FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@endriuuu2 Ale chodziło mi tylko i wyłącznie o środkowego obrońce :)
12
Wspominamy ,,nasze” legendy:
9 lipca 2003 r. Duma Katalonii zaprezentowała nowego zakontraktowanego piłkarza, którym był Rafael Marquez. Urodzony w 1979 r. meksykański środkowy obrońca i defensywny pomocnik nie bez powodu otrzymał od rodaków pseudonim ,,Cesarz”. Kariere rozpoczął w Atlasie Guadalajara, lecz już w 1999 r. trafił do AS Monaco. Po 4 latach w Księstwie przeniósł się na Camp Nou. ,,Będę wzorował się na Puyolu” – przekonywał Meksykanin. Bardzo szybko został łącznikiem pomiędzy formacjami-defensywną i pomocy a z czasem idealnym partnerem Puyola, z którym stworzył zapore nie do przejścia w drodze po podwójną koronę w sezonie 2005/2006. Miał też swój wkład w grę drużyny ,,sześciu pucharów” z 2009 r., choć nie wystąpił w żadnym z finałów w tamtym roku. Spory wpływ na spadek jego formy miały kontuzje. W końcu w 2010 r. odszedł z Blaugrany do New York Red Bulls. W barwach Dumy Katalonii rozegrał 242 mecze strzelając 13 goli, w tym także kilka z rzutów wolnych. W mojej subiektywnej opinii Rafael Marquez jest trzecim(po Puyolu i Pique) najlepszym defensorem Barçy XXI wieku.
2
SPROSTOWANIE:
6 lipca napisałem o rocznicy śmierci(zamordowania) byłego prezydenta FC Barcelony- Josepa Sunyola. Otóż owszem został on zamordowany przez frankistów, lecz 6 sierpnia 1936 r. a nie 6 lipca. Za głupi błąd wszystkich najmocniej przepraszam.
6
LEGENDY rodem z Urugwaju:
08.07.1897 w Montevideo urodził się Isabelino Gradin, napastnik, zdobywca Copa America 1916 a ponadto Mistrz Ameryki Południowej w biegu na dystansie 400 m.(w roku 1918 i 1922), 200 m.(1919), na 200,400 i w sztafecie 4x400(1920). Gradin żył krótko bo zaledwie 47 lat lecz już za życia stał się legendą nie tylko futbolu ale i sportu w ogóle. Zaczynał w 1914 w małym klubiku Agraciada ale najlepsze lata spędził w słynnym Peñarol Montevideo a później był dumą klubu Olimpia. Karierę zakończył w 1928. Oczywiście karierę sportową bowiem jednocześnie Isabelino należał do grona najwybitniejszych lekkoatletów tamtej epoki.
Niezwykłe zdolności ruchowe i fenomenalna wydolność fizyczna dawały mu także na boisku futbolowym ogromną przewagę nad większością rywali. Mijał ich niczym slalomowe tyczki, przeskakiwał lekko jak kolejne płotki-był nie do powstrzymania! Łatwość biegu łączył z doskonałą techniką i potęgą strzału. Rozwijając nawet największą szybkość potrafił piłkę utrzymać krótko przy nodze. Strzelał zaś na ogół w ruchu, ściągając piłkę z powietrza i waląc z pełną mocą z woleja. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie oglądano toteż „na Gradina” chodziły tłumy.
A że do tego był miłym i skromnym chłopcem o ujmującym uśmiechu, stał się idolem absolutnym wszystkich kibiców.
Również 8 lipca i również w Montevideo, lecz w roku 1943 urodził się wybitny lewy obrońca Ricardo Pavoni, 5-krotny zdobywca Copa Libertadores, 3-krotny mistrz Argentyny oraz zdobywca Pucharu Interkontynentalnego. Pavoni urodził się w Montevideo, a pierwsze kroki w piłkarskiej karierze stawiał w klubie Defensor Montevideo. Nie widząc dla siebie przyszłości w futbolu, postanowił zakończyć gre w piłkę i zostać krupierem w kasynie gry. Nie doszło do tego, gdyż otrzymał propozycję gry w potężnym argentyńskim klubie Independiente Buenos Aires. Przybył do Independiente w wieku 21 lat, by zastąpić swego ciężko kontuzjowanego rodaka Tomása Rolana. Nikt wtedy nie mógł przewidzieć że gra Pavoniego sprawi iż kibice klubu całkowicie zapomną o Rolanie. Pierwszy mecz w barwach Independiente Pavoni rozegrał 24 marca 1965 w ramach turnieju Copa Libertadores 1965 przeciwko Boca Juniors B. A., wygrany przez drużynę Independiente 2:0. Z nowym klubem wkrótce sięgnąć miał po największe trofea w światowym futbolu, stając się jedną z gwiazd wszechczasów Independiente. Był lewym obrońcą, często określanym mianem lidera i symbolu drużyny Independiente. Pomimo że był obrońcą, zdobył dla klubu 57 bramek. Przez 12 sezonów spędzonych w Independiente (1965-1976) był prawdziwym idolem kibiców. Szczególnie wielkie wrażenie robiły na widzach jego imponujące rajdy prowadzone na lewym skrzydle oraz rzuty wolne wykonywane lewą nogą z wielką precyzją, często kończące się zdobyciem bramki dla drużyny. Jest uważany przez wielu za piłkarza reprezentującego wzorcowe cechy urugwajskiego futbolu.
Pavoni wraz z Independiente odniósł wiele sukcesów - trzykrotnie zdobył mistrzostwo Argentyny, 5 razy wygrał turniej Copa Libertadores(w tym 4 razy pod rząd), trzykrotnie triumfował w Copa Interamericana oraz raz zwyciężył w walce o Puchar Interkontynentalny. W najbardziej prestiżowym turnieju klubowym Ameryki Południowej, Copa Libertadores, Pavoni w barwach Independiente w latach 1965-1976 rozegrał 59 meczów i zdobył 6 bramek. Od 15 sierpnia 1962 do 23 czerwca 1974 rozegrał w reprezentacji Urugwaju 13 meczów i zdobył 2 bramki
Był w kadrze "40" reprezentacji Urugwaju przed finałami mistrzostw świata w 1966 roku. Wziął udział w finałach mistrzostw świata w 1974 roku, gdzie Urugwaj odpadł już w fazie grupowej. Zagrał we wszystkich trzech meczach - z Holandią, Bułgarią (zdobył bramkę) i Szwecją. Natomiast ani razu nie było mu dane wystąpić w Copa America ale mimo tego stał się jedną z legend Independiente. Po zakończeniu kariery pracował w klubie Independiente jako trener rezerw i drużyn młodzieżowych. W kilku przypadkach opiekował się także pierwszym zespołem klubu.
2
Ciekawostki z życia Barçy:
7 lipca 1935 r. znakomity kataloński napastnik Josep Escola strzelił w wygranym meczu FC Barcelony z Real Union Club de Irun(11:1) 9 goli! Był to ostatni towarzyski mecz sezonu 1934/35. Wartym podkreślenia jest fakt iż Escola strzelił wszystkie gole w zaledwie 60 minut. Escola był rewelacyjnym napastnikiem jednak pamiętajmy iż był to tylko mecz towarzyski.
2
@Qlewer Dołączam się do pytania. Przecież w poniedziałek trzeba wstawać wcześnie rano do pracy!
0
@BarcaInfo Owszem mamy 2021 r. i co z tego? Jeśli w XXI wieku nie znam żadnego obcego języka to powinienem być ,,ścięty na gilotynie", ,,spalony na stosie" czyli de facto wyeliminowany z internetu? Przede wszystkim w tym serwisie nie jest wymagana znajomość obcego języka a po drugie to jest serwis polski, nie obcojęzyczny. Dla redakcji nie ma to większego znaczenia i na pewno nic z tym nie zrobi. Za to ty kolego(cwaniaczku) jesteś tak bezczelny iż należy ci się porządny ban! Osobiście dał bym ci bana permanentnego, co chyba by cię nie zdziwiło.
3
Jeśli to się okaże prawdą to tylko stwierdzę: Wszechstronność Sergi Roberto? O mój Boże! Joanie Laporta i twoi poddani- nie idźcie tą drogą! lub: Quo vadis Laporto?
0
@Kwiatek67 Spoko:) Mam to gdzieś! Nie samym portalem się żyje...
0
@MesQueUnClub_87 I jeszcze jedno, ja nie walcze, ja tylko proszę. Walka z wiatrakami nie ma sensu
0
@MesQueUnClub_87 Nik jest bardzo popularnym sloganem dotyczącym FC Barcelony, więc przez wiele lat łatwo go było poznać i zapamietać, zresztą tak jak i twój.
2
Komentarz usunięty
0
Trzeba jeszcze umieć to tłumaczyć a nie wyzywać od leniwych
2
@Mns21 Witaj Xeneize:) Gdybym miał obstawiać to jakieś 2:1 dla Albicelestes. Jednak najważniejsze będzie zagrać w finale bez żadnych osłabień.
1
@JimMorrisonFCB Nie ma to dla mnie większego znaczenia Patrioto
3
Chciałem się zwrócić do redakcji z prośbą o usuwanie bądź tłumaczenie komentarzy w obcych językach. Widzę że jednak redakcja na to pozwala, więc zwracam się z prośbą do wszystkich użytkowników o całkowite przetłumaczenie obcego języka na Polski. To jest Polska strona a nie każdy jest poliglotą. Teraz rozumiem że redakcji to nie przeszkadza bo redakcja sama musi znać języki żeby wydawać artykuły prasy zagranicznej na Polski język.
1
@Crakitic Dzięki śliczne :) Głównie te wszystkie ciekawostki zaczerpuję z książki ,,366 dni wokół FC Barcelony" ale nie tylko bo z internetu również. Czasami również jak napisał uzytkownik Tridente2015 z książki ,,Barca- życie, pasja, ludzie".
7
Historia mrożąca krew w żyłach:
6 lipca 1936 roku został zamordowany ówczesny Prezydent FC Barcelony Josep Sunyol. Prezydent podróżował do Madrytu wraz z sekretarzem dyrektora generalnego ds. publicznych, milicjantem i szoferem. Według relacji miał przy sobie listy do ważnych działaczy politycznych i 25 tysięcy peset przeznaczonych na transfery zawodników z Oviedo. Szofer pomylił drogę i samochód znalazł się na drodze kontrolowanej przez wrogie frakcje. Podczas rutynowej kontroli na drodze w okolicach Sierra de Guaderrama, Sunyol postanowił rozprostować nogi i wyszedł z auta, krzycząc: ,, Niech żyje republika!’’. Kiedy odkryto że jest Prezydentem FC Barcelony i republikaninem, rozstrzelano go na miejscu wraz z pozostałymi pasażerami auta. Wiadomość dotarła do Barcelony dopiero po tygodniu.
Czasami mam nieodparte wrażenie że dyktatura tego zbrodniarza Franko nieustannie unosi się nad całą Katalonią niczym smog nad Krakowem.
Ponadto 6 lipca 1992 r. Barça zanotowała najwyższe zwycięstwo w historii klubu w meczu towarzyskim, w którym pokonała na przedsezonowym zgrupowaniu holenderską drużynę z miasteczka Smilde aż 1:20! Boisko na którym rozgrywano spotkanie nie miało trybun lecz mimo to zebrało się wokół 1500 widzów.
1
@LS Dzięki śliczne. Zawsze uważałem że to właśnie historia zbudowała FC Barcelonę i nas prawdziwych cules, przez co jednoczymy się i wspieramy nasz ukochany klub pod każdym względem.
0
@Uukasz_93 Zgodze sie z tobą w 1000%. Największy żal do Pepito mam właśnie za to iż nie widział Samuela jako idealnego ,,kilera" na tamtą chwile. Coś nie było między nimi po drodze a szkoda...
4
Transferowe niewypały:
5 lipca 2010 r. Dmytro Czyhryński został sprzedany do Szachtara Donieck. Ukraiński środkowy obrońca był niespodziewanym transferowym niewypałem Pepa Guardioli pod koniec okna transferowego w 2009 r., krótko po meczu Superpucharu Europy z Szachtarem, w którym występował właśnie Czyhryński. Młody, mało znany zawodnik kosztował aż 25 milionów euro i zarówno prasa, jak i kibice dziwili się decyzji szkoleniowca, który miał nalegać na ten zakup. Ukrainiec rozegrał jednak tylko 14 spotkań przez cały sezon i pomimo nacisków Guardioli, Sandro Rosell zdecydował się przystać na propozycję odkupienia Czyhryńskiego przez Szachtar za 15 mln. aby wartość zawodnika nie spadła jeszcze bardziej. Co ciekawe po powrocie do Doniecka, Dmytro nie wywalczył sobie miejsca w pierwszym składzie. No cóż, jak widać nasz ,,Pepito” jak każdy z nas ma prawo się pomylić…
1
@KSSniper Polecam ci własnie książke Szczepłka ,, Mecze które wsztrzasneły światem" oraz ,,Mistrzowie bez tytułu. Legenda Złotej Jedenastki." Madziarzy byli wówczas przez 10 lat niezrównana potegą!
14
Mecze, które wstrząsneły światem:
4 lipca 1954 r. w finale V Mistrzostw Świata(nazywanym również cudem w Bernie) RFN pokonała Węgry 3:2(2:2). Oficjalnie ten mecz jest postrzegany jako jedna z największych sensacji w meczach finałowych. Jednak nie dla mnie! Bowiem ja postrzegam to wydarzenie jako największy przekręt finałów mistrzostw świata! Ówczesna ,,Złota węgierska jedenastka” gromiła wszystkich po kolei aż miło, nawet RFN w tych samych mistrzostwach w fazie grupowej w stosunku 8:3! Cóż więc takiego się stało? Przede wszystkim w tym wysoko wygranym przez Węgrów meczu grupowym Ferenc Puskas został brutalnie sfaulowany przez Liebricha. Było wówczas wiele głosów, że Niemiec zrobił to z premedytacją, by pozbawić Węgrów najlepszego zawodnika. W efekcie Puskas powrócił do składu dopiero w meczu finałowym, lecz z niezaleczoną kontuzją. Jednak w 87 minucie Puskas strzela gola wyrównującego i….. sędzia główny odgwizduje spalonego, którego zasygnalizował sędzia liniowy. Czy rzeczywiście był spalony? Teraz tego już się raczej nie udowodni. Jednak wielu naocznych świadków na stadionie twierdziło że liniowy ewidentnie się pomylił. Stefan Szczepłek opisuje w swojej książce(,,Mecze które wstrząsnęły światem”) iż któryś z kibiców, bodaj Niemiec, utrwalił na amatorskiej kamerze całe zdarzenie, które pokazuje iż Puskas nie był na spalonym. Co więcej, Niemiec Adolf(Adi) Dassler wymyślił na ten mecz wkręcane kołki. 4 lipca 1954 roku boisko w Bernie było grząskie i podmokłe od deszczu. Nowinka technologiczna, czyli wymienne kołki, okazała się super-bronią Niemców. Dzięki lepszym butom, w przeciwieństwie do Węgrów, utrzymywali równowagę i czuli się pewnie. Dassler, twórca Adidasa, siedział podczas finału na ławce Niemiec, w przerwie czyścił piłkarzom buty z błota i wstawiał dłuższe kołki. Oczywiście FIFA nie miała bladego pojęcia o czymś takim. Mało tego! Niemcy przed meczem szprycowali się dopingiem, po czym ośmiu z nich chorowało na żółtaczkę, co też jest opisane w książce pana Stefana. Z kolei historyk sportu Erik Eggers wraz z zespołem zajmował się badaniem tego przypadku na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie. Orzekł on, iż istnieje „kilka mocnych przesłanek, które wskazują na wstrzykiwanie niektórym niemieckim piłkarzom Pervitinu, a nie witaminy C jak wcześniej twierdzono”. Pervitin był opartym na metamfetaminie stymulantem używanym wśród żołnierzy podczas II wojny światowej. Badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Lipsku, które zostały później określone jako „Doping w Niemczech”, były finansowane przez Niemiecki Komitet Olimpijski.
W taki oto podstępny sposób szwabskie cwaniaczki pozbawiły ziszczenia się marzeń cudownej ,,Złotej jedenastki” Węgier.
1
O tym się wspomina, o tym się pisze:
4 lipca 1971 r. FC Barcelona wygrała swój ostatni Puchar Hiszpanii pod egidą Copa del Generalismo. Pod tą nazwą funkcjonował krajowy puchar w latach 1939-75, na cześć generała Franco. W tamtych czasach zakazane było używanie katalońskich nazw własnych, stąd drużyna Blaugrany nazywała się ,,Club de Futbol Barcelona” i dopiero rok przed śmiercią dyktatora w 1975 r. wróciła do nazwy FC Barcelona. Finał z Valencią CF na Santiago Bernabeu miał bardzo dramatyczny przebieg. Barça po 50 minutach przegrywała 0:2, lecz gole Fuste oraz Zabalzy doprowadziły do dogrywki. Pedro Zabalza wyprowadził Blaugrane na prowadzenie w 99 minucie, jednak dwie minuty później wyrównał Oscar Valdez. W 112 minucie zwycięskiego gola zdobył środkowy napastnik Barçy Ramon Alfonseda.
1
Sen trwa i to coraz głębszy. Pytanie tylko gdzie się podział ich dynamit? Pod poduszką?
0
Jakim cudem Martin Braithwaite jest środkowym napastnikiem Barcy? Przecież on jest największym kaleką wśród napastników! I on ma być dalej naszym napastnikiem?
3
@Janiama Zgadza się, chodziłem wtedy do podstawówki a pamiętam to do dziś! Zresztą to były mistrzostwa jednego ,,Boga" futbolu, wiadomo kogo...
4
Tak daleko i tak blisko:
3 lipca 1974 r. odbył się tzw. „Mecz na wodzie” na Waldstadion we Frankfurcie nad Menem gdzie Polska przegrała z gospodarzem Mistrzostw Świata RFN 0-1. Spotkanie rozegrano w bardzo trudnych warunkach pogodowych, przed meczem przeszła ulewa nad stadionem i w trakcie gry boisko było mocno namoknięte. W 53. minucie meczu Jan Tomaszewski obronił rzut karny wykonywany przez Uli Hoeneßa lecz w niczym to nie pomogło. Zwycięskiego gola strzelił Gerd Müller w 76 minucie. To był mecz grupowy, decydujący o wejściu do finału Mistrzostw Świata.
2
Ku pamięci legend:
3 lipca 1927 r. rozegrano drugi mecz w hołdzie dla genialnego Paulino Alcantary. Rywalem była reprezentacja Hiszpanii, która pokonała Blaugrane 2:1. Przed pierwszym gwizdkiem lokalny dziennikarz i pilot Josep Canudas zrzucił piłke na boisko ze swojego samolotu. W czasie wojny Paulino Alcantara wstąpił do organizacji ,,Czarne strzały”, wysłanej przez Mussoliniego na pomoc generałowi Franco. Paulino nie walczył na froncie, lecz pracował w szpitalu jako lekarz. Po wojnie zajmował się urologią aż do swojej śmierci w 1964 r. W 2007 r. FIFA wybrała Filipińczyka najlepszym piłkarzem azjatyckim w historii.
3
Kalendarium FCB:
2 lipca 1960 r. na Camp Nou zagrał słynny FC Santos z Pele w składzie. Była to druga wizyta brazylijskiego klubu w Barcelonie. Rok wcześniej Santos pokonał Blaugrane aż 1:5 a Pele strzelił 2 gole, choć pamiętajmy iż Barça grała wówczas mocno rezerwowym składem. W swoistym rewanżu Duma Katalonii wystąpiła w najsilniejszym składzie i pokonała najmocniejszy wówczas na świecie Santos 4:3, dzięki dwóm golom Luisa Suareza oraz po jednym Kubali i Villaverde. Pele także wpisał się na liste strzelców.