FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
11
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
9 lutego 1928 r. w Zabrzu urodził się Antoni Franosz. Był piłkarskim symbolem defensywy Górnika z jego pionierskich czasów. Grać w piłkę zaczął już w Preußen, w którym zadebiutował w 1944 r. Po wojnie od początku istnienia klubu związany z Górnikiem. Wielu wspomina go jako jednego bardzo ambitnego i twardego człowieka. ,,Zawsze rwał się do gry i nie przeszkadzały mu w tym nawet kontuzje. Owijał nogę jakimś bandażem i wracał na boisko. W Londynie, kiedy graliśmy z Tottenhamem, jeden z Anglików korkami rozwalił mu kolano. W przerwie kazał sobie to miejsce polać spirytusem, obwiązać i wyszedł na boisko”– wspominał Roman Lentner. Wyprzedził swoją epokę. Jako pierwszy zaczął atakować flanką. Chodził przy linii, jak skrzydłowy a wówczas żaden obrońca tak nie grał. Wyglądał niepozornie ale rywale bardzo szybko przekonywali się, że nie można go lekceważyć. Zawsze ciągnęło go do przodu. Był kapitanem Górnika praktycznie do końca kariery i bardzo chętnie dzielił się doświadczeniem i udzielał wskazówek młodszym kolegom. W zabrzańskim zespole występował do 1961 r. Przeszedł w tym czasie drogę od występów w klasie A Śląska Opolskiego do gry w elicie i zdobycia trzech tytułów mistrza kraju (1957, 1959 i 1961). Zdążył też zagrać w europejskich pucharach. Dzięki swojemu niespożytemu zapałowi był ulubieńcem kibiców. Był znakomitym dyrygentem zespołu o niekwestionowanym autorytecie. Nigdy nie dostąpił zaszczytu gry w reprezentacji. Jako trener też związał się z Zabrzem. Pracował w Górniku, Pogoni i Gazobudowie, a także w Czarnych Pyskowice. W stanie wojennym wyjechał do Niemiec i osiadł w Kolonii.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
14
Feliz cumpleaños panie Valverde! Cules pamiętają…
9 lutego 1964 r. urodził się Ernesto Valverde Tejedor, hiszpański trener i piłkarz, którego wszyscy doskonale znamy. Bardzo dziękujemy za te nie liczne ale jednak sukcesy z Blaugraną. Mimo wszystko 2 mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii mają swoją niepodważalną wartość. Bywaj zdrów panie Ernesto.
@Symson
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Monix10
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Sensible
@DaPidejpi
@Roni/VEB
2
@lucca87 Zarówno w Holandii jak i w FC Barcelonie. Gdyby nie Michels to raczej nie oglądalibyśmy ,,Boskiego" Johana w Blaugranie, a gdybyśmy nie ogladali Cruijjfa to raczej nie zaistniał by Guardiola, no i tak dalej...
2
@macio_944 E viva la Argentina! Para siempre!
9
Ikony sportu, wybitne legendy Dumy Katalonii:
9 lutego 1928 r. urodził się Rinus Michels, były napastnik Ajaxu oraz jeden z najwybitniejszych trenerów w historii futbolu, także i FC Barcelony. Holender jest pionierem stylu znanego jako ,,futbol totalny”, który zrewolucjonizował piłke nożną w latach 70-tych. Po wygraniu z Ajaksem Pucharu Europy w 1971 r. Michels przejął Barçe i prowadził ją przez 6 sezonów z dwuletnią przerwą a w kolejnych latach był mentorem Johana Cruyijffa, którego z resztą sprowadził w 1974 r. do Barcelony. Dzięki naukom Michelsa, Cruijff stworzył swój ,,Dream Team” i przekazał tajniki futbolu totalnego Guardioli. Podczas wizyty w Barcelonie w 2002 r. wyraził taką oto opinie: ,, W futbolu musi istnieć równowaga pomiędzy uczuciem a zdrowym rozsądkiem”. Rinus Michels w ciągu swojej bogatej kariery trenerskiej zdobył 4 mistrzostwa Holandii, 3 puchary Holandii oraz Puchar Europy z Ajaksem. Mistrzostwo, puchar Hiszpanii oraz Puchar Miast Targowych z FC Barceloną. Ponadto puchar Niemiec z FC Köln i wreszcie Mistrzostwo Europy i wicemistrzostwo Świata z reprezentacją Holandii. W 1999 r. FIFA przyznała mu tytuł ,,Trenera Stulecia”.
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Monix10
@MesQueUnClub96
@Sensible
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Symson
@Pawel13sz
@patataj
9
@FCBparasiempre
Piłkarski sponsoring zna wiele dziwnych historii, które na pierwszy rzut oka nie powinny się wydarzyć. Analiza biznesowa i arkusze kalkulacyjne, a czasem też powiązania biznesowe, sprawiały jednak, że ostatecznie do nich dochodziło. W 2003 roku podpisano kontrakt, który śmiało można określić jednym z najodważniejszych w historii futbolu. Określenie, że początek XXI wieku był dla Atletico Madryt trudny, jest eufemizmem. Po erze Radomira Anticia i sukcesach zespołu z połowy lat 90. nie było już na Estadio Vicente Calderon śladu. W 2000 roku po nieudanych przygodach z legendarnym Arrigo Sacchim i Claudio Ranierim, zespół znalazł się na dnie i pierwszy raz od kilkudziesięciu lat spadł do Segunda Division. Po dwóch sezonach tułaczki w niższej lidze, Los Colchoneres powrócili do elity. Zbiegło się to w czasie jednak z problemami z prawem Jesusa Gila – legendarnego już prezesa klubu, twórcy sukcesów z połowy lat 90. XX. W 2003 roku zrezygnował on z prowadzenia klubu, a rodzina Gil na stanowisko to desygnowała – Enrique Cerezo, znanego i szanowanego hiszpańskiego producenta filmowego. Cerezo nie próżnował i z miejsca postawił sobie za cel doprowadzenie Atletico na szczyt i przywrócenie lat świetności na Calderon. Jednym z pierwszych zadań, które znalazły się na liście Cerezo, było znalezienie sponsora, którego logo mogłyby firmować koszulki Los Colchoneros. W poprzednich sezonach, współpraca Atletico ze sponsorami układała się różnie i dochodziło do ich częstych zmian. W sezonie 1999/2000 doszło nawet do sytuacji, w której na koszulkach Atletico nie znajdowało się logo żadnego sponsora. Nowy prezes Atletico zdecydował się wówczas na dość zaskakujący ruch. Wykorzystując swoje doświadczenie w branży filmowej i szerokie koneksje, zdecydował się na zaproszenie do współpracy hiszpański oddział Columbia Pictures – legendarnej wytwórni filmów i hollywodzkich blockbusterów. Była to pierwsza tego rodzaju współpraca w historii futbolu i jak się miało okazać – jedna z tych najbardziej pamiętnych.
Deal był prosty i jednocześnie(jak na ówczesne czasy) nowatorski. Amerykański potentat w trakcie 4-letniej umowy miał przelewać rocznie na konto Los Colchoneros trzy miliony euro. W zamian na koszulkach Atletico miały pojawiać się nazwy i logo filmów, których premiery zbliżały się w hiszpańskich kinach. Co istotne jednak, w każdym miesiącu na trykotach znajdować się miało logo promujące zupełnie inny film. W efekcie w trakcie sezonu zespół z Estadio Vicente Calderon promować miał 10 różnych filmów. Columbia Pictures dzięki współpracy z Atletico zyskiwało kolejny obszar, umożliwiający im promocję filmów nie tylko na rynku hiszpańskim, ale dzięki globalnemu zasięgowi La Liga – także w ujęciu międzynarodowym. Cerezo w zamian miał zagwarantowanego partnera na blisko cztery lata, a przy okazji – sporo marketingowego szumu wokół zespołu, który mógł zmienić postrzeganie klubu. Atletico stawało się w końcu jedną z tub marketingowych dla czołowej amerykańskiej wytwórni filmowej. Sam kontrakt nie obejmował jedynie logo na koszulkach zespołu. W wielu imprezach promocyjnych, które odbywały się w tamtym czasie, uczestniczyły największe gwiazdy Hollywood, odgrywające główne role w filmach wytwórni. I tak z koszulką Atletico z numerem 12. chętnie fotografowały się takie gwiazdy jak chociażby Harrison Ford, Will Smith, Tobey Maguire, Samuel L. Jackson czy też Halle Berry. Dodatkowo w trakcie każdego z domowych meczów Atletico na stadionowych ekranach pokazywano zwiastuny nadchodzących filmów. Nawet klubowy autobus zmieniał swoje barwy i logo w zależności od tego, jaki film miał mieć premierę w nadchodzących tygodniach. W efekcie doszło do sytuacji, w której praktycznie w co drugim meczu Atletico zmieniało wygląd swoich koszulek. W spotkaniu z Espnayolem, Atletico promowało na koszulkach wchodzącą do kin „Anakondę”, z Valencią – hit Milly Jovovich „Resident Evil”. Prestiżowe spotkanie z Barceloną wykorzystano na logo „Hellboya”, a pierwsze derby El Madrileno na sympatycznego „Punishera”. Z Villarrealem na trykotach pojawił się „Piotruś Pan”, a na drugie derby Madrytu przygotowano promocję filmu akcji „S.W.A.T.”. W międzyczasie na koszulkach znalazło się też miejsce m.in. na drugą część „Bad Boys” czy nie do końca udane „Spanglish”. Najwięcej kontrowersji wywołała jednak promocja drugiej części filmu Spiderman. W tym przypadku przygotowano specjalnie zaprojektowane wyjazdowe koszulki ze wzorem sieci pająka. W połączeniu z niebieskim kolorem koszulek i asymetrycznie ułożonym logo Nike w stosunku do herbu Atletico, koszulki prezentowały się katastrofalnie. Do dzisiaj ten wzór uznaje się za jeden z najdziwniejszych w historii, pojawiając się często w różnych tego typu zestawieniach. Co ciekawe, w przypadku domowych strojów, zdecydowano się jedynie na logo prezentujące pająka, w ostatecznym rozrachunku wyglądające o wiele lepiej. Sam wzór z logo Spidermana wzbudził na tyle dużo kontrowersji, że UEFA zakazała Atletico występu w tych strojach w Pucharze Intertoto.
Ostatecznie w trakcie sezonu Atletico wystąpiło w 16 różnych koszulkach. Umowa z Columbia Pictures trwała dwa lata. Cała akcja sprawiła, że o Atletico znów się dużo mówiło. Dodatkowo błyskawicznie rozwijała się kariera Fernando Torresa, a wokół klubu pojawiły się większe pieniądze. W efekcie stabilność klubu i niezłe wyniki umożliwiły Cerezo ściągnięcie do klubu jeszcze potężniejszego sponsora w postaci koreańskiego koncernu KIA. Umowa podpisana została w 2005 roku, a współpraca z Columbia Pictures zamiast zapowiadanych czterech lat, skończyła się w połowie drogi. Jak ostatecznie zakończyła się współpraca między hollywoodzką wytwórnią, a madryckim gigantem? Kibice Atletico Madryt do dzisiaj muszą czuć dysonans związany z kolorowym okresem, jakim niewątpliwie była ta współpraca. Część kibiców Los Colchoneros widok koszulek piłkarskich odgrywających rolę kinowych banerów musiało kłuć w oczy. Nie da się jednak ukryć, że był to bardzo nowatorski jak na ówczesne czasy pomysł, który po kilku latach marazmu wprowadził dużo świeżości do zespołu Los Colchoneros.
Columbia Pictures poprzez koszulki Atletico dawało silny komunikat informujący o premierach swoich filmów, a liczne środowisko piłkarskie w Hiszpanii było na bieżąco z najnowszymi premierami kinowymi. Dodatkowo media szeroko rozpisywały się o tej współpracy, traktując je jako novum i interesującą ciekawostkę, nakręcając marketingową karuzelę związaną z filmowymi premierami. Nic więc dziwnego, że w ślad za Atletico poszli inni i w kolejnych latach mogliśmy zobaczyć na piłkarskich boiskach reklamy innych premier filmowych. Tutaj sztandarowym przykładem była chociażby Sampdoria, promujące legendarne już „Sin City”. Kolaboracje te powoli udowadniały, że trykot piłkarski stawał się powierzchnią dla praktycznie każdego rodzaju produktu czy też usługi.
7
Jak Spiderman pojawił się na koszulce Fernando Torresa? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.
@DaPidejpi
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Sensible
@MesQueUnClub96
@AssisMoreira
1
@LS No akurat na tym mundialu jednego strzelili. lecz w dwóch poprzednich nie strzelili ani jednego gola. Jednak głównie chodziło mi o klątwe nie wyjścia z grupy a podchodzili już 3 razy do tej próby...
1
@LS Dalej? A no w efekcie Boliwia przegrała z Niemcami 0:1, przegrała również z Hiszpanią 1:3 oraz zremisowała bezbramkowo z Koreą Południową i w efekcie odpadła z mistrzostw. Od tamtej pory już nie zdołali awansować na mundial, więc klątwa trwa w najlepsze!
9
Obowiązek przegranej:
Zakwalifikowanie się do mundialu w 1994 r. było dla reprezentacji Boliwii niczym podróż na księżyc. Ten biedny kraj doświadczony przez położenie geograficzne i źle traktowany przez historie, uczestniczył już w innych mundialach ale zawsze jakby na gape. Boliwijczycy przegrywali wszystkie mecze, mało tego, nie strzelili nawet żadnego gola. Wysiłki trenera Azkargorty przyniosły w końcu efekty nie tylko podczas meczów rozgrywanych na stadionie w La Paz, gdzie płyta boiska jest wyżej niż chmury, lecz również na nizinach. Boliwijscy piłkarze udowodnili że umiejętność gry na dużych wysokościach nie jest ich jedynym atutem i potrafią otrząsnąć się z kompleksów skazujących ich na porażke, jeszcze zanim mecz się rozpoczął. W eliminacjach Boliwia zachwyciła wszystkich a zwłaszcza Melgar i Baldivieso w środku pola, w przodzie Sanchez a przede wszystkim Etcheverry, o przydomku Diabeł, oklaskiwani gorąco przez różnorodną i wymagającą publiczność. Nieszczęśliwym zrządzeniem losu Boliwijczycy starli się w inauguracyjnym meczu mundialu z potężnymi Niemcami. Pchełka kontra Rambo ale stało się coś, czego nikt nie przewidział: zamiast skurczyć się ze strachu i zamurować własne pole karne, maleńka Boliwia rzuciła się do ataku i grała jak równy z równym, ba! Jak większy z mniejszym. Zdezorientowani Niemcy biegali po boisku a Boliwijczycy zacierali ręce z radości. Było tak do chwili, gdy na boisku pojawił się boliwijski gwiazdor Marco Etheverry. Minute później w idiotyczny sposób kopnął Matthäusa, za co zobaczył czerwony kartonik i został usunięty z boiska. Załamana Boliwia poddała się, zawstydzona tym, że śmiała się przeciwstawić swojemu przeznaczeniu(tajemniczej klątwie ciążącej na niej od stuleci), które zmusza ją do ciągłego przegrywania.
@AssisMoreira
@Symson
@DaPidejpi
@Sensible
@Lionel_Messi10
@patataj
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@patataj
15
Feliz cumpleaños panie Christo!
8 lutego 1966 r. urodził się Christo Stoiczkow, bułgarski napastnik, którego wszyscy cules bardzo dobrze znają. Bułgara przyuważył w meczu Barçy z CSKA Sofia w ramach Pucharu Zdobywców Pucharów i ściągnął do klubu Johan Cruyff. Na Camp Nou trafił w 1990 r. i z miejsca stał się gwiazdą drużyny a także ulubieńcem cules. Szybko przekonano się także o tym, jak krewki jest to piłkarz, nie bez powodu nazywany ,,Vulgar Bulgar”. Jego współpraca z Cruyffem stawała się coraz trudniejsza i w efekcie w 1995 r. Stoiczkow został sprzedany do Parmy. Jednak wraz z odejściem Cruyffa, powrócił do Barcelony, gdzie jednak pełnił drugoplanowe role i ostatecznie na dobre odszedł w 1998 r. Stoiczkow jest niechlubnym rekordzistą w ilości czerwonych kartek otrzymanych przez piłkarza Blaugrany a mianowicie 11. W barwach Dumy Katalonii rozegrał 336 spotkań strzelając w nich 162 gole. Zdobył 5 mistrzostw Hiszpanii, 2 puchary Hiszpanii, Puchar Europy Mistrzów Klubowych, Puchar Zdobywców Pucharów, 2 Superpuchary Europy oraz 4 Superpuchary Hiszpanii.
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@patataj
1
@AFA90 Moim skromnym zdaniem to Urugwaj z Argentyną powinien zorganizować ten Mundial. To właśnie te 2 państwa były pionierami w pierwszych w dziejach futbolu mistrzostwach kontynentalnych oraz jako pierwsze były najsilniejsze na świecie, występując w finale pierwszych mistrzostw świata. Historia Mundialu powinna zatoczyć koło i powrócić tam, skąd się rozpoczeła.
0
@ObiwanKenobi A tego to akurat nie wiem. To nie jest mój autorski tekst, spisałem go z książki.
9
Żywe legendy rodzimego futbolu:
Pseudonim „Koza”, przedsiębiorca, reprezentacyjny obrońca z Krakowa, srebrny medalista olimpijski z Barcelony (1992), pierwszy polski piłkarz „sprzedany” po igrzyskach do Włoch. To Marek Koźmiński, urodzony 7 lutego 1971 w Krakowie w rodzinie absolwentów miejscowej AWF, Zbigniewa (trenera koszykówki, działacza, wiceprezesa Wisły Kraków) i Teresy z d. Mally (trener pływania i gimnastyki artystycznej), absolwent XI Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie (1989), studiował (2 lata) na AWF Kraków, których jednak nie ukończył. Piłkarz (178 cm, 75 kg), lewy obrońca lub lewy pomocnik, wychowanek miejscowego Hutnika 1984-1992 (wymarzona kariera od juniora aż po awans do ekstraklasy), później zawodnik klubów włoskich: UC Udinese (1992-1997), Brescia (1997-15.03.2002) i Ancona (15.03-30.05.2002), greckiego PAOK Saloniki (15.08.2002-30.01.2003) oraz Górnika Zabrze (od 10.02.2003). Występował w reprezentacji olimpijskiej (28 razy) i 38-krotnie (do 2001) reprezentował barwy narodowe (38 występów, strzelając jednego gola).
Zadebiutował w Mielcu w spotkaniu z Izraelem (9 września 1992) a jedyną bramkę zdobył w meczu z Holandią w Rotterdamie (14 października 1992). Jego szybka i zdecydowana gra na lewej stronie boiska podczas IO zrobiła wielkie wrażenie m. in. na szkoleniowcach włoskich (Udinese), którzy na pniu kupili krakowskiego obrońcę (Hutnik chciał 1 milion, otrzymał 600 tys. dolarów). Koźmiński z numerem 10 na koszulce wystąpił już we wrześniu 1992 w meczu Udinese – Inter Mediolan. Jego włoską karierę piłkarską przerwała uciążliwa kontuzja (1996), którą jednak wyleczył. Po dłuższej przerwie powrócił do reprezentacji (Jerzy Engel) i w roli pomocnika wystąpił w meczach eliminacyjnych do mistrzostw świata i samych mistrzostwach (2002). Niestety, bez sukcesów. Wybrany został sportowcem 50-lecia Hutnika Kraków. Odznaczony również srebrnym medalem PKOl (1999).
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
1
@Pawel13sz O! Taką informacje(po polsku) to bardzo lubie! Jeśli ma tak wielki potencjał to niech szybko działają bo jeszcze ,,nam" go ktoś z przed nosa sprzątnie...
9
O tym warto pisać, o tym warto wspominać:
7 lutego 1989 r. FC Barcelona była bardzo blisko pozyskania legendarnego holenderskiego napastnika Marco van Bastena. Cruijff trenował Marco w Ajaksie i był jego mentorem. Jak mawiali dziennikarze w tamtych czasach: ,,Gdyby Johan nakazał van Bastenowi skoczyć w przepaść, ten by to zrobił”. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że menedżerem Marco był… szwagier Crijffa. Van Basten żartował że ,,zapoznałby się z ofertą Barcelony jeżeli przybyliby na rozmowy z tymi samymi pieniędzmi, które dali Koemanowi”. Co ciekawe, stosunki pomiędzy Milanem a Blaugraną ochłodziły przed transferem Ronalda Koemana w 1988 r. Włosi włączyli się do negocjacji o piłkarza i Barça musiała podobno podwyższyć oferte o około milion euro. ,,Mogę jedynie potwierdzić że rozmawiam często z Cruijffem”- podgrzewał atmosferę van Basten. Po 20 latach Marco przyznał, że FC Barcelona była kilkukrotnie bliska zatrudnienia go w stolicy Katalonii: ,,Dwukrotnie byłem naprawdę o krok od podpisania kontraktu w Barcelonie. Nie rozumiałem się dobrze z Arigo Sacchim i chciałem odejść z Milanu. Barcelona Cruijffa była idealnym kandydatem. Najpierw doznałem jednak kontuzji a potem dogadałem się z Sacchim i zostałem w Milanie”. No cóż, wypada jednak żałować i to bardzo że transfer nie doszedł do skutku…
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Ogorinho1974
@Sensible
@Symson
@DaPidejpi
@patataj
1
@Pawel13sz Nie lubie tych niebieskich ptaszków bo to po ,,chińsku"! i nic z tego nie rozumiem..
12
@FCBparasiempre
Większości z nas Bob Marley kojarzy się z muzyką Reggae, skrętami i długimi dredami. Możliwe, że ci, którzy nieco bardziej zgłębili jego biografię wiedzą, że był bardzo mocno związany z ideologią Rasta, miał mnóstwo dzieci i jest symbolem Jamajki. Rzadko kto jednak wie, że był też wielkim fanatykiem piłki nożnej i prawdopodobnie jej najbardziej znaną ofiarą! ,,Futbol jest częścią mnie. Kiedy gram, świat wokół budzi się do życia” – to najbardziej znany cytat Boba Marley dotyczący jego pasji do futbolu. Zapewne Jamajczyk nie był jedynym muzykiem, który każdą wolną chwilę poświęcał na bieganie za futbolówką, ale z pewnością nikt inny nie poniósł tak wielkich konsekwencji z powodu swojej miłości do piłki. Kiedy mówimy o tym, że piłka nożna zbiera czasem śmiertelne żniwo, to z reguły mamy na myśli Roberta Enke, Marca Viviena Foe albo ewentualnie kibiców z Hillsborough. Do tego grana powinniśmy zaliczyć również Boba Marleya. Jako, że jest to portal o futbolu, nie warto szczegółowo opisywać biografii tego znakomitego artysty. Warto tylko dodać, że jak większość swoich rodaków ma korzenie związane z ojczyzną piłki nożnej Wielką Brytanią, czyli można powiedzieć, że miłość do piłki miał w genach. Od najmłodszych lat miał nieco buntowniczy charakter i nie zawsze po drodze było mu ze szkołą, ale drogę na boisko potrafił znaleźć zawsze. Od zawsze jego życiu towarzyszył sport i muzyka, co łączyło go z wieloma rówieśnikami z Jamajki. On jednak miał talent w obu tych dziedzinach i chociaż postawił na Reggae i rastafarianizm, to nigdy nie zerwał z futbolem. Zarówno na scenie, jak i na boisku cechował się sporym luzem i kreatywnością. Jego ulubionym piłkarzem był Pele, którego podziewał za lekkość i skuteczność na murawie. Kibicował Tottenhamowi oraz brazylijskiemu Santosowi zapatrzony w radość, jaką czerpali z gry zawodnicy z Kraju Kawy. To właśnie tego szukał w futbolu, fantazji, radości i wolności, dzięki której na boisku nie było podziałów na czarnych i białych, rastafarian i wyznawców innych religii. Coś, o co walczył poprzez muzykę, znajdował dzięki piłce. Jego przyjacielem, a także menedżerem zespołu The Wailers, był Allan Cole, zawodowy piłkarz grający w piłkę w Stanach Zjednoczonych w zespole Atlanta Chiefs w lidze NASL, a także w brazylijskim klubie Nautico. Wraz z Colem i członkami zespołu Bob Marley będąc w trasie koncertowej, rozgrywał sporo meczów towarzyskich. W jednym z nich, podczas koncertów w Paryżu, drużyna z Jamajki mierzyła się z członkami reprezentacji Francji. Podczas tego spotkania Marley doznał bardzo przykrej kontuzji palca. Muzyk mimo tego nie zamierzał przerywać trasy koncertowej ani rezygnować z kopania futbolówki. Lekceważąc zalecenia lekarzy, kontynuował europejskie tournee i cały czas oddawał się swoim pasjom.
Potem zdecydował się na badania w Londynie, gdzie uświadomiono mu, że do organizmu wdała się gangrena i amputacja palca jest koniecznością. Marley, jako praktykujący rastafarianin uważał, że ciało stanowi integralną część i nie pozwolił na odebranie sobie żadnej kończyny. Wiedział również, że to oznaczałoby koniec jego przygody z piłką. Była to, jak się okazało najgorsza z możliwych decyzji, bo kilka lat później podczas joggingu z Colem muzyk zasłabł. Kiedy go przebadano, wyszło na jaw, że ma przerzuty nowotworowe do płuc, mózgu i wątroby. Najpierw zdecydował się na leczenie w Nowym Jorku, potem przenosił się do kliniki w Miami i Meksyku, ale wszędzie dawano mu tylko kilka tygodni życia. Wtedy postanowił poddać się kontrowersyjnej terapii opartej na diecie i ziołach, którą zaproponowano mu w Niemczech. Jak się okazało, przetrwał dzięki temu pół roku, ale i tak w końcu uznano, że nie ma już szans. Zapragnął wtedy wrócić na Jamajkę, jednak tam żaden szpital nie był przygotowany, by go przyjąć i ostatecznie zmarł w szpitalu w Miami. Czy to przez futbol? Biografowie Marleya spierają się, czy kontuzja odniesiona na meczu faktycznie była powodem rozwinięcia się nowotworu, czy też ten był w jego ciele już wcześniej. Nie da się jednak podważyć, że uraz mocno przyczynił się do rozwoju choroby, a już to, że zamiast zrezygnować z futbolu, Jamajczyk wciąż biegał po murawie, znacznie pogorszyło jego stan. Tyle, że jak sam zawsze mówił, żeby go poznać, najlepiej zagrać mecz z jego drużyną. Piłka nożna, muzyka i religia były w jego życiu najważniejsze i nie zrezygnował z nich praktycznie do samego końca. Pewnie trudno porównać go z takimi przypadkami jak wspomniany wcześniej Marc Vivien Foe, który zmarł na boisku, czy Robert Enke, którego profesjonalna kariera przytłoczyła do tego stopnia, że popełnił samobójstwo. Na pewno jednak Marley poświęcił dla piłki bardzo wiele i do samego końca chciał grać, nie zważając na swoje zdrowie. Mimo, że w stosunkowo młodym wieku zmarł, to jego historię należy traktować pozytywnie, bo całe swoje życie poświęcał się temu, co kochał najbardziej. Uprawiał sport, tworzył muzykę i głosił swoje przekonania na całym świecie. Zostawił po sobie sporą gromadę dzieci, setki znakomitych piosenek i kilku kolegom z boiska dziesiątki wspomnień, o bramkach, które strzelał na zielonej murawie.
9
Gdyby jeszcze żył, kończył by dzisiaj bodaj 78 lat! Tym razem to jednak nie jest historia o profesjonalnym piłkarzu ale wielu z was może zainteresować postać tego wybitnego człowieka.
Dredy, futbol i śmierć(naturalnie w odpowiedzi na mój komentarz):
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
11
(Nie)zapomniane El Clasico:
6 lutego 1997 r. Real Madryt zremisował na Santiago Bernabeu 1:1 z FC Barceloną w rewanżowym meczu 1/8 Pucharu Hiszpanii. Gole strzelili odpowiednio Šuker oraz samobójczą Roberto Carlos. Dzięki temu remisowi Blaugrana awansowała do następnej rundy ponieważ pierwszy mecz na Camp Nou wygrała 3:2.
Dla zainteresowanych:
@Monix10
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Symson
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@patataj
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Sensible
9
FC Barcelona dzień po dniu:
6 lutego 1977 r. w meczu FC Barcelona-Malaga arbiter Melero Guaza nie odgwizdał dwóch karnych dla gospodarzy i uznał gola dla Malagi strzelonego ręką z pozycji spalonej! Wówczas Johan Cruyff pokłócił się z sędzią i został wyrzucony z boiska, krzycząc: ,,Melero eres un hijo de gran puta!”. Osobiście nie znam języka hiszpańskiego lecz nie trudno się domyślić co mogły oznaczać te słowa? Holender później tłumaczył ironicznie, że mówił jedynie ,,Manolo strzelaj szybko” do swojego kolegi z drużyny. Barça w końcu wygrała ten mecz 2:1 ale Cruyff został zawieszony na 3 kolejki, w których Duma Katalonii zdobyła zaledwie jeden punkt i straciła szanse na mistrzostwo. Wprawdzie dyktator Franco już nie żył lecz tzw. ,, bezstronność sędziowska” ciągnie się aż po dziś dzień.
@Pawel13sz
@patataj
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
@DaPidejpi
3
@Ojciec5tkidzieci Nie no, zgadza się, wtedy mieli super pake! bodaj grał jeszcze wtedy znakomity Jesus Navas a i świetny Luis Fabiano też w grał w tamtym okresie...
6
Odkąd pokochałem Barcunie(rok 2004) to nie widziałem aż tak beznadziejnie grającej FC Sevilli! Owszem prawie zawsze Andaluzajczycy przegrywali z ,,naszą" Barcą ale grali na ogół jak równy z równym. Natomiast wczoraj to Los Nervionenses zagrali na poziomie Cadiz CF czy też Getafe CF. Z drugiej strony w końcu ,,nasza" Barca przestała ,,przetaczać" mecze 1:0. W końcu mamy drużyne, która powinna sięgnąć wreszcie po mistrzostwo Hiszpanii. Tego prowadzenia nie można już wypuścić z rąk, w przeciwnym razie byłby to srogi policzek dla całego barcelonizmo! Z Dembele czy też bez niego, mistrzostwo mamy w zasięgu ręki i tego nie można zmarnować!
Vamos Barca, Vamos po 27 majstra!
7
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
5 lutego 1942 r. w Drewienkach na Litwie urodził się Jan Pieszko. Pieszko w Legii rozegrał 238 spotkań, strzelając 68 goli. Zwany "Kargulem" jest wychowankiem klubu Darzbór Szczecinek. Był środkowym napastnikiem. W barwach Legii występował w latach 1966-76. Dwukrotnie zdobył z nią mistrzostwo (1969, 1970), raz Puchar Polski (1973). Mierzący zaledwie169 cm zawodnik został wypożyczony z Zawiszy Bydgoszcz na mecze z okazji 50-lecia istnienia Legii i tak spodobał się trenerom, że już został w Warszawie. O głowę niższy od obrońców rywali ogrywał ich z łatwością, kończąc skutecznie akcje skrzydłowych Roberta Gadochy i Janusza Żmijewskiego. Nigdy z jego osobą nie wiązały się jakiekolwiek afery. Sędziowie bardzo rzadko go karali. Po zakończeniu kariery piłkarskiej przez długie lata prowadził reprezentacje juniorskie Polski (począwszy od 1988 r.). A z Legią również związany był jako trener. Konkretnie jako asystent. Samodzielnie prowadził m.in. Bałtyk Gdynia oraz Polonię Warszawa. W Galerii Sław Legii znalazł się obok wyróżnionych Lucjana Brychczego, Bernarda Blauta, Stefana Białasa, Lesława Ćmikiewicza, Władysława Stachurskiego i Leszka Pisza.
@AssisMoreira
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
12
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
5 lutego 1899 r. w Samborze urodził się Zygmunt Steuermann. Jako pierwszy zawodnik w lidze strzelił gola bezpośrednio z rzutu wolnego. Jest postać tragiczną. Urodził się w Samborze, w którym przez większość życia pracował i grał w piłkę. Najbardziej znany jest z występów we lwowskiej Hasmonei i warszawskiej Legii. Dwukrotnie zagrał w koszulce z orłem na piersi, strzelając cztery bramki. Bramkostrzelność była jego znakiem rozpoznawczym. Był najlepszym strzelcem Hasmonejczyków. Gdy w 1927 r. klub ze Lwowa zadebiutował jako jeden z założycieli w Lidze Polskiej, Steuermann regularnie torpedował bramki rywali swoimi zabójczo mocnymi uderzeniami. W inauguracyjnym sezonie zdobył 23 gole, nieźle jak na drużynę z dołu tabeli. Dla porównania Wacław Kuchar zdobył ich 25. Niezbyt przykładał się do treningów, mówiło się, że nie lubił biegać po boisku, ale kiedy trzeba było, to imponował przyspieszeniem. Do klasyki przeszło prasowe określenie, że jak zwykle leniwy Steuermann znów uzyskał w lidze trzy gole. Steuermann padł ofiarą zbrodniczej niemieckiej ideologii. Z uwagi na swoje żydowskie pochodzenie trafił do obozu koncentracyjnego na przedmieściach Lwowa. Łapanka objęła zresztą wielu innych piłkarzy. Sport we Lwowie praktycznie przestał istnieć – zostało zakazane organizowanie się w drużyny futbolowe, a jedynymi meczami były rozgrywki niemieckich żołnierzy. W 1941 r. doszło do niecodziennej sytuacji – pewni siebie naziści chcieli udowodnić swoją wyższość i zorganizowali mecz z drużyną złożoną z więźniów obozu. Ci pomimo złego stanu fizycznego pokonali oprawców 3:1, a dwa gole zdobył Steuermann. Ten wyjątkowy moment tryumfu i poczucia wolności(podobnie jak inni więźniowie) przypłacił życiem. Podobny los spotkał Leona Sperlinga. W Reprezentacji rozegrał 2 mecze, strzelając 4 gole.
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@patataj
@AssisMoreira
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Sensible
@Symson
8
Blaugrana w europejskich pucharach:
5 lutego 1980 r. FC Barcelona zremisowała na Camp Nou 1:1 z Nottingham Forest w rewanżowym meczu o Superpuchar Europy. W tym drugim meczu u siebie Blaugrana zaprezentowała się znacznie lepiej i objęła prowadzenie po golu z rzutu karnego Roberto Dinamite, lecz wyrównujący gol Nottingham tuż przed przerwą zmniejszył szanse gospodarzy do minimum. Po przerwie Anglicy mogli nawet wyjść na prowadzenie ale karnego obronił Artola. Trener gości Brian Clough ,,celebrował” zwycięstwo już przed meczem, wypijając kilka piw w hotelu. Po wygranej nie odebrał pamiątkowych medali a na konferencji prasowej pojawił się prawdopodobnie pijany. Na pytanie, czy w przyszłości mógłby poprowadzić Dume Katalonii, zdenerwował się i stwierdził że pytanie jest ,,zbyt głupie, żeby na nie odpowiadać”. Nie chciał również wyrazić swojego zdania na temat meczu, uważając że jest to ,,zadanie trenera a on jest menadżerem”. Eschweiler, arbiter tego spotkania, po końcowym gwizdku wyściskał się z napastnikiem gospodarzy Simonsenem. ,,Szkoda że jego strzały nie trafiły do celu”- skomentował uderzenia Duńczyka sędzia(w latach 80-tych arbiter mógł udzielać wywiadów po meczach). W tamtym okresie Nottingham był bardzo silną ekipą, która dwukrotnie pod rząd zdobywała Puchar Europy. Nic więc dziwnego że ,,nasza” Barça przegrała ten dwumecz.
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Monix10
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@patataj
9
Żywe legendy futbolu:
5 lutego 1984 r. urodził się Carlos Tevez, argentyński napastnik. Po blisko 20 latach gry w piłkę Carlos Tevez ogłosił zejście ze sceny. Wiele jednak wskazuje, że nie zamierza odchodzić w cień. Jego planem jest rozpoczęcie kariery politycznej. Głównym powodem decyzji Argentyńczyka jest choroba jego ojca. Segundo Tevez od lat boryka się z cukrzycą, ale jego stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu po niedawnym zarażeniu koronawirusem. ,,Mam różne emocje. Czasami mam się dobrze, a innym razem idę i płaczę w przerwie meczu. To są trudne czasy. Idę odwiedzić mojego ojca, a potem muszę mieć siłę, żeby grać w piłkę” – mówi Tevez. Choć Segundo Tevez wychowywał argentyńskiego napastnika, tak naprawdę jest jego wujem. Biologiczny ojciec zginął w strzelaninie przed narodzinami piłkarza. Dla Teveza seniora ostatnie lata nie należą do najlepszych, w 2014 roku został porwany dla okupu. Spekuluje się, że po zakończeniu przygody z futbolem Argentyńczyk zostanie politykiem. Jak donoszą lokalne media, Tevez blisko współpracuje z byłym prezydentem kraju – Mauricio Macrim. Ze znanym politykiem łączą go relacje biznesowe, z czego część budzi kontrowersje. W 2018 roku argentyński sąd przyglądał się nieprawidłowościom przy zakupie elektrowni wiatrowych, w co oprócz dwóch panów zaangażowany był też były trener Boca Juniors – Guillermo Barros Schelotto. Tym razem jednak "biznes" ma dotyczyć stricte futbolu, a konkretniej potencjalnej prezydentury Macriego w Boca. Jego kontrkandydatem jest aktualny prezes Jorge Amea, którego zastępcą jest inny legendarny piłkarz – Juan Roman Riquelme. W trakcie swojej bogatej kariery Tevez grał w wielu uznanych drużynach. Swoją karierę rozpoczynał w Boca, gdzie został wychwycony przez skautów West Hamu. Tam zauważył go Sir Alex Ferguson, w którego drużynie Tevez grał z Cristiano Ronaldo i Waynem Rooneyem. Niedługo później w atmosferze skandalu przeniósł się z Manchesteru United do ich rywala zza miedzy – Manchesteru City. Następnie, po konflikcie z Roberto Mancinim występował w Juventusie Turyn, po czym wrócił do Boca Juniors. Wtedy pojawił się kontrakt jego życia. Został zawodnikiem chińskiego Shanghai Shenhua, gdzie z zarobkami na poziomie 40 milionów dolarów rocznie stał się najlepiej opłacanym piłkarzem na całym globie. W Chinach jednak zawodził, a gwiazdorski kontrakt nie pomagał mu w aklimatyzacji i odkupieniu swoich win. Wystąpił w 20 spotkaniach, w których zdobył 4 gole. Tym samym za jednego gola zarobił... 10 milionów dolarów. Po rocznym pobicie w państwie środka, Tevez wrócił do Boca. To jego trzecia i najwidoczniej ostatnia przygoda w tym klubie. Tevez ma na swoim koncie 11 tytułów ligowych. Grając w Manchesterze United wzniósł puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a grając w reprezentacji Argentyny zdobył złoty medal na Olimpiadzie w 2004 roku. Mimo bezsprzecznych umiejętności, w trakcie kariery piłkarskiej wielu uznawało go za skandalistę, a nawet zdrajcę. Oby ta łatka nie trzymała się go także w polityce.
@AssisMoreira
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi
@Sensible
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Symson
4
@MesQueUnClub96 38 a nie 39. On jest rocznik 1985 ale życzeń nie będe mu składał bo jakoś go nie lubie...
13
Pamiętajmy o wybitnych legendach Dumy Katalonii:
5 lutego 1897 r. urodził się Josep Climent Gracia. Josep był znakomitym napastnikiem, doskonale grającym głową. W 1919 r. wraz z Zamorą trafił do Barçy. W sezonie 1921/22 strzelił aż 59 goli!(w tym 5 goli w meczu z Espanyolem o mistrzostwo Katalonii), co było najlepszym wynikiem w historii klubu aż do czasu genialnego Messiego. Gracia przez 5 lat gry w Dumie Katalonii utrzymał średnią ponad jednego gola na mecz(161 goli w 151 meczach!). Nie zapominajmy iż Josep był członkiem ówczesnej legendarnej linii ataku Blaugrany: Piera, Martinez, Gracia, Alcantara, Sagi-Barba.
@Monix10
@Lionel_Messi10
@Symson
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj
12
Feliz cumpleaños Neymarze!
5 lutego 1992 r. urodził się Neymar da Silva Santos Junior, wszystkim bardzo dobrze znany napastnik rodem z kraju kawy. Mimo wszystko dziękujemy mu za te nieliczne ale jednak chwile radości i sukcesów. Jednocześnie życzymy powodzenia na nowej drodze kariery.
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Monix10
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@Symson
@DaPidejpi