FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
10
Wspaniałe, zapomniane legendy polskiego futbolu:
28 września 1910 r. w Brzozowie urodził się Michał Matyas. ,,Odstawiał dyrektora, operował tylko w środku pola, skąd podawał piłkę kolegom. Trzeba jednak przyznać, że mimo lenistwa robił to wyśmienicie, jak prawdziwy mistrz, a nawet artysta”– Tak pisano o nim w Przeglądzie Sportowym w 1935 r. Przed wojną był jednym z czołowym lwowskich piłkarzy. Uwielbiał sztuczki techniczne, czym doprowadzał do wściekłości obrońców rywali, którzy w efekcie często brutalnie go faulowali. Był wychowankiem Lechii Lwów, do której dołączył jako 14-latek. Dwa lata później przeniósł się do słynnej Pogoni. Na ligowych boiskach pierwszy raz pokazał się w wieku 19 lat. Debiutował w przegranym 0:1 meczu z Warszawianką, ale już w kolejnym spotkaniu z łódzkim Klubem Turystów otworzył wynik spotkania i strzelił swojego pierwszego gola w lidze. W sumie do wybuchu wojny uzbierał ich 100. Wśród kresowych snajperów nie ma sobie pod tym względem równych. Imponujący świetnym dryblingiem i dysponującym ostrym uderzeniem z dystansu zawodnik pojechał z kadrą na igrzyska do Berlina, ale wystąpił tylko w spotkaniu z Norwegią. Swój pierwszy mecz rozegrał 10 lipca 1932 r. ze Szwecją (2:0). Ostatni występ w narodowych barwach zaliczył w 1939 r. w spotkaniu z Francją (0:4). Kiedy we wrześniu 1939 r. Lwów zajęli Sowieci, Matyas został zawodnikiem klubu Nieftianik Borysław. Później razem z Aleksandrem Skoceniem, Tadeuszem Jedynakiem, Mieczysławem Górskim i Ołehem Łajewskim został zabrany do Dynama Kijów. Po wojnie osiedlił się w Bytomiu, gdzie lwowiacy założyli klub Polonia. W swoim nowym klubie grał do 1948 r. To był jego ostatni sezon w zespole. Rozpoczął pełną sukcesów pracę szkoleniową. Zaczynał oczywiście w Polonii, początkowo jako asystent trenera. Później samodzielnie prowadził AKS Chorzów i Wisłę Kraków. Z krakowskim klubem w 1951 r. sięgnął po mistrzostwo kraju i doszedł do finału pucharu Polski. W 1965 r. razem z bytomską Polonią świętował sukcesy w Pucharze Ameryki i Interlidze, a rok wcześniej doprowadził ją do finału Pucharu Polski. To on zastąpił legendarnego trenera Gézę Kalocsaya w Górniku i wiosną 1970 r. prowadził drużynę w pamiętnych bojach w Pucharze Zdobywców Pucharów. Po przegranym finale z Manchesterem City jednak szybko mu podziękowano. Pracował też m.in. w Warcie Poznań, Stali Mielec i w Cracovii a od 7 listopada 1966 r. do końca 1967 r. prowadził reprezentację jako trener selekcjoner w dziewięciu meczach. Nie był to jego debiut z kadrą, bo opiekował się nią już podczas igrzysk w Helsinkach. Był także trenerem reprezentacji B i drużyn młodzieżowych. W Reprezentacji rozegrał 18 meczów, strzelając 7 goli.
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
9
Ujrzeć wściekłego portugalskiego Ronaldo to coś wspaniałego! Po prostu miód na nasze serce...
2
@Janiama Kapitalna sprawa! nawet jeśli to była 2 liga. No niemało grało(i nadal gra) naszych gwiazd i świetnych polskich zawodników w Niemczech. Ja też jako dziecko oglądałem mundial w Hiszpanii ale Matysika to właściwie na tych mistrzostwach nie pamiętam. Dużo się mówiło i pisało(zresztą od czasu do czasu do dziś można się z tym spotkać) że Piechniczek dawał mu mocny wycisk na treningach i nie tylko. A do tego piekielny klimat hiszpański zrobił swoje...
10
@FCBparasiempre27 września 1961 r. urodził się Waldemar Matysik, pomocnik. ,,Gdy pierwszy raz po meczu stanąłem przed kamerą, tak zacząłem nawijać Śląską gwarą że realizator krzyczał do słuchawki: ,,Zdejmijcie go z anteny, przecież nikt go nie rozumie!” Ale nie zdjęli, na szczęście dziennikarz przekładał moje słowa na polski.”- śmieje się pan Waldemar. Matysik to cichy bohater hiszpańskiego mundialu. Zawsze w cieniu, zawsze harujący za dwóch a jak trzeba to i za trzech. Wzorzec defensywnego pomocnika, takiego, co to żadnej pracy się nie boi. Nigdy nie odstawiał nogi, rzucał się do każdej piłki. Nie było dla niego straconych szans, dopóki sędzia nie użył gwizdka. Nigdy nie było odpuszczania, nie dla niego gra pozorów. W walke angażował się bez reszty i właśnie na mistrzostwach świata w 1982 przypłacił to zdrowiem. Nie dokończył meczu z Francją(3:2) o trzecie miejsce. Jego organizm był skrajnie wycieńczony. Po powrocie do Polski trafił do szpitala i zmarnował praktycznie cały następny sezon ale wrócił. Znowu mocny i gotowy do wielkich poświęceń. Rządził z Górnikiem Zabrze w Ekstraklasie, pojechał na drugi mundial, był cenionym piłkarzem w lidze francuskiej i niemieckiej. Te historie Matysika kibice reprezentacji dobrze znają- człowiek od czarnej roboty i wszystko jasne. Mundial go zdefiniował i zaszufladkował. Piłkarska kariera Matysika ma jednak więcej barw niż może się wydawać. Otóż był taki sezon, kiedy rozgrywki ligowe zaczął jak pierwszorzędny snajper! 15 sierpnia 1981 r. w drugiej kolejce zabrzanie grali u siebie z Widzewem Łódź, który wcześniej zdążył już pokazać ów niesamowity charakter w Europie. Jeśli rywal w każdej formacji ma takich asów jak, jak Młynarczyk, Boniek, Zmuda i Smolarek, naprawdę można się przestraszyć. Matysik w Górniku grał już 2 lata ale jeszcze gola nie zdobył. Zupełnie się tym nie przejmował. Waldek był od czego innego, skupiał się na niewdzięcznej, destrukcyjnej robocie. Ten mecz był jednak inny! Nie dość że Matysik uwijał się w destrukcji jak w gospodarstwie rodziców przy żniwach, to jeszcze pchał akcje Górnika do przodu. Gospodarze prowadzili 2:0 a on dorzucił trzeciego gola i tak dobrze mu szło że pozwolono mu też wykonywać rzut karny. Ostatecznie 4:0 dla Górnika, dwa gole 20-letniego Matysika, który swoją grą przyćmił wszystkie gwiazdy na boisku. Co z tego że Boniek mozolnie zawiązywał akcje w środku pola, skoro Matysik kasował wszystko jak leci. ,,Po meczu Boniek był wściekły. Myślałem że rzuci się na mnie z pięściami ale gdy ochłonął, pogratulował mi gry. Chyba ją docenił”- wspomina Matysik. Natomiast w kadrze narodowej sprawdzany był już rok wcześniej. Usiadł na ławce w wyjazdowym meczu z Hiszpanią, niespodziewanie wygranym przez Polaków 2:1, potem zaliczył debiut z Algierią(5:1) na stadionie krakowskiego Hutnika. Na pierwszy mecz w el. MŚ 1982 z Maltą miał jednak nie lecieć. Wszystko zmieniło się po słynnej aferze na Okęciu, zakończonej dyskwalifikacjami Młynarczyka, Bońka, Żmudy i Terleckiego. ,,Zostałem dowołany do kadry razem z Krzyśkiem Budką, dołączyliśmy do ekipy już we Włoszech bo tam było krótkie zgrupowanie – tłumaczy, zaznaczając że miał ogromne szczęście. Raz że znowu był kadrowiczem, a dwa że z marszu załapał się na audiencje u Jana Pawła II. – Pochodze z bardzo religijnej rodziny, cała moja wieś była taka. Gdy drogą szedł ksiądz z sakramentami, obowiązkowo trzeba było przyklęknąć a tu nagle spotkałem się z Ojcem Świętym! Nogi się pode mną ugięły, byłem oszołomiony, nie mogłem zrozumieć, czym ja, prosty chłopak, zasłużyłem sobie na taki zaszczyt”- mówi i ślady tamtej ekscytacji w jego głosie słychać nawet dzisiaj. W kadrze początkowo był cichutki jak myszka. Na Malcie w niedokończonym meczu nie zagrał ale się przydał. ,,Miejscowi kibice niezadowoleni że prowadzimy 2:0, rzucali w nas czym popadnie, wreszcie zaczęły lecieć kamienie. Musieliśmy uciekać do szatni. Własnym ciałem osłaniałem naszego asa Włodka Smolarka żeby nic złego mu się nie stało”- wyjaśnia po latach pan Waldemar. I tak Matysik budował swoja pozycje w drużynie narodowej, choć nie pchał się do pierwszego rzędu. W narodowych barwach nie strzelił żadnego gola ale zaliczył jedną, niezwykle ważną asyste przy golu na 1:0 w meczu z NRD w Lipsku, w eliminacjach mundialu España ’82. ,,Gdy po wielu latach byłem w Polsce na spotkaniu medalistów mistrzostw świata, Zbyszek Boniek strasznie się dziwił że taki wyszczekany jestem, bo dawniej to rzadko kiedy usta otwierałem. Uznał że dzięki żonie się tak rozgadałem”- śmieje się Matysik. Pan Waldemar jako dwunastolatek zgłosił się do Orła Stanica, potem było Carbo Gliwice a stamtąd trafił do Górnika. Tylko że wcześniej związał się z Piastem. ,,Przyjechali do moich rodziców. Coś im tam nagadali, naobiecywali, zresztą mi też, więc podpisałem kontrakt. Myśle sobie: ,,Drugoligowa drużyna, więc nie jest źle na dobry początek”. Gdy usłyszał o tym mój trener Fryderyk Cholewa z Carbo, aż się za głowe złapał - ,,Coś ty chłopie zrobił!? Przecież Górnik cie chce!”. Musiałem to jakoś odkręcić, choć już pojechałem na obóz z nową drużyną. Docierało do mnie że starsi piłkarze Piasta dobrze się czują w drugiej lidze i nie zależy im na walce o awans. Cały czas myślałem o tym Górniku i na szczęście Górnik też myślał o mnie. Zaczął działać”- opowiada piłkarz. Sprawa oparła się o prezydenta Gliwic, który wezwał Matysika przed swoje oblicze. ,,Nigdy tego nie zapomnę. Duża sala, czerwony dywan i gdzieś tam na końcu siedzi dysponent mojego losu. Czułem się jak na sadzie ostatecznym. Mówiący z oddali prezydent miał do mnie tylko jedno pytanie: ,,Chłopcze, powiedz mi, w którym klubie ty chcesz grać?. ,,W Górniku Zabrze”- wykrztusiłem przez zaciśnięte gardło. Całe szczęście że miałem tyle odwagi, bo to zakończyło temat. Mogłem przeprowadzać się na Roosvelta”- wspomina Matysik. W Zabrzu minęło trochę czasu zanim zaczął regularnie grać. Górnik trenera Władysława Żmudy przechodził wtedy niespodziewanie drugoligową kwarantanne ale miał wtedy uznanych piłkarzy. Był rok 1979 a Matysik wchodził do szatni z duszą na ramieniu. On 18-letni chłopaczek nie wiadomo skąd a tam takie asy w składzie. ,,Choć, siadaj tu przy mnie. Widzisz, duży jestem, nie dam ci zrobić krzywdy”- dowcipnie zaproponował Jerzy Gorgoń. Pod koniec wiosny 1980 roku zaczął występować w podstawowym składzie. Bardzo dobrze zagrał w derbowym meczu z Ruchem Chorzów(1:1). To właśnie po tym meczu udzielił na żywo pierwszego wywiadu telewizyjnego, w którym tak był oszołomiony że ,,godoł” po śląsku. ,,Nie wiele można było z tego zrobić ale na szczęście uratował mnie zadający pytanie redaktor Andrzej Zydorowicz. Tłumaczył moje odpowiedzi, za co będę mu dozgonnie wdzięczny”- deklaruje Matysik. Meczów, które wbrew naturze Matysika zamieniały się w spekyakle niepozornego aktora, było niewiele ale jednak ciągle się zdarzały. W tej roli błysnął w lidze francuskiej. Strzelił w niej tylko jednego gola ale za to nad Sekwaną było o nim całkiem głośno. Jego Auxerre grało na wyjeździe z Bordeaux, które wtedy biło się o mistrza Francji. W drużynie gospodarzy wielkie gwiazdy: Battiston, Lizarazu, Jesper Olsen, Klaus Allofs ale najjaśniej świeciła gwiazda Matysika, który strzałem z dystansu zdobył jedynego gola w tym meczu. ,,Wiedziałem że chce mnie kupić Hamburger SV. Z trybun miał mnie oglądać trener Gerd-Volker Schock. Nasz szkoleniowiec Guy Roux nie godził się na transfer. Wkurzało go że w ogóle biore te opcje pod uwagę. Dlatego, skoro miałem być obserwowany, chciał mi zaszkodzić, ustawiając mnie na lewej pomocy. Nigdy wcześniej tam nie grałem, mogło być kiepsko. Zdarzył się jednak cud, bo nie dość że czyściłem defensywnie co się da, to jeszcze walnąłem zwycięskiego gola! Poczciwy Guy Roux chciał być złośliwy a wyszło wręcz przeciwnie bo trener Schock był zachwycony. ,,Myślałem że ten Matysik da nam jakość w destrukcji a on jeszcze jest taki mocny w ofensywie. Bierzemy go!”- deklarował Niemiec na gorąco. A ja przecież zagrałem jeden jedyny tak ofensywny mecz w Auxerre, właśnie wtedy”- zaznacza Polak. Po starciu z Żyrondystami razem z nim cieszył się też Enzo Scifo, złote dziecko belgijskiej piłki. Wcześniej był graczem Bordeaux i była to jego pierwsza wizyta w mieście po zmianie klubu. Bardzo zależało mu na wygranej, więc Matysik wyświadczył mu bezcenną przysługę. ,,Enzo często zabierał mnie swoja wypasioną bryką na trening. Prosił tylko żeby ściągać piłkarskie buty przed wejściem żeby niczego nie pobrudzić. Wielki piłkarz i wielki elegancik, trudno było mu się rozstawać z lusterkiem i grzebieniem”- wspomina bohater tego tekstu a w Auxerre zetknął się też m.in. z Erikiem Cantoną, który także zwykle chadzał własnymi ścieżkami. Matysik po takiej prezentacji przed nowym pracodawcą, oczywiście przeniósł się do Hamburga i tam również zdarzył mu się szalony występ. Jego zespół wygrał na wyjeździe z Eintrachtem 6:0! Na stadionie we Frankfurcie błyszczał Jan Furtok, autor hattricka, no i właśnie Matysik, który również pokonał Uli Steina. ,,Super nam się grało. Trener Eintrachtu Jörg Berger po tym meczu został zwolniony. Takie życie, co zrobić… Sami widzicie jaka droge przeszedłem a zaczynałem od pastwisk, na których uganiałem się za piłką, i czerwonego dywanu, na którym z trudem opanowałem drżenie łydek, stojąc przed prezydentem Gliwic”- kończy swój wywód pan Waldemar.
10
Legendy polskiego futbolu(w odpowiedzi na mój komentarz):
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Sensible
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@patataj
12
Ciekawostka sprzed lat:
27 września 2005 r. Ronaldo de Asis Moreira po raz pierwszy zalicza hattrick w meczu Ligi Mistrzów. Ma to miejsce na Camp Nou w wygranym 4:1 meczu z Udinese Calcio. Popularny ,,Gaucho” gole strzelał w 13, 32 i 90 minucie spotkania.
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@patataj
@Ogorinho1974
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
11
Byłe gwiazdy FCB:
27 września 1956 r. w Glasgow urodził się Steven Archibald, szkocki były napastnik, pomocnik i menedżer, który znajduje się w szkockiej Galerii Sław Futbolu. Po raz pierwszy zyskał rozgłos grając w pomocy dla Clyde FC ze szkockiej pierwszej ligi, kiedy jednak podpisał kontrakt z Aberdeen został napastnikiem, nawiązując owocną współpracę z Joe Harperem. Po zdobyciu tytułu szkockiej Premier Division w 1980 r. przeniósł się do londyńskiego Tottenham Hotspur, gdzie zdobył tytuł najlepszego strzelca First Division i wygrał Puchar Anglii w swoim pierwszym sezonie. Wygrał również drugi Puchar Anglii w 1982, a następnie Puchar UEFA w 1984, gdzie strzelił rzut karny w finale, gdy Spurs pokonało Anderlecht w rzutach karnych. Strzelił także gola dla ,,Spurs” w przegranym meczu z Liverpoolem w 1982 roku w finale Football League Cup. Archibald strzelił 77 goli w 189 występach dla ,,Spurs” w latach 1980-1984, tworząc udane trio z Garthem Crooksem i Markiem Falco. W 1984 dołączył do FC Barcelony, gdzie w swoim pierwszym sezonie pomógł zdobyć tytuł La Liga po raz pierwszy od 11 lat. Następnie pomógł Blaugranie dotrzeć do finału Pucharu Europy w 1986 roku, ale jego drużyna przegrała rzutami karnymi ze Steauą Bukareszt. Steven był popularną postacią na Camp Nou, dopóki ograniczenia dotyczące wystawiania zagranicznych graczy nie doprowadziły do wykluczenia go z drużyny na rzecz Gary'ego Linekera i Marka Hughesa. W efekcie został wypożyczony do Blackburn Rovers na jakiś czas, zanim wrócił na dobre do Wielkiej Brytanii w 1988 roku, aby podpisać kontrakt z Hibernian. Łącznie dla FC Barcelony rozegrał 97 spotkań strzelając 42 gole, co przyczyniło się do zdobycia przez niego mistrzostwa Hiszpanii oraz Pucharu Ligi Hiszpanii.
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible
@DaPidejpi
11
Starcia Barçy z polskimi klubami:
27 września 1989 r. FC Barcelona pokonuje na Łazienkowskiej Legie Warszawa 0:1 w ramach 1/16 Pucharu Zdobywców Pucharów. W pierwszym meczu sprzed 2 tygodni Legia wywiozła z Barcelony niemal sensacyjny remis 1:1. Warszawiacy powitali piłkarzy na rozgrzewce piosenkami Julio Iglesiasa a dzieci ubrane w tradycyjne polskie stroje wręczyły Cruijffowi w prezencie tort. Wejściu zawodników Blaugrany na boisko towarzyszyły gwizdy, dla gospodarzy przygotowano zaś confetti z pociętych etykiet, miedzy innymi dżemów wiśniowych, co skrzętnie odnotowali dziennikarze hiszpańscy. Szybko zdobyty gol przez Laudrupa ustawił mecz. Najlepszą sytuację dla Legii zmarnował w 70 minucie Łatka, gdy przegrał pojedynek sam na sam z Zubizarretą. ,,Czego oczekiwaliście, że wezmą krzesła i usiądą na środku boiska? To było oczywiste że będą walczyć ale podobała mi się nasza kontrola piłki i kontrola sytuacji na boisku”- podsumował mecz Johan Cruijff.
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@Sensible
@Symson
@MesQueUnClub96
@patataj
12
Coś dla miłośników i pasjonatów(takich jak ja) Copa America:
26 września 1920 r. w Viña del Mar reprezentacja gospodarzy- Chile, przegrywa w ostatnim meczu turnieju(de facto finale) z Urugwajem 1:2 w 4 edycji Copa America. Tym samym ,,Urusi” sięgają po raz trzeci w historii po puchar Ameryki Południowej. Gole dla Urugwaju zdobyli: legendarny Angel Romano oraz Jose Perez. Honorowego gola dla gospodarzy strzelił Dominguez. Confederacion Sudamericana de Futbol postanowiła w 1920 przenieść turniej nad Pacyfik do Chile. Ze względu na stan ówczesnej komunikacji i związane z tym problemy techniczne, było to przedsięwzięcie bardzo śmiałe. Nie brakowało opinii sceptycznych że ten turniej nie dojdzie do skutku. Jednak we wrześniu trzy reprezentacje(Argentyna, Brazylia i Urugwaj) po długich podróżach dotarły szczęśliwie do portowego miasta, znanego kurortu Viña del Mar. Urugwajczycy grali rozważnie i pewnie, górując w przebiegu turnieju nad wszystkimi zwłaszcza potęgą swojego ataku. Najlepszym tego dowodem było trofeum ,,goleadora”, który przypadło wespół Angelo Romano i Jose Perezowi(obaj po 3 gole). Co ciekawe, w tamtej edycji Copa America Urugwaj rozgromił Brazylię aż 6:0. Taką samą różnicą bramek Brazylia przegrała dopiero 94 lata później na MŚ 2014 (7:1 przegrała z Niemcami). Inną ciekawostką tego meczu jest to że Urugwaj strzelił 3 gole Brazylii w 6 minut (między 23 a 29 minutą).
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Sensible
@patataj
@DaPidejpi
1
@Compadre Albicelestes kibicuje od Mundialu w Meksyku w 1986, rzecz jasna powodem był ..boski" Diego. Poza Polską oczywiście. W trzeciej kolejności kibicuje Hiszpanii
7
Rekordy FC Barcelony:
26 września 1995 r. FC Barcelona pokonała Hapoel Beer Sheva 5:0 w pierwszej rundzie PUEFA. W pierwszym meczu w Izraelu Blaugrana odniosła najwyższe zwycięstwo na wyjeździe w rozgrywkach europejskich a mianowicie 0:7!, między innymi dzięki hattrickowi Rogera. W meczu rewanżowym w mocno rezerwowym składzie Barça dołożyła kolejne 5 goli. Zawodnikiem meczu wybrano Ivana de La Peñe, o którym trener rywali Hadad powiedział że ,,będzie jednym z najlepszych piłkarzy na świecie”. Mimo świetnego wyniku trybuny wygwizdały Hagiego, który nie mógł się z tym pogodzić: ,,Nie rozumiem czemu mnie tak traktują. Kibice powinni zrozumieć że jestem piłkarzem Barçy i chce się dobrze prezentować na murawie”. Wynik dwumeczu był również rekordem w historii klubu(dotychczas najlepszy rezultat osiągnięto w rywalizacji przeciwko FC Aris Bonnevoie z Luksemburga w 1979 r. i wynosił 11:2).
@Ogorinho1974
@patataj
@Sensible
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Symson
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
1
@P33ck Dzięki śliczne :) i pozdrawiam
1
@Janiama Super! ,,Gratki" ode mnie dla ciebie :) Masz niesamowite wspomnienia...
1
@Pawel13sz No bardzo ciężko typuje się mecze w Lidze Narodów. Teoretycznie po przegranym meczu powinna być reakcja na wygranie kolejnego, zwłaszcza z teoretycznie słabszym rywalem. Jednak z Walią(jak ze wszystkimi wyspiarskimi drużynami) zawsze gra się bardzo nieprzyjemnie. Gdybym musiał wytypować to stawiam na wynik 1:1.
11
Zapomniane legendy futbolu:
25 września 1960 r. urodził się ukraiński napastnik Ihor Biełanow. Największe sukcesy odnosił w barwach Kraju Rad, wówczas w 1986 r. zdobył Złotą Piłką. Ten rok należał do Diego Maradony, który poprowadził Argentynę do zdobycia Pucharu Świata w Meksyku. To był czas, gdy Złotą Piłkę przyznawano jedynie zawodnikom europejskim, co zmieniło się dopiero w połowie latach 90. XX wieku. Na meksykańskim mundialu Biełanow zdobył dla ZSRR cztery gole (z czego trzy w przegranym 3-4 po dogrywce meczu z Belgią), wcześniej w barwach Dynama Kijów, pod wodzą legendarnego trenera Walerego Łobanowskiego (też człowiek radziecki) zdobył Puchar Zdobywców Pucharów. Złota Piłka dla Biełanowa był niemałym zaskoczeniem. Już nawet nie chodzi o to, że 25-letni skrzydłowy zaczął na poważnie (oficjalnie sportowcy radzieccy byli amatorami) uprawiać piłkę nożną ledwie cztery lata wcześniej, a o to, że najlepszym piłkarzem ZSRR w tamtym roku został jego kolega klubowy - Aleksandr Zawarow. W pokonanym polu Biełanow zostawił Gary’ego Linekera i Emilio Butrageno. Stugębna plotka głosi, że zawodnik wstydził się odebrać cennej nagrody w swoim kijowskim mieszkaniu, bo...przeciekał mu dach.
@patataj
@DaPidejpi
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
11
Wybitne snajperskie legendy futbolu:
25 września 1913 r. w Wiedniu urodził się austriacko-czeski napastnik Josef Bican. Bican to piłkarz austriacki i czeski, napastnik reprezentacji Austrii i reprezentacji Czechosłowacji, uczestnik Mistrzostw Świata w 1934 r. Josef Bican jest uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy w historii futbolu. Swoją bogatą karierę rozpoczął w 1928 roku w austriackim klubie Schustek, skąd w 1931 roku przeszedł na krótko do innego austriackiego klubu Farbenlutz. Jeszcze w tym samym roku stał się piłkarzem znanego Rapidu Wiedeń, z którym zdobył mistrzostwo Austrii w 1935 roku. W latach 1935-1937 występował w lokalnym rywalu Rapidu, Admirze Wiedeń, z którą zdobył Puchar Austrii w 1936. W latach 1937-1949 grał już w czechosłowackiej Slavii Praga, zdobywając z nią w 1938 roku Puchar Mitropa, trzy mistrzostwa Czechosłowacji (1937, 1947, 1948) oraz mistrzostwo Czech i Moraw (1940, 1941, 1942, 1943).
Swoją życiową formę osiągnął w latach II wojny światowej. Hitlerowi bardzo zależało, aby podpisał niemiecką listę narodowościową (zwłaszcza że w domu mówiło się najczęściej po niemiecku), jednak Bican odmówił. Po wojnie ubiegały się o niego włoskie kluby piłkarskie oferując 6 mln koron, on jednak wolał zostać w Slavii. W latach 1949-1952 występował w klubie SK VŽ Vítkovice, a w latach 1952-1953 był piłkarzem dzisiejszego FC Hradec Králové, by powrócić do Slavii Praga (1953-1955). Łącznie zdobył 643 ligowe gole! (w tym218 w lidze czechosłowackiej i 232 w lidze czesko-morawskiej) co jest rekordem świata na tym poziomie! Razem z reprezentacją Austrii wystąpił na Mistrzostwach Świata w 1934, rozgrywając 4 mecze i zdobywając 1 bramkę. Łącznie w reprezentacji rozegrał 19 meczów i zdobył 19 bramek. Był królem strzelców ligi austriackiej (1934), czechosłowackiej (1938, 1946, 1947, 1950) a w czasie wojny ligi czesko-morawskiej (1939, 1940, 1941, 1942, 1943, 1944). W reprezentacji Czechosłowacji rozegrał 14 meczów, zdobywając 12 goli.
@Symson
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Sensible
@Roni/VEB
@patataj
@DaPidejpi
16
Barçagate:
25 września 2009 r. Barceloną wstrząsnęła afera ,,Barçagate”. Jak ujawnił dziennik ,,El Periodico de Catalunya”, czterech z pięciu wiceprezydentów FC Barcelony było śledzonych przez detektywów z agencji Metodo 3. Weryfikacja miała na celu sprawdzenie kandydatów pod kątem ewentualnego przejęcia władzy w przyszłości, gdy Joan Laporta nie będzie mógł startować w wyborach z powodu odbycia dwóch kadencji za sterami klubu. Całą sprawę prowadził Joan Oliver, lecz prezydent nie był o niej poinformowany. Z początku gdy o tej sytuacji dowiedział się jeden z wiceprezydentów, poinformował pozostałych i chcieli domagać się dymisji Olivera. Z uwagi na walkę piłkarzy o potrójną korone postanowili nie ujawniać sprawy. Joan Oliver na konferencji prasowej wyjaśnił że cała operacja miała na celu ,,audyt bezpieczeństwa” i miał ,,chronić sprawdzane osoby”. Piąty wiceprezydent, Alfonso Godall nie był poddany ,,audytowi”, gdyż na początku marca tamtego roku wykluczył możliwość kandydowania w przyszłości na stanowisko prezydenta.
@DaPidejpi
@patataj
@Sensible
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
11
Zapomniane boisko:
25 września 1883 r. otwarto w Barcelonie Hipodrom Can Tunis. Obiekt ten przeznaczony głównie do uprawiania jeździectwa(znany także jako Casa Antunez) był również wykorzystywany przez przyszłych założycieli FC Barcelony jeszcze przed oficjalnym powstaniem klubu. Teren ów był jednym z pierwszych, na którym zorganizowano mecz piłkarski: miało to miejsce w 1892 r. a zagrały ze sobą dwie drużyny Reial Club de Regates. Otoczona bieżnią centralna część hipodromu stała się pierwszym placem gry, na którym stanęli tamci pasjonaci futbolu, zanim mecze zaczęły być rozgrywane na welodromie La Bonanova. Teren znajdujący się w pobliżu Hipodromu był używany jako pierwsze boisko treningowe. Bez jednolitych strojów i z niewielkim pojęciem na temat przepisów gry pierwsi barcelońscy piłkarze kopali piłke wyłącznie dla zabawy. Obiekt ten miał trybune mogącą pomieścić 2,5 tysiąca widzów i stał się jednym z centrów spędzania wolnego czasu przez zamożnych mieszczan. Hipodrom funkcjonował nieprzerwanie do 1896 roku, gdy zamknął swoje bramy i opustoszał. Później wykorzystywany był jako lotnisko aż w 1917 roku na nowo został otwarty jako obiekt jeździecki. W następstwie dwóch międzynarodowych pokazów w pobliżu obiektu zbudowano osiedla, w których zamieszkali emigranci, przybyli jako siła robocza. W 1934 r. kompleks jeździecki został zamknięty z powodu poszerzenia portu w Barcelonie i zbudowania mola Lepant i Evarist Fernandez. W roku 2004 zburzono ostatnie pozostałości konstrukcji na terenie dawnego Hipodromu Can Tunis, wówczas zajmowane przez dziesiątki baraków, które postawiły osiadłe w tym rejonie rodziny cygańskie. Paradoksalnie, w ciągu jednego wieku, przestrzeń ta z miejsca, w którym bawiła się arystokracja, stała się domem społeczności cygańskiej…
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Symson
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Sensible
@patataj
@DaPidejpi
11
Witam wszystkich po tygodniowym banie. Jako że jeszcze wczoraj nie mogłem pisać komentarzy to wróce jeszcze do wczorajszego dnia z historii klubu. O rocznicy powstania Camp Nou przypomina serwis fcbarca.com a ja wspomne o innej rocznicy.
Grande Espectacolo El Clasico:
24 września 1950 r. na Camp de Les Corts, FC Barcelona rozgromiła Real Madryt 7:2 w 3 kolejce Primera Division. To było najwyższe, rekordowe zwycięstwo w historii El Clasico. Gole dla Barçy zdobyli: Nicolau(2), Cesar Rodriguez, Marcos Aurelio(2), Mariano Gonzalvo, oraz Basora. Co ciekawe, w tamtym sezonie Barça powtórzyła identyczny wynik w meczu 27 kolejki Primera Division z Malagą CD. Wówczas Dume Katalonii prowadził legendarny Ferdinand Daučik. Warto również wspomnieć iż w owym sezonie debiutował w barwach Blaugrany genialny Ladislao Kubala, jednak debiut o stawke przypadł dopiero pod koniec sezonu w wygranym meczu z FC Sevilla w Copa del Generalismo, które to rozgrywki Barça wygrała.
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj
9
@FCBparasiempre ,,Dziś jest dziwaczny i wspaniały dzień dla kibiców Wimbledonu! Zwariowany Gang pokonał Klub kultury!” Takimi słowami sprawozdawca sportowy BBC, John Motson, skomentował ostatni gwizdek sędziego potwierdzający, że zdobywcą Pucharu Anglii w roku 1988 został Wimbledon FC. Kibice drużyny z południowego Londynu nie mogli uwierzyć, że sen właśnie stał się faktem. Z kolei sympatycy Liverpoolu nie dowierzali, że ich słynny klub dał się tak upokorzyć na krajowym podwórku spisywanemu na straty rywalowi. Była to bez wątpienia jedna z największych sensacji w historii tych najstarszych istniejących do dziś zawodów piłkarskich. Finaliści z tamtej edycji Pucharu Anglii nie mogli pochodzić z bardziej przeciwstawnych biegunów angielskiego futbolu. Liverpool był wówczas absolutnym hegemonem – szesnaście tytułów mistrzowskich (i siedemnasty już praktycznie w kieszeni w tamtym sezonie), trzy Puchary Anglii oraz cztery triumfy w Pucharze Europejskich Mistrzów Krajowych stawiały zespół z Merseyside wśród najbardziej utytułowanych klubów na świecie. Drużyna występowała na robiącym wrażenie stadionie Anfield Road. Dla odmiany, Wimbledon FC większość swej długiej historii spędził jako lokalny klub osiedlowy w ligach amatorskich i pół-amatorskich. W szeregi ligi profesjonalnej wstąpił dopiero 11 lat wcześniej, a w najwyższej klasie rozgrywkowej ,,The Dons” występowali dopiero drugi sezon. Mecze u siebie grali na malutkim i rozwalającym się Plough Lane, znajdującym się pomiędzy fabrykami i zakładami przemysłowymi. Nic dziwnego, że przed finałem nikt nie przypuszczał, że ten mecz może skończyć się inaczej, niż wysokim zwycięstwem Liverpoolu. Spisanie na straty było jednak tym, w czym Wimbledon się specjalizował i trzeba przyznać, że ani jego zawodnikom, ani kibicom taka łatka absolutnie nie przeszkadzała. Wimbledon słynął z dość brzydkiego dla widza, ale skutecznego stylu, polegającego na długich wykopach piłki w pole karne rywala, szybkości i sile fizycznej. Zawodnicy znani byli z tego, że trzymali się razem ze sobą i z kibicami. Wymyślali różne wygłupy i żarty, a zwycięstwa i awanse po ligowej drabince świętowali zakrapianymi imprezami. Bójki na boisku również nie były im obce. Stąd właśnie wziął się ich przydomek, czyli „Zwariowany Gang”. Z kolei Liverpool słynął z wysokiej kultury gry, w związku z czym wspomniany na wstępie komentator BBC ochrzcił ich „Klubem kultury”. ,,Przed meczem prasa pisała że zwycięstwo Wimbledonu cofnie rozwój futbolu o sto lat. Takie nagłówki nas tylko nakręcały”- mówił trener Wimbledonu, Bobby Gould, wspominając tamten dzień w książce Nialla Coupera ,,The spirit of Wimbledon”. Zawodnicy Wimbledonu przygotowywali się do wielkiego finału w swoim stylu. Trener Bobby Gould nakrył kilku z nich pijących piwo w hotelowym barze, więc w obawie, że zostawią po sobie złe wrażenie w hotelu, dał im 50 funtów i powiedział, że mają się przenieść do pubu. Graczom Wimbledonu nie trzeba było powtarzać dwa razy, dlatego udali się do lokalnego pubu, w którym klub przed stu laty doszło do powstania klubu. Tam spotkali wielu kibiców, byłych zawodników i razem, niczym rodzina, spędzali czas przed najważniejszym dniem w historii klubu. ,,Siedzimy w tym pubie i nagle wjeżdża 90-letnia kobieta na wózku inwalidzkim, której ojciec grał w Old Centrals(protoplasta Wibledon FC). Z błyskiem w oczach opowiadała jak oglądała mecze klubu w młodości. Poczułem się częścią czegoś wiekiego”- opowiadał zawodnik klubu- Lawrie Sanchez.
Mecz rozpoczął się od bardzo ostrego wejścia, znanego z brutalnej gry, dziś gwiazdora Hollywood, Vinnie Jonesa w nogi pomocnika The Reds, Steve’a McMahona. Później po meczu, Jones przyznał, że był to celowy zabieg w chęci pokazania, że gracze Wimbledonu nie tylko nie boją się bardziej utytułowanego rywala. Chodziło wręcz o to, by zastraszyć graczy Liverpoolu już od samego początku. Faul Jonesa przyniósł efekt i tuż przed przerwą Wimbledon niespodziewanie objął prowadzenie po główce Lawriego Sancheza. W drugiej połowie Liverpool kompletnie zdominował mecz, ale kapitan Wimbledonu, bramkarz Dave Beasant, wyczyniał cuda w bramce, łącznie z obronionym w 60. minucie rzutem karnym. Zawodnicy Kopciuszka dawali z siebie wszystko, by utrzymać korzystny rezultat do ostatniego gwizdka. ,,Zszedłem z boiska na 20 minut przed końcem. Nie dawałem już rady. Nie chciałem nikogo zawieść, więc zagryzałem wargi i grałem dalej ale trener poznał że jestem wykończony i dokonał zmiany”- opowiadał potem napastnik Terry Gibson. Napięcie sięgało szczytu i dochodziło do tego, że Vinnie Jones już unosił ręce w geście triumfu, gdy sędzia odgwizdał jakieś drobne przewinienie na 3 minuty przed końcem. Piłkarze Wimbledonu dotrwali jednak do tego właściwego gwizdka i zarówno ich, jak i kibiców, ogarnął szał radości. Jeszcze tylko trzeba było wejść po schodach, by odebrać puchar i można było zacząć świętowanie. Zawodnicy wrócili na swój mały obiekt Plough Lane w południowym Londynie, gdzie razem z kibicami aż do piątej rano świętowali największy sukces w historii klubu. Na drugi dzień lokalna rada zorganizowała przejazd piłkarzy w otwartym autobusie, na którym stawiły się tysiące ludzi. Naturalną koleją rzeczy, Wimbledon powinien był w kolejnym sezonie zadebiutować w Pucharze Zdobywców Pucharów. Nie doszło do tego jednak bardzo pechowo, gdyż kluby angielskie obowiązywał zakaz gry w europejskich pucharach, nałożony przez UEFA po tragedii na Heysel, wywołanej przez nieodpowiedzialność fanów Liverpoolu. Rok później doszło do kolejnej, znacznie gorszej tragedii, na stadionie Hillsborough, która była punktem zwrotnym dla angielskiej piłki, w czym także Wimbledonu. Gdy zdecydowano, że wszystkie drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej muszą grać na stadionach bez miejsc stojących, Wimbledon musiał wyprowadzić się z Plough Lane, który do takiej przebudowy się nie nadawał. The Dons grali jeszcze przez kilka lat na stadionie Crystal Palace, a gdy w 2002 r. nowy właściciel zadecydował o przeniesieniu klubu do Milton Keynes, kibice po nieudanych protestach postanowili zacząć całą przygodę ze wspinaczką od lig amatorskich, od samiuśkiego początku. W czerwcu 2002 powołali nowy zespół i nazwali go AFC Wimbledon, i we wrześniu tamtego roku wystartowali w rozgrywkach okręgowych na poziomie dziewiątej ligi (ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie przy herbacie). Po dziewięciu latach wrócili w szeregi ligi profesjonalnej. Dziś grają w League One (trzeci poziom rozgrywek). Po Pucharze Anglii i grze w Premier League pozostały tylko wspomnienia, ale kto wie czy ta mała, charakterna ekipa z południowego Londynu, nie wróci w przyszłości na sam szczyt.
8
Jak ,,Zwariowany Gang” pokonał FC Liverpool(w odpowiedzi na mój komentarz):
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@Symson
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
0
@Barca1922 Generalnie tak, masz racje. Jednak jeśli nie przechodzi bezpośrednio do ,,naszego" wroga, tylko po jakimś tam czasie to już jest zupełnie inaczej widziane. Mówisz że nie ma prawa, nawet na odwrót? A co w takim razie powiesz O Luisie Enrique? Dzisiaj jest naszą legendą...
0
@El Madridista. No z Bayernem tak, w środe ale mi chodziło o ten następny z kolei czyli z Interem, ponieważ ponownie we wtorek, tylko z jakiego powodu?
0
Kochani kibice, mam do was 2 pytania. Pierwsze to czy jest jakaś szansa..; to znaczy szansa zawsze jest, tylko czy Atletico jest w stanie dzisiaj urwać choćby jeden punkt Realowi Madryt? ponieważ postawiłem na jednym kuponie Atletico z podpórka a na drugim remis. A na koniec chciałbym zapytać o nasz mecz w Lidze mistrzów z Interem Mediolan. Otóż ostatni mecz graliśmy z Bayernem we wtorek a ten z Interem też gramy we wtorek, zgadza się? Tylko z jakiego powodu drugi raz z rzędu gramy we wtorek? skoro zawsze było na przemian, raz wtorek, drugi raz w środe. Gdybyśmy grali w środe to obejrzałbym sobie w polskiej telewizji a tak to chyba.... wykupie sobie w końcu kablówke
10
Debiut żywej legendy w europejskich pucharach:
18 września 1991 r. Josep Guardiola debiutuje w europejskich pucharach wygranym meczem 3:0 z Hansą Rostock w pierwszej rundzie Pucharu Mistrzów. Johan Cruijff pozwolił Pepowi rozegrać pełne 90 minut. Gole z Hansą zdobyli: Michael Laudrup(2) oraz Jon Andoni Goikoetxea
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@MesQueUnClub96
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
0
@Barca1922 Nie no, chyba żartujesz? W końcu to zupełnie inny przypadek niż Luis Figo! Wielka szkoda że grał u ,,nas" tylko jeden sezon. Ja go widziałem w akcji tylko na mistrzostwach świata w 1998 i 2002, no i w którymś meczu Ligi Mistrzów ale to wystarczyło żeby przecierać oczy ze zdumienia, jakim był fenomenalnym napastnikiem...
10
Feliz cumpleaños panie Luisie!
Dzisiaj swoje 46 urodziny obchodzi Luis Nazario de Lima, jeden z najlepszych napastników w historii futbolu. Kariere zaczynał w Cruzeiro Belo Horizonte, skąd już w 1994 r. trafił do PSV Eindhoven. W Holandii zrobił furore będąc królem strzelców już w debiutanckim sezonie(30 goli!). W kolejnym roku rozgrywek borykał się z kontuzją kolana, lecz i tak zdobył 19 goli w 21 meczach. Już wtedy był na celowniku największych drużyn Europy i ostatecznie trafił do FC Barcelony. Na Camp Nou stał się największą gwiazdą zespołu a do niewiarygodnej statystyki 47 goli w 49 meczach(z czego 34 w La Liga) nie zbliżył się ani grający wcześniej Romario, ani występujący później Rivaldo oraz Ronaldinho. Te liczby poprawił dopiero Lionel Messi. Młody Ronaldo przypominał zresztą pod wieloma względami Argentyńczyka, dysponując bajeczną techniką, fenomenalnym przyspieszeniem i niezwykłym instynktem strzeleckim. Niestety nie miał szczęścia do agentów, którzy mieszali w głowie młodej gwieździe chcąc zarobić jak najwięcej pieniędzy na jego transferach. Prezydent FC Barcelony był już dogadany na wieloletni kontrakt z objawieniem światowego futbolu, lecz w ostatniej chwili rozmowy zerwano i zaledwie po jednym sezonie Ronaldo opuścił Katalonię na rzecz Interu Mediolan za rekordową wówczas sume 27 milionów dolarów. Pod koniec 1997 r. Brazylijczyk otrzymał ,,Złotą Piłke France Football”, lecz zaledwie po roku gry na San Siro zaczęły się jego permanentne problemy ze zdrowiem, przede wszystkim z kolanami. Doszło do tego że w sezonie 2000/2001 nie rozegrał ani jednego meczu a przez 5 lat w Interze nie uzbierał nawet 100 występów. Wrócił jednak w wielkim stylu do czołówki piłkarzy świata na Mundialu w Korei i Japonii 2002, gdzie został mistrzem Świata i królem strzelców turnieju, co zaowocowało transferem do Realu Madryt. W barwach ,,Królewskich” ponownie zdobył korone króla strzelców La Liga, lecz jego kolana wytrzymały gre na najwyższym poziomie tylko przez 3 sezony. W styczniu 2007 r. w wieku 30 lat trafił do Milanu, lecz był już wtedy cieniem samego siebie. W 2009 r. przeniósł się do brazylijskiego Corinthians, gdzie po 2 latach zakończył karierę.
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Symson
0
@reloaded O Gavim nic nie pisałem. Mówisz że będzie z niego pociecha? Pożyjemy zobaczymy, obyś miał racje bo mnie jego gra na pograniczu czerwonej kartki nie przekonuje...
0
@pt9 Co z tego że za darmo, jak może nam spieprzyć nie jeden mecz. No chyba że Xavi bedzie szybko reagował na jego ,,popisy".
0
Powiem wam że nie podoba mi się Frank Kessie. Gra za ostro i jeśli Xavi go nie utemperuje to będzie łapał czerwone kartki i ewentualnie pozbawiał nas wygranych. I nie mówie tylko o dzisiejszym meczu...