challenger
Redaktor serwisu FCBarca.com
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
14 obserwujących
0 obserwowanych
Redaktor serwisu FCBarca.com
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
Czynnikow nie bylo piec, a jeden. Nazywal sie szczescie. W II polowie Atleti zjadlo ich i wyplulo, a 3/4 bordowo-granatowego skladu lacznie z Messim i trenerem nie wiedziala, ktora godzina.
3
San Jose mówi: "Nie zależy".
Czyli zależy :)
0
Bzdura. Skoro tak sądzisz, po prostu nie znasz tego typu współczesnych filmów. Zacząć nadrabiać zaległości można od "Aż do piekła" czy "99 domów" (99 Homes, nie było w pl dystrybucji). Dla stęsknionych za smrodem (ulic) i brzydo-brudotą (życia): "Chouf", "The Drop", "Elle", singapurski "The Apprentice" albo miniserial "Długa noc". Propozycja lokalna: "Prosta historia o morderstwie". Rasizm w nowych amerykańskich projektach znów obecny na serio, czego wyrazem choćby "Długa noc" czy poruszające ten wątek 3/9 filmy z tegorocznej selekcji oscarowej na "Najlepszy film". Skoro temat wpada nawet na Oscary, to tym więcej przykładów poza głównym nurtem.
Jasne, wymienione egzemplarze trafiają do dystrybucji w niewielu kopiach albo wcale, bo mało pasują do coli, prażonej kukurydzy i nachosów. Ale to nie znaczy, że ich nie ma.
1
11 lat w tym roku. Ostatni był Woodgate.
1
Dziwne, że Martin Palermo trafił :P Niektórym wolne wychodziły lepiej od karnych ;)
23
Swietny. Mimo, ze wielki (195 cm wzwyz), to porzadnie gra pilka i podaniem. Top3 stoperow Ameryki Południowej w zeszlym roku.
0
W moich komentarzach pod/nad, znajdziesz tez nawiazania do tego, o czym piszesz.
0
Wiem, co sie stalo. Tez ogladalem wtedy mecze. Natomiast mam zupelnie inna opinie na tematy, ktore poruszyles.
Kwestionujac podwyzki w Barcelonie, zapominasz o jednym z fundamentow konkurencyjnosci w ekonomii (tzn. teorii) i biznesie (tzn. praktyce): lider rynku powinien zatroszczyc sie o najwazniejsze osoby w organizacji zaraz po wspieciu sie na szczyt. Zatroszczyc, czyli podwyzszyc im pensje. Jesli tego nie zrobi, szybko przyjdzie jeden ranek, gdy prezes zorientuje sie, ze dyrektor finansowy i szef marketingu poszli do konkurencji, prawniczke przejela Bruksela albo Londyn, polowa zalogi programistow zalozyla wlasna firme i wyjechala w Bieszczady, a swietna agencja kreatywna, ktora robila marketingowa harowe i prowadzila Facebooka -- coz, tez przejeta przez konkurencje. Bez zapowiedzi, bez znieczulenia. Tak to jest.
Barcelona musiala zrobic, co bylo trzeba - zeby jej nie rozszabrowali druzyny i zeby pilkarze zwyczajnie czuli sie docenieni i przychodzili do pracy zadowoleni, ze cos osiagneli w zyciu. Chcesz mnie przekonac, ze jak ktos zdobyl trzy korony w jeden sezon - to bedzie do konca kariery dumny i blady mogac zarabiac tyle samo? Nie da rady. Pilkarze jak wszyscy milionerzy funkcjonuja zgodnie z zasada apetytu rosnace w miare jedzenia. Strata glownych strzelb albo pelna demobilizacja. Taki bedziesz mial efekt. Z moze dwoma-trzema idealistami w calym skladzie na swoim poziomie.
Nie ma tez co polemizowac, ze potrzebna byla topowa '9'. Suarez wkleil sie elegancko. A ze kosztowal, ile kosztowal? Takie czasy. Pod wzgledem sum transferowych dookola. Ale i czasy niewielu klasowych klasycznych '9-ek'. Higuain byl taki drogi, bo to dzis waskie towarzystwo (Suarez, Aguero, Ibra, Benzema, Costa, Lewandowski, Auba, Lukaku, nizej Cavani, Higuain; ew. Kane; kto inny?). Nie, bo komus sie wpisalo o zero za duzo.
Poki Barcelona chce wygrywac, musi podwyzszac pensje po seryjnych zwyciestwach, dac Messiemu troszeczke mniej niz ten sobie zazyczy, utrzymywac konkurencje w skladzie i glebie na lawce. Alternatywa jest oczywiscie bardzo prosta: sprzedaz 7-8 pilkarzy, zmniejszenie reszcie pensji i pod wzgledem wynikow zostanie Arsenalem. Albo Valencia. Tu nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka.
2
Ciekawy wpis, dzięki.
@ 1. Media niczego nie podsycają. Sam fakt, że umowa nie jest podpisana od roku jest wystarczająco znaczący.
@ 4. Skąd ta pewność o tym, ile ON chce zarabiać? Na pewno jest to typ człowieka, który przed chwilą miał najwyższy kontrakt w europejskiej piłce. Nigdy nie zaproponował klubowi: spuśćcie mnie na płacowy poziom Iniesty z Pique, albo: chcę zarabiac tyle, co Eden Hazard, bo ta moja pensja niemoralnie za duza.. Jak ktoś jest najlepszy w czymś, co robi - to chce byc odpowiednio doceniany. To dotyczy każdej branży i w tym sensie nonsens mieć imo do niego za to pretensje.
@ 5. Tak, oczywiście - i dlatego nie powinien sie upierac przy kwocie rzucanej na stół przez City albo przedstawicieli innych klubów. Ale na podwyzce wobec tego, co ma dzis (a ma niewiele mniej od nowej umowy CR7). Przeciez gdyby nie temat podwyzki i wynikajace stad finansowe wygibasy klubu, kontrakt bylby podpisany co najmniej kilka miesiecy temu (po powrocie z Copy).
W futbolu wdzięczność klubu wobec swojego najlepszego pilkarza wyraża się kasą. Nawet jesli to Messi, wychowanek i dziecko klubu. Taka branża.
@ 6. To oczywiście prawda. Ale fakt, że od Lay's, Adidasa, EA Sports, Tata Motors, Gatorade i Gillette dostaje pod 40 milionów euro rocznie jakoś nie skłania go do zejścia w klubowych zarobkach choćby do poziomu Iniesty.
Zostaję przy zdaniu, ze kluczowa wysokosc podwyzki. Reszta detale. Np. w wieku 35-36 lat Messi Barcelonie bedzie raczej malo przydatny. Po co ma mu ktos blokowac finisz w Rosario jak bedzie chcial? Od poczatku sezonu uplynelo wystarczajaco duzo czasu, aby zamknac temat. Jesli Bartomeu dalej mowi dzis, ze "kilka miesiecy", znaczy, ze klub w jakis sposob zostal zaskoczony i/lub szyje budzet.
Oczywiscie, ze pieniadze dla Leo sie znajda. Pytanie, jakim kosztem - i to pytanie puentą artykulu.
2
W NBA ta zasada obowiązuje nadal. Varejao dostaje w Warrios 1,5 miliona (tegoroczne vet minimum), podobnie jak Jason Terry w Bucks i Ron Artest aka MWP w Lakersach. 'Birdman' Andersen w CLE tyle samo, a np. Rip Jefferson, też w CLE, 2,5 miliona czy Pierce w Clipps 3,5.
Zarobki w europejskiej piłce wciaz rosna tylko dlatego, ze nie doleciala jeszcze do sufitu jesli chodzi o ogladalnosc. Innymi slowy, tyle ludzi chce ogladac czolowe ligi Europy, ze oplaca sie pompowac w pilke tyle kasy, ze przychody klubow i pensje pilkarzy sa, jakie sa. Sumy ostatnich kontraktow tv w Anglii i Hiszpanii sa tego doskonalym potwierdzeniem.
Jedyna metoda powrotu zarobkow pilkarzy do bardziej 'unormowanego' poziomu jest zmniejszenie hajpu na pilke na twitterze, facebooku, skasowanie kanalow streamingowych z sieci i zawiniecie paru osobom anten satelitarnych nocą. To moze byc trudne.
Dlug oczywiscie dalej jest potezny (choc imo slowo to lepiej pasuje do tego, co zostawil Laporta), ale Zarzad systematycznie zmniejsza go z roku na rok. Powolne tempo zastanawia, ale wiekszosc dlugu wynika wedle mojej wiedzy z kredytow zaciagnietych na dzialalnosc operacyjna. Krotko mowiac, sprzedaz Neymara, Suareza, Messiego, Iniesty, Busquetsa i Pique splaci dlug z tęgą nawiazka, rok obrotowy zakonczy sie slodkim zyskiem, ale chyba nie o to chodzi kibicom.
0
W takich sytuacjach mówienie o klubie jako firmie jest nieprecyzyjne. Tym bardziej w odn. do RM i Barcy, które formalnoprawnie są NGOsami. Trafniej przekładać to jako 'organizacja'.
1
Zahaczasz o bardzo ciekawy dla mnie wątek. Pisałem niedawno na Twitterze o tym, że plotki o Dele Allim z inicjatywy Adidasa to zapowiedź nowego trendu: robienia dużych transferów klubom przez sponsorów. NIe: inicjowania, podpowiadania, ale: decydowania, przykazu. To, że w tej sprawie zaprzeczyły prawie wszystkie strony - dla mnie silnym dowodem, że coś na rzeczy było/jest. Biorąc pod uwagę, że to normalka w Ameryce Płd. (układy Rosella w brazylijskiej piłce z pozycji dyrektora Nike i jego skuteczność z Neymarem dają ledwie ślad wyobrażenia o skali tematu). Kwestia czasu jak te 'dobre wzorce' z punktu widzenia interesariuszy komercyjnych przenikną do Europy jak wirus.
Czysto teoretycznie: największy talent brytyjskiej piłki (siłą rzeczy najpopularniejszej w dawnych przyczółkach Zjednoczonego Królestwa w Azji, Australii, Afryce i reszcie świata - ogromny rynek na koszulki i merchandising) trafiający do flagowego klubu Adidasa to dla niemieckiej firmy karuzela zysków. Łatwo wyobrazić sobie potransferowe zyski w pajęczynie takiego układu: supergwiazda-producent koszulek-klub. Do tego np. producent koszulek często spotyka się na ośmiorniczki ze sponsorem koszulkowym i sponsorem stadionowym. #jeszczelepiej, jak dwaj ostatni są jednym podmiotem (np. linie Emirates w Arsenalu).
Dlatego jest zupełnie uzasadnione, że żaden z gigantów Nike, Adidas nie ma Messiego i CR7 na wyłączność tylko dla siebie. Portugalia: Nike, Argentyna: Adidas, w klubach idealnie na odwrót - Messi: Nike, Cris: Adidas. Takie rzeczy to nie przypadek. Gdyby któraś z firm miała w przypadku jednego z nich combo klub/kadra - to w siedzibie party typu "Wilk z Wall Street" długooo.
@ "koniec pięknej tradycji, romantyzmu etc. ale czy w obecnych czasach jest jeszcze na to miejsce?" - dla mnie wciąż są obecne w takich rzeczach, jak wygrywana co roku klasyfikacja fair play za najmniej kartek w lidze, wskaźnik wychowanków w podstawowym składzie, liczba Katalończyków i Hiszpanów w zespole, styl gry. No ale to tylko moja opinia, a ja przyjmuję, że klub musi iść na kompromisy z rzeczywistością, aby dalej wygrywać.
Bardzo dzięki za dobre słowo ;) z pozdrowieniami
8
Utrzymanie finansowej powsciagliwosci/idealizmu z czasow Laporty moim zdaniem bankowo wysadziloby Barce poza europejska czolowke i daleko za plecy Realu. Nie pasuje do okolicznosci. Te czasu juz minely. Nie jest to wina obecnych wladz Barcy, a kierunku, w jakim zmierza futbol. Latwo wskazac Bartomeu, bo to zywy czlowiek. Latwy cel. Ale obwiniasz go za nie jego winy. To oskarzenia do firm dazacych do wyciagania z futbolu jak najwiekszej ilosci hajsu. Bartomeu i jego ludzie tylko graja na ogolnych zasadach - i uznanie im za to, ze probuja wciaz ocalic troche etosu klubu (stadion jeszcze nie zmienil nazwy) i graja z niezlymi efektami.
Barca wydaje mnostwo (najwiecej na swiecie) na pensje z prostego powodu. Postanowila na ostatnie sezony Messiego w zlotym wieku pilkarza otoczyc go jak najlepszymi (= drogimi, no sorry) dostepnymi pilkarzami. Neymar, Suarez, lider Sevilli Rakitic, podwyzki dla pozostalych, luksusowi rezerwowi (Mascherano, Turan, Alcacaer, Mathieu), transfery na wszelki wypadek (Verma) i na zapas (Gomes, Denis, Paco). Wszystko aby zmaksymalizowac szanse na puchary, poki trwa kariera Messiego. Zgadzam sie, ekonomicznie wyglada slabo. Strategicznie: czy to zle? Messi nie bedzie mial 28 lat drugi raz.
W takich opiniach, jak Twoja, brakuje mi jednej rzeczy: ugryzienia tematu od innej strony i spojrzenia na Bartomeu z reszta obecnych wladz jako katalonskich patriotow. Probowales? Zadne wartosci Barcelony nie przebija sie w swiat, jesli klub zostanie ascetą i przestanie wygrywac. Barcelona musi wygrywac, aby pozostala Barceloną i pelnila dalej obecna funkcje dla Katalonii i katalonskiego spoleczenstwa.
Bartomeu i jego ludzie o tym wiedza. Zdaje mi sie, ze postepuja wlasnie zgodnie z tym. Oczywiscie zinterpretowanie tego jako komercjalizowanie klubu jest bardzo latwe.
1
A co do braku szczęścia - to wymówka drużyn bez argumentów piłkarskich. Barca ma dziś jedną z najszerszych i najmocniejszych kadr w historii. Wydaje na pensje piłkarzy najwięcej na świecie, o 50 mln euro więcej niż drugi Real i o 70 od 3. Chelsea. Także tego, tezy z brakiem szczęścia nie kupuję ;) pzdr
6
Uważam, że nie ma takiej opcji. W świecie dużej piłki docenia się wyłącznie kasą. W tym sensie jestem pewny, że Messi byłby taka propozycją urażony, gdyby padła wprost. Moim zdaniem nie wprost (przez pośredników) Klub już ją sondował. Gdyby Messi się zgodził, kontrakt byłby już podpisany.
0
Cieszę się, że wątek sędziów jest pod artykułem reprezentowany nielicznie, a wręcz zwalczany takimi komentarzami, jak Twój. O sędziach w Hiszpanii mogę dodać od siebie tyle, że jeśli ktoś zabiera dziś o nich w ogóle głos, to znaczy wyłącznie, że za mało poczytał o historii pojedynków Barcy z Realem.
Przy wyniku 3-0 sędzia nie ma okazji na "dobre błędy". Z takim składem, jaki ma Barca, trzeba grać tak, żeby było 3-0. I tylko o tym warto rozmawiać.
0
W poważnej dyskusji trudno się obrażać na pewno nie tym, że ktoś ma inne zdanie.
Twoje pierwsze zdanie traci na celności przez samo porównanie z licznymi wpisami innych Czytelników mających identyczne lub podobne odczucia do przedstawionych w tekście. Mimo to odniosę się do paru wątków.
"Jakiś czas temu byli Barceloną... 'Powinieneś się konkretnie określić' " -- nie zgodzę się. Świadomie zostawiam każdemu do określenia samemu, ile wynosi ten 'jakiś czas'. Dla Ciebie to 8 miesięcy, kto inny wskaże najlepsze momenty pierwszego sezonu Lucho, moim zdaniem elementy tej różnorodności w grze zespołu były widoczne jeszcze kilka tygodni temu w obecnym sezonie. Dla kogoś ta sama dziewczyna jest idealna, inny nawet nie wziąłby od niej numeru - nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi. W przytoczonej kwestii imo też nie.
'Brakuję mi procent udziału MSN przy wszystkich golach i asystach Barcy w danym okresie' - to nie miał być artykuł sypiący statystykami i nim nie jest. Zawiera tyle odniesień do cyferek, ile trzeba. Jeśli ktoś na niego trafił, doskonale zdaje sobie sprawę ze stopnia uzależnienia strzeleckiego Barcy od MNS. Trąbi się o tym wszędzie i cały czas. Sam przyznajesz, że się zgadzasz, wszystko jest jasne.
Tym razem pewne rzeczy są jedynie zaakcentowane - albo szerzej pisałem o nich przy innych okazjach (m.in. w zalinkowanym tu poprzedniku), albo regularnie kursują w newsach.
Screeny konkretnych sytuacji dla wzmocnienia jakiegoś wątku mogą być przydatne w tego typu artykule. Nie jestem jednak zwolennikiem dorzucania ich do ilustrowania oczywistości. Zależność od Messiego w ostatnich meczach jest jasna jeśli tylko spojrzeć w listę strzelców każdego meczu w tym roku - tym bardziej, jeśli ktoś je oglądał. Taktyka oczywiście wiele wyjaśnia, jednak w sytuacji, gdy taki gracz jak Turan prezentuje znakomitą formę i seryjnie trafia w kilku meczach na krótkim odcinku czasu, a trener równie seryjnie ignoruje go w wyjściowych składach kolejnych meczów (to już trzy w tym roku, ciekawe, czy zagra w sobotę) kłopoty drużyny leżą gdzie indziej niż w taktyce. Kwestia rozpoznania proporcji -w tym kontekście przeważnie subiektywna. Dlatego tak ważne, że LE wreszcie wpuścił kogoś z duetu Rafinha/Denis na ważny mecz do podstawowego składu, bo para młodych, szybkich nóg w pomocy zrobiła dla płynności & precyzji transportowania piłki dużo więcej niż w moim odczuciu dałoby np. przestawienie na 3-4-3.
0
'i to dałoby pretekst do ciągłego grania MSN' - słuszna uwaga i przemyślane postawienie sprawy. Gdyby tak się stało, byłaby to jednak cenna informacja zwrotna: przesądzająca zdolność LE do nieodwrócenia dynamiki sezonu i decydująca o jego odejściu po sezonie. Dla dobra drużyny, bo trener bez alternatyw to trener przewidywalny, czyli szkodliwy.
'Czy trener ma wpływ na grę MSN?' Nie ma, ale to LE rządzi ich minutami. Wypoczęte MNS gra samo. Ich automatyzmy są nie do przewidzenia dla żadnej obrony świata. Ale działają tylko, jak jest świeżość. A przekonywać ich o potrzebie odpoczywania i decydowania o tym, kiedy - to odpowiedzialność trenera.
'Kiedy każda inna drużyna dawno by strzelała, my chcemy podać jeszcze ze 3 razy - po co? Nie potrafię tego zrozumieć.' - To też zmęczenie. Fizyczne (nie miałem siły strzelić w danej sytuacji) albo mentalne (przebiegiem meczu, sytuacją w tabeli, 90 minutami tydzień temu). Odpoczynek raz na jakiś czas i ławka to najlepsze stymulatory formy MNS, gdy klub gra co trzy dni.
* (może dlatego że by ich nie dostawał, ale jednak) - rzadko przy futbolu coś mnie tak uśmiało ;) Dobre bardzo! Jednocześnie zgadzam się z tym; stwierdzeniem, że Paco powinien być częściej próbowany od 1. minuty - także. Dodałoby mu pewności, a świeży Suarez od 60. minuty w niejednym meczu mógłby zniszczyć podmęczonego rywala pokroju Granady, Leganes czy Betisu.. Ciekawy komentarz, dzięki i do kolejnego razu :)
0
Moją teorią na 6 czy 8 obrońców jest młodość. Młodzi piłkarze mają więcej energii do gry, są głodniejsi sukcesów i mają też pewną piłkarską naiwność, że trzeba próbować dalej, nie ma "nie da się". W tym sensie Rafinha i Denis są świetnymi opcjami i powinni grywać częściej z duetem Busi-Iniesta.
Takie indywidualne wejścia ze środka pola dają wiele opcji: prostopadła do napastnika, klepka z napastnikiem i wjazd w pk, akcja ze strzałem z 16+ metra, faul i rzut wolny na wprost bramki. Młodość w pomocy i brawura, tego częściej potrzebuje dziś Barca - a jedenastkę ustala przecież Enrique, stąd wydźwięk tekstu w jego stronę.
1
Dlatego tak potrzebną zmianą było wrzucenie na Bilbao kogoś kompetentnego w małej grze i rozbieganego w środek pola (Rafinha) i wyższego z dwójki stoperów (Umtiti). LE wreszcie zakombinował w dobrą stronę. Oby tak dalej. Skoro co najmniej 2 następne tygodnie FCB gra co trzy dni, obserwowanie wyborów Enrique dużo powie, do czego zdolny jest on i zespół przez resztę sezonu.
Ogólnie świetny Twój wpis, rozsądne i trafne spostrzeżenia, piona!
0
'Wiele rzeczy nie działa tak jak działało kiedyś' - i nigdy już nie będzie tak działało. Rywale też chcą wygrać i silnie kminią co mecz, aby zamykać Katalończykom swobodę gry. Każdy chce pokonać Barcelonę, więc to Barcelona musi się stale zmieniać, kombinować, przepoczwarzać. Ten sam skład co mecz od 3 lat to polerowanie na siebie bicza (zwłaszcza ze starymi znajomymi, jak Real, Atletico, PSG, nawet Arsenal). Dlatego tak potrzebne są nowe próby, wczorajsza pomoc Busi i Iniesta z Rafinhą (a innym razem z Denisem) to krok LE w dobrą stronę. Oby było ich więcej. pozdro
0
'Jeżeli odpadniemy z pucharu króla grając z Bilbao to zapomnijcie o sukcesie w lidze czy też w LM.' ... i uważasz tak, bo?
Czas na odpoczynek i dopracowanie rozwiązań taktycznych to na tym poziomie nic złego. Zwłaszcza w tak ciepłym okresie, jak piłkarski styczeń-luty w Hiszpanii. Ten scenariusz przestał być aktualny, więc najbliższe mecze w ścisku dadzą tym bardziej konkretne odpowiedzi, czy LE umie okiełznać ostatnie problemy i ustabilizuje rotacje tak, by wymieniać 2-3 ogniwa w meczu. Wczoraj pokazał, że umie to zrobić. Zespół potrzebuje, by była to trwała tendencja do zachowania sił i konkurencyjności na bezpośrednią walkę o puchary. Będzie ciekawie obserwować decyzje LE i ich egzekucję przez zawodników w najbliższych tygodniach.
0
Czyli duża szansa na Turana w I składzie. Oby.
1
Jesli Barca gniecie rywali to slabych. Jeden mecz z Espanyolem i City w pazdzierniku to malo w kontekscie fali remisow w lidze oraz obrazu gry z Bilbao i Villarrealem.
Real tak zostal zgnieciony, ze Barca byla w stanie trafic do bramki raz i stracic skromne prowadzenie w przedostatniej akcji meczu. Zespol i Enrique maja konkretne problemy, ktore nie rozwiaza sie same.
0
O przyczynach odstawienia Rakiticia pisano w Hiszpanii w swieta. Nie bylo tak sensacyjnie, jak standardowe bzdury Marki czy Sportu, wiec pewnie dlatego nie przebilo sie do polskiej prasy.
Pisano, ze sztab trenerski Barcy zlokalizowal przyczyne problemow z forma Rakiticia pod koniec roku w jego max przemeczeniu. To dla mnie zrozumiale, bo chodzi o pilkarza, ktory 2 lata byl pierwszym zolnierzem pressingu (za co wiekszosc cules by go powiesila, bo nie widac tego w bramkach i asystach..) i musial dodatkowo ubezpieczac Alvesa (co rzadko kto zauwazal). W obecnym sezonie Messi ma mniej obowiazkow w defensywie, wiec Rakitić na prawej stronie robi pressing za dwoch. Skumulowany wysilek + EURO mialy poskutkowac takim obciazeniem fizycznym pod koniec jesieni, ze postanowiono rzadziej nim grac w grudniu i przygotowac mu mini-okres przygotowawczy, aby odzyskal swiezosc i forme na kluczowy okres luty-marzec. Dla mnie brzmi to przekonujaco i rozsadnie -- w przypadku Rakiticia. Osobna sprawa, czemu tak samo nie postepuja z Busim, a Neymar po Igrzyskach musial zagrac czternascie 90-minutówek z rzedu.
1
Odnosnie Ligi Mistrzow i umownie sezonu w niej bez zarzutu: wystarczy, ze w ktoryms z losowan Barca wpada na Real lub Atleti i problemy z ligi hiszpanskiej natychmiast stana sie problemami w Lidze Mistrzow.
1
Z Villarrealem pomoglo wejscie Denisa (68') i w mniejszym stopniu Turana (chwile pozniej), z nimi na boisku gra wygladala lepiej. W Bilbao do 88. minuty wszedl tylko Andre Gomes, nawet przy 2 czerwonych kartkach rywali Barca nie zdolala wyrownac.
3
Pole manewru żadnego trenera nigdy nie ogranicza się do sumy personaliów. Tzn. dwóch piłkarzy na jedną pozycję = dwie opcje. Mądry i odważny trener patrzy szerzej. Wtedy liczba opcji rośnie. Zawężając to do Barcy: kto broni Enrique poprzestawiać czasem napastników? Niech Messi zagra raz mecz na środku (LS na prawo), jak tak lubi; za tydzień gra bardziej prawoskrzydłowego. Innego razu Luis Suarez siądzie na ławce, Messi na środek ataku, prawe skrzydło: Rafinha. Pisałem też o tym w poprzednim artykule: częstsze udostępnianie lewego skrzydła Turanowi nie musi każdorazowo wyrzucać Neymara poza jedenastkę. Czemu go nie spróbować na prawym skrzydle? Jest młody, pełen wigoru, ma niezłą :) prawą nogę. Nie da rady na drugiej stronie boiska? Na pozycji '9' zależnie od potrzeb: Suarez albo Messi. Do wyboru, do koloru - jeśli tylko umiesz/chcesz z tego korzystać.
Dojeżdżanie Alcacerowi jest moim zdaniem mocno przesadzone. Widać, że dostaje od Lucho dużo zadań taktycznych, gra aktywnie bez piłki, mocno pressuje, ciągle biega do podań, przepycha się z obrońcami robiąc przestrzeń innym. Rozumiem, że nie każdy to zauważa, ale kończenie dyskusji o Paco na liczbie goli to wybiórcze jest.
Odnośnie jego radochy - chyba też przesada, wyczuwam nadwrażliwość ;) Nie odniosłem takiego wrażenia jak Twoje. Nie podniecał się jak Cristiano golem z karnego z kapelusza na koniec dogrywki w finale LM 2014. Dla mnie było w porządku. A @ spalony - inną "legalną" bramkę zabrał mu wcześniej sędzia, nie ma co być takim drobiazgowym.
2
"czy Lucho nie podjął już decyzji o odejściu z Barcy"
Bardzo ciekawa sprawa. Wydaje mi sie, ze odejdzie niezaleznie, jak skonczy sie sezon. Pamietasz pewnie glosne newsy o lysiejacym Pepie miedzy pierwszym i ostatnim sezonie na lawce FCB. Porownaj atole siwizny u Lucho na przestrzeni trzech lat trenowania Barcy. To wyczerpujaca, stale na swieczniku mediow robota, 24/7 pod napieciem. Jesli LE odejdzie - przez gardlo mi nie przejdzie drwienie z tego czy nazywanie go quitterem. Szacunek za to, co osiagnal, pozegnanie i nowy etap.
Ale...
nawet jesli nie dorownuje innym wielkim trenerom taktycznie i byc moze zdecydowal juz o odejsciu, Lucho to wciaz ambitna bestia. Nie posadzam go o odpuszczenie poki jest o co grac. Raczej brak pomyslow, slepa uliczke. To dlatego widze wypad z CdR jako pozytywny wstrzas i zrodlo przemyslenia pewnych rzeczy. Gran Derbi pokazalo, ze wciaz potrafi zdyscyplinowac pilkarzy, nawet ter Stegen nie kiwal sie 2 metry od bramki. Byl pressing i zmiany (Turan, po ktorego faulu padl gol Ramosa - coz, taki jest futbol). Dlatego nie skreslam dzis Lucho, nie rozstrzygam; mam watpliwosci, stawiam pytania, przygladam sie i czekam.
Twist fabuly po San Sebastian dwa lata temu to mocny material analityczny. Powinien dawac ludziom wiecej do myslenia. Akurat ten trener udowodnil, ze potrafi wyciagac wnioski zanim jest za pozno.
I na sam koniec: z pewnoscia inaczej oceniamy wklad wlasny Enrique w sukcesy trenerskie jego kadencji. Nie sprowadzalbym bilansu obu tych sezonow do tego, co napisales. Martino dal druzynie tylko kontry (za co wnet zjadla go prasa, a nie mial pozycji w Europie i charyzmy Sampaolego/Bielsy, zeby wytrwale trzymac sie tak "wywrotowej" dla Camp Nou idei). Enrique dal wiele wiecej. Uparl sie na zakup Suareza i Rakiticia. Nie trafiliby do klubu, gdyby trenerem byl ktos inny. Wymogl tez na zarzadzie zakup az dwoch stoperow jednoczesnie i choc jeden przysluzyl sie malo (Verma) to drugi mial swoj wklad golami z Realem, Celta i twardoscia ogolna w tryplet (Mathieu). Do wyzutej z konkurencyjnosci druzyny wprowadzil Enrique szereg istotnych zmian taktycznych, o ktorych nalezy pamietac i za co tak glosno krytykowano go w I sezonie, ze narzedzia za malo barcelonskie: dluga gorna pilka (na Suareza), wzmozone wykorzystanie intencji Martino z kontratakami i dajace wiosna sporo goli centry po stalych fragmentach gry wraz z Unzue. Do tego inne zaslugi, jak bardziej bezposredni styl atakow (wzdluz, nie wszerz boiska), glebokie rotacje jesienia 2014 dajace swiezosc wiosna 2015 i energie na podboj trypletu czy zmiana krycia we wlasnym polu karnym przy stalych fragmentach gry (ze strefy na indywidualne lub odwrotnie, juz teraz nie pamietam).
Stad w mojej opinii tryplet i dublet po nim wynikaja z konkretnych trenerskich zaslug Lucho. Nie tylko z tego, ze liderzy druzyny wpienili sie poprzednim sezonem i zebrali w sobie.
2
Ofensywny partner dla Iniesty i powrot do prostych rozwiazan - zdecydowanie tak. W pierwszej kwestii: nawet w kanonicznym ustawieniu Lucho 4-3-3 Busi i Iniesta powinni czesciej grac z Rafinha lub Denisem. Po to jest pieciu defensywnych zawodnikow (obroncy + Busi), ze dwoch ofensywnie zorientowanych pomocnikow nie wydaje mi sie samobojstwem. Dodatkowo, wplywa to zbawczo na cale ustawienie druzyny i stabilizacje z tylu: z dwoma rozgrywajacymi stoperzy nie musza grac przyklejeni do linii srodkowej, co jest samobojcze przeciw druzynom umiejetnie grajacym kontrom (i co przez trzy lata kosztowalo Pepa chroniczne porazki w LM w Bayernie, bo ani razu gdy odpadal postanowil nie zmieniac wysokiej linii obrony).
Druga kwestia, proste rozwiazania: poszerzyc plac gry. Barca od miesiecy pcha sie na sile srodkiem. OK, nie ma juz Pedro i Alvesa, ale skoro Lucho tak skutecznie wdrozyl szeroka gre skrzydlami w pierwszym sezonie, znow moze to powtorzyc. Funkcjonuje to tylko szczatkowo, jedynie na lewym skrzydle w kooperacji Alby z Neymarem (Digne'owi Brazol podaje za rzadko, m.in. z powodu takich strat Francuza jak ostatnio). Po stronie Roberto i Messiego przestalo. Mozna to przywrocic dorzucaniem w skladzie Rafinhi (w systemie 3-4-3 lub 4-4-2) lub ponownym nakazaniem Messiemu dyscypliny taktycznej na prawym skrzydle. Oba narzedzia naleza do malo wymyslnych - tylko Lucho wie, czemu je odrzuca.