Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
11
Rozłożyłeś mnie na łopatki. Wszelkie argumenty są zbite z pantałyku. Chakalaka, dozgonny szacunek za odniesienie się do meritum i wynalezienie wykałaczki spod stosu siana! Gościu przeszlachetny, co to w ogóle ma do rzeczy, że po tygodniu ciężkiej pracy, wypiwszy uprzednio butelkę wina, wchodzę na ulubiony portal i popełniam literówkę? Czym to jest wobec Twoich poglądów, kiedy narzucasz komuś coś, samemu tego nie robiąc? Cóż, to jest Chakalaka, Przyjacielu?
12
A jeżeli chodzi o uchodźców to warto pamiętać, że przyjęliśmy już ponad milion Ukraińców, którzy są UCHODŹCAMI w związku z konfliktem ukraińsko-rosyjskim. Także pozdrawiam te siedem tysięcy, które ma się nam wepchnąć. A jak kto nie wierzy, w ten milion, polecam odwiedzić Warszawę i jej okolice, a szczególnie miejsca budowy. I potem zabrać głoś. O, to byłoby rozsądne i w porządku.
17
Cześć, czołem!
Wolne społeczeństwo winno charakteryzować się tym, że jest otwarte, ale i jednocześnie, jeśli jakaś grupa głosi dane idee, miło by było, aby dała przykład, nie narzucając swej woli innym. Jeśli multigwiazdy, ekstrainteligenci, superbłyszczące nazwiska, nie-do-obalenia autorytety, czy pięknie perorujący politycy są za przyjęciem imigrantów vel uchodźców aka bezrobotnych na socjalu, to ja w tym nie widzę żadnego problemu. Gwiazda, inteligent, błyszczące nazwisko i autorytet powinien świecić przykładem. Zbierze się takich na terenie kraju około siedmiu tysięcy (uchodźców- imigrantów- bezrobotnych: cóż za faszystowsko-ultranacjonalny język. Zamknąć trzeba. Trzeba zamknąć.). To więcej niż pewne, że nasz kraj gnieździ aż tylu oświeconych, dziennikarzy, kucharzy, modelek, znanych z tego, że są znani. No więc, oni, intelektualiści, niechaj tam ich ulokują, dadzą łazienkę, kuchnię, wieszaki i suszarkę. Ale! Jeśli są ludzie, którzy nie chcą dawać swoich mydeł, ręczników, wycieraczek czy talerzy, to dajcie spokój (nie ważne z jakiego powodu, biedy czy ideologii, bądź też grymasu). Nie róbcie kampanii. Dajcie decydować obywatelom o sobie. Zamiast jakiejś boruty o śmieszne kilka tysięcy, po cichu, w pokorze serca, przyjmijcie ich do siebie. Po co te pisanie? Po co moralizowanie? Cóż drogi użytkowniku zrobiłeś dla przyjęcia uchodźcy we własnym łożu, zamiast wpychać go do bliźniego? Czy to jest wolność, liberalizm? Czy może zamordyzm i ingerencja w cudzą własność, hę? Lisy, i inne tam (bo nie jestem na czasie, więc nie wiem, kto bardziej chce, ale się jednak nie udaje), wyjdźcie przed szereg, oświećcie zacofanych, -fobów, -fobów, -fobów, nakręcając show reality, jak to robić się powinno. Howgh!
36
Rzadko tutaj ostatnio zaglądam, bo wiadomo praca i życie osobiste, ale jednak bardzo miło było znowu poczuć klimat naszej, niezastąpionej La Rambli. Oby więcej takich płodnych, kontrowersyjnych i wieloszlakowych rozmów tutaj było. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i do napisania za tydzień bądź też dwa :)
9
Miło jest podyskutować z osobą mądrą :) Nasza kultura przeszła przez ciernie. Przeszła przez szereg fatalnych dróg, krucjat, stosów, wykluczeń, niewolnictwa, deprecjonowania kobiet, sztucznych nierówności, zbrodniczego hermetyzmu wobec różnych narodowości. Czasami odnoszę wrażenie, że część islamu, który wykluł się te kilka wieków później po europejskim chrześcijaństwie, a który ma już za sobą tę bezsensowną walkę z humanitaryzmem, nauką i innymi nieprzyjemnymi faktami historycznymi, w tym średniowieczu się znajduje. Dlatego ten intelektualny mariaż jest bardzo trudny. Nie widzę problemu, w tym, aby muzułmanie, którzy chcą doszusować do naszej cywilizacji mieli odczuwać jakikolwiek dyskomfort z naszej strony. Lecz hej! Nie po to, to wszystko było, aby znieść niewolnictwo, dać prawa kobietom, nie stygmatyzować odmieńców, by zatoczyć koło, oddać prawa i rządzenie tym, którzy na nowo przez tę krwawą ścieżkę chcą przechodzić. Jest to regres. I to regres o kilka wieków wstecz. W tym tkwi szkopuł. W tradycjonalistycznym, ekspansywnym islamie. Nie w ludziach. W wykręconej, źle interpretowanej przez imamów idei. Tylko i wyłącznie.
19
Rozwinę myśl. Problem jest taki, że Europa ma do czynienia z gorącym kartoflem, który jest przerzucany od prawa do lewa. Faszyści, jak ich się nazywa, próbują nabić sobie słupki popularności raczej okrągłymi definicjami, z których nic nie wynika, poza tym, że część inteligencji, słusznie lub niesłusznie, może odczytywać te wypowiedzi jako niefortunne bądź też celowe nawiązanie do polityki nie narodowo-izolacjonistycznej, lecz wręcz jakiejś eksterminacyjnej, która miała miejsce w Europie w tamtym wieku. Z kolei lewica, mając świadomość sporego i łatwego elektoratu, a także tego, iż problemu rozwiązać się nie da, odsuwa go w bliżej nieokreśloną czasoprzestrzeń, na tak zwane kalendy greckie. Prawda jest taka, że rzeczywistością jest demografia, statystyka. Rewolucyjne poglądy sporej części ludności muzułmańskiej, która poczuwszy wiatr w żagle, stając się z symbolicznej mniejszości konkretną siłą wyborczą i masą ludnościową, chcąc nie chcąc, przyczyni się do tego, że za lat być może 30, a może 80, dojdzie do konkretnego przebiegunowania polityczno-religijnego Starego Kontynentu. Kij w to, żeby wszystko przebiegło pomyślnie, czyli pokojowo, a my wraz z nimi byśmy sobie sielsko żyli i drugiemu nie szkodzili. Jednakże dla logicznego umysłu, najprawdopodobniej wydaje się, iż na tym tle dojdzie do potężnego konfliktu zbrojnego. W tym problem, aby skrajne siły muzułmańskie, w postaci imamów, naginających Koran do własnego egocentryzmu i aspiracji maniakalnych, nie zgotowały nam tutaj bardzo niemiłego sosu, do którego nawykli przecież nie jesteśmy. W tym tkwi sęk, moim skromnym, indiańskim zdaniem.
4
Pierwsze słyszę, żeby kultura muzułmańska była starsza od chrześcijańskiej, a która miała swój początek w 622 roku naszego czasu. Dla porównania Francja uzyskała chrzest w 496 roku. Kolego, chyba pomyliłeś przymiotnik muzułmański z arabski.
17
Obecne wybory nie mają już żadnego znaczenia, a nie tam te opcje polityczne przestały grzać lub też ziębić, ale jedno jest pewne. W dłuższej perspektywie, która rozpoczęła swój meandryczny bieg od dobrych kilku dekad, idealnie wytłuszczony na podstawie demografii, Francja za 30-50 lat, drogą legalistycznie-demokratyczną skręci w stronę skrajnie prawicowego, teokratycznego rządu islamskiego, który pozostawi w ruinach dawną cywilizacyjną kolebkę Europy. Czy muzułmańskie rządy nad Sekwaną będą lepsze, mądrzejsze i bardziej cywilizowane niż obecna kultura wywodząca się od dawien dawna? Niech każdy sobie odpowie. I chyba tyle.
22
".... a po tym jak Ramos ochoczo wystrugał kolejną czerwoną kartkę do swego lśniącego dorobku, a Real Madryt jak buchająca ekspresją węgla, rozpędzona starodawna lokomotywa wbił bramkę na remis Barcelonie, dało się zewsząd słyszeć głosy nie tylko oburzenia, lecz rzucane na prawo i lewo straszne przez niby zwolenników kalumnie pod adresem katalońskich wojowników. Bo jak to, a czemu, w takiej przewadze dali się zepchnąć i przełamać swe szyki? Lecz ten, który nierzadko w swe nogi bierze decydująca rolę, postanowił. Oto szlakiem meczu z paryską ekipą (gdy Sergi Roberto był przyczynkiem do mikro-trzęsienia ziemi), podadzą mi piłkę, a ja zamknę usta rozbestwionej i egzaltującej się remisem białej hołocie. Toć mnie wyzywali, toż i krwawiłem. A tutaj patrz, panie madrycki, i pani madrycka, strzelam Wam bramkę na 2:3. Sen się kończy. Już niby miało być wszystko przegrane, a trwać błogo pozostanie. Nie Wam splendory, nie Wam przedwczesny tytuł. Choć każdy z barcelońskiej braci niemal równo zawinił na europejskim froncie, to dzisiaj swoim kochanym kibicom porządny oddech nadziei dajemy. I liga nierozstrzygnięta. I fanfary Królewskim nie zabrzmią. Czekać i wierzyć trzeba. Tak każdy kibic winien do końca za nas swe modły składać, a resztą my się już po piłkarsku zajmiemy..."
Z kronik Galla Katalończyka
20
Składy podane, mecz się jeszcze nie zaczął, ale od razu widać, że wspaniałych kibiców FC Barcelona tutaj ma. Howgh!
30
Mecz trudny, mecz walki, troszkę wyszarpany. Konfiguracja w grupie przednia, dla naszej ukochanej reprezentacji wyśniona. Robert Lewandowski po raz kolejny pokazuje, że jest naszą rodową bestią. I moim skromnym zdaniem już wyprzedził Bońka. Jeszcze pozostaje mu do udowodnienia mit Kazimierza Deyny, aby zostać najlepszym piłkarzem w historii polskiej piłki. Zieliński? Heh. Jego gra, a szczególnie kółeczka z futbolówką momentami przypominały mi Generała. Niesamowity chłopak. Melodia przyszłości kadry i nie tylko. Piszczu, zawodnik na którego można liczyć w trudnych sytuacjach. Człowiek stalowy. Ogólnie sytuacja w grupie jest dla nas jak z bajki. Rumunia zremisowała z Danią, i nagle otwiera się nam autostrada do Putinolandu. Mam nadzieję, że nasza Husaria pójdzie za ciosem i zapewni sobie bezpośredni awans z grupy. Dwunaste miejsce w rankingu FIFA wydaje się, że nie jest królikiem z kapelusza. Summa summarum niedziela ekstazy. Oby tak dalej. Można jedynie rzec: jesteśmy z Was bardzo dumni!
141
Mnie kibicowanie Barcelonie nauczyło wielu rzeczy. Dydaktycznie przekazał mi wiarę Rivaldo, strzelając hat-tricka, w tym ostatnią bramkę z przewrotki, przywracającą marzenia o Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. Eto'o i napoczęte dzięki niemu zmartwychwstanie w finale Ligi Mistrzów. Niejednokrotnie Messi, który eksplodował i dawał śmiertelne pchnięcie rywalowi (Man Utd, Athletic, Milan, Real Madryt, Arsenal, Bayern). Ronaldinho, motor napędowy całej drużyny, jakiego był sprawcą. Koeman, Romario. Obejrzałem czego w naszych barwach dokonywał Maradona, Cruyff, Lineker. W 1960 Luis Suarez. Byli Stoiczkow, Deco, Hagi, Laudrup, Schuster, Kubala. Heh. Ja mam zwątpić w ten klub? W ten klub, który kocham? Który dał mi tyle emocji? Na którym się wychowałem? Dzięki niemu mam tyle fenomenalnych piłkarskich przeżyć. Zapamiętam je do końca życia. I ostatnio. Sergi Roberto z Neymarem dołączają do annałów. Wpisują się do Złotej Księgi. Kolejny niebywały, niespotykany na całym globie rezultat zostaje dodany do kronik klubowych. I ja mam na nich psioczyć? Bo tracą kilka punktów do lidera, a wciąż tyle kolejek do końca? Hehe. Wybaczcie. Niemożliwe. Nie. Uczyłem się od dawien dawna Dumy Katalonii. Czasami wątpiłem. Później byłem na siebie za to wkurwiony. Ale w pewnym momencie powiedziałem: basta! I tego się trzymam. I będę. Wierzę w nich. Ilość sublimowanych wrażeń, jakie przelałem na ten Klub, nie pozwala mi utyskiwać na chłopaków. Zaprzeczyłbym całej swojej kibicowskiej przeszłości. Dla kogoś mogę być zwykłym ślepo wierzącym baranem prowadzonym na rzeż, ale ja wiem - otóż nie jestem. To jest moje zaangażowanie w historię FC Barcelony. I wiem, że piłkarze, mi, Wam, i wszystkim kibicom, odpłacą. Dlaczego? Bo ich, tak jak nas, łączy ta sama HISTORIA!!!
23
Po tej kolejce stało się tak a nie inaczej. Po remontadzie Barcelona wykaligrafowała znowu w mojej duszy milowy kamień, i nie jestem w stanie ich krytykować za dzisiejsze potknięcie. Ba! Nie interesują mnie losy meczu Realu. Jak, kto, dlaczego. Wygrali? OK.
Tak, wierzę. Wierzę, że są w stanie odwrócić ligowe losy. Nie zamierzam szczekać, mędrkować, punktować. Nie, nie, nie. To nie moja rola. Dadzą z siebie wszystko w następnych etapach. Będę ich (jako kibic) w tym wspierał. Poczekajmy, przekonajmy się. Wszak niemożliwe - nie istnieje !!!
Okręt nasz płynie dalej. Jest dzień.
0
Jak historia pokazała, emocje i wiara mogą być większe od intelektualnego cmokania :)
3
Ty także masz prawo, bo w głębi serca na pewno ich wspierałeś. Bardzo się cieszę z Twojej wypowiedzi. To jest Barca. Jesteśmy zjednoczeni :)
3
Czy ktokolwiek pamięta?
http://www.fcbarca.com/75413-okiem-fcbarcacom-opinie-redaktorow-na-temat-porazki-z-psg.html
Panu Błażejowi składamy po stokroć dzięki! A reszta? Czekamy na artykuł, gdzie zamiast będziecie piać na drużyną, posypiecie dyńkę popiołem?
Panie Błażeju jesteś wielki!!!
21
Oczekuję konkretnego artykułu Redakcji. Nie wierzyli. Chcę teraz przeczytać ich wersję. Fides et ratio? To wiara nie może na wspólnych skrzydłach rozwijać się z rozsądkiem? Czekam z niecierpliwością. Bo z mojej strony jestem i rozśmieszony całą sytuacją i lekko zażenowany Waszą asekuracją, i czekam jak będziecie się bić w piersi albo pokrętnie w odpowiedziach wić jak piskorze. Czekam aż mnie wdepniecie w ziemię. Mnie szaraczka, za to, com napisał.
17
Napisałem tak:
Największa REMONTADA W HISTORII PIŁKI NOŻNEJ. Spora część użytkowników opierających kibicowanie na rozsądku zamiast na czystej wierze w Klub zdyskredytowana. Mądre głowy z Najświętszej Redakcji tej strony POWINNY głowę sypać popiołem. Nie ma innego wyjścia. Sama FC Barcelona? MAGIA, MAGIA, MAGIA. Jeden z najpiękniejszych sportowych wieczorów w moim życiu. Hitchcock mógłby być uczniem Luisa Enrique. Pozdrawiam Was bracia i siostry :) GRAMY DALEJ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
1
To tak ten ogół ogarniając, tak sumarycznie patrząc. Kibicu drogi, ty, wierz w odwracalność sytuacji, albo i nie wierz, bo coś by ci się stać mogło! Ty tam, gdzie uczucia twe w grę idą, dopowiadaj sobie pozytywne rozwiązania, albo i ich nie dopowiadaj, bo przecież kalorii trochę stracisz możesz! Patrząc na wyrwy w pomocy i jej ułomność straszną, kciuki mocniej ściskaj, albo i nie ściskaj, o zdrowie kończyn, kości swych dbając! A przegrana krwawa jak baty na wojnie; żołnierzy i dowództwo wspieraj w kontrataku, albo i nie wspieraj, siły na dezercję zostawiając! Tyle razy nauczony, doświadczeniami remontad i powrotów króla podparty, tym bardziej w blasku chwały zwycięstwa oczekuj, albo i nie oczekuj, nie trwoniąc czasu na daremno! Kibicu drogi, choćby fatalnie było, zwątpienie zmysły i uczucia przytłumiło, to kibicem pozostań, czarów i magii Camp Nou chciej się spodziewać, albo i nie chciej, witalność na krytykę i gromy pozostawiając w rezerwie! Ty kibicu, kibicem pozostań przez kilka tygodni jeszcze, albo i nie pozostań, łatwiejszej ścieżki jeźdźcem będąc! Bez nadziei jest? Bez szans? Opuszczoną drużyna się czuje? Racjonalnie awans niemożliwy? Wybierz sam. Z FC Barceloną, albo i jej przeciw. Wierząc lub myśląc. A nawet jak padną, polegną, to przecież kibicu, do końca z nimi w marzeniach o Lidze Mistrzów byłeś, albo i nie byłeś.
11
Przegraliśmy. Przykro mi się zrobiło, przykro i pochmurno mojej barcelońskiej duszy, smutniej się poczułem, bo mocno wierzyłem, bo kciuki za nich trzymałem. A jak wierzyłem, a jak marzyłem! Bo i z serca uczucie płynęło szczere, wierne, katalońsko niemiłosierne. Więc wstałem i zacząłem po pokoju chodzić. Chodziłem. Od jednej ściany do drugiej. Wzrok w dywany i panele skierowany, i chodzę. I chodzę, chodzę, chodzę. Od ściany do ściany. Chodzę i myślę sobie. Jak tak można było TAK przegrać? Brzydko, bez pomysłu, tragicznie. Ale chodzę i przyspieszam. A im szybciej chodzę, tym mniej myślę. A jak jeszcze myślę, to i tak chodzę. No i chodzę po pokoju. Smutno, a i lekko depresyjnie, a i jakoś tak na barcelońskiej duszy inaczej. I chciałoby się zadumać. Lecz nad czym? Nie ma, nie ma, więc chodzę, chodzę i piszę. Ale wierzyć przecież trzeba. Wierzyć trzeba przecież. Chodzę. Jakby na tylko dzisiaj zniszczony, ogolony, wypalony, osmalony, skarcony i na ziemię zwalony. Więc już nie chodzę, lecz leżę. A leżę i myślę. A jak to, a jak, w jaki sposób, co mnie tak na glebę powaliło. Leżę i nie wiem. I dalej myślę. I jeszcze nie wiem. Ale powalony jestem. I z FC Barceloną tak leżę. I z FC Barceloną tak razem myślę. A przecież nie wiem, nie wiem, nie wiem.
19
Część kibiców jest żałosna. Nie da się Was czytać. Wierzę w drużynę i w jej zupełnie odmienne oblicze w drugiej połowie. Wszystko da się naprawić. Jedna bramka Barcelony, i w rewanżu awans jest jak najbardziej możliwy. Cierpliwości.
2
Cha, cha, cha. I prawidłowo. Jak ja zacząłem czytać "Finneganów tren", poczułem się w pewnym momencie odmóżdżony totalnie. Tutaj, co zapewne bardzo ciężko wywnioskować z tekstu, opisałem futurystyczny finał Mistrzostw Świata w Rosji: Argentyna - Polska, w którym, w samej końcówce Messi strzela zwycięską bramkę. Myślałem, że zostanę totalnie zmiażdżony i sponiewierany za abstrakcyjnie niemożliwie-bezsensownie trudną formę, ale jednak nie było tak źle. Tolerancja na fcbarca.com stoi na naprawdę wysokim poziomie. Dzięki!
P.S. Nie ma w tym żadnych piguł ani towarów :)
3
"Finneganów tren" - J. Joyce :) Taka mała inspiracja.
15
Zagadkopytanie
Kropelspadek siecze źdźbłozieleń! Rudoargentyńczyk bip-bip strusiempędziwiatrem międzyczas wypełnia opiretuowaniem pachołkochorągiewiek naszokrwistych, lecz-że-przecież, niepojedynczy białoorzeł szponiastymi, dziobastymi, rozkrwawionymi, silnosłabościami, hurmem piórowiatru i skrzekoechem prędkoszybnego walkolotu usilniewawszy położyć go pod paznokciozłotą łapką szlachetności swej postarał się razysiów kilka, a patrz - nic z takich i temu w smak podobnych. Bip-bip. Najmniejszy-i-najwięszky z (ach!) srebrnomendelejewów ruchodrgawką kończynodolną piłkokulę posuwiście przemieszczającosprytnie, jakoby wprostiście telekinetycznie przetransferowawszy, w pobliskość aluminiowości bez podłoża prostokątnęj, naglenatychmiastowo zamachokopem spruł starannie dłubanoszytą włóknistą nać siatkołapki. Na Maradonę, na Pelę, na Cruyffa! Toż ten, cóż z kadrochłopakami nic nie osiągnąwszy, imać porównania do złotobłyskich legendochłonów prawoskłonności wedle pewnych skrybów kadłubkoanonimowych nie posiadał, terazchwilnie, ostatniominutowo, w pojedynkomeczu na ziemoglebie rosyjskocerkiewnej, w mundialoturniejowym finałozwieńczeniu, naszokrwistych białoorłów pognębił, lecz-że-przecież, w tejtu graaloczarze goryczoprzelanej, tkwi jakaś słodyczonamiastka wymykoprzewrotnej historyjeczkogłupoty. Czyż komuś ambiwalentnoogniskowe emocjouczucia prześwietlostroboskopowały?
22
Wyprawa krzyżowa. Real upada po raz pierwszy. Zidane pociesza płaczące matrony.
0
Spokojnie, to tylko zwykły tekst. Nic więcej. Nie rozumiem, dlaczego miałby wzbudzać takie emocje. Lubię czasami sobie popisać, ktoś lubi to czytać, a ktoś nie lubi. Tyle.
A jak ktoś raz przeczytał mój tekst i mu się nie spodobał styl albo ma do niego różne obiekcje, to po co ma sobie psuć zdrowie czy humor, i ponownie męczyć oczy, przeżywając katorgę?
14
Nie ma takiej opcji.
32
Stuk, stuk, stuk, stuk, stuk, stuk.
Z powodu licznych zmartwień, tu i ówdzie przyprószony siwizną, elegancki biznesmen uderzał w klawiaturę.
- Czternaście milionów euro plus jedenaście... a i potem jeszcze szesnaście... - spokojnie dodawał - ten kontrakt trzeba przedłużyć, tutaj żądają dodatkowej klauzuli, i proszę, kolejny nieprzewidziany w budżecie wydatek. Wzrost kosztów protekcyjnych, uzupełnienia, aneksy...
Na skroni mężczyzny pojawiła się rytmicznie tańcząca żyłka.
Stuk-stuk-stuk-stuk-stuk-stuk-stuk-stuk-stuk-stuk-stuk.
- Proszą o jakieś gwarancje, tu znowu dobrze widziane są z góry płatne gratyfikacje. Przebudowa infrastruktury. Ach, prawie bym zapomniał. Liczą na bonusy, premie i profity.
Oddech kalkulującego przyspieszył, przygryzł wargi i poprawił krawat.
- Nie poddam się - pomyślał, następnie otworzył list, od którego zakręciło się mu w głowie - chcą do tego nagród, pucharów, trofeów. Przecież z tego wszystkiego rok mi się nie domknie - niemal zaszlochał.
Stuk-stuk-stu-stu-stu-stu-st-st-st-st-st-s-s-s-s-sssssssss....
Łubudum!
Ocknął się, gdy już praktycznie, wykrzywiony jak paralityk, ześlizgiwał się z fotela. Rozejrzał się dookoła, i obłędny, psychiczny wzrok, skierował na laptopa.
- Hi, hi, hi, hi - złowieszczo się zaśmiał i począł realizować swój projekt - lalalalalala, wypieprzymy z herbu krzyż u muzułmanów: trzysta milionów. W Afryce, lalalalala, z białych na czarne zmienimy barwy koszulek: sto milionów. Najbardziej demokratyczne państwa, lalalalalala, otrzymają wersję bez królewskiej korony: czterysta milionów. Wszystko da się załatwić. Każdy będzie zadowolony. Mój prywatny biznes, taki piękny - i w tę księżycową, jasną noc, jak wilk, zawył z zachwytu.
3
Admini musieli nas rozdzielić przy narodzinach. Jestem rad, że wreszcie się odnalazłeś!
4
Pierwszy raz od baaaardzo dawna wybrałem się do kina. Byłem na premierze "La La Land". Wiem, że są tu fani filmów. Jestem ciekaw Waszych opinii na temat tej produkcji.