduje się na tzn. "końcu świata", miasto które jest moim rodzinnym domem i zawsze wydawało mi się oazą spokoju i bezpieczeństwa, dziś stało się miejscem z najgorszego horroru. Przeżyłem ogromny stres, zastanawiając się czy przypadkiem na moją rodzinę nie spadło to nieszczęście, wiec nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co przeżywają osoby, których to dotyczy. Piszę tu ten post, ponieważ czuje ogromny smutek i ból, ponieważ wielka krzywda stała się ludziom, do których jak jeszcze 1 dzień temu wydawało mi się że nie jestem przywiązany. Nie chcę poruszać tu kolejnej debaty na temat napastnika, czy był chory czy jakiego wyznania. Pragnę w jakiś sposób siebie wyrazić i podzielić się, żeby w jakiś sposób przywrócić sobie spokój wewnętrzny. Chciałbym również prosić o modlitwę za moich krajan, w szczególności za rodziny poszkodowanych bo na ich barkach w tej chwili spoczywa największy ucisk. Przerażające jest to jak łatwo odebrać komuś zdrowie, a nawet życie....
27
@Rust_Cohle popełniłeś błąd logiczny ;>. Jeśli chciałeś @Ojciec5tkidzieci nazwać 0 to zdanie powinno być sformułowane: „… ale zera się nie dzieli”- co jest niepoprawne, ponieważ 0 jest podzielne przez każdą liczbę oprócz samego 0 ^^