0

Tu wyjaśnienie jest proste: 170 cm i 67 kilo. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, że Lucho sprowadził wyższego o blisko 10 cm i bardziej masywnego (w sylwetce i stylu gry) Digne'a, zamysł trenera jest bardziej jasny. Mimo to, szkoda, że nie przetestował Aleksa przynajmniej te dwa-trzy razy. Okazje by się znalazły gdyby chcieć je dostrzec, a to przecież była gwiazda w B, jej kapitan, mistrz Europy U-19 z reprezentacją (na turnieju, gdzie Deulofeu został MVP, a Jese królem strzelców) i czekając na swoją szansę w I zespole odrzucił wiele ofert przejścia gdzie indziej.

0

W moim odczuciu przychodził do klubu jako opcja na PO. To na tej pozycji (a nie na skrzydle, gdzie grał częściej w 14/15 w Sevilli) zwrócił uwagę obserwatorów La Liga i zebrał propsy ekspertów. W finale LE też wystąpił w obronie. Szczerze mówiąc nie wiem, skąd wrażenie, że miałby przychodzić jako PP, jak pamiętasz jakieś wypowiedzi ludzi klubu w tym tonie to się podziel.

5

Jest wystarczająco dobra. Spodziewam się, że z czasem będzie lepsza.

0

Zgadzam sie, ze generalnie poziom ligi jest dzis duzo nizszy niz w 90s. "Slychac" to tez bardzo w wypowiedziach bylych graczy, ktorzy nie jada dalej na wozie NBA w postaci komentatorow/ekspertow/maskotek. Na szczescie nie tak niski jak kilka lat temu, dlatego fun to czasem ogladac.

Z obecnych graczy u mnie nr 1 to Durant. Jest najbardziej kompletnym graczem ligi w tej chwili. Technika, talent, wjazd, trojka, poldystans, osobowosc lidera, zimna krew w crunch time. LeBrona nie lubie jako koszykarza i jego stylu gry, ale mega szanuje jego dojrzala wersje, pozne Miami i po powrocie do CLE za leadership na boisku. Ludzie ida za nim jak w dym - w ostatnich finalach bylo to widac jak na dloni. Do tego dochodzi wielka rola spoleczna poza gra. Tak powinni zachowywac sie sportowcy o jego pozycji i sile dotarcia do ludzi.

Rondo byl spoko. Irving jest swietny. Curry zablyszczy czasem geniuszem, ale jak sie zatnie to na amen, no i musi poprawic asyste, bo jest zbyt przewidywalny nawet dla mnie. Plus paru innych, ktorych cenie za mniejsze rzeczy.

Wsady w 90-tych: Kemp, Jordan, Wilkins i musze dodac Pippena. Za Pippena nad Ewingiem. A wsady all-time tylko Vince. Nie tylko za 2000, ale za to, ze takie wsady jak inni podczas weekendu gwiazd, on robil w meczach. Kemp, MJ i inni tez to mieli, ale rzadziej i "troche" mniejszy opad szczeny. Meczowe dunki Vince'a to byl kosmos.

5-ka: Payton, MJ, Pippen, Malone, Mutombo

0

Nocy moglo by nie starczyc i trunkÓW tez :)
Obecnie ASG to kompletnie co innego, wszyscy traktuja to jak wspolna domowke ze znajomymi z podstawowki, ktorzy sie rozjechali po polowie kontynentu. W 90s dwie albo trzy kwarty na luziczku, ale jak potem odpalali wszyscy wrotki: mozg rozje**ny. Gra na serio, twarda obrona, wielka jakosc i kazdy chcial wygrac, jak zostalo juz wspomniane, i bylo to widac.
Przez Golden State wrocilem wgl do ogladania NBA w zeszlym sezonie. Kilka lat mialem przestoju, bo poziom mnie nie satysfakcjonowal i odeszli "moi". GSW zrobili na mnie wrazenie, bo ich dynamiczna wersja koszykowki, dynamika podan, skill techniczny kazdego w skladzie niezaleznie od pozycji i "falszywa 9-ka" w postaci Greena na centrze to cos nowego. A tempo gry - jak Barcelona w pile. Ostro sie zreszta zdziwilem, ze Vince gra jeszcze w lidze. Dla mnie to ikona, MJ i Byki bardziej prehistoria, bo z czasu kiedy tylko ogladalem, ale Iverson i Vince to czasy kiedy sam gralem na osiedlu pare razy w tygodniu (@up: u mnie nie bylo dylematu kiedy wolne ktore boisko, ale kiedy sie na co zebrala ekipa - jednego dnia kosz, innego pila :), mialem sezonowy karnet na Slask i ten czas NBA zapadl mi w pamiec lepiej niz widziany, ale slabiej pamietany drugi 3-peat.
Btw. Piona za wspomnienie Oakley'a. Co to byl obronca!

3

Heh poszedł plus za przypomnienie Caceresa ;) Mi też z "nowych" byłych barcelonistów najbardziej go szkoda. Lubiłem typa. Co prawda ze swoją fizyczną grą dużo bardziej pasował do takiego Atletico albo Juventusu, w którym przecież zrobił słodką karierę, ale PepTeam latami cierpiał na brak dokładnie takiego defensora w składzie w formie alternatywy, takiej 'pierwotnej siły' na konkretnych rywali lub pewne okoliczności meczowe. No ale wraz z Joe Hartem wszyscy dobrze znamy fundamentalizm Pepa w pewnych kwestiach i Caceres musiał odejść.
Zresztą od czerwca po wygaśnięciu kontraktu z Juve jest bezrobotny. 86 meczów w kadrze, 29 lat. Od lutego nie grał. Naderwał Achillesa.

1

Fajny wpis, @Marchew też ciekawy punkt widzenia.
Clyne'a poważam bardzo, widząc go wiele razy (przykuł mi uwagę za czasów Soton) sądzę, że to jeden z graczy, którzy wiele tracą jeśli wyjmiesz ich z Premier League.
Poza tym Clyne nie mówi po hiszpańsku, co w barcelońskiej obronie ma ogromne znaczenie. Ricardo Rodriguez byłby świetną propozycją, gdyby nie to, że obrońca lewy :) W sumie to nie ma wielu prawych obrońców, którzy potencjalnie "czują" specyfikę tej pozycji w Barcy i byliby w stanie się dostosować.
Dlatego myślę, że tandem Roberto-Vidal naprawdę jest optymalny na dziś i to z perspektywą kilku dobrych lat (dzielą ich trzy lata). Pod warunkiem, że Lucho nie zamrozi dokumentnie chłopaka, zrazi, zdemobilizuje i takim podejściem zwyczajnie wypchnie z klubu.

0

"Dla Ardy i Roberto zmieniliśmy pozycje na boisku" - z Ardą to błędne stwierdzenie. Odpalił (tego lata) gdy Lucho zaczął na niego stawiać na lewym ataku. To dokładnie tam, gdzie zdecydowanie najwięcej grał w Atletico. Wystarczy przelecieć wzrokiem np. tu: http://www.transfermarkt.pl/arda-turan/leistungsdaten/spieler/21369/plus/0?saison=2013 i bez wchodzenia w detale widać potwierdzenie, ile grał na lewym skrzydle.
Swoją drogą niezła właśnie tiki-taka Soton po przechwycie i gol Tadicia. Coraz więcej klubów naśladuje Barcę.

0

Też uważam, że najlepszą formą "docenienia" Roberto jest przyczepienie go do jednej pozycji. Lepiej dla przyszłości drużyny doszlifować go jako następcę Alvesa zamiast rzucać po wszystkich możliwych innych pozycjach. Co innego gdy wchodził do jedenastki i potrzebował minut/weryfikacji, co innego gdy w tej jedenastce ma zostać. Poza tym jeśli Rafinha zostanie po sezonie i z Denisem Suarezem/A. Gomesem (zależnie kto gdzie SR w pomocy widzi) na pokładzie, temat Roberto w pomocy zamyka się sam.

6

2:1 przegrało 11 ludzi. Widząc powołania na kolejne, tylko Vidal zbiera tego konsekwencje. Wszyscy pozostali normalnie dostają powołania. Poza tym wcale nie był w tamtym meczu najgorszy na boisku - co potwierdzają oceny moich redakcyjnych kolegów czy dyskusje po tamtym meczu.

3

Zgadza się, wygrana w Bilbao to zawsze duża sprawa, a tym razem przeszła zupełnie bez echa i docenienia. Poza tym moim zdaniem uchowanie się z punktem w środę jest cenne i bardzo obiecujące na kolejne mecze. Skoro straciwszy dwóch tak ważnych zawodników Barca potrafi w 20 minut podziurawić groźnymi akcjami jedną z lepszych obron nie tylko w Hiszpanii, ale całej Europie, to naprawdę jest nieźle.

45

Szczerze mowiac to liczylem na minuty Vidala w tym meczu, a tu niespodzianka. Mozna dac pilkarzowi tu 15 minut, kiedy indziej przesiedziec go na lawce, za 2 tygodnie z kims slabszym wystawic do 60. minuty, za dwa mecze znow 10 minut itd. Gdy dany pilkarz lezy poza planami, Barca i jej trenerzy okazuja to tak ostentacyjnie, ze bardziej sie nie da. I potem przy jego ew. odsprzedazy udaje sie wynegocjowac max czapke gruszek.
Nie mowiac o tym, ze pewnosc siebie pilkarza przy tak "zyczliwym" traktowaniu kurczy sie z czasem do rozmiarow pileczki pingpongowej.

1

Hehe no wlasnie te finaly 1995 musze sobie kiedys obejrzec. U mnie najwieksza faza przypadla na druga trojke Bullsow, 96-98. Michael byl wtedy jak z innego wymiaru, jego sie podziwialo. Z tamtej ekipy najbardziej lubilem Pippena i Rodmana. Pippen byl bardziej ludzki po prostu, ale tez mega wtedy niedoceniany. Rodman w grze dawal z siebie wszystko, oczywiste techniczne braki nadrabial poswieceniem, rzucal sie po kazda pilke i ta nieokielznana przez nikogo (poza Jaxem, do pewnego stopnia) natura "innego", ktora wyrazal fryzurami i ktora tak obrazowo malowal Halberstam w "Playing for Keeps". Mozna byc skrajnie metodycznym w rzutach, wspinac sie na kolejne szczeble doskonalosci, ale takich postaci jak Rodman, Iverson, Barkley, Jordan rowniez - choc z innych powodow - nigdy pozniej w lidze nie widzialem, a minelo przeciez tyle lat.

Chyba dlatego, ze to inne byly czasy i gracze wchodzacy dzis do Ligi tez sa inni.

1

Malone "the Mailman delivers" ze Stocktonem to była para! Nikt nie wpieniał jak Gary "Pyton", za Seattle nigdy nie przepadałem, ale wielki, oj wielki był to grajek. Swietny obronca. Miller "the Knicks Killer" sypiacy te swoje trojki w kazdej sytuacji, bez wzgledu na presje. Pod ogniem armatnim by trafial. Choc mial swego czasu kilkuletnia kose ze Spike'em Lee, to dodatkowo facet wielka klasa, do dzis, sluchanie go przy transmisji czy jakiejs wypowiedzi to duza przyjemnosc. Dobre wspomnienia, zlote czasy NBA :)

Tez lubilem obu Hardawayow. Dzieki Zo i Timowi lubilem wtedy Miami, sympatia, ktora poszla w diably z Wade'em, like-a-Boshem i LeBronem. A z duetow musze dodac Webber-Stojaković z Sacramento, choc oni mieli w sumie caly kwartet z Divaciem i Williamsem, jednego z moich ulubionych z calej NBA. Szkoda, ze nie mialem okazji widziec Olajuwona w akcji, Drexlera, Barkley schodzil ze sceny, a z Cassellem to sie chyba wymienili. Tego ostatniego kojarze glownie z Netsow.

1

Oho, kolega też z południa. Błogosławiona czeska telewizja :] I kasety VHS krążące po osiedlu.

2

Antić to wiosna 2003, po nim był Rijkaard. Serra Ferrer i Rexach byli w okresie 2000-2002, po pierwszej kadencji Van Gaala. Antić został w FCB poszkodowany sytuacją polityczną i dlatego nie przedłużono z nim umowy. Wkrótce po jego zatrudnieniu zrezygnował prezydent Gaspart. Był prezes tymczasowy (Reyna), weszła Komisja Zarządzająca. Kampania wyborcza zaczęła się na początku maja, jakieś półtora miesiąca przed końcem ligi. W trakcie kampanii Laporta, będący w świetnych relacjach z Cruyffem, "załatwił" trenera poleconego przez Cruyffa: Rijkaarda. Podczas tych ustaleń Laporta z Cruyffem nie mogli wiedzieć, że Antić na koniec sezonu poradzi sobie aż tak dobrze. Musiało dojść do gorzkiego pożegnania.
Sytuacja w klubie była napięta cały ten czas, przez co wyniki Anticia są warte jeszcze większego uznania. Umiał odciąć zespół od całego zamieszania i skupić piłkarzy na wynikach.

16

Wielka postać nowej historii FC Barcelony. Nie chodzi tylko o wyniki, które po Van Gaalu i grobowej atmosferze w szatni były czymś nieprawdopodobnym, ale przywrócenie nadziei kibicom, ambicji piłkarzom i styl gry: nie zawsze odzwierciedlający DNA Barcy, ale dający wyniki, których w tym beznadziejnym sezonie potrzebowano najbardziej. Z 15. miejsca w tabeli Antić wyniósł Barcę na 6-te, dające europejskie puchary. Pokazał inną drogę wygrywania, z czego twórczo korzystał potem Rijkaard. W środku pola regularnie grywał dwoma def. pomocnikami i chętnie grał kontrą, umiejętnie wykorzystując szybkość Savioli - w lidze przez 4 miesiące kadencji Anticia zdobył 11 goli.

W roli strażaka wspaniale spisał się Antić również w Realu Madryt. Zatrudniono go w miejsce di Stefano w trakcie sezonu 90/91. Mimo starzejącej się kadry Serb uzyskał bilans końcówki ligi: 8 zwycięstw - 2 remisy - 2 porażki. Uratował Realowi tamten sezon (3. miejsce). Szedł od zwycięstwa do zwycięstwa w kolejnym, 91/92. W XIX kolejce Real wygrał z Tenerife i miał 7 punktów przewagi w lidze. Zarząd Realu uznał to za dobry moment na zwolnienie Anticia z funkcji trenera. Barca nadrobiła różnicę wiosną i zdobyła mistrzostwo.

0

Grube bledy Bravo mial w tym meczu cztery. 1) gol Ibry 2) niepotrzebna zabawa Bravo z Lingardem na skraju wlasnego pk, po czym Ibra powinien zdobyc druga bramke 3) nieudany Neuer z Rooney'em, po ktorym zapachnialo karnym. Jedenastki nie bylo moim zdaniem, ale przy zwodzie na zamach Bravo spasztecil okrutnie, pilka odskoczyla mu na 5 metrow. Gdyby zamiast Roo byl napastnik zbierajacy sie do pilki szybciej niz pociag z weglem, gol pewny 4) przedluzone przetrzymanie pilki pozwalajace Rooney'owi poszukac przechwytu w pk City. Sytuacja konczy sie zolta kartka Anglika, brak podania wczesniej sporą pomylką Bravo.

2

Duże słowa jak na prostą sytuację, że masz trochę inne zdanie.
Zmiany są dobre tylko wtedy, jak przynoszą dobre rezultaty. Pod tym względem ostatni sezon Pepa był niepowodzeniem i zasługuje na zgodną z tym merytoryczną ocenę.
Luis Enrique to świetny trener, bo zna DNA Barcy i dlatego, że inni (nie tylko mam tu na myśli tylko trenerów FCB) są/byli mniej skuteczni. Zarówno we wprowadzaniu zmian (tzn. ich efekcie), jak i chęci wprowadzania zmian; postępu, ciągłego doskonalenia drużyny.
@ fragment, że "Martino nie wprowadzał nic" - to bzdura; nie wiem, czy Twoja własna opinia, czy niecelna interpretacja jakiegoś fragmentu u góry.

0

Zmieniłem ten fragment, żeby lepiej oddawał, co chciałem powiedzieć ;) Poza tym komentarz wyżej @ChangelsGood jest dobrym kontrapunktem do tego, co napisałeś.

4

Fernandez zaczął falstartem, ale mocno punktuje każdym kolejnym wystąpieniem. A to okienko to wgl genialna robota.
Coś nie słychać ostatnio narzekań na tego strasznego Bartomeu :)

2

Członek zarządu. Różnie bywa określany w newsach, tłumaczyłbym jego funkcję jako Dyrektora do spraw technicznych (hiszp. director de Relaciones Institucionales Deportivas). To funkcja ponad stanowiskiem Roberta, sekretarza technicznego, i bezpośredniego przełożonego Lucho.

2

Świetny, ciekawy artykuł. Perspektywa zupełnie nieobecna w hiszpańskich mediach, które są pewne, kto będzie nr 1. Dobra robota!

29

Pokazał się z dobrej strony w obu Superpucharach i z Betisem. Wypadł lepiej od oczekiwań, dobrze jak na pierwsze mecze rozumiejąc się z zawodnikami ofensywnymi. Wypowiedzi - nie tylko z tego wywiadu - świadczą, że przychodzi z pokorą i ma dobrze ułożone w głowie. Będzie z niego pożytek.

2

To skrót wywiadu, jaki pojawił się na stronie dziennika "Sport". Jeśli znasz francuski prześlij na pw, dopiszemy ;)

0

Błąd logiczny w interpretacji. Wyraz "nieraz" użyty zgodnie z jego semantyką. Pozdrowienia
Na przyszłość polewę z dziecinnie nadętego sarkazmu zostawiaj- tu przynajmniej- dla siebie, smacznego.

4

Sprzedano Bravo to może publikować, co chce.

20

Świetny wywiad, znakomita robota, Ola! Dzięki :)

2

Jednym z powodów, dla którego nie mogę się doczekać meczu Enrique z Mourinho, jest ich spotkanie w sali konferencyjnej. Będzie ciekawie.

4

Czasem dziennikarze przychodząc na konferencję dostają zadanie od redakcji - zapytania o to lub tamto. Typowe szukanie sensacji. Nie jest to unikalne ani dla dziennikarstwa piłkarskiego, ani tylko dla Hiszpanii. Naturalnie, ci ludzie wiedzą, że w 9 na 10 przypadków zostaną olani, ale w jednym dostaną mięso i mają newsa. Pytania o Bravo zostały zadane ze strony kolejno Cadeny COPE i Movistar+ (platforma tv internetowej). To nie są renomowane źródła.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: