10

Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:

10 maja 1925 r. urodził się legendarny pomocnik Nestor Raul Rossi, 5-krotny mistrz Argentyny oraz dwukrotny zdobywca Copa America(1947 i 1957). W 1939 r. zaczął zabawe z piłką w piątej drużynie maleńkiego Acassuso. W 1941 próbował sił również w piątym składzie pierwszoligowego już Platense. Rok później wypatrzyło go bystre oko superszperacza River Plate, Renato Cesariniego. Lecz na debiut w pierwszej ekipie niezrównanej ,,La Maquinita” musiał czekać do 1945. Za to z jakim efektem! Debiut mistrzowski. Te mistrzowskie tytuły Rossi kolekcjonował seryjnie. Zarówno w River, jak i w kolumbijskim ,,Millonarios” a poza tym wraz z nim trafiło tam pół drużyny River, wobec czego grali razem dalej, rozumiejąc się w pół słowa. Po powrocie do River ,,Pipo” ponownie wyprowadził kolegów na szczyty a w 1959 przeniósł się do Huracanu, gdzie występował do roku 1961, w końcowym stadium w roli grającego trenera. Kolumbijska przygoda na równo 10 lat przerwała jego reprezentacyjną karierę. Copa America zdobył najpierw w 1947 a następnie dopiero w 1957 roku, w pierwszym przypadku wygrywając rywalizację o miejsce w składzie z samym Peruccą, zaś w drugim wziął góre nad znakomitym Eliseo Mouriño. Rossi miał wiele przydomków. ,,Voz” czyli głos, bowiem używał tego potężnego instrumentu na równi z nogami i głową. Jego stentorowy, huczący bas rozbrzmiewał donośnie w najdalszych zakątkach stadionu. Z czasem stał się tak sławny że doczekał się miana ,,Griton de America”- krzykacz Ameryki. Rossi był urodzonym przywódcą. Kiedy w 1945 trafił do pierwszej ekipy River, mogło się wydawać iż korząc się przed wielkością swych utytułowanych, starszych kolegów, będzie im wiązał sznurowadła. Skądże! Ten pyskaty smarkacz niepojętym sposobem z miejsca wymusił na nich bezwzględny posłuch. Trenerzy z niedowierzaniem przecierali oczy, kiedy Pedernera, Labruna i Loustau gorliwie przytakując, bez szemrania stosowali się do poleceń osiemnastolatka! Po prostu Nestor miał nature lidera, wodza, ,,caudillo”. Ponad wiek dojrzały, wyrośnięty, już jako nastolatek wyglądał jak mężczyzna. Lecz przede wszystkim był wybitną, niezwykle silną osobowością i świetnym piłkarzem. Doskonały technicznie, wyrafinowany drybler, rozporządzał mierzonym, precyzyjnym podaniem, którym wprawiał w ruch całą maszynerie River i reprezentacji. Ze środka boiska jednym krosem, jak za naciśnięciem guzika, puszczał w bój Pedernere lub Loustau. Wiedziony nieomylną intuicją chodził za napadem, przechwytywał bezpańskie piłki lub przejmował centry ze skrzydła i strzelał z dystansu. Dyrygował, kierował, rządził i widział wszystko. Po prostu Alfa i Omega drużyny, pan i władca!

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
@Sysia11

0

@Colon No cóż, generalnie epizod. To głównie dla jego koneserów ewentualnie koneserów Nietoperzy.

0

@Colon Spójrz tutaj i przetłumacz sobie przez googla: https://www.ciberche.net/histoche/jugador?player=72

0

@Colon Sprawdziłem i zgadza się. Co prawda grała tam tylko jeden sezon ale rzeczywiście grał!

0

@Colon Deschamp? On grał w Valencii? Całkowicie nie kojarze? A wracając do Valencii to tam bardzo istotną role odgrywał Hector Cuper. To był bardzo dobry trener, coś na wzór Simeone tylko w porównaniu z Cholo ustawiał zespół bardzo ofensywnie...

1

@Colon No tak z pamięci to raczej tam za długo chyba nie pograł, może ze 3 sezony? Ale to wystarczyło na status legendy.
Ps. Właśnie zobaczyłem że grał 4 sezony dla Nietoperzy, więc niewiele się pomyliłem.

0

Lionel Messi strzelając wczoraj gola przeciwko Toronto(?) "wykręcił" już 555 goli na poziomie Ekstraklasy. Pięknie wygląda ta liczba a to raczej jeszcze nie koniec strzelania...

14

Najwspanialsza i najsilniejsza Valencia w historii:

10 maja 2000 r. FC Barcelona wygrała na Camp Nou z Valencią 2:1 w rewanżowym starciu półfinałowym Ligi Mistrzów i w efekcie odpadła z rozgrywek. „Tak, tak, tak, Valencia jest w Paryżu” – rozlegało się z północnej bramki Camp Nou i całej Walencji, aby uczcić fakt, że drużyna Walencji zagra 24 maja w stolicy Francji z Realem Madryt w pierwszym finale Pucharu Europy między drużynami z tego samego kraju, po wyeliminowaniu FC Barcelony, pomimo przegranej 2:1. W Barcelonie zrodziło się marzenie drużyny z Walencji, po sensacyjnych rozgrywkach, w których zmierzyła się z najlepszymi na kontynencie. Teraz pozostała jej najtrudniejsza część: dokończenie gry w Saint Denis w meczu z Realem Madryt. Valencia potrafiła wzbudzić niepokój w Barcelonie niemal od pierwszej minuty, ale to w drugiej połowie istota futbolu walenckiego ujawniła się w najbardziej błyskotliwy sposób. W pierwszej połowie Barça, którą w tym tygodniu wzywał obrońca Abelardo, wykazała się odwagą i poświęceniem a jej jedynym celem było strzelenie goli Cañizaresowi. Dobrym przykładem jest sytuacja, w której Blaugrana rozczarowała rywali, ale podobna sytuacja miała już miejsce przy innych okazjach w podobnych okolicznościach; wahadłowy ruch piłki w kierunku skrzydeł, dośrodkowania w poszukiwaniu strzelca otoczonego przez czterech obrońców i niewiele pomysłów na posłanie piłki pod bramkę i przełamanie linii defensywnej. Srebrny ekran Valencii nie był mniej przewidywalny, ponieważ ożywił z jeszcze większą siłą esencję piłki nożnej, której twórcą był Argentyńczyk Héctor Cúper. Warto było zaryzykować, bo wynik 4-1 na Mestalla trzeba było bronić z całych sił. Dobry kontratak zawsze jest lepszy niż atak. I tak mijały minuty. Koledzy Pellegrino z tyłu przesunęli linię obrony na około 25 metrów od linii bramkowej i tak zawęzili pole gry, że Barça czuła, że gol nigdy nie padnie. Pierwsza niebezpieczna akcja nadeszła w 12. minucie. Zagrał ją pełen werwy Figo, który obok Abelardo zdawał się być jedynym, który zdał sobie sprawę, że Barcelona musi wygrać 3-0. Do 20. minuty Hesp dotknął piłki dziewięć razy, niektóre z nich były uderzeniami butów jego kolegów z drużyny. Zły znak dla Azulgrany, która powinna była pokazać bardziej niż kiedykolwiek, że ma ducha ofensywnego. W 21. minucie argentyński napastnik Claudio López obudził się a wraz z nim najbardziej podstawowe obawy, jakie mieli kibice Barcelony przed ostatnimi wizytami Valencii na Camp Nou. Argentyńczyk po kontrataku dośrodkował, ale nie udało mu się go wykończyć. W 32. minucie, po rażącym błędzie Franka de Boera, López wykazał się zabójczym instynktem i oddał strzał z 25 metrów, który miał wylądować w górnym rogu bramki, jednak ostatecznie minął bramkę. W drugiej połowie Valencia przerwała marzenia Blaugrany. Trzy kontry, trzy strzały na bramkę Hespa i FC Barcelona zaczęła zauważać, że gra zaczyna im się wymykać. Mendieta, po błędzie popełnionym przez Hespa i kolejnym popełnionym przez Claudio Lópeza, zdobył gola, wspaniałego gola. Za nim mogło pojawić się jeszcze pół tuzina zawodników ale napastnicy z Walencji pokazali swoją najmniej kompetentną stronę. Blaugrana, której puls zamarł po tych wydarzeniach, odpowiedziała dwoma golami, jednym autorstwa Franka de Boera a drugim Cocu, jednak na więcej nie starczyło już gospodarzom siły a tym bardziej czasu.

@Symson
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

10

Dwusetny gol w El Clasico:

10 maja 1997 r. FC Barcelona skromnie pokonuje na Camp Nou Real Madrid 1:0 po golu Ronaldo Luisa Nazario w 44 minucie, w ramach 37 kolejki Primera Division. Gol Ronaldo był jednocześnie dwusetnym w historii El Clasico. Barça, prowadzona przez Bobby'ego Robsona, mogła pochwalić się takimi zawodnikami jak Guardiola, Luis Enrique, Figo czy Ronaldo i pokonała Real Madryt prowadzony z ławki przez Fabio Capello. Mimo porażki Real Madryt utrzymał pięciopunktową przewagę, co ostatecznie okazało się wystarczające do zdobycia tytułu mistrza La Liga, który wówczas był rozgrywany w 42 kolejkach.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

11

Duma Katalonii triumfuje w europejskich pucharach:

10 maja 1989 r. FC Barcelona pokonuje w finale Sampdorie Genua 2:0 i trzeci raz w historii zdobywa Puchar Zdobywców Pucharów. To był pierwszy sezon Johana Cruijffa w roli szkoleniowca Barçy. Droga do finału wiodła przez 4 dwumecze, w tym między innymi pamiętną rywalizacje z Lechem Poznań. Ostatecznie podopieczni Cruijffa zagrali w finale rozgrywanym na Wandorskfstadion w Bernie – tym samym stadionie, na którym Blaugrana przegrała finał Pucharu Europy w 1961 r. i w tych samych koszulkach, w których jej zawodnicy wystąpili w nieszczęsnym finale w Sevilli w 1986 r. Obydwa zwycięskie gole z Sampdorią strzelili Baskowie: Julio Salinas już w 3 minucie i Lopez Rekarte z podania Solera(dwaj ostatni weszli z ławki rezerwowych) kwadrans przed końcem spotkania. Po powrocie do Barcelony piłkarze dwoma autokarami, w eskorcie zmotoryzowanych kibiców, udali się do ratusza a następnie na Camp Nou, gdzie oczekiwało na nich 15 tysięcy widzów.

Przeżyjmy to jeszcze raz:



@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

10

Szósty puchar do kolekcji:

10 maja 1925 r. FC Barcelona zdobyła szósty w swojej historii Puchar Króla, pokonując w finale Arenas Club de Getxo 2:0 na Estadio Reina Victoria w Sevilli. Gole dla Barçy zdobyli Josep Samitier oraz Agustin Sancho. Historyczny skład Blaugrany:

FC Barcelona: Platko, Planas, Walter, Torralba, Sancho, Carulla, Piera, Arnau, Samitier, Alcantara, Sagi-Barba.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@Adran360 Nie żaden goat tylko Lionel Messi!

9

@FCBparasiempre
Ponoć błędnie nazywany jako Puchar Pirenejów, to praktycznie zapomniane rozgrywki, pomijane przez wielu statystyków i historyków przy liczeniu tytułów mistrzowskich zdobytych przez FC Barcelonę. Co więcej, jego oficjalny status jest wątpliwy a co gorsza, trudno znaleźć choćby w przybliżeniu spójny opis jego genezy a nawet zapis wyników. Od 1898 roku istniały rozgrywki piłkarskie o nazwie „Challenge International du Nord”, w których początkowo uczestniczyły kluby z północnej Francji i Belgii. Inicjatywa wyszła od Sporting Club de Tourcoing, ukierunkowując niezadowolenie drużyn z północnej Francji z powodu ich wykluczenia przez „USFSA”( Union des sociétés françaises de sports athlétiques ), wielodyscyplinarną organizację, która od 1894 roku organizowała pierwsze Mistrzostwa Francji w Piłce Nożnej, wyłącznie dla klubów z Paryża i jego aglomeracji. W Hiszpanii podjęto próbę naśladowania USFSA, tworząc Hiszpańską Federację Gimnastyczną. Później „Challenge du Nord” rozszerzyło się o kluby szwajcarskie, holenderskie a nawet angielskie. Rozgrywki trwały aż do I wojny światowej. W 1909 roku, biorąc pod uwagę sukces rozgrywek na północy Francji i pomimo faktu, że Mistrzostwa Francji organizowane przez USFSA stopniowo rozszerzały się, obejmując wszystkie kluby w kraju, oksytański patron(Monsieur Labat) z Komitetu Pirenejskiego USFSA podjął inicjatywę utworzenia podobnych rozgrywek w południowej Francji, również z udziałem kilku klubów hiszpańskich. W ten sposób narodził się „Challenge International du Sud de la France” a jego ogłoszenie i regulamin ukazały się w „El Mundo Deportivo” 26 sierpnia 1909 roku(s. 4), przetłumaczone z języka francuskiego(z pewnymi osobliwymi sformułowaniami) przez byłego dyrektora i piłkarza FC Barcelony, Miquela Mensę. Kluby wchodzące w skład Komitetu Pirenejskiego zgodziły się na zorganizowanie ważnych zawodów, których regulamin przesłały nam z prośbą o jego opublikowanie, co z przyjemnością czynimy:

1. Zorganizowano międzynarodowe zawody piłkarskie pod nazwą „Challenge International du Sud de la France”. Komitet Pirenejski ogłosił konkurs, w którym co roku będą rozgrywane zawody.

2. Zawody te będą odbywać się corocznie i będą organizowane pod patronatem Komitetu Pirenejskiego , który ustali datę zawodów oraz miasta, w których zostaną rozegrane rundy kwalifikacyjne.

3. Do udziału w „Wyzwaniu” zostaną dopuszczone wyłącznie stowarzyszenia francuskie uznane przez „USFSA” a udział wezmą komitety regionalne Cuyenne oraz Gaskonia, Langwedocja, Pireneje a także hiszpańskie kluby z Barcelony, Irún i San Sebastián.

4. Kluby, które przystąpią do „Challenge International”, wezmą udział i będą rywalizować na własny koszt. Jeżeli w trakcie meczów (rund kwalifikacyjnych, półfinałów i finału) uda się zebrać wystarczającą ilość pieniędzy na pokrycie wydatków, pozostała część zostanie podzielona na 8 części w następujący sposób: 3/8 dla każdego rywalizującego klubu, 3/8 dla właściciela gruntu i 1/8 dla każdego Komitetu Regionalnego, od którego zależą oba rywalizujące kluby.

5. Każdy kraj lub region rozegra mecze eliminacyjne pomiędzy drużynami zarejestrowanymi w „Wyzwaniu”, tak aby tylko jeden klub zgłosił się do półfinału i finału.

6. Mecz finałowy zostanie rozegrany w Tuluzie, na boisku wyznaczonym przez Komitet Pirenejski.

7. Za organizację spotkania odpowiadają kluby francuskie i hiszpańskie, na których będą rozgrywane mecze, zgodnie z wytycznymi Komitetu Pirenejskiego.

8. Sędziowie zostaną wyznaczeni przez Komitet Pirenejów i wybrani przez członków USFSA. W żadnym wypadku nie mogą być członkami rywalizujących klubów. Koszty podróży drugą klasą oraz jeden nocleg pokrywa klub organizujący mecz.

9. Komitet Pirenejów będzie jedynym organem uprawnionym do przyjmowania skarg i rozstrzygania sporów między klubami. Wszystkie reklamacje muszą zawierać kwotę 10 franków, która zostanie zwrócona, jeśli reklamacja okaże się uzasadniona.

10. Zwycięska drużyna ostatniego testu otrzyma „Wyzwanie”, za które będzie odpowiedzialna przez rok.

11. Każdy z zawodników obu drużyn, którzy zagrają w finale, otrzyma medal.

12. Lista rejestracyjna, której ważność rozpoczyna się 25 lipca 1909 r., zostanie zamknięta 1 października 1909 r. Rundy kwalifikacyjne muszą zostać zakończone do 15 kwietnia 1910 r. Półfinał i finał zostaną rozegrane w następujących terminach: 1 i 8 maja 1910 r. Daty te nie mogą ulec zmianie, chyba że wyznaczone drużyny podejmą wcześniej decyzję o udziale w Mistrzostwach Regionalnych.

13. Każda spółka przy nadsyłaniu zgłoszenia zobowiązana jest przesłać tytułem opłaty rejestracyjnej kwotę 20 franków. W przypadku niemożności stawienia się, oświadczenie należy złożyć na 8 dni przed datą meczu, pod groźbą kary grzywny, która zostanie nałożona przez Komitet Regionalny, w którym ma się odbyć test.

14. Konkurs „Challenge International du Sud de la France” podlega regulaminowi „USFSA” i każde stowarzyszenie, które nie będzie ściśle się do niego stosować, zostanie zdyskwalifikowane.

15. Dzieła sztuki będą zwracane każdego roku, na 15 dni przed testem, Sekretarzowi Generalnemu Komitetu Pirenejskiego, pod groźbą kary grzywny.

16. Komitet Pirenejski zastrzega sobie prawo do uzupełniania lub modyfikowania niniejszego regulaminu, a także do podjęcia decyzji o zawieszeniu „Wyzwania”, jeśli liczba zarejestrowanych uczestników okaże się niewystarczająca.

Nie ma wątpliwości co do oficjalnego statusu turnieju, ponieważ został on zorganizowany przez Komitet Pirenejów, jedną z federacji terytorialnych tworzących „USFSA”, wielosportową organizację, która pełniła funkcję Francuskiej Federacji Piłki Nożnej od momentu powstania w 1887 r. aż do rozwiązania w 1920 r. USFSA organizowała Mistrzostwa Francji wśród zwycięzców mistrzostw organizowanych przez komitety regionalne. Początkowo w Międzynarodowym Wyzwaniu Południowej Francji mogły uczestniczyć drużyny z południowych rad „USFSA” [Guyenne/Gascony (Akwitania), Pireneje ( Midi-Pyrénées ) i Langwedocja (Languedoc-Roussillon)] oraz hiszpańskie kluby z San Sebastián, Irún (które nigdy nie brały udziału) i Barcelona. Później zakres terytorialny został rozszerzony na inne obszary Francji, takie jak Prowansja (Komitet Littoralny) a klub z prowincji Barcelona, ale nie samo miasto (CE Sabadell), nawet nie wziął udziału. Nie ma wątpliwości co do ich oficjalnego statusu, ale mogą pojawić się wątpliwości, czy były to zawody międzynarodowe, krajowe czy regionalne. Organizował je Komitet Regionalny (odpowiednik federacji regionalnej lub autonomicznej) Federacji Francuskiej, choć mogły w nich uczestniczyć niektóre hiszpańskie kluby z niektórych miast a wybrana nazwa zawierała sprzeczne terminy („międzynarodowy” i „z południa Francji”). Mimo że były to rozgrywki francuskie, kluby francuskie wykazywały mniejsze zainteresowanie niż kluby z Barcelony. Ten brak zainteresowania narastał z biegiem lat; w ostatniej edycji (1914) uczestniczyły cztery katalońskie drużyny a tylko jedna francuska. Ta widoczna apatia ze strony klubów francuskich i ich niski poziom gry spotkały się z krytyką w Barcelonie, skierowaną zarówno do samych klubów, jak i do rozgrywek. W ówczesnej prasie francuskiej, nawet w takich miastach jak Bordeaux czy Tuluza w Langwedocji, trudno znaleźć wiadomości o konkursie, który z większym zainteresowaniem śledziła prasa z Barcelony czy San Sebastián (w tym przypadku w pierwszej edycji ze względu na udział Real Sociedad). Turniej nazywał się „International Challenge of Southern France”. Słowo „challenge” można by przetłumaczyć jako „wyzwanie”, ale zawody z pewnością nie nazywały się Pucharem Pirenejów, jak się je powszechnie nazywa; zamieszanie wynika z nazwy komitetu regionalnego, który je organizował (Komitet Pirenejów, odpowiedzialny za piłkę nożną w regionie Midi-Pyrénées ). „USFSA” przestała istnieć po I wojnie światowej; weszła również w okres kryzysu i rozpadu z powodu zmian społecznych i politycznych we Francji, które wpłynęły na sport. We wszystkich edycjach zwycięzcami były kluby Barcelony: cztery razy FC Barcelona i raz nieistniejący już FC España. W ostatnich latach, w kontekście tzw. „procesu” toczącego się w Katalonii, pojawiły się spekulacje na temat możliwości gry FC Barcelony we francuskiej lidze piłkarskiej po hipotetycznym uzyskaniu przez Katalonię niepodległości. Premier Francji Manuel Valls (urodzony w Barcelonie, krewny piłkarza Arsenio Comamali i Manuela Vallsa Goriny, kompozytora hymnu Barçy) nawet wypowiedział się w tej sprawie. Valls a właściwie wszyscy inni, zdają się zapominać, że FC Barcelona grała już we francuskich rozgrywkach ponad sto lat temu i wygrała je.

7

“Challenge Internacional del Sur de Francia”: 1910-1914:

@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani

12

Żywe legendy niemieckiego futbolu:

9 maja 1945 r. urodził się Jupp Heynckes, były napastnik. W 2013 roku został wyróżniony jako Ehrenpreisträger (Odbiorca Honorowej Nagrody) w ramach obchodów 50-lecia Bundesligi. Jest również pierwszym niemieckim trenerem, który z Bayernem Monachium zdobył potrójną koronę: w Bundeslidze, DFB-Pokal i Lidze Mistrzów UEFA. Trofeum elitarnego klubu Europy zostało zapewnione dzięki zwycięstwu 2:1 nad Borussią Dortmund w finale Ligi Mistrzów na londyńskim stadionie Wembley. Jupp Heynckes wygrał już Ligę Mistrzów UEFA z Realem Madryt w 1998 roku. Był także zwycięzcą Bundesligi z Bayernem Monachium w 1989, 1990 i 2018 roku. Jupp Heynckes rozpoczął karierę piłkarską i trenerską w Borussii Mönchengladbach w swoim rodzinnym mieście, gdzie urodził się jako dziewiąte z dziesięciorga dzieci. Trenował także Athletic Bilbao, Eintracht Frankfurt, CD Tenerife, Benfikę, FC Schalke 04 i Bayer 04 Leverkusen. Po obu stronach trzyletniej kariery w Hannover 96, grał jako zawodowiec w Mönchengladbach od 1962 do 1967 i od 1970 do 1978. Poprowadził „Źrebięta” do czterech tytułów Bundesligi (1971, 1975, 1976, 1977), DFB-Pokal w 1973 i Puchar UEFA w 1975. Jupp Heynckes zagrał w 369 meczach Bundesligi (strzelając 220 goli) i był królem strzelców w 1974 i 1975. Z reprezentacją Niemiec, dla której rozegrał 39 występów (strzelając 14 goli ), Jupp Heynckes zdobył mistrzostwo Europy w 1972 roku i Puchar Świata w 1974 roku.

@Szalik
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360

12

Anglia zagrała z Argentyną po raz pierwszy w dziejach futbolu:

9 maja 1951 r. w ramach „Festival of Britain” zaproszono ,,Albicelestes” do Anglii na mecz towarzyski, który był pierwszym w historii oficjalnym pojedynkiem obu reprezentacji. Przegląd prasy brytyjskiej z tamtego czasu pokazuje wprawdzie że do meczu z Argentyną nie przywiązywano wielkiej wagi, traktując go po prostu jako jeszcze jeden mały krok na drodze do normalizacji po drugiej wojnie światowej ale w oczach Argentyńczyków rzecz miała się kompletnie inaczej. Chodziło o uregulowanie kwestii quasi-kolonialnych i to w najlepszy możliwy sposób- za pomocą futbolu. Zdaniem ,,El Grafico” ,,Argentyna czekała na to 50 lat”. Gazety w Buenos Aires rozpoczęły obsługę pierwszego meczu z Anglią na wiele tygodni przed datą jego rozegrania a ich szpalty wypełniały szeregi wykresów i diagramów, wraz z gruntownymi analizami sesji treningowych a nawet tego, co piłkarze jedzą? Była w tym, jak podkreślało ,,El Grafico”, przemożna potrzeba zwycięstwa nad ,,tymi, którzy uważali się za ojców i mistrzów naszego futbolu; tymi, którzy przybyli na naszą ziemie by pokazać że w piłke nożną można grać tylko na ich modłę”. Zauważmy na marginesie że ten bardzo dziwny fragment więcej mówi o argentyńskiej niepewności niż o angielskiej arogancji. Pomysł że Anglia tyranizowała jakiś naród a w szczególności Argentyne, dlatego że nauczyła jego przedstawicieli grać w piłke, brzmi absurdalnie. Rzecz przecież w tym że Anglia nauczyła grać w piłke po prostu wszystkich. Uwyraźniona tu postawa i frazeologia przypominają raczej dyskurs ,,El Grafico” z lat 20-tych a więc z czasów, gdy tworzyła się tożsamość argentyńskiego futbolu, a co za tym szło, tożsamość Argentyny w opozycji do wszystkiego co brytyjskie. Zapowiedź przedmeczowa w ,,La Nacion” skupiała się z kolei na kontraście między dwiema kulturami. W trakcie meczu, jak pisano, zobaczymy ,,dwa kompletnie różne style gry: długie podania, ścisłe krycie i kontrataki, które charakteryzują brytyjski futbol, oraz doskonały drybling i szybkość Argentyńczyków”. Kilku Argentyńskich piłkarzy niepokoiło się spodziewaną konfrontacją z siłowym stylem gry Anglików a bramkarz Miguel Angel Rugilo zdecydował że będzie raczej piąstkował piłke, zamiast ją łapać, w obawie przed łokciami angielskich napastników. Z pewnością Argentyna nie przystępowała do meczu z kompleksem niższości, przynajmniej jeśli chodzi o technikę zawodników ale zarówno w jej piłkarzach, jak w obsługujących spotkanie dziennikarzach było coś z zafascynowanych innym światem turystów. Reprezentanci Argentyny kupowali ubrania, odkurzacze i lodówki żeby zawieźć je do kraju a rezerwowy wówczas Santiago Vernazza, napastnik River Plate nie krył zdumienia tym, jak bardzo zielona może być trawa na Wembley w porównaniu z pylastymi boiskami w ojczyźnie.

Anglicy rozpoczęli mecz o wiele lepiej od Argentyńczyków. Najpierw Jackie Milburn zmusił Rugilo do dobrej interwencji, później piłka po główce Stana Mortensena poszybowała tuż nad poprzeczką aż w końcu w 18 minucie gospodarze wykonywali rzut rożny. Tym razem Rugilo ani nie łapał, ani nie piąstkował tylko zwyczajnie minął się z piłką. Miał jednak szczęście gdyż przy dalszym słupku futbolówka została wybita i trafiła do Labruny, który wyminął Alfa Ramseya i zagrał ją do przodu. Ruben Bravo nie dość że piętą, to jeszcze z woleja odegrał ją znów do Labruny, ten zaś wyminął bramkarza Anglików Williamsa i zacentrował wzdłuż bramki do Mario Boye, który trafił głową do siatki. Później Boye opisywał ten moment jako najwspanialszy w życiu ale tuż po strzeleniu gola wydawało się że oszalał albo nie mógł uwierzyć w to, co właśnie się stało. ,,Rozpalony emocjami wracał pędem na środek boiska, sprawiając wrażenie kogoś, kto właśnie zawojował świat, tańcząc i skacząc z dzikiej radości”- pisał Geoffrey Green w ,,Timesie”. Stopniowo jednak goście zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Wąsaty Rugilo ubrany w zdumiewająco krótkie spodenki, stawal się bohaterem meczu, nie tylko efektownie broniąc ale i grając pod publiczkę(kołysał się na poprzeczce, gdy strzał Anglików przelatywał ponad bramką i wymachiwał rękami gdy złapał piłke). Milburn dwukrotnie trafił w słupek aż w końcu, 11 minut przed końcem Anglicy wyrównali po swoim 14-tym rzucie rożnym w tym meczu. Nikt z Argentyńczyków nie zablokował Harolda Hassala, gdy ten doszedł do wrzutki Toma Finneya na 11 metrze, ani Mortensena, który wyrósł nagle przy dalszym słupku by wepchnąć piłke do bramki. Rugilo, co zrozumiałe, wzruszył tylko ramionami. Przewaga Anglików w powietrzu, której Argentyńczycy tak się obawiali, dała się kolejny raz we znaki 7 minut później. Tym razem Ramsey wykonywał rzut wolny po prawej stronie boiska. Mortensen zagrał piłke głową wzdłuż bramki a nie pilnowany Milburn wbił ją do siatki. Teraz Rugilo był już załamany. Wynik końcowy zadowolił jednak obie strony a schodzący z boiska piłkarze nie kryli wzajemnego szacunku. Anglicy wciąż pozostawali niepokonani na Wembley i choć przegrywali do 79 minuty mogli mówić że zdominowali rywali. Argentyńczycy wracali do kraju z honorem i świadomością że do wygranej brakowało 11 minut…

@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani

14

,,La Manita” na Camp Nou:

9 maja 2018 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Villareal CF 5:1 w 34-tej(zaległej) kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelali: Dembele(2), Coutinho, Paulinho oraz Messi. Tym samym Blaugrana umocniła się z 14 punktami przewagi nad drugim w tabeli Atletico, przy czym 25-te w historii mistrzostwo Hiszpanii zapewniła sobie już 2 kolejki wcześniej.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

11

Premierowe zwycięstwo w El Clasico w Primera Division:

9 maja 1929 r. FC Barcelona pokonuje na „Estadio Chamartin” Real Madrid 0:1 w 11-tej kolejce Primera Division. Jedynego gola zdobywa w 83 minucie znakomity Kataloński napastnik Jose Sastre Perciba. To było pierwsze zwycięstwo nad ,,Królewskimi” w pierwszym historycznym sezonie Primera Division. Oczywiście w tym pierwszym sezonie triumfuje Duma Katalonii z przewagą 2 punktów przed Realem Madrid oraz 5 przed Athletic Bilbao i Realem Sociedad. Oto historyczne składy:

Real Madrid: Cabo, Quesada, Urquizu, J.M.Pena, Prats, Esparza, L.Pena, Lazcano, Lozano, Rubio, Morera.

FC Barcelona: Platko, Walter, Saura, Samitier, Guzman, Castillo, Piera, Sastre, Arocha, A. Garcia, Parera.

@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

11

Ajax był bardzo bliski wymarzonego finału:

Przystępując do rywalizacji z Tottenhamem, Ajax wiedział że za rok nie będzie miał szans na finał, gdyż Frenkie De Jong był już de facto piłkarzem FC Barcelony a po innych też ustawiały się kolejki. Postawa zespołu na stadionie w Londynie świadczyła że zawodnicy rozumieją powage sytuacji, zagrali bowiem właśnie niezwykle odpowiedzialnie. Mogli wygrać wyżej niż 1:0 bo objąwszy prowadzenie groźnie kontratakowali a jeden z tych wypadów zakończył się słupkiem. Z kolei Tottenham kilka razy przechytrzył rywala przy stałych fragmentach, co wszakże nie skończyło się golem ale dawało nadzieje na gole w rewanżu(8 maja 2019). Trzy dni przed nim ekipa ten Haga grała finał Pucharu Holandii. Zwycięstwo 4:0 nad Willemem nie mogło podnieść i tak wysokiego morale, na pewno natomiast zmęczyło zawodników. W pierwszej połowie starcia z Tottenhamem byli jeszcze świetni jak tydzień wcześniej. Za to w drugiej całkiem opadli z sił. W defensywie grali równie źle jak Barça na „Anfield” ale i tak byli o sekundy od finału, którego pozbawił ich autor hattricka Lucas Moura, tak jak Origi rozgrywający najlepszy mecz w karierze. Odniesione w dramatycznych okolicznościach zwycięstwo 3:2 w Amsterdamie oznaczało że ,,Koguty” zameldowały się w finale Champions Lig.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

1

@Bernard777 Akurat Albania to nie są jakieś ogórki i spokojnie mogliby rywalizować na mundialu. Zresztą jak sam widziałeś mecz na Narodowym, to oni mieli dwie czy nawet trzy setki i spokojnie powinni z nami to wygrać. Na tą chwile wcale nie jesteśmy lepsi od Albanii a kto wie czy nie gorsi!?

11

,,Goleada” w Wielkich Hajdukach:

8 maja 1938 r. Ruch rozgromił Warszawianke 6:2 w 4 kolejce ligowej. Już w drugiej minucie meczu padła pierwsza bramka dla Ruchu a zdobył ją Wilimowski, dobijając strzał Peterka, po którym piłka odbiła się od słupka. Po takim początku do pracy zabrali się goście i atakowali bramkę doskonale broniącego Broma. Pod koniec pierwszej połowy najpierw Wiechoczek z podania Wodarza a potem Wilimowski po zagraniu Peterka podwyższyli prowadzenie na 3.0. Z takim wynikiem piłkarzy zeszli na przerwę. Po zmianie stron ponownie przewagę osiągnęli zawodnicy z wielkich Hajduk w 59 minucie 4 gola dla Ruchu zdobył Kruk a w 68-mej po strzale Wiechoczka było już 5:0 dla gospodarzy. W dalszej części meczu goście ambitnie próbowali skorygować wynik, co połowicznie im się udało. Na bramkę drużyny z Warszawy niebiescy odpowiedzieli 6 trafieniem a autorem bramki był Peterek. W ostatnich chwilach spotkania drugiego gola strzeliła Warszawiankę i mecz zakończył się zwycięstwem Ruchu 6:2. Z zachwytem nad grą ataku ,,Niebieskich” w komentarzach pomeczowych nie było końca. W prasie oprócz napastników wysokie oceny otrzymali ponadto bramkarz Brom, który jak podkreślali w przerwie meczu zawodnicy z Warszawy jest niezwykle trudny do pokonania, oraz Kruk i Giemza a bohaterem meczu był Wilimowski. Słowa krytyki spłynęły zaś na Nowakowskiego za słabą kondycję i statystowanie na boisku w drugiej części meczu. Po tym meczu Ruch został samodzielnym liderem z kompletem punktów po czterech spotkaniach. Współliderująca Pogoń Lwów przegrała bowiem w Warszawie z Polonią 0:1.

@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MkBarcafan
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Safrani

14

,,La Manita” w derbach Barcelony:

Dokładnie 10 lat temu FC Barcelona rozbiła na Camp Nou Espanyol 5:0 w ramach 37 kolejki Primera Division. Blaugrana była o jeden mecz od obrony tytułu mistrza Hiszpanii, po tym jak w przedostatnim meczu sezonu rozgromiła lokalnego rywala Espanyol 5:0. Atletico Madryt przegrało 2-1 z Levante, co wykluczyło je z wyścigu o tytuł a Real Madrid trzymał się Barçy dzięki nerwowemu zwycięstwu 3-2 nad Valencią na Santiago Bernabeu. Podopieczni Zinedine'a Zidane'a tracą tylko jeden punkt do ekipy Luisa Enrique przed ostatnią rundą rozgrywek. Barça nigdy nie sprawiała wrażenia zaniepokojonej Espanyolem na Camp Nou a Lionel Messi otworzył wynik spotkania oszałamiającym rzutem wolnym z dystansu. Luis Suarez również dwukrotnie trafił do siatki a Neymar i Rafinha dopisali swoje nazwiska do listy strzelców.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

20

Feliz cumpleaños panie Lucho!

Swoje 56 urodziny obchodzi dzisiaj Luis Enrique, ofensywny pomocnik, który swoją karierę zaczynał w Sportingu Gijon i z którego trafił do Realu Madryt. Na Santiago Bernabeu spędził 5 lat, lecz skłócony z zarządem zdecydował się na odejście do… FC Barcelony! Już w grudniu 1995 nastąpiły pierwsze kontakty Lucho z zarządem Blaugrany a 3 miesiące później przeszedł w tajemnicy testy medyczne w Madrycie. Luis rozbił aparat fotograficzny dziennikarza, który próbował mu zrobić zdjęcie w szpitalu i oświadczył że przechodził jedynie badania przed podpisaniem umowy ubezpieczeniowej. Oficjalne porozumienie nastąpiło dopiero 27 maja. Kibice Barçy początkowo byli sceptycznie nastawieni do jego osoby, jednakże w ciągu ośmiu sezonów stał się ulubieńcem cules a dzięki swojej charyzmie i waleczności został kapitanem drużyny. W 2004 r. zdecydował się na zakończenie kariery. Do klubu wrócił w 2008 r. obejmując stanowisko FC Barcelony B, z którą awansował do drugiej ligi hiszpańskiej. W 2011 r. został trenerem AS Romy, lecz po jednym sezonie podziękowano mu za współprace. Po roku przerwy trafił na ławke trenerską Celty Vigo, którą prowadził przez jeden sezon. Dalsze losy Lucho znamy chyba wszyscy?

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Debiuty żywych legend FC Barcelony:

7 maja 2002 r. w finale Pucharu Katalonii z FC Terrasa zadebiutował w pierwszej drużynie Barçy Andres Iniesta. 18-letni wówczas pomocnik wszedł na boisko w 49 minucie meczu przy stanie 1:1, lecz nie zdołał pomóc kolegom na tyle by zdobyć puchar. Barça niestety przegrała ten finał rzutami karnymi 4:1.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

1

@Marusek Ależ właśnie poprawiaj moje artykuły, gdyż zawsze może się wkraść jakiś błąd. W końcu ja jestem tylko amatorem. Natomiast ja chciałem tylko się wytłumaczyć skąd się biorą takie błędy i to wszystko :)

13

„Niebiescy” na piątke!

7 maja 1939 roku o godzinie 16:45 doszło do meczu rewanżowego chorzowskiego Ruchu z Garbarnią. 4000 kibiców zasiadło na stadionie oglądając zwycięstwo Niebieskich 5:0 po trzech golach Teodora Peterka i dwóch genialnego Ernesta Wilimowskiego. Ruch mógł wygrać wyżej ale Peterek przestrzelił rzut karny. Chorzowianie zagrali w składzie: Tatuś, Giemza, Dziwisz, Mikunda, Skrzypiec, Fica, Kruk, Słota, Peterek, Wilimowski i Wodarz. Ponownie „Tygodnik Sportowy” odmiennie podał strzelców goli dodając jedno trafienie Peterkowi.

@Safrani
@Ogorinho1974
@NeroTFP1
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360

1

@Marusek A tak. Owszem, zgadza się. Po prostu mam tyle artykułów a one się starzeją że nienadążam bądź zapominam je skorygować. Najmocniej przepraszam...

14

Zapomniane legendy polskiego futbolu:

7 maja 1918 r. w Hajdukach Wielkich urodził się Henryk Alszer. Jeden z czołowych napastników chorzowskiego Ruchu w latach powojennych. Swoją piłkarską karierę rozpoczął w 1934 r. w RKS Hajduki. Później grał jeszcze w Hajduczance i KS CHorzów. Kiedy wybuchła wojna występował w zespole 06 Załęże. W czasie okupacji był zawodnikiem Bergknappen. To właśnie wojna zabrała mu najlepsze piłkarskie lata. Jako zawodnik niemieckiego klubu zyskał opinię niezwykle skutecznego napastnika, co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Śląska. W 1944 r. został przymusowo wcielony do Wehrmachtu, ale wkrótce zdezerterował na terenie Francji i przedostał się do Wielkiej Brytanii. Tam zgłosił się jako ochotnik do służby w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. W 1945 r. występował we francuskim Lens, a później w szkockim Forres. Kiedy w 1946 r. na tournée w Szkocji przebywał Team Silesia, to do drużyny zgłosiło się kilku przedwojennych piłkarzy, którzy służyli u generała Andersa. Wśród nich był też Alszer. Podpisali karty zgłoszenia do Ruchu i wkrótce wszyscy pojawili się w Chorzowie. Alszer znakomicie rozumiał się z młodym Gerardem Cieślikiem. Kiedy Niebiescy pokonywali 5:0 kijowskie Dynamo, to właśnie ta dwójka była nieuchwytna dla zawodników rywali. Sam Cieślik wspominał, że to był chyba najlepszy mecz Alszera w klubowych barwach. W szczytowym okresie formy imponował szybkością i energią. Grał na środku ataku i był raczej egzekutorem niż konstruktorem akcji. Obok niego grali Cieślik i Breitner, z którymi stworzył trio ABC. Równie dobrze radził sobie jednak na prawym skrzydle. W zależności od sytuacji potrafił wrzucać miękkie centry w pole karne albo posyłać ostre, przeszywające piłki. Był filarem mistrzowskiego zespołu z lat 1951-1953. Już w 1950 r. próbował swoich sił jako trener – dojeżdżał wtedy raz w tygodniu do Głuchołaz, gdzie pomagał miejscowej Unii. W Ruchu grał do 1957 r., potem jako grający trener występował w Górniku Katowice i Pogoni Nowy Bytom. Fatalnie znosił podróże, nawet te samochodowe. Kiedy jego szkoleniowa kariera zaczynała się rozwijać, zginął tragicznie pod kołami samochodu 31 grudnia 1959 r. ,,Do tragedii doszło w Sylwestra, więc wielu myślało, że „Walek” był pijany. Zapewniam, że to nieprawda. Przyszedł do mnie wieczorem feralnego dnia, był zupełnie trzeźwy. Wybierał się dopiero na sylwestrową zabawę. Dla wszystkich, którzy go znali, była to wielka strata” – opowiadał jego przyjaciel Henryk Hajduk. W Reprezentacji rozegrał 13 meczów, strzelając 2 gole.

@Adran360
@Bernard777
@FcPortoFan1999
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

10

Duma Katalonii w finale PEMK:

Dokładnie 40 lat temu FC Barcelona przegrała finał Pucharu Europy Mistrzów Klubowych po rzutach karnych. Przeciwnikiem na rozgrywanym Ramon Sanchez Pizjuan obiekcie był mistrz Rumunii Steaua Bukareszt. Mecz zakończył się wynikiem 0:0 a dogrywka również nie przyniosła goli. Potrzebne były zatem rzuty karne. Bohaterem tych karnych został Rumuński bramkarz Duckadam, który obronił wszystkie 4(!) ,,jedenastki”, strzelane kolejno przez Alexanco, Pedraze, Pichiego Alonso i Marcosa. Bramkarz Barçy Urruti wybronił ,,tylko” 2 karne i Steaua wygrała 2:0, wywołując rozpacz na trybunach zdominowanych przez kibiców Blaugrany.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

10

Porządna zaliczka przed rewanżem:

7 maja 1959 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Inter Mediolan 4:0 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Miast Targowych. Pierwszy w historii mecz Barçy z Interem Mediolan był zaledwie dziesiątym meczem, jaki Blaugrana rozegrała w rozgrywkach międzynarodowych. Minęło prawie 70 lat od tamtego czwartku, 7 maja 1959 roku, ale niektórzy wciąż go pamiętają. Choć ich wspomnienia są mgliste z powodu upływu czasu. Niewielu piłkarzy z tamtej drużyny wciąż żyje. Trzech z nich próbowało go wydobyć ze zbiorowej pamięci. Wszyscy trzej powtórzyli to samo zdanie: „Catenaccio już istniało”. Tak, Włosi zawsze grali defensywnie. Byli wtedy i są teraz. Mimo wszystko, ta imponująca drużyna FC Barcelony pokonała Inter ( catenaccio oznacza zamek) w obu meczach (4:0) i (2:4) w tym osobliwym Pucharze Miast Targowych, który odbywał się w swojej drugiej edycji. Pierwsza trwała trzy lata (1955-58) a ta odbywała się w latach 1958-1960. Barça zdobyła hiszpański dublet Ligi i Pucharu (1959) oraz europejski dublet Pucharu Ligi i Miast Targowych (1960). Po wyeliminowaniu Interu(już wcześniej wyeliminowali Bazyleę), pokonali Belgrad All-Stars w półfinale i pokonali Birmingham w finale. Pierwsza edycja również spadła im z nieba.

„Niewiele pamiętam, to było zanim to wszystko się wydarzyło”. To „wszystko”, do czego odnosi się Luis Suárez, to jego transfer do Interu Mediolan w 1961 roku, po porażce w finale Pucharu Europy. To „wszystko” było sensacją a zarazem najdroższym transferem w historii( 25 milionów peset ), ponieważ zapoczątkowało zmianę w piłkarskiej hierarchii. Z Dumą Katalonii zdobył sześć tytułów mistrzowskich; z Interem dał mu sześć kolejnych, w tym dwa pierwsze Puchary Europy i dwa pierwsze Puchary Interkontynentalne (1964 i 1965). FC Barcelona zdobyła kolejny Puchar Europy dopiero w 1992 roku. Real Madryt zdobył swoje pierwsze pięć.

„To nas oczywiście denerwowało, bo wywierało na nas pewną presję” – przyznaje Justo Tejada, który również opuścił Barcelonę w 1961 roku, podobnie jak Suárez. Zarząd umieścił go na liście transferowej a Real Madryt go podpisał. „Włosi byli atletyczni, twardzi, silni; wchodzili na boisko z zapałem i hartem ducha” – wspomina skrzydłowy, który uczynił z przebiegłości i szybkości swoje największe atuty. Tejada wspomina Aristide’a Guarneriego, prawdopodobnie dlatego, że spotykali się z nim kilka razy w swojej karierze.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?