FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
5
@kubix05 Pomysł wybitnie zajebisty ale wyłącznie w okolicznościach, gdyby nie istniały europejskie puchary...
Przed wojną podobnymi rozgrywkami była Copa Mitropa.
12
Kluczowe zwycięstwo dające awans na mundial:
10 października 1981 r. reprezentacja Polski pokonała w Lipsku NRD 2:3 w eliminacjach mistrzostw Świata España 1982. Piękne zwycięstwo nad reprezentacją NRD w Lipsku dało nam wejście na mundial w Hiszpanii rok później. I choć kadra NRD nie była aż tak silna jak zespół zachodniej części Niemiec, to zwycięstwo to budziło szacunek. Zwłaszcza, że gospodarze u siebie meczów raczej nie przegrywali, tymczasem Andrzej Szarmach i szalejący Włodzimierz Smolarek wbili rywalom aż trzy gole! Smaczku temu wynikowi daje również fakt, iż dzięki temu meczowi NRD na mundial nie pojechało, my tak. Dlaczego więc mówiło się że z Niemcami nigdy nie wygraliśmy? Wschodnia część kraju była pod wpływami komunistów tak jak Polska a o porażkach przyjaciół dużo się nie mówiło. Ponadto, jak wspominałem, sama drużyna była słabsza niż ta zza muru berlińskiego, choć nie zmienia to faktu, iż jest to spotkanie zaniedbane historycznie, o którym mało kto pamięta.
Gole: 0:1 Szarmach 2 m., 0:2 Smolarek 5 m., 1:2 Schnuphase 47 m., 1:3 Smolarek 62 m., 2:3 Streich 67 m.
NRD: Hans-Ulrich Graphentin - Konrad Weise, Hans-Jürgen Dörner, Rudiger Schnuphase, Frank Baum, Lothar Kurbjuweit, Jürgen Pommerenke (46. Wolfgang Steinbach), Matthias Liebers, Hans-Jurgen Riediger, Joachim Streich, Martin Trocha
Polska: Józef Młynarczyk - Marek Dziuba (kapitan) (65. Roman Wójcicki), Władysław Żmuda, Paweł Janas, Jan Jałocha Ż, Grzegorz Lato, Waldemar Matysik, Zbigniew Boniek, Stefan Majewski, Andrzej Szarmach (9. Andrzej Iwan), Włodzimierz Smolarek
Trener: Antoni Piechniczek
@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
10
Pierwszy krok o premierowy awans na mundial:
10 października 1937 r. Polska pokonała Jugosławie 4:0. Polacy, aby uzyskać przywilej gry na francuskich mistrzostwach, musieli wyeliminować bardzo poważnego rywala, Jugosławię. Kiedy w eliminacjach do mistrzostw świata 1938 roku we Francji reprezentacja Polski trafiła na Jugosławię, nastroje w naszym obozie nie były najlepsze. Wszyscy doskonale pamiętali lanie, jakie otrzymaliśmy od tego zespołu w 1936 r. Warto przypomnieć, że Jugosłowianie wygrali wtedy w Belgradzie z naszą reprezentacją aż 9:3! Trzeba też pamiętać, że oni grali już na turnieju rangi mistrzowskiej w 1930 r. i to z powodzeniem, gdyż odpadli tam przecież dopiero w półfinale po porażce z późniejszym mistrzem Urugwajem, a w fazie grupowej byli lepsi od wielkich Brazylijczyków, pokonując ich 2:1. A wiadomo, że jeśli jakaś drużyna pokonuje Brazylię na turnieju o mistrzostwo świata, to trzeba ją traktować poważnie, bo nie są to(jak dziś byśmy powiedzieli) ogórki. Okazało się jednak, że te wszystkie obawy były niesłuszne i już pierwszy mecz praktycznie zdecydował o tym, że do Francji pojedzie Polska. Mecz rozegrano 10 października 1937 roku na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie. Spotkanie na żywo oglądało dwadzieścia tysięcy ludzi. Polacy zdecydowanie w tym meczu dominowali i odprawili rywala z wynikiem 4:0, choć „Przegląd Sportowy” relacjonował, że najbardziej sprawiedliwym wynikiem byłoby 6:0. Strzelanie rozpoczął już w drugiej minucie gry Leonard Piątek z AKS Chorzów, ligowego przeciętniaka. Tegoż Piątka śmiało możemy nazwać bohaterem tamtego meczu, ponieważ jeszcze w pierwszej połowie zdobył drugiego gola. Ówczesny wicekról strzelców pierwszej ligi spisał się więc na medal. Bramkę strzelił także jego klubowy kolega Jerzy Wostal a na 4:0 podwyższył niezawodny Ernest Wilimowski z innej chorzowskiej drużyny, Ruchu. Co prawda kwietniowy rewanż w Belgradzie Polacy przegrali 1:0 ale to Białoczerwoni zadebiutowali na mundialu we Francji.
@Safrani
@Ogorinho1974
@NeroTFP1
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
1
@Bernard777 Ja ten finał pamiętam doskonale ale reakcji po golu Burruchagi to zupełnie nie pamiętam ale z pewnością byłem wniebowzięty bo 4 lata wcześniej było mi bardzo smutno że Argentyna odpadła w drugiej fazie mundialu. Natomiast po tym finałowym meczu musiałem iść doić czy też zaganiać krowy do obory bo robiło się ciemno i na całe okolice, łąki, pola i lasy krzyczałem w niebogłosy: Argentina! Argentina! Argentina! Niezapomne tych wakacji do końca życia! No jakże bym mógł?
16
O tym się pisze, o tym się wspomina:
10 października 1984 r. Johan Cruijff oznajmił: ,,Zostanę sekretarzem technicznym FC Barcelony jak odejdzie Nuñez”. Cruijff w owym czasie powrócił do Barcelony aby rozegrać mecz pożegnalny Quiniego. To samo uczynił, gdy karierę w klubie z Katalonii kończył kilka miesięcy wcześniej Hugo Sotil. Na oba mecze nie został zaproszony Diego Maradona. W pierwszym przypadku zakazał tego Komitet Rozgrywek po wydarzeniach w finałowym meczu Pucharu Króla z Athletic Bilbao. W drugim natomiast przypadku zabroniła tego sama FC Barcelona. ,,To absurdalne że nie chcą aby Maradona zagrał w tak szczególnym meczu. Nie dziwi mnie że dzieją się tu takie rzeczy. Mając do czynienia z ludźmi, którzy rządzą teraz w Barcelonie można oczekiwać wszystkiego. Jaką winę w całej sytuacji ponosi Quini?”- podsumował Cruijff, który zagrał na innej pozycji niż zwykle. ,,Od dawna nie grałem całego spotkania a w wieku 37 lat pozycja libero pozwala na dobrą gre przy mniejszym zmęczeniu”. Na pytanie dotyczące gry Blaugrany pod wodzą Terry’ego Venablesa Holender nie miał wiele do powiedzenia: ,,Wiem że są liderem bez straty punktów. Co do gry, mogę się jedynie wypowiedzieć na podstawie ostatniego meczu. Mówią mi jedynie że gra nie jest spektakularna ale bardzo efektywna”. Najciekawsza była wypowiedź Cruijjfa na temat jego pracy w FC Barcelonie w przyszłości: ,,Nie jest to mój jedyny cel na poziomie sportowym ale byłoby absurdem gdybym powiedział że o tym nie myślę. Musi jednak minąć jeszcze trochę czasu. Dopóki on(Nuñez) rządzi, nie pojawię się tutaj. Nie jesteśmy wrogami, lecz mamy zgoła różne opinie na temat futbolu. On chce wszystko kontrolować a ja uważam iż zarząd powinien zajmować się tym, co należy do zarządu a nie sprawami czysto sportowymi”.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
15
Żywe legendy argentyńskiego futbolu:
9 października 1962 r. urodził się Jorge Luis Burruchaga. Grał zarówno jako ofensywny pomocnik, jak i napastnik. Zasłynął ze strzelenia zwycięskiego gola w finale Mistrzostw Świata Mexico 1986. Burruchaga zaczął grać w 1980 roku w Arsenalu de Sarandí w ówczesnej drugiej lidze Argentyny. Następnie został kupiony przez Independiente w 1982 roku i zadebiutował w zwycięskim meczu z Estudiantes de La Plata 12 lutego. Był częścią zespołu, który wygrał Metropolitano 1983, Copa Libertadores i Puchar Interkontynentalny w 1984. Następnie został zakontraktowany do francuskiej drużyny FC Nantes, gdzie grał przez siedem lat. Grał także rok dla Valenciennes, gdzie brał udział w skandalu przekupstwa, w którym mistrz Francji i Europy Olympique de Marseille „kupił” ligowe zwycięstwo 1:0 w Valenciennes 20 maja 1993 roku. Marsylijski pomocnik Jean-Jacques Eydelie i dyrektor generalny klubu, Jean-Pierre Bernes, zaoferował mu pieniądze za przeprowadzenie meczu, Burruchaga powiedział, że się zgodzi ale potem zmienił zdanie. Został następnie skazany na sześć miesięcy w zawieszeniu, kiedy ogłoszono wyrok 15 maja 1995 r. Wrócił do Argentyny na swój ostatni okres w Independiente, kiedy wygrał Supercopa Sudamericana i Recopa Sudamericana, oba w 1995 roku. Kariere piłkarza zakończył 10 kwietnia 1998 roku w meczu z Vélezem Sársfieldem.
Burruchaga był częścią zespołu, który wygrał Mistrzostwa Świata Mexico 1986, strzelając dwa gole, w tym gola, który dał Argentynie zwycięstwo 3-2 z RFN w finale mundialu. Brał także udział we wszystkich meczach argentyńskich na Mistrzostwach Świata 1990 i strzelił jednego gola w turnieju. Strzelił w sumie 13 goli dla Argentyny w 59 meczach w latach 1983-1990. Burruchaga trenował Arsenal de Sarandí od momentu jego przybycia do pierwszej ligi w 2002 roku i udało mu się utrzymać drużynę z dala od dna tabeli. Na sezon 2005-06 podpisał kontrakt z Estudiantes de La Plata. W maju 2006 przeniósł się do Independiente i zrezygnował w kwietniu 2007. Zarządzał również Banfield od 2008 do 2009. 5 maja 2009 roku Burruchaga powrócił do Arsenalu de Sarandí ale zrezygnował w 2010 roku. Od 2011 roku zarządzał Paragwajskim klubem Libertad. Od 2012 do czerwca 2014 roku zarządzał Atletico Rafaela w argentyńskiej Primera Division. W 2015 roku Burruchaga powrócił do Rafaeli w swoim drugim okresie jako trener. Rok później został trenerem Sarmiento de Junin.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11
12
ŁKS rozgromiony i zdegradowany:
W przedmeczowych zapowiedziach zaskoczeniem było anonsowanie słoty na pozycji środkowego ataku w związku z nieobecnością Peterka, niepewny zaś był powrót do składu Wilimowskiego, który wciąż zmagał się z urazem odniesionym podczas meczu z Jugosławią. Mobilizacja wśród Hajduczan była wielka. Drużyna ŁKS-u podbudowana zwycięstwem w meczu z Pogonią Lwów przyjechała do wielkich Hajduk w swoim zwycięskim zestawieniu, z dużymi nadziejami na zdobycz punktową. Łodzianom miała towarzyszyć liczna grupa kibiców, którzy udawali się na Śląsk specjalnym pociągiem, który z Łodzi wyjeżdżał o godzinie 6:00 rano. W deszczowej jesienne popołudnie w niedzielę 9 października 1938 roku o godzinie 15:00 na stadionie w Wielkich Hajdukach stanęły naprzeciwko siebie drużyny Ruchu i Łódzkiego Klubu Sportowego. Niebiescy przystępowali do tego meczu w następującym składzie: Brom, Giemza, Ibrom, Panchyrz, Skrzypiec, Fica, Kruk, Malcherek, Słota, Wilimowski i Wodarz. W składzie zabrakło "etatowego" kierownika ataku Peterka. W prasie Śląskiej nieobecność „Mietlorza” określono wielkim znakiem zapytania i próbowano doszukiwać się tajemniczych przyczyn absencji. Tymczasem prasa Ogólnopolska napisała wprost że u źródeł tkwił konflikt z Wilimowskim, który trwał od pamiętnego spotkania Polska Niemcy w Chemnitz, kiedy to w wywiadach po meczowych Peterek bardzo mocno skrytykował grę z jego. Zdaniem Przeglądu Sportowego Wilimowski postawił zarządowi klubu ultimatum: albo on, albo Peterek. Do Poznania nie pojechał „Ezi”, zasłaniając się kontuzją, w Wielkich Hajdukach na meczu ligowym nie zagrał zaś „Mietlorz”. Z uwagi na niesprzyjającą aurę a także fatalną pracą i dość kiepską otoczkę, które wytworzyła się wokół klubu, na meczu z drużyną z Łodzi zjawiło się jedynie około 3000 kibiców. Początek meczu należał do gości, którzy grali o zachowanie ligowego bytu. Akcje drużyny z Łodzi prowadzone głównie lewą stroną miały duży rozmiar, Jednakże najlepszy tego dnia na boisku Giemza był zaporą nie do przejścia dla ofensywy łodzian. Niebiescy do przerwy grali słabo i statycznie a stwarzane sytuacje były marnowane przez Wilimowskiego i Wodarza. Na stadionie słychać było pokrzykiwanie trenera Vogla: "Kampfen", zagrzewające do walki piłkarzy ruchu. Niebieskim w grze ofensywnej całą pierwszą połowę zabrało przestawienie się na styl gry ze złotą na pozycji kierownika ataku. Zawodnik ten preferujący grę krótkimi, niskimi i technicznymi podaniami kierował piłki jedynie do łączników: Wilimowskiego i Malcherka. Całkowicie wyłączone były skrzydła z Krukiem i Wodarzem. Tymczasem sposób gry Peterka opierał się w zasadniczej mierze na długich piłkach do skrzydłowych, którzy centrowali w pole karne.
Wschodzących na przerwę piłkarzy Ruchu żegnały gwizdy publiczności. W drugiej połowie meczu początkowo sytuacja nie uległa zmianie aż do 62 minuty, kiedy to gola strzelił Słota z podania Wodarza. Chwilę później po kombinacyjny akcji marchewek podwyższył prowadzenie gospodarzy. Z zawodników ŁKS-u jakby uszło powietrze a piłkarze ruchu całkowicie zdominowali wydarzenia na boisku. Nastąpił słynny „kwadrans niebieskich”, którzy w ciągu kilku minut strzelili trzy gole. Ich autorami byli: Wilimowski, ponownie Słota i ponownie Malcherek. Ostatecznie Ruch zwyciężył w tym meczu 5:0 czym zapewnił łodzianom degradację z ligi. Najlepszym piłkarzem na boisku był Giemza a w dalszym ciągu sporo krytycznych uwag wpłynęło pod adresem Wilimowskiego i Wodarza. Praca zgodnie pisała iż eksperyment ze Słotą jako kierownikiem ataku się nie powiódł. Wśród obserwatorów spotkania był obecny kapitan związkowej PZPN-u Kałuża. W wypowiedziach pomeczowych na temat gry „Eziego” mówił: „Przyjechałem do Hajduk aby zobaczyć Wilimowskiego. Po meczu dochodzą do wniosku że znajduje się on w formie katastrofalnej; przyczyny tak słabej formy szukać należy chyba w jego nieodpowiednim prowadzeniu się. Wykluczam to aby Wilimowski był chory, bo na 5 dni przed meczem z Jugosławią wezwaliśmy go specjalnie do Warszawy i daliśmy go zbadać u specjalisty. Mnie osobiście a z pewnością i wielu innym sprawił Wilmowski wielki zawód”. Po tym meczu drużyna Ruchu umocniła się na pierwszym miejscu w tabeli i na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek była niemalże pewna mistrzem Polski. Co prawda Warta mogła wyprzedzić Ruch lepszym stosunkiem goli a Cracovia nawet wyprzedzić Niebieskich liczbą punktów. Warunek był jeden że drużyna z Krakowa czy też z Poznania wygrałyby wszystkie mecze do końca rozgrywek a Ruch przegrałby oba mecze ligowe: na wyjeździe i domowe z Polonią Warszawa. Spoglądając na formę rywali Ruchu, rzecz praktycznie niemożliwa do zaistnienia.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@NeroTFP1
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@Gary
@Bernard777
@Adran360
11
Czy wiecie że:
Dokładnie 13 lat temu ,,El Mundo Deportivo” zaprezentowało video z faulami Pepe. ,,Zamknij się Pepe”- grzmiała z okładki gazeta Katalońska. To odpowiedź na słowa Portugalczyka o tym że piłkarze Blaugrany są teatralni w swoich reakcjach. ,,Moglibyśmy zrobić video ze wszystkimi faulami Pepe”- odpowiedział trener Francesc Vilanova. Na spełnienie ,,życzenia” szkoleniowca nie trzeba było długo czekać. Na stronie tytułowej kataloński dziennik umieścił zdjęcia z najbardziej brutalnymi zagraniami Pepe: kopnięcie w plecy Casquero(za które dostał 10 meczów kary), faul na Alvesie w półfinale Ligi Mistrzów, czy agresja wobec kilku zawodników Lyonu w tych samych rozgrywkach. Jednocześnie dziennik pokazał teatralne reakcje Pepe z kilku spotkań: rzekome uderzenie w twarz przez Pique(,,Zachowuj się jak profesjonalista”- zareagował arbiter) czy też starcie z Aritzem Adurizem(Casillas ponaglał kolegę: ,,Wstawaj Pepe, wstawaj!”). Portugalczyk krótko skomentował zdjęcia i video na stronie internetowej gazety: ,,Jeżeli czują się dotknięci, to dlatego że prawda w oczy kole”.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
6
Pojebani ludzie a więc i pojebane decyzje!
Skandal!
1
@AssisMoreira Jeśli to prawda, to jakoś nie moge sobie tego wyobrazić? To prawie jak saens fikszin!
0
@FcPortoFan1999 Polska kolonia?? Co ty gadasz???
13
Zapomniane legendy futbolu:
8 października 1922 r. urodził się Nils Erik Liedholm, szwedzki pomocnik oraz napastnik. Nazywany „Baronem” uważany jest za jednego z najwybitniejszych europejskich piłkarzy wszechczasów. Karierę rozpoczynał w drużynie swojego rodzinnego miasta, zanim dołączył do Norrkoeping w 1946 roku. Do Włoch przybył w 1949 roku z zamiarem gry w Milanie, drużynie, w której grał przez 12 sezonów, tworząc wraz ze swoimi rodakami Gunnarem Grenem i Gunnarem Nordhalem słynny „Gre-No-Li”. Jako zawodnik i kapitan drużyny ,,Rossoneri” rozegrał 394 mecze, w których zdobył 89 goli i zdobył 4 tytuły mistrzowskie. Z reprezentacją Szwecji zdobył złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 1948 r. i zajął drugie miejsce w mistrzostwach Świata w 1958 r. Po przejściu na emeryturę w 1961 r. rozpoczął karierę trenerską, zasiadając na ławkach rezerwowych AC Milan, Hellas Verony, Monzy, Varese, Fiorentiny oraz AS Romy.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
2
@mekston Pamiętam to doskonale! To było w Kanadzie i słynne uderzenie Krychowiaka z Brazylią!?
2
@Sysia11 W takim razie trzeba oglądać! A powiedz mi z łaski swojej o której będą rozgrywane następne mecze aż do finału włącznie? Chodzi mi oczywiście o czas polski.
0
@FcPortoFan1999 Najwyraźniej tak, no chyba że ci naturalni Argentyńczycy ale u nas chyba takich nie ma?
2
@FcPortoFan1999 Fani Albicelestes wspominają nawet kilka dni wcześniej...!
2
O prosze! Argentyna gra mecz w 1/8 mistrzostw świata i w dodatku transmisja na TVP Sport a mnie nikt o tym wydarzeniu nie wspomina...
10
Duma Katalonii w Primera Division:
8 października 1994 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Atletico Madryt 4:3 w 6 kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelają: Romario(10 i 77 m.), Guardiola(33 m.) oraz Stoiczkow(40 m.). Po 6 kolejce Blaugrana zajmowała 7 lokate w tabeli z 7 punktami. Był to przedostatni sezon w roli trenera Johana Cruijffa.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
12
Feliz cumpleaños panie Sanchez! Z okazji 69 urodzin.
8 października 1956 r. urodził się Jose Vicente Sanchez. Ten środkowy pomocnik rodem z Barcelony debiutował w pierwszej drużynie w 1975 r. i spędził na Camp Nou aż 11 sezonów, rozgrywając w granatowo-bordowej koszulce ponad 300 meczów, będąc kapitanem Blaugrany. Zdobył z Barçą 9 pucharów, w tym mistrzostwo Hiszpanii oraz dwukrotnie Puchar Zdobywców Pucharów.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
13
Legendy brazylijskiego futbolu:
7 października 1973 roku urodził się Nelson de Jesús Silva, lepiej znany pod pseudonimem „Dida”, zapisał się w historii reprezentacji Brazylii, zdobywając Puchar Świata, a w Cruzeiro zdobywając Wieczną Chwałę. Musiał wyemigrować ze swojego rodzinnego miasta Irará, aby zadebiutować w Esporte Club Vitória de Bahía, mijając kilka ważnych brazylijskich drużyn piłkarskich, takich jak między innymi Cruzeiro, Corinthians, Internacional de Porto Alegre, aby później przenieść swój talent do europejskiej piłki nożnej święcąc triumfy z AC Milan. Dobre występy zaowocowały jego pierwszym zwycięstwem w Pucharze Świata U-20 w Australii w 1993 roku. Bramkarz szybko stał się legendą. Dzięki świetnemu refleksowi, szybkim nogom i cudownym obronom światło reflektorów padło na trajektorię wspaniałego bramkarza. Z reprezentacją Brazylii wystąpił w 3 Pucharach Świata, wygrywając jeden z nich w Korei-Japonii w 2002 roku. Jeden z jego najlepszych momentów miał miejsce podczas CONMEBOL Copa América 1999, kiedy stworzył zespół gwiazd wraz z Rivaldo, Ronaldo, Cafú, Ronaldinho i innymi wielkimi ikonami. Wśród kilku innych tytułów z Brazylią wyróżniają się dwa Puchary Konfederacji zdobyte w latach 1997 i 2005. Brązowy medal igrzysk Olimpijskich w Atlancie 1996. W kadrze narodowej seniorów rozegrał 92 mecze. Na poziomie klubowym miał kilka chwil chwały związanych z niezapomnianymi występami, takimi jak ten, w którym zdobył Copa Libertadores w koszulce Cruzeiro w 1997 roku, grając w finale przeciwko Sporting de Cristal (PER), będąc jednym z filarów drużyny. Dida wyróżnia się również tym, że jest jednym z niewielu bramkarzy, który wygrał CONMEBOL Libertadores i Ligę Mistrzów UEFA. Jest także zdobywcą Pucharu Zdobywców Pucharów CONMEBOL oraz dwukrotnym mistrzem Superpucharu Europy i Klubowego Pucharu Świata. Po powrocie do Brazylii, grał w Portuguesa, Gremio i ostatecznie zakończył kariere w Internacional de Porto Alegre w 2016 roku.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
0
@Pnog37 No wszystkich nie ale przynajmniej 2 to by już mogli i tak co godzine np. od 18-tej...
0
@barteq Masz absolutną racje. Warunki były takie same dla obydwu drużyn. Kluczowe pytanie brzmi: czy obie drużyny przystępowały do tego meczu na jednakowym zmęczeniu po poprzednim meczu?
0
@esem91 Dla samej zasady powinni ustalać późniejsze godziny meczów. Przeca to nie Anglia...!
2
Widze że kolejny mecz również gramy o 16:15. Właśnie chciałem się odnieść do meczu w Seviilli, gdzie panował 35 stopniowy upał. Po jakiego grzyba grać o tej porze w Hiszpanii w pełnym słońcu? Kto przy zdrowym rozsądku ustala takie godziny...?
2
@FcPortoFan1999 Ten okres za kadencji Engela to akurat nie był mroczny...
14
Hattrick ,,Jusko” i hattrick ,,Taty”:
7 października 1997 r. Polska pokonuje na wyjeździe Mołdawie 0:3. Selekcjonerski debiut Janusza Wójcika w meczu o punkty i pierwszy hat-trick w reprezentacji od pamiętnego wyczynu Zbigniewa Bońka w meczu z Belgią na España ‘82. Tyle kibice zapamiętali z przedostatniego występu biało-czerwonych w eliminacjach mistrzostw świata we Francji. Na stadionie w Kiszyniowie błysnęła gwiazda Andrzeja Juskowiaka. Jeden z ulubionych piłkarzy „Wójta”, król strzelców igrzysk w Barcelonie, tego dnia jako jedyny trafiał do bramki.
7 października 2000 roku Polska pokonuje Białoruś 3:1 na starym stadionie Widzewa w Łodzi. W czasach już dawno minionych niegrzeczne dziecko mogło spodziewać się kary w postaci klapsa od jednego z rodziców. Najczęściej kimś takim był ojciec. Nie bez kozery przywołujemy w tym miejscu taką sytuację. W spotkaniu Polski z Białorusią w roli wymierzającego lanie przeciwnikowi, ale też ojca zwycięstwa wystąpił bowiem... „Tato”. Pod tym wdzięcznym pseudonimem kryje się Radosław Kałużny. Pomocnik reprezentacji Polski zaliczył świetny mecz. Wymierzył rywalom trzy potężne razy, po których nie byli w stanie się podnieść. Tak świetnego startu, jaki zanotowała nasza drużyna w eliminacjach MŚ 2002, chyba mało kto się spodziewał. Polacy wygrali drugie spotkanie w stosunku 3:1, mieli na koncie sześć 6 punktów i umocnili się na prowadzeniu w tabeli grupy 5. ,, Najlepszy mecz w życiu? Bez przesady. Grałem przeciętnie, tylko skutecznie”- Radosław Kałużny w wywiadzie dla Sport.pl
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
13
Koncert dwóch gwiazd w El Clasico:
7 października 2012 r. rozegrano El Clasico na Camp Nou w 7 kolejce La Liga zakończone remisem 2:2 po 2 golach Messiego i Cristiano Ronaldo. Podopieczni Jose Mourinho przyjechali na Camp Nou, by zniwelować stratę do Barcelony, która wygrała wszystkie dotychczasowe mecze nowego sezonu. W 23. minucie wyszli na prowadzenie. Cristiano Ronaldo uderzył lewą nogą tak, jakby była to jego ulubiona, prawa. W geście triumfu uciszył kibiców gospodarzy. Niecałe 10 minut później było już 1:1. Barça wyrównała po akcji dla siebie bardzo nietypowej - nieskładnej, szczęśliwej, chaotycznej - którą zakończył Leo Messi. Do przerwy wynik już się nie zmienił. Na początku drugiej połowy w polu karnym Realu miała miejsce jedna z nielicznych kontrowersji tego spotkania. Pepe wyraźnie sfaulował Andresa Iniestę ale sędzia dał Blaugranie tylko rzut rożny. W 61. minucie sędzia już się nie pomylił. Przyznał gospodarzom rzut wolny, który pięknym strzałem na bramkę zamienił Messi. Na odpowiedź Argentyńczyk czekał tylko chwilę. Pięć minut później wyrównał Cristiano Ronaldo. Nikt z dwójki Messi - Ronaldo nie pokusił się o hat-tricka. Najładniejszego i decydującego gola wieczoru mógł strzelić w 88. minucie Martin Montoya, który w pierwszej połowie zmienił kontuzjowanego Daniego Alvesa ale trafił w poprzeczkę. To był pierwszy mecz sezonu 2012/13, którego FC Barcelona nie wygrała, lecz ,,Tito” Vilanova raczej nie mógł narzekać ponieważ jego drużyna nadal pozostała liderem i zachowała 8 punktów przewagi nad największym rywalem do tytułu.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360
1
@Gary Oj nie zgodze się że od 15 lat jest minusem. A pamietasz finał z Kataru jak skomentował: "Argentyno, co ty robisz!?". Przepiękny kultowy komentarz...
1
@Safrani No miałem na myśli właśnie ten angielski tylko tak napisałem bo ja po angielsku znam tylko kilkanaście słów. Poniekąd ci zazdroszcze że rozumiesz angielski...
0
@Lionel_Messi10 Napewno najlepszym? A Denzel Dumfries???