Draqulius
Dołączył/a: lipiec 2013
Poznań
5 obserwujących
2 obserwowanych
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@Colon On ma energię nawalonego Joe Cockera :)
Znalazłem ten utwór
i tu bardziej do mnie trafia. Na pewno jeszcze do niego wrócę.
0
@Colon Twórczości Martyna nie znam - kojarzę, że był kolegą Nicka Drake, którego uwielbiam. Napisał nawet po jego śmierci utwór o nim, ale niestety nie mogę sobie przypomnieć nazwy tego kawałka (pamiętam dziwne manieryczne frazowanie) - ale tu mnie nie przekonuje - bałagan, nonszalancja, ale może czegoś nie dostrzegam - do uzupełnienia.
Tym samym wygrywa GG - i chyba całkowicie zasłużenie - no i Bach mógł być przywołany po raz trzeci z rzędu - ale ten gość ma dobrą pasę :), ale też zasłużenie.
0
@Colon Ja bardzo doceniam, to niezwykle uniwersalny wokalista - jemu do szczęścia brakowało tylko zasięgu - takiego efektu wow jaki miał Cornell, Staley, czy w mniejszy stopniu Vedder. Swoją drogą tylu tych Panów już nie ma - tylko ten Pearl Jam się trzyma nienaruszony.
Ciekawe opinie o AiCh - też uważam, że to zespół, który najlepiej przetrwał próbę czasu (choć wszystkie się bronią).
1
@Colon Łezka w oku się kręci. Pamiętam jakby to było wczoraj, a to tyle lat już minęło.
Ale dość sentymentów, nie ma wymówek - wygrywa J.S Bach (przyrzekam że po raz ostatni - chyba, że dociągniesz z tą listą do następnych Świąt, czego wszystkim życzę :) )
Wielka Msza h- moll
Soczystego świntusa dyngusa.
Ps. Honorowe wyróżnienia - Pearl Jam za serfowanie na stołku barowym oraz AiCh za harmonie.
1
@Colon Grrrrrrr - dziś Wielki Piątek, wygrrrrrrywa J.S. Bach Herrrrrr, Herrrrrrrr, Uuunserrrrrr, Herrrrrscher - jakby ktoś chciał pośpiewać lub pograć podsyłam wersje z partyturą:
Wesołego jajka i puchatego baranka dla Wszystkich muzykomaniaków i nie tylko.
0
@Colon Niezmiennie podążam ścieżką Pana - zatem wygrywa grungowe the Doors, choć Trzy rybki to prawdziwy rarytas.
Przy okazji wklejam syntezę obydwu propozycji
3
@Colon Gdy stajesz na rozdrożu trzeba mądrze wybrać, bo z raz obranej ścieżki może nie być już powrotu - ja podążę w stronę bluesa - zatem Robert Johnson - może załapie się na jakiś pociąg i psy mnie nie dojdą.
1
@Colon Ale się tu tłoczno zrobiło w komentarzach :)
Zupełnie nie rozumiem czemu.
Ale do rzeczy - wygrywa - No Quarter - polecam cover Toola - its getting colder ...............
0
@Colon Cholera, to jest cholernie dobre - ale wygrywa J-L Ponty, choć oszukiwał ściągając Allana Holdswortha imitującego saksofon barytonowy (?) i w zasadzie powinien być za to zdyskwalifikowany - lecz za ten tytuł utworu odpuścimy mu (musze przesłuchać pozostałe części - mam nadzieje, że temu żółwiowi się udało).
0
@Colon Pierwszy ,,utwór" 13 min i 1 sec - bezcenne (ciekawe jak długo on to sklejał).
A zetem wygrywa Phaedra - Stanisław Lem lubi to :)
0
@Colon Rare Bird nie znam, ale już dopisuje do listy - mają coś ze Steely Dana (przynajmniej w tym numerze) tyle że w wersji bardziej progresywnej - no ale wygrywają Dynie i to właśnie za brzmienie :)
No i ten tytuł albumu Mellon Collie and the Infinite Sadness - nie można było lepiej tego nazwać.
2
@Colon Wysublimowane - może jak na mnie nawet nazbyt wysublimowane, ale z pewnością ciekawe. Te berlińskie trio rok temu było w Poznaniu w Blue Note, ale mnie nie wpuścili - pewnie dla tego, że nie miałem biletów ;).
Waham się między Jimi Tenor Trio, a Moses Yoofee Trio - wybieram to drugie trio, czyli w sumie to trzecie trio pacząc na kolejność utworów, choć te drugie to nie jest trio, czyli w sumie jedna to drugie trio.
0
@Colon Tak coś czułem :)
1
@Colon Dziś pozwolę sobie na mały żarcik muzyczny - wygrywa duet wujek Robert i ciocia Toyah za niezwykłą dyscyplinę rytmiczną:
Proszę nie dziękować :)
0
@Colon Nie no. Co to w ogóle za pytanie. Zawsze wygrywa Bee Gees.
0
@Colon No nie bądź taki skromy, ja bym z tego cyklu zrobił kanał na youtube :)
1
@Colon Z racji okrągłej 50 rocznicy tegoż zacnego cyklu ,,łubu dubu niech żyje nam prezes naszego klubu i oby sto lat (odcinków) dłużej" .
Ja niestety nie mam tu wyboru, jako lokalny patriota musze zagłosować na moich ziomków z Poznania - The State of Mind Report to kawał płyty. Czytałem gdzieś anegdotę, że ja Foo Fighters przyjechało do Polski, to Grohl pytał publiczność co to za zespół, bo gdzieś ich słyszał.
Caravana świetna orkiestracja, no ale nie są z Poznania :)
0
@Colon Tu jest bardzo blisko - za świadomość ekologiczną wygrywa John Mayall, ale coś mi się wydaję, że tak za dziesięć lat, gdybym wrócił do odsłuchu tej pary to Nalepa by wygrał. Niby pięć dźwięków na krzyż, lecz rzeka głęboka.
0
@Colon W pełni się zgadzam. Moim komentarzem chciałem tylko stwierdzić, że w tym konkretnym przypadku wybieram wykonanie SRV, choć ogólnie wyżej cenie dorobek Hendrixa.
Nie, to nie 4/4, liczę dalej.
1
@Colon Ja to traktuje śmiertelnie poważnie - i znowuż zgubiłem ten rytm, wracam do liczenia ;)
1
@Colon Ja nadal liczę metrum do Alien Hip Hop, więc z chęcią zrobię sobie małą przerwę.
Dziś trudny wybór bo to trochę jakby porównywać Pelego do Ronaldo Nazario, albo Maradone do Messiego. Bez Hendrixa nie było by SRV. Wybrałeś też taki wykon Hendrixa, w którym nie dajesz mu większych szans z SRV. Jest tam dużo bałaganu i patentów wykorzystywanych już wcześniej. To schyłkowy Hendrix - za ok. 6 miesięcy po tym wykonaniu nie będzie go już na świecie.
Pojedynek wygrywa SRV, ale to Hendrix był pierwszy i to do niego będzie SRV porównywany. Po wsze czasy.
Ps. Od samego patrzenia na grę SRV zrobiły mi się odciski na palcach.
1
@Colon Dziś liga mistrzów to i gracze z najwyższej półki. W myśl zasady śpiesz się powoli wygrywa PLANET X - na tym kończę i idę liczyć w jakim to jest metrum, a to może trochę potrwać. Wyśmienite kąski.
1
@Colon Egzorcyzmy okazały się nieskuteczne, pogrążyłem się w szaleństwie miejskiej dżungli - i choć tak wszystko zostanie tu w rodzinie wygrywają Gadające głowy.
0
@Colon Dzisiaj ostre łupanie - tu podążę za pulsującym groovem Fabryki (Sepulturę wolę bardziej, gdy sięga do swoich korzeni, krwawych korzeni) .
1
@Colon Na miłość boską - pornografia muzyczna przed 22:00 ?
Gitary na pewno zapaliły papierosa po tych wykonach, że tak zażartuje he he.
To pojedynek bratobójczy i za razem uczeń mistrz - Vai brał lekcję u Satrianiego (zanim jeszcze trafił do Zappy) i to słychać w jego grze.
Technicznie bardziej wymagający jest "For the Love of God" i jest to też jedna z moich ulubionych kompozycji Vaia - zatem to on wygra ten pojedynek, choć te flażolety wyduszane językiem - fuj :)
1
@Colon Stylowy minimalizm Sztinga (swoją drogą Zabójcza Broń to było kino noir?) kontra soniczny przepych TEARS FOR FEARS.
Obydwa nagrania niezwykle sterylne, ale brakuje im czegoś, czego ja w muzyce szukam najbardziej, to jest serca i emocji. Gdybym miał oceniać same kompozycje wybrałbym TfF (Szting jest tu dość kliszowy), ale Szting ma więcej duszy - i właśnie za to oraz za tę wymianę uśmiechów (3:09 min.) wygrywa Szting.
0
@Colon To dwa zespoły, które są na mojej długiej liście do przesłuchania (o zgrozo ta lista jest już dłuższa niż przesłuchanych) zatem cieszę się że miałem okazje je nieco musnąć.
"Slightly All the Time" to momentami Fusion jazzowe noodlenie, ale dzięki ciekawej strukturze rytmicznej trzyma słuchacza w niepewności i zarazem ciekawości. Duży plus za finał.
No a Yeti - cóż moja kotka opuściła pokój w trakcie odsłuchu, a jej gustowi muzycznemu bezgranicznie ufam (kiedy ja gram też opuszcza pokój). Plus za nazwę zespołu - w tej kategorii absolutny top.
Wygrywa dobrze naoliwiona maszyna.
2
@Safrani No, wiosennie się zrobiło - tym razem i duchy przodków do mnie przemawiają i las deszczowy szepce, no ale łowcom głów się nie odmawia - wygrywa Herbie i jego ekipa - choć wszystkie dania smakowite.
0
@Colon Tu nie mam wyraźnego faworyta.
Townsend - niesłychanie pozytywna postać z własną wizją muzyki (warto posłuchać z nim wywiadów, dźwięki utożsami z kolorami)- ale ta produkcja jest bardzo skompresowana, co nieco maskuje jej melodyjność.
JPJ ma tu z kolej niezły rozmach od bluesa delty po aranżację smyczkowe rodem z Gershwina - ale czy to są utwory do których chciałbym wracać - tym razem nie - lekka przewaga JPJ, ale raczej za sentyment do zeppelinów.
0
@Colon Tu nawet nie ma dyskusji: Stone Temple Pilots - kiedy post grungowy riff jest bardziej metalowy od Mustaine, a solówka bardziej odjechana (choć nie nazwałbym ją anty-solówką) od Friedmana to wiedz, że coś się dzieje. Plus bracia DeLeo (pochody basowe Roberta) i ten finał z rozjeżdżającym się groovem, zakończony śmiechem.