FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
35 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
9
Na początku był chaos. Przedstawiam wam epokowe wydarzenie w dziejach futbolu. Dzisiaj mija 151 lat od tego wydarzenia. Naturalnie czytajcie w odpowiedzi na mój komentarz.
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
7
(Nie)zapomniane El Clasico:
30 listopada 1980 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 2:1 w 13 kolejce Primera Division. Gole dla Barçy strzelają: Schuster w 15 minucie oraz zwycięską Quini w 64 minucie. Po tej wygranej Blaugrana uplasowała się na 6 pozycji w tabeli, tracąc do prowadzącego Atletico 4 punkty.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
9
Premierowy Superpuchar:
Dokładnie 40 lat temu FC Barcelona zdobyła pierwszy w historii Superpuchar Hiszpanii. W drugiej edycji tych rozgrywek Blaugrana spotkała się z mistrzem kraju- Athletic Bilbao. Dwumecz rozstrzygnął się już w pierwszym pojedynku w Kraju Basków, gdzie Duma Katalonii pewnie zwyciężyła 1:3. W rewanżu Athletic wystawił rezerwowy skład, lecz w pierwszej minucie niespodziewanie objął prowadzenie. Po tym golu na boisku nie działo się nic godnego uwagi a mecz zakończył się wynikiem 0:1. Barça jest rekordzistą pod względem liczby Superpucharów dzięki wygraniu 13 z 37 dotychczasowych edycji.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
10
Feliz cumpleaños panie Gary z okazji urodzin!
63 lat temu urodził się Gary Lineker. Do FC Barcelony trafił po zdobyciu Srebrnej Piłki podczas mundialu w Meksyku w 1986 r. Katalończycy myśleli również o zatrudnieniu Johnny’ego Ekströma ale ostatecznie postawili na Anglika. Przez pierwsze dwa sezony Lineker potwierdzał swój instynkt strzelecki, zdobywając odpowiednio 20 i 16 goli w La Liga. W trzecim sezonie Cruyff ustawił go na lewym skrzydle, więc jego statystyki strzeleckie nie były już tak imponujące. Latem 1989 r. holenderski trener postanowił poświęcić Linekera aby sprowadzić Michaela Laudrupa i Ronalda Koemana(obowiązywał wówczas limit obcokrajowców). Lineker odszedł tak, jak wcześniej Neeskens i Simonsen- w momencie, kiedy był najbardziej uwielbiany przez kibiców. Ogółem w Blaugranie zdobył 52 gole w 139 meczach. Przez całą karierę nie dostał ani jednej żółtej ani też czerwonej kartki!
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
8
Żywe legendy futbolu:
Ryan Joseph Giggs (ur. 29 listopada 1973 w Cardiff jako Ryan Joseph Wilson) – walijski trener piłkarski i piłkarz Manchesteru United. Najbardziej utytułowany brytyjski piłkarz w historii. Nominalnie był lewym pomocnikiem, ale mógł też grać na pozycji lewoskrzydłowego, środkowego pomocnika czy też cofniętego napastnika. Najlepszy piłkarz w Anglii sezonu 2008/09. 1 lutego 2011 roku został wybrany piłkarzem wszech czasów Manchesteru United[2]. Od 15 stycznia 2018 selekcjoner reprezentacji Walii w piłce nożnej. Oficer Orderu Imperium Brytyjskiego (OBE). W roku 1985 rozpoczął treningi w szkółce piłkarskiej Manchesteru City, gdzie jego trenerem był Denis Schofield. W grudniu 1986 roku został zaproszony na testy do Manchesteru United, któremu kibicował jako dziecko[3]. Uczęszczał do szkoły Moorside High w Manchesterze. W wieku 16 lat Giggs podpisał amatorski kontrakt z Manchester United, a 30 listopada 1990, tuż po 17. urodzinach – profesjonalny. Ryan Giggs jest rekordzistą, jeśli chodzi o występy w barwach Manchesteru United. Niesamowity rekord sir Bobby'ego Charltona (758 meczów) pobił w pamiętnym finale Ligi Mistrzów przeciwko Chelsea w 2008 roku, kiedy to Czerwone Diabły po raz trzeci sięgnęły po Puchar Europy. Od tamtego czasu Giggs wyśrubował ten wynik do niesamowitych 963 występów. Co ciekawe, gdyby nie sir Alex Ferguson, to rekordów Ryana Giggsa w Manchesterze United mogłoby w ogóle nie być. Walijczyk jako nastoletni chłopak biegał bowiem w Szkole Mistrzostwa Manchesteru City. Osobista wizyta menadżera Manchesteru United w domu Giggsa w dniu jego 14. urodzin sprawiła jednak, że Walijski Czarodziej przeniósł się na czerwoną stronę Manchesteru. Giggs przeszedł na zawodowstwo w listopadzie 1990 roku, a swój ligowy debiut w barwach Manchesteru United zanotował 2 maja 1991 roku przeciwko Evertonowi. W swoim pierwszym meczu w zespole sir Alexa Fergusona zmienił Denisa Irwina. Pierwsze z przebogatej kolekcji trofeów trafiło w ręce Giggsa w listopadzie 1991 roku. Manchester United w Superpucharze Europy pokonał Red Star Belgrad. Kolejny sezon przyniósł kolejne wyróżnienia. Tym razem Giggs mógł cieszyć się ze zwycięstwa w Pucharze Ligi oraz tytułu przyznawanego przez Stowarzyszenie Zawodowych Piłkarzy (PFA) dla najlepszego młodego zawodnika. W 1993 roku Giggs odebrał natomiast swój pierwszy złoty medal za mistrzostwo Anglii. W trakcie swojej kariery Giggs był dwukrotnie częścią zespołu, który sięgał w jednym sezonie po dublet – 1993/1994 i 1995/1996. Najbardziej pamiętny sezon w karierze Walijczyka to 1998/1999, kiedy to wywalczył z klubem mistrzostwo Anglii, Puchar Anglii i zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Wkład Walijczyka w te trofea był ogromny, a kibice do dziś wspominają jego bramkę z półfinałowego meczu FA Cup z Arsenalem, w którym przebiegł z piłką pół boiska i efektownym strzałem pokonał Davida Seamana.
Dziesięciolecie gry Giggsa w Manchesterze United przypadło na sezon 2001/2002. W benefisowym meczu Czerwone Diabły przegrały z Celtikiem Glasgow na Old Trafford 3:4. Rok 2003 to kolejny kamień milowy w karierze Ryana Giggsa. Walijczyk w meczu z Chelsea (2:2) na Stamford Bridge zdobył swojego setnego gola dla Manchesteru United. Aby przedłużyć swoją karierę w zespole Czerwonych Diabłów, Giggs w czerwcu 2007 roku zrezygnował z gry w reprezentacji Walii. Dorobek Giggsy'ego w kadrze zamknął się w 64 występach i 12 bramkach. W późniejszych latach swojej kariery Ryan Giggs coraz częściej był przesuwany przez sir Alexa Fergusona ze skrzydła na środek pomocy Manchesteru United. W nowej roli odnalazł się znakomicie, a w sezonie 2008/2009 zdobył tytuł najlepszego piłkarza w Anglii przyznawanego przez PFA. Giggs niemal co sezon bił kolejne rekordy. W marcu 2011 roku przegonił sir Bobby'ego Charltona pod względem ligowych występów (607 meczów). Walijczyk w każdym kolejnym roku odnotowywał też przynajmniej jedno trafienie w Premier League. Latem 2012 roku Ryan Giggs wziął udział w igrzyskach olimpijskich. Stuart Pearce mianował Giggsa kapitanem Wielkiej Brytanii i choć Brytyjczycy nic wielkiego nie zdziałali na igrzyskach w Londynie, to występ pozwolił Giggsowi posmakować futbolu na międzynarodowej imprezie. W sezonie 2012/2013 Giggs rozegrał swój tysięczny mecz w zawodowej karierze (łącznie z występami w kadrze). Jubileusz przypadł na spotkanie z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. W 2013 roku Giggs do swojej gabloty dołożył też 13. tytuł mistrza Anglii. Sezon 2013/2014 był ostatnim w piłkarskiej karierze Giggsa. Walijczyk po przyjściu do klubu Davida Moyesa był też częścią sztabu szkoleniowego Manchesteru United. Kiedy szkocki menadżer został zwolniony ze swojej posady pod koniec sezonu, to stery w klubie objął właśnie Giggs. Jako tymczasowy menadżer Czerwonych Diabłów poprowadził zespół w czterech ostatnich meczach sezonu (2 zwycięstwa, 1 porażka, 1 remis). 19 maja 2014 roku Ryan Giggs oficjalnie zawiesił buty na kołku i rozpoczął nowy rozdział w swojej futbolowej karierze. Od sezonu 2014/2014 będzie pełnił rolę asystenta Louisa van Gaala w Manchesterze United.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
6
Copa America w rytmie tanga:
29 listopada 1925 r. meczem Brazylia-Paragwaj zainaugurowano 9-tą edycje Copa America. Niestety nie doszło do rewanżu, na który ostrzyła sobie zęby cała Argentyna bowiem w 1925 r. w Buenos Aires zabrakło obrońców tytułu- Urugwaju, w którym to doszło do konfliktu tamtejszej federacji. Nie przyjechali nawet Chilijczycy i w tej sytuacji trzej uczestnicy- Argentyna, Brazylia i Paragwaj, zagrali ze sobą systemem pucharowym(mecz i rewanż). Pod nieobecność mistrzów olimpijskich, gospodarze łatwo zdobyli Puchar Ameryki. Jedynego groźnego rywala, Brazylię, rozgromili 4:1, w rewanżu remisując 2:2. Nie pomogła dobra gra już od dawna cenionych asów ,,Canarinhos”, jakim byli Nilo a zwłaszcza Friedenreich. Ich akcje skutecznie stopowali dwaj kapitalni obrońcy Boca Juniors, Segundo Medici i zwłaszcza Ludovico Bidoglio- finezyjny technik, potrafiący swobodnie wyprowadzić piłke z największego tłoku we własnym polu karnym. To właśnie Bidoglio był zapowiedzią, swego rodzaju protoplastą późniejszej funkcji libero. Poza tym gwiazda Manuela Seoane rozbłysła właśnie pełnym blaskiem, bowiem lewy łącznik Argentyny był nie do powstrzymania, choć zabrakło u jego boku pozostałych znakomitości, tworzących w latach 20-tych fantastyczną piątke napadu Independiente: Canevari, Lalin, Ravaschino, Seoane i wreszcie sam Orsi. Za to dobrze zaprezentowali się dynamiczny prawoskrzydłowy Domingo Tarascone z Boca oraz napastnik de los Santos z Huracan, pierwszy i jedyny w dziejach rzeczywiście czarnoskóry piłkarz grający w narodowej reprezentacji Argentyny. Po raz ostatni wystąpił też w Copa America wyśmienity napastnik paragwajski Gerardo Rivas, który wkrótce przeniósł się z Libertad do argentyńskiego San Lorenzo. W końcowym rozrachunku Argentyna tryumfuje dopiero po raz drugi w historii rozgrywek, wyprzedzając Brazylię o 2 punkty. Natomiast królem strzelców zostaje wspomniany Manuel Seoane, który strzelił 6 goli w 4 meczach, co stanowiło wówczas rekord Copa America.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
10
Kolejne spektakularne El Clasico w urodziny FC Barcelony:
Dokładnie rok później(29.11.2010) również odbyło się El Clasico i również na Camp Nou ale cóż to było za partidazo! Blaugrana rozegrała jedno z najwspanialszych spotkań w swojej historii a debiutujący w El Clasico jako pierwszy trener Jose Mourinho poniósł najwyższą porażke w karierze. ,,Zobaczymy czy strzelą 8 goli”- przemądrzał się przed meczem Cristiano Ronaldo, po tym jak kolejkę wcześniej Barça rozbiła UD Almerie 0:8! Pomylił się o 3 gole ale jeszcze przez długi czas wypominano mu te słowa. Duma Katalonii zaczęła od mocnego uderzenia i już po 18 minutach prowadziła 2:0 dzięki trafieniom Xaviego i Pedro. Real praktycznie nie istniał i w całym meczu nie stworzył żadnej stuprocentowej okazji. Podopieczni Guardioli niesieni dopingiem publiczności grali jak z nut i w drugiej połowie upokorzyli największego rywala. Dwa gole w ciągu kilku minut zdobył David Villa a wprowadzony w końcówce meczu Jeffren Suarez dokończył dzieła zniszczenia kompletując ,,manite”. Piłkarzom Królewskich ciężko było pogodzić się z porażką, bowiem w ostatnich sekundach Sergio Ramos brutalnie sfaulował Leo Messiego a następnie popchnął kolegę z reprezentacji- Carlesa Puyola. ,,Sal de banquillo!”(,,Wyskocz z ławki!”)- krzyczeli kibice w strone Mourinho, który wcześniejsze udane mecze przeciwko Blaugranie na Camp Nou celebrował energicznie wybiegając z ławki rezerwowych. Spotkanie odbyło się w poniedziałek, ponieważ w niedziele w Barcelonie przeprowadzono wybory do parlamentu Katalonii. ,,Bądźcie skromni ale to był cholernie dobry mecz”- chwalił swoich piłkarzy Guardiola. Podobnie jak Ronaldo przewidział rozmiary zwycięstwa: ,,W przeciwieństwie do poprzednich lat mamy tę przewagę że nie oczekuje się od nas przed rozpoczęciem meczu prowadzenia 5:0. W meczach u siebie uznawano za pewnik że wygramy a przez to jest dużo trudniej”- tonował Pep nastroje przed meczem.
Arcydzieło futbolu:
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
0
@tomek8756 To się chwali że pamiętasz o ,,naszym" ukochanym klubie. Jednak przy tak uroczystej okazji musisz bezwzględnie pamiętać że Football Club pisze się z dużej litery...
0
@Lionel_Messi10 To oczywiste że Robert powinien opuścić ,,naszą" Barcunie. Jednak z tym że ,,zapomną że ktoś taki w ogóle grał w Barcelonie" to już przesadziłeś! W końcu to pierwszy oficjlalny Polak w Blaugranie a po drugie co by nie mówić jednak został królem strzelców w swoim pierwszym sezonie!
7
(Nie)zapomniane El Clasico…
29 listopada 2009 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Real Madryt 1:0 po golu Ibrahimovicia w 12-tej kolejce Primera Division. W dniu 110. urodzin klubu Blaugrana sprawiła sobie bardzo miły prezent. Również trener Guardiola, który poprowadził Barcelonę po raz pięćdziesiąty, miał powody do zadowolenia. W meczu brakowało ładnych sytuacji podbramkowych. Było dużo walki, ale największe gwiazdy nie błyszczały. Drużyny świetnie się broniły i nie dopuszczały rywali pod własną bramkę. W 51. minucie trener Guardiola zdjął z boiska Henry’ego, którego zastąpił Zlatan Ibrahimovič. Zmiana już po 4 minutach przyniosła efekty. Ibrahimovič po dośrodkowaniu Alvesa pokonał bramkarza Realu i zdobył jedynego gola w tym meczu. W 63. minucie czerwona kartkę dostał Sergio Busquets, za zagranie ręką. Osłabienie nie zmieniło stylu gry Barcelony, która dalej zaciekle się broniła. Swoich okazji na zdobycie gola nie wykorzystali: Ronaldo, Benzema i Messi.
Odkurzamy Klasyk:
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
9
Kochani cules, ,,nasza” Duma Katalonii obchodzi dzisiaj 124 rocznice urodzin!
W budynku Gimnasio Sole przy słynnej barcelońskiej ulicy La Rambla odbyło się spotkanie osób, które odpowiedziały na ogłoszenie niejakiego Hans-Max Kamper Haessig. I tak oto 29 listopada 1899 r. na zamieszczone na łamach tygodnika ,,Los Deportes” ogłoszenie Szwajcara odpowiedziało 12-tu młodzieńców. W efekcie w Sali Gimnas Sole sześciu Katalończyków, trzech Szwajcarów i trzech Anglików założyło FC Barcelonę. Pionierami nowej organizacji zostali: Walter Wild, wybrany jako najstarszy na pierwszego prezydenta klubu na wniosek Gampera; John Parsons, który objął funkcje wiceprezydenta; Lluis de Osso- został sekretarzem; Bartomeu Terradas, który zajął funkcję skarbnika; a także Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, William Parsons oraz sam Joan Gamper, wyznaczony na pierwszego kapitana drużyny. W sali, w której pan Guirowich udzielał lekcji szermierki, odbywały się pierwsze spotkania założycieli klubu, zawsze popołudniami, po tym jak uprzednio ćwiczyli mięśnie. Podczas tych zebrań podejmowano ważne decyzje, jako wyznaczenie Gimnasio Sole jako siedziby klubu(funkcjonowała tamże między 1899 a 1910 rokiem), wybranie granatowego i bordowego na oficjalne barwy klubu, wprowadzenie miesięcznej opłaty w wysokości 2 peset za prawo bycia socio oraz wyznaczenie welodromu La Bonanova jako pierwszego boiska. Wśród pierwszych socios Blaugrany znajdziemy braci Witty, dziennikarza Josepa Eliasa Juncosę, Fermina Lombę, Francesca Cruzate’a, Juana de Urruele czy Eduarda Schillinga. Powód wyboru granatowo-bordowych barw klubu nie jest do końca znany. Możliwe iż pochodzą one od kolorów drużyny Excelsior de Zürich- pierwszej drużyny Gampera i flagi kantonu Ticino, gdzie się urodził. Popularna legenda mówi o tym że Gamper zapożyczył barwy od powstałego 6 lat wcześniej zespołu FC Basel, w którym także występował, lecz nie ma dowodów na potwierdzenie tej hipotezy. Inna opowieść głosi iż były to barwy dwukolorowego długopisu popularnego wśród księgowych i pracowników sektora tekstylnego. Natomiast ostatnia hipoteza głosi iż wywodzą się one od pionowych pasów blaugrana, które nosili członkowie angielskiej drużyny rugby ze szkoły Merchants Taylors w Merseyside, gdzie uczyli się bracia Arthur i Ernest Witty Cottonowie, piłkarze Barçy w chwii założenia klubu. Spodenki przez pierwsze 10 lat były koloru białego, następnie czarnego a od lat 20-tych XX wieku są z reguły granatowe. Natomiast jeżeli chodzi o herb klubu, to bliski przyjaciel Gampera i jednocześnie napastnik FC Barcelony- Carles Comamala zainspirowany herbem stolicy Katalonii stworzył pierwszy znak rozpoznawczy klubu. Goleador Blaugrany urodzony w 1887 r. w Madrycie, przetrwał w historii FC Barcelony jako zwycięzca publicznego konkursu, który klub zorganizował w 1910 roku na zaprojektowanie jego oficjalnego herbu. Jednak ostatnie badania przyznają zwycięstwo w tym konkursie niejakiemu Santiago Femenii, co ciekawe, także piłkarzowi Dumy Katalonii. Zwycięski projekt łączył w sobie symbol senyery, czyli flagi Katalonii, krzyż świętego Jerzego oraz kolory blaugrana. Po ponad 100 latach ten herb nadal widnieje na koszulkach piłkarzy Barçy. Pierwszy mecz w historii FC Barcelona rozegrała 8 grudnia, o czym na pewno nie omieszkam wspomnieć. No i w taki oto sposób powstał klub, który kochamy bezwarunkowo!
@AssisMoreira
@Arkon
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
9
Czy wiecie że:
Jose Luis Chilavert został pierwszym(i jak dotąd jedynym) bramkarzem w historii, który strzelił hat-tricka i żaden inny bramkarz nie powtórzył tego wyczynu. Chilavert strzelił hat-tricka 28 listopada 1999 roku, grając dla argentyńskiej drużyny Velez Sarsfield przeciwko Ferro Carril Oeste. Chilavert strzelił trzy gole dla Velez w wygranym 6:1 meczu z Ferro. Bramkarz Paragwaju strzelił wszystkie trzy gole z rzutu karnego i nie było to wówczas zaskoczeniem, ponieważ bardzo dobrze wykonywał stałe fragmenty gry. Chilavert zakończył karierę zdobywając 62 oficjalne gole dla reprezentowanych przez siebie klubów i swojego kraju.
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
8
Zapomniane legendy futbolu:
28 listopada 1925 r. w Kispeszcie urodził się Jozef Bozsik, były węgierski piłkarz. Jozef Bozsik zwany „wirtuozem znad Dunaju” do dzisiaj dzierży rekord występów w węgierskiej reprezentacji (101 meczów i 11 goli). Karierę zaczynał jako 11-latek w Kispeście a siedem lat później zadebiutował w pierwszym zespole. To właśnie on był jednym z boiskowych reżyserów węgierskiej ,,Złotej jedenastki”, w której imponował niesamowitą intuicją, przewidywaniem boiskowych wydarzeń i doskonałym ustawianiem się na placu gry. Do legendy przeszły też jego 30-40 metrowe podania, które były wymierzone z niemal milimetrową dokładnością. Raz były to podania prostopadłe, innym razem krzyżowe, płaskie, górne, ale zazwyczaj były one nieosiągalne dla przeciwnika. Wielu uważa go za, jeśli nie najlepszego, to na pewno za jednego z najlepszych pomocników wszech czasów. Całą karierę spędził w Kispeście, którego władze przemianowały na Honved (447 meczów i 33 gole).
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
0
@MOLESTA Zgadza się i to z przewagą 11 punktów
0
@Saviola88 Czy bardzo to bym dyskutował ale ,,odklejony"(masz na myśli niezrównoważony psychicznie?) to już napewno!
9
Van Gaal psuje wszystkim cules jubileusz klubu:
28 listopada 1998 r. FC Barcelona rozegrała mecz z Atletico Madryt rozpoczynający obchody 100-lecia klubu. Mecz z Atletico rozgrywany dzień przed okrągłą rocznicą powstania Dumy Katalonii, miał symbolicznie rozpocząć rok jubileuszowy. Blaugrana zagrała jednak słabo i przegrała 0:1 po golu z karnego. Było to pierwsze w sezonie zwycięstwo Atletico na wyjeździe. Od 70 minuty dało się słyszeć głosy domagające się dymisji Van Gaala. ,,Nie zrezygnuje i nie myśle że mnie wyrzucą, gdyż nie można podejmować takich decyzji po jednym meczu”- ocenił swoją sytuacje Holender, zapominając iż kilka dni wcześniej Barça odpadła z Ligi Mistrzów po remisie u siebie z Manchesterem United.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
8
Golleada:
28 listopada 1976 r. FC Barcelona pokonuje wysoko na Camp Nou CF Valencie 6:1 w 12 kolejce Primera Division. Aż 5(!) goli dla Barçy w tym meczu strzela napastnik Manuel Clares, co zdarza się bardzo rzadko. W efekcie Blaugrana umocniła się na prowadzeniu w tabeli Primera Division wspólnie z Atletico Madryt mając po 16 punktów.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
3
@Sysia11 Pięknie napisane. Pierwsza miłość w futbolu, tak jak i w życiu, zawsze będzie wyjątkowa i pozostawi wyjątkowy ślad w sercu i duszy...
8
El Clasico w czasach kryzysu:
28 listopada 1971 r. FC Barcelona remisuje na Santiago Bernabeu 1:1 z Realem Madryt w 11 kolejce Primera Division. Ten remis niewiele pomógł Blaugranie, która uplasowała się w strefie spadkowej(17 miejsce) mając 8 punktów po 11 meczach. Był to jeden z najgorszych startów Barçy w historii Primera Division.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
1
@_barti Jak również i trener Michel...
0
No cóż, ja jako cule nigdy bym się nie spodziewał że będe musiał mocno kibicować FC Gironie głównie po to aby Real Madrid nie prześcignął ich w tabeli a co nie daj Boże żeby zdobył mistrzostwo Hiszpanii...
Vamos FC Girona!
11
Barça w Champions League:
27.11.2002 r. FC Barcelona pokonała na wyjeździe Bayer Leverkusen 1:2 w ramach drugiej fazy grupowej Ligi Mistrzów po golach Savioli(48 minuta) i Overmarsa(88 minuta) oraz honorowym trafieniu Berbatowa z 39 minuty.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
9
Grande Espectacolo El Clasico:
27 listopada 1982 r. FC Barcelona pokonuje w Klasyku Real Madryt na Santiago Bernabeu 0:2 w ramach 13 kolejki Primera Division. Gole dla Blaugrany strzelają: Esteban Vigo oraz Quini. To zwycięstwo pozwoliło zbliżyć się w tabeli na 2 punkty do prowadzących Realu Madryt i Athletic Bilbao.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
9
Wspomnień czar:
27 listopada 1974 r. powstał ,,Cant del Barça”. Z okazji 75 rocznicy powstania klubu stworzono hymn, który używany jest do dziś. Pieśń wykonało 3500 muzyków należących do Stowarzyszenia Chórów Katalońskich przed jubileuszowym meczem towarzyskim z NRD. W przerwie meczu Stowarzyszenie Sardanistów i Baletów Katalońskich wykonało na płycie boiska tradycyjny taniec kataloński, czyli sardanę.
@AssisMoreira
@Arkon
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
0
@LS No już słyszałem że ,,gówno zagraliśmy". Wszyscy wiemy że ostatnio gramy padake, jednak tam na Esadio de Vallecas już kilka lat temu graliśmy delikatnie mówiąc nie najlepiej, więc uznałem ten wynik za całkiem ok.
12
Zapomniane legendy polskiego futbolu:
26 listopada 1936 r. w Bytomiu urodził się Jan Liberda. Najlepszy ligowy strzelec Polonii Bytom i wielka gwiazda śląskiego futbolu. Karierę zaczynał w AKS-ie w 1949 r., ale już po roku zdolnego juniora przejęła Polonia. Piłkarskiego rzemiosła uczył się podpatrując Kazimierza Trampisza. W pierwszym zespole zadebiutował w 1953 r. w meczu z Cracovią. Dwa lata później wraz z reprezentacją Polski juniorów zagrał na turnieju FIFA w Montecatini, rozgrywanym we Włoszech. Szybko stał się ważną postacią w klubie. Miał niezbyt imponujące warunki fizyczne, ale wszystko nadrabiał ruchliwością i genialną techniką. Był urodzonym przywódcą i potrafił wyrażać swoje zdanie także poza boiskiem, co nie zawsze wychodziło mu na dobre. Jego udziałem były wszystkie sukcesy bytomskiego klubu. Dwukrotnie zdobył z Polonią tytuł mistrza Polski (1954 i 1962), dwa razy był najskuteczniejszym strzelcem w lidze (1959 i 1962). W 1962 r. został laureatem Złotych Butów w plebiscycie Sportu. To on poprowadził Polonię do triumfów w Pucharze Rappana i sukcesów w Ameryce. Z bytomskim zespołem był związany przed 19 lat. W tym czasie rozegrał 304 mecze i strzelił 146 goli. Po odejściu z klubu wyjechał do Chiacago Eagles, a później krótko grał w AZ Alkmaar i w 1971 r. wrócił do Polonii. Jako trener prowadził w ekstraklasie sosnowieckie Zagłębie, później pracował jeszcze w Polonii, Katowicach, Czeladzi i w Niemczech. W reprezentacji zadebiutował w zremisowanym 1:1 meczu z RFN w 1959 r. Znakomicie spisał się podczas polskiego tournée w Ameryce Południowej w 1966 r. Polacy grali wówczas dwukrotnie z Brazylią i raz z Argentyną. W każdym z tych meczów strzelili po jednym golu a autorem każdej z nich był właśnie Jan Liberda. Zagraniczni fachowcy wypowiadali się o nim w samych superlatywach, doceniając jego walory techniczne i boiskową inteligencję. W sumie w narodowych barwach rozegrał 34 spotkania. Ostatnie rozegrał w 1967 r. z ZSRR. W Reprezentacji rozegrał 35 meczów, strzelając 8 goli.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
12
Blaugrana w europejskich pucharach:
26 listopada 1957 r. FC Barcelona pokonała w meczu dodatkowym na St. Jakob-Stadion w Bazylei Birmingham City 2:1 w ramach półfinału Pucharu Miast Targowych. Pierwszego gola dla Barçy strzelił w 33 minucie znakomity napastnik Evaristo de Macedo, natomiast decydującego gola na wage awansu do finału zdobył genialny Ladislao Kubala w 83 minucie.
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Monix10
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
10
Jubileusze Dumy Katalonii:
26 listopada 1949 r. odbył się turniej z okazji 50-lecia klubu. 50-ta rocznica utworzenia FC Barcelony stała się pretekstem do organizacji turnieju z udziałem gospodarzy, duńskiego Kjøbenhavns Boldklub(najstarszego wielosekcyjnego klubu w Europie) i brazylijskiego Palmeiras São Paulo. Zwycięzca miał otrzymać Trofeig Noces d’Or, czyli Trofeum Złotych Godów. Była to jedna z pierwszych okazji by zobaczyć w Europie futbol południowoamerykański. W tym samym czasie Real Madryt gromił reprezentację Meksyku, więc gazety zgodnie uznały że ,,futbol w wydaniu meksykańskim i brazylijskim dzieli ogromna różnica a piłka hiszpańska znajduje się gdzieś po środku. Ciekawe jak wypadły by drużyny typu Botafogo czy Vasco da Gama, które prezentują jeszcze wyższy poziom?”- zastanawiali się dziennikarze. Blaugrana zremisowała bowiem z Palmeiras 2:2 ale głównie dzięki świetnej postawie Ramalletsa w bramce. Był to jednocześnie pierwszy w historii pojedynek Barçy z klubem brazylijskim. W składzie Brazylijczyków zagrał między innymi Jair, który rok później był podstawowym piłkarzem na Mistrzostwach Świata i strzelił Hiszpanom gola w wygranym meczu aż 6:1! Natomiast pojedynek z Duńczykami zakończył zwycięstwem Dumy Katalonii 1:0.
@Arkon
@AssisMoreira
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Monix10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
0
Nie mogłem wczoraj oglądać naszej Barcuni więc zapytam jak nasi ulubieńcy zagrali?
Oczywiście zdawałem sobie sprawe że na Estadio de Vallecas przegrywaliśmy ostatnie mecze, więc chyba wczorajszy remis można uznać za dobry?
7
@FCBparasiempre
Anglicy nigdy nie byli królami piłki. Sami siebie tak nazywali i byli jednak przekonani, że nimi są. To, co wydarzyło się 25 listopada 1953 roku, zmieniło na zawsze ich świat, wstrząsnęło już od dawna chwiejącą się pozycją twórców futbolu. Oto krótkie przypomnienie jedynej w swoim rodzaju bitwy Węgrów z Anglikami. Mecz stulecia, tak bowiem nazwano to starcie. Prasa celowo przesadzała i nakręcała atmosferę. Mecz mimo pory, elektryzował brytyjską publikę. Świat miał się zmienić dla Anglików. W końcu zgodzili się zmierzyć z drużyną spoza Wysp. Do tamtej pory prężyli tylko muskuły w zawodach z: Irlandią, Szkocją i Walią. Z resztą Europy spotkali się ponad dekadę temu. Piłkarski światek miał w pamięci ich pogromy z lat 30-tych. Wówczas nie mieli sobie równych i pokonali Belgię (6:1 i 4:0), Hiszpanię (7:1), czy austriacki Wunderteamem (4:3). Słabsi od nich okazali się także Francuzi, przegrywając 4:1. Pokonali również Włochów (mistrzów świata) w stosunku 3:2 oraz Norwegów 4:0. W tamtym okresie nie dali szans również reprezentacji Europy, którą rozbili 3:0 i 6:1. Czas się jednak nie zatrzymywał. Lata mijały a Anglicy zachłysnąwszy się swoimi sukcesami, uwierzyli że są bezdyskusyjnie najlepszą i najbardziej zasłużoną ekipą świata. Węgrzy natomiast powoli budowali drużynę na lata. Było tak już w latach 30-tych. Po świetnych występach na mistrzostwach świata, gdy doszli do finału (nie było im dane wygrać m.in. przez zastraszające gierki Benito Mussoliniego), byli znani jako wyborni dryblerzy i spece od gry kombinacyjnej. Także już wówczas kiełkowała rewolucyjna taktyka, która zmieniła historię piłki, chyba bardziej niż zwycięstwa Anglików. Węgrzy zastosowali nowinkę, manewr „fałszywej 9” w którym Nandor Hidekguti cofał się do pomocy i robił miejsce Sandorowi Kocsisowi i Ferencowi Puskasowi. Madziarzy mieli dać popis nie tylko taktyki, ale zrewolucjonizowali także kwestię przygotowania przedmeczowego i treningu. Spotkanie w ogarniętym komunistyczną propagandą zespole, zostało potraktowane na tyle poważnie, że piłkarze Sebesa trenowali u siebie angielskimi piłkami i grali na boisku ze sztuczną mgłą. O przewadze Węgrów zadecydować miało także nowoczesne obuwie sportowe. Anglicy wręcz przeciwnie, nie mieli w tych kwestiach pojęcia o nowinkach, zresztą co ich to obchodziło? Byli przecież najlepsi. Znana jest pewna opowiastka. Bill Wright, kapitan Anglików dostrzegł dziwne buty przeciwników, stojących wraz z Anglikami w tunelu przed wyjściem na murawę. Powiedział do Stana Mortensona: ,,Powinno być dobrze.” Ten mecz miał bardzo wiele zmienić w angielskim spojrzeniu na futbol. ,,To był styl i system gry, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Żaden z tamtych piłkarzy nie znaczył dla nas nic. Nie wiedzieliśmy kim jest Puskás. Wszyscy tamci fantastyczni gracze byli ludźmi z Marsa, gdy tylko nas mijali. Przyjechali do Anglii, a my nigdy nie byliśmy pokonani na Wembley. Mógłby to być pogrom 3:0, 4:0, może nawet 5:0 małego kraju, który dopiero wchodził do europejskiego futbolu. Nazywali Puskása „galopującym majorem”, ponieważ był w armii. Jak ten chłopak, służący dla węgierskiej armii, mógłby przyjechać na Wembley i spowodować naszą porażkę? Ta jedna, jedyna gra zmieniła nasze myślenie. Myśleliśmy, że rozgromimy tę drużynę – Anglia na Wembley, jesteśmy mistrzami, oni są uczniami. Stało się jednak zupełnie inaczej” – czytamy na stronie Telegraph wypowiedź, sir Bobby’ego Robsona, który jednak był jeszcze nieopierzonym 20-latkiem i nie grał w tamtym spotkaniu.
Za pięć czwarta niebo nieco się przerzedziło, ale nie pozwoliło schować parasoli. Trener i jednocześnie zastępca ministra sportu – Gusztav Sebes – mógł sobie pogratulować profesjonalnego podejścia do zawodów, choć fachowcy wróżyli z chmur zwycięstwo Wyspiarzy. Zawodnicy chwilę wcześniej się rozgrzewali a gospodarze, przecierali oczy ze zdumienia, bo takich ćwiczeń jeszcze nie widzieli. To był pierwszy raz, gdy Węgrzy zaskoczyli Anglików. Gdy spotkanie już się rozpoczęło, Johnston w mig spostrzegł się że nie potrafi się ustawić do Hidegkutiego. Do tego „galopujący major” wraz z przyszła gwiazdą FC Barcelony Sandorem Kocsisem – robili mu na boisku totalny chaos. Minęło dosłownie kilka sekund i Bozsik wypuścił w uliczkę Hidegkutiego, który silnym strzałem pokonał Merricka. Tłumnie zgromadzeni kibice nie zdążyli dobrze usiąść a już było 0:1. Wściekli i zszokowani Anglicy przepuszczali szturm za szturmem na bramkę Grosicsa, ale siłowa i nieprzygotowana gra gospodarzy nie była tak efektywna. 16. minuta dała umęczoną bramkę dla Anglików, nerwowe starania trafieniem przypieczętował Sunwell. Węgrzy dopiero wtedy włączyli szósty bieg. To, co się stało między 20., a 28. minutą, było syntezą zjawiska, które nazywano później „Złotą Jedenastką”. Niezawodny tego popołudnia Hidekguti trafił po raz drugi, Puskas w przeciągu ośmiu minut zadał dwa decydujące w tym spektaklu ciosy. Lwy Albionu jeszcze dawały oznaki życia, trafiając w 38. i 56. minucie, ale taki ruch spotykał się z natychmiastową i zdecydowaną odpowiedzią Węgrów. Po przerwie, na 5:2 trafił Kocsis, a chwilę potem poprawił kompletujący hat-tricka Hidegkuti. Alfowi Ramseyowi, mającemu się narodzić za dziesięć lat legendarnemu trenerowi Anglików, przyszło choć trochę podreperować wynik miejscowych. Ostatecznie wynik – 6:3. Tak zakończył się mecz stulecia, który wiele zmienił w historii piłki nożnej. Węgrzy w tym spotkaniu o nieoficjalne mistrzostwo świata, jak to nazywali dziennikarze, na dobre rozpoczęli swoją złotą erę. Legendarny zespół, scementowany przez Sebesa w ciągu 32 spotkań nie przegrał meczu. Pokonali RFN podczas grupowych rozgrywek w finałach mundialu w Szwajcarii 8:3, a wcześniej w rewanżu za opisywane tu przeze mnie spotkanie, rozgromili ponownie Anglików 7:1, tym razem na własnym stadionie. Rewolucyjna taktyka i ustawienie 2-3-3-2, ze zmieniającymi się pozycjami i cofniętym napastnikiem, na dobre stworzyło team tak doskonały, że nie wiadomo, od kogo zacząć wymieniając kluczowych zawodników. Czy od Puskasa, który stał się legendą Realu i symbolem najładniejszej bramki roku? Czibora i Kocsisa, szalejącymi w Barcelonie, czy od innych kolegów, zdobywających seryjnie mistrzostwa kraju, z prowadzonym przez trenera kadry Honvedem czy MTK. Tamte gwiazdy do dziś są symbolami niedoścignionej przeszłości Węgrów, a także tragedii socjalistycznego kraju, z którego chce się tylko uciec. Tragedii ludzi, którzy chcieli tylko żyć i osiągać sukcesy w piłce, a przeszkodziła im w tym krwawo stłumiona w kraju rewolucja. Zostali przez to wyklęci i skazani na lata wygnania, ale w madziarskich sercach nigdy nie zatarła się pamięć o nich.
A Anglicy? Zderzyli się ze ścianą. Spostrzegli, że nie wolno się tak izolować od reszty Europy. Nie należy uznawać, że wszystko się już wie i niewiele więcej można nauczyć. Doszli także do tego, że przekonanie o tym, iż piłka nożna to ich produkt, jest fałszywe. Może to był pierwszy krok do przyszłego i jedynego mistrzostwa świata w 1966? Pokolenia Bobby’ego Moora, Geoffa Hursta, Bobby’ego Charltona i innych? Do tego było jednak jeszcze daleko, na razie poddani królowej Elżbiety musieli stanąć nad rozbitą drogocenną porcelaną i zdecydować co dalej. Nie popadli co prawda w chandrę, ale po kolejnym laniu postanowili zreformować totalnie swój futbol. Świat dla nich nie był już ten sam. Stanęli przed wyzwaniem. Zrezygnowano z modelu trenera, jako koordynującego oprócz reprezentacji, także poziom gry w kraju. Nie miały już miejsca przypadki wybierania składu przez komisję selekcyjną FA. Jak widać, znajdzie się wyjście z każdej sytuacji, ba, ona może nas bardzo wzmocnić i zmienić bieg wydarzeń.