0

Panie marynarzu w wieku chrystusowym, czy staż kibicowania danemu klubowi jest tożsamy z sezonowością, o której Pan napisał? Czy osoba, która została zauroczona sukcesami zespołu bądź też grą konkretnego zawodnika, z automatu oznacza, iż przy najbliższej okazji, jeśli owa drużyna zacznie pikować, to porzuci ją taki absztyfikant dla kogoś innego? Czy to jest jakaś reguła? Chyba każdy kibic miał moment, który rozgrzał jego serce i zadecydował o tym, że to właśnie ten team został jakoby przez niego wyselekcjonowany z nieprzebranej masy innych, aby z nim razem przeżywać chwile radości i upadków. Mógł to być tylko jeden mecz, jeden zawodnik czy konkretny puchar. Jedni rozpoczynali swoją podróż z Barcą jeszcze w wieku dziecięcym, młodzieńczym; inni dopiero później zainteresowawszy się futbolem, pokochali Dumę Katalonii już jako pełnoprawni obywatele nadwiślańskiego kraju. Cóż w tym złego? Tak jest z każdą drużyną. I owszem, ilość czasu spędzonego z ekipą oznacza, że się jej nie porzuciło w sytuacjach ciężkich i kryzysowych, lecz czy istnieje takie prawo, że młodzik ściskający kciuki za czasów Pepa musi odmaszerować od Blaugrany, kiedy ta nie wygra Ligi Mistrzów? Bzdura, bzdura, bzdura. Liczba wejść na stronę? Nie trzeba nawet być sympatykiem danego przedsiębiorstwa sportowego, aby odwiedzać jego witrynę, nieprawdaż fanie Bayernu?

0

Oczywiście, że Ronaldo powinien dostać Złotą Piłkę. Był najlepszy indywidualnie i z faktami się nie dyskutuje. Rok Pański 2013 należał do niego. Bezapelacyjnie.

Natomiast, jeśli z jakichś tam powodów jej nie otrzyma, to pękam ze śmiechu na wylewającą się zza kołnierzy pewnych kibiców arcyfrustrację. Spisek. Mniej więcej, cóż oczy me ujrzały :
Barcelona to kukiełka ogólnoświatowej, zbrodniczo-terrorystycznej organizacji, zwanej dalej FIFĄ. To nic, że wyniki głosowania są jawne. To nic, że jasno jest pokazane, kto na kogo postawił w tej piłkarskiej gonitwie. Blaugrana jako sportowy łeb, będący przedłużeniem separatystycznego organizmu Katalonii, posiada w swoich szeregach świętych bojowników dbających o nieskazitelność przytulania przez Messiego kolejnych Złotych Piłek do swojej sterydowej impertynencji. Wyhodowany w szczelnie chronionych, podmiejskich katakumbach, należących do barcelońskiego kompleksu laboratoryjnego Argentyńczyk kosztował tak potężne sumy pieniędzy, że teraz cały splendor od zmrożonych subarktycznych tundr, aż po australijskie pustynie musi należeć właśnie do niego. I już tam sponsorowani przez opływające ropą katarskie banknoty, owi futbolowi kamikadze, podkładają pod siedziska kolejnych głosujących w plebiscycie ładunki wybuchowe, zmuszające ich do opowiadania się po stronie nikogo innego jak tylko fosforyzującego od wszczepionych weń chemikaliów piłkarza grającego z numerem 10, na tej babilońskiej koszulce.

0

Jak można porównywać Lewego do Aguero? To są diametralnie inni piłkarze. Każdy z nich ma swoje walory, a także wady. Grają zupełnie inaczej, na boisku oczekuje się od nich czegoś odmiennego, realizują odrębne założenia taktyczne. To tak jakby zestawić Porsche z Hummerem i filozofować, co jest lepsze.

0

To widzę, że Ribery wraz z szanowną żoną pieczołowicie biega z kielnią, taczką i pustkami, aby pobudować nową linię Maginota. Pewny swoich fortyfikacji, umocnień, armat oraz pułków posłusznie przytakujących na każdy jego rozkaz powinien rozwiesić flagę zwycięstwa jeszcze przed ogłoszeniem wyników konkursu. Tylko chyba zapomniał o dwóch sprawach. Primo, wojenną flagą Francji jest biały krzyż na białym tle, więc oby na gali FIFY nie poczuł w dołku ucisku, że to znów jednak przyjdzie kapitulować. Secundo, linię Maginota sprytnym susem ominie Cristiano Ronaldo i zapuka w okienko dłonią kurczowo ściskającą Złotą Piłkę, że to już po wszystkim, czas wyłazić z tych bunkrów i okopów. Już po wojnie. Nie ma co się wydurniać, panie Ribery - rzeknie Portugalczyk.

0

Pierwszy raz od dawna nie ma zdecydowanego faworyta do zwycięstwa. Obstawiam taką piątkę, kolejność przypadkowa : Ribery, Ibrahimovic, Messi, Ronaldo, Lewandowski.

0

Busquets 6? To był słabiutki mecz w jego wykonaniu. Grał nieodpowiedzialnie, głupio tracił piłki, niepotrzebnie się bawił, a do tego sporo razy władował kolegów na minę swoimi żałosnymi podaniami w okolicach pola karnego. Nie podobała mi się jego gra, nie pokazał w tym meczu nic. Jak dla mnie 4.

Bardzo dobrze zagrał Montoya, najlepiej z całego bloku defensywnego, więc nie rozumiem skąd tylko '6.5'. I Xavi 5.5? Poważnie? Akurat jego gra stała na solidnym poziomie, dyrygował w środku pola, nie miał strat, kilka razy uderzał na bramkę, ogólnie wprowadzał potrzebny spokój. Jeśli Busi rozegrał lepsze zawody od Kapitana, to gratuluję poczucia humoru.

0

Postronny widz, emocjonalnie niezaangażowany w kibicowanie którejkolwiek z drużyn na pewno nie mógłby nazwać tego spotkania widowiskiem. To był dobry mecz i tyle, nic więcej. Oczywiście fani Barcelony są zadowoleni, jednak nie należy hiperbolizować. Sama ranga spotkania nie uprawnia do tego, aby je nazywać ucztą dla oka. To był bardziej mecz walki i nauk pobieranych przez nowych trenerów. Show może nadejść wkrótce, ale teraz go nie było. Jasne, gol Alexisa był ozdobą Klasyku, strzał Benzemy fenomenalny, kontra Królewskich błyskawiczna, Neymar chytrze oszukał obronę Realu, aczkolwiek poza jeszcze kilkoma smaczkami Gran Derbi stało na przeciętnym poziomie. Widziałem dużo lepszych spotkań pomiędzy tymi dwoma zespołami. Cieszy fakt, iż Duma Katalonii powiększyła przewagę nad odwiecznym rywalem, ale wciąż pozostało sporo kolejek do rozegrania i wszystko się może pozmieniać. Na pewno kierunek obrany przez ekipę Martino jest zadowalający, lecz piłkarze wraz z trenerem muszą dużo pracować by doszlifować niektóre elementy gry. Bez tego drzwi do Europy nie zostaną otwarte na oścież. Na razie postęp jest i to cieszy, a reszta może przyjść później.

P.S. Dzięki za felieton rafkop8!

0

Widziałem bardziej porywające Klasyki, ale nie ma co narzekać - Barcelona wygrała! Prawda jest taka, że zarówno Carlo jak i Gerardo są na początku swojej trenerskiej przygody z ekipami, które prowadzą, więc nie byłem zdziwiony asekuracyjnym stylem tego meczu. Szkoleniowcy muszą się jeszcze sporo nauczyć, obrać odpowiedni kurs prowadzenia drużyn i dopiero wtedy możemy być świadkami spektakularnych widowisk. Neymar zachwyca, gra naprawdę świetnie, w niedługim czasie powinniśmy być świadkami eksplozji jego talentu. Nie wiem czy nastąpi to już w tym sezonie, ale moment, w którym przystosuje się stuprocentowo do tiki-taki, nabierze pewności siebie i zacznie uprawiać piłkarski artyzm na najwyższym poziomie będzie narodzeniem futbolowego geniuszu, na temat którego powstaną legendy przekazywane przyszłym pokoleniom. Wierzę mocno, iż tak się stanie, wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. Dodatkowo jestem ukontentowany postawą obronną, naprawdę radzili sobie solidnie, a nie ukrywam, że bałem się o dyspozycję bloku defensywnego. I te krycie Ronaldo, wściekły pressing, palce lizać! Cóż, czekam na więcej. Aha, i wielki plus dla Alexisa za wejście smoka. Konsekwentnie budowany zespół przyniesie długofalowe korzyści. Tylko ewolucja, nie rewolucja.

0

Wysokość kar była śmieszna, więc wątpię, aby działały one odstraszająco. I nawet przy założeniu, że kumulacja następowała pod koniec sezonu, a któryś z zawodników nagminnie łamał postanowienia regulaminu, to uszczuplenie jego rocznego budżetu o 50 - 100 tysięcy euro nie było w żaden sposób zauważalne dla stanu jego portfela. Także ten system kar należał do zupełnie zbędnych, raczej propagandowych. Albo ustala się wyższe grzywny, żeby rzeczywiście zmotywować zawodników do regularnego stawiennictwa na treningach albo po prostu - i to moim zdaniem najlepsze rozwiązanie - opieszałych zawodników kara się absencją podczas meczów. Determinacja do terminowego uczęszczania na zajęcia z grupą radykalnie wzrasta, a trener buduje wokół siebie autorytet autonomicznej jednostki, która bez obaw stosuje kary dyscyplinarne realnie dotykające piłkarzy.

0

Ta edycja Ligi Mistrzów zapowiada się spektakularnie. Podzielam opinię Brazylijczyka i uważam, że w tym sezonie nie ma zdecydowanego faworyta. Arsenal, Barcelona, Real, Borussia, Bayern, PSG, Chelsea. Może Atletico?

O ile Pedro lub Alexis potrafią wystrzelić z formą i rozegrać fantastyczne spotkanie, by w kolejnym już nie błyszczeć na takim samym poziomie, o tyle Neymar to constans. Nie ma meczu, w którym nie ciągnąłby gry Dumy Katalonii, nawet jeżeli jego statystyki nie prezentują się wybornie, ma sporo strat lub niecelnych podań, to najważniejsze w tym wszystkim jest, iż oprócz robienia solidnego wiatru na skrzydle, także reanimuje skostniałą strukturę bezpłodnego klepania po obwodzie i szturmem zdobywa pole, rozrywa szyki przeciwnika, tworzy miejsce dla innych zawodników, ściągając na siebie uwagę obrońców, ponadto kapitalnie asystuje. '11' wyrasta na piłkarza o klasę lepszego od Kanaryjczyka i Chilijczyka, o lekko zagubionym w owym roku Tello nie wspominając. To jest świetny prognostyk na przyszłość. Dzięki Neymarowi nie widać tak ewidentnego wcześniej braku Messiego, a razem mogą stworzyć magiczny duet, który obdarzy kibiców wieloma radosnymi chwilami. Czekam na dalszy rozwój jego kariery w bordowo-granatowej koszulce!

0

Nie rozumiem pojawiającej się sekwencyjnie na tej stronie krytyki pod adresem Martino. Zaczęło się od utyskiwań, że nie zdominowaliśmy dwumeczu z Atletico. Tym samym zespołem, który już w tamtym roku deptał po piętach wielkiej dwójce, wygrał Puchar Króla, by w tym sezonie po siedmiu kolejkach mieć komplet punktów, pokonując Królewskich! To są znaczące 'osiągnięcia'. Dalej, Tata pokazał, że Barcelona, jeśli nadejdzie taka potrzeba może grać z kontry; mieć mniejsze posiadanie piłki, co było do tej pory wizytówką Dumy Katalonii. Neymar wpasował się do drużyny dość szybko, na początku będąc spokojnie wprowadzanym do składu. Fabregas nabrał pewności siebie i rozpoczął granie piłką, takie jakiego oczekuje się od piłkarza tego formatu. Spójrzcie, nowy szkoleniowiec dość zręcznie radzi sobie z klubem na samym początku swojej przygody, w przeciwieństwie chociażby do trenera Realu. Nie widzę powodów do zmartwień. Oczywiście, nie zawsze będzie kolorowo, a niektóre zwycięstwa mogą zostać odniesione po heroicznej batalii, jednak taki jest urok tego sportu. Moim zdaniem, póki co, wygląda to wszystko optymistycznie. Udzielony po zatrudnieniu Argentyńczyka kredyt zaufania systematycznie się spłaca. Oby tak dalej, a kibice powinni być zadowoleni.

0

Zestawiając dwa dzisiejsze felietony wypowiem się następująco : Karolu, nigdy bym się nie spodziewał, że nasmarujesz taki fatalistyczny i jednocześnie fatalny tekst. Pogubiłeś się strasznie. Pierwszy raz czytając Twoją twórczość miałem ochotę wyrywać sobie włosy z głowy, żeby nie określić tego jako wszechogarniającą chęć puszczenia pawia na ekran. Przesadziłeś, przekroczyłeś Rubikon. Jak dla mnie, i z przykrością to stwierdzam - dno. Eoren : nie wdaję się w polemikę dotyczącą zakresu filmowego, bo nie przepadam za Tarantino, ale w tym co napisałaś jest sporo prawdy. Twoje podejście jest zrozumiałe - takie od serca i rozumu - i w większości się z Tobą zgadzam, nie to co ten niemal pijacki bełkot rozbitego wewnętrznie człowieka. Ze swojej strony dodam jedynie, że kocha się z dobrodziejstwem całego inwentarza, ze wspaniałymi momentami, ale i upadkami, z zaletami i wadami, i w miłości, także tej do klubu wspiera się obiekt swoich westchnień zawsze, aby ponownie wkroczył na dobrą ścieżkę, a nie wtedy, gdy jest słabszy, mniej pewny, przechodzi gorszy okres odwraca się plecami, tudzież wyłącza telewizor. Ewentualnie myli się uczucie z zauroczeniem, lubowaniem się w czymś. Tyle.

0

Wielkie brawa dla Pedro za ten mecz. Nie przekonują mnie argumenty pokroju - tylko dostawił nogę, ja bym to strzelił. Jakoś Tello czy Alexis niejednokrotnie miewali podobne sytuacje i piłka nie wędrowała do siatki, eufemistycznie pisząc. W każdej akcji zakończonej zdobyciem bramki Kanaryjczyk podążał za akcją, świetnie czytał grę oraz uwalniał się spod opieki obrońców. Nie rozumiem tych impertynenckich wycieczek w jego stronę, gdyby to Chilijczyk ustrzelił hat-tricka, przed monitorami siedziałaby rozzuchwalona armia maślanych oczu. Nie jest to z mojej strony przytyk w stronę Sancheza, tylko pokazanie pewnej przeciwwagi, jak wybiórczo traktuje się pewne osiągnięcia. Oczywiście, że trzeba wstrzymać się z laudacją Rodrigueza, bo demony przeszłości mogą powrócić szybciuteńko, lecz póki co zasługuje on na słowa pochwały i otuchy. Tak trzymaj Pedro!

Valdes broni w tym sezonie kapitalnie. Na przestrzeni miesiąca jest prawdopodobnie najlepszym bramkarzem na świecie i jestem tym faktem bardzo zdziwiony i mile zaskoczony. Padały zarzuty pod jego adresem, iż zabraknie mu zaangażowania w tym ostatnim sezonie. Jak się okazuje - całkiem niesłusznie.

0

Neymar zagrał bardzo dobre spotkanie, wciąż mu trochę brakuje do najlepszych piłkarzy na świecie, ale wraz z doświadczeniem zdobywanym w Europie będzie to wyglądało coraz lepiej. Przede wszystkim powinien być bardziej egoistyczny w tym co robi. Podczas jednej z akcji prosiło się, żeby soczyście uderzył na bramkę, a wybrał bezproduktywne podanie... Brazylijczyk musi odnaleźć swoją ścieżkę na murawie i w szatni, nabrać pewności siebie - jako nie tylko robiący przewagę gracz, ale także i zawodnik kończący akcję golem, nienabijający statystyk 'wybrańcom'.

Jak można bronić Pique? To, co zagrał to nie była żenada, tylko kabaret. Naprawdę nie przystoi, aby obrońca uważany za tak klasowego gubił się jak małe dziecko, potykał o własne nogi, źle ustawiał. Jak dla mnie to była groteska.

0

Bezsensowne przeciąganie liny, na którym Barcelona traci jedność. Stawianie wyżej własnych interesów i zatargów z przeszłości niż dobra klubu. Spójrzcie na hasło, które widnieje na górze tej strony. To jest najważniejsze.

0

Abstrahując od wyniku, gra Polski mi się podobała, szczególnie w pierwszej połowie. Nie zawsze wynik idzie w parze z boiskowymi zmaganiami, natomiast nie czuję się zawiedziony tym meczem.

0

Jak ją wyłuskasz w tym galimatiasie, hę? To słowo przeciwko słowu. Klub jako instytucja jest ponad wszystkim. Tradycja, honor, trofea, społeczność, piłkarze, kibice.

0

Pytania są fundamentalne. Za kim opowiadają się kibice? Kto jest ważniejszy? Abidal czy Barcelona?

0

Afera rozporkowa.

0

Atletico jest lepsze. Busquets swoją grą po raz kolejny potwierdza, że nie nadaje się na tak zdeterminowanego przeciwnika. Jest statyczny i za słaby fizycznie.

0

Czesiek graczem meczu. Zagrał kapitalnie.

0

Każdy zawodnik, który miał problemy z formą przez ostatnie dwa lata zdobył bramkę (nie licząc Króla). Jestem wniebowzięty!

0

Co oni grają. Szczęka mi opada. Wygląda to wyśmienicie.

0

Nie jestem fanem Ronaldo, irytują mnie jego niektóre zachowania, ale go rozumiem. Własną ciężką pracą dotarł na światowy, piłkarski szczyt. Poświęcił się bez reszty swojej pracy i pasji jednocześnie. Zaiwania na treningach jak głupi, zostaje dłużej od innych, ciągle ćwiczy i się doskonali. Stąd też wiem, że w momentach, kiedy puszcza jakiegoś focha czy daje upust negatywnym emocjom, jest to związane z tym, że czuje się nie do końca doceniony. Ma w pamięci hektolitry potu, krwi i łez wylanych podczas mordęgi, katowania swojego organizmu, aby być tym najlepszym. Wciąż przegrywa z Messim, i dlatego czuje się smutny. To jest normalne i powtarzam doskonale rozumiem Ronaldo. Jest człowiekiem, a nie skonstruowaną maszyną, bez żadnych uczuć, pragnień czy celów. I teraz spójrz, dlaczego nie jesteś w stanie szanować Messiego, najlepszego piłkarza na świecie, mimo iż nie jesteś jego zwolennikiem? Prawdopodobnie nie masz pojęcia o sile woli, pracy i wysiłku, którzy ci ludzie oddają na ołtarzu własnych pasji. To jest bardzo przykre, że zza biurka krytykuje się w tak podły sposób ludzi idących za głosem własnych aspiracji.

0

Nadszedł ten dzień, a godzina zero się zbliża. Ja pierniczę, ile obrotów musiał wykonać zegar, abym wreszcie doczekał się spotkania mojej ukochanej drużyny! Nie liczę presezonu, bo uważam go za niemiarodajny. Teraz nadciąga to, co jest esencją futbolu. Liga! Przyznam się, iż serce bije mi szybciej. Może i jestem z tego względu dziwny, ale nie interesują mnie opinie innych na mój temat. Najważniejsza jest FC Barcelona i ten mecz. Szczerze powiedziawszy nie mogę się doczekać Neymara. Ten chłopak elektryzuje mnie tak mocno, że jak dotykam włosów, to czuję jak po zwykłym muśnięciu ich zaczynają wszystkie strzelać i trzeszczeć. Czy liga jest ogórkowa i łatwa? Mamy za rywala Real Madryt. Największy klub XX wieku. Nie ukrywam, iż obniżył on moralne standardy za pontyfikatu Portugalczyka, ale to już jest przeszłość. Teraz jest nowy sezon, i uwierzcie bądź też nie, ale nie ma trudniejszego przeciwnika na całym świecie, niż Królewscy. Po prostu nie ma. Barca i Real wzajemnie się napędzają, motywują i ulepszają. Gdyby nie było tej drugiej strony medalu, żaden z tych zespołów nie byłby tak wielki i świetny. Dobra, tyle z mojej strony. Liga rusza, poloneza czas zacząć!

0

Najmądrzejsza wypowiedź, jaką dzisiaj przeczytałem na owej stronie. Szacun , LeB!

0

Czekam na news, w którym Pep stwierdzi, że bawarskie pieczywo jest smaczniejsze od katalońskiego.

0

Alexis to piłkarz najbardziej noszony na rękach przez kibiców, a już na pewno tych polskich, i z tej strony. Przez te 2 sezony nie wykazał się niczym fascynującym, miał jedynie przebłyski, a większość skacze wraz z nim w ogień. Nie rozumiem tego fenomenu. Mi daleko do tak skrajnie subiektywnych opinii i uważam, że jeśli nie kopnie się sam w tyłek i zacznie grać na miarę Barcelony, to będzie trzeba powiedzieć mu do widzenia. Sezon prawdy przed nim - oby go nie zepsuł.

0

Widzę, że Tatuś jest najrozsądniejszy z całego barcelonismo. Gdzie wyrzucać 50 baniek za Luiza? Istna komedia. To samo z innymi Mangalami, jeśli ktoś zaśpiewa taką kwotę nie należy z nimi nawet dyskutować. Barcelona to nie szczerbata i zapracowana w polu dziewka, z której miastowi wydoją wszystko, co najlepsze, a ta jeszcze na samym końcu szczerze się uśmiechnie i podziękuje za satysfakcje i obcowanie z wielkim państwem. Są niegłupi obrońcy, którzy mogą w ciągu sezonu rozwinąć się do poziomu klasy światowej. Takich można zakupić znacznie taniej. Sakho, De Vrij, Alderweireld. Czego im brakuje? Gry na najwyższych szczeblach, o astronomiczne, piłkarskie stawki. Czy to ich wina czy może klubów, w których się kiszą, że nie mieli ku temu okazji? (z Sakho jest odrobinę inna historia, ale już nie chcę się na ten temat rozpisywać)

0

Felieton dobry, jasny i klarowny w swoim przekazie. Podpisuję się pod Twoimi słowami, Eoren. Mam nadzieję, że to ostatni artykuł o Thiago, Bayernie i Guardioli - przynajmniej przez jakiś szmat czasu.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?