Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Zapewne chodziło mu o - 1000 zł miesięcznie ZUS, 18 lub 32 % podatku dochodowego, do tego trzeba doliczyć 23% VATu, który jest wliczony w usługi lub towary, Akcyzę, którą pobiera się na stacji paliw, podatek od nieruchomości płacony bodajże kwartalnie, cło, przez które wzrastają koszta, nie wliczam tutaj żadnych rachunków za prąd, gaz, wodę, ścieki etc. Do tego podatek od posiadania psów, od środków transportowych, od czynności cywilnoprawnych, a jak już nawet ślepy los sprawi, że coś się uda wygrać, to jeszcze za to, że masz w życiu szczęście musisz podzielić się tym z państwem. I oczywiście inflacja, która jest ukrytym podatkiem. Nie wiem ile to razem wynosi, ale na pewno jest to sroga kasa.
0
A przypadkiem peculium w Starożytnym Rzymie nie wynosiło 10 procent?
0
Parafrazując mojego ulubionego Polaka związanego z polityką - Co by pan powiedział, gdyby zarabiał pan 4 tyś zł, oddałby mi pan 2 tyś, a pozostałe 2 zostałby dla pana. Ja, za te 2 tyś, które mi pan dał, wydałbym je za pana. Oczywiście 1.5 tyś wydałbym za pana, na pana, a 500 zł poszłoby dla mnie za moje usługi. Co by pan mi odpowiedział na taką propozycje? Pewnie kopnąłby mnie pan w cztery litery i słusznie wyrzucił za łeb z domu, a widzi pan, tak właśnie działa państwo.
0
Heh miło mi, że to po raz pierwszy :)
Doskonale zdaję sobie sprawę z zasadności Twoich argumentów. Są mocno osadzone w realiach, natomiast mi chodziło nie o coś "na teraz", "na dzisiaj", ani nie o tworzenie ruchu rewolucyjnego, tylko ewolucyjnego. Po prostu dostrzegam pewne niepodważalne wady, które wpływają na spadek renomy naszej ulubionej ligi. To, że potrzebna jest rozsądna reforma, to chyba jasne? Nie chcemy, aby największe perełki uciekały poza Hiszpanię? No właśnie. Należałoby opracować długofalowy projekt konkretnych zmian, budujący potęgę PD. Ani Real, ani Barca na tym nie stracą, gdyż jeśli sama Liga pójdzie mocno w górę, to dochody z praw powinny wzrosnąć, ponieważ poszybuje w górę i oglądalność, i wpływ środków z reklam etc. Coś jak z krzywą Laffera. Wiem, że to teoretyzowanie, ale jednak....mogłoby się sprawdzić z korzyścią dla sporej liczby drużyn.
0
Pyrzo_Barca
Widzę, że Ty wciąż jeszcze nie obudziłeś się ze snu po Guardioli. On odszedł, koniec kropka. Życzę mu jak najlepiej w Bayernie. Pep to nie tylko wyjątkowy piłkarz i trener, ale także i fantastyczny człowiek. Oczywiście w konfrontacji Gwiazdy Południa z Dumą Katalonii będę w stu procentach za Barceloną. To nawet nie podlega dyskusji.
Vilanova nie jest żadną imitacją! To ktoś zupełnie inny i musisz się z tym pogodzić albo zacząć zrywać ze ścian plakaty i iść kibicować Bawarczykom. Nie wiesz co to autonomiczna osobowość? Nie ma dwóch identycznych ludzi, więc jeśli wymagasz od Tito, aby przypominał Pepa to nie ma w moim słowniku, takich słów, które opisałyby Ciebie. Nie chcąc się nad Toba znęcać zaapeluje tylko o jedno - jak już tak nienawidzisz naszego Prezesa, to chociaż nauczyć się poprawnie pisać ROSELL, bo to taki śmiech i wstyd, że powinieneś iść za strusim rytuałem i schować głowę w piasek.
0
Szok. Z kim nie porozmawiam, komu nie przedstawię argumentów o wszechobecnej, rozpasanej kaście biurokratycznej ciemiężącej zwykłego obywatela, każdy pochlebnie potaknie mi głową, po czym te same partie po raz setny zainstalują się w parlamencie. I ci, udający liberałów, a podnoszący daniny, i czerwoni, i zwykłe dziwadła, czy nepotyczni akwizytorzy, a także patrioci, którzy o gospodarce nie wiedzą zbyt wiele. Chciałoby się zaśpiewać - "Już każdy powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie, wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest". Jedna wielka klika, przemalowana od władzy czerwonej po białą, nie ponosząca odpowiedzialności za zadłużanie i rozkradanie państwa, zajmująca się trzebieniem portfeli, abordażem na własność prywatną, bezczelnie kłamiąca w mediach i mamiąca ludzi sprawami zupełnie czwartorzędnymi. Granda o skłonnościach psychopatycznych, mająca predylekcję to przecinania wstęg, wmurowywania kamieni czy uśmiechania się jak koń do żłobu. Jedyne wyjście to kijami pogonić tę całą sitwę, przeprowadzić reprywatyzację definicji polityk, zabrać im możliwość decyzyjną niemal w każdej sprawie. W pewnym momencie przekroczą granicę i nic nie powstrzyma także i Polaków przed wytarzaniem ich w smole i pierzu oraz wypędzeniu za granicę. Zegar tyka, taka to muzyka. Tik-tak.
0
I sorki za literówki, ale pisałem "na szybkiego".
0
2/2
Co do ligi hiszpańskiej - gdyby była choć w połowie tak mądrze zarządzana jak niemiecka, nikt nie miałby wątpliwości, które rozgrywki są najbardziej szanowane na całym świecie. Młodych talentu jest co niemiara. Bez liku. Problemem są dwa potwory, które żrą wszystko ze stołu, a okruszkami z pańskiego pulpitu muszą posilać się Malagi, Atletica, Valencie i inne Seville. Nie ma konkurencji, swobodnego przepływu błyskotliwych zawodników, których przecież nie brakuje. Jeśli ktoś osiągnie wysoki poziom, ma dwa wyjścia - albo przejście do jednego z potworów bądź też emigracja. Hiszpanie muszą zacząć mądrze gospodarować ligą, a jestem przekonany, że niemiecka, angielska, włoska, francuska i inne rozgrywki zostaną w pieleszach. Jak brzmiało chwytliwe hasło wyborcze Clintona - "po pierwsze gospodarka, głupcze". Tutaj leży pies pogrzebany. Oczywiście Bill podtarł tyłek swoim sztandarem, zresztą jak każdy populista-socjalista, aczkolwiek zamysł był logiczny. Wszystko jest w zasięgu ręki, tylko trzeba iść odpowiednio w kierunku ewolucjonizmu, żaden rewolucji. Aż żal patrzeć, iż takie talenty jak Silva, Mata, Cazorla czy nie mogąc bić się o najwyższe cele w innych ekipach poza rzeczonymi dwoma Bestiami muszą opuszczać hiszpańską ziemię i pielgrzymować za marzeniami gdzie indziej. To jest sytuacja przykra i dla mnie niezrozumiała. Nie chcę nikogo oskarżać o kunktatorstwo czy kolesiostwo, ale bardzo dziwne to wszystko wygląda. Tak jakby ktoś celowo bał się postawić dwóm największym klubom na świecie, jednocześnie strzelając w stopę całej hiszpańskiej piłce nożnej.
0
1/2
rafkop8
Po raz kolejny bardzo ciekawie opisałeś rzeczywistość. Nie chcąc dublować Twojego zacnego komentarza, chciałbym skupić się na dwóch innych aspektach - taktyce oraz lidze hiszpańskiej.
Cóż moim zdaniem odróżnia reprezentację Hiszpanii od Barcelony? Przyjrzyjmy się uważnie. Bramkarz. Człowiek-instytucja, jeden z najlepszych w swoim fachu - Iker Casillas. Oczywiście pozycja portero nie jest kluczowa w tej układance, ale mimo wszystko Święty stoi wyżej w hierarchii od Wiktora. Arbeloa? Defensywnie usposobiony obrońca, zamiast marnotrawnego Alvesa. Dzięki temu, Alba ma więcej swobody na lewej flance, może wspierać kolegów w ataku, a to, że nakrywa Daniego czapką jest chyba jasne? Ramos. Wspaniały defensor, przy nim Pique prezentuje się lepiej, poza tym Sergio łata dziury, który momentami zostawia po sobie Gerard. Busi, Xavi, Cesc. Mając za plecami tak dobrych kompanów mogą bardziej skoncentrować się na graniu do przodu, a nie wszerz boiska. Ich umiejętności są wydatniej eksponowane. Andrzej? Magik. Akurat dla niego nie ma różnicy, gdzie gra, chociaż mając na uwadze bufor bezpieczeństwa za plecami, może pozwolić sobie na zdecydowanie więcej. Pedrito? Nie jest tak taktycznie przyklejony do linii, jego obowiązki nie ograniczają się do bycia statystą, odciągającym uwagę od Leosia. I w końcu atak. Czasami gra typowa "9", czasami Czesław. W tak skomponowanej taktyce, gdzie karmi się napastnika prostopadłymi podaniami, dochodzi on do strzeleckich okazji. Tyle krótkich przemyśleń o ustawieniu zespołu.
0
Thx, Panowie. Od tego jest wolna wola, własny umysł, aby po swojemu interpretować fakty wszelakie. Nie znam człowieka, z którym zgadzałoby się sto procent populacji. Najważniejsze to odpowiednio argumentować własne stanowisko plus zachować chociaż odrobinę kultury i szacunku dla adwersarza.
0
MRM94
Wybacz mi, ale skoro robisz z siebie naczelnego błazna to grzechem byłoby, abym Cię pominął i przeszedł obok. Jesteś niebywale wrażliwą personą, co da się wyczuć już po przeczytaniu pierwszego zdania. Dziękuję Ci z całego serca za troskę, którą otaczasz Neymara. To tylko świadczy o Twojej dżentelmeńskiej dystynkcji. Skoro jeden z kibiców Realu, będący do tego dziennikarzem nazywa Kanarka cyrkowcem, to czegoż mogę wymagać od zwykłego akolity? Czy Leon obniży swoje loty? Nie wydaje mi się. Nie widziałem go SMUTNEGO, takie rzeczy nie wpływają na jego boiskowy profesjonalizm. Ladypankowską Małą Wojnę to toczył pewien tłumacz w najlepszym klubie XX wieku. A to używał rac, ataku dźwiękiem czy nawet podpalania nor, aby pozbyć się kreta, który kopał pod trawą na SB. Oczywiście, że chcecie, aby przyszedł Bejl, tylko nie może za więcej niż 94 mln...wiesz co by się działo w Waszym obozie, gdyby Florek postanowił przełamać tabu najdroższego piłkarza na naszej planecie? I już kończąc, Juup chyba ma przestarzały GPS w aucie, skoro jak to napisałeś "Angelotti" prędzej odnajdzie ścieżkę na najbielszy stadion na świecie. Już widzę jak wraz ze swoją całą świtą, paziami, giermkami, bawidamkami instaluje się w Waszym Wersalu. Tylko niech uważa, złota klatka nie każdemu służy.
Pozdrówka :)
0
Oj tam, niektórzy za bardzo biorą pewne rzeczy do siebie, nie mówiąc już o jakimkolwiek dystansie :) Zamiast przedstawić jakąś sensowną lub zabawną opinię na mój stricte prowokacyjny koment z tym filmem, wolą minusować. No cóż, przynajmniej się dobrze bawię :)
0
Nie cierpię hip-hopu, wyjątkiem jest może Eldo czy pojedyncze, inteligentne utwory innych wykonawców, natomiast to co zrobiłeś mi się podoba. W głównej wierze, dlatego, iż jest to song o Barcelonie, ale także z tego powodu, że całkiem zręcznie bawisz się słowem. Masz pasję, niezłe predyspozycje, rozwijaj się w tym kierunku. Może kiedyś będziemy mogli powiedzieć - O, ten pan przebywał razem ze mną na najlepszej polskiej stronie o Dumie Katalonii :)
0
Przepraszam, Tato. Już więcej nie będę pisał subiektywnych opinii przygniecionych głazem ynteligentnych minusów. Biorę się za pakowanie tornistra, oprócz kredek świecowych, bibuły i masy solnej muszę jeszcze poszukać różnych liści do przyrodniczego elementarzyka. Moja wyobraźnia jest chora, masz rację, zapomniałem dzisiaj przyjąć lekarstw, bez nich chodzę w kaftanie, z kulą u nogi i kagańcem na pysk. Lecter, te sprawy.
0
Jak już pisałem w innym temacie - obecnie najlepszy lewy obrońca na świecie.
0
Co za mecz. W sumie mogło paść już ponad 10 bramek...
0
Dzięki rafkop8, poprawiłeś mi humor :)
0
Nie mogąc słuchać kaleczenia ojczystego języka znalazłem sobie angielską transmisję. Jak tam Szpaku przekręca japońskie czy inne nazwiska - jeszcze to zdzierżę, ale hiszpańskich nie. Czy on musi być wstawiony na każdym meczu?
0
Z chęcią obejrzałbym film na wzór Kosmicznego Meczu, gdzie najlepsza na świecie jedenastka gra przeciwko potworom z jakiegoś zakątku Uniwersum. Pokusiłbym się o wytypowanie takiego oto składu - Hart, Lahm, Ramos, Silva, Alba, Toure, Iniesta, Schweinsteiger, Ronaldo, Messi, Ribery. Ławka - Neuer, Piszczek, Kompany, Busquets, Cesc, Ozil, Neymar.
0
Silva na poziomie Bartry? Gdyby ludzka głupota miała skrzydła przefrunąłbyś w jedną noc dookoła równik. Tylko pamiętaj, nie leć zbyt wysoko, już był taki jeden co próbował zasmakować się w Słońcu i chlupnął o tafle.
0
Bardzo rozsądnie napisane, Chudini. Dodałbym jedynie, że odejście Carlo może spowodować właśnie wyskoczenie niczym diabeł z pudełka wiadomości o zakontraktowaniu Brazylijczyka-śpiewającego-hymn-z-zamkniętymi-oczyma.
0
Jeśli faktycznie jest możliwość sprowadzenia najlepszego środkowego obrońcy na świecie to trzeba to zrobić. Stoję murem w tej sprawie za Tito! Po co nam inny drugi, młody? Postawiłbym na Bartrę, w którym dostrzegam potencjał. Jak już kiedyś pisałem Puyol na początku też nie był przekonywujący, ale miał ogromne jaja i na wszystko sam sobie zapracował.
0
Część czwarta
Oni będą przychodzić i odchodzić, zmieniać się jak rękawiczki, niektórzy lepiej będą prezesować, trenować czy grać, niektórzy gorzej, ale już za chwilę przyjdzie nowa generacja, nowe pokolenie i to one będzie stanowiło o sile mojego ukochanego klubu. Zważcie na te słowa, zanim zaplujecie cały zbiornik retencyjny.
Zmierzając do końca, rzucę kilkoma faktami, o trenerach czy sezonach o niebo gorszych od obecnego Mistera. Bobby Robson, drugie miejsce w lidze, Puchar Zdobywców Pucharów. Piękna, widowiskowa gra, nieziemiski Ronaldo. Czy ktoś płakał nad tym rokiem, uważał go za zmarnowany? Nie sądze. Końcówka pierwszego pontyfikatu Van Gaala? Musieliśmy oblizać miskę z bitej śmietany, a sam tort zjadł ktoś inny. Ferrer? Nic. Rexach? Gol Rivaldo na 3-2 z Valencią, gwarantujący walkę o LM? Płakałem ze szczęścia po tym trafieniu. W obecnej retoryce byłby to tylko minimalizm. Powrót Van Gaala? Tragedia. Antic musiał ratować sezon.
Z Ryjkiem też nie zawsze było kolorowo. Zapoznajcie się troszeczkę z faktami, zanim walnie ogłosicie Tito najgorszym coachem w historii - owszem, ale chyba Waszej, od czasów Pepa. Amen.
0
Część trzecia
Prócz tego, grzechem byłoby pominięcie baby-boomu, co może wydać się śmieszne dla laika, jednak narodziny dziecka modyfikują psychikę zawodnika. Nie twierdzę, iż nagle traci on koncentrację, absolutnie, jednak wpływ tych szczęśliwych wydarzeń odciska swoje mniejsze lub większe piętno na każdym, a to w jakim stopniu, jest już tylko zależne od osobowości danego piłkarza.
Zapewne mógłbym szerzej rozbudować argument o absencji Tito, ale po co? Chyba każdy rozumny obywatel nadwiślańskiego kraju, rozumie jakie były tego konsekwencje. Z tegoż powodu, kończąć rapsodie nad zeszłym sezonem chciałbym zaapelować. W głównej mierze, o powstrzymanie się od kopania dołków pod naszym trenerem, rzucania mu pod nóg kłód. Jeżeli seanse nienawiści pozwalają lepiej funkcjonować co poniektórym i dzięki temu doznają oni katharsis - ok rozumiem tak skomplikowaną osobowość. Zdarza się. Natomiast nastaje nowa jutrzenka. Kolejne rozgrywki zbliżają się milowymi krokami. Ludzie kochani, ściskajcie kciuki za Vilanove i za wszystkich zawodników. Nie powinno tutaj być żadnych sympatii, ani antypatii. Liczy się Barcelona! Ona jest na pierwszym miejscu. Można nie lubić Tito, Rosella, Pedro, Alexisa, Valdesa, Alvesa - ale na rany Chrystusa nie wbijajcie szpilki instytucji, której sami kibicujecie. Jeżeli jesteście tutaj dla Chilijczyka, Argentyńczyka, któregoś z Hiszpanów czy nowego zakupu - Brazylijczyka nie ważcie się nazywać kibicami FC Barcelony, co najwyżej fanami czy sympatykami, ale nie jesteśćie prawdziwymi cules! Klub ponad wszystko.Każdy piłkarz, trener, prezes jest poniżej.
0
Część druga
Natomiast, aby zbyt długo nie pławić się w tym amoku należy wysłuchać argumentów i drugiej strony. Jesień w wykonaniu ekipy Mistera należała do tych magicznych, wręcz niewyobrażalnych. Gnoiliśmy jedną drużynę za drugą. Niemal każdy wyglądał przy nas jak mizerny Dawid z procą naprzeciw Goliata. I tutaj ta historia nie stała w żadnym wypadku po stroniej mikrusa, lecz kolosa. Taka prawda. Cóż uczynił Tito w PD? Wyrównał punktowy rekord siwego Portugalczyka, którym ten chełpił się sezon wcześniej. Można rzecz, że solidnie nadepnął na odcisk taktycznemu geniuszowi, nieco zamazując jego dokonanie (nieco, gdyż bilans bramkowy był gorszy).
Co w tym czasie działo się w samej drużynie? Jakie czynniki wpłynęły na taki, a nie inny bieg wydarzeń? W pierwszym rzędzie wymieniłbym wiadomość spadającą na nasze głowy niczym dziecko jakobinów, gilotyna, a więc odnowienie się choroby mentora całego barcelonismo - Tito Vilanovy. Do tego warto chociażby słowem zająknąć się o Eryku, który też walczył o swoje życie. A już wchodząc na pułap chorób i kontuzji wstydem byłoby zapomnienie o Kapitanie, heroicznie walczącym o powrót na boisko, aby...za chwilę znów wrócić na lekarską kozetkę. Szklany Adriano, w drugiej części sezonu nękany urazami Busi, Villa, który tak jak i przed, tak po kontuzji nie mogący wrócić na swój dawny poziom, o którym krążą już tylko legendy, skrzętnie przekazywane z ust do ust, i oczywiście Leon, wypadający w newralgicznym momencie całego sezonu. Wtedy to, zdaliśmy sobie sprawę, ile Argentyńczyk dla nas znaczy, szczególnie na mocniejszych rywali. Niechybnie Eoren wywołała wilka z lasu, chcąc potwiedzić swoją teorię o messidependencii.
0
Część pierwsza
Na wstępie po raz kolejny gratuluję artykułu challengerowi. Myślę, że po zakończeniu sezonu, solidne podsumowania niewygodnych sprawy związanych z klubem są obowiązkowe. W końcu nastał sezon ogórkowy i możemy chłodniej spojrzeć na pewne kwestie. Sprawiedliwie sądzić - mając całą perspektywę, a nie tylko wycinki, z których tak jak z pojedynczych puzzli nie da się ułożyć całościowego obrazu.
Nie chcąc zostać odebranym przez Was jako hipokryta, z pokorą przyznam się, iż na przestrzeni roku, w różnych momentach różnie interpretowałem pracę Vilanovy (nota bene ta sama kalendarzowa data urodzin). Jednakże, w mojej krytyce nie odnosiłem się do walki o trofea, zwycięstwa czy wszelkich innych dań, po zjedzeniu których większość wciąż nie jest syta, a przede wszystkim argumentowałem tę część, w której chodziło mi o styl, jakość gry. Podkreślałem, że brakuje nam elementu zaskoczenia, jesteśmy rozkodawani, enigma została rozszyfrowana i jedyne na co możemy liczyć to to, że posiadamy graczy o znacznie lepszych umiejętnościach, mogących czynić różnicę. Na pewno nie sialiśmy spustoszenia, Tito na jesieni bardzo rzadko rotował składem, była niemalże "once de gala" do porzygu, co odbiło się czkawką w późniejszych fazach sezonu. Denerwowałem się, że sztab nic z tym nie robi. Byliśmy do bólu przewidywalni, nudni, w pewnym sensie nawet się kaleczyliśmy i to my cierpieliśmy na murawie, a nie rywal - jak to było do tej pory w zwyczaju. To był kamień węgielny, na którym oparłem merytoryczną krytykę Tito, Roury i całej ekipy. Do tego między prawdą, a Bogiem Liga Mistrzów w naszym wykonaniu była beznadziejna. Od fazy grupowej po półfinału, oczywiście z chwilową przerwą na rewanż z Milanem. W CdR i Supercopa porażka z Realem, w lidze hiszpańskiej ujemny bilans spotkań z Los Blancos... To wszystko nie napawało optymizmem.
0
3/3
Zauważyłem też, dosyć często będąc aktywnym na tej stronie, że niestety, ale niepiśmienność w narodzie jest zatrważająca. Samo zjawisko może i jest normalne, ale jeżeli nic z tym się nie próbuje zrobić to już jest tragedia. Ludzie, których mogę śmiało nazwać moimi internetowymi ziomkami jak chociażby Ty sojerrrr, KingLeonidas, Geble, juliancarax, rafkop8 czy wielu innych piszących długie komentarze giną w natłoku plucia, rozgardiaszu i rozemocjonowania. Co więcej, czasami dodając długi post, spotykam się z opiniami - kto do cholery przeczyta? No właśnie, tutaj leży problem Ludu polskiego, gdyż łatwiej jest napisać skrót myślowy niż postarać się o wyczerpanie tematu, niekoniecznie musi to być szczęśliwa próba, ale przynajmniej warto spróbować! Wysiłek intelektualny rozwija! Dodając do tego, że niusy związane ze spekulacjami transferowymi, krótsze, uboższe w treść czy formę są zazwyczaj usilniej oblegane niż mądre teksty Eoren, Ice'a czy challengera. Widać to chociażby po tym ile oni muszą wkładać dobrej woli i zaangażowania w to co tworzą, a jak mało ludzi stara się próbować nawiązać z nimi dyskusję. Spójrzmy na wywiady, którym przecież niemało czasu musi poświęcać Karol. Za to sztubackie i nic nie wnoszące - ten to debil, tamten to już w ogóle tragedia lśnią czarną magią. Chyba tyle na stan obecny chciałem napisać.
Pozdrawiam i dziękuje za autonomiczną analizę mojego tekstu.
0
2/3
Impulsem do napisania artykułu były infantylne argumenty kierowane w stronę Rosella przy praktycznie każdej okazji. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że jeśli ktoś źle zawiąże sznurowadła we własnym bucie, a później wywinie spektakularnego orła to zamiast soczyście po polsku wykrzyczeć najstarszą profesję świata zdobędzie się na gustowne pomszczenie na Sandrusco. Było już tego zdecydowanie za dużo i postanowiłem podjąć się obrony, licząc się z publiczną chłostą. Poniekąd pokazując, iż nie zawsze trzeba płynąć na najwyższej fali, ale czasami warto wsłuchać się w głos własnego serca czy sumienia i co prawda z trudem, ale trzeba walczyć z bystrym nurtem rzeki. Czasami należy zdefiniować, jak ja uważam i śmiało o tym pisać. Nikt za to nie będzie karcił, bił czy opluwał, bo to jedynie świadczy o takiej osobie, która chamsko atakuje odmienne poglądy. Mam nadzieję, że ludzie, którzy siedzą w cieniu tej strony, jedynie czytając, a nie komentując, po moich słowach postanowią spróbować na własną rękę opisywać własnymi oczyma widzianą rzeczywistość związaną z naszym ukochanym klubem.
0
1/3
sojerrrr
Chciałem wywołać merytoryczną dyskusję i mi się to nawet udało. Z nielicznymi wyjątkami, gdzie zostały użyte na wskroś nieparlamentarne słowa, które najczęściej wypowiadane są w przydrożnych karczmach czy wioskowych mordowniach. Tego nie lubię i nie będę popierał. Użytkownik constantine16, jak już kiedyś trafnie określił to rafkop8 - artykułuje cięte riposty nierzadko podparte logicznymi wywodami, aczkolwiek jego język z pieprzem jest jak najbardziej akceptowalny w szeroko pojętej dyspucie. Wszystko co znajduje się kilkanaście kroków dalej, zdecydowanie przekracza Rubikon i jest niesmaczne.
Szczerze powiedziawszy byłem przekonany, iż lwia część userów wyleje mi na głowę kubły z pomyjami, a tak się do końca nie stało, za co jestem im wdzięczny. Prawdopodobnie to ze względu na okres ochronny - iż jest to mój pierwszy felieton na łamach owej zacnej strony. Tak przypuszczam.
0
Nie pisałem o rozwarstwieniu podatkowym, ogromnych, wręcz zbrodniczych kwotach należności mających wpływać do budżetu. Chodziło mi o to, że każdy MUSI płacić podatki - niezależenie od tego czy są sprawiedliwe czy nie.