2

Te % to skrót myślowy, ale dość trafny. Raczej łatwo się domyślić, że chodzi o stopień zaangażowania, do jakiego zmusił Barcelonę Arsenal.
Nie miałem poczucia utraty kontroli nad spotkaniem, nawet po golu na 1:1, jakie przypominam sobie z meczu np. 2:2 z Deportivo z końcówki.
Tu było wrażenie, że gdyby Arsenal strzelił na 1:2 nawet, to Barça mogła przyspieszyć, dokrecic śrubę.
Poczucie panowania nad scenariuszem, o którym mówił Masche, że było wyczuwalne także z boiska.
To jest to "osławione" 70%. Niezależnie jak dobrze na tle Barcy wyglądał Arsenal, nie widziałem momentu, kiedy zaczynał dyktować warunki. Nawet jeśli Barça była w obronie, to nie potrafił nam odebrać możliwości strzelania kolejnych goli, jak to papcio nazwał, "z niczego"

2

No tu można się spierać o pierwszeństwie jajka i kury. Challenger zgrabnie naświetlił fakt istnienia wzajemnej zależności. To jest jakiś pierwszy krok sdo rozwiązania zagadki.
Drugi, to ustalenie wartościowości - czy zawodnik miewa mecze wybitnie dobre, kiedy drużyna gra wybitnie słabo? I tu jednak nie ma takich przykładów.
Pozbierać coś na styku, kiedy właściwy puzel - gra pomocnika wskakuje w odpowiednie miejsce, jest łatwiej, niż zbudować coś od zera. O ile w słabych meczach, kiedy wybitnie Bussiego brakuje, jego wejście potrafiło coś zmienić, tak więcej chyba jest meczów, w których na tle źle grającej Barcy, Bussi in plus się nie wyróżniał o klasę.

6

Rewelacyjny tekst i pełna zgoda z wnioskami.
Wiele elementów tekstu, opisuje rzeczy, które człowiek kiedy o nich przeczyta, wydają się oczywiste, intuicyjne. Autor je świetnie logicznie zebrał, połączył i podsumował. Chwała mu za to.
Na pamięć przychodzi mi też artykuł Paxa chyba, o Rakiticu. Pax, któremu się zdarzało w ocenach Alvesa, za błędy rodzące się na prawej stronie, obwiniać Rakitica, za brak asekuracji, ma chyba teraz trochę materiału do analizy.
To Rakitic zapewnia płynność w trójkącie między Alvesem Busquetsem i stosownie do miejsca akcji - Messim lub innym ŚP.
Co oczywiście nie znaczy, że jest bezbłędny, ale głębię taktycznych wymagań gry w na tej pozycji w systemie Lucho, artykuł opisuje świetnie.

0

Ależ ja nie wyjeżdżam z moralizatorstwem. Poczyniłem pewne spostrzeżenie, które wyraźnie napisałem - na marginesie naszej wymiany zdań.
Coś tam napisałeś, ja odpisałem, i zauważyłem podobieństwo do pewnego schematu - "czytaj ze zrozumieniem itd". Nie był to ani atak, ani moralizatorstwo tylko przejaw zmęczenia pewnym faktem, który opisałem.
To Ty uderzyłeś w tony "przychodzenia z wiekiem" - tak to wygląda z mojej strony.
Ale ok, wyjaśniliśmy sobie, nie ma złych intencji, tyle o tej bzdurce.'
Nawzajem.

3

Od 12 mln, 53% to nie jest majątek. W wypadku Alcantary udało się wynegocjować 28 mln zamiast 25 klauzuli. Myślisz że np. Tottenham, dla 4-5 mln euro będzie się zgadzał na to, że nagle Barca się namyśli i wyjmie im ogranego zawodnika? Raczej wątpię.

0

Ok, nie będę ja ciągnął tematu. Poczytaj sam co napisałeś, ochłoń, nabierz dystansu, który polecasz innym.

1

"Chyba mnie źle zrozumiałeś" - "Nadalowi pojechał równo"
Ciężko mi było zrozumieć to inaczej. Chyba że masz jakiś tajny szyfr i w wypowiedziach na forum, pisząc "Nadal", masz na myśli "Real".... tego jednak nawet Ci co złamali kod Enigmy by nie rozkminili....

Tak już poza tym konkretnym przypadkiem. Nieumiejętność jasnego sformułowania myśli, nie równa się, brakowi czytania ze zrozumieniem odbiorcy. A tu widzę często taki schemat. Napisałem jedno, miałem na myśli drugie, a ty źle, bo się nie domyśliłeś.
Bez urazy, ale czasem warto po prostu się poprawić zamiast brnąć.

1

Skoro Bartra ma klauzule 12 mln, związaną z brakiem minimalnej liczby występów, to jakim cudem wypełnienie klauzuli mogłoby być obostrzone wymogiem zgody na pierwokup, lub wręcz klauzulą odkupu?
Zainteresowany klub wpłaca klauzulę, owe 12 mln i finito. Tyle go Barca widziała.

1

Z jakim wyrokiem? Ja piszę o domniemanych przekrętach Laporty, o które oskarżali go w.w. panwie.
Nie moja pamięć krótka, tylko Twoja umiejętność czytania ze zrozumieniem.

6

Może to raczej rzecz pewnego "frakcyjnego" zacietrzewienia, upadku sztuki dyskusji. Nie wydaje mi się, by była podstawa by nagle wymagać przeprosin, kiedy samemu się grało w tej samej lidze "braku kultury".
Obie strony trochę analogicznie jak u nas w polityce, ciachają się na noże, a ja akurat jestem zdania, że jedyny powód by od kogoś wymagać więcej, to powaga urzędu który piastuje.
jeśli więc pan Zbigniew, jako pan Zbigniew mówi różne rzeczy, to kij go tam. Ale jeśli Pan Zbigniew powtarza je z pozycji prezydenta klubu, premiera itd., w klarownych okolicznościach, to jednak tu sprawa jest poważniejsza. Na tej zasadzie, nieco ostrzej oceniam działania Rosella, bo akurat Barto, prywatnie tak Laporty nie atakował, ani ze swojej pozycji, ani z urzędu, mimo, że przecież to był bezpośredni konkurent.
ale jak sam mówisz- kwestie rodowodu środowisk.

1

A ja mam ośmiornicę ;)... trochę się boję że to decyzja polityczna :)

10

wcale mu nie pojechał. Raczej "puścił oczko", Wszyscy Hiszpanie są z Nadala dumni i traktują go jako "dobro narodowe" w prestiżowym sporcie.

3

Ciekaw jestem czy felieton poświęci mu ten redaktor, który tak najechał na Pique.
Gdzieś tam, ci panowie się spotykają twarzą w twarz. Jeden jest uznaną gwiazdą... drugi bardzo chciałby być sławny, chociaż wśród kibiców Realu.
To, co sobie piszą na tweeterze, może mieć zupełnie drugie dno, które widać po czasie - choćby tak, jeśli kogoś tak świerzbi, by krytykować swoje środowiskom, niech chociaż wie, kogo broni.

7

Tylko pamiętam zaraz po audycie finansów i wygranych wyborach, Rosell wniósł sprawę o niegospodarność przeciw Laporcie. Przegrał w każdej możliwej instancji, a mimo wszystko do kolejnych zgłaszał ją na koszt klubu.
Też mówił o kradzieżach, malwersacjach, wykorzystywaniu stanowiska i to jako prezydent Barcy, a nie osoba prywatna jak Laporta. Czy to nie wykorzystywanie autorytetu Barcy, by ferować wyroki, przed prawomocnym rozstrzygnięciem w sądzie?
Potem, kiedy robiono kolejny audyt, zaraz po okresie, kiedy Rosell tak bardzo chwalił się sukcesem finansowym i podźwignięciem klubu z ruin, okazało się, że największy udział w tym polepszeniu stanu finansów miały reklamy na koszulki quatar, które ze względu na sposób wprowadzenia (fundacion - airways), zaprzeczeniu że są to reklamy, porównywaniu do UNICEFU, generalnie dla wielu są przykładem mocnej kontrowersji do dziś.
Kolejna sprawa, to zerwanie kontraktu z firmą, która miała powierzchnię reklamową na nowej "la massi" Przecież to też partykularne interesy, doprowadziły do tego, że klub prawdopodobnie straci 20-30 mln euro, bo jako strona nie wywiązał się z umowy.
Na tej linii sporu, z obu stron padło wiele oszczerstw i warto zauważyć, że akurat okazję by wygłaszać je jako oficjalnie urzędujący, mieli Rosell i Barto. Tak się jakoś składa, że nie widzę tu konieczności przepraszania, tak jak oni nie widzieli konieczności przepraszania Laporty i zwracania do klubu tych kilku mln które poszły z jego kasy na prawników, zatrudnionych w prywatnej vendetcie.

5

Cudowna wybiórczość. Nie jestem fanem Laporty, ale warto znać cykl przyczynowo-skutkowy.
Zobacz, kto na koszt klubowej kasy, Laportę pozywał kilkakrotnie, aż do wyczerpania środków prawnych, przegrawszy w każdej instancji. Czy ta prywatna wendetta, która kasę klubu kosztowała parę mln, nie jest większym powodem do przeprosin (zwłaszcza wobec soci) niż oskarżenia Laporty, które bądź co bądź były tylko komentarzem politycznym, do działań prowadzonych przez instytucje państwa?

1

Szkoda, że przed Rayo tak trudny kalendarz, bo bardzo chciałbym, by byli już spokojni o utrzymanie.
Pozdrawiam najwierniejszą kibickę Paco i spółki :)

1

Levante akurat cenię, ale getafe, espanyol zdecydowanie. Dwa kluby które mają problem by stadion zapełnić, getafe dodatkowo ma stadion wielkości dużej wanny - mały i brzydki. Sportowo też wiele nie wnoszą.
Zdecydowanie najmniej byłoby mi ich "żal".

4

A ja mu się podejmuję wytłumaczyć... nawet po niemiecku: "Messi, Neymar, Suarez" :)

1

Mam bardzo podobne zdanie do niego... z zastrzeżeniem, że o ile prasa faktycznie rozdmuchuje wszystko co się dzieje z Messim, o tyle akurat liga, ani jej sędziowie Messiego akurat nie chronią.
Warto popatrzeć jak często, przy jego stylu gry, sędziowie wracają do tych przewinień, po których Messi utrzymał się przy piłce - czy to kartką, czy choćby odgwizdaniem faulu. Odpowiadam - sporadycznie. Na Messim gwiżdże się dopiero faule, do których w 90% innych graczy by nie doszło, bo ta reszta pada wiele wcześniej i przy lżejszym kontakcie.
Co swojego czasu Messi dostał kopniakami od drużyn z Madrytu, to jego, ale niemal tyle dostaje w każdym meczu.
Jeśli to jest "ochrona ligi", to co powiedzieć o padach Ronaldo, na które kilka lat, dawano się nabrać na co drugi.
W tym akurat względzie, żaden z kopiących, nie powinien się Messiego czepiać. Powinni wznosić się na wyżyny piłkarskiej wdzięczności, że Messi to jeden z niewielu dziś facetów z jajami w dzisiejszej Piłce i nie "płacze" po byle kontakcie.

10

No, jak Ramos ;)

2

A powinnaś przywyknąć, bo nagrody i komplementy ostatnio jak z rękawa się sypią ;)

2

Trochę zwlekałem z przeczytaniem, bo nie chciałem żeby się za szybko skończyło :).. Jak zwykle niezawodna Eoren. Moja ulubiona redaktor, napisała coś jednym z moich ulubionych trenerów, jednego z moich ulubionych klubów. Dużo szczęścia na wieczór ;)
Pozdrawiam serdecznie.

7

Nie bójmy się tego powiedzieć.
Pomysł forsowany przez 2 kategorie klubów - te, które mimo olbrzymich nakładów finansowych, albo z zakwalifikowaniem się do LM mają kłopoty, albo konsekwentnie szybko z niej wypadają (BPL), albo takie, które w swoich ligach nie mają konkurencji i dotarły do "sufitu" pewnego zainteresowania, a co za tym idzie, finansowej opłacalności, swojego udziału w rozgrywkach krajowych (PSG, Bayern).

Barca, ani żaden Hiszpański klub, nie jest w takiej sytuacji, finansowo La Liga ma na pewno wyższy potencjał wzrostu, niż BPL (która uważam, też osiągnęła swoj maksimum tym kontraktem), co więcej jest produktywniejsza (stosunek cena/jakość piłkarskich widowisk) i w europejskich rozgrywkach dominuje w obecnej formule - pucharowe, co jest bardzo trudne.

Jedyny plus z pomysłu - presja na UEFA by lepiej wynagradzała kluby napędzające oglądalność (dziś zbyt duże pieniądze zagarnia sama organizacja). Presja na unowocześnienie rozgrywek - (Video?), i może na lepsze sędziowanie (casus UEFA youth ligue i Valencii).

2

A teraz przeczytaj to co napisałeś (jakbyś jednak miał problem - sprecyzuje: To były inne czasy, potem już kasa zaczęła robić swoje, śmieciowe reklamy na koszulkach itd.")
Fakt, że nie umiesz napisać tego, o co ci chodzi,m to nie powód do dumy.
"Chodziło mi o zmieniający się futbol, " - a gdzie to napisałeś? Napisałeś o śmieciowych reklamach.

"Zanim coś napiszesz mógłbyś trochę pomyśleć, to nie boli." - widzisz, to zdanie określa Twój problem, który legł u podstaw tej "konwersacji". Tyle tylko, że obojętnie jak agresywnie nie zareagujesz, to Ty walnąłeś głupotę i teraz się jeszcze nakręcasz.
Stosuj się do własnych rad. Szczególnie na forum, gdzie trudno nie określić sytuacji mianem godnej opisu, przez Twaina: "Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

2

Aż tak dobrze nie pamiętam. Wydaje mi się że pierwszy mecz Roura, a drugi Tito.

3

To nie ma znaczenia do kogo. Dla wielu, żywiołowość reakcji, konsultacje z asystentem, gestykulacja, jest elementem wpływu trenera na drużynę w trakcie meczu.
Kiedy niedawno dziennikarz pytał, czemu Lucho się nie darł w meczu rewanżu CdR z Valencią (choć na początku robił to bardzo ekspresyjnie), to i tak widać było, że kieruje drużyną, a wskazówki przekazuje Unzue.
To właśnie jedna z różnic - przejaw charyzmy, o którym ludzie pisali.
Możesz być nie w pełni sił, być po chemioterapii, cierpieć, ale niech chociaż za pomocą asystenta reaguje na to co się dzieje na boisku.
To dla wielu, w tym mnie, jest ważne.
Ty spłycasz jakikolwiek komentarz na ten temat do "cymbały" .

9

Nie wiem i nikt się nie dowie. Z drugiej strony, miał w formie Xaviego, Iniestę, Busquetsa - o parę lat młodszych i wybieganych.

Można sobie tak dywagować, ale to w kampanii Tito Messi zastukał rekord bramek i pewnie wydatnie pomógł dojść tam gdzie Barca doszła.

A i dwa poważne testy Tito oblał - wyjazd z Milanem i dwumecz z Bayernem.



Ja zwracam uwagę na co innego - obojętnie jak oceniamy warsztat Tito, to bronienie go "bo był chory" jest po prostu mało poważne.

A nazywanie ludzi, którzy mają po prostu inne zdanie per "cymbały" jest jeszcze gorsze i wystawia wizytówkę tak piszącemu.

3

"to były inne czasy, potem już kasa zaczęła robić swoje, śmieciowe reklamy na koszulkach itd."

- tak i właśnie dlatego, piłkarze przestali trafiać z wolnych.... co za czasy. Normalnie smród, d..pa i kamieni kupa...

22

Jeśli trenerem zostaje określony człowiek, gdzieś tam stan jego zdrowia jest w naturalny sposób jego sprawą.
Jako kibic koncentrujesz się i oceniasz to co widzisz - rezultaty. Tito był niezłym taktykiem, ale już od początku nie robił wrażenia charyzmatycznej postaci, która potrafi swoje pomysły i rozwiązania, przekuć na grę drużyny już znajdującej się na boisku. Czy to za pomocą zmian, czy motywacji.
Miał Messiego w życiowej formie, a jednocześnie miał problem jak go ustawić, by z pozostałą dwójką napastników sobie nie przeszkadzali. Tak z perspektywy czasu wiele rzeczy widać, których krytyka jest zupełnie zasadna.

Sprawa choroby to jedno, ale Enrique jest innym człowiekiem i choć mogło mu nie wyjść to z zupełnie innych powodów. Tu widać różnicę. Lucho ma odwagę forsować swoje pomysły, próbować czegoś mimo krytyki i oporu materii.

To nie jest tak, że zrobili mnie prezydentem, ale miałem poważną chorobą więc zostawiam kraj w ruinie.... i niech mnie tylko jakiś cham skrytykuje.
Bierzesz wszystko - i decyzje i odpowiedzialność i krytykę, włącznie ze stanowiskiem.
Choroba to powód do współczucia na poziomie ludzkim - ocena zawodowa, to zupełnie co innego.

4

stąd kłopoty z oceną, kiedy sobie Masche przeklnie, a kiedy obraża matkę sędziego :)

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: