5

@RosjaninBut "Poza tym, w tej chwili właścicielami TVN są jacyś Żydzi, więc wiesz czego możesz się spodziewać, znając ich stosunek do Polski."

Pomijając cała resztę, insynuujesz, że ewentualnym "żydom" poza swoim interesem ekonomicznym, przyświeca jakaś niejasna idea zniszczenia Polski, nienawiść do Polaków ?

1

@Persyfl Pasikoniki słyszałem, ze dobrze usmażone w oleju, smakują jak krewetki. (zapewne opinia nieco na wyrost, trochę tak, jak z tym, że danie z krokodyla smakuje jak kurczak). Ponoć to dość dobrze rozpowszechniony na świecie przysmak - konkretniej to szarańcza, bo jest jej masę, ma sporą wagę. Coś jak latające krewetki o indeksie 15-30 ;)

"na pieczoną brukselkę bym się jeszcze może odważył,"
Podrzucę przepis na pieczoną właśnie z miodem w sosaie sojowym. Jest co prawda dodatkiem do wege Ramen na bogato, ale sama w sobie jest genialna.

" kapustą gotowaną w mleku." - groźnie nie brzmi przy owadach, ale jednak kulturowe skojarzenia mogą zawodzić ;)


2

@Persyfl zwłaszcza polskim. Proponuje nim zastąpić "z ziemi Włoskiej" ;)

2

@semafor proponuje wątek o kiszonkach. Poważnie, tylko wklejajcie przepisy, albo chociaż skąd wzięliście, bo też by człowiek zakonserwował ciekawostki. :)

2

@Persyfl A wiesz, o ile by ceny były niższe, gdyby nadal można było zatrudniać dzieci w fabrykach albo gdyby nie było płacy minimalnej?"

Też nie koniecznie - w XVIII i XIX w popularne byłu trusty, zmowy cenowe. A tu jak znalazł, skoro dzieci pracują w fabryce, to jest nowy klient z kasą i można zwiększyć cenę, bo trochę jajek kupi dziecko, trochę rodzice :D

2

@Cochise wystarczy duża kwota wolna od podatku. Taka sensownie duża. By mało zarabiający nie płacili niemal dochodowego.
Trzeba popracować nad sposobem egzekwowania CIT. Ludzie i tak najwięcej płacą w podatkach pośrednich.
"Nowy ład" zawiera ten pierwszy postulat, ale po pisowsku - zabierając drugą ręką. Najbiedniejszym również.

1

@JimMorrisonFCB @Persyfl
Przykro mi to mówić, ale tracicie dobro z życia. Brukselka pieczona w sosie sojowym i miodzie, brukselka duszona, brukselka na surowo nawet... uwielbiam :)

1

@Persyfl Jas polecam kiszoną kapustę pekińską, po koreańsku - do wszystkiego. Jadłem od Ramen po placuszki z kimchi i wszędzie była doskonała. ;)

2

. masz wiernych fanów, skoro nawet za "tak i" i 10 spacji dostajesz zielonego :)

1

@Colon
"...albo chociaz Laskowskiego"
Mogli by mi chociaż dużego fiata dać, no albo w ostateczności Ferrari.

1

"To będzie wojna."
Gdyby Messi bał się wojen, nie grałby z Kolumbią z pokrwawionymi getrami od wślizgów rywala w swoje nogi.

1

@Greenalley wyszła ci nie aluzja, a manipulacja. I nie atakuję, tylko dyskutuję - nadaję kontekst by tę manipulację robroić. Jeśli komuś przez 20 lat zdarzy się 3-4 razy udawać i kilkanaście razy nieco dodać, by faul, który miał miejsce, nie umknął sędziemu jak setki innych na nim, to jest wciąż przykład dla 100% reszty piłkarze i zestawianie takiego kogoś z Ronaldo, Albą, Alvesem, Suarezem, którzy regularnie nurkowali, jest niepoważne.

1

@Greenalley Messim? Naprawdę? Oszukać na boisku? Messi to akurat pod tym względem wzór dla całego footballu. Zdarza mu się trochę dodać, ale jest tak kopany a sędziowie tego nie widzą, że to czasem to pikuś. Ronaldo był dokładnym przeciwieństwem. Wiele z jego sportowych liczb, powstało na kanwie oszustwa, nurkowania.

1

@Persyfl "No ale nie budujmy przekonań na jednostkowych przypadkach. Na tej samej zasadzie Ja mam rodzinę i znajomych w miastach i wsiach różnej wielkości i zazwyczaj tam jest taniej. No ale to poboczny wątek zależny od wielu zmiennych. Kiedyś może przysiądę i policzę to zakresowo."
Oczywiście, po prostu mamy podobne rodziny i podobne wydatki. Sporą część kosztów stałych ma jednak nieco taniej, robi raz w tygodniu duże zakupy. Mieszkanie ma swoje (co ciekawe- jakiś czas temu robił remont, zapłacił znacząco mniej niż ja, za podobne rzeczy niemal rok wcześniej, zwłaszcza w usługach).
On pochodzi z tego miasta w którym mieszkam, ma tu mamę, więc gadaliśmy o tym dość precyzyjnie. Dziwił się nawet, ze tak wysokie stawki rzucały firmy za remont dachu domku jego mamy.
Oczywiście że masz co do zasady rację, ot anegdota, ale zasady na których opieraliśmy porównanie są dość uniwersalne.
Co więcej, widziałem kiedyś porównanie takie, relacji kosztów życia do zarobków. W dużych miastach ta relacja malała niepomiernie, co autor właśnie podkreślał, jako dowód na nieprawdziwość mitu "wysokich kosztów" dużego miasta, bo różnica była większa niż różnica zarobków. Niestety absolutnie niemożliwe, że do tego się dokopię na poczekaniu, bo to było z rok temu. Może samemu się uda Ci dokopać, jak się zainteresujesz, wtedy byłbym wdzięczny za linka.
Nie bierzesz też pod uwagę głównego czynnika - ja do pracy muszę dojechać 50 km. Później zaparkować. Schodzi mi to ponad godzinę w jedną stronę, kosztuje 700 zł oszczędnie by w ogóle móc zarabiać. Koszty paliw zaczynają mnie mordować.
W dużym mieście kupujesz kartę miejską, bo możesz sobie pozwolić na taką alternatywę i masz połowę tego kosztu i to stała opłatę, a jeździsz za każdym razem gdzie chcesz.
W dużym mieście jest po prostu na co wydać, bo są rozrywki, ale to nie znaczy że to obligatoryjny koszt życia.

"Ja nie mówię o dostępności produktów, tylko ich cenach."
ale dostępność produktów kształtuje ceny. Podstawowe prawo rynku. Jeśli nie masz tańszych produktów podobnej grupy dostępnych, musisz kupić droższe.
Co więcej - mówimy o sytuacji znacznej większości ludzi - oboje pracują, zakupy starają się robić możliwie najmniejszą część czasu poświęcając na to. Wtedy idzie się do sklepu i już. Jeśli masz duży wybór, towary promocyjne, to w jednym sklepie zrobisz tańsze zakupy.

"A to już osobna kwestia, że mniejsze miejscowości, zwłaszcza na wschodzie są notorycznie zaniedbywane przez państwo."
To już raczej historyczna zaszłość, nie wiele bez spójnego programu wierzę, że da się coś z tym zrobić - mówię wschód/zachód.
Za to małe miasta, duże miasta to cywilizacyjna bzdura naszych czasów. Znaczna część zawodów dziś może pracować zdalnie, można to robić z dowolnego miejsca. Kwestia tylko infrastruktury cyfrowej. Tymczasem zwozimy tych ludzi z małych miast albo na cały tydzień, albo codziennie kopcąc, spalając paliwo, tracą tysiące, miliony godzin. Ustrój korporacyjny to największe zło. To też kiedyś rypnie.

"Nie mit, acz różnice są mniejsze niż kiedyś jeśli odejmie się ceny najmu/kupna mieszkań."
Widzisz, to tu się nie zgadzamy. Na pewno ceny mieszkań są kosmiczne, ale obok mnie się buduje blok, całkiem niedaleko - koniec miasteczka, wygwizdowo, a ceny za metr od 5800. Nawet nie ma pierwszego budynku z 2. W drugim pewnie będzie jeszcze drożej. Za 58 m2 mieszkanie, wyjdzie 300 tys. Za podobną cenę, zapewnie niewiele mniejsze mieszkanie w Warszawie da się znaleźć, a możliwość jego spłacenia jest wielokrotnie łatwiejsza.
https://adresowo.pl/o/g8t6c1
Proszę, środek warszawy ;)
https://adresowo.pl/o/l4b8r2
Tu bliżej lotniska np.
Naprawdę, nie porzuciłbym swojego miejsca zamieszkania z wielu powodów, ale akurat łatwość przeżycia do czasu znalezienia lepszej pracy, za minimalną krajową, akurat mnie tu nie trzyma. Zwłaszcza przy bezrobociu w regionie ponad 14% niedawno.

"Z tymi kredytami to pisałem co do zasady, inna sprawa, że to zero procent nie zawsze było zerem."
To akurat podobnie anegdotyczny argument - "bo ktoś odszukał w reklamie, więc RSSO 0% to mit". Tak jednak powiedzieć się nie da.

"Nie, kolega tutaj apelował :)" Parafrazując Kochanowskiego, Gęsi mają swój język a ja rozumek ;)
Nie zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach , uważam że miał rację w kolejnych, ale raczej nie mój styl dyskusji.

2

@Neymarinho "Ulubiony zawodnik Neymar, Suarez, Iniesta, Xavi, Messi"
Weź sobie już tego Messiego wykreśl.
Widać że na Neymara, który stłukł Semedo na treningu i spieprzył do PSG za kasą, złego słowa nie powiesz. "Pluje na klub" to w twoich akurat ustach komplement widzę.

7

Javierze Tebasie.
"To nie inwestorzy, to niszczyciele pieniędzy wywołujący inflację."
City nie zapłaciło więcej niż 76 mln euro za gracza - rekordzista to De Buyne. Real w 2001 zapłacił 77.5 mln za Zidane'a. Także z tą "Inflacją" to odleciałeś w uj.
W tym samym roku, całe prawa do następnego sezonu PL się sprzedały za 670 mln funtów. czyli 1/10 tego co Real zapłacił za 1 gracza.
Przez lata to kluby angielskie narzekały na przewagę jaką daje Realowi i Barcy 150 mln za sezon z praw TV. To przez te 20 lat mniej więcej, prawa TV BPL wzrosły z 670 mln do 5.1 mld Funtów. W tym momencie REKORD La liga to poprzednia umowa za 1.4 mld euro. czyli poziom jaki miała PL w 2007 roku. także jeszcze 14 lat macie do nadrobienia i 4 mld euro.

Dodam jeszcze linczek:
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_domestic_football_league_broadcast_deals_by_country
Wartością za sezon, LA Liga spadła za bundes i francuską... Między innymi dzięki genialnemu pomysłowi dzielenia meczy między 2 tv w formule 9/10 i 1/10

1

@Kaczyslaw ale halo, to Real kupował piłkarzy za 100 milionów, Barca rozwaliła 140 za Coutinho i 120 za Dembele w rok. To samo robiliśmy my.
Rozumiem, ze wcześniej wypracowaliśmy sobie markę, ale Tebas jako szef ligi jest nieudolny, bo mając tyle klubów z taką marką, wciaż praw do la liga nie może sprzedać nawet w zbliżonej cenie do praw PL.

1

@Persyfl "ale niektórych przy wyższych stopach procentowych nie stać by było nawet na ten pierwszy."
No nie sądzę, bo raty 0 procent były w sklepach i za platformy kiedy stopy oscylowały nawet wokół 5% i za pis, kiedy są koło 1%

"A, i dzięki, że jednak okazałem się godny z Tobą rozmawiać :D"
Hę? A pisałem że nie ?

1

@Persyfl No nie za bardzo. Koszty życia w większych miastach są zdecydowanie wyższe niż w mniejszych. Zazwyczaj nadrabia się to wyższymi zarobkami, ale mówimy o minimalnej.

O, poza kosztami wynajmu mieszkań, to ja bym się nie zgodził. Kolega w Warszawie ma mniejsze rachunki media/internet itd niż ja na pipidówie.

"konkurencja sklepów spożywczych..."

"O ile nie mówimy o naprawdę małych miejscowościach z 2 sklepami na krzyż, to nie masz racji. Żabki i Biedronki rozsiane są po całej Polsce, a tam są ceny raczej ustandaryzowane. Które konkretnie usługi masz na myśli? Pewnie w kwestii internetu bym się zgodził."
Po pierwsze, nie wiem kto naprawdę z minimalną krajową stołuje się w żabce. Biedronki nawet nie wszystkie produkty mają w ofercie w małych miastach, takich lidli nawet w małych miastach nie ma, a wyjątkowe oferty proporcjonalnie częściej trafiają do dużych miast.
Ostanio była w lidlu wyprzedaż opakowań krewetek 1.50 za opakowanie 20 szt. Ludzie wyklejali skąd udąło im się upolować. Nawet średnich miast nie było.
Co do internetu - to także wykluczenie - w mniejszych miastach, na wsiach mieszka więcej ludzi, którzy z internetu i zakupów on-line nie korzystają swobodnie.
Koszty życia w większych miastach to mit.

1

@Rewolucja123
"Ty polegasz na statystykach, ja polegam na tym co widzę w meczu. Statystyka nie poda Ci jakiegoś braku powrotu gdzie później wleci ktoś z jego strefy i strzeli gola, a Frenkie wówczas nie wrócił, albo nie policzy niepotrzebnego wyjścia ze strefy do pressingu, jak z Bilbao."

Ja te statystyki podaję jako wsparcie subiektywnej opinii powstałej w wyniku oglądania meczy. Jeśli po meczu mam uczucie, że De Jong jest bardzo wyróżniający się, że dzięki niemu od czasów Valverde, a może nawet późnego Lucho, Barca znów potrafi płynnie minąć pressing rywala, który za czasów Valdka wystarczył by zabijało nas Getafe, widzę, że mając takiego pomocnika, nie musi się na własną połowę cofać Messi, a operuje już na 30 metrze od bramki rywala, bo De Jong jest kluczowym elementem, by przez te 40 metrów między bramkami piłkę przeprowadzić, to widzę tu klarowny zysk. Potem zerkam na oceny statystyczne, zdanie ekspertów, którzy potwierdzają moje dobre odczucia.
Przeciw, mam Twoje zdanie i twierdzenie o "niepotrzebnym wyjściu do pressingu" choć żaden z nas nie zna założeń trenera ani poleceń dla De Jonga.
Opierając się na rzeczach które wiemy, Ty tworzysz scenariusz, w którym winą obarczasz go za wszystko. Dlatego uważam Twoje recenzje za mało przekonujące.

" Ale to jest statystyka, która ma swój algorytm według, którego liczy coś. De Jong jest pomocnikiem, poprzez wejścia w pole karne nabił sobie statystyki,"
Tu nie ma żadnej magii,
https://www.whoscored.com/Explanations
Porównuję pomocnika do pomocnika, z tej samej drużyny. DJ/Bussi. Dzieli ich 13 pozycji. W Twoich recenzjach, Busquets zwykle oceniany znacznie łaskawiej.

"Statystyka nie policzy Ci złego ustawienia się w danej strefie, czy też zgubienia krycia, jak np. z Cadizem przegranym 2-1 przy 1 golu, czy przy przegranej z PSG 4-1."
Ależ policzy " Ratings are also subject to an increase or decrease based on the number of goals a team has scored or conceded, and whether the team has kept a clean sheet at 90 minutes. Such boosts in rating are affected by an individual's playing position and their time on the pitch and will be calculated at full time."

"Każdy ma swoją opinię, równie dobrze i ja mogę być ekspertem, a nie potwierdzę Ci tego, bo nie będę chciał podawać oficjalnej informacji na ten temat."
W porządku, niech Twoje zdanie eksperta przemówi za Ciebie, a tego nie słyszę w twoich postach. Raczej systematyczne krytykanctwo bo nawet nie krytykę FdJ. Pomijając już fakt przewagi ilościowej i jakościowej ekspertów mających przeciwne do Twojego zdanie.

"A skąd mam to wiedzieć?"
Bo mienisz się ekspertem?
Bo decyzje 2 osób - selekcjonera i trenera Barcy, przynajmniej z założenia są logiczne i by je podważać, powinieneś przedstawić niezbite dowody owych błędów wynikające z analizy zadań gracza a nie swoich domniemywań na ten temat. Jedyny pewny na naszym poziomie materiał, to błędy techniczne które po prostu widać. Reszta to dywagacja.

Te Twoje "winy i współwiny" to po prostu zabawa. Jeśli nie on krył gracza/strefę, a znacznie bliższy strzelca gracz nie pobiegł, a De Jong miał dalej to jak sobie tę "współwinę" wyobrażasz. Przedstawiasz swoje oceny, a nie fakty.

Cała reszta Twojego wywodu, zapewne wymagałaby odtworzenia tych meczy z konkretnymi sytuacjami, by się odnieść (dla ułatwienia mógłbyś podawać minuty), ale podejrzewam że nasze spojrzenie na to znów będzie diametralnie inne - i o to w gruncie rzeczy chodzi. Tam gdzie ja widzę ordynarny błąd Busqetsa, Ty widzisz współwinę de Jonga.

1

@Persyfl "W listopadzie 2011 wynosiła 5%, a niedawno sięgnęła 4,8% tak gwoli ścisłości."
Przypomnę, że mamy lipiec, a Ty porównujesz właśnie inflację z przesuniętymi okresami. W lipcu 2011 też był niższa. Ja widziałem dane, które zacytowałem.
Powiedziałbym też, że warunki w których inflacja powstały są dramatycznie inne - środek największego kryzysu finansowego w 2011 i generalnie odbicie po pandemii teraz, ale jeszcze nie stała hossa - dopiero ta zwykle wiąże się z inflacją, bo rządy inflacją finansują pieniądze, które zużyły na przetrwanie kryzysu.
Ta z dziś, ma swoje źródło jeszcze przed kryzysem i prześledź realną wartość 500+ by się o tym przekonać.

"Powiedziałbym, że jest więcej tych czynników, ale ważniejsze jest to, że nie są one równoważne. Skutków nadchodzącej katastrofy klimatycznej żaden rząd nie zniweluje do zera."
Przecież rozmawiamy o inflacji. Co do rządu, to w jego gestii są takie narzędzia jak polityka energetyczna. Szereg krajów, dochodzenie do dużego udziału OZE rozłożył na lata, by uniknąć skokowego wzrostu cen prądu, który inflację generuje.

"Ale co się konkretnie zmieniło w liczeniu inflacji? GUS tylko miesza w koszykach co jakiś czas. A jak już przy koszykach jesteśmy, to rozwiązują one argument, że inflacja inflacji nierówna."
No chyba inaczej to postrzegamy - jeśli porównujesz różne koszyki, to jak możesz mieć porównywalne wyniki? Dlatego pisałem o konkretnych stałych koszykach i indeksach. To nie mój wymysł, ale od lat stosowany środek, by porównać ceny np na przestrzeni lat 50 czy 100.

"Czy po prostu brać przykład z Kluczykowej i urodzić się w bogatej rodzinie."
Humorystyczny przerywnik, ale akurat nigdzie nie pisałem że moim ideałem jest fakt, że dziedziczy się bezwarunkowo także miliardy. Zły adres.
Co do reszty, akurat lekarze nie zarabiają dużo, zwłaszcza rezydenci, ale jednak zdobywając kompetencje pną się po szczeblach drabiny zarobków. Także kompetencje się też przekładają.
Zarobki piłkarzy są funkcją świata w jakim żyjemy, natomiast zgadzam się - że system korpo który oderwał zarobki kadry managerskiej od odpowiedzialności za wyniki, jest kuriozalny. Że 95% zasobów świata w rękach 5% ludzi, to patologia. Tylko nie wierzę ani w proste recepty korwinistów, że wszystko naprawi "niewidzialna ręka", ani w proste recepty lewicy, że "można ręcznie wyregulować". Prawda jest gdzieś po środku i jak widać albo do niej nie doszliśmy, albo naruszamy interesy grup ludzi, ale wtedy to już długo nie potrwa, bo świat zmierza nad przepaść dużo większą niż pandemia.

"Ale przecież gastro zawsze wszelkie oszczędności zaczynało od pracowników.", tak, ale nie każdy jest Magdą geslert i może za dania, nawet dobre żądać kokosów. Mały ruch, ogólna bieda, powoduje że mało ludzi się stołuje na mieście, a więc marże są niskie, choć koszty dań wysokie. Znów wracamy do kosztów podstawowych produktów spożywczych, które za pis wzrosły strasznie, więc znów na gastro się odbiją.

"Taaa, weź przeżyj w Warszawie za płacę minimalną." Zapewne łatwiej niż w mniejszych miastach, czy na wsi. Koszt wynajmu mieszkania, małej klitki, pokoju jest co prawda wyższy, ale też nie 6-8-10 razy w stosunku do np, Mławy, Działdowa, a konkurencja sklepów spożywczych, dostawców usług, marketów powoduje że taniej zrobić codzienne zakupy i rachunki. To akurat porównywaliśmy z kolegą.
Po drugie płaca minimalna w Warszawie to wyjątek, bo 3% bezrobocie oznacza olbrzymią konkurencję o pracownika i pewną rotację na rynku pracy.
Mediana wynagrodzeń dla warszawy i reszty polski, też robi swoje.

"Kredyty nakręcają konsumpcję, konsumpcja nakręca gospodarkę :)"
A spłacanie kredytu, w dłuższym okresie oznacza koszt, o który konsumpcję zmniejszasz. To tak proste, że hej. Chyba że ktoś kredytów nie oddaje.

"czy gorzej jest, jak nie inwestujesz oszczędności i one tracą nieco na wartości, czy jak padnie Ci lodówka i nie masz za co kupić nowej."
Ok, ale dostęp do kredytu na lodówkę jest czym innym niż kredytu na mieszkanie. dyskusję o kredytach hipotecznych, sprowadzasz do dyskusji o lodówkach. Wybacz, ale to taki retoryczne łabędzie jezioro.

2

@Persyfl "Wyższe są korzystne dla oszczędności, ale też zmniejszają dostęp do kredytów."
Tylko czy lepszy dostęp do kredytów, jest czymś pożytecznym z gruntu?
Tak, banki chcą by tak było, bo łatwiej im wtedy stabilnie zarabiać, ale kiedy ich niezaspokojona łapczywość doprowadza do sytuacji "zarabiasz tysiaka? I ty możesz mieć swój dom, weź kredyt już dziś", a potem bańka pęka i wybucha najgorszy kryzys od lat, którego koszty płacą podatnicy, jak zwykle, a nie chciwe banki?

2

@Persyfl "Tak gwoli ścisłości, dług publiczny sprawia, że dług prywatny jest mniejszy, więc akurat w dużym uproszczeniu dla społeczeństwa jest korzystny."?
No jednak nie, bo dług publiczny musi być obsługiwany a wraz z jego wzrostem, jego obsługa stanowi coraz większą stałą pozycję kosztów budżetowych. Ba więcej, inflacja to jeden ze sposobów zadłużania się. Jeśli dodajesz drugi, a więc dług zewnętrzny wszystkie podmioty udzielające Ci kredytu, widzą że musisz pożyczać, by dopinać budżet, a więc koszt kolejnych pożyczek wzrasta.
Możesz to finansować inflacją, tylko to już wprost walisz po kieszeni własnych obywateli.
Zauważ, że wszystkie stabilne gospodarki unikają nadmiernego zadłużania się, jeśli mogą. Przed pandemią, kilka państw nie miało długu, a wiele nie miało deficytu, co znaczyło że swój dług sukcesywnie regulują.
PRL Gierka był państwem budowanym na "długu" i jak się to odbiło czkawką w latach 80, co doprowadziło do upadku PRL.

"Podatek od oszczędności nałożył minister Belka. Inflacja nie jest w pełni zależna od rządu, a w 2011 była wyższa."
Inflację kształtuje polityka monetarna, dyscyplina budżetowa i czynniki zewnętrzne. Rząd ma wpływ na 2/3. w 2011 wyniosła 4.1%, niedawno sięgnęła 4.7%. Prawdopodobnie był to najgorszy kwartał, ale jednak. Dodam, że w międzyczasie zmieniła się metodologia liczenia GUS na łagodniejszą.
https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26138214,inflacja-bazowa-najwyzsza-od-ponad-19-lat-co-sie-dzieje-z-cenami.html
Warto dodać, że inflacja inflacji nie równa. Jeśli drożeją materiały budowlane, w związku z olbrzymim programem inwestycyjnym - drogi, mosty, dworce itd, to co innego, kiedy żywność tak jak teraz podrożała o prawie 19% na niektórych produktach, a średnio jest o niemal 2% ponad wskaźnik bazowej inflacji.

"Pewnie dlatego najciężej pracujący mało zarabiają."
To już trochę populizm i generalizacja. Domyślam, się że masz na myśli zawody takie jak choćby osoby od sprzątania/stróże/kelnerzy - słowem niskokwalifikowane.
Tak, fizycznie pracują ciężko, ale to normalne że zdobycie pewnych kwalifikacji, powinno się przekładać na wyższe zarobki. Jak wyższe, jakich kwalifikacji tu już oczywiście jest pole do dyskusji, ale są zawody w teorii nisko kwalifikowane, w których dużo pracując można dużo zarobić, bo np. wiążą się z odpowiedzialnością.
Generalnie mocno zły przykład, choć rozumiem uproszczenie.

"Skąd ten pomysł? Pensja minimalna rośnie szybciej niż wynosi inflacja."
Tylko cóż z tego? Np. ceny zegarków luksusowych, jachtów, i paru innych dóbr dla milionerów spadły, bo w dobie pandemii są mniej skłonni na nie wydawać, a one też kształtują inflacje. Jaki to ma wpływ na Kowalskiego?
Tymczasem ceny żywności, prądu, gazu, paliwa, kury walut w których importowane są dobra podstawowe, wzrastały wielokrotnie (w wielu przypadkach) ponad poziom wzrostów płacy minimalnej.
Są takie wskaźniki, które odrobinę lepiej to pokazują, a także pozwalają zestawiać ceny w różnych krajach - index big maca, podstawowy koszyk zakupowy itd. Tu polacy stracili w pandemi, a i przed brak dyscypliny budżetowej inflację nakręcał.
Mam nawet czasem wrażenie, że gdyby pandemii nie było, PiS musiałby ją wymyślić, bo nie dostałby miliardów z UE na uratowanie budżetu na kilka następnych lat.

"A przemysł dawno nie miał się tak dobrze. Sugerujesz, że bez lockdownów firmy by nie upadały? Rząd sobie wirusa nie wymyślił."
No proszę, z wymyślaniem czytam Ci w myślach. :). A poważniej - z kolei sporo innych branż nie tylko ma kłopoty, ale wręcz upada. Średni czas działania firmy w gastronomi to w 2018 roku bodaj, to było nieco powyżej 24 miesięcy. Teraz upadło ich mnóstwo i choć wskaźnika nie widziałem, nie podejrzewam by się choćby utrzymał. To mnóstwo ludzi bez pracy. Może lepiej, by czasem zachowali pracę za mniej. W takich momentach, płaca minimalna jest usztywniaczem, który sprawia, że firmy padną i później o pracownika wyższą pensją nie ma kto konkurować, jak jest hossa.


2

@draxidox

"Po prostu pokazuje siłę nabywcza złotego na przykładzie paliwa kiedyś i teraz.

Jest to bardzo uniwersalny przykład."

tak uniwersalny, jak ceny steków z wołowiny kobe. Normalnie każdy to jje i można podrobić wołowiną z pod ostródy. Do maka się nadaje, więc za "kobe" też się nada.

2

@draxidox ale nie jest ważne że baryłka ropy kosztowała 120 dolców, a teraz 76. Wiadomo, wina tuska.

2

@Barcakolcz ale głupoty. Żadnych faktów. Tu np. średnie płace w w Polsce w czasie rządów Platformy :
https://wynagrodzenia.pl/gus/dane-miesieczne (sprawdź okres rządów platformy)
A warto dodać że między 2010 a 2012 PKB strefy euro spadał średnio o 2%
https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=National_accounts_and_GDP/pl&oldid=505860
ponad, a u nas było wciąż na plus i wynagrodzenia rosły.

Dziś :
https://forsal.pl/gospodarka/pkb/artykuly/8117391,pkb-w-ue-czwarty-kwartal-2020-polska-eurostat.html
PKB nie tylko spada, ale rośnie dług, a nasze finanse ratuje dodruk kasy i pieniążki z UE którą pisiory w jedną łapę gryzą, by z drugiej jeść. (a teraz spprawdź wykres dla rządów PIS). Widzisz mimo wielkiego socjala robiącego dług, który będą spłacać Twoje dzieci, dużo wyższy wzrost?

Piszesz o ofe, które było przesunięciem kasy z funduszu, na indywidualne konta w zus. Choć jest to sztuczka księgowa, by ratować budżet, bo tam jednak dyscyplinę budżetową starano się trzymać, to właśnie Cię twoi pisiacy obrabiają na 15% pobierając "prowizję" z oszczędności....

Normalnie facepalm czytając Twój post.

1

@Tasde "bo to była czysta pokazówka UEFA, która jest na wojennej ścieżce z szejkiem od samego początku"
Warto wspomnieć, że w przeciwieństwie do "właściwego" szejka, który śmieje się z takich zakazów, w jedno okno wypierdziela 0,5 mld na 2 graczy, a w pandemię i "zaciskanie pasa" daje nowe kontrakty Neymarowi i tabunowi kolejnych piłkarzy, i w nagrodę siedzi na posadce prezesa stowarzyszenia europejskich klubów piłkarskich.

2

@Przystankers nie wspominając o tym, że we wspólnocie Madrytu podatek dochodowy to bodaj 45% a w Katalonii 51%

2

@Rewolucja123 "I na każdej wyglądał przeciętnie, dopiero jako f9/10 jakoś grał". Ale teraz pokaż proszę gdzie są te fakty, na podstawie których wysnuwasz wnioski, które sprzedajesz jako konstruktywną krytykę?

Wspominałem w poście do Ciebie już o tym, że znalazł się na 17 miejscu wśród najlepszych piłkarzy La Liga pod względem not who scored. Jako jeden z 3 piłkarzy Barcy w pierwszej 30 bodaj. Busquets był 40. Oczywiście noty rządzone przez algorytm, ale o tyle wymierne że z 38 spotkań ligowych i ten sam algorytm dla kilku setek piłkarzy.
Rozlegle chwalony przez ekspertów w prasie w Hiszpanii, Holandii, dziennikarzy Angielskich, selekcjonerów. O jego roli świadczy to, że wszyscy oni mu zaufali i zagrał najwięcej minut bodaj z wszystkich piłkarzy.

". Oprócz tego, to po większości jego i Clementa błędów traciliśmy później gole i straciliśmy sporo punktów."
Czemu zatem, Koeman nie stracił do niego zaufania, skoro mimo ogromnych kłopotów z obsadą obrony, wiele spotkań lepiona z graczy de facto, którzy w Barcy B nie byli podstawowi, Lenglet nie zagrał aż tylu minut. Czemu w pomocy
Koeman mając wybór, wciąż stawiał na tego De Jonga. Ba stawiał na niego w Obronie, mając nominalnych obrońców przecież. Jakiś, ale mając?
Może jednak to Twoja ocena nie pokrywa się z rzeczywistością, skoro jest inna niż fakty.
Każdy ma prawo do swojej opinii i oczywiście możesz napisać "według mnie De Jong grał do dupy", ale jeśli piszesz:
"Niestety, póki co niespełnia moich i niektórych kibicôw oczekiwań."
To swoje zdanie rozciągasz na jakąś grupę ludzi, nie potrafiąc dowieść że ma choć pozór obiektywnej opinii.

9

@Rewolucja123 "a nie ograniczać się do wbiegania w pole karne, czy wyprowadzania piłki dryblingiem. "
No nie, to nawet zabawne nie jest - to gość, który jak sprawdziłem w połowie sezonu, tej gorszej w Twojej ocenie, był 3 w "progresive carries" w Top 5 ligach europy po Messim i jakimś skrzydłowym z ligi angielskiej. Messi to anomalia, bo zwykle skrzydłowi i boczni obrońcy tu brylują, ale De Jong to fenomen w tym względzie.
A ten parametr odpowiada za zdobywaniu terenu z piłką, z definicji zakłada przemieszczanie się do przodu.

"A i poprawić grę a obronie, a nie naprawiać błędy wybieganiem."
Na tle innych naszych pomocników, popełniał statystycznie podobne ilości błędów, a warto zwrócić uwagę, że obstawiał 3 pozycje - pivot - 1/2, obrońca, pomocnik.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: