39

Tak też trochę o naszych Arturach. Nie do końca rozumiem ten hurraoptymizm względem Arthura. A może inaczej - rozumiem. Od czasu Xaviego, który nota bene w swoim ostatnim sezonie w Barcelonie był tutaj niemiłosiernie atakowany przez armię specjalistów - co ciekawe, często ci sami, którzy dzisiaj przywołują Xaviego jako remedium na wszelkie choroby. No i chyba wszyscy tęsknią za Hernandezem. Owszem, Arthur w bardzo podobny sposób porusza się po boisku, rozgląda się na boki, przystaje z akcją, rusza, rozciąga ją boki, czasem zagra niekonwencjonalnie. Ale póki co pokazuje się ze strony zachowawczej. Tej, za którą z ambony gromi się Rakiticia. No ale jeden ma łatkę hamulcowego i drewna drużyny, a drugi magika i następcy Generała. Najkorzystniej z owej trójki zdaje się wyglądać Vidal. Co prawda, też ciężko go ocenić, bo dostaje niedużo minut, ale jednak swoją rolę spełnia. Jest agresywny, jest waleczny, przydatny w pressingu, potrafi uspokoić i rozegrać piłkę. I kolejną nowinka. Część tych samych wąsonosych Januszów, która przy transferze Vidala rwała szaty, że jak to, tyle lat, a kontuzja, a przecież kartki, a czerwone, a żółte, a problemy wychowawcze, a alkohol również, dzisiaj ci sami stratedzy są po jego stronie. Chichot historii. Fortuna kołem się toczy.

4

Jeśli sobie w tym sezonie nie poradzi, i zawiedzie kibiców Barcy w LM tak jak Tata, Tito czy dwukrotnie LE, wyleci. W czym problem? No chyba nie w tym, żeby przedwcześnie wydawać sądy i przestać wspierać drużynę. Halo. Mamy październik. Zmiana trenera w tym momencie byłaby głupotą. Valverde nie ma dożywotniego kontraktu. Odpowiada za zespół i swoje czyny. Spokojnie, zostanie rozliczony. Nie ma co w tym momencie się hiperwentylować.

29

I jest jeszcze jedna różnica. Kilka lat już nie widziałem tak zdeterminowanego Messiego do sięgnięcia po Ligę Mistrzów. Chłopak się zajeżdża, daje z siebie dwieście procent. Jako kapitan czuje odpowiedzialność za zespół. Na pewno bardzo chciałby podnieść Puchar. To jest jego priorytet. I na tym skupia się Barcelona. Fakt, w lidze jest różnie, ale ani zespół nie przestał się liczyć, ani nie ma wielkiej tragedii. Po prostu wygląda na to, że walka potrwa do samego końca. WOW! Wielkie rzeczy. Wielka Barcelona po 1/4 sezonu z wyraźna przewagą nie prowadzi w La Liga. Wielką sprawą jest kibicowi drużynę wspierać, jak nie idzie lub idzie ciężko. Przecież to do spraw niemożliwych wręcz należy. Przyjmijmy wszystko na gładko. Każdy mecz z przewagą kilku bramek, a wtedy kibicowaniu naszemu, kochanemu, końca nie będzie. A przecież nie o to chodzi. Oni się pozbierają i Mistrzostwo Hiszpanii jest w zasięgu. Są problemy w obronie, ale nikt nie musi nam liczyć godzin od ostatniej strzelonej bramki. To jest dopiero przypał. Sezon jeszcze nie wszedł w decydująca fazę. Mamy wciąż przedbiegi.

7

Mecze z Valencią na Mestalla nigdy nie należały do najłatwiejszych, także nie jest mi jakoś strasznie głupio, że akurat w tym meczu straciliśmy punkty. Ten sezon na starcie, w odróżnieniu od innych, ma w sobie tę ciekawą właściwość, że kilka ekip typu Barca, Real, Bayern, United seryjnie traci punkty. Czy to są niewiarygodne kryzysy? No nie wydaje mi się. Ostatnie kilka sezonów pokazywało, że można walczyć o sto punktów. I to były kampanie wyjątkowe. Czy taka dominacja objawiała się również wcześniej? Tak, ale nie sezon w sezon. Po prostu wszystko na chwilę wraca do normalności. Rok, w który wliczone są potknięcia i równorzędne zmagania. Są zapasy. Jest adrenalina. Mamy ligę do samego końca... Być może wiele zespołów już na wiosnę nie zapewni sobie tytułu i walczyć będą do ostatniej kolejki. Tylko że to jest normalne. Nienormalne były dokonania Bayernu, Barcelony, czy chociażby Realu w LM. Nienormalny był chociażby (kompletnie niedoceniony) sezon FC Barcelony, gdzie dopiero z Levante się potknęli. Teraz ciężko się kibicom przestawić na rzeczywistość. Bo jest jeszcze mniej z radości niż wcześniej. A już wcześnie było za mało, aby była prawdziwa radość, więc się nie dziwie smutaniu powszechnemu, naszemu. No, zobaczymy, czy nasza La Rambla takie emocje jest w stanie wytrzymać. W każdym razie, nikt Mistrzostwa Hiszpanii jeszcze nie wygrał ani nie przegrał.

1

Dembele potrafi być w tym sezonie decydujący i znacząco się poprawił, ale dzisiaj w pierwszej połowie był najgorszym graczem ofensywnym. Notował stratę za stratą. Nic nie dawał drużynie. Wyglądał jak jeździec bez głowy, Alexis Sanchez ze swojego słabego okresu. W sytuacji, gdy Barca gra w osłabieniu, nie ma sensu dłużej na murawie trzymać piłkarza, który poprzez swoje niecelne podania lub złą kontrolę nad piłką spowoduje nadzianie się na kontrę. Należało zagęścić środek pola i zminimalizować ryzyko głupich pomyłek, cierpliwie wyczekując swojej szansy. Inna bajka, że Pique dwukrotnie dał ciała. Fajnie, że się później zrehabilitował.

6

Prawdziwych kibiców poznaje się w biedzie.

1

Mecz był pod kontrolą do momentu zasłużonej czerwonej kartki Lengleta. Cóż, jeśli chce się być Mistrzem Hiszpanii, trzeba sobie poradzić także i nieprzewidywalnych warunkach. Było spotkanie na kretowisku, teraz drużyna musi spiąć poślady i zagrać na 110% swoich możliwości. Po wejściu Umtitiego i ustabilizowaniu linii obronnej, Barca pewnie będzie starała się wyczekiwać rywala i atakować dopiero w obiecujących momentach. Nie mogą sobie pozwolić na głupie straty tak jak Dembele w pierwszej połowie. Na cenzurowanym za żółtą kartkę są Arthur i Semedo. Girona postara się wymuszać faule w rejonie ich gry. Czeka nas trudne, ale emocjonujące 45 minut. Chyba nikt się nie spodziewał takiego scenariusza.

3

Bardzo duży stadion. Siedziałem na Curva Nord - prawilnej trybunie fanatyków. Niesamowity doping robią. Szacun jak kochają ten klub. Nie było buczenia na swoich jak cos źle zrobili. Pełne wsparcie.

57

Wczoraj byłem na meczu Lazio - Apollon. Z wysokości trybun oglądanie meczu wygląda zupełnie inaczej niż w telewizji. Jak na dłoni ma się ustawienie wszystkich formacji i ich przesuwanie. Tam gdzie nie dociera kamera, tam widać dyrygowanie w środku pola przez pomocników i względem nich korekty np. bocznych obrońców. Można pięknie obserwować jak nawzajem się asekurują, jak od podstaw konstruowana jest akcja, jak trzeba swoje wybiegać, aby zmusić rywala do takiej reakcji, jakiej się oczekuje. Środkowy pomocnik to rozrusznik i dyrygent całego zespołu. Jeśli jeden z nich wychodzi do przodu, drugi musi mieć na oku zabezpieczenie pola w razie kontrataku, bo boczni obrońcy już podchodzą pod bramkę rywala jak skrzydłowi. Czesto tez wycofanie piłki lub rozegranie jej wszerz gwarantuje za chwilę przyspieszenie akcji. Ale to już robi inny kolega, rozgrywający mu to umożliwia. Trzeba zrobić krok w tył, żeby potem uczynić dwa lub trzy do przodu. Rola Rakitica jest dyskretna i niewprawne oko tego nie wyłapie. To wina perspektywy, czasami naburmuszenia kibica, który uważa, że zawsze powinno się grać do przodu. Gdyby tak było, futbol stałby się pingpongiem lub pinballem. I rola taktyki byłaby mniej istotna.

1

Napisałem, że walczymy o LM. Możesz wskazać mi, w którym miejscu cwałowałem? Opisałem radość z meczu i początku sezonu. Valverde zdobył już dublet, a to spore osiągnięcie. Czy może wylecieć po sezonie? Oczywiście. Równie dobrze może wygrać tryplet.

P. S. Lucho miał 3 sezony w LM. Dwa razy bodaj odpadał w ćwierćfinale. Pep 4 i dwukrotnie triumfował. Ernesto na razie rok.

100

Bardzo dobry początek sezonu w wykonaniu Barcelony. Świetna bramkowa zaliczka Messiego. Szkoda, że spora część ludzi nie potrafi doceniać teraźniejszości. Dopiero z biegiem czasu pewne wydarzenia nabierają wartości lub też są przekoloryzowywane. Ostatni sezon Pepa był nudny, senny. Za Tito i Taty drużyna miała problemy i nie porywała. Start Lucho przyniósł powiew świeżości, a potem Barca znowu musiała stawić czoła starym kłopotom - murowanie, klepanie, przeczytanie taktyki. Przecież LE był krytykowany. Tak samo Xavi u schyłku tutejszej kariery. Dzisiaj kosztem Valverde fałszywie, wbrew temu co niektórzy sami pisali, podnosi się wybrane czasy do rangi świętości. Za kilka lat podobnie będzie z Valverde. Cykl narzekania musi trwać. To się nigdy nie zmieni. Dziękuję chłopakom za 4-0 i radość. Walczymy o LM!

25

12 września 1921 roku urodził się największy z największych polskich pisarzy - Stanisław Lem. Wielkim nieporozumieniem jest, że nigdy nie otrzymał Nobla. Niesamowicie inteligentny człowiek, filozof, wizjoner, futurolog, konstruktor. Po latach wiele spraw, które przewidywał, się sprawdza. Z wielką pokorą i czcią chylę czoła przed twórczością Mistrza. Dziękuję Ci za wszystko!

6

Dyskredytacja to słowo na poziomie gimnazjum/początków liceum. Ale mnie nie interesują Twoje uwagi na temat stylu mojego pisania, rozumiesz? Dotyczą formy. Może Ci się podobać lub nie. Co innego meritum. Gdybyś odniósł się argumentami do mojego wpisu, wtedy zaczęlibyśmy rzeczową dyskusję. Wymianę zdań. Jak chcesz gadać na PW, to sam pierwszy napisz na PW. A nie oznajmiasz wszystkim, że chciałbyś pogadać na PW, ale tego nie robisz, albo jeszcze lepiej, może to ja mam zainicjować? Mnie nie interesuje, czy się ze mną zgadza większość. Wątpię, że tak jest. Jestem tutaj często atakowany. Poza tym rzadko pisuję. Ciekawe, że masz pół roku konto i mnie kojarzysz, kiedy ja sinusoidalnie się udzielam. I na koniec, nie jestem żadnym koleżką. Jestem kibicem Barcelony, tak jak Ty zapewne. Zwrot "koleżka" kojarzy mi się z osiedlową patologią. Nic na to nie poradzę, ale takie mam skojarzenia.

3

Dalej nie widzę argumentów a contrario mojej wypowiedzi. Nie wiem, po co w ogóle zaczynałeś jałową dyskusję. Strata czasu. Nie przeczytałem ani jednego zdania typu: Nie zgadzam się z tym, że... Uważam, że nie masz racji, bo ... Moim zdaniem się mylisz, gdyż... Gdzie tu jakakolwiek merytoryczna dyskusja? Twój wpis miał polegać na dyskredytacji mojej osoby i nic poza tym. Cienizna.

5

Jesteś roszczeniowym dzieciakiem, który domaga się od drugiej osoby, aby zmieniła swój nieinwazyjny sposób postępowania. To jest Twoja grupa. Jakim prawem drugiej osobie zwracasz uwagę, że wypowiada się w sposób zbyt rozwlekły dla Ciebie? Raz, że to chamstwo. Dwa, że świadczy o Twoich horyzontach. Odnieś się do mojego gadania, skoro uważasz, że nie jest mądre. Do argumentów na temat meczu. Czekam. Może wtedy pogadamy. A tak jesteś słabiuteńkim prowokusiem. Mizeruchnym.

14

Ogólnie to rzadko się udzielam. Dwa, piszę tak jak chcę i wybacz, ale guzik mnie obchodzą komentarze, które są na tyle bezczelne, że wymagają ode mnie zaprzestania bycia sobą. Co za tupet! Zero szacunku do jednorazowości innego człowieka. Jesteś z Młodzieży Wszechpolskiej lub innej naszości czy waszości? Poza tym pisałem zwięźle i posiłkując się faktami. Wiem, że żyjemy w epoce skretyniałych skróceń wszelkiej maści, ale nie musisz wszystkim wszem wobec dawać znać, że jesteś jednym z tych, którzy gorąco o taką polszczyznę walczą. A ja nie. Omen.

1

Kapitanie, melduję wykonanie zadania :)

34

Jak dżdżownica na asfalcie rozwalcowana w trakcie MŚ Polska w zupełnie nowym tomie swych przygód, już z całkiem innym trenerem, mierząc się w pierwszym rozdziale z czterokrotnym mistrzem świata, i to na jego terenie, remisuje 1-1. Ta sama ekipa, która jeszcze parę miesięcy temu była słusznie odsądzana od czci i wiary, dzisiaj nie dokonuje falstartu, lecz wywozi punkt z trudnego meczu. Co więcej, Włosi zdobywają bramkę po rzucie karnym, zbytnio nie zagrażając atakami naszej kadrze. Nigdy nie uważałem Brzęczka za awangardę myśli szkoleniowej, ale w swoim debiucie egzaminu nie oblał. Zdał go na dobry z plusem. Poziom techniczny, kultura piłkarska, rodzima liga oraz potencjał poszczególnych zawodników jest pomiędzy Polską a Włochami nieporównywalny. Nieudane eliminacje ekipy z Półwyspu Apenińskiego nie spowodowały, że legła w gruzach ich futbolowa infrastruktura, zaplecze finansowe czy siadły umiejętności graczy. Eliminacje po prostu były nieudane. Wysokiej jakości zaplecze pozostało. Nie zamierzam tutaj piać z zachwytu nad Jurkiem Brzęczkiem, ale jego chrzest bojowy przebiegł obiecująco. Po mundialu każdy spodziewał się oklepu z Włochami i Portugalią. Zwycięstwo było blisko, jest remis, patrząc na przebieg spotkania porażka w grę nie wchodziła. Fajny starter. Dzięki za zmianę nastrojów po kondukcie pogrzebowym w Rosji.

75

Skończyło się 3-0, a mogło zdecydowanie wyżej - poprzeczka i słupek Messiego, jedna jego akcja sam na sam z bramkarzem, dwa ciasteczka do niego od Rakitica (na początku meczu i około 60 minuty), stuprocentowa sytuacja Suareza, stuprocentowa Coutinho i przynajmniej jedna-dwie stuprocentowe Dembele. I bardzo dużo podań stykowych, których nie przejął Luis. Kilka błędów sędziowskich ze spalonymi. Prawie 80% posiadania piłki, gra toczyła się głównie na połowie rywala, ponad dwadzieścia strzałów na bramkę, zero żółtych kartek, absolutna dominacja na placu gry, Alaves ani razu nie zagroziło ter Stegenowi. I to wszystko przy ultradefensywnym ustawieniu gości. Jedyny mankament - słaba skuteczność, momentami brak wymiany piłki na jeden kontakt, niepotrzebne zwalnianie tempa gry.

Tymczasem na La Rambli nieustanne trzęsienie ziemi. Wielce szanowni użytkownicy uważają, że nie było taktyki. Obrażanie trenera, jojczenie na poziom widowiska i setki bzdur typu, że Barcelona nie wyjdzie z grupy LM. Jeden wielki ściek. Pomimo tych wszystkich udogodnień, technologii, pięknej oprawy graficznej, to gdyby tak zedrzeć te kolorowe i nowoczesne szaty z fcbarca.com, okazałoby się, że król jest nagi. Pod spodem kryje się notatnik. Dziękuję za to, że od czasu do czasu mogę przeczytać tutaj komentarze ściaha czy blazeqa, a nie barcelońskich redaktorów typu el_jarek. Miłej nocy!

45

Zaraz wychodzę, więc jeszcze taka dygresja. Pięć lat temu przegraliśmy dwumecz z Bayernem 0:7. Ile było tutaj płaczu, że trzeba mieć w składzie także i silnych, wybieganych środkowych pomocników, bo jednak futbol ewoluował i nie da się jedynie polegać na nieustannej grze z piłką przy nodze. Część wręcz postulowała o całkowitą zmianę filozofii. Żeby nie skakać ze skrajności w skrajność warto posiadać w swoich szeregach zabezpieczenie. Takim ma być Chilijczyk. Nie można być drużyną jednowymiarową, prędzej czy później to się źle skończy. Kilku takich zawodników klub w ostatnim czasie posiadał: Yaya, Keita, Paulinho, teraz Vidal. Byli też i inni jak: Song, Motta czy van Bommel.

22

Druga sprawa. Prawdopodobnie nie przyjdzie Thiago. W międzyczasie klub przedłużył kontrakty z młodzikami. Zarząd daje jasny sygnał, żeby kilka razy się zastanowili, zanim zdecydują się na opuszczenie FC Barcelony, bo drogi powrotnej już może nie być. Funkcja dydaktyczna. Jakiś cel w tym wszystkim jest.

72

Arturo Vidal - środkowy pomocnik, typowy box to box. Bundesliga: 29 bramek, 30 asyst. Serie A: 35 bramek, 22 asysty. Walczak, przecinak. Po odejściu Paulinho bardzo się przyda. Przez 2-3 sezony spełni swoją rolę. Rzeczywistość to nie FM i nie trzeba kupować tylko młodych zawodników, żeby potem podniecać się jak rosną im atrybuty. Na pozycję Xaviego jest Arthur, Iniesty - Coutinho, Keity - Vidal. Nie raz i nie dwa wspomoże drużynę, jego doświadczenie zaowocuje. Warto wstrzymać się z krytyką.

1

Nie ma nic lepszego jak połączenie przyjemnego z pożytecznym. Nauka języka angielskiego dla naprawdę młodych osób może iść w parze z graniem w gry komputerowe. Nie w żadne tam polonizacje, ale właśnie, aby wysilić swoje szare komórki, należałoby samemu szukać w słownikach, dowiadywać się. Za moich czasów tak było i na tym skorzystałem. Poza tym do tej pory lubię oglądać mecze z angielskim komentarzem. Po prostu aby nie zapomnieć, aby utrwalić wiedzę, coś tam sobie przypomnieć. I to działa. Lata temu miałem ogromną fazę na mangę i anime - taki japoński odpowiednik Marvela. Powiem Ci, że jak się przez dłuższy czas to oglądało i słuchało, to bez napisów rozumiałem część wypowiadanych kwestii, choć sam gramatycznie nie potrafiłbym zbudować zdania. Ale jeśli znalazłby się ktoś ambitny, poszedłby za ciosem i taka ścieżka mogłaby być znacznie uproszczona.

1

http://mistrzowie.org/720804

Takie też się liczą?

6

Przecież nie twierdzę, że nie podoła. Spotkamy się w trakcie sezonu, jak takie Atletico, Espanyol czy Getafe stanie dziesięcioma zawodnikami w strefie między 16 a 30 metrem. Wtedy się okaże, co znaczy gra kombinacyjna a la Barcelona, i jak ciężko jest ją realizować. Wiem, że dawno już nie było żadnego meczu z udziałem naszych piłkarzy, ale myślę, że w lidze hiszpańskiej dwa-trzy wystarczą i wszyscy sobie przypomną, o co mi chodziło.

10

To tak: Malcom wygląda jak nieoszlifowany Douglas Costa z kowadłem w lewej nodze. Prawą też zamieszać potrafi. Młody, dynamiczny, z odejściem na kilku pierwszych metrach, zgrabnie dośrodkowuje. Trochę europejskiego futbolu liznął, więc początkowy efekt przeskoku z jednej mentalności do drugiej ma już za sobą. Zdaje się, że jest skrojony do kontrataków. Jego królestwo to linia boczna i zejścia do środka boiska. Najbardziej mnie martwi fakt, czy będzie w stanie sprostać wymogom gry kombinacyjnej, czy poradzi sobie podczas wymiany piłki na jeden kontakt. Wiadomo że rywale Barcelony zazwyczaj się głęboko cofają, zagęszczają strefy i przez to Brazylijczyk może mieć zbyt mało przestrzeni na skrzydle, aby zademonstrować pełnię swoich możliwości. Pewnie będzie z tym trochę problemów, ale w końcu od czego są treningi. Na całe szczęście w pre-sezonie przeciwnicy murować się nie powinni, zatem podejrzewam, że Malcom w USA zaprezentuje się z ciekawej strony. A jak solidnie przepracuje okres przygotowawczy, to możliwe, że i na starcie ligi nas wszystkich zaskoczy. Jeśli nie - spokojna głowa, jest przecież Dembele. Mamy ten komfort, iż któryś z tej dwójki raczej odpali.

12

Julen Lopetegui. Hejka!

15

Pomimo tego że zarząd już przeprowadził dwa obiecujące transfery - Arthura i Lengleta, to przez znaczną część użytkowników był tutaj niemiłosiernie obrzucany ekskrementami. Jeszcze wczoraj do godzin wieczornych wierzono w każde prasowe doniesienia i chciano ich ekspediować z misją na Marsa. A potem nastąpił obrót i wychwala się cel transferowy Malcoma, o którym pewnie mało kto ma rzeczywistą wiedzę (nie wierzę, że nagle pojawiło się tylu ekspertów od ligi francuskiej). Nawet go kupią, minie kilka dni podniety i znów zaczną się pojazdy, bo w schowku na miotły wciąż znajduje się kilku niepotrzebnych zawodników. Następnie sezon i kolejny zwrot akcji, bo przecież wcale nie jest powiedziane, że nabytki od razu zaczną grać jak z nut. Kogo żeście kupili, patałachy, będzie. Za jakiś czas chłopaki możliwe, że odpalą, więc... Obłęd. Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.

0

Czy jakieś źródło podaje, ile ma wynosić kwota za Malcoma? Ponoć Roma oferowała 35 mln euro, więc spodziewam się, że Barcelona zaoferuje 40-45 mln. Jak uważasz?

11

I bardzo dobrze. Myślę, że każdy tak ma z różnymi użytkownikami. Od tego jest wolność wyboru. Jeśliby ktoś chciał zadowalać wszystkich napotkanych, powinien zacząć pracę w burdelu.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?