1

Feliz cumpleaños panie Bernd! Z okazji 62 urodzin!

22 grudnia 1959 r. w Augsburgu urodził się Bernd Schuster. Ten niemiecki piłkarz karierę zaczynał w 1. FC Köln, z którego w 1980 r. przeniósł się do Barcelony. Bardzo szybko stał się gwiazdą linii pomocy Blaugrany i w 6 kolejnych sezonach zdobywał dwucyfrową liczbe goli we wszystkich rozgrywkach. Dokonał tego pomimo faktu że stracił większość roku 1982 na rekonwalescencje po tym, jak ,,Rzeźnik z Bilbao”(Andoni Goikoetxea) brutalnie wszedł w jego kolano. W latach 1982-84 znakomicie układała się współpraca Bernda z Diego Maradoną, którego Argentyńczyk nie omieszkał komplementować w swojej autobiografii. Tuż po tym, jak został zmieniony w trakcie gry w finale Pucharu Mistrzów w 1986 r., udał się do szatni i nie informując nikogo, pojechał z żoną na lotnisko, gdzie pierwszym samolotem udał się do Barcelony. Przed sezonem 1986/87 Schuster został za to wykluczony z zespołu i nie rozegrał ani jednego meczu! Prezydent Nuñez zaoferował go nawet Espanyolowi. Jak zauważyli ironicznie dziennikarze, byłoby to jedyne możliwe rozwiązanie dla Schustera, bo nadal dzieliłoby go jedynie 30 minut samolotem od ,,ukochanej” Ibizy. Choć Niemiec pozwał klub do sądu, przegrał sprawę. Po roku wrócił do łask, lecz jego relacje z działaczami pozostawały napięte i latem 1988 r. zdecydował się na transfer do Realu Madryt. Co ciekawe, z drużyny Królewskich trafił po 2 latach do Atletico Madryt. Po zakończeniu kariery piłkarskiej zajął się pracą w roli trenera, zdobywając między innymi mistrzostwo Hiszpanii z Realem w 2008 r.

0

@kamilo0066 Otóż nie! Najgorszym trenerem w historii był Ramon Guzman, który omal nie zdegradował naszą Barce do Segunda Division! To było w sezonie 1941/42

0

@caspian44 Potwierdzam, wszystko to prawda co napisałeś. jednak jest jedno wielkie ,,ALE". Osasuna a zwłaszcza Elche w porównaniu z FC Sevilla to pod każdym względem jest duża dysproporcja. My szczęśliwie wygraliśmy na Camp Nou z Elche, więc jeśli mamy wygrać z taką nieodpowiedzialną defensywą na Ramos Sanchez Pizjuan to musi się wydarzyć przysłowiowy ,,cud"! Owszem cuda takie jak z PSG zdarzają się, pytanie tylko kiedy i jak często?

0

@etobzyk O tym akurat nie wiedziałem, jeszcze wówczas nie ,,szalałem" za Barcą, a jeśli nawet to nie miałem możliwości ogladania Primera Division. Dziękuje jednak za tą miłą informacje :)

4

Van Gaal i jego tupet:

21 grudnia 2001 r. Luis van Gaal został uratowany przed zwolnieniem. Drugi etap pracy van Gaala w Barcelonie od początku nie układał się pomyślnie. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia FC Barcelona jechała na Majorke z nożem na gardle, znajdując się w drugiej połowie tabeli. Strata punktów oznaczała pożegnanie się z van Gaalem i gorączkowe poszukiwanie trenera w okresie świątecznym. Holender próbował się bronić: ,,Mam charakter i charyzmę żeby popchnąć drużynę do przodu. Kibice nas wspierają, czego nie było podczas mojego pierwszego pobytu w Barcelonie. Wiedziałem że nie był to dobry pomysł aby wracać, lecz miałem wiele pomysłów i jestem ambitny. Pozostało jeszcze sporo meczów do końca a w Lidze Mistrzów idzie nam świetnie”- próbował ratować sytuacje van Gaal. Sytuacja w La Liga była tragiczna, natomiast w Lidze Mistrzów Blaugrana rzeczywiście odniosła 8 zwycięstw z rzędu i jedynie ten fakt ratował szkoleniowca przed zwolnieniem. Mecz na Majorce zapowiadał się niezwykle ciężko, ponieważ w ataku gospodarzy brylowali wówczas Samuel Eto’o i Walter Pandiani. Van Gaal postawił wszystko na jedną karte i wobec absencji Riquelme postawił na młodziutkiego Iniestę, który zaledwie 2 miesiące wcześniej debiutował w Lidze Mistrzów, gdy Barça zapewniła już sobie awans do kolejnej fazy. Na Baleary udał się nawet kontuzjowany Puyol aby podnieść morale ekipy. Duma Katalonii wbrew oczekiwaniom wygrała pewnie 0:4 ale na wynik spotkania miały wpływ dwie czerwone kartki dla gospodarzy w pierwszych 30 minutach gry. Kluivert zaliczył hattricka w niecałe pół godziny, natomiast graczem meczu poza Holendrem był Iniesta. Van Gaal komplementował młodziutkiego Hiszpana w ten sposób: ,,Po debiucie z Brugią byłem z niego bardzo zadowolony, niestety potem doznal kontuzji. Uznałem że teraz nadszedł jego czas. Z Riquelme entuzjazm drużyny był dużo niższy”. Holenderski trener uratował stanowisko, choć nie na długo, o czym postaram się wspomnieć w styczniu przyszłego roku.

9

Trzecie trofeum w kolekcji:

20 grudnia 2015 r. FC Barcelona pokonuje w finale na International Stadium w Yokohama City, CA River Plate 3:0 i sięga po swoje trzecie Klubowe Mistrzostwo Świata. FC Barcelona nie dała River Plate najmniejszych szans w finale Klubowych Mistrzostw Świata. Gole strzelali Leo Messi i Luis Suarez. W ostatnim ważnym egzaminie w tym roku piłkarze Barcy nie zawiedli. Barcelona bez najmniejszych problemów pokonała River Plate w finale Klubowych Mistrzostw Świata, sięgnęła po piąte trofeum i potwierdziła miano najlepszej drużyny na świecie w ostatnich dwunastu miesiącach. Mecz został rozstrzygnięty po pięćdziesięciu minutach. Po niezłym początku ze strony River Plate z każdą kolejną minutą Barca przejmowała inicjatywę, a drogę do siatki znalazł Leo Messi. Ten gol zapewnił Argentyńczykowi kolejne miejsce na kartach historii futbolu. 28–latek został dopiero drugim (po Samuelu Eto'o w 2010 roku) piłkarzem w historii, który na przestrzeni jednego roku kalendarzowego strzelał gole w siedmiu różnych rozgrywkach – w La Liga, Pucharze Króla, Lidze Mistrzów, Klubowych Mistrzostwach Świata, Superpucharach Hiszpanii i Europy, a także na Copa America. Barcelona rozstrzygnęła losy spotkania w pierwszym kwadransie drugiej połowy, który był prawdziwym koncertem zespołu Luisa Enrique. Luis Suarez szybko strzelił gola na 2:0, a potem w ciągu dziesięciu minut Barca mogła zdobyć przynajmniej cztery bramki. Po upływie niecałej godziny po raz drugi trafił Suarez i było po meczu. Na japońskich boiskach Urugwajczyk czuł się niczym ryba w wodzie. Snajper Barcy potrzebował zaledwie dwóch meczów na strzelenie pięciu goli i zostanie (wspólnie z Messim i Cesarem Delgado) najlepszym strzelcem w historii rozgrywek. – Cieszę się każdym dniem spędzanym w tej drużynie, każdą sekundą spędzoną u boku Iniesty, Messiego czy Neymara. Jestem niesamowicie szczęśliwy – powiedział Suarez po zakończeniu spotkania. Ogromne wrażenie muszą robić liczby Leo Messiego. 28–letni Argentyńczyk zdobył wczoraj 26. trofeum w klubowej karierze i (wraz z Andresem Iniestą) pobił rekord Xaviego pod względem liczby trofeów w historii Barcelony. – Leo jest po prostu niesamowity. Nikt nie ma takiego głodu trofeów jak on – przyznał Luis Enrique. Snajper Barcy nigdy nie rozczarowywał w finałach i w starciu z River Plate także nie miał zamiaru tego robić. Włączając wczorajsze starcie, Messi wystąpił w karierze w 26. finałach i strzelił w nich aż 24 gole! – Ronaldinho przywrócił uśmiech na nasze usta, ale w osobie Messiego mamy najlepszego piłkarza w historii – ocenił prezes Barcy, Josep Maria Bartomeu. Duma Katalonii rozegrała w niedzielę prawdziwy koncert, niejednokrotnie nie pozwalała rywalowi na wyjście z własnej połowy, i kończy rok 2015 w wielkiej formie. Przed nią jeszcze jeden rekord do pobicia. Jeśli piłkarze Luisa Enrique strzelą przynajmniej trzy gole w meczu z Betisem Sewilla, pobiją rekord Realu Madryt sprzed 12 miesięcy dotyczący liczby goli w roku kalendarzowym. Po spotkaniu z River Plate Katalończycy mieli na swoim koncie 176 trafień, co już jest rekordem klubu. – O Betisie pomyślimy niedługo. Teraz czas na powrót do Barcelony i... niech trwa fiesta! – powiedział z śmiechem Luis Enrique.

Gole: Messi (36'), Suarez (49', 68')

Składy:

FC BARCELONA: Claudio Bravo – Dani Alves, Gerard Pique, Javier Mascherano (81’ Vermaelen), Gerard Pique, Jordi Alba – Sergio Busquets, Ivan Rakitič (67’ Sergi Roberto), Andres Iniesta – Leo Messi, Luis Suarez, Neymar (89’ Mathieu)

RIVER PLATE: Marcelo Barovero – Gabriel Mercado, Eder Alvarez Balanta, Jonatan Maidana, Leonel Vangioni – Matias Kranevitter, Carlos Andres Sanchez, Leonardo Ponzio (46’ Lucho Gonzalez), Tabare Viudez (56’ Sebastian Driussi) – Rodrigo Mora (46’ Gonzalo Martinez), Lucas Alario


1

Z cyklu (nie)zapomniane El Clasicos:

20 grudnia 1981 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 3:1 w ramach 16 kolejki Primera Division. Gole zdobywają: Alexanco w 7 minucie, Quini w 53 minucie oraz w 60-tej z rzutu karnego. Honorowe trafienie dla Królewskich zaliczył Juanito w 49 minucie. To zwycięstwo pozwoliło umocnić się na pierwszym miejscu w tabeli z dwupunktową przewaga nad Realem Sociedad.

13

Bezwzględnie należałyby sprzedać Luka De Jonga, Umtitiego, Lengleta a nawet Desta i Dembele. Na tych dwóch ostatnich przynajmniej można by było wyciągnąć dobrą kase jeszcze; są strasznie irytujący na boisku i kompletnie nic nie wnoszą do zespołu!

0

Ponoć każdy my ma prawo do wyrażania tutaj swojej opinii, czyż nie tak?

0

Nareszcie zdjeli z głównej strony tą swoją złotą piłeczke redakcyjną. Największa głupota w tym serwisie jąka widziałem. Niech zgadne, zapewne wygrał ten info, co to wszystkie języki postradał i tylko kopiuje i wkleja? bo któż by inny? Żałosne...

4

Wspominamy epokowe wydarzenie:

19 grudnia 2009 r. FC Barcelona pokonała po dogrywce 1:0 Estudiantes de La Plata w finale Klubowych Mistrzostw Świata. Blaugrana do 2009 r. miała wszystkie możliwe tytuły za wyjątkiem tego jednego- klubowego MŚ. Zaledwie 3 lata wcześniej drużyna Rijkaarda niespodziewanie przegrała finał z Internacional Porto Alegre i na kolejną szanse czekała 3 lata. Przeciwnikiem był argentyński Estudiantes, na którego czele stał weteran Juan Sebastian Veron. W pierwszej połowie arbiter nie podyktował ewidentnego karnego po faulu na Xavim i jednocześnie uznał gola dla Estudiantes ze spalonego. Od tego momentu Barça prowadziła gre, momentami miała przygniatającą przewagę ale brakowało gola. Wreszcie Guardiola postawił wszystko na jedną karte i wystawił nominalnego obrońcę Pique jako… drugiego środkowego napastnika. To po jego podaniu Pedro doprowadził do wyrównania w 88 minucie i stał się w ten sposób pierwszym piłkarzem, który strzelał gole w 6 rozgrywkach w jednym roku. W dogrywce słabo grający do tego momentu Messi zdobył decydującego gola, kierując piłke do siatki klatką piersiową w 110 minucie. Estudiantes próbował jeszcze atakować, lecz Veronovi, rozgrywającemu wspaniały mecz, brakowało już sił. Zwycięstwo Dumy Katalonii oznaczało historyczny wyczyn- 6 tytułów w jednym roku, czego nie dokonał wcześniej żaden inny klub!

2

Blaugrana w europejskich pucharach:

19 grudnia 1962 r. FC Barcelona pokonała Crvene Zvezde 1:0 w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Miast Targowych. Zwycięskiego gola zdobył Luis Alberto Cubilla. W pierwszym meczu w Belgradzie Barça poległa 3:2. Jako że wówczas nie obowiązywała zasada podwójnie liczonych goli na wyjeździe, więc został rozegrany trzeci dodatkowy mecz, o czym napisze 2 stycznia.

1

Ku pamięci Evy Duarte:

19 grudnia 1948 r. FC Barcelona pokonała na Mestalla FC Seville 1:0 w Pucharze Evy Duarte. Po sukcesie Copa de Oro ,,Argentina” organizację meczu pomiędzy mistrzem i zdobywcą Pucharu Hiszpanii przejął RFEF. Nagrodę ufundowała żona prezydenta Argentyny Juana Domingo Perona. W drugiej edycji pucharu Blaugrana wystąpiła po raz pierwszy jako zdobywca mistrzostwa Hiszpanii. Jedynego gola w meczu z Sevilla zdobył legendarny snajper Cesar Rodriguez, który w drugiej połowie zmarnował karnego. Barça wygrała jeszcze dwie ostatnie edycje tego trofeum ale w obu przypadkach bez gry, ponieważ zdobywała wcześniej podwójną korone. Całe rozgrywki pod ówczesną nazwą zawieszono z powodu śmierci patronki.

0

@lucca87 Od lata to za późno! Priorytetem jest pierwsza czwórka w La Liga a z taką jakością defensywy będzie to cud jeśli się uda.

0

@lucca87 Ci do wynajęcia za darmo to niby od kiedy?

1

@Boromir4 Wczoraj i owszem, jednak za wyjątkiem Araujo to pozostali niemal w każdym meczu popełniają poważne błędy. Araujo to i tak jest kozak, jakiego dawno nie było w defensywie

7

Stare, niemal święte piłkarskie porzekadło brzmi: porządny zespół zdolny do wygrywania buduje się od tyłu, począwszy od bramkarz. Ter Stegen mógłby zostać ale powinien mieć mocnego konkurenta, tak jak to było choćby w przypadku Bravo. Natomiast defensywa to poza Araujo, jest wręcz tragiczna i tutaj La Masia nie pomoże. Xavi musi się troche opamiętać i sprowadzić co najmniej 2 klasowych obrońców najlepiej bocznych, ponieważ i owszem strzelamy troche goli ale jeszcze więcej tracimy. Jasne że potrzebna jest też klasowa 9-tka(choć jak bardzo gdy wróci Fati to nie wiem?), jednak z taką a nie inną defensywą żadna 9-tka nie zapewni nam trofeów ani wystarczającej liczby zwycięstw. Pomoc jest bardzo okej i tutaj nie marnował bym pieniędzy na wzmocnienia.

3

Feliz cumpleaños panie Bianquetti! Z okazji rocznicy urodzin.

19 grudnia 1951 r. w Cueta urodził się Miguel Bernardo Bianquetti, środkowy obrońca. Jego pierwszym poważnym klubem, w którym zaczął swoją przyszłą wielką przygodę z piłką był Cadiz CF. Ledwie 3 lata wystarczyły aby działacze FC Barcelony wypatrzyli obrońcę z Andaluzji. Do Barcelony trafił w tym samym czasie co Johan Cruyff. Na Camp Nou szybko zyskała sympatie i przydomek od kibiców ,,Tarzan”. Dzięki technice, szybkości i sercu do gry był pupilem katalońskiej publiczności. Już w swoim pierwszym sezonie dla Barçy zdobył wraz z kolegami mistrzostwo Hiszpanii a ponadto miał udział w rozgromieniu Realu w Madrycie 5:0! Migueli, jak go nazywano, był graczem o ogromnych możliwościach i wielkim sercu do gry. Jego odwage najlepiej można było dostrzec w finale Pucharu Zdobywców Pucharów w 1979 r. w Bazylei, kiedy grał wówczas z wybitym obojczykiem. Świetnie wyszkolony technicznie, nie zastąpiony w kryciu i niepokonany w powietrzu, dzięki tym cechom Migueli był obrońcą największego kalibru. Trenerzy reprezentacji Hiszpanii również zauważyli u ,,Tarzana” cechy na światowej klasy obrońcę i 20.11.1974 r. Migueli zadebiutował w meczu przeciwko Szkocji, z którą Hiszpanie wygrali 2:1 a nasz bohater zagrał wtedy 75 minut u boku Quiniego czy też Rexacha a trenerem był Ladislao Kubala. Od tego czasu Migueli był przez 5 lat kadrowiczem i wystąpił na dwóch imprezach- Mundialu w Argentynie i mistrzostwach Europy we Włoszech. Podczas swojej 15-letniej kariery w Blaugranie strzelił 27 goli, co jak na środkowego obrońcę było sporym wyczynem, lecz Migueli był kimś wyjątkowym. Ponadto w swoim dorobku ma 2 mistrzostwa Hiszpanii, 4 Puchary Hiszpanii, 3 Puchary Zdobywców Pucharów, 2 Puchary Ligi oraz Superpuchar Europy. W rozpoczynającym się sezonie 1988/89. Kiedy funkcje trenera objął Johan Cruyff, Migeli doznał kontuzji kolana. Mając 37 lat zdecydował się na zakończenie kariery. Na jego pożegnalnym meczu na Camp Nou z Bułgarią zagrały takie gwiazdy futbolu jak choćby Cruyff czy Rexach.

0

@sevs Zgadza się, tyle że gość nic nie zaznaczył że chodzi o oficjalne mecze!

2

Jakiś mądrala napisał zaraz po pierwszym golu dla Barcy że Ferran Jutgla strzelił debiutanckiego gola w swojej karierze w barwach FCB. Bzdura! Pierwszego gola w swojej karierze strzelił przeciwko Boca Juniors.

0

Kim są Alvaro Sanz i Guillem?

0

Historia żywa:

Kochani cules, dokładnie 10 lat temu(18 grudnia 2011 r.) FC Barcelona pokonała FC Santos 4:0 w finale Klubowych Mistrzostw Świata, po 2 golach Messiego oraz Xaviego i Fabregasa. Blaugrana była pierwszą drużyną, która dwukrotnie wygrała te rozgrywki(nie licząc Pucharu Interkontynentalnego). W finale Barça po znakomitym meczu rozgromiła Santos 4:0. W ekipie brazylijskiej grał Neymar, lecz sam nie był w stanie przeciwstawić się supremacji Katalończyków. Messi dzięki dwóm finałowym golom wyrównał osiągnięcie Pedro z 2009 r., strzelając gola w 6 różnych rozgrywkach w jednym roku kalendarzowym.

0

Wypadałoby zakończyć ten rok na Camp Nou z przytupem! Wierzę że tak właśnie będzie, ponoć wiara czyni cuda? Spodziewam się wyniku 3:1. Vamos ukochana Barcunio! Visca el Barca para siempre!

2

Wybitne postacie Dumy Katalonii:

18 grudnia 1977 r. prezydent FC Barcelony zrezygnował ze stanowiska. Agusti Montal był ekonomistą i synem jednego z poprzednich prezydentów Barçy. Jego rodzina zajmowała się przemysłem włókienniczym. W 1969 r. został prezydentem klubu, pokonując Pedro Bareta stosunkiem głosów 126 do 112. W tamtych czasach prezydenta Barcelony wybierali oficjalni przedstawiciele a nie sami socios. W 1973 r. został wybrany na drugą kadencje wygrywając z Luisem Casacubertą 902 do 340. Jednym z powodów, dla których zwyciężył tak zdecydowanie było sprowadzenie do klubu Johana Cruijffa. W czasie sprawowania urzędu przez Montala otwarto hale Palau Blaugrana i Palau Blaugrana 2, zainstalowano elektroniczną tablice wyników i oświetlenie na Camp Nou. Montal walczył z reżimem Franco i przeforsował projekt nowego hymnu klubowego p katalońsku, używanego aż do dzisiaj. Poza tym w języku katalońskim zaczął ukazywać się oficjalny biuletyn klubu i informacje prezentowane przez megafony podczas meczu. Za jego kadencji poza Cruijffem sprowadzono również Johana Neeskensa, Hugo Sotila i przede wszystkim legendarnego Rinusa Michelsa, który wywalczył z klubem mistrzostwo kraju w 1974 r. po 14 latach bez tego trofeum. W 1977 r. zrezygnował z funkcji prezydenta na rzecz wiceprezydenta Raimona Carrasco, który sprawował ten urząd do kolejnych wyborów w 1978 r.

1

Azulgrana w europejskich pucharach:

18 grudnia 1963 r. FC Barcelona przegrała w Lozannie dodatkowy mecz 1/8 Pucharu Zdobywców Pucharów z Hamburger SV 2:3 i odpadła z tychże rozgrywek. Gole zdobyli: Bähre i Seeler(2) dla Niemców oraz 2 gole wybitnie grający głową Sandor Kocsis dla Barçy.

7

Pamiętamy!

Panie i Panowie, Sto lat!!! 100lat!!! mija dokładnie dzisiaj od pierwszego w historii meczu reprezentacji Polski. Dwa lata po założeniu krajowego Związku Piłki Nożnej, a nieco ponad trzy po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, biało-czerwoni rozegrali pierwszy oficjalny mecz międzypaństwowy. 18 grudnia 1921 roku nasza reprezentacja wyjechała do Budapesztu pociągiem z Krakowa w piątek 16 grudnia 1921 r. o godzinie 10.40. Podróż do Budapesztu była pełna przygód. W Piotrowicach piłkarze musieli stawić czoła czeskim celnikom, którzy chcieli zarekwirować zapasy żywności. W nocy pociąg dotarł do Żyliny, gdzie ogłoszono 4-godzinną przerwę. Na kolacje zawodnicy zjedli to co uchronili przed celnikami: sznycle posmarowane musztardą, jabłka, popili herbatą, piwem i wodą sodową, po czym poszli na spacer po uśpionych ulicach miasta. W Trenczynie pociąg stanął, ponieważ z powodu niskiej temperatury zamarzły koła w jednym z wagonów. Nim usterke naprawiono, z Leopoldowa, gdzie zaplanowano przesiadkę, odjechał pociąg pośpieszny do Budapesztu. Na następny trzeba było czekać 5 godzin. Gracze spędzili je na twardych ławkach w poczekalni dworcowej. Ostatecznie dotarli do Budapesztu przed północą, z soboty na niedziele, po 36 godzinach podróży! Najdziwniejsze jest to, iż czekała tam na nich delegacja Węgierskiego Związku Piłki Nożnej. ,,Po niezwykle serdecznem powitaniu wsadzono nas do szeregu specjalnie zamówionych karet i zawieziono do wspaniałego hotelu Astoria przy ulicy Rakoczego. Umycie się i zjedzenie kolacji zabrało nam około 2 godzin czasu; dopiero o godz. 1 w nocy położyliśmy się spać”- relacjonował ,,Przegląd Sportowy” z 24 grudnia 1921 r. O żadnym treningu nie było mowy. Nazajutrz o godz. 9.00 piłkarze zjedli śniadanie, o 12.00 obiad a godzine później wyjechali podstawionymi samochodami osobowymi na stadion Hungaria, należącym do MTK Budapeszt. Wszyscy padali ze zmęczenia, w dodatku legendarny Józef Kałuża miał gorączkę a Ludwik Gintel narzekał na bóle żołądka. Mecz rozpoczynał się o godz. 14.00. Sędziował Czech Ernst Graetz, na trybunach zasiadło 10 tys. widzów według ,,PS” i o dwa tys. mniej według źródeł węgierskich. Polacy grali w czerwonych koszulkach, białych spodenkach i czerwonych getrach. Dla Polski to był pierwszy mecz, natomiast dla Węgier, którzy rozpoczęli swoją historię w 1902 r.- już 80-ty! Lewy łącznik Imre Schlosser wystąpił po raz 65 i z tej okazji otrzymał od Polaków zloty sygnet. Gospodarze byli więc w znacznie lepszej sytuacji ale Polacy dzielnie stawiali opór i wprawdzie przegrali 0:1, tracąc gola w 18 minucie(strzelcem Szabo), lecz ,,zostawili po sobie dobre wrażenie”. Mogło być gorzej, ponieważ w 44 minucie po faulu Marczewskiego na Molnarze, sędzia podyktował rzut karny. Jego wykonawca Fogl II strzelał z całej siły i przeniósł piłke nad poprzeczką. ,,Przegląd Sportowy” pisał: ,,Wynik jest nadzwyczaj chlubny, ponieważ ponieśliśmy porażkę najmniejszą jaką zna ten sport, najmniejszą ze wszystkich państw, jakie w tym roku gościły w Budapeszcie”. Apelowano też do PZPN ażeby na przyszłość tak planował podróże, aby drużyna mogła mieć przed zawodami dzień odpoczynku. Można przyjąć że już wtedy zaczęto tworzyć podbudowę ideologiczną pod coś, co wkrótce stanie się znane jako ,,moralne zwycięstwo Polski”. Prasa węgierska też była dla Polaków dość łaskawa, choć podkreślała iż nasza postawa mogła wynikać między innymi z nieobecności czterech czołowych piłkarzy Węgier: Ortha, Brauna, Pataky’ego i Jeneia. ,,Sporthirlap” napisał: ,,Ani Węgrzy ani Polacy nie zainteresowali publiczności. Węgrzy dopiero w końcówce grali lepiej. Właściwie było to święto polskiego footballu. Choć przykrą dla nas jest słaba gra drużyny węgierskiej, to jednak cieszymy się że pierwszy występ sportu polskiego, szukającego przyjaznego zbliżenia się do nas, odbył się bez wielkiej porażki. I gdyby z dzisiejszych zawodów nie było innego rezultatu, jak ten, że zapewniliśmy sobie przyjaźń sportu polskiego, to już nie było by powodu tego żałować. Występ początkującego sportu należy uważać za stanowczo pomyślny. Z wyniku Polacy mogą być dumni. Drużyna nie gra wcale świetnie. Gra wskazuje że niedawno dostali się w dobre ręce i okazują się pojętnymi uczniami. Wybitnych jednostek nie widać wśród nich. Zasługą ich to zapał, ambicja, jaką się wszyscy przejeli i której zawdzięczają dzisiejszy piękny wynik”. Pierwszy historyczny skład Polski: Jan Loth(bramkarz Polonii Warszawa), Ludwik Gintel(obrońca Cracovii), Artur Marczewski(obrońca Polonii Warszawa), Zdzisław Styczeń(pomocnik Cracovii), Stanisław Cikowski(pomocnikCracovii), Tadeusz Synowiec(pomocnik Cracovii), Stanisław Mielech(napastnik Cracovii), Wacław Kuchar(napastnik Pogoni Lwów), Jozef Kałuża(napastnik Cracovii), Marian Einbacher(napastnik Warty Poznań) oraz Leon Sperling(napastnik Cracovii). Natomiast rezerwowymi w tymże meczu byli Stefan Loth(pomocnik Polonii Warszawa) oraz Mieczysław Batsch(napastnik Pogoni Lwów). Trenerem Polski był wówczas… Węgier Imre Pozsonyi, wybitna postać przedwojennego futbolu.

3

Niespodziewana porażka:

17 grudnia 2006 r. FC Barcelona przegrała z Internacional Porto Alegre 1:0 w finale Klubowych Mistrzostw Świata. ,,Nie należy mówić że jest się najlepszym, trzeba być najlepszym” – tak przed finałowym meczem w Klubowych Mistrzostwach Świata wypowiedział się Frank Rijkaard, podkreślając że bez dobrej gry nie wygrywa się trofeów. Niestety wydarzenia boiskowe potwierdziły obawy trenera. Nie licząc końcówki pierwszej połowy i trzech sytuacji między 72 a 74 minutą, Blaugrana osłabiona brakiem Eto’o i Messiego prezentowała się słabo. Najlepszy na boisku Pedro Iarley wyprowadził perfekcyjną kontre i to po jego dośrodkowaniu gola strzelił Luiz Adriano. Do końca meczu pozostało 10 minut, lecz jedynym pomysłem Barçy było granie długich piłek na niskiego Giuly’ego. Katalończycy na brakujący tytuł musieli czekać kolejne 3 lata.

0

@Michael24 ten turniej został przełożony na luty przyszłego roku

6

Czy pamiętacie że…

16 grudnia 2012 r. w finałowym meczu Klubowych Mistrzostw Świata piłkarze Corinthians São Paulo pokonali Chelsea Londyn 1:0 (0:0). Tym samym przerwali pięcioletnią hegemonię europejskich klubów w tych rozgrywkach. Od siedmiu lat tylko jeden finał - w 2010 roku - nie był potyczką pomiędzy zespołem z Europy i Ameryki Południowej. W pięciu ostatnich edycjach triumfowały ekipy ze Starego Kontynentu. W poprzedniej edycji Barcelona pokonała inny brazylijski zespół - Santos 4:0. Przed tegorocznym finałem obie strony zgodnie twierdziły, że trudno jest wskazać faworyta spotkania. Pierwsza wyrównana połowa w pełni to odzwierciedlała. Pierwszą groźną okazję stworzyli sobie zwycięzcy Ligi Mistrzów. Po rzucie rożnym, w polu karnym Corinthians świetnie zachował się Gary Cahill. Piłka po jego strzale zatańczyła na linii bramkowej, ale Cassio ostatecznie nakrył piłkę brzuchem i zapobiegł utracie gola. Brazylijczycy jednak nie próżnowali. W odpowiedzi Emerson znalazł się na szesnastym metrze od bramki Petra Czecha, zdecydował się na strzał, ale za bardzo się odchylił i piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką. Ten sam zawodnik w 34. minucie z ostrego kąta trafił w słupek. Guerrero strzela "za kolegów" Jeszcze w pierwszej połowie prowadzenie mogła objąć Chelsea. Znakomitą akcję swojego zespołu technicznym podkręconym strzałem kończył Moses. Cassio wyciągnął się jednak jak struna i wybił piłkę na rzut rożny. Początek drugiej połowy należał zdecydowanie do Corinthians. Zepchnęli podopiecznych Rafaela Beniteza do defensywy, prezentując przy tym charakterystyczne dla brazylijskiego futbolu wymiany piłek. Dopięli swego w 70. minucie. Były piłkarz Bayernu Monachium Paolo Guerrero pomścił swoich byłych kolegów za finał Ligi Mistrzów (Niemcy przegrali z Chelsea) i strzałem głową z pięciu metrów wpakował piłkę do siatki. W tej akcji piłkarze z Ameryki Południowej "rozklepali" obronę londyńczyków trzema podaniami z pierwszej piłki. Taką grę prezentowali niemal przez całą drugą połowę. "The Blues" momentami byli po prostu bezradni. Torres trafia tylko ze spalonego Pięć minut przed końcem Chelsea miała jednak piłkę na wagę remisu i dogrywki. Po jedynym tak poważnym błędzie obrońców Corinthians Fernando Torres mając piłkę przy nodze znalazł się przed Cassio. Napastnik nie spodziewał się jednak, że dostanie taki prezent, a jego niezdecydowanie wykorzystał bramkarz, który umiejętnie skrócił pole gry. Hiszpan trafił prosto w niego. Frustrację zespołu z Europy doskonale obrazuje zachowanie Cahilla. Na środku boiska brutalnie sfaulował Emersona, za co obejrzał czerwoną kartkę. Nie mająca nic do stracenia Chelsea w doliczonym czasie gry rzuciła się na rywali. Torres trafił nawet do bramki, ale był na spalonym. Rywale przetrzymali napór i po końcowym gwizdku cieszyli się z drugiego w historii klubu mistrzostwa świata. Jedynego gola zdobył Paulo Guerrero w 69 minucie. Składy obu drużyn- Corinthians: Cassio; Alessandro, Chicao, Paulo Andre, Fabio Santos; Ralf, Paulinho, Danilo, Jorge Henrique, Emerson (90+1. Wallace); Paulo Guerrero (87. Juan Martinez). Chelsea: Petr Cech; Branislav Ivanović (83. Cesar Azpilicueta), Gary Cahill, David Luiz, Ashley Cole; Frank Lampard, Ramires, Victor Moses (73. Oscar), Juan Mata; Eden Hazard (87. Marko Marin), Fernando Torres.

0

@Pawel13sz No ja to osobiście chciałbym Kyliana Mbape. Wiem że jest to raczej niemożliwe ale on by pasował u nas jak ulał. Z tych dostępnych to trudno mi powiedzieć ponieważ nie mam możliwości śledzenia wszystkich lig, jednak powiem ci że jeśli nie chodziłoby o typową 9-tke to zdecydowanie chciałbym Bernardo Silve, to takie połączenie Xaviego z Iniestą.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?