2

@Bernard777 dla ciebie

11

Premierowy gol „La Pulgi” w barwach Blaugrany:

20 lipca 2004 r. Lionel Messi strzelił swojego pierwszego gola w seniorskiej drużynie FC Barcelony. Miało to miejsce w 74 minucie towarzyskiego meczu z CF Palamos na „Camp Municipal Palamos”, wygranego przez Barçe 6:0. Messi pojawił się na boisku od początku drugiej połowy a gola strzelił na 4:0.

@Sysia11
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Bernard777
@Adran360

2

@Bernard777 Wiem! Bedzie właśnie o tym mowa 30 lipca :)
Na ten mecz, który się nie odbył 20 lipca chciałem właśnie jechać do Gdańska do ciotki ale nie miałem złamanego grosza przy dupie, niestety...

0

@gumaz A no to chyba że tak...

0

Hejka! @Safrani Żyjesz tam chopie wogóle!? Czemu nie odpowiadasz na mój komentarz?

0

@mekston po ustawionych MŚ 2022?
Ronaldo - 40 lat na karku, a dalej gotuje w top5 ligach i bije kolejne rekordy.

Jakich ustawionych i jakież znowu bije rekordy w top 5 ligach Ronaldo? O co tu chodzi?

14

Smutne wspomnienia:

20 lipca 2013 r. miał odbyć się mecz Barçy, do którego nie doszło. Tego dnia na PGE Arenie w Gdańsku zagrać miały ze sobą mecz towarzyski Lechia Gdańsk z FC Barceloną. Jednak dzień wcześniej na Camp Nou odbyła się konferencja prasowa, na której poinformowano iż „Tito” Vilanova ma nawrót choroby nowotworowej i Blaugrana jest zmuszona odwołać swój przyjazd. Ostatecznie po kilkudniowych negocjacjach termin meczu został przesunięty o 10 dni. Trener Barçy zrezygnował z prowadzenia drużyny i udał się na kolejne leczenie. Niestety 25 kwietnia 2014 r. przegrał walke z chorobą.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

0

@FcPortoFan1999 A no dzięki! Spróbuje

2

@Safrani No jak tam nasz kochany Widzew(?) bo nie mam możliwości oglądania. Canal+ nie posiadam a te pieprzone strumyki wogóle nie działają! Apropo Canal+ Mam kablówke w Vectra pakiet srebrny plus pakiet Elevenów. Gdybym chciał wykupić jakieś sportowe Canal + to ile najtaniej teraz?

10

Planowe zwycięstwo:

19 lipca 2011 r. Wisła Kraków pokonała Skonto Ryga 2:0 w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. „W tym meczu stworzyliśmy więcej szans niż w pierwszym spotkaniu. Nie były to doskonałe okazje, bo trudno o to, gdy rywal broni się w jedenastu w polu karnym. W przerwie powiedziałem zawodnikom, że robimy dym, a nie pożar. Graliśmy za wolno piłką. Drużyna zareagowała na te uwagi i w drugiej połowie zagrała zdecydowanie lepiej, czego efektem były bramki Patryka Małeckiego i Ivicy Ilieva” – tak po ostatnim gwizdku występ swojej drużyny ocenił trener Białej Gwiazdy, Robert Maaskant. Holender był w trudnej sytuacji, bo musiał tak przygotować zespół, by złapał formę jeszcze przed zaplanowanym na koniec lipca startem ligi. Niespecjalnie się to udało. Wiślacy w starciach ze Skonto zdobyli trzy bramki, nie dali sobie strzelić gola, ale ich postawa na boisku pozostawiała wiele do życzenia. „Na mistrzów Łotwy to wystarczyło, ale jak będzie dalej?” – zastanawiano się przy Reymonta. W kolejnej rundzie na krakowian czekał dużo silniejszy rywal: najlepsza ekipa Bułgarii, Liteks Łowecz.

@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360

2

@Bernard777 No ja, to go nie widziałem w akcji. Jeszcze wtedy nie ,,wzieła" mnie Barcunia ale co do syna Sergio, to tak, mieliśmy szczęście co do niego...

11

Legendy FC Barcelony większe i mniejsze:

19 lipca 1967 r. urodził się Carles Busquets. Ojciec Sergio w 1987 r. zadebiutował w Barcelonie B a od 1990 został włączony do kadry pierwszej drużyny jako zmiennik Andoniego Zubizarrety. W latach 1994-96 miał okazje grać jako pierwszy bramkarz, lecz jego umiejętności nie były imponujące. W 1999 r. odszedł do Lleidy, gdzie zakończył karierę. Ogółem dla Blaugrany rozegrał 117 spotkań i wpuścił 116 goli.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

11

Wybitne legendy polskiego futbolu:

18 lipca 1949 r. w Zabrzu urodził się Jerzy Gorgoń, środkowy obrońca. Mieszanka językowa jakiej używał węgierski trener Górnika Zabrze, Geza Kalocsay, zawsze budziła wielką wesołość. Madziar przeplatał ze sobą język angielski, niemiecki, węgierski i czeski, tworząc niespotykane konstrukcje. Jedną z najśmieszniejszych była wiązanka, którą często rzucał pod adresem swego podstawowego stopera- Jerzego Gorgonia: ,,Ty jesztesz welky elefant. Ty must biegać!”. Bawiła ona jednak głównie zawodników Górnika, bo przeciwnikom nie było już do śmiechu, gdy stawali naprzeciwko potężnego, mierzącego blisko 2 metry środkowego obrońcy, z charakterystycznymi długimi blond włosami. Wtedy pojawiał się raczej strach. W Ekstraklasie był wierny barwom Górnika przez ponad dekade. Trafił tam tuż po ukończeniu 18-tego roku życia. Z miejsca budził ciekawość swoim wzrostem, był prawie 10 cm wyższy od dwóch pozostałych najbardziej okazałych pod względem wzrostu zawodników w składzie Górnika, Jana Gomoli oraz Rainera Kuchty. Gdy zadebiutował w marcu 1968 r., z miejsca stał się jednym z najwyższych zawodników w Ekstraklasie. Z czasem przylgnął do niego pseudonim ,,Wielka Biała Góra”, z racji gabarytów oraz długich blond włosów. O tę gorę potem rozbijali się prawie wszyscy napastnicy. Dobrze zbudowany, twardy a dzięki pracy z Kaloscayem także znakomicie wyszkolony pod względem taktycznym, stanowił jednego z najlepszych obrońców Ekstraklasy w historii. ,,Uważam że był to jeden z lepszych środkowych obrońców w Europie. Warunki fizyczne miał wspaniałe a przy tym był bardzo sprawny i szybki. Wygrywał wiele pojedynków, także biegowych, przede wszystkim głową, ze względu na wzrost. Niektórzy, tak przypuszczam, to zwyczajnie się go bali… i wcale im się nie dziwie bo jak taki olbrzym ruszył i się rozpędził to nie było przeproś…”- opowiadał Kazimierz Górski w swojej książce ,,Pół wieku z piłką”. Nauki wyniesione od partnerów z obrony, Stanisława Oślizły oraz Stefana Florenskiego, sprawiały iż długo był liderem w kraju na swojej pozycji. Dowodziły tego indywidualne wyróżnienia. W 1973 r. wygrał punktacje ,,Złotych Butów” katowickiego ,,Sportu”. Sezon później został zaś sklasyfikowany na 15 miejscu w całej Europie w plebiscycie Złotej Piłki! Z obrońców wyżej od niego znaleźli się tylko Beckenbauer, Breitner oraz Vogts, czyli trzej mistrzowie świata. Jurorom mógł dać się zapamiętać nie tylko ze skutecznej gry w obronie ale też dzięki diabelskiej wręcz umiejętności strzelania goli z dystansu. Pokazał go między innymi podczas meczu fazy grupowej przeciwko NRD w turnieju olimpijskim w Monachium. Dwukrotnie z odległości 30 metrów kropnął nie do obrony dla bramkarza przeciwników. Podobnym wyczynem popisał się 2 lata później w starciu przeciwko Haiti na mistrzostwach świata, gdzie przepięknym strzałem z dystansu zaskoczył bramkarza egzotycznych przeciwników. Został tym samym pierwszym polskim obrońcą ze strzelonym golem na mundialu. Do dziś jego wyczyn skopiowali tylko Majewski, Bosacki i Bednarek spośród przedstawicieli tej pozycji. Mało brakowało a podobnie wpisałby się na liste strzelców też przeciwko Argentynie, jednak bramkarz obronił jego strzał z dystansu końcami palców. Bramkostrzelność pokazywał też w lidze, gdzie skończył z 18 golami, co jak na stopera było znakomitym wynikiem. W ostatniej edycji, w której występował, zanotował aż 5 trafień. W układance Kazimierza Górskiego Gorgoń był absolutnie bezcenny.

Razem z reprezentacją Polski zdobył złoto i srebro olimpijskie a także srebro mistrzostw świata. We wszystkich tych turniejach opuścił tylko jeden mecz! Przed starciem o 3 miejsce na mundialu w RFN mocno bolała go kostka ale zacisnął zęby i zagrał, skutecznie powstrzymując brazylijskie gwiazdy. Po MŚ francuska agencja prasowa umieściła go w drugiej ,,11” turnieju. Na igrzyskach 2 lata wcześniej uznawano go zaś za drugiego po Deynie największego bohatera Polaków. W eliminacjach MŚ 1974 także był filarem drużyny, zwłaszcza w finiszowych meczach z Walia i Anglią. Po pierwszym z nich selekcjoner rywali uznał go za najlepszego zawodnika w szeregach Polski. Po spotkaniu z synami Albionu zachwycił Alfa Ramseya. Także trener Górski wyróżnił go na konferencji prasowej, przyznając że znakomicie asekurował Jana Tomaszewskiego. Tomaszewski zrewanżował się Gorgoniowi już na mundialu, gdy obronił karnego wykonywanego przez Tappera ze Szwecji, podyktowanego właśnie za faul Gorgonia. Niektórzy uważali że jego konto obciążą gol stracony z RFN. Analizy wykazały jednak w tej sytuacji spalonego. ,,Świadomie puściłem Holzenbeina na spalonego”- twierdził po meczu. Potem pojechał z drużyną Gmocha na mundial do Argentyny. Selekcjoner postanowił z niego zrezygnować przed najważniejszym meczem z gospodarzami. Na obronie zastąpił go nominalny pomocnik, Henryk Kasperczak. Do dziś ta decyzja dla wielu znawców jest szokująca, zwłaszcza że 2 gole w tym meczu zdobył Kempes, za którego upilnowanie odpowiedzialny był następca Gorgonia. Gmoch jednak twierdził że absencja obrońcy wynikała tylko z powodu dyspozycji fizycznej. W kolejnym meczu(z Peru) udowodnił jednak dobrą forme. Trafił nawet do ,,11” tej kolejki. Problem jednak często stanowiła jego dyspozycja psychiczna. Z tego powodu został szybko zmieniony w starciu IO 1972 z ZSRR a 4 lata później w finale turnieju nie wybiegł na boisko, choć był w awizowanym składzie. Selekcjoner Górski uważał fakt że nie wymusił na nim udziału w meczu za jeden ze swoich większych błędów szkoleniowych. Na ogół cichy i spokojny raz wplątał się w olbrzymią afere. Wracając pociągiem z meczu z Francji, wraz z Szarmachem naubliżali obsłudze. Dla Gorgonia skończyło się to półroczną dyskwalifikacją. Z tego powodu nie wziął udziału między innymi w meczu decydującym o awans do ME z Holandią, który kadra gładko przegrała 0:3. Ostatecznie karierę w reprezentacji zakończył z 55 rozegranymi meczami. Jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta. Na jego koncie znajduje się finał Pucharu Zdobywców Pucharów. Odznaczył się zwłaszcza w tryptyku półfinałowym z AS Romą. Po jego rajdzie przerwanym faulem, sędzia zarządził rzut karny zamieniony przez Lubańskiego na gola. Brał też udział w kolejnej kampanii zakończonej na ćwierćfinale tych rozgrywek. Po wyjeździe z Górnika Zabrze grał w Sankt Gallen. Po zakończeniu kariery osiadł w Szwajcarii.

@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

9

Wybitne legendy futbolu:

18 lipca 1942 r. urodził się Giacinto Facchetti, lewy obrońca, Wicemistrz Świata z 1970, Mistrz Europy z 1968 r., 2-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów: 1964 i 1965(z Inter Mediolan), 2-krotny Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego: 1964 i 1965(Inter Mediolan). Niedoszły lekkoatleta w młodości biegający na 400 metrów, wykorzystywał na boisku naturalną szybkość i wytrzymałość. Był w grupie obrońców, którzy linię wyznaczającą środek boiska przestali traktować jak drut pod napięciem. Na czarno-białych taśmach z fragmentami meczów reprezentacji Włoch długonogiego obrońcę Giachinto Facchettiego częściej można dostrzec pod bramką przeciwnika niż pod własną, zresztą nieprzypadkowo. Oglądaliśmy piłkarza, który wyprzedził swoją epokę, którego gra okazała się kamieniem milowym na drodze emancypacji obrońców. Zygmunt Anczok lewy obrońca w reprezentacji Kazimierza Górskiego jest jednym z wielu, którzy wzorowali się na grze Włocha: ,, Przez lata trenerzy tłukli nam do głowy żebyśmy nie przekraczali tej środkowej linii. Któregoś dnia zobaczyłem faceta, który nic sobie nie robi z tych zakazów. Na Śląsku odbieraliśmy wtedy telewizję czeską. Sygnał ściągaliśmy dzięki takim długim szerokim antenom. Wcześniej jedynie czytałem o Facchettim a w końcu mogłem przyjrzeć się jego grze. 90 minut spędzonych przed telewizorem i gapienie się na niego traktowałem jako korepetycje na odległość”-opowiadał Anczok. Pod koniec lat 50-tych trenerzy eksperymentują z taktyką szukając najlepszych rozwiązań. W każdym z tych systemów gry rola obrońców ogranicza się jedynie do obmyślania sposobu na powstrzymanie napastnika. Własną połowę przekraczają od święta a linię wyznaczającą środek boiska mają traktować jak drut pod napięciem. Opowieści o obrońcach szarżujących w pole karne rywali brzmią jak herezja. Facchetti właśnie wkracza do dorosłego futbolu. Jest juniorem nieśmiało rozmyślającym o podpisaniu kontraktu z Interem Mediolan. W klubie rządzi charyzmatyczny Helenio Herrera, trener mający wielką ochotę wywrócić do góry nogami obowiązujące reguły gry a zajmie mu to kilka lat. Banalną prawdę że najważniejsze dla drużyny jest nie stracić gola uzna za swoje credo. Z czterech obrońców Interu, z jednym cofniętym jako libero, Herrera utworzy zaporę nie do przejścia nazwaną catenaccio(rygiel, zasuwa). Swój system stale udoskonala a jego siłę widzi w kontratakach. Zespół Interu przejmujący piłkę od rywali z żółwia szczelnie skrytego za swoim pancerzem przeistacza się w drapieżnika. Skrajni obrońcy mediolańczyków pędzą przed siebie siejąc popłoch w obozie wroga. Za swój rewolucyjny pomysł argentyński wizjoner nie tylko nie spłonął na stosie ale szybko znalazł naśladowców. Facchetti był dla niego kluczową postacią. W macierzystym klubie Trevigliese piłkarz zaczynał jako napastnik ale Herrera zrobił z niego wzorowego bocznego obrońcę. Sunął on po lewej stronie niczym pociąg ekspresowy zatrzymując się dopiero pod bramką przeciwnika. Niedoszły lekkoatleta w młodości biegający na 400 m. wykorzystywał na boisku naturalną szybkość i wytrzymałość. Do tego silny, o budowie ciała tak idealnej iż mógłby pozować Michałowi Aniołowi. Od Herrery dostał zgodę na improwizowanie a instynkt atakującego dopomógł Fachettiemu strzelić 59 goli w Serie A(skuteczność niebywała jak na zajmowaną przez niego pozycję w grze). Pionierski styl gry Giacinto zmienił sposób myślenia o zadaniach defensywnych. Facchetti, boiskowy dżentelmen w trakcie kariery tylko raz obejrzał czerwoną kartkę i to nie za faul ale za ironiczne brawa dla sędziego po jego błędnej decyzji. Pytany jak mu się udało unikać wykluczeni gdy ryzyko faulu jest wliczone w grę obrońców odpowiadał z niewinną miną: ,,W piłkę gram dla przyjemności i nikomu nie mam zamiaru wyrządzić krzywdy. Nauczyli mnie tego w oratorium”. Katolickie oratoria istniejące we Włoszech od XVI wieku to rodzaj świetlic, w których młodzież zapoznaje się z Pismem Świętym. Ponieważ we Włoszech futbol jest jak religia, w końcu duchowni doszli do wniosku że zgłębianie Biblii warto połączyć z rozrywką. Zaczęli organizować mecze dla swoich podopiecznych. Obok oratoriów wyrastały boiska, na które potem zwabieni okazją zjeżdżali wysłannicy największych włoskich klubów. Giacinto był właśnie takim dzieckiem oratorium gdzie jego talent dostrzegli przedstawiciele Interu i zaprosili na rozmowy do Mediolanu. Młodzieniec jeszcze nie wiedział że w stolicy Lombardii znajdzie piłkarską miłość swojego życia. W bogatym futbolowym dossier Facchettiego zmieściło się 18 wybitnych sezonów spędzonych w Interze. W reprezentacji rozegrał 94 spotkania. Po Mistrzostwo Europy i drugie miejsce na świecie Włosi sięgali z Facchettim jako kapitanem drużyny. W 1978 r. zakończył karierę kiedy to z powodu kontuzji nie mógł pojechać do Argentyny na swój 4 Mundial. Miejsce Facchettiego, ikony włoskiego futbolu mogło być nadal tylko w Interze. Pełnił w nim różne funkcje a nawet zarządzał nim przez kilka lat jako prezydent. Przede wszystkim stanowił wyrocznię we włoskim futbolu. Łatwiej być doskonałym piłkarzem niż wielkim człowiekiem a jemu udało się to połączyć. Giacinto Facchetti zmarł w 2006 roku po długiej walce z rakiem krtani. Dla Interu był świętością i takim pozostanie na zawsze.

@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

1

@Safrani No i to widać że nigdy nie byłeś dobry w typowanie, zresztą ja również...

9

„Golazo” Piendibene’a:


Był 18 lipca 1926 roku. Strzelec gola Jose Piendibene wcale się nie cieszył. Człowiek niezwykle utalentowany i, co również rzadko spotykane, nadzwyczaj skromny nigdy nie cieszył się gdy zdobył gola żeby nie urazić innych. Urugwajski klub Peñarol, w którym występował Piendibene podejmował w meczu towarzyskim na ,,Parque Central” barceloński Espanyol. Urugwajczycy nie potrafili jednak utorować sobie drogi do bramki świetnie broniącego Zamory. W końcu Anselmo ograł dwóch obrońców, przerzucił piłkę do Suffiatiego i ruszył pędem w oczekiwaniu na podanie. Jednak w to wszystko wymieszał się Piendibene: poprosił o futbolówkę, dostał ją, minął Urquizu i zbliżył się do bramki rywala. Ricardo Zamora zobaczył jak składa się do strzału w krótki róg i rzucił się w tym kierunku. Tymczasem Piendibene zamiast huknąć ile sił posłał piłkę leciutkim uderzeniem w długi róg. Zamora zdołał jeszcze poderwać się na nogi i rzucić w przeciwną stronę ale jedynie musnął palcami futbolówkę nieuchronnie zmierzającą do siatki.


@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

1

@Bernard777 Wybacz ale jestem troche zmęczony życiem a zwłaszcza robotą, no i mało kiedy mam siły i czas na konwersacje. Poza tym Ekstraklasa jakoś nigdy specjalnie mnie nie kręciła, oczywiście poza klasykami typu Lech-Legia, no i przedewszystkim mecze Widzewa, co zresztą na niektóre też nie mogłem już patrzeć. A samo typowanie? W polskiej Extraklasie typowanie jest bliskie wygrania 5-tki a nawet 6-tki w totolotka! Także jak swego czasu obstawiałem mecze, to naszą ,,rodzimą" to omijałem ją szerokim łukiem. Suma sumarum najmocniej kręci mnie historia futbolu ale takie ligi jak argentyńska, hiszpańska, angielska czy włoska również...

12

Wybitne legendy futbolu:

18 lipca 1892 r. urodził się legendarny Brazylijski napastnik Artur Friedenreich. Przez Brazylijczyków nazywany ,,Fried’’ a przez Argentyńczyków ,,Tigre’’ czyli tygrys. To był pierwszy piłkarz na świecie, który strzelił w swojej karierze ponad 1000 goli! Rozegrał ponad 1200 spotkań i strzelał średnio jednego gola na mecz! Takich zawodników w historii futbolu było zaledwie kilku m.i.n. Pele czy Wilimowski. Artur Friedenreich był rasy mieszanej, jego ojciec to emigrant z Niemiec a matka to brazylijka; był postawny, szczupły o mleczno-czekoladowej cerze i szokująco kontrastujących z nią zielonych oczach. Zaczął kopać w piłkę w klubie Germania, skupiającym sportowców pochodzenia niemieckiego a później przywdziewał koszulki w różnych barwach. Niezwykle sprawny i zwinny, cnoty świetnego technika i przebiegłego stratega łączył z przymiotami urodzonego snajpera. Aż 9-krotnie był królem strzelców stanu São Paulo: w drużynie Mackenzie w 1912, w stanie Ypiranga w 1914 i 1917, w Paulistano w 1918,1919,1921,1927,1928,1929.

W reprezentacji grającej wówczas bardzo rzadko wystąpił 22 razy strzelając w niej 10 goli. Łącznie w swej trwającej 26 lat! przebogatej karierze zakończonej przez 43 letniego weterana we Flamengo Rio de Janeiro w roku 1935 uzyskał nieprawdopodobny bilans 1329 goli! ,,Fried’’ pierwsza tej miary gwiazda brazylijskiej piłki, wielki poprzednik Leonidasa, Zizinho czy Pelego miał jednak jedną poważną wadę. Był mulatem ponad wszelką wątpliwość mimo swych szmaragdowych oczu. Zaś w tamtych czasach była to nie lada przeszkoda. Cóż tu dużo mówić! W arystokratycznym sporcie modelowanym przez styl panujący zwłaszcza w klubie Fluminense, obowiązywały kryteria rasistowskie. Murzyni a nawet mulaci zaliczali się do drugiej kategorii obywatelskiej. W reprezentacji występowali wyłącznie zawodnicy o białym kolorze skóry. Możemy sobie tylko wyobrazić ile upokorzeń musiał znieść Artur i jakie wewnętrzne zmagania z samym sobą stoczyć, zanim zdecydował się na krok groteskowy, żałosny i zarazem tragiczny. Otóż wypomadował sobie twarz nakładając nań grubą warstwę ryżowego pudru! Dopiero tak wybielony niczym nieszczęsny ,,Murzynek Bambo’’ zaryzykował pokazanie się wytwornej publiczności stadionu Laranjeiras. Jest w tym przypadku do głębi coś smutnego i zawstydzającego. Właściwie dopiero w latach 30-tych kryteria rasowe odeszły tam, gdzie ich miejsce czyli na śmietnik haniebnych przesądów, zaś wspaniali atleci o czekoladowej karnacji jak Domingos, Leonidas i legion innych stali się dumą i chlubą Brazylii.

@Adran360
@Bernard777
@Comentateiro
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

13

„Copa Rio”:

„Copa Rio”, czyli pierwsze w historii Klubowe Mistrzostwa Świata zorganizowała Brazylijska federacja w roku 1951, a udział wzięło w nich osiem drużyn. Mistrzowie dwóch brazylijskich stanów (Vasco da Gama oraz Palmerias) i Urugwaju (Nacional) reprezentowali nowy świat, podczas gdy ze starego kontynentu przybyli mistrzowie Austrii (Austria Wiedeń), Francji (OGC Nicea), Jugosławii (Crvena Zvezda Belgrad) oraz Portugalii (Sporting). Mistrz Włoch, Milan odmówił udziału, ale zastąpił go mistrz z poprzedniego sezonu, Juventus. Brytyjczycy jak zwykle odmówili udziału, a w sukurs poszli im Hiszpanie. Atletico Madryt zostało zaproszone, ale wybrało udział w ,,Latin Cup”. Rozważano zaproszenie Malmö FF, lecz mistrzowie Szwecji… nie spodobali się publiczności podczas poprzedniej wizyty w Brazylii, więc z nich zrezygnowano. Chęć udziału wyraził meksykański Atlas i federacja Indyjska, lecz obu odmówiono. Ośmiu uczestników podzielono na dwie grupy, z których wyłoniono pary półfinałowe. Ostatecznie finałowy dwumecz odbył się pomiędzy Palmerias i Juventusem, a wygrali go gospodarze 3-2. Turniej przyjęto z entuzjazmem, lecz nie przetrwał on próby czasu. Zorganizowany ponownie rok później zdołał przyciągnąć tylko trzy drużyny mistrzowskie, a Francja, Włochy i Jugosławia nie wysłały przedstawiciela. Zastąpiły ich drużyny z Paragwaju (Libertad nie był mistrzem kraju), RFN (Saarbrucken, nie był mistrzem) i Szwajcarii (Grasshopers). Pod zmienioną nazwą zorganizowano je jeszcze w roku 1953, lecz przyciągnęły one tylko dwie ekipy z Europy.

@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

13

„Pequeña Copa del Mundo”:

18 lipca 1957 r. FC Barcelona zdobyła Mały Puchar Świata. Towarzyski turniej o nazwie ,,Pequeña Copa del Mundo” rozgrywano w Wenezueli w latach 1952-75(z przerwami). Łącznie odbyło się 13 edycji. W szóstej z nich poza Blaugraną wystąpiły: FC Sevilla, Botafogo oraz Club Nacional de Montevideo. Co ciekawe grano systemem mecz i rewanż, dlatego turniej trwał od 29 czerwca do 18 lipca i każda z drużyn rozegrała 6 spotkań. Duma Katalonii nie poniosła żadnej porażki a w decydującym o tryumfie meczu zremisowała z Botafogo 2:2. Gole dla Barçy w tym decydującym starciu zdobyli: Evaristo oraz Villaverde. W ekipie Botafogo zagrał genialny Garrincha, który rok później został mistrzem Świata z reprezentacją Brazylii. On również wpisał się na liste strzelców.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

9

@FCBparasiempre
Cesarstwo Austro-Węgierskie jest o wiele ważniejsze dla historii piłki nożnej, niż się powszechnie uważa. Nie mówię tu o słynnej austriackiej drużynie z mundialu w 1934 roku czy potężnej węgierskiej kadrze Gustava Sebesa ale o promocji tego sportu na samym kontynencie. Pierwsza próba dołączenia do europejskich klubów w rozgrywkach miała miejsce w 1897 roku. John Gramlick, Anglik, współzałożyciel Vienna Cricket and Football Club(lepiej znany jako Cricketer), pochodzący ze stolicy Austrii, uważany jest za głównego mentora Challenge Cup, rywalizacji, w którym każdy uczestniczący kraj Cesarstwa Austro-Węgierskiego mógł wystawić dwie drużyny w turnieju. Tylko Budapeszt, Praga i stolica Wiedeń były reprezentowane w pierwszym turnieju, który wygrał zespół Gramlicka- Vienna Cricketer. Challenge Cup, który trwał do 1911 roku, został przerwany przez tlący się już klimat I wojny światowej. Uzgodniono, że pierwsza drużyna, która trzykrotnie wygra turniej, będzie miała ostateczne posiadanie pucharu, co później zostało uzgodnione między zespołami. Puchar definitywnie przypadł ostatniemu mistrzowi, Wiener Sport- Klubowi Austrii, który w ostatniej edycji pokonał Ferencvaros 3:0. Klub, który najczęściej wygrywał rozgrywki, oprócz Wiener AC, mający na swoim koncie trzy tytuły. Warto wspomnieć o Challenge Cup, ponieważ po długiej recesji i trudnościach, jakie wojna przyniosła kontynentowi, w taki czy inny sposób, piłka nożna nie przestała być grą, będąc nawet ważnym instrumentem w odbudowa poczucia własnej wartości i tożsamości narodowej w okresie powojennym. Innymi słowy, w życiu niektórych młodych ludzi nie pozostało wiele satysfakcji, poza grą w piłkę nożną, albo zapomnienie o bólu i stratach, albo dążenie do kariery sportowej, sektora, który dla rozrywki mas, był w pełnym rozkwicie. W tym czasie najbardziej widoczna piłka nożna uprawiana w Europie rezydowała na wschodzie kontynentu, gdzie już w połowie drugiej dekady lat 20-tych XX wieku zaczęły się profesjonalizować ligi narodowe, co dawałoby możliwość wypłacania pensji sportowcom i menedżerowie, którzy mogliby wtedy całkowicie skupić się na piłce nożnej lub pracować mniej i w mniej ryzykownych zawodach, którzy dzielili swój czas na przygotowania jako sportowcy. Austria, Węgry i Czechosłowacja były jednymi z pierwszych krajów, które przeszły na zawodowstwo, zainteresowanie piłką nożną przyciągnęło już tłumy na stadiony.

17 lipca 1927 roku na spotkaniu pod przewodnictwem Hugo Meisla, prezesa Austriackiej Konfederacji Piłki Nożnej, ustalono zasady nowych krajowych rozgrywek, które miały nosić nazwę Mitropa Cup. Wybrana nazwa była skrótem niemieckiego terminu ,,Mittel Europa”, oznaczającego Europę Środkową. Podobnie jak w rodowym Challenge Cup, każdy z uczestniczących krajów mógł mieć maksymalnie dwie drużyny, były to Węgry, Austria, Czechosłowacja i Jugosławia. Przyjęto system mecz i rewanż, z podróżami w obie strony. Już w 1927 roku po raz pierwszy rozegrano turniej, który wygrała drużyna Sparty Praga. Czechów nazywano Żelazną Spartą lub Sparta de Ferro, co było idealną nazwą dla tej drużyny, która przez wielu uważana była za najlepszą na świecie, w dużej mierze dzięki osiągnięciom w meczach towarzyskich, które miały oficjalny charakter, jak np. kiedy w 1921 roku pokonali Norymbergę z Niemiec 5:2 w towarzyskim meczu, którego celem było wyłonienie najlepszego klubu w Europie. W 1928 roku Węgrzy z Ferencváros zostali koronowani na mistrzów, co jeszcze bardziej zaostrzyło rywalizację w turnieju, który był już publicznym i krytycznym sukcesem. Jak można sobie wyobrazić, rywalizacja między Austrią i Węgrami, które były częścią tego samego imperium, wykroczyła daleko poza boisko, ale pozostała zdrowa, zapewniając turniejowi jeszcze większą popularność. W roku 1929 Włochy zastąpiły Jugosławię jako uczestnika turnieju, cztery włoskie drużyny rywalizowały o dwa miejsca, aby dołączyć do Mitropy, były to Juventus i Ambrosiana (dawna nazwa Interu Mediolan) a w innym meczu Mediolan i Genua, zdobywcy miejsc były Juventus i Genua. Włosi zostali wyeliminowani z łatwością a mistrzem historycznego roku 1929, roku krachu giełdowego w USA, została węgierska drużyna Újpest Football Club. W 1930 roku szwajcarski klub Servette , równolegle z mistrzostwami świata , zaprosił mistrzowskie kraje: Austrię , Węgry, Belgię, Czechosłowację, Niemcy, Włochy, Holandię i Hiszpanię na zawody, które nazwano Pucharem Narodów . Turniej ten jest wymieniany w wielu źródłach jako prawdziwy ojciec Ligi Mistrzów, ale była tylko ta jedna edycja, którą wygrał Ujpest , który pokonując Slavię Praga 3x0, kontynentalnie zadekretował potęgę węgierskiego futbolu. W edycji Mitropy tytuł powróciłby do Austrii, a finał wygrał Sk Rapid Wien z Wiednia. Nie trzeba dodawać, że ta przemiana między Austrią a Węgrami co roku udoskonalała urok zawodów. Na początku lat 30. XX wieku, wkrótce po tym, jak węgierska drużyna zdobyła Puchar Mistrzów, cała uwaga Europy zwróciła się na firmę Mitropa . Edycję z 1931 roku wygrał First Wiedeń, najstarszy austriacki klub piłkarski, który wyrównał liczbę tytułów pomiędzy dwoma największymi zwycięskimi krajami, Austrią i Węgrami. Wszystko wskazywało na rewanż w 1932 roku , w którym jeden z dwóch krajów zremisuje w liczbie tytułów, ale … Bogowie futbolu chcieli, aby zawody tego roku były najbardziej emblematyczną z edycji Mitropy . Stało się tak, że w półfinale, w meczu Slavii Praga z Juventusem w ostatnim meczu, w którym Slavia wygrała już pierwsze spotkanie wynikiem 4:2, Juventus szybko otworzył wynik dwoma bramkami przewagi, więc bojąc się zdobyć ostatecznego trzeciego gola, drużyna Slavii zaczęła opóźniać mecz wielokrotnymi odwrotami, co zirytowało włoskich kibiców, którzy zaczęli rzucać kamieniami w boisko a jeden z nich trafił legendarnego bramkarza Slavii Plánicke. Drużyna rzuciła się do szatni i pozostała tam do czasu poprawy pogody, co zajęło godziny. Organizacja zawodów uznała postawę opóźniania gry za lekceważącą i ukarała obie drużyny eliminacją z turnieju, co może wydawać się surowe ale jak na ówczesne standardy było to zrozumiałe, dlatego drugiego finalistę uznano za naturalnego mistrza a był to zespół Bolonii, który przeszedł najpierw Wiedeń, ubiegłorocznego mistrza. Więc w końcu mieliśmy mistrza Europy Środkowej rodem z Italii. Ten rok oznaczał oszałamiającą zmianę w sposobie myślenia Europejczyków o piłce nożnej. W latach trzydziestych XX wieku na murawach rozgrywek błyszczały najbardziej emblematyczne nazwiska, takie jak Sindelar, Meazza, Sárosi, Orsi czy legendarny Bican, którego niektórzy statystycy wskazują na najlepszego strzelca w historii futbolu, wyprzedzając m.in. Pele. W 1933 roku, w przededniu nowego Pucharu Świata w eliminacjach, Austria Wiedeń Waltera Nauscha i Sindelara wygrywa zawody. W 1934 roku liczbę przedstawicieli z każdego kraju zwiększono do 4, a Bolonia została mistrzem, ale tym razem regularnie rywalizując w finale. Warto wspomnieć, że Mitropa Cup był bardzo ważny w rozwoju narodowych lig i drużyn narodowych, co uzasadnia strach przed drużyną z Austrii w 1934 roku i później, kiedy Włochy zdominowały mundial. Nawiasem mówiąc, puchar 1934 został rozstrzygnięty między Włochami a Czechosłowacją. Nawet jeśli wszystko poszło dobrze, jak wiemy z historii, nazizm uniemożliwił przyłączonej do Niemiec Austrii udział w turnieju w 1938 roku i już ponoszącej konsekwencje nadchodzącej wojny, tylko dziesięciu z dwudziestu uczestników wzięło udział w 1939 roku. W roku 1940 puchar został odwołany w związku z oficjalnym rozpoczęciem II wojny światowej, obawiając się, że tłum kibiców na stadionie może przerodzić się w prawdziwą rzeź. Puchar Mitropa miał być ponownie rozegrany dopiero w 1955 roku, jednak świat był już inny, inne były czasy i jego blask nie był już tak intensywny.

Wśród najlepszych strzelców rozgrywek w latach 1927-1940 są nazwiska, które są pierwszą wielką falą gwiazd europejskiego futbolu:

1 - György Sárosi (Ferencváros TC) – 50 goli(!) i 42 mecze

2 – Giuseppe Meazza (AS Ambrosiana-Inter) – 29 goli i 27 meczów

3 – Géza Toldi (Ferencváros TC) – 29 goli i 42 mecze

4 – Gyula Zsengellér (Újpest FC) - 24 gole i 19 meczów

5 - Matthias Sindelar (FK Austria Wien) - 24 gole i 31 meczów

6 - Oldrich Nejedlý (AC Sparta Praha) - 22 gole i 42 mecze

7 - István Avar (Újpest FC i Rapid Bucure Ti) - 19 goli i 24 występy

8 - Raymond Braine (AC Sparta Praha) - 19 goli i 40 występów

9 - Franz Weselik (SK Rapid Wien) - 17 goli i 22 występy

10 - Josef Bican (SK Rapid Wien, SK Admira Wien i SK Slavia Praha) – 15 goli i 15 meczów

11 – Ferdinand Wesely (SK Rapid Wiedeń) – 15 goli i 25 meczów

9

Jak powstawał prestiżowy Puchar Mitropa(w odpowiedzi na mój komentarz):

@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

2

@Stinger_ Ano faktycznie! Dzięki śliczne za przypomnienie w tą wakacyjną przerwe od futbolowego szaleństwa :)

1

@Stinger_ No to w takim razie kto gra w Konferencji? Raków czy Pogoń Szczecin?

1

@Stinger_ Wiem że z nowym trenerem. Napewno Liga Europy bo gdzieś czytałem że Konferencji(?) no ale mogłem się pomylić?

1

@fart To wszystko prawda ale to dopiero początek a Legia na tle takiego a nie innego przeciwnika nie pokazała klasy. Ponadto to tylko Liga Konferencji a już na dzień dobry wielkie męczarnie...

11

Epokowy, rozstrzygający mecz(de facto finał) o Copa America:

W roku 1910 odbył się w Buenos Aires turniej z udziałem Argentyny, Urugwaju i Chile wygrany przez gospodarzy. Nazwano go nawet pierwszymi mistrzostwami Ameryki Południowej ale ostatecznie odebrano mu tę range. Pierwsze oficjalne mistrzostwa kontynentu rozegrano w roku 1916, kiedy Europa była ogarnięta wojną. Turniej nazywany od tej pory Copa America zorganizowała Argentyna, chcąc uczcić w ten sposób setną rocznicę uzyskania Niepodległości. Odbywał się na dwóch stadionach klubów w Buenos Aires- Racingu oraz Gimnasia y Esgrima, z udziałem czterech reprezentacji: gospodarzy, Chile, Brazylii i Urugwaju. Grano systemem każdy z każdym, o kolejności decydowała liczba zdobytych punktów. Tak się złożyło że ostatni mecz(17 lipca 1916) pomiędzy Argentyną a Urugwajem(0:0) decydował o pierwszym miejscu. Urugwaj odniósł dwa zwycięstwa(nad Chile 4:0 i Brazylią 2:1). Argentyna rozbiła Chile 6:1 ale z Brazylią tylko zremisowała 1:1. W de facto finale(ostatnim meczu) Urugwajowi wystarczał remis i taki też wynik osiągnął. W meczu tym w obecności 30 000 kibiców sędziował Chilijczyk Carlos Fanta Tomaszewski. Pierwszą gwiazdą i królem strzelców(trzy gole w trzech meczach) został napastnik zwycięskiej drużyny 19-letni Isabelino Gradin z Peñarol Montevideo. Był on także fenomenalnym lekkoatletą, bił rekordy i zdobywał tytuły mistrzowskie. Jeśli nie udało mu się z piłką przy nodze minąć przeciwnika za pomocą dryblingu, kopał piłkę do przodu i wygrywał dzięki szybkości. Problem polegał na tym że Gradin był czarnoskóry, więc kiedy Urugwaj wygrał dzięki niemu pierwszy mecz, pokonane Chile zaczęło protestować. Skoro są to mistrzostwa Ameryki, to Afrykanie nie mogą grać w nich udziału. Zarzuty oczywiście odrzucono ale mówią one coś o tamtych czasach. W Brazylii jeszcze przez prawie 10 lat do połowy lat 20-tych czarni nie mogli grać razem z białymi. Lecz na tych samych mistrzostwach w reprezentacji Brazylii wystąpił zawodnik, dla którego zrobiono wyjątek. Nazywał się Artur Friedenreich. Jego ojcem był bogaty niemiecki osadnik z São Paulo a matką Brazylijka, której przodkowie byli niewolnikami. Friedenreich miał czarną skórę i zielone oczy a grał tak bajecznie że wszyscy czuli na piękno strażnicy czystości rasy zapomnieli o ustanowionych przez siebie rasistowskich zasadach. Jednak dla spokoju swojego sumienia nakazywali tylko Friedenreichowi nacieranie twarzy... mąką ryżową a żeby przypominał białego. To był pierwszy piłkarz, który strzelił w swojej karierze ponad 1000 goli. Różne źródła podają nawet dokładne liczby ale wiarygodność tych statystyk budzi wątpliwości. Można jednak przyjąć że Friedenreich rozegrał ponad 1200 meczów a strzelał średnio jednego gola na meczu. Takich piłkarzy w całej historii futbolu można policzyć na palcach jednej ręki. Jednym z nich jest na pewno Pele, drugim najprawdopodobniej jego rodak Romario, ponadto: Austriak Franz Binder, Josef Bican oraz Niemiec Gerd Miller. Pierwszy turniej Copa America zaznaczył się jeszcze jednym wydarzeniem. Z inicjatywy urugwajskiego działacza Hectora Rivadivii Gomeza jego kraj, Argentyna, Brazylia i Chile utworzyły konfederację piłki nożnej południowoamerykańskiej, czyli Confederacion Sudamericana de Football (CSF), dziś nazywaną w skrócie CONMEBOL. CSF był pierwszym kontynentalnym związkiem piłkarskim na świecie. FIFA powstała w roku 1904 w Paryżu z inicjatywy siedmiu krajów. Ponieważ wszystkie kraje założycielskie leżą w Europie FIFA uznała że tworzenie oddzielnej Konfederacji tylko dla tej części świata nie ma sensu i tkwiła w tym przekonaniu dokładnie przez pół wieku. UEFA powstała bowiem dopiero w roku 1954 jako jedna z ostatnich Konfederacji kontynentalnych.

@Adran360
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
@Sysia11

1

@fart Podejrzewam że nie chciał z tym łachudrą Kuleszą współpracować, co mnie wcale nie dziwi...

12

Wybitne postacie futbolu:

Pomysłodawcą turnieju Copa America, w którym biorą udział reprezentacje narodowe Ameryki Południowej, jest Argentyńczyk José Susan, ale prawdziwą chwałę należy przypisać Urugwajczykowi Héctorowi Rivadavia Gómezowi. Héctor Rivadavia Gómez urodził się w Dolores 17 lipca 1880 roku; był dziennikarzem, politykiem i liderem Urugwajskiego Związku Piłki Nożnej w 1916 roku. Historia uczy nas, że był ideologiem i siłą napędową Południowoamerykańskiej Konfederacji Piłki Nożnej oraz turnieju południowoamerykańskiego. Jednakże gazeta „El Clarín” przeprowadziła dochodzenie i twierdzi, że trzy lata wcześniej argentyński urzędnik zaproponował zorganizowanie turnieju Ameryki Południowej i wprowadzenie do gry trofeum o nazwie Copa América. José Susan był zawodnikiem i menadżerem dawnego Estudiantes de Buenos Aires, a także sędzią. 15 października 1913 r. przedstawił ten projekt AAF, a następnego dnia został on opublikowany w gazecie „La Argentina”: „Argentyńska Federacja Piłkarska postanawia organizować coroczne rozgrywki piłkarskie, ustanawiając w tym celu Copa América. Ligi urugwajska, chilijska i brazylijska zostaną zaproszone do przyłączenia się do tego projektu, a jeśli to zrobią, będą musiały wysłać drużynę, która weźmie udział w Pucharze. Turniej ten odbędzie się w Buenos Aires, w terminie, który Rada ustali z dużym wyprzedzeniem”- podano w informacji. W odniesieniu do trofeum, raport stwierdza, że „Tego trofeum nie można uzyskać definitywnie, ale jeśli którykolwiek z zespołów rywalizujących o nie wygra trzy kolejne lata lub pięć naprzemiennie, będzie uprawniony do pucharu stymulacyjnego. Zwycięska drużyna i sędzia, który sędziował mecze, otrzymają złote medale, podczas gdy pozostałe drużyny otrzymają srebrny medal wskazujący ich ranking. Projekt ten został przedstawiony Stowarzyszeniu przez delegata klubu Estudiantes, pana J. Susan. Zostanie on omówiony na następnym posiedzeniu zarządu i być może zostanie zaakceptowany”. Przed końcem października trzy południowoamerykańskie stowarzyszenia zaakceptowały argentyńską propozycję. Puchar, który miał zostać rozegrany, był tym samym, który Ernesto Bosch, minister spraw zagranicznych i kultu religijnego, podarował na potrzeby trójkątnego turnieju rozgrywanego przez Argentynę, Urugwaj i Chile w ramach obchodów stulecia Rewolucji Majowej w 1910 roku. Został on również rozegrany w 1916 roku, z okazji 100. rocznicy niepodległości, z okazji której odbył się pierwszy oficjalny turniej południowoamerykański i założono Konfederację Południowoamerykańską. Pierwszy turniej w 1910 wygrała Argentyna a w 1916 Urugwaj. Turniej z 1916 roku był niczym innym, jak mistrzostwami zaplanowanymi przez Susan. Jednak argentyński przywódca zdecydowanie poparł propozycję Rivadavii Gómeza. Jednym z delegatów reprezentujących Argentynę w pracach nad regulaminem nowego turnieju południowoamerykańskiego był José Susan, którego nazwisko zostało zapomniane po ponownym popchnięciu sprawy przez Rivadavia Gómeza. Jednak nowy puchar, którego budowę zlecono i który oddano do użytku w 1917 r., nadal nosi nazwę Puchar Ameryki. Tak jak zaproponował trzy lata wcześniej Argentyńczyk José Susan. Natomiast Héctor R. Gómez, polityk, dziennikarz i założyciel „La Mañana” i „El Diario”, wraz z Pedro Maninim Ríosem, zostali uhonorowani przez klub piłkarski Montevideo Wanderers tablicą pamiątkową na cześć historycznego przywódcy i prezesa tej instytucji sportowej, który był założycielem Południowoamerykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CONMEBOL) i filarem Mistrzostw Świata 1930, które odbyły się w Urugwaju.

@Sysia11
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Bernard777
@Adran360

15

Brazylijski crack:

17 lipca 1993 r. Romario przyleciał do Barcelony. Brazylijski napastnik negocjował kontrakt w rezydencji Joana Gasparta i po udanych rozmowach udał się razem z wiceprezydentem na mszę. Ich zdjęcie z kościoła ukazało się na okładce dziennika ,,El Mundo Deportivo”, podobnie jak wizyta Brazylijczyka na arenie walk byków dzień później. Na 19 lipca przewidziano podpisanie umowy, podczas której Romario zadeklarował że ,,strzeli 30 goli w La Liga!”. Była to śmiała deklaracja ponieważ ostatnim graczem Blaugrany, który tego dokonał był wybitny napastnik Mariano Martin(32 gole w sezonie 1942/43). Ku zdumieniu większości obserwatorów Romario dotrzymał słowa i strzelił 30-tego gola w 70 minucie ostatniego meczu z FC Sevilla. Osobiście zawsze uwielbiałem Samuela Eto’o, lecz chwilami Romario bił na głowe „Czarną perłe Afryki”. Gdyby nie jego mocno rozrywkowy tryb życia, to zapewne niewiele ustępowałby Messiemu, jeśli w ogóle ustępował…?

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?