@xBarteZx sprobuje raz jeszcze, jak w szkole, do skutku. Jesli ktos nie chce sprzedac pilkarza, to i za pol miliarda go nie pusci. To nie jest Fifa, a transfermarkt jest dobrym wyznacznikiem, ale pokazuje jedynie wartosc rynkowa, na zasadzie porownania, kwoty transferow nie maja z tym nic wspolnego. Wobec tego probuje tylko wytlumaczyc, ze nie mozna sobie sprawdzic ile "kosztuje" gosc na transfermarkt, dodac do siebie dwoch od nas i wyliczyc ile doplacic, aby miec Neymara, a tym bardziej liczyc ich kwoty za ile przeszli. No chyba, ze twierdzisz, ze wartoac rynkowa Neya to 222mln, to dalsza dyskusja nie ma sensu.
@xBarteZx no tak, bo osoby odpowiedzialne za transfery wlaczaja kalkulator z windowsa, wchodza na transfermarkt i uzywaja podstawowych dzialan arytmetycznych do wyliczen kwoty transferu. Jak mniemam pozycja negocjacyjna nie ma w ogole znaczenia przy kwocie? Cene reguluje popyt i podaz i trzeba byc naiwnym by uwazac, ze gracze przechodza zgodnie ze swoja wartoscia rynkowa.
@kijopek Radziłbym usunąć komentarz, bo aż wstyd później będzie patrzeć na swoim profilu na takie głupoty. Nawet nie chce mi się ustosunkować do tej paplaniny, ale jest po prostu bez sensu. Kompletnie nie rozumiesz ruchów transferowych, które były właśnie bardzo dobrze przeprowadzone. A mówienie o Todibo i Paulinho jako o porażkach to już w ogóle abstrakcja. Zresztą nie oszukujmy się, w każdym klubie, nie ważne na jakim poziomie zdarzają się dobre strzały i niewypały - a już tym bardziej przy gigantach jak Barca.
@martin86 Większość Twojej wypowiedzi opiera się na plotkach i tym co piszą gazety, więc nie ma co "czekać na hejt", bo każdy rozsądny człowiek raczej zignoruje Twój komentarz.
@voetballer z całym szacunkiem do Pań, ale sądzę, że ich pensje są proporcjonalne do tego ile fanów przyciągają i jakie zyski dla klubu generują. Jeśli piłkarze zarabiają z 20 razy więcej, to prawdopodobnie generują 20 razy większe przychody dla klubu.
@Tridente2015 tak, ale ludzie decydujący się na suplementację najczęściej wybierają ją zamiast pożywienia z konkretnych powodów - czy to z wygody, z powodu ujemnego bilansu kalorycznego lub uczuleń.
@DLedi22 Suplementacje dobiera się osobiście według niedoborów. Nie można powiedzieć, że warto brać D3 i Omegę, jeśli nie wie się czy czegoś brakuje. Po pierwsze, może być to bez sensu - co jest lepszym przypadkiem, a po drugie, można dostarczyć za dużo - co jest już trochę gorszym przypadkiem. Zgadzam się z miśkiem, że raczej w Hiszpanii nie trudno o dostarczenie rekomendowanej dawki tej witaminy, a śródziemnomorska kuchnia raczej też jest bogata w omegę.
@Pamel Zastąpienie czerwonego mięsa białym wiążę się prawdopodobnie ze zmniejszeniem dostarczanych kalorii, po prostu mówi się to, zamiast powiedzieć "zwiększ deficyt o 300 kalorii". Tutaj domyślam się, że pisząc "zmniejszenie deficytu", chodziło Ci o zwiększenie deficytu. Siłą rzeczy mniejsza podaż kaloryczna musi wpływać na mniej energii - przecież nie znikąd indziej jak z pożywienia mamy energię. Kaloria to jednostka energetyczna, więc mniej kalorii = mniej energii.
@El dominatore W przypadku profesjonalnych sportowców i ich wydatku kalorycznego, myślę że nie jest dużym problemem spożywanie słodyczy - oczywiście jeśli nie stanowią głównego źródła dostarczanej energii.
Komentarz napisałem w jednej z odpowiedzi, ale być może uprzedzi parę innych komentarzy:
"1. Są tysiące przykładów, że ktoś dorobił się ogromnej fortuny na tym, że był w czymś dobrym, wymyślił coś, opatentował, stworzył, znalazł niszę... Normalna kolej rzeczy, że znajdując odbiorcę na swój produkt/usługę, przynosi Ci to profit. To zwykła skala. Powiedz mi wobec tego gdzie te pieniądze powinny trafiać jeśli nie w dużej części do zawodników? Jeśli klub notuje miliardowe obroty, to chyba całkiem dobrze, że spora część tego ląduje u piłkarzy, którzy napędzają cały ten sport? Skoro tyle ludzi ogląda, kupuje gadżety, płaci za wszystko co związane z piłką, to rozumiem że wolałbyś aby te kwoty zostawały w klubach, u sponsorów, przedsiębiorców?
2. Zaprzeczanie czemuś takiego jak rynkowa wartość śmierdzi lekko komunizmem. Skądś się bierze to, że coś kosztuje tyle, a coś tyle. To żadna patologia, a zwyczajna skala tego, że jak idziesz do roboty i Twoja pensja odpowiada powiedzmy 2%, tego co zarabia firma, to identycznie działa to w wielkim świecie. Nie mogę pojąć, że ludzie tego nie rozumieją. Jasne, szkoda że jest tyle osób, które potrzebują pieniędzy, nie starcza im na spełnienie podstawowych warunków do przeżycia, ale jak piłkarze powiedzą "Okej, nie dawajcie nam więcej albo dawajcie nam wręcz maksymalnie milion euro rocznie" to myślisz, że co się stanie? Że te pieniądze trafią do biednych? Przedstaw mi proszę tok swojego rozumowania, bo to, że ktoś zarobi mniej, nie koniecznie oznacza, że biednym będzie się żyło lepiej.
3. Jest taka tendencja wielkiego zdziwienia ile pieniążków jest w piłce, a to wszystko biznes jak wszystkie inne. Nikt nie pruje się o wielkie koncerny. Mieli pomysł, talent, stworzyli coś, zaryzykowali i ledwie promil albo nie cokolwiek osiąga. Dzieje się tak wszędzie, a reszta to sprawa rynku. Nie ma tu nic do wierzenia, Twoja pensja też nie bierze się z głowy pracodawcy. Jest tak dużo czynników, które decydują o tym i napędzają to wszystko.
4. Rynek piłkarski rozszerzył się ogromnie i to naturalne, że stawki dla piłkarzy wzrosły. Ma to swoje plusy, bo przy tym jest o wiele więcej akcji charytatywnych, kluby wspierają rozwój biednej młodzieży, daje szanse rozwoju, prowadzi kampanie społeczne. Sami piłkarze przeznaczają sporo pieniędzy na różne inicjatywy. Powtarzam, że piłkarz, który zarabia 20 milionów, nie zabiera tych pieniędzy głodującym dzieciom - wręcz przeciwnie. Jak to sobie wyobrażasz? Że aby opłacić takiego piłkarza wykorzystuje się małe dzieci do pracy, każe im płacić za oglądanie idoli? Prawda jest taka, że kwestie finansowe to sprawa sponsorów, którzy zasilają budżety klubów i piłkarzy, reklamodawcy, stacje telewizyjne, sponsorzy techniczni. Mają w tym interes i sami mogą zarobić, a więc inwestują w prężnie rozwijający się rynek piłkarski i ogólnie sportowy.
5. Odnosząc się bardziej do wypowiedzi, nie ma nic złego w dzieciach bananach. Jeśli powiedzmy przeznaczasz na dziecko 20% swoich oszczędności, to to samo dzieje się w przypadku ludzi bogatszych - znowu kwestia skali. Okej, rozumiem poczucie niesprawiedliwości, że nie ma równego startu, ale większą utopią jest myśl, że jest to możliwe. Przecież to nie tylko kwestia finansów. Nie mają równego startu żadne osoby - każdy może być wyższy, ładniejszy, sprawniejszy, mądrzejszy, może mieć inne otoczenie, urodzić się biały, czarny, kolorowy, może być niepełnosprawny, może go potrącić samochód zanim zdąży powiedzieć swoje pierwsze słowo. Los, przypadek... I dochodzi kwestia finansowa - tak, tu też nie uświadczymy sprawiedliwości, ale każdy niezależnie od tego może mieć problemy. Dla biednych będą to kłopoty finansowe, dla bogatych będzie to ciężar sławy, brak prywatnego życia. Coś za coś. Jestem na pewno daleki od tego, by patrzeć ze zgorszoną miną na kogoś, kto nie musi pracować, bo tatuś ustawił go na resztę życia. Traktuję to jako motywację, a osiągnięcie sukcesu osobiście smakuje chyba lepiej. Samorozwój i uczucie że doszło się do czegoś samemu. Takie osoby tego nie doświadczą, a co więcej często odczuwają brzemię tego, że w zasadzie mają odebraną możliwość uniezależnienia się i na zawsze mają przypiętą łatkę, że co by nie zrobili, to wszystko zasługa rodziców. Każdy kij ma dwa końce.
6. Co do osób, które zarabiają na czymś co wydaję się błahe... Nie miej pretensji do nich, miej pretensje do ludzi, którzy sprawiają, że jest na to popyt i finansują tym takie osoby.
"
1. Są tysiące przykładów, że ktoś dorobił się ogromnej fortuny na tym, że był w czymś dobrym, wymyślił coś, opatentował, stworzył, znalazł niszę... Normalna kolej rzeczy, że znajdując odbiorcę na swój produkt/usługę, przynosi Ci to profit. To zwykła skala. Powiedz mi wobec tego gdzie te pieniądze powinny trafiać jeśli nie w dużej części do zawodników? Jeśli klub notuje miliardowe obroty, to chyba całkiem dobrze, że spora część tego ląduje u piłkarzy, którzy napędzają cały ten sport? Skoro tyle ludzi ogląda, kupuje gadżety, płaci za wszystko co związane z piłką, to rozumiem że wolałbyś aby te kwoty zostawały w klubach, u sponsorów, przedsiębiorców?
2. Zaprzeczanie czemuś takiego jak rynkowa wartość śmierdzi lekko komunizmem. Skądś się bierze to, że coś kosztuje tyle, a coś tyle. To żadna patologia, a zwyczajna skala tego, że jak idziesz do roboty i Twoja pensja odpowiada powiedzmy 2%, tego co zarabia firma, to identycznie działa to w wielkim świecie. Nie mogę pojąć, że ludzie tego nie rozumieją. Jasne, szkoda że jest tyle osób, które potrzebują pieniędzy, nie starcza im na spełnienie podstawowych warunków do przeżycia, ale jak piłkarze powiedzą "Okej, nie dawajcie nam więcej albo dawajcie nam wręcz maksymalnie milion euro rocznie" to myślisz, że co się stanie? Że te pieniądze trafią do biednych? Przedstaw mi proszę tok swojego rozumowania, bo to, że ktoś zarobi mniej, nie koniecznie oznacza, że biednym będzie się żyło lepiej.
3. Jest taka tendencja wielkiego zdziwienia ile pieniążków jest w piłce, a to wszystko biznes jak wszystkie inne. Nikt nie pruje się o wielkie koncerny. Mieli pomysł, talent, stworzyli coś, zaryzykowali i ledwie promil albo nie cokolwiek osiąga. Dzieje się tak wszędzie, a reszta to sprawa rynku. Nie ma tu nic do wierzenia, Twoja pensja też nie bierze się z głowy pracodawcy. Jest tak dużo czynników, które decydują o tym i napędzają to wszystko.
4. Rynek piłkarski rozszerzył się ogromnie i to naturalne, że stawki dla piłkarzy wzrosły. Ma to swoje plusy, bo przy tym jest o wiele więcej akcji charytatywnych, kluby wspierają rozwój biednej młodzieży, daje szanse rozwoju, prowadzi kampanie społeczne. Sami piłkarze przeznaczają sporo pieniędzy na różne inicjatywy. Powtarzam, że piłkarz, który zarabia 20 milionów, nie zabiera tych pieniędzy głodującym dzieciom - wręcz przeciwnie. Jak to sobie wyobrażasz? Że aby opłacić takiego piłkarza wykorzystuje się małe dzieci do pracy, każe im płacić za oglądanie idoli? Prawda jest taka, że kwestie finansowe to sprawa sponsorów, którzy zasilają budżety klubów i piłkarzy, reklamodawcy, stacje telewizyjne, sponsorzy techniczni. Mają w tym interes i sami mogą zarobić, a więc inwestują w prężnie rozwijający się rynek piłkarski i ogólnie sportowy.
5. Odnosząc się bardziej do wypowiedzi, nie ma nic złego w dzieciach bananach. Jeśli powiedzmy przeznaczasz na dziecko 20% swoich oszczędności, to to samo dzieje się w przypadku ludzi bogatszych - znowu kwestia skali. Okej, rozumiem poczucie niesprawiedliwości, że nie ma równego startu, ale większą utopią jest myśl, że jest to możliwe. Przecież to nie tylko kwestia finansów. Nie mają równego startu żadne osoby - każdy może być wyższy, ładniejszy, sprawniejszy, mądrzejszy, może mieć inne otoczenie, urodzić się biały, czarny, kolorowy, może być niepełnosprawny, może go potrącić samochód zanim zdąży powiedzieć swoje pierwsze słowo. Los, przypadek... I dochodzi kwestia finansowa - tak, tu też nie uświadczymy sprawiedliwości, ale każdy niezależnie od tego może mieć problemy. Dla biednych będą to kłopoty finansowe, dla bogatych będzie to ciężar sławy, brak prywatnego życia. Coś za coś. Jestem na pewno daleki od tego, by patrzeć ze zgorszoną miną na kogoś, kto nie musi pracować, bo tatuś ustawił go na resztę życia. Traktuję to jako motywację, a osiągnięcie sukcesu osobiście smakuje chyba lepiej. Samorozwój i uczucie że doszło się do czegoś samemu. Takie osoby tego nie doświadczą, a co więcej często odczuwają brzemię tego, że w zasadzie mają odebraną możliwość uniezależnienia się i na zawsze mają przypiętą łatkę, że co by nie zrobili, to wszystko zasługa rodziców. Każdy kij ma dwa końce.
6. Co do osób, które zarabiają na czymś co wydaję się błahe... Nie miej pretensji do nich, miej pretensje do ludzi, którzy sprawiają, że jest na to popyt i finansują tym takie osoby.
@Laza Racja, sponsor techniczny jakim jest Nike dla Barcelony (a także dla zawodników) prosił i obiektywne opinie i szczere słowa, które pomogą zadecydować kibicom czy kupić koszulkę. Błagam, przecież to istna obrona przed falą krytyki. Czy kiedykolwiek piłkarze tak tłumnie wypowiadali się o nowych koszulkach? Oczywiście, że nie i nie ma co się dziwić. Nike wykłada dużą kasę i jestem ciekaw jak będzie wyglądała statystyka sprzedaży trykotów w następnym sezonie. Nie zdziwię się jeśli sprzedaż wzrośnie. Stety lub niestety, podejrzewam że rynek azjatycki z chęcią kupi takie koszulki i będą zachwyceni. Rozumiem rozgoryczenie wiernych fanów, dla których kibicowanie Barcelonie to też zachwyt dla ich wartości i tradycji, ale cóż - biznes jest biznes. Osobiście mi się nie podobają, ale nie róbmy z tego żałoby.
Desch ma rację i niestety spora część osób tego nie rozumie. To prawda, że Lenglet obecnie przewyższa formą, ale ważna jest także znajomość drużyny. Akurat przy Lenglecie nie można powiedzieć, że nie ma ogrania międzynarodowego, bo mierzył się z różnymi zespołami w Europie. Wbrew pozorom nie jest to podobna sytuacja do ter Stegena, który po prostu przewyższa w tym momencie Neuera i to co robi Low to akurat czysta głupota.
0
@xBarteZx sprobuje raz jeszcze, jak w szkole, do skutku. Jesli ktos nie chce sprzedac pilkarza, to i za pol miliarda go nie pusci. To nie jest Fifa, a transfermarkt jest dobrym wyznacznikiem, ale pokazuje jedynie wartosc rynkowa, na zasadzie porownania, kwoty transferow nie maja z tym nic wspolnego. Wobec tego probuje tylko wytlumaczyc, ze nie mozna sobie sprawdzic ile "kosztuje" gosc na transfermarkt, dodac do siebie dwoch od nas i wyliczyc ile doplacic, aby miec Neymara, a tym bardziej liczyc ich kwoty za ile przeszli. No chyba, ze twierdzisz, ze wartoac rynkowa Neya to 222mln, to dalsza dyskusja nie ma sensu.
0
@ACRAB95 czytałeś w ogole co napisałem, czy cechuje cie daleko posunięta ignorancja?
0
@xBarteZx no tak, bo osoby odpowiedzialne za transfery wlaczaja kalkulator z windowsa, wchodza na transfermarkt i uzywaja podstawowych dzialan arytmetycznych do wyliczen kwoty transferu. Jak mniemam pozycja negocjacyjna nie ma w ogole znaczenia przy kwocie? Cene reguluje popyt i podaz i trzeba byc naiwnym by uwazac, ze gracze przechodza zgodnie ze swoja wartoscia rynkowa.
0
@xBarteZx proszę, nie mów że podajesz kwoty z transfermarkt...
1
@Midast ciężko było napisać większe głupoty
1
@kokos_xd Pozdrawiam z Mławy :)
0
@nonamel może zabrzmię jak buc, ale Polakiem.
0
@Wuuden usuń konto polaczku
0
@kijopek Radziłbym usunąć komentarz, bo aż wstyd później będzie patrzeć na swoim profilu na takie głupoty. Nawet nie chce mi się ustosunkować do tej paplaniny, ale jest po prostu bez sensu. Kompletnie nie rozumiesz ruchów transferowych, które były właśnie bardzo dobrze przeprowadzone. A mówienie o Todibo i Paulinho jako o porażkach to już w ogóle abstrakcja. Zresztą nie oszukujmy się, w każdym klubie, nie ważne na jakim poziomie zdarzają się dobre strzały i niewypały - a już tym bardziej przy gigantach jak Barca.
28
"Skoro wydaliśmy taki komunikat, to dlatego, że mamy dowody. Musimy to przeanalizować i jeśli naprawdę okaże, się, że mamy dowody"
(???)
0
@Al FCB Kto tam poza Aguero jest jeszcze z topu światowego?
1
@martin86 Większość Twojej wypowiedzi opiera się na plotkach i tym co piszą gazety, więc nie ma co "czekać na hejt", bo każdy rozsądny człowiek raczej zignoruje Twój komentarz.
0
@normasubiektywna mimo wszystko wydaje mi się, że Rosell nie był święty i swoje za uszami miał, ale fakt faktem, nie dowiedli jego winy.
3
@voetballer z całym szacunkiem do Pań, ale sądzę, że ich pensje są proporcjonalne do tego ile fanów przyciągają i jakie zyski dla klubu generują. Jeśli piłkarze zarabiają z 20 razy więcej, to prawdopodobnie generują 20 razy większe przychody dla klubu.
0
@normasubiektywna kwestie milionowe
0
@Tridente2015 tak, ale ludzie decydujący się na suplementację najczęściej wybierają ją zamiast pożywienia z konkretnych powodów - czy to z wygody, z powodu ujemnego bilansu kalorycznego lub uczuleń.
0
@barteq akurat smażenie na oliwie nie jest najlepszym pomysłem
0
@Tridente2015 Czemu nie polecasz suplementacji? Przecież większość witamin, które rozpuszczają się w tłuszczach są w specjalnych kapsułkach z olejem.
0
@Bogan Akurat zawały serca u kolarzy mogą mieć inne przyczyny
0
@DLedi22 Suplementacje dobiera się osobiście według niedoborów. Nie można powiedzieć, że warto brać D3 i Omegę, jeśli nie wie się czy czegoś brakuje. Po pierwsze, może być to bez sensu - co jest lepszym przypadkiem, a po drugie, można dostarczyć za dużo - co jest już trochę gorszym przypadkiem. Zgadzam się z miśkiem, że raczej w Hiszpanii nie trudno o dostarczenie rekomendowanej dawki tej witaminy, a śródziemnomorska kuchnia raczej też jest bogata w omegę.
0
@Pamel Zastąpienie czerwonego mięsa białym wiążę się prawdopodobnie ze zmniejszeniem dostarczanych kalorii, po prostu mówi się to, zamiast powiedzieć "zwiększ deficyt o 300 kalorii". Tutaj domyślam się, że pisząc "zmniejszenie deficytu", chodziło Ci o zwiększenie deficytu. Siłą rzeczy mniejsza podaż kaloryczna musi wpływać na mniej energii - przecież nie znikąd indziej jak z pożywienia mamy energię. Kaloria to jednostka energetyczna, więc mniej kalorii = mniej energii.
0
@El dominatore W przypadku profesjonalnych sportowców i ich wydatku kalorycznego, myślę że nie jest dużym problemem spożywanie słodyczy - oczywiście jeśli nie stanowią głównego źródła dostarczanej energii.
0
"owoce i warzywa o intensywnych kolorach" - mam wrażenie, że poziom dietetyki nie różni się zbytnio od poziomu dietetyki w Polsce - dno.
3
Komentarz napisałem w jednej z odpowiedzi, ale być może uprzedzi parę innych komentarzy:
"1. Są tysiące przykładów, że ktoś dorobił się ogromnej fortuny na tym, że był w czymś dobrym, wymyślił coś, opatentował, stworzył, znalazł niszę... Normalna kolej rzeczy, że znajdując odbiorcę na swój produkt/usługę, przynosi Ci to profit. To zwykła skala. Powiedz mi wobec tego gdzie te pieniądze powinny trafiać jeśli nie w dużej części do zawodników? Jeśli klub notuje miliardowe obroty, to chyba całkiem dobrze, że spora część tego ląduje u piłkarzy, którzy napędzają cały ten sport? Skoro tyle ludzi ogląda, kupuje gadżety, płaci za wszystko co związane z piłką, to rozumiem że wolałbyś aby te kwoty zostawały w klubach, u sponsorów, przedsiębiorców?
2. Zaprzeczanie czemuś takiego jak rynkowa wartość śmierdzi lekko komunizmem. Skądś się bierze to, że coś kosztuje tyle, a coś tyle. To żadna patologia, a zwyczajna skala tego, że jak idziesz do roboty i Twoja pensja odpowiada powiedzmy 2%, tego co zarabia firma, to identycznie działa to w wielkim świecie. Nie mogę pojąć, że ludzie tego nie rozumieją. Jasne, szkoda że jest tyle osób, które potrzebują pieniędzy, nie starcza im na spełnienie podstawowych warunków do przeżycia, ale jak piłkarze powiedzą "Okej, nie dawajcie nam więcej albo dawajcie nam wręcz maksymalnie milion euro rocznie" to myślisz, że co się stanie? Że te pieniądze trafią do biednych? Przedstaw mi proszę tok swojego rozumowania, bo to, że ktoś zarobi mniej, nie koniecznie oznacza, że biednym będzie się żyło lepiej.
3. Jest taka tendencja wielkiego zdziwienia ile pieniążków jest w piłce, a to wszystko biznes jak wszystkie inne. Nikt nie pruje się o wielkie koncerny. Mieli pomysł, talent, stworzyli coś, zaryzykowali i ledwie promil albo nie cokolwiek osiąga. Dzieje się tak wszędzie, a reszta to sprawa rynku. Nie ma tu nic do wierzenia, Twoja pensja też nie bierze się z głowy pracodawcy. Jest tak dużo czynników, które decydują o tym i napędzają to wszystko.
4. Rynek piłkarski rozszerzył się ogromnie i to naturalne, że stawki dla piłkarzy wzrosły. Ma to swoje plusy, bo przy tym jest o wiele więcej akcji charytatywnych, kluby wspierają rozwój biednej młodzieży, daje szanse rozwoju, prowadzi kampanie społeczne. Sami piłkarze przeznaczają sporo pieniędzy na różne inicjatywy. Powtarzam, że piłkarz, który zarabia 20 milionów, nie zabiera tych pieniędzy głodującym dzieciom - wręcz przeciwnie. Jak to sobie wyobrażasz? Że aby opłacić takiego piłkarza wykorzystuje się małe dzieci do pracy, każe im płacić za oglądanie idoli? Prawda jest taka, że kwestie finansowe to sprawa sponsorów, którzy zasilają budżety klubów i piłkarzy, reklamodawcy, stacje telewizyjne, sponsorzy techniczni. Mają w tym interes i sami mogą zarobić, a więc inwestują w prężnie rozwijający się rynek piłkarski i ogólnie sportowy.
5. Odnosząc się bardziej do wypowiedzi, nie ma nic złego w dzieciach bananach. Jeśli powiedzmy przeznaczasz na dziecko 20% swoich oszczędności, to to samo dzieje się w przypadku ludzi bogatszych - znowu kwestia skali. Okej, rozumiem poczucie niesprawiedliwości, że nie ma równego startu, ale większą utopią jest myśl, że jest to możliwe. Przecież to nie tylko kwestia finansów. Nie mają równego startu żadne osoby - każdy może być wyższy, ładniejszy, sprawniejszy, mądrzejszy, może mieć inne otoczenie, urodzić się biały, czarny, kolorowy, może być niepełnosprawny, może go potrącić samochód zanim zdąży powiedzieć swoje pierwsze słowo. Los, przypadek... I dochodzi kwestia finansowa - tak, tu też nie uświadczymy sprawiedliwości, ale każdy niezależnie od tego może mieć problemy. Dla biednych będą to kłopoty finansowe, dla bogatych będzie to ciężar sławy, brak prywatnego życia. Coś za coś. Jestem na pewno daleki od tego, by patrzeć ze zgorszoną miną na kogoś, kto nie musi pracować, bo tatuś ustawił go na resztę życia. Traktuję to jako motywację, a osiągnięcie sukcesu osobiście smakuje chyba lepiej. Samorozwój i uczucie że doszło się do czegoś samemu. Takie osoby tego nie doświadczą, a co więcej często odczuwają brzemię tego, że w zasadzie mają odebraną możliwość uniezależnienia się i na zawsze mają przypiętą łatkę, że co by nie zrobili, to wszystko zasługa rodziców. Każdy kij ma dwa końce.
6. Co do osób, które zarabiają na czymś co wydaję się błahe... Nie miej pretensji do nich, miej pretensje do ludzi, którzy sprawiają, że jest na to popyt i finansują tym takie osoby.
"
0
@stone80
1. Są tysiące przykładów, że ktoś dorobił się ogromnej fortuny na tym, że był w czymś dobrym, wymyślił coś, opatentował, stworzył, znalazł niszę... Normalna kolej rzeczy, że znajdując odbiorcę na swój produkt/usługę, przynosi Ci to profit. To zwykła skala. Powiedz mi wobec tego gdzie te pieniądze powinny trafiać jeśli nie w dużej części do zawodników? Jeśli klub notuje miliardowe obroty, to chyba całkiem dobrze, że spora część tego ląduje u piłkarzy, którzy napędzają cały ten sport? Skoro tyle ludzi ogląda, kupuje gadżety, płaci za wszystko co związane z piłką, to rozumiem że wolałbyś aby te kwoty zostawały w klubach, u sponsorów, przedsiębiorców?
2. Zaprzeczanie czemuś takiego jak rynkowa wartość śmierdzi lekko komunizmem. Skądś się bierze to, że coś kosztuje tyle, a coś tyle. To żadna patologia, a zwyczajna skala tego, że jak idziesz do roboty i Twoja pensja odpowiada powiedzmy 2%, tego co zarabia firma, to identycznie działa to w wielkim świecie. Nie mogę pojąć, że ludzie tego nie rozumieją. Jasne, szkoda że jest tyle osób, które potrzebują pieniędzy, nie starcza im na spełnienie podstawowych warunków do przeżycia, ale jak piłkarze powiedzą "Okej, nie dawajcie nam więcej albo dawajcie nam wręcz maksymalnie milion euro rocznie" to myślisz, że co się stanie? Że te pieniądze trafią do biednych? Przedstaw mi proszę tok swojego rozumowania, bo to, że ktoś zarobi mniej, nie koniecznie oznacza, że biednym będzie się żyło lepiej.
3. Jest taka tendencja wielkiego zdziwienia ile pieniążków jest w piłce, a to wszystko biznes jak wszystkie inne. Nikt nie pruje się o wielkie koncerny. Mieli pomysł, talent, stworzyli coś, zaryzykowali i ledwie promil albo nie cokolwiek osiąga. Dzieje się tak wszędzie, a reszta to sprawa rynku. Nie ma tu nic do wierzenia, Twoja pensja też nie bierze się z głowy pracodawcy. Jest tak dużo czynników, które decydują o tym i napędzają to wszystko.
4. Rynek piłkarski rozszerzył się ogromnie i to naturalne, że stawki dla piłkarzy wzrosły. Ma to swoje plusy, bo przy tym jest o wiele więcej akcji charytatywnych, kluby wspierają rozwój biednej młodzieży, daje szanse rozwoju, prowadzi kampanie społeczne. Sami piłkarze przeznaczają sporo pieniędzy na różne inicjatywy. Powtarzam, że piłkarz, który zarabia 20 milionów, nie zabiera tych pieniędzy głodującym dzieciom - wręcz przeciwnie. Jak to sobie wyobrażasz? Że aby opłacić takiego piłkarza wykorzystuje się małe dzieci do pracy, każe im płacić za oglądanie idoli? Prawda jest taka, że kwestie finansowe to sprawa sponsorów, którzy zasilają budżety klubów i piłkarzy, reklamodawcy, stacje telewizyjne, sponsorzy techniczni. Mają w tym interes i sami mogą zarobić, a więc inwestują w prężnie rozwijający się rynek piłkarski i ogólnie sportowy.
5. Odnosząc się bardziej do wypowiedzi, nie ma nic złego w dzieciach bananach. Jeśli powiedzmy przeznaczasz na dziecko 20% swoich oszczędności, to to samo dzieje się w przypadku ludzi bogatszych - znowu kwestia skali. Okej, rozumiem poczucie niesprawiedliwości, że nie ma równego startu, ale większą utopią jest myśl, że jest to możliwe. Przecież to nie tylko kwestia finansów. Nie mają równego startu żadne osoby - każdy może być wyższy, ładniejszy, sprawniejszy, mądrzejszy, może mieć inne otoczenie, urodzić się biały, czarny, kolorowy, może być niepełnosprawny, może go potrącić samochód zanim zdąży powiedzieć swoje pierwsze słowo. Los, przypadek... I dochodzi kwestia finansowa - tak, tu też nie uświadczymy sprawiedliwości, ale każdy niezależnie od tego może mieć problemy. Dla biednych będą to kłopoty finansowe, dla bogatych będzie to ciężar sławy, brak prywatnego życia. Coś za coś. Jestem na pewno daleki od tego, by patrzeć ze zgorszoną miną na kogoś, kto nie musi pracować, bo tatuś ustawił go na resztę życia. Traktuję to jako motywację, a osiągnięcie sukcesu osobiście smakuje chyba lepiej. Samorozwój i uczucie że doszło się do czegoś samemu. Takie osoby tego nie doświadczą, a co więcej często odczuwają brzemię tego, że w zasadzie mają odebraną możliwość uniezależnienia się i na zawsze mają przypiętą łatkę, że co by nie zrobili, to wszystko zasługa rodziców. Każdy kij ma dwa końce.
6. Co do osób, które zarabiają na czymś co wydaję się błahe... Nie miej pretensji do nich, miej pretensje do ludzi, którzy sprawiają, że jest na to popyt i finansują tym takie osoby.
2
@bolplast Ci, którzy też od Nas odchodzą?
3
Ohydna zagrywka PR-owa.
2
Przeleciałem na szybko komentarze i jestem w szoku, że nikt nie zarzucił, że to wina Valverde. Jednak jest nadzieja ;)
0
@Laza
Racja, sponsor techniczny jakim jest Nike dla Barcelony (a także dla zawodników) prosił i obiektywne opinie i szczere słowa, które pomogą zadecydować kibicom czy kupić koszulkę. Błagam, przecież to istna obrona przed falą krytyki. Czy kiedykolwiek piłkarze tak tłumnie wypowiadali się o nowych koszulkach? Oczywiście, że nie i nie ma co się dziwić. Nike wykłada dużą kasę i jestem ciekaw jak będzie wyglądała statystyka sprzedaży trykotów w następnym sezonie. Nie zdziwię się jeśli sprzedaż wzrośnie. Stety lub niestety, podejrzewam że rynek azjatycki z chęcią kupi takie koszulki i będą zachwyceni. Rozumiem rozgoryczenie wiernych fanów, dla których kibicowanie Barcelonie to też zachwyt dla ich wartości i tradycji, ale cóż - biznes jest biznes. Osobiście mi się nie podobają, ale nie róbmy z tego żałoby.
1
Desch ma rację i niestety spora część osób tego nie rozumie. To prawda, że Lenglet obecnie przewyższa formą, ale ważna jest także znajomość drużyny. Akurat przy Lenglecie nie można powiedzieć, że nie ma ogrania międzynarodowego, bo mierzył się z różnymi zespołami w Europie. Wbrew pozorom nie jest to podobna sytuacja do ter Stegena, który po prostu przewyższa w tym momencie Neuera i to co robi Low to akurat czysta głupota.