FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
5
Legendy futbolu:
24 września 1954 r. w Capanne di Careggine urodził się Marco Tardelli, włoski pomocnik, Mistrz Świata-1982, Zdobywca Pucharu Mistrzów-1985(z Juventus Turyn), Zdobywca Pucharu UEFA-1977(z Juventus Turyn), Zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów-1984(z Juventus Turyn), Zdobywca Superpucharu Europy-1984(z Juventus Turyn) oraz 5-krotny Mistrz Włoch: 1977, 1978, 1981, 1982 i 1984 z Juventusem. Radość tego piłkarza po zdobyciu drugiej bramki dla reprezentacji Włoch w finałowym spotkaniu z RFN podczas mundialu w 1982 roku, jest jednym z najpiękniejszych obrazów w historii Mistrzostw Świata. Porównać go możemy chyba jedynie do łez króla futbolu - Pele, po triumfie z 1958 roku. Niesamowite szaleństwo doskonale ilustruje niezrównaną radość po strzeleniu bramki w najważniejszym meczu swojego życia... Marco Tardelli, bo o nim mowa, kilka sekund po pokonaniu Schumachera rzucił się w 20 metrowy rajd w kierunku ławki rezerwowych. Potrząsając głową a pięściami ocierając łzy, po kolejnych kilku sekundach utonął w ramionach kolegów. To był jego mecz życia. Marco był jedną z najjaśniej święcących nad Madrytem gwiazd tego czerwcowego wieczoru 1982 roku. Gol zdobyty przeciwko Niemcom był jednym z sześciu, jakie udało mu się zdobyć dla Squadra Azzurra.
Tardelli urodził się w Capanne di Careggine w Toskanii, niedaleko nieco bardziej znanej miejscowości Lucca. Przygodę z piłką rozpoczynał w 1972 roku w trzecioligowej drużynie Pisy. Dwa lata później grał już w Serie B, w zespole Como, skąd droga do Juventusu była już prosta. Po sezonie spędzonym na drugoligowych boiskach gdzie zaliczył 36 występów i 2 gole przeniósł się do Turynu. Jego kariera nabierała tempa... W Turynie zdobył niemal wszystko, co można było zdobyć. Na arenie międzynarodowej może poszczycić się triumfami w Pucharze UEFA, Pucharze Zdobywców Pucharów oraz Pucharze Mistrzów. Na krajowym podwórku wywalczył pięć tytułów mistrza kraju oraz dwa Puchary Włoch - wszystkie z drużyną Bianconerich. Dla wielu kibiców drugiego takiego piłkarza jak Tardelli nigdy nie było i już nie będzie. Reprezentacyjną karierę kończył we wrześniu 1985 roku przegranym meczem z Norwegią (1:2)
Był zawodnikiem kompletnym, odpowiedzią Włoch na grę holenderskiego pomocnika Johanna Neeskensa. Tardelli - w szczytowej formie, był jednym z najtwardszych zawodników Europy i zmorą dla przeciwnika. Nie ustępował nigdy, w każde spotkanie wkładał maksimum zaangażowania. Często jednak brał także udział w akcjach ofensywnych. Miał niesamowity talent do szybkiego kontratakowania przeciwnika.
W ten sposób zdobył zwycięską bramkę przeciwko Anglii na Mistrzostwach Europy w 1980 roku. Inne ważne trafienie Marco zaliczył trzy lata wcześniej, w finale Pucharu UEFA z 1977 roku. Juventus rozgrywał wówczas pierwsze spotkanie finałowe w Turynie. Przeciwnikiem Bianconerich był Atletic Bilbao. Dzięki trafieniu Tardelliego Juventini skromnie pokonali Hiszpanów 1:0. W rewanżu na stadionie w Bilbao "Stara Dama" uległa 1:2, jednak dzięki bramce zdobytej na wyjeździe wywalczyła puchar. Po zwycięskim finale kibice nadali mu przydomek "Schizzo". Marco Tardelli do reprezentacji Włoch dostał się w 1976 roku, niespełna dwa lata od momentu, kiedy występował jeszcze w Serie C1. Po klęsce na Mistrzostwach Świata w 1974 roku, na których Włosi nie wyszli nawet z grupy Enzo Bearzot szukał świeżej krwi. Podczas wizyty na Stadio Comunale w Turynie 21-letni Tardelli zrobił na selekcjonerze ogromne wrażenie. W kwietniu 1976 roku Bearzot dał mu szansę debiutu w meczu przeciwko Portugalii, rozgrywanym... na Stadio Comunale. Włosi wygrali 3:1 i od tamtego momentu "Schizzo" stał się jednym z ulubieńców trenera reprezentacji. W 1978 roku zabrał Marco na Mistrzostwa Świata do Argentyny, gdzie Włosi zajęli 4 miejsce. Po dobrym występie na mundialu spodziewano się, że na Euro 1980, które rozgrywane były właśnie we Włoszech, Azzurri powalczą o złoto. Mimo wszystko mistrzostwa zakończyły się rozczarowaniem. Włosi ponownie zajęli czwarte miejsce. Tardelli był jednak jednym z nielicznych piłkarzy, do których nie można było mieć pretensji po tym niepowodzeniu.
Przygodę z Juventusem "Schizzo" zakończył w 1985 roku po tragicznym finale Juventusu z Liverpoolem na Heyselstadion w Brukseli. Po 10 latach spędzonych w Turynie Tardelli przeniósł się do Interu Mediolan. Tam mimo bardzo dobrej gry nie był jednak w stanie nic poradzić na brak sukcesów mediolańskiego klubu. Po kolejnych dwóch latach przeniósł się do szwajcarskiego San Gallo, gdzie po jednym sezonie zawiesił buty na kołku. Wraz z Franco Baresim, Giuseppe Bergomim i Alessandro Del Piero, którzy także rozegrali w reprezentacji Włoch po 81 spotkań, Tardelli plasuje się na czwartej pozycji. Więcej występów mają jedynie Paolo Maldini, Dino Zoff i Giacinto Facchetti. Jego rozłąka z futbolem nie trwała jednak długo. W sezonie 1988-1989 rozpoczął przygodę trenerską z drużyną Coverciano. Niedługo potem został asystentem Cesare Maldiniego w młodzieżowej reprezentacji Włoch do lat 21. W połowie lat dziewięćdziesiątych Tardelli zaliczył dwie nieudane przygody z drużyną Como oraz Ceseny. Wcześniej trenował także reprezentacje Włoch do lat 16. Marco TardelliW 1998 roku "Schizzo" objął posadę pierwszego trenera Squadra Azzurra U-21. Trenował ją przez dwa lata. Wisienką na torcie jego współpracy z reprezentacją było wywalczenie przez Italię młodzieżowego Mistrzostwa Europy w 2000 roku. Po tym sukcesie Tardelli ponownie znalazł się w Interze, z którego zrezygnował po roku nieudanej współpracy. W 2006 roku po 21 latach powrócił do Turynu. W drużynie Bianconerich pełnił rolę konsultanta administracji. Marco Tardelli był częścią wielkiego Juventusu końca lat siedemdziesiątych i połowy osiemdziesiątych. Kibice pamiętają o nim do dziś, jak z resztą o każdej wielkiej postaci drużyny Trapattoniego. W 375 spotkaniach, jakie rozegrał w biało-czarnej koszulce strzelił 51 bramek. Ostatnią w kwietniu 1985 roku w zremisowanym spotkaniu z Ascoli.
5
Jak drzewo bez korzeni, człowiek bez przeszłości, tak FC Barcelona nie może istnieć bez historii:
24 września 1926 r. FC Barcelona rozegrała przeciwko Wiener Sport Club pierwszy w swojej historii mecz na naturalnej murawie Estadio Camp de Les Corts. Blaugrana pokonała Austriaków 4:2 a znakomity wówczas pomocnik Josep Sastre strzelił pierwszego gola na trawie. Wymóg naturalnej murawy narzuciła Hiszpańska Federacja piłkarska.
24 września 1950 r. na Camp de Les Corts, FC Barcelona rozgromiła Real Madryt 7:2 w 3 kolejce Primera Division. To było najwyższe, rekordowe zwycięstwo w historii El Clasico. Gole dla Barçy zdobyli: Nicolau(2), Cesar Rodriguez, Marcos Aurelio(2), Mariano Gonzalvo, oraz Basora. Co ciekawe, w tamtym sezonie Barça powtórzyła identyczny wynik w meczu 27 kolejki Primera Division z Malagą CD. Wówczas Dume Katalonii prowadził legendarny Ferdinand Daučik. Warto również wspomnieć iż w owym sezonie debiutował w barwach Blaugrany genialny Ladislao Kubala, jednak debiut o stawke przypadł dopiero pod koniec sezonu w wygranym meczu z FC Sevilla w Copa del Generalismo, które to rozgrywki Barça wygrała.
24 września 1957 r. zainaugurowano otwarcie Camp Nou. Uroczystości rozpoczęły się od mszy świętej i błogosławieństwa biskupa Barcelony. Na trybuny weszło ponad 90 tysięcy widzów, przed którymi odbył się przemarsz członków wszystkich sekcji FC Barcelony. Szukając przeciwnika na mecz otwarcia, wysłano zaproszenie do Polskiego PZPN, który zdecydował się wysłać do Katalonii reprezentację Polski, lecz została ona zgłoszona jako reprezentacja Warszawy. Barça chciała powiększyć range wydarzenia i poinformowała że przeciwnikiem Dumy Katalonii będzie… Legia Warszawa, wówczas znana w całej Europie. Taka informacja znajduje się do dziś w klubowym muzeum, choć kapitan Polaków Edmund Zientara wspominał: ,,Z Legii było nas wówczas, jak dobrze pamiętam tylko trzech: Brychczy, Woźniak i ja”. Blaugrana wygrała tamto spotkanie 4:2 a autorem premierowego gola na Camp Nou był znakomity paragwajski napastnik Eulogio Martinez.
0
@JohnnyBarca Bo wszyscy cules żyją w Hiszpanii...?
2
Szkoda że mecz z Cadizem FC nie jest rozgrywany o północy lub 1:00, wówczas to ,,z całą pewnością wyspałbym się porządnie i wstał do pracy będąc trzeźwo myślący w w tej pracy!". Rozgrywanie meczów w środku tygodnia o tej porze to jest brak szacunku dla kibiców, jak również i dla mnie...
5
,,Mecz dla/bez trenera". A co to wogóle ma znaczyć do jasnej cholery?
Bo Julia......
3
Feliz cumpleaños panie Asensi!
23 września 1949 r. urodził się Juan Manuel Asensi. Ten ofensywny pomocnik trafił do FC Barcelony w 1970 r. z Elche za rekordową wówczas sume 80 milionów peset. Na Camp Nou spędził aż 10 lat, cały czas będąc podstawowym zawodnikiem. W 1980 r. niespodziewanie odszedł w trakcie sezonu do meksykańskiego Puebla FC, który zaproponował mu świetne warunki finansowe. W 1984 r. wraz z Torresem, Rexachiem i Rife założył szkółke piłkarską TARR.
Ponadto 23 września 1982 r. otwarto Mini Estadi. Stadion o pojemności nieco ponad 15 tysięcy widzów przez lata był obiektem treningowym pierwszej drużyny a także domowym obiektem Barçy B. Rozgrywano na nim również mecze futbolu amerykańskiego. Podczas finału Ligi Mistrzów w 2006 r. ustawiono na nim telebim i ponad 10 tysięcy cules wspólnie oglądało tryumf w Paryżu. W dniu otwarcia rozegrano towarzyskie spotkanie pomiędzy piłkarzami Barçy podzielonymi na ,,bordowo-granatowych’ i ,,żółtych”. Ci pierwsi wygrali 3:2. W końcówce meczu w ramach uhonorowania klubowej szkółki, Diego Maradona został zmieniony przez czternastolatka o imieniu… Guillermo Amor.
0
@LS No cóż, poza porażką z Bayernem 2:8 i odejściem Messiego nic większego w tym roku się nie wydarzyło a poza tym nie mamy nawet rocznicy tego wydarzenia!
5
Z kart historii ,,naszego” klubu:
22 września 1965 r. prezydent FC Barcelony Llaudet ogłosił wyniki głosowania nad nazwą stadionu. Socios w ankiecie mieli do wyboru trzy możliwości. Najwięcej głosów zdobyła opcja ,,Estadio del CF Barcelona”(12434 głosy), druga była nazwa ,,Estadio Barça”(10484) a trzecia ,,Estadio Camp Nou”(8394). Żadna z opcji nie przyjęła się w języku potocznym, kibice woleli nazwę Camp Nou albo Nou Camp. Pierwsza z nich została oficjalnie przyjęta dopiero w 2001 r.
22 września 1971 r. FC Barcelona zdobyła Puchar Miast Targowych na własność. W 1971 r. UEFA przejęła rozgrywki Pucharu Miast Targowych i przemianowała je na Puchar UEFA. Pierwszy tryumfator PMT(czyli Barça) i ostatni(Leeds United) spotkali się na Camp Nou w dodatkowym meczu o przejęcie trofeum na własność. Blaugrana wygrała 2:1 po 2 golach Teofilo Dueñasa. Prasa chwaliła Marciala w drużynie gospodarzy i Billy’ego Bremnera w zespole gości. Trofeum wręczył osobiście prezydent FIFA Stanley Rous.
1
@TheNekro94 Nie raz to Pique sam się przesuwał z obrony do ataku ale żeby rozpoczynać grę w ataku to nigdy Pique nie był w ten sposób wystawiany.
0
Nie ogladałem meczu z Granadą więc będę miał pytanie. W artykule ,,Araujo ratuje remis w meczu z Granadą" redaktor Błażej Gwozdowski pisze: ,, W końcówce na boisku zameldowali się Puig i Piqué, zmieniając Demira oraz Busquetsa. Gerard nie zajął jednak miejsca w obronie, ale partnerował De Jongowi w ataku". Wynika z tego że Pique grał w ataku!? Jak to możliwe? Czy to jakiś akt desperacji Koemana?
8
Być cule, to znaczy pamiętać:
21 września 1929 r. urodził się Sandor Kocsis, jeden z najbardziej błyskotliwych zawodników w historii FC Barcelony. Węgier zaliczany jest do najlepszych piłkarzy świata lat 50-tych, był członkiem słynnej reprezentacji, która zdobyła w 1952 r. złoty medal Olimpijski oraz 2 lata później dotarła do finału Mistrzostw Świata, gdzie uległa w finale RFN, po nieudowodnionym wówczas dopingu ze strony niemieckich piłkarzy. Sandor Kocsis znany był przede wszystkim jako ,,Cabeza de Oro’’ co znaczy ,,Złota głowa”. Z pewnością był najlepszym napastnikiem w historii europejskiego futbolu grającym właśnie głową(na świecie dorównywali mu jedynie Passarella i Arsenio Erico). Po za tym był wszechstronnie wyszkolony, posiadał mocny i precyzyjny strzał z obu nóg, wspaniałą kontrolę nad piłką oraz nieprzewidywalny drybling. Wszystko to sprawiało że był prawdziwym koszmarem obrońców. Oprócz tego że zdobywał wiele goli, miał predyspozycje do prowadzenia gry, miał znakomity przegląd sytuacji i dobrze ,,czytał’’ gre. Dżentelmen zarówno na boisku jak i poza nim wzbudzał powszechny szacunek. Przechodząc do Blaugrany miał wówczas 29 lat i kibice oczekiwali powrotu Węgra do dawnej dyspozycji. Nie zawiódł! Wraz z Cziborem i Kubalą stanowili bardzo silny atak. W barwach Dumy Katalonii rozegrał 194 mecze strzelając 140 goli. Zdobył dla Barçy 2 Mistrzostwa Hiszpanii, 2 Puchary Miast Targowych oraz 2 Puchary Króla. W 1966 r. mocno ucierpiał w wypadku samochodowym i po kilku latach amputowano mu obie nogi. Okaleczony i bez sukcesów w roli trenera Hiszpańskich drużyn nie mógł sobie znaleźć miejsca w życiu. Kilka tygodni przed 50-tymi urodzinami popełnił samobójstwo skacząc przez okno z Barcelońskiego szpitala.
21 września 1921 r. FC Barcelona rozegrała towarzyskie spotkanie z AC Torino. Był to pierwszy w historii mecz z drużyną z półwyspu Apenińskiego. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Barçy 3:0 a gole zdobyli: Samitier, Sagi Barba i Piera.
21 września 1966 r. FC Barcelona zdobyła Puchar Miast Targowych. To był trzeci tryumf Blaugrany w tych rozgrywkach. W drodze do finału udało się pokonać holenderski Utrecht, belgijki Royal Antwerp, niemiecki Hannover 96, Espanyol Barcelone oraz Chelsea Londyn. W finałowym dwumeczu Duma Katalonii zmierzyła się z Realem Saragossa. 14 września 1966 r. na Camp Nou przeciwnicy wygrali 0:1, lecz w rewanżu Blaugrana odrobiła straty z nawiązką wygrywając 2:4 na Estadio La Romareda. Po 90 minutach Barça prowadziła 2:3 a ze względu na brak przepisu o golach strzelonych na wyjeździe konieczna była dogrywka. W ostatnich sekundach dodatkowej rozgrywki swojego trzeciego gola w tym meczu strzelił nastoletni Lluis Pujol i puchar powędrował w ręce Katalończyków. Saragosse prowadził wówczas słynny Ferdinand Daučik, były trener FC Barcelony.
9
Kochani sympatycy futbolu, dzisiaj swoje 68 urodziny obchodzi Józef Młynarczyk, jeden z najlepszych Polskich bramkarzy w historii Polskiej piłki. Młynarczyk zdobył 3 miejsce na mistrzostwach Świata w Hiszpanii w 1982 r., ponadto zdobył Puchar Europy z FC Porto w 1987 oraz Klubowe mistrzostwo Świata również w 1987 r. z FC Porto.
Dziękujemy za wszystkie sukcesy Polskiego futbolu. Wszystkiego najlepszego panie Józefie. Przy okazji pozdrawiam wszystkich sympatyków Widzewa, zwłaszcza tego ,,Wielkiego Widzewa".
7
Feliz cumpleaños panie Larsson! Z okazji 50-tki!
20 września 1971 r. urodził się sympatyczny szwedzki napastnik. Na Camp Nou spędził zaledwie 2 lata i nigdy nie wywalczył sobie miejsca w podstawowym składzie, jednak od początku stał się jednym z idoli cules. Po obiecującym początku sezonu 2004/2005 w meczu z Realem Madryt zerwał więzadła krzyżowe w lewym kolanie i wrócił na boisku dopiero pod koniec sezonu. Szwed doznał kontuzji już w pierwszej połowie meczu ale o dziwo dotrwał aż do 72 minuty. Już w przerwie zgłosił że usłyszał chrupnięcie w kolanie więc decyzja o pozostawieniu go na boisku spadła na barki lekarzy. Zarząd klubu zachował się wobec piłkarza fair i przedłużył z nim kontrakt o kolejny rok. W grudniu 2005 r. Larsson postanowił iż z końcem sezonu odchodzi z klubu mimo oferty przedłużenia umowy ze strony zarządu. Swoją decyzje motywował tym że chce wraz z rodziną wrócić do Szwecji i tam zakończyć karierę. Jeszcze przed opuszczeniem Katalonii zagrał w słynnym finale Ligi Mistrzów w Paryżu, gdzie wchodząc z ławki rezerwowych asystował przy dwóch golach Barçy, stając się jednym z bohaterów tego meczu. W kolejnym sezonie tak jak zapowiadał trafił do szwedzkiego Helsinborga ale korzystając z przerwy zimowej na 3 miesiące zasilił do Manchesteru United. Sir Alex Ferguson pragnął przedłużyć pobyt Larssona w Anglii, lecz Szwed kierując się dobrem swojej rodziny wrócił do ojczyzny. Teoretycznie popularny ,,Henka” zakończył karierę z końcem sezonu 2008/09 w zespole Högaborgs BK, w którym debiutował w seniorskiej piłce. Jednak w 2012 r. pojawił się ponownie w barwach tej samej drużyny w czwartej lidze aby zagrać ze swoim synem Jordanem. 26 października 2013 roku w wieku 42 lat pojawił się na boisku jeszcze raz i pomógł uchronić swoją drużynę przed spadkiem do 5 ligi.
3
Z cyklu El Clasicos:
19 września 1948 roku FC Barcelona pokonała na Santiago Bernabeu Real Madryt w 2 kolejce Primera Division po golach Florencio i Basory. Barca wygrała również rewanż na Camp Nou w stosunku 3:1, co w dużym stopniu przyczyniło się do 4 tytułu mistrzowskiego w historii Blaugrany. Barca tryumfowała mając 2 punkty przewagi nad CF Valencia i 3 nad Realem Madryt.
4
Pamiętamy, wspominamy:
19 września 1998 r. Patrick Kluivert strzela swojego pierwszego gola w barwach Blaugrany w meczu o stawke. Ma to miejsce na Santiago Bernabeu w ligowym El Clasico, zremisowanym przez Barçe 2:2. Kluivert strzelił gola w 12 minucie dobijając piłke niemal do pustej bramki po interwencji bramkarza Ilgnera i wyrównując stan meczu na 1:1.
19 września 2010 r. niejaki Tomaš Ujfaluši sfaulował Lionela Messiego. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, lecz scena ta wyglądała dramatycznie. W końcówce wygranego 1:2 meczu z Atletico Madryt, Messi ruszył z kontrą na bramke gospodarzy i próbujący zatrzymać go czeski obrońca Atletico nadepnął na kostke Argentyńczyka, przez co jego stopa wygięła się w bardzo nienaturalny sposób. Leo opuścił boisko na noszach. Okolice stawu skokowego natychmiast spuchły i wydawało się że czeka go kilka tygodni a nawet kilka miesięcy absencji. Stał się jednak przysłowiowy cud! Już tydzień później wrócił do treningów i dokładnie 11 dni po koszmarnym urazie zagrał w Kazaniu z Rubinem w meczu Ligi Mistrzów, wchodząc na boisko na ostatnie pół godziny.
3
Feliz cumpleaños panie Nazario!
Dzisiaj swoje 45 urodziny obchodzi Luis Nazario de Lima, jeden z najlepszych napastników w historii futbolu. Kariere zaczynał w Cruzeiro Belo Horizonte, skąd już w 1994 r. trafił do PSV Eindhoven. W Holandii zrobił furore będąc królem strzelców już w debiutanckim sezonie. W kolejnym roku rozgrywek borykał się z kontuzją kolana, lecz i tak zdobył 19 goli w 21 meczach. Już wtedy był na celowniku największych drużyn Europy i ostatecznie trafił do FC Barcelony. Na Camp Nou stał się największą gwiazdą zespołu a do niewiarygodnej statystyki 47 goli w 49 meczach(z czego 34 w La Liga) nie zbliżył się ani grający wcześniej Romario, ani występujący później Rivaldo oraz Ronaldinho. Te liczby poprawił dopiero Lionel Messi. Młody Ronaldo przypominał zresztą pod wieloma względami Argentyńczyka, dysponując bajeczną techniką, fenomenalnym przyspieszeniem i niezwykłym instynktem strzeleckim. Niestety nie miał szczęści do agentów, którzy mieszali w głowie młodej gwieździe chcąc zarobić jak najwięcej pieniędzy na jego transferach. Prezydent FC Barcelony był już dogadany na wieloletni kontrakt z objawieniem światowego futbolu, lecz w ostatniej chwili rozmowy zerwano i zaledwie po jednym sezonie Ronaldo opuścił Katalonię na rzecz Interu Mediolan za rekordową wówczas sume 27 milionów dolarów. Pod koniec 1997 r. Brazylijczyk otrzymał ,,Złotą Piłke France Football”, lecz zaledwie po roku gry na San Siro zaczęły się jego permanentne problemy ze zdrowiem, przede wszystkim z kolanami. Doszło do tego że w sezonie 2000/2001 nie rozegrał ani jednego meczu a przez 5 lat w Interze nie uzbierał nawet 100 występów. Wrócił jednak w wielkim stylu do czołówki piłkarzy świata na Mundialu w Korei i Japonii 2002, gdzie został mistrzem Świata i królem strzelców turnieju, co zaowocowało transferem do Realu Madryt. W barwach ,,Królewskich” ponownie zdobył korone króla strzelców La Liga, lecz jego kolana wytrzymały gre na najwyższym poziomie tylko przez 3 sezony. W styczniu 2007 r. w wieku 30 lat trafił do Milanu, lecz był już wtedy cieniem samego siebie. W 2009 r. przeniósł się do brazylijskiego Corinthians, gdzie po 2 latach zakończył karierę.
Pamiętamy?
18 września 1991 r. Josep Guardiola debiutuje w europejskich pucharach wygranym meczem 3:0 z Hansą Rostock w pierwszej rundzie Pucharu Mistrzów. Johan Cruijff pozwolił Pepowi rozegrać pełne 90 minut.
3
Pamiętamy!
17 września 1968 roku urodził się Francesc ,,Tito" Vilanova. No chyba nie muszę przedstawiać wam tej postaci? Dodam tylko iż pochodzenie pseudonimu ,,Tito" wyjaśnił jego pierwszy trener, Joan Font w filmie "El camí del Tito" ("Ścieżka Tito"). Font wspominał, że tak nazywał go uczący się mówić starszy brat, Josep, sam nazywany przez Francesca "Tep".
3
Wybitne postacie FC Barcelony:
17 września 1886 r. urodził się Otto Helmut Gmelin, niemiecki kupiec, działacz i sędzia sportowy oraz tenisista. Przede wszystkim Gmelin był prezydentem FC Barcelony przez ponad rok(do listopada 1910). Za rządów Gmelina Blaugrana zdobyła pierwszy w dziejach Puchar Króla Hiszpanii i mistrzostwo Katalonii. Duma Katalonii wygrała również wtedy pierwszy raz w historii mecz z profesjonalną angielską drużyną Corinthians Cardiff(4:1). Otto starał się również odejść od futbolu czysto towarzyskiego pomiędzy kibicami. Jednocześnie dążył do powstania grup stałych fanów, którzy chcieliby oglądać każdy mecz swojej drużyny. Po zakończeniu kadencji wszedł do zarządu i oddał stery Joanowi Gamperowi. W tym samym czasie stał się członkiem hiszpańskiego stowarzyszenia arbitrów.
3
Szanowni państwo, 124 lata temu urodził się jeden z najwybitniejszych ludzi Polskiego sportu a mianowicie Wacław Kuchar. Historia tego sportowca absolutnie warta jest przypomnienia. 16 września 1897 r. w Łańcucie urodził się jeden z najwybitniejszych i najbardziej wszechstronnych polskich sportowców, olimpijczyk- Wacław Kuchar. Wacław Kuchar to postać zapomniana, a szkoda bo interesująca jego życiowa historia to gotowy scenariusz na film… Jeden z najwybitniejszych polskich sportowców ubiegłego wieku, był niezwykle wszechstronny. Uprawiał piłkę nożną, lekkoatletykę, hokej na lodzie, jazdę na nartach, tenis i łucznictwo. Chociaż całe życie był związany ze Lwowem, niewiele osób wie, że urodził się w Łańcucie. Przyszedł na świat 16 września 1897 roku w Łańcucie. Gdy Wacław miał niewiele ponad rok, rodzina zdecydowała się przeprowadzić do Lwowa. Tam ojciec zapisał jego starsze rodzeństwo do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Wacław mając bliski kontakt ze sportem, zafascynował się nim i od najmłodszych lat wykazywał duży talent. W 1912 roku w wieku 15 lat zadebiutował w piłkarskiej drużynie Pogoni Lwów. Finansowo drużynę wspierał ojciec Wacława. Zanim stał się jedną z największych gwiazd polskiego sportu, podczas pierwszej wojny światowej służył w armii carskiej do której został powołany w 1915 roku. Walczył m.in. na terenie dzisiejszego Podkarpacia i Rumunii. Po zakończeniu wielkiej wojny brał udział w walkach o Lwów w 1919 roku oraz w wojnie polsko-bolszewickiej, przez co nie mógł reprezentować Polski podczas igrzysk olimpijskich w Antwerpii. Na igrzyska pojechał cztery lata później. W 1924 roku w Paryżu reprezentował nasz kraj jako piłkarz. Kuchar 26 razy grał dla reprezentacji piłkarskiej (w tym w pierwszym oficjalnym międzynarodowym meczu naszej kadry- 0:1 z Węgrami). Jako piłkarz Pogoni Lwów zdobył 4 tytuły Mistrza Polski: 1922, 1923, 1925, 1926. Dwa razy zdobył koronę króla strzelców mistrzostw Polski: 1922 (21 goli), 1926 (wspólnie z Józefem Garbieniem, również z Pogoni Lwów – po 11 goli). Według statystyk strzelił dla Pogoni 1065 goli w 1052 meczach (w rozgrywkach o Mistrzostwo Polski reprezentował barwy Pogoni 198 razy, zdobył 98 bramek). Grał na pozycji napastnika, środkowego pomocnika i prawego obrońcy. Wacław Kuchar dziewięciokrotnie został mistrzem Polski w lekkoatletyce: bieg na 800 metrów–(1920 i 1921),bieg na 110 metrów przez płotki–(1920), bieg na 400 metrów przez płotki – (1923), skok wzwyż– (1921, 1923), trójskok– (1921) oraz dziesięciobój– (1923, 1924). Był też rekordzistą Polski w biegach na 800 m i 400 m przez płotki, w skoku wzwyż, dziesięcioboju oraz w sztafecie 4 x 400 m i sztafecie szwedzkiej. Kuchar dziewięć razy zagrał dla hokejowej reprezentacji(z Pogonią Lwów zdobył mistrzostwo Polski w tej dyscyplinie). Dwa razy brał udział w mistrzostwach Europy: w 1927 r. w Wiedniu Polacy wywalczyli czwarte miejsce, a w 1929 w Budapeszcie zdobyli tytuł wicemistrzów. 22-razy został mistrzem Polski w łyżwiarstwie szybkim (7 miejsce w Mistrzostwach Europy w 1925 roku). Został uznany sportowcem roku w pierwszym Plebiscycie Przeglądu Sportowego w 1926 roku uzyskując aż 94 procent z wszystkich głosów czytelników. W rankingu z okazji pięćdziesięciolecia powstania Polskiego Związku Piłki Nożnej Wacław Kuchar zajął trzecie miejsce. Za swoje zasługi wojenne otrzymał Krzyż Walecznych, krzyż Obrońców Lwowa i Medal Orląt. Swój patriotyzm ukazywał również w 1921 roku w okresie plebiscytu na Górnym Śląsku. Występował w tym regionie razem ze swoim zespołem i poprzez zwycięstwa z niemieckimi zespołami mobilizowali polską ludność. Po zakończeniu swej kariery w dalszym ciągu był związany ze sportem. Był selekcjonerem polskiej reprezentacji piłkarskiej. Trenował również Polonię Bytom – zespół, który miał być po wojnie spadkobiercą tradycji lwowskiej Pogoni. Nie ograniczał się jedynie do tej profesji. Był również sędzią i działaczem piłkarskim i hokejowym. Prawdopodobnie jest jedynym człowiekiem w dziejach polskiego futbolu, który na poziomie ekstraklasy występował jako piłkarz, trener i sędzia. Po długim i bardzo aktywnym życiu zmarł 13 lutego 1981 roku w Warszawie.
Jak można byłoby zapomnieć o tak wybitnym Polaku?
1
@WiernyKatalonii Powiem więcej, ja bym go zatrudnił spokojnie na jeden sezon. Na tę chwile jedyny konkretny trener po Koemanie.
1
@LS Ale Koemana(pisz poprawnie) to ty szanuj :)
2
(Nie)pamiętne debiuty i fakty z życia Dumy Katalonii:
16 września 1970 r. FC Barcelona pokonała GKS Katowice 1:0 w ramach 1/32 Pucharu Miast Targowych. To był pierwszy mecz Blaugrany w historii o stawke z polskim zespołem i pierwsza wizyta w Polsce. Podróż Barcelony do Polski była drogą przez męke(z Barcelony samolotem przez Monachium i Wiedeń do Warszawy, potem autokarem do Katowic). Jedynego gola w tym meczu strzelił Carles Rexach w 82 minucie. Bilet na mecz kosztował 25 złotych(75 peset) i obowiązywał również na spotkanie Ruchu Chorzów z Fiorentiną, który rozpoczynał się tuż po zakończeniu meczu katowiczan z Barceloną. W rewanżu w stolicy Katalonii GKS niespodziewanie prowadził 0:2 ale Barça odwróciła losy spotkania w drugiej połowie wygrywając 3:2.
16 września 1980 r. debiutuje w FC Barcelonie Angel Pedraza, jako pierwszy wychowanek La Masii(miał wówczas 20 lat). Podczas wyjazdowego meczu PUEFA z maltańską Sliemą Wanderers trener Kubala dał Pedrazie szansę debiutu, wpuszczając go na ostatnie 18 minut meczu wygranego 0:2. Młody obrońca na regularne występy w pierwszym składzie musiał jednak poczekać kilka lat.
16 września 1998 r. Xavi Hernandez debiutuje w Lidze Mistrzów meczem z Manchesterem United na Old Trafford zakończonym remisem 3:3. Xavi pojawił się na boisku w 67 minucie zastępując Brazylijczyka Giovanniego.
16 września 1993 r. jedną z ulic Barcelony nazwano imieniem i nazwiskiem legendarnego Josepa Samitiera. Popularny ,,Sami” jest jednym z nielicznych piłkarzy Barçy, który dostąpił zaszczytu posiadania ulicy swego imienia w Barcelonie. Znajduje się ona w Zona Universitaria, miedzy aleją Doctor Marañon a ulicą Baldiri Reixac, nie daleko Mini Estadi. Josep Samitier, zaszczyt posiadania ulicy ze swoim nazwiskiem dzieli z innymi wielkimi postaciami barcelonizmu: Ladislao Kubalą, Ricardo Zamora, Joanem Gamperem i Josepem Suñolem. To ,,Forum Samitier”, stowarzyszenie utworzone w 1990 r. w celu prowadzenia debat wokół sportu i FC Barcelony, kierowane przez Jaumego Llaurado, było pomysłodawcą kampanii aby urząd miasta nadał jednej z ulic nazwisko barcelońskiego piłkarza. Wreszcie rankiem 16 września 1993 r. ulica Josepa Samitiera została oficjalnie otwarta. W uroczystej chwili udział wzięli: burmistrz miasta Pasqual Maragall, prezydent Barcelony Josep Lluis Nuñez a także sam Llaurado. Obecni byli również: Valentina Soler, wdowa po piłkarzu, wielu byłych zawodników Barçy oraz Alfredo Di Stefano, bliski przyjaciel Samitiera.
1
Legendy futbolu, również FC Barcelony:
70 lat kończy dzisiaj Johan Neeskens, legendarny holenderski pomocnik, 2-krotny Wicemistrz Świata-1974 i 1978 oraz 3-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów pod rząd 1971,1972,1973(z Ajaxem Amsterdam). Był zawsze w cieniu swojego kolegi z reprezentacji, Johana Cruyffa. Zasłużony człowiek od czarnej roboty. Za każdym wielkim dyrygentem zespołu, stoi człowiek od czarnej roboty. Nie inaczej było w wypadku Johana Neeskensa, który podczas swojej kariery czyścił pole, dla Boskiego Johana Cruyffa. Johan już od najmłodszych lat uganiał się za piłką, zaczynając swoją amatorską karierę w miejscowym klubie RCH Heemstede. Tam grał na tyle dobrze, że już w wieku 16 lat występował w pierwszym składzie, grając na pozycji prawego obrońcy. Bardzo szybko wypatrzył go w niższych ligach niezapomniany Rinus Michels, który bardzo chciał mieć 19-letniego wtedy gracza. Ówczesnemu trenerowi Ajaxu Amsterdam nie sposób było odmówić, dlatego Johan szybko przeszedł do wielkiego Ajaxu. Tam Michels powoli wprowadzał w życie swoją filozofię futbolu totalnego, która zmieniła piłkę nożną na całym świecie. Neeskens idealnie nadawał się na wykonawcę obowiązków w środku pola, gdyż dysponował świetnym wyszkoleniem technicznym i piekielnie mocnym strzałem z obu nóg. Amsterdam był miejscem pierwszego spotkania się dwóch wielkich Johanów - Cruyffa i Neeskensa. Od razu zapałali do siebie sympatią, która wykraczała nawet poza ramy boiska, najkrócej mówiąc zostali przyjaciółmi. Michels szybko dostrzegł wszechstronność Neeskensa, któremu przypisano takie zadania by Rensenbrink, Rep a przede wszystkim Cruyff mogli grać swobodnie. Pełnił role "wymiatacza", który przejmował piłkę od obrońców lub sam ją przechwytywał i od razu rozdzielał do któregoś z bardziej ofensywnie nastawionych partnerów. Niektórzy futbolowi eksperci uważają, że gdyby nie wspaniała postawa i skromność Johana II (tak nazywano go w Ajaxie), to ekipie z Amsterdamu nie udałoby się zdobyć trzy razy pod rząd Pucharu Europy. Ale o tym później... Z Ajaxem zdobył podwójnie mistrzostwo Holandii (1972,1973) i oczywiście miał swój udział w trzyletniej hegemonii Amsterdamu w Pucharze Europy (1971,72,73). Oprócz tych trofeów zdobył jeszcze dwa razy Superpuchar Europy (1972,73). Opromieniony sukcesami z holenderskim klubem, chciał spróbować czegoś nowego. Jego wielki przyjaciel Cruyff odszedł już rok wcześniej do FC Barcelona, w której powoli zaczynał grać pierwsze skrzypce i wybitnie się wyróżniać, także Rinus Michels przebywał w Katalonii, w roli trenera. Nic więc dziwnego, że Neeskens obrał kierunek hiszpański a mianowicie do Blaugrany. W Barcie wspólnie ze swoim długoletnim przyjacielem, miał odnosić masę sukcesów, tak się jednak nie stało. Barcelona mimo swojego ogromnego potencjału, nie potrafiła udokumentować tego wyraźnie swoimi sukcesami w Europie lub dominacji w La Liga. Jedyne ważne trofeum zdobyte podczas pobytu w Hiszpanii w 1978 roku. Jak na możliwości personalne Azulgrany, zdecydowanie za mało. Mimo braku większych sukcesów Johan II był bardzo lubiany przez socios zasiadających na trybunach Camp Nou. Na boisku zawsze wykazywał się inteligencją i determinacją, grał z pełnym oddaniem dla klubu. Czasami zdarzało mu się okrasić udany występ bramką cudnej urody. W Katalonii spędził pięć lat, które nie przysporzyły mu zbytnio medali do kolekcji. W porównaniu do okresu, gdy grał w Ajaxie, prawie nic nie zdobył. Karierę reprezentacyjną może jak najbardziej uznać za udaną. Mimo, że nie udało mu sie zdobyć mistrzostwa świata w 1974 roku, gdy był tego wraz z reprezentacją Holandii bardzo bliski, to i tak pokazał się ze świetnej strony. Jak na swoją pozycję i zadania, zdobył zadziwiającą liczbę goli - pięć - i został wicekrólem niemieckiego czempionatu, wraz z Andrzejem Szarmachem. Był jednym z najmłodszych piłkarzy Holandii podczas tamtego turnieju co nie przeszkodziło mu w etatowym wykonywaniu jedenastek. Przy strzelaniu rzutów karnych był bardzo skupiony i niezwykle rzadko się mylił. Skupienie i determinacja cechowały jego grę, kto wie, czy gdyby reszta Holendrów nie zachowała zimnej krwi, to Niemcy cieszyliby się z mistrzostwa świata w 74' roku? Po odejściu z Barcelony, postanowił spróbować jak smakuje liga amerykańska, która płaciła niebotyczne gaże podstarzałym mistrzom futbolu. Przez pewien okres grał nawet wespół z samym Franzem Beckenbauerem. Na konto swoich klubowych osiągnięć dopisał mistrzostwo z New York Cosmos, w 1982 roku. Do 1984 roku grał w U.S.A by powrócić na siedem spotkań do FC Groningen. Niestety holenderska prasa zamiast rozpływać się nad jego grą, pisała o jego rzekomych problemach z alkoholem. Zdenerwowany Johan II znów wyjechał do U.S.A. Gdy liga amerykańska zakończyła swój żywot (by w przyszłości wrócić jako MLS), wrócił do Europy i aż do 1991 roku, grał dla szwajcarskich zespołów amatorskich. Mimo swojego wieku, nadal odznaczał się wzorową kondycją i zapałem do gry. Całą swoją prawdziwą karierę spędził w cieniu Johana Cruyffa, lecz nigdy nie był zazdrosny o pozycję swego przyjaciela, raczej był dumny, że może mu pomagać i odnosić razem z nim sukcesy. Jego kariera trenerska jest łudząco podobna, do kariery zawodniczej. Na jej początku był trenerem kilku amatorskich szwajcarskich zespolików, by następnie zostać asystentem Guusa Hiddinka a potem Franka Rijkaarda - przy reprezentacji Holandii. Później aż przez pięć lat trenował NEC Nijmegen (był pomysłodawcą sprowadzenia Andrzeja Niedzielana), by ostatecznie znów zostać asystentem Rijkaarda, tym razem w FC Barcelona.
1
Ten pierwszy raz:
15 września 1923 r. FC Barcelona po raz pierwszy w historii rozegrała mecz z polską drużyną a była nią Cracovia. ,,Pasy” przyjechały we wrześniu na miesięczne tournée po Hiszpanii. Cracovia rozpoczęła serie 10 spotkań towarzyskich dwumeczem z Barçą. Oto jak 18 września ,,Tygodnik Sportowy” relacjonował ten mecz: ,,W niedziele około 12 w południe rozeszła się wieść po Krakowie o nadzwyczajnym sukcesie Cracovii, która uzyskała w sobotę bm. w spotkaniu z Barceloną niespodziewany, sensacyjny i zaszczytny remis 1:1, prowadząc do pauzy 1:0 przez Chruścińskiego, który był pono najlepszym na placu. Barcelona wyrównała po pauzie. Crac. miała na ogół przewagę. Bliższych szczegółów telegramy nie podawały a ,,dorobione” i ,,rozszerzone” zdaje się komentarze tut. prasy codziennej kurierkowej wymagają autentycznego potwierdzenia. Radość panowała tu powszechna, lotem błyskawicy wieść ta rozeszła się po mieście wywołując entuzjazm. Z naprężeniem wyczekiwano wyniku spotkania rewanżowego dnia następnego”. W drugim meczu dzień później Blaugrana zwyciężyła zdecydowanie 7:1 pomimo prowadzenia gości 0:1 po golu legendarnego Kałuży. Gazety hiszpańskie pisały że w składzie przeciwników było jedenastu ,,Węgrów, Austriaków i Czechów” i podkreślały lepszą gre techniczną gości i usprawiedliwiały ich słabszą gre w drugim meczu zmęczeniem po podróży. No proszę, Polacy nie gęsi! W piłke potrafili wówczas grać jak równy z równym.
0
Owszem wraca Liga Mistrzów, tyle że Barca w Lidze Mistrzów bez Messiego to niczym jak ,,seks z samym sobą" a to już nie to samo...
5
Z cyklu: (Nie)zapomniane legendy futbolu:
Dokładnie 100 lat temu w w São Gonçalo urodził się Thomas Soares da Silva, znany bardziej jako Zizinho, brazylijski pomocnik oraz napastnik. Był on zdobywcą Copa America w 1949, Wicemistrzem Świata z 1950 roku oraz został najlepszym strzelecem w historii Copa America(wspólnie z Norberto Mendezem zdobyli 17 goli). Zizinho do dziś uchodzi za jednego z najwybitniejszych graczy w historii brazylijskiego futbolu-był idolem Pelé. Piłkarzem Flamengo był w latach 1939-1950. Zwyciężał w Campeonato Carioca. Później grał w Bangu (1951-1957) i São Paulo FC (1957-1959). Karierę kończył w wieku 41 lat w chilijskim Audax Italiano Santiago. W reprezentacji Brazylii zagrał 53 razy i strzelił 30 goli. Debiutował w 1942 a ostatni raz zagrał w 1957. Podczas MŚ 50 wystąpił w czterech spotkaniach, zdobywając dwa gole. Sensacyjna porażka z Urugwajem na Maracanie położyła się cieniem na jego karierze. Wielokrotnie brał udział w turniejach Copa América (łącznie strzelił 17 bramek w tych rozgrywkach), w 1949 zdobył z Brazylią tytuł mistrza Ameryki Południowej. Zwany ,,Maestre Ziza’’ był nieodmiennie głównym reżyserem i liderem we wszystkich możliwych konfiguracjach reprezentacyjnego napadu a obracał się wyłącznie w najlepszym towarzystwie obok Ademira, Jaira, Tima, Friaci, Evaristo czy Didiego. I zawsze wiódł prym, zawsze kierował, narzucał swoją wolę i prowadził grę wedle swych wyobrażeń. Nawet jak na standardy brazylijskie był technikiem niezwykle wyrafinowanym. Posiadał krótki, bezbłędny drybling-przekleństwo wszystkich obrońców. Strzelał raczej lekko ale z morderczą precyzją. Podawał idealnie na dowolną odległość.
W powszechnej opinii uchodzi za najbardziej uniwersalnego piłkarza Brazylii do czasu pojawienia się zjawiska tak fenomenalnego jak sam Pele!
14 września 1944 r. w Moenchengladbach urodził się Gunter Netzer, niemiecki pomocnik, Mistrz Świata z 1974 r. oraz Mistrz Europy z 1972 r. Karierę piłkarską zaczynał w 1. FC Mönchengladbach, w 1963 przeniósł się do silniejszego i sławniejszego klubu z tego miasta – Borussii, gdzie występował przez dekadę. W tym czasie rozegrał 230 spotkań (82 gole) i zdobył dwa tytuły mistrzowskie (1970 i 1971) oraz Puchar Niemiec w 1973. W tym samym roku podpisał kontrakt z madryckim Realem i zespole Królewskich gral do 1976 (mistrzostwo kraju 75, 76 oraz Puchar Hiszpanii 74, 75). Karierę zakończył w szwajcarskim Grasshoppers Zurych (1977). W reprezentacji Niemiec debiutował 9 października 1965 w meczu z Austria. Do 1975 rozegrał w kadrze 37 spotkań i strzelił 6 bramek. W 1972 roku poprowadził drużynę narodową do mistrzostwa Europy a jedenastka której szkielet tworzyli Maier, Beckenbauer, Netzer oraz Müller jest uznawana za jedną z najlepszych w historii światowej piłki. Dwa lata później, podczas MS 74 zagrał jedynie 21 minut w przegranym meczu z reprezentacja NRD – występ ten dal mu tytuł mistrzowski. Netzer był jednym z najwybitniejszych rozgrywających nie tylko swoich czasów. Na boisku i poza nim prezentował niesforny charakter, często kłócił się z trenerami, jednak w Mönchengladbach był niekwestionowanym przywódca zespołu. Po zakończeniu kariery pracował jako generalny menadżer Hamburger SV, w okresie największych sukcesów klubu na arenie międzynarodowej (1978 – 1986). Od lat jest jednym z najbardziej znanych ale i kontrowersyjnych komentatorów wydarzeń piłkarskich w niemieckich mediach.
5
Brutale z Madrytu:
14 września 1969 roku Miguel Angel Bustillo, napastnik Blaugrany, doznał poważnej kontuzji kolana. Sezon 1969/70 rozpoczynał się Klasykiem z Realem i był to dopiero drugi taki przypadek w historii La Liga. Już po 6 minutach gry w Madrycie debiutant Bustillo strzelił 2 gole wprawiając publiczność w osłupienie. W drugiej połowie przy kolejnym ataku Barçy obrońca Realu De Felipe brutalnym wejściem próbował sfaulować Bustillo, ten jednak podskoczył w ostatniej chwili lecz przy nienaturalnym upadku zerwał więzadła w kolanie. Cały stadion przeszył jęk napastnika Blaugrany ale zawodnicy Realu nie wybili piłki lecz kontynuowali atak przez ponad minute. W końcu gracze Barçy wybili piłke na aut i Bustillo mógł zostać zniesiony z boiska. Po tym incydencie Real nie oddał piłki Barcelonie. Kontuzja skończyła właściwie karierę Bustillo, który przez kolejne 3 lata próbował bezskutecznie dojść do pełnej sprawności. Napastnik przeszedł do Celty ale nigdy nie zbliżył się już do poziomu gry z Saragossy, w której okrzyknięto go największym talentem hiszpańskiej piłki. Winowajca kontuzji De Felipe nie został zdyskwalifikowany(za podobne przewinienie niejaki Guedes pauzował 12 spotkań) a jego gre w końcówce tamtego meczu nazywano w gazetach ironicznie ,,pieszczotami”, kiedy próbował sfaulować bez piłki Pujola.
0
@patry295 Matko Boska! 15 meczów i zero goli!!! To ma być piłkarz Legii Warszawa? Nie no prosze was nie osłabiajcie mnie...
0
@patry295 Zaraz, zaraz! Co to znaczy że użytkownik Janiama ,,szkoda że nie miałeś okazji zagrać w lidze mistrzów"? To co ten Janiama był piłkarzem Legii? To jestem ciekaw jak on się nazywa?
6
Pamiętamy? Jeśli nie to przypominamy!
13 września 1995 r. Legia Warszawa jako pierwszy polski klub w rozegrała swój pierwszy w historii mecz Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem był Rosenborg Trondheim, którego legioniści pokonali 3:1 po 2 golach Pisza i jednym Stańka.