FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Wygrana i 3 punkty zawsze cieszą i poprawiają nastrój, nawet z najgorszymi zespołami. Z drugiej strony bardzo nie cieszy gra defensywna i skuteczność. W pierwszej połowie nie istnieliśmy i niewiele brakowało by przegrać te połówke. Jeśli na Sanchez Pizjuan zagramy podobnie jak pierwszą połowe z Elche to jesteśmy w czarnej dupie! Dopóki nie wróci Araujo to będziemy tracić gole i przegrywać nawet ze słabeuszami. Współczuje Koemanowi, z gówna bata nie ukręcisz, niestety.
3
@BarcaInfo Nie ma się co dziwić. nadeszły czasy(ciężkie) post Bartomeuwskie. Zniszczyć klub można berdzo łatwo i szybko, teraz będziemy się odbudowywać latami!
0
Akurat ze stwierdzeniem iż przy prowadzeniu 2:0 nie zremisowalibyśmy, nie do końca się zgodze. Historia futbolu już nie takie rzeczy widziała. Skąd niby gwarancja że przeciwnik w przeciągu 5,6 czy 7 minut(mamy jeszcze czas doliczony) nie strzeli nam 2 goli? Jasne że rzadko to się zdarza ale jest to jednak naiwne podejście do futbolu. Tak czy inaczej trzeba mocno poprawić skuteczność bo jeśli tego nie zrobimy to nie będziemy wygrywać nawet z tzw. ogórkami a co dopiero w Lidze Mistrzów?
0
@kilanosio Jeśli nie gorsze, bo raczej nie lepsze. Z drugiej jednak strony to tak się nie pozbywa w niekulturalny sposób gościa, który bądź co bądź zapisał się mocno w historii klubu.
5
Z cyklu (nie)zapomniane mecze:
22 lutego 2006 r. Barça pokonała na Stamford Bridge Chelsea 2:1 w ramach 1/8 Ligi Mistrzów. Przed pierwszym starciem w Londynie stadion ,,The blues” ironicznie był nazywany ,,Stamford Beach”, gdyż murawa była niezwykle zaniedbana i spore połacie trawy posypano piaskiem. Wydawało się to celowym zabiegiem pana Mourinho , mającym na celu osłabienie atutów Blaugrany w grze piłką po ziemi. W 36 minucie meczu nastoletni wówczas Messi przeprowadził rajd prawym skrzydłem, ograł Robbena i został brutalnie sfaulowany przez Asiera del Horno. Sędzia Hauge nie zawahał się i wyrzucił za ten faul Baska z boiska. Pomimo osłabienia, to gospodarze wyszli na prowadzenie, gdy w 59 minucie do własnej siatki po rzucie wolnym trafił Thiago Motta. Za to w 71 minucie Barça wyrównała, również za sprawą bramki samobójczej, której sprawcą był John Terry. W 79 minucie zwycięskiego gola strzelił niezawodny Samuel Eto’o. Był to jednocześnie gol numer 300 w Pucharze Europy/Ligi Mistrzów. Rewanż na Camp Nou nie był aż tak udany, jednak remis 1:1 wystarczył do awansu do ćwierć finału.
Mieliśmy wówczas extra paczke, Marquez z Puyolem czyścili niemal wszystko a Ronaldinho z Eto’o i trochę już z Messim, dokonywali dzieła zniszczenia.
2
Superciekawostka:
W roku 1942 Sporting Lisbona pokonał w meczu ligowym FC Leca aż 14:0! Mało tego, to jeszcze dosyć znany w Portugalii(a zwłaszcza w Sportingu) napastnik Fernando Peyroteo strzelił w tym meczu... 9 goli! Ja tylko przypomne że był jeszcze lepszy napastnik od Peyroteo. Tym genialnym napastnikiem był Polak- Ernest Wilimowski, który w maju 1939 r. w wygranym meczu ligowym z Union Touring Łódź 12:1, ,,huknął" 10 goli!!! To jest absolutny rekord świata względem goli w jednym meczu na poziomie extraklasy(wówczas pierwszej ligi).
5
Ja bym osobiście nie wyrzucał Koemana po pierwszym sezonie. On i tak z tego szrotu maksymalnie wyciąga co może. Natomiast jeśli zarząd zdecydował by się go zwolnić to dla mnie najlepszą opcją było by objęcie stanowiska przez Pimiente, zaś na asystenta dobranie Xaviego.
4
@kakusus Generalnie masz racje, lecz pozostanie nam ter Stegen, de Jong, Pedri i Messi na przyzwoitym poziomie. I teraz co? reszte składu musimy dobrać z Barcy B. Uważasz ze to byłoby lepsze rozwiazanie i nie było by klęsk i wpadek? A przypominam że na konkretne transfery nie ma środków!
0
Koeman jest niewinny, prosze wypuścić go z aresztu La Rambli!
0
Na pocieszenie bardzo miłe wspomnienia z przed lat:
21 lutego 1954 r. FC Barcelona pokonała na Camp de Les Corts Real Madryt 5:1 w ramach 22 kolejki Primera Division. Blaugrana posiadała wówczas znakomitych piłkarzy, na czele z Kubalą i Cesarem Rodriguezem oraz legendarnego trenera Daucika, twórce ,,Barcelony 5 pucharów". Wprawdzie w tamtym sezonie nie udało się sięgnąć po najwyższe trofea, jednak udało się ponownie wygrać z Realem Madryt, tym razem 3:1 w półfinale pucharu Hiszpanii. Trzeba również wspomnieć iż w rozgrywkach pucharu Hiszpanii w barwach Dumy Katalonii debiutował świetny napastnik-Luis Suarez.
0
Skuteczność w tym meczu była koszmarna, lecz skoro silne Atletico(wszystkich zaskoczyło) przegrywa na Wanda z Levante do zera, no to trudno nazwać dzisiejszy remis jakąś tragedią. Zadecydował głupi niepotrzebny faul a że akurat popadło na Lenglet? Trudno...
0
@Ojciec5tkidzieci No ale przed samym meczem? :)
0
@Ojciec5tkidzieci A co to ma wspólnego z Barca?
0
@HarveySpecter Film niedostępny
Ten film zawiera treści należące do partnera LaLiga, który zablokował jego wyświetlanie w tej witrynie lub aplikacji.
0
Spokojnie, Kadyks nam nie podskoczy. Prawie rok czasu nie obstawiałem, więc dzisiaj postawiłem +3,5 gola. Mam przeczucie iż wygramy 4:0, ewentualnie 3:1
Vamos chłopaki!
1
Czy wiecie że...
128 lat temu założono AFA(Argentyński Związek Piłki Nożnej), pierwszy na świecie poza imperium Brytyjskim. Założycielem był Szkot Aleksander Watson Hutton, Absolwent Uniwersytetu z Edynburga, który został przyjęty do elitarnej szkoły St. Andrews i wprowadził do zajęć piłkę nożną a następnie założył własną szkołę – English Hight School, której uczniowie popularyzowali piłkę nożną.
1
Ciekawostki:
20 lutego 2010 r. Josep Guardiola rozegrał swój setny mecz na ławce rezerwowych jako trener FCB. Blaugrana pokonała wówczas Racing Santander 4:0 a największą gwiazdą wieczoru był młodziutki Thiago Alcantara-syn Mazinho, mistrza Świata z 1994 r. W pierwszych stu spotkaniach Guardiola zanotował aż 71 zwycięstw i był to drugi najlepszy wynik w historii klubu. Rekordzistą jest Helenio Herrera, który w pierwszych stu meczach wygrał 72 razy, tyle że Pep przegrał w tym samym czasie o 6 meczów mniej.
Swoją drogą ciekawe czy np. Xavi obejmując Barçe w przyszłości będzie w stanie dorównać Guardioli?
6
Z historii ,,naszego” klubu:
19 lutego 1922 r. rozpoczęto budowę słynnego stadionu Blaugrany: Camp de Les Corts. FC Barcelona kupiła za 960 tysięcy peset tereny na końcu ulicy Les Corts i 19 lutego 1922 rozpoczęła tam budowę nowego stadionu na 25 tysięcy osób, który zainaugurowano 20 maja tego samego roku. Później pojemność zwiększono do 30 tys., następnie dzięki małym trybunom po sześć siedzeń dostawionym tuż przy boisku – do 45 tysięcy, aż w końcu do 60 tysięcy. Wszystko przez ogromne zainteresowanie kibiców, zafascynowanych występami zwłaszcza takich zawodników jak Samitier, Alcântara, czy Zamora. Na początku boisko nie miało trawy, ale musiano ją posiać w 1926 roku w związku z wymaganiami Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Obiekt powstał około kilometra od zbudowanego trzy dekady później Camp Nou, pomiędzy istniejącymi do dziś ulicami Numancia, Travessera de les Corts, Vallespir i Marques de Sentmenat. W uroczystości uczestniczyło około 2,5 tys. kibiców, wśród nich Joan Gamper oraz przedstawiciele innych klubów katalońskich i hiszpańskich, między innymi Athleticu Bilbao i Realu Madryt. Pierwszy mecz przy Les Corts FC Barcelona rozegrała przeciwko drużynie Saint Mirren i zwyciężyła 2:1. Premierową bramkę zdobył nie kto inny jak Paulino Alcântara. Stadion przy Les Corts jest symbolem pierwszej złotej ery w historii Blaugrany, która trwała przez całe lata 20. Jest również symbolem niesamowitej ekspansji i rozwoju klubu, ponieważ musiał być cały czas rozbudowywany, ale i tak w pewnym momencie to okazało się niewystarczające więc postanowiono wybudować Camp Nou.
Ach ten legendarny Les Corts…
0
@Tomek54321 Owszem za przygotowanie fizyczne i motywacje odpowiada trener. Natomiast za selekcje wyboru trenera oraz takie a nie inne transfery odpowiada nie kto inny jak prezydent klubu. Jeśli ewidentnie sobie z tym nie radzi to powinien mieć honor i podać się do dymisji, nie czekając na protesty cules i zwoływanie wotum nieufności.
0
Pokłosie zarządzania klubem przez pana Bartomeu...
1
Oto pamiętna, wspaniała data w historii FC Barcelony:
17 lutego 1974 r. na Estadio Santiago Bernabeu, FC Barcelona pokonała Real Madryt w stosunku 5:0! Mecz ten jest uznawany za najlepsze spotkanie Johana Cruijffa w koszulce Blaugrany. W dniu spotkania było bardzo zimno i widzowie zajeli jedynie 1/3 pojemności stadionu. Przez pół godziny pojedynek był wyrównany. Ostatni kwadrans pierwszej połowy należał jednak do gości. Dwa gole strzelili: Asensi i Cruijff. W dodatku sędzia nie uznał Barcie jeszcze jednego prawidłowo strzelonego gola. Po przerwie Azulgrana strzeliła kolejne 3 gole autorstwa: ponownie Asensiego, Juana Carlosa i Sotila. W dodatku Rexach nie wykorzystał trzech stuprocentowych okazji na podwyższenie wyniku. Trener Realu-Molowny, żałował okazji Velazqueza w pierwszych minutach spotkania, gdyż wtedy ,,mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej”. Natomiast Rinus Michels żartował sobie: ,,Takie liczby można zobaczyć tylko w bankach”, odpowiadając tym na pytanie czy Cruijff stanowi 80 % siły jego zespołu.
Swoją drogą czy my cules dożyjemy jeszcze ,,Manity” na Bernabeu?
1
@parpe Zdajesz sobie sprawe że na te chwile mamy tylko 2 piłkarzy poziomem klasy światowej? To ter Stegen i Messi, reszta to piłkarze przeciętni. Dwoma piłkarzami nigdy nic nie wygrasz, co najwyżej pojedyncze mecze, takie jak z Alaves!
7
Blaugranie kibicuje od 2004 r. Wówczas prezydentem był już Laporta, lecz kilka lat wcześniej Barcą rządził niejaki Josep Nunez. Rządził zdecydowanie za długo a czy rządził sprawnie i uczciwie? No raczej nie, skoro socios opowiedzieli się za głosowaniem nad wotum nieufności wobec niego. W efekcie Nunez sam podał się do dymisji. Do czego zmierzam? Po wczorajszym meczu szukamy winnego tej ,kompromitacji'. Otóż winnego nie ma już w ,,naszym" klubie i chyba nie da się go pociągnąć do odpowiedzialności za to wszystko co nam zostawił. Tak, tak to co teraz widzimy to są owoce prezydentury pana Bartomeu. Tymi owocami są takie a nie inne transfery, również trenerów, niewykorzystywanie szkółki La Masia oraz długi(w tym oczywiście wysokie pensje i najróżniejsze klauzule). To się kiedyś jeszcze zmieni na dobre ale nie prędko, a po drugie Messiego już w FCB nie zobaczymy.
1
Czy wiecie że…
16 lutego 1998 r. ogłoszono głosowanie nad wotum nieufności wobec prezydenta Nuñeza. Referendum odbyło się z inicjatywy organizacji Elefant Blau założonej 14.12.1997 r. przez Joana Laporte i Sebastiana Rocę. Jej członkowie potępiali rządy Nuñeza i chcieli udowodnić że klub popadł w ogromne długi. W styczniu 1998 Elefant Blau udało się zebrać ponad 6 tysięcy podpisów co było podstawą do organizacji głosowania przeciwko prezydentowi. Instytucja krytykowała odejście Ronaldo, słabą pracę z wychowankami, wysoką pożyczkę, którą zaciągnął klub oraz wypłacenie firmie Kappa wyższego odszkodowania za zerwanie umowy niż to wynikało z porozumienia. Elefant Blau nie zgadzała się również na liczne przywileje ze strony klubu dla przestępczych grup kibicowskich, wypominała brak budowy obiecanego miasteczka sportowego i alarmowała iż zarząd chce ograniczyć prawa socios. Działacze klubu bronili się twierdząc że nie powinno się przeprowadzać głosowania z przyczyn formalnych. Negowali również większość zarzutów, twierdząc iż Zgromadzenie Generalne wyraziło zgode na pożyczkę, wniosek nie precyzuje o jakie grupy kibicowskie chodzi a transfer Ronaldo nastąpił z winy poprzedniego zarządu(choć ówczesnym prezydentem był także Nuñez). 6 marca socios opowiedzieli się za pozostawieniem władz klubu ale rok później, również dzięki działalności Elefant Blau, Nuñez podał się do dymisji. Organizacja wystawiła do wyborów Lluisa Bassata, który przegrał jednak z Joanem Gaspartem. Po tym wydarzeniu niespodziewanie Elefant Blau uległa rozwiązaniu.
Jak widzieliśmy przy okazji prezydenta Bartomeu, dzisiejsi socios także przybierali się do usunięcia ,Bartka’, jak pies do jeża! Przecież można to było zrobić znacznie wcześniej. Ba! To nawet było obowiązkiem wobec klubu tak postąpić.
0
@KORTIS Tak, Marco Van Bastena na początku lat 90-tych. Jeśli się nie myle to Cruijff chciał go ściągnąć...
0
Obydwa zespoły są osłabione i obydwa grają poniżej oczekiwań(wyjątkiem mecz z Alaves). Z tą tylko różnicą że Barca jest w tzw. sezonie przejściowym, o nie ustabilizowanym składzie i formie. W tym dwumeczu może się zdarzyć dosłownie wszystko. Jednak uważam że jeśli na Camp Nou nie wygramy różnicą co najmniej dwóch goli(najlepiej 2:0) to w rewanżu przegramy i odpadniemy, zwłaszcza jeśli na ten rewanż zdążą się wykurować Di Maria i Neymar. Tym bardziej że nie możemy jeszcze liczyć na Pique i Fatiego a szkoda bo na tę chwile szanse są 50/50
1
Kalendarium:
14 lutego 1953 r. urodził się Hans Krankl, austriacki napastnik. Do Barcelony przybył w 1978 r. i w pierwszym sezonie gry zdobył Trofeo Pichichi dla najlepszego snajpera La Liga(29 goli). Z FC Barceloną sięgnął po Puchar Zdobywców Pucharów. Na krótko przed finałem tego pucharu, miał wypadek samochodowy, w którym poważnie ucierpiał. Mimo kłopotów ze zdrowiem zdecydował się zagrać w finale i nawet strzelił decydującego gola w dogrywce. W kolejnym sezonie Krankl zaczął grać gorzej i popadł w konflikt z trenerem. ,,Moim jedynym problemem jest trener Joaquim Rife, który wymagał ode mnie rzeczy nadprzyrodzonych”- żalił się później Hans. W styczniu 1980 r. opuścił więc Blaugrane i wyjechał do Austrii. Po kilku miesiącach gry w ojczyźnie stwierdził iż może wrócić do Barcelony jeżeli zmieni się trener i znacząco wzmocni się drużyna. Krankl wrócił więc na krótko do Barcelony lecz tylko na początek sezonu 1980/81 po czym na dobre pożegnał się z Dumą Katalonii.
1
Pomimo braku Pique, Fatiego, Coutinho, Araujo czy Roberto to dzisiejsze zwycięstwo jest obowiązkiem ,,naszej drużyny". Remis będzie dużym rozczarowaniem, natomiast ewentualna porażka to już będzie kompromitacja, do której wierze że nie dojdzie. Nawet Busquets nie jest w stanie aż tak nam zaszkodzić żebyśmy przegrali na Camp Nou!
7
Feliz cumpleaños Rafa!
13 lutego 1979 r. w Zamorze urodził się Rafael Marquez Alvarez, bez wątpienia najlepszy meksykański defensor jaki grał w FC Barcelonie. Rafa jest wychowankiem Atlasu Guadalajara. To właśnie w tym klubie zaliczył debiut w lidze meksykańskiej mając niewiele ponad 17 lat. Po spędzeniu trzech lat w klubie z Guadalajara, Rafael postanowił przenieść się na Stary Kontynent. Jako jeden z pierwszych po usługi młodego defensora zgłosił się madrycki Real. Jednak zawodnik sam odrzucił możliwość przejścia do zespołu Królewskich, co nie zbyt spodobało się działaczom Atlasu. Jednak oferta AS Monaco została zaakceptowana zarówno przez piłkarza i jego klub. W debiutanckim sezonie w Europie Marquez wraz z AS Monaco wygrał mistrzostwo ligi francuskiej oraz Superpuchar Francji pokonując Nantes. Rafa był filarem zespołu na udokumentowanie, czego otrzymał tytuł dla najlepszego obrońcy sezonu 1999/2000. Na koniec swojej przygody z ligą nad Sekwaną Marquez i jego Monaco zdobyło Puchar Ligi. Meksykanin znów postanowił skorzystać z lawiny ofert transferu spływających na biurko dyrektora sportowego klubu z Monaco. Wybrał FC Barcelonę. Postanowił pomóc odbudować potęgę Blaugrany po kilku latach marazmu. Łącznie w klubie z Księstwa Meksykanin wystąpił w 87 meczach i strzelił 5 goli. W lipcu 2003 roku Marquez podpisał czteroletni kontrakt z Azulgraną i zarezerwował sobie koszulkę z numerem 4. Barcelona przelała na konto AS Monaco 5, 25 miliona Euro i Rafa stał się pierwszym reprezentantem Meksyku w klubie z Camp Nou. Przybycie do klubu wychowanka Atlasu pozostało w cieniu transferu Ronaldinho Gaucho z PSG za 38 milionów Euro. W debiutanckim sezonie w barwach Dumy Katalonii Rafael rozegrał dwadzieścia jeden spotkań. Pierwszy występ ligowy przypadł 9 sierpnia 2003 roku w spotkaniu z Sevillą CF (1:1). W sezonie 2003/2004 pod wodzą Franka Rijkaarda i z Marquezem w składzie FC Barcelona wywalczył tytuł wicemistrza Hiszpanii. W kolejnej odsłonie sezonowych realiów Meksykanin musiał przystosować się do gry na pozycji defensywnego pomocnika. Gra na tej pozycji nie była mu obca, gdyż występował na niej w reprezentacji i AS Monaco. Przyczyną przesunięcia Rafy do drugiej linii była plaga kontuzji w pierwszym zespole. Przewlekłe urazy leczyli Thiago Motta, Edmílson oraz Gerard López. Jednak losowe przeciwności nie pokrzyżowały planów Azulgranie. FC Barcelona wywalczyła tytuł mistrza w sezonie 2004/2005. Był to pierwszy tytuł Rafy na Camp Nou. Barcelona powróciła na szczyt po sześciu słabszych sezonach. Rafael rozegrał trzydzieści cztery spotkania w lidze, sześć w Lidze Mistrzów i zdobył trzy gole. A to był dopiero początek dobrych czasów dla zawodnika. W następnym sezonie Blaugrana po cudownej grze obroniła prym w La Liga i wygrała po raz drugi w historii Ligę Mistrzów pokonując w paryskim finale Arsenal Londyn (2:1). Rafael bezsprzecznie obok Carlesa Puyola dzielił i rządził w obronie Barcelony, ale rozegrał tylko dwadzieścia pięć spotkań w lidze gdyż miał problem z kontuzją stopy. W formie wdzięczności klub zaproponował Marquezowi nowy kontrakt. Nowa umowa obowiązywała do 30 czerwca 2010 roku. Kolejne dwa sezony były bardzo słabe w wykonaniu Rafy, w dodatku nie opuszczał go pech i kontuzje. W sezonie 2006/2007 wystąpił tylko w dwudziestu jeden z trzydziestu ośmiu spotkaniach La Liga. W kolejnym sezonie poprawił swój wynik z przed roku o jedno spotkanie. Coraz głośniej zaczęto mówić o końcu przygody Marqueza z Dumą Katalonii. W prasie pojawiały się różne spekulacje transferowe. Najczęściej mówiono o Atletico Madryt. Jednak objęcie przez Josépa Guardioli roli szkoleniowca pierwszego zespołu oraz szczera rozmowa z zawodnikiem wpłynęła na zmianę decyzji Marqueza. Postanowił pozostać i powalczyć o miejsce w drużynie. Okazało się to świetnym posunięciem. Znów z Puyolem stworzył duet stoperów, którego było bardzo trudno pokonać. Wysoka forma Meksykanina była jednym z największych zaskoczeń sezonu 2008/2009. Guardiola pozwolił grać Rafaelowi tak jak lubi. Wyprowadzał piłkę z linii obronnej, decydował o rozegraniu ataku pozycyjnego, rozrzucał długie podania na skrzydła. Od zawsze wychowanek Atlasu charakteryzował się wizją gry, jednak jeszcze nigdy nie miał tak dużej roli w rozgrywaniu akcji ofensywnych. Do pełni szczęścia w sezonie, w którym Barça wygrała potrójną koronę (wygrała Ligę Mistrzów, La Ligę oraz Copa del Rey) zabrakło zdrowia. Marquez zerwał więzadło krzyżowe w kolanie 28 maja 2009 w meczu z Chelsea Londyn. Uraz wyłączył go z gry na pięć miesięcy. W międzyczasie, gdy Meksykanin się kurował jego koledzy z zespołu wywalczyli przed rozpoczęciem sezonu 2009/2010 Superpuchar Hiszpanii oraz Superpuchar Europy. Systematycznie obrońca nadrabiał braki spowodowane kontuzją i już w trakcie sezonu znów stał się filarem defensywy Blaugrany. Marzeniem Marqueza jest zakończyć karierę w Katalonii. Piłkarz sam w wywiadach i swoją postawą utożsamia się z klubem i podkreśla swoje przywiązanie do barw. Jednak możliwa jest opcja wyjazdu Rafy do MLS lub powrót do meksykańskiej ligi na ostatnie lata gry. Z opcji transferu do ligi MLS Rafa był zmuszony skorzystać, ponieważ w swoich planach nie uwzględniał go Pep Guardiola. 31 lipca 2010 roku, FC Barcelona doszła do porozumienia w kwestii rozwiązania kontraktu piłkarza, który kilka dni później oficjalnie podpisał umowę z New York Red Bulls. Rafael Marquez jest uważany za najwybitniejszego obrońcę rodem z Meksyku i obok Hugo Sáncheza najlepszego w historii piłkarza z kraju Azteków. Zawsze imponował elegancją w grze, pewnością w interwencjach, umiejętnościami ofensywnymi kapitalnie gra głową przy niezbyt imponujących warunkach jak na stopera.. Porównywany do Franza Beckenbauera oraz Ronalda Koemana. Podobnie jak Holender Marquez również świetnie wykonuje stałe fragmenty gry – szczególnie rzuty wolne. W 2008 roku wygrał towarzyski turniej rozgrywany w Seattle z pulą nagród ponad milion dolarów. W wykonywaniu wolnych pokonał min. Lionela Messiego, Ronaldinho Gaucho, Davida Beckhama i wielu innych piłkarzy. Grając w Dumie Katalonii Rafa zdobył dwukrotnie Lige Mistrzów, 4-krotnie mistrzostwo Hiszpanii, puchar Hiszpanii, 3-krotnie Superpuchar Hiszpanii, Superpuchar Hiszpanii oraz Klubowe Mistrzostwo Świata.
Za wszystko pięknie dziękujemy!
Ku pamięci wielkich legend:
13 lutego 1964 r. w Barcelonie zmarł Paulino Alcantara. Do czasu pojawienia się Kubali i Messiego, był to fenomen i geniusz w jednym. O istnieniu takiego piłkarza powinien wiedzieć każdy cule bez wyjątku. Filipińczyk miał równo 15 lat, 4 miesiące i 15 dni kiedy zadebiutował w barwach Dumy Katalonii. Jest on najmłodszy piłkarzem jaki debiutował w Dumie Katalonii. Mało tego, w debiucie ustrzelił hattricka a Barça pokonała wówczas Catala SC 9:0! Paulino w ciągu swojej gry dla Blaugrany strzelił 369 goli w 357 meczach! Paulino Alcantara został pochowany na cmentarzu w dzielnicy Les Corts, gdzie spoczywają także inni wielcy barcelońscy piłkarze, jak Josep Samitier, Cesar Rodríguez, Ladislau Kubala, czy charyzmatyczny bramkarz Javier Urruticoechea. Ceremonia jego pogrzebu była szczerym wyrazem bólu Barcelończyków. Więcej opisze przy okazji debiutu Paulino w FCB, czyli 25 lutego.
0
Feliz cumpleaños panie Jose!
11 lutego 1963 r. urodził się Jose Mari Bakero, pomocnik, jedna z legend FC Barcelony. W 1988 r. do stolicy Katalonii ściągnął go Johan Cruijff i uczynił go czołową postacią swojej drużyny. Bakero jest jednym z niewielu piłkarzy, którzy zdobyli 6 tytułów mistrzowskich i to w dwóch różnych klubach(2 w Realu Sociedad i 4 w FCB). W czasie całej swojej kariery, Bakero cechowała cechowała niesamowita wola walki. Jose umiał poderwać zespół do lepszej gry, co na trybunach trudno było uchwycić. Bakero nie tylko wspomagał kolegów mentalnie lecz również potrafił wykonywać kluczowe podania otwierające zawodnikom droge do bramki. Najważniejszym trafieniem Jose Bakero był gol z 6 listopada 1991 r. przeciwko FC Kaiserslautern, dający awans Blaugranie do fazy grupowej Ligi Mistrzów i w efekcie późniejszy tryumf w tych rozgrywkach. Jose Mari do dziś obok swojego partnera ze środkowej formacji-Josepa Guardioli, jest jednym z symboli legendarnego ,,Dream Teamu”.