3

Widze ż Liverpool ma 2 zaległe mecze, więc dla dobra Premier Lig lepiej by się stało aby to ,,Czerwone Diabły" dzisiaj wygrały!

1

@Safrani To zasługa prężnych anglików w tych krajach. Już wrzucałem artykuły o rozwoju argentyńskiej i urugwajskiej piłce, zresztą bardzo ciekawe. Jak zechcesz to ci kiedy tam prześle jakoś...

1

@arasz1819 Piwo, wyłącznie piwo. Na wóde nie mam ochoty...

0

@maroon Obyś miał racje, trzymam cie za słowo!

1

@Mitch_Atleta No i to właśnie miałem na myśli. Zaryzykuje i postawie 2 zakład bez remisu a drugi zakład postawie na 1:1!

0

@abram3k Też tak coś przeczuwam, więc chce obstawić na remis, ewentualnie 2 zakład bez remisu...?

1

@Mitch_Atleta No dla mnie to akurat wszystko jedno, ale kolega jest kibicem ,,Czerwonych Diabłów" i twierdzi że jego zespół wysoko przegra! Ja jestem skłonny zaryzykować remis w tym meczu...
Bardzo dziękuje za ,,miłego ogladania" :)

1

Dzisiaj ma przyjść do mnie kolega na mecz Liverpoolu z Manchester United. Jaki przewidujecie wynik? Gładkie zwycięstwo Liverpoolu? Mamy zamiar obstawić ten mecz a mnie śmierdzi on remisem...

0

@Mitch_Atleta Od 1992 to istnieje Premier lig a ogólnie liga od 1888!

2

@domin682 Aj przepraszam! Chodziło mi o dwukropek!

22

Najstarsze ligi świata(w nawiasie start ligi a raczej po dwukropku):





Liga angielska: 1888 r.


Liga szkocka: 1890 r.


Liga argentyńska: 1891 r.


Liga szwajcarska: 1897


Liga belgijska: 1898 r.


Liga urugwajska: 1900 r.


Liga węgierska: 1901 r.


Liga jugosłowiańska: 1923 r.


Liga szwedzka i austriacka: 1924 r.


Liga czechosłowacka: 1925 r.


Liga polska i duńska: 1927 r.


Liga włoska i hiszpańska: 1929 r.


@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson
@Stinger_

9

,,Cine Alcazar”:

W styczniu 1922 roku ta sala projekcji filmowych otworzyła podwoje przy ,,Rambli de Catalunya” w środku dzielnicy ,,Eixample” pod nazwą ,,Pathe Cinema”. Twórcą budynku był Antoni Bonamusa, który zaprojektował również inne kina w mieście. W ,,Pathe Cinema” było blisko 1600 miejsc. W 1929 roku sala zmieniła nazwę na ,,Lido Cine”, natomiast w 1933 roku, kiedy przygotowywaniem repertuaru zajęła się firma ,,Exshibiciones Modernas SA”, przemianowano ją na ,,Cine Aktualidades”. Jednak i ta nie była ostateczna. Dopiero we wrześniu 1939 roku lokal nazwano definitywnie ,,Cine Alcazar”. W 1974 roku z okazji 75-lecia klubu w Alkazarze wyświetlono film zatytułowany: ,, Barça - 75 lat historii FC Barcelony" autorstwa barcelończyka Jordiego Feliu. Dokument sfinansowany przez klub przypominał historię Barçy Od momentu jej założenia do przybycia Johanna Cruijffa. Zbieranie archiwalnych materiałów było dość kosztowne ponieważ klub nie dysponował żadnym własnym archiwum filmowym, w związku z czym ekipa musiała zwracać się o nagrania do prywatnych osób, których większość należała do różnych penyi Barcelony i mieszkała na stałe w Maladze czy Saragossie. Doprowadzenie do premiery też nie było łatwe. Pośród wielu przeszkód na drodze do realizacji projektu uwagę Zwraca przede wszystkim cenzurę, której poddany był język kataloński, co spowodowało że film trzeba było nakręcić po kastylijsku, chociaż ostatecznie można było włączyć kilka fragmentów po katalońsku. Na hiszpański trzeba było też przetłumaczyć ścieżkę dźwiękową zawierającą między innymi utwór piosenkarki Guillerminy Motty czy zespołu ,,La Trinca, który specjalnie na potrzeby filmu skomponował piosenkę ,, Botifarra de pages", pojawiającą się także na singlu pod tym samym tytułem i na płycie Opus 10. Żeby uniknąć ocenzurowania muzycy ,,La Trinca” zmienili słowa piosenki w taki sposób że zamiast ,,Visca Catalunya, lliure!" śpiewali ,,Visca Catalunya, viure!". Wraz z przywróceniem Generalitat i upadkiem reżimu pod koniec lat 70-tych Jordi Feliu, reżyser filmu dokumentalnego o historii Barçy, skontaktował się z barcelońskim pisarzem Manuelem Vasquezem Montalbanem, wielkim cule, ażeby przedstawić mu projekt zrobienia filmu w wersji katalońskiej. Koniec końców z powodu braku środków finansowych pomysł nie został jednak zrealizowany.

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Adran360

8

@FCBparasiempre
5 stycznia 1959 r. urodził się Marek Majka, pomocnik i napastnik. We Freiburgu spisywał się tak dobrze że klub postanowił nie przedłużać kontraktu z występującym na jego pozycji Joachimem Löwem. W 2. Bundeslidze Majka miał być kluczowym piłkarzem i nie zawiódł. To, że Majka z drugoligowego wówczas Piasta Gliwice trafił kiedyś akurat do Górnika Zabrze, zawdzięcza nie tyle swojemu wyborowi, co… wielkiej polityce. W Górniku rządził Jan Szlachta, wpływowy działacz partyjny w przemyśle górniczym. Z Piastem mocno związany był Zbigniew Messner, dawny prezes klubu a wtedy już członek Biura Politycznego KC PZPR i późniejszy premier. Z Gliwic do Zabrza piłkarze bezpośrednio raczej nie przechodzili ale jeśli taka była wola partyjnych notabli, w mig znikały wszelkie przeszkody. Majka przyznaje że miał inny plan. ,,Dogadałem się ze Stalą Mielec, która akurat spadła do drugiej ligi ale szykowała się na szybki powrót. Kiedy jednak po przyjeździe z rozmów w Mielcu usłyszałem że jest zgoda Piasta na przenosiny do Górnika, wolałem już nic nie kombinować.”-wyjaśnia pan Marek. Odzywał się już dzwonek alarmowy dla futbolowej przyszłości 24-letniego pomocnika. Jeżeli chciał poważniej zaznaczyć swoją obecność w piłce, jak najszybciej musiał się ewakuować z drugiej ligi. Miał się zresztą na kim wzorować. Wcześniej do Piasta przymierzał się 2 lata starszy Matysik z gliwickiego Carbo. Już nawet trenował z nową drużyną ale w ostatniej chwili zmienił plany bo zgłosił się po niego Górnik. Rówiesnikiem Majki w Piaście był Buncol ale w podobnym czasie co Matysik rozstał się z gliwickim klubem, tyle że przeniósł się do Ruchu Chorzów. Mineły 3 lata i Matysik z Buncolem byli podstawowymi graczami reprezentacji Polski, która zdobyła medal na mistrzostwach świata w Hiszpanii a Majka wciąż biegał po drugoligowych trawnikach. Możliwość gry w Górniku spadła mu jak z nieba, tym bardziej że za chwile miał się zacząć świetny czas w historii klubu, nawiązujący do tłustych lat 60-tych, kiedy Górnik również seryjnie sięgał po ligowe tytuły. ,,Pewnie nie byłoby tej oferty, gdyby nie dobra przygoda Piasta w Pucharze Polski. Doszliśmy aż do finału, w którym przegraliśmy dopiero z rewelacyjną Lechią Gdańsk. Wyróżniałem się w każdym meczu, co zostało docenione. Wystąpiłem tylko w końcówce, no ale finał był zaliczony. To były dla mnie szalone dni. Zdawałem mature, akurat przed meczem był egzamin z matematyki. Piłke musiałem pogodzić z nauką.”- wspomina Majka. W Górniku Majka pojawił się jeszcze za czasów trenera Podedwornego ale potem nastała era Huberta Kostki. Legendarny bramkarz uchodził za zamordyste, który potrafił wycisnąć z piłkarzy ostatnie krople potu, lecz dla Majki tamta współpraca wcale nie jest wspomnieniem koszmaru. Górnik grał wtedy najbardziej ofensywny i skuteczny futbol w Polsce. W 1985 r. zdobył mistrzostwo kraju a potem 3 kolejne. Rządził w lidze, choć konkurencja była zacna: Legia, Widzew, Lech, GKS Katowice, Śląsk Wrocław… Zabrzanie nie umieli jednak odpowiednio przełożyć krajowych wyników na Europe, przede wszystkim dlatego że trafiali na bardzo trudnych rywali. W 1985 był nim Bayern Monachium. W drużynie mistrza Niemiec gwiazda obok gwiazdy ale i Górnik miał świetny skład, pół reprezentacji Polski. Kibice wierzyli ze ten mocny Górnik będzie umiał postawić się wielkiemu faworytowi. Owszem, postawił się ale i tak przegrał na ,,Śląskim” 1:2. W takiej sytuacji trudno było liczyć na udany rewanż, jednak w Monachium na początku powiało sensacją. W 17 minucie po podaniu Zgutczyńskiego na bramke uderzył Majka i Jen-Marie Pfaff musiał wyciągać piłke z siatki! Górnik potrzebował jeszcze jednego gola, tymczasem dał się zaskoczyć strzałem z blisko 30 metrów i był już remis. Po przerwie Bawarczycy trafili jeszcze 3 razy, lecz wbrew temu, co sugerował wynik(1:4), Górnik wcale aż tak nie ustępował rywalowi. Niemieccy dziennikarze zgodnie uznawali że najgroźniejszym piłkarzem w polskiej drużynie był Majka. Ten mecz w przyszłości na pewno mu pomógł bo przez wnikliwych obserwatorów w Niemczech został zapamiętany. Niepozornego chłopaka z Polski, który hardo szczypał wielki Bayern, nie należało lekceważyć. W tych czasach w kadrze narodowej przynajmniej próbowany był niemal każdy piłkarz górnika, lecz akurat nie Majka. Mimo że na każdym kroku potwierdzał walory twardo grającego, szybkiego prawego pomocnika, który potrafi nie tylko wypracować koledze dobrą pozycje do strzału ale i sam celnie uderza. ,,Kiedyś byłem w reprezentacji polski B i to cała moja przygoda z kadrą. W młodzieżówce, jeszcze jako zawodnik Piasta, też pojawiłem się na konsultacji, lecz tylko dlatego że akurat zaproszono wyłącznie drugoligowców. Następne powołanie nie przyszły.”- podkreśla pan Marek. W takim razie na mundial w Meksyku też nie pojechał, w przeciwieństwie do aż sześciu zabrzan. Po mistrzostwach Piechniczek przestał być selekcjonerem a za chwile zastąpił Ćmikiewicza w roli trenera Górnika. ,,Gdy przyszedł Piechniczek, do końca rundy jesiennej było 5 meczów. Strzeliłem w nich 6 goli i jeszcze przy paru innych miałem swój udział.”- podkreśla Majka. Były selekcjoner mógł chyba pożałować że tak skutecznego piłkarza, który nie był przecież napastnikiem, nie przetestował w kadrze. Z okazji nie skorzystał również jego następca Wojciech Łazarek. ,,Na początku chętnie wysyłał powołania do nieoczywistych zawodników. Wszyscy pamiętamy mecz z Koreą Pólnocną(2:2), w którym w naszej drużynie zagrało w sumie aż 20 piłkarzy! Szkoda że nie zasłużyłem choćby na jedna malutką szanse.”- przyznaje nasz bohater. Gdy zdobył z Górnikiem czwarte z rzędu mistrzostwo, wyjechał do Niemiec. Nie mógł przypuszczać że jego rozstanie z klubem z Roosvelta zadziała jak klątwa: od tamtej pory aż do dzisiaj zabrzanie nie sięgnęli po tytuł. ,,Po wyjeździe z Polski zostałem piłkarzem S.C. Freiburg. To był zespół złożony z generalnie z młodszych piłkarzy, bez istotnych osiągnięć, więc moje trofea z Polski i występy w europejskich pucharach coś znaczyły ale na boisku musiałem pokazać na co mnie stać.”- podkreśla pan Marek. Udało mu się to bardzo szybko, gdyż gola strzelił już w debiucie a w całym sezonie było ich 10. Freiburg liczył się nawet w walce o awans do 1. Bundesligi, ostatecznie zajął 5 miejsce, wówczas najwyższe w dziejach klubu. W drużynie grał Joachim Löw ale późniejszy selekcjoner po sezonie odszedł ponieważ był po kontuzji i klub nie przedłużył z nim kontraktu, ponadto na jego pozycji całkiem nieźle radził sobie Majka. W drugim sezonie goli strzelił jeszcze więcej bo aż 11 i to tylko w 24 meczach. ,,Wszystkie gole zdobyłem jesienią. Ostatni raz zagrałem na początku marca, jeszcze na długo przed końcem sezonu bo doznałem kontuzji. Podczas biegu zerwałem więzadła poboczne. Jakimś cudem grałem do końca meczu, choć wydarzyło się to w pierwszej połowie. Później nie mogłem dojść o własnych siłach do autokaru.”- relacjonuje Majka. Chyba każdy piłkarz z Polski w takiej sytuacji wolałby się leczyć właśnie w Niemczech, tymczasem jego uraz właściwie zdiagnozowali znajomi lekarze z Górnika i Piekar Śląskich. ,,Dobrze że poprosiłem o tą konsultację bo wcześnie we Freiburgu sądzili że tylko naciągnąłem więzadła. Gdybym od razu poddał się operacji, do gry wróciłbym znacznie szybciej. Kolejny sezon tez miałem zepsuty. Chociaż wróciłem do pełnej sprawności, w tamtej samej nodze pojawił się duży kłopot z pachwiną i znowu 3 miesiące z głowy! Klub nie chciał przedłużyć ze mną kontraktu. Obawiał się że znowu mogę się rozsypać. Odszedłem i okazało się że grałem jeszcze 5 lat bez żadnych problemów.”- wspomina Majka. Kariere kończył jako grający asystent trenera w Carbo Gliwice, z którym wywalczył awans do 3 ligi. Właśnie w tym ostatnim klubie ustanowił swój strzelecki rekord sezonu: 16 goli, pomimo iż nie był typowym napastnikiem, lecz snajperskim instynktem potrafił zawstydzić nie jednego łowce goli.

0

@Mitch_Atleta Nie, a dlaczego pytasz?

0

@NeroTFP1 To idealnie pasuje do niejakiego... Viniciusza Juniora

10

Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:

5 stycznia 1923 r. urodził się Norberto Doroteo Mendez, legendarny pomocnik, 3-krotny pod rząd zdobywca Copa America(1945,1946 i 1947)Jako 18-latek zadebiutował w Huracan w 1941 r. u boku znakomitej dwójki reprezentantów kraju: Masantonio-Baldonedo. W 1948 r. wraz z duetem Salvini-Simes przeszedł do Racingu, tworząc fantastyczny atak: Salvini-Mendez-Bravo-Simes-Sued. Trzy razy pod rząd ta zgrana na pamięć piątka zapewniała Racingowi mistrzowskie tytuły. W 1952 r. był na 3 miesiące wypożyczony do urugwajskiego Nacional. Potem grał jeszcze w Tigre i wreszcie wrócił na stare śmieci do swojego Huracan. W lidze strzelił 123 gole w 419 meczach. Natomiast w reprezentacji w latach 1945-53 wystąpił 31 razy, strzelając 18 goli, z tego aż… 17(!) w Copa America, który to wyczyn(na równi z Brazylijczykiem Zizinho) stawia go na pierwszym miejscu snajperskiej listy wszechczasów tej imprezy! Mendez grał zawsze na pozycji prawego łącznika. Niewysoki, krępy, ze skłonnościami do tycia, przypominał w tym Puskasa, zadziwiał kocią zręcznością ruchów. Potrafił wszystko z równą swobodą władając obiema nogami, jak i głową. Celował w brawurowych ,,palomitach” ale też umiał słać potężne bomby z 30 metrów. Strzał miał suchy, kąśliwy i celny. Niewielu miała Argentyna takich mistrzów dryblingu.

@Sysia11
@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Adran360

1

@Mixtape Bardzo mądrze odpowiedział ci użytkownik DonCarletto. Ta cała ,,La Rambla" nie powinna istnieć a jeśli już, to redakcja powinna usuwać wszelkie głupoty łącznie z polityką. Zresztą generalnie jestem przeciwny pisaniu tutaj czegokolwiek poza oczywiście sportem. Co to do cholery nie ma innych internetów żeby się wyszumieć...

2

@Safrani No to służe uprzejmie i polecam się na przyszłość :)

0

@Kismeth Czyli mam rozumieć że uważasz że w tamtym okresie poza angielską, włoską i hiszpańską ligą, również w top 5 była francuska? Absolutnie się nie zgodze. Ponadto nie było jeszcze niemieckiej! Moim zdaniem nie masz racji że nie chcesz umieszczać węgierskiej ligi w top 5 ale to już twoja sprawa. Liga węgierska jest jedną z najstarszych lig i przez dłuższy czas jedną z najsilniejszych na świecie, co najmniej do lat 60-tych...

12

Pamiętamy?

5 stycznia 2011 r. Eric Abidal strzela swojego pierwszego gola w barwach Blaugrany. Gol francuskiego obrońcy w zremisowanym 1:1 rewanżowym meczu z Athletic Bilbao w ⅛ Pucharu Króla pozwolił Dumie Katalonii awansować do kolejnej rundy. Leo Messi dostrzegł wbiegającego w pole karne Francuza i wyłożył piłke, którą defensor sprytnym strzałem lewą nogą z 6 metrów umieścił w siatce gospodarzy. W tym samym meczu zadebiutował Ibrahim Afellay, sprowadzony w zimowym okienku transferowym z PSV Eindhoven za 3 mln euro. Trapiony kontuzjami Holender nie spełnił pokładanych w nim nadziei, kibice nie zapomną mu jednak wspaniałej akcji i asysty do Messiego, otwierającej wynik półfinałowego meczu Ligi Mistrzów z Realem Madryt na Santiago Bernabeu.

Przypomnijmy sobie:





@Adran360
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson

0

@Kismeth Zastanawiam się czy w tym gronie nie powinien być Ferenc Deak a zwłaszcza Josef Bican?

1

@misterio Skoków nie oglądam, gdyż nie lubie. No ale podejrzewam że masz na mysli Noriaki Kasai? No rzeczywiście ci Japońcy są mocno ,,żywotni"...

17

Najstarsi(?) piłkarze świata:



Kazuyoshi Miura(26 lutego skończy 58 lat)

Stanley Matthews(50 lat)

Harry Lowe(48 lat i 225 dni)

Essam El-Hadary(47 lat)

Marco Ballotta(44 lata i 38 dni)

Vitorino Hilton(44 lata i 9 miesięcy)

Klaus Fichtel(43 lata 187 dni)


@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

1

Wszyscy bardzo się cieszymy że w końcu zadebiutował Wojtek Szczęsny. Pytanie tylko co musi zrobić Wojtek aby przekonać trenera Flicka żeby bronić jako podstawowy bramkarz w La Liga czy w Lidze Mistrzów? Wydaje mi się że musiałby dzisiaj obronić rzut karny a najlepiej dwa! A i to nie dawało by gwarancji na pierwszego bramkarza...

14

Żywe legendy futbolu:

4 stycznia 1990 r. urodził się niemiecki pomocnik Toni Kroos. Jego rodzice poświęcili się sportowi. Dlatego Kroos od najmłodszych lat był dzieckiem bardzo aktywnym, zdrowym i wysportowanym. Początkowo trenował pływanie a następnie wstąpił do akademii piłkarskiej ,,Greifswalder Sport-Club”. Następnie na krótko został przeniesiony do młodzieżowej drużyny ,,Fußballclub Hansa Rostock”. Kiedy skończył 16 lat, przeniósł się do młodzieżowych szeregów Bayernu Monachium. Jego występy w tamtym czasie były bardzo dobre. Później awansował do pierwszego składu rezerwowego, przeplatając swój udział z nieśmiałymi występami w pierwszym składzie, strzelając trzy gole w dwunastu meczach. Od tego momentu stał się jedną z największych obietnic bawarskiej akademii młodzieżowej. W 2007 roku Kroos awansował do pierwszego składu po występie w Mistrzostwach Świata U-17 w Korei. Gerd Müller i Franz Beckenbauer zobaczyli jego występy na boisku i postanowili zabrać go do pierwszego składu. Na zakończenie turnieju otrzymał brązowy but z pięcioma bramkami i złotą piłkę jako najlepszy zawodnik turnieju. Debiut w Bundeslidze pokazał na co go stać, był najmłodszym zawodnikiem, który zadebiutował, rekord przetrwał do 2010 roku, kiedy odebrał mu go David Alaba. Kroos zakończył swój pierwszy sezon 20 występami dla Bayernu, zaczynając od sześciu razy. Począwszy od sezonu 2008-09, jego występy na boisku były zaskakująco rzadkie. Następnie dowiedziała się, że Kroos zostanie wypożyczony na 18 miesięcy do Bayeru Leverkusen w kategorii seniorów. Kroos był kluczowym zawodnikiem sezonu 2009-10, występując we wszystkich meczach Bundesligi z wyjątkiem jednego. Po terminach 16 i 20 został wybrany „graczem miesiąca”. Ostatecznie zakończył sezon z dziewięcioma golami i 12 asystami w 33 meczach. Wrócił do swojego zespołu po dobrym występie, świetnych doświadczeniach i większej dojrzałości na boisku. 16 sierpnia 2010 roku wystartował w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec przeciwko TSV Germania Windeck, zdobywając trzeciego gola w wygranym 4: 0 meczu. W tym sezonie Kroos regularnie występował w barwach Bayernu w Bundeslidze, Pucharze Niemiec i Lidze Mistrzów. Pod kierownictwem Juppa Heynckesa powstał solidny sojusz z pomocnikiem Bastianem Schweinsteigerem. Zagrał w finale Ligi Mistrzów UEFA 2011-12, gdzie Bayern został pokonany w rzutach karnych przez Chelsea Football Club. W sezonie 2012-13 doznał kontuzji w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko Juventusowi Football Club.

Kroos wypadał z kilku rozgrywek, m.in. z Ligi Mistrzów, finału Pucharu Niemiec i dużej części sezonu Bundesligi. 21 grudnia 2013 roku wystartował w finale Klubowych Mistrzostw Świata 2013, w którym drużyna pokonała Raja Club Athletic. Po świetnym momencie podpisał kontrakt z Realem Madryt do 2020 roku. Zadebiutował 12 sierpnia 2014 w Superpucharze Europy. Kroos został dziewiątym Niemcem, który podpisał kontrakt z madrycką drużyną po Günterze Netzerze, Paulu Breitnerze, Uli Stielikem, Berndzie Schusterze, Bodo Illgnerze, Christopha Metzelderze, Mesucie Özilu i Samim Khedirze. Zawodnik był jedną z kluczowych postaci w systemie gry drużyny. Ale potem zespół utknął bez szans na wygranie rozegranych meczów. Jednak indywidualnie zakończył sezon z 2 golami i 15 asystami w 55 rozegranych meczach. W Hiszpanii udało mu się zaprezentować jako jeden z najlepszych pomocników na kontynencie. Przybycie nowego trenera Rafy Beníteza do klubu ponownie umieściło go na pozycji pomocnika, obok Luki Modrića. Zawodnik wiedział, jak idealnie dostosować się do swoich ról w Madrycie i nadal wyróżniał się w swoich występach. Grał w Mistrzostwach Europy U-17 2006, a kiedy je ukończył, otrzymał Złotą Piłkę turnieju. W następnym turnieju również zdobył uznanie, Złoty But, a piąte miejsce było jego ostatecznym wynikiem, co czyniło go jedną z największych obietnic europejskiego futbolu. Został powołany do udziału w finale Pucharu Świata 2014. Już w wieku 23 lat znalazł się w kadrze Niemiec. Zadebiutował 3 marca 2010 w meczu z reprezentacją Argentyny. Na mistrzostwach świata rozgrywanych w Republice Południowej Afryki rozegrał łącznie cztery mecze. Na Mistrzostwach Świata 2014 w Brazylii był jednym z podstawowych zawodników niemieckiej drużyny, która czterokrotnie zdobyła mistrzostwo, startując we wszystkich meczach. Niemiec pobił także rekord „najszybszego dubletu w historii mistrzostw świata”, strzelając dwa gole w 69 sekund. Tym samym zawodnik zdobył swój pierwszy międzynarodowy tytuł w reprezentacji swojego kraju.

@Symson
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360

2

Naprzód ,,Obywatele"! , Naprzód po zwycięstwo! ,,Pepito" wierzę w ciebie!

0

@FcPortoFan1999 No dobrze ale to raczej nie ma nic wspólnego ze Śp. Czesławem Suszczykiem, tak więc nie rozumiem co chciałeś osiągnąć tym komentarzem(?) zwłaszcza że z tego co mi wiadomo, to kibicem Lecha raczej nie jesteś...?

0

@KrychaFCB O jaki mecz ci chodzi? Masz na myśli wczorajszy Valencia CF - Real Madrid?

9

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

4 stycznia 1922 r. lat temu w Chorzowie urodził się Czesław Suszczyk. W latach powojennych filar chorzowskiego Ruchu i czołowy pomocnik w kraju. Karierę zaczynał przed wojną. Początkowo występował jako bramkarz ale dość szybko okazało się, że będzie zwyczajnie za niski na występy między słupkami. Zamiast bronić, zdecydował, że będzie strzelać. W jednym z turniejów juniorów, który zorganizowano w 1936 r. na boisku Ruchu, zachwycił wielu obserwatorów swoją grą. Teodor Peterek w nagrodę za świetną postawę kupił mu czekoladę. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał jako zawodnik KS Chorzów, ale wybuch wojny zahamował rozwój jego kariery. W 1941 r. został wcielony do wojska. Służył na niemieckim kontrtorpedowcu na Morzu Śródziemnym. Kiedy w 1944 r. stacjonowali w greckim Pireusie, musieli uciekać po przybyciu Amerykanów. Do macierzystej jednostki wracali pieszo przez całe Bałkany. Następnie przeniesiono go do Świnoujścia, a kiedy zbliżał się front na wyspę Wolin. Tam dostał się do polskiej niewoli i został umieszczony w obozie jenieckim w Bydgoszczy, gdzie przebywał do 1946 r. Wrócił na Śląsk. Przez kilka miesięcy występował w klubie Prezydent Chorzów, aż wreszcie został zawodnikiem Ruchu. Grał na pozycji lewego łącznika. Świetnie radził sobie z długimi wyrzutami z autu, potrafił silnie i celnie uderzyć z rzutów wolnych. Kiedy do Polski wracało coraz więcej dobrych zawodników, przekwalifikował się na pomocnika. Wspominał, że w ataku zaczęło się robić za ciasno, ale zwolniło się z kolei miejsce w pomocy. Dzięki swojej pracowitości, doskonałej kondycji i konsekwentnej i twardej grze zyskał przydomek Kombajn. Sam uważał się za pierwszego, który w Polsce uderzał „fałszem”. W Ruchu spędził 12 sezonów. Rozegrał 233 mecze i strzelił 17 goli. Trzykrotnie był mistrzem Polski(1951 jako zdobywca Pucharu Polski, 1952 i 1953). Jako trener krótko prowadził Ruch w lidze, z rybnickim ROW-em awansował do I ligi. Pracował też w mieleckiej Stali. Z juniorami Niebieskich zdobył w 1965 r. mistrzostwo Polski juniorów.

Jako reprezentant zadebiutował 8 maja 1949 r. w przegranym 1:2 meczu z Rumunią. Przez wiele lat był czołowym pomocnikiem w lidze i w drużynie narodowej. Został uznany za najlepszego zawodnika na tej pozycji w pierwszym 15-leciu po wojnie. Wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Helsinkach. Dla kadry nie strzelił żadnego gola, choć trzykrotnie stawał przed szansą pokonania bramkarza rywali z jedenastu metrów. W meczu z Węgrami uznano go za najbardziej walecznego piłkarza naszego zespołu i w nagrodę dostał zegarek. Nie cieszył się nim jednak zbyt długo, bo skradziono mu go w drodze powrotnej. Kiedy w 1948 r. chciał wziąć ślub, władze zgodę uzależniły od tego, czy zmieni imię z Gerard na Czesław. Znakomicie grał w tenisa stołowego. Występował nawet w meczach ligowych ale tylko tych w Chorzowie. Potrafił wygrywać nawet z ówczesnym mistrzem Polski. W Reprezentacji rozegrał 25 meczów.

@Adran360
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Symson

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?