20

Od 1 do 63 minuty meczu miałem w głowie jedno słowo - Chelsea! Znowu te cholerne Chelsea! Znowu wykpiwany Torres strzela! Znowu miażdżymy, znowu atakujemy i znowu piłka jakimś cudem nie wpada do bramki. Ekwilibrystyka porteto Atletico, dźwięk obitego aluminium, futbolówka mija bramkę o centymetry, niedokładne uderzenia w dogodnych sytuacjach. I wtedy dał o sobie znać Suarez, napastnik-czołg, niemalże proroczo znajdujący się tam, gdzie być powinien. Przełamał niemoc, zdjął klątwę, uchroniwszy Barcelonę przed ogromnymi kłopotami. Wielkie dzięki Luis!

9

Egzystencja jest jednak przewrotna. Jeszcze kogut nie zdążył zapiać trzykrotnie, a już kohorta przewidywała ukrzyżowanie FC Barcelony. Lucho dokonał korekt, pobłogosławił w przerwie i w drugiej połowie odnowił oblicze murawy, tamtej murawy. Z kolei Suarez, który nie zachwycał, ostemplował w telegraficznym skrócie Atletico i odprawił do Madrytu, zaś bujający Materacami Neymar, raz po raz oblizywał się ze smakiem po minimalnych chybieniach. "Uwaga Torres!" strzeliwszy gola, następnie swoją głupotą spuścił w rwących potokach muszli klozetowej marzenia kolegów o bardzo korzystnym rezultacie w tym meczu. Natomiast niemiecki arbiter był solidny, ale w popełnianiu błędów, a z założenia obiektywni komentatorzy nie potrafili ukryć swoich antykatalońskich inklinacji. I już wydawało mi się, że świat obrócił się o 180 stopni i nie ma nic na tym łez padole pewnego, ale na szczęście pewne prawidła jednak pozostały niezmienne. Wartcy umysłowo redaktorzy Los Blancos urządzili sobie przewidywalne jasełka na ćwierkaczu, także istnieje constans na kuli ziemskiej i ta raczej nie wypadnie ze swej osi. Chwała im za ten intelektualny konserwatyzm, gdyż obawiałem się, że możemy jutra nie doczekać. A jutro jak wiadomo grają Królewscy i tam kontrowersji przecież być nie może, więc wszyscy byśmy przegapili krystalicznie czysty spektakl.

3

Czerwo lekko dyskusyjne, aczkolwiek raczej zasłużone. Buquets powinien otrzymać żółtą kartkę. Poza tym, Atletico gra inteligentniej. Lucho musi dokonać korekty taktycznej. Chyba powinien przesunąć Messiego na prawą stronę.

3

Nie miałem na tyle talentu, żeby zostać wielkim piłkarzem. Poza tym zaistniały inne okoliczności i porzuciłem futbol. Natomiast mój brat jest piłkarzem i powiem Ci, że on oprócz codziennych treningów w klubie, chodzi na siłownię, boks, czasami biega i ani razu nie słyszałem z jego ust, że jest przemęczony. Co innego urazy lub kontuzje, z którymi też rozprawiał się w zaciszu, bez obwieszczania innym, jaki to on nie jest pokrzywdzony. Dodatkowo na mecze jeździ setki kilometrów, z tego co mi mówi, to zdarzało mu się wyjeżdżać z samego rana, a wracać po północy. Następnego dnia szedł na uczelnię, po czym znowu trenował i tak w kółko. Dla chcącego nic trudnego. Jedynie co ma sens, to konsekwencje w związku ze zmianami stref czasowych podczas lotów na mecze reprezentacji, ale to przecież dotyka także i piłkarzy innych klubów, więc rezultat wychodzi raczej na czysto.

5

Myślę, że kolega Bagsik84 troszkę zbyt pochopnie podchodzi do następstw wyczynów intelektualnych, jakie mają miejsce na murawie. Może i futbol to po części szachy, ale żeby po wykonaniu wszelkich meandrów i zawiłości taktycznych piłkarz odczuwał katorgę umysłową, to musiałby być dość nietypową jednostką. Co zaś tyczy się wycieńczenia organizmu - pamiętam jak w czasach juniorskich zdarzało się, iż rozgrywałem cały mecz, po czym wsiadałem w busa z seniorami, jechałem na drugi koniec województwa i na lewe dokumenty biegałem 90 minut za futbolówką, by w drodze powrotnej trząść się autokarem po polskich wertepach. Nazajutrz szło się do placówki oświatowej, nie miałem żadnego masażysty, ani odpowiednich suplementów, a czułem się jak młody Bóg. Nasi pupile mogą liczyć na wszelkie udogodnienia, lubują się w tym co robią, tygodniówka sprawia, że nie mają problemów finansowych na głowie, nie muszą się w pracy z nikim użerać, a niemal całe dnie mogą wylegiwać się na plaży. Taki Lineker był zachwycony nadmorskim krajobrazem i beztroskim życiem w Barcelonie. Nic tylko żyć i grać w piłkę. Przemęczenie fizyczne jest dość prostą wymówką, po zwycięstwach nikt tego argumentu raczej nie podnosi.

5

Toć to jest oczywiste, że na świata czele stoi wraz ze swoją polityczną strażą przyboczną świta, która kreuje i dystrybuuje pieniądz. Lepsza niż Salomon, bo z niczego potrafi stworzyć wartość dodaną. Kiedy państwa się u nich zadłużą, na pstryknięcie palców mogą obalać rządy i przeprowadzać rewolucje, które na pierwszy rzut oka wydają się oddolne i spontaniczne. Już Kierkegaard miał rację, że albo-albo i tak będziesz tego żałował, gdyż dla nich nie ma najmniejszego znaczenia, jaki system polityczny czy model ekonomiczny istnieje w danym kraju. Komunizm? Kapitalizm? Ich synteza? Dyktatura? Republika? Demokracja? Dla nich to jeden grzyb, ponieważ są w stanie zapanować nad każdym ustrojem za pomocą subtelnych wytrychów - mamony i długu. Kiedyś parawanem było rozprzestrzenianie religii wśród niewiernych, teraz forpoczta udaje się z misją szerzenia zasad demokratycznych by zalegalizować swoje szachrajstwa. Tak ten padół łez jest już ułożony i nic na to nie poradzimy. I choć taki Messi jest piłkarzem wspaniałym, to przecież tylko zwykły człowiek, któremu zależy na kasie. Nie wierzę w romantyczne wersje o miłości do klubu czy zapewnienia o możliwości gry za darmo, bo za chwilę następuje upominanie się o kolejny nowy kontrakt. To bajka dla zakochanych po uszy dzieciaków. Odkąd telewizja i internet podbiły świat, pewna era w futbolu się skończyła. Nastały czasy galopującego konsumpcjonizmu.

3

Piaskowy dziadyga sypie po oczach swym pyłem, więc zmierzam do idyllicznych krain. Trzymaj się Mistrzu, nie chlej już dzisiaj do gwoździa, jutro poplotkujemy na PW. Dobranoc :)

5

Wieje wiatr przemian i teraz konfidenci sami się nie tylko przyznają, ale wręcz chełpią swoim donosicielstwem. Może jeszcze nimb nad głową takiemu błyszczy? Cóż za dziwne czasy nastały, gdzie w niepamięć idzie "Zapach Kobiety" i muzyczna wirtuozeria, a walenie młotem w kowadło oprócz czeladnictwa zwie się także melodią.

5

Niestety, jak włączę dźwięk to mnie czekają piruety, bo za plecami śpi ukochana i już żaliła się na moje w klawiaturę naparzania. Stąd też wolniej piszę, by miała słodką ciszę. Nie chciałbym obudzić mej damy, bo dzisiaj już nie pogadamy. A tak wciąż możemy sobie pitolić, do oporu radośnie swawolić.

2

Ty mi tu Antosia nie obrażaj, bo wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że jest Reptilianinem i jak najdzie go kaprys podczas porannego dłubania w nosie, to po udrożnieniu komory wciągnie Twoją duszę do swego zlodowaciałego jestestwa i będę musiał stawiać ku Twojej pamięci totem, drogi przyjacielu! Miarkuj słowa następnym razem, bo licho nie śpi. Chyba że marzą Ci się tortury przy neogalaktycznym słupie, a tam już Cię wybatożą co niemiara.

8

Niezależnie od tego jaki system panuje na świecie, to na samym końcu za sznurki i tak pociągają ci, co kreują pieniądz lub mają go najwięcej. Dla nich żadna demokracja czy dyktatura, kapitalizm czy komunizm nie ma znaczenia, oprócz pewności zwielokrotniania własnych zysków. Polityka to parawan dla tłumów, żeby miały się o co kłócić i dzielić, a wtedy jeszcze łatwiej nim rządzić. Politycy to zwykli najemnicy różnych grup interesów. A za kotarą znajdują się możnowładcy. Dlatego śmieszy mnie ta cała walka czy partia A czy B jest lepsza. W ogólnym rozrachunku różnice są minimalne.

4

Kiedy ociekająca seksapilem muskulatura portugalskiego dandysa muska stopami o ziemię, wtedy cały świat zostaje wyrwany z monotonii. Na samą woń napomadowanych włosów i ujędrnionego fiołkowo ciała, kobiety z błogosławieństwem zakwitają. Uśmiech jego promienisty przywraca wzrok ślepcom i podnosi zniedołężniałych z kolan. Kojące melodie, które wypływają z głębi atletycznego torsu, niosą światu zwiastun czasów pokoju i szczęśliwości. Rozlecą się w drobnice mury, opadną kajdany, spragnionych napoją, a głodnemu żaden bliźni nie poda kamienia zamiast strawy. Lecz ci co białej lilii niewinności w sercu nie mają, a jeno zazdrościć potrafią, w czeluściach piekielnych smażyć na wolnym ogniu się będą. I odbija się od murawy ten starożytny Apollo, a gdy ląduje maluczcy poznają czym płacz i zgrzytanie zębów. Otwiera się gleba, wciągając na złamanie karku perfidnych, a szlochaniu nie ma końca. Bezlitośnie miażdży królewski kawaler swych wrogów. Budynki ze swych konstrukcji wypluwają belki, gwoździe, wkręty i całe kondygnacje. Pożoga pochłania wszystkich niewdzięcznych - i kota i Alę, a i akrobatów i rowerzystów, i tych co na desce jeżdżą i na byle czym pływają, wrestlerzy, trenerzy, zalotnicy i panny młode z pomostów spadają. Wszyscy wszystkim cuda, cuda ogłaszają.

5

Kolega Ledsbourne chciał i sprytnie, i kulturalnie dowiedzieć się kto podziela jego światopogląd.

4

Bardzo mądrze. Nie cofając się w zbyt odległą przeszłość, warto przypomnieć sobie chociażby pierwszy sezon Neymara czy Suareza. W głównej mierze giermkowali Messiemu, dużo asystując, adaptując się do stylu gry Barcelony, a dopiero później zaczęli grać dużo pewniej i zdobywać więcej bramek. A Rakitić? A Mascherano? A Sanchez? Już niejeden piłkarz przychodząc do stolicy Katalonii mówił, że tutaj trzeba uczyć się futbolu niemal od nowa, że bał się, iż po prostu nie podoła. A to z tego względu, że gramy zupełnie innym systemem, który wymaga od zawodnika niemałej inteligencji i zaszczepienia pewnych niuansów taktycznych. Dodając do tego fakt, iż Arda i Aleix mieli 6-miesięcy rozbrat z futbolem, nie warto ich spisywać na straty. Dopiero kolejny sezon pokaże czy będą dla FC Barcelony wzmocnieniem.

1

A o czym był ten list?

8

Rzeczywiście, od kilku spotkań Barcelona spisuje się nieco gorzej, ale przenigdy nie ośmieliłbym się nazywać tego kryzysem. Jest to sytuacja jak najbardziej naturalna w sporcie, chyba że mamy do czynienia z armią zaprogramowanych androidów lub zawodnikami napasionymi słodyczami z moskiewskich laboratoriów. Poza tym, jeśli od dłuższego czasu urzęduje się na Olimpie, wcinając morele i popijając ambrozją, to chwilowa prohibicja na te wiktuały, musi boleć niemniej niż odstawienie heroiny. Skoro minęła już prawie doba, a wraz z nią pierwszy szok narkotycznego głodu, to wypada trzeźwym okiem spojrzeć na wszelkie okoliczności. A te są wciąż dogodne. Kilkupunktowe prowadzenie w lidze, miejsce w finale Pucharu Króla i nadciągający ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Założę się, że piłkarze już od samego rana postanowili przekuć złość i rozgoryczenie w bojowe nastroje. Jeśli chcemy zameldować się w półfinale, należałoby wytoczyć wszelkie armaty, działa, moździerze, haubice i kolubryny przeciwko rzeźnickiemu szwadronowi z Madrytu. Pierwsze spotkanie będzie kluczowe i liczę na to, że jak na Mistrzów przystało, po wczorajszym sierpowym podniosą się z desek, aby we wtorek zaaplikować producentom Materaców serię ciosów, które poślą ich w diabły. Zaś kibicom unaocznią chęć do podniesienia na koniec sezonu Pucharu z wielkimi uszami, zwanego przez Hiszpanów La Orejona. Teraz priorytetem jest wtorek. Koniec rozczulania się nad własnymi słabościami, czas zbudować morale i przystąpić do ataku!

51

Nie ma ani tragedii, ani żadnego wstydu. Porażki się zdarzają, szczególnie z klasowym rywalem. Przede wszystkim mecz był szarpany i przez większość czasu... nudny. Sędziowie mylili się w obydwie strony. Królewscy swoją determinacją zasłużyli na zwycięstwo, a Barcelona po raz kolejny nie wyniosła żadnej lekcji z wcześniejszych spotkań. Prowadziła, odpuściła i została słusznie ukarana. Pozycja w lidze wciąż jest mocna. Oby to potknięcie podziałało jak czerwona płachta na byka i we wtorek Duma Katalonii włożyła więcej serca i zaangażowania w grę.

8

Już za kilka chwil będziemy świadkami odwiecznego tanga pomiędzy FC Barceloną i Realem Madryt. Rozemocjonowana publika, trzymająca w dłoniach kastaniety, będzie władać taktem tego pojedynku. Czy to Luis Enrique, zwarty dłońmi z francuskim szkoleniowcem Królewskich, poprowadzi w tym tańcu debiutującego na parkiecie kolegę po fachu? A może tego wieczora, to Zidane zajaśnieje niczym własna glaca odbijająca błysk tysięcy fleszy? Artystyczne wygibasy czas zacząć!

25

Z redakcyjnych żartów na prima aprilis najmocniej w pamięci zapadły mi: wyjazd Pique na trasę koncertową z Shakirą, awatar z Busquetsem puszczającym oczko i przechylona na bok strona. Już myślałem, że w tym roku nic nie będzie, a tu na koniec dnia miła niespodzianka. Gratuluję kolejnego alternatywnego pomysłu. Na pewno włożyliście w tę bajkę sporo pracy i wysiłku, ale podejrzewam, że po cichu (a może rubasznie?) dobrze się przy tym pisaniu bawiliście.

3

Nie wierzę w to, że na kilka dni przed ćwierćfinałami ter Stegen popełniłby harakiri. Nie ma w tym logiki. Bravo zostały mecze o przysłowiową pietruszkę, to spotkania z udziałem Niemca będą na podwyższonej adrenalinie. Taka buta i wymuszenie transferu oznaczałyby odsunięcie Marca od wyjściowej jedenastki. A chyba nie o to mu chodzi? Moim zdaniem, wszystko wyjaśni się dopiero po zakończeniu sezonu.

11

Pomimo suchych kombinacji statystycznych, będących creme de la creme logiki i wyłuskujących najrozsądniejszy scenariusz dla FC Barcelony na najbliższe dni, a których prekursorem jest lubiany przeze mnie za swój profesjonalizm redaktor ściah, to nie jestem w stanie przejść obok Gran Derbi bez krzty emocji. Napiszę więcej, zdaje mi się, że niezależnie od tego w jakiej sytuacji znajdują się obydwa kluby, to szczególny smaczek rywalizacji i tak pozostanie, a przedmeczowa gorączka będzie wzrastać z każdą upływającą godziną, aż do pierwszego gwizdka, kiedy niemal wszyscy z wypiekami na twarzy oddamy się odwiecznemu pojedynkowi. Nie twierdzę, że nie będzie kibiców, którzy z niższym pulsem podejdą do meczu, ale sądzę, iż lwia część użytkowników tej strony eksploduje przeróżnymi emocjami. Takimi prawami rządzi się Klasyk i jest to reakcja prawidłowa. Dodając do tego śmierć Cruyffa i chęć złożenia mu hołdu przez piłkarzy... Matematyka swoją drogą, a historyczno-sportowy żywioł swoją. W każdym razie, czekam na mecz z niecierpliwością.

2

Oczywiście, masz rację. Podałem tylko tych nielicznych :) Na początku XX wieku futbol hiszpański był pomyślniejszy dla Anglików, ich pieniędzy i myśli szkoleniowej. Sama FC Barcelona to twór szwajcarsko-angielsko-hiszpański/kataloński.

1

Vic Buckingham, Terry Venables, Bobby Robson :)

1

W jaki sposób kibice FC Barcelony odnoszą się do tak wybitnych piłkarzy jak Josep Samitier, Ricardo Zamora, Bernd Schuster, Michael Laudrup, Luis Milla oraz Ronaldo?

3

Mam totalny kołowrotek w głowie co do naszej reprezentacji. Patrząc w dokumenty, to dawno (lub nawet nigdy) nie mieliśmy kilku zawodników w tak klasowych drużynach, którzy by pełnili tam ważne funkcje. I z tej perspektywy, można sobie wiele obiecywać przed występami Polaków. Natomiast znając historie, raczej kruchą mentalność na turniejach i zawiedzenie, jakie przeżywaliśmy przez całe dekady, wypadałoby nie wychylać głowy z gniazda. Naprawdę nie mam pojęcia jak się zaprezentują. Są zdolni zadziwić Europę, ale i dostać srogie baty. Polska to jedna wielka, nierozwikłana zagadka.

10

Jeszcze niedawno niemieckie media ćwierkały, że nasza drużyna może im poważnie zagrozić. Oczywiście, polskie agendy przyłączyły się do śpiewu i powstało nam lukrowane unisono. Spragnieni sukcesów kibice reprezentacji Polski, nieuważnie poddali się delektującym ich muzyczne podniebienia nutom. Wszak nie wszyscy. Byli i zemdleni od nadmiaru słodkości, a i sceptyków nie zabrakło, którzy jednym okiem spoglądali na nudnawe i chełpliwe tytuły. Tymczasem Mannschaft rozklepał Włochów i z kurnika wypełzły całkiem inne kwoki. Już to Niemcy wracają na właściwe tory, pokazując miejsce w szeregu latoroślom Duce. Skoro ekipa z bogatego i jakże wytwornego Półwyspu Apenińskiego nie dała rady, to czyż dzielni, ale zacofani bojownicy z Europy Środkowej mogą zgotować podwładnym Anielicy nowy Grunwald? Szanse są na to raczej mizerne, choć o niespodziankach warto pamiętać i je kultywować ku pokrzepieniu serc. A może staniemy się nową reprezentacją Danii lub Grecji?

2

Rozumiem Twoje dobre serce i szlachetną intencję wypowiedzi, która jest godna pochwały, jednak nie rozumiem tego ad vocem wobec mnie :) Chyba że rozwijasz moją konstatację, a ja sam już o niewczesnej porze, nie jestem w stanie jednoznacznie wyłapać pierwotnej esencji :)

1

Nie przepraszaj mnie, nie masz za co. Piszesz kulturalnie i mądrze. Pamiętaj, kto wypracowuje dobra, ten jest ich dysponentem. Dzieci takowymi być nie mogą. Choć co do istoty wywodu na temat podatków się zgadzam.

16

Kochani kibice! Widzę, że rozgorzała tutaj polityczna walka na prawdę. Cieszy mnie, że człowiek stara się dociec sedna sprawy, niezależnie od tego czy z bloków startowych wybiega jako prawak czy lewak. Chciałbym jedynie wyłuskać jedną rzecz. Nie dajcie się podzielić, bo okopy są konstruowane od kilkunastu lat, a ich geneza sięga jeszcze głębiej. Jedni powiedzą, że zaczął Kaczyński, drudzy że Tusk lub jeszcze ktoś inny. Rezultat jest taki sam, że Naród skacze sobie do gardeł. Jest podzielony i wątły, podatny na ingerencję zewnętrzną, ale przede wszystkim, gdy wylewacie na siebie jad, pewne siły działają. I trzebią Wam kieszenie, czynią igrzyska za Wasze pieniądze (o ile są tu dorośli i pracują, płacąc podatki), marnotrawiąc je na lewo i prawo. Pamiętam Jugosławię, podziały religijne, mordował mąż żonę, bo byli innego wyznania, a mózgi wyprane działały bezwolnie, nie bacząc na płacz dziecka. Tyle ode mnie, jeszcze Wesołych Świąt Wam życzę - dobra, miłości, ciepła, życzliwości. A niewierzącym radości z obcowania z bliskimi i kultywowania tradycji rodzinnych spotkań. I dziękuję, że wszyscy jesteście biało-czerwoni i bordowo-granatowi :)

16

Eric Cantona to był niezły świr. Oprócz tego, że notorycznie się kłócił z sędziami, trenerami i zawodnikami, potrafił się także pobić z kolegami czy opluć arbitra. W czasie służby wojskowej za awanturnictwo i niesubordynację dostał rozkaz przewiezienia autem worka ziemniaków do miejscowości oddalonej o... 300km! Oczywiście w meczu z Crystal Palace zaatakował z karate kibica, ale lata wcześniej w podobny sposób rozprawił się na murawie z piłkarzem przeciwnej drużyny. Do tego kiedyś w trakcie meczu wparował na trybuny, bo kibic go zwyzywał. W meczu towarzyskim rozgrywanym w Mielcu jeden z miejscowych fanów rzucił w niego jajkiem, Eric wdrapał się na widownię chcąc mu dołożyć, ale kibic zdezerterował. Jak powiedział ówczesny trener Roux, to był cud, bo w komunistycznej Polsce za taki występek mógł dostać nawet 10 lat więzienia.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?