FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@takisobiektos Całkiem możliwe. Jeszcze rok, dwa temu było to nie do uwierzenia...
8
@FCBparasiempre
W połowie maja 2018 r. brytyjskie a za nimi światowe media sportowe poinformowały o śmierci Raya Wilsona. Urodzony 17 grudnia 1934 roku zawodnik uznawany był w latach 60-tych za jednego z najlepszych lewych obrońców na świecie. Swoją klasę potwierdził na Mistrzostwach Świata w 1966 roku, zdobywając z drużyną „Synów Albionu” tytuł najlepszej drużyny globu. Przyjrzyjmy się jego biografii. W rzeczywistości nazywał się Ramon Wilson. Imię otrzymał na cześć niezwykle popularnego w latach 20. i 30. meksykańskiego aktora Ramona Novarro. Gwiazda srebrnego ekranu znana była z takich filmów jak „Scaramouche” i „Ben Hur”. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu ceniony był wśród mieszkańców Shirebrook w hrabstwie Derbyshire ale imię przypadło do gustu rodzicom przyszłego reprezentanta Anglii. Jego ojciec musiał przedwcześnie przerwać pracę górnika z powodu poważnego wypadku, a gdy Ray był jeszcze dzieckiem, Wilsonowie postanowili się rozwieść. Matka chłopca zmarła, gdy ten miał 16 lat. Mimo trudności i życia w biedzie Ray Wilson był szczęśliwy, gdy tylko mógł grać w piłkę. Przepełniony nieustanną chęcią zwycięstw Ray był gwiazdą meczów rozgrywanych w czasie przerw w szkole. Mimo tego nie był wybierany do oficjalnej szkolnej drużyny z powodu niskiego wzrostu. Sytuacja zmieniła się, gdy nauczyciel zachorował i chłopcy sami wybrali skład spomiędzy siebie. Raya ustawiono wówczas na lewym skrzydle. Doświadczenie zdobyte na tej pozycji pozwoliło mu w przyszłości udoskonalić swoją grę na lewej stronie obrony. Jako junior grał dla East Derbyshire Boys, Shirebrook Victoria i Langwith Junction. Treningi i mecze musiał godzić z pracą fizyczną na stacji kolejowej. Szybko został zauważony przez skauta Huddersfield Town (oczywiście podczas meczów, a nie w czasie pracy przy trakcji). Niestety, zanim trafił do pierwszej drużyny, przyszło powołanie do wojska. Dwuletnia służba w Egipcie nie przeszkodziła mu jednak w podpisaniu profesjonalnego kontraktu z „The Terriers”. W 1952 roku złożył podpis pod umową, ale na debiut przyszło mu czekać aż do jesieni 1955 roku i meczu z Manchesterem United. Trenerem, który zaczął zdecydowanie stawiać na Wilsona, był nie kto inny, tylko słynny Bill Shankly. To właśnie twórca późniejszych sukcesów Liverpoolu postanowił na stałe przesunąć Raya z lewego skrzydła na lewą obronę, licząc na jego siłę fizyczną (czyżby efekt pracy na kolei?). W tym czasie w Huddersfield zebrał się naprawdę niezły skład: Denis Law, Bill McGarry, Les Massie, John Coddington i Kevin McHale. Klubowi nie udało się niestety nawiązać do sukcesów z lat 20., gdy trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Anglii. Z czasem odeszli i Shankly i Dennis Law i w końcu również Ray Wilson. Gdy w 1964 roku Wilson przenosił się do Evertonu, był już cenionym reprezentantem Anglli. Debiut w narodowych barwach zaliczył w 1960 roku w spotkaniu przeciwko Szkocji. Co ciekawe, jego klub grał wówczas w II lidze, więc powołanie do kadry było niezwykłym wyróżnieniem. W 1962 roku znalazł się w składzie na Mistrzostwa Świata w Chile w zastępstwie kontuzjowanego Micka McNeilla z Middlesbrough. Wystąpił tam we wszystkich meczach Anglików: z Węgrami, Argentyną i Bułgarią w grupie oraz w przegranym ćwierćfinale z Brazylią. Do dziś rekord występów w reprezentacji spośród zawodników Huddersfield należy do Wilsona. Jest on również ostatnim graczem „Terierów”, który wystąpił w angielskich barwach na Mundialu. Okoliczności jego przenosin na Goodison Park był dość burzliwe. Wilson, mając dość przeciętności „The Terriers”, chciał odejść z klubu. Pokłócił się z Eddie Bootem, następcą Shankly’ego na Leeds Road (ówczesny stadion Huddersfield) podczas negocjacji umowy. Sytuacje załagodziło 35 000 £, które Everton przelał na konto dotychczasowego klubu Wilsona. Dodatkowo w przeciwną stronę niż Ray powędrował młodzieżowy reprezentant Irlandii Mick Meagan.
Początki w klubie z Liverpoolu nie były łatwe. Wysokie wymagania na treningach stanowiły spore wyzwanie dla gracza, który zbliżał się do 30. urodzin. Pamiętajmy, że to zupełnie inne czasy i futboliści nie mieli takich możliwości regeneracyjnych, jakimi dysponują w XXI wieku. Obciążenia szybko dały o sobie znać i Wilson musiał pauzować aż 4 miesiące z powodu urazu biodra. Po kontuzji stał się jednak jednym z najlepszych zawodników klubu, który zakończył sezon na niezłym, 4. miejscu. Rok 1966 okazał się najlepszym karierze Ramona Wilsona. 14 maja w fascynującym finale Pucharu Anglii na Wembley jego Everton pokonał Sheffield Wednesday 3:2, choć przegrywał 0:2. Dziesięć tygodni później, na tym samym stadionie, Wilson miał doświadczyć triumfu, który dany był tylko jednemu pokoleniu angielskich piłkarzy. Reprezentacja „Ojczyzny futbolu” pokonała w finale Mistrzostw Świata RFN 4:2. Bohaterem tego pamiętnego meczu był oczywiście strzelec hat-tricka Geoffrey Hurst. O Wilsonie jednak też mówiło się sporo, ponieważ mając 32 lata, był najstarszym członkiem angielskiej drużyny. Na kultowym zdjęciu, na którym Booby Moore podnosi Złotą Nike, a sam niesiony jest przez trzech kolegów z zespołu, Ray Wilson znajduje się z prawej strony. Fotografia stała się inspiracją do powstania niemniej słynnego pomnika „The World Cup Sculpture”. Statua znajdująca się w pobliżu rozebranego stadionu West Ham United w Boleyn Ground (Upton Park) w londyńskiej dzielnicy Newham wyrzeźbiona została przez królewskiego rzeźbiarza Philipa Jacksona. Wilson jest jedyną postacią ukazaną na pomniku niezwiązaną z West Hamem. Postali dwaj piłkarze to Hurst i Martin Peters, legendy drużyny „Młotów”. Wielu obserwatorów spodziewało się, że po takim sukcesie Wilson zakończy reprezentacyjną karierą. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Obrońca Evertonu decyzję taką podjął dopiero dwa lata później po mistrzostwach Europy, w których Anglicy zajęli III miejsce. W ostatnim spotkaniu z jego udziałem „Synowie Albionu” pokonali ZSRR 2:0. Na pewno na jego decyzję wpływ miało pojawienie się w kadrze młodego obrońcy Leeds United Terry’ego Coopera. Wilson rozegrał w kadrze 63 spotkania, co przez długi czas było najlepszym wynikiem wśród obrońców. Rekord ten później został pobity przez Kenny’ego Sansoma. W późnych latach sześćdziesiątych kariera klubowa Raya również zaczynała zmierzać ku końcowi. Po tym, jak skręcił kolano w 1969 roku, stracił jeden ze swoich największych atutów – szybkość. Latem przeniósł się do Oldham Athletic. Na odchodne legendarny trener „The Toffees” Harry Catterick powiedział o nim, że to największy profesjonalista, jakiego kiedykolwiek znał. W Oldham z miejsca został kapitanem klubu, jednak znów kiepskie zdrowie dało o sobie znać. Kolejna kontuzja była chyba ostatecznym sygnałem, że pora kończyć grę na tak wysokich obrotach. W sezonie 1970/1971 Wilson przyjął ofertę grającego menadżera Bradford City, klubu grającego na trzecim poziomie rozgrywek, w którym wystąpił tylko w kilku meczach. Wilson szybko jednak uznał, że ławka trenerska to nie jest jego żywioł. Odnalazł się w dość specyficznym biznesie, jakim jest branża pogrzebowa, dołączając do firmy swojego teścia w Outlane, niedaleko Huddersfield. Po śmierci właściciela przejął przedsiębiorstwo, które funkcjonowało bardzo sprawnie, a sam Ray przeszedł na emeryturę w roku 1997 roku. Nie był pierwszym i nie ostatnim piłkarzem, który po zakończeniu kariery wybrał nietypowy zawód. W roku 2000 wraz z kolegami z mistrzowskiej drużyny Rogerem Huntem, Georgem Cohenem, Nobby Stilesem i Alanem Ballem otrzymali Order Imperium Brytyjskiego (MBE) za zasługi na rzecz futbolu. Przyznanie tego odznaczenia poprzedzone było głośną kampanią medialną, w której podkreślano, że akurat tych czterech mistrzów świata nigdy nie zostało należycie docenionych. Minęły zaledwie cztery lata od tej miłej uroczystości, gdy u Raya Wilsona zdiagnozowano chorobę Alzheimera. Co ciekawe, a przede wszystkim smutne, na tę samą przypadłość z czasem zapadli inni członkowie złotej ekipy z 1966 – wspomniani już tu, Nobby Stiles i Martin Peters. Większość lekarzy uważa, że przyczyną tej strasznej choroby u byłych piłkarzy może być zagrywanie piłek głową. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w latach 60. i 70. futbolówki nie należały do najlżejszych, szczególnie gdy nasiąknęły wodą. Wilson z chorobą zmagał się aż do końca życia. Mimo tego nie rezygnował z odwiedzania stadionu Huddersfield. Najczęściej towarzyszył mój jego syn, Russell.
„The Terriers” również pamiętali o swoim najsłynniejszym zawodniku. 30 lipca 2016 r., pięćdziesiąt lat po tym, jak Anglicy wznieśli Puchar Świata, Huddersfield Town wydał na jego cześć nowy zestaw trzecich strojów na sezon 2016–17. Komplet został wyprodukowany z metką „Legends Are Rarely Made”. Czerwoną koszulkę na cześć zwycięskich strojów mistrzów świata z 1966 roku zdobił biały podpis Wilsona tuż pod kołnierzem z tyłu i poniżej białego herbu z przodu. Dwaj synowie Raya i jego żona wydali oświadczenie przy okazji prezentacji nowych strojów: „Jesteśmy bardzo wdzięczni i zaszczyceni, że Huddersfield Town postanowiło uhonorować naszego ojca tym kompletem strojów. Rozmawialiśmy z nim o tym i jest absolutnie zachwycony. Ray często wspomina swoją karierę, a zwłaszcza przyjemny czas w Huddersfield. Chcielibyśmy podziękować klubowi za ten hołd i dodać, że wspaniale jest wiedzieć, że Ray jest tak dobrze pamiętany”. Warto dodać, że dla Huddersfield Ray zagrał 283 razy i strzelił 6 goli. Jeśli chodzi o występy w Evertonie, to uzbierał ich 116, ale tam też pamięć o nim jest żywa. To właśnie dzień meczu Huddersfield z Evertonem ogłoszono „Ray Wilson Day”. Już po śmierci Wilsona swojego kolegę z „The Toffees” wspominał Joe Royle, gwiazda klubu z przełomu lat 60. i 70.: „Grając z nim, wiedziałeś, że masz w składzie szybkiego byłego skrzydłowego, który z pewnością nie da się wyprzedzić. Ray doprowadził do powstania nowego gatunku bocznych obrońców. Przed Rayem wszyscy byli „wartownikami”, dużymi, wysokimi chłopami. Był wtedy najlepszy na swojej pozycji. I był świetnym facetem, zawsze z uśmiechem lub pomocnym słowem. Grałem z Rayem i to było jak słuchanie maestro. Znał się na swojej robocie”. Opinie tego typu nie były odosobnione. Ray Wilson w rzeczywistości był jednym z najlepszych lewych obrońców w historii. Być może niektórym to imię i nazwisko kojarzy się z byłym wokalistą zespołu Genesis, innym z brytyjskim żużlowcem z lat 70. ale dla fanów piłki nożnej Ray Wilson to na zawsze członek mistrzowskiej drużyny „Synów Albionu”.
6
Wybitne legendy brytyjskiego futbolu:
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
10
Wybitne legendy rodzimego futbolu:
17 grudnia 1933 r. urodził się Stefan Florenski, głównie obrońca. Florenski był prekursorem gry wślizgami. Pochodził z Sośnicy, ze śląskiej, górniczej rodziny, w której nie było tradycji sportowych. Tuż po wojnie zaczął treningi w miejscowym klubie. Na początku grał jako napastnik i strzelał sporo goli. W 1956 r. A-klasowa Sośnica przegrała z Górnikiem w sparingu 0:8, ale Florenski pokazał się z na tyle dobrej strony, że ówczesny trener zabrzan Augustyn Dziwisz chciał go mieć u siebie. Prezesem Sośnicy był wówczas Władysław Lubański – ojciec słynniejszego Włodka. Poradził młodemu chłopakowi, że lepiej, żeby przeszedł do drugoligowego Piasta, bo w Zabrzu może wpaść w nieodpowiednie towarzystwo. Florenski liczył się z jego zdaniem, bo prezes był też sztygarem w kopalni, w której pracował i dał mu na tyle lekką pracę, żeby mógł jednocześnie trenować i grać. Ostatecznie jednak po długich namowach przeszedł do Górnika. Zadebiutował 3 lutego 1957 r. w drugiej rundzie Pucharu Sportu w meczu ze Stalą Huta Kościuszko. Górnik wygrał 4:1, a młody obrońca zebrał pochlebne recenzje. Jego kariera zaczęła przyspieszać. W tym samym sezonie świętował z zespołem pierwszy w historii mistrzowski tytuł. Zaliczył debiut w reprezentacji 29 września 1957 r. w meczu z Bułgarią a już kilka tygodni później brał udział w pamiętnych bojach z ZSRR. Był w składzie na igrzyska olimpijskie w Rzymie ale tuż przed turniejem, w jednym ze sparingów złamał nogę i całą imprezę przeleżał z nogą w gipsie w hotelowym pokoju. Ostatni mecz w barwach Górnika zagrał miesiąc przed 37. urodzinami. W sumie dziewięciokrotnie(!) zdobył z zespołem mistrzostwo kraju (1957, 1959, 1961, 1963, 1964, 1965, 1966, 1967, 1971) i pięciokrotnie puchar Polski (1965, 1968, 1969, 1970, 1971). Grał w trzecim meczu z AS Romą i w finale z Pucharu Zdobywców Pucharów z Manchesterem City. W Reprezentacji rozegrał 11 meczów. Zmarł 23 lutego 2020 r. w Hamm.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@AxelF
@Bernard777
@Adran360
11
Zaskakująca porażka:
17 grudnia 2006 r. FC Barcelona przegrała z Internacional Porto Alegre 1:0 w finale Klubowych Mistrzostw Świata. ,,Nie należy mówić że jest się najlepszym, trzeba być najlepszym” – tak przed finałowym meczem w Klubowych Mistrzostwach Świata wypowiedział się Frank Rijkaard, podkreślając że bez dobrej gry nie wygrywa się trofeów. Niestety wydarzenia boiskowe potwierdziły obawy trenera. Nie licząc końcówki pierwszej połowy i trzech sytuacji między 72 a 74 minutą, Blaugrana osłabiona brakiem Eto’o i Messiego prezentowała się słabo. Najlepszy na boisku Pedro Iarley wyprowadził perfekcyjną kontre i to po jego dośrodkowaniu gola strzelił Luiz Adriano. Do końca meczu pozostało 10 minut, lecz jedynym pomysłem Barçy było granie długich piłek na niskiego Giuly’ego. Katalończycy na brakujący tytuł musieli czekać kolejne 3 lata.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@Fog_W_1899 Szoku? Unites? Co ty bredzisz użytkowniku Fog W 1899?
1
O! Mark Andre Ter Stegen w bramce! Cudowna wiadomość, w końcu to jest żywa legenda klubu, która zasłużyła na to, jak mało kto!
0
@FcPortoFan1999 A ja zawsze miałem wrażenie że nigdy z niej nie spadli...
0
@FcPortoFan1999 Z pewnością byłoby to wydarzenie bezprecedensowe ale ja bym się cieszył z takiego obrotu sprawy. Za wszystkie krzywdy w PRL-u niech spada...!
11
Spektakularny ,,Kolejorz”!
16 grudnia 2010 roku Lech Poznań pokonuje na wyjeździe Red Bull Salzburg 0:1. Dzięki temu zwycięstwu wychodzi z fazy grupowej Ligi Europy. Rywalizował w niej także z Juventusem Turyn i Manchesterem City. "Kolejorz" grał w pucharach po wywalczeniu tytułu mistrza Polski a ten udało się zdobyć przy wspaniałej postawie Roberta Lewandowskiego. Po zakończeniu ligi odszedł on do Borussii Dortmund. Po remisie z Juventusem sytuacja była nadzwyczaj interesująca. Manchester zgromadził 10 a Lech miał w dorobku 8 punktów. Juventus tylko 5. Red Bull się już nie liczył. Poznaniacy aby myśleć o wyjściu z grupy musieli przynajmniej zremisować na wyjeździe z zespołem z Austrii. Mecz rozstrzygnął się w 30 minucie. Ze środka boiska Injac podał na lewą stronę pola karnego do Peszki. Ten wycofał lekko do tyłu do Semira Stilicia. Zawodnik Kolejorza, pięknym uderzeniem w długi róg bramki, pokonał bramkarza gospodarzy. „Chciałbym przede wszystkim podziękować moim piłkarzom za trzy punkty oraz kibicom za niesamowity doping. Nie jestem żadnym cudotwórcą. Jednak zwycięstwo trzeba też zadedykować trenerowi Zielińskiemu” - powiedział Bakero.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson
10
Czy wiemy że…
16 grudnia 1899 r. w Fiaschetteria Toscana na ulicy Berchet założono AC Milan, Klubowy Mistrz Świata 2007, zdobywca Ligi Mistrzów/Pucharu Europy 1963, 1969, 1989, 1990, 1994, 2003, 2007, i 18-krotny mistrz Włoch. Kilpin, Allison oraz Davies- to trzej Anglicy którzy wpadli na pomysł stworzenia klubu i przedstawili swoją ideę biznesmenom Edwardsowi Nathanowi i Barnettowi którzy wsparli inicjatywę.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
9
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
16 grudnia 1922 r. urodził się Józef Kohut, napastnik. Wisła Kraków miała szczęście do znakomitych napastników. Henryk Reyman był pierwszym piłkarzem, który strzelił w lidze 100 goli. Niewiele ustępował mu potem skutecznością Artur Woźniak. Po II wojnie światowej pierwsze skrzypce w ataku Białej Gwiazdy zaczął odgrywać ich następca – Józef Kohut, chłopak rodem z grodu pod Wawelem. W dodatku posiadł rekord, jakiego nie mieli w dorobku ci dwaj pozostali gracze ani żaden z innych napastników w lidze. W czasie okupacji z lubością podglądali go nawet Niemcy, którzy darzyli szacunkiem jego fantazje oraz waleczność. Nic zatem dziwnego że w pierwszych powojennych sezonach to on był czołowym strzelcem w kraju. Szczególnie zabłysnął w edycji rozgrywanej w 1948 roku. Dzięki temu jest do dziś ostatnim piłkarzem w historii, który przekroczył bariere 30 goli w jednym sezonie. Nikt od tego czasu nie zbliżył się do uzyskanej wówczas prze niego średniej goli na kolejke – 1,11. Z tamtej edycji pochodzi też jego wciąż niepobity rekord. Kohut jako jedyny w historii w 3 kolejnych meczach Ekstraklasy popisał się hattrickiem! Do dziś jest jedynym piłkarzem w historii ligi z takim wyczynem na koncie. Był zresztą wtedy w niespotykanym gazie. W pięciu sąsiadujących ze sobą kolejkach aż 4 razy popisał się hattrickiem, raz poprzestał zaś na dublecie. Nikt inny nie miał równej passy. Jest tez autorem jednego z najszybszych goli w historii ligi. Już w 12 sekundzie pokonał bramkarza Legii. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 8:0 a on uzyskał w nim hattricka. Ten strzelecki rezultat powtarzał jeszcze w dwóch następnych kolejkach rozgrywanych przy Reymonta po tym wydarzeniu. Indywidualne osiągnięcia z tamtych rozgrywek nie dały jednak wtedy Wiśle mistrzostwa. Biała Gwiazda przegrała bowiem baraż o końcową wygraną z Cracovią i została ze srebrnym medalem. Niepowodzenie powetowała sobie w dwóch kolejnych sezonach. Za każdym razem czołowa postacią tej drużyny był Kohut. W obu mistrzowskich edycjach notował na koncie dwucyfrówkę w strzelonych golach. Tytuł zdobył też w 1951 ale wskutek regulaminu było to oficjalnie tylko ,,mistrzostwo ligi”. Mistrzostwo Polski jako zdobywca Pucharu Polski zgarnął zaś Ruch Chorzów. Poza tym 2 razy został wicemistrzem Polski i 2 razy zdobył brąz. Na 9 rozegranych sezonów 7 razy kończył więc na podium. Indywidualnie jego dorobek wyniósł 81 goli w 125 meczach w Ekstraklasie. Średnia wyniosła zatem 0.65 gola na mecz. Kibiców ujmowała jego skuteczność ale też pełen fantazji styl gry oparty na ciągłych przyspieszeniach, szybkości niekonwencjonalnych rozwiązań. Tworzył znakomitą pare z Mieczysławem Graczem, dużo bardziej pracowitym od niego. Dlatego Gracza bardzo denerwowało że jego partner z ataku nie wraca się po piłke do linii środkowej. Z drugiej strony nie było w tych czasach bardziej lubianego piłkarza Wisły od Kohuta. Łatwość wyrabiania pozycji strzeleckich przysłaniała wszelkie wady. Dostrzegał to też trener Białej Gwiazdy – Josef Kuchynka. Jego zawodnik regularnie dawał mu pozasportowe powody do usuwania go ze składu. Zamiast skreślić towarzyskiego napastnika ordynował mu jednak treningi, w czasie których Kohut ćwiczył ubrany w podwójny sweter aby wypocić toksyny nagromadzone nocą… Może zresztą dzięki tym słabostkom, zdawał się kibicom bliższy niż pozostali zawodnicy. Imponował też walecznością, tak na boisku, jak i poza nim. Kiedyś wdał się nawet w bójke z oficerem Służby Bezpieczeństwa, co mogło przekreślić jego karierę. Sława uratowała go od większych konsekwencji. W reprezentacji Polski zagrał 11 razy i zdobył 4 gole. Dwukrotnie udało mu się wpisać na liste strzelców w starciach z Węgrami. W kadrze zadebiutował zaś zmieniając Kazimierza Górskiego w meczu zakończonym porażką 0:8 z Danią. Kariere piłkarską zakończył w 1953 r. Zmarł zaś niespełna 17 lat później. Wisła Kraków swego czasu organizowała memoriał jego imienia.
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
14
Duma Katalonii rozpoczyna Klubowe Mistrzostwa Świata:
16 grudnia 2009 r. FC Barcelona zmierzyła się w półfinale z Atlante FC. Barca rzuciła się na Atlante od pierwszego gwizdka ale to ekipa z Meksyku w piątej minucie dość niespodziewanie objęła prowadzenie. Fatalnie w tej sytuacji zachowała się defensywa mistrza Hiszpanii, bowiem nie pilnowany Rojas w sytuacji sam na sam z Valdesem najpierw go przelobował a po chwili wbił piłkę do pustej bramki. Co na to Barca? Bordowo-granatowi natychmiast wzięli się do odrabiania strat, jednak znajdujący się w dogodnych sytuacjach Pedro oraz Ibrahimović nie zdołali doprowadzić do remisu. W 11 minucie mogło być już natomiast 2:0 dla Atlanty, lecz Puyol popisał się wspaniałą interwencją, blokując wychodzącego na czystą pozycję Navarro. Do końca pierwszej części meczu zagrożenie pod bramką rywala stwarzała już tylko Blaugrana. Strzały Iniesty i Ibrahimovicia minęły światło bramki ale 11 minut przed przerwą Busquets wreszcie zdobył gola dla Dumy Katalonii. Dośrodkowanie Xaviego z rzutu rożnego głową przedłużył Yaya Toure a Busi silnym uderzeniem z bliska nie dał szans Vilarowi. Tuż przed regulaminowym odpoczynkiem podwyższyć na 2:1 mógł Dani Alves, jednak w sytuacji sam na sam z bramkarzem chybił. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił a w 54 minucie pazury pokazał Leo Messi, który zaledwie chwilą wcześniej pojawił się na murawie. Argentyńczyk otrzymał fantastyczny prostopadłe podanie od Ibry, wbiegł z futbolówką w pole karne i mijając Vilara wyprowadził Barçe na prowadzenie. 12 minut później piłkarze z Meksyku nie mieli już żadnych złudzeń. Andres Iniesta zakręcił w polu karnym obrońcami i wystawił piłkę Pedro, który nie miał problemów z trafieniem do siatki. Było 3:1! „Szok i magia. Busquets, Messi oraz Pedro sprawili że Barça ma teraz szansę dokonać tego co nie udało się jej w 2006 roku"- skomentowało zwycięstwo FCB nad Atlante „Mundo Deportivo". Natomiast Carlos Puyol przeciwko ekipie z Meksyku rozegrał świetną partię notując 6 odbiorów. Był po prostu niezawodny. Starał się być w wielu miejscach naraz, to postawa godna najwyższego podziwu.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
13
Debiut żywej legendy:
16 grudnia 1990 r. Josep Guardiola OFICJALNIE zadebiutował w barwach Blaugrana meczem z Cadiz CF na Camp Nou w ramach 15 kolejki La Liga(de facto Pep zadebiutował już 1 maja 1989 r. wraz z Francesciem Vilanova i Jordim Roura, który strzelił 2 gole, w towarzyskim meczu z CD Banyoles wygranym 6:2). Guardiola miał szczęście ponieważ Amor pauzował za żółte kartki. Johan Cruyff dał mu od razu szanse w podstawowym składzie i nie omieszkał pochwalić go po meczu. ,,Zawsze należy być dumnym z pochwał, zwłaszcza jeżeli pochodzą od trenera. Jestem zadowolony ze swojej postawy, choć zawsze mógłbym zagrać lepiej. Byłem otoczony tyloma doskonałymi graczami, że trudno było zagrać źle w takim doborowym towarzystwie. Wszyscy mi pomagali i pozwoliło mi to dobrze wykonać swoją prace.’’– podsumował swój występ Pep. Guardiola zachował koszulke z debiutu ale mimo udanej gry był świadomy tego iż Amor wróci do składu w kolejnym meczu. ,,Czuję że od teraz będzie się ode mnie wymagać więcej na Mini Estadi(gdzie grywał w drużynie rezerw). Przeciwnicy będą mnie ostrzej atakować ale przyjmuje wyzwanie. Czuje że mogę być przydatny w pierwszym zespole’’- kontynuował Pep. Przypomnę tylko że mecz z Cadiz, Barça wygrała 2:0 a Pepito zagrał w nim pełne 90 minut. Jeszcze w owym sezonie Guardiola wystąpił w Primera Division trzykrotnie, natomiast od sezonu 1991/92 na stałe awansował do kadry Cruyffa. Jak widać ,,boski’’ Johan miał nosa i miał przysłowiowe ,,jaja” zarazem aby dać zagrać Pepowi w meczu La Liga.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@FcPortoFan1999 Mi osobiście nie przeszkadza ale uważam ze to jest niesprawiedliwe wobec widzów, gdyż jest to dzień roboczy a mecz jest rozgrywany późno. Ludzie chodzą rano do pracy, więc dla mnie to jest co najmniej dziwne i to drugi poniedziałek z rzędu......!
0
@FcPortoFan1999 Daj spokój! Co ma piernik do wiatraka? W październiku grali trzy mecze pod rząd w wikend!
Również z niemedialnymi rywalami
0
@FcPortoFan1999 Zaraz, zaraz. Co to znaczy mało medialna? To oni z Bournemout czy z Volverhampton grali i będą zawsze grać w poniedziałki? No chyba żartujesz? To ma być wytłumaczenie? Jeśli tak to udowodnij mi że z tymi ekipami nigdy nie grali w sobote czy niedziele
0
@FcPortoFan1999 Nadal nie rozumiem?
0
@Comentateiro Nie rozumiem? Jaki spisek?
2
Mógłby mi ktoś wyjaśnić z jakiego powodu Manchester United rozgrywa drugi mecz pod rząd w poniedziałek?
11
Kanapki, cytryny i bukiety:
Dzieci, które chodziły na mecze na „Carrer Industria” (1909–1922), dostawały kanapkę z szynką na podwieczorek. Portierzy i bileterzy byli odpowiedzialni za ich rozdawanie przy wejściu. Te wzruszające obrazy z dawno minionej epoki, porównywalne do tych z Narcisem Deopem, który wchodził na boisko w przerwie meczu z tacą pełną cytryn, by rozdać je zawodnikom obu drużyn. Aby dopełnić malowniczą scenerię dawno zapomnianych tradycji, piłkarze Blaugrany wręczali bukiety kwiatów kibickom na każdym meczu kończącym sezon.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
9
Zapomniane, acz wspaniałe legendy polskiego futbolu:
15 grudnia 1937 r. w Chropaczowie urodził się Roman Lentner. Był pierwszym zawodnikiem, który dla Górnika Zabrze rozegrał 200 spotkań. Fenomenalnie uzdolniony, wyjątkowo szybki i świetnie wyszkolony skrzydłowy. Treningi zaczynał w klubie Czarni Chropaczów, do którego zapisał się kiedy miał 10 lat. Jako nastolatek wyjechał na kolonie do Karlina na Pomorzu. Dla rozrywki zorganizowano mecz pomiędzy kolonistami a miejscową drużyną, która występował w B-klasie. Nastolatkowie wygrali 17:0 a Lentner strzelił kilka goli. Działacze byli nim zachwyceni i szybko zadzwonili do domu, próbując przekonać rodziców, żeby chłopak mógł zostać. Zgodzili się i młody chłopak oprócz gry w piłkę pracował też w miejscowym PGR. W Karlinie spędził cztery lata i doszedł z zespołem do III ligi. Przez występy w reprezentacji LZS-ów województwa koszalińskiego dostrzegł go trener Michał Matyas. Szybko zaczął dostawać powołania na juniorskie zgrupowania a w 1956 r. wrócił na Śląsk. W meczu juniorów z Rumunią pokazał się z bardzo dobrej strony i zaciętą walkę o niego stoczył Górnik z Ruchem. W Górniku debiutował jeszcze jako junior. Znakomicie grał podczas tournée zespołu we Francji, dzięki czemu dostał szansę występu w słynnym meczu z ZSRR w Chorzowie. Jako skrzydłowy strzelił dla Górnika 87 goli w oficjalnych meczach a po jego podaniach dziesiątki bramek zdobywali jego koledzy. W 1960 r. pojechał z reprezentacją na igrzyska do Rzymu. Potrafił grać przeciwko silnym rywalom, w pamięci kibiców zapisały się jego dynamiczne rajdy bogate w efektowne dryblingi. W 1961 r. włoskie czasopismo zaliczyło go do szóstki najlepszych lewoskrzydłowych świata. Z Górnikiem ośmiokrotnie zdobył mistrzostwo Polski (1957, 1959, 1961, 1963, 1964, 1965, 1966 i 1967) i trzy razy puchar Polski (1965, 1968 i 1969). W 1969 r. był z zespołem na tournée w Ameryce Południowej. Podczas jednego z treningów złamał nogę. Złożono ją w kolumbijskim szpitalu, ale po powrocie do Polski okazało się, że zrobiono to źle i noga źle się zrosła. Chcieli mu ją łamać jeszcze raz, ale piłkarz się nie zgodził. Ból jednak stał się na tyle dokuczliwy, że nie potrafił biegać tak szybko jak wcześniej. Stracił swój największy atut i odszedł z Górnika. Trafił do Górnika Wesoła, ale tam sam wspominał, że to nie było już poważne granie i zakończył karierę. W Reprezentacji rozegrał 32 mecze, strzelając 7 goli. Zmarł 15 marca 2023 r. w Berlinie.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
8
,,Golazo” legendarnego Josepa Samitiera:
15 grudnia 1929 r. w ligowym meczu z CE Europa legendarny napastnik zdobył gola, który oczarował wszystkich cules. Była to trzecia kolejka ligowa sezonu 1929/30. Duma Katalonii mierzyła się na ,,Les Corts” z rywalem zza miedzy, zespołem CE Europa z barcelońskiej dzielnicy Gracia. Mecz był bardzo intensywny a obie drużyny, tak jak było to w zwyczaju w tamtej epoce, mocno naciskały na rywala. Pierwszego gola zdobył w dziesiątej minucie piłkarz przeciwnika, Bestit II, jednak po około pół godzinie gry do remisu zdołał doprowadzić Samitier. Akcję rozpoczął Josep Sastre, który zagrał piłkę do Vicença Piery. Ten poprowadził ją przy bocznej linii i dośrodkował do Samitiera, który w 30 minucie posłał ją w fantastyczny sposób do bramki. To był niesamowity gol. „Wielki strzał, nagrodzony owacją, na którą zasłużył”- można było przeczytać w ,,Mundo Deportivo”. Tuż przed przerwą piłka odbita przez bramkarza Florenzę została przejęta przez Samitiera, który podwyższył wynik na 2:1. W drugiej połowie nie padł już żaden gol. W tym dniu angielski trener James Bellamy posłał do gry następujący skład: Plattko, Walter, Mas, Martín, Castillo, Pedrol, Piera, Sastre, Samitier, Bestit I i Parera.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
10
Feliz cumpleaños panie Allanie!
15 grudnia 1952 r. urodził się Allan Simonsen. Duński napastnik przychodził do FC Barcelony w glorii i chwale po udanych latach spędzonych w Borussi Mönchengladbach. W RFN zdobył 3 mistrzostwa kraju i 2 puchary UEFA a indywidualnie wywalczył tytuł najlepszego europejskiego piłkarza 1977 r. Do Barçy trafił w miejsce Johana Neeskensa, gdyż w tamtych czasach w każdej drużynie mogło grać jednocześnie jedynie dwóch obcokrajowców. Filigranowy Duńczyk był świadomy odpowiedzialności, która na nim ciążyła: ,,Wiem jak ważny był Neeskens dla drużyny i jestem w stanie podjąć się wyzwania. Myślę że nie zawiodę kibiców. Chce być jednym z wielu i pomóc drużynie. Nie boję się ostrej gry rywali. Cruyff też był kryty bardzo krótko a w Barcelonie nie doznał poważnej kontuzji”. Simonsen miał racje w obu ostatnich aspektach. Prze 3 sezony w Blaugranie omijały go kontuzje, lecz brakowało jego indywidualnych popisów. 10 goli w sezonie nie było satysfakcjonującym wynikiem, jednakże Simonsen zapisał się na kartach historii klubu zdobywając gola w drugim zwycięskim finale Pucharu Zdobywców Pucharów na Camp Nou. Stał się w ten sposób pierwszym piłkarzem, który zdobywał gole w trzech finałach różnych pucharów europejskich. Duńczyk pożegnał się z Dumą Katalonii ze względu na transfer Diego Maradony. Zarząd zaproponował mu miejsce w klubie i ewentualną gre w przypadku kontuzji Argentyńczyka albo Niemca Schustera. Simonsen postanowił rozstać się z Barçą. W październiku 1982 r. sensacyjną oferte złożył mu Charlton Athletic, grający wówczas w drugiej lidze angielskiej. Wydawało się że Simonsen skusi się na propozycje Realu Madryt, Tottenhamu lub Sportingu Lizbona, jednak w końcu wybrał najsłabszą oferte pod względem sportowym. Charlton zapłacił ogromną jak na owe czasy kwotę 300 tys. funtów.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
12
„Foncho” i Kubala walczą o okno...
Alfonso Rodríguez, znany jako Foncho, był obrońcą z Wysp Kanaryjskich, który przybył do Barcelony w 1960 roku i znalazł się w drużynie na niesławny finał Pucharu Europy w Bernie w 1961 roku. W hotelu w stolicy Szwajcarii przed wielkim meczem Foncho dzielił pokój z gwiazdą futbolu Ladislau Kubalą, który w wieku 34 lat wciąż prezentował się imponująco. Wiosną 1961 roku mroźna pogoda w Szwajcarii nie ustąpiła i rano w dniu meczu Foncho leżał jeszcze w łóżku przykryty grubą kołdrą, gdy zobaczył półnagiego Kubalę otwierającego okno i biorącego głęboki oddech: „Fonchito, czysty tlen, czyste powietrze, dobre dla gry”. Mężczyzna z Wysp Kanaryjskich krzyknął do swojego współlokatora, żeby zamknął okno, zanim sam dostanie zapalenia płuc. Anegdota, która doskonale ilustruje charakter Kubali — czystego sportowca i do tego nieustraszonego.
Wróćmy do Foncho i Kubali. Kanaryjski obrońca opowiedział kolejną anegdotę ze swojego czasu spędzonego z Kubalą jako trener na początku lat 60-tych. „Przez całe życie byłem wielkim czytelnikiem, a moją ulubioną porą jest czas tuż przed pójściem spać. Kiedy byłem w Barcelonie, Kubala o tym wiedział i zabierał mi książkę każdej nocy , gdy byliśmy razem jako drużyna. Chciał, żebym szedł spać wcześnie, ale jedyne, co się stało, to to, że nie mogłem zmrużyć oka. Z tego powodu wymyśliłem sztuczkę, aby zawsze mieć dwie książki. Kiedy Kubala zabierał jedną, mogłem spokojnie czytać drugą” – wyjaśnił Foncho.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
10
Bardzo szczęśliwy awans:
14 grudnia 2011 r. Wisła Kraków pokonała Twente Enschede 2:1 w ostatnim meczu grupowym Ligi Europy. Gole dla wiślaków strzelili: Garguła oraz Genkow. Honorowe trafienie dla holendrów zanotował Luuk de Jong. „Gdy się kończył mecz w Krakowie, to zapytałem się wydawcy, co się dzieje w Londynie. Powiedział, że jest 90 minuta, sędzia doliczył trzy, dalej jest 2:1 dla Fulham. W zasadzie mieliśmy schodzić z anteny, bo emisja na nas pokrzykiwała, żeby już oddać głos, natomiast ja się uparłem, żeby zatrzymać się do końca na tej antenie. No i nagle słyszę w słuchawkach, że jest 7 sekund do końca i padł gol! Odczekałem chwilę, żeby ktoś to jeszcze potwierdził, a potem powiedziałem: »Proszę państwa! Niesamowita sytuacja! Właśnie dostajemy informację: gol na 2:2 dla Odense! I to oznacza, że jeśli tam się nic nie zmieni, to Wisła będzie grać wiosną w europejskich pucharach!«” – tak wspominał ten wieczór Mateusz Borek, komentujący mecz dla Polsatu Sport. Sprawozdawca był w szoku, w szoku byli kibice pod Wawelem i w angielskiej stolicy. Nic bowiem się nie zmieniło i ekipie Fulham wymknął się z rąk pewny już awans. Drużyna Białej Gwiazdy wykorzystała zaś swoją szansę i wygrywając ostatni mecz w grupie, wyprzedziła londyńczyków o punkt. Miło jest przeżywać takie niespodzianki.
@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Adran360
10
Nie tylko dla sympatyków ,,Los Bosteros”:
14 grudnia 2003 r. CA Boca Juniors pokonało w rzutach karnych AC Milan w finale Pucharu Interkontynentalnego. Pirlo, Seedorf i Costacurta. To piłkarze, którzy nie strzelili rzutów karnych dla Milanu i Puchar Interkontynentalny(tak jak w 2000 r.) wywalczyła Boca Juniors. Po 120 minutach meczu w Jokohamie było 1:1, w karnych 3:1 dla Argentyńczyków. Milan przeważał niemal przez całe spotkanie, był blisko tego, by(jako pierwszy zespół na świecie) zdobyć to trofeum po raz czwarty. Poprzednio jako zdobywcy Pucharu Europy wygrywali rywalizację ze zdobywcami Copa Libertadores w 1969, '89 i '90 roku. Przegrywali w 1963, '93 i '94. W 24. minucie gola dla Włochów strzelił(z ośmiu metrów po bardzo dobrym podaniu Andrei Pirlo) Duńczyk Jon Dahl Tomasson. Wyrównanie padło pięć minut później - odbitą przez bramkarza Didę piłkę po uderzeniu Iarleya dobił pomocnik Matias Donnet. W kolejnej akcji Brazylijczyk Kaka z Milanu trafił piłką w poprzeczkę. W drugiej połowie doskonałych okazji dla Włochów nie wykorzystali Paolo Maldini i Kaka. Świetnie bronił Abbondanzieri. Tuż przed końcem rezerwowy argentyńskiej drużyny Carlos Tevez strzelił zaś tuż nad poprzeczką. W dogrywce Abbondanzieri kapitalnie wybronił strzał Andrija Szewczenki, a tuż przed końcem gola ze spalonego strzelił Filippo Inzaghi. Bramka nie została uznana. Milan, który w finale poprzedniej Ligi Mistrzów wygrał w karnych z Juventusem, w niedzielę gorzej wykonywał jedenastki niż Boca Juniors. Mistrz Argentyny wywalczył Puchar Interkontynentalny po raz trzeci. To także trzeci Puchar 54-letniego trenera zespołu z Buenos Aires Carlosa Bianchiego. Przed nim żaden szkoleniowiec tego nie dokonał. AC Milan - Boca Juniors 1:1 (1:1, 1:1) karne 1:3.
Gole: Tomasson (24.) / Donnet (29.)
Składy: AC Milan: Dida - Cafu, Costacurta, Pancaro, Maldini - Gattuso (102. Ambrosini), Pirlo, Seedorf, Kaka (78. Rui Costa) - Szewczenko, Tomasson (60. Inzaghi)
Boca: Abbondanzieri - Schiavi, Perea (73. Jerez), Burdisso, Rodriguez - Donnet, Cagna, Battaglia, Cascini - Schelotto (73. Tevez), Iarley
Pozdrawiam wszystkich ,,Xeneizes”
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
9
Legendy szkockiego futbolu:
14 grudnia 1946 r. urodził się Peter Lorimer. Urodzony w szkockim Dundee zawodnik już od najmłodszych lat przejawiał talent do futbolu. Początkowo grywał w drużynach szkolnych, ale szybko poznano się na nim w reprezentacji, gdzie konsekwentnie zaliczał występy w kolejnych juniorskich kategoriach wiekowych. W 1962 r. strzelił jedną z bramek w wygranym 4:2 meczu szkolnej reprezentacji Szkocji z rówieśnikami z Anglii. Wkrótce po tym podpisał swój pierwszy kontrakt i ze łzami w oczach opuścił rodzinne Dundee i przeniósł się do Leeds. Debiut w nowym zespole zaliczył 29 września 1962 r. w meczu przeciwko Southampton. Lorimer miał wówczas zaledwie 15 lat i 289 dni, stając się w ten sposób najmłodszym graczem pierwszego zespołu. Regularnie zaczął grać od sezonu 1965/66 i przez kolejne kilkanaście lat był jednym z czołowych piłkarzy w klubie. Leeds United zaliczało się wówczas do ścisłej krajowej czołówki i raz po raz kończyło ligowe zmagania na podium. Lorimer w czasie swojej gry przy Elland Road dwukrotnie zdobywał mistrzostwo kraju (1968/69 i 1973/74). Kilka razy docierał też z kolegami do finałowego starcia Pucharu Anglii, ale tylko w 1972 r. wyszli z tego pojedynku zwycięsko. Na arenie europejskiej zespół również prezentował się przyzwoicie i dwa razy sięgnął po Puchar Miast Targowych (1967/68 i 1970/71). W 1975 r. Leeds United dotarło do finału Pucharu Europy, gdzie mierzyło się z Bayernem. Lorimer zdołał się nawet wpisać wtedy na listę strzelców i dał swojej drużynie upragnione prowadzenie. Niestety sędzia dopatrzył się złamania przepisów i jego trafienie nie zostało ostatecznie uznane. Kilka minut później to Bayern wyszedł na prowadzenie, czym wyraźnie podciął skrzydła rywalom. Dziesięć minut niezawodny Gerd Müller podwyższył na 2:0 i rozwiał resztki nadziei angielskich kibiców na dobry wynik. Szkoci napastnik odszedł z Leeds w 1979 r. Wyjechał do Ameryki Północnej i przez parę lat występował w Kanadzie, gdzie grał dla Toronto Blizzard i Vancouver Whitecaps. Zaliczył też krótki pobyt w grającym na poziomie Fourth Division angielskim York City. W 1983 r. wrócił na stare śmieci i po rozegraniu kolejnych trzech sezonów w barwach drugoligowego wówczas Leeds, ostatecznie zawiesił buty na kołku. Jego bilans zamknął się w 238 golach w 705 występach. W reprezentacji zagrał 21 razy i strzelił cztery gole. Wystąpił we wszystkich trzech spotkaniach Szkocji na mundialu w 1974 r. Po zakończeniu czynnej kariery pozostał blisko futbolu. Pracował jako ekspert w rozgłośniach radiowych, a także spełniał się jako felietonista. Zawsze chętnie rozmawiał o swoim ukochanym klubie, z którym do końca łączyły go bliskie relacje. W ostatnich latach zmagał się z ciężką, długotrwałą chorobą. Zmarł w wieku 74 lat.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
1
@Krystian1588 A to akurat masz racje i w tym wypadku musze się z tobą zgodzić w stu procentach!
1
@Comentateiro Bardzo nie lubie żartować z futbolu ale akurat w tym wypadku popieram cię w stu procentach tylko ze wzgledu że na krajowym podwórku nie cierpie "Wojskowych"...