6

Pamiętamy? Jeśli nie to przypominamy!

13 września 1995 r. Legia Warszawa jako pierwszy polski klub w rozegrała swój pierwszy w historii mecz Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem był Rosenborg Trondheim, którego legioniści pokonali 3:1 po 2 golach Pisza i jednym Stańka.

3

Potyczki Barçy z polskimi klubami:



13 września 1989 r. FC Barcelona tylko zremisowała na Camp Nou z Legią Warszawa 1:1. ,,Mogło być gorzej”- komentowało ,,El Mundo Deportivo”. Blaugrana rozpoczynała kolejną edycje rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów jako obrońca tytułu. Podopieczni Johana Cruijffa zaprezentowali się jednak słabo. Już w 21 minucie świetną kombinacyjną akcje Polaków zwieńczył golem Andrzej Łatka. Kuriozalnie w tej sytuacji zachował się Andoni Zubizarreta, który pomimo asekuracji obrońców wybiegł do Łatki na… 30 metr przed bramką. Napastnik ,,Wojskowych” minął golkipera Barçy i z ponad 25 metrów skierował piłke do pustej bramki. Duma Katalonii miała kilka okazji do wyrównania a Legia groźnie kontrowała. Jedna z akcji gości zakończyła się golem Romana Koseckiego lecz arbiter boczny zasygnalizował spalonego. Jednak jak pokazały powtórki o ofsajdzie nie mogło być mowy- Blaugrana mogła mówić o sporym szczęściu. Pięć minut przed końcem meczu w polu karnym legionistów upadł Julio Salinas i sędzia podyktował rzut karny, który na gola zamienił Ronald Koeman.


0

No cóż, nie ma ludzi nie zastąpionych. Wyjątkiem jest oczywiście Lionel Messi, jego po prostu nie da się zastąpić...

3

Czy wiecie że.....

12 września 1885 r. rozegrano 2 mecze Pucharu Szkocji, które zakończyły się dwoma najwyższymi zwycięstwami w historii futbolu w Wielkiej Brytanii. W pierwszym meczu Arboarth pokonało drużynę Don Accord 36-0! m. in. dzięki 13 trafieniom napastnika Johna Petrie. Bliscy wyrównania tego wyniku byli zawodnicy Dundee Harp, którzy ograli Aberdeen Rovers ,,tylko’’ 35:0

1

45 urodziny obchodzą dzisiaj bramkarz Krzysztof Kotorowski oraz napastnik Meciej Żurawski. Wszystkiego najlepszego!

3

(Nie)pamiętne finały Blaugrany:



12 września 1962 r. FC Barcelona przegrała finałowy dwumecz w Pucharze Miast Targowych. Barça zremisowała na Camp Nou 1:1 z Valencią i tym samym nie odrobiła strat z pierwszego meczu rozegranego 4 dni wcześniej na Mestalla i przegranego aż 6:2 i to pomimo prowadzenia 1:2. Wszystkie 3 gole w finałowym dwumeczu strzelił Sandor Kocsis. Blaugrana dotarła do decydującej rozgrywki w niezłym stylu strzelając 20 goli w 8 meczach granych systemem pucharowym. Rywale z Valencii zanotowali tym samym pierwszy tryumf w europejskich pucharach.


2

Duma Katalonii bez swojej przeszłości umiera i nie buduje swojej przyszłości:



Dokładnie 140 lat temu(11 września 1881 r.) urodził się James Bellamy, pierwszy trener FC Barcelony, który zdobył mistrzostwo Hiszpanii. Sezon 1927/28 Duma Katalonii zakończyła tournée po Ameryce i kolejne rozgrywki zakończyła wyraźnie zmęczona. Przegrała w półfinale Pucharu Hiszpanii a w mistrzostwach Katalonii zajęła 3 miejsce. Zarząd zwolnił trenera Rome Fornsa i zatrudnił Bellamy’ego. Barça mimo straty aż 5 punktów do Realu Madryt w połowie sezonu zdobyła mistrzostwo w ostatniej kolejce wygrywając zaległy mecz z Arenas de Getxo 0:2. Zawodnicy dostawali 50 peset za zwycięstwo u siebie, 100 peset za zwycięstwo na wyjeździe i jednorazową specjalną premie w wysokości 2000 tysięcy peset za mistrzostwo Hiszpanii.



We wrześniu 1923 r. zaledwie 2 lata przed zamachem stanu przeprowadzonym przez generała Miguela Primo de Riverę, barceloński orszak, z ówczesnym prezydentem klubu Enrikiem Cardoną na czele, ucierpiał z rąk policji, kiedy zmierzał na plac Fossar de les Moreres(tam znajduje się cmentarz), by złożyć kwiaty. Szef klubu wraz z wieloma socios został ranny. Dziesięć lat później doszło do niespotykanego zdarzenia, kiedy uroczyste obchody oddania hołdu ofiarom wojny o sukcesje z 1714 r., odbywające się 11 września zostały znacznie przedłużone. Po przemowach władz klubu spontanicznie uformował się orszak, który skierował się do cmentarza Moreras. Kibice i dyrektorzy przeszli przez La Ramble, niosąc przed sobą ogromną senyerę a po dotarciu na miejsce wygłoszono żarliwe, patriotyczne przemówienia przed widownią złożoną z kibiców i przechodniów. Obecnie 11 września na Fossar de les Moreres odbywają się uroczystości z okazji Narodowego Święta Katalonii. Klub uczestniczy w święcie, wysyłając reprezentacje swoich dyrektorów i piłkarzy, którzy składają kwiaty przed pomnikiem Rafela Casanovy, znajdującym się przy skrzyżowaniu ulicy Ali Bei z Ronda de Sant Pere. Kapitanowie drużyny piłkarskiej i innych sekcji sportowych składają przed pomnikiem wykonana z kwiatów replikę klubowego herbu.





Również 11 września(w roku 1949) FC Barcelona zanotowała rekordowe zwycięstwo w Primera Division. Miało to miejsce na Camp de Les Corts w drugiej kolejce rozgrywek, gdzie Blaugrana rozgromiła Gimnastic Tarragona 10:1. Gole dla Barçy zdobyli: aż 5 Alfonso Navarro, 3 Cesar Rodriguez i po jednej Canal oraz Argentyńczyk Marcos Aurelio.



Ponadto 11 września 2007 r. Pedro Rodriguez Ledesma debiutuje w barwach Blaugrana. Debiut przypadł na przegrany finał Pucharu Katalonii z Gimnastic Tarragona 1:2. Pedro pojawił się na boisku w 77 minucie. Wprawdzie szanse debiutu dał Pedro Frank Rijkaard, to jednak więcej szans w tamtym sezonie wychowanek Barçy już nie otrzymał. Jego gwiazda rozbłysła w kolejnym sezonie pod przywództwem Josepa Guardioli.




8

Feliz cumpleaños panie Abidal!

Swoje 42 urodziny obchodzi dzisiaj Eric Abidal, bardzo lubiany przez cules wybitny francuski obrońca, zarówno reprezentacji Francji jak i FC Barcelony. Nie będę przytaczał całej kariery Abidala ponieważ większość z nas dobrze ją zna, a nawet jeśli nie to w internecie można o nim znaleźć właściwie wszystko. W każdym razie bardzo dziękujemy panie Ericu za ogromne poświęcenie się ,,naszemu” klubowi. Doceniamy to i nigdy o tobie nie zapomnimy, bywaj zdrów!


1

@NaFazieHitman Dla mnie historia jest jedną z najwiekszych wartości w życiu, zresztą podobnie powinno być dla nas wszystkich. Również dzięki i pozdrawiam :)

6

Kochani kibice, dzisiaj mija 49 lat od olimpijskiego triumfu Polskiej reprezentacji. W finale turnieju igrzysk w Monachium biało-czerwoni pokonali Węgrów 2:1. To jeden z największych sukcesów w historii polskiego futbolu. Drogę po złoto polski zespół rozpoczął od zwycięstwa nad Kolumbią 5:1. Później pokonał Ghanę 4:0 i NRD 2:1. Na inaugurację drugiej rundy grupowej zremisował z Danią 1:1 i kluczowy był mecz ze Związkiem Radzieckim. Choć do przerwy rywale prowadzili 1:0, to po golach Kazimierza Deyny i Zygfryda Szołtysika biało-czerwoni wygrali 2:1. Awans do finału przypieczętowali gromiąc Marokańczyków 5:0. Finał na Stadionie Olimpijskim odbył się w niedzielę 10 września 1972 roku, w obecności 60 tysięcy widzów. Piłkarzom grę utrudniał padający deszcz. Tuż przed przerwą prowadzenie zapewnił Węgrom Bela Varadi. Po dwóch minutach drugiej połowy był remis, a w 68. minucie Kazimierz Deyna zdobył drugiego gola w tym meczu i przechylił szalę zwycięstwa na stronę biało-czerwonych. Była to dopiero druga wygrana z Madziarami w 19. meczu w historii. Kapitanem polskiej jedenastki był wówczas Włodzimierz Lubański, ale pierwsze skrzypce grał Deyna, który z dorobkiem dziewięciu bramek został królem strzelców turnieju olimpijskiego. Polacy w finale zagrali w składzie: Hubert Kostka - Zbigniew Gut, Jerzy Gorgoń, Lesław Ćmikiewicz, Zygmunt Anczok - Zygfryd Szołtysik, Jerzy Kraska, Kazimierz Deyna (77-Ryszard Szymczak), Zygmunt Maszczyk - Włodzimierz Lubański, Robert Gadocha. Trenerem reprezentacji był oczywiście nieodżałowany Kazimierz Górski, a jego asystentem Jacek Gmoch. Olimpijskie złoto stało się początkiem "złotej ery" polskiego futbolu. Bez sukcesu w Monachium, nie byłoby prawdopodobnie trzeciego miejsca w mistrzostwach świata dwa lata później, również na niemieckich stadionach. A decydujące spotkanie z Brazylią (1:0) polska jedenastka także rozegrała na szczęśliwym obiekcie w stolicy Bawarii. "Przegląd Sportowy" z 11 września 1972 roku zamieścił wrażenia uczestników olimpijskiego finału pod znamiennym tytułem "Jak długo na Wawelu...". W szatni polskiego zespołu - jak relacjonowała gazeta - "stare chłopy płakały jak panienki...". Zawodnicy, trenerzy, działacze i dziennikarze śpiewali chórem hymn kibiców "Jak długo na Wawelu... i Zwycięży Orzeł Biały...". Lubański zaimprowizował własny tekst, który mówił o tym, że "zwyciężyła nasza kadra, bo się nauczyła grać", a potem krzyknął: "Chłopcy! Mazurek na stadionie! Przeżyć to i kończyć karierę...". Natomiast Robert Gadocha przypomniał mu: "A mówiłem ci przed meczem, że wygramy 2:1". Z kolei Deyna, w swoim stylu, powiedział: "Strzeliłem dwie, a mogłem strzelić trzecią". Chwilę później kapitan zarządził: "Chodźcie, nie dajcie czekać tym medalom".

4

Feliz cumleaños panie Jordi!



10 września 1967 r. urodził się Jordi Roura, wychowanek FC Barcelony. W 1982 r. trafił do La Masii i już po 2 latach zaliczył pierwszy występ w FC Barcelona B. W 1988 r. Johan Cruijff umożliwił Katalońskiemu pomocnikowi debiut w pierwszej drużynie, lecz zaledwie rok później Roura doznał poważnej kontuzji kolana w meczu o Superpuchar Europy przeciwko AC Milan, co w praktyce skończyło jego karierę. W Blaugranie zanotował zaledwie 13 występów. Próbował jeszcze odbudować forme w Murcii, Figueres i Sant Andreu, lecz w każdej z tych drużyn wystąpił jedynie kilkunastokrotnie. Definitywnie zakończył karierę piłkarską w wieku 26 lat a następnie próbował swoich sił jako trener będąc między innymi asystentem Rexacha w lidze japońskiej. W 2009 r. znalazł się w sztabie Pepa Guardioli gdzie przez 3 lata analizował gre rywali. Po objęciu posady trenera przez Tito Vilanove został jego asystentem a wobec choroby nowotworowej Vilanovy przez kilka tygodni pełnił funkcje pierwszego trenera.


6

Ku pamięci legend:



9 września 1998 r. zmarł Mariano Martin, jeden z najlepszych napastników w historii FC Barcelony. Mariano urodzony w 1919 r. trafił do Barcelony w wieku 20 lat i spędził na Les Corts 8 lat. W sezonie 1942/43 został pierwszy piłkarzem Blaugrany, który zdobył Trofeo Pichichi dzięki strzeleniu aż 32 goli(ten klubowy rekord w jednym sezonie La Liga pobił dopiero Ronaldo w 1997 r.). Martin uzbierał aż 188 goli we wszystkich 167 meczach w bordowo-granatowych barwach. Jego kariera została zahamowana przez kontuzje więzadła w kolanie. Próbował odbudować forme w Gimnastic Tarragona, lecz ostatecznie zakończył karierę już w wieku 30 lat.


10

Czy wiecie że....

8 września 1888 r, wystartowały rozgrywki angielskiej Football League a więc najstarszej ligi na świecie. Wiliam McGregor, jeden z członków zarządu klubu Aston Villa, zaczął namawiać działaczy największych klubów, by utworzyć zawodową ligę piłkarską. 17 czerwca 1888 roku w hotelu Royal w Manchesterze spotkali się przedstawiciele 12 klubów: Accrington, Bluckburn Rovers, Bolton Wanderers, Burnley, Derby County, Everton, Notts County, Preston North End, Stoke City, West Bromwich Albion, Wolverhampton Wanderers i właśnie Aston Villa. To właśnie one utworzyły najstarszą ligę piłkarską na świecie, a McGregorowi powierzono funkcję jej prezesa. Wiliam sprzeciwiał nazwaniu jej ligą angielską, gdyż miał nadzieję, że wkrótce przyłączą się do niej kluby szkockie. Pomylił się, lecz wymyślona przez niego liga ruszyła już we wrześniu 1888, i to za poparciem The FA. Dniem rozgrywek ligowych (przez 84 lata!) była wyłącznie sobota. Faworytami pierwszego sezonu ligowego byli zdobywcy Pucharu Anglii z 1888 (West Browmich) oraz z 1887 (Aston Villa), w składzie których grały dwie ówczas największe gwiazdy na Wyspach: Billy Basset, najlepszy wtedy skrzydłowy w Królestwie, oraz Archie Hunter, legendarny napastnik Aston Villa rodem ze Szkocji. Tymczasem pierwszą ligową bramkę strzelił Jack Gordon z Preston North End, a jego zespół przez wszystkie 22 mecze sezonu nie znalazł pogromcy. Najjaśniejszym punktem drużyny był center napadu Johnny Goodall (ur. 1863), 14-krotny reprezentant Anglii, jej kapitan w latach 1891-95, uważany do dziś za pierwszą wielką gwiazdę The Football League. W tym pionierskim sezonie 1888/89 zdobył z klubem Mistrzostwo Anglii, ponadto Puchar Anglii, a sam z 21 bramkami został królem strzelców! W kolejnym sezonie Preston udaje się obronić tytuł, ale Goodall żegna się z zespołem i przechodzi do Derby County, gdzie zostaje jego kapitanem.

4

Kalendarium:



8 września 2011 r. otwarto FC Barcelona Escola Varsovia. Blaugrana posiada filialne szkółki piłkarskie rozrzucone po całym świecie. Najlepsi młodzi piłkarze są zapraszani do La Masii. Pierwszą tego typu szkółke w Europie otwarto w Warszawie. Inicjatorem powstania akademii Barçy był Wiesław Wilczyński, ówczesny dyrektor Biura Sportu Miasta Stołecznego Warszawa a w przeszłości między innymi prezes klubu żużlowego Polonii Piła. FC Barcelona zaprosiła na pierwsze testy chłopaków w wieku 6-12 lat a stolica przygotowała kilka boisku w różnych miejscach miasta, na których docelowo trenować miało tysiąc dzieci.


3

Prezydenci FCB:



7 września 1931 r. urodził się Josep Lluis Nuñez. Był on 35 w historii prezydentem FC Barcelony i rekordzistą pod względem długości piastowania tej funkcji. Sprawował ją od 1 lipca 1975 aż do 2000 r. Za jego prezydentury sekcja piłkarska zdobyła 27 trofeów a pozostałe sekcje profesjonalne łącznie 113 trofeów. Nuñez zwiększył budżet klubu z 816 milionów do 17,5 miliarda peset a liczba socios wzrosła z 77 905 do 104 500. Duma Katalonii zanotowała wielki skok ekonomiczny nie przypadkowo, gdyż Nuñez był znakomitym biznesmenem i dorobił się fortuny na prowadzeniu wraz z żoną firmy budowlanej Nuñez y Navarro. Wrodzone skąpstwo stało się też często powodem krytyki Nuñeza, który uparcie nie godził się na podwyższenie pensji największym gwiazdom, przez co klub opuścili tacy zawodnicy jak Maradona, Schuster, Stoiczkow czy też Ronaldo. Pod tym względem to osobiście najbardziej mnie boli odejście Ronaldo, mimo iż wtedy nie byłem jeszcze na dobre i złe z Dumą Katalonii. Gdyby nie odszedł to kto wie...

9

(Nie)zapomniane legendy futbolu:

6 września 1913 r. w Rio de Janeiro urodził się Leonidas da Silva, legendarny brazylijski napastnik, zdobywca 3 miejsca na Mistrzostwach Świata w 1938 r. i król strzelców tychże mistrzostw. Kariera Leonidasa owiana jest kilkoma legendarnymi opowieściami. Jedna z nich mówi o tym, że w pierwszym meczu mistrzostw świata w 1938 roku z Polską grał na boso i został bohaterem - strzelił trzy gole, z czego dwa w dogrywce. Według innej to właśnie on jako pierwszy zaczął strzelać przewrotką. Podobno sędziowie widząc jego niebywałe uderzenia, niekiedy odgwizdywali przewinienie, bo nie wiedzieli, czy przepisy na to pozwalają. Ze względu na jego wielką sprawność fizyczną nazywano go „człowiekiem z gumy". Leonidas Da Silva urodził się 6 września 1913 roku w Rio de Janeiro. Wychowywał się w dzielnicy Sao Cristovao i, jak większość jego kolegów, od najmłodszych lat biegał na bosaka za skórzaną piłką, co nie podobało się jego rodzicom, którzy woleli, aby syn postawił na wykształcenie. Ten jednak na przekór uciekał z lekcji, by grać. W wieku 14 lat zrezygnował ze szkoły i w pełni poświęcił się futbolowi. Już dwa lata później podpisał kontrakt z lokalną drużyną z Sao Cristovao. Na początku kariery wystawiany był na środku ataku i wyróżniał się na tej pozycji niższym wzrostem od pozostałych napastników. Charakteryzowała go za to niezwykła szybkość, zwinność, technika oraz doskonały drybling. Na krajowych boiskach zasłynął w Bonsucesso, kiedy wyszedł mu strzał z przewrotki. Był pierwszym zawodnikiem w historii, który uderzył w ten ekwilibrystyczny sposób. Później wielu zawodników - z różnym skutkiem - próbowało go naśladować. W tamtym czasie bardzo zacięta, mająca podtekst nie tylko sportowy, była rywalizacja między dwoma miastami - Rio de Janeiro i Sao Paulo. Do historii przeszedł mecz z 1931 roku, gdy w São Paulo grał jeszcze pierwszy wielki brazylijski piłkarz Arthur Friedenreich.

Dwie legendy stanęły naprzeciwko siebie - jedna dopiero rozkwitająca, druga schodząca ze sceny. Leonidas strzelił wówczas dwa gole i zapewnił wygraną swojej drużynie. Po meczu mający niemieckie korzenie Friedenreich podszedł do młodszego kolegi i serdecznie mu pogratulował. Była to symboliczna zmiana warty. Dobra postawa w kolejnych spotkaniach zaowocowała powołaniami do reprezentacji. W corocznym turnieju Rio Branco, w 1933 roku w meczu z Urugwajem (2:1) zdobył obydwa gole, co zwróciło to uwagę miejscowego Peñarolu, który zaproponował Brazylijczykowi kontrakt. Ten nie wahał się długo i parafował kontrakt. Po dobrym sezonie ( 28 goli w 25 meczach) spędzonym w zespole z Montevideo, wrócił Brazylii. Zasilił skład Vasco da Gama, z którym wygrał ligę w stanie Rio. W 1934 roku pojechał z reprezentacją do Włoch na drugie mistrzostwa świata, ale wtedy to nie była ta Brazylia, o której mamy wyobrażenie dzisiaj. Wówczas w kraju kawy panował rasizm, ale Murzyni i Latynosi, z racji większych umiejętności nad Białymi, powoli wchodzili do zespołu. Jednym z nich był właśnie Leonidas, który na mundialu zdobył honorową bramkę w przegranym meczu z Hiszpanią (1:3). Dla Brazylii turniej był zupełnie nieudany, ale po powrocie do kraju Leonidas stał się prawdziwą gwiazdą. Był uwielbiany przez kibiców, którzy nadali mu przydomek „Czarny diament". Po mistrzostwach przeniósł się również do Botafogo, z którym zdobył drugi tytuł Rio. W tym zespole spędził dwa lata, po których został kupiony przez Flamengo, stając się jednocześnie pierwszym ciemnoskórym piłkarzem w historii klubu. W międzyczasie regularnie występował w reprezentacji Brazylii, z którą pojechał na mistrzostwa świata do Francji. To właśnie dzięki turniejowi w 1938 roku Leonidas przeszedł do historii. W pierwszym meczu Brazylijczycy trafili na Polskę. W pierwszej połowie dominowali i na przerwę schodzili przy stanie 3:1 (jedną z bramek zdobył bohater artykułu). W drugiej części w polskim zespole pierwsze skrzypce grał Ernest Wilimowski, który popisał się hat-trickiem. Brazylia też strzeliła gola i o wyniku meczu decydowała dogrywka. W niej na boisku dominowali dwaj główni aktorzy - Wilimowski i Leonidas. Pierwszy zdobył jedną bramkę, a drugi dwie, co zadecydowało o zwycięstwie Canarinhos. Ze spotkaniem z biało-czerwonymi wiąże się jeszcze jedna legenda. Otóż w trakcie meczu Leonidas zmieniał obuwie, a późniejsze przekazy mówiły, że wielki Brazylijczyk grał w tym spotkaniu na bosaka. Historia chwytliwa, ale kompletnie zmyślona. Gry bez butów już wtedy zabraniały przepisy.

W ćwierćfinale Leonidas również trafił do siatki, ale po regulaminowym czasie i dogrywce dało to tylko remis z Czechosłowacją. Ówczesny regulamin nie przewidywał rzutów karnych, dlatego mecz został powtórzony. W nim Brazylia przegrywała po pierwszej połowie 0:1, ale po przerwie strzeliła dwa gole - autorstwa Leonidasa i Roberto. W półfinale Leonidas nie mógł zagrać z powodu kontuzji i od razu odbiło się to na grze zespołu. Canarinhos przegrali z późniejszymi triumfatorami Włochami 1:2 a bramkę stracili w ostatniej minucie meczu (strzelił ją słynny Giuseppe Meazza). W finale pocieszenia ze Szwecją „Czarny diament" wrócił do składu. Efekt? Dwa strzelone gole, zwycięstwo 4:2, wywalczenie trzeciego miejsca w mistrzostwach i wygranie klasyfikacji strzelców mundialu. Dla Brazylii był to spory sukces. Wtedy piłkarzy z kraju kawy cechowała inna gra, niż ta, którą kilkanaście lat później pokochał cały świat. Grali przede wszystkim bardzo brutalnie a taktycznie odstawali od zespołów z Europy. Mieli też jednego piłkarza, który decydował o obliczu zespołu. I to ich wyróżniało. Być może Leonidas pokazałby jeszcze więcej na mundialach, ale przeszkodziła mu w tym II wojna światowa. W 1942 roku miałby 29 lat a więc byłby w kwiecie piłkarskiego wieku. Cztery lata później także był w niezłej formie. Można więc śmiało założyć tezę, że w międzynarodowym futbolu osiągnąłby jeszcze więcej. W sumie w kadrze strzelił 37 goli w 37 meczach. Po MŚ we Francji wciąż znakomicie spisywał się na brazylijskich boiskach. W Flamengo grał do 1942 roku, a w barwach zespołu strzelił aż 153 gole w 149 meczach! W tym czasie postanowił zmienić otoczenie - wyprowadził się z Rio de Janeiro i przeszedł do FC São Paulo. Kibice jednego i drugiego zespołu nie byli zadowoleni z tej przeprowadzki, ale sympatycy jego nowej drużyny szybko się do niego przekonali. W trakcie siedmioletniego pobytu w klubie-Sao Paulo pięć razy sięgało po wygraną w lidze ogólnokrajowej. Ostatni mecz w reprezentacji zagrał na Copa America 1946, w zremisowanym meczu z Urugwajem (1:1). Buty na kołku zawiesił w 1950 roku, kiedy Brazylijczycy byli gospodarzami mistrzostw świata. Po zakończeniu kariery próbował sił jako trener, później jako kierownik drużyny, ale nie sprawdzał się w tym. Więcej radości przynosiło mu komentowanie meczów w radiu. Prowadził też sklep meblowy w Sao Paulo i miał agencję detektywistyczną. Jego życie zmieniło się na początku lat 60, kiedy wykryto u niego chorobę Alzheimera. Do końca życia był pod stałą opieką lekarzy. Dożył późnej starości. Zmarł 24 stycznia 2004 roku w wieku 90 lat.




0

@Avada Kedavra Zgadza się w 1948 się urodził. Nie wiem skąd wytrzasnałem ten 1931? Przepraszam za pomyłke!

3

Feliz cumpleaños panie Pedro!



6 września 1931 r. urodził się Pedro Maria Artola Urrutia, były bramkarz FC Barcelony w latach 1975-84. Jest wychowankiem Realu Sociedad, lecz w barwach baskijskiego klubu przez 5 sezonów zagrał w La Liga tylko 30 razy gdyż pozycję pierwszego bramkarza zajmował Urruti. Artola zdecydował się na transfer do Barcelony i w 1977 r. wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, którego nie oddał przez następne 5 lat. W końcu z pierwszej jedenastki Blaugrany wygryzł go… Urruti.


1

Pamiętamy:

49 lat temu reprezentacja Polski pokonała ZSRR 2:1 na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium. Gole zdobyli: Deyna i Szołtysik dla Polski oraz Błochin dla ZSRR. Mecz z ZSRR, decydujący od awansie do wielkiego finału igrzysk olimpijskich odbył się w cieniu tragedii. W wiosce olimpijskiej doszło do zamachu terrorystycznego, który pod znakiem zapytania postawił kontynuowanie zawodów sportowych na wszystkich arenach. Jakby tego było mało, Andrzej Jarosik odmówił wejścia na boisko w końcówce spotkania. Mimo niesprzyjających okoliczności i zupełnie nieudanej pierwszej połowy biało-czerwoni potrafili jednak pokonać ,,Sborną"!

7

Kultywowanie wartości klubowych:



5 września 1953 r. zmarł Szkot George Pattullo. Był pierwszym, zapomnianym już dzisiaj superstrzelcem FC Barcelony. Do składu trafił podobno przypadkiem. Podczas treningowej gierki Barçy z drugą drużyną brakowało zawodników i zaproponowano mu grę. Strzelił gola już w oficjalnym debiucie i w sumie w 23 meczach zdobył niesamowitą liczbę 43 goli. W maju 1911 r. po zaledwie jednym sezonie postanowił wrócić do Szkocji. Rok później działacze Blaugrany próbowali namówić go do powrotu na półfinał Pucharu Pirenejów. Po kilku dniach bez odpowiedzi przyszła do klubu wiadomość z Londynu z krótką odpowiedzią: ,,Będę w piątek”. Okazało się później że piłkarz bał się iż telegram przejmie pracownik poczty Green, były zawodnik… Espanyolu. Pattullo strzelił oczywiście w finale 2 gole i wywalczył decydującego karnego na 3:2 w dogrywce. Co ciekawe Szkot sam zapłacił za hotel bo stwierdził że na zawsze zostanie amatorem. W 1928 r. wrócił ponownie do stolicy Katalonii i symbolicznie rozpoczął mecz z Oviedo. Publiczność zgotowała mu owacje, pamiętając jego dokonania sprzed lat.



Panie i Panowie 5 września 1973 r. zadebiutował w barwach Blaugrany wielki człowiek i wielki sportowiec a mianowicie Śp. Johannes Hendrikus Cruijff. Miało to miejsce w towarzyskim meczu z Cercle Brugge, w którym to FC Barcelona zwyciężyła 6:0 a hattrickiem w tym meczu popisał się nie kto inny jak ,,Boski” Johan.



5 września 1989 r. odbył się pożegnalny mecz jednej z legend Dumy Katalonii a mianowicie Migueliego Bernardo Bianquettiego. Ten urodzony w 1951 r. wychowanek FC Cadiz trafił na Camp Nou w 1973 r. i choć w swoim pierwszym sezonie w barwach Blaugrany rozegrał zaledwie jedno spotkanie, pozostał w klubie przez 15 lat i wystąpił w aż 549 meczach, w tym 391 razy w La Liga, co stanowiło przez lata klubowe rekordy pobite dopiero przez Xaviego. W ramach benefisu popularnego ,,Tarzana” FC Barcelona zagrała z reprezentacją Bułgarii. W składzie Dumy Katalonii wystąpili trenerzy- Cruijff i Rexach a Johan strzelił nawet gola. Jedynego gola dla Bułgarów strzelił Stoiczkow, który dopiero rok później trafił do składu Barçy. ,,Nie ma takich pieniędzy na które zamieniłbym miłość tej publiki”- stwierdził wzruszony Migueli.



5 września 1993 r. Romario da Souza Faria dokonał iście spektakularnego wyczynu. Otóż w swoim debiucie w La Liga w barwach FC Barcelony strzela hattricka na Camp Nou przeciwko Realowi Sociedad. Jako jedyny w tym meczu zdobywa gole w 15, 65 oraz 88 minucie meczu.


2

Dajesz Iga! Dajesz kochaniutka nasza dumo tenisa

0

Kalendarium FCB:



4 września 1982 r. Diego Armando Maradona strzela swojego debiutanckiego gola w La Liga w barwach Blaugrany. Ma to miejsce na Estadio Luis Casanova w przegranym meczu z Valencią 2:1. Pierwszego gola w tym meczu w 20 minucie strzelił właśnie Maradona.



4 września 1984 r. Stowarzyszenie Futbolistów Hiszpańskich zbojkotowało rozgrywki Primera Division. Domagało się ono większych praw do podejmowania decyzji dotyczących kształtu ligi hiszpańskiej. Wobec braku porozumienia w kolejny weekend ligowy kluby w większości postanawiają wystawić zespoły amatorskie bądź juniorskie. Barça uważała iż obcokrajowcy tacy jak Schuster czy Archibald powinni zagrać z uwagi na to iż nie należą do żadnej ze stron konfliktu. Trener Venables zdecydował jednak że nie wystawi ich aby nie zaognić sytuacji. W efekcie juniorska drużyna FC Barcelony pokonała Real Saragosse 4:0. Z zawodników, którzy występowali w tym meczu największą karierę zrobił Luis Milla, gracz ,,Dream Teamu” Cruijffa i Realu Madryt. Dla większości graczy był to jednak jedyny mecz w pierwszej drużynie Blaugrany.


4

Wspomnień czar:



3 września 1959 r. FC Barcelona zadebiutowała w Pucharze Europy Mistrzów Klubowych. Miało to miejsce w Sofii w wyjazdowym meczu z tamtejszym CSKA zakończonym wynikiem 2:2. ,,Sprawiedliwy wynik”- donosiło Mundo Deportivo. Gole dla gości zdobyli Segarra oraz Eulogio Martinez. Przy stanie 1:0 dla Bułgarów Luis Suarez zmarnował rzut karny(trafił w słupek). Gracze CSKA byli niezadowoleni z wyniku ponieważ obawiali się rewanżu na Camp Nou. Słusznie ponieważ Blaugrana wygrała ten rewanż 6:2 i awansowała do następnej rundy.



Również 3 września, lecz 2003 r. Ronaldo de Asis Moreira, zwany Ronaldinho strzela swojego debiutanckiego gola w La Liga w 58 minucie meczu rozgrywanego na Camp Nou z FC Sevilla i zakończonego rezultatem 1:1. Niezwykłej urody gol padł w niecodziennych okolicznościach. Spotkanie przeciwko FC Sevilli rozpoczęło się… 5 minut po północy. Wszystko dlatego iż w dniu meczu(środa) rozpoczynały się zgrupowania reprezentacji narodowych i rywale z Andaluzji nie zgodzili się na przełożenie meczu na wtorek. Istniało poważne ryzyko że w meczu nie zagrają tacy piłkarze jak Ronaldinho, Rustu, Kluivert, Cocu, Overmars, Reiziger i Van Bronchorst. Działacze Barçy mieli jednak pełną dowolność w wyborze godziny spotkania dlatego zaplanowali je na godzine… 0:05 w nocy z wtorku na środe. Mimo tak późnej pory na Camp Nou zjawiło się aż 80 tys. widzów, lecz Blaugrana tylko zremisowała 1:1. Warto było jednak przyjść tej nocy na stadion dla gola Ronaldinho. Popularny ,,Gaucho” otrzymał długie podanie od… Valdesa, przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, minął dwóch rywali i huknął pod poprzeczke ze sporej odległości.


8

,,Odeszli- Messi do PSG za darmo". Boże jakiż to ma gorzki wydźwięk...
Jakżesz ciężko się z tym pogodzić, to niemal jak zdrada najbliższej ci osoby...

8

Debiuty:



2 września 1973 r. w przegranym meczu ligowym z Elche zadebiutował w barwach FC Barcelony Hugo Sotil(pełne 90 minut). Barça na początku była zainteresowana jego rodakiem Teofilo Cubillasem ale w końcu postawiła na Sotila i na początkowo był to strzał w dziesiątke. W pierwszym sezonie Sotil wraz z Cruyffem walnie przyczynił się do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. Był drugim po Holendrze ulubionym piłkarzem wśród cules. W 1974 r. pozyskano Neeskensa i Peruwiańczyk musiał przyjąć obywatelstwo hiszpańskie. Niestety cała procedura przeciągała się przez interwencje władz reżimu i Sotil praktycznie cały rok nie mógł grać w meczach oficjalnych. Peruwiańczyk grał w efektownym stylu jak Ronaldinho ale miał podobną wade, otóż lubił się dobrze zabawić w klubach nocnych. W 1975 r. dostał wreszcie paszport hiszpański, lec problemy poza boiskowe sprawiały iż stracił błysk w grze. Nawet powrót na ławke Rinusa Michelsa nie pozwolił mu odzyskać formy. W 1977 r. wyjechał na spotkanie eliminacyjne mistrzostw Świata i już nie powrócił do Katalonii. Obecnie mieszka w Peru i walczy z chorobą alkoholową a Barça nawet wspierała go ekonomicznie



2 września 1998 r. Patrick Kluivert debiutuje w barwach Blaugrany towarzyskim meczem z FC Palamos wygranym przez Barçe 2:0. W swoim debiucie strzela nawet jednego z dwóch goli. Natomiast debiutanckiego gola w meczu o punkty Patrick strzela w… El Clasico, nieco ponad 2 tygodnie później, o czym nie omieszkam wspomnieć.


3

Pamięć o legendach nie przemija:

1 września 1900 r. w Redondela urodził się Jose Pedro Cea, legendarny urugwajski napastnik, Mistrz Świata z 1930 r. , 2-krotny mistrz Olimpijski z 1924 i 1928(co wówczas uznawane było za mistrzostwo świata) oraz zdobywca Copa America 1923. Jose Pedro Cea był jedną z gwiazd wielkiego zespołu Urugwaju, która zdominowała międzynarodowy futbol w okresie międzywojennym. Odgrywał on ważną rolę w sukcesach reprezentacji Urugwaju zarówno na Igrzyskach Olimpijskich jak i pierwszych Mistrzostwach Świata w 1930 r. Po latach gry w reprezentacji również odnosił sukcesy jako selekcjoner. Nosił przydomek ,,Empatador Olimpico" z racji strzelania goli, które przesądzały o wynikach meczu jednak to nie do końca była prawda i ten przydomek jest nieco na wyrost. Karierę seniorską Cea rozpoczął w 1922 roku w Montevideo w klubie CA Lito. Od razu dał się poznać jako nietuzinkowy zawodnik, który świetnie panuje nad piłką i posiada bardzo dobry drybling mylący całkowicie przeciwnika. Pod koniec drugiego sezonu spędzonego w Lito, Jose został powołany do drużyny narodowej po raz pierwszy na mistrzostwa Ameryki Południowej, których Urugwaj był gospodarzem. Właśnie w Copa America w 1923r. Cea zadebiutował w reprezentacji meczem przeciwko Paragwajowi . Wprawdzie w debiucie nie udało mu się wpisać na listę strzelców ale już w następnym meczu z Brazylią strzelił gola na 2-1 przesądzającego o zwycięstwie. W finale tego turnieju Urugwaj pokonał Argentynę 2-0 zdobywając po raz czwarty Puchar Ameryki do którego walnie przyczynił się również debiutant Jose Pedro Cea. W następnym roku Cea udał się do Paryża z drużyną narodowej na Igrzyska Olimpijskie, najważniejszy wówczas międzynarodowy turniej na świecie. W swoim pierwszym meczu na Igrzyskach w Paryżu Jose strzelił 2 gole w wygranym spotkaniu z Jugosławią aż 7-0! Natomiast w półfinale przeciwko Holandii Cea zdobył ważną bo wyrównującą bramkę na 1-1 a zwycięskiego gola zdobył Scarone. Finał ze Szwajcarią był już w sumie formalnością, w którym Urugwaj pokonał Helwetów 3-0, w którym Jose strzelił gola na 2-0.


Jeszcze w tym samym roku Mistrzowie Olimpijscy przystąpili do Copa America naturalnie z Jose Pedro Ceą, który wprawdzie strzelił tylko jednego gola w turnieju przeciwko Paragwajowi ale mógł cieszyć się z kolegami ze swojego drugiego tytułu. W 1928 r. Cea opuścił Lito i przeniósł się do Bella Vista, gdzie spędził tylko jeden sezon. Podczas tego sezonu Urugwaj zawitał do Amsterdamu by obronić tytuł mistrza olimpijskiego z przed 4 lat. Tam Cea po raz kolejny był istotną częścią drużyny. Mimo iż Cea zdobył tylko jednego gola w półfinale z Włochami to on i jego Urugwaj zostali drugi raz z rzędu Mistrzami Olimpijskimi! W 1929 r. Jose przechodzi do Nacional by grać w jednym z najlepszych klubów w Urugwaju, gdzie ostatecznie pozostanie do końca swojej kariery. Pod koniec swojego pierwszego sezonu w Nacional, został ponownie wybrany do reprezentowania swojego kraju w mistrzostwach Ameryki Południowej, ale tym razem turniej w Argentynie zakończył się porażką. Cea zagrał tylko w dwóch meczach nie strzelając żadnego gola. Po niepowodzeniu w Copa America Jose Pedro całą swoją uwagę skoncentrował na pierwszych Mistrzostwach Świata rozgrywanych we własnej ojczyźnie. Nasz bohater został najlepszym strzelcem w ekipie Urugwaju(5 goli) i walnie przyczynił się do zdobycia pierwszego historycznego Mistrzostwa Świata. Już w drugim meczu przeciwko Rumunom wpisał się na listę strzelców ale prawdziwy snajperski popis dał w spotkaniu z Jugosławią zdobywając hat-tricka! Natomiast w finale z groźną Argentyną wyrównał stan meczu na 2-2, gdzie w efekcie Urugwaj zwyciężył 4-2! Ostatnie spotkanie w reprezentacji Cea rozegrał 4 grudnia 1932 w przegranym meczu z Brazylią 2-1. W sumie w 27 meczach dla swojego kraju zdobył 13 goli z czego 10! na Igrzyskach Olimpijskich i Mistrzostwach Świata. Na poziomie klubowym Jose nie odnosił wiele sukcesów zwłaszcza że nie było wówczas rozgrywek typu Copa Libertadores. Rok po wprowadzeniu zawodowego futbolu w Urugwaju Nacional z Jose Ceą zdobył dwa razy pod rząd mistrzostwo kraju a sam Cea zakończył w wielkim stylu karierę w 1935r. Sześć lat później w 1941 roku powrócił do drużyny narodowej jako trener i dwukrotnie poprowadził swój kraj w Copa America. W 1941roku zostali wicemistrzami a w 1942 tryumfowali po raz ósmy w historii pokonując w finale odwieczną Argentynę. Po tym sukcesie Cea zrezygnował z funkcji selekcjonera i zaczął pracować jako dziennikarz. Jose pozostanie w pamięci kibiców zwłaszcza urugwajskich jako jeden z lepszych napastników świata i jeden z najlepszych w Urugwaju.



Ponadto 1 września 1962 r. w Amsterdamie urodził się Ruud Gullit, holenderski pomocnik, Mistrz Europy z 1988 r., 2-krotny zdobywca Pucharu Mistrzów(AC Milan) - 1989, 1990, 2-krotny zdobywca Superpucharu Europy(AC Milan) -1989, 1990, 2-krotny zdobywca Pucharu Interkontynentalnego(AC Milan) - 1989, 1990 oraz Zdobywca Złotej Piłki France Football–1987. Karierę rozpoczynał w wieku ośmiu lat w juniorach Meerboys Amsterdam. Tam w 1978 roku wypatrzył go Barry Hughes i zaproponował przejście do Haarlemu. Atletycznie, ale zarazem proporcjonalnie zbudowany Gullit był znakomitym kandydatem do gry na pozycji ostatniego obrońcy i tam ustawiali go trenerzy Haarlemu. W wieku 19 lat dostąpił zaszczytu debiutu w kadrze narodowej Holandii. Rok póĽniej zgłosił się po niego Feyenoord Rotterdam. Aby wykupić Gullita działacze Feyenoordu musieli pożyczyć pieniądze od miejscowego biznesmena. Ruud szybko udowodnił, że nie były to pieniądze wyrzucone w błoto i w 1984 roku pomógł Feyenoordowi wywalczyć tytuł mistrzowski i Puchar Holandii. W nowym klubie został przesunięty najpierw do drugiej linii, a potem na prawe skrzydło ataku. Doskonale strzelał zarówno prawą, jak i lewą nogą, jego walorem były też uderzenia głową. Słynął z niekonwencjonalnych i różnorodnych zagrań, a także z dynamicznych rajdów. To skłoniło działaczy PSV aby wyłożyli 400 tysięcy funtów i sprowadzili Gullita do Eindhoven. Dwa sezony w PSV tylko potwierdziły wielką klasę Ruuda. W 68 meczach strzelił 46 goli i doprowadził swój zespół do dwóch kolejnych tytułów Mistrza Holandii. Taki talent nie mógł ujść uwadze wielkich klubów i w rezultacie za 6.5 mln funtów Gullit przeniósł się do Milanu. W Mediolanie spędził najlepsze lata swojej kariery. Zdobył dwa Puchary Mistrzów, dwa Superpuchary Europy, dwa Puchary Interkontynentalne, oraz trzy Mistrzostwa Włoch. W międzyczasie z reprezentacją Holandii sięgnął po Mistrzostwo Europy po pokonaniu ZSRR. Sukces Ruud ten okrasił bramką w meczu finałowym. W barwach Rossonerich utworzył wraz z Van Bastenem i Rijkaardem słynne holenderskie trio, porównywane często z legendarnym szwedzkim tercetem Gre-No-Li. Mimo tak wielkich sukcesów Gullit sporo się też wycierpiał. Prześladowały go kontuzje. W sezonie 1988/89 doznał groźnego urazu kolana. Zdążył zaleczyć go na finał Pucharu Europy ze Steauą, w którym strzelił 2 gole. Jednak okazało się, że pospieszył się z powrotem na boisko. Kontuzja się odnowiła i Gullit stracił prawie cały kolejny sezon. Po raz kolejny jednak udało mu się wrócić na finał Pucharu Europy i wraz z kolegami dane mu było cieszyć się z pokonania Benfiki. Kontuzje nie opuszczały Holendra. Problemem była również zasada mówiąca, że w meczu Serie A może przebywać na boisku tylko trzech obcokrajowców w barwach jednej drużyny. Ruud czasem musiał nawet oglądać mecze z trybun. Po zdobyciu scudetto w 1992, Gullit ogłosił rozbrat z reprezentacją Holandii. Wkrótce zmienił jednak decyzję. Kolejny rok przyniósł podobny scenariusz. Milan wygrał scudetto, a Gullit, po konflikcie z Dickiem Advocaatem, ponownie rozstał się z reprezentacją narodową. Ambitnemu Holendrowi przestało odpowiadać częste siedzenie na ławce czy na trybunach (znów zasada trzech obcokrajowców) i postanowił opuścić Milan. Do tego doszedł również konflikt z innymi graczami - głównie z Baresim i Massaro. Przeniósł się do Sampdorii, gdzie trener dał mu wolną rękę na boisku. Efekt był piorunujący: Gullit strzelił 16 goli (najwięcej w jednym sezonie we Włoszech) i poprowadził swych kolegów po Puchar Włoch. Po raz trzeci wrócił do reprezentacji Holandii, ale na 3 tygodnie przed Mistrzostwami Świata posprzeczał się z Advocaatem o taktykę i odszedł na dobre. Rok 1995 przyniósł jego powrót do Milanu. Jednak po 8 meczach, 3 golach i kilku kłótniach w szatni wrócił do Sampdorii. Po sezonie zgłosiła się po niego Chelsea. Skuszony wizją nocnego życia w Londynie przeniósł się na Wyspy. W Chelsea szybko zyskał szacunek i zaufanie, a kiedy Glenn Hoddle odszedł by poprowadzić kadrę Anglii, Gullit został grającym trenerem. W nowym wcieleniu Gullit odniósł olbrzymi sukces. 17 maja 1997 roku, jako pierwszy menadżer spoza Wysp Brytyjskich zdobył ze swoimi podopiecznymi Puchar Anglii. Ruud w finale nie zagrał; ubrany w elegancki garnitur z dumą odebrał po zwycięstwie gratulacje. Na życzenie Gullita do Chelsea sprowadzono włoskiego napastnika Gianlucę Vialliego. Kilka miesięcy później ten piłkarz wygryzł Gullita z roli menadżera. Ruud przeniósł się do Newcastle, ale słaba postawa zespołu i przede wszystkim konflikt z największą gwiazdą "Srok" Alanem Shearerem doprowadziły do pożegnania z tą drużyną. Gullit długo odpoczywał od piłki, aż wreszcie w 2003 roku otrzymał posadę opiekuna jednej z młodzieżowych reprezentacji Holandii. Nie zagrzał tam jednak długo miejsca, bo ciekawą ofertę pracy przedstawił mu Feyenoord. W Rotterdamie jednak Ruud trofeów nie zdobył i po nieudanym sezonie zakończył współpracę z Holendrami. Ruud Gullit był niezaprzeczalnie jednym z najwybitniejszych piłkarzy świata końca lat osiemdziesiątych. Miał wszystko co musi mieć piłkarz kompletny: szybkość, siłę, wizję gry i olśniewającą technikę. Zachwycał swą grą niezależnie od pozycji na jakiej go ustawiano. Jednak najefektowniej grał, gdy trenerzy nie ograniczali go sztywnymi schematami. Jego słynne dredy były rozpoznawane na całym świecie, a peruki je imitujące rozchodziły się jak świeże bułeczki. Oprócz gry w piłkę nożną udzielał się również w akcjach przeciwko rasizmowi. Jego bronią stał się futbol, muzyka i akcje charytatywne. Uczestniczył w koncertach, podczas których grał na gitarze i śpiewał piosenki w swoim ukochanym stylu reggae. To, a także jego elokwencja, sprawiały, że był ulubieńcem prasy. Gdyby nie prześladujące go kontuzje kolan, konflikty z kolegami i trenerami, a także zamiłowanie do korzystania z uroków życia, Ruud Gullit mógłby być jeszcze doskonalszy. Jednak niezależnie od tego popularny "Czarny Tulipan" i tak zajął należne mu miejsce w panteonie sław światowego futbolu.

Pozostałe ciekawostki z historii nie tylko futbolu przedstawi wam niebawem: sprostowanie: @kubix05



2

Szczerze, to niespodziewałem się że Antoine Griezzman odejdzie choćby na wypożyczenie. Jednak jestem mile zaskoczony takim obrotem sprawy. Jego gra niemal po całym boisku, bardzo mnie drażniła, te kilka goli, które zdobył w ubiegłym sezonie właściwie nic nie dała. Zawodnik kupiony za wielkie miliony i z wysoką pensją nic konkretnego nie wnosi w gre Barcy a tym samym nie przekłada się to na końcowe sukcesy. Griezzman, jak i jego pozostali rodacy są jak piąte koło u wozu. Dobrze że chociaż jego udało się pozbyć....

3

Historia pisana Dumą Katalonii:



1 września 1966 r. odbył się pierwszy w historii finał o Puchar Gampera(Trofeu Joan Gamper). Do premierowej edycji turnieju sygnowanego nazwiskiem założyciela FC Barcelony zaproszono Anderlecht Bruksela, FC Nantes oraz 1 FC Köln. Barça w półfinale wygrała 2:1 z Belgami(gole zdobyli: Fuste i Zaldua), natomiast w finale pokonała zespół z Kolonii 3:1 po golach Fuste, Rife oraz Vidala. Drużyna 1 FC Köln jest jedyną poza gospodarzami, która wygrywała to trofeum więcej niż raz(dokonała tego w 1978 oraz 1981). Do roku 1996 w mini turnieju startowały 4 ekipy. Jednego dnia rozgrywano półfinały a kolejnego mecz o 3 miejsce oraz finał.



Ponadto dokładnie 40 lat temu(1 września 1981) odbył się pożegnalny mecz jednej z najbardziej lubianych legend Dumy Katalonii a mianowicie Carlesa Rexacha. W meczu tym FC Barcelona pokonała reprezentacje Argentyny 1:0 po golu Alana Simonsena. Wówczas w składzie gości wystąpił niespełna 21-letni Diego Maradona, o którym spekulowano iż niedługo może trafić do Blaugrany, co stało się rok później. Rexach zszedł z boiska w 17 minucie w asyście szpaleru utworzonego przez pozostałych piłkarzy.


2

Czy wiecie że……



31 sierpnia 1997 r. w swoim pierwszym meczu w La Liga w barwach FC Barcelony Rivaldo strzela 2 gole przeciwko Realowi Sociedad na Camp Nou i to w pierwszej kolejce. FC Barcelona wygrywa to spotkanie 3:0 a w końcowym rozrachunku tryumfuje w Primera Division, mając 9 punktów przewagi nad Athletic Bilbao.


2

@JimMorrisonFCB Żeby było jasne, to ten tekst nie jest mój, przytoczyłem go z książki :)

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?