FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
9
Czy wiecie że...
128 lat temu trzej bracia: Vaclav, Bohumil oraz Rudolf Rudlowie założyli Athletic Club Kralovske Vinohrady, znany dzisiaj wszystkim jako Sparta Praga.
0
Kim jest ten wspominany tutaj Karim Adeyemi? gdzie gra i jak gra?
6
Każdy cule powinien o tym wiedzieć!
16 listopada 2003 r. w towarzyskim meczu FC Porto z FC Barceloną(na otwarcie Estadio do Dragão) zadebiutował niejaki… Lionel Messi! Argentyńczyk, mając zaledwie 16 lat i 145 dni, wszedł na boisko w 71 minucie zastępując Fernando Navarro, jednocześnie stając się trzecim najmłodszym piłkarzem pierwszej drużyny, który zadebiutował w barwach blaugrana(po Alcantarze i Babangidzie). ,,Byłem tak podekscytowany iż nie mogłem zasnąć w noc przed meczem. Najważniejsze było dla mnie zagrać przynajmniej kilka minut. Udało się i to jest dla mnie najważniejsze. Po meczu trener Rijkaard podziękował mi za gre, byłem zadowolony ale oczywiście wolałbym żebyśmy wygrali’’-podsumował sytuację Messi. Szkoda tylko że Barça przegrała ten mecz 0:2. Takie oto były początki geniusza futbolu…
6
Wybitne legendy Dumy Katalonii:
15 listopada 1927 r. urodził się Joan Segarra, głównie środkowy obrońca, wielka legenda Dumy Katalonii. Segarra był charyzmatycznym kapitanem(miał przydomek ,,el Gran Capitan”) między innymi ,,Barcelony Pięciu Pucharów”. Cechował go wysoki wzrost i doskonałe przygotowanie fizyczne. Przez 15 sezonów rozegrał aż 402 spotkania we wszystkich rozgrywkach, co daje mu jedno z czołowych miejsc w historii klubu. Mimo gry na pozycjach defensywnych strzelał dużo goli, szczególnie w sezonie 1958/59, kiedy to Blaugrana zdobyła podwójną korone. Z powodu problemów z gałką oczną nie zagrał w finale Pucharu Europy z Benfiką. W reprezentacji rozegrał 25 spotkań, ostatnie na Mistrzostwach Świata w Chile w 1962 r. przeciwko Czechosłowacji. Zmarł 3 września 2008 r.
0
Xavi nie jest cudotwórcą i nie przywróci z tygodnia na tydzień najlepszej wersji Demira. Zresztą kiedy widzieliśmy najlepszą wersje Demira w pierwszym zespole? w meczach towarzyskich, tak? Jeśli tak, to może się okazać że nawet Xavi nie zrobi z niego zawodnika wyjściowego składu, który będzie robił różnice i decydował o zwycięstwach Blaugrany. To oczywiste że trzeba dawać młodym szanse zaistnienia i potrzeba na to czasu, jednak gwarancji na wygrywanie meczów i zdobywanie tytułów nie da nam nawet sam Xavi....
1
Oby te 82 % mocno się nie rozczarowało. Jestem przeciwny temu transferowi i obym ja się słodko mylił co do niego....
4
Ku pamięci legend:
14 listopada 1986 r. zmarł Ferdinand Daučik. Pochodził on z Czechosłowacji a do Barcelony przybył w 1950 r. jako trener węgierskich uciekinierów z komunistycznego kraju, których liderem był jego szwagier, Ladislao Kubala. Josep Samitier, wielka legenda Barçy był zachwycony poziomem węgierskiej drużyny i doradził prezydentowi FCB zatrudnienie zarówno Daučika, jak i Kubali. Już w pierwszym sezonie Blaugrana dzięki nowym nabytkom zdobyła mistrzostwo Hiszpanii a w dwóch kolejnych podwójną koronę. W 1954 r. Daučik odszedł z Barcelony i przez ponad 20 lat prowadził kilkanaście klubów, głównie hiszpańskich. W sumie był trenerem przez 30 lat bez przerwy, co jest rzadko spotykane. Jeszcze we wrześniu 1980 r. Daučik w wieku 70 lat był pełen werwy i pomysłów: ,,Jestem co raz bardziej przekonany że moja witalność bierze się z tego iż cały czas jestem aktywny. Do teraz widząc dzieci biegające za piłką przyłączam się do gry. Moja głowa jest pełna pomysłów, które zrewolucjonizują futbol hiszpański. To ostatni cel, który sobie postawiłem. Futbol hiszpański jest chory od ponad 15 lat, konkretnie od porażki na Mistrzostwach Świata w Anglii. Wiem że jestem osobą kontrowersyjną ale gdyby brać pod uwagę matematykę w piłce, to pod względem zwycięstw i trofeów byłbym numerem jeden”- powiedział Daučik w 1980 r.
1
@Pawel13sz Generalnie lewonożny, ale jeśli się nie myle to grał również prawą nogą.
4
Nie zapominajmy o legendach polskiego futbolu:
13 listopada 1955 r. urodził się Stanisław Terlecki, jeden z najwybitniejszych lewoskrzydłowych w dziejach polskiego futbolu. Był idolem kibiców, którzy kochali go za jego inteligentną, techniczną, szybką grę. Charakterny skrzydłowy, czarodziej dryblingu, fantastycznie szybki i zwrotny chłopak o latynoskiej technice... Idol dzieciństwa i młodości wielu kibiców futbolu, którzy dla niego chodzili na mecze ŁKSu, Polonii, Legii, a także amerykańskich Pittsburgh Spirit, Golden Bay Earthquakes i gwiazdorskiego New York Cosmos. W polskiej lidze debiutował jako zawodnik Gwardii Warszawa. W reprezentacji zachwycał finezyjną techniką i skutecznością, grając obok Jana Tomaszewskiego, Włodzimierza Lubańskiego, Kazimierza Deyny, Władysława Żmudy. Kontuzjowany nie pojechał na mistrzostwa świata w Argentynie, choć powołał go Jacek Gmoch. Nie zagrał również na mundialu w Barcelonie cztery lata później, kiedy z powodu tzw. „afery na Okęciu", otrzymał bezwzględną dyskwalifikację na rok, ani - będąc zawodnikiem Pittsburgh Spirit - w kadrze Antoniego Piechniczka w 1982 r. Nie spełnił więc swojego wielkiego marzenia. Ostatni raz wystąpił, grając kilkadziesiąt minut z synem Maćkiem, w meczu drugiej ligi Polonia Warszawa - Boruta Zgierz w 1992 roku. Był wówczas wciąż na szczycie. Miał szczęśliwą rodzinę, mieszkał w pięknej willi w Żółwinie, jeździł daimlerem, zajmował się biznesem... Piotr Dobrowolski w książce ,,Terlecki. Tragiczna historia jednego z najlepszych piłkarzy w Polsce” próbuje zrozumieć, czy to z powodu przekleństwa losu, przypadku, niewłaściwych wyborów, czy cech charakteru Stanisław Terlecki stracił wszystko, prócz przyjaciół, i zmarł skłócony z rodziną, zmagając się z problemami finansowymi, uzależnieniem od leków i alkoholu, depresją. Rozmawia z ludźmi, którzy znali go z czasów piłkarskich sukcesów w Polsce i za oceanem, jak też z okresu gdy prowadził zajęcia piłkarskie na Orliku w Łodzi czy leczył się na oddziale psychiatrycznym. Wędruje ścieżką życia piłkarza uważnie i z wielkim taktem. Spod jego pióra wyłania się człowiek niejednoznaczny, wewnętrznie sprzeczny, skłócony z sobą i ze światem. Inteligentny, oczytany, elokwentny, niebanalny. Dobroduszny, wspaniałomyślny i szczodry, a jednocześnie bon vivant, elegancik, utracjusz. Serdeczny, życzliwy i uczynny, a jednocześnie pyszny, kłótliwy, nieporadny. Kolorowy ptak, wieczny chłopiec, który nie potrafił żyć zwyczajnie.
6
Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia panie Stanisławie!
Dzisiaj swoje 84 urodziny obchodzi legenda polskiego futbolu a mianowicie Stanisław Oślizło. „To chyba takie moje meczowe podium. Debiut w kadrze, w meczu ze Związkiem Radzieckim w Warszawie, to była wielka nobilitacja. W Brazylii stanąłem naprzeciwko Pele, Garrinchy, Gilmara, wielkim gwiazdom. Udział w finałowym spotkaniu Pucharu Zdobywców Pucharów był również czymś wspaniałym” – wspomina jubilat. Oślizło zaczął trenować piłkę nożną w Kolejarzu Wodzisław Śląski krótko przed maturą, namówiony przez kolegów. W 1960 roku trafił do Górnika Zabrze. W seniorskiej reprezentacji obrońca zadebiutował 21 maja 1961 w Warszawie w meczu z ZSRR, zakończonym wygraną 1:0 po golu Ernesta Pohla. Z Górnikiem dotarł do finału Pucharu Zdobywców Pucharów (1970). W Wiedniu zabrzanie przegrali z Manchesterem City 1:2, a jedynego gola dla polskiej drużyny zdobył jej kapitan - Oślizło. Wcześniej jednak, w półfinale, Górnik grał z włoską Romą. Po dwóch remisach konieczny był trzeci mecz. Doszło do niego w Strasbourgu. Też był remis - 1:1. O awansie decydowało losowanie żetonem. Do wyboru był kolor zielony i czerwony. Kapitan Górnika wybrał zielony, co dało zabrzanom przepustkę do finału. „Jeżeli miałbym jeszcze raz wybierać drogę życiową, ponownie zostałbym piłkarzem. Tyle, że teraz to już jest zawód” – dodał. Cały czas jest związany z Górnikiem, był w klubie rzecznikiem prasowym, jest od lat doradcą zarządu. Jego ukochana drużyna jest w tym sezonie beniaminkiem ekstraklasy i liderem po rundzie jesiennej. „Na razie idzie nam dobrze, ograliśmy czołówkę. Ale to dopiero połowa drogi. Teraz przyjdą rewanże, zaczniemy je wyjazdowym meczem z Legią. To będzie ważne spotkanie dla obu zespołów” - powiedział 8-krotny mistrz Polski w barwach Górnika. Przyznał, że nie przywiązywał nigdy wagi do daty urodzenia. „Nie zastanawiałem się nad tym. Jestem, jaki jestem. Myślę, że ludzie mnie lubią, szanują, doceniają. To chyba ta trzynastka nie jest taka pechowa” – śmiał się 57-krotny reprezentant kraju. Stanisław Oślizło urodził się 13 listopada 1937 roku w Wodzisławiu Śląskim. Grał w miejscowym Kolejarzu (obecnie Odra), Kolejarzu Katowice, Górniku Radlin i Górniku Zabrze. Z tym ostatnim klubem osiem razy zdobył mistrzostwo kraju i sześciokrotnie Puchar Polski. 57 razy zagrał w reprezentacji, zdobył jednego gola. Pracował jako trener m.in. w Odrze Wodzisław.
3
Z historii Blaugrany:
13 listopada 1950 r. socios zagłosowali za zakupem terenów pod Camp Nou. Architekci ocenili iż stary stadion Camp de Les Corts da się powiększyć jedynie o 8 tys. miejsc przy jednoczesnym obniżeniu komfortu oglądania spotkań. Władze Barcelony zarządziły więc czterodniowe glosowanie, w którym socios mieli zadecydować o ewentualnym pozyskaniu ziemi pod budowę przyszłego stadionu na 100 tys. osób. Na ponad 30 tys. socios, głosowało 7967, w tym aż 7835 opowiedziało się za zakupem terenów za 10 mln peset.
1
Pamiętamy:
Dokładnie 41 lat temu reprezentacja Polski pokonała na nieistniejącym już Estadio de Sarria w Barcelonie reprezentacje Hiszpanii 1:2 po 2 golach znakomitego napastnika Andrzeja Iwana. To było pierwsze i jak dotąd jedyne zwycięstwo z Hiszpanią.
3
Przypadki Leo Messiego:
12 listopada 2006 r. Messi doznał poważnej kontuzji, a mianowicie złamania piątej kości śródstopia w meczu z Realem Saragossa, co oznaczało 3 miesiące przerwy w grze. Był to już drugi tak poważny uraz Argentyńczyka w ciągu roku. Pauzował również w 3 ostatnich miesiącach poprzedniego sezonu z powodu naderwania mięśnia uda i opuścił w ten sposób finał Ligi Mistrzów w 2006 r.
0
@LS Że co???? a mógłbyś po Polsku?
4
Xavi, chopie! My tak ciebie kochamy, my tak na ciebie czekamy a ty nam ni z gruszki, ni z pietruszki wyskakujesz z dziadkiem Alvesem i z Sergi Roberto? Ojejku
2
O prosze! Kto by się spodziewał? Napewno nie ja! Dla mnie jest to ogromne zaskoczenie. Generalnie jestem przeciwny temu transferowi. Boczni obrońcy powinni chodzić jak rakiety w dzisiejszych czasach. Brak szybkości i prawdopodobnie brak motywacji. Jedyne plusy to technika użytkowa i transfer za darmo, nic poza tym.
1
Kalendarium FCB:
12 listopada 1958 r. FC Barcelona pokonuje na wyjeździe FC Basel 1:2 w ramach 1/8 Pucharu Miast Targowych. Gole dla Barçy strzelili: rewelacyjny napastnik Evaristo oraz Gensana.
3
Pionierzy:
Dokładnie 150 lat temu! wystartowały najstarsze w dziejach rozgrywki w piłce nożnej. Tymi rozgrywkami stał się FA Cup, czyli Puchar Anglii. Pomysłodawcą pierwszej na świecie rywalizacji o te trofeum był Charles William Alcock, były piłkarz Wanderers, dziennikarz, sekretarz FA a nawet sędzia piłkarski. W pierwszej edycji Pucharu(trwającej od listopada 1871 do połowy marca 1872 r.) udział wzięło 15 klubów z 50 zrzeszonych w The Football Association. Pierwszym zwycięzcą rozgrywek został Wanderers FC, który w finale pokonał Royal Engineers w stosunku 1:0. Co ciekawe trofeum odebrał i sam sobie wręczył, kapitan Wanderers, Charls Alcock, jednocześnie sekretarz FA i pomysłodawca tych rozgrywek. Prym w Pucharze Anglii wiedzie Arsenal FC, który tryumfował w tych rozgrywkach aż 14-krotnie i najwięcej razy grał w finale tego pucharu bo aż 21 razy.
0
Trofea Blaugrany:
11 listopada 1992 r. FC Barcelona pokonała na Vicente Calderon Atletico Madryt 1:2 i tym samym sięgnęła po raz trzeci w swojej historii po Superpuchar Hiszpanii. Tydzień po tym jak Barça sensacyjnie odpadła z Pucharu Europy(porażka z CSKA Moskwa) Blaugrana stanęła przed szansą na przynajmniej częściowe zatarcie złego wrażenia z europejskich pucharów. Po pierwszym meczu na Camp Nou i zwycięstwie 3:1 z Atletico szansa na Superpuchar jeszcze wzrosła. W rewanżu osłabieni brakiem Schustera gospodarze zaatakowali w pierwszych minutach, aczkolwiek Futre nie wykorzystał dwóch dogodnych sytuacji. Gol Beguiristaina w 21 minucie właściwie rozstrzygnął rywalizację. ,,Kluczowy był wynik pierwszego meczu a zwłaszcza fakt nadrobienia strat ze stanu 0:1”- podsumował dwumecz Johan Cruijff.
2
Kultywowanie historii:
11 listopada 1954 r. zaprezentowano makietę Camp Nou. Wystawę modelu stadionu w skali 1:200 otwarto w samym centrum miasta i cieszyła się ogromnym powodzeniem. W przetargu na budowę stadionu wygrała firma INGAR SA, która zaproponowała najniższą stawke(podobnie jak AGROMAN- 66 mln. peset), ale przewidywała dużo krótszy czas budowy(18 miesięcy, o 10 mniej niż rywale). W sumie sam projekt kosztował klub prawie 35 mln peset, z których 16 pochodziło z kredytu. Już na samym początku prac okazało się iż budowa pochłonie dużo więcej niż przewidywano. Najpierw kwota wzrosła do 100 mln peset, następnie do 162 mln, aż w końcu pełne koszty konstrukcji wraz z kosztem terenów i podatków osiągnęły zawrotną sume 242 mln peset. Z uwagi na to, że była to suma przekraczająca możliwości Barcelony, wyemitowano obligacje i papiery wartościowe na sume 160 mln peset, które gwarantowały 7% zysków w skali roku.
2
Legenda nieco zapomniana i nie do końca spełniona:
10 listopada 1959 r. urodził się Andrzej Iwan, napastnik i pomocnik. Wychowanek Wandy Nowa Huta, który szybko przeniósł się do Wisły i stał się jej kluczowym graczem. Reprezentant Polski na dwóch edycjach mundialu i medalista jednego z nich. Piłkarz, który zadebiutował w Białej Gwieździe w wieku 16 lat i 220 dni. Zdobywca mistrzostwa Polski z krakowskim zespołem i spadkowicz zarazem. Zawodnik, który życiorysem mógłby obdzielić kilka osób. Po prostu Andrzej Iwan! Pierwsze piłkarskie kroki „Ajwen” stawiał w nowohuckiej Wandzie. Początek był bardzo przypadkowy - nastoletni Iwan poszedł z piłką na wagary na jedno z boisk w swojej dzielnicy. Futbolówkę „zakosili” mu jednak starsi bywalcy. Za każdym następnym razem mały Andrzej przychodził na murawę z ojcem. Tak wpadli oni na trenera Mariana Pomorskiego, który zapewnił opiekę i możliwość treningów w Wandzie. Tam „Ajwen” rozwinął się bardzo szybko i już w sezonie 1975/1976 zasilił pierwszy zespół Wisły. Na debiut Iwan nie musiał czekać długo. Jako wybijający się junior otrzymał szansę od trenera Aleksandra Brożyniaka w wieku niespełna 17 lat. Pierwsze dwa spotkania „Ajwen” musi wspominać bardzo dobrze - w 27. kolejce sezonu 1975/1976 Biała Gwiazda wygrała z GKS-em Tychy 5:0, a w 29. pokonała Lecha Poznań aż 8:0! W obu spotkaniach Andrzej Iwan wchodził z ławki rezerwowych, gdy wynik był już przesądzony, po jego pojawieniu się jednak za każdym razem Wisła dokładała kolejne gole. Na premierowe bramki młody Wiślak musiał poczekać do rundy wiosennej sezonu 1976/1977. Wtedy to w dwóch kolejnych starciach pokonywał bramkarzy Pogoni Szczecin i Legii Warszawa. Zwłaszcza ta druga bramka należała do szczególnych i pozwoliła pokonać u siebie ekipę z Kazimierzem Deyną w składzie. Również i pierwszy z dwóch hat-tricków przytrafił się Iwanowi w tych rozgrywkach. W Pucharze Ligi „Ajwen” ukłuł Zagłębie Sosnowiec, a Wisła wygrała 5:0. Co ciekawe, krakus w brawach Białej Gwiazdy dwukrotnie pokonywał bramkarzy rywali trzy razy w jednym spotkaniu, a dwa razy ofiarą byli sosnowiczanie. Doskonała forma Iwana nie mogła ujść uwadze Jacka Gmocha, selekcjonera kadry narodowej. Napastnik Wisły został dostrzeżony w meczach ligowych i powołany na nieoficjalne sparingi przed mistrzostwami świata. W nich „Ajwen” zaprezentował się na tyle dobrze, że pojechał do Argentyny wraz ze znacznie bardziej doświadczonymi kolegami. To właśnie w starciu drugiej kolejki fazy grupowej z Tunezją Andrzej Iwan oficjalnie zadebiutował w reprezentacji. Na tamtym mundialu 18-letni wówczas zawodnik zagrał w jeszcze jednym meczu, przeciwko Meksykowi. Na kolejne występy i pierwszego gola Wiślak musiał czekać jeszcze dwa lata. W spotkaniu z Irakiem 20-latek dopełnił dzieła zniszczenia i ustalił wynik na 3:0. Dwa lata później Andrzej Iwan znów znalazł się w szerokiej kadrze na Mistrzostwa Świata w Meksyku. Na nich pograł jednak jeszcze mniej, bo w drugiej potyczce fazy grupowej doznał poważnej kontuzji, która omal nie przerwała jego kariery. Srebrnego medalu za trzecie miejsce nikt jednak nie zabierze. Łącznie w kadrze narodowej „Ajwen” zagrał 29 razy i strzelił 11 bramek, wszystkie w czasach gry w Wiśle. Najlepszym występem w kadrze był bez wątpienia ten z Kolumbią, gdy Iwan w 20 minut skompletował hat-tricka. Zanim jednak słynący z rozrywkowego trybu życia piłkarz zapisał się w annałach reprezentacyjnych, na ligowych boiskach doprowadził Białą Gwiazdę do upragnionego tytułu. W 1978 roku Wiślacy powtórzyli osiągnięcie z końcówki lat 40-tych i wznieśli w górę mistrzostwo. Sześć bramek Iwana znacznie przyczyniło się do powrotu trofeum na właściwe miejsce. W nagrodę krakowianie zagrali w Pucharze Europy. W nim napastnik wystąpił w pierwszych czterech spotkaniach, natomiast w trakcie pojedynku z Malmö FF musiał pauzować z powodu kontuzji. W kolejnych latach Andrzej Iwan zaczął przekraczać barierę 10 goli. Rekordowym osiągnięciem było zdobycie 14 trafień. Warto jednak dodać, że „Ajwen” należał do napastników, którzy notowali także wiele asyst. Być może w klasyfikacji kanadyjskiej Wiślak zajmowałby wyższe lokaty, gdyby nie „pozasportowy” tryb życia, który dogłębnie opisał w wydanej kilka lat temu autobiografii pt. „Spalony”. Mimo wielu barowych anegdot z udziałem Wiślaków „Ajwen” był ulubieńcem publiczności, która była z nim zżyta i gotowa, aby pójść za nim w ogień. Wielce lubiany i charakterny zawodnik został w Wiśle aż do końca sezonu 1984/1985. Biała Gwiazda sensacyjnie spadła z I ligi i miała spore problemy finansowe. Rozwiązaniem ich okazał się Iwan, który został sprzedany do Górnika Zabrze. Wydawało się, że czasy „Ajwena” już przemijały, jednak śląskie powietrze zdecydowanie służyło napastnikowi spod Wawelu. Szybko stał się boiskowym profesorem, na którym wzorowali się inni zawodnicy. Był to dowód na to, że drzemały w nim nieograniczone możliwości, których nawet w połowie nie wykorzystał. W Zabrzu Andrzej Iwan zdobył trzy mistrzostwa, po czym przeniósł się do VfL Bochum. W Niemczech również dostrzeżono olbrzymi potencjał piłkarski rodowitego krakowianina, jednak ten zaledwie po roku powrócił na krótką chwilę do Górnika Zabrze, po czym wyemigrował do Grecji. Tam spędził trzy lata w Arisie Saloniki, po czym zakończył karierę w amatorskich klubach. Kto wie, jak potoczyłyby się losy Andrzeja Iwana, gdyby inaczej pokierował swoim piłkarskim i pozasportowym życiem. Niektórzy uważają, że dzisiaj wspominalibyśmy o Iwanie jako byłym piłkarzu Bayernu, Realu, czy Liverpoolu. My natomiast i tak możemy mówić o nim, jako o gwieździe Białej Gwiazdy. Przy okazji polecam wszystkim książke o Iwanie pt. ,,Spalony”
15
Bardzo smutne wspomnienia:
10 listopada 2009 r. samobójstwo popełnił Robert Enke, który zaczynał grać w FC Barcelonie w 2002 r. Do stolicy Katalonii trafił za darmo z Benfiki, odrzucając jednocześnie oferte z Manchesteru United. Niemiec nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w składzie ani u trenera van Gaala, ani u Anticia, będąc pod koniec sezonu 2002/03 trzecim golkiperem. W sumie przez cały sezon rozegrał jedynie cztery spotkania, w tym jedno ligowe. Od 2003 r. grał krótko w Fenerbahce i CD Tenerife a następnie trafił na 5 lat do Hannoveru, gdzie w sezonie 2008/09 został wybrany najlepszym bramkarzem ligi niemieckiej. 10 listopada 2009 r. popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Od wielu lat chorował na depresje, która pogłębiła się po śmierci jego dwuletniej córki. Kilka miesięcy przed samobójstwem wraz z żoną adoptował dziewczynkę Leile, lecz nie pomogło to w walce z chorobą. Jego kolega z Hannoveru Marco Villa wiedział o chorobie kolegi, który myślał o samobójstwie już od dłuższego czasu. Krotko przed smiercią Enke wysłał mu nawet smsa: ,,Powstań, gdy leżysz na ziemi”, będącego cytatem z piosenki ,,Die Totten Hosen”. Wiadomość pozostała bez odpowiedzi.
0
@Danny Gaucho Widze że nie jesteś zbyt rozmowny i uczynny.....?
1
@Janiama A to mnie zastrzeliłeś! bo o tym fakcie to kompletnie nie pamiętam. Z jakiej przyczyny nie mogli transmitować tego meczu na żywo? O ile pamiętam publiczna Tv transmitowała takie mecze na żywo? Jesteś pewny że była tylko retransmisja?
1
@Comentateiro Wygląda na to że jesteśmy w podobnym wieku. Ja również ogladałem ten mecz(w telewizorze oczywiście), chodziłem wówczas do zawodówki. Generalnie jestem kibicem Widzewa ale przez wiele lat i nawet dzisiaj sympatyzuje z Kolejorzem. I choć nie przeżyłem jakiejś traumy, to pamiętam że byłem bardzo zły i jednocześnie bardzo smutny. W europejskich pucharach kibicuje każdej Polskiej drużynie!
10
,,Kolejorz" był bardzo bliski aby zmienić bieg historii FC Barcelony:
9 listopada 1988 r. FC Barcelona pokonała Lech Poznań na Bułgarskiej 4:5 w rzutach karnych(w meczu 1:1) w rewanżowym meczu Pucharu Zdobywców Pucharów. W 1/8 tychże rozgrywek Blaugrana była zdecydowanym faworytem starcia z ,,Kolejorzem”. Polacy wywieźli jednak z Camp Nou sensacyjny remis(również 1:1) i postawili Katalończyków pod ścianą. Gdyby Duma Katalonii odpadła wówczas z rozgrywek europejskich, Johan Cruijff mógł stracić pracę. W czasie meczu rewanżowego w Poznaniu temperatura spadła poniżej 0 stopni Celcjusza i niektórzy gracze Barçy poza rękawiczkami założyli leginsy. Po 120 minutach wyrównanego meczu padł znowu remis 1:1 i obie drużyny stanęły przed serią rzutów karnych. FC Barcelona nie rozegrała spotkania z podobnym zakończeniem od czasu feralnego finału Pucharu Europy w Sevilli. W piątej kolejce Alexanco(nominalny obrońca, który w trakcie gry zastąpił Linekera… w ataku) nie trafił w bramke ale arbiter z powodu ruchu bramkarza Jankowskiego nakazał powtórzenie rzutu karnego(w tamtych czasach bramkarze nie mogli przemieszczać się na linii przed wykonaniem strzału). Druga próba Alexanco również była niecelna. W odpowiedzi Bogusław Pachelski mógł zapewnić awans poznaniakom, lecz jego strzał obronił Zubizarreta. W 7 kolejce decydującego karnego nie wykorzystał Łukasik, strzelając w poprzeczke i w efekcie Duma Katalonii uzyskała upragniony awans. Po meczu nie było czasu na długie wywiady. Godzinne ,,opóźnienie” spowodowało iż zmęczona ale szczęśliwa drużyna musiała śpieszyć się na samolot. No, no, Lechici byli tak bardzo blisko sprawienia sensacji i przejścia do historii polskiego futbolu. Z drugiej jednak strony gdyby Barça odpadła to prawdopodobnie Cruijff stracił by posade trenera Blaugrany. Jeśli by do tego doszło to nie oglądalibyśmy słynnego ,,Dream Teamu”. Czy zaistniałby wówczas Guardiola w ,,naszym” klubie? No właśnie…
10
Żywe legendy futbolu:
Alessandro Del Piero przyszedł na świat 9 listopada 1974 r. w Conegliano. Karierę rozpoczął w wieku dziewięciu lat w San Vendemiano. Z dzieciństwem piłkarza łączy się pierwsza ciekawostka. Chodzi mianowicie o matkę Alexa, Brunę, która chciała, aby syn występował na pozycji bramkarza. W ten sposób nie musiałby zbyt wiele biegać, pocić się i zbytnio narażać na kontuzje. Czy ktoś w ogóle potrafi wyobrazić sobie Del Piero na bramce? Prawdopodobnie i tak później wszystko zweryfikowałby jego niski wzrost. Znając jednak etykę pracy włoskiego mistrza nie można niczego wykluczyć. No dobra, zejdźmy na ziemię. Na szczęście brat piłkarza, Stefano, szybko zauważył, że młody Alex jest urodzony, aby grać na pozycji nr 10. Tak już zostało, a efekty decyzji poznał cały piłkarski świat. W 1988 r., 13-letni wówczas Włoch został zauważony przez działaczy AC Padwy, która występowała w Serie B. Przygoda Del Piero w juniorskim i seniorskim zespole wspomnianego klubu trwała pięć lat. Napastnika zapragnęli mieć Juventus i Milan. Mało kto wie, że ówczesny prezydent Padwy, Marino Puggina był kibicem Rossonerich i historia mogła się potoczyć zupełnie inaczej. Alex wspomniał o kulisach tamtych wydarzeń w wywiadzie udzielonym La Gazzetta dello Sport. ,,Milan Sacchiego był dla wszystkich punktem odniesienia. Każdy jasno rozumiał, że tamta drużyna zmieniła futbol. Fajnie byłoby partnerować w ataku van Bastenowi” – przyznał po latach Del Piero. Padwa chciała zarobić na piłkarzu duże pieniądze i ostatecznie Juventus zdołał spełnić te oczekiwania w postaci 5 miliardów lirów, czyli dzisiejszych ok. 2,8 miliona euro. W debiutanckim sezonie 19-letni Alex zdołał zanotować łącznie 14 meczów w lidze, Pucharze Włoch i Pucharze UEFA. W pamięci kibiców zapadł jego hat-trick przeciwko Parmie. Ostatecznie pięć ligowych goli Del Piero pomogło Juve zająć drugie miejsce w Serie A. W kolejnym sezonie piłkarz świętował swój pierwszy tytuł mistrza Włoch. W tamtych rozgrywkach Del Piero zanotował osiem ligowych trafień. Rok później Alex mógł cieszyć się pierwszym Pucharem Włoch. Najbardziej pamiętny był sezon 1995/1996. Wówczas Del Piero był już postacią pierwszego składu, a Juventus sięgnął po scudetto, Ligę Mistrzów i Puchar Interkontynentalny. 8 listopada 1998 nastąpił moment, który mocno zahamował karierę włoskiego zawodnika. W meczu z Udinese, niespełna 24-letni napastnik doznał ciężkiej i bardzo skomplikowanej kontuzji. Powrót do gry zajął piłkarzowi aż dziewięć miesięcy. W tym samym roku, jeszcze przed feralnym zdarzeniem, Del Piero znalazł się na celowniku Interu. Wówczas w niebiesko-czarnej koszulce występował Il Fenomeno – Luis Nazario da Lima, znany wszystkim jako Ronaldo. Brazylijczyk naciskał prezydenta Nerazzurrich, Massimo Morattego, aby ten wyrwał Alexa z Juve. Nie ma sensu kupować wielu zawodników, wystarczy Del Piero i będziemy świetni – stwierdził Ronaldo. Włoski napastnik pozostał oczywiście wierny Starej Damie, ale można sobie wyobrazić, jak genialny atak mógłby stworzyć wraz z Il Fenomeno. W latach 1999-2002 Del Piero był trenowany przez Carlo Ancelottiego, a następnie powracającego Marcello Lippiego. Jedyny w tym okresie puchar to scudetto zdobyte w ostatniej kolejce sezonu 2001/2002. Podczas Euro 2000 Alex dotarł wraz z reprezentacją Włoch do wielkiego finału. Tam Squadra Azzurra mierzyła się z Francją. Włosi szybko objęli prowadzenie po bramce Marco Delvecchio. Później Del Piero nie zdołał jednak wykorzystać dwóch znakomitych okazji na dobicie rywala. W samej końcówce wyrównał Sylvain Wiltord, a w dogrywce złotego gola zdobył David Trezeguet. Niewykorzystane okazje potrafią się mścić. Alexowi na pocieszenie został fakt, że Trezegol został po turnieju jego klubowym partnerem. W sezonie 2002/2003 Del Piero prezentował dobrą formę i wspólnie z Trezeguetem i Nedvedem poprowadził Juventus do finału Ligi Mistrzów. Po drodze Bianconeri wyeliminowali m.in. obrońcę trofeum – Real Madryt. Wielu kibiców Juventusu uważa, że starcie z Królewskimi w Turynie było najlepszym meczem Starej Damy w XXI wieku. Del Piero kręcił wówczas niemiłosiernie obroną Los Blancos, a efektem tego była piękna bramka na 2:0. W finale w Manchesterze Juve mierzyło się z Milanem. Zabrakło zawieszonego za kartki Nedveda, co wyraźnie osłabiło ekipę Lippiego. Doszło do serii rzutów karnych. Del Piero wykorzystał swoją jedenastkę, ale koledzy strzelali gorzej i po puchar sięgnęli Rossoneri. Sezon 2003/2004 był fatalny w wykonaniu Juventusu. Bianconeri nie zdobyli żadnego trofeum, a w pamięci kibiców została szczególnie ligowa porażka z Romą 0:4. To wówczas Francesco Totti wykonał słynny gest czterech palców. Po słabych wynikach z pracą pożegnał się Lippi. Gorszy okres w klubie nie oznaczał jednak, że Del Piero nie mógł odkrywać nowych pasji. Wraz z Alessio Tacchinardim został miłośnikiem golfa. Dwaj koledzy z boiska poznali ten sport, dzięki wizytom we francuskim Chatillon. Od tamtej pory, w przerwie od rozgrywek piłkarskich, w gazetach można było często znaleźć zdjęcie Alexa, który relaksował się na polu golfowym. Z czasem Włoch przestał to traktować jako jedynie rozrywkę. Zaliczał coraz więcej dołków i stał się ostatecznie profesjonalnym golfistą. W 2016 r. wziął udział w słynnym turnieju Ryder Cup. W 2004 r. Starą Damę objął Fabio Capello, którego zespół wzmocnili Emerson, Zebina, Mutu, Ibrahimović i Cannavaro. Przez dwa kolejne lata mówiło się o konflikcie na linii Del Piero – Capello, ponieważ włoski szkoleniowiec wolał stawiać na młodego Zlatana. Juventus nie prezentował wówczas porywającej piłki, ale sięgnął po dwa kolejne mistrzostwa. Gorzej było w Lidze Mistrzów, gdzie na poziomie ćwierćfinału Stara Dama była eliminowana przez Liverpool i Arsenal. Mimo nie najlepszej sytuacji, Del Piero wspierał regularnie zespół swoimi bramkami. W drugim sezonie pod wodzą Capello, Alex stał się najskuteczniejszym strzelcem w historii Juventusu. W tej klasyfikacji wyprzedził Giampiero Bonipertiego. Przywołanie zdobycia mistrzostwa świata w Niemczech w 2006 r. rozgrzewa zawsze wszystkich Włochów. Drużyna Marcello Lippiego przedzierała się dzielnie przez kolejne fazy turnieju. W półfinale Azzurri mierzyli się z gospodarzami turnieju, Niemcami. Potrzebna była dogrywka, po której Włosi zwyciężyli 2:0. Drugą bramką zdobył Del Piero, który wykorzystał podanie Alberto Gilardino i dobił gospodarzy. W finale Włosi zrewanżowali się Francuzom z porażkę sprzed sześciu lat. Zwycięstwo zostało odniesione po serii jedenastek, a Del Piero nie zmarnował swojego strzału. Był to czwarty tytuł mistrzów świata w historii reprezentacji Włoch. Równocześnie z niemieckim mundialem, w Italii wybuchła afera Calciopoli. W jej wyniku Juventusowi zostały odebrane dwa ostatnie tytuły mistrzowskie, a klub został zdegradowany do Serie B. W ten sposób Del Piero dokonał wraz z Gianluigim Buffonem i Mauro Camoranesim nietypowej rzeczy. Zostali bowiem mistrzami świata jako gracze drugiej ligi. Wcześniej identyczną historię przeżył Franco Baresi, który wygrał w 1982 r. jako obrońca drugoligowego Milanu. Trzeba jednak zaznaczyć, że młody wówczas stoper nie odgrywał w klubie i kadrze tak wielkiej roli, jak Del Piero, Buffon i Camoranesi. Rok 2006 był wyjątkowy dla włoskiego sportu również z innego powodu. W Turynie zorganizowano bowiem zimowe igrzyska olimpijskie. Tradycyjnie odbyła się sztafeta z ogniem olimpijskim, a wśród jej uczestników znalazł się Del Piero. W ten sposób napastnik został uhonorowany w swoim sportowym domu. Po degradacji do drugiej ligi, Juventus opuścili m.in. Vieira, Emerson, Thuram, Ibrahimović, Cannavaro i Zambrotta. Del Piero nie myślał jednak ani chwilę o takim rozwiązaniu. Dżentelmen nie opuszcza swojej damy – powiedział napastnik ku pokrzepieniu serc wszystkich sympatyków turyńskiego klubu. Rozgrywki Serie B były dla Starej Damy prawdziwą udręką, ponieważ wiele zespołów grało na absolutnym maksimum, mając świadomość, że już nigdy nie przyjdzie im się mierzyć z tak wielkim zespołem. Alex poprowadził kolegów do awansu i zdobył tytuł króla strzelców. Del Piero nie zwalniał tempa po powrocie do elity. Po tytule capocanoniere (wł. król strzelców) w Serie B, powtórzył to osiągnięcie również w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wówczas Juventus osiągnął znakomity wynik, zajmując trzecie miejsce. Rok później było jeszcze lepiej, ponieważ Bianconeri sięgnęli po wicemistrzostwo. W tamtym sezonie warto jest zwrócić uwagę na grę Starej Damy w Lidze Mistrzów. Juventus wygrał swoją grupę z Realem Madryt, Zenitem Petersbrug i BATE Borysów. W dwumeczu z Królewskimi Alex strzelił trzy piękne bramki. Szczególnie w jego pamięci pozostanie rewanżowy mecz na Santiago Bernabeu. Ówczesny trener Juve Claudio Ranieri postanowił zmienić napastnika w końcówce spotkania. Ponad 70 tys. kibiców na stadionie Realu postanowiło podziękować piłkarzowi za wspaniały występ, okraszony dwiema bramkami. Owacje na stojąco poruszyły mocno Pinturicchio. Przy tej okazji, niedawno zmarły Diego Maradona przyznał, że tacy piłkarze jak Del Piero nigdy się nie starzeją. Sezony 2009/2010 i 2010/2011 były katastrofą w wykonaniu Juventusu. Dwa siódme miejsca w lidze załamały kibiców Starej Damy. Odrodzenie przyszło wraz z powrotem do Turynu Antonio Conte. Były pomocnik spisał się świetnie na ławce trenerskiej w pierwszym rok pracy. Zespół, którego kapitanem był wciąż Del Piero, odzyskał po wielu latach scudetto i zameldował się w finale Pucharu Włoch. Ponowny triumf oznaczał również koniec Alexa w Juventusie. Kibice długo domagali się od zarządu Starej Damy przedłużenia umowy kapitana. Do dziś nie wiadomo jednak, dlaczego prezydent Andrea Agnelli nie doszedł do porozumienia z legendą klubu. Pinturicchio pożegnał się z sympatykami Bianconerich 13 maja 2012 r. w spotkaniu z Atalantą. Włoch strzelił bramkę, a w drugiej połowie został zmieniony przez Simone Pepe. Do końcowego gwizdka kibice nie skupiali się już na boiskowych wydarzeniach, tylko śpiewali na cześć na kapitana i oddawali mu hołd. Del Piero odbył rundę honorową wokół murawy, pozdrawiając fanów i zbierając od nich rzucane szaliki. Wiele osób płakało, było to jedno z najbardziej emocjonalnych pożegnań w historii piłki nożnej. W momencie odejścia z Juventusu, Del Piero miał rocznikowo 38 lat i czuł, że to jeszcze nie czas na zawieszeniu butów na kołku. Nie zdecydował się jednak na grę w Europie. Włoch chciał kontynuować karierę w zupełnie innym zakątku świata i wybrał Australię. Promował tam piłkę nożną poprzez grę dla Sydney FC. Po dwóch latach Alex spróbował swoich sił w kolejnym kraju, gdzie futbol nie jest sportem wiodącym. Włoch trafił do Indii i założył koszulkę Delhi Dynamos. Tamtejsza Indian Super League potrafiła skusić wiele byłych europejskich gwiazd. Trafili tam bowiem m.in. Marco Materazzi, David Trezeguet, Robert Pires i Fredrik Ljunberg. Po kilkumiesięcznej przygodzie w Azji Del Piero zakończył karierę na początku 2015 r. Po opuszczeniu Indii Włoch zamieszkał wraz z rodziną w Los Angeles. Od 2015 r. jest jednym z komentatorów Sky Sport. Alex lubi cały czas pokopać piłkę i bierze często udział w meczach i turniejach dla byłych piłkarzy, które mają przeważnie charakter charytatywny. Ponadto, od 2018 r. jest właścicielem amatorskiego klubu LA 10.
6
El Clasicos:
9 listopada 1960 r. FC Barcelona remisuje na Santiago Bernabeu 2:2 z Realem Madryt w pierwszym meczu 1/8 finału Pucharu Mistrzów. Obydwa gole dla Barçy zdobywa Luis Suarez(27 m. i 87 z rzutu karnego). Obie ekipy naszpikowane były gwiazdami światowego formatu, uznano więc ich rywalizację za przedwczesny finał tej edycji. Już pierwszy mecz w Madrycie, poprzedzony niesamowitą mobilizacją w obu obozach i precyzyjnymi przygotowaniami, oglądany był przez blisko 120 tys. widzów a naoczni świadkowie określili go ,,walką na śmierć i życie”. Katalończycy nie zrażeni początkowym prowadzeniem ,,Los Blancos” po golach Mateosa i Gento, na które odpowiedzieli tylko golem Luisa Suareza, z determinacją kontratakowali po przerwie, doprowadzając na 3 minuty przed końcem do remisu, po kapitalnym przeboju Brazylijczyka Evaristo, zakończony rzutem karnym wykorzystanym bezbłędnie przez Luisa Suareza.
9 listopada 1985 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 2:0 w 11 kolejce Primera Division po bramkach Marcosa Alonso i Caldere. Zwycięstwo na Camp Nou właściwie nic nie dało. Katalończycy pogubili w trakcie sezonu dużo punktów i w efekcie Barça przegrała mistrzostwo z Królewskimi tracąc do nich aż 11 punktów.
2
(Nie)zapomniane legendy futbolu:
8 listopada 1942 r. w Turynie urodził się Alessandro Mazzola, ofensywny pomocnik, Mistrz Europy z 1968 r., wicemistrz świata z 1970 r., 2-krotny zdobywca Pucharu mistrzów(1964 i 1965) oraz 2-krotny zdobywca Pucharu Interkontynentalnego(1964 i 1965). Ten wybitny włoski pomocnik karierę rozpoczynał pod okiem legendarnego Helenio Herrery i był podstawowym graczem wielkiego Interu lat 60-tych. Całą 17-stoletnią karierę spędził w Mediolanie, gdzie rozegrał w sumie 565 spotkań, w których strzelił 160 goli. Sandro(jak powszechnie był określany) urodził się w Turynie i właśnie tam w AC Torino grał jego ojciec Valentino-jeden z najwybitniejszych włoskich piłkarzy lat 40-tych. Valentino Mazzola był ofensywnym pomocnikiem i Sandro poszedł w jego ślady. Wspominał iż ojciec od małego zakładał mu na stopy buty piłkarskie i uczył zachowania na boisku. Valentino zginą z całą drużyną Torino w katastrofie lotniczej w 1949r. Sandro zadebiutował w pierwszej drużynie Interu 10 czerwca 1961r. gdy ,,Nerrazzuri” przegrali wówczas z Juventusem w Turynie 1:9 w meczu zbojkotowanym przez wystawienie składu juniorskiego a honorowego gola strzelił właśnie Mazzola. Regularnie zaczął grać w sezonie 1962/63, kiedy Inter zdobył mistrzostwo Włoch. Wtedy w swoich pierwszych derbach Mediolanu Sandro zdobył gola już w 13-tej sekundzie meczu! Rok później Mazzola strzelił 2 gole w wygranym 3:1 finale Pucharu Europy Mistrzów Klubowych z samym Realem Madryt! Najlepsze dla niego były 3 kolejne sezony, w których zdobywał ponad 20 goli. W 1965 w Serie A trafił do siatki rywali 17 razy i został królem strzelców ligi. W sumie zdobył z Interem 4 mistrzostwa Włoch, 2 razy Puchar Mistrzów i 2 razy Puchar Interkontynentalny. W tych ostatnich rozgrywkach Inter pięciokrotnie w ciągu 2 lat potykał się z argentyńskim Independiente a Mazzola strzelił w tych meczach 3 gole. Sandro grał z numerem 10, który noszą zawsze największe gwiazdy zespołu. Razem ze świetnym Hiszpanem Luisem Suarezem odpowiadał w słynnym systemie ,,catenaccio” za rozprowadzanie piłek w ataku a także za asekurację w bocznych sektorach boiska, kiedy wysunięci skrzydłowi włączali się do ofensywy. O miejsce w reprezentacji Włoch Sandro rywalizował z zawodnikiem Milanu Giannim Riverą. Pomocnik Interu rozegrał jednak więcej spotkań(w 70 spotkaniach strzelił 22 gole). W 1968 roku Mazzola zdobył Mistrzostwo Europy a 2 lata później zagrał w finale Mistrzostw Świata z Brazylią gdzie włosi przegrali 1:4. Grał także na mundialu w 1966 oraz 1974 Karierę zakończył 3 lipca 1977 roku podczas gdy Inter przegrał w Pucharze Włoch 0:2 z Milanem. Później Sandro pracował na różnych stanowiskach w Interze a także podjął się pracy w AC Torino, gdzie chciał odbudować wielki klub z czasów ojca i w 2000 roku został dyrektorem sportowym. Następnie był komentatorem telewizji RAI.
2
Cule pamięta:
Dokładnie 13 lat temu(08.11.2008) FC Barcelona gromi na Camp Nou Real Valladolid 6:0! w 10-tej kolejce Primera Division. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt iż w tym meczu aż 4 gole zdobył kapitalny snajper Samuel Eto'o i to do przerwy! Biorąc pod uwagę że w meczu tym całe 90 minut rozegrał Lionel Messi a Eto'o został zmieniony w 74 minucie przez Hleba, to trzeba przyznać że wyczyn ten jest spektakularny. Jeśli się nie myle jest to rekord ,,Czarnej pantery" w Blaugranie jeśli chodzi o gole w jednym meczu.