FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@AxelF A moim zdaniem myk jest taki że polityka w naszej społeczności będzie zawsze nas dzielić bez względu na wszystko. Natomiast nasza kochana Barcunia zawsze będzię nas łączyć, choćbyśmy przegrywali i nie odnosili długo sukcesów.
Po prostu mam wrażenie że polityka na tej stronie to najgorsze co "dygnitarze" mogli wymyślić! Dlaczego oni np. mają w dupie historie własnego klubu? Kopiują tylko hiszpańskie gazety bo się nauczyli troche języka. Historia to największa wartość naszego ukochanego klubu, bez niej byśmy nie istnieli a oni mają to... gdzieś!
1
Tak czy inaczej głowa do góry:
0
@AxelF Dla mnie to jest nie do przyjęcia temat polityczny na stronie klubu piłkarskiego. A co to internet ogranicza sie tylko do tej strony jeśli chodzi o taką tematyke? Naprawde nie ma innych stron aby nawijać do woli o polityce?
Akurat zebrało się kilku "dygnitarzy", którzy na to pozwalają. Jednak zdecydowana większość użytkowników w porównaniu z redakcją zapewne nie chce tu polityki...
16
Porwanie Quiniego i nieudane porwania Cruyffa i De la Peñii:
Historia FC Barcelony zasługuje na wiele książek, i to nie wszystkie poświęcone sukcesom drużyny lub jej zawodnikom. Absolutnie nie. Jest też miejsce na bardziej delikatne tematy, ponieważ medialne nagłośnienie tych sportowców czyni ich celem dla przestępców, narażonych na niebezpieczeństwo bez względu na to, jak wiele środków zaradczych by podjęli. Czas przyjrzeć się porwaniu Quiniego a także próbom porwania Cruyffa i De la Peñy. Najbardziej znanym przypadkiem, bo jedynym, który zakończył się sukcesem, było porwanie Enrique Castro Quiniego. 1 marca 1981 roku, po zwycięstwie nad Hérculesem 6:0, który dał mu dwa gole, asturyjski fenomen opuścił Camp Nou, aby wrócić do domu i czekać na żonę i dzieci, które wracały z Gijón. Jednak po przybyciu do Barcelony rodzina nie mogła go zastać. Zniknął. Cisza, która trwała godzinami, tylko potęgowała niepewność, która jeszcze bardziej się pogłębiła następnego dnia, gdy jego Ford Granada w kolorze whisky pojawił się w pobliżu jego domu. Quini został porwany przez trzech drobnych porywaczy (Fernando, Víctora i Eduardo), którzy byli podrzędni, mieli niewielkie środki i nie mieli pracy. Postrzegali piłkarza jako szybki sposób na zarobienie pieniędzy. Zabrali go do kryjówki w Saragossie, bez personelu, i karmili go wyłącznie kanapkami. Nie traktowali go źle, ale warunki, które oferowali, były godne pożałowania. Zażądali za niego okupu, który chcieli zebrać w Szwajcarii, co ostatecznie doprowadziło do ich odnalezienia. Ale do tego momentu, 25 marca, dnia jego uwolnienia, minął prawie miesiąc cierpienia, zeznań i śledztw. Stary dobry Quini w końcu im wybaczył, a oni, skazani na 10 lat więzienia, zawsze okazywali skruchę.
Cztery lata wcześniej Johan Cruyff padł ofiarą nieudanego porwania we własnym domu. Doszło do tego 17 września 1977 roku a incydent ten skłonił go do wycofania się z Mistrzostw Świata w Argentynie w 1978 roku. Nie chciał w tym kontekście być tak długo z dala od rodziny. Tak czy inaczej, gorzka anegdota zaczęła się od dzwonka do drzwi, gdy Cruyff oglądał mecz koszykówki w telewizji. Myślał, że to posłaniec. Opowiedział o tym w swojej autobiografii: „Kiedy otworzyłem drzwi, zobaczyłem pistolet przystawiony do mojej głowy i kazali mi się położyć twarzą do dołu. Wszyscy byliśmy w domu. Dzieci były w swoim pokoju, a ten mężczyzna kazał Danny'emu [jego żonie] też się położyć. Próbowałem z nim porozmawiać. »Chcesz pieniędzy? Czego chcesz?« Związał mnie i przywiązał do mebla”. Aby go związać, „musiała na chwilę odłożyć broń, a potem Danny wstała i wyszła z pokoju i budynku. Ten drań ruszył za nią w pościg”. W tym momencie Cruyff zdołał się uwolnić i chwycić broń, aby upewnić się, że sprawca tego nie zrobi. „Rozległ się tak głośny krzyk, że drzwi całego budynku się otworzyły. Natychmiast go obezwładnili. Później okazało się, że przed naszym mieszkaniem zaparkowany był van z materacem w środku, więc wszystko wskazywało na porwanie podobne do tych, które miały miejsce w Hiszpanii w tamtym czasie” – napisała.
Niedawno, 29 stycznia 2001 roku, Iván de la Peña przeżył traumę po opuszczeniu Camp Nou, gdzie udał się na sesję regeneracyjną po kontuzji. W poniedziałek, około godziny 19:30, wsiadł do swojego Porsche i pojechał do domu teściów przy Avenida de Pedralbes, 300 metrów od stadionu. Po tak krótkiej jeździe szybko zorientował się, że czarny Ford Escort podąża za nim, ale alarm włączył się, gdy pojazd wjechał na parking za nim. Udało mu się wysiąść z samochodu, ale widząc, że dwaj podejrzani próbują zablokować mu drogę, wsiadł z powrotem do swojego sportowego samochodu i wybiegł z parkingu. Udało mu się ukryć i zapisać numer rejestracyjny bandytów. Był fałszywy; należał do Mazdy skradzionej w Badalonie. Policja schwytała przywódcę gangu o północy w Castelldefels w Barcelonie, któremu towarzyszyła córka. Po strzelaninie i próbie ucieczki został aresztowany. Jego nazwisko brzmi: Santiago MC (35 lat), przestępca pospolity poszukiwany za naruszenie przepisów o pozbawieniu wolności trzeciego stopnia i odsiadujący 17-letni wyrok w więzieniu Modelo, jak donosi Mundo Deportivo. Kilka dni wcześniej mężczyzna ten zamknął mężczyznę w bagażniku, aby ukraść jego karty kredytowe. Nie wiadomo zatem, czy on i jego wspólnik zamierzali jedynie obrabować De la Peñę, czy go porwać, choć ta druga opcja była szeroko komentowana w mediach.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
0
@PatrykBarca To prawda że się odradza w Ekstraklasie. No ale jednak z drugiej strony nie moge na taką wegetacyjną kopanine patrzeć! Takie wzmocnienia pod każdym względem i zamiast progresu jest wręcz regres...
0
@AxelF Wiem że polityka ma istotne znaczenie, jednak nie toleruje jej całkowicie na stronie o FC Barcelonie! Precz z polityką na tej stronie!
0
@PatrykBarca Słuchaj ale tutaj chodzi o coś więcej niż obecna pozycja w tabeli. Szczakowianki nie można absolutnie porównywać z taką firmą jak Widzew. Przeca Widzew to jest klub z ogromnymi tradycjami, potencjałem a nawet budżetem. Mając to wszystko, wręcz obraża kibica i przynosi wstyd! Już lepiej oglądało mi się ich w 1 lidze. Tam była motywacja, tam było zaangażowanie, tam było wszystko...!
2
@Luciano99 Akurat w Extraklasie Lecha bardzo rzadko oglądam ale różnica jest taka że Widzew to moja miłość z dzieciństwa i ani w 10% nie przypomina tego zespołu z przed 40 lat...!
2
Nie no, ludzie! To jest nie do wytrzymania(!) oglądanie mojego Widzewa. Wszystko ma swoje granice wytrzymałości...
I jeszcze ten partacz Fornalczyk, niech spada do 2 ligi! Co za nieodpowiedzialni ludzie rządzą tym klubem...
0
@AxelF To fajnie że lubicie sobie śmieszkować. Co do polityki(którą był całkowicie zabronił na tejże stronie) nie będe się wogóle wypowiadał! Natomiast powiem ci że ja z futbolu nigdy nie żartuje i twardo wyznaje motto legendarnego Billa Shanklyego, jeśli kojarzysz o czym mówie...
1
@AxelF Uuuuu, to nieciekawie brzmi. Ja akurat też jestem chory od 3 dni(covid) ale twoja sytuacja wygląda chyba poważniej? Życzę ci aby powiodła się tobie operacja i abyś wracał szybko do pełni zdrowia :)
1
@AxelF No akurat w tym wypadku nie mam pewności czy to fragmenty, czy też cały wywiad, gdyż ten artykuł skopiowałem po przetłumaczeniu przez google ze strony internetowej.
1
@AxelF Mam rozumieć że to jakieś żarciki z tym użytkownikiem Comentateiro?
1
@AxelF Proponuje ci zajrzeć na moje poprzednie komentarze, to dowiesz się znacznie więcej o moich "seriach". O ile oczywiście masz na to czas i ochote?
Dodam tylko że bite 80% tekstów pochodzi z książek, które poczytuje...
9
@FCBparasiempre
Wnuk Hansa Gampera, założyciela klubu Barcelona, twierdzi, że „minie 100 lat, a jego postać nie zostanie zapomniana”. Barça nie istniałaby bez Joana Gampera. Taka jest rzeczywistość i to samo twierdzi jego wnuk- Xavier Gamper (ur. 1958). „Zawdzięczamy mu całą naszą historię” – mówi. Jego dziadek był wizjonerem odpowiedzialnym za narodziny FC Barcelony, klubu, który rozpala pasje na całym świecie. To Hans, jego imię pochodziło ze Szwajcarii i pochodziło z kraju, w którym się urodził, sprowadził piłkę nożną do stolicy Katalonii. Klub Blaugrana, projekt, który początkowo był jedynie hobby, stał się jego wielką pasją i obsesją, „oczkiem w głowie ”. Był również przyczyną depresji po tym, jak dyktatura Primo de Rivery zmusiła go do emigracji. Xavier opowiada, jak Joan Gamper uratował klub, jak wszyscy prezydenci traktowali jego rodzinę i jak jego postać została zapomniana na wiek. - Interesują mnie dwie rzeczy. Bardziej niż samo założenie, chodzi o ponowne założenie FC Barcelony 2 grudnia 1908 roku. To jego największe osiągnięcie. Nie oszukujmy się, założył klub przede wszystkim dla zabawy. Przyjechał do Katalonii z Lyonu do pracy jako księgowy w „Ferrocarrils de Catalunya”. Zauważył, że jedynym uprawianym sportem jest siłownia. Zaczął poznawać ludzi i dostrzegł, że siłownie to miejsce spotkań towarzyskich. Dlatego inauguracja odbyła się w „Solé Gymnasium”. We wrześniu 1899 roku w „Los Deportes” ukazała się słynna reklama. Założył Barçe jako nieletni, mając 22 lata. W tamtych czasach ludzie osiągali wiek 23 lat. Był dzieciakiem. Ludzie szybko to zauważyli. W 1896 roku założył już FC Zurich. Mając zaledwie 19 lat. Jak wyglądały pierwsze mecze? Na torze „Velodrome de la Bonanova” mecz rozgrywano z dwoma słupkami po każdej stronie jako bramkami bez poprzeczki. Boisko miało 200 metrów długości, dwa razy więcej niż współczesne boisko. Po prostu lekko rozsunięto krzaki i to wszystko. Gamper rozegrał ponad 100 meczów, strzelając średnio ponad dwa gole na mecz! Strzelił ponad 120 goli w około 50 meczach. Strzelał nawet dziewięć goli w jednym meczu, co najmniej dwa razy. Następnie przeszedł na emeryturę, aby poświęcić się swojej karierze. W Barcelonie jesteśmy ekspertami od wewnętrznych, braterskich konfliktów. Pierwszy rozłam miał podłoże religijne. Gamper był protestantem. Jeden z założycieli, Lluís d'Ossó, był bratankiem świętego, Enrica d'Ossó, oficjalnie ogłoszonego świętym przez Kościół. W tamtym czasie dominowali katolicy. Do czasu objęcia urzędu przez jednego z braci Witty, założycieli, w 1905 roku, wszyscy prezydenci byli obcokrajowcami z wyjątkiem jednego. Po tym sporze obcokrajowcy zniknęli. Barça doświadczyła spektakularnego upadku. Liczyła nieco ponad 300 członków. Później prezesem został Vicent Reig, który sprawował urząd przez 20 dni. W tym czasie zwołał zebranie, którego tematem był tylko jeden punkt: upadek FC Barcelony. W 1908 roku Barça została zredukowana do 38 członków. W Barcelonie panowała duża konkurencja, ponieważ piłka nożna stała się modna. Na spotkaniu obecnych było tylko 20 osób. Jeden z piłkarzy, Charles Wallace, wstał i krzyknął: „Czy nie ma nikogo, kto mógłby ożywić ten klub? Czy Barça musi zniknąć?”. Wtedy zgłosił się Gamper, już pełnoletni. Nalegał jednak, aby odłożyć na bok podziały religijne i zrobić to, co on mówi.
Mój dziadek nie był tylko liderem, był wizjonerem. Już zarejestrował nazwę FC Barcelona. Dzięki temu kluby osiedlowe nie były już tak popularne. Barça grała już na czterech lub pięciu boiskach. Gamper wpadł na pomysł posiadania własnego stadionu. Lepiej było przekonać więcej graczy. Na początku stycznia 1909 roku zaplanował mecz ze Stade Helvétique de Marseille, drużyną złożoną z wielu szwajcarskich piłkarzy, tak jak sam Gamper, i znacznie lepszą od Barçy. Mecz zakończył się wynikiem 3:0, ale obecni byli konsulowie Szwajcarii i Francji. I, co najważniejsze, Albert Bastardas, Joan Ventosa i Francesc Cambó, lider „Lliga Regionalista”. Kojarzy Barçę z rosnącą katalońską klasą burżuazyjną. Zainteresowali się piłką nożną. To było jedno z jego osiągnięć. Był Katalończykiem. Wstąpił do partii i zmienił imię z Hans na Joan. Pochodził ze Szwajcarii, która była bardzo otwartym krajem. Powinniśmy się od nich uczyć. Rozumiał, co Katalonia znaczy dla Katalończyków. Wyznawał tę wiarę i był też bardzo sprytny. Za rządów Franco, gdy flaga „Senyery” była zakazana, ludzie nosili flagę Blaugrany. Wszystko robił perfekcyjnie. To był pierwszy mecz po objęciu urzędu prezydenta, a on już stworzył sobie kluczowe grono i wprowadził osobistości medialne. Następnie, w 1909 roku, podjął decyzję o budowie stadionu przy ulicy Industria. Barça zaczęła budować imponujący zespół. Zdobyli pierwszą potrójną koronę: Copa Catalunya, Copa de España i Copa Pirineus. Przywieźli francuski strój domowy, bo mieli dość zapinania guzików. Skąd się wziął kolor niebieski i czerwony? W końcu zaakceptowaliśmy, że pochodzą ze szkoły rugby w Liverpoolu. Nazywali siebie „Merchant Taylors”. Istnieje wiele teorii na temat pochodzenia barw FC Barcelony. Mówiono o ołówkach księgowych. Też z Bazylei, ale Gamper rozegrał tylko dwa mecze dla tego klubu. Zbadaliśmy masonerię. Jego brat był masonem, ale nie ma co do tego pewności. Chyba nie, ale nie jestem do końca pewien. Jeden z wnuków Witty'ego, założycieli, powiedział, że barwy pochodzą od drużyny rugby Liverpoolu. Ta hipoteza została zaakceptowana, ale nie da się jej potwierdzić z całą pewnością. Ponieważ przypominały te z Bazylei, Gamper chętnie je przyjął. Jaka będzie następna ważna zmiana w tej historii? Kolejna zmiana nadeszła wraz z rewolucją w „Canadence”. Klasa robotnicza pracowała 12 godzin dziennie. Rewolucja pozbawiła miasto prądu na 40 dni, a burżuazja, która jechała oglądać Barcelonę, ostatecznie dostosowała się do żądań. Kiedy klasa robotnicza zaczęła pracować osiem godzin dziennie, zaczęła wypełniać stadion. Zapełniła stadion Industria, skąd wziął się przydomek „culés”. Musieliśmy zacząć myśleć o innym obszarze. Wtedy rozpoczęła się budowa stadionu „Camp deLes Corts”, którą ukończono w trzy miesiące. I tu właśnie nadeszła druga najważniejsza data w spuściźnie Gampera. Pierwsza, 2 grudnia 1908 roku, kiedy objął stanowisko prezesa Barcelony. Druga, kiedy przeznaczył 970 000 peset z własnych pieniędzy na budowę tego stadionu Les Corts. Podobno dzisiaj byłby to równowartość 3 milionów euro. To był koszt połowy stadionu. Niestety, nigdy nie otrzymał za to żadnego uznania. A potem nadeszła dyktatura Primo de Rivery, której padł ofiarą. 14 czerwca 1925 roku Barça znalazła się w centrum uwagi. Gamper skojarzył tę instytucję z katalońskim nacjonalizmem, stąd wzięło się słynne hasło: „Więcej niż klub ”. Nie ma ono nic wspólnego z sekcjami ani członkostwem. Barça reprezentowała Katalonię. Gamper rozegrał mecz hołdu dla Orfeó Català po niezwykle udanej trasie po Włoszech. Mecz towarzyski odbył się przeciwko Júpiterowi. Bracia Witty, którzy współpracowali z Gamperem, przyjaźnili się z angielskimi marynarzami. Statek przywiózł zespół muzyczny. Zostali zaproszeni. Zabrzmiał hymn Hiszpanii i rozpoczęło się gwizdanie… śmieszne, jeśli weźmiemy pod uwagę niedawny finał Pucharu Króla pomiędzy Barçą a Athletic Club. Następnie angielska orkiestra zagrała „God Save the Queen”, a tłum wstał i okazał absolutny szacunek. To był kopniak w tyłek dla Primo de Rivery. Jakie były konsekwencje? Zamknęli Barçe na sześć miesięcy. Gamper został zesłany na wygnanie i tam rozpoczął się jej upadek. Ostatnie pięć lat. Ani jeden członek nie zrezygnował. Drugi prezydent, który został stracony, Josep Sunyol, został członkiem właśnie z tego powodu, a także dlatego, że był katalońskim nacjonalistą. A drugie? Czyli obwinia dyktaturę za swoje samobójstwo. Teraz nadchodzę. Tak naprawdę zniknął tylko na kilka miesięcy. Ukrywał się w Barcelonie. Wszyscy, z którymi pracował, go opuścili. Było bardzo źle. Popadł w depresję. Ostateczny cios nastąpił wraz z katastrofą w 1929 roku. Był kompletnie zrujnowany. Postanowił popełnić samobójstwo. Z czasem dowiedzieliśmy się o różnych rzeczach w rodzinie. Moja babcia też próbowała się zastrzelić, ale gospodyni wytrąciła jej broń z rąk.
Ponieważ moja babcia miała głęboko katolickie korzenie, w rodzinie Gamperów zapanowała cisza i nie można było o tym mówić. To było bardzo smutne dla nas wszystkich. W 1949 roku mój ojciec powiedział mojemu bratu, że jego dziadek popełnił samobójstwo. Nic o tym nie usłyszeliśmy, bo babcia to wymusiła. Barça w dekrecie stwierdziła, że Gamper zawsze będzie pierwszym członkiem. Później go usunęli, co wcale mi się nie podobało. W końcu nadano mu tytuł członka honorowego, zmieniając statut. I to już nie to samo. Zostało. Jest wielu członków honorowych, nawet Jan Paweł II, były papież. Camp Nou mogłoby zostać nazwane na jego cześć. Budowę Camp Nou rozpoczął Agustí Montal. Przeprowadził referendum, w którym zdecydowaną większością głosów opowiedział się za. Kupił ziemię, a Miró Sans później zdecydował, że stadion powinien nosić imię Joan Gamper. Generał porucznik Moscardó, za czasów dyktatury, zakazał tego. Gamper był obcokrajowcem w czasach ultrakatolicyzmu. Był protestantem związanym z katalońskim nacjonalizmem, a na dodatek popełnił samobójstwo. Miał cztery grzechy główne. I tak pozostało Camp Nou. Nikt nie chciał tego zmienić. Joan Gaspart ochrzcił swoim imieniem Ciutat Esportiva. Wszyscy prezydenci traktowali nas dobrze, ale żaden nie był tak dobry jak Joan Gaspart. Zawsze doskonały. Teraz mogę powiedzieć, mimo że go tu nie ma, że tym, który traktował nas najgorzej, był Josep Lluís Núñez. Pewnego dnia wpadł na „genialny pomysł”, by nazwać Joan Gamper stadionem Fabra i Coats, na którym grała Barça B. Przepraszam, czy wiecie, kim jest Joan Gamper? Bardzo go poniżył. Potem mój wujek popełnił błąd, wspierając Sixte Cambra. Rodzina powinna być ważniejsza od każdego kandydata i prezydenta. Powiedzieliśmy Ricardowi Maxenchsowi: „Hej, naprawdę zamierzacie ignorować Gampera?”. Nie mogli tego zrobić. Núñez nie traktował nas dobrze. Z Gaspartem to była radykalna zmiana. A co z innymi? Z innymi traktował ich sprawiedliwie. Wszystko było w porządku. Z Laportą wszystko było w porządku. Ale jak już wspomniałem, postawa Núñeza naprawdę mnie złościła. Nie rozumiałem, dlaczego umniejszał Gampera. Był egoistą. Tylko on nie szanował mojego dziadka. Wszyscy inni byli idealni. Większość ludzi zawsze twierdzi, że Gamper był najlepszym prezydentem. Człowieku, kto inny? Tylko on się zgodził. I dorzucił 970 000 peset z własnej kieszeni. Powiedz mi, kto zrobił coś takiego. Nigdy nie byliśmy w mediach. Teraz jest rocznica klubu. Musimy więcej mówić o Gamperze. Oddał życie za Barcelonę. Czuł się nawet opuszczony. Po powrocie z wygnania nic nie było takie samo. I dołączył do gwiazdy 2029 roku . Czy opuszczenie Barcelony i wygnanie oznaczało dla niego większe ryzyko niż finansowa ruina? Myślę, że tak. Barça była jego oczkiem w głowie. Czy Gamper byłby dumny z obecnej Barcelony? Musiałbym to zobaczyć. Wyrzucił z boiska dwóch zawodników, bo pojechali do Valencii i dostali zapłatę za mecz. To była mentalność amatora. Był zwolennikiem gry w piłkę nożną dla przyjemności. Złe traktowanie Gampera miało więc początek w 1925 roku. Trwa to już stulecie. Tak. Ale on jest kimś więcej niż założycielem, jest duszą klubu. Gdyby Gampera nie było na tym spotkaniu w 1908 roku, Barça by nie przetrwała. Zawdzięczamy mu całą naszą historię. Taka jest rzeczywistość. Teraz klub jest globalną instytucją. Poszedłem zobaczyć mecz Barça-Brest i słyszałem tylko obcokrajowców. Czy dostałeś zaproszenie na galę z okazji 125-lecia? Cała rodzina jedzie. W sumie 17 osób. Ale nie wiemy, o co chodzi. Trzymają to w tajemnicy. Czy kiedykolwiek myślałeś o dołączeniu do Barcelony lub o członkostwie w zarządzie? Nie musimy się w to mieszać. Rodzina Gamperów jest ponad to. Chcę tylko bronić wizerunku mojego dziadka.
8
Xavier Gamper: „Mój dziadek zapobiegł upadkowi FC Barcelony w 1908 roku”(artykuł w odpowiedzi na komentarz).
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
2
@Dankho94isback Dokładnie! I w zasadzie tylko za to mam ogromny żal i pretensje do "naszego" wspaniałego Guardioli...
13
Samuel Eto’o show!
8 listopada 2008 r. FC Barcelona gromi na Camp Nou Real Valladolid 6:0(!) w 10-tej kolejce Primera Division. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że w tym meczu „karete”(4 gole) zaliczył kapitalny snajper Samuel Eto'o i to do przerwy! Był wspaniały, strzelając cztery gole w wygranym 6:0 meczu z Valladolid. Na pochwałę zasługuje przede wszystkim Lionel Messi, który po prostu przedarł się przez obronę Valladolid i posłał kilka pięknych podań do Eto'o, który był zawsze w gotowości wykończyć akcje golem. Eto'o był z pewnością jednym z najlepszych napastników na świecie i był nim już od jakiegoś czasu. Jego świadomość jest znakomita – myśli i przewiduje znacznie szybciej niż obrońca a do tego zachowuje spokój przed bramką.
Spójrzmy:
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
10
Debiut legendy:
8 listopada 1961 r. w wieku 19 lat w barwach Blaugrana debiutuje Joaquim Rife, legendarny barceloński pomocnik. Ma to miejsce w meczu towarzyskim z OGC Nice zakończony remisem 2:2. Rifé zaczynał jako skrzydłowy. Jednak w 1969 roku, po odpadnięciu z Pucharu Zdobywców Pucharów z Kolonią, przeszedł na pozycję pomocnika i ostatecznie ugruntował swoją pozycję obrońcy, nie zapominając o swoim powołaniu do ataku, reprezentowanym przez jego szybkie biegi przez całe boisko. Jedną z anegdot na temat Rifégo jest ta, jakoby to on był odpowiedzialny za słynny incydent z rzutem karnym Velázqueza, który wywołał skandal Gurucety w 1970 roku. 1 września 1976 r. klub rozegrał mecz pamiątkowy dla Rifé, Torresa i Sadurniego, a także dla tych, którzy byli częścią jednej z najlepszych defensyw w historii Barcelony.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
10
Było sobie meczycho:
8 listopada 1942 r. FC Barcelona rozgromiła na legendarnym „Camp de Les Corts” Celte Vigo 8:0(!) w ramach 7 kolejki Primera Division. Hattrickiem w tym meczu popisał się napastnik Jose Valle Mas. Pozostałe gole zdobywali: Josep Escola(2), Mariano Martin(2) oraz Vicente López Trujillo. Po 7 kolejce Duma Katalonii zajmowała 4 pozycje z dorobkiem 8 punktów i ze stratą 3 punktów do prowadzącej Valencii.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Nieodżałowany Włodek załatwił sprawę:
7 listopada 1984 r. Widzew Łódź pokonał 1:0 Borussie Mönchengladbach w 1/16 pucharu UEFA. Po huśtawce nastrojów w Mönchengladbach, wyrafinowana gra w Łodzi. Piłkarze Widzewa wiedzieli, że po tym jak w Niemczech strzelili dwa gole, mimo porażki 2:3 wystarczy im skromne, jednobramkowe zwycięstwo. Grali ostrożnie i nieustannie dążyli do celu. Ten udało się osiągnąć za sprawą trafienia kapitana Włodzimierza Smolarka. Później podopieczni Władysława Żmudy powstrzymywali ataki rywali a skutecznie w bramce spisywał się Henryk Bolesta. Trzeba jednak zaznaczyć, że bramkarz łodzian miał sporo szczęścia, bo chwilę przed zwycięskim trafieniem Widzewa, sędzia powinien podyktować rzut karny dla gości, po tym jak faulowany przez golkipera był Uwe Rahn. Arbiter tego jednak nie zrobił i ze zwycięstwa dającego awans do trzeciej rundy Pucharu UEFA cieszyli się czerwono-biało-czerwoni.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson
1
@DariaFCB Nic się nie stało i nic nie szkodzi. Pozdrawiam :)
10
Pamiętajmy o wybitnych legendach polskiego futbolu:
115 lat temu(7.11.1910) w Świętochłowicach urodził się Teodor Peterek, jeden z najwybitniejszych polskich napastników w historii, ikona Ruchu Chorzów. Teodor Peterek, cóż to był za napastnik! W oficjalnych meczach ligowych z eRką na koszulce zanotował na swoim koncie 192 mecze ligowe, w których strzelił 157 goli. Uwaga! Od 3 października 1937 r.(od meczu z Pogonią Lwów) Peterek strzelał gole w kolejnych 16 meczach ligowych z rzędu! Wówczas był to rekord świata, który przetrwał aż do 2013 r. kiedy to pobił go nie kto inny jak sam Messi, który strzelał gole w 21 meczach z rzędu! W koszulce reprezentacji Polski zagrał w oficjalnych 9 meczach, w których strzelił 6 goli. Zdobył również 10 goli(!) w oficjalnym meczu pucharowym(Ruch - Śląsk Siemianowice, wygrany 15:1). Do tego niezliczone mecze i gole w meczach towarzyskich, w reprezentacji Ligi czy reprezentacji Śląska zaliczają go do najlepszych strzelców przedwojennych. Nie da się nawet pobieżnie zliczyć jego osiągnięć. Można tylko się opierać na wycinkach prasowych z tego okresu, jak bramkostrzelnym piłkarzem był Teodor Peterek. Kiedy w 1934 roku Ruch Wielkie Hajduki wygrał ligę bez najmniejszych problemów, Peterek, król wykonywanych skutecznie rzutów karnych, nie mógł przeboleć, że w tym sezonie zdobył 28 goli i nie został królem strzelców. Taki właśnie był ,,Mietlorz” jak go nazywano.
@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
0
@DariaFCB No to fajno. Tylko co ja mam z tym wspólnego użytkowniczko/użytkowniku?
10
Barça na „piątke”:
Dokładnie 5 lat temu FC Barcelona pokonała u siebie Real Betis 5:2 (1:1) w 9. kolejce La Ligi. W zespole Ronalda Koemana tym razem od początku nie wystąpił Leo Messi. Argentyńczyk pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie i poszła za tym spora poprawa w jakości gry gospodarzy. Blaugrana była stroną przeważającą w pierwszej połowie, ale brak Messiego był zauważalny w finalnej fazie akcji. Ze swoich zadań słabo wywiązywał się także Antoine Griezmann, który już w pierwszym kwadransie gry zmarnował dwie znakomite sytuacje. Skuteczniejszy był za to Ousmane Dembele – w 22. minucie ładnie przełożył sobie piłkę w polu karnym, a apotem dokładnym uderzeniem pokonał Claudio Bravo. Potem Griezmann miał świetną okazję, aby dać Barsie drugiego gola, ale Francuz nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul na Ansu Fatim. W doliczonym czasie gry z kolei na 1:1 trafił dla Betisu Antonio Sanabria. Na początku drugiej połowy na boisku pojawił się Messi. Wejście Argentyńczyka szybko przyniosło efekt, bo już w 49. minucie Griezmann strzelił na 2:1 po podaniu Jordiego Alby. Lider zespołu nie zaliczył asysty, ale przepuścił piłkę Francuzowi, myląc tym samym linię obrony. Potem kapitan sam trafił na 3:1, zdobywając gola po rzucie karnym. Real Betis było jeszcze stać na gola na 2:3, którego strzelił Loren, ale po główce napastnika bramki zdobywali już tylko rywale. Najpierw Messi dołożył drugie trafienie a w doliczonym czasie gry drugiej połowy wynik spotkania ustalił Pedri.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
1
@AxelF No raczej nie bo niemal 100 % meczów Barcuni mam w... no może nie w paluszku ale napewno w swojej prywatnej kronice.
1
@AxelF Tak, Karolek był wielkim i oddanym "Cracovianinem". Ten mecz towarzyski, który rzekomo mogli zagrać to masz na myśli Barce z Cracovią? Bo tak się składa że 3 lata po narodzinach Wojtyły to właśnie Cracovia gościła w Barcelonie na dwóch meczach towarzyskich.
10
Duchowe wspomnienie:
7 listopada 1982 r. Papież Jan Paweł II odprawił mszę świętą na murawie Camp Nou w jednym z ostatnich dni swojej pielgrzymki do Hiszpanii. Pomimo ulewnego deszczu na Camp Nou zebrało się 120 tys. ludzi a wśród nich prezydent Generalitat Jordi Pujol, burmistrz Barcelony Narcis Serra a także prezydent klubu Josep Lluis Nuñez z żoną. Po uroczystości Nuñez zaprosił polskiego papieża do pomieszczeń klubowych i wręczył mu karnet socio o numerze 108 000.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AxelF
@Adran360
1
@Safrani Ooo! Nie wiedziałem, więc już spiesze z życzeniami: przedewszystkim dużo zdrowia, pogody ducha, miłości i życzliwości od najbliższych oraz miłych przeżyć z Barcunią i naszym Widzewem :)
9
Legendarna golleada:
7 listopada 1915 r. FC Barcelona rozgromiła Universitari S.C. 12:2(!) w ramach 3 kolejki mistrzostw Katalonii. Warto a nawet trzeba wspomnieć że aż 5(!) goli w tym meczu ustrzelił znakomity snajper Vicenç Martinez. O jednego gola mniej zanotował genialny Paulino Alcantara, który został królem strzelców mistrzostw Katalonii edycji 1915/16 z dorobkiem 23 goli. Pozostałe gole dołożyli Castells(2) oraz Enric Peris. Mistrzostwo Katalonii zgarnęła naturalnie Duma Katalonii wyprzedzając o 3 punkty nieistniejący już klub FC Espanya.
@Adran360
@AxelF
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974