2

@MateuszDoniec jak jest tak wielu graczy, to może zrobić inny system wyboru i zamiast głosować tylko na najlepszego, to każdy głosujący mógłby ustawić swoją najlepszą 3, albo 5, czy nawet 10. Punktując jak w Formule 1, czy też najprościej czyli 1 miejsce - 10 punktów, 10 miejsce - 1 punkt...
Głos poszedł na Joana Garcie.

0

Cubarsi, Gavi, De Jong

0

@paquito88 "Namaluje jakis obraz i bede płakał, że nikt sztuki nie docenia, że ludzie sa nieczuli, że nie mam co do garnka włożyć. Powinno wystarczyć :)"
no nie wystarczy, ma być to działalność ciągła i trwająca jakiś czas. No i jedna z rzeczy, która jest dla mnie dziwna, mianowicie jakaś ponad 100 osobowa komisja ma decydować czy nadajesz się na ten dodatek czy nie (oczywiście na podstawie zasad czy wytycznych, ale to wyjdzie w praniu...).
@2026Canaletes ehh, oczywiście, że to nie tylko emerytury. Jednak jeśli jedna grupa społeczna ma to dostawać ewentualną opiekę zdrowotną i emeryturę bez składek, to dlaczego inna grupa społeczna już nie? Oni mogą sobie odprowadzać te składki sami.. to o tym jest dyskusja. Ty tu wrzuciłeś wypadek celebrytki jako przykład, ale ja pytam co wnosi czy tam co udowadnia ten przykład? Przykro mi z powodu jej losu, tak samo jak w przypadku ofiary każdego podobnego wypadku. Jednak jej (właśnie dzięki temu, że była znana) było dużo łatwiej wyjść z takiej sytuacji niż wielu ludziom mniej zamożnym i mniej znanym. Bo jak chcesz się zagłębić to tak:
1. Artyści (Ci znani, taki dałeś przykład) mają swoich fanów i dostaną pomoc od nieznanych im ludzi dużo szybciej i dużo większą niż osoby na minimalnej krajowej nieznane przez ludzi spoza własnego otoczenia... To co poszkodowani dostaną na NFZ jest czasem dość żałosne i tacy ludzie (ich rodziny) tak czy siak szukają dodatkowo pomocy.
2. Jeśli taki artysta nie będzie odprowadzał składek to według ustawy będzie mógł dostać pomoc dzięki płacącym składki. Tylko, że przy takim wypadku to myślisz, że jaka pomoc się należy od Państwa? Na ile pozwoli NFZ? To samo NFZ, które tonie w długach... Osoba nieznana, na minimalnej, płacąca składki, będzie w jeszcze gorszej pozycji.
Oczywiście, że około 20zł rocznie to nie jest kwota duża, podejrzewam, że nawet na minimalnej ludzie tego nie odczują.

0

@2026Canaletes
Pamiętam sytuację, ale jaki to ma związek z dopłatami do emerytury dla artystów?! Z całym szacunkiem, ale ta wokalistka za koncerty zarabiała pewnie więcej niż ówczesna średnia krajowa, a Janson miał wtedy parcie na koncerty, wiele koncertów... Nie wiem natomiast nic o tym czy miała długi jakieś przed wypadkiem... wiem za to o tym, że każdy artysta może sam odkładać na emeryturę, naprawdę nikt artystom tego nie zabrania.
Znam trochę przypadków gdy tragedia spotyka NIEcelebrytę i taka osoba nie dostaje pomocy od fanów i właśnie nie poczytasz o tym w necie, bo te osoby nie są/były sławne. Więc jak dla mnie totalnie nie trafione porównanie. W ogóle czego ono miało dotyczyć dokładnie wg Ciebie?

3

@joloskyy @Prorokk @Kozinho.
żadna nowość niestety. Kibicowałem Stanowskiemu, dalej uważam, że miewa rację w niektórych materiałach, ale jakby tak trochę nie działa mu za bardzo kręgosłup moralny i nie do końca potrafi sam przeprosić za swoje manipulacje, a śmieje się z innych jak robią to tak samo jak on obecnie. No cóż, człowiek trochę się zmienia przy zdobyciu większej sławy, większych pieniędzy, ale też zaczyna obracać się w innym towarzystwie, a polskie elity chyba wiadomo jakie są... i te z lewa i te z prawa.
Totalnie nie rozumiem jak można ocenić materiał nie oglądając go... To właśnie jest najgorsze w społeczeństwie obecnie. Inni ludzie, podobni im poglądowo wyrazili się w ten sposób, to rzeczywiście musi być prawda... no nie no, ludzie. Nawet ten sam Stano prosił ludzi, żeby weryfikowali rzeczy.
Miałem to 'szczęście', że nie miałem pojęcia kto stoi za materiałem, ani jakie ma poglądy. Sam materiał przedstawia manipulacje Stana, choć w sumie bardziej bym to nazwał, że pokazuje jego hipokryzje. Natomiast to, że jednych czepia się bardziej, a innych mniej... no cóż... każdy tak może i tak naprawdę to bardzo dobrze (że może)!

1

@APTAPT @Aragorn33 @Roobo @sokot no i ten pan komentujący, co się obraził i mnie ignoruje ;).
Kolejna dyskusja na ten temat. Ja wciąż jestem przeciwnikiem, ale tym razem jest trochę mniej obrażania ludzi o odmiennych poglądach ;).
Każdy wydatek Państwa będzie porównywany do służby zdrowia i jest to normalne. Przecież PO się pruło o to do PiS, gdy rządził PiS, a teraz jest odwrotnie... I nie, nie jestem na Konfą ;).
Na służbę zdrowia jest ponoć jakieś 23mld deficytu, mimo i tak olbrzymich kwot przekazywanych na opiekę zdrowotną. Teraz uwaga! Na te emerytury dla 'biedniejszych' artystów ma iść według obliczeń jakieś 320mln rocznie. To jest tylko ciut ponad 1% braków na służbę zdrowia. W skali wydatków państwa jestto kwota marginalna. Co nie oznacza, że nieważna, bo brak w służbie zdrowia mógłby wynieść ... 22.680mld według tych obliczeń.
Generalnie roczny koszt dla podatnika na dofinansowanie do emerytur dla artystów to chyba jakieś 25zł (z tym, że Ci biedniejsi troszkę mniej, a Ci bogatsi troszkę więcej), więc no ... nie za wiele.
Jak dla mnie wprowadzenie tej ustawy nie jest w ogóle dla wyborców KO, bo i tam chyba większość tego nie chciała. Pewnie to miało coś przykryć, albo po prostu dać ludziom powód do dyskusji kolejnych, ciężko stwierdzić ;).

Cała ta dyskusja jest raczej filozoficzna, oczywiście też polityczna. Mam też wrażenie, że niektórzy nie zdają sobie sprawy ile realistycznie pójdzie na to pieniędzy, a drudzy, że jednak jest to niesprawiedliwe pod kątem dużo mniejszego wkładu artystów w całość systemu emerytalnego w PL. Ustawa pewnie będzie wykorzystywana przez ludzi, którzy nie do końca są artystami, jakiś skandal pewnie kiedyś się wydarzy, ale jest to jednak dość boczna sprawa, a przez media rozdmuchana do sporych rozmiarów afery... O samym finansowaniu artystów przez państwo ogólnie, pisałem już w poprzedniej dyskusji, więc tu się skupiam na czymś innym

@APTAPT
generalnie zgadzam się z wieloma rzeczami o których piszesz w swojej pierwszej wypowiedzi, ale mam parę zastrzeżeń do niektórych Twych stwierdzeń:
1. "czasem fajnie jest robić, to co się chce, żeby życie miało smak jakiś." - co to ma wspólnego z byciem artystą albo ze zdolnością do pracy fizycznej? ;)
2. "w rozwiniętym europejskim państwie, powinni być ludzie wyjątkowi, a nie tylko "ludzie od NORMALNEJ roboty" " - to jest dość mocne stwierdzenie. Ludzie normalnej roboty nie mogą być wyjątkowi? Bo tak wynika z Twojej wypowiedzi. Ktoś może wykonywać "NORMALNĄ" robotę i być wyjątkowy. Zresztą wyjątkowym można być na różne sposoby (mówię o pozytywnych rzeczach). W każdej epoce opisując państwa mówi się, że kultura świadczy o rozwoju cywilizacyjnym, ale z tego nie wynika automatycznie, że artyści są wyjątkowi w sensie wymagającym specjalnego traktowania przez państwo albo w sensie, że samo bycie artystą sprawia, że są wyjątkowi jako grupa społeczna. Prawda jest taka, że takim stwierdzeniem o "wyjątkowości" artystów tylko nakręcasz swych adwersarzy, bo to wywyższanie jednych nad drugimi. Niepotrzebnie moim zdaniem.
3. "Sztuka, w większości jest teraz niszowa, naprawdę" - no nie... serio? Jak sam to napisałeś do kogoś - 'według kogo? według ciebie? :D'. Sztuka nigdy w historii ludzkości nie była tak masowa i powszechnie konsumowana jak dziś. Żyjemy w epoce absolutnej nadprodukcji kultury i nieustannego do niej dostępu. W latach 90. (i wcześniejszych dekadach XX w.) rynek był zdominowany przez "wąskie gardła": telewizję, wcześniej radio i zawsze wielkich wydawców. Tworzyło to potężną, wspólną popkulturę. Jeśli stacja MTV grała nowy teledysk, oglądali go niemal wszyscy młodzi ludzi, ale z dostępem do tego medium. Dziś, przez globalizację i dzięki platformom streamingowym czy mediom społecznościowym, konsumujemy twórczość (muzykę, wideo, grafikę) od momentu przebudzenia. Zmieniło się jednak to, że główny nurt rozbił się na miliony. Przez to wielu ludzi, żyje w swoich bańkach i poznaje tylko rzeczy podobne do tego co już lubi. Jednakowoż gdyby tylko chciał, to ma dostęp do wszystkiego. Nie musisz jechać na drugi koniec świata żeby zobaczyć antyczne dzieło sztuki. Wpisz w wyszukiwarkę i znajdziesz zdjęcie praktycznie wszystkiego co zostało stworzone i było kiedyś/obecnie znane. Niszowa to jest opera i awangarda - ale zawsze były. Masowa sztuka/rozrywka nigdy nie była tak wszechobecna jak teraz.
4. "99% muzyków, aktorów, malarzy, czy inne gałęzie, to skromni ludzie" - jeśli chodzi o skromność w sensie, że muszą skromnie żyć, bo nie zarabiają jakoś bardzo dużo, to tak naprawdę wszystko zależy co ktoś rozumie przez ekonomicznie 'skromne życie'. Jeśli chodzi Ci o moralność, to tak naprawdę liczba wzięta z sufitu i wtedy to tylko Twoja osobista opinia. Czy te 99% wziąłeś z raportu "Policzone i Policzeni"? Ten raport był oparty wyłącznie na samo-opisie, bez weryfikacji zewnętrznej, a do tego mierzy dochody z działalności artystycznej, a nie całkowity dochód respondenta! Więc ziomek 'artysta' stara się sprzedawać swoją muzykę, zarobił na tym nawet mniej niż minimalna, więc żyje skromnie... tyle, że do tego grał w pubach i knajpach o czym nie wspomina, bo się z tego nie rozlicza, faktury też nie pobiera za granie na weselach, a do tego pracuje zdalnie, ale to w zupełnie innej branży, więc nie musiał wpisywać. Te badania są ważne, ale totalnie wypaczone pod względem umiejscowienia artystów na skali poziomu zarobków.
Pozdrawiam!
@2026Canaletes
Historia o artystce potrąconej przez szefa. No kurczę, przez to, że była znana dostała pomoc. Zapewniam Cię, że więcej jest przypadków, gdy ktoś zostanie potrącony, zginie mu ktoś z rodziny, zostanie potężnie oszukany, no i nikt mu nie pomoże i nikt się nawet nie dowie... bo nie jest znany. Spotkało ją coś strasznego i fajnie, że ludzie Jej pomogli, jednak nie widzę tu analogii do pomagania artystom w postaci emerytury.

10

@Safrani @Eklerek @lithotripter @BorzyKrzys @Hellrider @MagFCB @clyde @pt9 @Bogan
Dobra, to i ja się wypowiem ;), nie będę Was oznaczał przy każdym wątku odnoszącym się do Was bezpośrednio, pozwoliłem sobie zaznaczyć Was na wstępie.
Racja, że temat nie jest zero-jedynkowy. Nikt rozsądny nie mówi "zero kultury, niech wszyscy idą kopać rowy". Myślę, że dyskusja powinna być o tym w jakiej formie państwo wspiera kulturę i czy bezpośrednie finansowanie konkretnych artystów to właściwe narzędzie. No i tu jest sedno - bo historia zna kilka modeli:
Model mecenatu prywatnego gdzie wszyscy żyli z hajsu bogatej elity, która finansowała tych artystów którzy się podobali. Arystokracja, Kościół, bogate rode (np. Medyceuszy). Państwo jako takie nie płaciło im pensji. I jakoś kultura przetrwała, ba! Ona rozkwitała. Bardzo podobny jest model wolnego rynku, tylko tutaj oprócz elity, doszły też "masy z niższych klas", ludzie, którzy kupują płyty, kasety, chodzą do teatru, kina, na koncerty, itd. itp. Rynek i mecenat prywatny potrafiły wyłonić prawdziwych gigantów.
No i był też model państwowego finansowania kultury - tu natychmiast pojawiają się ryzyka, które historia potwierdziła dobitnie. Związek Radziecki, PRL, III Rzesza ... wszystkie te systemy bardzo chętnie finansowały artystów. Tyle że równocześnie decydowały, jaka sztuka jest właściwa. Socrealizm to nie był wypadek przy pracy - to była logiczna konsekwencja oddania kasy i władzy w te same ręce. Kto płaci, ten wymaga i decyduje (owszem podatki są od nas, ale my płacimy państwu i już wtedy te pieniądze należą do państwa).
Według mnie, tak, finansowanie instytucji kultury (muzea, teatry, filharmonie) ma sens, bo to obiekty i struktury, które bez wsparcia fizycznie mogą zniknąć. Jednak indywidualny artysta to zupełnie inny przypadek. Jeśli twórczość nie znajduje odbiorców, to nara, zajmij się czymś innym. Można tworzyć po godzinach, tak jak miliony ludzi mają pasje których nie monetyzują.

Nauka też bywa finansowana wątpliwie, ale tam przynajmniej istnieje jakaś szansa że ktoś odkryje coś przełomowego, że wyjdzie coś pożytecznego dla ogółu. Nawet jeśli konkretny projekt jest do niczego, nauka jako taka służy wszystkim. Poezja tak często tu wywoływanego Kapeli, raczej nigdy nie będzie dla ogółu, tylko dla pewnych snobów, którzy będą twierdzić, że inni nie rozumieją bo są za głupi ;).
A skoro już jesteśmy przy pieniądzach podatników. Służba zdrowia się sypie, kolejki do specjalistów, ludzie umierają czekając na diagnostykę, prawda? Może zanim zaczniemy "dawać oddech" artystom w trudnej sytuacji przejściowej ;D (jak to ujął Comentateiro), warto żeby ten oddech mieli najpierw pacjenci w szpitalach (chyba, że powinno być jak w Sparcie i te kiepskie przypadki zrzucać w przepaść?).

Generalnie to Państwo i partie polityczne powinny być jak najdalej od decydowania komu konkretnie dawać kasę za tworzenie sztuki, bo stąd jest bardzo bliska droga do finansowania "właściwej" sztuki i dyskredytowania "niewłaściwej". Ta droga jest dobrze udokumentowana historycznie i nie kończy się dobrze. Już i tak za dużo szperają przy lekturach. Szczególnie, że w tym systemie mają być komisje, które będą sprawdzać artystów. Kryteria są, ale przecież zawsze na jednych można popatrzeć bardziej przychylnym okiem, a drugich oceniać nazbyt skrupulatnie...
Chcesz być mecenasem sztuki? Proszę bardzo, nikt nie zabrania. Chcesz wpłacać na Patronite na ulubionego artystę? Piękna sprawa, brawo Ty! Ale zmuszanie podatnika żeby płacił komuś za pisanie wierszy, to już inna bajka.

I teraz do naszego dyżurnego samozwańczego znawcy kultury , @Comentateiro:
Napisałeś że "Państwo powinno mieć obowiązek dotowania kultury" i jednocześnie kilka wpisów dalej piszesz że Kapela i jemu podobni to "nieuniknione błędy systemu". No to przepraszam - jeśli system produkuje Kapelów jako nieunikniony efekt uboczny, to może problem leży w samym systemie, a nie w wyjątkach? Wielokrotnie powtarzane jest tutaj, że dobry artysta zawsze się obroni. A to jak artysta zarządza swoim majątkiem, to już jego/jej ból głowy. Znam wiele osób z własnym biznesem i też mają miesiące na plusie i miesiące na minusie i jakoś nikt im nie dopłaca, ani nawet nie myśli o tym. Możesz truć farmazony o potrzebie kultury, ale bez tych innych ciężko pracujących osób, społeczeństwo by mogło nie funkcjonować. Jak już pisałem przy finansowaniu przez państwo zawsze może skończyć się tak, że Ci u władzy wymyślą, że lepiej płacić takim artystom, którzy będą tworzyli pod dyktando jedynej słusznej prawdy, choćby robili to marnie i niekoniecznie będzie to Twoja jedyna i słuszna prawda, tylko czyjaś inna, równie jedyna i słuszna ;).
Nazwałeś ludzi niepopierających dotowania kultury wyższej "neandertalczykami", "stadem baranów" i sugerowałeś że "nie mają potrzeb wyższych". Chwilę później oburzyłeś się że ktoś przypisuje Ci poczucie wyższości. Serio? Człowieku, sam to napisałeś. Nikt Ci tego nie wmówił. Zachowujesz się jakby inni byli poniżej Twojego poziomu, a tak naprawdę to sam jawisz się jako słaby człowiek z klapkami na oczach, który podbudowuje swoje ego na forum piłkarskim ;).

0

@Comentateiro Zgadzasz się, że z tymi 'swoimi widowiskami' jest okropny. Jego orkiestra daje ludziom utwory w niezmienionej formie, tylko opakowuje to dodatkowo 'show'. Nie wiem, czy idąc tym tropem Pink Floyd, Queen, Muse, Rammstein, którzy dają/dawali potężne show podczas koncertów też są okropni, bo do muzyki dokładali "widowisko"? Czy z jakiegoś powodu "widowisko" jest zabronione dla muzyki klasycznej? Coś sprawia, że utwory klasyczne grane na świetnym poziomie, tracą gdy doda się oprawę wizualną? Może fakt, że przybliża ludziom klasy średniej (i może niższej) muzykę klasyczną jest jego błędem?
No i co Ty wygadujesz o jakimś typowym błędzie porównania? Błąd (logiczny) to dajesz Ty, pisząc mi o jakimś wymyślonym typie, który słuchał Modern Talking, a później Led Zeppelin. To jest błąd fałszywego założenia. Wymyślasz sobie historyjkę i próbujesz udowodnić swoje tezy ;). Wiesz, mogę teraz napisać, że ziomek słuchał w latach 80' Led Zeppelin i miał gdzieś popową szmirę, ale potem dojrzał i docenił chwytliwość i aranżację A-ha czy Abby.
Ciągle udowadniasz, że jesteś totalnie subiektywny i próbujesz to wpleść w ramy jakiejś wyższości nad ludźmi którzy słuchają/oglądają coś innego, Twoim zdaniem gorszego. Najbardziej dowodzi temu ostatnie porównanie o grubej partnerce. Ty chyba po prostu wierzysz, że Twoja subiektywna ocena (np. że czyjaś partnerka jest brzydka bo gruba i ... pozbawiona gustu ;D ) to obiektywny fakt.
To, że ktoś ogląda The Wire i słucha 'wytrawnej' muzyki, nie czyni Go człowiekiem o 'wyższych potrzebach' czy kimś bardziej rozwiniętym. Czyni Go po prostu osobą, która lubi The Wire i np. muzykę klasyczną (tylko wykonywaną w określony sposób!) :D. Czym jest przypisywanie sobie wyższości na podstawie tego, co oglądasz na ekranie czy słuchasz z głośników? Snobizm? Elitaryzm? Może 'Gatekeeping'? Warto tu znać socjologa (pewnie się na psychologię nie dostał ;> ) Bourdieu i jego Dystynkcję.
"A o gustach faktycznie się nie rozmawia" - yhy, Ty nie dyskutujesz o gustach tylko narzucasz swój własny gust jako jedyną obiektywną prawdę o osobach, które 'naprawdę' wiedzą co to dobre filmy czy muzyka.

Chyba, że się mylę i źle to odczytuje ;)

1

@QQL5 to w Twoim przypadku może i tak jest, że istnieje do czasu.
Mam przyjaciółkę i wiem, że nigdy nie dojdzie do przekroczenia granicy. W pewnym momencie naszej relacji oboje zaczęliśmy się traktować trochę jak rodzeństwo i może to przez to.
Miałem też 'przyjaciółki' z którymi jednak granica została przekroczona, ale tu @clyde ma rację, po alko zapomnieliśmy się. Obie relacje przerodziły się na chwilę (dłuższą lub krótszą) w coś innego, a dziś nie ma już ich kompletnie w moim życiu.

0

@Comentateiro nie bronię taniej popkultury, tylko bawią mnie ludzie którzy wypowiadają się za ogół albo dopisują do swoich gustów jakąś głębię i 'robią' z siebie kogoś bardziej wyjątkowego :). Jednak może ludzie, którzy negatywnie oceniają takie seriale, po prostu ich nie rozumieją, a przynajmniej tamtego poczucia humoru - czyli mają słabe poczucie humoru...?
Gdybam tylko. Trzymam się zasady, że 'o gustach się nie dyskutuje' - w takim sensie, że rozmawiać jak najbardziej można, czyli mówimy subiektywnie co sami czujemy, ale innych nie oceniamy.
Podobnie się czułem, jak wszedłem gdzieś na Reddicie na wątek o Andre Rieu i tam miłośnicy muzyki klasycznej pisali jaki to dyrygent Rieu jest miałki i tak naprawdę popowy i na jego koncerty chodzą tylko Ci, którzy nigdy nie zrozumią muzyki klasycznej

0

@Arkon zdecydowanie wszystkie telenowele z Ameryki Płd. bo zdaje się, że niektóre mają status kultowych. Kultowym serialem w Polsce na pewno też był Pokemon, którego nie wiem dlaczego nie trawiłem. No, a z tych z topu, to Breaking Bad i Sukcesje porzuciłem po 2/3 sezonach. Nie to, że nie trawiłem, ale nie wciągnęło mnie aż tak, żebym chłonął. Mam zamiar wrócić, kiedyś. Sherlock i Rodzina Soprano to z kolei seriale których nie jestem w stanie nawet zacząć, bo coś mnie od nich odpycha;). Może kiedyś na emeryturze ;).
@Gibbon_FCB akurat tacy Przyjaciele byli nagrywani na żywo praktycznie zawsze i pewnie w jakiś 90% śmiech to autentyczna reakcja sali.
@Comentateiro jak się przejawia kultura KFC w serialu Przyjaciele? Że szybkie, łatwe w odbiorze i 'przyjemne'? Nie uważasz, że żeby zrozumieć takie seriale trzeba się rozsmakować i wczuć w klimat, a żeby go poczuć, wymagane są specyficzne predyspozycje? Czy to tylko odnosi się do seriali lubianych przez Ciebie? ;)

0

@Arkon
co do tematu. Nie mogę zdzierżyć i nie trawię disco polo i muzyki typu bracia figo-fagot, albo tych brainrotów co to dzieci z podstawówki słuchają często gęsto. Czy dla beki czy nie, po prostu ja nie rozumiem tego rodzaju muzyki.
Mam też problem z poezją śpiewaną, choć Grechutę i Turnaua bardzo lubię, to tego odłamu smętnego z małą ilością muzyki - ciężko mi słuchać więcej niż jedną piosenkę z rzędu.
Druga sprawa, to napisałeś, że Pink Floyd są pretensjonalni. Baaardzo bym chciał abyś rozwinął myśl :>. Bo zdaje mi się, że sama muzyka nie może być pretensjonalna, że teksty mogą (ale w ich wypadku?), że zespół jako całość, to z jakich wspólnych wywiadów (bo chyba jeden z 5 członków rzeczywiście mógłby się wpasować w tę definicję, ale myślę, że reszta, to totalne przeciwieństwo bycia pretensjonalnym). Może to niektórzy fani tego zespołu tacy bywają i takich właśnie spotykałeś, to bym się nie zdziwił, że mogli mocno obrzydzić sam zespół :).

@Comentateiro nie jestem fanem hip-hopu i rapu, tej kultury nie do końca rozumiem, ale potrafię docenić niektóre teksty czy bity. Bardziej jednak chcę się odnieść do Twojego tekstu, że są piszą beznadziejne teksty i są beztalenciami. Myślę, że odnosisz się ogólnie specjalnie, żeby podkreślić stosunek do wszystkich twórców z tego gatunku. Jako jedyny wypowiadasz się tutaj w ten sposób i w sumie to bardziej świadczy o Tobie niż w jakikolwiek stopniu o takim artyście jak np. Łona :).

0

@Ilka
euforia - gol Iniesty z Chelsea, mnie z kolei cały akademik w Krakowie słyszał (choć byłem tam gościem)
radość - końcowy gwizdek po meczu Barca - Arsenal i pierwsza wygrana LM / oraz / Argentyna mistrzem świata po meczu z Francją (a kibicuje im od czasów Batigola jeszcze)
rozczarowanie - przegrana Barcy z Liverpoolem 0:4, nawet klęska z Bayernem tak nie działała
smutek - Polska odpada z Portugalią na Euro po karnych, po naprawdę dobrym turnieju i grze.

2

@Deathwing112 powiedz, że mieszkacie razem jak współlokatorzy. mnóstwo studentów mieszka razem, a nawet w jednym pokoju z osobą tej samej płci, a to chyba nie oznacza, że w razie czego nie mogliby zostać chrzestnymi. byłem w mega podobnej sytuacji i powiedziałem, że zamierzam się oświadczyć i spędzić z nią resztę życia i sytuacja finansowa nas zmusiła do wspólnego mieszkania, bo moglibyśmy mieszkać z innymi ludźmi osobno, ale czym by się to różniło? na niego zadziałało. na innych zadziała koperta. albo skłam i wyspowiadaj się potem u innego księdza, że skłamałeś :P.
@Awedi ja nie wiem, czy Ty tutaj tak serio, czy to jakaś ironia/sarkazm. Generalnie to z tego co kojarzę to w Piśmie Świętym raczej nie ma za bardzo czegoś o wierzących, praktykujących... Szczególnie w Nowym Testamencie, który dla Chrześcijan winien być punktem odniesienia, prawda? Pytanie od @MesQueUnClub_87 było do Ciebie @Awedi , ale pozwolę sobie odpowiedzieć po swojemu. Właśnie w tych wszystkich pismach na które tutaj się niektórzy powołują, Jezus uczył, że najważniejsze są uczynki, a nie deklaracja. Dał nam przykazania miłości, wskazał, że to 'innowierca' samarytanin prędzej dostanie łaskę za pomoc poszkodowanemu niż kapłan i lewita, którzy nie pomogli. Jezus wielokrotnie pokazywał, że „innowierca” czyniący dobro jest bliżej Boga niż człowiek wierzący, którego serce jest zamknięte na innych. Jednak lata różnych 'interpretacji' jedynych i oficjalnych zaczęły nieco wypaczać wiarę, bo często były robione pod obecną sytuację Kościoła. Np. dopiero Sobór Trydencki (XVI wiek!) sprawił, że życie bez ślubu kościelnego stało się oficjalnie konkubinatem, który był surowo potępiany i karany. Potem w 1917 i 1983 roku jeszcze dorzucili coś pokusie i zbyt dużej okazji do grzechu (nie grzeszysz, ale możesz zgrzeszyć, więc ... grzeszysz!) oraz o ........ zgorszeniu publicznym... Nawet jeśli para żyje „jak brat z siostrą”, Kościół uważa, że fakt wspólnego mieszkania bez ślubu nadal gorszy innych, bo ludzie z zewnątrz o tym nie wiedzą i zakładają, że para żyje w grzechu. To są te zasady oparte na przykazaniach miłości?
@Deathwing112 jeśli jesteś wierzący, to jak dla mnie zrób tak aby zostać tym Ojcem Chrzestnym. Ważniejsze jest, że zrobisz dobry uczynek dla kuzyna i Jego Żony. Jednak to Twoje sumienie i decyzje musisz podjąć sam. Będzie Cię gryzło sumienie, to nie idź do spowiedzi, tylko na rozmowę z księdzem. Takie rozmowy najczęściej to w zakonach można, zakonnicy mają też często ciut inne podejście do różnych spraw. Do tego jeśli masz jakieś plany wobec tej dziewczyny z którą mieszkasz, to jest to obietnica poprawy, wtedy nie musisz mówić, że się wyprowadzicie, tylko, że to będzie Twoja Żona.

0

@directedbyfcb oczywiście że wpływa, ale ciężko mi uwierzyć w to, że profesjonalny piłkarz podczas lotu tylko siedzi, jak pije to alkohol/kawę, do tego nie nosi jakiś specjalnych skarpet/getrów... Także nie wierzę w teorię, że sam długi lot wpłynie u piłkarzy zawodowych bezpośrednio na mięśnie. Myślę, że Ancelotti raczej dba o takie sprawy...
Jet lag to co innego. Rafa grał chyba w strefie czasowej UTC-4, a Barcelona jest w UTC+1. Skoro leciał na zachód to pół dnia adaptacji na przekroczenie jednej strefy czasowej. Powinien mieć minimum 2,5 dnia na 'dojście do siebie'

0

@VegetaPolska a jaki jest Twój priorytet życiowy? Miłość? No to jazda do Niemiec, albo zrób wszystko żeby to Ona do Ciebie przyjechała.... Priorytetem jest praca i zarobki? Zapomnij o Niej jak najszybciej. Jeszcze co do wiary, jeśli jesteś wierzący to zdaje mi się, że nie stawia się warunków Bogu, typu 'ej będę się modlił jeśli Ty dasz mi super dziewczynę, jeśli nie dasz, to tyle mnie widziałeś'... ale to tylko taka dygresja. Zaglądam na tę stronę od dawna i Twoje wpisy to głównie jakieś niespełnione miłości, prawie nigdy nie spotkałem się z wpisem na temat Barcy. Piszesz też o pewności siebie... Jest Ci ciężko ale nie dajesz po sobie poznać, ale jednocześnie piszesz to tu, gdzie jesteś anonimowy dla zdecydowanej większości, to jest ta pewność siebie? Dziewczyny lubią pewnych siebie facetów, a Ty raczej samotnik, więc chyba też ta pewność siebie to taki Twój mit. Może jednak narcyz? W trakcie pisania jeszcze doszła informacja, że ta Kobieta od 'niezwykłej' chemii z Tobą, jest w związku.... gościu, co Ty ze sobą robisz?
@Szczygiel06 @LAMC_10 zaraz kończę 40 lat. Jestem zdania, że jeszcze mnóstwo przede mną. Może macie jakąś depresję? Może gdzieś zgubiliście jakieś hobby? Trzeba spróbować czegoś nowego. To nowe to może być na start psycholog. Zresztą kolega @VegetaPolska też powinien sobie jakiegoś znaleźć.
@marek86 @RanDiFCB Kryzys wieku średniego przypada zazwyczaj między 40 a 55 rokiem życia., a obecnie mówi się, że nawet do sześćdziesiątki może wystąpić. Facet nie tylko ma kryzys wieku średniego, może mieć depresje, stany lękowe i wszystkie inne drobne schorzenia

3

@michal26
straszna sprawa. jak dla mnie on dożywocie, ona te 25 lat. nawet jeśli dała się omamić, to nie umniejsza jej winie...
milczenie tvn jest dość wymowne.
z tym, że trzy lata temu była bardzo podobna sprawa (też Kłodzko), tyle, że nikt nie przynależał do żadnej partii, to tvn też praktycznie nic nie pisała, a prawicowe media z kolei dużo mniej....

0

@michal26 bardziej przychylam się do rozumowania @Rifek co do ilości zawodników w kadrze.
jeśli chodzi o samą zabawę to przychodzą: Bastoni, Nico Sch..., Frimpong, Zalewski. Odchodzą: Christensen, Araujo, Balde, Kounde. Zalewski to po to aby ilość Polaków nie zmalała ;D, ale też nie powiedziałbym, żeby był jakiś gorszy od Balde...
Na przykład pomoc mamy przetrzebioną, ale jakby wszyscy byli zdrowi to gra Pedri i o dwa dodatkowe miejsca walczą: Olmo, Fermin, Gavi, de Jong, Casado, Bernal. Jakby dołączyć klasowego pomocnika to gdzie znalazłyby się minuty dla nich wszystkich.
Byłbym za 2 bramkarzy, 9 obrońców, 7 pomocników, 7 ofensywnych, czyli de facto tak jak mamy obecnie. więc 4 obrońców in = 4 obrońców out
Z tym, że mówicie źle o obronie, a wg mnie dużo tutaj ma do tego styl w jakim gramy i tak naprawdę nie wiemy jak obrońcy z drużyn grających w zupełnie innym stylu, sprawdzili by się u nas.

0

nigdy nie jedliście... mięso z psa/kota/małpy (w tym podroby jak mózg).
z rzeczy które jadłem i teraz mocno unikam to groch (a nawet gorszek, choć groszkową zblendowaną lubię), fasola biała (choć zielonej też niezbyt...), bób.
awokado prawie nie ma smaku. polecam pastę awokado+banan+kakao całkiem dobra i bardzo zdrowa rzecz.
gęsina dobrze zrobiona to lepsza od kuraka. na pewno lepsza od kaczki. ale to dla mnie.
konina, no dla mnie to mięso tak samo jak z bydła, świni, osła.
wątróbka dobrze wysmażona i z dużą ilością cebuli - mniam, ale raczej mniejsze porcje.
flaki - zupa sama w sobie pyszna, ale same flaki mają rzeczywiście dość specyficzną konsystencję... za dzieciaka nie mogłem, teraz już ok, ale wolę jak jest ich mniej niż więcej w zupie.
golonki nie trzeba jeść ze skórą i tym tłustym co pod skórą, tam głębiej jest mnóstwo mięsa i kiedy dobrze zrobione to palce lizać. ten tłuszcz naprawdę łatwo odchodzi.
sushi i tatar mi smakują, ale unikam bo takie surowe żarcie zawsze niesie jakieś tam ryzyko.
żeberka mogą być podane w różnej formie. teściowa podaje z zasmażaną kapustą i ziemniakami, w niczym to nie przypomina tych bbq długich żeber. lubię obie wersję.
galarety nie lubię zarówno mięsnej jak i owocowej, ale nie tak, że nie tknę.
zupa mleczna... czyli mleko podgrzane i dodane płatki? kasza manna na mleku? mleko ciepłe z makaronem? mniam mniam mniam

0

@Dresta jakiś typek gada o wychwalaniu armii czerwonej przez premiera w 2008 roku... tyle, że ja tam wychwalania nie widzę. nie była to pieśń pochwalna w wykonaniu Tuska... a przede wszystkim nie mówił o wyzwoleniu Polski, tylko obozu w Auschwitz. to takie proste sprawdzić... naprawdę tylu ludziom nie chcę się sprawdzać wiarygodności tego typów wypowiedzi???

a gdyby jednak mówił o całej Polsce:
sytuacja wtedy (II wojna światowa) wyglądała tak, że sami nie byliśmy w stanie wyrwać się nazistowskim niemcom, inni alianci bili się na zachodnim froncie, a zsrr które wtedy jakby współpracowało z aliantami lało nazistów na froncie wschodnim, a to tam iii rzesza kierowała większą część wojska.
w jałcie potem wyszło jak wyszło, ale gdyby ruscy sobie zostali za bugiem i sanem i odpuścili niemcom, to nie wiadomo jak zachodni front by funkcjonował. generalnie plan nazioli dla słowian był raczej dość radykalny. generalplan ost zakładał okropne rzeczy.
więc owszem jakby nas jednak trochę wyzwolili i po jałcie owo wyzwolenie okazało się jednocześnie kolejną okupacją.. było to dla Polski ostatecznie trafienie pod rynne, ale nie z deszczu ale już z głębin... czyli pod okupację, ale jednak nie do piachu... to było to mniejsze zło
więc nawet odnosząc się do całej Polski, to nie powinniśmy zapomnieć ile krwi zostawiła armia czerwona wyzwalając nas od nazistów, ale oczywiście też nie powinniśmy zapomnieć ile krwi naszej upuściła podczas tego wyzwalania.
dlaczego na tym nagraniu o drugiej części nie było mowy (czyli wyzwolili od nazistów, ale ostatecznie zniewolili). bo to było przed 2010 rokiem, a wtedy świat planował reset z ruskimi, ba nawet szef nato majaczył o 'bliskiej' współpracy. no i jak na początku wspomniałem - ta wypowiedź w ogóle nie była o wyzwalaniu Polski ;)

13

@AlexDark00 @AbelKabel . Nie można wjeżdżać na chodnik nawet jak lodówkę z pralką chcesz wnieść do klatki. Są specjalne wózki do przewożenia takich gabarytów. Parkujesz gdzie możesz, bierzesz ów wózek i ogień. Na chodniku można parkować w ten sposób, że trzeba zostawić 1,5 metra dla pieszych! Jest mniej? No to nara, nie wolno. Do tego można tak parkować pojazdami max do 2,5ton.
Argument, że piesi mają uważać i oni robią źle/głupio... Z drugiej strony mogliby w bardzo łatwy sposób takiego kretyna/kretynkę w tym BMW naciągnąć na odszkodowanie. Kierowca powinien poprosić pasażera, bądź jakiegoś przechodnia aby mu pomógł i pokazywać kiedy ma się zatrzymać, kiedy może jechać. Bo nawet legalnie wyjeżdżając ze zwykłego miejsca parkingowego pod blokiem, jeśli masz ograniczoną widoczność, to jeśli wyjedziesz i będzie dzwon, to będzie wina wyjeżdżającego. Przy ograniczonej widoczności trzeba mieć drugą osobę na wszelki 'wypadek'... (art. 23 ust. 1 pkt 3 lit. b ustawy 'Prawo o ruchu drogowym')
Wracając do Waszych argumentów. Ręce opadają... Nie powinien tam się pojawić ten BMW, w ogóle nie powinien tam być na tym chodniku. Na filmie doskonale widać, że piesi ogarnęli tego cymbała, ominęli i jeszcze zachowali się naprawdę kulturalnie, nic nie pokazując i krzycząc do kierowcy.
Żeby odbić idiotyczny argument o tym czy ktoś ma prawko czy nie, to mam 23 lata i jeżdżę praktycznie codziennie.
@qbsonFCBarca zawsze gorszy będzie ten, co w tak karygodny sposób łamie prawo i naraża ludzi na utratę zdrowia, niż ten który wytknie takiego bałwana palcem...

0

@Bykunn No to bardzo dużo ułatwia, że macie podobne poglądy. Teraz wyobraź sobie, że tamci ludzie też mają podobnie i oboje lubią na 'takie' imprezy chodzić.
Do tego, nie trzeba iść do takiego klubu, żeby jacyś faceci patrzyli na kobiety jak na mięso. Czy to na zwykłych dyskotekach, czy to na pokazach mody, czy to siatkarki (ogólnie sportsmenki ubiera się w ten sposób aby też przyciągać więcej widowni męskiej...). Generalnie Tobie i Żonie się nie podoba, nie idźcie tam nigdy. Tamtym się podoba? Niech sobie chodzą. Najprawdopodobniej krzywdy nikomu nie robią.
"samo bycie w takim miejscu jest nie do zaakceptowania" czyli w jakim? Tak z ludzkiej ciekawości pytam, ale nie męczę już Cię, skoro nie mamy o czym dyskutować ;).

4

@AlexDark00
"Bo to ona pokazuje ciało. Ja mogę zapłacić ci za zabicie kogoś, ale mordercą będziesz ty. Nie mówię, że simpy nie mają wgl wpływu, ale to kobiety ponoszą większą winę za to i tyle. Zresztą tym w klubach nikt nie płaci, a jednak też się sprzedają często mając partnerów."
Idąc tą analogią — za śmierć na wojnach winni są żołnierze, którzy strzelają. Hmmm, a może jednak żołnierze-dowódcy, którzy wydają rozkazy? No i zaraz, zaraz, są jeszcze politycy, którzy tę wojnę wypowiadają...
No i żeby było też skrajnie... Jak ziomek jest operatorem drona jakieś 5 km od miejsca akcji, no i ten dron jest uzbrojony i od amunicji giną ludzie — to to będzie dron-morderca, a ziom to tylko operator RC?

@AlexDark00
Piszesz o zdradzaniu. Jakie zdradzanie? Jak Twoja ewentualna partnerka popatrzy dłużej na innego faceta, ale tak z lekką iskierką w oku, to będzie zdrada? Jak pocałuje innego gościa w policzek na powitanie i do tego dotknie jego ramienia, to zdrada? Jak zatańczy na imprezie, to zdrada? Jak obejrzy porno w necie sama, to zdrada? Nic nie wskazuje na to, że był tam seks czy jakiś namiętny pocałunek... Więc skąd ta zdrada? Do tego właśnie w tym samym klubie były też pary, więc raczej wszystko odbywa się za obopólną zgodą i nic trzeciej osobie do tego. Jak sobie nie postawili granic przed imprezą, to ich wina i będą sami musieli się z tym zmierzyć, bo granice stawia się razem. Przynajmniej w zdrowym związku.

@AlexDark00
"To wynika z popędu, może i z samotności, kobieta w tej sytuacji robi to dla zarobku, który mogłaby osiągnąć w normalny i moralny sposób."
No i tu się mylisz. Kobiety wciąż nie mogą tyle samo zarabiać co faceci, bo właśnie rodzą i wychowują dzieciaki — niepewny pracownik. To tu jest problem demograficzny, a nie w tym, że jedna z drugą odbyła zbyt śmiały taniec z jakimś tancerzem go-go...

@Bykunn
"Jak twoja dziewczyna lubi jak na nią patrzą jak na mięso to luz"
Naprawdę uważasz, że faceci patrzą na kobiety jak na mięso w takich klubach? Albo, że jeśli idzie z żoną do takiego klubu, to lubi jak inni patrzą jak na mięso?? Może oboje lubią takie imprezy, ale od ludzi, którzy patrzą jak na mięso, się odcinają?

@DariaFCB
"Problemem jest skrajny indywidualizm i wpajane poczucie bycia kimś wyjątkowym i szczególnym."
Ja bym uciął to przed drugą częścią zdania (przed "i"). Ogólnie chyba wszystko co skrajne jest złe. Jednak wpajanie poczucia bycia kimś wyjątkowym i szczególnym może być ratunkiem dla wielu dzieciaków. Do tego każdy z nas jest tak naprawdę wyjątkowy i szczególny, ale to nie wyklucza pracy na dobro większego ogółu. Czy wyklucza?

@pt9
"To z Poznania jest przesadą i tego nie chcemy u mężatek. Zdrajców nie tolerujemy"
Jacy my? Za kogo jeszcze mówisz? Czujesz się przedstawicielem jakichś prawdziwych mężów czy coś? Ty jako mąż swojej żony nie chcesz tak też u innych żon innych mężów? Tak z ciekawości pytam ;). Żeby nie było — raczej się zgadzam z tym co piszesz. Dla mnie to jest przesada tańczyć z tancerzem/tancerką go-go, nawet jeśli ja/żona ubrani, a tancerz/tancerka w bieliźnie. Jednak gdy partnerzy nie mają postawionych granic (i jeszcze dojdzie alkohol), to po fakcie mogą sobie w końcu ten temat poruszyć i ustalić na przyszłość, albo się rozstać. Jeśli laska/facet musi się ukrywać przed drugą połówką, że tak się bawi, to na bank powinni pogadać, albo się rozstać. Przez "zdrajców" masz na myśli osoby zdradzające swoich partnerów/partnerki? Tak dla pewności ;).

@pt9
"Ja na ludzi z produkcji mówię śmierdziele i nie jest to wyolbrzymienie." "Mi żona mówi wprost jak śmierdzę i że mam iść do mycia albo umyć zęby, bo zabijam ją keftem"
To może zamiast im uwłaczać, lepiej załatwić lepszą wentylację na produkcji? Albo zwołać zebranie i pogadać o higienie? Weź przykład z żony ;)

@Safrani
Higiena. Skąd masz te badania? Bo to co piszesz to nie fakty, tylko Twoja opinia o tym. Znalazłem coś o zębach i ogólnie nie są złe https://www.mdpi.com/1660-4601/20/11/6005 — choć zawsze mogłoby być lepiej. Można na to popatrzeć, że nie zapominamy myć codziennie :D. Nic nie znalazłem o higienie ogólnej, oprócz jakichś badań/ankiet podczas COVIDu, które raczej tyczyły zmiany nawyków (mniej albo więcej, a nie ile razy). Do tego mycie się codziennie? Znalazłem wręcz zaprzeczenie Twojej tezy — 2-3 razy w tygodniu, no chyba że wymaga częściej Twój styl życia (praca, sporty). Zresztą masz tu pierwsze lepsze artykuły:
https://www.medonet.pl/zdrowie,lekarz-apeluje--codziennie-powinnismy-myc-tylko-trzy-czesci-ciala,artykul,99650859.html
https://zdrowie.interia.pl/zdrowie/news-ile-razy-w-tygodniu-sie-myc-bedziesz-zaskoczony,nId,6046216
https://www.uhhospitals.org/blog/articles/2025/09/how-often-do-you-really-need-to-shower
https://www.webmd.com/beauty/shower-how-often

@SigmaBoyEssaYamal
Dużo pisałeś, "chciałem" tam do czegoś się przyczepić, ale zawczasu nie zapisałem i teraz nie chcę już na siłę szukać, bo generalnie podoba mi się Twój tok myślenia ;). Także piona!

11

@dge21
"Nie zrozumie tego ten, kto przez takie cos nie przechodził, lub nie musiał się zmierzyć z trudnymi chwilami w związku."
No to nie tak działa.
To Ty nie rozumiesz, że można inaczej, spokojnie, bez dramatów. Że można zakończyć związek po roku mówiąc, "sory nic z tego nie będzie, nie pociągasz już mnie, a też nigdy Cię nie kochałem". Że można żyć w zgodzie z drugą osobą. Że można rozmawiać. Że w ten sposób można pokonać WSPÓLNIE trudne chwile.
Myślisz, że Ci co żyją z drugą osobą bez zdrady, to nigdy nie mieli okazji do zdrady? Albo nie myśleli o tym? Tylko na tym polega życie w zaufaniu, miłości, że o tę drugą osobę się troszczy, daje jakby gwarancje bezpieczeństwa. Fantastycznie jeśli do tego dochodzi pociąg seksualny, ale nawet bez niego można mieć udane życie seksualne. Jeszcze lepiej jak ma się wspólną pasję, ale jeśli nie, to przynajmniej dajecie sobie miejsce na realizacje pasji, a wspólnie jakieś mniejsze zainteresowania realizujecie.
Przytyła i 'zakochałeś' się w Młodej. Dobre żarty. Wymówki. Nie wiem tylko czy sam w nie wierzysz, czy tylko się obudowałeś nimi. Wystarczyło się zainteresować, skąd to przytycie. Może jakaś choroba, problemy w pracy, problemy w związku...

Generalnie mam taką znajomą parę, która jest ze sobą już 12 lat. 6 chyba zaręczeni. Mieszkają razem 4 lata. Ziomek jest manipulatorem i narcyzem. Mega mi przypomina Ciebie z tych wypowiedzi tutaj. Że Ona taka wspaniała, że jest takim człowiekiem dobrym, a Ty to ten zły i dajesz Jej wolną rękę, ale sam nie pójdziesz. Do tego kolejna żałosna wymówka 'nie mam jaj'.

Ty zdajesz się być człowiekiem, który nawet tu manipuluje. Piszesz wszystkim część historii, ale wybrańcom możesz jeszcze jakieś pw wysyłać. W niektórych miejscach jest niespójność, inne są jakby przekoloryzowane. Próbujesz grać na litości i współczuciu (co niestety udało Ci się u swojej 'dziewczyny'). Na bank masz problemy emocjonalne, ale jeśli nie jesteś jakimś walniętym psychopatą, to wypuść tę kobietę, Ona da sobie radę. Myślę, że Ty też.

Do ludzi którzy najeżdżają na kobietę. Jak się kogoś kocha, to można dużo 'znieść' czy wybaczyć. Niestety jak widać czasem aż za dużo.

5

@dge21
Chodź na terapie, nie unikaj leczenia farmakologicznego. Jak stwierdzisz po dwóch/trzech miesiącach, że Ci nic nie daje, to zmień terapeutę.

No, a swojej 'dziewczynie' oszczędź już i nie marnuj więcej Jej życia. Bądź mężczyzną i jak nic nie czujesz do Niej to zakończ ten związek, życz Jej jak najlepiej i zerwij kontakt. 4 lata to nie jest jakiś długi czas, a piszesz, że już po roku Ci przeszło...

Zakładam, że mogły się wydarzyć jakieś rzeczy z poniższych:
- zakochałeś się w Jej fizyczności,
- pomieszkaliście razem chwilę, poznałeś Ją lepiej i wtedy doszedłeś do wniosku' ej, jednak nie' (jak coś, to to był moment na zakończenie związku),
- oboje macie jakieś swoje traumy i bez przepracowania/pogodzenia się z nimi, nie będziecie w stanie być w związku (z drugą osobą z traumą/problemem natury pscyhicznej).

Jeśli Ona Cię kocha, to pewnie będzie zrozpaczona, może nawet pisać jakieś dziwne wiadomości, ale przejdzie Jej...

Naprawdę nie ma co marnować sobie życia na nieudany związek, bo żadna z osób nie wychodzi na tym dobrze.

3

@Huck odpowiem też na Twój pierwszy post.
- Przepisy o więzieniu za prędkość nie dotyczą zwykłego przekroczenia, tylko skrajnych przypadków, gdzie kierowca realnie naraża życie innych. To nie jest „skok na wolność”, tylko próba ochrony bezpieczeństwa obywateli.
- Co do przeglądów - są plany ich dalszego zaostrzenia. Są już droższe, z dokumentacją fotograficzną i bardziej rygorystyczną oceną stanu auta. To idzie w stronę tego, o czym piszesz i z czym się w pełni zgadzam.
- Wycięte katalizatory? Takie przypadki są, ale nie ma dowodów, że „co dziesiąty” samochód tak jeździ. To mocna hiperbola. Jest to też nieopłacalne, bo policja zatrzymuje dowody rejestracyjne za takie przeróbki. Choć też zdarzają się auta z ukradzionym katalizatorem, jednak podejrzewam, że kierowcy szybko się orientują w takich przypadkach.
- Opony - Polacy coraz częściej kupują całoroczne (ok. 25% rynku), ale większość nadal zmienia sezonowo, choć co piąty nie zmienia na zimowe. Sporo osób jeździ także na tanich, budżetowych oponach, co trochę wpływa na bezpieczeństwo.
- Policja niestety może mierzyć prędkość z mniej widocznych miejsc. To jest zgodne z prawem, choć bywa krytykowane, a nawet RPO uważa jako naruszenie praw. Ukryte znaki? Zdarzają się, ale nie ma danych, że to masowy problem. Twierdzenie, że to norma, jest wyolbrzymione. Osobiście rzadko spotykam się z ukrytym znakiem o terenie zabudowanym, ale spotykam znaki ustawione daleko za terenem zabudowanym, gdzie lasem jedzie się już kilka kilometrów.
- Statystyki pokazują, że najwięcej wypadków śmiertelnych powodują młodzi kierowcy (18–24 lata), głównie przez prędkość i brawurę. Najwięcej ofiar śmiertelnych jest właśnie przez niedostosowanie prędkości (30%) i ryzykowne manewry, czyli nawet nie alkohol. Dość się to rozmija z Twoimi twierdzeniami o starych dziadkach czy kobietach (73% sprawców to mężczyźni).
- Nie ma oficjalnych danych, które marki są „najbardziej niebezpieczne”. Natomiast raporty komercyjne pokazują, że np. BMW częściej ma historię szkód (82% z historią wypadkową), ale to bardziej kwestia profilu użytkowników niż samej marki.
- Kwestia optymalnej jazdy 160-200 i zamulania przez innych kierowców. Mandaty za zbyt wolną jazdę można dostać, jeśli tamujesz ruch albo ignorujesz znak minimalnej prędkości. Na autostradzie jeśli jedziesz tak wolno, że stwarzasz zagrożenie (40km/h). Trzeba pamiętać, że prędkość maksymalna, to nie jest prędkość obowiązkowa. Oznacza, że nie możesz jechać 160-200, ale możesz jechać sobie 80 po autostradzie... busem, starym passatem, czy sportowym bmw.

Przepisy bardzo dobre. Ulice publiczne to nie tory wyścigowe.

9

@Huck , serio, trochę się gubisz w tym co piszesz. Podkreślasz, że jeździsz „przepisowo i bezpiecznie”, a chwilę później twierdzisz, że 160-200 km/h to idealna prędkość. Jak dla mnie nie da się jednocześnie być „przepisowym” i uważać za normalne coś, co przepisy wyraźnie zabraniają.

Twoje przykłady też mają sporo dziur i fallacje. Porównanie busa przy 100 km/h do BMW przy 300 km/h brzmi bardziej jak reklama Twojego auta niż argument. Do tego dochodzą pochopne uogólnienia typu „połowa kobiet nie zna fizyki” czy „90% ludzi nie zna możliwości auta” – to nie są fakty, tylko stereotypy, które osłabiają Twoją wiarygodność jako znawcę motoryzacji na którego się próbujesz kreować. Ogólnie to brak ciągu logicznego widać w wielu miejscach. Zaczynasz od krytyki przepisów o więzieniu za prędkość, a kończysz na atakach na „trupy na kołach”, „busiarzy” czy „dziadków w Punto”.
Sposób, w jaki odnosisz się do innych, też sprawia jak sam jesteś traktowany. Zamiast budować dyskusję, ustawiasz się w pozycji wyższości pisząc np. „Janusze”, „dziadki”, „puści wszyscy” - to określenia, które deprecjonują rozmówców/kierowców i zamiast budować dyskusję, wywołują irytację. Do tego dochodzi caps lock i sarkazm, które pokazują u Ciebie frustrację i defensywność. W efekcie zamiast wymiany zdań wychodzi przepychanka. Problem w tym, że reagujesz impulsywnie na jakąkolwiek krytykę. Gdy ktoś się nie zgadza, od razu pojawia się „teoria z D” albo „kije w dupie”. To bardziej pokazuje emocje niż logikę.
Podkreślasz też swoje "osiągnięcia". BMW M4, symulator, tor wyścigowy, 300km/h - wygląda to jak autopromocja, która ma dowodzić Twojej racji. W rzeczywistości brzmi to jak próba pokazania, że jesteś lepszy od innych, a nie jak argument merytoryczny, co kolejny raz całkowicie oddala od meritum dyskusji, którym miały być przepisy.
Wiesz, to wszystko wygląda to jak próba kompensacji. Widać, że mocno potrzebujesz się dowartościować i jednocześnie umniejszasz innym. To może być kwestia regulacji emocji albo cech osobowości, które sprawiają, że łatwo wpadasz w tryb „ja wiem lepiej”. Widać że budujesz silne poczucie własnej wartości, brak u Ciebie empatii, masz kruche ego pod atakiem, a przy tym trudność z przyjmowaniem krytyki i reagujesz agresją słowną. To może sugerować cechy narcystyczne, co pasuje do NPD. Może nawet też elementy psychopatii (manipulacja argumentami dla wygranej i prowokacje, powszechne u online'owych trolli), warto rozważyć, czy to nie wpływa na codzienne życie - terapia mogłaby pomóc w opanowaniu impulsów.

Generalnie, trzymam za Ciebie kciuki na drogach i w dyskusjach. Może warto czasem wcisnąć hamulec na emocje, by argumenty były właściwsze i mocniejsze.

0

A teraz do dyskusji
Według danych GUS i OECD, średnie wynagrodzenie nauczycieli w Polsce jest niższe od średniej krajowej i znacząco odbiega od średniej OECD. Nauczyciele często zarabiają poniżej średniej krajowej przez większość swojej kariery. Polska przeznacza na edukację poniżej średniej OECD (ok. 4.1% PKB vs. średnia OECD 4.7%). Średni koszt wynagrodzenia nauczyciela w przeliczeniu na ucznia jest jednym z najniższych w UE. Według badania TALIS 2024 Polska kadra nauczycielska należy do najstarszych w OECD - średni wiek to 48 lat, a tylko 4% nauczycieli ma mniej niż 30 lat. "Nauczyciele pracują tylko 18 godzin tygodniowo" to typowe mylenie części z całością (pars pro toto). Pensum to tylko część czasu pracy nauczyciela przeznaczona na dydaktykę - zajęcia prowadzone bezpośrednio z uczniami. Całkowity czas pracy nauczyciela wynosi maksymalnie 40 godzin tygodniowo zgodnie z Kartą Nauczyciela. Badania Instytutu Badań Edukacyjnych pokazują, że średni tydzień pracy nauczyciela to aż 47 godzin. Nauczyciele wykonują nawet aż 54 różne czynności zawodowe (przygotowanie do lekcji; sprawdzanie prac, testów, zadań domowych; rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami; doskonalenie zawodowe, szkolenia; tworzenie dokumentacji; organizacja wydarzeń szkolnych; konsultacje z uczniami i rodzicami, itd.). Jednak już według TALIS 2024, średni czas pracy oscyluje w granicy 40 godzin (tę liczbę obniżają WueFiści). Niski prestiż i niesatysfakcjonujące płace (zwłaszcza startowe) korelują z odpływem młodych i wczesną rezygnacją z zawodu. Kraje, które łączą wyższe płace startowe z silnym mentoringiem/wdrożeniem, zatrzymują młodych lepiej — to wzorzec polityki, który w Polsce jest niewystarczająco zrealizowany.To co nauczyciele myślą o sobie sami to to, że mimo presji i niedocenienia, wykazują silną motywację wewnętrzną, są zadowoleni z pracy w swoich szkołach i dobrze oceniają relacje w zespole. Jednocześnie czują przeciążenie relacjami z rodzicami oraz odpowiedzialnością za wyniki i dobrostan uczniów. Tylko 10% polskich nauczycieli uważa, że ich zawód jest ceniony przez społeczeństwo, co jest jednym z najniższych wyników wśród krajów uczestniczących w badaniu. Ponad jedna trzecia nauczycieli (38%) doświadcza w pracy stresu w znacznym lub dużym stopniu.30% nauczycieli ocenia, że praca w znacznym lub dużym stopniu negatywnie wpływa na ich zdrowie psychiczne, a 21% - na zdrowie fizyczne. Prawie 40% nauczycieli deklaruje, że często doświadcza napięcia i przeciążenia obowiązkami, a 37% uważa, że nie ma czasu na życie prywatne. Dodatkowo mitem też jest, że mają całe dwa miesiące wakacji, bo niektóre obowiązki w czasie wakacji obejmują: prace związane z zakończeniem/rozpoczęciem roku szkolnego, opracowywanie programów nauczania, doskonalenie zawodowe.
https://www.ire-studia.edu.pl/czas-pracy-nauczyciela-na-pelnym-etacie-ile-godzin/https://www.edunews.pl/badania-i-debaty/badania/7209-nauczycielki-i-nauczyciele-o-pracy-w-zawodzie-talis-2024https://glos.pl/badanie-talis-2024-kadra-nauczycielska-w-polsce-nalezy-do-najstarszych-w-oecd-mamy-tylko-4-proc-nauczycieli-do-30-roku-zyciahttps://www.prawo.pl/oswiata/zawod-nauczyciela-badanie-talis-2024,535275.html

0

Wasza dyskusja ma sporo błędów logicznych. Tak edukacyjnie dla niektórych z Was, może się przyda?

Błędy logiczne:

1. Chochoł (Straw man): zniekształcenie stanowiska drugiej strony, by łatwiej je obalić (np. "Nauczyciele twierdzą, że mają najcięższą pracę na świecie, więc skoro tak, niech idą do kopalni, to zobaczą, co to prawdziwy wysiłek." - nauczyciele tak nie twierdzą, a jeśli piszą o stresie to psychicznym a nie fizycznym).

2. Argument ad hominem: ataki na osobę zamiast na argument (np. „Bronisz nauczycieli, bo sam jesteś leniem i chciałbyś mieć dwa miesiące wakacji.” - Atak personalny zamiast odniesienia się do treści argumentu).

3. Wybiórcze dobieranie faktów: selektywne przykłady ignorujące całość danych (np. „Lekarz pracuje na swoją pensję średnio 18h w szkole, zarabia więc za dużo w przeliczeniu na godzinę.” - Ignorowanie danych o średnim czasie pracy i obowiązkach poza lekcjami).

4. Pospieszne uogólnienie: uogólnienie z jednostkowej sytuacji (np. „Mój syn miał złych nauczycieli w szkole, ja już wiem jacy oni wszyscy są niekompetentni.” - Wyciąganie ogólnego wniosku z jednego przypadku).

5. Fałszywa równoważność: zrównanie nieporównywalnych zjawisk (np. „Nauczyciel i higienistka oboje pracują w szkole, więc powinni zarabiać tyle samo.” - Zrównanie zawodów o zupełnie innych wymaganiach, ryzykach i systemach wynagradzania).

6. Post hoc ergo propter hoc: błędne wnioskowanie o przyczynie tylko z następstwa w czasie. (np. „Od kiedy wprowadzono wyższe pensje dla nauczycieli, wyniki uczniów się nie poprawiły, więc podwyżki nie mają sensu.” - Zakłada bez dowodu, że brak wzrostu wyników to efekt podwyżek, ignorując inne czynniki).

7. Odwołanie do emocji: manipulacja uczuciami zamiast faktami. (np. „Jak można żądać podwyżek, skoro tyle rodzin żyje w biedzie? Trochę wstydu!” - Gra na współczuciu i moralnym oburzeniu zamiast rzeczowych argumentów).

8. Argument z tłumu: odwołanie do powszechnej opinii jako dowodu. (np. „Większość mówi, że nauczyciele mają łatwo, więc to musi być prawda.” - Popularność opinii nie jest dowodem jej prawdziwości).
9. Argument z dupy: nie ma żadnego potwierdzenia. (np. „Bo tak!.” albo „Bo to wiem.” - To, że tak twierdzisz, to nie znaczy, że to ogólna prawda).

13

@pax
To, że sformułujesz jakąś regułę, nie oznacza, iż jest ona prawdą.
Zaimki osobowe wypada pisać wielką literą w listach, lecz to jedynie konwencja, a nie ścisła zasada ortograficzna. Podobnie postąpimy, gdy chcemy okazać szacunek adresatowi. Ta sama reguła dotyczy zaimków dzierżawczych.
Brak wielkiej litery nie stanowi obrazy – nie przesadzaj. Użycie jej w zwykłej, codziennej rozmowie podkreśla głęboki respekt wobec drugiej osoby. I tylko tyle (choć czasem aż tyle).
Wybrałeś taki styl pisania – w porządku. Nie jest to jednak obligatoryjna norma w języku polskim. Błędem byłoby więc zarzucać komuś brak szacunku, skoro mógł uznać (słusznie, moim zdaniem), że w luźnej wymianie zdań nie musi stosować tej formy. Prawdziwy brak respektu dostrzegam gdzie indziej – w celowym użyciu wyrażenia "panie redaktorze". Na pozór sugeruje ono uprzejmość, ale skoro autor przechodzi na oficjalny ton, mógłby konsekwentnie zapisać "Panie" wielką literą. Tymczasem z kontekstu wynika, że to sarkastyczne sformułowanie, służące właśnie do wyrażenia dezaprobaty. Jednak o sarkazmie to i sam powinieneś co nieco wiedzieć.
W innym przypadku piszesz o tym, że Twój sojusznik (w tej sprawie) @Comentateiro napisał "tępą propagandę pisowską" więc odnosił się do propagandy. Jednak dalej w tym samym poście dopisał "zagospodarują Ci niewielką przestrzeń między uszami" gdzie jest już bezpośrednie odniesienie się do rozmówcy. Nie wiem jakie fikołki trzeba robić, żeby twierdzić, że nie obraził nikogo... W kolejnym poście pisze: "Tępa propaganda pisowska używa tego zwrotu.
Normalni, uczciwi ludzie bez spranej tą propagandą głowy - nie."


Oprócz wrażenia, że Comentateiro pod względem politycznym jest takim samym betonem jak są wg niego pisowcy, to w tym tekście jest jawna sugestia, że wszyscy używający zwrotu K13G to ludzie nieuczciwi i nienormalni... Dopiero po tym komentarzu padła sławetna odpowiedź.

"Wolę być tępy niż głosować na sługusów Berlina i Brukseli." No i co nam to mówi? Tylko to, że woli być tępy niż głosować na (blablabla).
Jeśli ktoś napisałby "Wolę być bez nogi niż mieć białaczkę" to znaczyłoby, że ta osoba chce być bez nogi? No nie! "Wolę mieć kac-kupę niż wymiotować" też nie świadczy o tym, że ta osoba chce mieć kac-kupę. Tylko i wyłącznie o tym, że woli jedną rzecz od drugiej. Tym bardziej, nic a nic nie ma tu jakimś celu. To jest trochę nadinterpretacja. Wyrażenie "Wolę się kąpać w ściekach niż pocałować drugiego mężczyznę" nie świadczy o tym, że celem osoby wypowiadające takie zdanie jest kąpiel w ściekach... Pisanie o celach życiowych po wyrażeniu 'wolę x od y' to już z kolei kolosalna nadinterpretacja.
Zrozumiane?

Także "Ty wyznaczyłeś sobie bycie tępym, w porządku." jest obrazą, bo on sam o sobie nie pisał, że jest tępy, tylko, że jeśli miałby wybierać w byciu tępym i w głosowaniu na pewną partię, wolałby być tępy. Jest to logiczne, tak jak i jest logiczne, że go obraziłeś. Zasugerowałeś człowiekowi, że jego celem życiowym jest bycie tępym. Toż to sarkazm, który ewidentnie ma na celu 'wbicie szpilki'.

Jeśli to robisz specjalnie, w sensie najpierw obrażasz, a potem się wypierasz, to jest to słabe. Jeśli nie rozumiesz, że to jest obraza, to jest to przykre.


Życzę Wam wszystkim trochę samokrytyki i umiejętności przyznania się do większych, ale i mniejszych błędów.


Kończąc, dodam tylko, że nie odnoszę się do początkowego sensu całej dyskusji, czyli polityki. Odnoszę się tylko do tej dziwnej dyskusji jaka wywiązała się później.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: