Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
29
Mam nadzieję, że moderacja zrobi porządek z tą nic nie wnoszącą "debatą polityczną". George Orwell w "Roku 1984" pisał o seansach nienawiści, podczas których gromadziły się zmanipulowane tłumy, dające upust swym negatywnym emocjom. Tutaj mamy tego wyśmienity przykład. A już pisanie do kogokolwiek per "wy", jakby dana osoba była w rządzie czy opozycji i podejmowała faktyczne decyzje polityczne, jest nie tylko niesmaczne, co wręcz obelżywe i najniższych lotów intelektualnych. Niestety, ale internet przerodził się w totalny ściek. Coraz trudniej znaleźć ciekawe dyskusje, wymianę argumentów. Użytkownicy chowają swoją twarz pod maską nicka i awatara, stają się anonimowi, więc z urzędu wydaje się im, że mogą sobie pozwolić na dużo więcej. Nie jestem naiwny i nie wierzę w to, iż da się ucywilizować internet, ale miło by było, gdybyśmy zadbali chociaż o nasze poletko i starali się w miarę kulturalnie prowadzić rozmowy, czego sobie, Wam, ulubionej stronie i redakcji na Nowy Rok życzę.
13
W sprawie mediów. Jak to jest, że w Europie Zachodniej większa część mediów należy do rodzimych inwestorów? W takiej Francji kiedyś istniała (czy teraz to nie wiem, ale podejrzewam, że tak) ustawa kontrolująca procentowy udział obcego kapitału - nie mogło go być więcej niż 20 procent. W Niemczech zarządy największych gazet i telewizji były na zawołanie tamtejszego MSW i MSZ - dzięki czemu niemal jednolita opinia na dany temat mogła krążyć między landami. Chociażby co do uchodźców, prawie wszyscy śpiewali w jednym chórze. Tak samo obecnie, kiedy UE za pomocą ust Donalda Tuska informuje o nieskuteczności polityki migracyjnej, gazety w całych Niemczech smażą artykuły o podobnej treści. Tymczasem w Polszy według różnych źródeł od 70 do 90% informacji jaka do nas dociera, jest przygotowywana przez zagranicę. Media to wielka władza, wpływająca na poglądy i postawy obywateli. Dlaczego mamy tak niski poziom obiektywizmu? W interesie innych państw, które kontrolują na naszym terytorium media na pewno nie leży, aby Polska była cukierkowo bajeczna. W wyniku masowego dezinformowania i wpychania cudzych myśli i idei w nasze głowy, telewizja rządowa próbuje stanowić przeciwwagę, która niestety przyoblekła się w groteskę. Sytuacja jest beznadziejna. Z jednej czy drugiej strony mamy do czynienia z cyrkiem, który nie służy naszym interesom. Stąd też uważam, że w Polsce nie ma mediów normalnych, rzetelnych, skierowanych na obywatela. A jeśli są, to działają w niszy i ich strumyczek trafia do niewielu.
10
Obserwując grę Deulofeu w myślach odtwarzała mi się muzyczka z Benny Hilla. Przezabawny chłopak. O wiele bardziej poprawiłby mi humor, gdyby Barcelona grała jednak mecz w jakiejś 1/16 Pucharu Króla, a nie spotkanie na szczycie La Ligi.
20
Cristiano Ronaldo dobił dziś samego siebie, zapewniając przy tym trzy arcyważne punkty Realowi Madryt. Portugalczyk wraca z dalekiej podróży, i ciężko teraz będzie znaleźć kibica, który z całą mocą rzeknie, że nie dla niego w tym roku Pichichi czy końcowy tryumf w La Liga. Jak niemal wszyscy dobrze wiemy, ostatnimi czasy, think thank z polskiej strony kibiców Królewskich skrupulatnie wyliczył, ile rzutów karnych należało się ich oblubieńcom. To przez błędy sędziowskie drużyna lśniącego światłem odbitym od reflektorów Francuza przypadkowo się potykała. Tymczasem najwyraźniej echo zapoczątkowane przez prominentnych redaktorów rozpoczęło wydawanie plonów. I będą one coraz większe. Nie wypada się z nimi nie zgodzić, gdyż już sam ich guru Jose Mourinho niejednokrotnie zwracał uwagę na bezwstydne faworyzowanie FC Barcelony. Z tego co swego czasu zaobserwowałem, duch nieskazitelnego Jedynego wciąż silnym blaskiem opromienia witrynę fanów Realu Madryt. Za kilkanaście godzin Duma Katalonii zmierzy się z Nietoperzami. Ciężko przewidzieć wynik spotkania, natomiast jestem pewien, że nie obędzie się on bez kontrowersji. W poczuciu tak silnych mrozów, braku widoku na skokowe zwiększenie temperatury wewnętrznej oraz obniżenie standardów zewnętrznych wyjście może być tylko jedno. Bardzo prawdopodobne, że już od jutra, całkowicie przedpremierowo, płyta DVD z nadrukiem "A dream of spring" zostanie zaimplementowana w najnowocześniejszy system sędziowski. A reszta? Historia będzie pisać się sama.
39
W pełni rozumiem manifestacje pro i anty wobec jakiejś ustawy, polityki danego rządu, obywatelskiej inicjatywy. Kłótnie i spory w takich sytuacjach są rzeczą normalną, wpisaną w demokrację. Natomiast świętujemy niepodległość Polski, sprawę - zdawałoby się - ponad wszelkimi podziałami. Tutaj nie ma żadnych anty, to nie jest kolejne smutne święto typu spacyfikowane powstania, porażki wojenne, różnie interpretowana historia III RP. Tutaj jest tylko sukces. Odzyskanie suwerenności po tylu latach. Państwo zjednoczone i jednolite. Zbyt mało jeśli powiem, że ludzie tamtego - umownego - dnia byli zadowoleni. I przekaz patriotów wszelkiej maści zapewne był jeden - propaństwowy, radosny, podniosły. I lewicowiec Piłsudski, i prawicowiec Dmowski, mieli pełne prawo do dumnego przemarszu i świętowania. Dlaczego tak nie jest dzisiaj? Co się zmieniło? Po osiągnięciu celu, naród jak niemal każdy inny, zaczął się rozdziobywać i rozmieniać na drobne? Nie rozumiem konfliktów podczas Dnia Niepodległości, jakby każdy drugiemu chciał zagarnąć dla siebie większy, należny mu się, kawałek ojczyzny. Nie rozumiem obrzucania się wyzwiskami, tak samo jaki i prowokowania. Nie rozumiem licytowania się stacji telewizyjnych i wbijania szpilek "wrogom". Nie rozumiem pochodów samców alfa z politycznymi emblematami w klapie marynarki, tak jak nie pojmuję instagramowego wybiegu i obcykiwania się xxx razy na tle flagi. Natomiast spacerując dzisiaj po mieście widziałem dzieci zapalające znicze na grobach poległych, amatorów prześcigających się w biegu wolności, młodych rodziców prowadzących kołyski z przymocowaną biało-czerwoną flagą, starszych ludzi wspominających czasy komuny, śpiewających, modlących się. I było miło mi patrzeć. I wiecie co? Tam nie było polityki. Była zgoda. W dniu 11 listopada, taka jak być powinna.
1
Witaj Stopo, zacny kamracie!
W swoim komentarzu bardziej odniosłem się do całego, dotychczasowego sezonu, a nie tylko tego meczu. To moje subiektywnie zdanie, lecz póki co nie widzę w tej ekipie konkretnie wypracowanego stylu. Mając w pamięci, a i owszem lepsze chwile, ciężko mi się ogląda chłopaków Valverde. Wiara jest ze mną, więc wierzę, że będzie lepiej, ładniej, przyjemniej. O to nam wszystkim chyba chodzi - o jakość :)
19
Mógłbym napisać, że się prawie wszystkim w makówkach poprzewracało. Wygrywamy kolejne spotkania, liderujemy i najwięksi rywale z utęsknieniem oglądają nasze plecy. Jednak sama gra, w większości nudna i sflaczała, brak synchronizacji pomiędzy zawodnikami, zbyt kurczowe poleganie na geniuszu Messiego... dłuższymi okresami ciężko przychodzi mi oglądanie FC Barcelony. Nie dostrzegam ognia i finezji, postawienia przez Valverde na konkretny styl. Ciężko pisać tu o zmasowanym ataku pozycyjnym, ciężko szukać argumentów na przemyślany kontratak. Odnoszę wrażenie, że zdobywamy punkty dzięki indywidualnościom, dyspozycji dnia poszczególnych graczy. Być może jest to spowodowane brakiem skrzydłowego z prawdziwego zdarzenia (trzeba liczyć na powrót Dembele), koniecznością zmiany taktyki, która nie pasuje zespołowi. Podejrzewam, że w jakiejś części ma to wpływ na Suareza, bo nie chce mi się wierzyć, że zapomniał jak się obcuje z piłką. Oby ten czas był formą dotarcia się w małżeństwie, takimi mikroeksperymentami, dzięki którym w decydującej fazie trener będzie wiedział, jakie decyzje ma podjąć. Poczekajmy na Dumę Katalonii. Jakby dziwnie to nie brzmiało - mając taką przewagę - nie jesteśmy sobą. Natomiast wierzę, że czas uczty dla oka nadejdzie. Oby jak najszybciej.
12
Jeśli istnieje możliwość sprowadzenia ofensywnego pomocnika, który w niedalekiej perspektywie będzie w stanie zastąpić podstarzałego Iniestę, to bardzo pozytywnie zapatruję się na taką opcję. Jednocześnie nie jestem w stanie zgodzić się z mainstreamem naszej kochanej strony, aby pozbyć się na raz Gomesa i Rakitica. Tak słodko wspominany - mistrz nad mistrzami - Xavi Hernandez przez dwa ostatnie sezony swojej bytności w Dumie Katalonii był lawinowo krytykowany przez zacnych użytkowników za spowalnianie gry, nagminne kółeczka i znikomą liczbę zabójczych, prostopadłych podań. Nasz legendarny Katalończyk odgrywał rolę zwornika, spoiwa, regulatora tempa gry, inteligentnego pomocnika, który odpowiednio dystrybuował piłkę, szacując ryzyko, podejmując bardzo często słuszną decyzję o przystopowaniu akcji. Drugi taki futbolista w naszych szeregach nie istnieje i ciężko znaleźć jego następcę. Basta! Zespół nie może być usposobiony jedynie na ofensywę. W takiej wariacji środek pola jest osamotniony, a gra się nie klei, czego wszyscy byliśmy naocznymi świadkami w Pireusie. Totalny chaos. I Messi jako panaceum na wszelkie dolegliwości. Argentyńczyk ma swoje lata i za całość boju odpowiadać wiecznie nie może. Przyszedł Paulinho, turniejowy rycerz, wspaniale spełniający swoją rolę. Jednak niewskazane jest, aby Brazylijczyk pozostawał wyłączną kartą w talii, która potrafi wypluwać płuca, zaiwaniać po murawie, być takim troszkę wycofanym pomocnikiem, rozgrywającym spoza pierwszych szranków. Jasne, Xavim nie będzie, tak jak i Gomes lub Rakitic. I zgoda, jednego z nich warto się pozbyć, po co dublować zadania? Ale nie obydwu. To jest bez sensu. Stracilibyśmy na takim "biznesie" wiele. Mecz można wygrać grając ultraofensywnie, nawet z Realem, Bayernem, City. Sezonu nie, po prostu się nie da. Nieustanna szarża niesie ze sobą ryzyko wykrwawienia się i bezlitosnego kontrataku. W każdym spotkaniu uderzenie na "urrrraaa" jest niemożliwością. Rozsądek, spokój i czasami dwa kroki w tył, aby zadać ten jeden bezlitosny. Niekoniecznie ze strony Chorwata czy Portugalczyka. Oczekujemy tego jako wkładu Iniesty, Denisa. Jeżeli ci piłkarze będą mieć zapewnione plecy, z pewnością podejmą się ryzyka, na jakie ich stać. Gdyby nie, zawsze można sprowadzić innego ofensywnego gracza. Problemem nie jest wspierający i zabezpieczający kreatora zawodnik. Bolączką Barcelony pod batutą Valverde jest przede wszystkim zgranie się, które szczęśliwie przysłania wyniki, i brak błyskotliwego, nieszablonowego, odważnego grajka, posyłającego dopieszczone podania do napastników. Kto mógłby nim być? Nie wiem. Na pewno nie Gomes, Rakitic. Ich zadania są inne i nie widzę sensu obarczania ich brzemieniem za coś, co do nich w żaden sposób nie należy.
P.S. Kwestie skrzydłowych celowo pomijam.
7
Gdyby Valverde miał spełnić oczekiwania La Rambli co do personaliów zakładających pierwszy garnitur, musiałaby nastąpić przełomowa reforma w piłce nożnej, i wyjściowy skład obejmowałby co najmniej 18 zawodników.
0
Jestem w połowie "Uczty dla wron", jeszcze kilka tygodni i dobrnę do ściany, a najwyraźniej trzeba będzie troszkę poczekać na dalsze części. Szkoda. Może zacznę oglądać serial, bo kiedyś zdarzyło mi się zerknąć tylko na pierwszy sezon. Dzięki za odpowiedź.
0
Czy ktoś się orientuje, na kiedy przewidziana jest premiera "The Winds of Winter"?
15
Nasze kochane cebulaczki (po stokroć droższe sercu niż argentyńskie srebro) po raz kolejny zainscenizowały nam horror. I choć nie wszystko jest kolorowo; panowie czasami się gubią, delektują się w bezsensownych przestojach, zdarza się, iż technicznie mają problemy, a obrona jest w tych eliminacjach wyjątkowo niepewna, ale husarską werwę i fantazję w swoich piłkarskich genach mają w punkt zaprogramowaną. Ileż emocji, ile uśmiechów i głośnych wrzasków ich mecze w nas odkrywają. Nierzadko łezka w oku się zakręci.
Wiadomo, że te miejsce w rankingu wije się wątpliwą grzywą mgły porannej, która za chwilę znika, lecz do wszystkich świętych - wygraliśmy grupę i mamy bezpośredni awans!
Zdarzyć się mogło wiele. Z przebiegu drugiej połowy i nastroje minorowe być mogły. A jest wspaniale, radośnie. Kurczę, mamy święto. Moim zdaniem większe niż po eliminacjach do Francji. Zdecydowanie!
Zaś największym z naszych kochanych cebulaczków, taką ultracebulą jest nie kto inny, jak sam bramkostrzelca Robert Lewandowski. O tej perle w koronie dałoby się pisać baaaardzo szeroko. Dzisiaj warto mu podziękować. 16 goli. Oklaski na stojąco.
JEDZIEMY DO ROSJI, NA MUNDIAL! Z PRZEBOJAMI, A JEDNAK W PEŁNI ZASŁUŻENIE!!!
34
Oczywistą oczywistością jest fakt, że za ten cały upitraszony bigos transferowy odpowiada Neymar i zarząd. Bogobojny Brazylijczyk gdyby choć trochę się identyfikował z Barceloną - klubem oraz miastem - jak prawdomównie zapewniał w pożegnalnym filmiku, podetkniętym mu pod nos przez obwoźnego poetę, to zawczasu by postarał się poinformować Dumę Katalonii o chęci posmakowania nowej, petro-dolarowej przygody w Paryżu. I nawet wtedy tak gamoniowaty gamoń, jak orbitujący w świecie marzeń Bartomeu, byłby w stanie przygotować na czas względnie tanim kosztem transfery piłkarzy z absolutnego świecznika. Zanim heroldzi futbolowego świata oznajmiliby przejazd złotą karocą Neymara Juniora wraz z dobrodusznym Neymarem Seniorem poprzez rozentuzjazmowane ulice Paryża, już szast-prast popłynęły oferty na szokujące wówczas 80 mln euro za Coutinho czy Dembele. I po lekkich negocjacjach, powitalibyśmy ich w drużynie. A tak? Dzięki piramidalnej amatorszczyźnie ze strony zarządu każdy stara się wycyckać ich na tyle, na ile jest to możliwe. A że z każdym dniem przybliżającym nas do zamknięcia okienka transferowego możliwości rosną, to już nikt nie jest w stanie przewidzieć jak bardzo wytarmoszony pozostanie skarbiec Blaugrany. Teraz już nie ma dobrego wyjścia z ambarasu. Czy kupią topowych zawodników za absurdalne kwoty, czy też nie kupując nikogo zaczną tapetować sobie biurowe ściany eurosami, będzie bez znaczenia. Tak i tak, z taktycznego punktu widzenia, czas wakacyjnej przerwy przetarabaniono na głupoty. Oby Messi się ostał. Bo ze złego snu, my kibice, popadniemy w koszmar.
1
To zawsze musi być tak samo? I tak kategorycznie to stwierdzasz?
11
Krzysztof strzelił przepiękną bramkę, wkręcił Pique jak amatora. Lecz później to, cóż się wydarzyło, to tiramisu! Najpierw skopiował Messiego, który zagwarantowawszy tryumf, epicko go kontemplował wraz z kibicami. Oczywiście była domieszka, napiął się jak sam Pambóg. To było autentyczne i jego. Lecz czyż kilkakrotny laureat nagrody dla najlepszego piłkarza na świecie, a przy tym bożyszcze rozwrzeszczanych nastolatek i już spełniony filmowy aktor nie powinien wykazać się większą kreatywnością i inicjatywą niż statystyczny kandydat do łódzkiej filmówki? Czyż nie stać go na coś oryginalnego? I tak wszelkie ochy i achy milkną w sytuacji, kiedy kilka minut po swym atletycznym wystąpieniu, Krzysztof opuszcza plac gry, uprzednio z dezaprobatą pchnąwszy wylakierowanym paznokciem sędziego. Na szczęście ten ledwie zadygotał. I czy te zestawienie nie jest samo w sobie jakimś chichotem? Owszem, Królewscy nam dopieprzyli. Zaiste, byli lepszym zespołem. Zgadza się, Krzysztof strzelił wspaniałą bramkę. Ale czy ten jego popis w obliczu całościowej komedii, jakiej dokonał, nie jest tak bardzo w JEGO stylu? To tylko na drobne pocieszenie po blamażu ukochanego klubu. Na otarcie łez jedynie. Ale w tę smutnawą noc, w jakiś swoisty wykręcony i być może psychiczny sposób, a jakże, symbolicznie, cieszy. Taka lekka ulga, w rozpaczy odetchnienie, że na najwyższym, światowym szczeblu, komedie są nieodłącznym elementem widowiska. I choć wyniki, rezultaty, się zmieniają, to pewne autorytarne postawy nie. Pomimo swych wszelkich walorów sportowych i całej zajebistości, to Krzysztof i tak zawsze będzie Krzysztofem.
16
Naczytać idzie się po same uszy. Dobór teorii i zestawień ratujących - wspaniale szczodry. Jest źle, a będzie jeszcze gorzej, o, to króluje wszechwładnie. A może tak chwila oddechu? Sezon się jeszcze na dobre nie zaczął. Możemy wszystko. Umoczyć przykładnie i frajersko na każdym polu (w tym transferowym), jak i powalczyć o najwyższe cele. Obecnie Barcelona prezentuje się nieprzeciętnie słabo. Lecz ten etap to tylko przygrywka. Poczekajmy, a nuż okazać się może, że ten sezon taki zły nie będzie, jak go większość użytkowników maluje.
Mimo że to początek, rozumiem, iż upadek z wysokiego konia oczekiwań boleśnie zatrzeszczał w kościach. Ponarzekajcie, pokręćcie nosem, w jakimś tam sensie na pewno to odświeżająco zadziała. A co ma być i tak będzie.
5
Nie jest mi smutno po jego odejściu. Nigdzie nie pisałem, że źle, bo się nie pożegnał. Zaś napisałem: "... dałby sobie spokój z TAKIM pożegnaniem". Za długo żyję na tym świecie i zbyt duży mam szacunek do FC Barcelony, żeby wierzyć w lukrowane słowa piłkarza, który przez długi czas zwodził zarząd i kibiców. Niech każdy interpretuje sobie jego poczciwe wystąpienie jak chce. Wolny wybór. Ja się zrobić w balona nie dam. Tyle.
28
Już dałby sobie spokój z takim pożegnaniem. Z jego strony byliśmy świadkami przydługiego kabaretu, a teraz kilkoma miałkimi i przesłodzonymi tekstami próbuje urobić wrażliwszą część kibiców. Jeszcze brakuje wdowiego płaczu. Te poetyckie frazesy, za którymi stuprocentowo kryje się pazerność na pieniądze pasują jak pięść do nosa. Kpina. O Boże, ktoś to kupuje? Nowe wyzwania? Real Madryt seryjnie wygrywa Ligę Mistrzów, czas im się przeciwstawić. Nie ma wspanialszej próby, niż walka z odwiecznym rywalem, który jest na fali wznoszącej. Tym bardziej, jeśli deklaruje się przywiązanie i uczucie, nie tylko do klubu, ale i do miasta, regionu, kultury. Tak kocha a zostawia. Cóż za przewrotne pojęcie miłości. Marketing, biznes. Wystarczy. Naprawdę wystarczy.
26
Do transferu Neymara podchodzę ze spokojem. Skoro wybrał PSG, dużo większe pieniądze, błysk medialny, swobodę w dyrygowaniu przyszłym otoczeniem, uległ podszeptom staruszka (choć może to były jego myśli, a ojciec jedynie odgrywał rolę złego policjanta), to suma summarum postąpił prawidłowo. Nie każdy może zostać legendą FC Barcelony. I Brazylijczyk również wpisuje się w ten wartki potok zawodników, którzy przyczynili się do sporych sukcesów, odcisnęli piętno w historii, jednak wśród bohaterów miejsca dla nich zabraknie. Zamiast w dalszym ciągu rozsadzać od środka atmosferę i budżet płacowy, emigruje. Na pewno z osobą Neymara wiąże się wiele niejasności finansowych, klubowych afer, spraw sądowych, dość frywolnej definicji dyscypliny, prowokacji i swego czasu aktorstwa niskich lotów. Oprócz tego, a może i przede wszystkim, przyniósł nam wiele chwil radości, finezji, wspaniałych dryblingów, przepięknych bramek, asyst. Od strony czysto piłkarskiej żałuję jego odejścia. Z punktu widzenia klubu jako instytucji - nie. Warto też wspomnieć, iż kwota jaką paryżanie mają przelać na konto Dumy Katalonii, jest nie tylko najwyższa w historii, ale i dwukrotnie przebija kolejny transfer w rankingu najdroższych. Obiektywnie patrząc, niesamowita sprawa, astronomiczny zarobek, możliwość zakupu kilku piłkarzy, spłacenia części długu lub zainwestowania pieniędzy w infrastrukturę. Podsumowując, obrażać byłego numeru "11" nie zamierzam, płakać po nim nie planuję, jednak przez pewien czas będę tęsknił za tą brazylijską magią. A co będzie dalej? Myślę, że drużyna się przebuduje i przyniesie nam wiele pozytywnych emocji w nadchodzącym sezonie. W końcu to FC Barcelona i mniej wymagać od niej nie wypada.
52
Nigdy, ale to przenigdy żaden piłkarz nie będzie ważniejszy od klubu. Może czarować jak Ronaldinho, być ostoją drużyny niczym Puyol, wzorem Pique sercem identyfikować się z Barceloną, na kształt Xaviego stać się mózgiem ekipy, zrewolucjonizować system i filozofię na miarę Cruyffa, kąpać się w trenerskich trofeach jak i Guardiola, a nawet być najlepszym piłkarzem w historii futbolu, być jak Messi. Wszyscy oni wspólnie, dopełniając się nawzajem, razem, tworzą wspaniałą i wyjątkową mozaikę tego klubu. Dzięki temu niejeden z nas, dzisiaj wie, że dobrze zrobił, kiedyś tam, u zarania swych kibicowskich dziejów wybierając właśnie FC Barcelonę jako upragnioną drużynę, z którą będzie na dobre i na złe. Lecz jednocześnie każda z tych już zasłużonych i historycznych klubowych figur najprawdopodobniej nie osiągnęłaby bez Dumy Katalonii tego pułapu, na którym jej było dane się znaleźć. Niektórzy być może w pewnym momencie wybraliby zupełnie inną ścieżkę swojego życia. Dlatego kocham i uwielbiam całość układanki, do niej jestem przywiązany. Owszem, część puzzli wydaje mi się bardziej błyszcząca i ulubiona, ale staram się w pamięci mieć panoramę. Stąd też choć bądź co bądź Neymar fantastycznym piłkarzem jest, to płakać po nim nie będę. Możliwe, że (jeśli odejdzie) to czasami uśmiechnę się oglądając jego wspaniałe akcje w PSG. Jednak to jego wybór. FC Barcelona nie może stawać na głowie przez zawodnika, który najwyraźniej poza boiskiem nie ma zbyt dobrze poukładane. Czy to jego ojciec, matka, babka czy dziadek, to nie wiem. Facet ma bodaj 25 lat. Jest dorosły. Jego wola. Klub z Katalonii istnieć nie przestanie.
16
Przyznaję się bez bicia zbędnej piany, że moja znajomość futbolowej topografii ostatnimi czasy jest znikoma, mocno zapuściłem się w piłkarskim infoświecie, i poza największymi klubami, nie mam pojęcia kto jest kim. Jednym okiem otwartym obserwuję niektóre posunięcia na transferowej szachownicy, stąd czerpie być może dość wąskie wnioski, ale jednak, chyba w tych czasach da się zakontraktować głośne nazwiska. A na pewno niektórzy to potrafią. Bogu w niebiesiech dziękować, że to jeszcze nie koniec okienka, nawet nie połowa, aczkolwiek niezbyt smacznie prezentuje się nam jadłospis sporządzony przez chomiczkowatego Prezesa. Bardzo możliwe, że przełknę słodko-gorzką pigułkę, i będę zmuszony usłużnie przeprosić za swe przedwczesne obawy. Oby! Jednakże. Gdzieś tam te pieniądze z kontraktów od nowych sponsorów wsiąkają, jakoś eksport własnych zawodników mizernie toczy się po cenie trzy razy szpachlowanego trabanta, w ryzach budżetu płacowego udźwignąć nie idzie i w rezultacie FC Barcelona nie potrafi dotrzymać kroku na rynku transferowym. Jak diabeł z pudełka wyskakują gracze typu Paulinho, być może zacni i umiejętni, ale akurat nie o pożądanym przez klub i niedobór w pomocy profilu. Mógłbym i szerzej paćkać ekran literami, ale myślę, że smęcenia wystarczy. A i w tym celu jedynie napisałem. Jakoś mi smutno na duszy. O losy klubu. Chciałbym w najbliższym czasie być mile zaskoczony.
38
Zacznę tak: bardzo bym chciał Marco Verrattiego w FC Barcelonie. Wzmocnienie środka jest nam potrzebne. Bezdyskusyjnie.
Zaś samego piłkarzyny nie rozumiem. Bodaj rok temu przedłużył kontrakt z PSG. Rozumiem, iż otrzymał pokaźna podwyżkę. Czyż chłopak był w pełni władz umysłowych renegocjując umowę? Pewnie był. I teraz, nagle, zapałał gorejącą miłością do opuszczenia klubu, a najchętniej dołączenia do drużyny ze stolicy Katalonii. Ok. Tylko, że jego nieustraszony ciemiężyciel, ten, który go tak wbrew cukierkowym marzeniom o złotym garncu po drugiej stronie tęczy trzyma, ma do tego pełne prawo. Chłopak się sam zakiwał. Chyba nikt go do złożenia podpisu nie przymuszał, garściami mamony do kieszeni bez zgody nie sypał. Dlatego nie rozumiem tej sagi pod kątem niewolniczego uwiązania do kieratu. Wyzyskiwacz nie chce ptaszka puścić, a ten usycha w złotej klatce. Litości. Parodia. Ten-co-nas-ma-wybawić-z-opresji jest na łasce i niełasce włodarzy PSG. Pewnie i by się znalazły jakieś kruczki prawne, szpargały, z których możną wyciągnąć esencję, odpowiednio ją przyprawić, i Wielki Kreator trafi do nas. I miło by było. Ale ta dziennikarska presja, opinie jakoby Verratti stawał się zakładnikiem firmy, z którą dobrowolnie się związał, zakrawają na pusty śmiech. Szejk w wysadzanym złotem burnusie ma nas w szachu. Prawdę powiedziawszy to od niego zależy, czy Włoch dołączy do kadry Blaugrany. Bo nic nie musi, może jedynie chcieć okazać dobrą wolę, i to tylko wtedy, gdy na horyzoncie ustrzeli godnego następcę.
22
Coś tam swojego, głupiego, czemuż by nie, napiszę.
Gdyby ktoś dziesięć, piętnaście lat temu powiedział mi, że będziemy liderować w grupie eliminacyjnej do Mistrzostw Świata o sześć punktów nad drugą drużyną, a nasz kapitan, który jednocześnie przyjmie transformację supersnajpera, zapakuje w sześciu spotkaniach jedenaście bramek, to bym rzekł: A idź pan, wypij lub zapal jeszcze. Mało tego. Jakiś wielce rozradowany, lecz przyjazny przecież pijaczek zacznie perorować: A nasza kadra to będzie 10 w rankingu FIFA, jednak się nie bój kierowniku, zagrają mecz-dwa i awansują o kilka oczek wyżej. To pewne, że dałbym mu z radości serca dwa złote. Niech ma.
Tymczasem. Twin Peaks po 25 latach - jak powiedziała Laura Palmer - powróci na salony; a na nasza kadra seniorów, po bez mała trzydziestu. Jestem zachwycony. Jestem urzeczony. Jestem w punkt ukontentowany. Ależ! Nie upijam się radością jak głupiec. Wiem, wiem. Ostatnie 15-20 minut. Wiem, te nielogiczne zmiany Nawałki, ukierunkowane na nazwiska, nie na fluktuacje formacji. Pomimo. Jest pięknie. Jest cudnie. Brałbym to w ciemno. Duma rozpiera piersi. Brawo nasz kapitanie, brawo kadro. Czekam na więcej. I wiecie co? Mocno wierzę. Tak, nie boję się tego napisać. Wierzę w medal na Mistrzostwach Świata. Skoro Portugalia, która sinusoidalnie zanurzała się w blaskach i cieniach, a i tak zdobyła tytuł Mistrza Europy (najbliżej będąc dekapitacji w spotkaniu z nami), to dlaczegoż przy odrobinie szczęścia rozdziobana przed ponad dwustulatami przez pakt trzech czarnych orłów, wielka Husaria nie miałaby się odrodzić w tych oto chłopakach? A niech im Bóg, Fortuna i nasze serca życzą jak najlepiej!
1
Włożyłeś kij w mrowisko, Panie Przebiśniegu. Bardzo mi się to podoba; choć w niuansach mam mikro-odchyloną opinię, ale to szczegół wobec wartkiego, rześkiego i słusznego nurtu, który tutaj zaprezentowałeś.
Pamiętaj, że fanatyzm wypluwa logikę. Twoja logika perforowała fanatyzm. Szacunek :)
15
Przeróżne czynniki wpłynęły na taki a nie inny końcowy obraz sezonu. Wiele można zarzucić sędziom, którzy mylili się w obie strony. Bardzo dużo winno się mówić o słabej postawie piłkarzy Barcelony, kiedy bezsensownie tracili punkty. Zawodnicy Realu niejednokrotnie ratowali się przychylnością losu. Jednakże! Należy, aby wielki stary Mistrz nowemu wielkiemu Mistrzowi przekazywał tytuł z godnością. To samo tyczy się kibiców. Za rok, gdy to Duma Katalonii tryumfuje, miejmy nadzieję, że fani Królewskich również zachowają się honorowo. To są dwie wielkie instytucje. Mamy między sobą ogromne różnice i historyczne animozje, lecz jak to mawiają "szlachectwo zobowiązuje". Gratuluję Realowi Madryt. W następnym sezonie Was zdetronizujemy. Szykujcie się na wojnę :)
4
Co to za skrajności, kolego szanowny :) ? Zero luzu. A contrario. Przyjmijmy wszystkich. Niech nam o połowę podniosą podatki, VAT, składki. Płać więcej na Skarb Państwa, pracuj dłużej, odkładaj na innych. Drożej wlewaj paliwo; gaz czy węgiel, wrzucaj do pieca za wyższą kwotę. Oddajmy, co nasze. Czym jest prawda obiektywna? Zdefiniuj. To może być bardzo ciekawe. I czy, Ty kolego osobiście przyjąłbyś do swego domu kogoś, kto nie pracuje, a ze swojej pensji musisz go utrzymywać? Bo o to tylko się rozchodzi, nic więcej? Jak wspomniałem, mamy ponad milion uchodźców z Ukrainy, którzy na siebie pracują, NIKT ICH NIE MUSI GDZIEKOLWIEK PRZYJMOWAĆ, TWORZYĆ ŻADNYCH OBOZÓW CZY ZAKŁADÓW, bo się asymilują, pracują na siebie, sami szukają pracy i ją bez problemu znajdują, i nie ma z nimi żadnego problemu. Najmniejszego. I bardzo się cieszę, że są u nas, że uciekli przed wojną, że nie przelewają swej krwi. O jakie wypisanie się Ci z Europy chodzi? Jaką czystą rasę? Co to za brednie? Jakiego Twojego uchodźcę? To jakiś ma być Twój niewolnik? Co do tego mają chodniki, drogi, szkoły, szpitale? Nie rozumiem. Baaaaardzo rozszerzająca wykładnia, gdzie moje poglądy zupełnie się w niej nie lokują.
4
A to co innego. Może byłem zbyt napastliwy wobec Ciebie, gdyż mam podobne uczucia wobec pisarstwa tych panów. Także jest jakaś płaszczyzna, na której możemy się intelektualnie połączyć, nie tylko spierać. Piątka, Chakalaka!
6
Tym bardziej jest mi miło, że użytkownik o nicku "Chakalaka" zwraca uwagę na użytkownika o nicku "Cochise", który pisuje tutaj nie częściej niż raz na tydzień. Bardzo mi miło z tego powodu. Jeśli mierzi Cię przerost formy nad treścią, nigdy, ale to przenigdy, nie zabieraj się do literatury lewicowych autorów jak Gombrowicz czy Stachura. Nie polecam. Zawiedziesz się, nie zrozumiesz.
6
Bardzo bym Cię prosił o zreferowanie swojego poglądu w sposób dość precyzyjny, bo kompletnie nie wiem o co Ci chodzi. Naprawdę. Niejednokrotnie rozmawiałem z Ukraińcami, którzy są biedni, a są bardzo pracowici, a do tego to konkretnie moralni ludzie, gotowi do współpracy, więc o co koleżanko walczysz? Co chcesz uzyskać tym wpisem? Nie rozumiem.
8
Sorki, Ukraina jest w stanie wojny. Pogadaj sobie z tymi chłopakami, ja rozmawiałem. I nie opowiadaj farmazonów. Oni uciekli z Ukrainy, żeby np. nie iść do wojska. Nie wracają do kraju przez rok i więcej. Także Twoje słowa są pustym szeptem do wiatru, zero w nich odniesienia do rzeczywistości.
Ależ mnie nie rozumiesz. Mnie nie interesuje to, żeby Rząd kogokolwiek przyjmował, tak samo Rząd nie powinien komukolwiek tego zakazywać. Jak Quve i sidzej kochają, lubią i chcą sobie przyjąć uchodźców to powinni mieć taką możliwość, ale np. taki Cochise, który nie chce ich przyjmować, nie powinien za to płacić. Tak czy nie? No chyba, że chcesz, abym płacił za Twoje fantazje? W takim razie, dzięki, ale nie.