FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@Pawel13sz Moja odpowiedź brzmi: nie!
7
@FCBparasiempre Po awansie na MŚ 1938 i zaciętym pojedynku z Brazylią wydawać by się mogło, że Polska stopniowo zaczyna stawać się znaczącym punktem na futbolowej mapie świata. Kolejne miesiące błyskawicznie jednak to zweryfikowały. Biało-czerwoni nie byli w stanie pokonać m.in. Łotwy, Norwegii czy Irlandii – rywali, którzy jeszcze do niedawna wydawali się być w naszym zasięgu. Na szczęście ze wsparciem przybyły posiłki w Wielkiej Brytanii. Na zaproszenie PZPN do Polski zawitał legendarny zawodnik Arsenalu – Alec James, który miał wpajać szkoleniowcom znad Wisły metody pracy poznane w ojczyźnie. Nasza kadra czekała na zwycięstwo już od 12 miesięcy, kiedy latem przybywał do kraju. A lato było piękne tego roku…
Alec James nie został ściągnięty do Polski w charakterze selekcjonera. Ponieważ pod względem wyszkolenia taktycznego, jak i przygotowania kondycyjnego nasz kraj znajdował się lata za Wielką Brytanią, postanowiono zainwestować w nauczyciela. James nie był trenerem, po zakończeniu kariery piłkarskiej realizował się bardziej jako dziennikarz. Tym niemniej w kraju, który nie miał od kogo czerpać wzorców, dobre było i to, nawet pomimo dużych problemów z przeskoczeniem bariery językowej. James, wbrew temu, co pisała większość ówczesnych gazet nie był Anglikiem, a Szkotem. Styl gry swojej ojczyzny starał się wpoić w naszej kadrze. Tym samym mieliśmy grać krótszymi podaniami i cierpliwiej przenosić piłkę z obrony do ataku, zamiast szukać natychmiastowych wykopów. Był on również wielkim zwolennikiem systemu WM, święcącego triumfy w Wielkiej Brytanii, a w Polsce praktycznie nieznanego. Jego wdrożenie u nas do najprostszych rzeczy jednak się nie zaliczało. Przed meczem z Węgrami nikt nie dawał naszym zawodnikom najmniejszych szans. My nie wygraliśmy 9 meczów z rzędu, zaś rywale byli aktualnymi wicemistrzami świata. Mimo, że skład Węgrów był nieco okrojony (do mniej niż połowy tego z finału MŚ), także i my mieliśmy swoje problemy kadrowe, wynikające z przygotowań mobilizacyjnych. Z tego powodu mimo klasy przeciwnika w podstawowym składzie naszych zawodników znalazło się aż trzech debiutantów, a czwarty pojawił się na murawie w trakcie spotkania. Newralgicznym punktem był środek naszej pomocy, który sprawił, że w tym jednym meczu Polska zastosowała własną wariację systemu WM. Wszystkie gazety zapisały nasze ustawienie w formie 2-3-5, podkreślając jednak pozycję „stoppera”. W teorii miał to być, zgodnie z zamysłem twórcy tego systemu Herberta Chapmana i wdrażającego go Aleca Jamesa, jeden z pomocników wycofany do wspierania działań defensywy. W naszym modelu jednak pozostał on w drugiej linii. Pierwsze próby z grą w tym stylu miały miejsce jeszcze przed pojawieniem się Anglika, kiedy w środku pomocy ofensywnie usposobionego Wasiewicza zastępowano zorientowanym bardziej na destrukcję Nycem. W tym spotkaniu nie mógł on jednak wystąpić. Zastępstwo było sporym zaskoczeniem – padło na Edwarda Jabłońskiego. Zawodnik Cracovii nie dość, że debiutował w kadrze, to dodatkowo po raz pierwszy grał w środku pomocy. Pod nieobecność przede wszystkim Wostala doszło też do przetasowań w ataku. Na flankach szansę dostali kolejni debiutanci – Jażnicki i Cyganek. Zwłaszcza ten drugi, wypatrzony w Fabloku Chrzanów, miał stać się jednym z kluczowych zawodników tego spotkania. Węgrzy, jako pierwszy nasz rywal w meczu międzypaństwowym, zawitali do kraju samolotem. Było to jednak podyktowane względami bezpieczeństwa. W obliczu niepewnej sytuacji międzynarodowej chcieli jak najszybciej opuścić Polskę po meczu. Już przed nim dało się słyszeć drobne narzekania ze strony węgierskiej odnośnie terminu spotkania, który ich zdaniem nie pozwalał na odpowiednie przygotowani fizyczne. Nie zmienia to faktu, że z ich strony każdy spodziewał się zwycięstwa. Pierwsze minuty tylko to potwierdziły. Po chwilowej przewadze Polaków, Węgrzy przejęli inicjatywę. Dzięki szybkim i krótkim podaniom, raz po raz przedzierali się pod nasze pole karne. Słabo wyglądał nasz środek, mający problem z łączeniem obrony i ataku. Piłki po ewentualnych przechwytach były wybijane na ślepo i rzadko zbierane przez naszych napastników. Pomoc z kolei nie zapewniała możliwości krótkiego rozegrania, sama zaś nie stanowiła trudnej do przejścia zapory. 30 minut potrzebowali nasi rywale na zdobycie dwubramkowego prowadzenia po składnych kombinacjach. Chwilę później Polakom udało się jednak zdobyć kontaktowego gola, od którego rozpoczął się teatr jednego aktora. Ernest Wilimowski zaczął raz po raz rozmontowywać defensywę Węgrów indywidualnymi akcjami. Polacy zaczęli grać twardziej, zostawiając rywalom znacznie mniej miejsca niż do tej pory. W efekcie akcje naszych rywali stawały się mniej liczne, coraz częściej odzyskiwaliśmy piłkę wyżej. W środku harował za dwóch Dytko. Właśnie dzięki jego ofensywnym akcjom, Polacy atakowali całą szerokością boiska, rozciągając szeregi rywala. Bardzo często zapuszczał się on w głąb połowy Węgrów, kiedy nasza drużyna miała piłkę, natomiast w momencie jej straty, natychmiast cofał się by wesprzeć defensywę. Z tego względu więcej ataków pozycyjnych tworzonych było naszą lewą stroną. Tutaj również objawił się talent Pawła Cyganka. Wynaleziony przez Kałużę na boiskach A-Klasy zawodnik swoją nienaganną techniką doskonale radził sobie w indywidualnych starciach z rywalami, dzięki dynamice i dryblingom tworzył przewagę, która dawała więcej miejsca innym zawodnikom. Mógł na tym korzystać Wilimowski, który w drugiej połowie był już nieco mniej pilnowany, nawet pomimo tego, że rywale zostali zepchnięci do głębszej i liczniejszej defensywy. O ile Cyganek został cichym bohaterem tego spotkania (choć docenionym przez większość obserwatorów), tak pierwsze skrzypce kolejny raz zagrał Wilimowski. W drugiej połowie dorzucił dwa gole po indywidualnych akcjach. Według części źródeł także czwarty gol padł po tym, jak „Ezi” został sfaulowany w szesnastce po minięciu kilku rywali. „Przegląd Sportowy” w swojej relacji pisze z kolei o strzale Barana zablokowanym ręką. W obu wersjach egzekutorem rzutu karnego jest Piątek. Hat-trick Wilimowskiego wystarczył mu do zastania wg ówczesnych relacji prasowych najlepszym strzelcem w historii reprezentacji, wyprzedzając Józefa Nawrota. Wg aktualnych statystyk, w których nie liczona jest bramka długoletniego piłkarza Legii z uznanego za nieoficjalny meczu z Austrią, nastąpiło to jednak już wcześniej. Po latach to zwycięstwo ocenia się jako wielki sukces, z konkluzją, że przez wojnę doskonały polski zespół nie miał możliwości pokazania swojej klasy. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że przez pierwsze 30 minut nasi zawodnicy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Węgrzy królowali niepodzielnie i wszystko wskazywało na to, że ten mecz skończy się pogromem. Taktyka z wysoko grającym „stoperem” nie okazała się zbyt skuteczna. Nie udało się poprawnie wdrożyć ustawienia WM, o wskazówkach nauczyciela ze Szkocji szybko zapomniano, po wojnie grając ponownie ustawieniem 2-3-5. Samo zwycięstwo w dużej części można zawdzięczać woli walki i indywidualnym umiejętnościom zawodników, którzy doskonale radzili sobie w pojedynkach. James mógł czuć pismo nosem, że pod względem organizacji gry mimo wszystko kroi się katastrofa. Jego zalecenia na mecz z Węgrami zakładały skupienie się na defensywie i liczenie na szczęśliwy remis.
Wszystko to miało formę przekazu zdalnego, bo Aleca Jamesa nie było już w kraju. Według jednych przekazów wrócił na wyspy po wypełnieniu kontraktu w połowie sierpnia, według innych – nie poczekał na mecz, wyjeżdżając w obawie przed nadchodzącą wojną. A ta już wtedy wisiała w powietrzu. Na trybunach sporo było osób w mundurach a na pomeczowym bankiecie (z którego zresztą goście urwali się tak szybko, że zapomnieli zabrać honoriarium za mecz) płk Kazimierz Glabisz stwierdził, że być może to ostatni mecz przed kolejną wojną. Słowa okazały się prorocze – już kilkanaście dni później dowodził improwizowaną grupą „Kielce”. I choć wszystko zmierzało ku najgorszemu, te 90 minut meczu dało Polakom nie tylko mnóstwo radości, ale też, jeśli wierzyć cytowanym opiniom ze stadionu, wiarę, że skoro dało się wygrać ten mecz, da się wygrać i wojnę. Przy golu na 4-2 jeden z widzów nie wiedząc za bardzo jak zamanifestować radość, zdecydował się otworzyć parasol. A lato było piękne tego roku, ponoć tak upalne jak właśnie dzisiaj…
Dla zainteresowanych podaje jeszcze inne źródło: https://sport.tvp.pl/44111679/polska-wegry-42-1938-piec-dni-przed-westerplatte-wielkie-zwyciestwo-polakow
7
Cóż to był za mecz!
O jednym z najlepszych meczów reprezentacji Polski w jej historii przeczytacie w odpowiedzi na mój komentarz. Życze wszystkim miłej lektury.
@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Symson
@Pawel13sz
@DaPidejpi
0
@PatrykBarca Ja nie napisałem że nie można. Po drugie to jest serwis klubu FC Barcelona a po trzecie, jak to napisałeś, to nie jest typowe forum piłkarskie tylko rodzaj forum śmietnika ze wszystkich dziedzin a do tego przecież są konkretne strony jeśli się nie myle...
0
@jackdaniels Akurat w tym aspekcie zgodze się z tobą. Jednakże robienie sobie tzw. ,,śmieszków" czy też opisywanie całej sytuacji Manchesteru United na ,,naszej" stronie uważam za niepoważne. Są do tego inne strony internetowe. Czy ja rozpaczam czy też roztrząsam wszystkie problemy moich uwielbianych klubów: Widzewa Łódź i Boca Juniors? Ja wiem że generalnie można pisać na La Rambla wszystko o czym się chce ale osobiście nie wprowadzałbym takie działu na tym serwisie, ponieważ to jest serwis poświęcony FC Barcelonie a nie polityce czy innym głupotom. Jeszcze raz powtórze, są do tego inne portale internetowe a że redakcja na to poszła, no to cóż my możemy? Jedynie dostać bana...
1
Co niektórzy albo nawet i większość widze że tak przeżywaja na La Rambli mecze Manchesteru United że aż głowa mała! No chyba że część z nich jest stuprocentowymi kibicami Czerwonych Diabłów, tyle że na stronie fcbarca.com wygląda to niepoważnie. Przecież z tego co się orientuje to ,,Czerwone Diabły" mają swoją strone internetową. Nieprawdaż?
7
Puchar Gampera wędruje po raz ósmy w ręce Blaugrany:
27 sierpnia 1975 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Feyenoord Roterdam 3:1 w finale Pucharu Gampera po golach Marciala, Sotila oraz Cruyffa.
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Symson
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
1
@Herato Przedewszystkim meksykański bramkarz Antonio Carbajal zaliczył 5 mundiali a poza tym innych nie kojarze...
7
Feliz cumpleaños panie Andersonie Luisie de Souza!
Dzisiaj swoje 45 urodziny obchodzi właśnie Anderson Luis de Souza, ofensywny pomocnik rodem z Brazylii. Sławe zdobył grając w FC Porto, dla którego grał w latach 1999-2004. W 2002 r. otrzymał portugalskie obywatelstwo i zdecydował się na gre w reprezentacji tego kraju. Był największą gwiazdą portugalskiej drużyny, gdy rok po roku wygrywała Puchar UEFA oraz Lige Mistrzów. Ten drugi triumf wywołał prawdziwy exodus najlepszych piłkarzy oraz trenera Jose Mourinho. Wydawało się iż Anderson podąży za swoim trenerem do Chelsea, lecz ostatecznie wylądował na Camp Nou. W przeciwną stronę powędrował Ricardo Quaresma oraz pokaźna suma pieniędzy(kilkanaście milionów euro). Pod koniec 2004 r. Anderson zajął drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki, przegrywając jedynie z Szewczenką. Bardzo szybko zaadoptował się w zespole Franka Rijkaarda i był jedną z gwiazd drużyny, która w latach 2005/06 zdobyła 5 trofeów. Poza walorami technicznymi doceniano olbrzymią pracowitość naturalizowanego Portugalczyka(w meczach regularnie przebiegał ponad 12 kilometrów). W FC Barcelonie zdobył ogółem 20 goli i zaliczył 37 asyst w 161 meczach. Niektóre źródła przypisują mu większą zdobycz bramkową(22), gdyż Anderson miał wyjątkowe szczęście do goli po rykoszetach, a zazwyczaj takie gole wywołują kontrowersje w momencie ustalania strzelca. Po fatalnym sezonie 2007/08 był jednym z piłkarzy, których odejścia zażądał Pep Guardiola. W efekcie Anderson trafił do Chelsea, gdzie spotkał Luisa Felipe Scolariego, dawnego trenera reprezentacji Portugalii. W sierpniu 2013 r. zakończył piłkarską karierę.
@Ogorinho1974
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Sensible
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@patataj
@DaPidejpi
8
Z serii Blaugrana w Superpucharach:
26 sierpnia 2011 r. FC Barcelona zdobyła Superpuchar Europy. 36 mecz o to trofeum rozegrano na Stade Lluis II w Monaco. Naprzeciwko siebie stanęły Barça oraz FC Porto. W 39 minucie Messi wykorzystał fatalny błąd piłkarzy Porto, którzy w praktyce podali mu piłke, stwarzając sytuację sam na sam i Argentyńczyk nie miał problemów z pokonaniem Heltona. W 88 minucie rywali dobił rezerwowy w tym meczu- Fabregas. Porto kończyło ten mecz w dziewiątke po czerwonych kartkach dla Rolando(po dwóch żółtych) oraz bezpośredniej dla Guarina.
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Symson
@Sensible
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@patataj
17
Historyczne osiągnięcie:
26 sierpnia 2008 r. Wisła Kraków na stadionie przy Reymonta, pokonała FC Barcelone w ramach eliminacji Ligi Mistrzów 1:0. ,,Biała Gwiazda” to jedyna Polska drużyna, której udało się pokonać Dume Katalonii. Jedynego gola w rewanżowym meczu zdobył Brazylijczyk Cleber, popisując się świetną główką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Wiślacy przegrali jednak pierwsze spotkanie 4:0, było to więc pyrrusowe zwycięstwo.
@MesQueUnClub96
@patataj
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Sensible
@Pawel13sz
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Symson
18
Zapomniane legendy FC Barcelony:
26 sierpnia 1961 r. zadebiutował w barwach Blaugrany Jose Zaldua, znakomity napastnik z lat 60-tych. Miało to miejsce w meczu Copa Ramon de Carranza z Rivert Plate Buenos Aires. Zaldua rozegrał oficjalnie 361 spotkań w koszulce Dumy Katalonii. Łącznie zdobył w nich 178 goli. Najlepszy okazał się dla niego pierwszy sezon, w którym zapisał na swoim koncie 27 goli w 46 meczach. Pamiętajmy również że Zaldua jako pierwszy zawodnik FC Barcelony zdobył pięć goli(!) w międzynarodowym meczu klubowym o punkty. Dokonał tego 6 października 1965 r. w spotkaniu przeciwko FC Utrecht w ramach pierwszej rundy Pucharu Miast Targowych.
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Symson
@Sensible
@patataj
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
10
Z serii Blaugrana w Superpucharach:
25 sierpnia 2006 r. FC Barcelona poległa w meczu o Superpuchar Europy z FC Sevillą. To miał być czwarty puchar Blaugrany w 2006 r. po wygraniu mistrzostwa kraju, Ligi Mistrzów oraz Superpucharu Hiszpanii. Niespodziewanie piłkarze FC Sevilli po zdobyciu Pucharu UEFA, nie dali najmniejszych szans podopiecznym Franka Rijkaarda, zwyciężając pewnie 3:0. Oglądając tamten mecz byłem wręcz w szoku jak to możliwe że dysponując takimi piłkarzami jak Valdes, Puyol, Marquez, Sylvinho, Deco, Xavi, Ronaldinho, Eto’o czy wreszcie Messi, można polec aż tak gładko!?
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi
@Symson
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
11
Wymarzony debiut o punkty:
25 sierpnia 1996 r. Luis Nazario de Lima(czyli Ronaldo) strzela w barwach Blaugrana w debiucie o stawke 2 gole(5 i 89 minuta) w Superpucharze Hiszpanii przeciwko Atletico Madryt. Był to pierwszy mecz o Superpuchar zakończony zwycięstwem Barçy 5:2. W meczu rewanżowym Ronaldo nie zagrał.
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj
@Sensible
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Symson
@Lionel_Messi10
1
@kubix05 Ja piłem jeszcze za czasów podstawówki, natomiast w zawodówce już sobie nie przypominam takich butelek...
13
Był sobie puchar:
25 sierpnia 1989 r. FC Barcelona wygrała Trofeum Ciutat de Barcelona. Pojedynki te są organizowane przez Espanyol Barcelona od 1974 r. Barça została raz zaproszona na takie spotkanie i wygrała mecz z Espanyolem na Estadio de Sarria 1:2 dzięki golom Ernesto Valverde i Julio Salinasa.
@Ogorinho1974
@Symson
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Sensible
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@patataj
24
Kochani cules, 25 sierpnia 1999 r. w barwach Dumy Katalonii zadebiutował Carles Puyol Saforcada. Miało to miejsce w meczu o Puchar Gampera ze Sportingiem Lisbona wygranym przez Barçe 3:1 po golach Figo, Daniego oraz Dehu. FC Barcelone prowadził wówczas Luis Van Gaal. Popularny ,,Tarzan” rozegrał pełne 90 minut.
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@patataj
@NaFazieHitman
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Symson
0
@P33ck Człowieku ty sobie żarty stroisz? Czy jesteś nienormalny jakiś?
3
Kochani cules, tak z innej beczki. Kiedy rozpoczyna się wielkoszlemowy turniej w USA oraz kiedy i z kim zacznie grać ,,nasza kochana" Iga Świątek?
0
@Comentateiro No jeśli to nawet rodzaj żartu to dla mnie całkowicie nie śmieszny! Nigdy nie żartuje z takich rzeczy.
0
@endriuuu2 No właśnie nie wiem co to za gagatek chciał go wypożyczyć? Chyba raczej nie Rijkaard bo on był nim zafascynowany...
3
Przecież oni wygladają jakby mieli za chwile obrabować bank albo przeprowadzić jakąś wspólną operacje w klinice. Po ciul im te maseczki, przecież zostały już wycofane. Naprawde bardzo dziwnie wyglądają.
10
La historia Trofeu Joan Gamper:
24 sierpnia 1983 r. FC Barcelona pokonała Borussie Dortmund 2:1 w finale Pucharu Gampera. Gole dla Barçy zdobyli Schuster oraz Quini.
Również 24 sierpnia, lecz roku 2005 Messi ,,zaszalał na Camp Nou” w meczu o Trofeu Joan Gamper. Wówczas puchar wygrał Juventus po rzutach karnych(w meczu 2:2), lecz ten wieczór należał do 18-letniego Argentyńczyka. Przed meczem pojawiały się spekulacje na temat wypożyczenia utalentowanego nastolatka do… Espanyolu Barcelona. Messi zasygnalizował jednak wyraźną chęć wskoczenia do pierwszego składu Barçy. W meczu z Juventusem imponował przyspieszeniem, techniką, dryblingiem a występ zwieńczył znakomitą asystą do Iniesty przy golu na 1:1. Frank Rijkaard zdjął Leo w ostatniej minucie aby publiczność mogła zgotować mu owacje na stojąco. Pod wrażeniem był nawet trener rywali Fabio Capello: ,,Nigdy nie widziałem piłkarza takiego jak on. Ma wszystko”- komplementował słynny Włoch.
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj
1
@Comentateiro No chyba żartujesz? Dlaczego mieli by ich zwalniać?
0
@Sisitoro To nie żaden El Pistolero tylko Luis Suarez Miramontes, jedyny hiszpański piłkarz, który zdobył Złotą Piłke France Football!
1
@P33ck Przecież ci mówiłem że Michał Pohl to nie jest syn Ernesta! Naprawde nie czaisz? czy zapominasz?
10
Pierwsze spotkanie dwóch zaprzyjaźnionych klubów:
24 sierpnia 1960 r. FC Barcelona rozegrała towarzyskie spotkanie z Ajaxem w Amsterdamie, pokonując holendrów 4:3. Był to pierwszy w historii pojedynek tychże klubów. Gole dla Barçy strzelili: Evaristo, Villaverde, Luis Suarez oraz Kocsis.
@Symson
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@patataj
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
1
@P33ck No coś ty! Nigdy w życiu! Skąd ci to przyszło do głowy?
8
Legendy Katalońskiej Dumy:
23 sierpnia 1946 r. urodził się Marcial Manuel Pina Morales, znany po prostu jako Marcial , środkowy pomocnik. Był częścią słynnej linii ataku Espanyolu, znanej jako „Pięć Delfinów”. Nazwa została wymyślona przez Josepa Marię Ducampa, która nie odnosiła się do wodnego ssaka ale do spadkobierców francuskiego tronu. W ciągu 16 sezonów zgromadził 379 występów w La Liga strzelając 79 goli. Reprezentował cztery kluby, głównie FC Barcelonę, z którą zdobył trzy główne tytuły: mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Hiszpanii oraz Puchar Miast Targowych. Urodzony w Bárzana de Quirós w Asturii Marcial debiutował zawodowo w Elche CF w wieku 18 lat, kończąc swój pierwszy sezon 24 występami i trzema golami. Latem 1966 dołączył do RCD Español po odrzuceniu ofert Interu Mediolan, Realu Madryt i FC Barcelony. W swoim pierwszym sezonie z ,,Los Pericos” Marcial strzelił 11 goli w 29 meczach co przyczyniło się do trzeciego miejsce w lidze ale w trzecim sezonie spadł z drużyną do Segunda Division, po czym podpisał kontrakt z FC Barceloną. Jego przejście do FC Barcelony było nie lada wydarzeniem. W ciągu 8 lat gry w granatowo-bordowych barwach wystąpił w 357 oficjalnych meczach, strzelając 84 gole. W sezonie 1973-1974, gdy Katalończycy zdobyli mistrzostwo kraju, Marcial był drugim najlepszym strzelcem Primera Division, ustępując jedynie Quiniemu ze Sportingu de Gijón. W 1977 r. Marcial opuścił Blaugrane po tym, jak został zawieszony przez klub w poprzednim sezonie za złamanie przepisów wraz z kolegą z drużyny Carlesem Rexachem, który jednak pozostał na Camp Nou. Następnie podpisał kontrakt z Atlético Madryt na trzy kolejne sezony w najwyższej klasie rozgrywkowej, przechodząc na emeryturę w roku 1980 w wieku prawie 34 lat, po rozegraniu zaledwie dziewięciu meczów w drużynie stołecznej. Marcial był jedynym graczem, który strzelał gole Realowi Madryt w czterech różnych zespołach. Jest także jedynym zawodnikiem, który w jednym meczu Primera Division strzelił 2 gole z bezpośredniego rzutu wolnego zarówno prawą, jak i lewą nogą. Marcial zagrał 15 razy w reprezentacji Hiszpanii. Zadebiutował 23 października 1966 przeciwko Republice Irlandii remisując 0:0 w eliminacjach UEFA Euro 1968 .
@Sensible
@patataj
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@Symson
@DaPidejpi
11
No prosze! Takie legendy naszej kochanej Barcuni staną na przeciwko siebie w roli trenerów, no kto by pomyślał? Całe szczęście że to tylko mecz towarzyski a co by się działo gdyby doszło do tego w finale Ligi Mistrzów?