8

Wszystkiego najlepszego ,,Murzynie”. Zdrowia, szczęścia i słodyczy cała Polska tobie życzy! Wiecie kto ma ksywke ,,Murzyn”? Większość kibiców Widzewa zapewne wie a przynajmniej powinna. Dzisiaj 68 lat kończy Zbigniew Boniek, postać, której nie musze chyba nikomu przedstawiać. Jednak jaki miał charakterek niedawny jeszcze prezes PZPN, to nie każdy sobie z tego zdaje sprawę. Otóż ,,Murzyn” swego czasu(jako piłkarz) grając w Widzewie, z kilkoma kolegami sprzedał mecz, w którym grał po raz pierwszy(i bodaj ostatni) jako…. środkowy obrońca! W przerwie meczu, pomocnik Widzewa, Ś.p. Krzysztof Surlit omal nie zatłukł Bońka na śmierć! Zdarzenie to miało miejsce w meczu z Pogonią Szczecin w kwietniu 1978 r. w 27 kolejce ekstraklasy(ówczesnej pierwszej ligi). Jeśli ktoś nie dowierza to odsyłam zainteresowanych do książki ,,Wielki Widzew”-rozdział VI.

@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
@Symson

0

@zgiru Tak jest! Pozdrawiam Czerwonoarmiste!
Trzeba pracować nad jakością kadry, może kiedyś w końcu znów się doczekamy europejskich pucharów...

9

Epokowe mecze w historii polskiego futbolu:

2 marca 1983 r. Widzew Łódź pokonał FC Liverpool 2:0 na stadionie ŁKS-u w ćwierćfinale Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. Są takie mecze, które zapewniają miejsce w historii. Dla Widzewa właśnie takim spotkaniem było to z 2 marca 1983 roku. Już awans do ćwierćfinału Pucharu Europy zespołu prowadzonego przez Władysława Żmudę był największym osiągnięciem w historii klubu. W nagrodę Włodzimierz Smolarek i spółka dostali szansę sprawdzenia swoich umiejętności na tle najlepszej drużyny Europy, bo za taką uznawany był wówczas naszpikowany gwiazdami europejskiej piłki Liverpool. The Reds triumfowali w tych rozgrywkach trzykrotnie w poprzednich sześciu sezonach, a w tym czasie po puchar sięgały tylko angielskie kluby. Dlatego przed dwumeczem żaden z ekspertów nie dawał Widzewowi najmniejszych szans na końcowy sukces. Zainteresowanie starciem na stadionie ŁKS-u było ogromne. Kibice wypełnili nie tylko trybuny. Co odważniejsi wspinali się na maszty oświetleniowe, inni zajmowali miejsca na hałdach śniegu odgarniętego z płyty boiska. Wszyscy chcieli na żywo zobaczyć nie tylko wielkiego rywala, ale także wielką sensację z udziałem mistrzów Polski. I z całą pewnością nie zawiedli się. Wiadomo było że tamten sezon to pożegnanie Boba Paisleya, ówczesnego trenera Liverpoolu. Wszystko było ekscytujące. Po losowaniu była więc radość i podniecenie, lecz teraz tylko obawa przed kompromitacją. W dodatku na 5 dni przed meczem piłkarzy Widzewa zaatakowała epidemia grypy.

Pojawiły się plotki że piłkarze symulują żeby uprzedzić ewentualny atak prasy po wysokiej porażce. ,,Nie było żadnego symulowania. Kilku podstawowych zawodników, sześciu, może siedmiu naprawdę było poważnie chorych”- wspominał Tadeusz Świątek. We wtorek dzień przed meczem piłkarze spotkali się z trenerem na stadionie ŁKS i odbyli trening. Żmuda przywiózł ze sobą sporo materiału do przemyśleń. Zawodnicy mieli do niego duże zaufanie. Odprawa taktyczna była w przypadku tego mistrza analizy znacznie ważniejsza niż w innych klubach. Żmuda bardziej niż większość szkoleniowców wierzył w sprawczą siłę rozgryzania przeciwnika. Działacze Widzewa nazywali go nawet ,,Profesorem Tutką”. ,,Miał niezwykłą umiejętność rozpracowywania rywali. Potrafił wyjątkowo celnie opisać słabe i mocne strony. Był znakomity taktycznie. Przedstawiał zawodnika ze szczegółami, jakie ruchy najczęściej wykonuje, w którą stronę się obraca i można było na tym polegać”- opisywał Mirosław Myśliński. Szkoleniowiec Widzewa został ugoszczony przez rywali, obejrzał i nagrał mecz wyjazdowy Liverpoolu z Manchesterem U. ,,Z powrotem jechałem autokarem klubowym z Liverpoolem, rozmawiałem z trenerem Paisleyem. Pytałem go o różne rzeczy a on nawet nie zapytał o pogode w Łodzi. Byli tacy pewni siebie! Asystent Paisleya był wcześniej w Łodzi ale obserwował Widzew zaledwie 10 minut i jak mówią widzewiacy zapytał gdzie w okolicy można napić się piwa”- opowiadał Władysław Żmuda. ,,To była fantastyczna drużyna. Kenny Dalglish, Ian Rush… Wiedzieliśmy że same umiejętności nie wystarczą, że są lepszymi piłkarzami”- przyznawał Krzysztof Kamiński. Piłkarze Widzewa na grząskim i lekko zmrożonym boisku na pewno zaskoczyli rywali atakiem od pierwszych minut. Jeszcze w pierwszej połowie bliscy zdobycia gola byli Grębosz i Tłokiński. Jednak to Liverpool był bliższy celu, jeśli za taki uznać wywiezienie z Łodzi choćby punktu.

W pierwszej połowie Ronnie Whelan strzelił nawet gola ale jugosławiański sędzia odgwizdał spalonego. Po przerwie strzelił Tłokiński, który zgodnie ze wskazówkami Żmudy trzymał się blisko Grobbelaara. Bramkarz z Zimbabwe wypuścił piłke z rąk po dośrodkowaniu Grębosza i Tłokiński z 10 metrów wbił ją do pustej bramki. Natomiast Wiesław Wraga, malutki skrzydłowy, ten sam, który tak fantastycznie wszedł do zespołu w rundzie jesiennej, teraz zaczynał mecz na ławce rezerwowych. Na boisku pojawił się w 70 minucie w miejsce Filipczaka a 10 minut później po dośrodkowaniu Grębosza strzelił głową z 16-tu metrów. Właśnie on, piłkarz, który mierzył zaledwie 167 cm., najniższy na boisku! Młynarczyk zachował czyste konto. Był to kolejny fantastyczny mecz tego bramkarza. ,,Myślę że Józek był wtedy najlepszym na swojej pozycji na świecie. Oczywiście nasza prasa pisała że Dasajew jest najlepszy ale to była bzdura. W tym meczu idealnie pokazał się na tle Grobbelaara. Ten również uchodził za znakomitego bramkarza ale jednak Józek był klase wyżej”- mówił Tadeusz Świątek. Ostatecznie Widzew z dwubramkową przewagą z pierwszego meczu nie mógł być niczego pewnym w rewanżu a tym bardziej nie był faworytem na Anfield Road.

Pozdrowienia dla wszystkich ,,czerwonoarmistów”!


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

11

Duma Katalonii w Pucharze Mistrzów:

2 marca 1960 r. FC Barcelona pokonała na wyjeździe Volverhampton Wanderers aż 2:5 w ramach ćwierćfinału Pucharu Mistrzów Klubowych i awansowała do półfinału. 4 gole(!) z rzędu w tym meczu strzelił genialny napastnik Sandor Kocsis a piątą dołożył Villaverde. Niestety w półfinale Barça opadła po dwumeczu z Realem Madryt. Wówczas w ekipie Królewskich prym wiódł Alfredo di Stefano, który swego czasu podpisał przecież kontrakt z Blaugraną lecz ówczesna ,,suwerenna” federacja hiszpańskiego futbolu zrobiła swoje. To jednak już historia na oddzielny artykuł(komentarz).





@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

9

Dramatyczne przeżycia ze szczęśliwym zakończeniem:

2 marca 1981 r. Enrique Castro Gonzalez(napastnik Barçy zwany Quini) został porwany przez trzech zamaskowanych mężczyzn. Po meczu z Alicante, w którym Quini strzelił 2 gole, został on uprowadzony przez trzech sprawców. W czasie gdy jego los był nieznany, Blaugrana zdobyła tylko jeden punkt i przegrała 3 mecze, tracąc szanse na mistrzostwo La Liga. Po 23 dniach Quini został uwolniony a FC Barcelona zajęła dopiero 5 miejsce w La Liga. Czyja to była sprawka i w jakim celu to chyba nie trudno się domyśleć? Jednak ,,białasom” i tak nie udało się zdobyć mistrzostwa. Tym razem ,,oliwa okazała się sprawiedliwa”…


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

10

Zapomniane El Clasico:

2 marca 1952 r. FC Barcelona pokonała na Camp de Les Corts Real Madryt 4:2 w ramach 25 kolejki Primera Division. Hattrickiem w tym meczu popisał się genialny Cesar Rodriguez, natomiast pierwszego gola dla Barçy strzelił napastnik Jordi Vila Soler. Po tym zwycięstwie Duma Katalonii nie oddała już prowadzenia do końca rozgrywek i ostatecznie po raz 5 w historii wygrała mistrzostwo Hiszpanii!



@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

0

@tristan87 A i owszem! Trzecie miejsce na mundialu w 1974 roku!

19

Pamięć o nim nigdy nie zaginie:

Panie i Panowie, kochani sympatycy futbolu, 103 lat temu urodził się Kazimierz Górski! Wszyscy doskonale go znamy więc pochylmy się w zadumie ku pamięci wielce zasłużonego rodaka…


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

11

Wybitne postacie futbolu:

1 marca 1921 r. trzecim z kolei prezydentem FIFA został wybrany Jules Rimet, francuski działacz sportowy. Piastował ten urząd najdłużej w historii bo aż przez 33 lata! Rimet nazywany jest ojcem piłkarskich mistrzostw świata, ponieważ to on w 1928 r. wpadł na pomysł rozgrywania cyklicznych turniei, którymi pasjonują się miliony ludzi na całym świecie. Statuetka, którą zdobywali mistrzowie świata nazywana była jego nazwiskiem.



@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

8

Po prostu magik:

1 marca 2008 r. Ronaldo de Asis Moreira(nazywany Ronaldinho) strzelił ostatniego gola w barwach FC Barcelony w przegranym meczu z Atletico Madryt 4:2 w 26 kolejce Primera Division. Ronaldinho godnie pożegnał się z Blaugraną strzelając prześlicznego gola przewrotką na Vicente Calderon.




@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

9

Ku czci wybitnej legendy FC Barcelony:

1 marca 1995 r. zmarł Cesar Rodriguez, wspaniały, legendarny snajper FC Barcelony. Do 2012 r. był rekordzistą klubu z wynikiem 232 goli w oficjalnych spotkaniach(ogółem 294 gole) a rekord ten pobił nie kto inny jak Lionel Messi. Tuż po jego śmierci burmistrz Barcelony Pascual Margall wspominał iż ,,czuł wspaniałą sympatie do Cesara i do teraz ma w mieszkaniu zdjęcia piłkarza z czasów gry dla Dumy Katalonii''. Cóż, pozostaje tylko żałować że nie mieliśmy okazji podziwiać jego wyczynów na żywo.

Cześć i chwała jego pamięci!


@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

9

Golleada w Copa del Rey:

1 marca 1925 r. FC Barcelona rozgromiła Valencie CF 7:3(!) w ramach(grupowej wówczas) konfrontacji o Pucharu Króla. 4 gole dla Barçy w tamtym meczu strzelił wybitny, legendarny napastnik Josep Samitier. Barça w tamtej edycji Pucharu Hiszpanii szła niczym burza ale o tym napisze przy innej okazji.



@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

4

@FCBparasiempre
Obok FC Barcelony i Realu Madryt są jedynymi, którzy nigdy nie spadli z najwyższego poziomu rozgrywkowego w Hiszpanii. Athletic Bilbao jest wyjątkowym klubem dzięki swojej filozofii, którą wyznaje od ponad 100 lat. Choć dzisiejsza piłka staje się coraz mniej romantyczna – oni pozostają jednym z ostatnich takich bastionów. Jak to możliwe, że w czołowym europejskim klubie 85% składu pierwszej drużyny stanowią wychowankowie? Odpowiedź jest krótka – filozofia i efektywna akademia. W 1911 roku postanowiono, że Athletic Bilbao będzie opierał się tylko na zawodnikach z Kraju Basków, hiszpańskiej wspólnoty autonomicznej, która liczy nieco ponad 2 miliony mieszkańców. Inny zespół z tego rejonu, Real Sociedad San Sebastian, też był kiedyś jak ich sąsiad i korzystał wyłącznie z lokalnych piłkarzy. Pod koniec lat 80. wycofali się jednak z tego pomysłu. Wygrała komercjalizacja futbolu. ,,Rodzina jest wszystkim dla Basków. Nie ma większego poczucia dumy dla chłopca niż gra w piłkę nożną w tym klubie” – powiedział „Guardianowi” Jose Amorrortu, były dyrektor sportowy Athleticu. Ich świątynia znajduje się kilka kilometrów na wschód od Bilbao, w miejscowości Lezama. To tutaj wybudowano kompleks sportowy, z którego korzystają wszystkie drużyny w klubie. Cztery pełnowymiarowe boiska z nawierzchnią naturalną (jedno z trybunami mogącymi pomieścić 3200 kibiców) oraz cztery boiska z nawierzchnią sztuczną. Do tego dochodzi hala sportowa oraz sale gimnastyczne. Ważnym elementem otwartego w 1971 roku centrum treningowego jest… kultowy łuk ze starego stadionu „San Memes”. W akademii trenuje ok. 400 chłopców i dziewczynek począwszy od kategorii wiekowej U-9. ,,Osiemdziesiąt pięć procent graczy z pierwszej drużyny przeszło przez tę akademię, a średni pobyt tutaj, przed dotarciem do pierwszej drużyny, wynosi siedem lat. Bierzemy ich jako młodych chłopców i kształtujemy. Te liczby są tylko konsekwencją naszej pracy” – mówi dalej Amorrortu. To też przyciąga młodych zawodników do pozostania w akademii na długie lata. Wiedzą, że będzie im o wiele łatwiej o miejsce w składzie niż w jakimkolwiek innym klubie. Nie zostaną nagle zastąpieni lepszym chłopakiem z innego regionu Hiszpanii czy świata.

20 skautów oraz 150 zaprzyjaźnionych klubów dba o to, żeby do Lezamy przyjeżdżali najzdolniejsi. Dziecko, które chce trafić do akademii, musi przede wszystkim posiadać umiejętności poznawcze. Kluczowe jest, w jaki sposób zawodnik myśli na boisku. Istotna jest również technika, do której w klubie przykładają bardzo dużą wagę. Gdy dany chłopiec przejdzie przez próg ośrodka treningowego, musi pamiętać o wartościach i szacunku do pracy innych. Sprzątanie szatni czy noszenie sprzętu sportowego dla nikogo nie jest tu nowością. Do akademii można trafić m.in. dzięki skautom, ale ciekawa historia wiąże się z zawodnikiem pierwszego zespołu, Iñakim Williamsem, który kiedyś również był w szkółce. Jego rodzice poznali się w obozie dla uchodźców w Ghanie. Matka uciekała przed wojną domową w Liberii. Wraz z ojcem piłkarza, Felixem, wyemigrowali do Hiszpanii, gdzie w 1994 roku urodził się Iñaki. 85% składu pierwszej drużyny to wychowankowie. Liczba nie do osiągnięcia w żadnym innym profesjonalnym klubie. W ostatnich latach co najmniej dwóch zawodników z akademii trafia do pierwszego zespołu. Niektórych udało im się sprzedać za ogromne pieniądze – z transferów Kepy do Chelsea oraz Laporte do Manchesteru City zarobili niecałe 150 milionów euro! Dlatego też są jednym z najbogatszych klubów na świecie a dzięki takim przychodom mogą inwestować naprawdę duże pieniądze w swoją akademię. Spójrzmy na ich wyjściowy skład z ostatniego spotkania La Ligi z Realem Valladolid. Bramkarz – wychowanek. Obrońcy – dwóch na czterech z przeszłością w szkółce Athleticu. Jeszcze lepiej wygląda to wśród pomocników, gdzie z piątki zawodników na tej pozycji tylko Dani Garcia nie jest wychowankiem. 7 z 11 piłkarzy wywodzi się z ich akademii. ,,Pracowałem w Atlético Madryt i innych topowych klubach, ale nikt nie ma tego, co mamy. Mamy tu kulturę, tożsamość. Naszym zadaniem jest tworzenie dobrych ludzi, a także dobrych graczy. Nikt nie robi tak, jak my” – dodaje Jose Amorrortu. Były hiszpański piłkarz ma rację, mówiąc, że nikt nie działa w taki sposób jak Athletic Bilbao. Jest to klub wyjątkowy, który bazując na zawodnikach z tak małego rejonu, udowadnia, że mimo to, można „coś” znaczyć w europejskiej piłce. Zastanawiające, że tak mało mówi się o ich szkółce. O barcelońskiej „La Masii” wiedzą wszyscy, mimo że od jakiegoś czasu żaden klasowy piłkarz stamtąd nie wyszedł. Kto może się za to pochwalić, że sprzedaż wychowanków w ostatnich latach przyniosła klubowi zyski na poziomie kilkuset milionów euro? Garstka.

4

Jak już kiedyś wspominałem Baskowie to naród bardzo waleczny. Mam tu na myśli Athletic Bilbao. Do czasu pojawienia się takiego zjawiska jak Lionel Messi byli najlepsi w Hiszpanii jeśli chodzi o rozgrywki Pucharu Króla a pod każdym względem byli najlepsi w okresie międzywojennym. Co ukształtowało filozofię Athletic Bilbao? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.

@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

10

Legendy FC Barcelony:

29 lutego 1928 r. urodził się Gustau Biosca, Kataloński obrońca. Przez 9 lat był niekwestionowanym liderem defensywy Blaugrany. W tym czasie zdobył 2 mistrzostwa Hiszpanii, 4 Puchary Hiszpanii, Puchar Miast Targowych, 2 Puchary Evy Duarte oraz Puchar Łaciński. ,,Mój pierwszy mityczny skład Barcelony zaczynał się od Ramalletsa, Seguera, Bioski i Segarry”- tak o swoich wspomnieniach futbolowych mówił znany hiszpański pisarz Manuel Vasquez Montalban. Biosca po zakończeniu kariery był trenerem kadry Hiszpanii U-21 i asystentem Kubali w pierwszej reprezentacji w latach 60-tych. W 1993 r. został członkiem zarządu prezydenta Nuñeza. Zmarł 1 listopada 2014 r. w Barcelonie.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

8

Legendy portugalskiego futbolu:

28 lutego 1966 r. urodził się Paulo Futre. Gdy na początku lat 80-tych Paulo Futre pojawił się jako nastolatek na europejskich boiskach, porównywano go do Diego Maradony. Bajecznie wyszkolony technicznie, bardzo szybki i obdarzony cudownym dryblingiem lewonożny skrzydłowy miał stać się największym od czasów Eusebio piłkarzem Portugalii. Tak się nie stało i wychowanek Sportingu nie zrobił kariery na miarę swojego talentu, choć w 1987 przegrał w plebiscycie o Złotą Piłkę FF tylko z Ruudem Gullitem. Został jednak jedną z legend Atletico Madryt(173 występy i 38 goli). Co ciekawe, Paulo Futre zakładał koszulki wszystkich trzech największych klubów w Portugalii: Sportingu (21 gier i trzy gole), FC Porto (81 meczów i 25 bramek) oraz Benfiki (11 spotkań i trzy trafienia). Urodzony w Montijo zawodnik z powodzeniem grał też w reprezentacji kraju (41 meczów i 6 goli), z którą pojechał na mundial w 1986 roku.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

4

@ComentateiroNo nie wiem czy na Sassuolo można przyszykować wielką forme na Barcunie? Oby nie!

11

Legendy futbolu:

28 lutego 1942 r. urodził się Josef Dieter Maier. Monachijski rekordzista jest optymistą. Preferuje radosny i wesoły tryb życia, nie zapominając o humorze. Jednak kiedy coś pójdzie nie po jego myśli, stara się szybko o tym zapomnieć. Dzięki temu w 1979 roku szybko pogodził się z myślą o zakończeniu kariery piłkarskiej. 35-letniemu bramkarzowi dalsze plany pokrzyżował poważny wypadek samochodowy, jednak do tego momentu Maier w swoim dorobku miał prawie wszystkie możliwe do zdobycia tytuły. 4-krotnie wzniósł w górę mistrzowską szalę (1969, 1972-74) oraz Puchar Niemiec (1966, 1967, 1969, 1971). Wygrał również Puchar Mistrzów (1974-76), Puchar Zdobywców Pucharów (1967), Puchar Interkontynentalny w 1976 roku a z reprezentacją triumfował w Mistrzostwach Europy (1972) i Świata (1974). "Kot z Anzing" bronił dostępu do monachijskiej bramki od 1958 roku. Wystąpił w 473 spotkaniach ligowych, z czego w 422 grał bez przerwy, co oczywiście stanowi do dziś niepokonany rekord. Osiągnięcia Maiera były często doceniane. 3 razy wybrano go piłkarzem roku w swoim ojczystym kraju (1975, 1977, 1978). W 1978 roku otrzymał nawet Narodowy Krzyż Zasłużonych i kolejne wyróżnienie: "Bramkarz Roku w Niemczech". Maier nie miał żadnych powodów do zmiany klubu. Właściwie nigdy o niej nie myślał. Grał przecież w najlepszej drużynie Bayernu, jaka kiedykolwiek istniała. Mimo zakończenia swojej kariery, dziś również pracuje w Monachium. Trenuje i przekazuje swoje doświadczenie aktualnym bramkarzom. To właśnie w dużym stopniu jemu, swój sukces zawdzięcza Oliver Kahn.



@patataj
@Arkon
@Pawel13sz
@AssisMoreira
@Ogorinho1974
@Culer9002
@Mixtape
@Kessie
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB

9

Piłkarze zatarci w historii:

28 lutego 1898 r. urodził się Zeki Riza Sporel, turecki piłkarz grający na pozycji napastnika, urodzony w Imperium Osmańskim. Uważany za najlepszego ofensywnego piłkarza w historii tureckiej piłki, jak i reprezentacji. „Mistrz”, jak go nazywano, całą swoją piłkarską karierę spędził w Fenerbahce (1915-1934). Na kartach historii zapisał się dzięki swojemu strzeleckiemu dorobkowi. Dla Żółtych Kanarków w 352 spotkaniach zdobył 470 goli! Czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Stambułu (1921, 1923, 1930, 1933). Liga ruszyła tam bowiem dopiero w 1959 roku. Do swojego dorobku dołożył dwukrotnie wygraną w Lidze Cuma (1921, 1923), Puchar Instanbul Sidi (1930), a także Puchar Generała Harringtona (1923). Sporel był piłkarzem, który zdobył dwa pierwsze historyczne gole dla nowo powstałej reprezentacji Turcji w spotkaniu z Rumunią. Największym atutem piłkarza była gra lewą nogą. Bardzo rzadko używał prawej a już prawie nigdy nie widziano, aby grał głową. Jego osobistym rekordem jest mecz z 13-tego lutego 1931 roku, kiedy to w czasie jednego meczu strzelił 8 goli(!) a Fenerbahce wygrało 16:0!



@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

6

@FCBparasiempre
28 lutego 1942 r. urodził się Włoch Dino Zoff. Zaliczany był do grona najlepszych bramkarzy świata i był autorem wielu sportowych rekordów. To zdumiewające jak długo przedtem tułał się po słabych klubach w niższych włoskich ligach. W kwietniu 1968 zadebiutował w kadrze Włoch na Mistrzostwach Europy w ćwierćfinałowym meczu z Bułgarią i bronił już do finałowego spotkania z Jugosławią wygranego przez Italię 2:0. Włosi zostali Mistrzami Europy a Zoff zdawało się na długie miesiące zdobył miejsce w bramce Azzurich. Niestety po mistrzostwach ani Napoli ani Zoff nie reprezentowali już tak rewelacyjnej formy i Dino stracił miejsce w pierwszej jedenastce. Pojechał na mistrzostwa świata w Meksyku(1970) ale wszystkie mecze przesiedział na ławie rezerwowych. Między słupkami zastąpił go Albertosi. I nawet tytuł wicemistrza świata nie osłodził mu goryczy osobistej porażki. Wieloletnia dominacja Dino Zoffa rozpoczęła się 2 lata później gdy przeszedł do Juventusu Turyn. Stolicą światowego futbolu był wtedy Milan ale w Turynie zaczęto właśnie budować drużynę, która z trenerem Giovannim Trapattonim miała zdominować włoską i europejska piłkę w latach 70-tych i 80-tych. Po nieudanych dla Włochów mistrzostwach Europy w 1972 reprezentacja pożegnała się też z Enrico Albertosim, którego miejsce na następne 11 lat zajął Dino Zoff. Przez następne lata włoska prasa nie szczędziła mu komplementów. Pisano wówczas że reprezentacyjna bramka jest jak ściana. Przez 2 lata a dokładnie przez 12 spotkań reprezentacyjnych(trwających 1142 minuty) Zoff nie wpuścił ani jednego gola!(do dziś tego rekordu nie pobił nikt). Bezbramkowa passa, która rozpoczęła się 20 września 1972 roku skończyła się 15 czerwca 1974r. podczas mistrzostw świata w RFN. W pierwszym meczu faworyzowani Włosi zmierzyli się z zespołem Haiti i po pierwszej połowie sensacyjnie remisowali z drużyną, której nikt nie dawał żadnych szans. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy haitański napastnik przedryblował włoskich obrońców, okiwał Zoffa i strzelił do pustej bramki. Sensacja wisiała w powietrzu ale Włosi potrafili się podnieść i wygrali w końcu 3:1. Osiem dni później drużynę Włoch odprawili z Mundialu dwaj Polacy- Andrzej Szarmach i Kazimierz Deyna. Dino nie mógł zaliczyć tego występu do udanych. Cztery lata później podczas mistrzostw w Argentynie było już znacznie lepiej. Włosi zdobyli dosyć dobre miejsce ale kibice byli nieusatysfakcjonowani. Domagali się zmiany w reprezentacyjnej bramce winiąc Zoffa za utratę kilku goli. Istniała poważna obawa że są to jego ostatnie mistrzostwa. Enzo Bearzot-ówczesny trener reprezentacji-jednak się nie ugiął i uważał że Dino jest fundamentem drużyny. Ten kredyt zaufania zaprocentował w 1982 roku podczas mistrzostw świata w Hiszpanii. Przed rozpoczęciem rozgrywek wiadomo było że jest to ostatni turniej 40-letniego weterana, który wciąż marzył o mistrzowskim tytule. Włosi zaczęli turniej bardzo słabo remisując kolejno z Polską, Peru i Kamerunem. Lecz potem byli już nie do zatrzymania wygrywając kolejno z Argentyną, Brazylią i Polską. W finale na Santiago Bernabeu bez problemu pokonali RFN 3:1 zdobywając po 44-letniej przerwie kolejny tytuł mistrzowski. Dino Zoff, któremu amerykański ,,Newseek’’ poświęcił wtedy swoją okładkę wpisał się do kronik mistrzostw jako najstarszy zawodnik finału. Gdy wygrywał z zachodnimi Niemcami miał wówczas 40 lat, 5 miesięcy i 13 dni. Mistrzowski tytuł miał być ukoronowaniem jego kariery i początkiem pożegnania z futbolem(ostatecznie reprezentacyjną karierę zakończył spotkaniem ze Szwecją w Göteborgu wygranym 2:0).

Z klubem chciał się pożegnać kilka miesięcy później, po królewsku. Dino miał odejść jako mistrz po finałowym meczu Pucharu Mistrzów. Niestety Włosi przegrali z Hamburgerem SV 1:0 i trzeba było trochę zmienić scenariusz. ,,Mimo to pożegnanie Dino Zoffa było jednym z najbardziej wzruszających momentów mojego pobytu w Juventusie”- napisał w swojej książce ,,Prosto z Juventusu” Zbigniew Boniek, który trafił do Turynu na rok przed odejściem Zoffa. -,,Mieliśmy najlepszego bramkarza na świecie. W tych słowach nie ma ani krzty przesady. Nawet w wieku 40 lat był on modelowym graczem, przy tym zawsze bardzo pokornym i miłym. Prawdziwy profesjonalista od początku do samego końca swojej kariery”. Odchodzący na piłkarską emeryturę Zoff ustanowił jednocześnie kilka rekordów do dziś nie pobitych! Rozegrał w drużynie narodowej 112 spotkań i stał nieprzerwanie we włoskiej bramce przez 11 lat. W Serie A rozegrał 570 spotkań w tym wszystkie 330 z Juventusem. Ponadto 6 razy zostawał mistrzem kraju, raz Zdobywcą Pucharu Włoch i raz Pucharu UEFA.

19

Wszystkiego najlepszego panie Włodku!

Włodzimierz Lubański kończy dzisiaj 77 lat. Nikomu z was nie musze przedstawiać tak wybitnej postaci polskiego futbolu. Dziękujemy panie Włodku za oddanie serca białoczerwonym barwom. Nigdy o tobie nie zapomnimy!


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

13

,,Tarzan” waleczne serce:

28 lutego 2003 r. Carles Puyol doznał podwójnego złamania oczodołu i kości jarzmowej. Po konsultacji z lekarzami nie zdecydował się jednak na operację aby jak najszybciej wrócić do gry. Do 2012 r. doznał aż 35 różnych urazów, między innymi głowy, żeber, obu kolan i kostek. Z uwagi na nasilające się kontuzje, w szczególności kolan, zdecydował się zakończyć piłkarską karierę z końcem sezonu 2013/14. Takiego walczaka z taką charyzmą to już chyba długo nie będzie w ,,naszym” klubie.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

10

Czy wiemy że…

Swoje 81 urodziny obchodzi dzisiaj Brazylijczyk Carlos Alberto Parreira, trener, który prowadził różne reprezentacje narodowe na sześciu mundialach. W 1982 był szkoleniowcem Kuwejtu, w 1990 – Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w 1994 – Brazylii (sięgnął wówczas po złoto), w 1998 – Arabii Saudyjskiej, w 2006 ponownie Brazylii i w 2010 – Republiki Południowej Afryki. To oczywiście rekord mundialu pod tym względem.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz

11

Wybitne legendy futbolu:

27 lutego 1929 r. urodził się Djalma Santos, brazylijski prawy obrońca(moim skromnym zdaniem najlepszy w dziejach prawy defensor świata). Djalma Santos jest obok Franza Beckenbauera jednym z dwóch graczy, których trzykrotnie wybierano do drużyny marzeń Mundialu. Znakomite występy w Portuguesie sprawiły, że w 1952 roku Djalma Santos trafił do reprezentacji Brazylii. Dwa lata później pojechał z kadrą narodową na mistrzostwa świata do Szwajcarii, gdzie zagrał we wszystkich spotkaniach "Canarinhos". W nazwanym "Bitwą o Berno" meczu z uważaną wówczas za najmocniejszą na świecie drużyną Węgier zdobył nawet gola, jednak jego zespół przegrał 2:4. Ze Szwajcarii Brazylijczycy wrócili bez medali ale Djalma Santos grał na tyle dobrze, że wybrano go do najlepszej "jedenastki" turnieju. Cztery lata później, w roku 1958 w Szwecji "Canarinhos" z graczem Portguesy w składzie nie mieli już sobie równych. W wygranym 5:2 finale ze Szwecją Santos był jednym z najlepszych na boisku i ponownie trafił do "drużyny marzeń". Na mundial w 1962 roku do Chile ten znakomity boczny obrońca jechał już jako gracz Palmeiras, do którego przeszedł trzy lata wcześniej. Brazylia ponownie została najlepszą drużyną świata a Djalma Santos znów znalazł się w "jedenastce" turnieju. Ostatnie mistrzostwa świata Djalma Santos zaliczył w wieku 37 lat w Anglii w 1966 roku i został najstarszym brazylijskim piłkarzem w historii Mistrzostw Świata. Jego powołanie przez selekcjonera Carlosa Alberto było dla wielu niespodzianką. Tym razem nękani kontuzjami "Canarinhos" nie zachwycili i dość szybko odpadli z rywalizacji. W reprezentacji po raz ostatni zagrał w roku 1968, w sumie wystąpił w barwach Brazylii 98-krotnie i zdobył 3 gole. Był prekursorem ofensywnego stylu gry bocznych obrońców. W czasie swojej kariery nigdy nie został wyrzucony z boiska. W 2004 roku z okazji stulecia Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) słynny rodak Pele umieścił Djalmę Santosa wśród 100 najwybitniejszych piłkarzy i piłkarek w historii futbolu.



@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

12

Ku czci i pamięci ,,naszych” trenerów:

27 lutego 1959 r. zmarł Patrick O'Conell, trener Blaugrany w latach1935-40. Irlandczyk trafił do Barçy z Betisu Sevilla, w którym odnosił liczne sukcesy, między innymi zdobywając jedyne w dziejach tego klubu mistrzostwo Hiszpanii. Krótko po jego przybyciu do Katalonii w kraju wybuchła wojna domowa i rozgrywki ligowe zostały zawieszone. W tym czasie Barca udała się na serie pokazowych spotkań do Meksyku i Stanów Zjednoczonych a dochód uzyskany z tego tournee pozwolił spłacić długi i uratować finanse klubu. Jednakże z 16 zawodników, którzy wybrali się w rejs za ocean, jedynie czterech powróciło wraz z O'Conellem do Barcelony. Pomimo tego trenerowi udało się stworzyć nową drużynę i wygrać z nią rozgrywki o nazwie Liga Catalana a także mistrzostwo Katalonii w 1938 r., jako dwudzieste pierwsze w dorobku klubu.

Również 27 lutego tyle że w roku 1963 zmarł Richard Khon, znany jako Jack Domby lub Ricardo Domby. Ten były austriacki piłkarz prowadził Barçe w sezonie 1933/34 lecz na 18 spotkań pod jego przywództwem Duma Katalonii wygrała tylko 10 i w trakcie rozgrywek z uwagi na niezadowalające wyniki, trener i zawodnicy musieli zgodzić się na obniżkę zarobków. Blaugrana w La liga zajeła dopiero 9 miejsce ale warto wspomnieć iż Khon pozwolił w owym sezonie zadebiutować błyskotliwemu pomocnikowi- Josepowi Escoli.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

0

@FcPortoFan1999 Również zgadza się, z tą tylko różnicą iż Legia nie wygrała żadnego meczu. Awansowała dzięki wyjazdowemu remisowi 1:1

0

@FcPortoFan1999 Owszem zgadza się

0

@Qlimax86 A ja pozdrawiam z Białej Podlaskiej :)

9

Żywe legendy futbolu:

Swoje 51-te urodziny obchodzi dziś Ole Gunnar Solskjær, znany norweski były napastnik oraz trener. Solskjær rozpoczynał karierę w klubie Clausenengen. Później przeszedł do Molde FK. W wieku 23 lat został graczem Manchesteru United. Z drużyną „Czerwonych Diabłów” był sześciokrotnym mistrzem Anglii, dwukrotnym zdobywcą Pucharu Anglii oraz triumfatorem Ligi Mistrzów w 1999 roku. W reprezentacji Norwegii rozegrał 67 meczów i strzelił 23 gole. Jest uznawany za jednego z najlepszych graczy w historii norweskiego futbolu. 19 grudnia 2018 roku został ogłoszony tymczasowym trenerem Manchesteru United. W roli trenera Manchesteru United zadebiutował 22 grudnia 2018 roku w wygranym 1:5 meczu przeciwko Cardiff City. 21 listopada 2021 roku został zwolniony z funkcji menadżera Manchesteru United. Na stanowisku zastąpił go Michael Carrick. Ostatnio pozostaje bez pracy w roli szkoleniowca.


@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

Media

Sonda

Kto wygra mistrzostwo świata?