FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
14
Rozejm Bożonarodzeniowy:
I wojna światowa. Oddziały alianckie i niemieckie toczyły walkę pozycyjną. Zajmowały umocnione pozycje w okopach i zasiekach. Pomiędzy nimi znajdowała się tzw. ziemia niczyja, nad którą, jak wskazuje nazwa, nikt nie miał kontroli. Przesunięcie frontu było trudne. Całość działań przebiegała bardzo powoli. Cały świat naiwnie wierzył, że wojna zakończy się wraz z nastaniem świąt. Bez przerwy ginęły tysiące ludzi. W dzień Bożego Narodzenia 1914 roku doszło jednak do niesamowitego wydarzenia. Zawiązano krótki rozejm i rozegrano mecz. Wszystko zaczęło się na froncie zachodnim w okolicach belgijskiego miasta Ypres. Przestano strzelać i zapadła niespodziewana cisza. W noc wigilijną zaczęły bratać się pierwsze oddziały obu stron konfliktu. Słychać było śmiechy i muzykę. Nie nastąpił upragniony koniec wojny, ale doszło przynajmniej do tymczasowego rozejmu. Na chwilę walczący żołnierze przestali być maszynami do zabijania. Stali się znów ludźmi. Zaczęli wychodzić z okopów i szczerze witać się ze swoimi wrogami. Wymieniali się podarkami, składali sobie świąteczne życzenia. Niemieccy żołnierze zaczęli również przyozdabiać swoje okopy w świątecznym stylu. Nie wszyscy do końca rozumieli, co się tam wyprawia. W niektórych miejscach frontu rozejm nie został uznany i prowadzono dalej walki. Brytyjski kapitan CI Stockwell, chcąc zignorować dobry nastrój Niemców, próbował desperacko wykonywać wydane rozkazy. Zmienił jednak zdanie, kiedy jego sierżant poinformował go, że wrogowie wyszli z okopów, są nieuzbrojeni i znajdują się idealnie na celowniku. Nie strzelajcie, nie chcemy już dzisiaj walczyć. Przyślemy wam trochę piwa – krzyczeli żołnierze jednego z saksońskich pułków. Obie strony ustaliły także, iż pochowane zostaną ciała żołnierzy, które znajdowały się na ziemi niczyjej. ,,W dzień Bożego Narodzenia Niemcy postanowili że nie zostanie oddany już żaden strzał. Byli już zmęczeni wojną. Przysłali mi paczke cygar i pudełko papierosów. W zamian za niemiecką gazete dałem im kopie naszego ,,Le Petit Parisien”- głosi fragment listu jednego z francuskich żołnierzy. Do tego typu wymian doszło jeszcze wielokrotnie. Na ziemi niczyjej zdecydowano się do tego rozegrać mecz piłki nożnej!
,,Futbol! Futbol na ziemi niczyjej na litość boską! Uwierzylibyście? Nie mieliśmy najlepszego boiska ale to musiało się wydarzyć. Mieliśmy dwie bramki, piłke i dwa zespoły. Czy potrzeba było czegoś jeszcze?”- pytał w swoich wspomnieniach żołnierz walczący po stronie niemieckiej. Rozpoczął się mecz. Jak podkreślali żołnierze, był to dziwny jak i piękny widok. Śmiertelni wrogowie stali się na jakiś czas przyjaciółmi. Rozegrali bardziej mecz towarzyski niż baraż o awans na mistrzostwa świata. Uczestnicy się uśmiechali. Zapomnieli o wojnie i o tym, jaki jest ich cel. Liczyły się święta i okrągły przedmiot. ,,Nie było łatwo grać na zamarzniętym błocie ale kontynuowaliśmy grę. Nie mieliśmy sędziego”- opisywał mecz kolejny z niemieckich żołnierzy. Chociaż większość graczy nie była w stanie się komunikować, bo mówili w różnych językach, to udało im się znaleźć ten wspólny dzięki futbolowi. Nie zagrały ze sobą dwie jedenastki. W spotkaniu wzięło udział 70 Niemców i 50 Anglików, a zmagania odbywały się wzdłuż całej linii frontu. Mecz dobiegł końca, kiedy piłka przebiła się na wystającym drucie kolczastym. 1 stycznia 1915 roku anonimowy major poinformował brytyjskie „The Times”, że Niemcy zwyciężyli 3:2. Rezultat potwierdzono jeszcze w relacjach wielu żołnierzy. Wobec bardzo rozległego placu gry, taka zgodność może trochę dziwić. Sugeruje się, że wszystkie wspomnienia uczestników mogą odnosić się jednak do mitycznego meczu, który nigdy nie miał miejsca. Mity są jednak dużo silniejsze niż fakty. Po latach sami Anglicy bardzo chętnie wracają wspomnieniami do tamtych dni i świętują to wydarzenie. Robią to pomimo tego, że bardzo nie lubią wracać do jakichkolwiek porażek z Niemcami. Tu liczy się jednak zupełnie co innego, bo jest to wyjątkowa to historia. W niektórych miejscach frontu rozejm trwał aż do 3 stycznia. Do końca I wojny światowej nie doszło już niestety do tego typu wydarzeń. W setną rocznicę rozejmu bożonarodzeniowego UEFA postanowiła upamiętnić tę historię specjalnym filmem. Wzięły w nim udział takie postacie jak: Michel Platini, Sir Bobby Charlton, Didier Deshamps, Gareth Bale, Philip Lahm czy też Wayne Rooney. Starsi piłkarze wcielili się w rolę narratorów a młodsi przeczytali listy żołnierzy, które cytowane są w tym tekście.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Zapomniane legendy futbolu:
26 grudnia 1909 r. urodził się Oldřich Nejedlý, czeskim piłkarz, który grał jako napastnik i jest uważany za jednego z najwybitniejszych graczy Czechosłowacji. Był królem strzelców mistrzostw świata w 1934 roku. Nejedlý przez całą swoją karierę grał w Sparcie Praga. Strzelił 162 ligowe gole w 187 meczach, zdobywając cztery mistrzostwa czechosłowackiej pierwszej ligi w 1932, 1936, 1938 i 1939 roku, dodając Puchar Mitropa w 1935 roku. Strzelił także 18 goli w 38 meczach dla SK Rakovník (1943, 1944 i 1946), co daje mu łącznie 180 goli w lidze w 225 meczach. Dla Czechosłowacji Nejedlý strzelił 29 goli w 44 meczach. Został odznaczony Brązową Piłką na Mistrzostwach Świata 1934 roku jako trzeci najwybitniejszy zawodnik turnieju i został wybrany do Drużyny Gwiazd turnieju. Rozegrałby więcej meczów i strzeliłby znacznie więcej goli dla Czechosłowacji, gdyby nie złamał nogi na mundialu w 1938 roku, co skutecznie zakończyło jego międzynarodową karierę. Był uczestnikiem dwóch mistrzostw świata, w 1934 we Włoszech i 1938 we Francji. Nejedlý był najlepszym strzelcem mistrzostw świata w 1934 roku z pięcioma golami. Zostało to oficjalnie uznane przez FIFA od listopada 2006 roku, ponieważ początkowo przyznano mu tylko cztery, co czyni go wspólnym najlepszym strzelcem z Angelo Schiavio i Edmundem Conenem. Na mundialu w 1938 strzelił z kolei 2 gole. Nejedlý zmarł w 1990 roku, w wieku 80 lat, podczas rozgrywania Mistrzostw Świata FIFA 1990, turnieju, który jako edycja z 1934 roku również odbywał się we Włoszech.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
10
Ku pamięci Katalońskich legend:
26 grudnia 1943 r. odbył się mecz w hołdzie Antonio Franco. FC Barcelona zagrała wówczas na ,,Camp de Les Corts” z Realem Madryt. Do zakończenia II wojny światowej obie drużyny aż 26 razy spotykały się w meczach towarzyskich. Tamten ,,Klasyk” toczył się w atmosferze, o którą trudno w dzisiejszych czasach. Mimo zwycięstwa Katalończyków 4:0 obie drużyny były zadowolone ze spotkania. ,,Widziałeś to! Futbol to ma. Pasjonuje tłumy i ekscytuje kibiców, którzy żyją w wielkim napięciu, oczekując na końcowy rezultat. Jesteśmy żywiołowymi Latynosami ale jeżeli szlachetność napotyka szlachetność, umiemy się przyjąć z otwartymi ramionami”- zachwycał się atmosferą Santiago Bernabeu, prezydent Realu. ,,Nie spodziewałem się takiego wspaniałego pożegnania. Nie zasługiwałem na tyle jako zawodnik, mecz był również ważny dla obu drużyn. Dziękuje obu zespołom i kibicom, którzy zawsze traktowali mnie wspaniale”- powiedział żegnający się z futbolem Antonio Franco, pomocnik Barçy w latach 1934-43 i kapitan klubu w ostatnich latach kariery. Być może i tak właśnie było w ten świąteczny grudniowy dzień, jednak ja osobiście nie wierzę Bernabeu w te słowa o szlachetności wobec Dumy Katalonii, zwłaszcza po tym co się wydarzyło tego samego roku 13 czerwca na Estadio Chamartin w Copa del Generalismo. Kto nie wie o co chodzi, bądź słabo się orientuje, to polecam przeczytać książke ,,Barça. Życie, pasja, ludzie”, a jeszcze lepiej książke ,,FC Barcelona Real Madryt Wojna światów” a w niej rozdział ,,Skandal”.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
9
Argentina Campeon!
25 grudnia 1925 r. Argentyna remisuje w Buenos Aires z Brazylią 2:2 po golach Cerrottiego w 31 minucie i Seaone w 55 minucie, w 6 meczu 9-tej edycji Copa America. Tym samym Albicelestes sięgają po raz drugi w historii po mistrzostwo Ameryki Południowej wyprzedzając Brazylię o 2 punkty. Natomiast królem strzelców zostaje wspomniany Manuel Seoane, który strzelił 6 goli w 4 meczach, co stanowiło wówczas rekord Copa America.
@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
10
Piłkarze z największą liczbą Złotych Butów w historii:
Kto zdobył najwięcej Złotych Butów w historii? W latach 1968-1990 prestiżowy francuski dziennik L' Équipe przyznawał tę nagrodę najlepszemu strzelcowi w Europie (licząc tylko gole ligowe). Następnie trofeum przyznawano w ramach „European Sports Magazines”. Eusébio był pierwszym piłkarzem, który zdobył Złotego Buta w sezonie 1967-1968. Legendarny portugalski napastnik strzelił imponujące 42 gole dla Benfiki. W tamtym czasie jednym z jego głównych rywali był Niemiec Gerd Müller, który dwukrotnie był królem strzelców w Europie (1969-1970 i 1971-1972). Eusébio wyrównał ten rekord, powtarzając ten wyczyn w sezonie 1972-1973. Inne znane nazwiska, które zdobyły dwa Złote Buty w trakcie swojej kariery to: Dudu Georgescu, Fernando Gomes, Ally McCoist, Mario Jardel, Thierry Henry, Diego Forlán, Luis Suárez i Robert Lewandowski. Jako ciekawostkę warto zwrócić uwagę na nazwisko Rodiona Camataru. Rumun został koronowany na najlepszego strzelca Europy w sezonie 1986-1987. Jednak w 1990 roku został zdyskwalifikowany z powodu wykrycia licznych nieprawidłowości w rumuńskiej lidze w tym sezonie. Jako ciekawostkę warto zwrócić uwagę na nazwisko Rodiona Camataru. Rumun został koronowany na najlepszego strzelca Europy w sezonie 1986-1987. Jednak w 1990 roku został zdyskwalifikowany z powodu wykrycia licznych nieprawidłowości w rumuńskiej lidze w tym sezonie.
Oczywiście niekwestionowanymi liderami są Lionel Messi i Cristiano Ronaldo . Messi ma na swoim koncie sześć Złotych Butów, co czyni go liderem wszech czasów w rankingu. Jest również rekordzistą pod względem strzelenia 50 bramek dla FC Barcelona w jednym sezonie La Liga. Co więcej, „La Pulga” jest jedynym piłkarzem, który zdobył to trofeum trzy lata z rzędu (2016-2017, 2017-2018, 2018-2019). Cristiano Ronaldo z kolei ma w swojej gablocie cztery Złote Buty, co plasuje go na drugim miejscu po największym rywalu.
Piłkarze z największą liczbą Złotych Butów w historii:
Lionel Messi: 6 trofeów (2010, 2012, 2013, 2017, 2018, 2019) Cristiano Ronaldo: 4 trofea (2008, 2011, 2014, 2015) Robert Lewandowski: 2 trofea (2021 i 2022) Luis Suárez: 2 trofea (2014 i 2016) Diego Forlán: 2 trofea (2005 i 2009) Thierry Henry: 2 trofea (2004 i 2005) Mario Jardel: 2 trofea (1999 i 2002) Ally McCoist: 2 trofea (1992 i 1993) Fernando Gomes: 2 trofea (1983 i 1985) Dudu Georgescu: 2 trofea (1975 i 1977) Eusebio: 2 trofea (1969 i 1973) Gerd Müller: 2 trofea (1970 i 1972)
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
10
Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:
25 grudnia 1922 r. urodził się Felix Loustau, legendarny lewoskrzydłowy. 8-krotny mistrz Argentyny oraz 3-krotny pod rząd zdobywca Copa America(1945, 1946 oraz 1947). Felix Loustau, na którym nie poznano się w Racingu, usiłując uczynić z niego pomocnika, swe powołanie znalazł w 1942 r. na lewym skrzydle River Plate. Grał tam bez przerwy do 1957 roku, aby u schyłku wspaniałej kariery wylądować w Estudiantes de la Plata. Współtworzył dwie fenomenalne piątki napadu. Najpierw w latach 40-tych niepowtarzalną ,,La Maquina”(maszyne) River: Muñoz, Moreno, Pedernera, Labruna, Loustau. W sezonie 1947 Pedernere zastąpił pewien młodzian o nazwisku… di Stefano. Potem w latach 50-tych niewiele słabszą formacje: Vernazza-Sivori-Walter Gomez-Labruna-Lustaou. W lidze strzelił równo 101 goli a wypracował ze cztery lub pięć setek. Nazywano go ,,Magiem”, ,,Czarodziejem piłki” lub po prostu ,,Chaplinem”. Był zawodnikiem wprost genialnym i choć południowcy celują w skłonności do patosu, w tym przypadku określenie ,,jugador genial” trafiało w samo sedno. Dryblował z wdziękiem baletmistrza a jego centry miały dokładność milimetrową. Piłki podawał kolegom a raczej wykładaj je na zlotej tacy. Zarazem grał zawsze dla zespołu, w razie potrzeby skutecznie wspomagając obrone. Dla wielkiego Di Stefano, dla Menottiego i niemal wszystkich autorytetów pamiętających jego czasy był i jest niedościgłym ideałem skrzydłowego…
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
10
Absolutna premiera Dumy Katalonii w europejskich pucharach:
Zdajecie sobie sprawę że Barça 25 grudnia 1955 r. rozegrała swój pierwszy mecz w europejskich pucharach? Otóż 70 lat temu FC Barcelona rozgrywała spotkanie z reprezentacją Kopenhagi w ramach ćwierćfinału Pucharu Miast Targowych. Było to trzecie w kolejności spotkanie pierwszej edycji tych rozgrywek w historii. Mecz z Kopenhagą odbył się na słynnym ,,Camp de Les Corts” przy komplecie 35 tys. widzów a Blaugrana wystąpiła o dziwo w czarnych koszulkach, białych spodenkach i z herbem miasta Barcelony na piersi. O poziomie przeciwników niech świadczy fakt iż rzut karny wywalczył dla nich 18-letni Andersen, gracz z trzeciej ligi duńskiej. Mecz zakończył się zdecydowanym zwycięstwem gospodarzy 6:2 a pierwszego oficjalnego gola dla Barçy w europejskich pucharach(drugiego w kolejności również) strzelił w 8 minucie napastnik Esteban Areta z podania Kubali. Pozostałe gole strzelili: Justo Tejada(2), Ramon Villaverde oraz wspomniany już Ladislao Kubala. Tą pierwszą edycje rozgrywek, trwającą 2 lata, wygrała rzecz jasna Duma Katalonii.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
10
Nie tylko dla prawdziwych cules:
W latach 20-tych poprzedniego wieku teren na wzgórzu Montjuic, gdzie mieścił się kamieniołom, został odpowiednio przystosowany, żeby wybudować na nim stadion piłkarski Estadi Catala(jak oficjalnie go nazwano) mogący pomieścić 35 tys. osób. Projekt ten powstał w wyniku kandydowania Barcelony do zorganizowania Igrzysk Olimpijskich w 1924 roku. W ramach kampanii na rzecz organizacji igrzysk, 25 grudnia 1921 r. Barça rozegrała mecz inauguracyjny przeciwko Sparcie Praga w obecności 30 tys. widzów, którzy wypełnili trybuny nowego stadionu i setek pozostałych, śledzących boiskowe wydarzenia z pobliskich wzgórz. Według ówczesnych relacji, tamtego świątecznego dnia futbol przestał być dyscypliną marginalną, a stał się sportem masowym. Sam Samitier zabrał głos w tej sprawie: ,,Zawsze uważałem iż wizyta Sparty była decydująca dla katalońskiego futbolu. Od tamtej chwili liczba widzów rosła z dnia na dzień”. Podczas inauguracji stadionu na trybunach obecny był ówczesny burmistrz miasta, Antoni Martinez, któremu towarzyszył między innymi prezydent Mancomunitatu i przewodniczący Parlamentu. W tamtym towarzyskim meczu ze Spartą, które prowadził sędzia Bru, Blaugrana wystawiła taki oto skład: Zamora, Planes, Martinez Surroca, Torralba, Sancho, Samitier, Vinyals, Vicente Martinez, Josep Gracia, Sagi Barba oraz ówczesny kapitan Paulino Alcantara. W doliczonym czasie gry Sparta zdołała pokonać Barçe 3:2, lecz następnego dnia rozegrano mecz rewanżowy, który zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0, po golach Planesa oraz Alcantary z rzutu karnego.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@Safrani Dziekuje ślicznie i Tobie również zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia.
4
Życzymy Wam, żeby najlepsze prezenty trafiły do Waszej szatni a śnieg zasypał Was jak serpentyny rzucane z trybun. Żeby na Waszym wigilijnym stole było 11 potraw, ustawionych w systemie 1-4-4-2. Żeby los zesłał Wam sędziego, który doliczy Wam trzy minuty podczas świątecznych przygotowań. Żeby system VAR nie musiał rozstrzygać, kto spalił świątecznego karpia.
9
Ocalić od zapomnienia:
24 grudnia 1899 r. Duma Katalonii po raz pierwszy w swojej historii wygrała mecz i po raz pierwszy strzeliła gole. To był towarzyski mecz z FC Catala rozgrywany na tym samym obiekcie co premierowe spotkanie z angielską colonią(8 grudnia 1899) a mianowicie na ,,Velodrom de la Bonanova”, znajdującym się pośrodku toru wyścigowego w dzielnicy Bonanova. Mecz zakończył się zwycięstwem Blaugrany 3:1 a pierwsze dwa gole zdobył nie kto inny jak sam legendarny Joan Gamper! Trzeciego gola dołożył Katalończyk angielskiego pochodzenia Ernest Witty. Drugi mecz w historii był już trochę lepiej zorganizowanym wydarzeniem a do tego Barça wzmocniła się pozyskując w ramach jedynego w historii klubu autentycznie darmowego transferu Arthura, starszego z braci Wittych. Wspomniany przeze mnie ,,Velodrome de la Bonanova” został zburzony w 1910 r. po latach pełnienia funkcji siedziby FC Català, pierwszego głównego rywala FC Barcelony w początkach piłkarskiej Barcelony. Rywalizacja z Catalą była dość wyraźna w tych wczesnych latach. Legenda głosi, że założyciele FC Català odrzucili Gampera, ponieważ był obcokrajowcem, zmuszając go do założenia własnego klubu. Jednak prawda jest taka, że FC Català miała zagranicznych graczy, z których niektórzy byli Szkotami. Jeśli rzeczywiście został odrzucony, to prawdopodobnie dlatego, że Gamper był protestantem, podczas gdy wszyscy gracze FC Català byli katolikami ale to już inna historia. ,,Kibice na tym meczu(mniej więcej stu) byli pełni entuzjazmu. Oglądali piłkarzy podających mocno i pewnie, umiejących zagrać piłke z jednej połowy boiska na drugą; piłka często poruszała się do tyłu i do przodu w serii kombinacyjnych zagrań… wszyscy dużo biegali, nawdychali się sporo tlenu i mimo wszystkich groźnie wyglądających upadków żaden z piłkarzy nie odniósł poważnego urazu. Mecz był zacięty i stał na wysokim poziomie, nawet kilku dżokejów, którzy akurat rozgrzewali swoje wierzchowce, porzuciło dotychczasowe zajęcie i przyłączyło się do oglądania piłkarzy, wzbudzając podziw kolorami strojów kontrastującymi na tle zielonej trawki. Tym samym jeźdźcy nieświadomie oddali należny hołd temu wspaniałemu i nowoczesnemu sportowi, którego natura urzekła nas wszystkich”- z relacji naocznego świadka wydarzenia.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
10
Od garnka do kota: ewolucja herbu Dumy Katalonii, która doprowadziła do sukcesu „CAT”:
Ciekawe, jak ewoluował symbol taki jak herb FC Barcelona. We wczesnych latach istnienia drużyna prezentowała herb miasta ale w 1910 roku klub ogłosił konkurs na zaprojektowanie nowego wizerunku. Propozycja Santiago Femenii, która nadawała mu kształt garnka lub kotła, zwyciężyła. Legenda głosi, że pomysł na ten kształt zrodził się ze sceny, która miała miejsce we wczesnych latach istnienia klubu. Podczas ożywionej dyskusji między założycielami, jeden z nich podobno wykrzyknął, że jest to „gniazdo osy ”. Mówi się, że Femenia została zainspirowana tą legendą. Jakkolwiek by było, tarcza w kształcie garnka ewoluowała na przestrzeni dziesięcioleci, dostosowując się do nowych ruchów stylistycznych, aż osiągnęła obecną stylizację. Dziś trudno wyobrazić sobie herb FC Barcelony jako garnek. Do tego stopnia, że sam wzór bardziej przypomina kota niż kocioł. Rzeczywiście, CAT, maskotka Barcelony z okazji 125-lecia klubu, to kot, którego pysk jest herbem klubu, dostosowanym do jego zwierzęcej formy. Co więcej, CAT odniósł już ogromny sukces sprzedażowy: w przedsprzedaży sprzedano 5000 pluszaków. Można również kupić jego kubek i inne gadżety. Ale to nie wszystko. Jeśli pójdziemy o krok dalej, kot jest zwierzęciem ściśle związanym z Espanyolem, odwiecznym rywalem miasta, choć dziś kojarzy się raczej z papugą. To właśnie rysownik Valentí Castanys w satyrycznym magazynie „Xut!” zaczął przedstawiać niebiesko-białych kibiców jako cztery czarne koty, ponieważ klub miał niewielu członków. W tym samym czasie pojawiła się postać kota Feliksa, czasami tłumaczonego jako kot „Periquito” a mądrość ludowa wkrótce zaczęła je łączyć ze względu na ich podobieństwo.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
9
„Recreation Club” jako pierwszy w Hiszpanii:
23 grudnia 1889 r. z inicjatywy Alexandra Mackaya, byłego szkockiego lekarza, Roberta Russella Rossa, również szkockiego lekarza oraz przez grupę górników z kopalni „Rio Tinto”, powstał Huelva Recreation Club, przemianowany później na Recreativo Club de Huelva. Swój pierwszy mecz rozegrali rok później na hipodromie „Tablada” w Sevilli. Ich rywalami byli pracownicy wodociągów należących do Brytyjczyków i przez nich obsługiwanych. W pierwszej dekadzie XX wieku ,,El Recre” przeszedł w ręce Hiszpanów a następnie zniknął z mapy wielkich klubów. Do dnia dzisiejszego Huelva wiedzie spór z Rio Tinto o to, który klub jest kolebką hiszpańskiej piłki nożnej. Chociaż współcześnie ,,Recre” błąka się po niższych ligach, to przed wjazdem do miasta stoi olbrzymi pomnik nieznanego piłkarza. Swoim kształtem przypomina nieco ten, który stoi nieopodal stadionu w Rio Tinto.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
11
Wybitne postacie hiszpańskiego futbolu:
23 grudnia 1950 r. urodził się Vicente del Bosque, były piłkarz i trener. Zdobył mistrzostwo świata (2010), mistrzostwo Europy (2012), dwie Ligi Mistrzów (1999/2000, 2001/02), dwa mistrzostwa Hiszpanii (2001, 2003), Puchar Interkontynentalny (2002), Superpuchar Europy (2002). Kiedy Vicente del Bosque opuszczał Real Madryt w 2003 roku, zachował ogromną klasę. Trener, który poprowadził „Królewskich” do dwóch triumfów w Lidze Mistrzów, który znosił fochy pupilków prezesa sprowadzanych za grube miliony, zniósł też niesprawiedliwe zwolnienie nie skarżąc się ani słowem. Florentino Perez pozbył się szkoleniowca bezgranicznie poświęconego klubowi tuż po tym, jak Real wywalczył mistrzostwo Hiszpanii i dotarł do półfinału Champions League. – Ja uważam, że Perezem kierowały zazdrość i próżność – pisał Leszek Orłowski. – Nie mógł znieść, że del Bosque staje się idolem kibiców Realu, że swoją zwalistą postacią usuwa w cień jego osobę. Inaczej niż Zidane, Figo czy Ronaldo pojawił się w klubie przed prezydentem. Wywalczywszy w sezonie 2002/03 kolejne trofea, był dla Florentino poważnym zagrożeniem w rywalizacji o miano samca alfa, a rzecz jasna tylko taka rola prezydenta zadowalała. ,,Zwolnienie del Bosque było największą niesprawiedliwością, z jaką zetknąłem się w świecie futbolu. To było zachowanie zgoła nienormalne. Przecież Vicente kładł na stół nie tylko zaangażowanie, uczciwość i miłość do klubu, ale także liczne trofea” – pieklił się Luis Molowny. Znaleźli się mimo wszystko tacy, którzy Pereza usprawiedliwiali. Del Bosque uchodził bowiem w powszechnej opinii za szkoleniowca, który drużyną zarządza zgodnie z ideą Pawła Janasa. Nie wpierdala się. Ot, cała jego zasługa – nie przeszkadzał „galaktycznym” madrytczykom w osiąganiu sukcesów. Naturalnie szybko okazało się, że tego rodzaju teorie można odłożyć między bajki. Po rozstaniu ze „Sfinksem” ekipa ze stolicy Hiszpanii przestała odnosić jakiekolwiek sukcesy – ponosiła klęski zarówno w kraju, jak i w Lidze Mistrzów, mimo że Perez wymieniał jej szkoleniowców jak rękawiczki. Natomiast del Bosque swoją wartość dobitnie potwierdził jako selekcjoner reprezentacji Hiszpanii. Fakt, że przejął przepotężną drużynę ukształtowaną wcześniej przez Luisa Aragonesa, ale mistrzostwa świata oraz mistrzostwa Europy nie wygrywa się przecież przez przypadek. Może i temperament del Bosque nie pozwala sytuować go wśród najbardziej charyzmatycznych trenerów w dziejach, może i nie był on autorem przełomowych koncepcji taktycznych, lecz jedno trzeba mu oddać – niewielu w historii futbolu równie dobrze znało się na wygrywaniu. A przecież to jest w całej tej zabawie na koniec dnia najistotniejsze. ,,Nie lubię teatralnych gestów, nie wierzę w dodawanie w ten sposób energii piłkarzom. Ode mnie zawodnicy energię czerpią w taki sposób, że optymalnie przygotowuję ich do każdego spotkania”- mawiał del Bosque. ,,Kiedy wychodzimy na murawę, każdy z nas wie co dokładnie ma robić. Del Bosque daje nam odpowiednią swobodę na boisku, więc możemy grać tak, jak lubimy. To bardzo ważne zwłaszcza dla najbardziej uzdolnionych piłkarzy, del Bosque jest kluczem do ich świetnej gry”- wspominał Cesc Fabregas.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
2
@onetwo Dokładnie tak!
15
Fantastyczny prezent na święta w El Clasico:
23 grudnia 2017 r. Real Madrid przegrał na Santiago Bernabeu z FC Barceloną 0:3(0-0) w ramach 17 kolejki Primera Division. Real Madryt poległ na własnym stadionie ze swoim odwiecznym rywalem, FC Barceloną. Messi i spółka przez całą pierwszą połowę byli przyczajeni, ale po przerwie wyczekali na zabójczą kontrę, którą zakończył Luis Suarez. Po chwili idiotycznie w polu karnym zachował się Dani Carvajal, który postanowił zmienić dyscyplinę sportu i pograć w siatkówkę. Blaugrana powiększyła przewagę nad drugim w tabeli Atletico do dziewięciu punktów, przez co chyba poznaliśmy mistrza Hiszpanii na sezon 2017/18. Mecz w pierwszej połowie był bardzo wyrównany i nie aż tak otwarty, przez co sytuacji strzeleckich nie było zbyt wiele. Lepsze sytuacje stworzył sobie Real, który starał się nie dopuścić Barçy do narzucenia warunków gry. Po zmianie stron Real jednak całkowicie się posypał. Cała organizacja gry obronnej spaliła na panewce, gdy w 54. minucie pilnujący Messiego Mateo Kovacić odpuścił drybling Ivana Rakiticia. Chorwacki pomocnik "Blaugrany" przebiegł z piłką spory dystans, a następnie rozciągnął grę do Sergi Roberto. Ten wyłożył piłkę Suarezowi, który nie mógł się pomylić i umieścił piłkę w niemal pustej bramce. Na 27 minut przed końcem spotkania idiotycznie zachował się Dani Carvajal. Prawy obrońca "Królewskich" celowo zagrał ręką w polu karnym. Lionel Messi nie pomylił się z rzutu karnego i podwyższył prowadzenie. Katalończycy dorzucili trzecie trafienie w doliczonym czasie gry. Prawym skrzydłem szarżował Messi, by następnie wycofać piłkę do wbiegającego Aleixa Vidala, który płaskim strzałem pokonał Keylora Navasa. Kostarykański bramkarz odbił piłkę, ale ta i tak wpadła do bramki, choć wydaje się, że mógł zachować się dużo lepiej. Grający w dziesiątkę piłkarze Realu nie zdołali już odpowiedzieć. Obrona tytułu była wówczas dla podopiecznych Zinedine'a Zidane'a raczej niemożliwa.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
9
Protoplasta Superpucharu:
Dokładnie 80 lat temu FC Barcelona pokonała Athletic Bilbao w finale ,,Copa de Oro Argentina”. Prekursorem Superpucharu Hiszpanii stał się zorganizowany w 1945 r. mecz pomiędzy mistrzem kraju FC Barceloną a zdobywcą Pucharu Hiszpanii Athletic Bilbao. Inicjatywa wyszła od konsula Argentyny w Barcelonie a trofeum ufundowali jego rodacy mieszkający w stolicy Katalonii, stąd nazwa: Złoty Puchar Argentyny. Po emocjonującym meczu Blaugrana zwyciężyła zasłużenie 5:4 a zyski ze spotkania przeznaczono dla szpitali w Barcelonie i Bilbao. ,,To był prawdziwy finał pucharu: entuzjazm i żądza tytułu 22 paladynów, którzy wyszli na boisko naładowani w poszukiwaniu cennego trofeum. Dwie różne drogi zdobywania goli i emocjonujące ostatnie 5 minut, gdzie jedni dążyli do wyrównania a drudzy starali się utrzymać minimalne prowadzenie. Finał, który pozwolił nam posmakować 90 minut dobrej gry i niezaprzeczalnych emocji. To był historyczny sukces naszego wspaniałego futbolu, który zostanie dobrze zapamiętany przez tysiące kibiców, mających szczęście zobaczyć to na własne oczy”- komplementowała spotkanie gazeta ,,El Mundo Deportivo”. W 1947 r. organizator rozgrywek ligowych RFEF urządził ponownie spotkanie o Superpuchar pod nazwą ,,Copa Eva Duarte”.
Strzelcy goli: Cesar Rodriguez(2), Gamoral(2) oraz Bravo dla Barçy / Zarra(2), Urra i Panizo dla Athletic.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
9
Niepowtarzalne pionierskie czasy:
23 grudnia 1906 r. FC Barcelona rozegrała towarzyski mecz we Francji przeciwko Olimpique Cette, klubowi założonemu w mieście Seta, na obrzeżach Montpellier. W relacji z tamtych czasów występ Blaugrany, która pokonała Francuzów 4:2(po 2 golach Romy Fornsa oraz po jednym Quirante i Comamali), odbił się szerokim echem. Serdeczne relacje między klubami sprawiły iż wkrótce doszło do drugiego meczu, tym razem w Barcelonie a po nim piłkarze i szefowie obu klubów udali się do ,,Gran Hotel Falcon” na pożegnalny bankiet. Uroczystość prowadził lekarz i ówczesny deputowany republikański- Per Pi y Sunyer, który w przemowie odwoływał się do patriotycznego znaczenia zwycięstw obu drużyn.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
9
Premierowe derby:
Dokładnie 125 lat temu FC Barcelona rozegrała pierwsze w swojej historii derby Barcelony z Espanyolem. Towarzyskie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem i toczyło się w przyjacielskiej atmosferze, co trudno sobie dzisiaj wyobrazić. Barça zagrała bez obcokrajowców a przeciwnicy zaprezentowali się pod nazwą „Sociedad Española de Futbol” co po Polsku znaczy Hiszpańskie Towarzystwo Piłki Nożnej. Dopiero później przekształcili nazwe na RCD Espanyol.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@mekston Nawet jeśli mówimy o egzotycznej lidze i nawet jeśli mamy wątpliwości co do trafnych danych z tamtych lat, to i tak wyczyny tego Chitalu są iście spektakularne i bądź co bądź należy je pamiętać...
9
@FCBparasiempre
22 grudnia 1973 roku, Camp Nou, FC Barcelona - Atletico Madryt.
- Widział pan gola?
- Nie proszę pana. A pan?
- Wszystko jedno. Najważniejsze że to zrobił. Josep Pla wyciąga siekany czarny tytoń „Ideales”, który zawsze pali i skręca kolejnego papierosa. Opuścił miejsce w loży na Camp Nou tuż przed końcem pierwszej połowy żeby usiąść w barze i przepłukać gardło szklaneczko whisky, rozmawiając przy tym z kolegą od kieliszka. Inny kibic, który obok nich popija „anisette” włącza się do rozmowy: "Casum dena!" to mówią panowie że nie widzieli gola? Przenajświętsza panienko, jakiego gola panowie przeoczyli! Jakiego gola! Nie widziałem czegoś takiego od czasów Kubali. Co za gol, "la mare que em va parir!". - I jak to wyglądało? Kolega tutaj słyszał że strzelił piętą. Domyślam się że nic takiego, prawda?- pyta Pla. - Nic takiego? Renoi, pan tego nie widział, w rzeczy samej. Proszę posłuchać, już opowiadam. - Mężczyzna wstaje z krzesła, poprawia spodnie i rozpoczyna swoje przedstawienie. - No więc na skrzydle pojawił się Rexach i nagle dziabnął delikatnie, posłał takie dziwne dośrodkowanie, z tych, co zawsze gubią się koło linii końcowej i nie macie panowie pojęcia co się wtedy stało... - Mów że człowieku co się stało?- zapytał ten pierwszy. - Szybciej, dobry człowieku bo zaraz zaczyna się druga połowa a pan używa więcej przymiotników niż pewna pani dziennikarka - powiedział Pla dopijając whisky. - Cierpliwości, senyors, o tym golu nie można opowiadać tak po prostu... Musieliby panowie zobaczyć, jak niesamowicie wyskoczył Cruijff ale naprawdę niesamowicie, rany boskie, uwaga, to było jak kopnięcie Chińczyków w filmach. I wtedy piłka wpada prościutko do bramki, Reina patrzy, jak leci, nie wiedząc skąd się tutaj wzięła. Co za gol! Co za gol! Mówię wam panowie, casum dena, że ten człowiek potrafi fruwać. - Collons, w dzisiejszych czasach już nawet nie dziwi że się widzi latających ludzi... - odezwał się Pla z malującym się na twarzy wiecznym uśmiechem. - No dobrze, senyors, trzeba wracać na stadion, kto wie, czym nas jeszcze zaskoczy ten Holender. Josep Pla ponownie zajmuje miejsce w loży, gdzie czeka na niego Armand Caraben, jeden z dyrektorów FC Barcelony i osoba, która w zarządzie Montala zrobiła najwięcej aby sprowadzić do klubu Cruijffa. Jako że łączy ich wieloletnia przyjaźń, namówił pisarza aby przyszedł na stadion i poznał nową gwiazdę drużyny.
- Ależ gola pan przeoczył, Josep! Nawet pan sobie nie wyobraża, jakiego gola strzelił Cruijff. Gola niemożliwego!
- Coś tam słyszałem co Raben. Z tego co mówią, faktycznie wydaje się że było to coś wartościowego.
- A tak poza wszystkim, jak się panu podoba Cruijff ogólnie rzecz biorąc?
- Caraben, wie Pan że ja niezbyt przepadam za futbolem ale ten Holender ma coś takiego, jakby to powiedzieć, taką mieszankę inteligencji, zręczności, zmysłu obserwacji i co cenię najbardziej Cierpliwości. Wydaje mi się wyjątkowy, cony, nie wiem, czy to dlatego że jest naprawdę dobry, Czy dlatego że wszyscy pozostali są do niczego. Nie sądzi pan? - Bez wątpienia, bez wątpienia. Podczas drugiej połowy Pla nadal robi notatki w swoim precyzyjnym i drobnym pismem. Rexach strzelił drugiego gola a niedługo potem Garate zdobędzie bramkę kontaktował dla Atleti. Josep Pla przygląda się poczynaniom dziewiątki Barcy ale nawet Cruijff nie może zaradzić temu że czuje się coraz bardziej zmęczony i znudzony. Mecz rozpoczął się o 0:30 wieczorem i chociaż pisarz zalicza się do nocnych marków, to futbol jest dla niego jedną z tych rzeczy, dla których nie warto siedzieć do późna. Daje znak Carabenowi, który natychmiast rozumie że nadszedł moment opuszczenia stadionu. Następnego dnia Armand Caraben i jego żona jadą razem z Pla do domu wiejskiego w Llofriu. Pisarz śpi przez prawie całą drogę, kołysany terkotem samochodu. W radiu nie przestają mówić o golu Cruijffa i reakcjach na zamach, w którym zginął Carrero Blanco. Kilka godzin później docierają do „Massi", przed wejściem czekają na nich Joan i Carme, "masovers", pracownicy obrabiający ziemię w jego rodzinnym majątku. Gdy tylko otwiera oczy, Josep Pla czuję satysfakcję że na powrót jest w swoim „Empordanet", z czystym niebem, bez tych okropnych budynków Barcelony i z wiatrem tramontana wiejącym mu w twarz, tak zimnym o tej porze roku. Zrzuca czapkę, zapala kolejnego papierosa i pożegnawszy się z towarzyszami podróży wchodzi do domu. Pla udaje się prosto do swojego pokoju na piętrze. Tam zdejmuje krawat i przegląda notatki, które sporządził poprzedniego dnia. Ma wystarczająco dużo informacji żeby napisać relację dla „Destino". Później bierze tytoń i schodzi do salonu żeby rozgrzać się w pobliżu kominka. Siedząc przy stole, z papierosem w kąciku ust, pisarz nalewa sobie kieliszek domowego wina. Joan, „masover”, podchodzi Aby zapytać czy czegoś nie potrzebuje a przy okazji chcę z nim chwilę porozmawiać, ufając że „l'amo” jest w dobrym nastroju.
- Senyor Pla, jak było w Barcelonie tym razem?
- Jak zawsze, Joan, coraz bardziej nie chce mi się tam jeździć. Wszystko jest brzydkie a ludzie mają hopla na punkcie polityki.
- A mecz? Jak było na meczu?
- Wie Pan że mnie futbol ani ziębi, ani grzeje, chociaż owszem, cony, ten stadion wypełniony ludźmi i robi wrażenie.
- tak, to musi być coś wspaniałego a ten gol Cruijffa, o którym wszyscy mówią w radiu?
- Nie widział go pan?
- Nie ale wygląda na to że to był gol niezwykły, tak mówią, wie pan.
- I nie przesadzają. Pan Cruijff jest geniuszem. Gdyby pan zobaczył, jak pofrunął żeby sięgnąć piłki... Niebywałe! Prawdziwe cudo tego Holendra, prawdziwe cudo.
- A więc koniec końców warto było pójść na mecz?
- Raz w roku. Raz w roku i wystarczy.
- Cóż, przynajmniej wybrał pan dobry dzień. Jakie miał pan szczęście że zobaczył tego gola, senyor Pla...
- Tak Joan, miałem szczęście że go zobaczyłem...
Dawid Garcia Cames.
6
Masover też nie widział latającego Cruijffa:
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@mekston Czyli wychodzi że to prawda!? Te informacje są oficjalnie potwierdzone?
0
@Zbyszard Naprawde? Na to bym nie wpadł........!!!
15
Po prostu geniusz!
22 grudnia Lionel Messi strzela w ligowym meczu z Realem Valladolid 91 gola w całym 2012 roku. Rok ten był dla Argentyńczyka spektakularny. Już 9 grudnia w meczu z Betisem pobił dotychczasowy rekord Gerda Müllera, który w barwach Bayernu i reprezentacji Niemiec strzelił w 1972 r. 85 goli. Biorąc pod uwagę iż obecnie futbol jest dużo bardziej fizyczny i pada znacznie mniej goli, osiągnięcie było niesamowite. Do 22 grudnia i meczu z Realem Valladolid Messi zdążył jeszcze dołożyć siedem trafień. 91 goli zdobyte we wszystkich oficjalnych meczach to rekord w historii światowego futbolu(Pele w 1959 strzelił jedynie 75 goli). Znany dziennikarz ,,AS-a” Tomas Roncero przekonywał co prawda że rekord wciąż należy do Zambijczyka Godfreya Chitalu, który ponoć strzelił w swoim kraju 107 goli w 1972 roku, aczkolwiek teorii tej nie wzięto na poważnie. Z końcem 2012 r. 25-letni wówczas Messi miał już na koncie dziesiątki rekordów. Do najważniejszych należą: najwyższa ilość goli w jednym sezonie La Liga(50), czterokrotna korona króla strzelców Ligi Mistrzów(2010-13), rekord goli w jednym sezonie(73) a także wyrównanie rekordu Anglika Viviana Woodworda w ilości goli w rozgrywkach międzynarodowych, również reprezentacji(25 goli).
@Sysia11
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
1
@Sysia11 Jestem za a nawet przeciw :) Ten sprzeciw to finanse i Internazionale Milano...
13
Hattrick Pedro a Barça na „piątke”:
https://www.fcbarca.com/52877-pewna-wygrana-na-zakonczenie-roku.html
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@Gary Dzięki śliczne bo akuret tego zupełnie nie pamiętałem
0
@Herato A wiesz że akurat nie mam pojęcia dlaczego tak wcześnie zeszli z boiska? Dwie kontuzje w jednym czasie byłyby bardzo dziwne. Musiałbym to gdzieś sprawdzić
0
@wariacik96 Cały szkopuł w tym że ten paradoks będzie działał wyłącznie na krajowym podwórku. W Lidze Mistrzów takie numery w defensywie już nie przejdą....