Devastating image aftermath flood in the Alfafar in the province of Valencia, Spain 🇪🇸 (30.10.2024) https://t.co/HAv3vRgP2z">pic.twitter.com/HAv3vRgP2z
Do tego, jeśli Vini tak mocno walczy z tym rasizmem, dlaczego nie było jego klarownej reakcji na to zdarzenie. Dlaczego nie zszedł z boiska, gdy doszło do takiej sytuacji? Były natomiast pyskówki z sędziami i o sędziowaniu tego spotkania wciąż się mówi w środowisku białej zarazy. Może więc w końcu ktoś otworzy oczy i zrozumie jakie są prawdziwe intencje tego fawelarza. I tu przeprosić muszę wszystkich, porządnych mieszkańców faweli, bo takich jest cała masa, co pokazał nam Banot e swojej relacji z Brazylii
Vini nie jest żadną ofiarą rasizmu, a jedynie swojej arogancji i głupoty. Moja opinia może nie będzie popularna, ale w dzisiejszych czasach rasizm kończy się na obelgach i zwykle kibice nie mają po prostu innego argumentu na ubliżenie piłkarzowi. Można mówić o rasistowskich zachowaniach, gdy ktoś nie zostaje obsłużony w sklepie z powodu koloru skóry, ktoś zostaje pobity, lżony na ulicy. Bo co ja mam zrobić, gdy czarny powie do mnie "ty pieprzony białasie". Czy mam to uznać za zachowanie rasistowskie? Zresztą, trzeba być wyjątkowym idiotą, by dzielić ludzi ze względu na kolor skóry. To jakiś inny wymiar świadomości. A jeśli chodzi o ten zwrot: "skończysz na światłach" to ja tylko wspomnę, że pod koniec lat 90, w Lyonie czy Dijon, wszystkie "lepsze krzyżówki były obstawiane przez Polaków. Wiem o tym, bo mój kuzyn obstawiał jedno. Postanowił rzucić studia elektroniczne na II roku i przeżyć przygodę życia. Wuj z ciotką osobiście go stamtąd ściągali. Te światła nie odnoszą się więc tylko do ciemnoskórych. Myślę, że Lamine jest na tyle dojrzałym (jak to brzmi w kontekście 17 latka...) dzieciakiem, że zdaje sobie sprawę z tego, iż nie ma co kręcić afery i robić z siebie ofiary, bo to, co usłyszał padło z ust kompletnych kretynów, których znaleźć można wszędzie.
Ja mam podobną opinię n/t obecnej formuły spalonego. Wiem, że panujące przepisy zadziałały korzystnie dla Barcelony w obu ostatnich szlagierach. Być może nie uznanie bramki Kane'a uchroniło drużynę od porażki i pozwoliło na okazałą wygraną ale przyjdą takie spotkania, że i Barca zostanie przez te przepisy "pokrzywdzona". Głównie jednak takie aptekarskie podejście zabija radość w futbolu, przynajmniej w mojej opinii. Nie przyrównywał bym spalonego do gola, raczej do faulu. Spalony powinien być wyraźny i zdefiniowanie go zaproponowane przez Moratę ma dla mnie sens i jest łatwe do wychwycenia. Zlikwidował bym obecny przepis o spalonym, wprowadził natomiast technologię "goal line".
Piękna i wartościowa lektura. Ale u Maruszczaka to norma i w tym przypadku nie obawiam się o spadek formy. Jeśli chodzi o samego Casado, ciekaw jestem jak będzie wyglądać sytuacja po powrocie Bernala. Żaden nie może siedzieć na ławce, bo skala talentu obu graczy na to nie pozwala. W ogóle, dobrobyt w linii środkowej może przyprawić o zawrót głowy. Dywagując, jeśli De Jong kosztował Barcelonę 80 mln euro, taki Arthur-50 mln euro, to ile Barca powinna wołać za takiego Casado?
@Wasacz_ Pomijając, że Rafał i Maciek to stały duet tego programu to trzeba było słuchać uważnie podcast od początku, może uniknął byś pisania takich głupot.
Lamine, Gavi, Pedri, Casado, Bernal, Cubarsi, Balde - to się zapowiada naprawdę mocarnie. Oby nikt tego nie spartaczył, a pilkarzy omijały poważne urazy.
Nie spodziewam się cudów. Remis biorę w ciemno, a ewentualna wygrana przyniesie mi masę radości. Nie wydaje mi się jednak, by ta drużyna była już gotowa na takie wyzwania jak Bayern. Dużo zdolnej młodzieży, ale bez większego doświadczenia na europejskich boiskach. Do tego na bramce stoi pół bramkarza. Ale tyle razy się myliłem, że być może i tym razem też nie będę miał racji. Wiem, że to taka, trochę asekuracyjna postawa, ale ilu naprawdę jest takich szczerych optymistów, jeśli chodzi o to konkretne spotkanie?
Czy ktoś widział rozgrzewającego się De Jonga w meczu z Sevillą? Pytam, bo po necie lata takie info, że Hansi rozgrzewał go bardzo długo, by w rezultacie wpuścić innych. Miał w ten sposób dać "jakiś tam" sygnał Holendrowi. Ja, szczerze mówiąc, nie widziałem takiej sytuacji.
Monsieur Chowański nie szczypie się w jezyk, ale przekazuje odczucia, które nie są obce chyba coraz większej rzeszy kibiców. Sytuacja DeJonga drażni, może frustrować ale chyba już tylko na płaszczyźnie finansowej. Byłem ogromnym entuzjastą tego transferu. Rozczarowanie jednak ma rozmiar wręcz gigantyczny. Prawdą jest, że Frenkie jest obecny w klubie głównie dla księgowych i zarządu, bo kibice zdają się pamiętać o nim coraz mniej. Holender odchodzi w niebyt.
Jeśli chodzi o Rafę to nie ma żadnej dyskusji. To kluczowa postac w drużynie i tak było od kiedy w Barcelonie się pojawił. Owszem , irytował, ale robił też "cyferki", które dawały Barcelonie czy to mistrzostwo, czy awans do 1/4. Robił cyferki, pracował w obronie, a mimo to wylewano na niego wiadra pomyj. Mam trochę satysfakcji, że nigdy nie skreślałem tego piłkarza, bo zawsze podobało mi się jego zaangażowanie. Grał gorzej czy lepiej, ale nigdy nie odstawiał nogi. Temat Peñi jest bardziej skomplikowany. Wyciągnęliście wniosek, że wciąż jest niepewny. I ja się zgadzam, że to nie jest bramkarz na poziomie Barcelony. Ale akurat mecz z Sevillą nie skłania do żadnych konkretnych wniosków. Te dwie sztuki, anulowane z powodu pozycji spalonej, to i MATS pewnie by wpuścił. Jeśli chodzi o Wojtka, to nie mamy tak naprawdę pojęcia, w jakiej jest formie Kolejny punkt to Ansu. Z mojej perspektywy jest mimo wszystko dużo lepiej jak było, biorąc pod uwagę, że chłopak nie grał prawie wcale. Jak miał zatem wykorzystać daną mu szansę? Co miał zrobić, by przekonać ludzi, że jednak jakiś postęp nastąpił. Oczywiście, drażniły strzały z nieprzygotowanej pozycji, widać też, że raczej unika starć z rywalem. Gdyby jednak nie próbował, też mielibyśmy do niego pretensje. Ja widziałem, że koledzy starali się grać na Ansu, odciążając nieco Yamala i mam wrażenie, że nie zagrał gorzej od Ferrana. Mnie zostało jeszcze trochę cierpliwości, więc nie będę go skreślał. O Gavim nie ma co za dużo pisać. Jego wszyscy kochają. Całe Barcelonismo czekało na jego powrót. Piękne były te obrazki, gdy dawał zmianę Pedriemu.
Ja widziałem karnego. Ten ruch kolanem piłkarza Sevilli mógł wytrącić z równowagi Rafę. Nie widziałem natomiast by desperacko protestowali piłkarze Sevilli.
Widać, jak bardzo Ansu chce się pokazać i można go za to pochwalić. Dość oszczędne angażowanie w grę Yamala, sam piłkarz też nie forsuje i słusznie. Lewy strzela, dobija, rosną mu staty, ale pojedynki 1:1 nie są jego najmocniejszą stroną. Rafa nadal w gazie. Sam mecz, mimo bramek, średnio mi się podoba. Trochę chaosu po obu stronach psuje widowisko. Te bandy reklamowe na Montjuic chyba po 2 metry mają...W każdym razie za wysokie.
Jakoś taka forma sztuki do mnie nie przemawia, trochę bohomazy. Ale też nie znam się zupełnie. Ponieważ interesuje mnie fotografia, na którą od dłuższego czasu nie mam jednak za wiele czasu, to dla mnie obraz musi mieć jakąś perspektywę i jakieś tło. Tutaj wszystko zlewa się ze sobą. Raczej nie dla mnie.
"Wszyscy są w klubie zaskoczeni formą Szczęsnego"- czytaliśmy kilka do temu. "Jestem gotów do gry"- to chyba Szczęsny z wczoraj. Co na to Flick? -Nie tym razem, Wojtek. I choć nikt nie ma wątpliwości, kto jest lepszym bramkarzem, to ja potrafię zrozumieć decyzję trenera. Pomijając wszystkie "za" i "przeciw", pamiętajmy też, że w klubie jest ktoś taki jak Jose Ramon De La Fuente, który pracuje w klubie od 2012 roku. Chyba też ma coś do powiedzenia, tak mi się przynajmniej wydaje.
@ojWojtek O czym Ty piszesz? Jak można porównać Valdesa do Peñi? Valdes popełniał babole, a nie był elektryczny i popełniał je głównie w pierwszych latach swojej kariery. W Paryżu z Arsenalem w finale LM zagrał fantastyczne spotkanie, od 2008/9 bronił już bez większych błędów. W 2010 nie bronił w RPA, bo Iker był kapitanem i ulubieńcem Sfinksa, choć to VV był w lepszej formie. Pomijam już 5x Trofeo Zamora. Może warto wrócić do spotkań z tamtych czasów, by unikać tak absurdalnych porównań. Pamiętasz te czasy, czy to wiedza z podań ludowych? Jeśli zaś chodzi o tę szczelną defensywę dowodzona przez Puyola to warto się przyjrzeć jak VV komunikował się z defensywą. Zresztą, wtedy cała ekipa mocno pressowala i już środek pola był trudny do przejścia.
A mnie cieszy zmiana obsady w bramce, co oczywiście nie jest jednoznaczne z tym, że cieszy mnie kontuzja MATSa. Takiej interpretacji też przecież mogłem się spodziewać. Mam nadzieję, że Wojtek dogada się z obroną i nie zawiedzie wszystkich entuzjastów tej zmiany
To stare wieści. Jasiu powiedział to zaraz po transferze Wojtka i do dziś nie wiem o co mu chodzi i dlaczego Barca przestała dla niego istnieć. To jego rozumowanie jest pokrętne i ciężko chłopa skumać. Czy warto było w ogóle pochylać się nad jego opinią?
Nie jest prawdziwe zdanie: "Nawet najwięksi optymiści nie zakładali tego, że Raphinha wespnie się na taki poziom, na jaki się wspiął, a do tego zostanie kapitanem Barçy i sprosta temu wyzwaniu." Oczywiście jeśli chodzi o wybór Rafy jako kapitana to oczywiście nikt tego nie mógł przewidzieć, tak jak w ogóle nie mógł przewidzieć kto kapitanem zostanie. Jeśli jednak chodzi o jego rozwój i przydatność drużynie, to nie we wszystkich wiara upadła w jego możliwości.
Zawsze fascynował mnie sposób, w jaki biegał Mascherano. Oglądając go na żywo miałem przed oczami biegnącą sarnę. Jego stopy ledwo stykały się z murawą. Gdy przychodził do Barcelony, myślałem, że Pep na głowę upadł. Nie wierzyłem w adaptację Jefecito, uważałem go za rzeźnika ( takiego w wersji light). Potem stał się jednym z moich ulubieńców.
Układają te świetne plany, które istnieją tylko na papierze, bo obaj trenerzy eksploatują młodego do bólu. Niby Flick w ostatnich meczach dał odpocząć nieco Laminowi, tylko czy to wystarczający czas?
@Herbert Podobnie jest z Iñakim. Chłop, owszem, był niepewny, ale jednak czyste konto zachowane. Napastnik, w tym przypadku Robert, jeśli strzela i trafia, choć poza tym jest bezużyteczny, to zwykle dostaje więcej niż przeciętną. Zupełnie nie zgadzam się z oceną bramkarza tak przez Redakcję jak Czytelników. Ocena wyjściowa byłaby właściwa.
Ale do jakiej najlepszej dyspozycji, z jakiego okresu? Czy Ferran powinien zwracać uwagę na opinie hejterów? Czy w ogóle powinniśmy wspominać o tym, co piszą hejterzy? To zwykle są wylewy, nie warte uwagi. Inaczej wszystko wygląda, jeśli słowo "hejterzy" zastąpimy słowem "krytycy". Różnica jest kolosalna. Ferran do złudzenia przypomina mi Denisa "następny sezon będzie mój" Suareza. On też chciał odnieść koniecznie sukces w Barcelonie, choć okazało się, że chłop nawet w tak podrzędnej ekipie jak Celta nie potrafił się odnaleźć. Wszystko wskazuje na to, że Torres skończy podobnie.
0
Niesamowite sceny w Valencii. To podobno nie koniec intensywnych opadów.
1
1
A jednak się odezwał. Trochę mu zeszło, zanim się połapał, że on pierwszy powinien to zrobić i nie przez portal społecznościowy, a na boisku
4
Do tego, jeśli Vini tak mocno walczy z tym rasizmem, dlaczego nie było jego klarownej reakcji na to zdarzenie. Dlaczego nie zszedł z boiska, gdy doszło do takiej sytuacji? Były natomiast pyskówki z sędziami i o sędziowaniu tego spotkania wciąż się mówi w środowisku białej zarazy. Może więc w końcu ktoś otworzy oczy i zrozumie jakie są prawdziwe intencje tego fawelarza. I tu przeprosić muszę wszystkich, porządnych mieszkańców faweli, bo takich jest cała masa, co pokazał nam Banot e swojej relacji z Brazylii
2
Vini nie jest żadną ofiarą rasizmu, a jedynie swojej arogancji i głupoty. Moja opinia może nie będzie popularna, ale w dzisiejszych czasach rasizm kończy się na obelgach i zwykle kibice nie mają po prostu innego argumentu na ubliżenie piłkarzowi. Można mówić o rasistowskich zachowaniach, gdy ktoś nie zostaje obsłużony w sklepie z powodu koloru skóry, ktoś zostaje pobity, lżony na ulicy.
Bo co ja mam zrobić, gdy czarny powie do mnie "ty pieprzony białasie". Czy mam to uznać za zachowanie rasistowskie? Zresztą, trzeba być wyjątkowym idiotą, by dzielić ludzi ze względu na kolor skóry. To jakiś inny wymiar świadomości. A jeśli chodzi o ten zwrot: "skończysz na światłach" to ja tylko wspomnę, że pod koniec lat 90, w Lyonie czy Dijon, wszystkie "lepsze krzyżówki były obstawiane przez Polaków. Wiem o tym, bo mój kuzyn obstawiał jedno. Postanowił rzucić studia elektroniczne na II roku i przeżyć przygodę życia. Wuj z ciotką osobiście go stamtąd ściągali.
Te światła nie odnoszą się więc tylko do ciemnoskórych.
Myślę, że Lamine jest na tyle dojrzałym (jak to brzmi w kontekście 17 latka...) dzieciakiem, że zdaje sobie sprawę z tego, iż nie ma co kręcić afery i robić z siebie ofiary, bo to, co usłyszał padło z ust kompletnych kretynów, których znaleźć można wszędzie.
0
Ja mam podobną opinię n/t obecnej formuły spalonego. Wiem, że panujące przepisy zadziałały korzystnie dla Barcelony w obu ostatnich szlagierach. Być może nie uznanie bramki Kane'a uchroniło drużynę od porażki i pozwoliło na okazałą wygraną ale przyjdą takie spotkania, że i Barca zostanie przez te przepisy "pokrzywdzona". Głównie jednak takie aptekarskie podejście zabija radość w futbolu, przynajmniej w mojej opinii.
Nie przyrównywał bym spalonego do gola, raczej do faulu.
Spalony powinien być wyraźny i zdefiniowanie go zaproponowane przez Moratę ma dla mnie sens i jest łatwe do wychwycenia. Zlikwidował bym obecny przepis o spalonym, wprowadził natomiast technologię "goal line".
1
Piękna i wartościowa lektura. Ale u Maruszczaka to norma i w tym przypadku nie obawiam się o spadek formy.
Jeśli chodzi o samego Casado, ciekaw jestem jak będzie wyglądać sytuacja po powrocie Bernala. Żaden nie może siedzieć na ławce, bo skala talentu obu graczy na to nie pozwala. W ogóle, dobrobyt w linii środkowej może przyprawić o zawrót głowy.
Dywagując, jeśli De Jong kosztował Barcelonę 80 mln euro, taki Arthur-50 mln euro, to ile Barca powinna wołać za takiego Casado?
0
@Wasacz_ Pomijając, że Rafał i Maciek to stały duet tego programu to trzeba było słuchać uważnie podcast od początku, może uniknął byś pisania takich głupot.
0
Lamine, Gavi, Pedri, Casado, Bernal, Cubarsi, Balde - to się zapowiada naprawdę mocarnie. Oby nikt tego nie spartaczył, a pilkarzy omijały poważne urazy.
10
Szczęka mi opadła i jeszcze nie mogę się pozbierać
4
Nie spodziewam się cudów. Remis biorę w ciemno, a ewentualna wygrana przyniesie mi masę radości. Nie wydaje mi się jednak, by ta drużyna była już gotowa na takie wyzwania jak Bayern. Dużo zdolnej młodzieży, ale bez większego doświadczenia na europejskich boiskach. Do tego na bramce stoi pół bramkarza. Ale tyle razy się myliłem, że być może i tym razem też nie będę miał racji. Wiem, że to taka, trochę asekuracyjna postawa, ale ilu naprawdę jest takich szczerych optymistów, jeśli chodzi o to konkretne spotkanie?
0
Czy ktoś widział rozgrzewającego się De Jonga w meczu z Sevillą? Pytam, bo po necie lata takie info, że Hansi rozgrzewał go bardzo długo, by w rezultacie wpuścić innych. Miał w ten sposób dać "jakiś tam" sygnał Holendrowi. Ja, szczerze mówiąc, nie widziałem takiej sytuacji.
7
Monsieur Chowański nie szczypie się w jezyk, ale przekazuje odczucia, które nie są obce chyba coraz większej rzeszy kibiców. Sytuacja DeJonga drażni, może frustrować ale chyba już tylko na płaszczyźnie finansowej.
Byłem ogromnym entuzjastą tego transferu. Rozczarowanie jednak ma rozmiar wręcz gigantyczny. Prawdą jest, że Frenkie jest obecny w klubie głównie dla księgowych i zarządu, bo kibice zdają się pamiętać o nim coraz mniej. Holender odchodzi w niebyt.
0
Świetnie trzyma się Inigo, ale co zrobil Flick, gdy Martinez złapie jakiś uraz? Oby to się nie zdarzyło.
0
Jeśli chodzi o Rafę to nie ma żadnej dyskusji. To kluczowa postac w drużynie i tak było od kiedy w Barcelonie się pojawił. Owszem , irytował, ale robił też "cyferki", które dawały Barcelonie czy to mistrzostwo, czy awans do 1/4. Robił cyferki, pracował w obronie, a mimo to wylewano na niego wiadra pomyj. Mam trochę satysfakcji, że nigdy nie skreślałem tego piłkarza, bo zawsze podobało mi się jego zaangażowanie. Grał gorzej czy lepiej, ale nigdy nie odstawiał nogi.
Temat Peñi jest bardziej skomplikowany. Wyciągnęliście wniosek, że wciąż jest niepewny. I ja się zgadzam, że to nie jest bramkarz na poziomie Barcelony. Ale akurat mecz z Sevillą nie skłania do żadnych konkretnych wniosków. Te dwie sztuki, anulowane z powodu pozycji spalonej, to i MATS pewnie by wpuścił. Jeśli chodzi o Wojtka, to nie mamy tak naprawdę pojęcia, w jakiej jest formie
Kolejny punkt to Ansu. Z mojej perspektywy jest mimo wszystko dużo lepiej jak było, biorąc pod uwagę, że chłopak nie grał prawie wcale. Jak miał zatem wykorzystać daną mu szansę? Co miał zrobić, by przekonać ludzi, że jednak jakiś postęp nastąpił.
Oczywiście, drażniły strzały z nieprzygotowanej pozycji, widać też, że raczej unika starć z rywalem. Gdyby jednak nie próbował, też mielibyśmy do niego pretensje.
Ja widziałem, że koledzy starali się grać na Ansu, odciążając nieco Yamala i mam wrażenie, że nie zagrał gorzej od Ferrana. Mnie zostało jeszcze trochę cierpliwości, więc nie będę go skreślał.
O Gavim nie ma co za dużo pisać. Jego wszyscy kochają. Całe Barcelonismo czekało na jego powrót. Piękne były te obrazki, gdy dawał zmianę Pedriemu.
2
Ja widziałem karnego. Ten ruch kolanem piłkarza Sevilli mógł wytrącić z równowagi Rafę. Nie widziałem natomiast by desperacko protestowali piłkarze Sevilli.
3
Droga @Redakcja , o La Masii się nie zapomina, a dziś 45 lat od jej otwarcia...
3
Widać, jak bardzo Ansu chce się pokazać i można go za to pochwalić.
Dość oszczędne angażowanie w grę Yamala, sam piłkarz też nie forsuje i słusznie.
Lewy strzela, dobija, rosną mu staty, ale pojedynki 1:1 nie są jego najmocniejszą stroną.
Rafa nadal w gazie.
Sam mecz, mimo bramek, średnio mi się podoba. Trochę chaosu po obu stronach psuje widowisko.
Te bandy reklamowe na Montjuic chyba po 2 metry mają...W każdym razie za wysokie.
0
Jakoś taka forma sztuki do mnie nie przemawia, trochę bohomazy. Ale też nie znam się zupełnie. Ponieważ interesuje mnie fotografia, na którą od dłuższego czasu nie mam jednak za wiele czasu, to dla mnie obraz musi mieć jakąś perspektywę i jakieś tło. Tutaj wszystko zlewa się ze sobą. Raczej nie dla mnie.
1
"Wszyscy są w klubie zaskoczeni formą Szczęsnego"- czytaliśmy kilka do temu.
"Jestem gotów do gry"- to chyba Szczęsny z wczoraj. Co na to Flick?
-Nie tym razem, Wojtek.
I choć nikt nie ma wątpliwości, kto jest lepszym bramkarzem, to ja potrafię zrozumieć decyzję trenera. Pomijając wszystkie "za" i "przeciw", pamiętajmy też, że w klubie jest ktoś taki jak Jose Ramon De La Fuente, który pracuje w klubie od 2012 roku. Chyba też ma coś do powiedzenia, tak mi się przynajmniej wydaje.
0
@ojWojtek O czym Ty piszesz? Jak można porównać Valdesa do Peñi? Valdes popełniał babole, a nie był elektryczny i popełniał je głównie w pierwszych latach swojej kariery. W Paryżu z Arsenalem w finale LM zagrał fantastyczne spotkanie, od 2008/9 bronił już bez większych błędów. W 2010 nie bronił w RPA, bo Iker był kapitanem i ulubieńcem Sfinksa, choć to VV był w lepszej formie. Pomijam już 5x Trofeo Zamora. Może warto wrócić do spotkań z tamtych czasów, by unikać tak absurdalnych porównań. Pamiętasz te czasy, czy to wiedza z podań ludowych? Jeśli zaś chodzi o tę szczelną defensywę dowodzona przez Puyola to warto się przyjrzeć jak VV komunikował się z defensywą. Zresztą, wtedy cała ekipa mocno pressowala i już środek pola był trudny do przejścia.
0
A mnie cieszy zmiana obsady w bramce, co oczywiście nie jest jednoznaczne z tym, że cieszy mnie kontuzja MATSa. Takiej interpretacji też przecież mogłem się spodziewać.
Mam nadzieję, że Wojtek dogada się z obroną i nie zawiedzie wszystkich entuzjastów tej zmiany
1
To stare wieści. Jasiu powiedział to zaraz po transferze Wojtka i do dziś nie wiem o co mu chodzi i dlaczego Barca przestała dla niego istnieć. To jego rozumowanie jest pokrętne i ciężko chłopa skumać.
Czy warto było w ogóle pochylać się nad jego opinią?
1
Nie jest prawdziwe zdanie: "Nawet najwięksi optymiści nie zakładali tego, że Raphinha wespnie się na taki poziom, na jaki się wspiął, a do tego zostanie kapitanem Barçy i sprosta temu wyzwaniu."
Oczywiście jeśli chodzi o wybór Rafy jako kapitana to oczywiście nikt tego nie mógł przewidzieć, tak jak w ogóle nie mógł przewidzieć kto kapitanem zostanie.
Jeśli jednak chodzi o jego rozwój i przydatność drużynie, to nie we wszystkich wiara upadła w jego możliwości.
7
Zawsze fascynował mnie sposób, w jaki biegał Mascherano. Oglądając go na żywo miałem przed oczami biegnącą sarnę. Jego stopy ledwo stykały się z murawą. Gdy przychodził do Barcelony, myślałem, że Pep na głowę upadł. Nie wierzyłem w adaptację Jefecito, uważałem go za rzeźnika ( takiego w wersji light). Potem stał się jednym z moich ulubieńców.
0
Układają te świetne plany, które istnieją tylko na papierze, bo obaj trenerzy eksploatują młodego do bólu. Niby Flick w ostatnich meczach dał odpocząć nieco Laminowi, tylko czy to wystarczający czas?
0
@Herbert Podobnie jest z Iñakim. Chłop, owszem, był niepewny, ale jednak czyste konto zachowane. Napastnik, w tym przypadku Robert, jeśli strzela i trafia, choć poza tym jest bezużyteczny, to zwykle dostaje więcej niż przeciętną.
Zupełnie nie zgadzam się z oceną bramkarza tak przez Redakcję jak Czytelników. Ocena wyjściowa byłaby właściwa.
1
Gość jest nie do podrobienia.
9
Ale do jakiej najlepszej dyspozycji, z jakiego okresu?
Czy Ferran powinien zwracać uwagę na opinie hejterów? Czy w ogóle powinniśmy wspominać o tym, co piszą hejterzy? To zwykle są wylewy, nie warte uwagi. Inaczej wszystko wygląda, jeśli słowo "hejterzy" zastąpimy słowem "krytycy". Różnica jest kolosalna.
Ferran do złudzenia przypomina mi Denisa "następny sezon będzie mój" Suareza. On też chciał odnieść koniecznie sukces w Barcelonie, choć okazało się, że chłop nawet w tak podrzędnej ekipie jak Celta nie potrafił się odnaleźć.
Wszystko wskazuje na to, że Torres skończy podobnie.
14
Wielkie dzięki Piotrek za tę wiedzę, którą nam tak ciekawie przekazujesz.